netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 916 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 1 694 ]

716

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:

Nie ma problemu zadnego.

Slyszalam o tej kotce , okropne to jest. Mali psychopaci.

Ja nawet słyszałam opinie ludzi, że to bezmyślność i nie ich wina.
Ludzie by się postukali porządnie w głowę.
Bezmyślność to jest wtedy, jak dzieciak nie wie, że psu nie daje się cukierków.
Ja nie wiem skąd się tacy ludzie biorą....

717

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:

A co do sprawy  z psem to brawa za to dla niej. Oczywiscie nic specjalnego z wygladu, ale mysle, ze serce ma specjalne smile

Jaka szkoda, że prokurator zajmujący się sprawą przeciw nastolatce, która spowodowała wypadek w wyniku czego musiałem wybulić parę tysięcy na naprawę samochodu nie miał do tego serca. Tak jak w sprawie seryjnego włamania do naszych piwnic, gdzie dostaliśmy wszyscy takie ładne, standardowe pisemka - umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Za to proszę, z powodu jednego kundla i serca pani prokurator machina rusza... żałosne.

718 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 10:04:14)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Eh, nie moglam spac. Chyba ze 4 godziny spalam. Co najgorsze nie czuje zmeczenia. Jak wstalam to facet zapytal czy mu sie dni tygodnia pomylily bo przeciez zebym ja wstala o 8.30 w sobote to nieslychane big_smile
Nie wiem co mi jest. Chcialabym miec wplyw na to i czuc sie inaczej ale mi nie wychodzi. Czuje sie nieatrakcyjna fizycznie, psychicznie i umyslowo mimo ze ABSOLUTNIE NIC sie nie zmienilo a ktos z boku moglby stwierdzic ze wszystko jest idealnie bo przeciez nawet glupiego balaganu nie miewam. A mi sie wczoraj plakac chcialo. Powstrzymalam sie przez te durne rzesy.




Snake napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

A co do sprawy  z psem to brawa za to dla niej. Oczywiscie nic specjalnego z wygladu, ale mysle, ze serce ma specjalne smile

Jaka szkoda, że prokurator zajmujący się sprawą przeciw nastolatce, która spowodowała wypadek w wyniku czego musiałem wybulić parę tysięcy na naprawę samochodu nie miał do tego serca. Tak jak w sprawie seryjnego włamania do naszych piwnic, gdzie dostaliśmy wszyscy takie ładne, standardowe pisemka - umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Za to proszę, z powodu jednego kundla i serca pani prokurator machina rusza... żałosne.

Wiesz co... Sam jestes zalosny.
To ze w innych sprawach wymiar sprawiedliwosci zawiodl znaczy ze ma tez zawodzic w innych?
I szczerze? Tez by mnie g***** obchodzily Twoje piwnice i Twoje pieniadze. Dochodz sobie roszczenia na drodze cywilnej. Bo troche pomylila Ci sie sciezka odzyskiwania pieniedzy.
Niecierpie takich materialistow.

719

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie moje pieniądze, a ubezpieczyciela. Miałem autocasco smile więc nie o pieniądze mi chodziło, a o elementarną sprawiedliwość czyli choć symboliczne ukaranie bezmózgiej panienki. Zastanawia mnie za to jedno, jak te kancelarie potrafią brylować w takich sprawach o kundle, a ja znów musiałem pisać klientowi pismo o charakterze procesowym, bo jego kancelaria prawna tego nie potrafiła zrobić. Za to ładnie potrafili zrobić "kopiuj-wklej" lol Przy czym ja nie mam pretensji do tej akurat kancelarii, bo zdaję sobie sprawę, że nie odbiegają od normy. Za to kundelki, rozwodziki, tam można brylować...

720 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 10:09:50)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:

Nie moje pieniądze, a ubezpieczyciela. Miałem autocasco smile więc nie o pieniądze mi chodziło, a o elementarną sprawiedliwość czyli choć symboliczne ukaranie bezmózgiej panienki. Zastanawia mnie za to jedno, jak te kancelarie potrafią brylować w takich sprawach o kundle, a ja znów musiałem pisać klientowi pismo o charakterze procesowym, bo jego kancelaria prawna tego nie potrafiła zrobić. Za to ładnie potrafili zrobić "kopiuj-wklej" lol Przy czym ja nie mam pretensji do tej akurat kancelarii, bo zdaję sobie sprawę, że nie odbiegają od normy. Za to kundelki, rozwodziki, tam można brylować...

Brylowac? Widac nie zdajesz sobie sprawy jak takie sprawy wygladaja i jakie sa ciezkie dla 1. faktycznego ukarania sprawcy 2. prawnika ktory ma wrazliwosc wieksza niz Ty.
Co wiecej, akurat ta mecenas reprezentuje organizacje za darmo. To fakt powszechnie znany.
Trzeba bylo isc do innej kancelarii bo to standardowy pozew. Jakis Ty biedny nieswiadomy...
Jasne, zwierze kona godzinami ale dla Ciebie piwnica jest wazniejszym powodem do wymierzenia sprawiedliwosci.
Pozostawiam bez komentarza. I nie wyrazaj sie z laski swojej pogardliwie o zwierzeciu.

721

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie powiesz mi, że takie reprezentowanie za darmo ładnie nie wygląda w wizerunku smile Wiadomo, że najlepiej robić to właśnie chroniąc zwierzątka i do wizerunku +10 lol
Nie wiem do jakiej innej kancelarii miałem iść? W sprawie samochodu? Przecież to sprawa z urzędu przeciwko sprawcy wypadku, a ja miałem zaufanie do wymiaru sprawiedliwości smile Co do piwnicy, to wiesz - jeden sąsiad miał tam np. rower o dużej wartości sentymentalnej nie mówiąc o rynkowej. Inny skrzynkę dobrego wina. Ciężko cierpiał psychicznie na myśl, że jakieś żule to wypiły. Do innej kancelarii w sprawie, w której pisałem pismo? To nie ja, tylko mój klient, a jego stać na porządne kancelarie tyle, że nie ma takich w Polsce, które się na tym znają. Za dużo czasu koncentrują się na zwierzątkach smile
Kundel to obraźliwe? Ach....

722

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ty Snake serio jestes taka pusta laleczka, jak juz kiedys chyba mowilam.
Beznadzieja.

723

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Czuje sie nieatrakcyjna fizycznie, psychicznie i umyslowo mimo ze ABSOLUTNIE NIC sie nie zmienilo a ktos z boku moglby stwierdzic ze wszystko jest idealnie bo przeciez nawet glupiego balaganu nie miewam. A mi sie wczoraj plakac chcialo. Powstrzymalam sie przez te durne rzesy.

Stagnacja Cię zasmuciła. Musisz zrobić coś, co sprawi że znów poczujesz ile jesteś warta. Wyznacz sobie konkretny cel, rozplanuj i poczuj "flow". Jak chcesz o tym pogadać napisz na maila.

724

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:

Ty Snake serio jestes taka pusta laleczka, jak juz kiedys chyba mowilam.
Beznadzieja.

O dzięki, jeśli ty to piszesz znaczy żem zdrów na umyśle lol

725

Odp: Totalny mętlik w głowie
mevel napisał/a:
kammiś napisał/a:

Czuje sie nieatrakcyjna fizycznie, psychicznie i umyslowo mimo ze ABSOLUTNIE NIC sie nie zmienilo a ktos z boku moglby stwierdzic ze wszystko jest idealnie bo przeciez nawet glupiego balaganu nie miewam. A mi sie wczoraj plakac chcialo. Powstrzymalam sie przez te durne rzesy.

Stagnacja Cię zasmuciła. Musisz zrobić coś, co sprawi że znów poczujesz ile jesteś warta. Wyznacz sobie konkretny cel, rozplanuj i poczuj "flow". Jak chcesz o tym pogadać napisz na maila.

Ogarniam sie, odpale kompa (jak zwykle tel) i pisze do Ciebie. Ostatnio mi ta opcja nie dzialala, mam nadzieje ze bedzie dzialac teraz.
Od razu podpytam o kota, jesli mozna smile
Ta psycholog mowila, ze jestem typem "zadaniowca". Cokolwiek to oznacza, a za bardzo nie wiem, bo spieszylam sie na zajecia.

726 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-14 12:08:33)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dla mnie to nie ma znaczenia, czy broni się zwierząt z dobroci serca, czy dla wizerunku. Ważne, że coś się zmienia. Ta kobieta zrobiła kawał dobrej roboty, nieważne jakie były jej intencje. Oby więcej osób chciało sobie poprawiać wizerunek broniąc zwierząt.

A co do wyglądu, to jest zwyczajna, nie nazwałabym ją jakąś bardzo ładną.

727

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ogarniam sie, odpale kompa (jak zwykle tel) i pisze do Ciebie. Ostatnio mi ta opcja nie dzialala, mam nadzieje ze bedzie dzialac teraz.
Od razu podpytam o kota, jesli mozna smile
Ta psycholog mowila, ze jestem typem "zadaniowca". Cokolwiek to oznacza, a za bardzo nie wiem, bo spieszylam sie na zajecia.

Spoko o kocie też możemy big_smile ja mam widoczny adres, więc możesz go skopiować do poczty, bo opcje wysyłania wiadomości na forum są nieaktywne od dawna. Zgadzam się z Twoim psychologiem, właśnie taka mi się wydajesz od początku jak czytam ten wątek.

728 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 12:37:07)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Cslady - zależy na które zdjęcie patrzysz wink
Na tym na rozprawie wyglądała na zmęczoną.
Chociaż to nic dziwnego. Zauważyłam, że u nas na uczelni wszyscy są wiecznie zmęczeni, wszyscy aplikanci są zmęczeni, potem wszyscy prawnicy też big_smile Horror big_smile

Mevel -  aaaa, to dlatego kiedyś nie mogłam pisać i nie wiedziałam o co chodzi...
napisałam smile

729

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chodzi mi ogólnie o typ urody. Biorę poprawkę na zmęczenie, złe ujęcie itp.

730 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 13:25:58)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale na zdjęciach z katalogów wygląda przezaje****
Chociaż jeśli miałabym być o kogoś "zazdrosna" (bo w sumie jak można być zazdrosnym o kogoś z kim facet nie ma kontaktu?) to na pewno nie o nią - raz: nic do niej nie mam, nie znam jej, ale mam o niej bardzo dobrą opinię z racji tego co robi; dwa: spotykali się dawno i bardzo krótko. Wydaje się być naprawdę dobrym człowiekiem.
Bardziej myśli zaprząta mi wiadomo która pani. Która wcale nie wydaje się być dobrym człowiekiem.

Hahaha, właśnie przeczytałam coś co chętnie powiem Snake'owi wink
wiesz, że adwokaci zamiast Twoich pięknych piwnic bronić i dążyć do wymierzenia sprawiedliwości jakiejś nastolatce, przez którą Twoje cudne autko ucierpiało przyszli do siedziby ORA ze swoimi pupilami - psami i kotami. Dawno już, ale o tym nie słyszałam.
Na celu mają zbiórki dla schronisk, promowanie adopcji i pośrednictwo w nich, bezpłatną pomoc prawną w sprawach, w których zwierzę jest pokrzywdzone.
ku aprobacie dziekana, który swojego westa nie spuszcza z oka i nosi go na rękach, wg mediów.
Fajna inicjatywa. Jeszcze izba radców powinna zrobić coś podobnego - w końcu nowa ustawa przyznaje im uprawnienia w sprawach karnych.
I co zrobisz? A no nic nie zrobisz, bo mają prawo odmówić prowadzenia Twoich jakże arcyważnych spraw.
A prokuratura ma prawo umorzyć jakże ważne postępowanie w sprawie kradzieży roweru o wartości sentymentalnej i wypicia wina przez nieznanego żula. Ciężko byłoby dążyć do skazania kogoś, nie wiedząc kim jest. Kto miałby zasiąść na ławie oskarżonych? Ale widzę że ciężko to zrozumieć wink

731

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Hahaha, właśnie przeczytałam coś co chętnie powiem Snake'owi wink
wiesz, że adwokaci zamiast Twoich pięknych piwnic bronić i dążyć do wymierzenia sprawiedliwości jakiejś nastolatce, przez którą Twoje cudne autko ucierpiało przyszli do siedziby ORA ze swoimi pupilami - psami i kotami. Dawno już, ale o tym nie słyszałam.

W tamtej sprawie, to muszę ci wyjaśnić, że niczego nie oczekiwałem od adwokatów. Chyba nie muszę ci przypominać, że takimi sprawami zajmuje się prokuratura i sąd. Też niby kończą prawo ale adwokatami ich bym nie nazwał.
Natomiast co do innych spraw o jakich pisałem, nie moja broszka, że polski system szkolenia nie jest w stanie wypuścić na rynek absolwentów zorientowanych w pokaźnym zakresie polskiego prawa. Nawet lepiej, bo więcej zostaje dla innych, tylko śmiechu kupa jak potem robią kopiuj-wklej...

732 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 13:29:37)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Hahaha, właśnie przeczytałam coś co chętnie powiem Snake'owi wink
wiesz, że adwokaci zamiast Twoich pięknych piwnic bronić i dążyć do wymierzenia sprawiedliwości jakiejś nastolatce, przez którą Twoje cudne autko ucierpiało przyszli do siedziby ORA ze swoimi pupilami - psami i kotami. Dawno już, ale o tym nie słyszałam.

W tamtej sprawie, to muszę ci wyjaśnić, że niczego nie oczekiwałem od adwokatów. Chyba nie muszę ci przypominać, że takimi sprawami zajmuje się prokuratura i sąd. Też niby kończą prawo ale adwokatami ich bym nie nazwał.
Natomiast co do innych spraw o jakich pisałem, nie moja broszka, że polski system szkolenia nie jest w stanie wypuścić na rynek absolwentów zorientowanych w pokaźnym zakresie polskiego prawa. Nawet lepiej, bo więcej zostaje dla innych, tylko śmiechu kupa jak potem robią kopiuj-wklej...

Odnośnie tamtej sprawy edytowałam post.
Kogo mieliby skazywać skoro nie było oskarżonego?
Nie rozśmieszaj mnie.
Skoro policja nie wie, kto to mógłby być, to prokuratura nic zrobić nie może.
A, wybacz, czyjś rower o wartości jedynie sentymentalnej i kilka butelek wina to nie jest wielka społeczna szkodliwość czynu.

Dla pani prokurator z tej sprawy z psem oczywiście też szacunek smile

733

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ale na zdjęciach z katalogów wygląda przezaje****
Chociaż jeśli miałabym być o kogoś "zazdrosna" (bo w sumie jak można być zazdrosnym o kogoś z kim facet nie ma kontaktu?) to na pewno nie o nią - raz: nic do niej nie mam, nie znam jej, ale mam o niej bardzo dobrą opinię z racji tego co robi; dwa: spotykali się dawno i bardzo krótko. Wydaje się być naprawdę dobrym człowiekiem.
Bardziej myśli zaprząta mi wiadomo która pani. Która wcale nie wydaje się być dobrym człowiekiem.

Hahaha, właśnie przeczytałam coś co chętnie powiem Snake'owi wink
wiesz, że adwokaci zamiast Twoich pięknych piwnic bronić i dążyć do wymierzenia sprawiedliwości jakiejś nastolatce, przez którą Twoje cudne autko ucierpiało przyszli do siedziby ORA ze swoimi pupilami - psami i kotami. Dawno już, ale o tym nie słyszałam.
Na celu mają zbiórki dla schronisk, promowanie adopcji i pośrednictwo w nich, bezpłatną pomoc prawną w sprawach, w których zwierzę jest pokrzywdzone.
ku aprobacie dziekana, który swojego westa nie spuszcza z oka i nosi go na rękach, wg mediów.
Fajna inicjatywa. Jeszcze izba radców powinna zrobić coś podobnego - w końcu nowa ustawa przyznaje im uprawnienia w sprawach karnych.

Ale o wygląd w ogóle nie ma sensu być zazdrosną. Przecież nie jesteś brzydka, ani nawet przeciętna. Po prostu wyglądasz inaczej niż one. Mój facet umawiał się swego czasu z miss Polski i jakoś nie mam zamiaru się do niej porównywać. Ona nawet nie jest w moim typie, ale ogólnie jest ładna. Nie widzę sensu, żeby przeglądać jej zdjęcia. Wiadomo, że jeśli mężczyzna jest wolny i szuka kobiety do seksu, to będzie się umawiał z modelkami czy miss. Nie ma tu o co być zazdrosną. A co do tej drugiej kobiety, to sądzę, że po takim świństwie Twój facet w ogóle by jej nie brał pod uwagę, nawet gdyby przypełzła do niego na kolanach i błagała o wybaczenie. Faceci mają swój honor i godność. To spora część kobiet by wybaczyła takie upokorzenie, bo mają słabe charaktery.

734

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Kogo mieliby skazywać skoro nie było oskarżonego?

W sprawie wypadku był oskarżony, a raczej oskarżona, którą sam musiałem ująć i spisać. Sprawa przeciwko niej została umorzona ze względu na dotychczasową dobrą opinię i takie tam, dalej nie chciało mi się czytać.

kammiś napisał/a:

Nie rozśmieszaj mnie.
Skoro policja nie wie, kto to mógłby być, to prokuratura nic zrobić nie może.

Naprawdę nie wiesz jak to się odbywa? Przecież tych włamywaczy nikt nawet nie szukał smile Po miesiącu, dwóch przychodzi standardowa formułka i bywaj sprawo z biurka smile Im się nawet nie chce tyłka ruszyć w podobnych sprawach, a ja znam takie, gdzie wartość ukradzionego mienia była znaczna i bez problemu można wytypować sprawcę. Tylko realnie podchodząc trzeba by go samemu przyprowadzić na policję. Wszyscy się bowiem doskonale orientują kto jest sprawcą tylko nie biedna policja...

kammiś napisał/a:

A, wybacz, czyjś rower o wartości jedynie sentymentalnej i kilka butelek wina to nie jest wielka społeczna szkodliwość czynu.

No wybacz ale rower za parę tysięcy złotych i podobnej wartości skrzynka wina, to jest wymierna strata. To tak jak z dziećmi, które ci wybiją piłką szybę w samochodzie. Oj tam, to tylko szyba, naprawisz sobie...

735

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Ale o wygląd w ogóle nie ma sensu być zazdrosną. Przecież nie jesteś brzydka, ani nawet przeciętna.

Ale tak się właśnie dzisiaj czuję.

Po prostu wyglądasz inaczej niż one. Mój facet umawiał się swego czasu z miss Polski i jakoś nie mam zamiaru się do niej porównywać. Ona nawet nie jest w moim typie, ale ogólnie jest ładna. Nie widzę sensu, żeby przeglądać jej zdjęcia. Wiadomo, że jeśli mężczyzna jest wolny i szuka kobiety do seksu, to będzie się umawiał z modelkami czy miss. Nie ma tu o co być zazdrosną. A co do tej drugiej kobiety, to sądzę, że po takim świństwie Twój facet w ogóle by jej nie brał pod uwagę, nawet gdyby przypełzła do niego na kolanach i błagała o wybaczenie. Faceci mają swój honor i godność. To spora część kobiet by wybaczyła takie upokorzenie, bo mają słabe charaktery.

Zależy która - przeglądałam ich zdjęcia i nie o wszystkich powiedziałabym że są ładne.
Z modelek (nie miss) ładna jest np. Iza Miko.
Ale on się z modelką nie umawiał jako z kobietą do seksu. Kobiet do seksu szukał sobie po klubach i spotykał się z nimi kilka razy, nie regularnie przez prawie 2 miesiące.
Ale naprawdę, ona nie jest żadnym problemem.

736

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Kogo mieliby skazywać skoro nie było oskarżonego?

W sprawie wypadku był oskarżony, a raczej oskarżona, którą sam musiałem ująć i spisać. Sprawa przeciwko niej została umorzona ze względu na dotychczasową dobrą opinię i takie tam, dalej nie chciało mi się czytać.

kammiś napisał/a:

Nie rozśmieszaj mnie.
Skoro policja nie wie, kto to mógłby być, to prokuratura nic zrobić nie może.

Naprawdę nie wiesz jak to się odbywa? Przecież tych włamywaczy nikt nawet nie szukał smile Po miesiącu, dwóch przychodzi standardowa formułka i bywaj sprawo z biurka smile Im się nawet nie chce tyłka ruszyć w podobnych sprawach, a ja znam takie, gdzie wartość ukradzionego mienia była znaczna i bez problemu można wytypować sprawcę. Tylko realnie podchodząc trzeba by go samemu przyprowadzić na policję. Wszyscy się bowiem doskonale orientują kto jest sprawcą tylko nie biedna policja...

kammiś napisał/a:

A, wybacz, czyjś rower o wartości jedynie sentymentalnej i kilka butelek wina to nie jest wielka społeczna szkodliwość czynu.

No wybacz ale rower za parę tysięcy złotych i podobnej wartości skrzynka wina, to jest wymierna strata. To tak jak z dziećmi, które ci wybiją piłką szybę w samochodzie. Oj tam, to tylko szyba, naprawisz sobie...

I nie biegnę do prokuratury, tylko założyłabym sprawę C Y W I L N Ą.
Prokuratura to nie jest prywatne security.
Wyrażaj się JASNO. Pisałeś o wartości sentymentalnej - kilka postów wyżej.
Cenne wino w piwnicy NIESTRZEŻONEJ (pewnie w bloku?) trzymać? Nie był jak widać do niego przywiązany, skoro żul mógł sobie wejść ot tak.

737

Odp: Totalny mętlik w głowie

Może po prostu jesteś przemęczona i stąd te myśli? Mimo, że lubisz się uczyć i interesują Cię Twoje studia, to każdy potrzebuje odpoczynku. Ja myślałam podobnie o ex mojego partnera, bo one dużo umiały i robiły (były starsze ode mnie), a ja byłam wtedy tylko studentką. Ale akurat na mnie dobrze to wpłynęło. Tzn. ja nie porównywałam się do nich odnośnie mojego partnera, tylko raczej były dla mnie wzorem do naśladowania, bo też chciałam tyle umieć i odnieść sukces. big_smile Jedna z nich zresztą podczas rozmowy mnie zainspirowała do nauki 2 języków, których zapewne nigdy bym się nie nauczyła, gdybym sama miała wybierać. A okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Dzięki drugiej dziewczynie miałam romans z pracą w dyplomacji, czego sama też bym nie spróbowała. Uważam, że mój partner miał świetny gust jeśli chodzi o kobiety. Ty też powinnaś się w sumie z tego cieszyć, że wiązał się z kobietami na poziomie. A dopiero teraz masz takie myśli, czy zawsze miałaś? Bo jeśli teraz, to pewnie kwestia okoliczności, tj. zmęczenia, niewyspania, braku słońca, ostatnich problemów zdrowotnych (pewnie musiałaś nadrabiać zaległości na studiach) itp. Jak jestem zmęczona, to też głupie myśli mi przychodzą do głowy.

738 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 14:53:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Może po prostu jesteś przemęczona i stąd te myśli? Mimo, że lubisz się uczyć i interesują Cię Twoje studia, to każdy potrzebuje odpoczynku. Ja myślałam podobnie o ex mojego partnera, bo one dużo umiały i robiły (były starsze ode mnie), a ja byłam wtedy tylko studentką. Ale akurat na mnie dobrze to wpłynęło. Tzn. ja nie porównywałam się do nich odnośnie mojego partnera, tylko raczej były dla mnie wzorem do naśladowania, bo też chciałam tyle umieć i odnieść sukces. big_smile Jedna z nich zresztą podczas rozmowy mnie zainspirowała do nauki 2 języków, których zapewne nigdy bym się nie nauczyła, gdybym sama miała wybierać. A okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Dzięki drugiej dziewczynie miałam romans z pracą w dyplomacji, czego sama też bym nie spróbowała. Uważam, że mój partner miał świetny gust jeśli chodzi o kobiety. Ty też powinnaś się w sumie z tego cieszyć, że wiązał się z kobietami na poziomie. A dopiero teraz masz takie myśli, czy zawsze miałaś? Bo jeśli teraz, to pewnie kwestia okoliczności, tj. zmęczenia, niewyspania, braku słońca, ostatnich problemów zdrowotnych (pewnie musiałaś nadrabiać zaległości na studiach) itp. Jak jestem zmęczona, to też głupie myśli mi przychodzą do głowy.

Ja dopiero co skończyłam 3tygodniowe ferie, pobyt w szpitalu i chorobę gardła.
Powinnam być wypoczęta, nic robić nie musiałam wink
Nie musiałam nadrabiać zaległości. U nas nie wymagają przygotowywania się z zajęć na zajęcia - nie ma czegoś takiego. Nie interesuje ich co robimy w środku semestru. Interesuje ich tylko kolokwium zaliczeniowe.
Nie musiałam nawet odrabiać nieobecności - mam indywidualną organizację i mi się nie liczą.
Generalnie gdybym chciała, to mogłabym nie chodzić wcale tylko pojawiać się na zaliczenie, no ale z grzeczności chodzę wink

739

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Wyrażaj się JASNO. Pisałeś o wartości sentymentalnej - kilka postów wyżej.

Wydawało mi się, że wyraziłem się dość jasno:

Snake napisał/a:

jeden sąsiad miał tam np. rower o dużej wartości sentymentalnej nie mówiąc o rynkowej.

kammiś napisał/a:

Cenne wino w piwnicy NIESTRZEŻONEJ (pewnie w bloku?) trzymać? Nie był jak widać do niego przywiązany, skoro żul mógł sobie wejść ot tak.

Nie mógł wejść ot tak. Musiał dokonać włamania, a chyba wiesz, że zmienia to kwalifikację czynu smile Ofierze gwałtu też udzielisz porady prawnej, że mogła się nie szlajać po nocy...?

740

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Wyrażaj się JASNO. Pisałeś o wartości sentymentalnej - kilka postów wyżej.

Wydawało mi się, że wyraziłem się dość jasno:

Snake napisał/a:

jeden sąsiad miał tam np. rower o dużej wartości sentymentalnej nie mówiąc o rynkowej.

kammiś napisał/a:

Cenne wino w piwnicy NIESTRZEŻONEJ (pewnie w bloku?) trzymać? Nie był jak widać do niego przywiązany, skoro żul mógł sobie wejść ot tak.

Nie mógł wejść ot tak. Musiał dokonać włamania, a chyba wiesz, że zmienia to kwalifikację czynu smile Ofierze gwałtu też udzielisz porady prawnej, że mogła się nie szlajać po nocy...?

Nie, nie udzielę.
Nie doczytałam, wybacz.
Mimo wszystko nie uważam, że rower i alkohol są ważniejsze od psa. Choćby kosztowały i miliony.

741

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Mimo wszystko nie uważam, że rower i alkohol są ważniejsze od psa. Choćby kosztowały i miliony.

Też tak sądzę. Tym bardziej, że człowiek może sam siebie bronić i np. wynająć lepszą kancelarię, czy też walczyć o swoje prawa na drodze cywilnej. Pieniądze to tylko pieniądze. Na drugi raz po prostu lepiej zabezpieczałabym swoje rzeczy. A samochód zawsze może ucierpieć, takie ryzyko. Po to się go ubezpiecza. Natomiast pies sam siebie nie obroni i nie ma żadnych szans, by dochodzić swoich praw.

742

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Natomiast pies sam siebie nie obroni i nie ma żadnych szans, by dochodzić swoich praw.

Dowodzi tego szczególnie ostatni przypadek kiedy pitbull zagryzł dorosłego faceta... lol

743

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
cslady napisał/a:

Natomiast pies sam siebie nie obroni i nie ma żadnych szans, by dochodzić swoich praw.

Dowodzi tego szczególnie ostatni przypadek kiedy pitbull zagryzł dorosłego faceta... lol

A czyja to jest wina? Wina ludzi, którzy nie umieją wychowywać psów obronnych, a biorą sobie takie rasy. Nie jeden raz widzę jak to działa w tymi pitbullami, jak dresy szczują je na spacerach na jakieś małe psy. Nie psa trzeba karać, tylko człowieka. W ogóle powinno być jakoś bardziej uregulowane kto może mieć psa rasy uznanej za niebezpieczną. Bo dochodzi do absurdów, że byle dres może sobie kupić.

744

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
Snake napisał/a:
cslady napisał/a:

Natomiast pies sam siebie nie obroni i nie ma żadnych szans, by dochodzić swoich praw.

Dowodzi tego szczególnie ostatni przypadek kiedy pitbull zagryzł dorosłego faceta... lol

A czyja to jest wina? Wina ludzi, którzy nie umieją wychowywać psów obronnych, a biorą sobie takie rasy. Nie jeden raz widzę jak to działa w tymi pitbullami, jak dresy szczują je na spacerach na jakieś małe psy. Nie psa trzeba karać, tylko człowieka. W ogóle powinno być jakoś bardziej uregulowane kto może mieć psa rasy uznanej za niebezpieczną. Bo dochodzi do absurdów, że byle dres może sobie kupić.

Te rasy niebezpieczne to jest bzdura. Byle większego kundla można wychować tak, że stanie się maszyną do zabijania. Ja miałam do czynienia z pitbullami-miśkami, co były do dzieci lepsze od niańki, a podwórkowego kundla znajomej musiałam kiedyś porządnie poddusić kolczatką żeby puścił moją rękę - kobieta sobie z psem kompletnie nie radziła, ja go zaczęłam ogarniać, to przy pierwszym podważeniu jego dominacji po prostu się na mnie rzucił. Jakbym spanikowała, to by mnie chyba zeżarł. Tylko ja jestem w stanie wyjść z tym psem na spacer, bo nikogo innego nie respektuje. Nigdy nie był bity, szczuty, ani nic z tych rzeczy - jest niezsocjalizowany i super dominujący. To wystarczy.

Ale oczywiście nie jest to winą psa, tylko człowieka, bo człowiek jako właściciel jest za psa odpowiedzialny - nieważne, czy pies jest mały i bezbronny, czy wielki, silny i potrafiący zrobić z zębów użytek.

745 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-14 17:30:22)

Odp: Totalny mętlik w głowie
WitchQueen napisał/a:

Te rasy niebezpieczne to jest bzdura. Byle większego kundla można wychować tak, że stanie się maszyną do zabijania. Ja miałam do czynienia z pitbullami-miśkami, co były do dzieci lepsze od niańki, a podwórkowego kundla znajomej musiałam kiedyś porządnie poddusić kolczatką żeby puścił moją rękę - kobieta sobie z psem kompletnie nie radziła, ja go zaczęłam ogarniać, to przy pierwszym podważeniu jego dominacji po prostu się na mnie rzucił. Jakbym spanikowała, to by mnie chyba zeżarł. Tylko ja jestem w stanie wyjść z tym psem na spacer, bo nikogo innego nie respektuje. Nigdy nie był bity, szczuty, ani nic z tych rzeczy - jest niezsocjalizowany i super dominujący. To wystarczy.

Ale oczywiście nie jest to winą psa, tylko człowieka, bo człowiek jako właściciel jest za psa odpowiedzialny - nieważne, czy pies jest mały i bezbronny, czy wielki, silny i potrafiący zrobić z zębów użytek.

No tak, ja się odwołuję do nazewnictwa, które jest ogólnie stosowane. Istnieje lista ras niebezpiecznych i właścicieli tych ras obowiązują bardziej zaostrzone przepisy, np. co do noszenia kagańca. Chociaż w praktyce nie widzę, żeby ktoś się do tego stosował. W każdym razie agresja psa zawsze wynika z wychowania albo jakichś jego doświadczeń. Odpowiednio zsocjalizowany i wychowany pies nie zabije przypadkowego człowieka. Zresztą przywoływanie takiego przypadku w ramach argumentu jest delikatnie mówiąc idiotyczne, bo jest mało tak agresywnych psów, które są w stanie zabić dorosłego człowieka. Większość psów nie umie się bronić, nawet jeśli ma warunki. Dlatego ludzie powinni ich bronić. Nie można tego porównywać z jakąś trywialną kradzieżą.

746

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ten pitbull był ponoć bardzo spokojny, a zagryzł sąsiada, który próbował reanimować jego właściciela z zawałem. W rezultacie sąsiad zagryziony, właściciel spokojnie też zszedł, a psa uśpią lol

747 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-14 18:12:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:

Ten pitbull był ponoć bardzo spokojny, a zagryzł sąsiada, który próbował reanimować jego właściciela z zawałem. W rezultacie sąsiad zagryziony, właściciel spokojnie też zszedł, a psa uśpią lol

Jeśli to było podczas reanimacji, to zgodnie z logiką psa ten facet robił krzywdę jego panu. Nie mówię, że to jest ok, ale zachowanie psa ma swoje wyjaśnienie. To nie było jakieś przypadkowe zabicie przypadkowej osoby. Po prostu zbieg mało sprzyjających okoliczności. Nie możesz tego porównywać z krzywdzeniem psów przez ludzi, bo oni to robią dla zabawy i jako ujście frustracji.

748

Odp: Totalny mętlik w głowie

No niezła ta pani adwokat jak już obrobią ją odpowiednio do zdjęcia smile

749 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 04:54:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Bez obrabiania rowniez


Edit:
No. Swietnie. A raczej do d*py.
Snake, Pitagoras - blagam Was o jedno - chodz raz nie badzcie zlosliwi. Bo ja nie wytrzymam. I nie w kontekscie tego ze sie wkurze i bede oburzac na forum tylko tak wewnetrznie. Miejcie litosc. Bo naprawde nie mam komu tego powiedziec. Rodzicom nie, kolegom nie, przyjaciolce ktora jest niepoprawna romantyczka-idealiska tym bardziej.
Powiedzial ze powinnismy odpoczac. Ze ostatnio w ogole nie rozmawiamy, ze ja (bo to oczywiscie moja wina) przychodze po zajeciach, spie po poludniu albo wieczorem zamiast w nocy, ze sie ostatnio prawie wcale nie odzywam i zamykam sama w pokoju mimo ze nie mam duzo nauki teraz (prawda, nie mam  w porownaniu do tego co bylo rok temu i co bedzie w przyszlym roku).
Super. Za 3 miesiace sie bronie na licencjacie. Od wtorku zaczynam staz. Badam kota. Swietnie ze bede z tym wszystkim sama. Ale jego to przeciez nie interesuje. On sie musi skupic na zakonczeniu swojego cudownego przewodu jeszcze bardziej cudowna obrona.
Najgorsze jest to ze ja wcale nie watpie w to ze to jest moja wina. Jezeli wina jest czyjas jest latwiej. A teraz wcale nie jest latwo.
Siedze i rycze zamiast spac. Oczywiscie to tez go nie interesuje. Powiedzialam mu zeby sobie poszedl. I sobie poszedl. Wcale tak nie myslalam.

750

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, bo tu się zaczyna kwestia priorytetów.I zobacz jak jesteś groteskowo śmieszna:
Dla Ciebie najważniejsza jest obrona licencjatu.Bo jakżeby inaczej.
Dla niego najważniejsza jest obrona doktoratu.Jak on śmie.Cham.
Widzisz jakąś...hmmmm.Niekonsekwecję?
Wiesz w czym jest problem?
W tym, że to TYLKO jakiś gówniany licencjat.A dla Ciebie, to jest 'aż'.
Z czystej ciekawości.Znasz przypadek, by ktoś nie 'obronił' licencjatu?
Przecież to banalna formalność.Wchodzisz, odpowiadasz na pytanie z gatunku jak się pani nazywa i po zawodach.Jeżeli choćby pobieżnie przejrzałaś jego treść, to banał.

  Już Ci pisałem wiele miechów temu.Ten cały'związek' jest tymczasówką.
Po pierwsze z Twojej strony.Jesteś z nim,bo póki co, chłopak skacze wokół Ciebie, co jest fajne i wygodne.Ty masz w sumie wywalone na niego.Jesteś ewidentnym biorcą w tej znajomości.
Jemu oczywiście hiper entuzjazm przejdzie i zacznie się zachowywać normalnie.A dla Ciebie 'normalnie' będzie nieakceptowalne.Więc będzie finał z Twoim poczuciem krzywdy jeszcze.
Nie jutro, nie za tydzień, ale tak będzie, bo to widać.
A Ty na dłuższą metę,co masz do zaoferowania facetowi?

751

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:

Kammiś, bo tu się zaczyna kwestia priorytetów.I zobacz jak jesteś groteskowo śmieszna:
Dla Ciebie najważniejsza jest obrona licencjatu.Bo jakżeby inaczej.
Dla niego najważniejsza jest obrona doktoratu.Jak on śmie.Cham.
Widzisz jakąś...hmmmm.Niekonsekwecję?
Wiesz w czym jest problem?
W tym, że to TYLKO jakiś gówniany licencjat.A dla Ciebie, to jest 'aż'.
Z czystej ciekawości.Znasz przypadek, by ktoś nie 'obronił' licencjatu?
Przecież to banalna formalność.Wchodzisz, odpowiadasz na pytanie z gatunku jak się pani nazywa i po zawodach.Jeżeli choćby pobieżnie przejrzałaś jego treść, to banał.

  Już Ci pisałem wiele miechów temu.Ten cały'związek' jest tymczasówką.
Po pierwsze z Twojej strony.Jesteś z nim,bo póki co, chłopak skacze wokół Ciebie, co jest fajne i wygodne.Ty masz w sumie wywalone na niego.Jesteś ewidentnym biorcą w tej znajomości.
Jemu oczywiście hiper entuzjazm przejdzie i zacznie się zachowywać normalnie.A dla Ciebie 'normalnie' będzie nieakceptowalne.Więc będzie finał z Twoim poczuciem krzywdy jeszcze.
Nie jutro, nie za tydzień, ale tak będzie, bo to widać.
A Ty na dłuższą metę,co masz do zaoferowania facetowi?

Nie. Nie jaram sie obrona licencjatu. Nie wiem czemu o tym napisala..
Masz racje. Nic nie mam do zaoferowania.
I w ogole masz racje. Jestem do d*py.

752

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Bez obrabiania rowniez.

Właśnie, że bez obrabiania żadne cudo tylko ot ładna kobieta. Tam gdzie wychodzi ekstra, to kwestia profesjonalnego fotografa, oświetlenia i przygotowania. To jedno, a drugie mała porada. Za dużo pytlujesz jęzorem. Co wrzucisz do sieci już tam zostaje. Podajesz informacje, które mogą zostać uznane za tzw. wrażliwe i dajesz możliwość zidentyfikowania osób, których dotyczą. Jakbym chwilę posiedział, to teraz jestem już w stanie ustalić nazwisko twoje i twojego faceta. Po co ci to?

753

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Masz racje. Nic nie mam do zaoferowania.
I w ogole masz racje. Jestem do d*py.

Nie jesteś do dupy.
Po prostu ten konkretny człowiek nie jest dla Ciebie dostatecznym bodźcem, abyś się mocno wczuła.
3m się Mała.

754

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bez obrabiania rowniez.

Właśnie, że bez obrabiania żadne cudo tylko ot ładna kobieta. Tam gdzie wychodzi ekstra, to kwestia profesjonalnego fotografa, oświetlenia i przygotowania. To jedno, a drugie mała porada. Za dużo pytlujesz jęzorem. Co wrzucisz do sieci już tam zostaje. Podajesz informacje, które mogą zostać uznane za tzw. wrażliwe i dajesz możliwość zidentyfikowania osób, których dotyczą. Jakbym chwilę posiedział, to teraz jestem już w stanie ustalić nazwisko twoje i twojego faceta. Po co ci to?

Szczerze to mi dzisiaj wszystko jedno...
Co do wrazliwych informacji - pani modelka w playboyu nie byla i okazalo sie ze to plotki.
Nie moja sprawa.
Moje nazwisko mozesz sobie ustalac. Mnie to akurat nie ruszy za bardzo.

755

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Kammiś, bo tu się zaczyna kwestia priorytetów.I zobacz jak jesteś groteskowo śmieszna:
Dla Ciebie najważniejsza jest obrona licencjatu.Bo jakżeby inaczej.
Dla niego najważniejsza jest obrona doktoratu.Jak on śmie.Cham.
Widzisz jakąś...hmmmm.Niekonsekwecję?
Wiesz w czym jest problem?
W tym, że to TYLKO jakiś gówniany licencjat.A dla Ciebie, to jest 'aż'.
Z czystej ciekawości.Znasz przypadek, by ktoś nie 'obronił' licencjatu?
Przecież to banalna formalność.Wchodzisz, odpowiadasz na pytanie z gatunku jak się pani nazywa i po zawodach.Jeżeli choćby pobieżnie przejrzałaś jego treść, to banał.

  Już Ci pisałem wiele miechów temu.Ten cały'związek' jest tymczasówką.
Po pierwsze z Twojej strony.Jesteś z nim,bo póki co, chłopak skacze wokół Ciebie, co jest fajne i wygodne.Ty masz w sumie wywalone na niego.Jesteś ewidentnym biorcą w tej znajomości.
Jemu oczywiście hiper entuzjazm przejdzie i zacznie się zachowywać normalnie.A dla Ciebie 'normalnie' będzie nieakceptowalne.Więc będzie finał z Twoim poczuciem krzywdy jeszcze.
Nie jutro, nie za tydzień, ale tak będzie, bo to widać.
A Ty na dłuższą metę,co masz do zaoferowania facetowi?

Nie. Nie jaram sie obrona licencjatu. Nie wiem czemu o tym napisala..
Masz racje. Nic nie mam do zaoferowania.
I w ogole masz racje. Jestem do d*py.

kammis mam nadzieje, ze ta twoja wypowiedz to ironiczna byla. Wiesz jaki jest problem z Twoim facetem? On sobie nie radzi w sytuacjach stresowych i odreagowuje to na slabszych. Vide pielegniarka, ksiegowa, teraz Ty.
Nie daj sobie wmowic, ze nie masz nic do zaoferowania. A nawet gdybys sie jarala obrona licencjatu to masz do tego prawo. Przeciez to dla Ciebie tak samo wazne jak dla innych doktorat. I nie to nie jest Twoja wina. Jesli juz musisz rozpatrywac to w kategorii winy to wspolnej.
Troche mi to podchodzi pod tchurzostwo ze strony doktoranta. Cos nie wychodzi wiec najlepiej uciec.
On chcial byscie odpoczeli od siebie czy w ogole?

756

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Co do wrazliwych informacji - pani modelka w playboyu nie byla i okazalo sie ze to plotki.
Nie moja sprawa.
Moje nazwisko mozesz sobie ustalac. Mnie to akurat nie ruszy za bardzo.

Nie chodzi o panią adwokat ale o wrażliwe dane na temat ciebie i twojego faceta, a podałaś ich trochę. Nie wiem czy twój facet się nimi chwali na lewo i prawo. No i znów się najeżasz, a dałem ci tylko poradę. Skoro ja mogę ustalić twoje dane, to będzie to mógł zrobić każdy ciul z dostępem do sieci. Informacja to broń, a nie wiesz do jakich środków sięgają np. twoi przyszli koledzy po fachu?

757

Odp: Totalny mętlik w głowie
Jozefina napisał/a:
kammiś napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Kammiś, bo tu się zaczyna kwestia priorytetów.I zobacz jak jesteś groteskowo śmieszna:
Dla Ciebie najważniejsza jest obrona licencjatu.Bo jakżeby inaczej.
Dla niego najważniejsza jest obrona doktoratu.Jak on śmie.Cham.
Widzisz jakąś...hmmmm.Niekonsekwecję?
Wiesz w czym jest problem?
W tym, że to TYLKO jakiś gówniany licencjat.A dla Ciebie, to jest 'aż'.
Z czystej ciekawości.Znasz przypadek, by ktoś nie 'obronił' licencjatu?
Przecież to banalna formalność.Wchodzisz, odpowiadasz na pytanie z gatunku jak się pani nazywa i po zawodach.Jeżeli choćby pobieżnie przejrzałaś jego treść, to banał.

  Już Ci pisałem wiele miechów temu.Ten cały'związek' jest tymczasówką.
Po pierwsze z Twojej strony.Jesteś z nim,bo póki co, chłopak skacze wokół Ciebie, co jest fajne i wygodne.Ty masz w sumie wywalone na niego.Jesteś ewidentnym biorcą w tej znajomości.
Jemu oczywiście hiper entuzjazm przejdzie i zacznie się zachowywać normalnie.A dla Ciebie 'normalnie' będzie nieakceptowalne.Więc będzie finał z Twoim poczuciem krzywdy jeszcze.
Nie jutro, nie za tydzień, ale tak będzie, bo to widać.
A Ty na dłuższą metę,co masz do zaoferowania facetowi?

Nie. Nie jaram sie obrona licencjatu. Nie wiem czemu o tym napisala..
Masz racje. Nic nie mam do zaoferowania.
I w ogole masz racje. Jestem do d*py.

kammis mam nadzieje, ze ta twoja wypowiedz to ironiczna byla. Wiesz jaki jest problem z Twoim facetem? On sobie nie radzi w sytuacjach stresowych i odreagowuje to na slabszych. Vide pielegniarka, ksiegowa, teraz Ty.
Nie daj sobie wmowic, ze nie masz nic do zaoferowania. A nawet gdybys sie jarala obrona licencjatu to masz do tego prawo. Przeciez to dla Ciebie tak samo wazne jak dla innych doktorat. I nie to nie jest Twoja wina. Jesli juz musisz rozpatrywac to w kategorii winy to wspolnej.
Troche mi to podchodzi pod tchurzostwo ze strony doktoranta. Cos nie wychodzi wiec najlepiej uciec.
On chcial byscie odpoczeli od siebie czy w ogole?

Od siebie.

Pitagoras mylisz sie. Akurat nie ma dla mnie silniejszego bodzca zebym starala sie dla kogos.

Jozefina, Pitagoras ma racje ze nie mam nic do zaoferowania. Prostym dowodem jest to ze nie wiem co moglabym w tym punkcie wymienic.

758

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Co do wrazliwych informacji - pani modelka w playboyu nie byla i okazalo sie ze to plotki.
Nie moja sprawa.
Moje nazwisko mozesz sobie ustalac. Mnie to akurat nie ruszy za bardzo.

Nie chodzi o panią adwokat ale o wrażliwe dane na temat ciebie i twojego faceta, a podałaś ich trochę. Nie wiem czy twój facet się nimi chwali na lewo i prawo. No i znów się najeżasz, a dałem ci tylko poradę. Skoro ja mogę ustalić twoje dane, to będzie to mógł zrobić każdy ciul z dostępem do sieci. Informacja to broń, a nie wiesz do jakich środków sięgają np. twoi przyszli koledzy po fachu?

Snake!
Pomyliles sie.
Ja sie nie najezylam.
Serio.
Nadinterpretujesz.
To ze mi wszystko jedno i mnie mozesz ustalac to byla prawda, bo dzisiaj moglby mi oddzial antyterrorystyczny wpasc na chate i nie zrobiliby na mnie wrazenia.

759 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 13:22:08)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, ale dziwisz mu się? Studia studiami i robota robotą, ale jeśli piszesz, że się w sumie mijacie (inne godziny funkcjonowania itp.) i nie rozmawiacie, to chłop miał prawo mieć dość. W końcu nawet rok nie jesteście razem i to powinien być najbardziej intensywny etap znajomości, zamiast życia jak stare małżeństwo. Co Ty jemu dajesz od siebie? Tylko nie odbieraj tego jako ataku. Sprawa jest o tyle prosta, że wszystko zależy tak naprawdę od Ciebie. Jeśli będziesz chciała, to przecież możesz się poprawić i porozmawiać z nim o tym, żeby dał Ci na to szansę. Tylko widzisz, jeśli robisz jedyny priorytet ze studiów i pracy, to ten związek i tak się rozpadnie albo w najlepszym razie będziecie dwójką prawie obcych sobie ludzi, którzy po prostu żyją razem i mają podobne cele w życiu. Jesteście razem prawie rok, więc do zdechnięcia motyli już bliżej niż dalej i co zostanie, gdy ta pierwsza fascynacja się skończy? Niestety, ale facetowi trzeba poświęcać czas, żeby się udało. Nie zgodzę się, żeby zrzucać winę na niego i mówić, że jest tchórzem (o ile jest tak jak tutaj piszesz, bo w końcu nie znam Was). I nie chodzi też o to, że Ty nie masz niczego do zaoferowania, bo masz. Tylko czy rzeczywiście mu to dajesz? Jeśli nie rozmawiacie i mało czasu z nim spędzasz, to rzeczywiście słabo. A jak już spędzaliście czas, to on skakał wokół Ciebie, bo byłaś chora, siedział z Tobą w szpitalu itp. A gdzie zajmowanie się nim i jego potrzeby? Bo tutaj niczego takiego nigdy nie opisywałaś, więc rzeczywiście wyglądało na to, że on wokół Ciebie ciągle skakał i teraz po prostu ma dość. Dlaczego nie dbasz o Waszą relację i np. zamykasz się sama w pokoju, skoro nie masz dużo nauki? Przecież to wygląda jednoznacznie, jeśli nie jest się Tobą i nie zna wytłumaczenia. Też bym na jego miejscu doszła do podobnych związków. Jeśli coś nie gra, to musisz mu to wytłumaczyć i nie oczekiwać, że on będzie z Tobą niezależnie od Twojego olewania go.

Może po prostu nie jesteś gotowa w tym momencie na stały związek? Dla mnie to w pełni zrozumiałe, że chcesz się teraz skupić na studiach i pracy, ale wtedy to się odbywa kosztem życia prywatnego. Mam wrażenie, że Ty chcesz mieć wszystko, a jednocześnie oczekujesz, że on będzie za Tobą latał i zawsze Ci pomagał. A on to faktycznie robił. Nie wypominaj mu, że teraz chce się skupić na doktoracie, bo to nie jest Wasz prawdziwy problem. Zawsze, gdy go potrzebowałaś, to był i umiał to pogodzić z doktoratem. To jednak musi działać w dwie strony, bo Ty chyba bardziej szukasz ojca, który się Tobą zaopiekuje, zamiast partnera, gdzie oboje będziecie "poświęcać" swoją pracę/studia.

760

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Pitagoras ma racje ze nie mam nic do zaoferowania. Prostym dowodem jest to ze nie wiem co moglabym w tym punkcie wymienic.

Tylko ja, Kamilciu, nie piszę broń Boże, w sensie, że jesteś trefna.
Po prostu nie masz bodźca, bo Ci za bardzo nie zależy.
Jakiś czas temu bujałem się z taką borderline light jak Ty.Też dwie lewe ręce do wszystkiego.
Taka gospodyni, że jak odgrzewała paluszki rybne Frosty, to wierzch się palił, a środek był zamarznięty.
I ona potrafiła się nauczyć robić jakieś wymyślne potrawy specjalnie dla mnie, albo polecieć do sklepu kupić coś, o czym autentycznie przypadkiem napomknąłem, że mam akurat ochotę.
Pytanie: czy zależałoby Ci na tyle, by robić takie rzeczy?
Raczej nie.Od początku widać, że ten Twój facet jest dodatkiem do świata który już masz i którego nie masz zamiaru ani odrobinę dostosować 'pod' niego, bo to już by wymagało wysiłku.
Z jego strony chyba jednak jakieś zaangażowanie jest.I tu jest problem bo asymetria w zaangażowaniu zawsze się kumuluje i w końcu wybucha.
Typu zajmowanie się Twoim kotem.Tak obiektywnie.To obcy kot, on ma go w dupie.I żadna to atrakcja jeździć z nim po weterynarzach, zwłaszcza bez autentycznej potrzeby.Mniej więcej tak jakbyś Ty szła z dzieckiem sąsiadki do przychodni bo ma pryszcza.
Jeśli coś robi, to dla Ciebie.I mniej lub bardziej świadomie oczekuje rewanżu.A jak się nie doczeka, to robią się problemy.

761 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 13:35:20)

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:

I mniej lub bardziej świadomie oczekuje rewanżu.A jak się nie doczeka, to robią się problemy.

No właśnie. Nawet nie chodzi o to, żebyś się za wszystko rewanżowała, ale jeśli Ty niczego nie robisz, to dajesz znać, że jesteś nierentowną inwestycją emocjonalną, bo to jemu zależy bardziej. On Ci nie siedzi w głowie i liczą się Twoje czyny. Z tego, co pisałaś, to on naprawdę mnóstwo dla Ciebie robił i zawsze ze wszystkim Ci pomagał. Ile kobiet może to powiedzieć o swoim facecie? Naprawdę nieliczna garstka. Natomiast Ty ciągle tylko brałaś. Chyba, że faktycznie nam tego nie opisywałaś, wtedy jesteśmy w błędzie. Tylko zawsze się chwaliłaś, że tego dla faceta nie zrobisz, tamtego też nie. Jemu bardzo na Tobie zależy, ale Tobie może rzeczywiście nie bardzo. Nawet jak tutaj pisałaś o tym odpoczęciu, to nie napisałaś, że go tak bardzo kochasz i nie wyobrażasz sobie dni bez niego, tylko że Cię samą ze wszystkim zostawia i kto Ci teraz pomoże.

762

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:

bo Ci za bardzo nie zależy.

cslady napisał/a:

bo to jemu zależy bardziej.

Mam zupełnie odmienną teorię, ale skoro Autorka nie chce aby jej teraz "dowalać", to się powstrzymam.
Z jednym się zgadzam z Pitagorasem - ten związek od początku był "tymczasówką".

763 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 14:16:56)

Odp: Totalny mętlik w głowie
luc napisał/a:
pitagoras napisał/a:

bo Ci za bardzo nie zależy.

cslady napisał/a:

bo to jemu zależy bardziej.

Mam zupełnie odmienną teorię, ale skoro Autorka nie chce aby jej teraz "dowalać", to się powstrzymam.
Z jednym się zgadzam z Pitagorasem - ten związek od początku był "tymczasówką".

Napisz co myslisz.
Chodzilo mi o kasliwe celowo zlosliwe uwagi w stylu gadek Pitagorasa "ty i tak nie zrozumiesz".
Nie o sama tresc tylko o jezyk wypowiedzi.
Ja zawsze chce znac prawde jaka by ona nie byla. Nie lubie siebie sama oszukiwac. Wbrew temu co Wam sie moze tutaj wydawac nie zyje zludzeniami. Lubie wiedziec jak jest i dostosowac do tego swoje "zadania" - mniejsze albo wieksze.

764

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jeśli jesteś gotowa (bo mam wątpliwości) na ostrą ocenę, to napiszę, ale w nocy.

765 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 14:39:56)

Odp: Totalny mętlik w głowie
luc napisał/a:

Jeśli jesteś gotowa (bo mam wątpliwości) na ostrą ocenę, to napiszę, ale w nocy.

Ostra, ale nie zlosliwa?
Ok.
Dlaczego w nocy???
Wyspac bym sie chciala...dzisiaj zasnelam po 6.
Jak przeczytam rano to jesli to faktycznie brutalne to nie bedzie ciekawie funkcjonowac caly dzien na uczelni, gdzie zreszta moge go spotkac.
Aaa jesli to ocena ze jestem darmozjadem ktory zeruje na knnych w sensie emocjonalnym to mozesz nie pisac - Pitagoras mi to naprawde uswiadomil. Nic nie pisze bo sie zgadzam i to jest bolesne.
Z jednym sie pomylil, bo nie jestem borderline, zdaniem psycholog. To sie nazywa "osobowosc neurotyczna".
Cslady - ja go kocham. Moze mam problemy z okazywaniem ale nigdy nie mialam co do tego wewnetrznych watpliwosci.
Pitagoras - my sie wzajemnie raczej "nie dokarmiamy" i nie gotujemy. On gotowal raz na dwa tygodnie w ramach rozrywki. Jak mieszkal sam to tez to robil. Ale jak np widzialam ladna koszule to mu ją kupowalam. Jak wstawalam wczesniej to zawsze robilam mu kawe. I ukladalam mu papiery na biurku, tak o sama z siebie. No i robilam to co zawsze w domu robie niezaleznie od tego czy mieszkam z kims czy sama.
A przy kocie to generalnie ja robie wszystko. Wyjatek to choroba albo wyjazd. Tak to ja go karmie, czesze, sprzatam kuwete, chodze do weta.

766

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Dlaczego w nocy???

Bo teraz zabieram się za coś innego wink
Czas będę miała dopiero w nocy (a i to pewne nie jest).

767

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
Jozefina napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie. Nie jaram sie obrona licencjatu. Nie wiem czemu o tym napisala..
Masz racje. Nic nie mam do zaoferowania.
I w ogole masz racje. Jestem do d*py.

kammis mam nadzieje, ze ta twoja wypowiedz to ironiczna byla. Wiesz jaki jest problem z Twoim facetem? On sobie nie radzi w sytuacjach stresowych i odreagowuje to na slabszych. Vide pielegniarka, ksiegowa, teraz Ty.
Nie daj sobie wmowic, ze nie masz nic do zaoferowania. A nawet gdybys sie jarala obrona licencjatu to masz do tego prawo. Przeciez to dla Ciebie tak samo wazne jak dla innych doktorat. I nie to nie jest Twoja wina. Jesli juz musisz rozpatrywac to w kategorii winy to wspolnej.
Troche mi to podchodzi pod tchurzostwo ze strony doktoranta. Cos nie wychodzi wiec najlepiej uciec.
On chcial byscie odpoczeli od siebie czy w ogole?

Od siebie.

Pitagoras mylisz sie. Akurat nie ma dla mnie silniejszego bodzca zebym starala sie dla kogos.

Jozefina, Pitagoras ma racje ze nie mam nic do zaoferowania. Prostym dowodem jest to ze nie wiem co moglabym w tym punkcie wymienic.

Kammis, a ja potrafie. Pierwsza jaka mi przychodzi do glowy to to, ze jestes niesamowicie lojalna w stosunku do swoich bliskich, i jestes tez taka w stosunku do niego.
Tak to prawda, znalazlas sobie faceta, ktory w jakims tam stopniu mial Ci zapewnic opieke- takie zastepstwo ojca. Padlo tu kilka zarzutow ze Ty nie odplacasz mu tym samym. Naprawde nie troszczysz sie o niego? W zaden sposob? Czy on Ci kiedykolwiek mowil, ze powinnas sie zmienic? Mowil czego oczekuje od waszego zwiazku? Dawal znaki, ze jest niezadowolony?

768 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 14:46:40)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
luc napisał/a:

Jeśli jesteś gotowa (bo mam wątpliwości) na ostrą ocenę, to napiszę, ale w nocy.

Ostra, ale nie zlosliwa?
Ok.
Dlaczego w nocy???
Wyspac bym sie chciala...dzisiaj zasnelam po 6.
Jak przeczytam rano to jesli to faktycznie brutalne to nie bedzie ciekawie funkcjonowac caly dzien na uczelni, gdzie zreszta moge go spotkac.
Aaa jesli to ocena ze jestem darmozjadem ktory zeruje na knnych w sensie emocjonalnym to mozesz nie pisac - Pitagoras mi to naprawde uswiadomil. Nic nie pisze bo sie zgadzam i to jest bolesne.
Z jednym sie pomylil, bo nie jestem borderline, zdaniem psycholog. To sie nazywa "osobowosc neurotyczna".
Cslady - ja go kocham. Moze mam problemy z okazywaniem ale nigdy nie mialam co do tego wewnetrznych watpliwosci.

Kammiś, ale nikt tu Cię nie chce zranić. Ja bym Ci w ogóle nie pisała tego, co napisałam, gdyby nie fakt, że na to wszystko wpływ masz tylko Ty. Możesz to zmienić. Poza tym jak jest naprawdę, to wiesz tylko Ty, bo ja tworzę opinię tylko na podstawie Twoich postów, a to zawsze nie jest pełny obraz. Twój facet nie jest kryształowy, bo też nie podobał mi się jego stosunek do ludzi itp. Tylko bardzo dużo pisałaś na ten temat, że o Ciebie dba (czasami to było aż kontrolowanie wg mnie), więc nie oceniałabym go aż tak krytycznie. Natomiast jak Ty dbałaś o Waszą relację, to nie mam pojęcia. Po prostu o tym nie pisałaś, co w sumie jest naturalne. A on już tak ostatecznie wyprowadził się od Ciebie? Proponował jakiś konkretny okres tego "odpoczywania"?

No tak, Jozefina zwróciła uwagę na ważny aspekt. Jeśli coś mu się przestawało podobać, to powinien Ci o tym na bieżąco mówić, bo jeśli nie mówił i tak po prostu uciekł, to też trochę dziwne. Mówił Ci wcześniej, że masz dla niego mało czasu i mu to się nie podoba?

769

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

. Jeśli coś mu się przestawało podobać, to powinien Ci o tym na bieżąco mówić, bo jeśli nie mówił i tak po prostu uciekł, to też trochę dziwne. Mówił Ci wcześniej, że masz dla niego mało czasu i mu to się nie podoba?

Sratatata.Facet to nie baba i nie będzie kłapał dziobem bez sensu.
Symetria w związku jest oczywistą oczywistością i sam fakt, że trzeba się o nią upominać jest chory.
To już jakaś totalna pizda może się tak zachowywać.Normalny facet toleruje rzeczy nietolerowalne do pewnego momentu, oczekując że laska sama z siebie się skapnie i nadrobi.
Jeśli nie to jest bajbaj.
Tu oczywiście, za parę dni znów będzie sielanka, ale ogólna tendencja spadkowa jest faktem.

770

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Wyspac bym sie chciala...dzisiaj zasnelam po 6.

To tak celowo znów rozwalasz sobie naturalny zegar biologiczny? To się na dłuższą metę nie sprawdza, uwierz smile

kammiś napisał/a:

I ukladalam mu papiery na biurku, tak o sama z siebie.

Ja o to zawsze robię awanturę połowicy. Nienawidzę kiedy mi robi porządek z papierami. Moje papiery - mój porządek.

771

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:
cslady napisał/a:

. Jeśli coś mu się przestawało podobać, to powinien Ci o tym na bieżąco mówić, bo jeśli nie mówił i tak po prostu uciekł, to też trochę dziwne. Mówił Ci wcześniej, że masz dla niego mało czasu i mu to się nie podoba?

Sratatata.Facet to nie baba i nie będzie kłapał dziobem bez sensu.
Symetria w związku jest oczywistą oczywistością i sam fakt, że trzeba się o nią upominać jest chory.
To już jakaś totalna pizda może się tak zachowywać.Normalny facet toleruje rzeczy nietolerowalne do pewnego momentu, oczekując że laska sama z siebie się skapnie i nadrobi.
Jeśli nie to jest bajbaj.
Tu oczywiście, za parę dni znów będzie sielanka, ale ogólna tendencja spadkowa jest faktem.

Tu mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony coś w tym jest, że to jakaś taka podstawa i powinna być oczywista. Ale z drugiej strony, skoro on nigdy nie narzekał, to Kammiś mogła mieć wrażenie, że on to akceptuje i odpowiada mu rola ojca w tym związku. Chociaż ja faktycznie też bym wolała, żeby facet mi powiedział takie rzeczy. Nawet nie chodzi tu o rozmowę, ale żeby jednym zdaniem powiedział, że coś nie gra. Tylko mam wrażenie, że to nie było nagle, bo Kammiś już od jakiegoś czasu pisała takie posty pełne wątpliwości, po których mnie w zasadzie nie dziwi taki obrót spraw. Bo gdyby było tak, że wszystko super, idealnie, a motyle fruwają w powietrzu, to wtedy można byłoby mówić o zaskoczeniu, a Kammiś chyba jednak coś przeczuwała, że jest nie tak.

772 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 15:01:31)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Jozefina napisał/a:
kammiś napisał/a:
Jozefina napisał/a:

kammis mam nadzieje, ze ta twoja wypowiedz to ironiczna byla. Wiesz jaki jest problem z Twoim facetem? On sobie nie radzi w sytuacjach stresowych i odreagowuje to na slabszych. Vide pielegniarka, ksiegowa, teraz Ty.
Nie daj sobie wmowic, ze nie masz nic do zaoferowania. A nawet gdybys sie jarala obrona licencjatu to masz do tego prawo. Przeciez to dla Ciebie tak samo wazne jak dla innych doktorat. I nie to nie jest Twoja wina. Jesli juz musisz rozpatrywac to w kategorii winy to wspolnej.
Troche mi to podchodzi pod tchurzostwo ze strony doktoranta. Cos nie wychodzi wiec najlepiej uciec.
On chcial byscie odpoczeli od siebie czy w ogole?

Od siebie.

Pitagoras mylisz sie. Akurat nie ma dla mnie silniejszego bodzca zebym starala sie dla kogos.

Jozefina, Pitagoras ma racje ze nie mam nic do zaoferowania. Prostym dowodem jest to ze nie wiem co moglabym w tym punkcie wymienic.

Kammis, a ja potrafie. Pierwsza jaka mi przychodzi do glowy to to, ze jestes niesamowicie lojalna w stosunku do swoich bliskich, i jestes tez taka w stosunku do niego.
Tak to prawda, znalazlas sobie faceta, ktory w jakims tam stopniu mial Ci zapewnic opieke- takie zastepstwo ojca. Padlo tu kilka zarzutow ze Ty nie odplacasz mu tym samym. Naprawde nie troszczysz sie o niego? W zaden sposob? Czy on Ci kiedykolwiek mowil, ze powinnas sie zmienic? Mowil czego oczekuje od waszego zwiazku? Dawal znaki, ze jest niezadowolony?

Edytowalam swoj poprzedni post - to takie z codziennych rzeczy, ktore zawsze robilam.
Mowil o tym ze chcialby zebym uregulowala swoj tryb zycia w sensie godzin. Wszyscy to mowili. Ojciec, lekarz, nawet moj opiekun na studiach. Staram sie, ale to nielatwe bo od gimnazjum stopniowo coraz bardziej przestawialam sie na tryb nocny. To nie wina nauki - w gimnazjum przeciez sie nie uczylam tyle zeby siedziec po nocach. W wakacje tak samo.
Chociaz ostatnio ZANIM bylam w szpitalu (potem wyszedl durny sznureczek - najpierw szpital, potem antybiotyk, potem kolejny antybiotyk na angine) nawet dobrze mi to wychodzilo i nawet jak nie mialam zajec to wstawalam o w miare normalnych porach. Gorzej z chodzeniem spac, ale i to poprawialo sie razem ze wczesniejszym wstawaniem. Teraz sie pogorszylo.
Ale bedzie musialo sie choc troche ustabilizowac bo bede na stazu, 3 dni: 8-16, 8- 16, 8-13. Do tego uczelnia. Spanie w dzien tu nie pasuje. A jak czlowiek przychodzi o 17 to jakos latwiej mu nie spac po poludniu niz jak jest w domu.
Studia owszem sa wymagajace ale daly mi na tyle swobody w planowaniu czasu ze rozregulowalam sobie wszystko.
Najgorsze jest to ze okolo 1-2 moj mozg jest strasznie aktywny. Sam mysli intensywnie.
On tez nie kladzie sie z kurami - okolo 1-1.30. Ale nie o 4 i to go wkurzalo.

Dobra, lece do opiekuna kola naukowego. Musze sie choc pozornie wziac w garsc.

Edit: snake, nie robie tego celowo. Najpierw ryczalam. Potem kot dal czadu. To nie jest celowe.

773 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2015-03-15 15:07:09)

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:
cslady napisał/a:

. Jeśli coś mu się przestawało podobać, to powinien Ci o tym na bieżąco mówić, bo jeśli nie mówił i tak po prostu uciekł, to też trochę dziwne. Mówił Ci wcześniej, że masz dla niego mało czasu i mu to się nie podoba?

Sratatata.Facet to nie baba i nie będzie kłapał dziobem bez sensu.
Symetria w związku jest oczywistą oczywistością i sam fakt, że trzeba się o nią upominać jest chory.
To już jakaś totalna pizda może się tak zachowywać.Normalny facet toleruje rzeczy nietolerowalne do pewnego momentu, oczekując że laska sama z siebie się skapnie i nadrobi.
Jeśli nie to jest bajbaj.
Tu oczywiście, za parę dni znów będzie sielanka, ale ogólna tendencja spadkowa jest faktem.

Sratatata. Tu nie chodzi o klapanie dziobem bez sensu tylko o ustalenie jakie potrzeby mamy w zwiazku. A nie nie domyslasz sie wiec papa. Zwlaszcza, ze w konkretnym przypadku mamy do czynienia z 21 letnia dziewczyna, ktora takiego zwiazku jeszcze nie miala, wiec od kogos sie powinna nauczyc, skoro nie nauczyla sie w domu. A o tym pan doskonale wiedzial. Cos Ci nie pasuje to to artykulujesz a nie obrazasz sie, zabierasz zabawki i czekasz az druga osoba sie domysli.
Symetria w zwiazku nie jest zadna oczywistoscia. Natomiast oczywistoscia jest, ze skoro cos Ci nie pasuje a na drugiej osobie Ci zalezy to o tym rozmawiasz. Bo jesli nie rozmawiasz to albo to Ci to tak bardzo nie przeszkadza, albo Ci tak bardzo nie zalezy.
Co do tendencji spadkowej oczywiscie. Ale to tak jakby wszyscy wiedzieli od dawna.

774

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale Ty Józefo sobie teoretyzujesz jak powinno być i dlaczego itepe.
A ja mówię jak jest.
Będziesz się kłócić z rzeczywistością?

775 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2015-03-15 15:30:18)

Odp: Totalny mętlik w głowie
pitagoras napisał/a:

Ale Ty Józefo sobie teoretyzujesz jak powinno być i dlaczego itepe.
A ja mówię jak jest.
Będziesz się kłócić z rzeczywistością?

Nie mam zamiaru klocic sie z rzeczywistoscia. Natomiast z kilkoma  Twoimi teoriami  o  rzeczywistosci jak najbardziej. Moje teoretyzowanie jak powinno byc, jest rownie dobre jak Twoje teoretyzowanie na temat jak jest.

I jak tam wyszlo z pania border-line ktora nauczyla sie dla Ciebie gotowac?

776 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 16:13:00)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Może i była wiekowa dysproporcja, ale nie ma sensu winy zrzucać na faceta, bo powinien być bardziej doświadczony. Skoro wiadomo, że się nie układało, to równie dobrze Kammiś mogła zainicjować rozmowę, zamiast analizować jego eks. Może ją zainicjować nawet teraz, bo on jej nie rzucił, tylko "odpoczywa". Moim zdaniem to dobry czas, by Kammiś przemyślała, czego w ogóle chce od życia, bo on to wie. Nie da się poświęcać kompletnie studiom i trochę dbać o związek, bo facet jest starszy i ma pewnie inne wymagania. Poza tym on też miał swoje przeżycia i może po prostu nie chce powtórki z rozrywki, bo widzi, że ona się oddala i może się bać, że go w końcu zdradzi, dlatego uciekł. Nie wiadomo jak jest i to tylko on może wyjaśnić. Jozefino, poza tym co on według Ciebie ma jej powiedzieć? Ja nie wiem czy na jego miejscu nie zrobiłabym tego samego, czyli po prostu nie odeszła. Przecież on nie może od niej wymagać, żeby ograniczyła naukę i więcej czasu poświęcała jemu. Po prostu są na różnych etapach życia. Ja Cię Kammiś rozumiem, bo w wieku 20-21 lat byłam w 100% poświęcona nauce, totalna immersja. Tylko nie udawałam przed sobą, że dam radę to pogodzić ze związkiem, bo zawsze byłoby tu coś kosztem czegoś. On też mógł w sumie myśleć, że to ojcowanie jest tymczasowe, bo Kammiś nałożyło się trochę problemów ze zdrowiem itp. Dbał o nią i grzecznie czekał aż się ogarnie. A skoro ogarnięcie nie następuje, to co ma zrobić? Może właśnie dlatego, że jest starszy i mądrzejszy, to widzi, że ona nie potrzebuje teraz związku, tylko skupienia się na swoich celach. Egoizmem byłoby wymagać, żeby ona coś poświęciła na rzecz czasu spędzanego razem. Jeśli spojrzeć na to od takiej strony, to ja też nie bawiłabym się w rozmowy.

Poza tym ja nie rozumiem jednej ważnej kwestii. Gdzieś tam napisałaś, Kammiś, że zamykałaś się sama w pokoju mimo, że nie miałaś wtedy nauki. To dlaczego nie spędzałaś czasu z facetem? No bo położenie papierów na biurku, zrobienie rano kawy itp. to niestety mało. Może ktoś ma mniejsze wymagania, ale w mojej opinii to niestety mało. Takie rzeczy to ja robiłam moim współlokatorkom, a nie łączyła mnie z nimi żadna więź emocjonalna. Facet nie jest robotem i też musi czuć, że jest kochany i że się o niego dba.

777 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 17:40:17)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No, wróciłam z uczelni, posprzątałam, przewietrzyłam, muszę jeszcze kazus zrobić (opinię nam kazał napisać, tylko nie to - nie że trudne, ale długie), chociaż kazus nam dał (dla chętnych) konkretny. Przygotowałam ciuchy na jutro, spakowałam torbę na fitness, drugie śniadanie, torebkę, będę się jakoś trzymać. Cieszę się, że jest ten kazus. Czymś zajmę myśli.
Nie piszę Wam tego dlatego że uważam że jestem taaaaaka za*ebista bo sobie daję radę z podstawowymi rzeczami. Piszę to tylko dlatego żeby sobie właśnie z tymi rzeczami dać radę a nie siedzieć i ryczeć. Bo nie mam komu się wygadać. A jak sie komuś powie, że się zrobiło coś i że coś się jeszcze musi zrobić to jakoś łatwiej się zmobilizować. Także nie zdziwcie się, że będę sie tutaj teraz rozliczać z podstawowych rzeczy, bo dzisiaj dla mnie wyczynem było wzięcie prysznicu, umycie zębów i mojego durnego łba i ubranie się.
Jak ogarnęłam mieszkanie to przynajmniej mogę powiedzieć, jak to kolega z grupy mawia: "jest ch*****, ale stabilnie". Nie wiem czemu, to głupie, ale łatwiej mi z tym. Jakieś głupie złudzenie że skoro poradziłam sobie z porozrzucanymi rzeczami na podłodze i głupim kazusem to poradzę sobie z innymi rzeczami. Głupie, ale lekko budujące złudzenie.

Co do mojego "trybu nocnego" to za to jestem zła przede wszystkim na siebie - w 90 procentach, w 10 procentach na rodziców.
W ogóle mam wrażenie że za moje dzisiejsze funkcjonowanie winę ponoszą w jakichś tam 10% rodzice.
Chodzi o to że ja byłam wychowywana bardzo specyficznie. Z jednej strony dużo ode mnie wymagali więc można stwierdzić że to był jakiś tam rygor, z drugiej strony tego rygoru nie było.
Moi rodzice oceniali po efektach. Miałam bardzo dobre oceny, wykonywałam to co miałam wykonać - dodatkowe lekcje języka, taniec, jazda konna - to były moje obowiązki, nie piłam, nie paliłam, nie ćpałam, na moje zachowanie absolutnie nikt się nie skarżył, nie byłam pyskata (nigdy mnie nie upominali, to i po co miałabym być), ubierałam się przyzwoicie - więc nie czepiali się niczego.
Obce mi było coś takiego co miały inne dziewczyny w gimnazjum - jakieś wpadanie do pokoju, kazanie iść spać o tej i o tej porze, kazanie sprzątać (ja sama miałam porządek, bo lubiłam), kazanie wstawać w weekend bo tak, sprawdzanie zeszytów, grzebanie po rzeczach itd.
Nikt tego nie robił. Jak coś chcieli - pukali do pokoju. Nigdy nie wchodzili bez pukania. Nikt nie sprawdzał mi telefonu, nikt nie interesował się tym z kim rozmawiam, nikt nie sprawdzał mi laptopa, nikt nie nic nie mówił jak chodziłam spać o 3 w nocy i spałam po południu. Mogłam właściwie robić co chcę, dla nich ważne były efekty. I w sumie robiłam. Raz jeden jedyny miało to bardzo negatywny skutek - w wieku 13 lat naoglądałam się "egzorcyzmów Emily Rose" i nie mogłam spać i bałam się wszystkiego. Aż ojciec musiał spać ze mną i prowadzać mnie do kibla i stać pod drzwiami, bo się bałam. Ale mi przeszło. Nikt i tak dalej nie sprawdzał tego co oglądam i co czytam.
Nie wpadłam w złe towarzystwo - w sumie dzisiaj myślę, że to aż dziwne. Ale byłam od dziecka strachliwa - to dlatego. Nie chodziłam po nocach bo się zwyczajnie bałam. Jak musiałam wracać z zajęć i było ciemno to dzwoniłam po ojca albo po taksówkę. Nie wzięłabym nigdy narkotyku - nawet teraz - z jednego prostego powodu: bałabym się reakcji swojego organizmu, tak samo jak nigdy nie wezmę ani trochę alkoholu jeśli biorę leki.
Trochę mam o to do rodziców żal, że mi wtedy nie powiedzieli że mam chodzić spać w normalnych godzinach.
A ja głupia byłam. Nie myślałam o skutkach.

Cslady - z tym zamykaniem to chodzi o ostatnie dni, jak doła miałam. Wcześniej czegoś takiego nigdy nie było. Zawsze "rzucałam się mu na szyję" jak wracał do domu.
Z tym rzecz - ja mu nie mam tego za złe - ale moja kuzynka powiedziała (możecie oceniać czy ma rację czy nie, ja nie mam dzisiaj do tego głowy), nawet ją zacytuję "on się nie urwał z choinki, nie studiował politologii, nie spadł z kosmosu, tylko kończył te same studia i tą samą aplikację na którą ty chcesz iść. i wie jakie mają wymagania, bo między innymi sam je ma".  On jest świadomy tego że u nas z wielu przedmiotów nawet na 3 wiele osób musi się naprawdę bardzo napracować. Znam osoby, które rzuciły te studia - miałam w grupie dziewczynę - na naszym 1 roku prawa była jeszcze na 3 na socjologii. i rzuciła, bo jak to powiedziała "to mordownia, a nie studiowanie" - taka jej opinia była wtedy, to nie jest moja opinia. Ja mam w sumie dobrą pamięć i się uczę szybko i dokładnie, nie czuję żebym miała z tymi studiami problemy. Ale wie, jacy są nasi wykładowcy. U nas nie ma czegoś takiego jak jest np. na filologii polskiej (moja przyjaciołka studiuje) że można mieć ogólne pojęcie i się zda. Nasze "ogólne pojęcie" ich za przeproszeniem g**no obchodzi. Masz umieć niby nie słowo w słowo cytaty z ustawy, ale i tak zapyta Cię tak, że masz użyć określenia użytego w ustawie. Nie wysilają się żeby coś tłumaczyć. Najlepiej postawił sprawę pan z prawa pracy - jasno. "I tak nie przerobimy nawet 1/4 na zajęciach. Musicie kodeks wykuć" i "jak ktoś tego nie rozumie to jest jego problem. może się nauczyć na pamięć do egzaminu, bo pytanie z tego na pewno będzie".
Dobrze wie że 60% wykładowców tego wydziału ma co roku stały pułap  - uwalam 70 procent i koniec. Dobrze wie, że są ludzie którzy kilka lat po studiach co roku męczą się z KPA. Są w jego wieku big_smile Wszystko mają zdane oprócz jednego przedmiotu. Bo babka chce, żeby nawet przypisy jej cytować słowo w słowo. Sławna się zrobiła przez to big_smile
Ja nie uważam że są to studia wybitnie trudne, bo nie są. Ale wykładowcy na naszym wydziale mają inne podejście niż np. na filologicznym czy nauk społecznych, bo chcą być "elitarni".
Cytuję wykładowcę: "to nie jest wydział dla intelektualistów, to wydział dla kujonów, jedziemy".

Eh, narzekałam że nie jestem atrakcyjna.
Dzisiaj się wspięłam na wyżyny nieatrakcyjności. Profesor od cywila, półtora roku zajęć, półtora roku mnie facet lubił najbardziej z całego mojego roku i nie poznał mnie w windzie. Powiedziałam mu dzień dobry, odpowiedział i po minucie patrzy: "o, pani kamila, nie poznałem, przepraszam". Szczerze mówiąc wyglądam gorzej niz najbrzydsza dziewczyna w naszej grupie. No, poza tym że nie mam 30 kilo nadwagi, ale reszta jest gorsza. Zero makijażu, okulary zamiast soczewek, włosy związane w nieporadny kucyk, szeroka bluza, dżinsy, buty emo. Nie ma co, nie dziwię się, że mnie nie chce i chce odpoczywać. A, z nerwów obgryzłam sobie akryle.  to jest dopiero masakra.  Opiekun koła się spytał czy wszystko w porządku z moim zdrowiem i czy u rodziców wszystko ok (tatę miał okazję poznać). Powiedziałam że jestem zmęczona "bo wie pan profesor, tyle nauki, a studia najważniejsze i to dlatego kiepsko wyglądam". Nie uwierzył, ale nie drążył tematu.

Macie rację. Spieprzyłam wszystko. Nie komentuję, bo się zgadzam z Wami. No i nie chcę się rozklejać,
Dobra. Idę robić ten kazus. Miał mi pożyczyć laptopa, bo ma na nim i lexa i legalisa, no ale trudno, dam sobie radę sama. Ewentualnie poproszę tatę żeby mi poszukał orzecznictwa.

778 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 17:55:29)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale jak to spieprzyłaś? Co on Ci konkretnie powiedział? Przecież nie zerwał z Tobą (chyba), tylko chciał trochę czasu. Może uda się to naprawić, tylko musicie porozmawiać o Waszych potrzebach i oczekiwaniach. Jeśli rzeczywiście macie różne, no to trudno. Może on sam za jakiś czas ochłonie i będzie chciał porozmawiać. Przemyśl do tego czasu, czego Ty tak naprawdę chcesz od życia i związku i jakie masz priorytety. Ja znam mnóstwo ludzi, którzy studiują ciężkie kierunki, bo prawo nie jest żadnym wyjątkiem ani elitarnym kierunkiem. Wszystko zależy jakie chcesz mieć oceny i co z tych studiów wynieść. Ty sobie po prostu mnóstwo rzeczy bierzesz na głowę, nawet dodatkowych. To w sumie dobrze, bo ja uważam, że to dobry wiek, by takie rzeczy robić. Tylko czego oczekujesz od mężczyzny, który z Tobą będzie? Że będzie latał po szpitalach jak piesek, latał na każde pobranie krwi, pilnował, byś jadła i spała w nocy (bo to też Twój facet robił)? A gdyby on miał do Ciebie takie podejście jak Ty do niego, to by Ci odpowiadało? Tzn. skupiłby się na tym doktoracie, czasem zrobił Ci kawę i coś kupił, nie łaziłby za Tobą do szpitali, bo ma przecież robotę, w razie złego nastroju zamykałby się gdzieś itp.? No niestety, taki związek jest nierentowny. Ale ja nie usprawiedliwiam jego, bo rozumiem i jego i Ciebie. Może po prostu nie pasujecie do siebie teraz. A może się jeszcze dogadacie i wszystko sobie wyjaśnicie. Tylko radziłabym Ci przemyśleć sobie wszystko przed taką rozmową, żebyś już to miała poukładane.

779 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-15 18:04:28)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

Ale jak to spieprzyłaś? Co on Ci konkretnie powiedział? Przecież nie zerwał z Tobą (chyba), tylko chciał trochę czasu. Może uda się to naprawić, tylko musicie porozmawiać o Waszych potrzebach i oczekiwaniach. Jeśli rzeczywiście macie różne, no to trudno. Może on sam za jakiś czas ochłonie i będzie chciał porozmawiać. Przemyśl do tego czasu, czego Ty tak naprawdę chcesz od życia i związku i jakie masz priorytety. Ja znam mnóstwo ludzi, którzy studiują ciężkie kierunki, bo prawo nie jest żadnym wyjątkiem ani elitarnym kierunkiem. Wszystko zależy jakie chcesz mieć oceny i co z tych studiów wynieść. Ty sobie po prostu mnóstwo rzeczy bierzesz na głowę, nawet dodatkowych. To w sumie dobrze, bo ja uważam, że to dobry wiek, by takie rzeczy robić. Tylko czego oczekujesz od mężczyzny, który z Tobą będzie? Że będzie latał po szpitalach jak piesek, latał na każde pobranie krwi, pilnował, byś jadła i spała w nocy (bo to też Twój facet robił)? A gdyby on miał do Ciebie takie podejście jak Ty do niego, to by Ci odpowiadało? Tzn. skupiłby się na tym doktoracie, czasem zrobił Ci kawę i coś kupił, nie łaziłby za Tobą do szpitali, bo ma przecież robotę, w razie złego nastroju zamykałby się gdzieś itp.? No niestety, taki związek jest nierentowny. Ale ja nie usprawiedliwiam jego, bo rozumiem i jego i Ciebie. Może po prostu nie pasujecie do siebie teraz. A może się jeszcze dogadacie i wszystko sobie wyjaśnicie. Tylko radziłabym Ci przemyśleć sobie wszystko przed taką rozmową, żebyś już to miała poukładane.

Chciałabym to połączyć.
Przecież to nie jest tak, że ja nie mam wolnego czasu. Na pewno jestem gotowa w przyszłym roku w II semestrze ograniczyć współpracę z ojcem i wyjaśnić mu że mam najcięższy semestr na studiach.
Co konkretnie chciałabym wynieść ze studiów? Na pewno nie tylko zaliczenia. Ja LUBIĘ te studia. Lubię swoją uczelnie - nie dlatego że on tam jest, bo lubiłam ją odkąd tylko zaczęłam studiować. Lubię konferencje itd. Chcę mieć dobre oceny, to dla mnie naturalne.
Samo to że mam czas siedzieć na forum (ok, były też luki gdzie mnie nie było np. jesienią ostatnią) świadczy raczej o tym że mam jakiś tam czas.
Jakby leżał w szpitalu, to też bym z nim siedziała. Nawet jakbym miała kolokwium tego dnia. Nie poszłabym na nie po prostu i umówiła się na inny termin.
Nie chcę zeby pilnował żebym jadła i spała. To nie mój pomysł tylko jego głupi wymysł i mojego ojca. To oni sobie coś ubzdurali.
On też się czasem zamyka i pisze.
Skoro do siebie nie pasujemy i on od początku wiedział że mam 2 kierunki, że nie byłam wcześniej w żadnym bardziej stałym związku (nigdy z nikim nie mieszkałam odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego), że zależy mi na dobrych ocenach, to po co w takim razie w ogóle się zaczynał ze mną spotykać?

780 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-03-15 18:10:46)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Super. Za 3 miesiace sie bronie na licencjacie. Od wtorku zaczynam staz. Badam kota. Swietnie ze bede z tym wszystkim sama. Ale jego to przeciez nie interesuje. On sie musi skupic na zakonczeniu swojego cudownego przewodu jeszcze bardziej cudowna obrona.
Najgorsze jest to ze ja wcale nie watpie w to ze to jest moja wina. Jezeli wina jest czyjas jest latwiej. A teraz wcale nie jest latwo.
Siedze i rycze zamiast spac. Oczywiscie to tez go nie interesuje. Powiedzialam mu zeby sobie poszedl. I sobie poszedl. Wcale tak nie myslalam.

O tu to przeginasz! Co znaczy będę z tym sama? Kot jest twój, więc to TWÓJ obowiązek o niego zadbać. Licencjat, staż, to również jest w twoim interesie. Nie jesteś w tym sama, to są po prostu sprawy indywidualne o które każdy poważny dorosły człowiek umie sam zadbać.
On ma swoje, obronę, pracę. To co na ma zawalić swoje obowiązki żeby pomagać tobie?
Zastanawiam się dlaczego tka dużo od niego wymagasz. Związek dotąd jest fajny dokąd nie jest męczący. A ty w tym momencie męczysz i trujesz. F poza tobą ma jeszcze inne ważne sprawy, związek to jedno, a praca, ,,swoje życie'' to drugie.
Sugeruje, że sama ze swoimi problemami, złościami, emocjami musisz dojść do porządku.
Nie wiem czy zauważasz ale traktujesz F jak ojca. Bo tobie jest źle i rzucaj wszystko, i zastanawiaj się jak Ci pomóc.
Chcesz żeby F zawalił przez Ciebie doktorat? 
Może powinnaś skupić się na innych sprawach niż tylko F, związek.
Nie wiem czy to zauważyłaś, ale ty ciągle piszesz o F, on to, on tamto, w każdym temat dotyczy właśnie F i to o nim piszesz. On, jego eks dziewczyna, jego praca, koledzy, rekcja grupy, weekend u jego rodziców. Nawet ten temat, zaczęłaś od przyjaciółki, zdrada ojca, twój stres. A skończyło się tradycyjnie rozmowa o F. To nie dziwne, że w końcu masz takiego doła, bo ty wszystko robisz z myślą o F. Twoje życie to 50% studia, 40% F. i 10% wszystko pozostałe.
Wszystko się kręci wokół Filipa, straszne, chyba najgorsze dla niego. Nie można być całe życie na świeczniku, w centrum uwagi, nie można kota zagłaskać na śmierć. Jeżeli tak będziesz dalej robić to zobaczysz szybko się sobą znudzicie.
Ja się zastanawiam czy byłabyś w stanie wytrzymać kilka dni nie pisząc o F, skupiając się na czymś innym, nie myśląc o nim co pomyśli co powie, nie rozmawiając o tym co u niego z koleżankami. Po prostu rozmawiaj z nim, a nie o nim.

Jak mówisz, że rozmawiasz o nim z dziewczyną jego kumpla, z koleżanką. A może on tego nie lubi, nie chce być na języku?

Posty [ 716 do 780 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026