mevel napisał/a:kammiś napisał/a:Ludzi sie latwiej leczy.
:):) przynajmniej łykają tabletki 
i nie gryzą... zwykle
wet mówiła, że z psami też jest łatwiej (z reguły) niż z kotami. warczą, uciekają, ale nie mają takich zdolności do wyginania się 
Tak wracając do tematu - ja dziwna jestem 
na przykład dzisiaj - wyszłam z domu o 7, wróciłam po 19, byłam na uczelni, w bibliotece, w fundacji w której mam mieć praktykę, u ojca spotkać się z jego klientem z którym mam pracować, widziałam się z matką, jestem w sumie zmęczona trochę, a muszę się jeszcze pouczyć....
w poniedziałek było podobnie - zajęcia od rana, przerwa na siłownię, znowu zajęcia, potem poszłam do kancelarii.
ALE!!! moje samopoczucie psychiczne jest o niebo lepsze niż na feriach (mimo że na feriach nic złego się specjalnie nie działo...)... sama nie wiem czemu.
Ale czytałam gdzieś, że pracoholicy rzadziej cierpią na depresję, bo nie mają czasu rozmyślać
Na zajęciach czasami rozmyślam, jak ktoś prowadzi monotonnie i nie oczekuje aktywności, tylko gada cytując książkę.
Zauważyłam, że jak mam dużo roboty.. to nie odczuwam potrzeby jedzenia.
Zjadłam rano banana, potem wypiłam 2 kawy w ciągu dnia, wróciłam i nie czułam głodu. Chciałam się tylko soku pomidorowego napić, ale dostałam taki opierdziel od faceta, że mi aż "w pięty poszło" 