Duuuuzo gadalismy. Zapytalam go czego oczekuje ode mnie i od naszego zwiazku. I sie dowiedzialam - znowu w punktach
:
1. On lubi dzieci. I mowi ze nie czuje presji zeby miec ale nie jest nastawiony negatywnie. Ale tez nie chce zebym ja odczuwala presje ze on chce. Ale ze mozemy kieeeeedys tam jakbym chciala poruszyc kwestie przejscia sie po lekarzach nie tylko w celu diagnozy. Ale mowi ze chcialby zebym najpierw skonczyla studia i aplikacje i jakos sie ustabilizowala zawodowo. Kiedys widzialam jak bawil sie z coreczka kolegi. Wygladal na szczesliwego. Nie wiem co myslec.
2. Chcialby kiedys miec psa. Moze nawet dwa psy. Ale mowi ze szanuje to ze ja mam kota i lubi go (to widac! mowi do niego maly
) i nie sprowadzi mi tu psa i sam nie ma czasu na psa i nie uznaje trzymania psow w bloku bo uwaza ze duzy pies (a chcialby takiego) w mieszkaniu sie meczy. Ja nie mam nic przeciwko psom (psy sa kochane!) ale mam kota i kot tez jest kochany. Ja w ogole darze wielka miloscia wszelkie stworzenia futrzaste, wiec nie mam nic przeciwko psom. Mialabym cos przeciw wezom, pajakom, patyczakom. Legwana czy inne jaszczury nawet bym zaakceptowala 
3. Chcialby zebym troche czesciej zasypiala razem z nim. To bedzie dla mnie ciezkie bo juz na dlugo przed tym jak go poznalam - wlasciwie od razu jak wyprowadzilam sie od rodzicow - przestawilam sie na nocny tryb zycia. Moze nie tak "slownikowo" nocny ale ja to tak nazywam. Ze np ide spac o 3. I bardzo ciezko mi sie przestawic. Z drugiej strony nocami swietnie mi sie pracuje. Po prostu genialnie! Mam najlepsze pomysly, najszybciej sie ucze i jestem produktywna. A nawet jak nie musze nic robic to nie moge zasnac. Wczesniej po nocy siedzialam tylko jeden dzien przed egzaminem - jak wielu studentow. Teraz ciagle, nawet jak nic robic nie musze. Czytam sobie ksiazke albo po prostu siedze. Ja wiem ze to nie jest normalne i nawet jak go nie znalam to chcialam to zmienic. Ale to jest tak strasznie trudne! Jak na razie udaje mi sie wstawac np o 8-9-gora 10. Wczesniej jak nie mialam zajec to spalam do 12-13 i z racji indywidualnego toku ukladalam plan tak zeby miec zajecia jak najpozniej
a on powiedzial cos takiego "to jest takie niefajne zwlaszcza wtedy jak juz jest bardzo pozno i sie kochamy a potem zamiast sie przytulic i zasnac to ubierasz sie i odpalasz laptopa". Brzmi smiesznie wiem, ale ja nie moge zasnac. Przed chwila probowalam. Ale robie postepy - wstaje o normalnych porach, to moze i organizm wylapie ze 4-5 godzin snu to za malo? Chociaz bardzo zahartowana jestem jesli chodzi o brak snu, juz jako dziecko nie potrzebowalam wiele, nie wiem czemu. A jako dziecko nie uczylam sie przeciez w nocy. A i tak szybko - juz w gimnazjum - zaczelam chodzic spac kolo 1. Potem coraz pozniej, coraz pozniej itd. Nie wiem jak to ogarnac. I psycholog i internista rozlozyli rece.
4. Ma bardzo proste do spelnienia zyczenie ktore mnie troche ubawilo. Zebym z biegiem czasu tak samo jak teraz dbala o swoj wyglad w domu - nie wiem jak to okreslic. Bo mowi ze niektore kobiety maja takie zwyczaje ze w domu sa niechlujne, dres, nieumyte wlosy i tylko jak wychodza sie ogarniaja a facet lubi miec ladna kobiete zawsze. Dla mnie to absurd bo ja nawet jak mieszkalam sama i nawet jak bylam chora (wiadomo, nie goraczka 40 stopni tylko typowy wirus) to normalnie mylam i ukladalam wlosy i robilam normalny makijaz. Dresu nie posiadam tylko legginsy i bluzki. Zapytalam go czy tak jest dobrze i powiedzial ze "idealnie" ze ma takie cichutkie zyczenie zeby tak zostalo. Nie wiedzialam ze faceci maja takie proste do spelnienia zyczenia i ze nie spelnilo ich iles tam kobiet mimo ze to takie proste 
5. Mowi ze podoba mu sie to ze mam wyrobiona opinie na sporo spraw i ze bardzo lubi nasze dyskusje na polityczno-prawne tematy i ze chcialby duuuuzo takich dyskusji. Fajnie, bo ja tez je lubie. Dzisiaj wspolnie zjezdzalismy poslow pis i ich wypowiedzi na temat konwencji (to jeden z naszych ulubionych tematow do hejtu - wreszcie spotkalam bratnia dusze jesli chodzi o poglady polityczne
). Ostatnio jego kuzynka sie smiala ze strach sie bac bo wyslalibysmy cala prawice w kosmos
mhm... Skrajna lewice czasem tez bym wyslala.
6. Ostrzegl mnie ze czasem bedzie nadopiekunczy. Bo jego kuzynka-przyjaciolka zarazem zostala kiedys zgwalcona. To juz wiem dlaczego kiedys sie zdenerwowal jak sie wybralam na spacer po ciemku i troche pobladzilam. Ja w sumie nie mam nic przeciwko bo sama jestem strachliwa. Mam nawet gaz pieprzowy do torebki 
7. Wspomnial (tylko wspomnial i nie ciagnal tematu na szczescie) ze jak sie wybuduje to chcialby zebysmy tam zamieszkali razem - i z kotem. Mowi o moim kocie ze jest "strasznie smieszny". Nie wiem czy to ze dostalam dzisiaj pazurami w policzek bylo smieszne ale dobra
moze smieszne jest to ze jest kluska z plaskim ryjem (tak uwielbiam go obrazac, to z tej milosci do kota
)
8. Chcialby zebym zaprzestala swoich usilnych prob ponownego przejscia na wegetarianizm bo za kazdym razem po tym nam duzo gorsze wyniki i go to martwi i ze to glupie. Mowi ze rozumie moje motywy i ze tez lubi zwierzeta ale uwaza ze nie powinnam sie targowac z wlasnym organizmem a pomoc moge inaczej i jego zdaniem i tak juz pomagam. I powiedzial ze jak bede sie normalnie odzywiac to nie bede chorowac tak czesto i bede mogla wrocic do wolontariatu do "pieselow" i on sam chetnie ze mna pojdzie jak tylko bedzie mial wolne.
9. Chce zebysmy pojechali w wakacje gdzies gdzie nie bedziemy korzystac z internetu/telefonu/tableta (boze, nie dam rady!!!!!) i odpoczniemy od wszystkiego. On wie ze jestem uzalezniona od wlasnego telefonu 
10. I powiedzial jeszcze cos dziwnego. Ze wie ze probuje byc dorosla ale chcialby zebym chociaz w malej czesci pozostala taka dziewczynka jaka teraz jestem. W jakiej "malej czesci"?
11. Mowi ze moglabym przytyc ze trzy kilo. Oberwal za to poduszka (na zarty!). Nie moglabym, musi sie rozczarowac. Wcale nie jestem chuda i nie czuje sie chuda.