netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 895 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony 1 2 3 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 1 694 ]

1 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 19:48:34)

Temat: Totalny mętlik w głowie

Hej! smile

Na początek chciałabym prosić tzw. hejterów do nieoceniania mnie z góry po innych wątkach i darowania sobie złośliwych uwag. No, chyba że bardzo lubicie dobijać innych i sprawia Wam to niczym niezastąpioną satysfakcję. Z góry dziękuję.

A bardziej życzliwą resztę chciałabym prosić o zrozumienie i o poradę. Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś sobie poradził.
Zaznaczę, że korzystam z pomocy psychologa. Czy pomaga? Owszem, pomaga, ale tylko na poziomie logicznego rozumowania - znaczy czasami po dłuższej chwili wbicia sobie do głowy pewnych rzeczy jakoś umiem zapanować nad swoją psychiką. Ale czasem jest ciężko i mi nie wychodzi. Najgorsze jest to, że Z POZORU moje życie wygląda bardzo dobrze, ale w mojej głowie jest zupełnie co innego. Znaczy doceniam wszystko, co mam, ale nie potrafię zapanować nad nerwami bo wiem, że mam dużo do stracenia.

Ok, zacznę od początku i w punktach, bo jest parę rzeczy, które mnie meczą.

1. Zacznę od rzeczy najprostszej do opisania, która w sumie ostatnio zabolała mnie najbardziej. Straciłam przyjaciółki. Nie ze swojej winy - jedna się wyprowadziła bo faceta, który mieszka koło Tatr. Jej nie straciłam w sensie że nie jest już moją przyjaciółką, ale widujemy się bardzo rzadko. Brakuje mi tego cholernie, bo jesteśmy do siebie bardzo podobne i bardzo dobrze się zawsze rozumiałyśmy. Znamy się o ponad 8 lat... Drugą straciłam właściwie na amen, chociaż nie wiem czy jej nie wybaczyć, ale chyba nie jestem w stanie. Była pijana i przystawiała się do mojego faceta. Jestem "podsłuchiwaczką" (we własnym domu mi wolno tongue ) i słyszałam, on jej odmówił, wyszedł, zobaczył mnie pod drzwiami i mi powiedział. Ona się przyznała, powiedziała  że to niesprawiedliwe że "ty masz zawsze wszystko lepsze, nawet faceta, to chciałam go sobie zabrać". Jakiś absurd. Ja wiem że ona mi zazdrości studiów - bo sama się nie dostała i od tego momentu było gorzej między nami. Nie wiem, nie potrafiłam nie cieszyć się żę się dostałam, chociaż dużo osób było na jedno miejsce. Nie potrafię wybaczyć, bałabym się ją wpuścić do domu i chociaż chwilę z nim zostawić, ale mimo wszystko odczuwam jakiś tam brak.

2. Moja rodzina, ojciec. Od zawsze był dla mnie idealnym ojcem i mężczyzną. Kocham go, zawsze jest dla mnie dobry, zawsze mogę na niego liczyć, zawsze mogę mu wszystko powiedzieć (matce nie). Ale jest jedna rzecz, która mnie boli cały czas i ja nie mogę sobie z nią poradzić, sama nie wiem czemu. Wiem, że miał kochankę. Nie wiem czy jedną - o jednej wiem na pewno. Długo wiedziałam, nigdy nie powiedziałam matce. Nawet nie chciałam jej mówić, nie miałam nigdy z nią dobrych relacji, wręcz kryłam ojca. Nie przekupował mnie - po prostu był dla mnie dobry. Jak się dowiedziałam miałam 17 lat, ta dziewczyna 19, była na pierwszym roku studiów i była na praktykach. Ja często odwiedzałam ojca w pracy, już wtedy wiedziałam na jakie studia pójdę i lubiłam przyglądać się pracy w kancelarii. No i raz skończyłam lekcje wcześniej, przyszłam bez zapowiedzi i zobaczyłam to co zobaczyłam. Ojciec mnie przeprosił za to że to zobaczyłam. Nie za to że pieprzy obcą dziewczynę która mogłaby być moją siostrą. No ale w sumie dlaczego miałby mnie przepraszać za to? Nie potrafiłam i dalej nie potrafię obwiniać mojego ojca, bo za bardzo go kocham. Obwiniam ją. I podświadomie czuję niechęć do kobiet, zwłaszcza młodych. Przyjaźniłam się z osobami poznanymi na długo przed poznaniem tego niefortunnego faktu. I podświadomie boję się, że mój facet też kiedyś sobie weźmie jakąś praktykantkę... Mimo że nie mam żadnych powodów. A przecież moja matka jest piękną kobietą, bez wątpienia. Ma 57 lat a dają jej 42. Nie pisałam tu o tym nigdy bo to dla mnie ciężkie, ale chyba muszę się wygadać. Wygadywanie się przynosi mi ulgę. Zawsze tak było. Może dlatego że w dzieciństwie nie miałam z kim szczerze pogadać.
Ostatnio szłam do taty do pracy i wychodziły z jego firmy jakieś dwie babki i usłyszałam "tego (nazwisko nasze) to od świni przy korycie nie odróżnisz". Powiem szczerze, że zabolało mnie to bardzo.

3. Mój stres. To już chyba psychoza. I to jest jakiś paradoks - im lepiej sobie radzę, im lepsze mam wyniki, tym większą presję czuję. Ostatnio, egzamin z prawa pracy, stres przed egzaminem - wiadomo, ale taki do zapanowania. To jest w ogóle specyficzny rodzaj stresu. On mnie nie paraliżuje w ten sposób że nie mogę się przygotować czy odpowiadać. Ale jak jestem sama. I właśnie teraz po ostatnim egzaminie nie wiem czemu zwariowałam. Obudziłam się o 5 nad ranem i zaczęłam wertować kodeks pracy, sprawdzałam czy się przypadkiem nie pomyliłam. Ja WIEM że to chore, ale nie potrafiłam w tej chwili nad tym zapanować, aż mi facet nie schował tego kodeksu. Czuję jakąś idiotyczną presję - wiem, że obserwują moje "poczynania" rodzice, facet, mój opiekun naukowy (mam indywidualny tok), inni studenci - jedni uważają mnie za wyrocznię jeśli chodzi o wiedzę, inni nienawidzą za wyniki. Najgorsze jest to że nigdy nie dostałam mniej niż 4 i nie wyobrażam sobie tej sytuacji i tego że pewne osoby miałyby się o tym dowiedzieć i jak byłoby mi wstyd. Wiem, absurd.

Najśmieszniejsze/najgorsze jest to że ludzie myślą że u mnie wszystko jest idealnie, ale nie wiedzą ile pracy i stresu mnie to kosztuje. I często traktują mnie jak robota. A matka najbardziej. Boli mnie też czasami zawiść. A ja bardzo dużo pracy włożyłam w to żeby było jak jest - jako dziecko męczyłam się aparatami na zęby i miałam operację na uszy bo miałam odstające, teraz ćwiczę i mało jem, całe życie zakuwam na swoje wyniki i ciągle pracuję. W dodatku choruję często, a to mi życie skutecznie uprzykrza. Zazdroszczę dziewczynie - sąsiadce w moim wieku, jej rodzice w sumie zarabiali podobnie do moich, ale nie mieli presji. Ale z drugiej strony ona wyrosła na typowego plastika, więc już nie wiem co gorsze. Nikt nigdy od niej NICZEGO nie wymagał. Wiem, bo chodziłyśmy do jednej pracy. No i było też inne podejście - jej ojciec założył piekarnię i na tym się dorobił, nie ma wykształcenia, a mój ma doktorat i bardzo rodzice kładli nacisk na to żebym była w nauce jak najlepsza + szereg zajęć dodatkowych. Paradoksalnie teraz mam więcej czasu dla siebie niż w dzieciństwie, mimo że studiuję dwa kierunki...

2

Odp: Totalny mętlik w głowie

A wiesz, od dawna chciałem się Ciebie zapytać kiedy p********sz to wszystko i "Pójdziesz w Polskę" ale jakoś się nie składało...

3 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 20:02:20)

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

A wiesz, od dawna chciałem się Ciebie zapytać kiedy p********sz to wszystko i "Pójdziesz w Polskę" ale jakoś się nie składało...

Nie zamierzam wink
Ja lubię swoje życie, nie lubię niektórych aspektów, tych powyżej między innymi.
To nie jest tak że nienawidzę swojego życia. Za pewne rzeczy jestem wdzięczna - na przykład za to że umiem się sama zmobilizować do wielu rzeczy. Ale pewne aspekty uniemożliwiają mi cieszenie się z tych dobrych rzeczy.

4

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

A wiesz, od dawna chciałem się Ciebie zapytać kiedy p********sz to wszystko i "Pójdziesz w Polskę" ale jakoś się nie składało...

Nie zamierzam wink
Ja lubię swoje życie, nie lubię niektórych aspektów, tych powyżej między innymi.

Nie wiem czy to twoje życie, ale jak znam życie, będziesz się upierać :-)

5

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

A wiesz, od dawna chciałem się Ciebie zapytać kiedy p********sz to wszystko i "Pójdziesz w Polskę" ale jakoś się nie składało...

Nie zamierzam wink
Ja lubię swoje życie, nie lubię niektórych aspektów, tych powyżej między innymi.

Nie wiem czy to twoje życie, ale jak znam życie, będziesz się upierać :-)

ok, ok.
teraz już moje.
w pewnym wieku nie zastanawia się już czy się coś lubi tylko się to po prostu robi.

ale dobra... wracając do tematu, to chciałabym żeby mi ktoś coś w tych konkretnych sprawach poradził

6 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-01 20:09:16)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie zamierzam wink
Ja lubię swoje życie, nie lubię niektórych aspektów, tych powyżej między innymi.

Nie wiem czy to twoje życie, ale jak znam życie, będziesz się upierać :-)

ok, ok.
teraz już moje.
w pewnym wieku nie zastanawia się już czy się coś lubi tylko się to po prostu robi.

ale dobra... wracając do tematu, to chciałabym żeby mi ktoś coś w tych konkretnych sprawach poradził

Ale ja o tym. Dopóki uzależniasz samoocenę od spełniania oczekiwań innych, nie żyjesz swoim życiem  napięcie ci nie spada, a ponieważ jesteś silna nie idzie ci w nerwicę ale w psychosomatykę (czyli "w choroby") :-)

7 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 20:14:09)

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie wiem czy to twoje życie, ale jak znam życie, będziesz się upierać :-)

ok, ok.
teraz już moje.
w pewnym wieku nie zastanawia się już czy się coś lubi tylko się to po prostu robi.

ale dobra... wracając do tematu, to chciałabym żeby mi ktoś coś w tych konkretnych sprawach poradził

Ale ja o tym. Dopóki uzależniasz samoocenę od spełniania oczekiwań innych, nie żyjesz swoim życiem  napięcie ci nie spada, a ponieważ jesteś silna nie idzie ci w nerwicę ale w psychosomatykę (czyli "w choroby") :-)

Ja jestem silna? No nie wiem big_smile
No może w pewien sposób tak. Niektórzy dawno by zwariowali big_smile
A ja nie miałam i nie mam stałej nerwicy, depresji itd. tylko takie chwilowe stany
Dzisiaj na przykład jest wszystko suuuper, bo sesja zdana, wyzdrowiałam i w ogóle.
Łatwo wpadam w euforię i łatwo wpadam w dół. Rzadko jest "ceteris paribus" big_smile (stabilnie)
co do zdrowia - nie łączę tego z psychiką, po wizycie u psychologa on też tego nie łączy. Ja mam po prostu słabą odporność. I nie są to choroby zmyślone. jako dziecko nie miałam takich "rozkmin", a już noworodkiem byłam słabym i chorowitym.
Mimo to paradoksalnie jestem wysportowana - ale wszystko łapię.

mhm... ok, z drugiej strony.
O przytyciu czy schudnięciu 2 kg nikt się nie dowiaduje. A rzutuje na samoocenę, mimo że zawsze chuda byłam.
Jakby nikt się o tych ocenach nie dowiedział też bym się przejmowała.
Tak sama dla siebie.

8

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
No może w pewien sposób tak. Niektórzy dawno by zwariowali big_smile
/.../

Psycholodzy niewiele wiedzą o neuroimmunologii :-)
A BTW czy ty przechodziłąś jakiś okres dojrzewania - no wiesz burzy, naporu, trzaskania drzaiami, negowania wartości rodziców, czy też mama nie pozwoliła?

9

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
No może w pewien sposób tak. Niektórzy dawno by zwariowali big_smile
/.../

Psycholodzy niewiele wiedzą o neuroimmunologii :-)
A BTW czy ty przechodziłąś jakiś okres dojrzewania - no wiesz burzy, naporu, trzaskania drzaiami, negowania wartości rodziców, czy też mama nie pozwoliła?

okres dojrzewania? mhm, ciężko mi powiedzieć. na pewno nie w takich sposób jak inne nastolatki.
zaczęli mi się podobać faceci - tyle.
czy negowałam wartości rodziców? nie bardzo. z drugiej strony bardzo było mi to na rękę i jest nadal, więc nic dziwnego - tak się żyje wygodniej. teraz żyję z facetem nie z rodzicami i on też tak żyje i nie powiem żebym JA SAMA chciała to zmieniać. on ma więcej luzu, ale mój ojciec też. ja tylko się taka trafiłam "przejmowaczka" i panikara. wszyscy mówią że to dlatego że nie potrafię uwierzyć w siebie. mój facet powiedział żebym popatrzyła na siebie oczami swojego ojca i przestała patrzeć oczami matki. mój ojciec wymagał, ale kochał. matka tylko wymagała i krytykowała.

10

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../ żebym popatrzyła na siebie oczami swojego ojca i przestała patrzeć oczami matki. mój ojciec wymagał, ale kochał. matka tylko wymagała i krytykowała.

Jest jeszcze trzecie stadium, ciekawe czy osiągalne jeśli sprawy zaszły tak daleko :-)
Aż boję się spytać czy wiesz co co chodzi ;-)

Bo IMHO nie bardzo wiadomo gdzie są twoje chęci, zamiary, system wartości przy takim potencjale wdrukowywania jaki miałaś serwowany. Niby gdzie miałabyś ich szukać. To czym ze mną rozmawiasz to jakaś "osobowość wdrukowana".

Zrób może eksperyment taki :-)

Spróbuj porozmawiać ze mną tym wszystkim co jest tylko i wyłącznie Twoje jeśli coś takiego się znajdzie, bo inaczej będzie zabawa w rodzaju "chcę się lepiej znęcać nad sobą niż dotąd - co mi doradzicie" :-)))

Wchodzisz?

11 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 20:41:39)

Odp: Totalny mętlik w głowie

no ok.
zawsze jakieś doświadczenie smile

pytaj smile

12

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

no ok.
zawsze jakieś doświadczenie smile

Ojciec to nie problem, przynajmniej okazywał ci miłość, wybaczasz mu hipokryzję, i że nie jest ideałem. Zatem z jego powodu ideałem już być nie musisz. Problem jest z matką,
No to wyłączmy jeszcze uwewnętrznioną krytykującą mamę. Przecież ona nie powinna stale cię krytykować, mówić ci co i jak masz robić. Ona też nie jest idealna. Gdyby była idealna umiała by dać ci przede wszystkim miłość i akceptacje :-)
Więc po jaką cholerę trzymać w głowie ten miecz Damoklesa?

Wiesz co robią rodzice chcący manipulować dzieckiem?

robią mu w głowie taki "moduł" zwany SAMOOCENĄ.

Teraz jesteś grzeczną dziewczynką. A teraz niegrzeczną. A teraz grzeczną...
To zrobiłaś dobrze, a to źle. Nie ważne, że się przy tym dobrze bawiłaś.

Przecież stanie się coś strasznego jeśli nie spełnisz wbudowanych standardów :-)

Są jakieś rzeczy sprzeczne z tym wbudowanym systemem KARANIA, które zawsze chciałąś zrobić?
Są jakieś rzeczy które robisz TYLKO z powodu tego "Podsystemu" a nie chcesz?

Zacznij np. tak: "Ja ku****wa zawsze chciałam." Nie "ja zawsze chciałam"... 

Ja ku****wa zawsze chciałam..../nigdy nie chciałam..../no coś w tym sensie/

może coś Ci wyjdzie jeszcze (oby)

13 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-01 21:12:26)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

1. Zacznę od rzeczy najprostszej do opisania, która w sumie ostatnio zabolała mnie najbardziej. Straciłam przyjaciółki. Nie ze swojej winy - jedna się wyprowadziła bo faceta, który mieszka koło Tatr. Jej nie straciłam w sensie że nie jest już moją przyjaciółką, ale widujemy się bardzo rzadko. Brakuje mi tego cholernie, bo jesteśmy do siebie bardzo podobne i bardzo dobrze się zawsze rozumiałyśmy. Znamy się o ponad 8 lat... Drugą straciłam właściwie na amen, chociaż nie wiem czy jej nie wybaczyć, ale chyba nie jestem w stanie. Była pijana i przystawiała się do mojego faceta. Jestem "podsłuchiwaczką" (we własnym domu mi wolno tongue ) i słyszałam, on jej odmówił, wyszedł, zobaczył mnie pod drzwiami i mi powiedział. Ona się przyznała, powiedziała  że to niesprawiedliwe że "ty masz zawsze wszystko lepsze, nawet faceta, to chciałam go sobie zabrać". Jakiś absurd. Ja wiem że ona mi zazdrości studiów - bo sama się nie dostała i od tego momentu było gorzej między nami. Nie wiem, nie potrafiłam nie cieszyć się żę się dostałam, chociaż dużo osób było na jedno miejsce. Nie potrafię wybaczyć, bałabym się ją wpuścić do domu i chociaż chwilę z nim zostawić, ale mimo wszystko odczuwam jakiś tam brak.

Co przyjaciół to rozumiem. Nigdy nie miałam jednej stałej przyjaciółki. Albo nie mogłam się dogadać z dziewczynami, a jak już z jakąś zaczęłam się przyjaźnić to zawsze coś urywało, koniec szkoły, wyprowadzka, albo wyjazd i każdy szedł w swoją stronę. Na początku cierpisz, tęsknisz, brakuje Ci. Potem masz obowiązki, nowe zadania, pracę, rodzinę, już prawie nie pamiętasz, nie tęsknisz, coraz mniej Ci brakuje. Aż tu pewnego dnia gdzieś w laptopie znajdujesz zdjęcia osób którzy dawnej byli Ci tak bliscy, a w chwili obecnej, są dla Ciebie zupełnie obcy, zamiast zadzwonić zapytać co u nich wolisz obejrzeć jakiś dobry film, albo spotkać się z obecnymi znajomymi. Czasem przyjaźnie wracają po latach, (jak z tą co wyjechała)
ale z tą co chciała Ci odbić faceta?! TO JEST TWÓJ WRÓG! Możesz wobec niej jedynie zacytować: za niektórymi osobami kiedyś skoczyłabym w ogień, dziś nie zrobiłam nic innego poza dolaniem benzyny.

kammiś napisał/a:

2. Moja rodzina, ojciec. Od zawsze był dla mnie idealnym ojcem i mężczyzną. Kocham go, zawsze jest dla mnie dobry, zawsze mogę na niego liczyć, zawsze mogę mu wszystko powiedzieć (matce nie). Ale jest jedna rzecz, która mnie boli cały czas i ja nie mogę sobie z nią poradzić, sama nie wiem czemu. Wiem, że miał kochankę. Nie wiem czy jedną - o jednej wiem na pewno. Długo wiedziałam, nigdy nie powiedziałam matce. Nawet nie chciałam jej mówić, nie miałam nigdy z nią dobrych relacji, wręcz kryłam ojca. Nie przekupował mnie - po prostu był dla mnie dobry. Jak się dowiedziałam miałam 17 lat, ta dziewczyna 19, była na pierwszym roku studiów i była na praktykach. Ja często odwiedzałam ojca w pracy, już wtedy wiedziałam na jakie studia pójdę i lubiłam przyglądać się pracy w kancelarii. No i raz skończyłam lekcje wcześniej, przyszłam bez zapowiedzi i zobaczyłam to co zobaczyłam. Ojciec mnie przeprosił za to że to zobaczyłam. Nie za to że pieprzy obcą dziewczynę która mogłaby być moją siostrą. No ale w sumie dlaczego miałby mnie przepraszać za to? Nie potrafiłam i dalej nie potrafię obwiniać mojego ojca, bo za bardzo go kocham. Obwiniam ją. I podświadomie czuję niechęć do kobiet, zwłaszcza młodych. Przyjaźniłam się z osobami poznanymi na długo przed poznaniem tego niefortunnego faktu. I podświadomie boję się, że mój facet też kiedyś sobie weźmie jakąś praktykantkę... Mimo że nie mam żadnych powodów. A przecież moja matka jest piękną kobietą, bez wątpienia. Ma 57 lat a dają jej 42. Nie pisałam tu o tym nigdy bo to dla mnie ciężkie, ale chyba muszę się wygadać. Wygadywanie się przynosi mi ulgę. Zawsze tak było. Może dlatego że w dzieciństwie nie miałam z kim szczerze pogadać.
Ostatnio szłam do taty do pracy i wychodziły z jego firmy jakieś dwie babki i usłyszałam "tego (nazwisko nasze) to od świni przy korycie nie odróżnisz". Powiem szczerze, że zabolało mnie to bardzo.

I zawsze zaczyna się jednakowo kochanie to właśnie nowa asystentka/stażystka, od dziś razem będziemy pracować lol
Mimo co piszesz odczuwam dużą sympatię do twojej mamy, i rozumiem ją. Wcale nie zdziwi mnie jeżeli ona o wszystkim wie. Bo widać, że to bardzo inteligentna i błyskotliwa kobieta. Robi karierę jest niezależna, do tego atrakcyjna no proszę a tu cały mąż adwokat jak umie docenić?! Bardzo dziwią mnie tacy faceci, mają taką super żonę a latają za babami. A jeżeli twoja mama wie, cóż taka kobieta jak ona ma i zna swoja wartość, nie będzie latała za chłopem robiła awantur i budowała jego ego poprzez sceny zazdrości, no może sobie jeszcze z jego powodu, żyły podetnie?! Myślał by kto głupi chłop i tyle co się przejmować, ma go gdzieś. I to jedyna słuszna rekcja, nie ma co się poniżać, nawet jak serce boli to duma i ambicja powinny przebić ból i górować. Mama nawet jak wie to będzie udawała, że je wie, i starała się to ukryć, bo to do zaszczytu nie należy. A o brudach w domu nie mówisz nikomu!- Zapamiętaj to.
ale najpewniej rodzice się dogadali, cóż są gorsze grzechy od zdrady. Może tato zrozumiał co traci, mama przymknęła oczy na zdradę w końcu ,, takie byle co 19letnie '' to żadne zagrożenie. Bo przecież mogliby się rozwieść, co ich trzyma? Ty dorosła, kasę mają...
Ale tę pannę powinnaś ,,zniszczyć'' zażądać od ojca żeby ją zwolnił i wystawił jej jak najgorsze papiery, najlepiej żeby tak załatwił żeby ze studiów wyleciała...po prostu zniszczyć!!! Takich nie szkoda!!!

P.S: a jak rodzice odnoszą się do siebie? Okazują sobie czułości? Jak Ci się zdaje tato kocha mamę czy nie?

Twoja mama nie przeżyłaby tak zdrady bo nie ma sobie nic do zarzucenia,  jest piękną niezależną kobietą, nie jakiś zaniedbanym kocmołuchem, gospodynią domową co to czeka na męża z obiadkiem. Taką jakby zdradzał to nawet dobrze jej tak, jak głupia.
Ale twoja mama? Taka ekstrawagancka dama? Która zapewne ma wielu adoratorów i wielbicieli. Mąż szybko by zatęsknił, wygłupił się chłopina strasznie, wymienić damę na miernotę to jakby limuzynę na malucha  big_smilebig_smile Pewnie żałuje.

14 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 21:17:43)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale JA nie lubię przekleństw,
tak, JA nie lubię, mimo że matka klnie, owszem, i przeklinać mi w domu było wolno.
Ale nie przeklinam. Nie wiem. Jakoś mi to nie gra samej dla siebie.

Dobra, zacznę od różnic - tego co jest a co nigdy nie podobało się mojej matce.
1. Brak moich zdolności plastycznych. Ona jest bardzo uzdolniona, w wolnych chwilach maluje obrazy. Chciała żebym ja też była. Ale nie jestem i nigdy nie starałam się żeby braki nadrobić. Do dzisiaj nienawidzę wszystkiego oprócz projektowania sukienek (potem je szyje krawcowa) i z tego jestem dumna, chociaż moja matka uważa, że to pierdoły. Ale są takie piękne!
2. Chciała, żebym lubiła inną muzykę i inne książki. Chciała odzwyczaić mnie słuchania Rihanny i Shakiry i czegoś w stylu "Call me maybe". Nie odzwyczaiła, bo te piosenki ZAWSZE poprawiają mi humor.
3. Wegetarianizm. Sama go sobie wymyśliłam, rodzice oponowali, martwiąc się o moje zdrowie.
4. Miłość do zwierząt kopytnych. Alpaki, lamy, kozy, owce, konie. Nie wiem czemu. Odstresowuję się przy nich. Nie boję się ich nawet jak mam marchewki i stado nieokrzesanych kóz na mnie biegnie big_smile W ogóle mam zaufanie do zwierząt. Wolę je niż ludzi. Dobrze się przy nich czuję.
5. Zainteresowanie prawem konstytucyjnym. Tak, wiem, kompletnie niedochodowe i kompletnie bez sensu. Ale uparłam się i zrobię z tego doktorat. Dla siebie.

Czego bym chciała albo czego chciałam i zrezygnowałam?
1. Chciałabym mieć konia - tak, żywe, duże zwierzę. Ale ciągle wszyscy mi mówią że to nie jest dobry pomysł. Najlepiej konia uratowanego. Mam jednego w opiece wirtualnej, parę razy byłam u niego w fundacji, ale to nie to samo. Nie zależy mi na tym żeby był jak najbardziej sprawny. Chciałabym uratować.
2. Miałam parę szalonych pomysłów, których nigdy nie zrealizowałam. Nie zrealizowałam i jestem zadowolona: przekłucie pępka, tatuaż. Nie chciałabym tego mieć dzisiaj i cieszę sie że rodzice podchodzili do tego tak jak podchodzili. Czego chciałabym spróbować? Nie wiem czemu, ale jazdy na motorze.

Edit: nie wiem czy ją kocha. Myślę że dostatecznie zalazła mu za skórę żeby nie.

15 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-01 21:20:32)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Edit: nie wiem czy ją kocha. Myślę że dostatecznie zalazła mu za skórę żeby nie.

?????? Co chcesz przez to powiedzieć? Aż taka zła ta mama?
Aż tak, o to co ona takiego zrobiła, złego?

16

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ale JA nie lubię przekleństw,/..../

,

Szkoda, ja klnę jak szewc ale tylko w pracy, to świetna metoda na eliminowanie ze swojego otoczenia ludzi, którzy nie słuchają tego co mówię merytorycznie. :-)

To teraz wydaje mi się, że gdzieś na tej liście, jest - w sensie zamiarów/celów wszystko czego potrzebujesz aby znaleźć przyjaciół, przestać się martwić wynikami (bo jeśli robisz coś fascynującego) to będziesz zapamiętywać i rozumieć bez uczenia się, jest też momysł na przyszłość itp., także zdrowie - bo człowiek nie żyjący wbrew sobie zdrowieje w postępie geometrycznym.

Jest jeszcze drugi aspekt - jeśli już nie musisz być taka jak rodzice, to jaka chcesz być jako człowiek?

17 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-01 21:43:15)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chcę być dobrym prawnikiem. Zawsze chciałam.
i chcę mieć fajne dostatnie życie. To mi się w domu podobało, nie będę tego ukrywać, bo po co. To chyba nie jest kwestia której trzeba się wstydzić - tak, chcę mieć za ileś tam lat sporo pieniędzy. Mój facet ma w sumie podobne podejście do tego, z tym że on już nieźle zarabia i nie jest to w sferze planów.
I nie wiem czemu chciałabym mieć tego konia. Myśląc o czymś co będzie za 20 lat widzę siebie z końmi.

Jako człowiek? Chcę pomagać zwierzętom. tego chcę na pewno i już pomagam, ale chcę jeszcze bardziej.

Matka po prostu nie była... miła. nie była zła, ale nie była miła - ani dla mnie, ani dla ojca, ani dla dziadków... nigdy dla nikogo.

Wiesz, w sumie jakbym musiała to bym klęła. Ale tak o to nie chcę.
Nie potrzebuję wielu ludzi wokół siebie. Wręcz tego nie lubię. Było dobrze jak miałam 2 sprawdzone przyjaciółki.. jedna jak widać nie do końca sprawdzona.

Co do nauki - wiesz, nie można kochać nad życie każdego rodzaju prawa. A nasze egzaminy są jakie są - pamięciówka. Nie tylko ja to mówię wink Ja się uczę szybko, to wiem. Debilizmem jest to że umiem i się stresuję i tego chcę się pozbyć. Ja lubię swoje studia. I jedne i drugie, chociaż prawo bardziej niż ekonomię. Lubię swój wydział. Lubię swoich wykładowców (tutaj jestem ewenementem wśród studentów). Chcę iść na doktorat dla siebie, bo prawda jest taka, że do zarabiania on jest niepotrzebny.
Nie da się zrozumieć wyłączeń stosowania ustawy, zwolnień od podatku VAT, długości urlopów macierzyńskich w zależności od liczby urodzonych dzieci. Są rzeczy, które trzeba zapamiętać, uwierz mi.
Zacytuję jednego profesora: "proszę państwa, to nie jest wydział dla intelektualistów, to jest wydział dla kujonów" big_smile Tak, wiem, jestem kujonem. Między innymi dlatego wykładowcy mnie lubią.
Fajnie to opisują słowa mojego faceta (mieliśmy zajęcia na 1 roku w 1 semestrze, kiedy jeszcze on był dla mnie kimś totalnie nieosiągalnym, do kogo sobie można powzdychać): "a przyszła taka spóźniona na 1 zajęcia z kawą w ręku, w czerwonej sukience i na 10 cm szpilkach, ale o PE wiedziała tyle, że aż mi było głupio" big_smile obkuta chodzę zawsze, nawet na zapas big_smile ale lubię to, nie nudzi mnie, nie mam czegoś takiego: "o nieee, znowu kpa" itp.

18

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../. Myśląc o czymś co będzie za 20 lat widzę siebie z końmi.
/.../

Hehe ja też realizuję pewien "prodżekt". Jeszcze dwa lata zarabiania :-)

Ale pytałem nie o to kim chcesz być z zawodu - raczej jak chcesz uzyskać coś w rodzaju "równowagi wewnętrznej", bo chyba nie doskonaląc się w wyciskaniu z siebie ostatnich kropli krwi, aby spełnić wymagania otoczenia.

Nawet jeśli lubisz tych ludzi o których piszesz, nie musi to oznaczać że się spruwasz emocjonalnie i zdrowotnie po to aby ci powiedzieli, że jesteś "dobrą dziewczynką". Więcej szacunku budzi osoba ze specyzowanym celem, nie uzależniająca realizacji swoich celów od opinii innych. Nie musi być we wszystkim dobra.

Po prostu chodzi o zmianę optyki na: "nieważne co o mnie myślą, ważne do czego dążę".

Wcześnie zaimplementowane uzależnienie od SAMOOCENY zabiera człowiekowi ten luksus.

:-)

19

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Chcę być dobrym prawnikiem. Zawsze chciałam.
i chcę mieć fajne dostatnie życie. To mi się w domu podobało, nie będę tego ukrywać, bo po co. To chyba nie jest kwestia której trzeba się wstydzić - tak, chcę mieć za ileś tam lat sporo pieniędzy. Mój facet ma w sumie podobne podejście do tego, z tym że on już nieźle zarabia i nie jest to w sferze planów.

Gratuluje dobrego podejścia, zdrowego rozsądku i ambicji co w młodym wieku mało spotykane. Jeżeli ktoś od początku tak poważnie podchodzi do sprawy będzie mu się wiodło!

kammiś napisał/a:

I nie wiem czemu chciałabym mieć tego konia. Myśląc o czymś co będzie za 20 lat widzę siebie z końmi.

Ja zawsze chciałam mieć dużego psa. Mój facet tez uwielbia zwierzęta. Ale nas często nie ma, a pies to obowiązek. Poza tym taki jak nam się podoba duży, w mieszkaniu by się męczył. Mamy swojego psa w schronisku tz, to jakiś porzucony pies, a my pokrywamy jego pobyt karmę, trzeba było go leczyć, pokryć wszystkie koszta, budę, zabawki. Wybraliśmy dla niego imię, teraz szukamy mu domu, jednemu już znaleźliśmy. Także marzenia można spełniać na wiele sposobów.

kammiś napisał/a:

Matka po prostu nie była... miła. nie była zła, ale nie była miła - ani dla mnie, ani dla ojca, ani dla dziadków... nigdy dla nikogo.

Cóż uśmiech i poczucie humoru nie trzymają się każdego. Nie każdy musi być wesoły radosny, rodzinny, pomocny. A mama zapewne ma takich charakter. I to, że ojcu nie nadskakiwała z obiadkami, praniem, prasowaniem i komplemencikami nie upoważnia go do zdrady w końcu wiedziały gały co brały!

20

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

A wiesz, od dawna chciałem się Ciebie zapytać kiedy p********sz to wszystko i "Pójdziesz w Polskę" ale jakoś się nie składało...

Nie zamierzam wink
Ja lubię swoje życie, nie lubię niektórych aspektów, tych powyżej między innymi.
To nie jest tak że nienawidzę swojego życia. Za pewne rzeczy jestem wdzięczna - na przykład za to że umiem się sama zmobilizować do wielu rzeczy. Ale pewne aspekty uniemożliwiają mi cieszenie się z tych dobrych rzeczy.

z tego co napisalas post wyzej dostrzeglam wiele spojnosci ,,ze swoja mlodoscia,, i  nasunelo mi sie pytanie,byc moze wzielo sie to stad ,ze mialas bardzo wymagajaca matke???

moze sie myle ,moje problemy mialy wlasnie takie podloze......

21

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../. Myśląc o czymś co będzie za 20 lat widzę siebie z końmi.
/.../

Hehe ja też realizuję pewien "prodżekt". Jeszcze dwa lata zarabiania :-)

Ale pytałem nie o to kim chcesz być z zawodu - raczej jak chcesz uzyskać coś w rodzaju "równowagi wewnętrznej", bo chyba nie doskonaląc się w wyciskaniu z siebie ostatnich kropli krwi, aby spełnić wymagania otoczenia.

Nawet jeśli lubisz tych ludzi o których piszesz, nie musi to oznaczać że się spruwasz emocjonalnie i zdrowotnie po to aby ci powiedzieli, że jesteś "dobrą dziewczynką". Więcej szacunku budzi osoba ze specyzowanym celem, nie uzależniająca realizacji swoich celów od opinii innych. Nie musi być we wszystkim dobra.

Po prostu chodzi o zmianę optyki na: "nieważne co o mnie myślą, ważne do czego dążę".

Wcześnie zaimplementowane uzależnienie od SAMOOCENY zabiera człowiekowi ten luksus.

:-)

mhm... dążę do doktoratu i aplikacji, więc muszę zapieprzać.
na jedno wychodzi big_smile
to tak trochę żartem.

mhm... rownowaga wewnętrzna to dla mnie... abstrakcja
to tak szczerze

22

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:
kammiś napisał/a:

Chcę być dobrym prawnikiem. Zawsze chciałam.
i chcę mieć fajne dostatnie życie. To mi się w domu podobało, nie będę tego ukrywać, bo po co. To chyba nie jest kwestia której trzeba się wstydzić - tak, chcę mieć za ileś tam lat sporo pieniędzy. Mój facet ma w sumie podobne podejście do tego, z tym że on już nieźle zarabia i nie jest to w sferze planów.

Gratuluje dobrego podejścia, zdrowego rozsądku i ambicji co w młodym wieku mało spotykane. Jeżeli ktoś od początku tak poważnie podchodzi do sprawy będzie mu się wiodło!

kammiś napisał/a:

I nie wiem czemu chciałabym mieć tego konia. Myśląc o czymś co będzie za 20 lat widzę siebie z końmi.

Ja zawsze chciałam mieć dużego psa. Mój facet tez uwielbia zwierzęta. Ale nas często nie ma, a pies to obowiązek. Poza tym taki jak nam się podoba duży, w mieszkaniu by się męczył. Mamy swojego psa w schronisku tz, to jakiś porzucony pies, a my pokrywamy jego pobyt karmę, trzeba było go leczyć, pokryć wszystkie koszta, budę, zabawki. Wybraliśmy dla niego imię, teraz szukamy mu domu, jednemu już znaleźliśmy. Także marzenia można spełniać na wiele sposobów.

kammiś napisał/a:

Matka po prostu nie była... miła. nie była zła, ale nie była miła - ani dla mnie, ani dla ojca, ani dla dziadków... nigdy dla nikogo.

Cóż uśmiech i poczucie humoru nie trzymają się każdego. Nie każdy musi być wesoły radosny, rodzinny, pomocny. A mama zapewne ma takich charakter. I to, że ojcu nie nadskakiwała z obiadkami, praniem, prasowaniem i komplemencikami nie upoważnia go do zdrady w końcu wiedziały gały co brały!

Ale ja nie uważam że ma nadskakiwać!
Sama nie gotuje i nie usługuję facetowi.
Ale nie jestem dla niego wredna i nie krytykuje wszystkich na każdym kroku.
I uśmiecham się do niego.
I go witam, a nie łaskawie czekam aż podejdzie.

23

Odp: Totalny mętlik w głowie

Sorry, nie czytałam wszystkich odpowiedzi. Przeczytałam tą pierwszą wiadomość w wątku.

Nie kupuje- w czym problem? W niemożności radzenia sobie ze stresem? Masz chłopaka, studiujesz, masz rodzinę (nie idealną, ale nikt takiej nie ma). Uboga nie jesteś i masz perspektywę posiadanie dobrej pracy. Jesteś w miarę zdrowa (mam na myśli brak niepełnosprawności, masz wszystkie kończyny). Zdarzyły się w twoim życiu pewne sytuacje, z którymi może sobie nie radzisz, no ale nie są to jakieś traumy. Masz problemy natury psychologicznej, no ale chodziłaś do terapeuty. Tak trzymaj. Ale wydaje mi się że życie ci się wcale nie zawala. I myślę że mieścisz się w 1% najszczęśliwszych ludzi na świecie (biorąc pod uwagę wszystkie dzieci z Indii taplające się w wodach Gangesu, murzynków które nie mają dostępu do wody).

Doceniaj to co masz.

24

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ale ja nie uważam że ma nadskakiwać!
Sama nie gotuje i nie usługuję facetowi.
Ale nie jestem dla niego wredna i nie krytykuje wszystkich na każdym kroku.
I uśmiecham się do niego.
I go witam, a nie łaskawie czekam aż podejdzie.

No to może trzeba mamie zasugerować i podpowiedzieć żeby była milsza dla ojca. Może czasem niektóre osoby nie zauważają że ranią innych, że są zbyt oschłe. Może coś w stylu: wiesz mamo tata bardzo Cię kocha, a ty jego? Bo jakoś nie widać?! Może powinnaś go przytulić, bo jemu tego brakuje.
Może trzeba trochę dopomóc miłości....

25

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
mhm... dążę do doktoratu i aplikacji, więc muszę zapieprzać.
na jedno wychodzi big_smile
to tak trochę żartem.

mhm... rownowaga wewnętrzna to dla mnie... abstrakcja
to tak szczerze

Czyli nie można cię "wyzwolić" ;-)

26

Odp: Totalny mętlik w głowie

Po przeczytaniu nadal uważam że masz idealne życie smile no ale do rzeczy:
1).  Gdy tracisz kogoś ważnego w życiu zawsze jest na początku trochę pusto i przykro, ale prawda jest taka że przyjaciele odchodzą i przychodzą następni, a nie warto naginać dla nich swoich przekonań lub na siłę im wybaczać ? wtedy będziesz się czuła ciągle w napięciu, nie w zgodzie z sobą.

2). A czemu nie powiesz o wszystkim matce? Tak serio, oceń realnie, co mogłoby się wtedy stać. Uważam, że pomimo iż masz z ojcem dobre relacje, to on zachowuje się nie w porządku wobec  ciebie ? wychował sobie w Tobie cichego sojusznika, a to ma konsekwencje dla Ciebie jakie ma- myślę, że to może być jeden z nękających Cię konfliktów wewnętrznych,  a że nie dałaś mu ujścia, to będzie Cię nękał. Może pogadasz o tym z tatą?

3). Tak zwykle bywa, jak to mówią ?najgorzej spaść z wysoka?.  To jest zwykle efekt braku luzu i bycia w jakimś znaczeniu ?na świeczniku?. Powiedz szczerze, kiedy ostatnio miałaś taki dzień że nie musiałaś robić nic ani się niczym przejmować?
Pomyśl realnie, podkreślam realnie, taka symulacja: co by się stało jakbyś raz w życiu zawaliła egzamin, co? Większość osób raz w życiu to przeżyła i nie ma to żadnych następstw. Naprawdę żadnych (no chyba że się nie zda poprawki smile). A czego miałabyś się wstydzić? Tego że jesteś człowiekiem? Perfekcjonizm to piękna cecha, pod warunkiem, że jest się zewnętrznym obserwatorem. Moim zdaniem popadasz w schizy, bo nigdy nie przeżyłaś jeszcze porażki ? więc wyolbrzymiasz  w głowie swój strach i następstwa tejże.
PS. Przypominasz mi mnie z czasów studiów big_smile Pozdrawiam!

27

Odp: Totalny mętlik w głowie

O, dobry wątek poruszyłaś Sylwia: przeżywanie porażek. Wtedy egzamin niezaliczony czy tam inne porażki nie wyrastają do miana tragedii, traum czy błędów życiowych. Ile człowiek się uczy... Nie chcę się na temat porażek rozpisywać, no ale to nam daje doświadczenie, umiejętność odsiania pierdół z życia (selekcję pierdół a prawdziwych problemów). POmyśl nad tym Autorko.

28 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 03:34:19)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Moze zle sie wyrazilam: ja ogolnie JESTEM SZCZESLIWA. Nawet bardzo. Chcialabym sie tylko mniej stresowac i rozwiazac pare kwestii, dlatego szukam porady.

Luzne dni? Trafilas - wczoraj i dzisiaj. Jutro bedzie gorzej, bo mam ginekologa, wiec niezbyt mily dzien. Chociaz ja tam nie przezywam tak jak inne dziewczyny. W piatek napisalam ostatni egzamin. Wiecie, ja funkcjonuje troche inaczej niz normalnie typowo studenci. Mam indywidualny tok, wiec nie funkcjonuje w trybie semestr-sesja-poprawki. Zdaje sobie juz od poczatku semestru czy tam od listopada. To jest fajne i to lubie. Ja bardzo lubie swoje studia i lubie sie uczyc. Lubie i prawo i ekonomie. To takie mile uczyc sie rzeczy realnych i przydatnych, ktore juz mi sie nie raz przydaly nawet w zyciu (nawet ostatnio jak mnie taksiarz nie chcial zabrac uswiadomilam go ze musi bo jest zwiazany oferta, uratowalam swoj tylek big_smile ) niz rzeczy calkiem abstrakcyjnych np.pierdol o pisarzach. Bylam dobra z polskiego i historii bo uczylam sie ich na chama, nienawidzac. Tutaj wiekszosc przedmiotow po prostu lubie i mnie ciekawia. Sa dla mnie po prostu realne, a ja bardzo lubie sie uczyc takich rzeczy. tak samo jak lubilam chemie i biologie, bo w moich oczach byla bardziej przydatna niz polski (nie mowie o zasadach pisowni, ale o tych wszystkich za przeproszeniem duperelach). Takze nie nauka jest problemem. Tylko jakies moje nerwy. Moze zostalo mi po liceum - mialam porabane nauczycielki ktore lubily sie wyzywac jak ktos nie umial. Dla mnie cale liceum bylo zbedna trauma, naprawde. Jakies absurdy jak stanie przed klasa i odpowiadanie. Ciekawe po co ta parodia. Nie mam problemow z wystapieniami publicznymi i mnie nie stresuja ale to dla mnie byla groteska - tutaj samo zdawanie nie jest dla mnie stresujace, bo wykladowca WIE NA CO MOZE SOBIE POZWOLIC. Zadnych komentarzy i spokoj. Stresuje mnie jakies moje glupie przeswiadczenie o tym ze moge sobie nie poradzic chociaz sobie radze. Mam problem z uwierzeniem w siebie. Co ciekawe sam egzamin nie jest dla mnie powodem do nerwow. Jak siadam i zaczynam mowic to w ogole po mnie tego nie widac. Totalnie nic. Usmiechnieta i przygotowana. Tylko moj opiekun wie ze sie denerwuje... Ale to dobry czlowiek, bardzo lagodnie do mnie podchodzi. Ostatnio powiedzial "pani jest madra dziewczyna, tylko powinna pani nabrac pewnosci ze jak pani cos wie to pani zda". Najgorsze jest to ze na prawde jak na studentke w polowie 3 roku daleko zaszlam, bo publikuje artykuly na tematy prawnicze, a to sie zdarza glownie minimum doktorantom. Chociaz ja twierdze ze to zasluga mojego opiekuna - ja tylko pisze, on zalatwia publikacje...
Nie wiem czemu za cholere nie potrafie uwierzyc w siebie. Nie wiem, moze to przez matke. Ona nigdy mi nie wierzyla ze umiem i zawsze kazala mi powtarzac milion razy w kazdej wolnej chwili.
Strasznie sie ciesze ze mam przy sobie swojego faceta. Ostatnio mialam 2 dni na wykucie 300 stron, material szczegolowy (u nas to nie jest tak ze wystarczy wiedziec o co chodzi, za wiedze ogolna dostaje sie 2),  przedmiot roczny wiec teraz tylko kolokwium. Szybciej nie moglam bo bylam chora i czulam sie naprawde zle i spalam. Byoam zalamana, ale on powiedzial krotko: dasz rade. Przynosil mi kawe i podnosil na duchu. Dostalam 4,5.
Chcialabym wlasnie popatrzec na siebie tak samo i zamiast "nie zdam tego!" powiedziec sobie "dam rade".

ALE musze dodac ze nie ja jedna taka jestem. Ostatnio kolezanka rok nizej mowila ze o 4 nad ranem nad ksiazka miala kryzys - po prostu wpadla w histerie, zaczela plakac i nie mogla uspokoic wysokiego tetna. No ja takich akcji nie mialam. Panika ok, ale nie taka histeria. Wiem ze kuzynka na medycynie rzygala z nerwow przed egzaminem. Wiem ze u nas ludzie mocno sie denerwuja. I wiem ze dla innych wydzialow to abstrakcyjne. Ale mam przyklas - na naukach spolecznych zdaja wszyscy, u nas potrafia uwalac 70% niektorzy nawet wiecej.

Co do luzu: sa takie dni. Dzisiaj to juz byl luz totalny big_smile pizza, godzina lezenia w wannie, wino, spanie dokladnie do 12:48 big_smile ogladanie filmow itd. Ale przeciez codziennie tak sie nie da. Sa rzeczy ktore kocham i ktore robie czesto. Na przyklad step. Fajnie to opisal moj facet "tylko ty potrafisz przez 2 godziny wchodzic na jakis schodek w zabojczym tempie i sie z tego cieszyc". Ale po tym stepie w rytm tej moze nie najwyzszych lotow ale energicznej muzyki jestem tak naladowana pozytywna energia ze moglabym gory przenosic.
Bardzo mnie cieszy i relaksuje wszelki kontakt ze zwierzetami.
Studia lubie, jak juz mowilam. Liceum stresowalo mnie na co dzien. Nienawidzilam naprawde nienawidzilam chodzic do szkoly. Niby bylam madrym dzieckiem a zajezdzali mi poczucie wlasnej wartosci kazdego dnia. Bardziej niz matka. Do dzis mam traume. Na studiach czuje sie psychicznie dobrze, nikt sie mnie nie czepia, nikt nikogo nue poniza, nikt nie wymaga podporzadkowania.

Co do ojca - oczywiscie ze nie powiem matce o jego kochance. I Ludmila, nie zamierzam jej niszczyc. Sorry, ale nie jestem taka. A moja matke swietnie opisuje taka sytuacja. Mialam jakos 18 lat, dowiedzialam sie ze facet z ktorym sie spotykalam spotyka sie z 3 na raz. Przezywalam. Rano wstalam z rozmazanym wczorajszym makijazem i zapuchnietymi oczami. I komentarz mojej matki: "ogarnij sie, bo wygladasz jak kocmoluch". Super, nie? Mam jej bronic? Ojca traktowala podobnie. Na jego miejscu tez ogladalabym sie za innymi.
Z nim moglabym porozmawiac ale nie wiem nawet jak mialoby to wygladac.

Co do ojca i bycia sojusznikiem. Ja na plaszczyznie zdrowej oceny sytuacji wiem jaki jest ojciec. Ze dla innych potrafi byc, co tu duzo mowic, typowym "biznesmenem-skur*****". Ale wiem tez ze on mnie BEZWARUNKOWO kocha. wymagal zawsze rzeczy mozliwych i takich dla mojwgo dobra. Kochal mnie mimo popelnianych bledow. Nawet jak WYDAWALO mi sie ze jestem w ciazy to nie ponizal mnie, nie krzyczal, nie pouczal - obiecal ze pomoze (wiem ze wiele osob na mnie najedzie ale dla mnie wtedy jedyna opcja byla "wycieczka" do naszego zachodniego sasiada) i nie powie nic matce. Na szczescie to byla moja chora panika, ale jestem mu wdzieczna za to co dla mnie robil. Ja wiem po prostu ze on by dla mnie zrobil wszystko. Jak bylam mala i lezalam w szpitalu to pytal lekarzy czy nie trzeba czegos "oddac" (watroby itp), na szczescie to byl "glupi" wyrostek. To byl jest i na zawsze bedzie moj "tatus". A ja na zawsze bede jego "jedyna coreczka". Brzmi infantylnie ale obrazuje moje uczucia wobec ojca. Wiem ze nawet jakbym popelnila najwiekszy blad to moge do niego przyjsc o kazdej porze.

Ja od matki pod wzgledem charakteru bardzo sie roznie. Ja jestem emocjonalna, i to za bardzo. Ona zimna i kalkulujaca. Ja nie wyobrazam sobie traktowania faceta z dystansem tak jak ona ojca. Ja po prostu okazuje ludziom swoje uczucia a juz zwlaszcza facetowi, zrobilam sie ostatnio taka wylewna przylepa, ale on mowi ze to fajne

Co do opcji zawalonego egzaminu - wiesz, ja planuje doktorat, a srednia bardzo sie liczy. Takze rozumiesz... Poza tym nigdy nie dostalam mniej niz 4 wink

29

Odp: Totalny mętlik w głowie

Masz brak równowagi między pracą a odpoczynkiem. Mój brat cierpiał na to. Zrobił doktorat a potem popełnił samobójstwo. Spróbuj dostać celowo gorszą ocenę (3) i zobacz jak na to zareagujesz. Poza tym jesteś trochę zamknięta w sobie. Wolisz kontakt ze zwierzętami zamiast z ludźmi? Powinnaś należeć do jakiejś organizacji młodzieżowej, gdzie się dużo razem dyskutuje na spotkaniach. W ten sposób zmniejszy ci się stres odnośnie wszystkich rzeczy.

A teraz napiszę coś, co może ci się nie spodobać. Zachowaj otwarty umysł przy czytaniu. To jest konstruktywna krytyka, nie destruktywna.
Zastanawiam się dlaczego twój facet chce z tobą być. Bo masz dobre wyniki w nauce, bo jesteś ładna? Dla mnie to nie są żadne zalety, liczy się charakter. Jesteś ekstrawertyczna, jak sama piszesz, i to już by ciebie u mnie wykluczało, no ale to jego sprawa. Może on jest pantoflarzem? Takie związki działają i ludzie żyją ze sobą wiele lat, jednak jakość relacji jest żałosna. Powinnaś zmienić to nastawienie, wyleczyć się z tego, bo po kilku latach będzie znacznie gorzej. Jak twój facet trochę znudzi się seksem to będzie więcej zwracał uwagę na twój charakter. Nawet po kilku latach z tego powodu może nastąpić rozczarowanie i zerwanie.

30 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 15:51:45)

Odp: Totalny mętlik w głowie

MrSpock, a co Ty wiesz o moim zyciu? sorry, bo slabo trafiles - nie interesuja mnie zadne organizacje mlodziezowe (moze jeszcze harcerstwo, hehehe), udzielam sie na uczelni, udzielalam sie politycznie. Nie mam problemu z dyskusjami i publicznym zabieraniem glosu, lubie to. Nie jestem nastolatka i sie nia nie czuje. Wole szykowac konferencje niz gadac o pierdolach. I LUBIE konferencje i mnie nie stresuja. Wystepujac publicznie czuje sie dobrze. Nie doczytales. Obecnosc ludzi nijak mnie nie stresuje. Ale zwierzeta mnie relaksuja. Oczywiscie nie mowie ze wole zwierzeta od ludzi ktorych kocham ale wole obce zwierze od obcego czlowieka.

Nie, nie jest pantoflarze. Okazywanie uczuc a podporzadkowywanie to znaczna roznica, jakbys tego nie zauwazyl. Okazywanie uczuc w sensie tego ze nie jest sie oziebla suka, przeczytaj ze zrozumieniem.

Taaa, ide sie wieszac. Moj facet tez sie zaraz powiesi, bo niedlugo ma obrone pracy doktorskiej. Mam kupowac mu sznur bo wiecej pracuje a malo odpoczywa? Ojcu tez kupic sznur?
On tez duzo haruje. Ale z innym podejsciem i O TO caly czas mi chodzi a nie o domysly ludzi czy moj facet jest pantoflarzem i dlaczego ze mna jest.

Celowo podkladac sobie klody pod nogi i zle odpowiadac. Hehhehehehe. Dobry zart. Taki z Ciebie psycholog jak z koziej.... Bylam u specjalisty i powiedzial dokladnie cos innego niz Ty.

Ty juz na mnie zrobiles wrazenie z teoria spiskowa rzadow i klonowaniem, sorry big_smile

31

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../

Też wydaje mi się, że uszczęśliwianie rodziców na siłę rolą donosiciela to ostatnie rzecz, która jest Ci potrzebna do szczęścia. Nie twój problem (już). Wydaje mi się, że wystarczy mieć dobrą relację przynajmniej z jednym z rodziców aby nie kończyło śię to nieodwracalnymi problemami z rozwojem osobowości. Co więcej mając dobrą relację z ojcem intuicyjnie wiesz jak obchodzić się ze swoim facetem aby obojgu było dobrze - nieraz dawało się to tu zaobserwować.

To co masz w spadku po matce to brak pewności siebie i problem z uformowaniem siebie jako samorzędnej, niezależnej i autonomicznej osoby - to powinno się robić w wieku dojrzewania. Ale jak się wydaje nie było czegoś takiego jak przełom adolescencyjny. Pewnie wychowawczy nadzór był bardzo "szczelny". Daje to uzależnienie samooceny od spełniania wymagań otoczenia. W konsekwencji tego pojawia się perfekcjonizm biorący sę z lęku przed porażką. Typowy problem prymusów. Brak zdolności plastycznych (i matematycznych zapewne) jest wrodzony, widać tu być może podobieństwo do preferencji zdolności u ojca - biologia i chemia także dają się wykuć jako zbiór danych stricte werbalnych. Jeśli główną Twoją przewagą jest umiejętność "masowego" zapamiętywania treści werbalnych, to prawo jest idealne jako kierunek.
Słabością prymusów "typu werbalnego", głównie zakuwających materiał, jest zwykle nieumiejętność kojarzenia odległych idei i szukanie analogii między analogiami. Umiejętność wyjścia poza konkretny kontekst i dokonywania syntez w których trzeba różnicować ważne i nieważne. Syntezy - umiejętność widzenia całości w kontekście części - są jak projekt obrazu - coś co umie Twoja matka. W tym ewentualnie widzę jakąś możliwość słabości i sporadycznych porażek w "wyscigu szczurów".
A zwierzęta? Zwierzęta lubisz bo kojarzą się z niewymuszonym dotykiem i kontaktem - pewnie spadek po "zimnym chowie" we wczesnym dzieciństwie. :-)

Jeśli nie doznałaś od kluczowej osoby bezwarunkowej akceptacji, będziesz poszukiwała akceptacji gdzieś na zewnątrz, co w chwili obecnej objawia się chęcią zadawalania ludzi, których cenisz. Stąd też bierze się jak sądzę silny lęk przed porażką. Dotyczy to twoich nauczycieli, zapewne też twojego chłopaka (to ostatnie nie jest nawet takie najgorsze, jeśli umie to docenić i szanuje cię za to właśnie). On zresztą sam czuje się trochę trefny z uwagi na swój problem o którym pisałaś gdzie indziej. Dostarczanie mu pozytywnych informacji wskazujących na to, że jest dla ciebie mężczyzną, skoro może być przez Ciebie kochany mimo to - jest pewnie podstawą dlaczego związek działa. Stale upewnia go, że jest OK, po traumie jaką przeżył z poprzednią dziewczyną.

Napisałaś listę rzeczy, które są dla ciebie fajne i mogą dostarczyć ci "bezwarunkowej radości". Buddyści mówią, że każdy człowiek posiada swoją "dharmę"/albo jakoś podobnie się to pisze/. To taka forma znalezienia sobie tego jedynego, szczególnego miejsca w życiu, kiedy nasz osobisty potencjał rozkwita w całej pełni. Jak mówią, moment znalezienia "dharmy" poznaje sie po tym ż "cały Wszechświat zaczyna nam pomagać", mówiąc po prostu - nagle, bez wysiłku emocjonalnego, w całkowitej zgodzie z sobą osiągamy sukcesy, zaczyna nam dobrze iść. Z uwagi na to, że sporo wszczepionych Ci przez rodziców cech, wartości, sposobów widzenia nie została przez Ciebie poddana weryfikacji w okresie buntu adolescencyjnego, i wtórnie zintegrowana w formującą się niezależną osobowość, trudno jest ocenić, jak w tym co napisałaś ową "dharmę" odnaleźć.

Może okażesz się najlepszym w PeeLu ekspertem od prawa konstytucyjnego i będziesz robić sensowniejsze rzeczy niż te buble prawne, które serwują nam na codzień?
A może będziesz chodować owce lub konie na ekologicznej farmie w Bieszczadach?

Mam oczywiście własne zdanie na temat tego, która z tych rzeczy dałaby ci większe szczęście i którą wybierzesz, ale nigdy tego nie napiszę. :-))))

Pozdrawiam
ET

32 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 16:41:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zapewne wybiore konstytucyjne. Ale ostrzegam - na buble prawne maja wplyw glownie nasi kochani poslowie. Moj wykladowca tworzy projekty, mowi ze sam ich potem nie poznaje po tych trefnych poprawkach big_smile
Na szczescie lubie tez cywila - cos czym pewnie bede sie zajmowac na co dzien.
Mhm... Nie mialam problemow z matma ale byla ona dla mnie schematyczna. Uczylam sie schematow zadan podstawiajac zmienne. Z logika bylo podobnie, przeciez te zadania na egzaminach z roku na rok byly podobne.
Mhm... Co ciekawe nigdy nie szukalam akceptacji u nauczycieli w szkolach. Wzielo sie to stad ze wiedzialam ze np moj ojciec ma od nich wieksza wiedze. Jak mialam doceniac babke z fizyki skoro wujek profesor fizyki stwierdzil ze robi bledy? Stala sie dla mnie kretynka i tyle. Wykladowcow lubie i szanuje bo ich podejscie jest inne - szanuja studenta a przynajmniej zachowuja pozory. a ja np nie toleruje jakiegokolwiek podnoszenia na mnie glosu, wolalabym zimne docinki do ktorych przez matke jestem przyzwyczajona.
Tak, wiekszosc zdolnosci odziedziczylam po ojcu. Wiem w czym jestem dobra - bardzo szybko zapamietuje informacje i umiem je przekazac, jako jedna z nielicznych uwielbiam ustne egzaminy a nie lubie testow.
Mhm... Jestem ciekawa za co konkretnie facet mnie szanuje. Nigdy nie mowil wprost. Wiem ze podoba mu sie to ze "nie jestem taka jak reszta 20latek" - to powiedzial.
Zwierzeta??? Mhm. Pamietam tez ze to jedyne istoty przy ktorych moja matka lagodniala. Sa dla mnie czyms co znam, od dziecinstwa. Czyms lagodnym i nieoczekujacym niczego. Moze oprocz zarcia big_smile zwlaszcza konie. Cos co jest ode mnie silniejsze ale nigdy nie chcialo zrobic mi krzywdy. Czyms do czego sie mozna przytulic i nic nie mowic, tak po prostu. Moj kot nie spelnia tej funkcji bo zaraz sie wygina albo uzre big_smile

33

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, czego Ty chcesz? Ludzie dobrze Ci radzą. Wgl mam wrażenie, że prosisz o radę tylko po to, by tą radę skrytykować i zaprzeczyć wszystkiemu. Nikt nie rozwiąże Twoich problemów z przyjaciółkami, matką, ojcem, chłopakiem i całym światem. Nikt nie pomoże Tobie zwalczyć stresu bo Ty sama ten stres na siebie nakładasz. Zrozum to i to zmień. To Twoje życie i Twoje postrzeganie rzeczywistości. To Ty jesteś odpowiedzialna za to jak żyjesz i jak się czujesz.
Jeśli jesteś szczęśliwa to czego chcesz? Roztkliwiania się nad sobą i po raz tysięczny zastanawiania się nad jakimś wymyślonym problemem? Czy może konstruktywnego działania i zmiany życia na lepsze?
Zmień terapeutę skoro ze swoim obecnym nie robisz postępów. To moja rada. I kup jakiś dobry podręcznik do samodoskonalenia się.
Dobra, jest to może trochę niemiła wypowiedź ale raczej wrzuciłabym ją do wora 'konstruktywna krytyka' niż 'hejt'.

34

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:

Kammiś, czego Ty chcesz? Ludzie dobrze Ci radzą. Wgl mam wrażenie, że prosisz o radę tylko po to, by tą radę skrytykować i zaprzeczyć wszystkiemu. Nikt nie rozwiąże Twoich problemów z przyjaciółkami, matką, ojcem, chłopakiem i całym światem. Nikt nie pomoże Tobie zwalczyć stresu bo Ty sama ten stres na siebie nakładasz. Zrozum to i to zmień. To Twoje życie i Twoje postrzeganie rzeczywistości. To Ty jesteś odpowiedzialna za to jak żyjesz i jak się czujesz.
Jeśli jesteś szczęśliwa to czego chcesz? Roztkliwiania się nad sobą i po raz tysięczny zastanawiania się nad jakimś wymyślonym problemem? Czy może konstruktywnego działania i zmiany życia na lepsze?
Zmień terapeutę skoro ze swoim obecnym nie robisz postępów. To moja rada. I kup jakiś dobry podręcznik do samodoskonalenia się.
Dobra, jest to może trochę niemiła wypowiedź ale raczej wrzuciłabym ją do wora 'konstruktywna krytyka' niż 'hejt'.

Hej, ja skrytykowalam tylko wypowiedz MrSpocks!
ET pisze calkiem z sensem.
I troche rzeczy mi rozjasnil.

35

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
karmelowa_truskawka napisał/a:

Kammiś, czego Ty chcesz? Ludzie dobrze Ci radzą. Wgl mam wrażenie, że prosisz o radę tylko po to, by tą radę skrytykować i zaprzeczyć wszystkiemu. Nikt nie rozwiąże Twoich problemów z przyjaciółkami, matką, ojcem, chłopakiem i całym światem. Nikt nie pomoże Tobie zwalczyć stresu bo Ty sama ten stres na siebie nakładasz. Zrozum to i to zmień. To Twoje życie i Twoje postrzeganie rzeczywistości. To Ty jesteś odpowiedzialna za to jak żyjesz i jak się czujesz.
Jeśli jesteś szczęśliwa to czego chcesz? Roztkliwiania się nad sobą i po raz tysięczny zastanawiania się nad jakimś wymyślonym problemem? Czy może konstruktywnego działania i zmiany życia na lepsze?
Zmień terapeutę skoro ze swoim obecnym nie robisz postępów. To moja rada. I kup jakiś dobry podręcznik do samodoskonalenia się.
Dobra, jest to może trochę niemiła wypowiedź ale raczej wrzuciłabym ją do wora 'konstruktywna krytyka' niż 'hejt'.

Hej, ja skrytykowalam tylko wypowiedz MrSpocks!
ET pisze calkiem z sensem.
I troche rzeczy mi rozjasnil.

No dobra tongue też się czepiam. Może tak mi się kojarzysz z innych wątków big_smile big_smile
Dobra, teraz bez zbędnego czepiania się - zauważ, że ten stres jest u Ciebie w głowie.
Jest taka książka 'leczenie uzależnionego umysłu'. Jest chyba gdzieś w pdf. Polecam, przejrzyj chociaż - dobra pozycja, jest tam 'kurs', który ma uwolnić Twój umysł od opinii innych i wgl ma pomóc stać się niezależnym. Wydaje mi się, że w Twoim przypadku ta pozycja mogłaby by być pomocna smile

36 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 18:07:19)

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:
kammiś napisał/a:
karmelowa_truskawka napisał/a:

Kammiś, czego Ty chcesz? Ludzie dobrze Ci radzą. Wgl mam wrażenie, że prosisz o radę tylko po to, by tą radę skrytykować i zaprzeczyć wszystkiemu. Nikt nie rozwiąże Twoich problemów z przyjaciółkami, matką, ojcem, chłopakiem i całym światem. Nikt nie pomoże Tobie zwalczyć stresu bo Ty sama ten stres na siebie nakładasz. Zrozum to i to zmień. To Twoje życie i Twoje postrzeganie rzeczywistości. To Ty jesteś odpowiedzialna za to jak żyjesz i jak się czujesz.
Jeśli jesteś szczęśliwa to czego chcesz? Roztkliwiania się nad sobą i po raz tysięczny zastanawiania się nad jakimś wymyślonym problemem? Czy może konstruktywnego działania i zmiany życia na lepsze?
Zmień terapeutę skoro ze swoim obecnym nie robisz postępów. To moja rada. I kup jakiś dobry podręcznik do samodoskonalenia się.
Dobra, jest to może trochę niemiła wypowiedź ale raczej wrzuciłabym ją do wora 'konstruktywna krytyka' niż 'hejt'.

Hej, ja skrytykowalam tylko wypowiedz MrSpocks!
ET pisze calkiem z sensem.
I troche rzeczy mi rozjasnil.

No dobra tongue też się czepiam. Może tak mi się kojarzysz z innych wątków big_smile big_smile
Dobra, teraz bez zbędnego czepiania się - zauważ, że ten stres jest u Ciebie w głowie.
Jest taka książka 'leczenie uzależnionego umysłu'. Jest chyba gdzieś w pdf. Polecam, przejrzyj chociaż - dobra pozycja, jest tam 'kurs', który ma uwolnić Twój umysł od opinii innych i wgl ma pomóc stać się niezależnym. Wydaje mi się, że w Twoim przypadku ta pozycja mogłaby by być pomocna smile

Dzieki za rade z ksiazka! smile
Poszukam wieczorkiem smile
Mhm, mi tak do glowy przyszlo ze ja denerwuje sie rzeczami na ktore inni maja wylane a nie stresuja mnie rzeczy ktorymi inni sie denerwuja.
Gadanie publicznie? Spoko! Dawanie kwiatow Tuskowi (zdarzylo mi sie raz big_smile )? O jak fajnie big_smile konferencje? Super! Praktyki za granica? Zaj***! Ginekolog? A co tam, czego tu sie wstydzic! Itd.....
Samo mowienie na egzaminie tez ok.
Stresuje mnie cos co ma miec WYNIK. Nic wiecej. Albo konsekwencje. Tak, konsekwencje tez.
Ta pani psycholog mowila ze mam bardzo silny instynkt samozachowawczy. Obawiam sie konsekwencji a nie samego DZIANIA sie czegos zlego. Przyklad - nie balabym se samego wypadku tylko tego co stanie sie PO tym wypadku. Tak samo jak nie boje sie pobierania krwi mimo ze mdleje - nie jest to dla mnie zrodlo stresu przed.

37

Odp: Totalny mętlik w głowie

1.Było minęło.Nie ma o czym gadać.
2.Faceci tacy są.Twój- jak będzie miał okazję zaliczyć coś fajnego- to zaliczy.Witamy w rzeczywistości.
3.Dopóki spełniasz cudze scenariusze, to tak będzie.Albo zaczniesz funkcjonować jako niezależny byt, albo masz to na własne życzenie.

38

Odp: Totalny mętlik w głowie

2. No super. Moze ktos ma inna wersje? Mojej bylej przyjaciolki nie zaliczyl.... Dziewczyna jego kumpla mowi mi ze to porzadny facet, bylej nie zdradzal

39

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

2. No super. Moze ktos ma inna wersje? Mojej bylej przyjaciolki nie zaliczyl.... Dziewczyna jego kumpla mowi mi ze to porzadny facet, bylej nie zdradzal

Bo nie zalicza się znajomych swojej laski...Pragmatyka.
Kammiś.Analogia: A czy -przykładowo- żona kumpla Twojego ojca nie uważa go za porządnego faceta, niezdradzającego żony?
big_smile

40 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 18:46:06)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie wierze ze zdradzaja wszyscy.
Poza tym on sam zostal zdradzony wiec moze podchodzi do tego troche inaczej.

41

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nie wierze ze zdradzaja wszyscy.
Poza tym on sam zostal zdradzony wiec moze podchodzi do tego troche inaczej.

Ależ nie wszyscy zdradzają.Tylko ci, którzy mają odpowiednio ciekawą możliwość.Twój perfekcyjnie przyzwoity ojciec, też by nie zdradzał mając na stażu panią Krysię z warzywniaka.

42

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dobrze ze maja sekretarza a nie sekretarke i ze pracuja u nich sami mezczyzni big_smile

43

Odp: Totalny mętlik w głowie

Aaaa.... Ja nie mowie ze moj ojciec jest perfekcyjny. Ja wiem co mowia o nim inni. Ale ja mowie jaki jest dla mnie. I nie potrafie na niego spojrzec oczami innych. No co poradze.

44 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-02 19:23:14)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

2. No super. Moze ktos ma inna wersje? Mojej bylej przyjaciolki nie zaliczyl.... Dziewczyna jego kumpla mowi mi ze to porzadny facet, bylej nie zdradzal

Wydaje mi się, że gość jest poukładany, jak ma rokującą, seksowną i lecącą na niego laskę to po co miałby sobie komplikować życie? Musiałby być bardzo pijany, albo trafić na "taką dla której warto rzucić wszystko" czyli - nie oszukujmy się, raz, że minimalne prawdopodobieństwo a dwa - strach przed "własną niepełnowartościowością" by go sparaliżował. Pomarudzi i się uspokoi. Na razie czuje się bezpiecznie bo jesteś w niego zapatrzona. Dziewczynki nie mogą też "ostatecznie" zranić. Co innego kobiety, które można (ha wręcz trzeba!) kochać na równi z sobą samym. Owszem, kochająca KOBIETA to poczucie niemal BETONOWEGO oparcia na wypadek przypadkowych splotów życiowych okoliczności, ale taka MA TEZ CO ZABRAĆ. A on już wie co to znaczy.

Można dokonać jakieś symulacji "na przyszłość". Jeśli uporasz się z problemem przejścia od psychicznego statusu dziewczynki do kobiety, nie będziesz potrzebowała surogatu taty, co więcej, staniesz się tym czego potrzebuje najbardziej i czego się najbardziej boi. Autonomiczną, silną, niezależną kobietą, dającą wiele ale i wiele wymagającą.

Wbrew pozorom z jego perspektywy wygląda to dobrze i rokuje na długo. Ale co Tobie wtedy strzeli do głowy, tego nie wie nikt łącznie z tobą :-)

45

Odp: Totalny mętlik w głowie

Hej kammiś, podejrzewam, że zdążyłaś już zauważyć, że średnio za Tobą przepadam, ale będzie bez hejtu. Możesz się uspokoić. smile

Problemy każdy ma i z tego co widzę, to u Ciebie są to raczej rzeczy, które trudno byłoby wyeliminować. Na przeszłość wpływu nie masz, tak samo na relację z matką. Znaczy się jakiś tam masz, ale odbudowywanie jej byłoby procesem długotrwałym i trzeba do tego chęci dwóch osób. smile

Może spróbuj koncentrować się na pozytywnych aspektach Twojego życia? Piszesz, że ogólnie jesteś z niego zadowolona. Wydaje mi się, że po prostu masz problem z cieszeniem się z małych rzeczy. Trzon jest fajny, dobre wyniki na studiach, fajny facet itp., ale brakuje szczegółów. Widziałaś na fb takie wydarzenie jak "100 happy days"? Bardzo podoba mi się idea i sama zamierzam pisać coś takiego, tylko że "do szuflady", albo raczej "do komputera". Po pierwze będzie to dla Ciebie okazją do doceniania prozaicznych rzeczy, bo happy daye nie mogą się powtarzać, więc pod koniec trzeba kombinować jak koń pod górkę. big_smile Po drugie będziesz mogła przez chwilę usiąć i pomyśleć nad tym co zrobiłaś, nad swoim wnętrzem i nad tym co daje Ci szczęście. Może dzięki czemuś takiemu będziesz w stanie odbudować to kim jesteś. To taki dziwny paradoks. Z jednej strony bywasz zarozumiała i nawet narcystyczna (to obserwacja, nie hejt!), a zdrugiej cały czas potrzebujesz potwierdzenia u innych osób, że idzie Ci świetnie, co świadczyłoby o niskim poczuciu wartości.

46

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nie wierze ze zdradzaja wszyscy.
Poza tym on sam zostal zdradzony wiec moze podchodzi do tego troche inaczej.

Moim zdaniem to twój tata bardzo sobie nagrabił u żony i dlatego ona taka jest wobec niego. Tylko mi on wygląda na takiego zimnego drania w białych rękawiczkach, na pozór idealny mąż, ojciec. Umie dbać o pozory. Jak każdy dobry adwokat ma dobre argumenty przemawiające na jego korzyść. Umie rozmawiać, jest przekonujący, po prostu zjednał sobie Ciebie. A mama, kto wie jaki on jest dla niej, prywatnie, nie mieszkasz z nimi to nie wiesz. A ona wygląda na taką kobietę która nie okaże uczuć, słabości, nie poskarży się, pewnie żeby nie wiem jak źle było miedzy nimi nigdy by się nie pożaliła. Pewnie tłumi w sobie żal, przykrości, ból. Stad potem wydaje się taka niedostępna.
Pewnie zdaje sobie sprawę, że nie ma bliskiej zaufanej osoby, mąż zdradza, córka ma o niej takie zdanie. Ba pewnie nawet nie ma się komu pożalić.

A skoro już piszesz o nich. To znaczy ze jest Ci z tym źle. Masz uzasadnione pretensje wobec ojca, i wyrzuty wobec matki, które starasz się zagłuszyć mówiąc, ze ona jest taka zła, wredna, bo zawsze taka była- jakby to był argument. No to że taka jest nie wzięło się z niczego, jakieś wydarzenia w życiu na to wpłynęły.

47 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 20:21:27)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Daenerys - latwo mi byc zarozumiala wobec ludzi niewyksztalconych. Ja tego nie chce ale samo czasem wychodzi. Znaczy jak ktos jest mily to ok, ja tez jestem. Jak osoba niewyksztalcona jest niesympatyczna to potrafie zjechac - jak tego taksowkarza. Przed profesorami lubie sie popisywac, ale zawsze uznaje ich wyzszosc.
Jesli chodzi o to potwierdzenie to ja go wlasnie szukam u tych madrzejszych od siebie. Przyklad - opinia jadacej na trojach kolezanki totalnie mi wisi, moze mnie hejtowac ile wlezie ile chce i jak chce. Mimo ze widze ja prawie kazdego dnia na zajeciach. Z kolei opinia doktora z ktorym mam tylko jeden semestr i widuje go raz na dwa tygodnie potrafi byc dla mnie zabojczo istotna.
Ja sama nie uwazam siebie za kogos madrego. Dobra pamiec to co innego moim zdaniem. A bardzo duzo nawet i doktorow u nas ma po prostu dobra pamiec. Ja po prostu szybko zapamietuje, rowniez bardzo drobiazgowe szczegoly, tak ze moze cos nawet cytowac czytajac dwa razy wczesniej. I tyle z fenomenu dobrej studentki big_smile po prostu na wykladowcach robi to wrazenie i juz.

Ludmila - a ja co jej zrobilam?
I moj ojciec nie jest i nigdy nie byl adwokatem tak gwoli scislosci.
I niczym mnie nie przekonywal do siebie. Chyba ze swoimi czynami. Nie musial mnie zjednywac bo nigdy nie bylam przeciwko niemu.
A moze pomyslisz DLACZEGO mam o niej takie zdanie? To sie nie wzielo z powietrza. Ja i tak wiem ze ona nigdy mnie nie chciala. Wiem to nawet od babci.

ET - heheheheh on jak jest pijany to nic nie zrobi wink idzie grzecznie spac a jego "kolega" jest niezdolny do dzialania po alkoholu. Taka fizjologia wink dlatego malo pije big_smile
Mhm .... Surogatu taty? Ciezko mi powiedziec czy mozna go tak nazwac. Prawda jest taka ze ja dalej bardzo jestem zzyta z tata i jak cos sie dzieje (nie wiem, gorsze wyniki krwi itp) to pierwsze co robie to dzwonie do taty. Wiec nie wiem czy on mi tate zastepuje. Taty nie jest w stanie mi nikt zastapic. Ja jestem W PELNI SWIADOMA tego ze emocjonalnie rozwijalam sie (moze dalej rozwijam) z pewnym opoznieniem. Umyslowo i fizycznie nawet szybciej, emocjonalnie pozniej. W wieku 15 lat nie chlopacy byli mi w glowie, tylko kolekcjonowalam misie. Wiem ze to smieszne, ale tak bylo. Moim rodzicom bylo z tym chyba bardzo wygodnie. Z drugiej strony jak na osobe niedojrzala emocjonalnie bylam i jestem bardzo odpowiedzialna. To znaczy chyba nie moge myslec jak dziecko/nastolatka skoro mysle o konsekwencjach? Jestem tez zapobiegliwa - badania co roku itd. Nastolatka tak nie mysli chyba
Psycholog mowi ze moja odpowiedzialnosc jest scisle zwiazana ze stresem i instyntem samozachowawczym. Ciekawe czy ma racje.

48 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-02 20:37:16)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
ET - heheheheh on jak jest pijany to nic nie zrobi wink idzie grzecznie spac a jego "kolega" jest niezdolny do dzialania po alkoholu. Taka fizjologia wink dlatego malo pije big_smile

No to jedno przynajmniej z głowy. Lecz nawiasem to najmniejszy problem - wątpię czy dojrzała kobieta przejęła by się taką zdradą, co najwyżej niebezpieczeństwem strzelenia nieślubnego potomka.:-)

kammiś napisał/a:

Mhm .... Surogatu taty? Ciezko mi powiedziec czy mozna go tak nazwac. Prawda jest taka ze ja dalej bardzo jestem zzyta z tata i jak cos sie dzieje (nie wiem, gorsze wyniki krwi itp) to pierwsze co robie to dzwonie do taty. Wiec nie wiem czy on mi tate zastepuje. Taty nie jest w stanie mi nikt zastapic.

No to jak wolisz "taty posiłkowego" /aby już użyć terminu nieco "prawniczego"/. Takiego na teraz, pozwalającego czuć się na uczelni jak u tatusia w kancelarii.

kammiś napisał/a:

Ja jestem W PELNI SWIADOMA tego ze emocjonalnie rozwijalam sie (moze dalej rozwijam) z pewnym opoznieniem. Umyslowo i fizycznie nawet szybciej, emocjonalnie pozniej. W wieku 15 lat nie chlopacy byli mi w glowie, tylko kolekcjonowalam misie. Wiem ze to smieszne, ale tak bylo. Moim rodzicom bylo z tym chyba bardzo wygodnie. Z drugiej strony jak na osobe niedojrzala emocjonalnie bylam i jestem bardzo odpowiedzialna. To znaczy chyba nie moge myslec jak dziecko/nastolatka skoro mysle o konsekwencjach? Jestem tez zapobiegliwa - badania co roku itd. Nastolatka tak nie mysli chyba

To jest Twoja mocna strona, że traktujesz stany przyszłe podobnie jak terazniejszość, rozumiejąc że przyszłość, wraz ze wszystkimi konsekwencjami nieuchronnie nadejdzie. Ma to oczywiście podłoże lękowe, ale rozwija dobre nawyki (badania lekarskie, uczenie się przed egzaminem, nie pozostawianie rzeczy przypadkowi).
Ciekawe czemu tak masz? Może jakaś żelazna konsekwencja wychowawcza ze strony matki? Typu Błąd=100% pewna kara? Jak nie o to chodzi to napisz bo nie mam pomysłu czemu to wykształciłaś.
Ale dojrzałe kobiety niekoniecznie są geniuszami przyczynowości. Tu chyba chodzi o coś innego :-)

Znasz jakąś rodzinę, której OSIĄ jest dojrzała kobieta - "zarażająca miłością" otoczenie i trzymająca/spajająca to wszystko w jedno?
Może popodglądaj swoją teściową, coś mi się wydaje, że ona chyba jest kimś takim, ale nie mam pewności.

49 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 20:40:22)

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
ET - heheheheh on jak jest pijany to nic nie zrobi wink idzie grzecznie spac a jego "kolega" jest niezdolny do dzialania po alkoholu. Taka fizjologia wink dlatego malo pije big_smile

No to jedno przynajmniej z głowy. Lecz nawiasem to najmniejszy problem - wątpię czy dojrzała kobieta przejęła by się taką zdradą, co najwyżej niebezpieczeństwem strzelenia nieślubnego potomka.:-)

kammiś napisał/a:

Mhm .... Surogatu taty? Ciezko mi powiedziec czy mozna go tak nazwac. Prawda jest taka ze ja dalej bardzo jestem zzyta z tata i jak cos sie dzieje (nie wiem, gorsze wyniki krwi itp) to pierwsze co robie to dzwonie do taty. Wiec nie wiem czy on mi tate zastepuje. Taty nie jest w stanie mi nikt zastapic.

No to jak wolisz "taty posiłkowego" /aby już użyć terminu nieco "prawniczego"/. Takiego na teraz, pozwalającego czuć się na uczelni jak u tatusia w kancelarii.

kammiś napisał/a:

Ja jestem W PELNI SWIADOMA tego ze emocjonalnie rozwijalam sie (moze dalej rozwijam) z pewnym opoznieniem. Umyslowo i fizycznie nawet szybciej, emocjonalnie pozniej. W wieku 15 lat nie chlopacy byli mi w glowie, tylko kolekcjonowalam misie. Wiem ze to smieszne, ale tak bylo. Moim rodzicom bylo z tym chyba bardzo wygodnie. Z drugiej strony jak na osobe niedojrzala emocjonalnie bylam i jestem bardzo odpowiedzialna. To znaczy chyba nie moge myslec jak dziecko/nastolatka skoro mysle o konsekwencjach? Jestem tez zapobiegliwa - badania co roku itd. Nastolatka tak nie mysli chyba

To jest Twoja mocna strona, że traktujesz stany przyszłe podobnie jak terazniejszość, rozumiejąc że przyszłość, wraz ze wszystkimi konsekwencjami nadejdzie. Ma to oczywiście podłoże lękowe, ale rozwija dobre nawyki (badania lekarskie, uczenie się przed egzaminem, nie pozostawianie rzeczy przypadkowi).

Ale dojrzałe kobiety niekoniecznie są geniuszami przyczynowości. Tu chyba chodzi o coś innego :-)

Znasz jakąś rodzinę, której OSIĄ jest dojrzała kobieta - "zarażająca miłością" otoczenie i trzymająca/spajająca to wszystko w jedno?
Może popodglądaj swoją teściową, coś mi się wydaje, że ona chyba jest kimś takim, ale nie mam pewności.

"Tesciowa"? To bizneswoman ktorej nigdy w domu nie bylo:D po prostu jest pogodna i mila.
Ej, to nie tak! Wcale nie czuje sie na uczelni jak u taty w kancelarii. Prawda jest taka ze on mi na uczelni w niczym nnie pomaga. Juz to milion razy obgadalismy - nie laczymy swojego zycia z uczelnia nijak. Poza tym on juz konczy w tym roku doktoranckie. Wiem jedno - bez niego na uczelni radzilam sobie tak samo dobrze. To juz bardziej "tatusiuje" mi opiekun naukowy, szczerze mowiac. O tak, on ma zapedy do tatusiowania, zwlaszcza ze ma dzieci w moim wieku big_smile a ja traktuje go troche jak tagusia - wygadam sie, posmieje z nim, ponarzekam, popanikuje, a on sie cieszy i mowi ze jestem podobna do jego corki big_smile

50

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, napij się zwyczajnie!

51 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-02-02 20:56:34)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, ty po prostu dojrzewasz. Trochę późno, ale lepiej teraz, niż być wiecznie dziewczynką.
ET ładnie ci wyłożył mechanizmy, które w tej chwili tobą rządzą.

Przepracuj relacje z rodzicami, uniezależnij się od nich. Dowiedz się, czego ty sama chcesz, czego pragniesz bez odniesień do tego, co odziedziczyłaś po ojcu.

Daj rodzicom prawo do bycia takimi, jakimi są.
Przyłapanie ojca z kochanką miało na ciebie bardzo duży wpływ. W przeciwnym razie byś o tym nie pisała. Zobaczyłaś swojego "tatusia" w sytuacji, kiedy nie jest ani tatusiem ani ojcem, tylko po prostu mężczyzną. W dodatku łamiącym zasady w myśl których jak sądzę cię wychował. Czy nie poczułaś się czasem zdradzona? Bo przecież legł w gruzach mit "dobrego, kochanego ojca". Tak samo, kiedy usłyszałaś, co ktoś inny myśli o nim. Nie oto chodzi, żebyś popatrzyła na niego cudzymi oczami, ale żebyś zobaczyła go takim, jakim jest i takiego zaakceptowała. Nawet jeśli dla ciebie jest dobry, to twoją matkę zdradza (nie usprawiedliwiaj go), a dla ludzi jest zwykłą świnią. Jest taki ludzki. Zdrowa reakcja w takim momencie to poczucie zdrady, następnie żalu, a potem akceptacja. Zobaczyłaś kogoś ważnego dla ciebie w prawdzie. Potraktuj to jako lekcję.

A przyjaciółki... cóż... przyjaciół poznajemy przez całe życie. Ludzie przychodzą i odchodzą, to naturalne. Tak naprawdę jesteśmy sami ze sobą. I nie wiem, czy tak naprawdę potrzebujemy bliskich przyjacielskich relacji na całe życie.
Wybaczyć to nie znaczy zapomnieć, udawać, że nic się nie stało. To co tamta dziewczyna zrobiła, to też było ludzkie. Nikt nie jest kryształowy, Kammiś. Przeżywamy drobne zazdrości i fascynacje. Chcemy komuś zrobić źle, żeby łudzić się, że przez chwilę mamy dobrze. Ta dziewczyna postawiła na szali waszą relację i w konsekwencji ją straciła. No i nauczyłaś się, że partner jest lojalny. Przykre, że w ten sposób. Teraz po prostu odpuść. Zapomnij o niej. Nie wałkuj tego w nieskończoność. Wybacz i olej.

Ktoś wcześniej już ci napisał, że masz problem z perfekcjonizmem. Źródłem każdego stresu są nasze przekonania. Zmień je, a usuniesz stres. Wiem, że brzmi prosto, ale takie nie jest. Czujesz się na świeczniku, w centrum zainteresowania, obojętnie czy przychylnego, czy nie, a jednocześnie odczuwasz olbrzymią presję. Twoim zdaniem to jest presja ze strony rodziców i wykładowców, ale czy ona czasem nie wynika z twojej wewnętrznej potrzeby zaspokojenia cudzych oczekiwań? Bo tak naprawdę te oczekiwania nie powinny cię interesować. Ważne jest to, co ty chcesz robić. Chcesz mieć odpowiednie wyniki, ale tak naprawdę czy to jest twoje pragnienie, czy rodziców? Weź sobie kartkę i długopis i wypisz wszystkie rzeczy, które lubisz robić i które dają ci trwałe szczęście. I w tym kierunku powinnaś iść, pozbywszy się wpierw perfekcjonizmu. Daj sobie prawo do popełniania błędów, to gorszych dni i do niezdanych, o zgrozo!, egzaminów. Nic się nie stanie, jak zaliczysz upadek, naprawdę. A w końcu upadniesz i już teraz musisz nauczyć się podnosić.

52

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:

Kammiś, napij się zwyczajnie!

Iles razy sie napilam, dziala chwilowo big_smile

53 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-02 21:02:57)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
"Tesciowa"? To bizneswoman ktorej nigdy w domu nie bylo:D po prostu jest pogodna i mila.
Ej, to nie tak! Wcale nie czuje sie na uczelni jak u taty w kancelarii. Prawda jest taka ze on mi na uczelni w niczym nnie pomaga. Juz to milion razy obgadalismy - nie laczymy swojego zycia z uczelnia nijak. Poza tym on juz konczy w tym roku doktoranckie. Wiem jedno - bez niego na uczelni radzilam sobie tak samo dobrze. To juz bardziej "tatusiuje" mi opiekun naukowy, szczerze mowiac. O tak, on ma zapedy do tatusiowania, zwlaszcza ze ma dzieci w moim wieku big_smile a ja traktuje go troche jak tagusia - wygadam sie, posmieje z nim, ponarzekam, popanikuje, a on sie cieszy i mowi ze jestem podobna do jego corki big_smile

Cóż, jeśli Twoje intencje w stosunku do chłopaka są "nieobciążone" to chwilowo chyba nie ma się do czego przyczepić.

Ale o poszukaniu sobie jakiegoś kobiecego wzorca warto pomyśleć i wiedzę tą rozwijać i pielęgnować.

Jakoś męczy cię tu problem ewentualnej zdrady chłopaka - powiem tak: to nie prawda, że mężczyzna mający równo pod sufitem zdradza kiedy ma okazję.

Tak może zachować się ktoś bardzo młody albo niedojrzały. Dojrzały facet, jeśli kocha NIE ZDRADZI. Odstępstwa od tej reguły dotyczą ludzi z niedorozwojem sumienia zastępowanego cynizmem, probelmami w sferze osobowości, które kompensuje się zdradą, sytuacji w której związek i tak się sypie. A - i niestety łatwiej zdradzić jeśli nie myśli się o konsekwencjach zdrady dla dzieci.

EDIT: A btw, piszę tu i piszę ale mam nadzieję, że jak będę miał problem w ramach prawa cywilnego (choćby w ramach "prodżektu" który przygotowuję) to kiedyś mi pomożesz? ;-)
Interesowny taki się z wiekiem zrobiłem;-)

54

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ludmila - a ja co jej zrobilam?
I moj ojciec nie jest i nigdy nie byl adwokatem tak gwoli scislosci.
I niczym mnie nie przekonywal do siebie. Chyba ze swoimi czynami. Nie musial mnie zjednywac bo nigdy nie bylam przeciwko niemu.
A moze pomyslisz DLACZEGO mam o niej takie zdanie? To sie nie wzielo z powietrza. Ja i tak wiem ze ona nigdy mnie nie chciala. Wiem to nawet od babci.

Ty nic jej nie zrobiłaś. Bardzo prawdopodobne, ze ona tak już była jak ty się urodziłaś. Może to jakieś jej trudne dzieciństwo, jakieś traumy z przeszłości, jakieś przykrości małżeńskie. Wszystko to kształtuje charakter.
Może ktoś kiedyś bardzo skrzywdził twoja mamę dlatego ona tak jest.
Jakby Cie tak bardzo nie chciała to by usunęła. Na pewno ma dla Ciebie dużo miłości tylko nie potrafi okazać.

Widać, że czujesz brak akceptacji, brak miłości ze strony matki co rzutuje na inne dziedziny życia. Co do ojca, jesteś podzielona a z jednej kochasz z drugiej masz jakiś żal.

Jesteś młoda a te relacje da się naprawić, czasem dopiero po latach, po wielu latach rodzice zaczynają dogadywać się z dziećmi. Na to żeby zacząć żyć w przyjaźni z rodzicami nigdy nie jest za późno.
Może jakiś dobry psychoterapeuta by Wam pomógł, może jakieś mediacje.

55

Odp: Totalny mętlik w głowie

ET a kim jest, co cechuje kobietę dojrzałą? I jak się stać takim kimś?

56

Odp: Totalny mętlik w głowie

Emilia, najprostsza sprawa - ja sie lubie uczyc. Dlaczego mam nie zdac? Mam celowo zle odpowiadac. Dla mnie to bylby absurd. Poza tym sama chce isc na doktorat i lubie dostawac dobre oceny. Ciesza mnie. Czuje sie mniej wiecej tak jak po wejsciu na Sniezke z bolami w wieku 8 lat big_smile moj facet nigdy niczego nie uwalil i ma fajniejsze podejscie. Poza tym juz mowilam ze nie dzialam w trybie semestr-sesja-poprawki smile teraz jeszcze sie sesja nie zaczela a ja mam wolne smile to jest bardzo duzy plus zdawania szybciej - duzo wolnego. W sumie jak przeliczyc to poprawki zabieraja czas. Mi sie to podoba. Tylko denerwowac sie nie chce. Czasem udaje mi sie zwalczyc nerwy. Tylko nie wiem jak to potem powtorzyc. Ale dlaczego nie ja jedna przeżywam?

To byl dla mnie szok bo dla mnie tata byl kims....calkowicie aseksualnym. Tak bym to ujela. Rodzicow nigdy "nie przylapalam" ani nawet nie slyszalam. W sumie nawet nie wiem czy oni ze soba w ogole sypiaja.
Kolejny szok to bylo dla mnie to ze chyba cala kancelaria wiedziala. Podstarzala sekretarka (ona tam na pewno jest do pracy, na wszystkim sie zna, jest kolo 60tki) powiedziala: "pan mecenas jest zajety, tam nie wolno wchodzic", po czym otworzyly sie drzwi wspolnika ktory zaczal sie drzec "kamila nie wchodz tam". W sumie mialam ich gdzies bo biuro ojca od zawsze traktuje jak drugi dom. W sumie sama mam tam pracowac i ta mysl mi sie podoba - chce tam pracowac, lubie to miejsce.
Nie posluchalam ich i doznalam szoku. Zebym chociaz zobaczyla jak sie caluja czy cos, to nie, musialam widziec najgorszy moment hmm
Nie tlumaczyl mi sie, ja tez tlumaczen nie oczekiwalam. W sumie on zawsze szanowal moja prywatnosc, to dlaczego ja mialabym nie szanowac jego prywatnosci....

57

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:

ET a kim jest, co cechuje kobietę dojrzałą? I jak się stać takim kimś?

Nie dam rady odpowiedzieć, tak "z serca", nie ta płeć :-) Znaczy, wiem jak to wygląda ale nie wiem jak powstaje, bo robi się w relacji matka-córka i już tylko dojrzewa w związkach z facetami i dziećmi. Dlatego "odsyłam" Kammiś do reala w tej sprawie.

Poza tym najbardziej "miarodajne" przypadki jakie znam dotyczyły też sytuacji związanych z pracą, a chcę pozostać EXTRA_terrestrialem, wartym tylko tyle ile tu napiszę.

Ale przecież, na brak kobiet na tym forum narzekać chyba nie można, może niech mnie ktoś wyręczy. Czyjaś matka, babcia? :-)

58 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 21:30:07)

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
"Tesciowa"? To bizneswoman ktorej nigdy w domu nie bylo:D po prostu jest pogodna i mila.
Ej, to nie tak! Wcale nie czuje sie na uczelni jak u taty w kancelarii. Prawda jest taka ze on mi na uczelni w niczym nnie pomaga. Juz to milion razy obgadalismy - nie laczymy swojego zycia z uczelnia nijak. Poza tym on juz konczy w tym roku doktoranckie. Wiem jedno - bez niego na uczelni radzilam sobie tak samo dobrze. To juz bardziej "tatusiuje" mi opiekun naukowy, szczerze mowiac. O tak, on ma zapedy do tatusiowania, zwlaszcza ze ma dzieci w moim wieku big_smile a ja traktuje go troche jak tagusia - wygadam sie, posmieje z nim, ponarzekam, popanikuje, a on sie cieszy i mowi ze jestem podobna do jego corki big_smile

Cóż, jeśli Twoje intencje w stosunku do chłopaka są "nieobciążone" to chwilowo chyba nie ma się do czego przyczepić.

Ale o poszukaniu sobie jakiegoś kobiecego wzorca warto pomyśleć i wiedzę tą rozwijać i pielęgnować.

Jakoś męczy cię tu problem ewentualnej zdrady chłopaka - powiem tak: to nie prawda, że mężczyzna mający równo pod sufitem zdradza kiedy ma okazję.

Tak może zachować się ktoś bardzo młody albo niedojrzały. Dojrzały facet, jeśli kocha NIE ZDRADZI. Odstępstwa od tej reguły dotyczą ludzi z niedorozwojem sumienia zastępowanego cynizmem, probelmami w sferze osobowości, które kompensuje się zdradą, sytuacji w której związek i tak się sypie. A - i niestety łatwiej zdradzić jeśli nie myśli się o konsekwencjach zdrady dla dzieci.

EDIT: A btw, piszę tu i piszę ale mam nadzieję, że jak będę miał problem w ramach prawa cywilnego (choćby w ramach "prodżektu" który przygotowuję) to kiedyś mi pomożesz? ;-)
Interesowny taki się z wiekiem zrobiłem;-)

Pomoge smile nie jestes rozhisteryzowana powodka w sprawie o rozwod (ciezko od nich wyciagnac fakty a nie subiektywne opinie), wiec pomoge big_smile
Co miales na mysli piszac "obciazenie"?
Kobiecy wzorzec? tak szczerze? Przyszly mi do glowy trzy osoby. Babeczka od finansow publicznych, zona mojego lekarza (tez lekarka) i matka mojego bylego chlopaka. Moglabym byc taka jak ktoras z nich... Za 10-20 lat, nie teraz.

Ja mam do matki zal o wiele. Mimo ze kregoslup moralny ma zapewne mocniejszy od ojca. Ale nawet niedawno. Bylam w domu u rodzicow, poslizgnelam sie na schodach.   Ojciec: "jezu dziecko nic ci sie nie stalo?". Matka: "tobie to zawsze musi sie cos przytrafic?"

59

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
Co miales na mysli piszac "obciazenie"?/.../

Komplementarność w sferze "szajb" a nie możliwości. Na świadomym i nieświadomym poziomie.

60

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
Co miales na mysli piszac "obciazenie"?/.../

Komplementarność w sferze "szajb" a nie możliwości. Na świadomym i nieświadomym poziomie.

Przyznam szczerze że dalej nie ogarniam o co dokładnie chodzi wink

61

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
Co miales na mysli piszac "obciazenie"?/.../

Komplementarność w sferze "szajb" a nie możliwości. Na świadomym i nieświadomym poziomie.

Przyznam szczerze że dalej nie ogarniam o co dokładnie chodzi wink

Bo to wymaga kojarzenia odległych idei i dokonywania analogii mędzy analogiami ;-)
Ale na rozszerzenie poczekasz bo już dziś mam dosyć :-) Może międzyczasie ktoś to rozszerzy. I will be back, jak mówił Arnold Schwarzenegger.

62

Odp: Totalny mętlik w głowie

Aaaa przypomniało mi się. Był okres kiedy miałam głupawkę.
Wakacje po maturze. To znaczy to nie była typowa głupawka - po prostu zakolegowałam się z jednym znajomym ojca, miał z nim jakieś tam interesy i tak wyszło że dużo ze sobą gadaliśmy.
Pamiętam jak poszłam z ojcem na mecz na mecz do strefy kibica i byłam zmuszona siedzieć w jakieś "VIP strefie" big_smile
Uciekłam stamtąd, pojechaliśmy na rynek (tak z 10 osób), przywieźliśmy stamtąd jakiegoś Irlandczyka który potem nam uciekł i nie wiadomo skąd wziął się w Poznaniu big_smile wróciłam rano. Co najśmieszniejsze nikt się na mnie nie denerwował - za to temu koledze mój ojciec zrobił sieczkę z mózgu big_smile

63 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 21:59:43)

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Komplementarność w sferze "szajb" a nie możliwości. Na świadomym i nieświadomym poziomie.

Przyznam szczerze że dalej nie ogarniam o co dokładnie chodzi wink

Bo to wymaga kojarzenia odległych idei i dokonywania analogii mędzy analogiami ;-)
Ale na rozszerzenie poczekasz bo już dziś mam dosyć :-) Może międzyczasie ktoś to rozszerzy. I will be back, jak mówił Arnold Schwarzenegger.

Ok smile
Analogia to mi się tylko z iuris i legis kojarzy big_smile
aaa, jeszcze wnioskowanie per analogiam big_smile
to tak żartem.
ale fakt, jestem słaba w tym. nie mam ani umysłu humanistycznego ani ścisłego. Sama nie wiem jaki mam umysł big_smile

EDIT:
jeszcze jedno mi się przypomniało.
pierwsze zderzenie z tym że ojciec nie jest dla wszystkich taki jak dla mnie.
Jakaś kobieta mu nie zapłaciła, bo nie miała z czego. matka 3 dzieci starająca się o alimenty. A on ją jeszcze przez egzekucyjne ścignął....
Jak byłam mała to tata kojarzył mi się z robin hoodem - zabiera sobie a mi daje big_smile
To mi wytłumaczył - gdyby nie brał kasy to nie miałby dla nas. W sumie mój facet myśli tak samo w tym aspekcie - nie pomaga bezpłatnie. Ja też bym w sumie za nic nie robiła. Ale tej kobiety bym nie ścigała do tego stopnia. Napisałabym pewnie ileś wezwań do zapłaty i odpuściła....

64

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Emilia, najprostsza sprawa - ja sie lubie uczyc. Dlaczego mam nie zdac? Mam celowo zle odpowiadac. Dla mnie to bylby absurd. Poza tym sama chce isc na doktorat i lubie dostawac dobre oceny. Ciesza mnie. Czuje sie mniej wiecej tak jak po wejsciu na Sniezke z bolami w wieku 8 lat big_smile moj facet nigdy niczego nie uwalil i ma fajniejsze podejscie. Poza tym juz mowilam ze nie dzialam w trybie semestr-sesja-poprawki smile teraz jeszcze sie sesja nie zaczela a ja mam wolne smile to jest bardzo duzy plus zdawania szybciej - duzo wolnego. W sumie jak przeliczyc to poprawki zabieraja czas. Mi sie to podoba. Tylko denerwowac sie nie chce. Czasem udaje mi sie zwalczyc nerwy. Tylko nie wiem jak to potem powtorzyc. Ale dlaczego nie ja jedna przeżywam?

To byl dla mnie szok bo dla mnie tata byl kims....calkowicie aseksualnym. Tak bym to ujela. Rodzicow nigdy "nie przylapalam" ani nawet nie slyszalam. W sumie nawet nie wiem czy oni ze soba w ogole sypiaja.
Kolejny szok to bylo dla mnie to ze chyba cala kancelaria wiedziala. Podstarzala sekretarka (ona tam na pewno jest do pracy, na wszystkim sie zna, jest kolo 60tki) powiedziala: "pan mecenas jest zajety, tam nie wolno wchodzic", po czym otworzyly sie drzwi wspolnika ktory zaczal sie drzec "kamila nie wchodz tam". W sumie mialam ich gdzies bo biuro ojca od zawsze traktuje jak drugi dom. W sumie sama mam tam pracowac i ta mysl mi sie podoba - chce tam pracowac, lubie to miejsce.
Nie posluchalam ich i doznalam szoku. Zebym chociaz zobaczyla jak sie caluja czy cos, to nie, musialam widziec najgorszy moment hmm
Nie tlumaczyl mi sie, ja tez tlumaczen nie oczekiwalam. W sumie on zawsze szanowal moja prywatnosc, to dlaczego ja mialabym nie szanowac jego prywatnosci....

Nie chodzi o to, żebyś miała nie zdać. Chodzi o to, żebyś odpuściła samej sobie, dała sobie prawo do zrobienia czegoś, co uważasz za niewłaściwe, do czegoś, co byłoby błędem. Może inaczej. W sytuacjach czego dotyczących odczuwasz presję? Wyłap je i powiedz sobie wtedy "niczego nie muszę, co najwyżej mogę, jeśli zechcę", a potem zapytaj siebie, czy chcesz. Nie czy musisz, czy powinnaś, ale czy chcesz. Naucz się zadawać sobie pytania.

Jeżeli pozbędziesz się perfekcjonizmu to przestaniesz się denerwować w sytuacjach, w których ktoś cię ocenia. Co ty w ogóle o sobie myślisz? Potrafisz wymienić po 5 cech pozytywnych i 5 negatywnych? Na ile oceniasz siebie przez pryzmat tego, co myślą o tobie inni ludzie, ojciec, matka, partner, znajomi? Kim ty w ogóle jesteś, Kammiś? Musisz zobaczyć siebie taką, jaką jesteś odrzucając to, co jest w tobie z innych. A potem siebie zaakceptować. Dzięki temu twój perfekcjonizm, a co za tym idzie odczuwana przez ciebie presja zaczną stopniowo znikać. To jest proces i nazywa się dojrzewaniem.

To naturalne, że dzieci postrzegają rodziców jako aseksualnych. Myśl o tym, że mama i tata uprawiają seks bywa obleśna. Ale tak mają dzieci, a ty jesteś już dorosła. Mit ojca bezpłciowego upadł. Teraz musisz zaakceptować to, że tata ma popęd, penisa i czasem używa tych rzeczy nie tak, jak powinien, nie z mamą. A powiedz, nie wściekłaś się na ojca? Nie poczułaś złości? Nie chciałaś zwyzywać go od zdradzieckich świń? Bo w takich sytuacjach nie powinnaś tłumić w sobie emocji. Nie ważne, jak on by się poczuł, ważne żebyś ty nie robiła tego, czego on od ciebie oczekuje. A tu już widać, że świetnie sobie ciebie wytresował.

65

Odp: Totalny mętlik w głowie

Napiszę nowego posta, bo pewnie i tak odpiszesz, zanim wyedutuję poprzedni.
Matka. Ona cię kocha. Ale nie jesteś tak doskonała, jak chciałaby cię widzieć. Nie jesteś taka, jaką chciałaby widzieć samą siebie. Bo rodzice często chcą, żeby ich dzieci robiły za nich to, czego oni nie mają odwagi, albo na co czują się za starzy. Projektują na dzieci swoje marzenia.
Matki też czasem z nami rywalizują. Na przykład o względy ojca. Czasami nam zazdroszczą, urody, odwagi, zdolności i innych. One są tylko ludźmi, tak jak my. Nie działają świadomie, nie krzywdzą nas świadomie.
Kiedy dopuścisz do siebie to wszystko, co wyżej napisałam może nieco łatwiej będzie ci matkę zrozumieć.
Zastanawiam się, czy chciałabyś pogadać z matką o was. Jakbyś taką rozmowę widziała? Czy masz do niej żal, czy czujesz się opuszczona, czy chcesz jej wygarnąć, czy czujesz jej brak?
Jak częściej myślisz o niej: matka czy mama? Jak częściej myślisz o ojcu: ojciec, tata czy tatuś? Odpowiedzenie sobie na te pytania powie ci i nam sporo o tobie.

Na pewno w procesie, przez który przechodzisz brakuje ci kobiecego wzorca. Nie mam na myśli relacji tylko emocjonalnej, ale także archetypiczną. Ojciec się skompromitował, jest zdemitologizowany. Matka - ta rodzona - jest zimna i zdystansowana. A ty szukasz kogoś, kto cię przeprowadzi przez dojrzewanie za rękę. Albo może raczej pokieruje tobą.

I jeszcze jedna rzecz: gniew. Kiedy ostatnio go odczuwałaś? Kiedy dostałaś takiego wkrurwu, że miałaś ochotę kogoś/coś roznieść na strzępy? W sytuacji, w której powinnaś ojca wytrzaskać po gębie a jego flamie kopnąć w cztery litery ty sobie stałaś i... nic. Emocje kuleją. Nie tak jak u twojej matki czasem?

A o co chodziło ET? Nie wiem, może się mylę, ale obciążenie mnie się tu skojarzyło z powielaniem schematu córka - ojciec w relacji z partnerem. Z tym, że traktujesz go jak ojca i że przenosisz na niego te same uczucia, które żywisz do ojca dodając do tego kwestie związane z seksem.

Posty [ 1 do 65 z 1 694 ]

Strony 1 2 3 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026