netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 898 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 1 694 ]

66

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Moze zle sie wyrazilam: ja ogolnie JESTEM SZCZESLIWA. Nawet bardzo. Chcialabym sie tylko mniej stresowac i rozwiazac pare kwestii, dlatego szukam porady.

Luzne dni? Trafilas - wczoraj i dzisiaj. Jutro bedzie gorzej, bo mam ginekologa, wiec niezbyt mily dzien. Chociaz ja tam nie przezywam tak jak inne dziewczyny. W piatek napisalam ostatni egzamin. Wiecie, ja funkcjonuje troche inaczej niz normalnie typowo studenci. Mam indywidualny tok, wiec nie funkcjonuje w trybie semestr-sesja-poprawki. Zdaje sobie juz od poczatku semestru czy tam od listopada. To jest fajne i to lubie. Ja bardzo lubie swoje studia i lubie sie uczyc. Lubie i prawo i ekonomie. To takie mile uczyc sie rzeczy realnych i przydatnych, ktore juz mi sie nie raz przydaly nawet w zyciu (nawet ostatnio jak mnie taksiarz nie chcial zabrac uswiadomilam go ze musi bo jest zwiazany oferta, uratowalam swoj tylek big_smile ) niz rzeczy calkiem abstrakcyjnych np.pierdol o pisarzach. Bylam dobra z polskiego i historii bo uczylam sie ich na chama, nienawidzac. Tutaj wiekszosc przedmiotow po prostu lubie i mnie ciekawia. Sa dla mnie po prostu realne, a ja bardzo lubie sie uczyc takich rzeczy. tak samo jak lubilam chemie i biologie, bo w moich oczach byla bardziej przydatna niz polski (nie mowie o zasadach pisowni, ale o tych wszystkich za przeproszeniem duperelach). Takze nie nauka jest problemem. Tylko jakies moje nerwy. Moze zostalo mi po liceum - mialam porabane nauczycielki ktore lubily sie wyzywac jak ktos nie umial. Dla mnie cale liceum bylo zbedna trauma, naprawde. Jakies absurdy jak stanie przed klasa i odpowiadanie. Ciekawe po co ta parodia. Nie mam problemow z wystapieniami publicznymi i mnie nie stresuja ale to dla mnie byla groteska - tutaj samo zdawanie nie jest dla mnie stresujace, bo wykladowca WIE NA CO MOZE SOBIE POZWOLIC. Zadnych komentarzy i spokoj. Stresuje mnie jakies moje glupie przeswiadczenie o tym ze moge sobie nie poradzic chociaz sobie radze. Mam problem z uwierzeniem w siebie. Co ciekawe sam egzamin nie jest dla mnie powodem do nerwow. Jak siadam i zaczynam mowic to w ogole po mnie tego nie widac. Totalnie nic. Usmiechnieta i przygotowana. Tylko moj opiekun wie ze sie denerwuje... Ale to dobry czlowiek, bardzo lagodnie do mnie podchodzi. Ostatnio powiedzial "pani jest madra dziewczyna, tylko powinna pani nabrac pewnosci ze jak pani cos wie to pani zda". Najgorsze jest to ze na prawde jak na studentke w polowie 3 roku daleko zaszlam, bo publikuje artykuly na tematy prawnicze, a to sie zdarza glownie minimum doktorantom. Chociaz ja twierdze ze to zasluga mojego opiekuna - ja tylko pisze, on zalatwia publikacje...
Nie wiem czemu za cholere nie potrafie uwierzyc w siebie. Nie wiem, moze to przez matke. Ona nigdy mi nie wierzyla ze umiem i zawsze kazala mi powtarzac milion razy w kazdej wolnej chwili.
Strasznie sie ciesze ze mam przy sobie swojego faceta. Ostatnio mialam 2 dni na wykucie 300 stron, material szczegolowy (u nas to nie jest tak ze wystarczy wiedziec o co chodzi, za wiedze ogolna dostaje sie 2),  przedmiot roczny wiec teraz tylko kolokwium. Szybciej nie moglam bo bylam chora i czulam sie naprawde zle i spalam. Byoam zalamana, ale on powiedzial krotko: dasz rade. Przynosil mi kawe i podnosil na duchu. Dostalam 4,5.
Chcialabym wlasnie popatrzec na siebie tak samo i zamiast "nie zdam tego!" powiedziec sobie "dam rade".

ALE musze dodac ze nie ja jedna taka jestem. Ostatnio kolezanka rok nizej mowila ze o 4 nad ranem nad ksiazka miala kryzys - po prostu wpadla w histerie, zaczela plakac i nie mogla uspokoic wysokiego tetna. No ja takich akcji nie mialam. Panika ok, ale nie taka histeria. Wiem ze kuzynka na medycynie rzygala z nerwow przed egzaminem. Wiem ze u nas ludzie mocno sie denerwuja. I wiem ze dla innych wydzialow to abstrakcyjne. Ale mam przyklas - na naukach spolecznych zdaja wszyscy, u nas potrafia uwalac 70% niektorzy nawet wiecej.

Co do luzu: sa takie dni. Dzisiaj to juz byl luz totalny big_smile pizza, godzina lezenia w wannie, wino, spanie dokladnie do 12:48 big_smile ogladanie filmow itd. Ale przeciez codziennie tak sie nie da. Sa rzeczy ktore kocham i ktore robie czesto. Na przyklad step. Fajnie to opisal moj facet "tylko ty potrafisz przez 2 godziny wchodzic na jakis schodek w zabojczym tempie i sie z tego cieszyc". Ale po tym stepie w rytm tej moze nie najwyzszych lotow ale energicznej muzyki jestem tak naladowana pozytywna energia ze moglabym gory przenosic.
Bardzo mnie cieszy i relaksuje wszelki kontakt ze zwierzetami.
Studia lubie, jak juz mowilam. Liceum stresowalo mnie na co dzien. Nienawidzilam naprawde nienawidzilam chodzic do szkoly. Niby bylam madrym dzieckiem a zajezdzali mi poczucie wlasnej wartosci kazdego dnia. Bardziej niz matka. Do dzis mam traume. Na studiach czuje sie psychicznie dobrze, nikt sie mnie nie czepia, nikt nikogo nue poniza, nikt nie wymaga podporzadkowania.

Co do ojca - oczywiscie ze nie powiem matce o jego kochance. I Ludmila, nie zamierzam jej niszczyc. Sorry, ale nie jestem taka. A moja matke swietnie opisuje taka sytuacja. Mialam jakos 18 lat, dowiedzialam sie ze facet z ktorym sie spotykalam spotyka sie z 3 na raz. Przezywalam. Rano wstalam z rozmazanym wczorajszym makijazem i zapuchnietymi oczami. I komentarz mojej matki: "ogarnij sie, bo wygladasz jak kocmoluch". Super, nie? Mam jej bronic? Ojca traktowala podobnie. Na jego miejscu tez ogladalabym sie za innymi.
Z nim moglabym porozmawiac ale nie wiem nawet jak mialoby to wygladac.

Co do ojca i bycia sojusznikiem. Ja na plaszczyznie zdrowej oceny sytuacji wiem jaki jest ojciec. Ze dla innych potrafi byc, co tu duzo mowic, typowym "biznesmenem-skur*****". Ale wiem tez ze on mnie BEZWARUNKOWO kocha. wymagal zawsze rzeczy mozliwych i takich dla mojwgo dobra. Kochal mnie mimo popelnianych bledow. Nawet jak WYDAWALO mi sie ze jestem w ciazy to nie ponizal mnie, nie krzyczal, nie pouczal - obiecal ze pomoze (wiem ze wiele osob na mnie najedzie ale dla mnie wtedy jedyna opcja byla "wycieczka" do naszego zachodniego sasiada) i nie powie nic matce. Na szczescie to byla moja chora panika, ale jestem mu wdzieczna za to co dla mnie robil. Ja wiem po prostu ze on by dla mnie zrobil wszystko. Jak bylam mala i lezalam w szpitalu to pytal lekarzy czy nie trzeba czegos "oddac" (watroby itp), na szczescie to byl "glupi" wyrostek. To byl jest i na zawsze bedzie moj "tatus". A ja na zawsze bede jego "jedyna coreczka". Brzmi infantylnie ale obrazuje moje uczucia wobec ojca. Wiem ze nawet jakbym popelnila najwiekszy blad to moge do niego przyjsc o kazdej porze.

Ja od matki pod wzgledem charakteru bardzo sie roznie. Ja jestem emocjonalna, i to za bardzo. Ona zimna i kalkulujaca. Ja nie wyobrazam sobie traktowania faceta z dystansem tak jak ona ojca. Ja po prostu okazuje ludziom swoje uczucia a juz zwlaszcza facetowi, zrobilam sie ostatnio taka wylewna przylepa, ale on mowi ze to fajne

Co do opcji zawalonego egzaminu - wiesz, ja planuje doktorat, a srednia bardzo sie liczy. Takze rozumiesz... Poza tym nigdy nie dostalam mniej niz 4 wink

Z tego co ja tutaj widzę, to masz piękne, pozornie szczęśliwe życie. A tak naprawdę żyjesz w zakłamanym świecie (piszę tylko to co widzę). Ja tutaj widzę z pozoru idealnego ojca, który ideałem przecież nie jest, skoro nawet nie potrafi zachować się przyzwoicie i dziewczynę niewierzącą w siebie, która próbuje za wszelką cenę udowodnić całemu światu że jest inaczej, w taki sposób jaki potrafi. Przy stawianiu sobie celów nie bierzesz zupełnie pod uwagę swoich ograniczeń - czyli nadmiernej emocjonalności oraz pewnej neurotyczności. Ponadto, żyjesz w przeświadczeniu, że wszyscy naokoło obserwują Twoje poczynania, a zapewniam Cię że tak nie jest; ludzie mają własne sprawy, rzadko kto ma tyle czasu na obserwowanie wszystkich dookoła. Najgorsze, że takie piekiełko serwujesz sobie na własne życzenie i nie dziw się, że organizm daje o sobie znać, a to pewnie dopiero wstęp.

Co do Twojej matki to nie przyszło Ci nigdy do głowy, że wie o zdradach ojca i o tym, że Ty też to wiesz, w związku z czym nie potrafi być dla Ciebie taką matką, jakiej potrzebujesz?

PS. a propo doktoratu - naprawdę, dawno minęły już czasy, w których zdobycie doktoratu to jakiś specjalny prestiż lub wyczyn. i znów się spinasz niepotrzebnie.

67 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-02 23:48:41)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Emilia, ale ja chce miec dobre oceny. Tak, chce smile
Nie czulam zlosci. Czulam rozczarowanie. Po prostu czulam straszny zawod. Jak dziecko ktoremu zdechl ukochany chomik. Nie jak takie ktore go nie dostalo - zle i oburzone tylko jak takie ktore cos stracilo. Tak mniej wiecej sie wtedy czulam.
Nie chcialam krzyczec. Chcialam nic nie mowic i zapomniec.
Jak mysle? Matka i tatus. On byl dla mnie zawsze takim dobrym duszkiem.

O tu sie pewnie wszyscy myla - czesto doznaje uczucia porzadnego w*urwu. Ostatnio na taksowkarza. Na babe w sklepie ktora probowala mi wmowic ze to nie moj dowod tylko przez to ze wracalam z fitnessu i chcialam kupic wino a wygladalam inaczej niz na zdjeciu i mlodo. Oj, mialam ochote sklep rozwalic. Ja sie potrafie denerwowac. Oj, i to bardzo. Na byla przyjaciolke po tym wszystkim tak sie wydarlam ze sasiad przyszedl (4 nad ranem byla...). Na swojego faceta w gorach tez sie darlam big_smile ba, zwyzywalam go nawet. Balam sie po prostu bo padalo i grzmialo a ja sie panicznie boje burzy a co dopiero w gorach.
Takze tak, potrafie sie denerwowac. Ale wtedy czulam sie bezsilna. Nie zla, tylko rozczarowana.
Owszem, ojciec chyba wolal spedzac czas ze mna niz z matka.
Od tej niefortunnej sytuacji kiedy zobaczylam ojca z ta dziewczyna wiele razy sie zastanawialam ile ich bylo, czy jak czekalam na niego wieczorem jako dziecko to faktycznie pracowal czy mial jakies panienki itd. Ja wiem, ojciec mimo wieku moze w nich przebierac. Ja nie rozumiem dziewczyn ktore lgna do glupiego garnituru czy samochodu. No nie rozumiem. I boje sie ze takie same moga z takich samych powodow sie czepiac mojego faceta.

Ostatnio jak bylam u psychologa to powiedzial mi ze popelniam pewne bledy. Ze "przepieprzam" czas paradosalnie. Ja przyznaje - mam malo zajec na samej uczelni. W tym semestrze na obu kierunkach lacznie samych cwiczen (wyklady mi nic nie daja wiec nie chodze wole uczyc sie sama) 8 po poltorej godziny. Malo. W dodatku sama ustalam sobie plan wiec nie mam okienek. A potrafie nic nie robic na przyklad do godziny 20 a potem narzekac ze nie mam czasu i ze sie nie wysypiam. Nie wiem czemu tak wyszlo. Obiecalam sama sobie dla siebiw poprawe. I mowil zebym zrobila liste rzeczy ktore w tym roku chce osiagnac i z ktorych nikt inny nie bedzie mnie rozliczal tylko ja sama siebie. I ze mam codziennie wygospodarowac chociaz pol godziny na czysty relaks. Sa takie rzeczy ktore chce zrobic - wrocic do jazdy konno jak zrobi sie cieplej, przeczytac 50 ksiazek, zaplanowac i pojechac na CIEKAWE wakacje i w koncu odwazyc sie wyciachac migdalki. W sumie nikt mnie z tego rozliczal nie bedzie (no oprocz migdalkow - lekarz). Do tego wroce do saunowania bo zapomnialam o tym przez to ciagle chorowanie.

Nie chce mi sie z matka gadac....

Doktorat...  U nas jest 50 miejsc na dziennych na wszystkie katedry. Jest rywalizacja zwlaszcza ze sporo trwaktuje to jak obejscie aplikacji. Chociaz powiem szczerze... Jak widze NIEKTORYCH doktorantow i studentow ze swojego rocznika to wiem ze sie dostane big_smile nie martwie sie tak juz smile

68

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

że ojciec nie jest dla wszystkich taki jak dla mnie.
Jakaś kobieta mu nie zapłaciła, bo nie miała z czego. matka 3 dzieci starająca się o alimenty. A on ją jeszcze przez egzekucyjne ścignął....
....

I jak Ty masz być normalna, jak wszędzie wkoło same czuby....

69

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

że ojciec nie jest dla wszystkich taki jak dla mnie.
Jakaś kobieta mu nie zapłaciła, bo nie miała z czego. matka 3 dzieci starająca się o alimenty. A on ją jeszcze przez egzekucyjne ścignął....
....

I jak Ty masz być normalna, jak wszędzie wkoło same czuby....

Dobra, zejdz z mojego ojca.
Nie lubie jak sie zle mowi o mojej rodzinie, ok?
Nawet o matce. Ja jak mowie to co innego.

70 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 00:00:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Pamietam jak kolejnym mitem porzadnego mezczyzny ktory upadl w moich oczach byl sasiad rodzicow - wtedy takze moj. Zawsze byl w moich oczach porzadnym czlowiekiem. Zona (niezbyt madra i plastikowa, ale trudno), 2 dzieci, syn naszego profesora, duza kancelaria notarialna. Kiedys wracalam pozno wieczorem z kina z kolezankami, jakos po polnocy bylo. taksowkarz zapytal czy moze zabrac mojego sasiada, zgodzilam sie, zaden problem. Kolezanki wysiadly wczesniej a on sie do mnie przystawial.... Pamietam, mimo ze facet przystojny to jego zchowanie bylo dla mnie oblesne.
Moglam naskarzyc ojcu, ale sama nie wiem czemy tego nie zrobilam. Puscilam w niepamiec. Zreszta facet mnie przeprosil hmm

71

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Emilia, ale ja chce miec dobre oceny. Tak, chce smile

I co jeszcze chcesz, tak sama dla siebie?

kammiś napisał/a:

Nie czulam zlosci. Czulam rozczarowanie. Po prostu czulam straszny zawod. Jak dziecko ktoremu zdechl ukochany chomik. Nie jak takie ktore go nie dostalo - zle i oburzone tylko jak takie ktore cos stracilo. Tak mniej wiecej sie wtedy czulam.
Nie chcialam krzyczec. Chcialam nic nie mowic i zapomniec.

Chciałaś, żeby było jak dawniej? Jakby nic się nie stało? Nie ma żadnej gąbki, która wymaże to wspomnienie. Jest za to ojciec, który robi tak, jak robić się nie powinno. Jest ojciec-hipokryta, jest zdradzacz, jest w końcu zwykły, słaby człowiek, który pozwolił, by popęd rządził nim, zamiast on popędem. To, co ty czułaś było naturalne. Dokładnie - jak dziecko, które dowiedziało się, że święty Mikołaj nie istnieje. A gdybyś się wtedy tak naprawdę wkurzyła? Gdybyś ojcu nawrzucała? Moim zdaniem ty się wkurzasz zupełnie nie wtedy, kiedy trzeba. Ale pisząc "wkurzać się" mam na myśli czysty gniew.

kammiś napisał/a:

Jak mysle? Matka i tatus. On byl dla mnie zawsze takim dobrym duszkiem.

No więc właśnie. W innych twoich postach na forum też pisałaś "tatuś". To słowo oznacza miłość, czułość, tęsknotę, słabość i te wszystkie ciepłe, lepkie uczucia. "Matka" u ciebie to opozycja do ojca pod względem jej emocji i żywionych do niej przez ciebie uczuć. Co myślisz o tym, by uzdrowić te relacje? Wypośrodkować je? Tatusia zastąpić tatą, a matkę mamą?

kammiś napisał/a:

O tu sie pewnie wszyscy myla - czesto doznaje uczucia porzadnego w*urwu. Ostatnio na taksowkarza. Na babe w sklepie ktora probowala mi wmowic ze to nie moj dowod tylko przez to ze wracalam z fitnessu i chcialam kupic wino a wygladalam inaczej niz na zdjeciu i mlodo. Oj, mialam ochote sklep rozwalic. Ja sie potrafie denerwowac. Oj, i to bardzo. Na byla przyjaciolke po tym wszystkim tak sie wydarlam ze sasiad przyszedl (4 nad ranem byla...). Na swojego faceta w gorach tez sie darlam big_smile ba, zwyzywalam go nawet. Balam sie po prostu bo padalo i grzmialo a ja sie panicznie boje burzy a co dopiero w gorach.
Takze tak, potrafie sie denerwowac. Ale wtedy czulam sie bezsilna. Nie zla, tylko rozczarowana.

Reagujesz emocjonalnie niewspółmiernie do sytuacji. A z kolei tam, gdzie powinnaś dać upust emocjom ty nadal działasz, zachowujesz się jak dziecko. Duże, smutne dziecko.
A w górach to jak słyszysz grzmot to robisz wycof, niezależnie, co twój facet myśli. Nie biegniesz, jak burza blisko to siad na plecak, nogi pod siebie, z dala od skał. No i schodzisz z grani. Absolutnie nie drzesz się na faceta. Jesteś dorosła, mogłaś sprawdzić pogodę sama i zdecydować, czy iść czy nie. Umiejętność odwrotu i oceny sytuacji to dojrzałość górska. Ale to tak na marginesie.

kammiś napisał/a:

Owszem, ojciec chyba wolal spedzac czas ze mna niz z matka.
Od tej niefortunnej sytuacji kiedy zobaczylam ojca z ta dziewczyna wiele razy sie zastanawialam ile ich bylo, czy jak czekalam na niego wieczorem jako dziecko to faktycznie pracowal czy mial jakies panienki itd. Ja wiem, ojciec mimo wieku moze w nich przebierac. Ja nie rozumiem dziewczyn ktore lgna do glupiego garnituru czy samochodu. No nie rozumiem. I boje sie ze takie same moga z takich samych powodow sie czepiac mojego faceta.

To już nie twoja sprawa, to ile panienek twój ojciec zaliczył to nie twój biznes. Fakt faktem, nie jest kryształowy.
Wiesz, są rzeczy, których po prostu nie musisz rozumieć. Niektóre baby tak mają. Trudno. To, że twój ojciec zachował się w taki sposób nie oznacza, że twój partner też to zrobi. Zdrada nie bierze się z powietrza. Często po prostu w związku źle się dzieje. Tak jak pewnie jest między twoimi rodzicami. Nie znaczy to, że usprawiedliwiam twojego ojca. Trzeba mieć kręgosłup moralny, żeby się tak nie zachować, kiedy okazja sama się pcha do łóżka. Sama widziałaś, że partner odrzucił zaloty przyjaciółki. Jest więc szansa, że będzie ci wierny. Nie wszyscy ludzie są tacy sami. Nie mierz wszystkich mężczyzn miarą swego ojca.

kammiś napisał/a:

Ostatnio jak bylam u psychologa to powiedzial mi ze popelniam pewne bledy. Ze "przepieprzam" czas paradosalnie. Ja przyznaje - mam malo zajec na samej uczelni. W tym semestrze na obu kierunkach lacznie samych cwiczen (wyklady mi nic nie daja wiec nie chodze wole uczyc sie sama) 8 po poltorej godziny. Malo. W dodatku sama ustalam sobie plan wiec nie mam okienek. A potrafie nic nie robic na przyklad do godziny 20 a potem narzekac ze nie mam czasu i ze sie nie wysypiam. Nie wiem czemu tak wyszlo. Obiecalam sama sobie dla siebiw poprawe. I mowil zebym zrobila liste rzeczy ktore w tym roku chce osiagnac i z ktorych nikt inny nie bedzie mnie rozliczal tylko ja sama siebie. I ze mam codziennie wygospodarowac chociaz pol godziny na czysty relaks. Sa takie rzeczy ktore chce zrobic - wrocic do jazdy konno jak zrobi sie cieplej, przeczytac 50 ksiazek, zaplanowac i pojechac na CIEKAWE wakacje i w koncu odwazyc sie wyciachac migdalki. W sumie nikt mnie z tego rozliczal nie bedzie (no oprocz migdalkow - lekarz). Do tego wroce do saunowania bo zapomnialam o tym przez to ciagle chorowanie.

Mądrego masz psychologa smile. Co to znaczy "ciekawe wakacje"?


kammiś napisał/a:

Nie chce mi sie z matka gadac....

Przyjdzie czas, że ci się zachce, wierz mi smile.

Wiesz Kammiś, tak czytam twoje posty od pewnego czasu i widzę siebie sprzed kilkunastu lat. Podobna rodzina, podobny wychów. Sporo pracy przed tobą. Może się obudzisz wcześniej, niż ja się obudziłam. Oby.

72 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 02:04:29)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja sie wkurzam najczesciej na takie codzienne rzeczy. Ale i tak zauwazylam postep. Kiedys karcilam siebie w myslach za wszystko. Teraz juz nie. Przed chwila wylalam kakao na lozko. Kiedys bym sie w myslach zwyzywala od fajtlap. Teraz tylko zapytalam faceta czy mu nie przeszkadza, powiedzial ze nie wiec zmienie przescieradlo jutro. Zmienilabym dzisiaj ale nie chce kota przeganiac bo spi na lozku

Pogoda zapowiadana byla ok. Ale wiesz, jak to w gorach. Bylismy blisko schroniska wiec chcielismy isc. Ja tez chcialam, tak, sama pedzilam jak szalona. Ale sie poslizgnelam i zaczela mnie bolec kostka. Wiec usiadlam na drodze i wydarlam sie ze dalej nie ide, przy okazji obrzucajac faceta epitetami. Mielismy 3 minuty drogi do tego schroniska, wiec mnie przerzucil przez ramie, przykryl swoja bluza i zaniosl, ignorujac dalsze epitety (najczesciej byl "poj*** egoista", sama nie wiem czemu :D) Z perspektywy czasu mi sie to podoba :D

Ciekawe wakacje? Sama nie wiem. Pojechalabym do Afryki ale tego nie zrobie - nie moglabym spac po nocach bojac sie ze cos zalapalam, nie daj boze ebole. Wiem, ze nie pojade - nie ze wzgledu na czyjes zakazy tylko ze wzgledu na moj instynkt samozachowawczy :D chcialabym jezdzic na quadach i na motorach. W ogole ostatnio uwazam ze powinnismy sobie (ja i moj facet) kupic motory :D nie wiem, jakas faze mam. Ale ja mam czesto takie fazy ktore mijaja. Chociaz moze... Ciekawe co on na to.
Moze Gruzja? Syn i synowa mojego lekarza byli tam w podrozy poslubnej. swietne zdjecia i takie to nietypowe.
Ja chce miec co wspominac kiedys. Nawet i w zimie (nienawidze, nie ruszam sie z domu, nie poszlam na kompromis i nie jedziemy na narty. Uparta, niedobra ja. Chociaz moze niech bedzie, mozemy jechac z kumplem i jego dziewczyna - my posiedzimy z grzancem w hotelu, oni niech sobie zjezdzaja). Ja tam wole nie byl zziebnietym polamancem :D
To moj osli upor - cala rodzina, facet, wszyscy znajomi kochaja narty a ja sie boje wszelkiej niestabilnosci. Moze dlatego ze jako dziecko spadlam z ruchomych schodow. Os tej pory boje sie schodow w dol.

No i musze sie wziac za siebie zeby nie marnowac czasu. Paradoksalnie nie marnuje na fb i forum - uzywam w telefonie, wiec jest jak sms. Tylko na... No wlasnie. Siedzenie i myslenie? Nie wiem skad mi sie to wzielo. Kiedys tak nie robilam.

Psycholog madry. Ale na szczescie nie radykalny. Nie kazal mi uwalac egzaminow czy porzucac planow zawodowych. Mowi ze naszym celem jest uspokojenie mnie a nie zmiana warunkow.

Mialam ostatnio taki moment ze chcialam z matka pogadax. Dowiedzialam sie ze maja jej usuwac macice. Myslalam ze to cos mega powaznego. Ale lekarz moj mnie z bledu wyprowadzil i chec rozmow mi przeszla. Moj facet mowi ze powinnam pogadac chociazby dlatego zeby nie odwlekac tak dlugo az bedzie za pozno.... To mnie szczerze mowiac porazilo. Ja w ogole nie jestem w stanie zrozumiec smierci. Nie wyobrazam sobie ze wazni dla mnis ludzie moga umrzec. Nie wyobrazam sobie ze ja sama mialabym umrzec. Byc stara - ok, ale nie umrzec. Wiem, ze to glupie....
A moi rodzice sa ode mnie spooooro starsi - mama 57, tata po 60tce.... Moj facet ma przynajmniej o tyle fajnie ze ma mlodszych rodzicow (byl wielka niespodziewana wpadka :D ).

Edit:
Haha przypomnialo mi sie.
Tatus tez mnie kiedys niosl w gorach. Jak bylam mala, mialam moze z 7-8-9 lat. Niosl mnie na barana bo nie chcialam isc. A potem za nascie lat niosl mnie facet, z tym ze nie na barana. Takie podobienstwo :D no ale na tatusia nie bluzgalam :D
:D

73

Odp: Totalny mętlik w głowie

Czyli z tym karceniem siebie jesteś już na dobrej drodze. A powiedz, jeśli słyszałaś w swojej głowie ten karcący głos, to do kogo on tak naprawdę należał?

Czyli podoba ci się, jak ktoś rządzi tobą, decyduje za ciebie. Dziecko jesteś jeszcze. Partner to taki tatuś w wersji z penisem. On decyduje, ty się co prawda buntujesz, ale to bunt nastolatki, nie kobiety.

Zawsze możesz jechać w rejon gdzie nie ma Eboli. Może RPA? Trzytysięczniki na rozpalonej ziemi. Plus czterdzieści stopni w cieniu. Brak szlaku, czyli "gdzie wola, tam droga". Co powiesz na takie wyzwanie?
Gruzja - super pomysł. Szczególnie Kazbek. Dasz radę.
Chcesz mieć wakacje, które zapamiętasz, ale boisz się zaryzykować. A życie to ryzyko i adrenalina. Lepiej być zziębniętym połamańcem i mieć super wspomnienia, niż spędzić życie w hotelu pięciogwiazdkowym grzejąc się przed kominkiem i marząc. 
Kiedyś się topiłam. Dziś nie boję się pływać. Przełam swoje lęki, bo sama się przez nie ograniczasz. Nie wykorzystujesz życia do ostatniego tchu. Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej dla ciebie.

Zaplanuj sobie dzień. Jest mnóstwo fajnych książek o efektywności, a w necie sporo ciekawych narzędzi ułatwiających planowanie. Masz kasę, więc korzystaj. Czego jeszcze nie wiesz, a chciałabyś się nauczyć? Wiem, już pisałaś. Konie i migdałki. Rusz dupę i zrób ze swoim życiem, to co chcesz.

Jak twojej mamie usuną przy okazji przydatki to będzie miała drugą menopauzę. A ona jest gorsza niż pierwsza, wierz mi.
Po prostu przyjdź do niej, jak będzie w szpitalu. I przytul ją tak po prostu. Jeśli chcesz, to powiedz jej, że ją kochasz. Kiedy traci się macicę - synonim kobiecości, płodności, to bardzo się to przeżywa. Ona myśli, że nie będzie już kobietą, że nie będzie już atrakcyjna. Zostanie jej tylko pochwa zszyta od góry, zamknięta. Pogorszy się jakość współżycia. Matka poczuje, że jest stara, niezależnie ile pln wpompowała w twarz do tej pory. No i nie będzie mogła dźwigać, nie tylko po operacji, ale zawsze. Będzie myślała, że do niczego się już nie nadaje, straci wigor i energię. Przed twoją mamą trudny czas, ale ważny, bo możecie się dzięki niemu zbliżyć do siebie. Wystarczy, że okażesz jej pomoc - zrozumienie i współczucie.

Ale oni umrą, Kammiś. Ojciec i matka. Zwłaszcza, że są już w okolicach 60-tki. Dlatego nie warto tracić w życiu czasu. Dlatego warto rozmawiać.
Jeszcze nie przeżyłaś śmierci nikogo bliskiego, więc nic dziwnego, że nie rozumiesz tego zjawiska. Śmierć jest częścią życia, tak samo jak miłość, sukcesy, uczucia, cele, marzenia, radości i cierpienie. Za jakiś czas bliscy zaczną umierać. A kiedy będzie to dotyczyło także przyjaciół - wypadki, choroby - to poczujesz, że ty też odejdziesz. Myślę, że świadomość własnej śmierci wyzwala. Ja to pierwszy raz poczułam, kiedy straciłam za jednym zamachem trzech bliskich kolegów. Miałam dwadzieścia trzy lata.

Praca nad sobą to takie mozolne wspinanie się na górę. Trzeba po prostu zrobić pierwszy krok a potem sukcesywnie realizować następne. Nie możesz całe życie być noszona przez tatusia na barana. Twoje życie - twoja góra. Ty musisz ją zdobyć. To jest proces.

74 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 03:23:15)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie wiem do kogo nalezal "glos". Chyba do mnie. Moze do matki. Na pewno nie do mojego faceta.
W ogole on jest dla mnie zawsze taki wyrozumialy ze szok. Byli tacy nie byli. W ogole ich nienawidze. Zle ich wybralam i zaluje. Meczylam sie z nimi caly czas mimo ze sama wybieralam - tutaj rodzice nie mieszali sie nigdy, nawet matka.
Mhm, ale ja sie staram byc dla faceta partnerka. On mowi ze daje mu oparcie.
Swojemu kumplowi powiedzial ze przy mnie sie czuje jakby znowu byl studentem big_smile wiem od dziewczyny kumpla.
Mhm, ale ja nie lubie zimna. Mam jezdzic na nartach wbrew sobie? hmm nigdy mnie do nich nie ciagnelo. Naprawde nigdy. Mimo ze rodzice chcieli zebym jezdzila.
Nie. Na co dzien nie pozwalam soba rzadzic. Ja jestem dosc uparta. (Moj opiekun mowi ze jak osiol czasami - jak sie na cos upre to nie ma mocnych. Chodzilo mu o artykuly do publikacji. To byl tylko moj pomysl - nie rodzicow, facet popiera ale jak zaczynalam pisac to byl dla mnie kims obcym. Sama sie tego mocno trzymam, z uporem maniakalnym. Ma byc 5 rocznie bo tak wymyslilam. Sama nie wiem czemu i po co ale tak chce. Sprawia mi to satysfakcje. Ale pisanie tego do szuflady nie sprawialoby mi satysfakcji. Ja po prostu nie chce przejsc przez studia tak o jak wszyscy, chce cos zrobic - moze miec fajne publikacje na przyklad)
W tamtej sytuacji mi sie to podobalo - bo burza to cos czego sie boje i pewnie nigdy nie przestane. Moja babcia boi sie burzy tak samo jak ja. A ma 85 lat.
Na co dzien on za mnie nie decyduje. Nawet jakbym chciala. On tak nie robi, bo nie i juz. Zawsze powtarza ze musze sama podejmowac pewne decyzje.
Nawet jak chcialam zeby mi powiedzial czy mam jechac na staz w wakacje i mieszkac przez ten czas w Warszawie powiedzial ze nic nie powie i mam sama zadecydowac. A Warszawa to nie przeszkoda - godzinka samolotem. Podjelam decyzje - jade za rok, nie teraz. Podjelam te decyzje sama i mam wrazenie ze jest dobra. W te wakacje bede miala po prostu rekrutacje na studia 2 stopnia na ekonomii i wycinanie migdalow, wiec wole byc na miejscu.

Naprawde ona sie tak poczuje? Ale czemu? Przeciez rozmawialam z lekarzem i powiedzial ze macica jest jej niepotrzebna... Tylko moze rakowieć. A to madry lekarz jest, wie co mowi. Mi pomogl wiele razy.
A propos lekarza.... Zazwyczaj podrywanie przez facetow innych niz moj mnie denerwuje. Lekarz (lat 55!!!) mnie podrywa a mi to nie przeszkadza chociaz nie wyobrazam sobie nic z nim.... Ja go podswiadomie kokietuje, znaczy zagaduje, smieje sie z jego zartow. On mnie traktuje w polowie jak dziewczynke w polowie jak kobiete, mam takie wrazenie. Zna mnie od dziecka a teraz mi mowi komplementy... Nie rozumiem tego i swoich odczuc - nie chcialabym nic z nim ale mi to nie przeszkadza.
Podobnie mam z wykladowcami (opiekunem na przyklad) - jakies drobne zarty z podtekstem mi nie przeszkadzaja. U mlodych mnie draznia, dzialaja jak plachta na byka.
To mozliwe ze podswiadonie traktuje panow po 40stce na zasadzie "a niech sobie pogada"?
Totalnie nie kreca mnie rowiesnicy. Tylko tacy z 5 lat starsi - do 10. Nie wiem skad sie to wzielo. Rowiesnicy draznili mnie od zawsze nie tylko jako potencjalni partnerzy ale tez na  co dzien - sa strasznie nieokrzesani. I nie wyczuwaja stanow emocjonalnych. Nie wiem, moj facet od razu widzi jak jestem rozdrazniona. Potrafi to wyczuc nawet przez sms. I potrafil tez zanim zaczelismy sie spotykac w sensie randek. A koledzy w moim wieku to jak grochem o sciane...

Matko, ile ja mam glupich rozkmin!
Moj facet spi a ja mysle o pierdolach big_smile

Mhm... Jakbym traktowala go jak ojca to by mnie nie pociagal. Opiekuna traktuje troche jak ojca i mnie nie pociaga. A moj facet mnie pociaga. W ogole mam ostatnio jakies idiotyczne skoki libido. Od totalnego minimum do totalnego maksimum. I to nie wynika z hormonow bo fizyczne dojrzewanie mam przeciez za soba. Nie wiem... Stres? W kazdym razie cos w mojej chorej lepetynie.
To kolejna rzecz ktorej nie rozumiem. Ginekolog mowila dzisiaj ze nie ma sie czym przejmowac - pewnie to przez maly sprint pod koniec zdawania przedterminow i przede wszystkim przez te bakterie w gardle, ktora jednak mnie oslabila - antybiotyki.

I mam rozregulowany rytm dobowy. Wszyscy mowia ze to chore i maja racje. I ja tez tego nie chce! Nie chce mi sie spac np teraz za to przegrywam walke ze snem popoludniami. Kazdy lekarz mowi ze nic nie poradzi - musze sama sie pomeczyc i nie spac popoludniami. Ale ja przegrywam i tak hmm debilne.

75

Odp: Totalny mętlik w głowie

Mimo wszystko, według tego co ja miałam to miałaś luksusowe dzieciństwo, na pewno byś się ze mną nie zamieniła, ani na mamę ani na ojca tym bardziej, wierz mi inni mieli o wiele gorzej. Jak sobie przypomnę swoje dzieciństwo...a nawet nie ma co wspominać. Ty nie martwisz się o finanse, o prace, masz dwoje rodziców. Tak pomogli Ci zorganizować życie, żebyś zdała na dobre studia, miała mieszkanie, faceta. Owszem ty sobie nauką wypracowałaś studia i ty poznałaś faceta. Ale byłaś do tego zdolna. Ja w wieku coś chyba 18 lat byłam strzępkiem nerwów, miałam nerwice, załamanie nerwowe, nie byłam zdolna do normalnych relacji.
Lekarz sam zapytał czy jest możliwość żebym zamieszkała sama z daleka od rodziny bo inaczej po prostu się wykończę.
To jak ja miałam w domu rodzinnym, sprawia że rodzinę stawiam na bardzo odległym miejscu w hierarchii wartości.

76

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Rodzinę stawiam na bardzo odległym miejscu w hierarchii wartości.

Yhmm... Aż strach pomyśleć, co zatem plasuje się na miejscu pierwszym roll
Chociaż...wolę nie wiedzieć roll yikes

Napiszę tak od siebie, z ręką na sercu bez złośliwości wink Zdążyło mi się rzucić w oczy kilka wątków Twojego autorstwa...
Obnażyłaś się po całości... Ujawniłaś full info o swoim życiu- po mojemu całkowicie zbędny zabieg, nie wiem czemu nawet mający służyć. zastanawiam się tylko po co? roll Wrocław, uczelnia, doktorant, konferencje, prawo, krwawa...
Czasem mam wrażenie, że celowo pokazujesz w czym jesteś taka super hiper, lepsza od innych, stypendystka...

Po mojemu...masz zbyt dużo wolnego czasu o którym wspominałaś (wszak za studia płaci ktoś inny, brudzić rąk pracą nie skłonnaś smile) no i....tarammm....wymyślasz sobie problemy, tak naprawdę z doo.....y wziete.
Gdybyś porządnie się napracowała, namęczyła nie w głowie byłyby Ci rozważania rodem z "Cierpień Młodego Wertera"- sorry, taki mamy klimat smile
A teraz możesz mnie zjeść smile

77 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 12:50:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie

A prosilam zeby nie bylo hejtu. Dzieki, naprawde dzieki.
Kto mi placi za studia? Chyba tylko budzet panstwa, bo ja STACJONARNIE studiuje, wiec nie, rodzice nie oplacaja mj studiow.
Niektorzy znajda KAZDA okazje zeby dowalic innym - po prostu KAZDA.
Nie, nie zamierzam sie niczym chwalic. Niektorzy nie zrozumieja ze ktos moze miec potrzebe zeby sie po prostu wygadac bo nie ma komu.
Staram sie jakos poukladac sobie wszystko w glowie - jak widac dla Ciebie to cos niepojetego.

PS Zmien nick, bo nijak do Ciebie nie pasuje.

PS2 nigdzie nie napisalam gdzie mieszam i najsmieszniejsze jest to jak wiele osob zle trafia smile

78

Odp: Totalny mętlik w głowie

Po cóż te nerwy? tongue

79

Odp: Totalny mętlik w głowie
Życzliwa napisał/a:

Po cóż te nerwy? tongue

Ja sie nie denerwuje, mam dzisiaj bardzo dobry humor i ciezko mi go popsuc. Po prostu dziwie sie ze ludzie sa tacy a potem wymagaja zeby byc dobrym dla nich.

80

Odp: Totalny mętlik w głowie

Tacy? Jacy? tongue Strach się bać... smile Dobra nie chcę wiedzieć, bo zaraz pójdzie wiązanka smile tongue
Denerwujesz się- w przeciwnym wypadku w ogóle byś nie zareagowała na mój komentarz tongue Mówiąc najprościej by ci lotoł smile
Przeżywasz, strasznie dramatyzujesz, chcesz być ciągle w kręgu zainteresowania, błahym problemom nadajesz rangę nierozwiązywalności, na siłę próbujesz coś prostować, naprawiać, rozkminiać- tylko po co?
Jesteś młoda i tak się zachowuj...bo póki co rozważasz jak stara dewota hmm

81 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 14:21:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Życzliwa napisał/a:

Tacy? Jacy? tongue Strach się bać... smile Dobra nie chcę wiedzieć, bo zaraz pójdzie wiązanka smile tongue
Denerwujesz się- w przeciwnym wypadku w ogóle byś nie zareagowała na mój komentarz tongue Mówiąc najprościej by ci lotoł smile
Przeżywasz, strasznie dramatyzujesz, chcesz być ciągle w kręgu zainteresowania, błahym problemom nadajesz rangę nierozwiązywalności, na siłę próbujesz coś prostować, naprawiać, rozkminiać- tylko po co?
Jesteś młoda i tak się zachowuj...bo póki co rozważasz jak stara dewota hmm

Żadna wiązanka nie pójdzie, bo nie lubię przekleństw na ogół
Każdy sądzi wg siebie smile
Jak ktoś nie wie co to są problemy natury PSYCHOLOGICZNEJ, bo o takich tu mówię, to nie ma o czym gadać.
Zastanawiam się czy jesteś podobna do laski ze zdjęcia - jak tak to wygląd odzwierciedla stan umysłu i nie ma co się dziwić, że Ci ciężko pewne rzeczy pojąć. Tak, to był hejt big_smile
Pozdrawiam najserdeczniej big_smile


Hehe, człowiek sobie coś zaplanuje, a tu tatuś dzwoni z wieścią w stylu "dziecko moje kochane, za 2 lata skończysz studia, czas się czegoś nauczyć, załatw mojemu klientowi pozwolenie na ogródek w centrum miasta, tylko nie próbuj dawać tego facetowi, bo się dowiem. moim pracownikom możesz zlecać TYLKO czynności stricte techniczne".
Bleeee
Ale dobra.
big_smile

82

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nie wiem do kogo nalezal "glos". Chyba do mnie. Moze do matki. Na pewno nie do mojego faceta.
W ogole on jest dla mnie zawsze taki wyrozumialy ze szok. Byli tacy nie byli. W ogole ich nienawidze. Zle ich wybralam i zaluje. Meczylam sie z nimi caly czas mimo ze sama wybieralam - tutaj rodzice nie mieszali sie nigdy, nawet matka.
Mhm, ale ja sie staram byc dla faceta partnerka. On mowi ze daje mu oparcie.
Swojemu kumplowi powiedzial ze przy mnie sie czuje jakby znowu byl studentem big_smile wiem od dziewczyny kumpla.
Mhm, ale ja nie lubie zimna. Mam jezdzic na nartach wbrew sobie? hmm nigdy mnie do nich nie ciagnelo. Naprawde nigdy. Mimo ze rodzice chcieli zebym jezdzila.

A myślisz, że ktoś lubi marznąć? Chodzi mi raczej o odczucie przyjemności, które daje wyjście z domu i zagłębienie się w życiu. Dla kogoś to oznacza narty, wyszczypane od mrozu policzki i ból mięśni dzień po. Dla mnie pot i zmęczenie, 300 metrów powietrza pod nogami i chleb z nutellą nazajutrz rano, na ławeczce przed Betlejemką. Chodzi mi o fizyczne doznania, umiejętność wyciszenia się i cieszenie się chwilą. Uważność. Słyszałaś o czymś takim?

kammiś napisał/a:

Nie. Na co dzien nie pozwalam soba rzadzic. Ja jestem dosc uparta. (Moj opiekun mowi ze jak osiol czasami - jak sie na cos upre to nie ma mocnych. Chodzilo mu o artykuly do publikacji. To byl tylko moj pomysl - nie rodzicow, facet popiera ale jak zaczynalam pisac to byl dla mnie kims obcym. Sama sie tego mocno trzymam, z uporem maniakalnym. Ma byc 5 rocznie bo tak wymyslilam. Sama nie wiem czemu i po co ale tak chce. Sprawia mi to satysfakcje. Ale pisanie tego do szuflady nie sprawialoby mi satysfakcji. Ja po prostu nie chce przejsc przez studia tak o jak wszyscy, chce cos zrobic - moze miec fajne publikacje na przyklad)

Umiesz stawiać sobie cele i je realizować, jesteś konsekwentna w tym co robisz. To duży plus, niewiele osób tak ma w tak młodym wieku. Teraz tylko dowiedz się, po co to robisz i co z tego masz - na poziomie emocjonalnym i psychicznym. Dowartościowanie?
Nie namawiam cię do nie pisania. Bynajmniej. Pisz jak najwięcej, skoro sprawia ci to przyjemność.

kammiś napisał/a:

Naprawde ona sie tak poczuje? Ale czemu? Przeciez rozmawialam z lekarzem i powiedzial ze macica jest jej niepotrzebna... Tylko moze rakowieć. A to madry lekarz jest, wie co mowi. Mi pomogl wiele razy.

Zdrowotnie - pewnie niepotrzebna. Psychicznie - to synonim bycia kobietą, posiadania kobiecej tożsamości. Twój lekarz nie potrafi spojrzeć na człowieka całościowo, holistycznie.
Postaraj się wczuć się w sytuację matki. Zrób takie ćwiczenie. Wyobraź sobie, że to tobie wycinają macicę albo jakiś inny bardzo ważny dla ciebie narząd. Jak się poczujesz? Nie staraj się racjonalizować - poddaj się emocjom.
Popracuj trochę nad rozwojem inteligencji emocjonalnej i empatii. Takie umiejętności bardzo się przydają w kontaktach z ludźmi, uwiarygadniają nas w ich oczach.

kammiś napisał/a:

A propos lekarza.... Zazwyczaj podrywanie przez facetow innych niz moj mnie denerwuje. Lekarz (lat 55!!!) mnie podrywa a mi to nie przeszkadza chociaz nie wyobrazam sobie nic z nim.... Ja go podswiadomie kokietuje, znaczy zagaduje, smieje sie z jego zartow. On mnie traktuje w polowie jak dziewczynke w polowie jak kobiete, mam takie wrazenie. Zna mnie od dziecka a teraz mi mowi komplementy... Nie rozumiem tego i swoich odczuc - nie chcialabym nic z nim ale mi to nie przeszkadza.
Podobnie mam z wykladowcami (opiekunem na przyklad) - jakies drobne zarty z podtekstem mi nie przeszkadzaja. U mlodych mnie draznia, dzialaja jak plachta na byka.
To mozliwe ze podswiadonie traktuje panow po 40stce na zasadzie "a niech sobie pogada"?
Totalnie nie kreca mnie rowiesnicy. Tylko tacy z 5 lat starsi - do 10. Nie wiem skad sie to wzielo. Rowiesnicy draznili mnie od zawsze nie tylko jako potencjalni partnerzy ale tez na  co dzien - sa strasznie nieokrzesani. I nie wyczuwaja stanow emocjonalnych. Nie wiem, moj facet od razu widzi jak jestem rozdrazniona. Potrafi to wyczuc nawet przez sms. I potrafil tez zanim zaczelismy sie spotykac w sensie randek. A koledzy w moim wieku to jak grochem o sciane...

Jedno słowo: ojciec.
Przenosisz swoją relację z nim na innych facetów. Starsi kolesie przypominają ci tatusia. Młodzi to głupki, starsi są mądrzy, bo tatuś jest starszy i mądry - to tak w skrócie. Naucz się dostrzegać takie analogie i analizować swoją psychikę. Umiejętność autorefleksji to jeden z objawów dojrzałości.

kammiś napisał/a:

Mhm... Jakbym traktowala go jak ojca to by mnie nie pociagal. Opiekuna traktuje troche jak ojca i mnie nie pociaga. A moj facet mnie pociaga.

Jedno drugiemu nie zaprzecza. To jest przeniesienie wzorca relacji, a nie przeniesienie relacji dosłownie.

83 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-03 15:49:08)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Emilia napisał/a:

/.../
Zdrowotnie - pewnie niepotrzebna. Psychicznie - to synonim bycia kobietą, posiadania kobiecej tożsamości. Twój lekarz nie potrafi spojrzeć na człowieka całościowo, holistycznie.
Postaraj się wczuć się w sytuację matki. Zrób takie ćwiczenie. Wyobraź sobie, że to tobie wycinają macicę albo jakiś inny bardzo ważny dla ciebie narząd. Jak się poczujesz? Nie staraj się racjonalizować - poddaj się emocjom.
Popracuj trochę nad rozwojem inteligencji emocjonalnej i empatii. Takie umiejętności bardzo się przydają w kontaktach z ludźmi, uwiarygadniają nas w ich oczach. /.../

Matka wydaje się tak odległa emocjonalnie, że myśl o empatii w jej stronę może być bolesna.
Wejdź więc na jakieś forum guglając "jestem po usunięciu macicy" - nawet jeśli zostawią jej jajniki to i tak ma przeyebane. Masz okazję załatwić sprawę z matką, bo możesz nauczyć ją okazywania uczuć sama je okazując. Jeśli to zrobisz COŚ MOŻE SIĘ ZMIENIĆ. To dobry moment, kiedy człowiek w chwili słabości dowiaduje się KTO MU POZOSTAŁ NAPRAWDĘ. Przynajmniej będzie miała wybór, choć zgadzam się, że to ona zamknęła uczuciowy szlaban. Dojrzałość to mędzy innymi wzniesienie się ponad emocje dziecka i zastąpienie tych prostych (egotycznych/egoistycznych) emocji  emocjami płynącymi ze zrozumienia innych ludzi.

84 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-03 16:04:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
Hehe, człowiek sobie coś zaplanuje, a tu tatuś dzwoni z wieścią w stylu "dziecko moje kochane, za 2 lata skończysz studia, czas się czegoś nauczyć, załatw mojemu klientowi pozwolenie na ogródek w centrum miasta, tylko nie próbuj dawać tego facetowi, bo się dowiem. moim pracownikom możesz zlecać TYLKO czynności stricte techniczne".
Bleeee
Ale dobra.
big_smile

Ale kase mam nadzieję będziesz miała z tego?

karmelowa_truskawka napisał/a:

ET a kim jest, co cechuje kobietę dojrzałą? I jak się stać takim kimś?

Przypomniałem sobie jeszcze coś co wiem - podstawą jest obserwacja przez dziewczynkę miłości matki do ojca i tego jak "rozchodzi" się ona później na dzieci. To ostatnimi czasy zjawisko nieco trudniejsze do zaobserwowania bo w większych miastach Europy z biologicznym ojcem mieszka mniej niż 50% dzieci, co więcej wszelkie patologie tego prcesu dają efekt ZASTĘPOWANIA miłości do dojca miłością do dzieci, jeśli związek nie działa.

85 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 16:34:52)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Mhm... jakby mi osobiście mieli nawet teraz usunąć macicę i jeśli i tak nie mogłabym mieć dzieci to pewnie bałabym się tylko tego żeby coś w czasie zabiegu fizycznie się nie stało. Nie wyobrażam sobie natomiast jakby mieli mi usunąć pierś czy nogę - czułabym się wybrakowana. Coś w środku - ok. Nie wiem, ale tak czuję.

Miałam przed chwilą skypowe pogaduszki z dziewczyną kumpla faceta.
Coś czuję że się zaprzyjaźnimy smile
Wykorzystujemy jak oni nie słyszą i gadamy, a akurat obaj są w pracy.
Mój mówił jej facetowi że ten związek jest dla niego jakby odpoczynkiem po poprzednim.
Ona mi zacytowała mniej więcej tak: "miło jest przychodzić do domu i albo być witanym rzucaniem się na szyje od progu albo słyszeć jakąś Cleo zamiast zrzędzenia na samym wejściu i słuchania czego się nie kupiło albo nie zrobiło".
Nie wiem, ale mam wrażenie że tamta panna była okropna. Sama nie mogła kupić/zrobić?
Jak mi czegoś brakuje to albo ide do sklepu albo godzę się z tym że nie ma jak mi się nie chce iść a nie komuś zrzędzę.
Podobno bardzo chwalił sobie to że na niego nie naciska i dlatego tak szybko zamieszkaliśmy razem - właśnie dlatego że ja nie miałam presji żeby razem mieszkać. Dla mnie to było właściwie tylko pewnego rodzaju ułatwienie i oszczędność czasu, tak szczerze mówiąc.

Chyba będę miała kasę, bo chce mnie tam już zatrudnić. Ja sama się zastanawiam, czy chcę - i postanowiłam sobie, że podejmę decyzję dopiero jak zobaczę umowę i przeczytam, a  umowy umiem czytać nieźle big_smile Ja wiem że ojciec jest pogodzony z tym że koło 70tki przejdzie na emeryturę i będzie tylko pomagał czasem. Więc wiem że powinnam poznać tych ludzi, cały zespół, skoro mam być wspólnikiem i współszefem. Fajnie. Lubię być szefem big_smile Mam swój warunek - totalnie elastyczny czas pracy. Chcę to pogodzić o obydwoma kierunkami. Mimo że rodzice mówią żebym olała magisterkę z ekonomii, bo licencjat wystarczy. Jak zaczęłam, to skończę.

Mi daje radość zdrowy tryb życia. Mój kumpel mówi że świetnie pasowałabym na jakiegoś trenera personalnego big_smile Ale ja nie mam cierpliwości do ludzi, więc wiem że nie. Lubię zajęcia typowo w stylu fitness, nienawidzę gier zespołowych, a przez całą edukację szkolną byłam do nich zmuszana i nielubiana za to że nie umiem odbić piłki (mam słabe ręce i nie umiem serwować, choćbym nie wiem jak się starała, a tę durną siatkówkę ciągle wałkowali nie wiem po co - nawet nie rozwija sprawności choć w połowie tak jak step czy aeoroby). Długo myślałam że jestem beznadziejna we wszystkim co związane ze sportem, dopóki nie trafiłam na step - po tańcu mam wyczucie rytmu (a tam są układy), łatwo pamiętam kroki i długo wytrzymuję big_smile

86

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
Chyba będę miała kasę, bo chce mnie tam już zatrudnić. Ja sama się zastanawiam, czy chcę - i postanowiłam sobie, że podejmę decyzję dopiero jak zobaczę umowę i przeczytam, a  umowy umiem czytać nieźle big_smile Ja wiem że ojciec jest pogodzony z tym że koło 70tki przejdzie na emeryturę i będzie tylko pomagał czasem. Więc wiem że powinnam poznać tych ludzi, cały zespół, skoro mam być wspólnikiem i współszefem. Fajnie. Lubię być szefem big_smile Mam swój warunek - totalnie elastyczny czas pracy. /.../

A tak między nami mówiąc - żyć nie umierać. Wystarczy tylko niczego nie spieprzyć :-)

87

Odp: Totalny mętlik w głowie
EXTRA_terrestrial napisał/a:
kammiś napisał/a:

/.../
Chyba będę miała kasę, bo chce mnie tam już zatrudnić. Ja sama się zastanawiam, czy chcę - i postanowiłam sobie, że podejmę decyzję dopiero jak zobaczę umowę i przeczytam, a  umowy umiem czytać nieźle big_smile Ja wiem że ojciec jest pogodzony z tym że koło 70tki przejdzie na emeryturę i będzie tylko pomagał czasem. Więc wiem że powinnam poznać tych ludzi, cały zespół, skoro mam być wspólnikiem i współszefem. Fajnie. Lubię być szefem big_smile Mam swój warunek - totalnie elastyczny czas pracy. /.../

A tak między nami mówiąc - żyć nie umierać. Wystarczy tylko niczego nie spieprzyć :-)

No wiesz, ja widziałam po ojcu że to nie takie łatwe....
A on ma twardszą rękę ode mnie.
A ja... chciałabym być jeszcze dzieckiem. Tak, chciałabym. Kurde.

88 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 16:53:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zastanawiam się co mój facet myśli o naszym związku i o mnie w ogóle.
Ale pewnie nigdy się nie dowiem.

O, i śpiewać lubię. Sama dla siebie. Dla innych też. Ale sama dla siebie również.
Nawet teraz, sama w domu. Mam nawyk słuchania i śpiewania w kółko jednej piosenki. Jakiej - to w zależności od nastroju.
Dzisiaj jest "Brać" Donatana big_smile Przyjemnie się to śpiewa i jest wesołe smile
Sąsiadów szlag trafi big_smile

Matce nie udało się wpompować we mnie miłości do Bułhakowa i muzyki klasycznej.
To jak przyjechałam na święta z Greyem w torebce i "My słowianie" puszczonym w aucie to chyba jej największa wychowawcza porażka big_smile
Tata był rozsądniejszy - "niech słucha i czyta to, co lubi i przy czym odpoczywa, zostaw dziecko w spokoju".

89

Odp: Totalny mętlik w głowie

Swoja drogą, twój ojciec mimo, że jest takim biznesmenem, musi być bardzo niedowartościowany i niepewny siebie.
Seks z małolatą we własnej kancelarii, tak żeby wszyscy wokół widzieli i kryli. Cóż za konspiracja lol normalne jak małolaty w akademiku.
To był krzyk rozpaczy, i chęć zwrócenia na siebie uwagi. Może specjalnie tak zrobił i liczył, że ktoś go nakryje, córka, a może najlepiej zona. Jakby był pewnym siebie, na pewno wziąłby sobie kochankę ze swoich kręgów, na swoim poziomie, jakąś bizneswoman po 30. No ale wątpię, że jakaś szanująca się porządna kobieta, zgodziłaby się na taki układ seks w kancelarii najlepiej żeby wszyscy widzieli. Jakby tu chodziło o prawdziwy romans to raczej zaprosiłby kochankę do hotelu na drugi koniec Polski i nikogo nie wtajemniczał w swoje życie intymne. To raczej była próba zwrócenia na siebie uwagi.

A ty robisz podobnie. Wydaje mi się, ze niektóre sytuacje, jak jakaś chwilowa choroba, upadek ze schodów, histerie, że to też jest chęć zwrócenia na siebie uwagi. Spadłaś ze schodów, ale pierwsze o czym opisałaś to nie to czy Cię zabolało, czy coś złamałaś tylko jak zareagowali rodzice.

90

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

/.../
A ja... chciałabym być jeszcze dzieckiem. Tak, chciałabym. Kurde.

Wiesz, pod pewnymi względami warto pozostać dzieckiem, mi na przykład dzieci kupiły pod choinkę nowe struny do gitary elektrycznej...
Chodzi tu zwłaszcza o to, aby mimo wieku pozostać kreatywnym i mieć pozytywną energię - to zapewnia "to dziecko, które jest w nas".

Ale u ciebie idzie bardziej w "dziecięcy narcyzm". W ogóle narcyzm służy do autozapewnienia sobie bezwarunkowej akceptacji i miłości w sytuacji gdy matka "nie zadziałała" jak trzeba. Problem osób lekko narcystycznych - jak ty na przykład - ujawnia się około 40-tki, kiedy trudno być dalej "dobrze zapowiadającym się dzieckiem".  Robi się bilans i okazuje się, że stosunek zapowiedzi do realnych wartości, które się samemu wytworzyło jest lekko niesatysfakcjonujący.

Zauważ, że relacje z innymi opisujesz właśnie w kategoriach dziecięcych emocji o egotycznym/egoistycznym charakterze (Co mi to daje/co mi to zabiera)  trudno Ci wejść na poziom empatii. Kiedy mówiliśmy o Twoim chłopaku patrzyłaś na całość z punktu widzenia WŁASNYCH interesów, spontanicznie nie interesowałaś się zrozumieniem ryzyka jakie on ponosi w tej sytuacji a jest to duże ryzyko. Zostawiłęm Ci do tego furtkę i nic. Tak myślą dzieci. I narcyści.

Z tego powodu wizja "zrobienia czegoś z matką" uruchamia ci myślenie w rodzaju "to nic wielkiego", bo nie chcesz zrozumieć jak się czuje permanentnie zdradzana i pozbawiona na dodatek macicy kobieta.

Na dzień dzisiejszy Twoja postawa jeszcze nikogo nie skrzywdziła, ale zaczęłaś się powoli BAWIĆ w dorosłe życie. Tu już w grę wchodzą PRAWDZIWE emocje ludzi, dla których nie jest to zabawa.

Po to trzeba rozwiązać problem z matką - może to "wyzwoli" cię do dorosłości.

91

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Swoja drogą, twój ojciec mimo, że jest takim biznesmenem, musi być bardzo niedowartościowany i niepewny siebie.
Seks z małolatą we własnej kancelarii, tak żeby wszyscy wokół widzieli i kryli. Cóż za konspiracja lol normalne jak małolaty w akademiku.
To był krzyk rozpaczy, i chęć zwrócenia na siebie uwagi. Może specjalnie tak zrobił i liczył, że ktoś go nakryje, córka, a może najlepiej zona. Jakby był pewnym siebie, na pewno wziąłby sobie kochankę ze swoich kręgów, na swoim poziomie, jakąś bizneswoman po 30. No ale wątpię, że jakaś szanująca się porządna kobieta, zgodziłaby się na taki układ seks w kancelarii najlepiej żeby wszyscy widzieli. Jakby tu chodziło o prawdziwy romans to raczej zaprosiłby kochankę do hotelu na drugi koniec Polski i nikogo nie wtajemniczał w swoje życie intymne. To raczej była próba zwrócenia na siebie uwagi.

A ty robisz podobnie. Wydaje mi się, ze niektóre sytuacje, jak jakaś chwilowa choroba, upadek ze schodów, histerie, że to też jest chęć zwrócenia na siebie uwagi. Spadłaś ze schodów, ale pierwsze o czym opisałaś to nie to czy Cię zabolało, czy coś złamałaś tylko jak zareagowali rodzice.

Haha, dzięki, przegięłaś.
jasne, celowo spadłam ze schodów i, za przeproszenie, rozpier****** laptopa na którym były wszystkie moje artykuły jeszcze niewysłane. Ubawiłaś mnie. Jasne, nie mam lepszego sposobu na zwrócenie na siebie uwagi tylko rozwalenie własnych prac do których jestem przywiązana big_smile
Jasne, celowo zalapałam chlamydię (w gardle, żeby wątpliwości nie było, nie weneryczną) żeby sobie dla przyjemności brać antybiotyki i kolokwium pisać z gorączką.
To moja pasja, robienie sobie krzywdy big_smile
Pisałam to w pewnym kontekście - w kontekście porównania zachowania matki do ojca.

Fajnie, nudzi mi się, wyjdę na klatkę, spadnę ze schodów i rozwalę laptopa, może ktoś zwróci na mnie uwagę big_smile

92

Odp: Totalny mętlik w głowie

Przepraszam, że Cię to zdenerwowało, nie miałam na myśli Ci dowalić.
Ale sama z przekonania wiem, że gdy brakuje nam akceptacji, zainteresowania, troski i ciepła od drugiej, najbliższej nam osoby, rodziców czy faceta. To gdzieś tam w podświadomości bardzo chcielibyśmy żeby ta osoba się nami zainteresowała przytuliła. Wręcz serdeczny uścisk tej osoby i dobre słowo byłby dla nas lepsze od najlepszej terapii.

93

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale ja dbam o swojego faceta najlepiej jak potrafię. Staram się żeby był zadowolony. I żeby przy mnie odpoczywał po pracy. Dzisiaj kupiłam wino myśląc tylko o nim, żeby mu było miło jak wróci bo wiem że mieli ciężki dzień w pracy.
Wiem że on się przy mnie wyluzowuje, o ile ja sama nie jestem zestresowana czymś tam. Ale zazwyczaj jestem dzień przed egzaminem i tyle.
Ja się musiałam naprawdę dużo nauczyć i zrobiłam to tylko dla naszego związku. Wcześniej byłam takim związkowym inwalidą big_smile Nauczyłam się stopniowo zasypiać w czyjejś obecności - wcześniej tego nie umiałam totalnie, naprawdę. Dla niego to było strasznie dziwne że mogłam zasnąć tylko na drugim końcu łóżka odwrócona plecami, bo przecież to zazwyczaj świeże pary się przytulają i w ogóle. Ale na szczęście to się zmieniło i już mogę zasypiać niewyalienowana big_smile
Ja bym dla niego wszystko zrobiła.
Nie odpisałam na to, że jak ja przestanę być "dziewczynką" to dużo się zmieni bo nie wiem co odpisać - nie chcę żeby coś się między nami zmieniało...

94

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Przepraszam, że Cię to zdenerwowało, nie miałam na myśli Ci dowalić.
Ale sama z przekonania wiem, że gdy brakuje nam akceptacji, zainteresowania, troski i ciepła od drugiej, najbliższej nam osoby, rodziców czy faceta. To gdzieś tam w podświadomości bardzo chcielibyśmy żeby ta osoba się nami zainteresowała przytuliła. Wręcz serdeczny uścisk tej osoby i dobre słowo byłby dla nas lepsze od najlepszej terapii.

Ok, nie ma sprawy smile
Owszem - chciałabym wyjść z matką na prostą, ale z nią się nie da rozmawiać.
Ona przesłuchuje a nie słucha.
To jest ten problem.
Ja rozumiem że jak byłam dzieckiem to chciała mnie wychować itd.
Ale teraz przecież jestem stara i może ze mną normalnie pogadać czasem jak kobieta z kobietą. Ale nie, ona tego nie robi...

95 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 18:41:59)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zastanawiam mnie też moje podejście do dzieci - jest specyficzne.
Bardzo nie lubię dzieci w wieku 3-4-5, są dla mnie męczące.
Uwielbiam z kolei dzieci koło 10-12 lat.
Uczę teraz angielskiego dzieci znajomej - przyjacielska przysługa. Dwie bliźniaczki, 12 lat.
Ja je uwielbiam! I one mnie też, bo traktują mnie trochę jak starszą koleżankę.
Znaczy one mogą mnie o wszystko zapytać - np.  "a proszę pani co to jest hiv".
Ale mój facet uważa że pozwalam im na zdecydowanie za dużo.
A ja uważam że rodzice przesadzają, bo one I TAK COŚ ZROBIĄ.
Wiem, że oglądały kac vegas, wiem że były na wagarach itd. Wiem jakie mają tematy.
Nie wiem, może źle robię i trochę robią się przy mnie rozwydrzone, ale dzięki swobodnej atmosferze chcą się tego angielskiego uczyć.
Najgorsza była sytuacja jak poszłam do łazienki na chwilę bo musiałam posprzątać bo mój kot narzygał.
One akurat włączyły piosenkę (no fakt, nie dla dzieci, ale przecież i tak będą takich rzeczy słuchać) "Bogini seksu".
Mój facet wszedł do domu i zapytał "a czego ty słuchasz" big_smile normalnie stał z otwartymi ustami jak zobaczył kto tego słucha, w takim był szoku big_smile uważa że nie powinnam im pozwalać. ale one to włączyły jak ja wyszłam, coś jak wtedy kiedy wychodzi nauczyciel. Od razu wyłączyły, bo one się go trochę wstydzą big_smile są grzeczniejsze, mimo że nic im nie mówi ani się nie wtrąca, nawet jak jest w innym pokoju. I mówią do mnie szeptem żeby nie słyszał big_smile
No nie wiem
Ale mogłabym mieć takie dzieciaki w domu, takie fajne.
Chłopców nie lubię, nie umiem z nimi rozmawiać. I maluchów.

Edit: Ojciec ma słabość do młodych kobiet. Młodszych nawet niż ja teraz.

96

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ok, nie ma sprawy smile
Owszem - chciałabym wyjść z matką na prostą, ale z nią się nie da rozmawiać.
Ona przesłuchuje a nie słucha.
To jest ten problem.
Ja rozumiem że jak byłam dzieckiem to chciała mnie wychować itd.
Ale teraz przecież jestem stara i może ze mną normalnie pogadać czasem jak kobieta z kobietą. Ale nie, ona tego nie robi...

No to może trzeba tupnąć nogą, i ostro ,,DO JASNEJ CHOLERY MAMO, HELLO JA TU JESTEM, JESTEM TWOIM DZIECKIEM, NIE WROGIEM! DLACZEGO TAKA DLA MNIE JESTEŚ?! CHOLERNIE MI Z TYM ŹLE WIESZ!
Po prostu ostro wykrzyczeć mamie wszystkie żale. Ja tak kiedyś zrobiłam, wykrzyczałam głośno wszystkie pretensje ale akurat facetowi nie mamie, pomogło. Bo takie, podchody, rozmowy, to zazwyczaj nic nie dają.
Takie w stylu, mamo a może byśmy porozmawiali, to g..da czasem trzeba ostro w stylu KOBIETO OPAMIĘTAJ SIĘ!!!
Czasem po takim praniu mózgu i ostrej reprymendzie dopiero niektórzy zrzucają klapki z oczu.

97

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Edit: Ojciec ma słabość do młodych kobiet. Młodszych nawet niż ja teraz.

No to dlaczego nie weźmie rozwodu i nie ożeni się z jakąś panną 18? Ja myślę, rozwód to dla twoich rodziców byłaby czystą formalność.
Skoro ma takie zapędy, jakby był uczciwym facetem to przestałby się tak zachowywać, wziął rozwód, byłby wolnym człowiekiem i wtedy mógłby zmieniać partnerki nawet co noc.
Małżeństwo ma sens tylko wtedy jak ludzie są wobec siebie uczciwi i lojalni.
Co byś wolała żeby twój facet był wobec Ciebie lojalny w momencie kiedy przestaje Cię kochać przyznał się do tego i rozstać się w przyjaźni czy żeby grał na dwa fronty i zdradzał po bokach, a udawał wzorowego?

98

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z kolei dzieci koło 10-12 lat.
...... bo traktują mnie trochę jak starszą koleżankę.
.

Starszą tylko metrykalnie.Ot, i cały sekret...

99

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zastanawiam się czy jesteś podobna do laski ze zdjęcia - jak tak to wygląd odzwierciedla stan umysłu i nie ma co się dziwić, że Ci ciężko pewne rzeczy pojąć. Tak, to był hejt big_smile

Hejt? lol Ale gdzie? Chyba coś Ci nie pykło big_smile Masz problemy emocjonalne i tutaj nawet najlepsze wyniki w nauce czy "zlecenia" nie pomogą, jeżeli nie weźmiesz się w garść. Stajesz się forumową maskotką, która tupie nóżką, gdy ujrzy odpowiedzi nie takie, jakich by się spodziewała. Nie od wszystkich usłyszysz ochy i achy na temat swojej zajebistości, rozwoju kariery, ambitnych planów itd. Przeciętni ludzie również potrafią uzyskać to samo, bez tatusiowych koneksji, kasy na wyciągnięcie ręki itd. Nikt przy tym nie jęczy tak jak Ty, chociaż niejeden w życiu ma sto razy gorzej. Nie zauważasz tego co masz. Czekasz tylko, aż ktoś z tu obecnych pogładzi po główce, pocukruje i podbuduje Twoje nadwątlone ego...smutne.

100

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Zastanawiam mnie też moje podejście do dzieci - jest specyficzne.
Bardzo nie lubię dzieci w wieku 3-4-5, są dla mnie męczące.
Uwielbiam z kolei dzieci koło 10-12 lat.

Moze dlatego ze dzieci małe są trudne, a ty jako egocentryczka (tez dziecko) sobie z tym nie radzisz i lubisz 10-12 latkow bo sama bardzo duzo zachowan emocjonalnych masz podobnych tongue smile

101 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 20:41:09)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Życzliwa napisał/a:

Zastanawiam się czy jesteś podobna do laski ze zdjęcia - jak tak to wygląd odzwierciedla stan umysłu i nie ma co się dziwić, że Ci ciężko pewne rzeczy pojąć. Tak, to był hejt big_smile

Hejt? lol Ale gdzie? Chyba coś Ci nie pykło big_smile Masz problemy emocjonalne i tutaj nawet najlepsze wyniki w nauce czy "zlecenia" nie pomogą, jeżeli nie weźmiesz się w garść. Stajesz się forumową maskotką, która tupie nóżką, gdy ujrzy odpowiedzi nie takie, jakich by się spodziewała. Nie od wszystkich usłyszysz ochy i achy na temat swojej zajebistości, rozwoju kariery, ambitnych planów itd. Przeciętni ludzie również potrafią uzyskać to samo, bez tatusiowych koneksji, kasy na wyciągnięcie ręki itd. Nikt przy tym nie jęczy tak jak Ty, chociaż niejeden w życiu ma sto razy gorzej. Nie zauważasz tego co masz. Czekasz tylko, aż ktoś z tu obecnych pogładzi po główce, pocukruje i podbuduje Twoje nadwątlone ego...smutne.

Oj nie nie.
A zauważyłaś, że ET nie daje mi odpowiedzi takich jak chcę i nie głaszcze po główce?
Ludmiła też nie.
Emilia też nie.
Wcale nie cieszę się na te wszystkie rzeczy które tu piszą, że powinnam dojść do ładu z matką i przestać traktować ojca jak Boga itd.
Ale nie piszą mi jaka okropna jestem bo ja WIEM jakie mam wady i właśnie napisałam tu po to żeby uzyskać poradę jak to zmienić.
Wiesz jaka jest różnica między nimi i Tobą? Że wiedzą w czym rzecz i wiedzą że chodzi o psychologiczną pomoc, a nie o głaskanie po główce.
Mój psycholog też nie daje mi odpowiedzi takich jakie chciałabym usłyszeć.
Oni też nie cukrują... A nie zauważyłaś, że na ich odpowiedzi się nie burzę?
Mhm? A może zauważysz dlaczego?
Bo nie ma w nich złośliwości, panno blondynko. I są bardziej konstruktywne.
Zamiast się czepiać - bo się czepiasz, więc idź z tym czepianiem gdzie indziej - starają się coś z sensem powiedzieć.
Nawet skrytykować, ale z sensem. Pokazać CO źle robię i CO KONKRETNIE mogłabym zrobić inaczej a nie się czepiać.
Próbują powiedzieć JAK ogarnąć swoją psychikę, a nie czepiają się że ona jest nieogarnięta.
Bo ja o tym wiem i dlatego tu napisałam, więc się delikatnie mówiąc odczep. Skoro wiem że powinnam zapanować nad swoim stanem emocjonalnym, ale nie wiem jak, to Twoje bezsensowne powtarzanie że powinnam nic nie da.
Będziesz powtarzać inwalidzie że ma wstać i chodzić? Palaczowi że ma nie palić? Czy raczej postarasz się powiedzieć mu JAK to zrobić?
Albo jakbyś mówiła inwalidzie jaki to jest okropny bo nie może wstać, właśnie mi to teraz robisz, panno "ŻYCZLIWA".
Właśnie.
Ja się nie burzę na krytykę, jeśli ktoś mi mówi co robię nie tak, a nie kiedy ktoś pisze żeby pisać jaka to jestem okropna i jaką to mam złą cechę, skoro akurat napisałam o niej, że chcę ją zmienić.
Naucz się czytać ze zrozumieniem.
Ale wiem, typowe blondyny tak mają wink
Jeszcze nie zmieniłaś nicka? wink

102

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:

Uwielbiam z kolei dzieci koło 10-12 lat.
...... bo traktują mnie trochę jak starszą koleżankę.
.

Starszą tylko metrykalnie.Ot, i cały sekret...

Mhm. Nie do końca. Bo słuchają, jak mówię, żeby czegoś nie robiły, były ciszej itd.
Bez przesady, na 12stce się nie zatrzymałam big_smile

103

Odp: Totalny mętlik w głowie
nigdycieniezawiodlem napisał/a:
kammiś napisał/a:

Zastanawiam mnie też moje podejście do dzieci - jest specyficzne.
Bardzo nie lubię dzieci w wieku 3-4-5, są dla mnie męczące.
Uwielbiam z kolei dzieci koło 10-12 lat.

Moze dlatego ze dzieci małe są trudne, a ty jako egocentryczka (tez dziecko) sobie z tym nie radzisz i lubisz 10-12 latkow bo sama bardzo duzo zachowan emocjonalnych masz podobnych tongue smile

Ale nie lubię już 15-16 - są wulgarni i nieposłuszni.
Nad 10-12 latkami jest łatwo zapanować i nie sprawiają problemów. Są jeszcze dziećmi i nie buntują się jak nastolatki, ale równocześnie nie są.... obrzydliwe. Tak, tu też o obrzydliwość chodzi. 10 latka sama sobie radzi w toalecie, w kąpieli itd.

104

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Mhm. Nie do końca. Bo słuchają, jak mówię, żeby czegoś nie robiły, były ciszej itd.
Bez przesady, na 12stce się nie zatrzymałam big_smile

Ależ często bardzo podobnie się zachowujesz. Wystarczy czytać twoje posty wink
Furie, histerie, niezrozumiałe (nawet dla siebie) zachowania, które tłumaczysz emocjami na hop.
Tak jak mowisz 12 latkowi ze ma byc cicho i on niby słucha? Tobie też kiedys facet mowił bys sie uspokoiła, nie zrobiłaś tego, a jeszcze mocniej się wydarłaś, obraziłaś go. Dla ludzi z otoczenia jest to zachowanie bardzo dziecinne, zapatrzone tylko w siebie i swoje jakies tam odruchy.

105

Odp: Totalny mętlik w głowie
nigdycieniezawiodlem napisał/a:
kammiś napisał/a:

Mhm. Nie do końca. Bo słuchają, jak mówię, żeby czegoś nie robiły, były ciszej itd.
Bez przesady, na 12stce się nie zatrzymałam big_smile

Ależ często bardzo podobnie się zachowujesz. Wystarczy czytać twoje posty wink
Furie, histerie, niezrozumiałe (nawet dla siebie) zachowania, które tłumaczysz emocjami na hop.
Tak jak mowisz 12 latkowi ze ma byc cicho i on niby słucha? Tobie też kiedys facet mowił bys sie uspokoiła, nie zrobiłaś tego, a jeszcze mocniej się wydarłaś, obraziłaś go. Dla ludzi z otoczenia jest to zachowanie bardzo dziecinne, zapatrzone tylko w siebie i swoje jakies tam odruchy.

mhm, nie no, słuchają raczej.
moja matka też nie słucha jak ktoś jej powie że ma być cicho. wpada w furię.
to tak żartem.

106

Odp: Totalny mętlik w głowie

cześć Kammiś smile myślę, że mętlik ma swoje źródełko w tym, jakie masz relacje w domu. Zwłaszcza na froncie z matką i pewne schematy przenosisz na "resztę życia". Czujesz potrzebę udowadniać sobie ile jesteś warta. To ma jasne i ciemne strony... sama wiesz wink

107 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-03 21:03:10)

Odp: Totalny mętlik w głowie
mevel napisał/a:

cześć Kammiś smile myślę, że mętlik ma swoje źródełko w tym, jakie masz relacje w domu. Zwłaszcza na froncie z matką i pewne schematy przenosisz na "resztę życia". Czujesz potrzebę udowadniać sobie ile jesteś warta. To ma jasne i ciemne strony... sama wiesz wink

Wiem.
Są pozytywy, ja nie mówię że nie. Pierwszy z brzegu to samodyscyplina co ułatwia życie i to lubię.
Skupiłam się na negatywach (co tak mocno zauważyła nie-Życzliwa) dlatego, że JAK NA POCZĄTKU ZAZNACZYŁAM OD RAZU (to do wiadomości nie-życzliwej) chciałabym się skupić na ich wyeliminowaniu lub zmniejszeniu.
Napisałam, że ogólnie nie czuję się nieszczęśliwa i nie uważam że jest tragicznie.
Chciałabym po prostu zapanować nad pewnymi sferami nad którymi nie panuję, może też dojrzeć, jak niektórzy mówią, dlatego utworzyłam ten wątek, dla konstruktywnych porad, które od niektórych osób uzyskałam i dziękuję smile tak żeby poprawić swoje życie i swoją psychikę.

Niektórzy mi pomogli parę rzeczy w głowie poukładać.
Podjęłam decyzję - dzięki Wam, że jednak się zmuszę i pogadam z matką. Nie wiem jeszcze jak miałoby to wyglądać, ale coś wymyślę.
I wygadanie się dużo mi daje - łatwiej mi wtedy realizować te swoje zamierzenia (konie, 50 książek itd). Nie wiem czemu ale dla mnie napisanie/powiedzenie komuś czegoś to jak początek robienia big_smile
Na dzisiaj uciekam, chcę spędzić wieczór z facetem a nie z laptopem big_smile
Jak ktoś coś mądrego napisze, to chętnie jeszcze poczytam i odezwę się jutro smile

108

Odp: Totalny mętlik w głowie

matka tez moze miec mentalnie 12 lat i stad tak cie wychowala na swoj wzor

109

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chciałabym się mylić, ale wydaje mi się, że rozmowa z matką niewiele zmieni. To ona musiałaby chcieć coś naprawić, a chyba nie widzi problemu. Może taka już jest, może sama miała w jakiś sposób nadwichnięte dzieciństwo. Kammiś to już zawsze będzie w Tobie, ale musisz spróbować stopniowo wygaszać ten wpływ. Jest łatwiej jeśli nie mieszkasz z nimi. Idź swoją drogą. Widać, że jesteś ambitna i masz wiele marzeń wink

110

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Niektórzy mi pomogli parę rzeczy w głowie poukładać.
Podjęłam decyzję - dzięki Wam, że jednak się zmuszę i pogadam z matką. Nie wiem jeszcze jak miałoby to wyglądać, ale coś wymyślę.
I wygadanie się dużo mi daje - łatwiej mi wtedy realizować te swoje zamierzenia (konie, 50 książek itd). Nie wiem czemu ale dla mnie napisanie/powiedzenie komuś czegoś to jak początek robienia big_smile
Na dzisiaj uciekam, chcę spędzić wieczór z facetem a nie z laptopem big_smile
Jak ktoś coś mądrego napisze, to chętnie jeszcze poczytam i odezwę się jutro smile

To trzymam kciuki za tę rozmowę.
Warto by było spisać sobie wszystkie kwestie, które chcesz na niej poruszyć. I się ich trzymać, rozmawiając bez wielkich emocji.
Matka może być w szoku. Może też patrzeć na pewne sprawy zupełnie inaczej, niż ty. Możesz obudzić w niej coś, czego nie akceptuje, co gdzieś w środku siebie uśpiła. A może po prostu zbagatelizuje twoje słowa.
Spróbuj znaleźć jakieś punkty wspólne, zapytaj - może po raz setny - o jej i ojca love story, jak się poznali, co w nim widziała. Poproś ją o jakąś radę. Porusz jakąś tajemnicę rodzinną. Macie coś wspólnego na pewno, coś z poziomu emocji, tego jak odbieracie świat. Do każdego da się dotrzeć, do twojej matki też. Moja pękła, kiedy miałam depresję. Za radą terapeuty po prostu jej wygarnęłam wszystkie żale. Powiedziałam, że była złą matką, że zrobiła mi krzywdę, że powieliła wzorce wg których sama była wychowywana mimo, że jako pedagog była tego świadoma. A potem, za każdym razem kiedy się widziałyśmy opowiadałam jej punkt po punkcie całe moje toksyczne małżeństwo, wtajemniczając ją w bardzo intymne szczegóły. Był płacz i rzucanie się sobie na szyję, ale to nie było tak istotne, jak zmiana, która się dokonała. Od nienawiści i permanentnego poczucia skrzywdzenia przeszłam do szacunku i uznania dla mądrości życiowej, którą ona posiadła. Teraz nasze relacje są o wiele, o wiele lepsze, chociaż dzieciństwo i tak musiałam przepracować podczas terapii. Pracuj nad relacją z matką. Dla siebie - na przyszłość. Przeszłość i tak przewałkujesz u psychologa.

I jeszcze o tym początku robienia - to tak działa, to jest naturalne. Jak chcesz coś osiągnąć, to musisz to zaplanować. Jeśli zrobisz to na dowolnym trwałym nośniku, że tak powiem, to ci się zakoduje w podświadomości. Najlepiej zrobić sobie tablicę motywacyjną, wypisać cele, czas do ich realizacji i powiesić w takim miejscu, żeby po przebudzeniu pierwsze co, to patrzeć na nie smile.

Mam dla ciebie jeszcze jedną rzecz: książkę, którą jak sądzę powinnaś przeczytać. Ale napiszę o niej jutro.

111

Odp: Totalny mętlik w głowie

Mój "niecny plan" polegał na tym, aby Kammiś odwróciła relację matka-córka i dała jej trochę uczucia i ciepła wtedy kiedy będzie w największym dole po histerektomi - czyli dokładnie to czego sama od niej potrzebowała :-)  Niech się zabawi w przylepę, pielęgniareczkę. Niech da jej do zrozumienia że ONA JEDNA jej nie oleje cokolwiek byśię nie stało - ale swoim zachowaniem a nie gadką.A potem to już mogą "se" rozmawiać o czym chcą. :-)
Do rozważenia.

112

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, tak czytam Twoje posty i aż sama się dziwię, że dopiero teraz coś zauważyłam. Dziwię się bo mam z tym zaburzeniem na co dzień do czynienia (bliska mi osoba). Mianowicie wygoogluj 'narcystyczne zaburzenia osobowości'.

113 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-04 17:46:41)

Odp: Totalny mętlik w głowie

1. Może najpierw odniosę się do Karmelowej Truskawki - czytam właśnie o tym... ale ja nie uważam że moje osiągnięcia są wybitne. Wręcz przeciwnie. Uważam że powinnam osiągnąć dużo dużo więcej. Na pewno nie jestem zazdrosna.
Natomiast źródło jest - matka dokładnie jak z Wikipedii.
Ciężko mi o tym mówić, bo o psychologii mam naprawdę blade pojęcie, wręcz żadne. Ja w ogóle (naprawdę, musicie mi wierzyć), nie potrafię wziąć czegoś i myśleć o tym abstrakcyjnie. Dla mnie jest czarne albo białe - właśnie dlatego prawo tak bardzo mi się podoba, bo to przyporządkowanie stanu faktycznego do normy i jest "czarne na białym". Jest interpretacja, ale rządzi się ona też określonymi normami i jest ograniczana. Ja lubię myśleć, ale nie lubię myśleć nad czymś, czego nie "widać", co jest dla mnie abstrakcyjne. W pewnym sensie mam słabą wyobraźnię, a w pewnym sensie czasem dobrą (zapobiegliwość i strachliwość - akurat tu mam na myśli strachliwość w stylu "nie chodzę sama po ciemku w wąskich uliczkach" - myślę że to mądre i dobre i nie chcę tego zmieniać, wolę sie takich rzeczy bać i uważać).
Ale narcyz chyba nie jest zdolny żeby kogoś kochać? A ja kocham. Kocham ojca i kocham faceta. Kocham na swój sposób jeszcze swoje przyjaciółki - tę byłą też, ale nie jestem w stanie jej zaufać. Swojego kota kocham. Wiem że to nie jest zwykła sympatia bo nie wyobrażam sobie bez tych istot (ojca, faceta i kota wink ) życia. A przecież nie są mi do niczego potrzebni w sensie zimnej kalkulacji - facet czy kot. Kot to już w ogóle, przecież to ja się nim opiekuję a nie on mną. Ale kocham go za to że mogę się nim opiekować i że jest tak po prostu. Skupiłam się na kocie tutaj, bo przecież to jest stworzenie które nie jest w stanie dać mi nic w zamian. Nie wyobrażam sobie zrobić komuś słabszemu krzywdę. Równy z równym, kiedy ktoś celowo chce mi dokopać i gra nie fair, to tak. Ale nie słabszemu.  To chyba nie jestem taka najgorsza... A może jestem. Dobiłam się trochę. Staram się generalnie nie być zła....

2. Myślałam dużo i chyba łatwiej mi zrozumieć że moja matka może mieć żal - nie rozumiem tylko dlaczego do mnie. Powinna mieć tylko do ojca. Wiem, że ja dla ojca byłam dużo ważniejsza. Przypomniała mi się jeszcze niedawna sytuacja, już byłam na studiach, miałam wyprowadzkę za miesiąc, więc jeszcze mieszkałam z rodzicami. Tata zdążył kupić dwa ostatnie bilety do teatru. Przyszedł do domu i zaczął się chwalić że dorwał dwa ostatnie i zdążył przed jakimś tam gościem prawie że na wyścigi (tak, mój tata nie jest takim sztywniakiem jak moja matka, potrafi wyluzować). I na koniec: "Kama, idziesz ze mną?". Matka miała minę jakby dostała w twarz. Tak samo ze szpitalem - jak matka leżała to poszedł jakoś 2 razy, na godzinkę, przy mnie siedział cały czas, nie chodził nawet do pracy. W sumie to mi jej szkoda, ale ciężko mi jej żałować, bo jej nie lubię.

3. W koooooooońcu (tak, nareszcie) porozmawialiśmy sobie szczerze z facetem o pewnych rzeczach. Długo, bo od 2 do 5 nad ranem, czyli jakoś 3 godziny rozmowy. Ciężko mi tu to streścić, bo strasznie dużo tego było.
Powiedział mi o swojej byłej i tej nieszczęsnej sytuacji. I stwierdziłam że ta sytuacja z ojcem i z tym gościem który przez 2 tygodnie spotykał  się ze mną i z 2 innymi to pikuś. Ojciec ma swoje życie, ma prawo. Tamto to był śmieszny epizod. A jego to naprawdę strasznie zabolało. Wiem (i od niego, i wcześniej już o koleżanki - dziewczyny jego kumpla) że potem bez przerwy chodził na panienki. I przyznał, że miałam być po prostu następną panienką, trochę mnie to na początku zabolało, no ale jak mieliśmy być szczerzy to byliśmy. Przyznał mi się, że jak był singlem to robił różne rzeczy, ale w związku nigdy żadnej nie zdradził. Trochę mnie tym uspokoił. Co do tych panienek to mówił że po prostu bał się związku a potrzeby miał. Właśnie mi się już wcześniej koleżanka żaliła, że jej faceta deprawował, a teraz przynajmniej ona ma spokój. W sumie się nie dziwię że się wkurzała skoro łazili po jakiś Cocomo i innych podejrzanych miejscach (ponoć tam pracują "nasze" studentki, ble. ale ponoć one tam się rozbierają "tylko" do majtek i tańczą). No ale ja nie mam pretensji. Przecież miał może coś w rodzaju depresji (nie znam się na psychologii). Mówił że myślał że nie ma szansy na jakikolwiek związek, więc szalał. (tak nawiasem to teraz się boję czy "podołam" i czy on jest zadowolony z tego aspektu naszego życia, skoro miał takie "atrakcje"). W ogóle jakiś absurd, ale on mi się przyznał, że jak mnie zapraszał pierwszy raz na te kawę, to myślał że seks na najdalej 3 randce jak nie na 1-2 (zwłaszcza że wiedział że mi się podoba, bo ponoć to było widać nawet przy szykowaniu konferencji hmm ), 2 tygodnie i papa. Tak niefajnie. Ale on uważa że każdy normalny facet na początku nie znając kobiety dobrze zwraca uwagę na to czy go po prostu kręci i każdy facet myśli wtedy tylko o seksie. No i mówił że mniej więcej na 4 randce zmienił zdanie.
Co do tej jego byłej - to jakaś masakra. On już chciał dać sobie, za przeproszeniem, igłę w jaja wbić (jezu, jak to musi boleć!) a ona mu taki numer wywinęła. Jaka to musi być okropna baba.... Nie dziwię się, że się podłamał.
On mówi że wie że jestem dziecinna ale że to nie jest (jego zdaniem) taka typowa dziecinność. Bo mówi że zna kobiety nawet starsze ode mnie które nie dają sobie rady kompletnie z niczym - mieszkają z rodzicami, nie wiedzą jak zrobić zakupy, zapłacić rachunek, zrobić przelew, zatankować auto. A ja sobie radzę przecież w życiu, bo przez ponad rok mieszkałam zupełnie sama i miałam swoje sposoby żeby wszystko sama ogarnąć (tak, wciąganie pająka przez rurę z odkurzacza albo namawianie kota żeby go zeżarł i robienie zakupów w Tesco z dowozem jak byłam chora big_smile ale dawałam radę sobie zupełnie sama i wiem że facet nie jest mi potrzebny do rzeczy technicznych, poza tym on nic więcej niż ja nie potrafi w tej kwestii, ale jak już jest to niech on pozbywa się robali big_smile). Twierdzi, że jestem bardzo samodzielna ale dziecinna emocjonalnie.  W sumie ma rację.  I uważa że jestem inteligentna. Nie ma racji big_smile Nigdy nie uważałam się za inteligentną. Mam po prostu dobrą pamięć i szybko łapię wiedzę. Matka zawsze dawała mi do zrozumienia że jestem głupia. Ostatni tekst: "już tyle razy ci mówiłam żebyś tak nie stawiała tych naczyń w zmywarce, ty nigdy nic nie rozumiesz jak taki bachor z poprawczaka" big_smile no big_smile
martwie się o swojego faceta. nie wiem czemu ale się martwię. jakoś tak podświadomie.
z drugiej strony miałam dzisiaj jakiegoś powera. może dlatego że postanowiłam sobie że będę sobie lepiej planować czas żeby mieć w życiu czas też na coś innego niż naukę (bo marnowałam ten  "pozastudiowy" czas strasznie) i nawet mi to wychodzi, dzisiaj na przykład i nawet wstałam o ludzkiej porze i nie śpię w ciągu dnia big_smile
ale to dziwne. i to martwienie się połączone z chęcią robienia czegoś ciągle.
Tak mnie nosi, że mimo że wstałam dopiero o 10 (musiałam jednak te 5 godzin pospać, facet ma przerąbane bo spał jakoś 3 sad ) to byłam już na fitnessie, u fryzjera, zrobiłam zakupy, pranie (no, znaczy pralka zrobiła), odwiozłam książki do oddania do biblioteki, ogarnęłam mieszkanie (takie tam wietrzenie, włączyłam tego robota co sobie jeździ i sprząta i mój kot go nienawidzi, ogarnęłam kuwetę, kota wyszczotkowałam itp), byłam u dentysty (4 lata bez ubytków, ha big_smile )  kupiłam świeże kwiaty, duuuużo kwiatów do całego domu (coś mnie naszło) i zastanawiam się czy nie zamówić stolika/biletów do kina i nie pojechać i nie zabrać faceta prosto z pracy gdzieś, bo o 18 mówił że powinien skończyć.

4. Matka - mój facet uważa że podstawowy błąd to to że spotykam się z nią w domu rodziców, gdzie ona odczuwa silną przewagę. Mówi że powinnam ją po prostu wyciągnąć na kawę na mieście jak koleżankę. No i ja już nie wiem - mam jej wszystko wygarnąć, spróbować spokojnie porozmawiać, opiekować się nią po zabiegu czy zaprosić na kawę? Bo wszystkiego na raz nie zrobię...

114 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-04 17:49:01)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

2. Myślałam dużo i chyba łatwiej mi zrozumieć że moja matka może mieć żal - nie rozumiem tylko dlaczego do mnie. Powinna mieć tylko do ojca. Wiem, że ja dla ojca byłam dużo ważniejsza. Przypomniała mi się jeszcze niedawna sytuacja, już byłam na studiach, miałam wyprowadzkę za miesiąc, więc jeszcze mieszkałam z rodzicami. Tata zdążył kupić dwa ostatnie bilety do teatru. Przyszedł do domu i zaczął się chwalić że dorwał dwa ostatnie i zdążył przed jakimś tam gościem prawie że na wyścigi (tak, mój tata nie jest takim sztywniakiem jak moja matka, potrafi wyluzować). I na koniec: "Kama, idziesz ze mną?". Matka miała minę jakby dostała w twarz. Tak samo ze szpitalem - jak matka leżała to poszedł jakoś 2 razy, na godzinkę, przy mnie siedział cały czas, nie chodził nawet do pracy. W sumie to mi jej szkoda, ale ciężko mi jej żałować, bo jej nie lubię.

Ależ z tego ojca cham, okropny. To żadnej kobiecie nie życzyć takiego męża. Skutecznie potrafi Was z matką od siebie oddalić. Ta sytuacja z biletami była skandaliczna, i typowo nastawiona na to żeby Was od siebie oddalać. On po prostu napuszcza Was na siebie, żebyście ze sobą rywalizowały o jego względy. Jakby był normalny to kupiłby 3 bilety wcześniej, albo wcale. A jak już miał jedną zaprosić to mógł to zrobić jakoś delikatnie, dyskretnie, żeby drugiej nie urazić. No nie dziwię się twoje mamie że jest taka pesymistycznie nastawiona, mając takiego męża.
A jak ty byś się poczuła na miejscu matki wtedy?

kammiś napisał/a:

Naprawde ona sie tak poczuje? Ale czemu? Przeciez rozmawialam z lekarzem i powiedzial ze macica jest jej niepotrzebna... Tylko moze rakowieć. A to madry lekarz jest, wie co mowi. Mi pomogl wiele razy.

No moim zdaniem twoja mama jest poważnie chora. Bardzo mało prawdopodobne że mają jej usunąć macicę bo jest jej niepotrzebna
Zapewne albo ma raka, albo są przesłanki ku temu.  Na pewno tę decyzję potwierdzono szeregiem badań. A lekarz? A co on ma Ci powiedzieć? Może twoja mama zapowiedziała mu żeby Was nie martwić. Córka jej nie lubi, mąż ma gdzieś, więc po im w ogóle mówić? Bo to się przejmą?!

115 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-04 17:56:34)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:
kammiś napisał/a:

2. Myślałam dużo i chyba łatwiej mi zrozumieć że moja matka może mieć żal - nie rozumiem tylko dlaczego do mnie. Powinna mieć tylko do ojca. Wiem, że ja dla ojca byłam dużo ważniejsza. Przypomniała mi się jeszcze niedawna sytuacja, już byłam na studiach, miałam wyprowadzkę za miesiąc, więc jeszcze mieszkałam z rodzicami. Tata zdążył kupić dwa ostatnie bilety do teatru. Przyszedł do domu i zaczął się chwalić że dorwał dwa ostatnie i zdążył przed jakimś tam gościem prawie że na wyścigi (tak, mój tata nie jest takim sztywniakiem jak moja matka, potrafi wyluzować). I na koniec: "Kama, idziesz ze mną?". Matka miała minę jakby dostała w twarz. Tak samo ze szpitalem - jak matka leżała to poszedł jakoś 2 razy, na godzinkę, przy mnie siedział cały czas, nie chodził nawet do pracy. W sumie to mi jej szkoda, ale ciężko mi jej żałować, bo jej nie lubię.

Ależ z tego ojca cham, okropny. To żadnej kobiecie nie życzyć takiego męża. Skutecznie potrafi Was z matką od siebie oddalić. Ta sytuacja z biletami była skandaliczna, i typowo nastawiona na to żeby Was od siebie oddalać. On po prostu napuszcza Was na siebie, żebyście ze sobą rywalizowały o jego względy. Jakby był normalny to kupiłby 3 bilety wcześniej, albo wcale. A jak już miał jedną zaprosić to mógł to zrobić jakoś delikatnie, dyskretnie, żeby drugiej nie urazić. No nie dziwię się twoje mamie że jest taka pesymistycznie nastawiona, mając takiego męża.
A jak ty byś się poczuła na miejscu matki wtedy?

Owszem, nie powinnam wtedy iść.
Chociaż z drugiej strony tatę też staram się zrozumieć. Może on to robił dlatego że ja okazywałam mu swoje zadowolenie, to że się cieszę, a matka nigdy... sama nie wiem.
Nie, to nie była rywalizacja, bo on z góry mnie faworyzował. Im byłam starsza tym bardziej. Nawet jak byłam mała, nie wiem z 10 lat to tańczył ze mną itd. Nie powiem, wtedy mi się to podobało. Ale matka pewnie była poszkodowana, że na nią nie zwracał uwagi.
Pamiętam, nawet na weselu nie pił, nie tańczył z matką tylko się mną zajmował, tańczył ze mną za rączki (jak to z dzieckiem, tu żadnego podtekstu absolutnie nigdy nie było), potem jak byłam już starsza jak gdzieś szliśmy to łapałam tatusia pod rękę itd.
Babcia mówi że to dlatego że on zawsze chciał "mieć córeczkę", a jestem bardzo późnym dzieckiem którego się nie spodziewał i z którego sie cieszył.

116 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-04 17:58:10)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie ale ty to się akurat nie obwiniaj, że nie powinnaś iść. To twój ojciec doprowadził do takiej beznadziejnej sytuacji. Żeby żonie sprawić przykrość, a tobie wyrzuty.
Ja na miejscu twojej mamy dawno bym go w d..kopnęła o odeszła.
No ale poniekąd masz odpowiedz, swoje relacje z matką zawdzięczasz tatusiowi. Świetny manipulant i prowokator.

117

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Nie ale ty to się akurat nie obwiniaj, że nie powinnaś iść. To twój ojciec doprowadził do takiej beznadziejnej sytuacji. Żeby żonie sprawić przykrość, a tobie wyrzuty.

Ok.
Ale mimo wszystko matka mogła to z nim załatwić a nie mnie nienawidzić od dziecka.

118

Odp: Totalny mętlik w głowie

Coś musiało pójść nie tak. Teoretycznie późne dziecko mocniej się docenia, to dziwne że matka tak chłodno Cie traktuje. Wiesz jakie miała relacje ze swoimi rodzicami?

119

Odp: Totalny mętlik w głowie
mevel napisał/a:

Coś musiało pójść nie tak. Teoretycznie późne dziecko mocniej się docenia, to dziwne że matka tak chłodno Cie traktuje. Wiesz jakie miała relacje ze swoimi rodzicami?

Moi dziadkowie są kochani!!!!!!! <3
Chciałabym żeby moja babcia była moją mamą!
Ona W OGÓLE nie chciała dzieci i ciągle mówiła to mojemu ojcu a on ją namawiał że chociaż jedno.
I wpadli.
To mi babcia mówiła.
Moja matka podobno rozważała usunięcie, ale mój ojciec powiedział że absolutnie. Wdzięczna jestem mu za to.

120

Odp: Totalny mętlik w głowie

Z GÓRY BARDZO PRZEPRASZAM ŻE TO POWIEM I O TO ZAPYTAM, MOŻE NIE POWINNAM, ALE ZAPYTAM

Ale czy ty aby nie jesteś efektem gwałtu małżeńskiego a nie niespodzianki?

121

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

Z GÓRY BARDZO PRZEPRASZAM ŻE TO POWIEM I O TO ZAPYTAM, MOŻE NIE POWINNAM, ALE ZAPYTAM

Ale czy ty aby nie jesteś efektem gwałtu małżeńskiego a nie niespodzianki?

Jezu, nie.
Mój ojciec? Nigdy.
On jest taki... misiowaty.
Nie jest nawet stanowczy.

122

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Jezu, nie.
Mój ojciec? Nigdy.
On jest taki... misiowaty.
Nie jest nawet stanowczy.

Dla Ciebie, taki jest. Ale sama mówisz jaki jest dla żony, pewnie zrobiłyby to bez skrupułów. Sama nazwałaś go biznesmenem s***
to pewnie mężem jest takim samym

123

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jezu, nie.
Mój ojciec? Nigdy.
On jest taki... misiowaty.
Nie jest nawet stanowczy.

Dla Ciebie, taki jest. Ale sama mówisz jaki jest dla żony, pewnie zrobiłyby to bez skrupułów. Sama nazwałaś go biznesmenem s***
to pewnie mężem jest takim samym

Ale on się nigdy nawet matce nie postawił, nawet jak się darła na niego.
Nigdy na nią nawet nie krzyknął.
Jest biznesmenem skur.... w pracy.

124 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-04 18:16:23)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No jak ty widziałaś to jasne że się nie postawił, przecież musiał się postarać żeby świadków nie było. Potem on wyszedł na takiego super, cacy a żona....

125

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie, to jest niemożliwe.

126

Odp: Totalny mętlik w głowie

Gdyby taki był to nie byłby w stanie przez tyle lat się hamować i Kammiś by coś zauważyła. To strasznie smutne jak czuje matka, kobieta ma 9 miesięcy na przestawienie, nawet gdy nie chce początkowo dziecka, to potem wchodzą hormony. Potem są lata spędzone z tym dzieckiem... i powinno się pojawić przywiązanie. A może problemem jest to, że ona nie umie okazywać emocji?

127 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-04 18:19:18)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No z jakiś powodów ta żona jest dla niego taka niemiła.
Myślisz, że odkąd się poznali była mu taka nieprzychylna? I wziął ją za żonę mimo że była dla niego niemiła?!
A on w ogóle jest dla niej miły?

128

Odp: Totalny mętlik w głowie
mevel napisał/a:

Gdyby taki był to nie byłby w stanie przez tyle lat się hamować i Kammiś by coś zauważyła. To strasznie smutne jak czuje matka, kobieta ma 9 miesięcy na przestawienie, nawet gdy nie chce początkowo dziecka, to potem wchodzą hormony. Potem są lata spędzone z tym dzieckiem... i powinno się pojawić przywiązanie. A może problemem jest to, że ona nie umie okazywać emocji?

No właśnie. 20 lat mieszkałam w domu rodzinnym, cały czas z ojcem i matką razem. Owszem - często go nie było, także po nocach. Ale jak był to NIGDY nie robił awantur. Ba, on nawet nie ma tendencji do podnoszenia głosu. Jak ktoś się darł, to albo matka, albo sporadycznie ja, jak już byłam po maturze i wiedziałam że się wyprowadzę.

129

Odp: Totalny mętlik w głowie

No tego by brakowało żeby się darł. W takich sytuacjach, to jest szantaż, zastraszanie, a nie darcie...

130 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-04 18:26:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:

No z jakiś powodów ta żona jest dla niego taka niemiła.
Myślisz, że odkąd się poznali była mu taka nieprzychylna? I wziął ją za żonę mimo że była dla niego niemiła?!
A on w ogóle jest dla niej miły?

On jest... takim misiem big_smile
W domu zawsze.
Nie no, od ulegania młodym laskom do gwałcenia jest jeszcze kawał drogi....
Mniej ojciec nigdy nie dotknął w niewłaściwy sposób, to mogę powiedzieć na 100 procent.
Nigdy nie pomyślałam, że mogłabym się go bać, nie ważne czy na basenie, czy na plaży jak mnie wrzucał do wody czy jak.
więc wątpię że mogłby zrobić coś wbrew woli jakiejkolwiek kobiety

Posty [ 66 do 130 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026