netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 931 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 1 694 ]

911

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nawet jest plus z tego jego zatrucia. Spie dzis sama. Juz zapomnialam jak fajnie jest spac samemu. Zasypiam duzo szybciej. Moge sobie swiecic swiatlo i czytac w lozku a nie w innym pokoju ma fotelu. Moge sie rozebrac do bluzki odkrywajacej brzuch i majtek i wreszcie sie schlodzic (goraco mi ostatnio bylo w normalnej bluzce i spodenkach strasznie). Moge sie rozwalic na caaaalym lozku i wiercic ile chce.
Ja od dziecka lubie byc sama. W tym tez jest problem.

912

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nawet jest plus z tego jego zatrucia. Spie dzis sama. Juz zapomnialam jak fajnie jest spac samemu. Zasypiam duzo szybciej. Moge sobie swiecic swiatlo i czytac w lozku a nie w innym pokoju ma fotelu. Moge sie rozebrac do bluzki odkrywajacej brzuch i majtek i wreszcie sie schlodzic (goraco mi ostatnio bylo w normalnej bluzce i spodenkach strasznie). Moge sie rozwalic na caaaalym lozku i wiercic ile chce.
Ja od dziecka lubie byc sama. W tym tez jest problem.

A czemu jak spisz z nim to nie mozesz sie rozebrac?

913 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-13 09:39:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, żarty żartami, ale kiedy człowiek jest chory i cierpiący, to raczej nie ma ochoty słuchać jak ktoś sobie z tego żartuje. A przynajmniej nie w taki sposób i nie w takiej ilości. Nawet nie chodzi o to, że nie wszystko mówisz przy nim, ale dla mnie to jest jakieś hmm... nielojalne i niefajne. Gdyby mój partner tak robił, to kopnęłabym go w tyłek. W sumie to nie rozumiem Ciebie i Twojego zachowania. Sama go pchasz w ramiona modelek, a potem sobie wkręcasz, że to przez Twój wygląd. Pewnie tak łatwiej, bo za zachowanie musiałabyś brać odpowiedzialność, a na coś niezależnego od nas łatwo zrzucić winę.

914 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-13 12:35:14)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nina - bo nie lubie sie rozbierac wlasciwie przy nikim. Kiedys nie mialam z tym problemu (chodzilam np. do sauny), teraz mam, a przed nim to juz podwojnie nie chce sie jeszcze bardziej dolowa, ze tak czy siak mu sie nie podobam. Jedyne miejsce gdzie nie mam oporow zeby sie rozebrac to gabinet lekarski. Mimo ze chodze do lekarza - mezczyzny, ale jednak to jest lekarz. Zreszta moj lekarz jest mily i otwarty.

Cslady - ale ja nie zwalam wszystkiego na wyglad. Zdaje sobie swietnie sprawe z tego ze moj charakter mu sie nie podoba. I chocbym zrobila wszystko co moge nigdy nie bede w jego typie jesli chodzi o osobowosc. Nie zmienie sie za jednym zamachem z kujona i domatorki w rozrywkowa imprezowiczke.
Przy nim w ogole nie zartowalam z choroby. Nie gadalam z nim o tym oprocz zamienienia kilku zdan.

Swietnie, jeszcze waga mi pokazuje ze przytylam 3 kilo w 2 dni. Cudnie. To ja sie po to staram, zeby wrocic do punktu wyjscia i tak. Nie mam dzis ochoty na nic, a juz najbardziej to nie mam ochoty sie odzywac do "pana idealnego".

Mam juz gdzies tych wszystkich trenerow bo slucham ich i mam wielkie g**** a nie efekt. Schudne sobie na wlasna reke tak jak w liceum. Przynajmniej efekt byl, bylam zdyscyplinowana wiec nie bylo jojo. A u nich co? Jojo jest po 2 dniach a nie bylo powrotu do starej diety. Bez sensu sa te ich diety 1500 kcal bo nic nie daja. 1000 da lepsze efekty.

Pomylka. Przytylam kilogram, nie 3 - waga startowala mi od 2, to stara waga, musiala sie przestawic. Ale i tak przytylam. I kiedy? Wlasnie wtedy kiedy sluchalam rad tych durnych trenerow. Jak widac nie warto, skoro ludzie na ich poradach tyja zamiast chudnac.

Eh, dobra, zareagowalam zbyt impulsywnie. Ale dobrze ze nauczylam sie juz robic tak ze przechodzi szybciej niz kiedys. Zamiast rozpaczac pomyslalam o tym co mozna z tym kilogramem zrobic zeby go jutro nie bylo. No i mam. Lyknelam xenne, ona delikatnie przeczyszcza, zjem dzis 500 kcal, zrobie 3 godziny cwiczen mel b i przeleje przez siebie 5 litrow wody. Jutro powinnam miec problem z glowy.

915 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-08-13 12:37:52)

Odp: Totalny mętlik w głowie

W jeden dzień się nie tyje. Woda przyszła. Normalka. Ja mam wahania 3-4 kg tygodniowo.

916 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-13 13:16:16)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Martainn napisał/a:

W jeden dzień się nie tyje. Woda przyszła. Normalka. Ja mam wahania 3-4 kg tygodniowo.

Czyli ze w ogole nie schudlam i to byly zwykle wahania? Jeszcze gorzej.

Przeleje dzis przez siebie 5 litrow wody i zobaczymy.



Moim problemem jest tez to, ze od dziecka chcialam byc we wszystkim najlepsza. Pamietam,  w jaka histerie wpadlam jak "zachodzilo ryzyko" ze moge nie dostac statuetki absolwenta roku w podstwowce. Ostatecznie dostalam, bo okazalo sie ze pomylili sie w liczeniu srednich, ale i tak histerie pamietam.
Nie wiem, nie moge zniesc tego ze ktos moglby byc lepszy ode mnie. Ale nie przekladalo sie to nigdy tak jak u innych dzieci na przedmioty materialne. Nigdy nie interesowalo mnie kto ma jaki telefon, jaki piornik, jaki dlugopis, teraz tez nie interesuje mnie kto jakim autem jezdzi i jakiego sobie tableta kupil (a ludzie bardzo lubia sie licytowac w takich sprawach).
Za to punktem honoru jest dla mnie miec najlepsza srednia w obu grupach, zrobic wiecej praktyk niz inni, byc przewodniczaca kol naukowych itd. Tak samo w fitness klubie - wychodze z siebie zeby cwiczyc lepiej niz inni.
No i zawsze chcialabym wygladac jak najlepiej.
Tutaj jest taki problem ze on jest lepszy we wszystkim. Jest lepiej wyksztalcony, ma wieksza wiedze, bardziej wysportowany, wiecej rzeczy potrafi, jest bardziej elokwentny i zawsze lepiej wyglada. A najgorsze jest to ze on tego nawet nie ukrywa ze jest taaaaaki swietny.

Moze ten dzien nie bedzie taki zly smile przynajmniej jest jakas dobra wiadomosc smile moj najlepszy kumpel wyzdrowial (mial zapalenie tchawicy) i mozemy w sobote razem gdzies jechac smile a juz mi sie marzyla jakas mala wycieczka smile

917

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale po co się porównujesz ze swoim facetem? O ile lat on jest starszy? Skończył studia magisterskie, robi doktorat, więc to normalne, że wie więcej. Niepokojące by było, gdyby nie wiedział. Po co chcesz we wszystkim z nim rywalizować?

918

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Przeleje dzis przez siebie 5 litrow wody i zobaczymy.

Nadmiar wody jest ponoć szkodliwy.

kammiś napisał/a:

Tutaj jest taki problem ze on jest lepszy we wszystkim. Jest lepiej wyksztalcony, ma wieksza wiedze, bardziej wysportowany, wiecej rzeczy potrafi, jest bardziej elokwentny i zawsze lepiej wyglada. A najgorsze jest to ze on tego nawet nie ukrywa ze jest taaaaaki swietny.

Jak traktujesz związek jak rywalizację, to lepiej zreyzygnować ze związków... smile

919 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-08-13 14:37:56)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
Martainn napisał/a:

W jeden dzień się nie tyje. Woda przyszła. Normalka. Ja mam wahania 3-4 kg tygodniowo.

Czyli ze w ogole nie schudlam i to byly zwykle wahania? Jeszcze gorzej.

Przeleje dzis przez siebie 5 litrow wody i zobaczymy.

Nie do końca. U kobiet najczęściej jest to 0,5-1kg, u facetów jest więcej bo są więksi;) Chodzi mi takie nagłe wahania dzień, po dniu. Po prostu w tak krótkim czasie nie da się zjeść 9 tysiecy kalorii powyżej zapotrzebowania, ani poniżej. Bo tyle trzeba spalić, żeby spalić kilogram tłuszczu. Przy tak niskiej wadze jak Twoja moim zdaniem nie powinnaś kierować się wagą, a tym co widzisz w lustrze.

920 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-13 14:48:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Martainn napisał/a:
kammiś napisał/a:
Martainn napisał/a:

W jeden dzień się nie tyje. Woda przyszła. Normalka. Ja mam wahania 3-4 kg tygodniowo.

Czyli ze w ogole nie schudlam i to byly zwykle wahania? Jeszcze gorzej.

Przeleje dzis przez siebie 5 litrow wody i zobaczymy.

Nie do końca. U kobiet najczęściej jest to 0,5-1kg, u facetów jest więcej bo są więksi;) Chodzi mi takie nagłe wahania dzień, po dniu. Po prostu w tak krótkim czasie nie da się zjeść 9 tysiecy kalorii powyżej zapotrzebowania, ani poniżej. Bo tyle trzeba spalić, żeby spalić kilogram tłuszczu. Przy tak niskiej wadze jak Twoja moim zdaniem nie powinnaś kierować się wagą, a tym co widzisz w lustrze.

No ja mam dzis kilogram wiecej niz wczoraj i przedwczoraj. Ale moze zejdzie.
W lustrze widze, ze jestem za gruba.

Cslady - to nie tylko o wiedze chodzi, ale o caloksztalt. Doktoratu nie robi, bo juz go skonczyl. Jest starszy ponad 7 lat. Prawie 8, bez kilku miesiecy. W zimie skonczy 30stke. Co bardzo ciekawe niektorzy mysleli ze jestem od niego mlodsza gora 3 lata o.O. (sprawiam wrazenie tak starej hmm ).

921

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Kammiś, żarty żartami, ale kiedy człowiek jest chory i cierpiący, to raczej nie ma ochoty słuchać jak ktoś sobie z tego żartuje. A przynajmniej nie w taki sposób i nie w takiej ilości. Nawet nie chodzi o to, że nie wszystko mówisz przy nim, ale dla mnie to jest jakieś hmm... nielojalne i niefajne. Gdyby mój partner tak robił, to kopnęłabym go w tyłek. W sumie to nie rozumiem Ciebie i Twojego zachowania. Sama go pchasz w ramiona modelek, a potem sobie wkręcasz, że to przez Twój wygląd. Pewnie tak łatwiej, bo za zachowanie musiałabyś brać odpowiedzialność, a na coś niezależnego od nas łatwo zrzucić winę.

Dokładnie.
Dodam, że faceci najlepiej i najmilej zapamiętuje te eks kobiety na które mogli liczyć w potrzebie. A czy on może na Ciebie liczyć?
Moim zdaniem to kobiety przykładają większą wagę do wyglądu. Natomiast faceci są pamiętliwi bardzo, jeżeli chodzi o to kto im pomógł w potrzebie.
Szczerze to zdziwiło mnie, że mu pozwoliłaś żeby sam włóczył się taxi, jak jest chory. Przecież masz prawko i auto. Dlaczego go nie zawiozłaś do lekarza?

922 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-13 23:57:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Ludmiłaa napisał/a:
cslady napisał/a:

Kammiś, żarty żartami, ale kiedy człowiek jest chory i cierpiący, to raczej nie ma ochoty słuchać jak ktoś sobie z tego żartuje. A przynajmniej nie w taki sposób i nie w takiej ilości. Nawet nie chodzi o to, że nie wszystko mówisz przy nim, ale dla mnie to jest jakieś hmm... nielojalne i niefajne. Gdyby mój partner tak robił, to kopnęłabym go w tyłek. W sumie to nie rozumiem Ciebie i Twojego zachowania. Sama go pchasz w ramiona modelek, a potem sobie wkręcasz, że to przez Twój wygląd. Pewnie tak łatwiej, bo za zachowanie musiałabyś brać odpowiedzialność, a na coś niezależnego od nas łatwo zrzucić winę.

Dokładnie.
Dodam, że faceci najlepiej i najmilej zapamiętuje te eks kobiety na które mogli liczyć w potrzebie. A czy on może na Ciebie liczyć?
Moim zdaniem to kobiety przykładają większą wagę do wyglądu. Natomiast faceci są pamiętliwi bardzo, jeżeli chodzi o to kto im pomógł w potrzebie.
Szczerze to zdziwiło mnie, że mu pozwoliłaś żeby sam włóczył się taxi, jak jest chory. Przecież masz prawko i auto. Dlaczego go nie zawiozłaś do lekarza?

Bo w moim aucie popsula sie klimatyzacja co by go chyba zabilo w ten upal, a swojego mi nie da prowadzic, bo jestem zlym kierowca. Sam powiedzial ze swoje auto da mi prowadzix po swoim trupie", wiec... Poza tym jego auto jest na manualnej skrzyni biegow a ja mam prawo tylko na automat (mam to zaznaczone na prawku), zdawalam na automacie, bo inaczej bym nie zdala.
Owszem, jestem fatalnym kierowca. Nie umiem parkowac za bardzo, jezdze wolno i srednio radze sobie na skrzyzowaniach. Bo mam taki defekt ze bardzo ciezko koordynowac mi kilka rzeczy na raz. Matka ma to samo. Nie umiem jednoczesnie kontrolowac tego co robie nogami, co rekami, patrzec na droge i na znaki, wiec jezdze powoli. Jego to strasznie denerwuje.
On przyklada duza wage do wlasnego wygladu. Jutro wytlumacze co mnie najbardziej boli, bo wlasnie skonczylam cwiczyc, lece pod prysznic a czeka mnie jeszcze przerobienie angielskiego (mam misje: poszerzanie slownictwa z poziomu B2.2/C1.1 (mniej wiecej pomiedzy jestem) do C1.2/C2.1, wlacznie z legal english, wiec ciezka noc mnie czeka wink ). Sama sobie zrobilam taki rygor. Lepiej sie czuje nie odpoczywajac umyslowo. Lubie ja mozg mi sie przegrzewa nocami wkuwajac big_smile
W ogole uswiadomilam sobie jak duzo musze zrobic jesli chodzi o jezyk bo rozmawianie tak o nie wystarcza. Caly prawniczy i caly ekonomiczny mnie czeka i mam 2 lata zeby umiec to biegle.

923

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Bo w moim aucie popsula sie klimatyzacja co by go chyba zabilo w ten upal, a swojego mi nie da prowadzic, bo jestem zlym kierowca. Sam powiedzial ze swoje auto da mi prowadzix po swoim trupie", wiec... Poza tym jego auto jest na manualnej skrzyni biegow a ja mam prawo tylko na automat (mam to zaznaczone na prawku), zdawalam na automacie, bo inaczej bym nie zdala.
Owszem, jestem fatalnym kierowca. Nie umiem parkowac za bardzo, jezdze wolno i srednio radze sobie na skrzyzowaniach. Bo mam taki defekt ze bardzo ciezko koordynowac mi kilka rzeczy na raz. Matka ma to samo. Nie umiem jednoczesnie kontrolowac tego co robie nogami, co rekami, patrzec na droge i na znaki, wiec jezdze powoli. Jego to strasznie denerwuje.
On przyklada duza wage do wlasnego wygladu. Jutro wytlumacze co mnie najbardziej boli, bo wlasnie skonczylam cwiczyc, lece pod prysznic a czeka mnie jeszcze przerobienie angielskiego (mam misje: poszerzanie slownictwa z poziomu B2.2/C1.1 (mniej wiecej pomiedzy jestem) do C1.2/C2.1, wlacznie z legal english, wiec ciezka noc mnie czeka wink ). Sama sobie zrobilam taki rygor. Lepiej sie czuje nie odpoczywajac umyslowo. Lubie ja mozg mi sie przegrzewa nocami wkuwajac big_smile
W ogole uswiadomilam sobie jak duzo musze zrobic jesli chodzi o jezyk bo rozmawianie tak o nie wystarcza. Caly prawniczy i caly ekonomiczny mnie czeka i mam 2 lata zeby umiec to biegle.

O Jezu, jakim cudem masz prawo jazdy?!?

924 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-14 01:38:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, dla własnego dobra popracuj nad tym. Inaczej będziesz nieszczęśliwa. Ani Ty an nikt inny nie będzie najlepszy we wszystkim. Moim zdaniem tak się nie da. Właśnie o to chodzi, że chyba aż tak wszczepiono w Ciebie ten perfekcjonizm i do tego pewnie sama masz do niego skłonności, że popadasz w dużą przesadę, ciągle porównując się czy przejmując się kilogramem wahania wagi. Zrozum, waga nie będzie cały czas taka sama, a kilogram to jest nic! Przy okresie czy przed nim może wzrosnąć, niezależnie od niego też. Kilogramu nikt nie zobaczy, to naprawdę jest tyle co nic. Niszczysz sama siebie takim myśleniem.

A co do Ciebie Twojego faceta to już razem musicie się zastanowić czy chcecie być razem. Ja nie mieszkam jeszcze z facetem, ale jak mój facet u mnie czasem spał, to owszem, nie jest tak łatwo przestawić się z spania samej do spania z facetem, ale to nie zmienia faktu, że powinnaś zastanowić się czy chcesz być sama czy z nim. No bo teraz zaczęłaś trochę pisać tak, że w ogóle nie czujesz się przy nim swobodnie, że tak jakby najlepiej być samej, nie z nim. A skoro tak, to nie ma co na siłę z nim być, bo jeśli np macie być oboje nieszczęśliwi, to to nie ma sensu. A tu wychodzi na to, że nie czujesz się przy nim swobodnie. Wcześniej, jak było między Wami dobrze, to miałam wrażenie, że owszem masz swoje blokady, ale że otwierasz się przy nim. Tak, źle zrobił, całując się z inną w klubie, ale to już sami podjęliście decyzję, że chcecie być razem i no zastanówcie się nad Waszym związkiem ogólnie. Jak zrobiłaś tę kolację, to starałaś się z nim też rozmawiać? Piszesz nam tutaj wiele, a może powiesz trochę ze swoich obaw jemu? Może to sprawi, że oboje przed sobą się otworzycie?

Ciągle sobie wmawiasz, że jesteś niewystarczająco dobra, ale to nieprawda, to siedzi w Twojej głowie, spróbuj przełamać to myślenie. Zawsze staraj się dla siebie, ale bez żadnej przesady, bo jesteś tylko człowiekiem jak każdy i to normalne np, że przytyjesz kilogram czy coś, ale to chwilowe wahania wagi, które występują u każdej kobiety i raczej tego nie unikniesz, to normalne też, że czasem ktoś będzie lepszy w czymś od Ciebie. Nie oznacza to, że Ty jesteś ogólnie gorsza!  Nikt nie jest idealny. To normalne, takie jest życie, więc po prostu spróbuj do tego się przyzwyczajać, bo czy nie szkoda nerwów na takie przejmowanie się takimi rzeczami, mało ważnymi naprawdę ogólnie? Według mnie szkoda.

Kammiś, a i Ty z takim podejściem Ty zawsze będziesz w lustrze widzieć, że jesteś za gruba. Tak samo sądzę, że to tylko Twoje wrażenie, że Twój facet czuje się lepszy od Ciebie. To Ty sama chcesz z wszystkimi realizować, ze swoim facetem też, a to bez sensu. Tak jak napisała cslady jest od Ciebie trochę starszy, ma doktorat, no wiadomo, że może wiedzieć więcej. No, ale co w tym strasznego? Dla mnie to motywacja, ale taka pozytywna jak mój facet wie więcej, dzięki temu jeszcze chętniej uczę się nowych rzeczy, a nie myślę jak Ty, że przez to jestem gorsza, że po co ze mną jest, bo to nieprawda. Męczące takie życie jak się tak ciągle porównujesz po prostu... No, a to, że czasem będzie lepiej ćwiczył to też kwestia subiektywna, może Ci się wydawać, a jak nie, to zależy co porównujesz, bo np faceci czasem mają więcej siły, tutaj kobieta może im nie dorównać, ale to po prostu wynika z uwarunkować płci. No po prostu bez sensu się ciągle porównywać do innych, dołować, bo masz wtedy złe spojrzenie o sobie, widzisz same wady, wmawiasz je sobie wręcz, nie zauważasz zalet. To jest po prostu złe.

925 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-14 01:47:32)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Chillgressive napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo w moim aucie popsula sie klimatyzacja co by go chyba zabilo w ten upal, a swojego mi nie da prowadzic, bo jestem zlym kierowca. Sam powiedzial ze swoje auto da mi prowadzix po swoim trupie", wiec... Poza tym jego auto jest na manualnej skrzyni biegow a ja mam prawo tylko na automat (mam to zaznaczone na prawku), zdawalam na automacie, bo inaczej bym nie zdala.
Owszem, jestem fatalnym kierowca. Nie umiem parkowac za bardzo, jezdze wolno i srednio radze sobie na skrzyzowaniach. Bo mam taki defekt ze bardzo ciezko koordynowac mi kilka rzeczy na raz. Matka ma to samo. Nie umiem jednoczesnie kontrolowac tego co robie nogami, co rekami, patrzec na droge i na znaki, wiec jezdze powoli. Jego to strasznie denerwuje.
On przyklada duza wage do wlasnego wygladu. Jutro wytlumacze co mnie najbardziej boli, bo wlasnie skonczylam cwiczyc, lece pod prysznic a czeka mnie jeszcze przerobienie angielskiego (mam misje: poszerzanie slownictwa z poziomu B2.2/C1.1 (mniej wiecej pomiedzy jestem) do C1.2/C2.1, wlacznie z legal english, wiec ciezka noc mnie czeka wink ). Sama sobie zrobilam taki rygor. Lepiej sie czuje nie odpoczywajac umyslowo. Lubie ja mozg mi sie przegrzewa nocami wkuwajac big_smile
W ogole uswiadomilam sobie jak duzo musze zrobic jesli chodzi o jezyk bo rozmawianie tak o nie wystarcza. Caly prawniczy i caly ekonomiczny mnie czeka i mam 2 lata zeby umiec to biegle.

O Jezu, jakim cudem masz prawo jazdy?!?

Normalnie i uczciwie zdałam za 7. razem po wykupieniu 100 godzin jazd z instruktorem (serio). Harowałam na to prawo jazdy ciężko. Bardzo ciężko. To był najgorszy egzamin w moim życiu. Bardzo się denerwowałam, zdałam dopiero, jak łyknęłam sobie jakąś pigułę, którą dała mi babcia (moja babcia to czadowa kobieta!!!) i było mi wszystko jedno. I wtedy własnie zdałam big_smile

Zacznę od innej sprawy, która mnie boli, niezwiązanej z facetem. Mój lekarz (kochany!), sąsiad moich rodziców (specjalnie jeżdżę do lekarza pół godziny - 25 km - mimo że w mieście ich dużo, ale chcę do niego, bo zna mnie od dziecka i rozumie i nigdy nie boję się o nic zapytać ani nie wstydzę) powiedział mi że moi rodzice chyba się rozwodzą i chyba mój ojciec spotyka się z jakąś babą po 30stce z dzieckiem. Nie podoba mi się to i bardzo mnie martwi. Wiem, że robię głupio bo stosuję mechanizm wyparcia i nie rozmawiam z nimi (tylko z matką, ale ona nie porusza tematu) ale nie jestem na tyle silna żeby to wziąć "na klatę". Ale obiecałam sobie jedno - i mam świadka w postaci mojego faceta - jeżeli mój ojciec zechce mieć nową rodzinę, to może zapomnieć o starej. Chce mieć nową córkę/synka, to proszę bardzo, ale ze mną będzie mógł się pożegnać. Jeżeli będzie chciał przysposobić jakiegoś dzieciaka (niezależnie od jego wieku), to ja już nie mam ojca. Może mnie nawet wydziedziczyć i pozbawić prawa do durnego zachowku (podstawą będzie to, że nie utrzymuję kontaktów z rodziną). Akceptowałabym rodzeństwo - ale rodzone. Wiem, że to co mówię jest okropne, ale będę prawnikiem a formalnie jestem już z wykształcenia ekonomistą, więc myślenie "jak mi przykro" trwało tylko jeden dzień po tym jak się dowiedziałam. Jak już się mają rozwodzić, to mogliby chociaż pomyśleć, że mają córkę i zrobić darowiznę rzeczy, które są w moim posiadaniu, a których nie jestem właścicielem (to w prawie bardzo znaczna różnica), np. samochodu. Całe szczęście dziadkowie są rozumniejsi i mieszkanie dostałam od nich. Dziękuję ustawodawcy, że jestem w zerowej grupie podatkowej, bo nie uśmiechałoby mi się podatku płacić. Ale oni nic. Mają mnie gdzieś. Nawet nie chcą ze mną pogadać. Najbardziej wściekła jestem na ojca. Ostatnio poświęca mi mniej czasu. Nieświadomie bardzo mnie rani. A on jest w stanie zranić mnie bardziej niż matka, bo z nim  byłam bardziej zżyta. Więc się wściekam.

Co do faceta - boli mnie to, że nie jest tak jak w typowym związku. I wyjaśnię o co mi chodzi.
Jak patrzę na ludzi na ulicy, na zdjęcia znajomych na facebooku, to nawet jeśli ona nie jest super piękna to osobą, która przykuwa wzrok i "błyszczy" w danej parze (nie patrzymy na innych ludzi tylko na te 2 osoby!) jest zawsze kobieta. Niezależnie od wieku, wykształcenia, pozycji społecznej, wykonywanego zawodu, pochodzenia itd. To ona jest ładniejsza. To ona jest bardziej zadbana. To ona też zwykle (patrząc na statystyki, patrząc na znajomych) jest lepiej wykształcona. To ona jest bardziej oczytana. To ona jest bardziej wyćwiczona. To ona wstaje wcześniej rano. To ona ma więcej zainteresowań. To ona jest lepiej ubrana. To ona ma ładniejsze włosy. To ona dostaje komplementy jak wychodzą gdzieś razem. To za nią ogląda się więcej osób płci przeciwnej niż za nim.
No właśnie. A ja mam zupełnie odwrotnie, mimo że wychodzę z siebie. Ćwiczę ostatnio po 10 godzin w tygodniu. Ok, fajnie, procent masy mięśniowej mi się zwiększył i mam ładniejsze ciało, ale nie w tym rzecz. codziennie rano spędzam jakoś godzinę i 20 minut na wyszykowanie siebie (długo, bo codziennie rano myję włosy). Wieczorem 30 minut na pielęgnację swojego wyglądu. Nie licząc cotygodniowej depilacji, maseczki, peelingów, comiesięcznej kosmetyczki i paznokci i farbowania włosów. Do tego studiuję dwa kierunki i uczę się najwięcej jak mogę. Ciuchy dobieram starannie. Chodzę w butach po których cały wieczór bolą mnie stopy. Staram się nie gadać głupot w towarzystwie. Staram się rozwijać jak tylko mogę. Śpię mniej. Szlifuję angielski. We wrześniu idę na praktyki. Nie marnuję czasu na pierdoły. Czytam 17. książkę w tym roku. Właściwie cały czas staram się coś robić. Chyba nie jestem jakaś strasznie głupia, przynajmniej tak nie mówią. I co? I g*****. Mogę wyjść z siebie, stanąć na rzęsach i zaklaskać uszami a i tak nie będzie efektu. Zawsze na niego ludzie zwracają uwagę. Na niego się patrzą, jego słuchają. Jemu mówią komplementy, nie mi. A jemu jak widać ta sytuacja odpowiada, bo jest bardzo zadowolony. Myślicie że jak poszłam na jakąś tam impreze z nim to jak było? Tematem number one był jego doktorat. No, padło jeszcze że ma fajny garnitur i jak tam w sądzie. Myślicie że ktokolwiek mi powiedział że mam ładną sukienkę (a wybierałam ją chyba z tydzień)? Albo jak mi rok na studiach minął? Albo że mam ładne paznokcie które mi robili 2 godziny? Albo jak tam po zabiegu na migdałki? Albo COKOLWIEK? No to jak tak myślicie to jesteście w błędzie wink Jestem przy nim przezroczysta.  I tak jest ZAWSZE. A jemu to jak widać bardzo odpowiada bo przecież on myśli o sobie, że jest "taaaaki zaje*****". Zresztą ja też tak myślę, ale moje myślenie jest coraz bardziej zgorzkniałe, bo jest jak jest (co już napisałam). Nie jest miło robić za tło "pana idealnego". Zresztą on też nie mówi mi nic miłego ostatnio. A może ma rację i nie ma powodów żeby mówić? Mimo że się staram jak mogę. Nie mówię, że nie staram się też dla siebie (bo jakbym nie miała faceta to też bym się starała) ale jednak miło byłoby jakby ktokolwiek to docenił. I nie jest miłe to, jak wszyscy mają cię gdzieś.

Truskaweczka - kilogram to faktycznie nic, ale bałam się, że to są 3. Dopiero potem zobaczyłam, że jak mnie nie ma na wadze, to jest 2.

Jest mi ciężko otworzyć się przed ludźmi, których lepiej znam. Dlatego, że mam przykre doświadczenia już od dziecka. Zawsze jak się przed kimś otworzyłam, to potem żałowałam. W wieku nastoletnim również. I nie ważne, czy to był chłopak, czy "przyjaciółka" (dziś wiem że pseudo przyjaciółka) czy ktoś trochę starszy. Żałowałam zawsze. Albo ktoś wygadał, albo mnie olał, albo mówił z ironią.
Łatwiej mi wygadać się Wam tutaj czy osobie która mieszka daleko ode mnie czy nawet obcej osobie na ławce spotkanej przypadkiem. Dlaczego? Bo nie ma możliwości żeby mnie w jakiś sposób skrzywdzić.
Dam taki przykład (taka sytuacja nie miała miejsca, tak przykładowo) - mam jednego wykładowcę z którym jestem bardziej zżyta. I jeśli powiedziałby mi on że jestem idiotką albo jakiś obcy wykładowca którego widziałam 2 razy to co by bardziej zabolało? Wiadomo, że ten, z którym jestem zżyta. I pewnie zabolałoby jak cholera. Ten wykładowca to właściwie wie że mam problemy emocjonalne, głupi nie jest wiec widzi że wbrew pozorom z pewnymi rzeczami sobie nie radzę psychicznie. Ale przed nim mogę to pokazać, bo zauważyłam że wiele starszych osób jest bardziej wyrozumiałych. Jakbym pokazała przed innymi studentami to miałabym przerąbane zapewne. Więc lepiej się nie otwierać i udawać twardzielkę.
Tak samo facet - on mnie może zranić nawet nieświadomie. Tak jak teraz robi to ojciec. On sobie nie zdaje z tego sprawy, ja to wiem, ale jednak to robi. I tak samo może zrobić facet. Wystarczy jedno słowo albo nawet brak jednego słowa. Nie otwieram się asekuracyjnie. Jakoś tak mam.  Bezpieczniej.

926 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-14 01:50:10)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Rozumiem Kammiś. Tata jest Ci bliski i ciężko Ci, że tak postępuje. Lepiej jak odchodzi uczciwie, gorzej jak zdradzał mamę. Współczuję naprawdę. No i wiadomo, nie każdy tak postępuje, więc tym bardziej boli jak ktoś bliski tak robi. No chociaż pamiętaj też, że czasem mężczyzna bywa złym mężem, ale ojcem dobrym, czasem rodzicom nie wychodzi, a relacje rodzicielskie zostają ok. No, ale jeżeli Tobie będzie ciężko utrzymywać z tatą kontakt, to rozumiem, skrzywdził Twoją mamę i nie jest łatwo to wybaczyć, jej też współczuję.

-----------------

Nieprawda. Owszem, ja teraz tak bardzo nie dbałam o siebie, mam jeszcze nadwagę, ale jest trochę lepiej, bo 76 kg przy 170, czyli mniej niż było. Teraz będę zdrowiej jeść, na razie jadłam mniej zdrowo, lody, pizzę, ale teraz będę jeść to rzadziej, z umiarem, a tak to zdrowiej. No i ogólnie mój facet jest ode mnie szczuplejszy, ja nie jestem jakaś zbyt ładna, na niego częściej spoglądają, a kocha mnie. Także tutaj nie ma reguły. Dużo też jest innych par, gdzie dziewczyna nie jest ładniejsza od chłopaka.

Co do tego co piszesz, to ja uważam, że najlepiej jak powiesz mu to co napisałaś. On może nie zdawać sobie sprawy jak się czujesz. To wcale nie musi być tak jak myślisz, że uważa się za takiego wspaniałego, a o Tobie myśli źle. Może po prostu na niego zwracają większą uwagę, bo go znają. Dbasz o  siebie, pewnie na ulicy na Ciebie faceci zerkną. Nawet jak tego nie widzisz, to nie znaczy, że nie, a nawet jak nie, to nie uzależniaj od tego swojej samooceny. Ja w sumie może tak bardzo o siebie nie dbałam, ale jak nawet i lepiej się ubrałam, byłam szczuplejsza, to też niespecjalnie widziałam, by faceci się oglądali. O numer też mnie nikt nie zaczepiał jak podobno czasem zaczepiają kogoś. No, ale może patrzyli, a nie widziałam? Nie wiadomo, ale też nie zamierzam od tego uzależniać swojej samooceny. Teraz zadbam o siebie, by zrzucić nadwagę, być zdrowsza, ogólnie też będę lepiej wyglądać, ale dla siebie, to jest najważniejsze. A między Tobą a Twoim facetem gorzej się działo, wtedy czasem rzadziej sobie ludzie mówią komplementy. A może i on myśli podobnie, że nie mówisz mu nic miłego i też mu smutno? Jesteś pewna, że nie? Faceci też lubią usłyszeć coś miłego.

Aha ok, no ale widzisz i 3 kilogramy chyba czasem pod wpływem cyklu czy nagromadzenia wody mogą być. No, a można też mierzyć centymetry i podobno to jest bardziej miarodajne.

927 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-08-14 02:03:13)

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem Kammiś. Tata jest Ci bliski i ciężko Ci, że tak postępuje. Lepiej jak odchodzi uczciwie, gorzej jak zdradzał mamę. Współczuję naprawdę. No i wiadomo, nie każdy tak postępuje, więc tym bardziej boli jak ktoś bliski tak robi. No chociaż pamiętaj też, że czasem mężczyzna bywa złym mężem, ale ojcem dobrym, czasem rodzicom nie wychodzi, a relacje rodzicielskie zostają ok. No, ale jeżeli Tobie będzie ciężko utrzymywać z tatą kontakt, to rozumiem, skrzywdził Twoją mamę i nie jest łatwo to wybaczyć, jej też współczuję.

-----------------

Nieprawda. Owszem, ja teraz tak bardzo nie dbałam o siebie, mam jeszcze nadwagę, ale jest trochę lepiej, bo 76 kg przy 170, czyli mniej niż było. Teraz będę zdrowiej jeść, na razie jadłam mniej zdrowo, lody, pizzę, ale teraz będę jeść to rzadziej, z umiarem, a tak to zdrowiej. No i ogólnie mój facet jest ode mnie szczuplejszy, ja nie jestem jakaś zbyt ładna, na niego częściej spoglądają, a kocha mnie. Także tutaj nie ma reguły. Dużo też jest innych par, gdzie dziewczyna nie jest ładniejsza od chłopaka.


Edytowałam wcześniejszy post smile

Z ojcem nie chodzi nawet o to co robił mamie, bo ona nie jest idealna. No niestety trzeba powiedzieć że po części sobie zasłużyła. Chodzi o to że teraz nawet ze mną nie porozmawia normalnie. I nie ma czasu. Nie wiem dlaczego, ale nie podoba mi się to.

Co do związków - tu nie chodzi tylko o wygląd, ale o całokształt. I szczupłość to nie wszystko. Kobieta ma milion różnych opcji żeby wyglądać lepiej od faceta. Nie wiem, na przykład włosy, zapach, cera. Ale on nawet włosy sobie musi wylakierować.
No a poza wyglądem zobacz. To zwykle kobiety mają wyższe wykształcenie i są ogólnie uważane za mądrzejsze. Nawet statystycznie to widać. Zwykle to kobiety są porządniejsze (jeśli chodzi o dom itd.), bardziej odpowiedzialne, bardziej oczytane, bardziej elokwentne.

Ostatnio mnie nikt nie podrywa ani nic wink Nie wiem. Nikt. Ani ze znajomych, ani na ulicy. Chociaż fakt faktem, głównie siedzę w domu.

On ma trochę inaczej. Jest cholernie pewny siebie, bo tak go rodzice wychowali.

Widzisz, i to jest kurczę sprawiedliwość. My cokolwiek zjemy i zaraz tyjemy, a np. mój facet żre co popadnie (tak, jego ulubione żarcie to Mac, kebaby itd, wydaje mi się że się uzależnił od chemii w tym żarciu skoro mówi że jest lepsze niż obiad u babci) w ogromnych ilościach i dalej nic. Nie ma nawet brzucha. Chociaż oni chyba szybciej spalają, bo z natury mają większą masę mięśniową. Ale to i tak niesprawiedliwe.

928 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-14 02:16:20)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No rozumiem. Niefajnie postępuje wiem, a myślałaś, że powie Ci, a pewnie wstydzi się tego co robi. Wiesz, postępuje niefajnie i przez to pewnie ma taki wewnętrzny wstyd i Cię unika. To niedobrze, ale niektórzy czasem tak postępują, bo jakby nie patrzeć w takiej sytuacji może obawiać się Twojej reakcji.

Aha, to Ty nie widzisz u siebie żadnej z zalet? Przecież masz dużą wiedzę, a że jesteś młodsza od faceta i czasem może wiedzieć więcej, ale też dużo wiesz. A lakieruje włosy, to nie wiem, pewnie to lubi. A na Twoje włosy czy twarz ludzie pewnie też zwracają uwagę, tylko pewnie tego nie zauważasz. A odpowiedzialna też jesteś, zorganizowana.

No widzisz, jak jest się w domu to wiadomo, a kiedyś pisałaś, że podrywali Cię, za to mnie tam nie podrywali nigdy, nie miałam za dużego powodzenia, także widzisz. A nie przejmuję się. Mam ukochanego faceta i to jest najważniejsze, on odpowiada mi, ja jemu. To, że inni mnie nie podrywają nie przeszkadza mi już. A kiedyś może będą? Nie wiadomo, ale oddana jestem jemu. Raz tylko mnie Murzyn podrywał czy pijaki coś gadali, ale tak to nie ;p Także mało. No, ale co tam, to nie jest już dla mnie takie ważne, by się przejmować.

No widzisz, może nie jest wcale przemądrzały, że tak powiem, tylko wierzy w siebie. A Ty odbierasz to źle, bo sama ciągle nie doceniasz siebie. No, ale też możesz to wypracować, jasne, wychowanie to też sporo, ale jak jesteśmy dorośli to możemy sami nad tym popracować.

No chyba tak, bo ja właśnie mam nadwagę, za dużo jadłam, a do tego problemy hormonalne i tyłam. A np jak nie miałam problemów hormonalnych, wtedy jadłam ile chciałam i nie tyłam. Tak było, tak, no ale zmieniło to się, więc skończę z lenistwem i zacznę w końcu zdrowiej jeść, bo już parę lat mam nadwagę, więc w końcu się zbiorę na to. Mój facet za to też jak Twój może zjeść ile chce i nie tyje, widzisz, tak bywa. No szkoda, ale widzisz, no musimy tutaj się z tym pogodzić. Faceci też rzadziej mają problemy hormonalne, kobiety częściej, to też ma wpływ na wagę. Ja mam te problemy hormonalne, mój facet nie, więc automatycznie może też zjeść więcej bez przytycia, a ja inaczej. On ma problemy przytyć właśnie,  a ja będę musiała po prostu bardziej się starać, by schudnąć, wagę utrzymać itp. No, ale nic się nie zrobi, życie bywa niesprawiedliwe, więc tak będę w końcu musiała się postarać.

929

Odp: Totalny mętlik w głowie

Co do prawo jazdy to rozumiem doskonale. Sama mam prawko na które poświeciłam mnóstwo czasu, nerwów i zdrowia. I za kierownicą nie czuje się najlepiej. Ja na przykład nie umiem jeździć takim autem jak np matiz, panda. Są dla mnie za małe i niebezpieczne. Ja w ogóle od samochodów bez poduszek powietrznych i wysokim systemie bezpieczeństwa trzymam się z daleka. Dla mnie jak auto, to niemieckie BMW lub Audi. Na porządnych blachach i wysokim standardzie bezpieczeństwa i komforcie jazdy. I jak dla mnie czujnik parkowania obowiązkowo. Zaparkować po lusterkach jest mi bardzo trudno.

A co do rodziców. Twój ojciec oszalał. Kobieta z dzieckiem wróży tylko same problemy. Zapewne jak mu rozum wróci będzie żałował. Będę szczera  ta kobieta zapewne jest jakąś sprytną przebiegłą harpią. Która tylko czyhała na bogatego starszego pana. Żeby ustawić siebie i swojego synka.
Gidze ma męża i ojca dziecka? To już źle o niej świadczy, że nie ma. Istnieje obawa, że twój ojciec stracił instynkt samozachowawczy i kontrolę nad sytuacją. Jeżeli ty się od niego odwrócisz stracisz możliwość wglądu w sytuację, a on zrobi jeszcze coś głupiego np przepisze swój biznes na nową rodzinę.
Jeżeli już twoi rodzice się chcą rozwieść. Lepiej by było dla Ciebie. Gdyby ojciec związał się z kobietą bezdzietną, ewentualnie z taką która ma dzieci w twoim wieku.

930 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-08-14 11:10:55)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, nie dziwię się Twojemu podejściu do rozwodu rodziców (ja już "swój" odbębniłam jakieś 10 lat temu, tyle że na szczęście żadne się z nikim nie związało). I również nie dziwię się podejściu do rzeczy materialnych, chociaż jestem zaskoczona, że nie podniosło się tu jeszcze larum, jaka to niedobra nie jesteś. Ja w każdym razie popieram.

Co do rozmowy z ojcem - a dlaczego czekasz, aż on zrobi coś w tym kierunku? Nie możesz sama poruszyć tematu i przedyskutować wszystkiego, co Cię niepokoi? Skoro zawsze mieliście dobry kontakt, to chyba nie powinno być problemem? Jeśli nie chcesz się otwierać na tej zasadzie, jak pisałaś o otwieraniu się przed studentami, to wyjdź nawet od tego, że ma załatwić formalności związane z samochodem czy czymś tam. Mało emocjonalne, a punkt wyjścia masz. wink

931

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Z ojcem nie chodzi nawet o to co robił mamie, bo ona nie jest idealna. No niestety trzeba powiedzieć że po części sobie zasłużyła. Chodzi o to że teraz nawet ze mną nie porozmawia normalnie. I nie ma czasu. Nie wiem dlaczego, ale nie podoba mi się to.

Twoi rodzice nie znali się na wychowywaniu dzieci. Co więcej sami byli naznaczeni sposobem w jaki ich wychowywano. Podobnie jak wszyscy ludzie, podeszli do roli rodzicielski ze swoimi problemami, słabościami, tak samo ja ty dzisiaj. Niemniej jednak poradzili sobie, najlepiej jak mogli, korzystając ze środków które mieli. Byli takimi, a nie innymi ludźmi i nie byli w stanie inaczej Cię wychować, niż to zrobili. Złoszczenie się z powodu rzeczy które zrobili lub których nie zrobili, jest bezsensowne, ponieważ nie byli w stanie działać w inny sposób.

Ty za całe mnóstwo rzeczy obwiniasz swoją mamę, ale patrząc obiektywnie ona jest taka, nie dlatego żeby Tobie zrobić na złość. Po prostu się taka urodziła, taki ma charakter, tak została wychowana, i zapewne wpłynęły na to inne czynniki zewnętrzne.

Mama nie chce się teraz spotykać ani rozmawiać. Bo o czym tu rozmawiać czym tu się chwalić? Jaka by ona nie była jako zdradza kobieta czuje się upokorzona i wstydzi się przyznać, że mąż ją zdradza. Ucieka w pracę, unika bliskich i trudnych pytań. Akurat to doskonale rozumiem.
Co ona ma Ci powiedzieć, że ojciec którego tak kochasz lata za panną z dzieckiem jak jakiś napalony małolat?
To tak jakby twój facet zaczął spotykać się z gimnazjalistką która ma dziecko. Jak byś się wtedy czuła? Chciałabyś coś komuś tłumaczyć?
To ojciec naważył piwa i niech on teraz się tłumaczy. Twoja mama i tak cierpi i absolutnie nie musi sama sobie dowalać i się tłumaczyć.

Pozytyw sytuacji jest taki. Twoi rodzice z tego co piszesz byli razem bardzo nieszczęśliwi. Matka najbardziej. Więc może po rozwodzie odetchnie.
Ja to ogólnie obstawiam, że twoja mama w młodości była zakochana w kimś innym i nie takiego życia chciała, nawet bardzo przypominała Ciebie teraz. Ale coś czy ktoś za nią zdecydował czy ,,pomógł'' jej w takich decyzjach i takie są efekty.
A takie pytanie, zaakceptowałabyś w przyszłości ewentualnego nowego faceta mamy?

932

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś współczuję sytuacji z rodzicami. Tylko niestety to jest niezbyt fajne. Kiedy ojciec zdradził matkę (przynajmniej o jednym razie wiedziałaś), to jakoś nadal był dobry i wszystko było ok. A jak teraz nie chce już żyć w zakłamaniu i chce szczerze postawić sprawę, to nagle jest niedobry i należy mu się zerwanie kontaktów. No ja prędzej bym się nie odezwała w tym pierwszym przypadku, bo to honoru za grosz trzeba nie mieć, by zdradzać żonę i jeszcze stawiać córkę w takiej sytuacji (mógł być chociaż dyskretny i się pilnować).

933

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, a raczej Kamilo - ILEŻ MOŻNA?

Dużo już wiemy o Tobie. Opisalaś na tym forum naprawdę wiele. Na temat dosłownie wszystkiego, łącznie z bólem pochwy.

Nie obawiasz się, że ktoś Cię przypadkiem rozpozna na tym forum? Świat jest mały.

PS. A może by tak wyjść na świeże powietrze? A nie użalać się nad sobą 1000 raz... i w kółko to samo, wieczne nieszczęśliwa.
To już jest żenujące...

934

Odp: Totalny mętlik w głowie
pawie.oczko napisał/a:

Kammiś, a raczej Kamilo - ILEŻ MOŻNA?

Dużo już wiemy o Tobie. Opisalaś na tym forum naprawdę wiele. Na temat dosłownie wszystkiego, łącznie z bólem pochwy.

Nie obawiasz się, że ktoś Cię przypadkiem rozpozna na tym forum? Świat jest mały.

PS. A może by tak wyjść na świeże powietrze? A nie użalać się nad sobą 1000 raz... i w kółko to samo, wieczne nieszczęśliwa.
To już jest żenujące...

Nie chcesz - nie czytaj. Nie ma takiego nakazu wink
Pisanie o tym, ze mnie cos boli, mialo na celu uzyskanie porady dotyczacej zdrowia (i w dziale Zdrowie o tym pisalam). Szkoda, ze tego nie zauwazasz.
Nie zrobilam nic strasznego, wiec nawet jakby mnie ktos rozpoznal, to nie poszlabym sie wieszac. Nie uwazam ze bol pochwy to jakas hanba. Nie jest on wynikiem bycia puszczalska jak u niektorych pan. a ze mam skurczowe dolegliwosci w dole brzucha czesto w roznych momentach cyklu, to wie wiele osob i nie robie z tego jakiegos tabu wsrod blizszych osob. Jak sie dowiedza dalsze, demonizowac tego nie bede. Ludzka rzecz.
Nie jestem wiecznie nieszczesliwa, po prostu nie pisze jesli wszystko jest ok. Czytaj uwazniej - gdzies juz napisalam, ze jest o wiele lepiej.
I sadze, ze jest tu wiele osob, ktore uzalaja sie tak samo albo i bardziej. Albo nawet nie o to chodzi, po prostu niektore osoby same zapracowaly sobie na to ze teraz sie uzalaja - , nieszczesliwie zakochane w kims kto nie wie o ich istnieniu, piszace  o wielkim nieszczesciu w byciu "kobieta sponsorowana" (byl ostatnio taki temat zalozony przez 19-20latke (sic!) na wlasne zyczenie, o trudnosciach w wyborze miedzy mezem a kochankiem, o byciu kochanka i swiadomym rozwalaniu komus rodziny. Ale oczywiscie lepiej najechac na kogos, kto de facto nie zrobil nic bardzo karygodnego wink nie uwazam, ze jestem idealna. Popelniam duzo bledow. Ale niektore rzeczy nie mieszcza mi sie w glowie, jest ich tu duzo, wiec pospamuj tam smile bardziej zenujace jest dla mnie to ze ktos zyje w trojkacie albo bierze kase za seks niz to ze mnie boli macica big_smile


Cslasdy - moze dlatego ze wtedy ojciec ze mna rozmawial, nie unikal. Teraz sie czuje jakby osobiscie odtracona. Wtedy wiedzialam ze jakbym kazala mu wybierac miedzy mna a tamta laska to nawet by na nia nie popatrzyl, bo tak naprawde ona znaczyla dla niego tyle ile dmuchana lala z sex shopu. A teraz nie wiem nic.

Ludmila - babci od strony ojca nie znam, ale ta od strony matki jest zupelnie inna... To taka bardzo otwarta osoba. Nie wiem co ojcu strzelilo do glowy sad co do ewentualnego faceta mamy - niech robia co chca, ale nie chce miec "rodzenstwa", ktore bedzie dla mnie obcymi ludzmi. No wlasnie z mama sie spotkalam i gadalysmy o pierdolach. A z ojcem nie potrafie. Boje sie prawdy czy ma kogos i co to za baba. I co w zwiazku z tym bedzie dalej.
Co do auta to wlasnie duzym ciezko mi sie jezdzi, a takie mam (formalnie to auto ojca) i musze jakos dac rade sad marzylo mi sie zawsze Clio bo na nim zdawalam i sie uczylam big_smile big_smile big_smile a jezdze suvem, wiec zle mi big_smile

Eileen - fajnie ze ktos to rozumie, myslalam ze jestem jedyna okropna big_smile kurcze, nie wiem. Jakos sie boje zaczac w ogole ten temat. No ale bedzie trzeba. Musze dowiedziec sie tez czy to w ogole prawda. Chociaz watpie zeby lekarz gadal sobie ot tak.

Truskaweczka - no niestety przykro mi ze rodzice tak robia, ale nie mam na to zadnego wplywu sad
Widze u siebie zalety, ale boli mnie to, ze on ma te cechy w lepszej wersji. Cos jak porownac ten sam model auta z 2000 i 2015 roku big_smile niby zaleta ta sama, ale stopien udoskonalenia tego inny wink
Faceci sa wiekszi wiec moga wiecej zjesc. I podobno  spalanie jest 35% szybsze u przecietnego faceta niz u przecietnej kobiety. I oni spalaja regularnie. My w zaleznosci od cyklu. Fajniej maja big_smile

Dzis mialam fajny dzien. Bylam z kolega (ktory jest dla mnie jak brat) na malej wycieczce w gorach. CALY CZAS sie smialam. dawno nie smialam sie az tyle smile i jakis obcy chlopak (niebrzydki) poprawil mi humor bo podszedl do mnie jego pies a on powiedzial "chilli nie zaczepiaj ladnych dziewczyn" big_smile niby nic, ale milo mi sie zrobilo. A ten pies byl czadowy! Dosc duzy ale przyjazny smile
Pochodzilam po gorach, teraz leze, glaszcze kota i czytam smile

935 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-16 03:37:03)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No ok, dobrze, że widzisz swoje zalety i o nich pamiętaj, a to, że Twój facet Twoim zdaniem ma je większe to nie znaczy, że powinnaś czuć się gorzej. Doskonalisz się, więc naprawdę nie powinnaś się przejmować. To nie są żadne zawody. A po prostu jesteś zbyt krytyczna myślę, więc tym bardziej ktoś inny pewnie by ocenił po prostu, że oboje jesteście bardzo mądrzy albo, że Ty mądrzejsza, to jest kwestia subiektywna. Jakbyście byli tacy sami, to by było nudno, czerp z tej różnorodności zamiast się zamartwiać smile

To fajnie, że miałaś udany dzień smile

Dobranoc wink

936 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-08-16 10:37:06)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Post poniżej poziomu forum i jakiegokolwiek innego też. Mod. Vinnga

937

Odp: Totalny mętlik w głowie

Stwierdzilam dzis, ze jestem dziwna.
Wiekszosc osob narzeka na swoje ZYCIE. a ja lubie swoje zycie. Lubie swoje studia, kota, faceta, nawet swoj tryb zycia.
Nie narzekam na kraj, na miasto w ktorym mieszkam (bo pieknie sie rozwija), na faceta, na blizszych znajomych, na sasiadow, bo sa ok. Nie narzekam na swoje mieszkanie, bo mieszka mi sie dobrze. Wlasciwie nawet na pogode nie narzekam big_smile nie przeszkadzaja mi wymagajacy profesorowie a na staz ide bardzo chetnie. Czyli to na co wiekszosc ludzi narzeka.
Ja lubie swoje zycie, ale nie przepadam za sama soba - taki z tego wniosek.
Ale z drugiej strony przygladam sie tez przypadkowym ludziom i bardzo dziwie sie, ze sa malo samokrytyczni, za to nie pasuje im wszystko wokol.

938 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-08-16 16:33:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale dlaczego się dziwisz? big_smile Mnie to nie dziwi. Łatwiej jest marudzić na życie i mieć w stosunku do niego listę oczekiwań, niż wziąć się za siebie i sprawić, by życie było takie jak sobie wymarzyliśmy.

939

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jednak tu wrocilam smile
Co prawda juz nie z takim wielkim metlikiem w glowie big_smile
Nawiazuje coraz lepsze relacje z mama. Co ciekawe strasznie zaczela mi kibicowac jak poklocilam sie z facetem. Ona nie lubi facetow big_smile uwaza ze to swinie bez wyjatku wink
Kompleksy tez jakby mniejsze - metamorfozuje swoj wyglad i jestem coraz bardziej zadowolona. Nie chodzi nawet o to czy lepiej czy gorzej, ale zawsze mialam jakas podswiadoma potrzebe wygladania inaczej niz moje rowiesniczki, wiec znow - za rada mamuski - robie sie na Paule z Brzyduli big_smile kolezanka skomentowala: "nareszcie zmadrzalas!". Jak zapytalam jej dlaczego to odpowiedziala: "bo do ciebie swietnie pasuje czarny bob, duze usta, plaszczyk, obcasy i prychanie na wszystkich" (z tym prychaniem to bym nie przesadzala, glownie na gimnazjalistki w rossmannie ostatnio) big_smile
Ale faktycznie - zalozylam dzisiaj wiazana pod szyja czerwona szyfonowa bluzke, czarne proste spodnie i czarne botki na obcasie i poczulam sie genialnie big_smile
Na studiach super, choc mam stracha przed czysto kazusowym kolokwium. Ale generalnie wracam tu w lepszej kondycji.

Chcialabym tylko prosic kogos obiektywnego o rady w dwoch kwestiach:
1. Czy warto rozmawiac z kims kto rozmawiac nie chce i chce sie totalnie odciac? Czy lepiej uniesc sie duma i samemu rowniez odciac sie calkowicie? (NIE chodzi o mezczyzne)
2. Czy warto wchodzic drugi raz do tej samej rzeki? Biorac pod uwage fakt ze samemu sie zwiazek zakonczylo z powodu swoich subiektywnych odczuc (acz spowodowanych czynnikami obiektywnymi) a druga osoba konczyc go nie chce? I jesli warto to ile czasu dac na odpoczynek zeby relacje odswiezyc?
Bede wdzieczna za jakies rady smile
Ale zauwazylam ze ostatnio jakos tak odzylam. Duzo rzeczy robie, nie doluje sie, nie przejmuje tak bardzo. Oczywiscie panikuje, jak to ja, ale to jest krotkotrwale - np. przed kolokwium, a nie ciagly dol smile

940 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-11-17 08:49:00)

Odp: Totalny mętlik w głowie

1) Wszystko zależy od tego, kto to jest i dlaczego nie chce rozmawiać. Duma jest bardzo kiepskim doradcą, ale na siłę też niedobrze jest się narzucać, gdy druga osoba tego nie chce. Moim zdaniem najpierw trzeba naprawić ten problem, który skłonił do chęci odcięcia się.

2) To zależy. Nikt z byle powodu nie kończy związku, bo gdyby wszystko było w nim ok, to nadal by trwał. A przy związkach z małym stażem tym bardziej nie ma sensu szybko odświeżać czegoś, co od samego początku było nieświeże. Charakter młodych osób (Ty) dopiero się kształtuje, więc ogólnie sądzę, że wejście drugi raz byłoby kiedyś możliwe, po dojściu ze sobą do ładu. No ale wymiana garderoby nie sprawi automatycznie, że będziesz innym człowiekiem. To jest proces, który nie trwa 2-3 miesiące. Ja bym sobie dała przynajmniej rok na Twoim miejscu. Teraz i tak jesteś skupiona tylko na studiach, więc po co Ci facet na doczepkę? Trzeba mierzyć siły na zamiary. Kiedy upłynęło niewiele czasu, to nie jesteś w stanie OBIEKTYWNIE ocenić czy w ogóle do siebie pasujecie i czy warto to ciągnąć.

941

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Jednak tu wrocilam smile

Wiem, czytałem te wywody na 25 stron. Zastanawiam się czy chłopak chciałby w ogóle z tobą rozmawiać gdybyś mu powiedziała wprost że seks ciebie nie interesuje? Raczej nie, jak wynika z opisu twojej osobowości na tylu stronach. I od tego trzeba zacząć.

Myślę że faceci tak naprawdę nie lubią dziewczyn kłótliwych. Może raz jak się sparzą to pójdą na to, bo przypomina im ekstrawertyczną matkę. Ale do stałej relacji nie wezmą takiej. A czemu ludzie są kłótliwi (częściej kobiety)? Bo mają taki charakter od urodzenia i bardzo ciężko jest to zmienić w ciągu kilkudziesięciu lat.

942

Odp: Totalny mętlik w głowie
MrSpock napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jednak tu wrocilam smile

Wiem, czytałem te wywody na 25 stron. Zastanawiam się czy chłopak chciałby w ogóle z tobą rozmawiać gdybyś mu powiedziała wprost że seks ciebie nie interesuje? Raczej nie, jak wynika z opisu twojej osobowości na tylu stronach. I od tego trzeba zacząć.

Myślę że faceci tak naprawdę nie lubią dziewczyn kłótliwych. Może raz jak się sparzą to pójdą na to, bo przypomina im ekstrawertyczną matkę. Ale do stałej relacji nie wezmą takiej. A czemu ludzie są kłótliwi (częściej kobiety)? Bo mają taki charakter od urodzenia i bardzo ciężko jest to zmienić w ciągu kilkudziesięciu lat.

Odczep sie, czlowieku. Raz piszesz jedno - raz drugie.
A moderacji dziekuje za usuniecie tego co napisales wczesniej smile

943

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

1) Wszystko zależy od tego, kto to jest i dlaczego nie chce rozmawiać. Duma jest bardzo kiepskim doradcą, ale na siłę też niedobrze jest się narzucać, gdy druga osoba tego nie chce. Moim zdaniem najpierw trzeba naprawić ten problem, który skłonił do chęci odcięcia się.

2) To zależy. Nikt z byle powodu nie kończy związku, bo gdyby wszystko było w nim ok, to nadal by trwał. A przy związkach z małym stażem tym bardziej nie ma sensu szybko odświeżać czegoś, co od samego początku było nieświeże. Charakter młodych osób (Ty) dopiero się kształtuje, więc ogólnie sądzę, że wejście drugi raz byłoby kiedyś możliwe, po dojściu ze sobą do ładu. No ale wymiana garderoby nie sprawi automatycznie, że będziesz innym człowiekiem. To jest proces, który nie trwa 2-3 miesiące. Ja bym sobie dała przynajmniej rok na Twoim miejscu. Teraz i tak jesteś skupiona tylko na studiach, więc po co Ci facet na doczepkę? Trzeba mierzyć siły na zamiary. Kiedy upłynęło niewiele czasu, to nie jesteś w stanie OBIEKTYWNIE ocenić czy w ogóle do siebie pasujecie i czy warto to ciągnąć.

1) juz nie ma problemu smile
2) musze wszystko na spokojnie przemyslec. To ja zakonczylam, nie on, wiec wiem jaki byl powod - chociaz tu mam jasnosc smile nie wiem tylko na ile przyczyna byla stworzona przeze mnie sama a na ile nie.
Za rok to pewnie bede mysle o tym ze trzeba zakuwac na egzaminy wstepne na aplikacje i studia doktoranckie...

Mhm... Teraz pomyslalam ze niepotrzebnie w ogole cokolwiek pisze gdziekolwiek bo wyszlam wlasnie godzine temu z wiezienia (wiem jak to brzmi big_smile ) i pelno dziwnych emocji we mnie siedzi. Niby nic a jednak.
Jestem zbyt impulsywna... Podejmuje decyzje zawsze pod wplywem silnych emocji, co do zwiazku tez.

944

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale jeżeli chodzi o Wasz związek to od dłuższego czasu się nie układało. Z jakiego powodu zerwałaś? Dlaczego chcesz wrócić? Tylko bądź szczera.

945

Odp: Totalny mętlik w głowie
karmelowa_truskawka napisał/a:

Ale jeżeli chodzi o Wasz związek to od dłuższego czasu się nie układało. Z jakiego powodu zerwałaś? Dlaczego chcesz wrócić? Tylko bądź szczera.

Bo stwierdzilam, ze mu sie nie podobam.
Prowadzilismy w tej sprawie nawet dyskusje przez smsy. Jestem jak niektorzy faceci - potrafie rozmawiac jedynie na pismie big_smile serio - tylko jak kogos nie widze i wiem ze jest daleko potrafie sie otworzyc. W rozmowie nie.
Tak samo kolezance - przez smsa powiem co mnie gryzie, jak zadzwoni zgrywam twardzielke. 

Dlaczego chce wrocic? Nie wiem racjonalnie. Bo tak czuje - chyba najlepsza odpowiedz. Nie dzis, ale nie wiem za ile. Miesiac? Dwa?

946

Odp: Totalny mętlik w głowie

A co konkretnie zmieni ten miesiąc czy dwa? Przestaniesz myśleć, że mu się nie podobasz? "Bo tak czuję" to nie jest dość dobra odpowiedź, by drugi raz wejść do tej samej rzeki. Weź pod uwagę, że po drugiej stronie jest człowiek, którego uczuciami się bawisz. Jeśli źle ocenisz swoją gotowość i będzie jak poprzednio, to co wtedy?

947

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jest taka mądra książka ,,Typy Miłości'' Alexander Avila. Określi jakim jesteś typem miłości i z kim, z jakim typem miłości stworzysz związek.
Dobrze by było gdyby facet też przeczytał tę książkę, lub chociaż rozwiązał testy i żeby określić jaki jest jego kod miłosny.
Jednym słowem ta książka rozwiązuje dylematy typu czy do siebie pasujemy.

948

Odp: Totalny mętlik w głowie

Zgadzam się z cslady, jak będziesz chciała wrócić, to bądź tego pewna, bo inaczej go możesz zranić, bo nie znam Was, ale mogło mu przecież zależeć, jak każdy ma uczucia. Zastanów się może dlaczego uważałaś, że mu się nie podobasz i czy to m jakieś podstawy czy to tylko myśl w Twojej głowie, że czegoś Ci brak i stąd teraz taka silna chęć zmiany wyglądu.

949 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-17 22:10:12)

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

Zgadzam się z cslady, jak będziesz chciała wrócić, to bądź tego pewna, bo inaczej go możesz zranić, bo nie znam Was, ale mogło mu przecież zależeć, jak każdy ma uczucia. Zastanów się może dlaczego uważałaś, że mu się nie podobasz i czy to m jakieś podstawy czy to tylko myśl w Twojej głowie, że czegoś Ci brak i stąd teraz taka silna chęć zmiany wyglądu.

Odkad jestem sama czuje sie lepiej dlatego ze staram sie byc jak najlepsza dla samej siebie. Nie wiem jak to wytlumaczyc. Wrocilam jakby do stanu ktory jest mi znany od zawsze.
Uwazalam ze mu sie nie podobam bo moze miec wiele wiele wiele fajnych kobiet.
Nie mialo to jakiegos konkretnego podloza.
Chcec zmiany wygladu pojawila sie nie dla niego tylko wlasnie zaraz po tym jak z nim zerwalam. I matka tym koordynuje a ona sie zna big_smile generalnie matka ma na mnie paradoksalnie najlepszy wplyw - silniejsza jestem przy niej i mam wole walki, a nie jakas uczuciowa ciapa big_smile generalnie moja matka ma na mnie teraz genialny wplyw - nastraja mnie bojowo do wszystkiego - i wydarzen, i ludzi big_smile ona mowi ze nie ma nie da sie, trzeba spiac dupe, zacisnac zeby i robic wiecej niz sie mysli ze mocna zrobic big_smile
Umowilysmy sie nawet ze bedzie mi pomagac przestawiac swoj zegar senny big_smile sama o to poprosilam, bylam wtedy u rodzicow w czasie remontu. I pierwszego dnia po mojej prosbie, poszlam spac o 4, 8 rano mi ktos sciaga koldre i mowi ze mnie obleje woda jak nie wstane - moja matka big_smile
Jej najwieksza zaleta jest to ze jest skuteczna.

950

Odp: Totalny mętlik w głowie

No tylko widzisz, jak nie ma to podłoża, tylko Ty uważasz, że on może mieć lepsze kobiety, to wygląda to bardziej na Twoje umniejszanie swojej wartości. Tym bardziej, że jeżeli Cię kocha, to nie ma wtedy znaczenia i nie powinnaś sama wybierać czy na niego "zasługujesz" czy nie. Jeśli mu się podobasz naprawdę, to dla niego mogło być bardzo niefajne, że uważasz, że nie jesteś dla niego wystarczająco dobra. Wtedy to on może pomyśleć, że szukałaś wymówki dla rozstania. No chyba, że ogólnie do siebie nie pasowaliście. No bo widzisz, jak ludzie się kochają to nie ma znaczenia czy on mógł być z ładniejszymi.

951

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
MrSpock napisał/a:
kammiś napisał/a:

Jednak tu wrocilam smile

Wiem, czytałem te wywody na 25 stron. Zastanawiam się czy chłopak chciałby w ogóle z tobą rozmawiać gdybyś mu powiedziała wprost że seks ciebie nie interesuje? Raczej nie, jak wynika z opisu twojej osobowości na tylu stronach. I od tego trzeba zacząć.

Myślę że faceci tak naprawdę nie lubią dziewczyn kłótliwych. Może raz jak się sparzą to pójdą na to, bo przypomina im ekstrawertyczną matkę. Ale do stałej relacji nie wezmą takiej. A czemu ludzie są kłótliwi (częściej kobiety)? Bo mają taki charakter od urodzenia i bardzo ciężko jest to zmienić w ciągu kilkudziesięciu lat.


Odczep sie, czlowieku. Raz piszesz jedno - raz drugie.
A moderacji dziekuje za usuniecie tego co napisales wczesniej smile

Od początku pisałem to samo. Jak widzę że dziewczyna lubi seks i nic więcej, to jej sprawa. Nie mieszam się do tego. Ale ty robisz inaczej. Nie tylko że masz pretensje że ci się związki nie udają ale jeszcze podkreślasz jako to jesteś wartościowa bo robisz karierę naukową. Wartość w związku polega na cechach charakteru a nie wykształceniu. Po za tym nie rozumiem po co ci relacja z chłopakiem? Z opisu twojej osobowości wynika że taka relacja nie jest ci potrzebna. Gdyby ona ci była potrzebna, to być powiedziała: zależy mi na uczuciach ale nie panuję nad sobą i chciałabym coś z tym zrobić. Wtedy coś bym doradził, ale z opisu wynika że nie czujesz się winna i nawet nie uważasz że powinnaś się zmienić. To jest tak jakbyś napisała: jestem ekstrawertyczką i miłość mi nie jest potrzebna, dobrze mi z tym (!), tylko dlaczego faceci ciągle ze mną zrywają?

Widać że nie chcesz się zmienić bo nikt nie napisał tak długiego wątku. Ludzie albo rozumieją wcześniej że nie zmienią się i rezygnują z pisania albo zmieniają się i już nie potrzebują pisać.

952

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

No tylko widzisz, jak nie ma to podłoża, tylko Ty uważasz, że on może mieć lepsze kobiety, to wygląda to bardziej na Twoje umniejszanie swojej wartości. Tym bardziej, że jeżeli Cię kocha, to nie ma wtedy znaczenia i nie powinnaś sama wybierać czy na niego "zasługujesz" czy nie. Jeśli mu się podobasz naprawdę, to dla niego mogło być bardzo niefajne, że uważasz, że nie jesteś dla niego wystarczająco dobra. Wtedy to on może pomyśleć, że szukałaś wymówki dla rozstania. No chyba, że ogólnie do siebie nie pasowaliście. No bo widzisz, jak ludzie się kochają to nie ma znaczenia czy on mógł być z ładniejszymi.

Ja wiem, że problem jest we mnie, bo odkąd pamiętam oceniam sama siebie.
Dzisiaj na przykład na spotkaniu jednego koła (nie mojego, do innego jeszcze należę) miałam referat, taki na godzinę. Pani doktor (opiekunka) była zadowolona, ja - nie. Bo ja sama wiem, gdzie mogłam zrobić coś lepiej i gdzie się zacięłam - nawet na chwilę i co pominęłam. I nieważne czy inni to widzą. Ja mam ideał wykreowany w głowie - i nie chodzi tylko o wygląd, ale o każdy aspekt życia, nawet takie drobne wystąpienia.
I w życiu prywatnym jest podobnie.

953

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dopóki nie pozbędziesz się wykreowanego ideału, nie stworzysz zdrowego, szczęśliwego związku, więc nie ma sensu zawracać facetowi głowy. Oczywiście, że trzeba sobie stawiać jakieś cele i się doskonalić, ale nie na zasadzie niedoścignionego, wymyślonego ideału.

954

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Dopóki nie pozbędziesz się wykreowanego ideału, nie stworzysz zdrowego, szczęśliwego związku, więc nie ma sensu zawracać facetowi głowy. Oczywiście, że trzeba sobie stawiać jakieś cele i się doskonalić, ale nie na zasadzie niedoścignionego, wymyślonego ideału.

To nie chodzi o to, że uważam, że będę idealna w czymś tam.
Chodzi o to, że ja (mówię o sytuacjach takich jak ta powyżej) wiem realnie co powinnam i obiektywnie rzecz biorąc mogłam zrobić lepiej.

955

Odp: Totalny mętlik w głowie

No wiem i mówię, że to złe i szkodliwe podejście.

956

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

No wiem i mówię, że to złe i szkodliwe podejście.

A jak wyglądałoby zdrowe doskonalenie? Np. w takich przypadku?

957

Odp: Totalny mętlik w głowie

Tzn. chodzi mi o podejście, a nie o działanie. Poza tym doskonalisz się we wszystkim, co dotyczy tylko Ciebie. Nie doskonalisz się w rzeczach, które są przydatne w związku. Nie twierdzę, że to źle, tylko gryzie się z jakimś satysfakcjonującym związkiem. Uważam, że w Twoim wieku bardzo rozsądne jest myślenie na zasadzie "ja, moja kariera, moje wykształcenie, mój styl, ja, ja, ja". Tylko w związku to nie zadziała. big_smile

958

Odp: Totalny mętlik w głowie

No tak, to nie jest zdrowe, bo nadając sobie taki ideał jest on taki niedościgniony, bo wiadomo, że każdy czasem w czymś się pomyli i mimo tego jak zdrowo się do tego podchodzi, to widzi się całokształt i jest się np zadowolonym albo ok widzi się, że można coś poprawić, ale nie przejmuje się człowiekiem tym tak mocno, a Ty chyba za mocno się tym przejmujesz. Tak samo w związku może niepotrzebnie wydawać Ci się, że powinnaś być ideałem, a nie jesteś no albo, że on nie jest ideałem, ale nikt nie jest.

959

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, to nie jest zdrowe, bo nadając sobie taki ideał jest on taki niedościgniony, bo wiadomo, że każdy czasem w czymś się pomyli i mimo tego jak zdrowo się do tego podchodzi, to widzi się całokształt i jest się np zadowolonym albo ok widzi się, że można coś poprawić, ale nie przejmuje się człowiekiem tym tak mocno, a Ty chyba za mocno się tym przejmujesz. Tak samo w związku może niepotrzebnie wydawać Ci się, że powinnaś być ideałem, a nie jesteś no albo, że on nie jest ideałem, ale nikt nie jest.

Właśnie o to mi chodziło. Na moim przykładzie - nienawidzę stania w miejscu, każdy zrealizowany cel zastępuję trzema innymi. Mam w głowie swój ideał, do którego dążę, ale mam również świadomość, że jak już to wszystko osiągnę, to w głowie pojawi się nowy ideał i nigdy nie będę z siebie zadowolona. Co jest moim zdaniem bardzo zdrowe, jeśli odpowiednio się do tego podchodzi. Dążę do czegoś, ale akceptuję swoją obecną wersję i uważam, że mój facet jest szczęściarzem, że mnie ma. Prawda jest taka, że jeśli tak nie uważamy, to związek zawsze albo się rozpadnie albo będzie toksyczny. Nie da się być szczęsliwym, gdy się myśli, że partner zasługuje na więcej.

960

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, to nie jest zdrowe, bo nadając sobie taki ideał jest on taki niedościgniony, bo wiadomo, że każdy czasem w czymś się pomyli i mimo tego jak zdrowo się do tego podchodzi, to widzi się całokształt i jest się np zadowolonym albo ok widzi się, że można coś poprawić, ale nie przejmuje się człowiekiem tym tak mocno, a Ty chyba za mocno się tym przejmujesz. Tak samo w związku może niepotrzebnie wydawać Ci się, że powinnaś być ideałem, a nie jesteś no albo, że on nie jest ideałem, ale nikt nie jest.

Właśnie o to mi chodziło. Na moim przykładzie - nienawidzę stania w miejscu, każdy zrealizowany cel zastępuję trzema innymi. Mam w głowie swój ideał, do którego dążę, ale mam również świadomość, że jak już to wszystko osiągnę, to w głowie pojawi się nowy ideał i nigdy nie będę z siebie zadowolona. Co jest moim zdaniem bardzo zdrowe, jeśli odpowiednio się do tego podchodzi. Dążę do czegoś, ale akceptuję swoją obecną wersję i uważam, że mój facet jest szczęściarzem, że mnie ma. Prawda jest taka, że jeśli tak nie uważamy, to związek zawsze albo się rozpadnie albo będzie toksyczny. Nie da się być szczęsliwym, gdy się myśli, że partner zasługuje na więcej.


Ja mam ostatnio jakieś dziwne fazy.
1) brakuje mi go
2) w ogóle o tym nie myślę, zwłaszcza jak mam dobry dzień i coś co mocno zajmuje mi uwagę - jak te więzienie big_smile
3) najchętniej bym go zamordowała - nie dosłownie - ale zrobiła tak, żeby mnie popamiętał big_smile oczywiście to jest bardzo impulsywne i nie utrzymuje się przez długi czas.

961

Odp: Totalny mętlik w głowie

To normalne, że odczuwasz takie emocje. Nie są one jednak dobrym doradcą, by do kogoś wracać, jeśli nie idą za tym również czysto obiektywne przesłanki. Tym bardziej, że to Ty zerwałaś, a nie on. Jak się podejmie decyzję, to trzeba zacisnąć zęby i ponieść konsekwencje. Jak pozwolisz, by o Twoim życiu decydowały czyste emocje, to nic dobrego z tego nie wyniknie.

Jak było w więzieniu?

962 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-19 01:32:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

To normalne, że odczuwasz takie emocje. Nie są one jednak dobrym doradcą, by do kogoś wracać, jeśli nie idą za tym również czysto obiektywne przesłanki. Tym bardziej, że to Ty zerwałaś, a nie on. Jak się podejmie decyzję, to trzeba zacisnąć zęby i ponieść konsekwencje. Jak pozwolisz, by o Twoim życiu decydowały czyste emocje, to nic dobrego z tego nie wyniknie.

Jak było w więzieniu?

dziwnie wink
pan oficer ze służby więziennej który nas oprowadzał bardzo nie lubi swoich podopiecznych wink
bardzo rzucił mi się w oczy kontrast między jego wypowiedziami a wypowiedziami psychologa czy kapelana.

Cytuję oficera (mniej więcej, ale sens i najważniejsze sformułowania były takie):
"Jak jest chłopiec elegancki i chce nas pozabijać to przyprowadzamy go tutaj (byliśmy w pomieszczeniu dźwiękoszczelnym, bez klamek, bez okien, z betonowym "łóżkiem" na środku), kładziemy na środku, przypinamy 3 pasami, unieruchamiamy głowę i może się drzeć. I tak leży godzinę, dwie, pięć, dziesięć. Nawet największy twardziel wychodził z bekiem i potem był grzeczny".

Za to kapelan opowiedział nam historię Józia.
Józiu był więźniem, malował obrazy. Ksiądz poszedł do niego, poprosił go żeby namalował mu obraz do więziennej kaplicy. Józiu powiedział, że on malować może, ale ksiądz ma mu nie truć i nie nawracać. Ksiądz powiedział, że jak będzie chciał, to sam przyjdzie. Józiu malował. Potem wyszedł, mówi że za pół roku wróci. Na wolności dostał zawału. Zadzwonił do kapelana, że chce się wyspowiadać. Kapelan pojechał. Na miejscu dowiedział się, że spóźnił się 3 minuty..... sad
Wzruszyło mnie to.

Potem moje wzruszenie zostało znacznie zmniejszone przez zachowanie skazanych.
My byliśmy już na parterze (zwiedzaliśmy więzienie zaczynając od góry) i naglę słyszę takie łup łup łup nad głową. A to oni wyszli gotować obiad. I zamiast gotować ten obiad, to stali i się gapili na nas, gwizdali, śmiali się, nie słuchali strażników, którzy mówili, żeby szli do kuchni.

Obejrzeliśmy w sumie wszystko. Puste cele, gabinety lekarskie, budynki administracji więzienia, gabinet psychologa, bibliotekę, łazienki, kuchnię, kaplicę, pomieszczenia specjalne - do widzeń (zbiorowy), do widzeń osobistych (z żoną, z dzieckiem) i do widzeń "za karę" - przez plexi jak na amerykańskich filmach wink
No i co dla mnie najważniejsze - już wiem jak wygląda pomieszczenie w którym spotykają się z obrońcami. Bardzo grube kraty przez które nie przecisną nawet ręki, ale brak obecności strażnika (tajemnica adwokacka). Cieszę się, że to nie wygląda jak podczas widzeń z rodziną - żadnej bariery.

Dużo bardzo ciekawych rzeczy nam powiedział. Z tego więzienia nikt nie uciekł, bo to więzienie zamknięte. Takie przypadki są najczęściej w zakładach otwartych i półotwartych i w nich pracuje się najciężej, mimo że przestępstwa za które byli skazani są lżejsze gatunkowo.
Jego najmłodszy "podopieczny" miał lat 17.
Niestety, pracownicy służby więziennej mają coraz ciężej. Już nie mogą mieć psów, nie mogą nosić nawet przy sobie broni. Broń mogą mieć tylko ci na wieżyczkach. A więźniowie się rozbestwiają i dzielą się ponoć na 2 grupy: jedni ćwiczą (pakują), drudzy piszą skargi.
Najczęściej wypożyczaną książką jest... Kodeks karny. Drugą z kolei - Kodeks postępowania karnego big_smile big_smile big_smile
W więzieniu pracuje tylko jeden foksterier. Umie wywąchać narkotyki. Ale niestety nie poznaliśmy tego małego funkcjonariusza wink

Bardzo mnie zainteresowało jak to jest rozplanowane logistycznie. Samo więzienie jest zbudowane jakby na planie takiego krzyża - piętrowo oczywiście. W środku w zawieszeniu, jakby w takiej klatce siedzi strażnik który otwiera drzwi. Sami strażnicy nie przejdą przez drzwi tak o. Tylko on może je otworzyć. Drut który jest nad murami nie jest drutem kolczastym ani nie jest pod prądem. To tzw. concertina. Tnie ciało jak brzytwa, a drut kolczasty tylko szarpie.

Na spacerniaku też byliśmy. Studenci asp pomalowali im mury tego spacerniaka.

I wczoraj jak zasypiałam to ciągle "słyszałam" dzwięk sygnału krótkofalówek strażników i dźwięk sygnalizujący otwarcie drzwi. I śniło mi się że mam mieć postępowanie bo jestem o coś podejrzana - nie pamiętam o co. Więc wrażenie było, podświadome również big_smile

Oficer, który nas oprowadzał był bardzo w porządku. Ale oni go chyba nie lubią big_smile
Nie cacka się z nimi - to widać. Nie stara się zrozumieć, co zrobili i dlaczego. Jak mówi: "oni tu wszyscy siedzą za niewinność".
I podkreśla, że im jest za dobrze.
Najdroższe leczenie JEDNEGO skazanego jakiego obecnie utrzymują wynosi 18 TYSIĘCY ZŁOTYCH MIESIĘCZNIE. Bo ma chore serce i wirusa hiv. Żadnych kolejek do specjalistów. Jak mówił oficer - jak się leczyć, to tylko u nich.
Niektórzy przychodzą chudziutcy, a wychodzą napakowani i przy kości. 3 posiłki dziennie mają.
I piszą skargi. Na jedzenie, na ubrania, na to że telewizora w celi nie ma (może mieć, ale musi sobie sam skombinować).

A, i widzieliśmy matkę z dzieckiem, która wychodziła z widzenia. Nie znam się na dzieciach, ale jakoś nie wydaje mi się, że powinna tam zabierać około 3-letnie dziecko, skoro na studentach to miejsce robi takie wrażenie.

W ubraniach chodzą co do zasady swoich  - ale niebezpieczni mają pomarańczowe wdzianka.

Dużo tego, pewnie coś mi się jeszcze przypomni big_smile

963

Odp: Totalny mętlik w głowie

Bylam u psychologa. Zmienilam w ogole lekarza. Wzielam mezczyzne - przy kobietach mialam wrazenie ze bardziej mnie oceniaja - i nie mlodego, tylko starszego. Tak jakos 45 lat ma pan doktor.
Mam anankastyczne zaburzenia osobowosci. Przynajmniej tak podejrzewa.
Nie jak tamci wymyslali nie wiadomo co - z tych najbardziej popularnych. Od razu wykluczyl jakies borderline ktore wmawiala mi jedna pancia co mnie skrajnie irytowalo bo wiem ze nie mam objawow o ktorych ona mowila (nie szukam wyjatkowo silnej relacji i nie boje sie "pochloniecia" i "porzucenia").
Objawia sie to u mnie dazeniem do perfekcjonizmu, a zorientowal sie jak powiedzialam mu zupelnie przypadkiem, nie myslac o tym ze to ma jakiekolwiek znaczenie, ze mam duzo roboty bo wole wszystko zrobic sama przed konferencja niz delegowac na czlonkow kola bo chce miec kontrole czy wszystko wypali (to logiczne, na przewodniczacym spoczywa koncowa odpowiedzialnosc tak czy siak).
Do tego watpliwosci czy sie uda i stres. I praca kosztem relacji osobistych, zauwazyl ze ja w ogole nie przywiazuje wagi do relacji interpersonalnych, chyba ze zmusza mnie do tego otoczenie.
Nie mam wszystkich objawow ktore sa wypisane w klasyfikacji choroby. Nie jestem skapa (nawet oszczedna) i nie mam problemu z doprowadzaniem zadan do konca.
Ale inne rzeczy sie zgadzaja. Nie wpadlabym na to nigdy. Nawet o czyms takim nie slyszalam.
I ze dla niego jest ciekawe to ze u mnie to jest rozciagniete rowniez na prace nad wlasnym wygladem. Ale nie widzi jakichkolwiek podstaw do anoreksji, mimo ze licze kalorie i pilnuje bardzo wagi to ponoc nie jest anoreksja, bo nie mam sklonnosci typu "im chudziej, tym lepiej" i panuje nad wlasnym sposobem odzywiania.

Troche mnie pocieszyl. Mowil ze nie widzi u mnie zaburzen schizoidalnych ktore polegaja na tym ze osoba nie umie wchodzic w bliskie zwiazki (osoby anankastyczne umieja ale te zwiazki nigdy nie beda dla nich na pierwszym planie), zaburzen obsesyjno-kompulsyjnych, zaburzen antyspolecznych, zaburzen narcystycznych.

Co ciekawe - powiedzial ze zaburzenia anankastyczne sa niewidoczne dla osob z zewnatrz. Ludzie beda mnie po prostu postrzegac jako profesjonaliste i osobe zimna. Chociaz tyle.

I zwykle maja podloze w dziecinstwie. Terapia trwa zwykle do 2-3 lat. Pytanie czy chce sie zdecydowac.
Boje sie ze nakladzie mi do glowy czegos co sprawi ze sie pogorsze. Na studiach, w pracy, w dbaniu o siebie sama.

964

Odp: Totalny mętlik w głowie

I co, wyciągnęłaś z tego spotkania jakieś wnioski odnośnie do wchodzenia drugi raz do tej samej rzeki?

965

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

I co, wyciągnęłaś z tego spotkania jakieś wnioski odnośnie do wchodzenia drugi raz do tej samej rzeki?

Nie mysle o tym na razie. Lepiej to przemyslec bez jakichkolwiek emocji.
A do psychologa poszlam w zupelnie innym celu - niwelowania stresu.

966

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś, na kilometr widać, że jesteś zwyczajnie rozdygotaną emocjonalnie małolatą.
Tyle.
Nie daj zrobić z siebie czuba.
Godzina na orbitreku Ci z pewnością lepiej zrobi, niż jakaś pseudoterapia.

967 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-21 00:34:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie
znachor napisał/a:

kammiś, na kilometr widać, że jesteś zwyczajnie rozdygotaną emocjonalnie małolatą.
Tyle.
Nie daj zrobić z siebie czuba.
Godzina na orbitreku Ci z pewnością lepiej zrobi, niż jakaś pseudoterapia.

Na orbitreku? big_smile
Jakos mi specjalnie nie pomogla, chociazby wczoraj....
Idz znachorowac gdzie indziej.
Skonczyles psychologie, ze cos wiesz na ten temat? Nie? To nie podwazaj opinii specjalistow.

968

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Skonczyles psychologie, ze cos wiesz na ten temat? Nie? To nie podwazaj opinii specjalistow.

Ilu spośród tych specjalistów już Ci pomogło do tej pory?

969 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-21 00:44:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie
znachor napisał/a:
kammiś napisał/a:

Skonczyles psychologie, ze cos wiesz na ten temat? Nie? To nie podwazaj opinii specjalistow.

Ilu spośród tych specjalistów już Ci pomogło do tej pory?

Tak, za to pomogl mi orbitrek. W spalaniu, i owszem. Cwicze, panie znawco, jakos nie dziala.
Koncze konwersacje z Toba. Pozdrawiam.

PS jak jestes taki madry idz leczyc wszystkich. Wylecz moja matke z klaustrofobii. Moze Ci nawet zaplaci jak cos wskorasz.
A najlepiej wylecz siebie z cwaniakowania.

970

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

A najlepiej wylecz siebie z cwaniakowania.

Już, ulżyło?

971

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jakoś lepiej smile

generalnie "przemeblowałam" (przy pomocy rodziców) swoje życie tak, że:
1. mam teraz więcej czasu
2. mniej czasu poświęcam na dbanie o urodę z LEPSZYCH efektem (haha big_smile ) - wieczorami nie robię już totalnie nic oprócz prysznica, zmycia makijażu, wklepania kremu, kremu pod oczy i balsamu.
3. zdrowiej jem
4. więcej ćwiczę
5. spędzam więcej czasu z kotem
6. mam bardzo dużo obowiązków
7. generalnie lepiej się czuję.

Jestem mimo tego zmęczona jak diabli, ale poniżej 5 jeszcze nie zeszłam big_smile
Dziś mimo zmęczenia i kończenia po nocach referatów i robienia certyfikatów na konferencję (będzie dłuuuga noc) mam dobry humor. Nie wiem czemu. To znaczy inaczej - wiem, ale nie rozumiem swojej reakcji i uśmiechu na twarzy. Spędziłam ponad godzinę (właściwie godzinę i 15 minut) na rozmowie z przemiłym mężczyzną. I nie potrafię myśleć bez uśmiechania się. Nie robię sobie żadnych złudzeń - mimo wszystko nawet tutaj moja niska samoocena bierze górę i zastanawiam się dlaczego w ogóle ze mną rozmawiał, bo przecież nic ciekawego raczej mu nie powiem. Zakładam, że mu się nudziło, bo musiał swoje odsiedzieć big_smile
Ale mimo wszystko bardzo dawno nikt mnie nie potraktował tak bardzo... po ludzku? Nie wiem jak to ująć. Po prostu przyzwyczaiłam się do traktowania ludzi tak jak traktuje się na studiach i w pracy. W sensie - nie jesteś człowiekiem, jesteś numerem w usosie (to na uczelni). W pracy mam lepiej, bo po ojcu nie spodziewam się krzywd, ale wiem jak traktują ludzi zatrudnionych gdzie indziej i nie liczę na niczyją dobroć.
Co ciekawe słyszałam "plotki" że ma ego przerośnięte do granic możliwości, że zrobi wszystko żeby człowiekowi dokopać a tu... taki przemiły mężczyzna.

972

Odp: Totalny mętlik w głowie

Tak mnie zaciekawiło... W jakim sensie zdrowiej jesz? Co np.?

973

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Tak mnie zaciekawiło... W jakim sensie zdrowiej jesz? Co np.?

Prawie codziennie jem ryby. Mięsa wcale.
Zainwestowałam w więcej owoców i warzyw żeby mieć pod ręką zawsze.
Kiedyś zwracałam uwagę tylko na limit kalorii.

974

Odp: Totalny mętlik w głowie

Skoro z chłopakami ci nie wychodzi to może zastanowiłabyś się nad związkiem z dziewczyną? Czasami można odkryć zupełnie nieoczekiwane rzeczy.

975

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Prawie codziennie jem ryby. Mięsa wcale.

Ryba to nie zwierzę, czyli martwa rybia tusza, to nie mięso?!

Posty [ 911 do 975 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026