Czujesz absurd sytuacji, gdzie ktoś inny ma taka władze nad Tobą, że jest w stanie Cię "popsuć"? Pomyśl 
Nie ma takiej opcji.
Co najwyżej, to Ty zdecydowałaś w pewnym momencie, że uzależniasz całkowicie swoje poczucie własnej wartości, kobiecości i samopoczucie od tego na ile i CZY mu się podobasz.
Przy takim założeniu skoki nastroju i spadek pewności siebie GWARANTOWANY.
Postaw się na miejscu faceta: Spotykasz się z kimś, kto nie widzi wartości sam w sobie, dopóki Ty mu o tym nie powiesz - nie dasz mu na takie myślenie o sobie "pozwolenia". Seksowne to? Dla mnie nie bałdzo.. 
A tak poważnie: to się między Wami nie mogło udać, bo chemia jest od początku (jakiś pociąg przynajmniej, który ma potencjał na coś większego), albo jej nie ma.
Jak są tylko rozmowy, a nie widać po oczach i gestach, mowie ciała, że ktoś "leci" na Ciebie, to nie leci. Koniec pieśni. Dalsze przeciąganie nie ma sensu.
Takie jest moje zdanie.
Ja zawsze wiem kiedy jakaś znajomość ma potencjał na seks i bliskość (związek), kiedy tylko na seks, a kiedy..na nic 