Powiem ci że facet zawsze woli młodszą a kobieta wcale nie woli starszego. Większość polaków obecnego młodego pokolenia (nie 30-40 latków) to głupieniedojrzałe szczyle jeśli poślubią starsza to na ogół zdradzają je z młodszymi. A potem dziw że kobiety wolą np Skandynawów. Sam mam urodę skandynawską
Gorzej z arabami, Gruzinami te nacje są stokroć gorsze od naszej.
Podobne tematy
Julkaxx - dziękuję Ci za post. Muszę się zgodzić, masz w 100 % racji. Uwierz, że nie mam zamiaru tu niczego ukrywać. Poznałam go po rozstaniu z dziewczyną ( która była dla niego bardzo ważna , ona odeszła wyszła za mąż i ma dziecko ...i wiem, że za nią długo tęsknił ) . Do związku się nie pchal, ja na początku byłam bardziej za nim , teraz na odwrót ) . Nie będę ukrywać, że między nami było uczucie ... ale rozsądek to Gasi.
Teraz już wiem, że rozstanie Jest nieuniknione ...:(
Ja też sądzę, że Ty zostawisz tego faceta- agonia Twoich motywacji, by dalej tkwić w tym związku chyba rzeczywiście długo już nie potrwa. No i dobrze, że tak się stanie. Jesteś stanowczo za młoda na to, by pakować się w taki smutny związek.
Napisałaś, że zanim go poznałaś on był w związku z jakąś kobietą, ale ona go zostawiła, potem wyszła za mąż za innego i urodziła dziecko. Ten Twój długo lizał rany i tak naprawdę, to na początku Ty bardziej zabiegałaś o niego, niż on o Ciebie. Teraz role się odwróciły. On poczuł, że jesteś dla niego ważna, ale czy naprawdę tak jest? Czy nie jesteś troszkę taką rekompensatą za krzywdy, jakich on doznał w przeszłości? Może ten facet tak naprawdę chce pokazać tej swojej byłej kobiecie, że prosze bardzo, niech ona teraz zobaczy, na jaką go laskę stać? Nie wiadomo, co siedziw głowie takiego człowieka- ja wiem jedno- oni na zawsze zapamiętują i idealizują kobiety, które wypłaciły im kopa dla innego. Dzisiaj ten facet nie ma żadnych złudzeń, co do tej swojej byłej, stracił wszelką nadzieję, więc troszkę się ocknął i postanowił na nowo żyć.
W końcu nawet zauważył Ciebie. Wcześniej Ty trwałaś przy nim i byłaś z nim w najtrudniejszych dla niego chwilach- jakby na to nie patrzył, mogłaś być takim plastrem po utraconej miłości, chociaż wtedy, jako całkiem jeszcze młodziutka dziewczyna nawet tego nie potrafiłaś nalezycie rozpoznać. Facet wzdychał za inną, a Ty mile łechtałaś jego ego. On zaimponował Ci wtedy, może było Co go nawet żal i może nawet sama nie zdawałaś sobie sprawy z tego, jak bardzo mu pomogłaś. On niby o Ciebie dbał i tak naprawdę niczego Ci nie brakowało, ale wydaje mi się, że teraz troszkę wychodzi z Ciebie zmęczenie materiałem. Masz dopiero 25 lat, więc całe życie przed Tobą- szkoda byłoby Ciebie dla tak starego człowieka (z Twoje perspektywy, to naprawdę stary chłop).
Myślę, że powinnaś porządnie zastanowić się co dalej ze sobą zrobisz, gdzie bedziesz mieszkać, z czego będziesz zyła, czy odłozyłaś sobie jakiś grosz przez te kilka lat? Jeśli na ten moment miałabyś wyjść z tego związku goła i wesoła, to na razie wstrzymaj się z planami odejścia, wytrzymaj jeszcze kilka miesięcy i odłóż sobie troszkę grosza- to Ci się należy, jak psu buda, bo byłaś z facetem 4 lata i pomogłaś mu, gdy on był w potrzebie. No chodzi mi po prostu o to, byś myślała sobie, bo potem, za kilka lat, za dekadę, nikt nie będzie Ci współczuł, że zmarnowałaś młode lata na starszego faceta. Jeśli sama o siebie nie zadbasz, to nikt inny tego za Ciebie nie zrobi- dość już Twojego poświęcania się.
Wszystkiego dobrego i pamiętaj- bądź potem bardzo ostrożna, bo jesteś po dość nietypowej relacji ze starszym panem i możesz miec pewne skrzywienia, pewne zachowania i nawyki, które nie dla każdego młodego faceta będą zrozumiałe (to bedzie takie Twoje dziedzictwo po tym związku- przerób więc ten temat, żebyś nie wpadła z deszczu pod rynnę). Musisz po prostu na nowo odmłodnieć . Wszystkiego dobrego.
Julkaxx mądrze mówisz . Jeżeli chodzi o oszczędnośći to Jakieś tam mam, cat czas oszczedzam . Samochód jest zarejestrowany na mnie ( kupiony w połowie z moich pieniędzy ) reszta dolozona przez niego jako prezent. Wiem, ze życie jest cholernie drogie.
Wynajęcie nawet małej kawalerki to koszt z rachunkami 1200 zł , benzyna, studia, i samo zycie ...
Cóż będę musiała z czegoś zrezygnować...ale nie ukrywam , że życie w pojedynkę z tak mizerna wypłata mnie przeraża ..
Ale z drugiej strony muszę dach radę. Będzie ciężko.
Są więc dwa strachy i oczywiście one walczą teraz w Tobie- pierwszy strach to życie w takim związku, a drugi strach, to obawa o to, jak poradzisz sobie finansowo.
Walczą więc teraz w Tobie dwa strachy, czyli znowu sprawdza się moja teoria na temat tego, że człowiekiem zawsze rządzą strachy i że zawsze wygrywa strach większy.
Kochana, wygra w Tobie strach większy i jesli jest nim lęk przed uwiązaniem się na stałe z takim człowiekiem, to Ty odejdziesz z tego związku i nawet się za sobą nie obejrzysz. Będziesz wolała żyć za marne grosze, ale swoje własne, niż siedzieć w pałacu starego faceta i zyć w poczuciu marnowania swojej młodości i czasu.
Niczego się nie bój, bo jesteś młoda i zdrowa. Życie możesz zorganizowac sobie jeszcze na sto różnych sposobów. Możesz zorganizować je sobie mądrze i dobrze, a możesz je sobie też zmarnować- to jak się urządzisz będzie zależało w głównej mierze od Ciebie, od tego czy bedziesz miała szczęście do ludzi i czy znajdziesz się w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej godzinie.
Nikt nie zagwarantuje Ci sukcesu- to pewne, ale jesli Ty już teraz widzisz, że to, w czym tkwisz, nie jest dla Ciebie, to nie bój się przyszłości, w której sama dla siebie będziesz sterem.
Dasz sobie radę.
Skończysz studia, jakoś sobie dorobisz, z czasem poznasz fajnego chłopaka w swoim wieku (w tych sprawach bądź bardzo ostrożna, bo po takim związku jesteś troszkę dzika, uważaj na siebie), załozysz rodzinę, może wyjedziesz z tego kraju- sto róznych rzeczy może się jeszcze zdarzyć. Raz bedziesz szczęśliwa, innym razem będziesz się smucić- no normalnie będzie, ale jakby nie było nie będziesz zmuszała się do zycia z człowiekiem, który ściąga Ciebie w dół, ściąga Ciebie w dół swojej starości.
Napisz za jakiś czas, jak potoczyły się Twoje dalsze losy.
Życie naprawdę piszę różne scenariusze, tego akurat się nie spodziewałam..
Wszystko układało się dobrze ( tylko mmoje ciche myśli, czy to dobry związek ) oprócz tego wszystko na plus.
Wczorajsze zbliżenie , starał się mnie zadowolić..
A dziś rano..pomylił się. Zamiast wysłać SMS-a do dziewczyny wysłał do mnie..Brzmiał : " Musimy się spotkać w innym terminie, ponieważ moja dziewczyna jest w domu . przepraszam ".
Chwile pózniej oczywiście zadzwonił.. wymyślał żałosne historie, pózniej próbował wpędzać mnie w poczucie winy, następnie przyznał sie , że popełnił błąd ale on się nigdy z nią nie spotkał... taaak, na pewno.
Wydzwaniał, wypisywał SMS, powiedziałam, żeby przestał to robić bo fakt jest taki ,że był z kimś umówiony a żadna historia zapewne nie jest prawdziwa..
Poinformowałam go, ze potrzebuje kilku dni na znalezienie mieszkania, zabieram zwierzaki i się wyprowadzę..
A byłam taka naiwna.. On mi teraz mówi , ze chciał mi się oświadczyć, mieć ze mną córkę .. takk ale przy okazji popierzyć inne.
A ja głupia byłam wierna przez cały nas związek !!!
Emocje gdy przeczytałam SMS-a , ogarnął mnie smutek i ścisnęło w środku.
Muszę odejść.. będzie cieżko .. teraz już na 100 %.
![]()
Nie daję rady
Jak się nie poddawać ? momentami mam ataki paniki i wtedy cała siła opada...
Ja będąc w twojej sytuacji bym się zwyczajnie wkurzyła.Poczekałaby na niego, dała w pysk i wypad z mojego zycia.
Kawał ...
Bardzo dobrze zareagowałaś - nie ma tu w ogóle Twojej winy.
A dziad niech się męczy z wyrzutami sumienia, dopadną go.
To znamienne dla zdradzających, że po jakimś czasie sami zaczynają się gubić w kłamstwach i będąc myślami przy tamtej, kopnął się z adresatką.
Kiedyś miałam podobny przypadek, tyle że już byłam na etapie znieczulicy i było mi kompletnie obojętne czy koleś się z kimś spotyka czy nie, wkurzyłam się jedynie potem, że dałam się robić w jajo tak zwyczajnie ![]()
Także, Kochana, dobrze, że to "przypadkiem" wyszło, bo skoro facet potrafi w żywe oczy kłamać to pomyśl co by ci odwijał po ślubie.
Dokładnie Elle. Dobrze się stało, że szydło wyszło z worka.Jest jak piszesz, zamiast się wkurzyc, to Zywiec rozpacza.Nie tędy droga.
76 2015-05-06 18:53:32 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-06 18:55:24)
Dokładnie Elle. Dobrze się stało, że szydło wyszło z worka.Jest jak piszesz, zamiast się wkurzyc, to Zywiec rozpacza.Nie tędy droga.
Jestem zla ale też rozczarowana...
Cały dzień do mnie wydzwanial ale mu powiedziałam, że nie chce tych historii słuchać. On oczywiście teraz wszystkiemu zaprzecza , że to tylko SMS ze on mnie nie zdradził i te kłamstwa mnie najgorzej wk***
Po pracy jeździłam na poumawiane spotkania , dotyczace wynajmu mieszkania. Nikt nie chce zwierzaków ...
Może już w piątek się wyprowadze..
Targają mna straszne myśli. Raz jestem zła, za chwilę chciałabym żeby mnie przytulil i zwyczajnie tęsknię..
On jest teraz w mieszkaniu a ja ciągle myślę ,on pokazuje swoje poczucie winy ..i pokazuję mu , że jestem nieugieta , że nie wierzę w jego żałosne historie..
Na razie odpuścił..
Obym miała siłę to przetrwać !!!
A dziś rano..pomylił się. Zamiast wysłać SMS-a do dziewczyny wysłał do mnie..Brzmiał : " Musimy się spotkać w innym terminie, ponieważ moja dziewczyna jest w domu . przepraszam ".
Chwile pózniej oczywiście zadzwonił.. wymyślał żałosne historie, pózniej próbował wpędzać mnie w poczucie winy, następnie przyznał sie , że popełnił błąd ale on się nigdy z nią nie spotkał... taaak, na pewno.
Wydzwaniał, wypisywał SMS, powiedziałam, żeby przestał to robić bo fakt jest taki ,że był z kimś umówiony a żadna historia zapewne nie jest prawdziwa..
Poinformowałam go, ze potrzebuje kilku dni na znalezienie mieszkania, zabieram zwierzaki i się wyprowadzę..
A byłam taka naiwna.. On mi teraz mówi , ze chciał mi się oświadczyć, mieć ze mną córkę .. takk ale przy okazji popierzyć inne.
Cóż... nie ma to, jak zakochać się w podstarzałym Casanowie. Zawsze bogaty wachlarz "atrakcji"
Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że oni z tego nie wyrastają nigdy. Z czasem i rozrostem łysiny stają się tylko w tych "podbojach" bardziej żałośni. Szczerze współczuje rozczarowania i zawodu ale... ciesz się dziewczyno, że straciłaś na gnoja tylko 4 lata życia ![]()
Taka emocjonalna hustawka jest naturalna, ale w duchu dobrze wiesz, że ten zwiazek nie ma przyszłości.Smutna prawda, ale na szczęście, to nie jest nieuleczalna choroba.Trzymam kciuki Zywiec=)
79 2015-05-06 18:58:37 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-06 19:01:17)
Masz siłę! ![]()
Pisz tutaj w razie załamki, ale do dziada - ani słowa.
Gdyby nie był winny nie byłoby teraz tego nagłego gradobicia z telefonem i daremnych i żałosnych prób wyłgania się.
Na wyjątkową padlinę trafiłaś.
Ale na "pocieszenie" wiedz, że każda chociaż raz miała do czynienia z takim rodzajem imitacji mężczyzny - to się kończy w momencie kiedy pokochasz siebie i zaczniesz stawiasz twarde granice.
Wtedy taki "chłam emocjonalny" się do Ciebie nie przedostanie.
Oraz: Potraktuj tę toksyczną relację jako lekcję o tym, co w sobie poprawić i jaki związek chcesz stworzyć, bo życie mówi Ci tą sytuacją, że zgubiłaś kierunek.
Żywiec, nie rozumiem Ciebie ...
Po kilkunastu dniach od rozstania na próbę, wrocilas tu z decyzją definitywnego rozstania.
Zaczelas ponownie zastanawiać się jak się do tego przygotować i jak zorganizować swoją wyprowadzke.
Teraz po 3 dniach Twoja huba dodatkowo dostarczyła Ci takiego powodu do rozstania, że decyzja o tymże, stała się wręcz koniecznością.
Zdrada to jednak inny kaliber niż zwykłe starcze marudzenie.
A Ty zamiast nabrać wiatru w żagle, nagle zaczynasz znowu jeczec, biadolic i płakać, jak Ty to nie wiesz czy dasz radę, jak Ty to nie masz siły i jak Ty to zwierzakow nie możesz zabrać.
Co jest z Tobą nie tak, ale poważnie pytam ?
Moim zdaniem zdecydowanie coś krecisz, i każda Twoja wypowiedź ma forumowiczow przygotować na to, że znowu za kilkanaście dni wpadniesz tu i napiszesz och, ach jestem w ciąży i jaka szczęśliwa, a huba jeszcze bardziej.
O co Ci tak naprawdę chodzi ??
Podobny charakter ma moja znajoma.Zanim ostatecznie sie rozstała ze swym mężem, to przez niemal rok była jedna hustawka nastrojów. IsaBella bardzo często kobiety tak reagują.
Żywiec, nie rozumiem Ciebie ...
Po kilkunastu dniach od rozstania na próbę, wrocilas tu z decyzją definitywnego rozstania.
Zaczelas ponownie zastanawiać się jak się do tego przygotować i jak zorganizować swoją wyprowadzke.Teraz po 3 dniach Twoja huba dodatkowo dostarczyła Ci takiego powodu do rozstania, że decyzja o tymże, stała się wręcz koniecznością.
Zdrada to jednak inny kaliber niż zwykłe starcze marudzenie.A Ty zamiast nabrać wiatru w żagle, nagle zaczynasz znowu jeczec, biadolic i płakać, jak Ty to nie wiesz czy dasz radę, jak Ty to nie masz siły i jak Ty to zwierzakow nie możesz zabrać.
Co jest z Tobą nie tak, ale poważnie pytam ?
Moim zdaniem zdecydowanie coś krecisz, i każda Twoja wypowiedź ma forumowiczow przygotować na to, że znowu za kilkanaście dni wpadniesz tu i napiszesz och, ach jestem w ciąży i jaka szczęśliwa, a huba jeszcze bardziej.
O co Ci tak naprawdę chodzi ??
Bo można mówić, mieć myśli ... ale jak już najgorsze się wydarzyło, i trzeba się rozstać nastepuje strach, tak chyba najzwyczajniej w świecie się boję jak to będzie,tej samotności,...
A może faktycznie coś jest ze mną nie tak i dlatego tkwie w tej toksycznej relacji?
Zwyiec ten sms to osobna historia. Pisałam już wcześniej. Myślę, że jest coś nie tak. Młoda dziewczyna rozgląda się za mężczyzną w podobnym wieku do swojego nie za 20 lat starszym.
Miałam kiedyś te 20 lat, było wielu przemiłych Panów starszych ode mnie. Podobał mi się nawet taki jeden, miał 32 lata. Wyglądał jeszcze świetnie. Mimo to wydawał mi się jednak troszkę za stary. Nie rozumiem tego.
Teraz też mam znajomego. Jakieś chyba z 18 lat starszego. Bardzo o siebie dba. Na swój wiek wygląda wyśmienicie. Wysportowany... I co z tego...?
Zywiec może się mylę, ale wydaje mi się, że tracisz coś najcenniejszego, przepiękne lata, które już nigdy nie wrócą - młodość.
Nie kupisz jej za żadne pieniądze ani wygody. Te jeszcze kiedyś możesz mieć. Jesteś bardzo młoda.
Pisałam też już, że coś podejrzane, że facet po 40 i to taki atrakcyjny jest sam.
Dasz sobie radę:)
Skorzystałaś na tej znajomości. Nie masz się czego wstydzić. Po prostu na pewnym etapie życia potrzebny był ci taki "ojciec", "opiekun".
Dziewczyno będziesz mieć 40 lat a on 60! To jest różnica jednego pokolenia. On mógłby być twoim ojcem.
Facetowi się nie dziwię. Ci ok 40 lubią młodsze co jest dla mnie zupełnie zrozumiałe. Tylko mnie tu zalatuje handlem.
Nie dziwię się też, że chce mieć z tobą dziecko. On ma 45 lat! Też przekazuje swój materiał genetyczny. Nie jest bez znaczenia wiek mężczyzny. Jest on równie ważny jak i kobiety. Czas mu ucieka. Będzie ci ciężko odejść, raczej będzie za wszelką cenę chciał cię przy sobie zatrzymać.
Czas mu ucieka. Będzie ci ciężko odejść, raczej będzie za wszelką cenę chciał cię przy sobie zatrzymać.
Dokładnie to robi, próbuje wszystkiego żeby mnie zatrzymać. Tylko, że ja już zdecydowałam. To KONIEC. Jestem tego w 100% pewna . Oczywiście , że będzie mi cieżko i to pod każdym względem.
Od momentu przeczytania tego SMS-a coś się zmieniło. Patrze na niego inaczej. Po raz pierwszy zobaczyłam w nim człowieka który ma i wygląda już na swój wiek a nie jako na partnera !! To już definitywny koniec. Szukam lokum, muszę znalezc coś tańszego niż kawalerka i się wyprowadzam..
On chce mi wynająć kawalerkę, proponował ze się wyprowadzi a ja żebym mieszkała tam gdzie on.. Pózniej mnie poinformował , że będzie mi przesyłał pieniądze na wynajem.. no próbuje wszystkiego. Ale fakt jest taki , że musi zaakceptować, że to KONIEC.
najgorsze jest to , że on wierzy w to że będzie za jakiś czas między nami dobrze. Dlatego muszę czym prędzej się wyprowadzić i to zakończyć ..
Odejdź od tego starego satyra- przecież widać, że z tego związku i tak nic już nie będzie. Wykończysz się dziewczyno- za rok, dwa albo trzy wpędzisz się tylko w lata, juz tak do końca przypniesz do siebie łatkę młodej, która ciąga się ze starym chłopem, zdziczejesz w tym związku i nie bedziesz potrafiła normalnie sie zachowywać w gronie swoich rówieśników.
Będzie Ci ciężko i własnie na to się nastaw, ale przecież, jak sama wiesz, zycie pisze różne scenariusze, i może okazać się, że świetnie dasz sobie radę.
Nie idź na żaden finansowy układ z tym człowiekiem, bo potem będziesz czuła się zobowiązana wobec niego- po co Ci coś takiego?
Dasz sobie radę- zaoszczędziłaś sobie troszkę pieniędzy, studiujesz, jesteś młoda i zdrowa- nie ma siły, żebyś nie dała sobie rady.
On będzie wmawiał w Ciebie, że bez niego Ty zginiesz marnie, Ty w to uwierzysz i ze strachu będziesz trzymała się kogoś, z kim na pewno nie będziesz szczęśliwa. Zmarnujesz swoje młode lata- nie warto, a już na pewno nie warto robić czegoś takiego dla faceta. On, jak widzisz, nie ma żadnych skrupułów, żeby trzymać Cię przy sobie, a przeciez on też zdaje sobie sprawę z tego, ile masz lat, a ile on. Daj spokój- to układ bez przyszłości. Wycofaj się z tego.
Potem ze względu na jego dobro nie dawaj mu żadnej nadziei. Postaw sprawę jasno i jesli zobaczysz, że utrzymywanie z tym człowiekiem kontaktów PO, stanie sie dla niego źródłem nadziei, to zerwij z nim kontakt całkowicie. Przyjmij jego pomoc, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy upewnisz się, że do niego dotarło, iż z Twojej strony, to naprawdę koniec. Bądź po prostu bardzo asertywna, bo tu chodzi o Twoją przyszłość. Nie musisz brać odpowiedzialności za tego człowieka.
Julkaxx - Twoje słowa dają mi siłę..
Wypilam z koleżanką wino, ale mam wrażenie że Ty rozumiesz najwięcej chociaż jesteś mi obca.
Zgadzam się w tym co mówisz w 100%.
Dajesz mi siłę. Często gdy chcę się poddać tu zaglądam.
Dziękuję
87 2015-05-08 09:22:02 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-08 09:33:25)
Więc tak, poinformował mnie, że wyjeżdża na tydzień dwa do swojego kraju ( nie jest polakiem)
Że mogę zostać u niego dopóki nic nie znajdę.
Kawalerki nie wynajme, a wynajmując pokój w mieszkaniu wizja zamkniętych tam zwierzaków mnie przeraża.
Wiem, że muszę moje dwa wspaniałe koty zabrać.
On proponuję ,żżebym wynajela jego mała kawalerkę, spisała z nim umowę i mieszkała tam z kotami - ale nie jestem coś do tego rozwiązania przekonana. oczywiście będę mu za nią płacić.
Jeżeli chodzi o odejście to jestem tego bardzo pewna i zdecydowana
Nie ukrywam, że te zwierzaki dają mi dużo szczęścia. Nie chce ich zostawiać .
A wiem , że ciężko będzie mi wynająć pokój i to z dwoma kotami
Uświadomiłam go dziś kolejny raz ze nie dam mu na żadnej szansy- że to koniec. On mówi,ze rozumie...
Płakał jak dziecko.. ale to mnie już nie rusza..
Mówiłam, że jeśli zdecyduje się na wynajem tej kawalerki to jako obca osoba .. będę za nią płacić.
powtarza, że wie i ,że musi się z tym pogodzić
Ale ne jestem pewna czy on nie ma nadziei ... co mam robić ? jakie jest najlepsze wyjście ? Mam duży chaos
Więc tak, poinformował mnie, że wyjeżdża na tydzień dwa do swojego kraju ( nie jest polakiem)
Że mogę zostać u niego dopóki nic nie znajdę.
Kawalerki nie wynajme, a wynajmując pokój w mieszkaniu wizja zamkniętych tam zwierzaków mnie przeraża.Wiem, że muszę moje dwa wspaniałe koty zabrać.
On proponuję ,żżebym wynajela jego mała kawalerkę, spisała z nim umowę i mieszkała tam z kotami - ale nie jestem coś do tego rozwiązania przekonana. oczywiście będę mu za nią płacić.
Jeżeli chodzi o odejście to jestem tego bardzo pewna i zdecydowana
Nie ukrywam, że te zwierzaki dają mi dużo szczęścia. Nie chce ich zostawiać .
A wiem , że ciężko będzie mi wynająć pokój i to z dwoma kotamiUświadomiłam go dziś kolejny raz ze nie dam mu na żadnej szansy- że to koniec. On mówi,ze rozumie...
Płakał jak dziecko.. ale to mnie już nie rusza..
Mówiłam, że jeśli zdecyduje się na wynajem tej kawalerki to jako obca osoba .. będę za nią płacić.
powtarza, że wie i ,że musi się z tym pogodzić
Ale ne jestem pewna czy on nie ma nadziei ... co mam robić ? jakie jest najlepsze wyjście ? Mam duży chaos
Jeśli jesteś zdecydowana to idź za ciosem i nie oglądaj się wstecz. Będzie bolało zarówno Ciebie jak i jego, bo jednak kilka lat wspólnie spędziliście i nie dziw mu się, że płacze, facet nie robot - też ma emocje.
Jeśli chcesz zrobić to z jak najmniejszym bólem, to nie przedłużaj. Najlepiej by było jakbyś znalazła coś w trakcie jego wyjazdu i nie musieli się mijać z walizkami, bo to nie będzie przyjemne dla żadnego z Was.
Z tego co widzę wytłumaczyłaś mu dlaczego tak się dzieje. Jeśli nie to możesz to zrobić, a nawet jeśli nic złego nie zrobił (bo nie wiem jak ta historia z smsem się skończyła) to możesz odrobinkę naciągnąć i użyć takich powodów, które nie będą w nim wzbudzać wyrzutów sumienia i żeby się nie obwiniał - to pozwoli mu szybciej się pozbierać. Jeśli już wszystko jest powiedziane, to nie ma sensu wałkować w kółko tego samego, bo to i tak musi upłynąć czas zanim do człowieka dotrze.
Opcję wynajmu odradzałbym ze względów emocjonalnych. Ciężko będzie się odciąć kiedy ciągle będą łączyły Was takie interesy, ciągle będzie pretekst do kontaktu i jakieś sztuczne podtrzymywanie nadziei - bo nadzieję on będzie miał, to raczej jest nieuniknione, musi minąć chwila zanim dojdzie do akceptacji sytuacji, tak to działa u każdego. Poszukaj czegoś od kogoś obcego i skorzystaj z opcji jego kawalerki tylko w ostatecznej ostateczności. Wiem, że z kotami jest ciężko - sam miałem dwa koty, które niestety musiałem zostawić. ![]()
Kochana, nie zostawiaj kotów na pastwę losu- skoro jasno postawiłaś sprawę, to idź teraz za ciosem. Zrób tak, żeby i Tobie, i kotom było dobrze.
Dobrze, że ten facet postanowił wyjechać z kraju i wrócić w swoje strony- czas pokaże czy on rzeczywiście tak zrobi. Najpierw będzie musiał pozamykać wszystkie swoje sprawy tutaj (a to może potrwać) i może też zwyczajnie zmienić zdanie. Opadną emocje i wróci poczucie rzeczywistości- ja nie byłabym taka pewna tego, że on sobie gdzieś wyjedzie. To dość leciwy facet- nie wiem czy będzie mu tak łatwo rzucić wszystko, co sobie tutaj powolutku wypracował. Ale załóżmy, że on faktycznie wyjedzie. dla Ciebie byłoby to idealne rozwiązanie, bo uniknęłabyś jego jęczenia i prób odzyskania Ciebie. Takie jazdy z jego strony będziesz zaliczała na sto procent- on sobie Ciebie nie odpuści, bo gdzie on znajdzie kolejną tak młodziutką kobietę, która zgodzi się na zycie z nim. Nawet jesli znajdzie jakąś kolejną, to przecież musiałyby minąć lata, zanim on na nowo mógłby zaangażować się w nowy związek, bez obawy, że ktoś go nie wydoi.
Ze względu na koty, a więc ze względu na Twoje dobre samopoczucie (bez kotów będziesz bardzo nieszczęśliwa) zgódź się na jego propozycję, ale potraktuj to, rzecz jasna, jako rozwiązanie przejściowe. Ponieważ na razie jesteś bardzo jeszcze siebie niepewna (po związku ze starszym, zamożnym człowiekiem na pewno będziesz potrzebowała czasu, by nauczyć się rządzenia pieniędzmi- wrócę do tego wątku w dalszej części), więc nie rzucaj się tak od razu na głęboką wodę- nie musisz tego robić. Nikt nie wywala Ciebie na ulicę- korzystaj więc z tego, co daje Ci los. Twoi rodzice, w razie czego, niewiele będą mogli Ci pomóc- patrz więc realnie na swoją sytuację i nie bądź za wielką idealistką, bo nie warto nią być (kiedyś przekonasz się o tym dobitniej). Nie musisz litować się nad tym facetem, bo on cztery lata temu sam podjął decyzję, by zamieszkać z młodziutką dziewczyną. On musiał więc brać pod uwagę różne za i przeciw, i skoro zdecydował się na tak karkołomne dla niego posunięcie, to jego sprawa i jego problem.
Zrozum kochana jedno- ten chłop po prostu Cię wykorzystał- dlatego Ty dzisiaj nie masz żadnego moralnego obowiązku, by troszczyć się o niego.
Gdyby sytuacja była odwrotna, to on też patrzyłby tylko na siebie.
skoro masz koty, to musisz pomyśleć o ich interesie.
Ja nie widzę żadnego powodu, żebyś Ty musiała mieć jakies obiekcje w stosunku do tego faceta- przecież o sam proponuje Ci wygodne dla Ciebie wyjście (a mógłby przecież wystawić Cię na próg razem z Twoimi rzeczami), a skoro tak, to Ty z tego skorzystaj, dopóki sama nie staniesz na nogi.
Najważniejsze bowiem jest to, że jasno postawiłaś sprawę. Ty podjęłaś określoną decyzję, poinformowałaś go o swoich zamiarach i zachowałaś się jak normalny człowiek szanujący uczucia drugiej osoby- nie masz sobie niczego do zarzucenia.
On proponuje Ci takie rozwiązanie- ze względu na koty zgódź się na jego propozycję. W razie, gdy on będzie na tej podstawie robił sobie jakieś nadzieje, to Ty po to masz język, żebyś jeszcze raz dobitnie przypomniała mu o swojej decyzji. On kilka razy podejmie próbę odzyskania Ciebie, ale jesli Ty twardo będziesz stała za swoim słowem, to on w końcu zrezygnuje. Nie zwracaj uwagi na jego jęczenia.
Najważniejsze jest to, że nie masz zamiaru go zwodzić- jesteś bardzo uczciwą osobą- wielki szacun z mojej strony.
Wrócę do tej myśli, że Ty przez jakiś czas będziesz miała wielki problem z tym, żeby ogarnąć się z kasą, by na wszystko Ci wystarczyło.
Po związku z bogatym facetem możesz mieć pewne nawyki i przede wszystkim masz zakodowane w głowie (to na pewno zostało Ci wmówione- typowa manipulacja jaką zawsze stosuje starszy facet, jeśli chce zatrzymać przy sobie bardzo młodziutką kobietę, niektórzy potrafią nawet wplątać taką kobietę w zawiłą sieć różnych kredytów, które sami spłacają, dopóki dziewczyna jest z nimi, ale umowy są tak napisane, by w razie czego, dziewczyna nie mogła palcem o palec kiwnąć, bo kredyty zapisane są na nią), że sama nie dasz sobie rady.
Najlepszym dowodem na to, że mam rację jest fakt, że Ty już teraz masz takie obawy. Uważaj więc- to pułapka. Obyś w nią nie wpadła.
Zafunduj sobie czas adaptacji do nowych realiów, a skoro facet, chce pójść Ci na rękę, to nie odrzucaj tego kierując się jakimś idealizmem.
Życie jest brutalne, a Ty musisz patrzeć realnie. Cokolwiek on chce teraz dla Ciebie zrobić, Tobie słusznie się, moja droga, to należy. Poświęciłaś cztery lata swojej młodości na starego faceta- to wielka rzecz z Twojej strony. Tak na to patrz.
Za jakis czas, gdy już na dobre otrzaskasz się z nową sytuacją, wtedy zacznij powoli uczyć się życia na całkowicie własny rachunek.
Z całej tej historii wyciągnij jednak też lekcję, że mądra kobieta zawsze ale to zawsze, nawet gdyby miała nie wiem, jakiego to bogatego męża, że kobieta zawsze powinna być niezależna. Najgorszą głupotą, jaka zrobić może kobieta, to uzależnić się finansowo od chłopa. skończ studia i rozwijaj się zawodowo, by w przyszłości mieć własny dach nad głową i własne pieniądze. I pozbądź się idealizmu, bo życie tak wali po dupie, że najlepiej jest być bardzo praktyczną osobą, nie twierdzę, że wyrachowaną (to dość pejoratywne zabarwienie), ale na pewno należy byc osobą praktyczną.
Dasz radę- a pierwszy milowy krok do nowego życia już zrobiłaś.
No tak koty. Wiesz co Zywiec to może jednak wyjdź za niego ze względu na te koty. Przecież wynajmując od niego kawalerkę nic się nie zmienia. Dalej jesteś z nim. Chyba, że tego chcesz.
Wynajmując od niego kawalerkę, dalej jesteś z nim- absolutnie się z tym nie zgadzam. Co ma piernik do wiatraka?
Zywcu, podpiszesz normalna umowę o wynajem mieszkania(na Twoim miejscu jeszcze bym się targowała, właśnie za te zmarnowane lata młodości) i nie podpiszesz jej na dozywocie, lecz np. na rok. No bez przesady- Ty bedziesz sobie mieszkała ze swoimi kotami, a facetowi będziesz płaciła za wynajem. Jego jęczeniem nie musisz się przejmować, bo Ty jasno postawiłas sprawę i nikogo nie chcesz zwodzić.
przez rok nauczysz się sama zarządzać pieniędzmi, nabierzesz pewności siebie i zrobisz tak, byś pod każdym względem była niezależną osobą. Koty ciągle bedziesz miała przy sobie.
Wielkie mecyje- patrz praktycznie, a nie będzie bujała w obłokach i chodziła z głową w chmurach.
Myślę Żywiec, że Ty szukasz sobie pretekstu do zostania z nim.
Jeśli oba koty znają się i żyją ze sobą od jakiegoś czasu, to nie powinno być wielkich problemów w zmniejszeniu im czasowo powierzchni życiowej.
Kup porządne drapaki z budkami, połącz mostkiem, zawieś na ścianach stabilne półki na które będą mogły wskakiwać i leżeć.
Przecież opcja zamieszkania w pokoju, nie jest dożywotnia. Jakiś czas sobie poradzisz, zanim znajdziesz większą przestrzeń na którą będzie Cię stać.
Trzeba tylko chcieć .... a wydaje mi się, że Ty nie bardzo chcesz ....
Iza, mnie się wydaje, że tu nie chodzi o to, że Żywiec wymyśla sobie preteksty do pozostania z tym facetem, lecz a słuszną obawę, że ciężko jej bedzie znaleźć jakieś lokum, by ona miała pozwolenie od właściciela na zamieszkanie razem z kotami. Musiałaby dziewczyna poszukać takiego mieszkania i może miałaby farta i faktycznie znalazłaby takie bez problemu, ale nigdy nie wiadomo, jak by to było. Na razie ona stąpa po nieznanym gruncie i przypomina dzikuskę, która wyszła ze złotej klatki. Dlatego właśnie ona tak się boi. Ja trzymam za tę dziewczynę kciuki, bo bardzo ją polubiłam.
Aaaa, tego to ja nic a nic nie pojmuję ![]()
Ja tam jestem wredna i nikogo nie lubię ![]()
Ewentualnie mały wyjątek dla kociarzy mogę uczynić ... ![]()
Iza, ja też jestem za kociarzami, bo sama mam pod swoim dachem takiego kociego osobnika i niechby tylko jakiś chłop spróbował tylko podskoczyć mojemu kotu, to ze mną miałby do czynienia.
Żywcu drogi- zrób tak, żeby dobrze było tobie i Twoim kotom.
I nie bój się życia, bo lepszy domek ciasny ale własny i w takim kierunku w życiu idź. Wszystko powolutku na pewno jakoś sobie ułożysz. Teraz jesteś zdziczała i przestraszona, ale to minie, gdy zaczniesz odzyskiwać pewność siebie.
Dobranoc.
może koleś chciał wypić piwo z kumplem a ty potraktowałaś ten sms jako zdradę.... ja tam wcale zdrady nie widzę....
Zdrady również nie widzę tylko młodą dziewczynę, która już teraz nie umie odejść od faceta ze względów finansowych.
A wbrew pozorom teraz może być jej dużo łatwiej. Straszny problem koty... A gdyby tak miała teraz odejść z dwójką dzieci...?
Teraz nie ma gdzie mieszkać i za co, a co będzie za 2 lata. Całkiem przywyknie do wygody.
Opcja wynajmu mieszkania od niego jest dalej tkwieniem w układzie. Nic nie zmienia fakt, że będzie mu płacić. To ułuda niezależności. Przede wszystkim on będzie cały czas obecny w jej życiu i będzie ją kusić wygodnym życiem i o nią zabiegać. To jest sprytny numer dojrzałego, doświadczonego człowieka. Przechytrzy Zywiec. Nie da rady od niego odejść.
Będą koty i inne sprawy stały na drodze.
Zywiec boisz się dorosłości. Chciałabyś mieć takiego "ojca" tylko, żeby miał ze trzydzieści kilka lat maximum. Tymczasem on ma dwie dekady więcej niż ty i tak już pozostanie.
Wpadasz w sidła "wygodnego" życia. Dziewczyno gdyby zależało ci na swoim życiu to znalazłabyś lokum dla sowich kotów. Jakaś starsza Pani, rodzina czy koleżanka. Wynajęłabyś cokolwiek z jakąś koleżanką. Zamieszkałabyś z kimś nawet w jednym pokoju, żeby tylko mieć dach nad głową.
Moim zdaniem sprzedajesz swoją młodość Zywiec. Przywykłaś do życia podanego na tacy.
98 2015-05-09 15:28:18 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-09 15:32:43)
może koleś chciał wypić piwo z kumplem a ty potraktowałaś ten sms jako zdradę.... ja tam wcale zdrady nie widzę....
Gdy wysłał tego SMS z innego numeru ( a wiedziałam, że to on bo był po angielsku, on po polsku nie mówi ) , wiedziałam, że chodzi o kobietę. Z drugiej strony jeśli miałby się spotkać z kolegą to moja obecność by nie była przeszkodą.
Intuicja mnie nie zawiodła bo po minucie zadzwonił , że miał się spotkać z znajomą której nie widział kilka lat. I że wczoraj na Facebooku się zgadali. Powiedziałam ok, pokaż mi tą rozmowę na Facebooku i będzie po problemie skoro to tyko kawa...
Takiej rozmowy nie było, więc zaczął coś kręcić i się wyłączył.
Po 10 min zadzwonił i się przyznał, że tak umówil się z dziewczyną na seks, ale w ostatniej chwili zrezygnował.. a ja po prostu nie wierzę, że wcześniej takich spotkań nie było... pech chciał , że pomylił adresatke..
Bet - nie do końca rozumiem Twojej wrogości. Przecież ja już postanowiłam , że odchodzę..zdania nie zmienie. Czy będę mieszkać w kawalerce jego czy wynajmę pokój - nie ma znaczenia bo n mnie do związku z nim nie zmusi. Jeśli zacznie odwalac cyrki , to się wyprowadze ...
Dla Ciebie to tylko koty, a dla mnie zwierzęta które też czują .
A z drugiej strony właściciele nie zgadzają się na zwierzęta w kawalerce a co dopiero w wynajętym pokoju. do tej pory nikt NIKT nie wyraził zgody ... więc to nie jest proste .
Każdy boi się podrapanych mebli, ciągłego miauczenia, sierści....
Jeśli naprawdę nie będzie wyjścia , zostaną tutaj w mieszkaniu. Prędzej czy później i tak je zabiorę, nie ma innej opcji.
Julkaxx - źleSię wyraziłam. On wyjechał na 2 tygodnie , i wraca Do Polski.on swoich interesów tutaj na pewno nie pozamyka.
I druga bardzo ważna kwestia. Mam teraz bardzo dużo siły żeby to zakończyć , i jestem tego zdcydowanie pewna.... Doskonale zdaje sobie sprawę jak dużo się zmieni, ale miesiąc , dwa i się przyzwyczaje.
Zywiec przepraszam jeśli poczułaś wrogość. Nie jestem ci wroga. Podchodzę do twojego problemu emocjonalnie a te koty to wydają mi się taka zasłoną przed prawdziwymi motywami być może z których nie do końca zdajesz sobie sprawę.
Uważam, że pomysł wynajmu od niego kawalerki jest zły.
Tak sobie teraz pomyślałam dziewczyno... Wyobraź sobie, że jednak zdecydowałabyś się na dziecko z nim. Po czasie może byłoby kolejne i nagle po iluś tam latach spokojnego życia i w sumie takiej trochę wegetacji ze 20 lat starszym facetem odkryłabyś, że on od lat umawia się na seks z dziewczynami.
Co wtedy byś zrobiła. To dopiero miałabyś problem. Dzieci to nie koty.
Zywiec czy ty sobie wyobrażasz dojrzałego biznesmena, który robi cyrki? Taki facet znajdzie bardziej wyrachowane sposoby, żebyś zmieniła zdanie. I to, że teraz masz takie postanowienie nie znaczy, że za miesiąc on ciebie znowu nie urobi.
Wszystkie jego kroki są perfekcyjne.
Teraz się zmył. Ochłoniesz. Przemyślisz sobie sytuację. On ciebie zna, wie na co cię stać i co lubisz.
Wie, że zgodzisz się na kawalerkę. To, że masz mu płacić to pikuś. Pozwoli ci na to, bo wie że inna opcja teraz nie wchodzi w grę.
Potem wciśnie ci jakiś inny kit na temat tego smsa, albo postara się wmówić ci, że to nic takiego...
Ty poznasz smak płacenia rachunków, życia bez niego. Za 2 czy 3 miesiące to dopiero możesz zmięknąć. On to wie, bo to stara wyga. Doskonale wie na czym życie polega.
Zywiec ty tego nie widzisz?
100 2015-05-09 17:49:23 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-09 17:54:14)
Jeśli jego kroki będą bardziej wyrachowane, tym bardziej będzie mnie odsuwal od siebie...
Co dokładnie masz na myśli mówiąc o wyrachowanych sposobach ?
Kity mi cały czas wciska , i ogólnie próbuje wszystkiego. A ja mu ciągle tłumacze , że to koniec. Wiem, że dużo rzeczy robi przemyślanych - w końcu przeżył 20 lat więcej więc wie co robić.. ale ja też wiem, że nie zmiekne..
Kawalerka nie jest idealnym wyjściem, ale spośród możliwości chyba najlepsza. muszę to jeszcze porządnie przemyśleć.
Dla mnie ten SMS to kropka nad i , bo chciałam odejść. A co do biedy,jestem na to przygotowana .. wiem jak ona smakuje . Wiem, też jak smakuje dobrobyt .. ale on mi szczęścia nie dał.
Zywiec ludzie którzy prowadzą interesy potrafią osiągać cele i manipulować ludźmi w taki sposób, że trudno się zorientować. Co będzie robił pewnie sama się przekonasz...
Nie jest łatwo komuś doradzać. W końcu nie jesteśmy w stanie życia przewidzieć. To co mogę napisać to tylko z własnego doświadczenia, takie moje spostrzeżenia...
Życzę ci wytrwałości i powodzenia.
Nigdy nie miałam kota. Miałam tylko psa, którego bardzo kochałam:)
Żywiec ... Albo ty tych kotów nie masz, albo tak rozpaczliwie chcesz z nim zostać ...
Myślę, ze klamiesz odnośnie zastrzeżeń właścicieli mieszkań, które niby bylas oglądać.
Meble możesz sobie kupić, a nieumeblowane mieszkanie jest tańsze od w pełni wyposażonego.
Na sierść jest odkurzacz, a poza tym - jeśli nie ma mebli które należą do właściciela w wynajmowanym mieszkaniu, to ewentualnie tylko Tobie będzie się ta sierść osadzać.
Po trzecie - żaden właściciel nie przejmuje się faktem, że kot od czasu do czasu miauknie w mieszkaniu, które on komuś wynajmuje a w którym sam nie mieszka.
Krecisz dziewczyno ...
Żywiec ... Albo ty tych kotów nie masz, albo tak rozpaczliwie chcesz z nim zostać ...
Myślę, ze klamiesz odnośnie zastrzeżeń właścicieli mieszkań, które niby bylas oglądać.
Meble możesz sobie kupić, a nieumeblowane mieszkanie jest tańsze od w pełni wyposażonego.
Na sierść jest odkurzacz, a poza tym - jeśli nie ma mebli które należą do właściciela w wynajmowanym mieszkaniu, to ewentualnie tylko Tobie będzie się ta sierść osadzać.
Po trzecie - żaden właściciel nie przejmuje się faktem, że kot od czasu do czasu miauknie w mieszkaniu, które on komuś wynajmuje a w którym sam nie mieszka.
Krecisz dziewczyno ...
Nie zarzucaj mi kłamstwa.
Zrób eksperyment i wykonaj kilka telefonów , w celu wynajmu pokoju z dwoma kotami a później tu wróć i podziel się jakie odpowiedzi uslyszalas ...
Nieumeblowane mieszkanie tańsze ... koszt ok 900-1000zł. Plus oczywiście kaucja, i rachunki , zakup nowych mebli, łóżka i generalnie wszystkiego. Nie zapominaj , że zarabiam najniższą krajową a z tych oszczędności chce żyć .
Właściciel ma to w tyłku, czy kot będzie miauczec ale osoby z którymi miałabym potencjalnie mieszkać w mieszkaniu juz nie. Da mnie to są absurdy ...
Zrób to i zostaw go a życie cie wyprostuje.... Zobaczysz co utracisz"..
Nie strasz jej, bo go nie zostawi teraz i będzie facet takiego judasza utrzymywał dalej..
właśnie
. To straszne ile jest takich związków, par w których jedno "nie wie co czuje" a tak naprawdę czuje tylko strach przed samodzielnością i ...biedą brrr
autorko - jak przeżyć za 1200 zł?- normalnie. Jak tysiące Polaków. Od 1-go do pierwszego.
"Nie zarzucaj mi kłamstwa.
Zrób eksperyment i wykonaj kilka telefonów , w celu wynajmu pokoju z dwoma kotami a później tu wróć i podziel się jakie odpowiedzi uslyszalas ...
Nieumeblowane mieszkanie tańsze ... koszt ok 900-1000zł. Plus oczywiście kaucja, i rachunki , zakup nowych mebli, łóżka i generalnie wszystkiego. Nie zapominaj , że zarabiam najniższą krajową a z tych oszczędności chce żyć .
Właściciel ma to w tyłku, czy kot będzie miauczec ale osoby z którymi miałabym potencjalnie mieszkać w mieszkaniu juz nie. Da mnie to są absurdy "
Co za bzdury. Ja wynajmuję mieszkanie z dziećmi , kotem, psem i rybkami. Bez problemu. Tylko trzeba chcieć. nawet w hotelach z kotami można mieszkać. tylko trzeba poszukać.
Czytając Ciebie obawiam się ,że za niedługo wpadniesz na "cudowny" pomysł jak się ustawić. Zajdziesz w ciążę , zażądasz alimentów z górnej półki i zapewnisz byt sobie i kotom. Brrr jakoś tak mi powiało...
Dziewczyno jeśli naprawdę chcesz odejść to odejdź. Daj szansę facetowi ułożyć sobie życie. A może i do Ciebie szczęście się uśmiechnie tylko nie wymyślaj nieistniejących problemów.
Wy wszystkie mówicie o mieszkaniu , a ja o wynajmowaniu pokoju ..
Kochanka- gdybym chciała się ustawić to bym od niego nie odchodzila.
Żywcu, nie rzucaj się tak od razu na głeboką wodę, bo za dwa, trzy miesiące wrócisz do tego człowieka i już tak amen przy nim osiądziesz.
Ludzie tutaj piszą Ci, że Ty wchodząc z tym facetem w mieszkaniowy układ, niby dalej z nim będziesz oraz to, że chłop ten jest sprytny (na pewno taki jest, skoro prowadzi interesy i ma ze swojej pracy niezły zarobek, no jest nadziany po prostu) i że w związku z tym on bez większego problemu poradzi sobie z Tobą, że tak Cię zmanipuluje, tak omota, że Ty nawet nie będziesz wiedziała kiedy do niego wrócisz i to z podkulonym ogonkiem.
Ci, którzy tak piszą maja troszkę racji- nie twierdzę że nie, ale moja droga- to jak bedzie dalej zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Jesli Ty naprawdę nie bedziesz juz chciała takiego faceta, to on choćby i nawet miał usrać się po same pachy, i tak nie bedzie miał do Ciebie żadnego dostępu. Na to, by skutecznie nie ulegać jego prośbom i manipulacji, masz przecież swój rozum i jasno wyznaczony cel w życiu. Nie ma takiej możliwości, by ten człowiek znowu wlazł w Twoje zycie, jesli Ty naprawdę nie będziesz go chciała. On może namipulować skutecznie swoimi pracownikami, całym nawet imperium, ale Tobą nie będzie mógł zawładnąć, bo Ty do tego nie dopuścisz.
Na razie jesteś jednym wielkim strachem i dlatego wszystkiego aż taks się boisz. Dobrze, że masz jakieś swoje pieniądze, ale pamiętaj, że kasa szybko się rozchodzi. Pójdziesz do sklepu i wiele nie kupisz, a przecież wydasz dużo kasy, nie wiadomo na co właściwie. Do tego opłać mieszkanie, swoje studia, jakies szkolenia, podręczniki (to wszystko kosztuje)- tak tylko się mówi, że dasz sobie radę, ale spróbuj człowieku utrzymać się za 1200 zł., gdy w tej kwocie musisz jeszcze opłacić sobie mieszkanie.
Pewnie, że dasz sobie radę, ale najpierw musisz okrzepnąć po tym związku, nabrać sił i pewności siebie. A na to potrzebny jest tobie czas i konkretny sukces, żebyś mocno w siebie uwierzyła.
Nie od razu bowiem Kraków zbudowano.
Dlatego czniaj na wszystkie te wyższe wartości, ideologie (ich do garnka nie włozysz i nie najesz się nimi|), tylko patrz na rzecz praktycznie i zrób tak, żeby to Tobie było dobrze. Jak bedziesz miała potrzebę wyższego idealizmu, to weź sobie jakąś odpowiednią książkę i przenies się dzięki niej w krainę marzeń, wielkiej szlachetności i piękna. W życiu natomiast bądź twarda i praktyczna.
A on może sobie niebo i ziemię poruszyć, by Ciebie odzyskać i nic mu to nie pomoże, jesli Ty nie będziesz go już chciała.
Wy wszystkie mówicie o mieszkaniu , a ja o wynajmowaniu pokoju ..
Kochanka- gdybym chciała się ustawić to bym od niego nie odchodzila.
Ja piszę o hipotetycznej sytuacji- ze chciałabyś odejść od Niego i jednocześnie być "ustawioną. Wiele dziewczyn tak robi. A potem płaczą...
Jak na razie od niego nie odchodzisz. Piszesz tylko ,że chciałabyś a boisz się. To różnica. Jak na razie żyjesz na jego koszt co nie przeszkadza Ci planować ...ustawienia się.
Też się pogubiłam!!!
Mam 30 lat od 10 lat jestem mężatką mamy dwoje dzieci. Ale od jakiegoś roku nasz związek to wieczna huśtawka. Tydzień jest dobrze a potem dwa tygodnie nie rozmawiamy ze sobą. Mam doła nie mam z kim pogadać i sama nie wiem co robić. Mój mąz taki najgorszy nie jest ale jestem nieszczęśliwa, co z tego że pomoże mi w domu jak codziennie wypija 3-4 piwa nie je obiadu więc po całym dniu pracy i tych piwach jest dobrze podchmielony. Już nie raz z nim o tym rozmawiałam ale do niego nic nie dociera. Ostatnio zrobił się wstrętny i gburowaty wiecznie nie zadowolony. A ja przez to też mam doła i fatalnie się czuje, straciłam do niego zaufanie i nie mam ochoty na seks a on oczywiście się obraża. Wczoraj miarka się przebrała wróciłam z babskiej imprezy, na której wypiłam kilka drinków oczywiście mąż zaczął się do mnie dobierać więc poszłam spać do dużego pokoju. Po pół godziny przyszedł do mnie i zamiast mnie przytulić to znowu zaczął swoje, gdy jasno dałam mu do zrozumienia że nic z tego ubrał się i o 2 w nocy wyszedł z domu. Strasznie mnie wystraszył chodziłam z okna do okna wreszcie wyszłam z domu i poszłam do garażu a mój mąż siedział w aucie z 2 piwami jakby nigdy nic. Oczywiście dzisiaj nie rozmawiamy ze sobą a ja zastanawiam się co dalej nie chce tak żyć to wszystko jest bez sensu. Coraz częściej myślę o rozwodzie. Pomóżcie
Żywiec, nie musisz mieć wszystkiego od razu.
Przez blisko 20 lat wynajmowalam pokoje, czy mieszkania, więc d o s k o n a l e znam te realia.
Z dwójka dzieci, z 5 kotami w odróżnieniu od Twoich 2, zawsze były tez jakieś pomniejsze gryzonie i akwarium.
Jeśli nie było mnie na coś stać - to tego po prostu nie miałam.
Można spać na materacu i nie potrzeba mieć od razu łoża z baldachimem.
Na własnej skórze sprawdzilam, że deska do prasowania doskonale sprawdza się również jako stół dla 3 osób i biurko do pracy ...
Później kupilam za 50 zeta stół ogrodowy ... to już w ogóle był Wersal ...
Jak widzisz nie muszę wykonywać telefonów, po to żeby znać realia wynajmu mieszkań ...
Teraz wiele osób oddaje meble których już nie potrzebuje, często są to rzeczy w bardzo dobrym stanie.
Ty stawiasz sprawę w taki sposób, że albo będzie tak jak Ty chcesz - w sensie standardu mieszkania, wyposażenia, kosztów, pewnie zaraz dojdzie lokalizacja - albo nigdzie się nie ruszasz.
Jak dla mnie nie chcesz się wyprowadzać, tylko szukasz wiarygodnego pretekstu.
Gdybyś chciała się wyprowadzić, to zrobilabys to, nie oglądając się na stopień twardości materaca na jakim będziesz spać ...
Rozumiem Cię , ale proszę zrozum , że nie stać mnie na wynajem mieszkania i płacić miesiecznie 900zł plus czynsz i rachunki zarabiajac 1200zł . Musiałabym kupić lodówkę, pralkę i inne podstawy.. nie mówię o luksusie..
Ale na to mnie nie stać..
Nie szukam pretekstu, tylko myślę realistycznie żebym po wykorzystaniu oszczędności nie obudziła się z ręką w nocniku.
Wyprowadze się.. czy to do jego kawalerki, podpisze z nim umowę i co miesiąc będę przelewać 500 zł, albo wynajmę pokój. Z nim już nie będę, tego to akurat jestem pewna.
On wyjechał, więc jestem tu .. jak wróci to albo wynajmuje pókoj i zostawiam z nim ( na jakiś czas ) koty , albo podpisuję z nim umowę na kawalerkę.
Uwierz ją jestem bardzo zdecydowana o odejściu , i zdania nie zmienię..
i chce po prostu zrobić to jak najrozsadniej.
nic od niego nie chce, żadnych pieniędzy , za mieszkanie chce mu płacić ... i chce zapomnieć.
Rozumiem Cię , ale proszę zrozum , że nie stać mnie na wynajem mieszkania i płacić miesiecznie 900zł plus czynsz i rachunki zarabiajac 1200zł . Musiałabym kupić lodówkę, pralkę i inne podstawy.. nie mówię o luksusie..
Ale na to mnie nie stać..
Nie szukam pretekstu, tylko myślę realistycznie żebym po wykorzystaniu oszczędności nie obudziła się z ręką w nocniku.
Wyprowadze się.. czy to do jego kawalerki, podpisze z nim umowę i co miesiąc będę przelewać 500 zł, albo wynajmę pokój. Z nim już nie będę, tego to akurat jestem pewna.
On wyjechał, więc jestem tu .. jak wróci to albo wynajmuje pókoj i zostawiam z nim ( na jakiś czas ) koty , albo podpisuję z nim umowę na kawalerkę.
Uwierz ją jestem bardzo zdecydowana o odejściu , i zdania nie zmienię..
i chce po prostu zrobić to jak najrozsadniej.
nic od niego nie chce, żadnych pieniędzy , za mieszkanie chce mu płacić ... i chce zapomnieć.
Czytałem Twoje wypowiedzi od początku, i już od 3 do końca, zdania nie zmieniłem na temat pomysłu, który chciałem Ci zaproponować, jest rozwiązanie:
zwiąż się z gościem co ma firme, zakocha się w Tobie, będzie Cię utrzymywał no i niech będzie powiedzmy tylko 5 - 10 lat starszy. Co Ty na to?
Tylko, nie wybrzydzaj, bo tacy raczej będą przebierali w troche młodszych dupciach niż Ty.
Minął dopiero tydzień albo aż tydzień...
Pierwsze dni były puste, nie chciało mi się wstać z łóżka..
Z dnia na dzień targały mną przeróżne emocje..
Dziś poczułam tęsknotę.. za NIM. Bo mimo wszystko uważam, że jest b. dobrym facetem. Nieba by mi uchylił , zawsze się troszczył, był ciekawy jak minął mi dzień w pracy , zachęcał do rozmowy.. I gdzieś obok po prostu był.
Teraz jest pusta..
Lecz, pomimo tej pustki jest też to uczucie wolności.
Muszę uwierzyć,że znajdę wartościową osobę w swoim życiu i , że życie jeszcze się ułoży.
On codziennie wysyła 1, 2 sms ,że tęskni itd ale bez żadnych pytań czy nacisku na powrót. Ja na nie nie odpowiadam..
Jestem zdecydowana na odejście, i wiem że nic mnie przed tą decyzją nie cofnie..
czasem tylko się boje jak to będzie ?
A jak będzie? tego nie wie nikt..
I wiem, że moim drugim problemem jest to , że Ci młodsi ( mówię o wieku 25 - 29 ) wydają mi się , aż za młodzi dla mnie. A przecież nie powinnam myśleć tymi kategoriami..
Nie chce iść teraz w żaden związek..
Mam różne myśli, jeden wielki chaos.. mam nadzieje ,że minie i nastąpi spokój .
114 2015-05-17 01:48:36 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-17 02:47:22)
Myślałam, że jestem silna .. a nie jestem
dzisiejszy dzień mnie rozłożył.. płakałam cały czas.. wyszłam na siłownię , w toalecie płacz.. nie mogłam się pozbierać..
Będzie ciężko.. ![]()
Klapki mi już spadły,dostrzagam tyle rzeczy... wcześniej nie chciałam widzieć ,że on zdradza.... a teraz widzę tyle sygnałów.
Zdrada, 20 lat więcej .. czego ja żałuję ?? Chyba tego , że dla niego byłam zawsze najwazniejsza.. on by mi naprawdę nieba uchylił .. nawet jak miał problemy to moje były dla niego ważniejsze... kochał ,to wiem na pewno.
Dziś z nim rozmawiałam o sprawach " formalnych" czyli mieszkanie, kiedy wraca itd..
I powiedział, że pogodził się z decyzją i już nie chce naciskać ..
Dziwnie szybko odpuścił, chce mi ze wszystkim pomóc twierdzi , że jestem kobietą z tak dobrym i wrażliwym sercem, że on nie pozwoli żebym czuła biedę..
A ja dziwnie preczuwam , że on kogoś ma.. a przez wyrzuty chce mi pomóc..
Tak czuje..
Może się mylę ..
Ale jakie to ma znaczenie, w obliczu faktu, że Ty już od dawna chciałaś się z nim rozstać .... ?
Ale jakie to ma znaczenie, w obliczu faktu, że Ty już od dawna chciałaś się z nim rozstać .... ?
Znaczenia nie ma żadnego ...
Po prostu łatwo mi nie jest .
Żywiec... czytam, czytam... i ciężko mi uwierzyć...brzmi jak tandetny Harlequin.
Sorry...
IsaBella nie szkoda Ci czasu? Żywiec bierz przykład z tej wspaniałej kobiety. Zaciśnij poślady i nie ma że boli, dasz radę.
Co do pokoju przykład:
Kraków, mały piesek i szczur, 1 m-c szukania, nie umeblowane, na drugim końcu miasta, starsza Pani, młody student medycyny, dojazd do pracy prawe 2h, za 600zł plus 100zł rachunki przy 1400zł na rękę da sie? da.... tylko trzeba chcieć! a ja jestem dumna z mojej znajomej, bo praktycznie była w identycznej sytuacji jak Twoja. O! przepraszam ma 200zł więcej.
Wronka 87 - wiem, ze dam radę. Czasem mam po prostu chwile słabości i wypisanie się tu daje mi ulgę.
Dla kogoś brzmi to jak tandetny Harlequin.
A dla mnie był to kilkuletni związek z facetem z którym mam ogrom pięknych wspomnień.
Nie ,nie żałuje tego związku. Wyniosłam z niego bardzo dużo.
Ale czas na zmiany.. i czas pewnie uleczy i w końcu zapomnę.
Trochę więcej empatii, bo bardzo łatwo się ocenia, doradza..
Zywiec, madra dziewczyna jestes!
Juz kiedys skomentowalam Twoj temat, zebys porozmawiala z facetem, bo mialas wtedy watpliwosci. Potem zdecydowalas, ze jednak to TEN, a zycie poukladalo wszystko za Ciebie. Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Nie bylas pewna swoich uczuc i dostalas jasny znak, ze ten zwiazek jednak nie jest dla Ciebie. Wierze, ze postapisz slusznie i poradzisz sobie. Wiem, ze pojawiaja sie chwile zwatpienia i wtedy najlepiej wyrzucic wszystko z siebie. To, ze piszesz o swoich chwilach slabosci nie oznacza, ze ulegniesz. A przynajmniej taka mam nadzieje.
trzymam kciuki!
Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Nie bylas pewna swoich uczuc i dostalas jasny znak, ze ten zwiazek jednak nie jest dla Ciebie. Wierze, ze postapisz slusznie i poradzisz sobie.
Dokładnie tak samo myślę, nic się nie dzieje bez przyczyny. W psychologii nie ma przypadków...
Mam teraz w sobie dużo siły, są oczywiście gorsze dni.. Smutek, płacz,żal ..ale to jest normalne. Trzeba to po prostu przetrwać.
Delektuje się teraz samotnością.. Jest trochę puściej, ale spokojniej..
Wierzę w to, że będzie dobrze :-).
Myślałam, że będzie lżej.. a wcale nie jest.
Rozryczalam się dziś znowu ..i w sumie dalej rycze..
Czuje się taka samotna ..
Zawsze był, przytulil..zawsze się troszczyl.
A teraz leżę sama i nie mogę pohamowac łez...
Zadzwonił dziś, spytać się jak się czuje i czy niczego nie potrzebuje ??
A nie miałam siły rozmawiać , bo tłumiłam łzy żeby nie słyszał...
Wbrew wszystkiemu ją go kochałam, ale ten związek nie ma racji bytu. Nie mogę być z kimś 20lat starszym, po prostu już nie mogę..
Chcę być silna, codziennie sobie powtarzam , że będzie dobrze ...
Ale dziś kolejny dzień słabości..
Jedyne o czym marzę żeby po prostu mnie przytuli i żeby to tak ie bolało..
Wiem, że się uzalam ale może będzie mi łatwiej ...
Witaj.. ![]()
Pisz dziewczyno tutaj!!
Brakuje, bo to trwalo lata. To jak kazda wiez emocjonalna. Tak jak z kolezanka... Byl ktos, z kim zawsze moglas porozmawiac, na kogo moglas liczyc. Tez widze w nim troche ojca. Potrzebowalas tego, a on byl. Wiedzial, na co sie pisze i Ty tez to zauwazylas.
Brakuje Jego, a nie zwiazku z nim. Jestes uzalezniona emocjonalnie... Jak wiekszosc z nas
. Jedynym ratunkiem jest calkowite odciecie sie od niego. Pomysl, czy Twoje gorsze samopoczucie nie jest zwiazane z tym, ze mialas z nim kontakt... Rozgrzebujesz rane, ktora powoli sie zablizniala.. Latwo sie mowi i chyba sama wiesz, co powinnas zrobic. Jednak nie zawsze to takie proste i gdzies tam w srodku... ludzimy sie, ze damy rade. Ale wiesz co? To tylko zludzenia... Niestety..
Tak , masz rację brakuje mi jego a nie tego związku...
Brakuje,bo jest dobrym człowiekiem..
Bo się troszczy..
Bo przy nim nie czułam się taka samotna
Bo zawsze mogłam i mogę na niego liczyć.
Ale wiem, że wygra rozsądek ..
Muszę to tylko przebolec.
Powinien byc dobrym czlowiekiem.. Powinien byc dojrzaly emocjonalnie.. Zapewne taki jest, skoro byl tak duzym wsparciem i tak bardzo Ci go brakuje.
Tak, "TYLKO" przebolec...
Trzymam kciuki.
Zywiec a czego ty się spodziewałaś...?
Rozstanie zawsze jest trudne. Chyba, że się kogoś poznaje i w nim zakochuje.
Jestem dobra dla swoich dzieci. Dbam o nie, przytulam je. To jest i ten wiek i ten sposób dbania o partnera. Nie idziecie ramię w ramię, on jest bardziej twoim opiekunem.
Jest taki mały szczegół, o którym chyba zapominasz. Ten opiekun umówił się na seks z dziewczyną będąc z tobą w związku. Jest dobry... Czy to jest według ciebie dobroć?
Przepraszam jeszcze coś dopiszę.
Starsi mężczyźni często bardzo wiele dają młodym dziewczynom. Potrzebują tego zwłaszcza te, które nie miały kochającego, w wystarczającym stopniu dbającego o nie ojca. Tym te dziewczyny kupują. Troszczą się o nie, bardzo wiele od nich dostają tego czego nie zaznały w odpowiednim do tego czasie. Przywiązują je tym do siebie. Brakuje fascynacji.
Szkoda mi ciebie, chociaż cię rozumiem. To nie jest twoja wina, że czegoś ci zabrakło.
Powinnaś to chyba sobie przepracować.
Twoj partner żyje fantazją mówiąc że byłas dojrzała - nie byłaś i nie jesteś.Trudno jest powiedzieć sobie samemu prawdę - jest ze mną dla kasy.Co do Ciebie - lubisz wygodne życie i łatwe pieniądze .Znajdź sobie młodszego nadzianego .
Wszystko ma swoją cenę - facet lubił bzykać młodą dupe nie będzie miał rodziny .Bo już wydaje się być swojej partnerce stary.Nie wspołczuje ani tobie ani twojemu facetowi.Każdy brał od drugiego co chciał - on twoja młodość a ty jego kasę.
128 2015-05-24 12:53:45 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-24 12:57:45)
Ten opiekun umówił się na seks z dziewczyną będąc z tobą w związku. Jest dobry... Czy to jest według ciebie dobroć?
Nie zapomniałam , uwierz.
Wiem , że widziałam w nim ojca. On uwielbiał się o mnie troszczyć. I na tamtym etapie życia kilka lat wcześniej tego potrzebowałam. To nie był związek partnerski. Wiem,to..
Teraz już nie popełnienie tego samego błędu.
Wiem, że wszyscy tu macie rację. Zgadzam się z wami ..
Po prostu jest mi ciężko, ale jakoś to wszystko w końcu minie .
Zywiec to normalne, że jest ciężko. Zawsze trudno się rozstać, pożegnać...
Pora iść dalej...
Spotka cię z pewnością jeszcze wiele dobrego w życiu i zawsze pozostaną w sumie ciepłe wspomnienia.
130 2015-05-29 18:03:36 Ostatnio edytowany przez ZywiecZdroj (2015-05-29 18:04:36)
W niedziele się z nim spotykam podpisać umowę i po odbiór kluczy do kawalerki..
Mamy dobry kontakt, rozmawiamy przez telefon. Bardzo wiele kwestii sobie wyjaśniliśmy - cieszę się, że doszło do takiej prawdziwej szczerej rozmowy.
Było pełno łez, i smutku - ale to było nam potrzebne.
On cały czas twierdzi, że do momentu kiedy nie stane stabilnie na nogi chce mi pomagać, i o to się kłócimy.
Ja nie przyjmę od niego żadnych pieniędzy. I tak zawdzięczam mu już tak wiele..
Trafiłam na bardzo dobrego człowieka, albo on ma w dalszym ciągu ukryty cel.
Raz jest gorzej i jak wracam po pracy do pustego mieszkania - czuje się bardzo samotna i sobie popłakuje do poduszki.
Budzę się i jest lepiej..
Ale podjęłam taką a nie inną decyzję i chce się jej trzymać.
Wierzę, że będzie dobrze :-)