Cześć Micelka .... Ja się mało udzielam w wątkach jeśli chodzi o doradzanie , nie mam jakiś kompetencji lekarskich,psychologicznych,prawnych i siak dalej ALE...!
Ty masz 22 lata ? No to jesteśmy rówieśniczkami , i może rówieśniczki posłuchasz .. może do Ciebie coś dotrze ...
Za smarkatych lat związałam się z ... teraz to umiem nazwać po imieniu , zwykłym dupkiem , alkoholikiem i przemocowcem , wtedy wydawało mi się że to ten jedyny ..praca , mieszkanie ( starszy o 6 lat prawie ) auto widział we mnie wszystko ( pffff ) na codzień super ładnie sielanka , no ja smarkata 16,17 lat dużo też pobłażałam , wierzyłam , ufałam sranie w banie trele morele .... jak coraz częściej doszło do picia a tym samym wyzwisk czy szarpnięcia to miałam ochote spieprzać jak najdalej . NO ALE KOCHAŁAM ( booooże ) i taki dwie próby odejscia ( jedna na 2 tyg druga 3 miesiące) tylko widzisz .... to że ja chciałam odejść nie znaczy że ON mi na to pozwolił ...poczytaj sobie moje stare wypowiedzi na profilu JAK zaszłam w nim ciąże .!!! Wtedy odeszłam , pozwałam na policje , unikałam jak ognia i znienawidzidziłam ....DOPIERO ale zobacz sobie co zrobił . Do czego zmierzam ....cała ciąże byłam sama jakoś specjalnie nie był to wymarzony czas , 18 lat koniec szkoły początek następnej ( zaocznej ) dziecko w drodze , ileś tam dodatkowych problemów na głowie bo mama chora mali bracia i miałam niezły zapierdziel na kółkach ....i co ? urodziłam ...i tatuś się odezwał i miłość powróciła ..najgorszy mój błąd życiowy że się z nim zeszłam , młoda hormony , spaczone poczucie miłości , dziecko- i on patologiczny ( tak teraz o nim tak pisze bo wiem że tak jest wtedy ? abosultnie ..on sie zmieni on kocha on się stara itd )..... i tak sobie żyliśmy od jego jednej imprezy do drugiej od jednego bicia do drugiego ( mnie , dziecka nawet nie tknoł nie podnióśł głosu ale ja to byłam worek treningowy) i co ? znosiłam to , bo kocham , bo jesteśmy rodziną , bo on się zmieni bo to wcale nie jest tak jak ludzie mówią , jest lepiej , i zaaaaś to samo .... wszystko na mojej głowie , dom rachunki szkoła dziecko rozsypana ja i problemy z nim , jak mu pomóc , zapisywałam na różne terapie , odwyki , była wzywana policja nie raz nie dwa ( 17 razy ) prowadzona niebieska karta .......nie bede ci zamulać ...poczytaj sobie
Do czego bije ........... wiesz kiedy się ocknełam ? kiedy ja gówniara prawie że 19 lat i moje półtoraroczne dziecko nie doznałyśmy pewnego widoku , a zresztą h*j ze mną ! MAŁA co widziała ( z resztą nie raz ) ja mama dostaje wpie..ol jak tatuś się drze ale po tym zrobił coś niesamowitego wbił sobie nóż w brzuch i okolice serca( aż żal że nie zdechł ) WTEDY SIĘ OCKNEŁAM bo moje dziecko zobaczyło jak tatuś robi takie a nie inne rzeczy ....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! uwierz pakowanie trwało 30 minut a ja i mała zamieszkałyśmy w innym mieście u koleżanki , ledwo co ją znałam , ale wystarczył telefon opowiedzieć sytuacje i dostałam pomoc z mety .... cud? możliwe ale wtedy intuicyjnie wiedziałam że trzeba zwiewać jak najdalej , iść się leczyć , zostawić debila niech se robi co chce , i żyć a nie wegetować
Chcesz wiedzieć czy półtoraroczne dziecko coś rozumiało pamięta? TAK !!!!!!!!!!!!!! nie wymuszała , nie płakała nie histeryzowała nigdy , za to panicznie się bała głośnego śmiechu , nagłych dźwięków , już nie mówie jakby mnie ktoś zaczoł gilgotać to spazmy przez godzine jakby ją ze skóry obcierali - a to tylko dlatego że w taki sposób pokazywała że się boi , martwi o mame , ona tak reagowała - pozatym dziecko aniołek zawsze grzeczna uśmiechnięta , córka ma 5 lat ojca nie pamięta chyba wcale ( ma zakaz odwiedzin pozbawiony praw rodzicielskich , siedzi , obowiązek alimentów , i zakaz zbliżania sie , w dwa lata załatwiłam to wszystko w różnych odstępach czasu bo różnie się czeka na różne rozprawy )
Nie nie poradziłąm sobie sama , pomagali mi obcy ludzie dziś moi znajomi , chodziłam do psychologa jako osoba współuzależniona - tak ty też taka jesteś , przyjmiesz to do wiadomości lub nie ale jesteś - a potem indywidualnie aby się ogarnąć
Chodziłam z dzieckiem do psychologa dziecięcego i na rechabilitacje ( miała wzmożone napięcie mięśniowe od urodzenia plus stresy także w przychodni miałam rehabilitacje logopede psychologa dziecięcego neurologa ortopede itd i ta placówka też bardzo mi pomogła )
Nie wiem jak jest u ciebie czytam tu wpisy dziewczyn które w bardziej lub mniej życzliwy sposób radzą ci co robić , mówią kim jesteś - ty się wypierasz oczywiście , też tak robiłam -ale coś ci powiem kochasz dziecko ????????? to zadbaj w końcu o nie
czytam nowe to coraz informacje i szkoda mi dzieciaka , nie pozwól żeby dorastało w takim domu .! chcesz żeby miało wspomnienia jak cyniczna hipo ?? ( cyniczna przytoczyłam cie bo wydajesz mi się żywym przykładem tego co może za pare lat być u dziecka autorki , bez urazy prosze ) czy może chcesz żeby dziecko mówiło ....było ciężko ale mama się starała ze wszystkich sił i jestem wdzięczny/a za to co dla mnie robiła ...
Ja wybrałam opcje drugą - łatwo nie było ....kuuuu.....aaaa nie , było mega zajebiście ciężko wyjść z takiego bagna , przyznać się żę to MOJA wina , że dziecko przezemnie cierpiało.........ale wiesz co ? dałam rade .!!
Mam teraz 23 lata mała w tym roku 5 właśnie kończe liceum ( miałam lekką przerwe znaczy się powtarzałam półtora roku , stres nerwy i wg nie dałam rady się uczyć ) od września ide do policealnej , mała chodzi do przedszkola jest grzeczna mądra bardzo bystra i dojrzała jak na swój wiek , nie choruje , zawsze uśmiechnięta.... ale ja widzi jak dzieci na ulicy się biją , płacz , jak widziała pary razem jak się z moim ( teraz już byłym , no niestety prawie 3 lata raze baaaaaaaaaaaaaardzo dużo pomógł , akceptował małą jak swoją ale nie wyszło .. mam za sobą poronienia on w prace ja wyrzuty i tak to się rozkleiło ...jego znajomi też nie ułatwili życia i pare tam takich innych ...ogólnie rozstaliśmy się bo oboje nie daliśmy sobie rady , przerosło nas to wszystko ;/ życie ) partnerem wygłupiałam gilgotki czy szturchania ( ale wygłupy śmiech itd )to przylatywała i odpychała z okrzykiem mama mama ! myślisz że nie pamięta ? przecierz miała półtora roczku a teraz ma 5 , była mała nie rozozumiała , nie wiedziała itd ....
GÓWNO PRAWDA dzieci wszystko rozumieją !!!!!!!!!!!!!!!!
Twoje dziecko dorasta , i dla niego jest normalnością krzyk złość wymuszenie ty mówisz nie ? No to JA ci pokaże ( myślenie dziecka ) i się zaczyna histeria wrzask i cuda nie widy byle by dostać to co się chce .. kopniaka nie dostałaś albo plucia ? albo jakiegoś uderzenia w takim ataku ?
Wątek nie dotyczy relacji twoją-twój mąż ale ktoś tu dobrze pisał dziecko to odbicie lustrzane rodziców .
Wy się odnosicie z szacunkiem - dziecko też
jesteście spokojni opanowani- dziecko też w sensie nie ma takich akcji jak u cb
krzyczycie-dziecko głośniej żeby być zauważonym
bijecie się? nieważne raz dwa czy 150 - dziecko aby coś ci powiedzieć bd wrzeszczeć tupać płakać , pluć , drapać, bic kopać klnąć nawet ( zalezy od wieku i uwierz im starsze tym bardziej to widać)
U ciebie w domu chcesz czy nie to czytać - nie ma stabilności emocjonalnej - a więc nie oczukuj od kilkulatka by było grzeczne i posłuszne bo za cholery nie będzie
ktoś tu pisał że przysięga małżeńska to związek na dobre i złe ... Tak owszem ale z całym szacunkiem , nie wtedy gdy istnieje taki chaos, przemoc nie powinna być łagodzona ( psychiczna ani fizyczna) dziecko nie powinno dorastać w TAKIM domu
Chcesz coś zmienić ? to poczytaj wątek JESZCZE raz od samego początku do samego końca bez emocji , tu NIKT nie chce dla ciebie źle , ani dziecka , tu są czarno na białym opinie o tym że zły dom tworzysz - co nie oznacza że nie można tego zmienić wręcz przeciwnie !!! TYLKO ZOBACZ TO KIM WY JAKO RODZICE JESTEŚCIE
idż do psychologa z dzieckiem ... pomoże ci ułożyć plan jak zapobiegać takim akcjom jak sklep czy podwórko ALE PRZEDEWSZYSTKIM psycholog zacznie od waszej relacji , i musisz zdecydować czy chcesz wychować dziecko sama w trudniejszych warunkach bo sama , ale w spokoju i dawać stabilnośc , że mama nie krzyknie bo coś tam , nie uderzy , nie szarpnie ,że bd raz dobrze raz źle - rozumiesz ? dziecko musi czuć się bezpiecznie ! potem psycholog dziecieca bd prowadziła zajecia z dzieckiem uczyła poznawać emocje , radzić z nimi ( dłuuuuga droga )
Czy chcesz razem z mężem - ojcem tworzyć dalej dom ? Ale ON raz że musi chcieć bo na siłe to się może jedynie zesrać a nie iść na terapie która psinco mu da , dwa musi się leczyć , trzy ty także .. z wpsół uzależnienia ... z tych klapków na oczy ...
To nie jeste łatwe , krótkie przyjemne - NIE ale do wykonania jesli ci faktycznie zależy
aha to że u ciebie jest jak jest nie znaczy że jesteś złą mamą , jesteś nieodpowiedzialaną mama , chcesz szczęscia dziecka , kochasz owszem - ale nie zauważasz podstawowych motywów i problemu - stąd ta moja własnie ocena nieodpowiedzialności
Bez wątpienia chcesz jak najlepiej ino nie wierz jak się do tego zabrać ...........nie przekreśla cię to ale ....nie oczekuj głaskania po główce , bo rady tu otzrymane czy nawet ostre traktowanie to nie cel forumowiczów aby cie internetowo zlinczować a jedynie głośna komunikacja kilku osób że u ciebie wcale nie jest tak kolorowo jak tobie się wydaje a dziecko ci to wszystko pokazuje ale ty błędnie odczytujesz informacje, lub poprostu nie chcesz ich widzieć
noooooo to się rozpisąłam , sorki za brak ładu i składu ortografie i inne takie - mam nadzieje że ci naświetliłam troszke sprawe ....nie ty jedna i nie ostatnia w takiej sytuacji , ja też to przeszłam , ale dla dobra dziecka walczyłam , i walcze dalej ... ( ot taki urok że zostałam samotną mamą ale przynajmniej mamy spokój, stabilizacje , brak przemocy wyzwisk itd ) walcz jeśli chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej , przyjmij krytyke na klate , otórz oczy ... a zobaczysz że to co odbierasz za atak za kilka miesiecy bd dziękować że się otrząsnełaś , i że naprawiasz ...
Ps tak moim skromnym zdaniem to powinnaś zostawić chłopa , bo to że nie ma szacunku do ciebie ..ale dla dziecka też nie ma , i broń boże nie chciej kolejnego dziecka , nie teraz ....! najpierw napraw to co sie dzieje potem mysl o kolejnym dziecku ( niewiem czy z nim czy z kim innym ) to że się rozejdziecie nie znaczy że dziecko straci ojca , nie nie ! tatą bd zawsze ...tak samo jak ty mama ....myśle że taka separacja sie powinna odbyć ..ty z dzieckiem sama , on sam , wszyscy na terapie leczyc sie razem i indywidualnie a dopiero jak juz sie ogarniecie ( co może potrwac 2-4 lata mniej lub wiecej niewiem ) dopiero się zejśc , utrzymywać kontakt typu widzenia dziecko-tata , ale ...nie zyc razem ... no przepraszam ale nawaliliście i dla dobra szkraba powinniście wybrać najlepsza opcje dla niego , nawet kosztem was ..
dziękuje za uwage