Żywiec Zdrój, wcale nie jestem zaskoczona tym, że znowu tu piszesz albo inaczej- wcale nie jestem zaskoczona tym, że znowu masz wątpliwości.
trochę się ostatnio ścięłyśmy, więc nie wiem czy akurat moje zdanie będzie miało dla Ciebie jakieś znaczenie, może jesteś do mnie już uprzedzona? Nie wiem tego, ale i tak postanowiłam napisać, bo zainteresował mnie Twój problem, a Ty najwyżej zignorujesz moją radę.
Fakt, że napisałaś wtedy, jakiś czas temu świadczy o tym, że w Twojej głowie już od jakiegoś czasu toczą się dziwne procesy pt. "Czy ja na pewno dobrze robię?Czy ten człowiek jest tym właściwym?itd"|
Twoim problemem jest to, że średnio radzisz sobie z faktem, ze facet właściwie to mógłby być Twoim ojcem i że widać to niestety coraz bardziej, a ty niekoniecznie jesteś z niego dumna, gdy pokazujecie się publicznie.
Zakładam, że napisałaś prawdę, zapewniając nas tu wszystkich, że gdy poznałaś tego człowieka, to on był wolny, że nie rozwalił rodziny dla Ciebie, że faktycznie nikogo nie skrzywdził, bo nagle zamarzyła mu się młoda dupa (sorry, ale tak się o czymś takim mówi, gdy dowiadujemy się o tego rodzaju wyczynie jakiegoś starzejącego się młodzieńca), że nie wlazłaś nikomu z buciorami w życie- na marginesie- gdyby jednak było tak jak opisałam to powyżej, tylko nam się do tego nie chcesz przyznać, bo ci jest np. wstyd, to skoro tak by było, to zostaw tego człowieka i na nic się nie oglądaj. Nie wiąż się z człowiekiem, który kogoś skrzywdził, by dowartościować się kosztem jakiejś młodej kobiety.
No ale ok- zakładam, że napisałaś prawdę i że faktycznie trafiłaś na wolnego starego i bogatego kawalera bez zobowiązań. Napiszę więc do Ciebie zakładając taką właśnie opcję.
Mnie wydaje się, że jesteś troszeczkę za młoda na to, by już tak całkwicie skapcanieć przy takim facecie. Nigdy nie wiadomo, komu prędzej przyjdzie się pożegnać z tym ziemskim padołem, ale w takim przypadku, jak Twój, należy raczej przypuszczać, że bliżej niz dalej jest jednak temu facetowi. On stęka, bo to go boli albo tamto, jest zmęczony, gdy Ty masz w sobie tyle jeszcze siły i chęci do życia, to mu nie pasuje, bo coś tam- Ty słuchasz tego, co on gada i denerwuje cię marudzenie, bądź co bądź, starszego człowieka.
On zaczyna więc coraz mniej Ciebie pociągać, jako mężczyzna. W Twoim odczuciu coraz bardziej przemienia się raczej w Twojego opiekuna, mentora (jeśli jest mądry, to chętnie go słuchasz jako doradcy), ale to troszkę za mało, byś Ty na tej podstawie mogła widzieć w nim faceta swojego życia.
Nic dziwnego, że nie czujesz się fajnie w tym związku, bo jednak wiele Ci umyka, a Ty nawet nie wiesz, jak duzo tracisz żyjąc ze starszym facetem. Inne Twoje koleżanki, nawet te, które borykają się z brudami w swoich związkach z facetami w swoim wieku, i tak mają lepiej niż Ty, szczególnie w sferach przeżywania emocji.
U ciebie wszystko jest tak jakieś stare i przez to masz wrażenie, jakbyś ciągle kisiła się we własnym sosie- aż wstyd zwierzyć się którejś ze swoich koleżanek, bo żadna z nich nie potrafiłaby pojąć, jakim cudem Ciebie może pociągać jakiś stary facet- no. jak to jest, że możesz bez obrzydzenia robić mu w łóżku to wszystko, co robi się normalnie i bez wstrętu, gdy ma się do czynienia z facetem w swoim albo w prawie swoim wieku.
Ja domyślam się, że Twój facet jest zadbany, czysty i że raczej nie capi od niego starością, ale kurczę, jest jednak różnica, gdy młoda kobieta idzie do łóżka z młodym mężczyzną, a inaczej jest, gdy idzie ona do łóżka ze starym. Za pięć lat, za dekadę, Ty ciągle będziesz jeszcze młodą kobietą, a on będzie coraz bardziej zalatywał Ci starcem, coraz bardziej będzie Cię od tego człowieka odrzucało i nie będzie w tym niczego dziwnego ani nienormalnego. Jako młoda kobieta, pełna życia, Ty będziesz ciagle żyła w otoczenie lekarstw i pilnowania, by ten człowiek chodził w terminach do lekarza.
To jedna rzecz- następnym problemem dla Ciebie jest to, że wstydzisz się pokazywać z tym facetem publicznie- no cóż- pod tym względem też Ci się nie dziwię, bo wiadomo, jak ludzie patrzą na takie parki (nie każdy ma odporność na opinię ludzi z zewnątrz). Na starego patrzy się z odpowiednim uśmieszkiem na twarzy (chociaż wiem, że są i tacy faceci, którzy zazdroszczą staremu młodej dupy i podziwiają takiego, który miał na tyle kasy, że zdobył młodą), a na dziewczynę patrzy się z politowaniem pomieszanym z pogardą- każdy ma od razu odpowiednie skojarzenia. nie przeskoczysz tego ani nie napiszesz sobie na czole, że w Waszym przypadku było zupełnie inaczej. Groteskowo wygląda facet, który wypina starczą klatę i kroczy dumnie koło młodej kobiety, a jeszcze śmieszniej i żałośniej wygląda to, gdy taka para wstępuje na zakupy do sklepu i kobieta wybiera dla siebie np. buty, a stary jeleń stoi obok i już szykuje portfel, by zasponsorować młodej buty. Ludzie widzą takie rzeczy i zapewniam Cię- każdy ma odpowiednie zdanie na ten temat, chociaż w oczy nikt przecież nie powie Ci, co mysli o takiej parce.
Ty musisz więc liczyć się z tym, że skoro dzisiaj przeszkadzają Ci pewne rzeczy, to pod tym względem będzie tylko coraz gorzej. Będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa w takim związku. Nie dasz sobie rady w tego rodzaju oporami. Ja też średnio bym sobie z czymś takim radziła- do tego trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną, której Ty, jak widać, nie posiadasz. Bierz to pod uwagę, żebyś kiedyś jeszcze bardziej nie płakała nad zmarnowanym, na własne zyczenie, życiem.
Facet jest dla Ciebie dobry i Tobie jest go szkoda- zadaj więc sobie pytanie, czy faktycznie warto kogoś takiego aż tak żałować, by poświęcać dla niego swoje młode lata. Zastanów się czy ten facet też byłby taki hojny i dobry, gdyby był z kobietą, która jest w jego wieku? Ja śmiem w to wątpić. On Ciebie szanuje, bo wie doskonale o tym, że w każdej chwili możesz wymknąć mu się z rąk, że jeśli chce się mieć przy sobie młodą dupę, to trzeba za to odpowiednio posmarować- on tępy ani nieżyciowy nie jest i zna pewne zasady bardzo dobrze.
Myślę więc, że powinnas myśleć tylko o sobie i tylko swoim dobrem się kierować, bo potem, w razie czego, nikt nie odda Ci straconych lat ani zdrowia. bo nikt na siłę nie trzyma Cię w tym związku. Żebyś więc za rok, dwa albo za dekadę nie żałowała tego, że praktycznie rezygnujesz z życia dla jakiegoś faceta, który traktuje Cię, jak drogą, luksusową zabawkę.
Życzę Ci wszystkiego dobrego.