netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 917 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 1 694 ]

651 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-05 19:04:53)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Kiedys gdzies napisales ze dobrze ze chlopcy graja w pilke przed blokiem, stad moje slowa wink

No i się nie wycofuję ale co to ma wspólnego z odpowiedzialnością za szkody?

kammiś napisał/a:

Ja generalnie po prostu nie cackam sie z obecnoscia dzieci w przestrzeni publicznej i nie zwracam na nie najmniejszej uwagi. Nie zamierzam czegos nie robic albo cos robic tylko dlatego, ze dziecko.

Może dlatego, że sama w ten sposób zachowujesz się jak dziecko?

kammiś napisał/a:

Tak samo jak nie zamierzam czegos nie mowic bo dziecko moze uslyszec. Problem rodzica, nie moj. Kiedys sobie ogladalam film na laptopie jadac Polskim Busem. I naprawde zupelnie nie interesowalo mnie ze z tylu dziecko zaglada i widzi jak morduja dziewczyne. Rodzica problem.

Pierwsze primo. Możemy się umówić na wspólną wycieczkę busem. Ja wezmę laptopa z moją kolekcją zdjęć i filmów trupów z pobojowisk świata w różnym stopniu ukompletowania plus filmy z ciekawych egzekucji, a jako danie specjalne przygotuję zestaw filmów z "ciekawych" rzeźni świata i będę je sobie oglądał w fotelu obok. Będziemy odmierzać czas ile ci wystarczy samozaparcia żeby "wygrać"...
Drugie primo. Rodzica problem? A to ja tak coś w ten deseń powiem w każdej firmie, w której jako pracownik będę sobie chciał wrzucać na tapetę komputera rozebrane laski albo laski w czasie poniżającego spółkowania. Pracodawcy problem jeśli pozwie go któraś z pracownic, że jest molestowana przez konieczność oglądania ekranu mojego komputera. Tylko czemu ten pracodawca zapewne nie zechce po męsku tego problemu wziąć na klatę tylko da mi najpewniej ostrzeżenie, a jak nie poskutkuje, to się ze mną pożegna? Ze mną, a nie z pracownicą, która mi podgląda ekran?

Bo w pracy to pracodawca ustala zasady i moze decydowac co Ty masz na tym komputerze i jak bedziesz go uzywal.
W media markt nie moga sobie np facebooka przegladac.
Nie widzisz roznicy miedzy praca a tym co robisz w swoim prywatnym wolnym czasie?
A co bym zrobila siedzac kolo takiego wspolpasazera? Albo sie przesiadla albo zalozyla sluchawki na uszy i zamknela oczy.
To nie moja wina ze dzieciak sam zaglada przez luke miedzy fotelami zeby zobaczyc co mam na laptopie.
Filmy z trupami obrzydzaja mnie pod wzgledem ze no... Niedobrze mi sie robi. Ale koszmarow po nich nie mam. Po obejrzeniu filmy z rzezni zapewne znow nie jadlabym miesa. Widzialam zreszta takie filmy niestety. Jakos zyje. Takze wiesz, mnie filmikami nie zlamiesz.
Mialam taki przedmiot dodatkowy: identyfikacja osob i zwlok. W prosektorium bylam. W ramach podstawy programowej. Kolo kryminalistyki (nie moje!)do prosektorium regularnia chadza, chyba hobbystycznie.
Widokiem trupow w roznym stanie rozkladu nie zrobisz na mnie wrazenia - na identyfikacji tyyyyyle ich pokazywali. W podreczniku od kryminalistyki tez sa.

Pokazywanie pornografii osobie ktora widziec jej nie chce? Odsylam do kodeksu karnego.

Snake, ja uwazam ze nie w kazde miejsce nalezy przyprowadzac dziecko. Gabinet kosmetyczny, niektore kawiarnie powinny byc "child free". Dlaczego w USA bez problemu cos takiego funkcjonuje a u nas nie? Skoro sa miejsca promowane jako przychylne dzieciom to powinny byc i te nieprzychylne.

Nie chce ogladac to nie patrze. Na identyfikacji nie chcialam patrzec bo bylam po obiedzie wiec zajelam sie robieniem notatek z innego przedmiotu. I nie prowadzacego problem czy ja to chce ogladac czy nie. Moj problem. Tak samo jak problem rodzica na co patrzy jego dziecko.

Snake, ja nie robie w miejscach publicznych nic zdroznego, nie jestem ekshibicjonistka, nie chodze nadmiernie rozebrana (uwazam nawet ze odsloniety bebech to brak gustu), nie nosze nawet przykrotkich spodniczek i spodenek. Raczej nie przeklinam, nie wykonuje wulgarnych gestow. Nie obmacuje sie z facetem na widoku osob trzecich. Nie zachowuje sie nieobyczajnie. Uchodze za dobrze wychowana. Podejrzewam ze lepiej niz niektore mamuski.
Ale to ze ja mialabym o czyms z kolezanka nie rozmiawiac bo obok siedzi dziecko? Rozmawiac mi jeszcze wolno. Nawet o Trynkiewiczu, ktory swojego czasu pozostawal w zakresie moich zainteresowan naukowych - nawet nie z wyboru w tym przypadku.
Jak zbieralam materialy i akurat dostalam telefon od osoby ktora nie miala zbyt wiele czasu na rozmowe to naprawde nie zwracalam uwagi czy pytajac "a on gwalcil tylko chlopcow czy dziewczynki tez?" slyszalo to jakies dziecko, skoro wymagala takiego pytania rozmowa. Padaly rozne pytania - w najwiekszym stopniu o osrodek w Gostyninie i o warunki, o mozliwosc ogladania przez nich pornografii (jest zakaz, co jest absurdem - chodza nabuzowani), a rozmowa z psychologiem sadowym pracujacym z takimi osobami nie jest czyms na co moge liczyc codziennie. Wiec pytalam, bez zastanawiania sie ze niedaleko sobie siedzi dziecko.

652 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-03-05 19:27:49)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Bo w pracy to pracodawca ustala zasady i moze decydowac co Ty masz na tym komputerze i jak bedziesz go uzywal.

No ja akurat w miejscu pracy posługuję się swoim prywatnym komputerem smile Ale przecież nie o komputer chodzi smile Mogę mieć koszulkę z gołą, wypiętą laską na klacie, długopis w kształcie penisa, albo breloczek od kluczy w kształcie waginy...

kammiś napisał/a:

Nie widzisz roznicy miedzy praca a tym co robisz w swoim prywatnym wolnym czasie?

Ja widzę ale widzę, że ty nie widzisz różnicy w spędzaniu prywatnego wolnego czasu w swoim prywatnym mieszkaniu i miejscu publicznym smile

kammiś napisał/a:

A co bym zrobila siedzac kolo takiego wspolpasazera? Albo sie przesiadla albo zalozyla sluchawki na uszy i zamknela oczy.

Czyli podjęłabyś działania w reakcji na coś czego nie chcesz oglądać. Ale dlaczego niby masz spędzać podróż z zamkniętymi oczami i uszami? A dzieci mają to do siebie, że są ciekawskie i niesforne. Wydawałoby się, że łatwiej dogadać się z kulturalnym pasażerem, że taki film może sobie obejrzeć kiedy indziej ale jak widać lepiej polegać na inteligencji dziecka... Swoją drogą ja mając laptop w drodze i dzieciaka w pobliżu, choćby zupełnie obcego włączyłbym jakąś bajkę. Radocha dla dziecka, wdzięczność jego mamusi, a ja stary koń też lubię bajki smile

kammiś napisał/a:

Snake, ja uwazam ze nie w kazde miejsce nalezy przyprowadzac dziecko. Gabinet kosmetyczny, niektore kawiarnie powinny byc "child free". Dlaczego w USA bez problemu cos takiego funkcjonuje a u nas nie? Skoro sa miejsca promowane jako przychylne dzieciom to powinny byc i te nieprzychylne.

Biznes prywatny, te słowa powinny ci wystarczyć. Każdy prywatny właściciel takiego przybytku może ustalić swoje zasady, np. takie, że z dziećmi nie wpuszcza.

kammiś napisał/a:

Rozmawiac mi jeszcze wolno. Nawet o Trynkiewiczu, ktory swojego czasu pozostawal w zakresie moich zainteresowan naukowych - nawet nie z wyboru w tym przypadku.
Jak zbieralam materialy i akurat dostalam telefon od osoby ktora nie miala zbyt wiele czasu na rozmowe to naprawde nie zwracalam uwagi czy pytajac "a on gwalcil tylko chlopcow czy dziewczynki tez?" slyszalo to jakies dziecko, skoro wymagala takiego pytania rozmowa. Padaly rozne pytania - w najwiekszym stopniu o osrodek w Gostyninie i o warunki, o mozliwosc ogladania przez nich pornografii (jest zakaz, co jest absurdem - chodza nabuzowani), a rozmowa z psychologiem sadowym pracujacym z takimi osobami nie jest czyms na co moge liczyc codziennie. Wiec pytalam, bez zastanawiania sie ze niedaleko sobie siedzi dziecko

Kammiś, Kammiś, właśnie widzę, że masz deficyty tego zastanawiania się... Ja na miejscu rodzica tego dziecka stanąłbym ci nad głową i donośnym głosem zaczął rozmawiać przez telefon z moją mamusią. Założę się, że prędzej ty byś z tego miejsca emigrowała.

653

Odp: Totalny mętlik w głowie

A to dzieci współcześnie nie wiedzą co to porno i przemoc, żeby ich przed tym chronić? Bo mam wrażenie, że stykają się z tym i tak. A jak słyszę teksty 3-4letnich dzieci, to nawet ja bym nie wymyśliła czegoś tak wulgarnego i obrzydliwego. Mam wrażenie, że prędzej to mnie gorszą dzieci, niż jak ja miałabym zgorszyć je. big_smile Nawet grzeczne i spokojne dziecko mojego kuzyna się z tym styka, bo przecież chodzi do przedszkola i przynosi do domu różne soczyste zwroty.

654 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-05 19:47:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Bo w pracy to pracodawca ustala zasady i moze decydowac co Ty masz na tym komputerze i jak bedziesz go uzywal.

No ja akurat w miejscu pracy posługuję się swoim prywatnym komputerem smile Ale przecież nie o komputer chodzi smile Mogę mieć koszulkę z gołą, wypiętą laską na klacie, długopis w kształcie penisa, albo breloczek od kluczy w kształcie waginy...

kammiś napisał/a:

Nie widzisz roznicy miedzy praca a tym co robisz w swoim prywatnym wolnym czasie?

Ja widzę ale widzę, że ty nie widzisz różnicy w spędzaniu prywatnego wolnego czasu w swoim prywatnym mieszkaniu i miejscu publicznym smile

kammiś napisał/a:

A co bym zrobila siedzac kolo takiego wspolpasazera? Albo sie przesiadla albo zalozyla sluchawki na uszy i zamknela oczy.

Czyli podjęłabyś działania w reakcji na coś czego nie chcesz oglądać. Ale dlaczego niby masz spędzać podróż z zamkniętymi oczami i uszami? A dzieci mają to do siebie, że są ciekawskie i niesforne. Wydawałoby się, że łatwiej dogadać się z kulturalnym pasażerem, że taki film może sobie obejrzeć kiedy indziej ale jak widać lepiej polegać na inteligencji dziecka... Swoją drogą ja mając laptop w drodze i dzieciaka w pobliżu, choćby zupełnie obcego włączyłbym jakąś bajkę. Radocha dla dziecka, wdzięczność jego mamusi, a ja stary koń też lubię bajki smile

kammiś napisał/a:

Snake, ja uwazam ze nie w kazde miejsce nalezy przyprowadzac dziecko. Gabinet kosmetyczny, niektore kawiarnie powinny byc "child free". Dlaczego w USA bez problemu cos takiego funkcjonuje a u nas nie? Skoro sa miejsca promowane jako przychylne dzieciom to powinny byc i te nieprzychylne.

Biznes prywatny, te słowa powinny ci wystarczyć. Każdy prywatny właściciel takiego przybytku może ustalić swoje zasady, np. takie, że z dziećmi nie wpuszcza.

kammiś napisał/a:

Rozmawiac mi jeszcze wolno. Nawet o Trynkiewiczu, ktory swojego czasu pozostawal w zakresie moich zainteresowan naukowych - nawet nie z wyboru w tym przypadku.
Jak zbieralam materialy i akurat dostalam telefon od osoby ktora nie miala zbyt wiele czasu na rozmowe to naprawde nie zwracalam uwagi czy pytajac "a on gwalcil tylko chlopcow czy dziewczynki tez?" slyszalo to jakies dziecko, skoro wymagala takiego pytania rozmowa. Padaly rozne pytania - w najwiekszym stopniu o osrodek w Gostyninie i o warunki, o mozliwosc ogladania przez nich pornografii (jest zakaz, co jest absurdem - chodza nabuzowani), a rozmowa z psychologiem sadowym pracujacym z takimi osobami nie jest czyms na co moge liczyc codziennie. Wiec pytalam, bez zastanawiania sie ze niedaleko sobie siedzi dziecko

Kammiś, Kammiś, właśnie widzę, że masz deficyty tego zastanawiania się... Ja na miejscu rodzica tego dziecka stanąłbym ci nad głową i donośnym głosem zaczął rozmawiać przez telefon z moją mamusią. Założę się, że prędzej ty byś z tego miejsca emigrowała.

To bym emigrowala i to bylby moj problem. Jak mi nie pasuje ze np ktos chrzaka mi za plecami to zmieniam miejsce przebywania.

No widzisz, a mi do niczego niepotrzebna ani wdziecznosc mamusi, ani radocha dzieciaka. Animowane tez lubie ale ogladam to na co mam ochote w danej chwili. A ze mi film polecila kolezanka wiec ogladalam.
Pracodawca moze uregulowac rowniez dress code. Moze uregulowac wlasciwie wszystko, co masz w pracy.

Dziecko niesforne i nieposluszne to jest problem rodzica, nie moj. Majac sobie zalozone sluchawki moge ogladac wszystko - oprocz pornografii. Nikogo nie zmuszam do patrzenia. Ksiazki tez nie moglabym czytac bo dziecko ktore czytac umie zagladnie i przeczyta. Znam matke dzieciaka ktory przez przypadek zobaczyl kawalek filmu "Avatar" i mial po nim przez miesiac koszmary bo bal sie tych stworow. A film od 12 lat bodajze, moge go sobie wlaczyc gdzie chce i kiedy chce. Mam sie przejmowac takimi pierdolami? Serio? Zadnych norm etycznych, prawnych ani spolecznych nie lamie.
Tak do tego podchodzac nie moglabym nawet smsa napisac nie wiem o czym? O zabojstwach? O seksie? Z przeklenstwem? Bo biedne dziecko zobaczy i przeczyta. Gazety nie moglabym przeczytac bo przez przypadek bylyby w niej zmasakrowane zwloki. Albo czytac Cosmopolitana tez bym nie mogla, bo tam rozneglizowani ludzie sa.
Musialabym upasc na glowe.

Jeszcze jedno. dlaczego ja mam respektowac widzi mi sie rodzicow z dziecmi skoro oni nie respektuja mojego? Mi sie podoba sie ogladanie nagiego dziecka nad morzem - a zalozenie kapielowek nie boli. Co gorsza dzieci do morza leja - znaczy sikaja. To juz skrajnie obrzydliwe. Nawet psy nie leja - bo pies musi przykucnac albo lape podniesc.

655

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś, za co ty tak dzieci nie lubisz? Też byłaś kiedyś dzieckiem i na pewno nie raz, nie dwa komuś przeszkadzałaś. Zapomniał wół jak cielęciem był. wink

656

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś a ja się zastanawiam jakim ty byłaś dzieckiem grzecznym kochanym spokojnym czy rozwydrzonym bachorem?
I jak reagowali rodzice kiedy ty coś źle robiłaś lub dokuczałaś?

657 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-05 20:46:38)

Odp: Totalny mętlik w głowie

dziewczyny, nie muszę lubić dzieci póki nie robię im krzywdy.
nie lubię i już
odkąd pamiętam w sumie, już w wieku kilku lat - np. 8 - nie lubiłam 3-4 latków.
lubię dzieci koło 10 roku życia.
i dopóki nie przeszkadzają.
ponoć byłam dość spokojnym dzieckiem. ale przede wszystkim PILNOWANYM.
to że byłam dzieckiem nie oznacza, że od razu muszę dzieci lubić.

658

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

To bym emigrowala i to bylby moj problem. Jak mi nie pasuje ze np ktos chrzaka mi za plecami to zmieniam miejsce przebywania.

A prowadząc taką rozmowę telefoniczną powinnaś emigrować z towarzystwa od razu, sama i bez konieczności zwracania ci na to uwagę. Ty możesz tego już nie rozumieć, jesteś z pokolenia, które świata nie widziało bez komórki. Ja jednak znam świat bez komórki, dlatego komórka już na zawsze pozostanie dla mnie tylko przydatnym urządzeniem. Wiesz w czasach jak komórki, to była jeszcze rzadkość największego buraka w okolicy można było poznać właśnie po tym, że wśród obcych ludzi musiał koniecznie prowadzić rozmowę służbową, najlepiej kogoś opieprzać jeszcze smile Teraz to już wszyscy wiszą na telefonach i uważają za rzecz oczywistą, że otoczenie w autobusie, knajpie musi słuchać ich wynurzeń, problemów itp. Ja niestety się nie odzwyczaję od tego jak się wychowałem i jak jestem w towarzystwie obojętnie znajomych czy obcych ludzi, to jeśli muszę porozmawiać przez telefon, to po prostu się oddalam. Parę razy zdarzyło mi się, że ktoś miał do mnie pretensje, że nie odebrałem telefonu, ponieważ wg tych ktosiów fakt posiadania telefonu implikuje konieczność odbierania... Wytłumaczyłem im, że telefon mam tylko z jednego powodu: żebym ja mógł zadzwonić wtedy kiedy będę potrzebował. Co nie znaczy, że się dodzwonię smile A już najbardziej mnie wpienia jak ktoś się ze mną umawia, przychodzi do mnie w interesie i odbiera telefony. Na szczęście w tej materii coś się zmienia i coraz częściej jeśli ktoś już bardzo musi odebrać, to przeprasza. Kiedyś na spotkaniu biznesowym w jednej firmie takiemu młodemu z tej firmy ciągle dzwonił telefon aż jego szef nie wytrzymał ze wstydu i jak go opier......ł.

kammiś napisał/a:

Pracodawca moze uregulowac rowniez dress code. Moze uregulowac wlasciwie wszystko, co masz w pracy.

Uff, czyli w mojej firmie mogę spokojnie narzucić obowiązek posiadania na tapecie cycatej laluni...


kammiś napisał/a:

Jeszcze jedno. dlaczego ja mam respektowac widzi mi sie rodzicow z dziecmi skoro oni nie respektuja mojego? Mi sie podoba sie ogladanie nagiego dziecka nad morzem - a zalozenie kapielowek nie boli. Co gorsza dzieci do morza leja - znaczy sikaja. To juz skrajnie obrzydliwe. Nawet psy nie leja - bo pies musi przykucnac albo lape podniesc.

Zmartwię cię, dorośli faceci też masowo leją do morza. I nie tylko morza...

659 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-05 23:17:40)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Snake - jeżeli jestem z KIMŚ  w towarzystwie to telefonu albo nie odbieram, albo przepraszam grzecznie.
Sytuacje o których mówiłam to były sytuacje kiedy SAMA wyskoczyłam coś zjeśc. I nie darłam się przez ten telefon.
A sytuacja rozmowy o Trynkiewiczu to w sklepie w kolejce było, o ile dobrze pamiętam.
Także tak, nie odbieram telefonów jak się z kimś umawiam albo przepraszam.
Śmiem jednak sądzić że z mamusią z dzieckiem przy stoliku obok się nie umówiłam tylko z koleżanką i mogłyśmy sobie gadać o czym chciałyśmy.
Z panią w sklepie z synkiem również się na wspólne zakupy nie umówiłam.
A może mam zostawić obiad (mówię o sytuacji kiedy jestem SAMA) i wyjść... ciężkie by to było do zrealizowania, jeśli akurat naprawdę muszę odebrać.
A, i śmiem twierdzić że mniej zakłócam spokój - tak jakbym rozmawiała z kimś taki sam ton głosu, a wszyscy rozmawiają przy stolikach - niż biegający i wrzeszczący gówniarz.

Snake, Kodeks pracy Cię obowiązuję. Więc jeśli panie poczują się w jakikolwiek sposób dyskryminowane, to mogą do sądu iść wink
Ale to już pracodawcy problem.

Skoro faceci są tak niewychowani to pozostaje mi tylko współczuć im i ich partnerkom.
Całe szczęście nie umiem pływać smile

660

Odp: Totalny mętlik w głowie

Oj, z tymi telefonami to bardzo nie lubię. Jeśli się z kimś umawiam, a ta osoba odbiera sobie telefony albo smsy (zakładając, że nie czeka na pilną i ważną wiadomość), to drugi raz już się z nią nie umówię i ogólnie szybko się wtedy zmywam. To brak kultury i strata mojego czasu. Sama też odbieram telefon tylko wtedy, kiedy mogę. A potem np. moja mama strasznie narzeka, że po co mi ta komórka, skoro nie można w każdej chwili mnie "złapać". big_smile W miejscach publicznych w ogóle nie rozmawiam przez telefon (chyba, że jakaś szybka wymiana pilnych informacji), bo to nawet wygodne nie jest, a też nie mam ochoty drzeć się do słuchawki, by ludzie obok słuchali o moich prywatnych sprawach.

Jeśli jechałabym autobusem i oglądała sobie film mając założone słuchawki, to też średnio by mnie obchodziło, że ktoś mi przez ramię zagląda, bo ja bym nikomu tym nie przeszkadzała. Do bajek niestety nie mogę się przekonać i nudzą mnie w każdej postaci. Próbowałam oglądania tych animowanych cudów nowoczesnej techniki, ale przykro mi, zasypiam. Polski dubbing rani moje uszy i w ogóle nie znoszę oglądać filmów czy seriali z lektorem/dubbingiem. Zasypiam tak po 10 minutach. Zresztą jako dziecko też nie lubiłam bajek. Oglądałam chyba tylko Gumisie, Smerfy, Muminki i może kilka innych kultowych bajek. Ale to było jakieś 30 minut dziennie (chyba tyle trwają dobranocki). Za to bardzo lubię czytać bajki i baśnie z różnych stron świata. A książki dla dzieci potrafią teraz być tak pięknie wydawane, że sama mogłabym sobie jakąś kupić.

661 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-06 00:49:56)

Odp: Totalny mętlik w głowie

No to się dowiedziałam.
Jego ojciec miał zawał.
tylko czemu mi tego po prostu nie powiedział...

powiedział mi to trochę wkurzony.
no bo nie wiedziałam że coś sie stalo i  mu gadalam o tym żebyśmy obejrzeli film czy cokolwiek zrobili bo mi sie nudzi (wiem, jestem glupia) ale to on kazal mi lezec i nic nie robic bo pewnie mam grype
no ok, męczyłam go trochę i powiedział lekko podniesionym tonem że nie ma na nic ochoty bo jego ojciec miał zawał.

poszedł pobiegać.
aż mnie to zadziwiło. normalnie przebrał się w strój sportowy i wyszedł z domu biegać yikes powiedział że wróci za pół godziny
niepotrzebnie się mną tak zajmuje. powinien iść do ojca.

662 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-03-06 01:15:40)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja thrillery, horrory bardzo lubię, sporo ich oglądam, ale raczej w domu, nie chciałabym w sumie w autobusie, bo chyba nie mogłabym dobrze się skupić. Chociaż wiadomo nocą jak jedzie i ludzie śpią, to czemu nie. W dzień, to nawet bym nie czuła nastroju i w domu też w dzień rzadko oglądam. A skoro w autobusie bym oglądała raczej nocą, to wątpię, że dziecko by zobaczyło. A co do sytuacji w autobusie ogólnie, to myślę, że skoro jest blisko dziecko, to w sumie można by tego horroru nie puszczać. To osobista sprawa jasne i nie jest nic złego puścić i niby mama powinna dziecka pilnować, ja sama np jako dziecko i czasem obejrzałam horror itp w granicach normy jak to było, to mama nie miała nic przeciw. No, ale wolałabym jednak nie oglądać może w autobusie jak blisko obce dziecko. Jak jest blisko dziecko, to wolałabym też nie przeklinać (chociaż i tak rzadko to robię), bo jednak to wtedy no głupio by mi było.

Edit: Na spotkaniach też zazwyczaj nie odbieram telefonu. Wyjątkiem jest jak zadzwoni mama i spyta o której wrócę, bo jednak mieszkam z rodzicami jeszcze, więc skoro chce wiedzieć, to mówię i spoko. A jak zadzwoni ktoś inny, to albo odbiorę i powiem, że nie mogę teraz gadać, by np zadzwonił/zadzwoniła np o tej i o tej, bo jestem z koleżanką np albo piszę sama właśnie, że jestem na spotkaniu i potem pogadamy. No albo jak np jestem właśnie w kawiarni i ciężko byłoby dogadać się, bo czasem głośno, to piszę smsa i tyle. A koleżankę przepraszam, że muszę napisać i tyle. No, a więcej nie piszę, zwykle w ważnej sprawie i nie sms za smsem.

663 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-06 01:08:07)

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

Ja thrillery, horrory bardzo lubię, sporo ich oglądam, ale raczej w domu, nie chciałabym w sumie w autobusie, bo chyba nie mogłabym dobrze się skupić. Chociaż wiadomo nocą jak jedzie i ludzie śpią, to czemu nie. W dzień, to nawet bym nie czuła nastroju i w domu też w dzień rzadko oglądam. A skoro w autobusie bym oglądała raczej nocą, to wątpię, że dziecko by zobaczyło. A co do sytuacji w autobusie ogólnie, to myślę, że skoro jest blisko dziecko, to w sumie można by tego horroru nie puszczać. To osobista sprawa jasne i nie jest nic złego puścić i niby mama powinna dziecka pilnować, ja sama np jako dziecko i czasem obejrzałam horror itp w granicach normy jak to było, to mama nie miała nic przeciw. No, ale wolałabym jednak nie oglądać może w autobusie jak blisko obce dziecko. Jak jest blisko dziecko, to wolałabym też nie przeklinać (chociaż i tak rzadko to robię), bo jednak to wtedy no głupio by mi było.

Ja ogolnie nie przeklinam, to wiesz smile
To nie byl nawet horror.  Najzwyklejszy film z jedna brutalniejsza scena. Nawet nie wiedzialam ze taka scena tam bedzie.
Mi ogolnie jest glupio przeklinac inaczej niz sama do siebie. Nawet przy swoim facecie nie przeklinam.
Jakbysmy szli tokiem rozumowania Snake'a to nawet Harrego Pottera nie mozna byloby sobie puscic bo tam sa potworzy, pajaki, olbrzymy, duchy i Voldemort bez nosa i dziecko sie moze bac tongue

Ja sie sama horrorow boje, wiec nie ogladam big_smile

664

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie ma go dalej.... sad

665 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-03-06 01:19:50)

Odp: Totalny mętlik w głowie

A no tak, rozumiem, wtedy się nie przewidzi. Zrozumiałam, że horror. Racja, wtedy raczej żadna mama nie powinno się czepiać, skoro zwykły film i nikt nie włącza mocnego straszaka przy jej dziecku. Chyba, że jest nadgorliwa. Ok rozumiem, ja ogólnie też rzadko przeklinam. Chodzi bardziej o to, że jak są obok dzieci, to jeszcze bardziej pilnuje, by nie przesadzić, nie do przesady, ale jednak inaczej jak dzieci obok, a inaczej jak ich nie ma, trochę na to patrzę.

666

Odp: Totalny mętlik w głowie
truskaweczka19 napisał/a:

A no tak, rozumiem, wtedy się nie przewidzi. Zrozumiałam, że horror. Racja, wtedy raczej żadna mama nie powinno się czepiać, skoro zwykły film i nikt nie włącza mocnego straszaka przy jej dziecku. Chyba, że jest nadgorliwa. Ok rozumiem, ja ogólnie też rzadko przeklinam.

No wlasnie zaden straszak smile
A sceny pobic itd moga sie przeciez bawet w serialach trafiac.

667

Odp: Totalny mętlik w głowie

No pewnie, racja smile

668

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja sobie nie wyobrażam na przykład nie czytać czegoś w tramwaju, nie pisać smsa, bo ktoś mi przez ramię może zajrzeć i przeczytać. Nieważne, czy dziecko, czy nie. Filmy nieraz też oglądam na tablecie w pociągach, rzadko, bo rzadko, ale jednak. Na słuchawkach oglądam, tak żeby nikomu nie wadzić, ale jak ktoś koniecznie będzie się gapił przez ramię to ja się nie czuję w obowiązku dostosowania się do preferencji gapiącego się. Jak dziecko może zobaczyć rzeczy, których nie powinno widzieć, to jednak jest rodzica powinność uchronić je od tego, odwrócić uwagę, zabawić, zająć się po prostu tym dzieckiem. Po to filmy mają kategorie wiekowe żeby rodzić wiedział czego oglądanie powinien dziecku umożliwić lub nie.

W myśl tej zasady powinnam nie jeść kanapki z szynką w obecności wegetarian, bo ich to może gorszyć. Nie ma też co wariować. Nie żyjemy w sterylnym środowisku pozbawionym tego na co nie mamy ochoty patrzeć. W ogóle znam dzieciaka, który przed wszystkim co potencjalnie choćby złe i niewłaściwe był całkowicie chroniony - do tego stopnia, że potem kontakt z jakimkolwiek bodźcem stresowym skutkował niemal histerią. Po prostu kompletny brak umiejętności radzenia sobie z czymś, co nie jest po jego myśli. Trochę jednak kalectwo emocjonalne z tego wyszło.

Jak są w danym gronie są dzieci, to pilnuję żeby nie przeklinać, nie rozmawiam na tematy, które dla dziecięcych uszu przeznaczone nie są, bo odrobina empatii mnie przecież nic nie kosztuje, nie żyję sama na świecie.

Ja nie mogę powiedzieć, że nie lubię wszystkich dzieci, bo i nie wszystkich dorosłych nie lubię. To chyba normalne. Dziecko to też indywidualny charakter, dzieci nie są z fabryki. Na przykład lubię 4 letnią córkę mojej koleżanki, bo mała jest naprawdę fajna, ostatnio chciała układać ze mną puzzle, to układałyśmy, zajmowałam się nią chwilę i było całkiem ok. Z kolei dzieciaka mojej kuzynki nigdy nie trawiłam, strasznie był zawsze męczący i wkurzający.
Takich bardzo małych dzieci poniżej 4-5 lat to ja w ogóle nie ogarniam i nie chcę ogarniać. Nie czuję ochoty ani potrzeby. Niemowlęta to mnie w zasadzie odrobinę brzydzą momentami.
Dzieci których bardzo nie lubię, to po prostu te niewychowane, jeszcze bardziej od takich dzieci nie lubię zaś rodziców, którzy mają gdzieś, czy ich pociecha zachowuje się skandalicznie i w ogóle nie próbują dziecku wpoić, że na przykład w restauracji nie przeszkadza się innym klientom, nie rzuca jedzeniem itd. W tramwaju nie usiłuje się ludzi zganiać z siedzeń, nie kopie się obcych osób, a zwierząt się nie bije i nie ciągnie za uszy.
Jak nieraz patrzę co dzieciaki potrafią wyczyniać, to sobie myślę, że jakbym tak w dzieciństwie zrobiła, to by mnie chyba matka ze skóry obdarła, ale nigdy mi  nawet nie przyszło coś takiego do głowy, bo miałam jasno wytłumaczone co wolno, a co nie i za robienie rzeczy, których robić nie wolno trzeba ponieść konsekwencje.
To nie jest dziecka wina, że ma nieudolnych rodziców, ale niech ci rodzice też nie oczekują, że świat będzie to bez końca tolerował. Bo nie będzie.

669

Odp: Totalny mętlik w głowie
WitchQueen napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam na przykład nie czytać czegoś w tramwaju, nie pisać smsa, bo ktoś mi przez ramię może zajrzeć i przeczytać. Nieważne, czy dziecko, czy nie. Filmy nieraz też oglądam na tablecie w pociągach, rzadko, bo rzadko, ale jednak. Na słuchawkach oglądam, tak żeby nikomu nie wadzić, ale jak ktoś koniecznie będzie się gapił przez ramię to ja się nie czuję w obowiązku dostosowania się do preferencji gapiącego się. Jak dziecko może zobaczyć rzeczy, których nie powinno widzieć, to jednak jest rodzica powinność uchronić je od tego, odwrócić uwagę, zabawić, zająć się po prostu tym dzieckiem. Po to filmy mają kategorie wiekowe żeby rodzić wiedział czego oglądanie powinien dziecku umożliwić lub nie.

W myśl tej zasady powinnam nie jeść kanapki z szynką w obecności wegetarian, bo ich to może gorszyć. Nie ma też co wariować. Nie żyjemy w sterylnym środowisku pozbawionym tego na co nie mamy ochoty patrzeć. W ogóle znam dzieciaka, który przed wszystkim co potencjalnie choćby złe i niewłaściwe był całkowicie chroniony - do tego stopnia, że potem kontakt z jakimkolwiek bodźcem stresowym skutkował niemal histerią. Po prostu kompletny brak umiejętności radzenia sobie z czymś, co nie jest po jego myśli. Trochę jednak kalectwo emocjonalne z tego wyszło.

Jak są w danym gronie są dzieci, to pilnuję żeby nie przeklinać, nie rozmawiam na tematy, które dla dziecięcych uszu przeznaczone nie są, bo odrobina empatii mnie przecież nic nie kosztuje, nie żyję sama na świecie.

Ja nie mogę powiedzieć, że nie lubię wszystkich dzieci, bo i nie wszystkich dorosłych nie lubię. To chyba normalne. Dziecko to też indywidualny charakter, dzieci nie są z fabryki. Na przykład lubię 4 letnią córkę mojej koleżanki, bo mała jest naprawdę fajna, ostatnio chciała układać ze mną puzzle, to układałyśmy, zajmowałam się nią chwilę i było całkiem ok. Z kolei dzieciaka mojej kuzynki nigdy nie trawiłam, strasznie był zawsze męczący i wkurzający.
Takich bardzo małych dzieci poniżej 4-5 lat to ja w ogóle nie ogarniam i nie chcę ogarniać. Nie czuję ochoty ani potrzeby. Niemowlęta to mnie w zasadzie odrobinę brzydzą momentami.
Dzieci których bardzo nie lubię, to po prostu te niewychowane, jeszcze bardziej od takich dzieci nie lubię zaś rodziców, którzy mają gdzieś, czy ich pociecha zachowuje się skandalicznie i w ogóle nie próbują dziecku wpoić, że na przykład w restauracji nie przeszkadza się innym klientom, nie rzuca jedzeniem itd. W tramwaju nie usiłuje się ludzi zganiać z siedzeń, nie kopie się obcych osób, a zwierząt się nie bije i nie ciągnie za uszy.
Jak nieraz patrzę co dzieciaki potrafią wyczyniać, to sobie myślę, że jakbym tak w dzieciństwie zrobiła, to by mnie chyba matka ze skóry obdarła, ale nigdy mi  nawet nie przyszło coś takiego do głowy, bo miałam jasno wytłumaczone co wolno, a co nie i za robienie rzeczy, których robić nie wolno trzeba ponieść konsekwencje.
To nie jest dziecka wina, że ma nieudolnych rodziców, ale niech ci rodzice też nie oczekują, że świat będzie to bez końca tolerował. Bo nie będzie.

Teraz dzieci rzucaja popcornem w kinie. Strach isc na cos przed 21.
Ja kiedys wylalam w kinie cole na glowe jakiemus facetowi. Dorosla bylam. Niecelowo oczywiscie. Wypadki sie zdarzaja.
Ale za celowe rzucanie nogi bym powyrywala.
Masz to samo co ja z tymi niemowletami wink
ale sa mniej wkurzajace dla otoczenia niz 2latki i 3latki. O wiele mniej.

670

Odp: Totalny mętlik w głowie

No ja mam inaczej, bo mnie niemowlęta zachwycają smile Starsze dzieci są. No po prostu jestem tutaj trochę stereotypowa i rozczulam się najczęściej smile

No fakt, dlatego nie mówię, że to coś złego oglądać horror w pociągu. Chociaż sama bym nie chciała, chyba, że by była noc jak pisałam i nastrój, jak to w domu, też w nocy. Jednak jakby dziecko było za mną i tak zaglądało, to chyba tutaj wolałabym sobie odpuścić oglądanie horroru, no tak mam, ale oczywiście nie mam nic do tego jak ktoś zrobi inaczej i obejrzy, mimo że dziecko za nim. Nie chodzi by przesadzać, a każdy robi jak uważa za słuszne i rozumiem to.

Kammiś, pewnie tak reaguje na stres, że teraz chce pobiegać, nie myśleć chwilę o tym.

671

Odp: Totalny mętlik w głowie

Mnie dzieci tak dalece nie interesują na obecną chwilę, że nie widzę potrzeby żeby na nie jakkolwiek reagować. Są i tyle. Ja swoich nie mam, więc mnie tematy z dziećmi związane nie dotyczą.
Wkurza mnie jak ktoś chce mi nieraz koniecznie dać potrzymać niemowlaka. Ja nie chcę żadnego trzymać, niańczyć ani zabawiać i nie zamierzam się zmuszać. Jak będę chciała, to się postaram o swoje własne, aczkolwiek wątpię żeby mi się kiedykolwiek zachciało.
2-3 letnie dzieci też nijak mnie jakoś nie rozczulają, raczej za nimi nie przepadam. Niech ludzie, którzy chcą mieć dzieci mają ich ile tylko zechcą byle byli za nie odpowiedzialni i nie działa im się niepotrzebna krzywda. Ja się do bycia matką kompletnie nie nadaję i mam tego pełną świadomość.

672

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja właśnie do dzieci podchodzę podobnie jak do dorosłych. Niektórych dorosłych lubię, innych nie lubię, a większość dorosłych jest mi obojętna. Z dziećmi jest tak samo, bo jeśli nie mam z danym dzieckiem żadnej więzi emocjonalnej, to nie widzę powodu, by piszczeć na jego widok z radości. Trzymać cudzych dzieci nie chcę i opiekować się nimi też nie chcę, bo to duża odpowiedzialność i nie mając doświadczenia mogłabym trafić na jakąś sytuację, w której nie wiedziałabym jak mam się zachować. Z własnym dzieckiem to inaczej, bo stopniowo przechodzi się różne etapy i trzeba sobie radzić na bieżąco.

A co do bezmyślnych rodziców, to dziś wieczorem byłam w supermarkecie i widziałam jak mamuśka dała dziecku do zjedzenia dwie bułki. Oczywiście dała mu do zjedzenia w sklepie, nie poszła z tymi bułkami do kasy. Myślałam, że może przy kasie powie o tym i każe doliczyć sobie te bułki, ale nie powiedziała. Taka bułka co prawda droga nie jest, bo kosztowała jakieś 60 gr, ale ktoś potem będzie musiał te pieniądze wyłożyć z własnej kieszeni.

673 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-03-06 03:15:58)

Odp: Totalny mętlik w głowie
WitchQueen napisał/a:

Mnie dzieci tak dalece nie interesują na obecną chwilę, że nie widzę potrzeby żeby na nie jakkolwiek reagować. Są i tyle. Ja swoich nie mam, więc mnie tematy z dziećmi związane nie dotyczą.
Wkurza mnie jak ktoś chce mi nieraz koniecznie dać potrzymać niemowlaka. Ja nie chcę żadnego trzymać, niańczyć ani zabawiać i nie zamierzam się zmuszać. Jak będę chciała, to się postaram o swoje własne, aczkolwiek wątpię żeby mi się kiedykolwiek zachciało.
2-3 letnie dzieci też nijak mnie jakoś nie rozczulają, raczej za nimi nie przepadam. Niech ludzie, którzy chcą mieć dzieci mają ich ile tylko zechcą byle byli za nie odpowiedzialni i nie działa im się niepotrzebna krzywda. Ja się do bycia matką kompletnie nie nadaję i mam tego pełną świadomość.

Ja też swoich dzieci nie mam, aczkolwiek fakt, z facetem szukamy pracy, potem zamieszkamy razem i zamierzamy potem rozpocząć starania. No, ale ja po prostu lubię dzieci, czuję się gotowa, jak tylko znajdę pracę itp. Stworzenie swojej małej rodziny jest dla mnie ważne, ale oczywiście w tym wszystkim nie będę też zapominać o sobie. Jako 15 latka też już się rozczulałam dziećmi, czasem przeglądałam ubranka dziecięce, ale oczywiście wiedziałam, że to nie moment na dziecko i trzeba poczekać. No tak, odpowiedzialność ważne, dlatego musimy znaleźć pracę, szukamy jej, potem zamieszkać razem, radzić sobie i będą smile No a to jak wychowywać to poczytam, a wiele też intuicyjnie raczej przyjdzie. Pewnie za 2 lata uda nam się znaleźć pracę, zamieszkać razem, więc tak do 26 roku życia, czyli za 3 lata pewnie zaczniemy starania, facet też chce oczywiście. Ja sama lepiej jak dłużej nie będę czekać, bo mam problemy hormonalne. No, ale oczywiście najpierw samodzielność i zrobimy co można, by do tej pory była i pewnie będzie. To trzeba samemu czuć, bo jak się nie chce mieć dzieci to nic na siłę, nie ma w tym nic złego też jak się nie chce.

No tak, jak ktoś na siłę daje niemowlaka to uważam, że niefajne. Nie każdy musi chcieć. Ja nie mam bardzo wiele takich sytuacji, ale parę w rodzinie miałam i jako, że sama lubię, to sama prosiłam, by dać mi na ręce, zabawiałam smile No, ale uważam, że to powinno wyjść samo od osoby jak ode mnie, a jak ktoś nie chce to nie, bez usilnego namawiania.

No i jasne, że też nie lubię wszystkich dzieci, ale myślę, że przez to, że sporo z nich mnie tak rozczula, więc tutaj mam trochę inaczej niż Wy, to po prostu mogę być wobec nich bardziej pobłażliwa. No, ale jak pisałam sama wobec mojego postaram się aż taka nie być, bo moja mama czasem mi pobłażała, w dobrej mierze, ale ja będę starała się mniej pobłażać jak pisałam, bo fakt, jestem chyba trochę rozpieszczona przez to i leniwa bardziej, więc ja postaram się z umiarem wobec dziecka, czyli nie surowa, ale też nie tak pobłażliwa. A inne cechy już będę czerpać od mamy, bo jest wspaniałą mamą smile

No i racja, z obcym dzieckiem nie ma więzi, więc to też nie jest tak, że rozczulam się na widok każdego, ale jednak wiele z nich wywołuje we mnie ten odruch i po prostu uśmiecham się, myślę jakie słodkie. Ja to chyba mam ten instynkt silnie rozwinięty tongue Co nie znaczy oczywiście, że musi być rozwinięty, by być dobrą mamą, bo przecież wiele matek nie czuło specjalnego instynktu, a dzieci kochają bardzo i są dobrymi mamami. Moja mama też ma coś takiego, że rozczulają ją dzieci, obce właśnie też czasem, ale tak samo wspaniała mama i mi okazuje miłość. Ja na pewno tez dziecku ją przekażę, a oprócz tego po prostu będę starała się wychować na dobrego człowieka, z dozą wymagań, ale też tolerancji, bo nie ma chyba też nic gorszego jak rodzice przelewają na dziecko jakieś nadmierne wymagania - taka skrajność też nie jest dobra.

674

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Teraz dzieci rzucaja popcornem w kinie. Strach isc na cos przed 21.
Ja kiedys wylalam w kinie cole na glowe jakiemus facetowi. Dorosla bylam. Niecelowo oczywiscie. Wypadki sie zdarzaja.
Ale za celowe rzucanie nogi bym powyrywala.

No popcorn, to jest spore udogodnienie i postęp. Za moich dziecięcych czasów trzeba było specjalnie kartki papieru brać do kina żeby robić z niego kulki i rzucać lol

kammiś napisał/a:

Masz to samo co ja z tymi niemowletami wink
ale sa mniej wkurzajace dla otoczenia niz 2latki i 3latki. O wiele mniej.

Nie mam takich problemów. Lubię dzieci, a to są takie sprytne stworzonka, że wyczuwają takie rzeczy i poziom ich wredności się do tego dostosowuje. Mój starszy syn ma ten poziom empatii chyba po mnie, bo na spacerze, w sklepie zawsze podejdzie do jakiejś dzidzi w wózku i ją zabawia, wygłupia się, rozśmiesza jak np. akurat płacze. I ten rozanielony wzrok mamusi tej dzidzi smile Dobrze, że żonaty jestem...

675

Odp: Totalny mętlik w głowie

Snake, bo za Twoich czasów był ciągle spory napływ ludności wiejskiej do miast. Widać myśleli, że do kina chodzi się po to, żeby się kulkami obrzucać, bo ruchome obrazki im były nieznane. Dobrze, że kozy zwykle zostawiali w zagrodach, bo jakby zamiast kulek papieru naprzynosili bobków - to by dopiero był seans!
Nie tęskno Ci czasem?

676

Odp: Totalny mętlik w głowie

He, he tęskno ale mojego kina już nie ma, zburzyli. Nie próbuj jednak przypisać tych zachowań do rzekomego wieśniactwa, bo to prostacka teza. Rzucało się i rzuca, bo to frajda. Głównie o ile pamiętam polowało się na zakochane pary albo zgrupowania dziewczyn. Rozumiem oczywiście, że może to oburzać przedstawicielki płci, która najczęściej była (jest) celem smile

677

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie no, ja miałam na myśli takie wieśniactwo bardziej wewnętrzne. "Człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy." A jak nie wieśniactwa to nie wiem, czego to może być objaw. Niedorozwoju intelektualnego? Nie przekonasz mnie, że przychodzenie do kina, żeby napieprzać papierowymi kulkami w ludzi, którzy próbują w spokoju obejrzeć film, to objaw kultury i inteligencji. big_smile

678

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ojej, wielkie słowa smile, a dla dzieciaków, to po prostu fajna zabawa. I tak się cieszcie, że chyba taka popularna zabawa z moich czasów jak strzelanie z proc wyszła z mody smile Były jej dwa modele. Wiejski czyli klasyczna proca drewniana z solidną gumą i uchwytem na kamień. Z takiej procy można było ustrzelić ptaka. W warunkach miejskiej partyzantki słabo się jednak sprawdzała więc powstał nowoczesny model miejski - proca ze stalowego drutu. Mała, poręczna, można ją było schować w każdej kieszeni. Jako napęd wystarczała porządna gumka wyciągnięta z takich szerokich gum do majtek. Oj ile się matki wnerwiały o to wyciąganie gumek smile Strzelało się też nowocześnie, bo metalowymi skobelkami z drutów w kształcie litery "U". Zdobywało się je ze starych urządzeń, kabli. Pamiętam wyprawy na skład kabli telekomunikacji po amunicję smile Strzał z takiej amunicji i procy w tyłek bolał nawet przez spodnie. Kiedyś takiego skobelka musiałem wydłubywać z przedramienia tak mi się wbił podczas jednej z potyczek. Kot trafiony w tyłek z takiej procy wyskakiwał w górę na metr...  do postronnych osób z tego się raczej nie strzelało, głównie między zainteresowanymi grupami. Na laski była lżejsza amunicja, można było strzelać takimi skobelkami z papieru wygiętymi w "V". Ech czasy....

679

Odp: Totalny mętlik w głowie

Snake - ja miałam procę taką z języka od buta i dwóch rzemieni. Ojciec mi zrobił ku zgrozie mamy big_smile Z tego to podejrzewam, że zabić człowieka nie byłoby trudno jakby w głowę dostał. Już widzę jaki teraz byłby dym jakby dzieciaki latały z czymś takim, ale to była świetna zabawka. Burak na polu po trafieniu dosłownie eksplodował. Nikt nie zginął tongue
Miałam też misia na spadochronie - też taty pomysłu. Zawijało się kamień w ten spadochron, rzucało miśka wysoko w powietrze i ten kamień wypadał, spadochron się otwierał, a misiek szybował.
W ogóle ja się jeszcze załapałam na takie fajne wiejskie dzieciństwo, że się całymi dniami latało po dworze, latem siedziało w rzece i wracało do domu tylko żeby złapać coś do jedzenia i biegło się bawić dalej. Teraz dzieciaki już tak fajnie nie mają, mam wrażenie.

680

Odp: Totalny mętlik w głowie

Współczesne dzieci będą wspominać jak to kiedyś było fajnie, że przychodziło się ze szkoły i siedziało na fejsie. Potem łapało się kolację i grało w coś tam na komputerze/tablecie. A potem znowu wchodziło się na fejsa i siedziało do rana big_smile

681

Odp: Totalny mętlik w głowie
WitchQueen napisał/a:

Miałam też misia na spadochronie - też taty pomysłu. Zawijało się kamień w ten spadochron, rzucało miśka wysoko w powietrze i ten kamień wypadał, spadochron się otwierał, a misiek szybował.

Jako chłopak nie desantowałem miśków smile tylko armię swoich żołnierzyków. W ten sam sposób smile Problem w tym, że za spadochrony służyły stare, dobre, tradycyjne chusteczki do nosa co też budziło protesty mamy...
A co do strzelania z procy, to wiesz, że o dziwo nie było ani jednego przypadku poważniejszej krzywdy? Nikt nie stracił oka na przykład, a strzelaliśmy się na ostro i krew się czasem lała smile Choć ja pechowo dwa razy dostałem w oko ale raz rzuconą zupełnie na ślepo grudą gliny (zakładali kanalizację więc ulica rozkopana wzdłuż i raj dla dzieci), a drugi raz dostałem z kapiszona. Nie miał prawa dolecieć, a doleciał i tydzień chodziłem z wielkim siniakiem pod okiem. No, a zabawy w małego pirotechnika i chemika? Były kiedyś takie zestawy "mały chemik". Mieszaliśmy oj mieszaliśmy, a z karbidu i siarki robiliśmy różnego rodzaju bomby i petardy. Butelka z karbidem, to było coś! Czasem kolega z wojskowej rodziny przytargał trochę prochu strzelniczego i wtedy była jazda. Nie zapomnę jak przyniósł granatnik ppanc RPG-76 Komar lol Uspokajam, bez pocisku tylko samą wyrzutnię ale ktoś kto zobaczył dwóch gówniarzy mierzących z okna z tego granatnika mógł narobić w portki...

682

Odp: Totalny mętlik w głowie

Do proc najlepsze były gumy z wentyli rowerowych., te od majtek to wersja light.
Moje dzieciństwo przebiegało pod znakiem motorynek i komarków, które były obowiązkowym prezentem komunijnym dla chłopaka.
Jak sobie teraz myślę, o kupnie takiego ustrojstwa dziewięciolatkowi, to tak trochę dziwnie...
Ale i ja żyję i inni też...

683 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-06 12:47:14)

Odp: Totalny mętlik w głowie

A teraz co się kupuje na komunię? Chyba jeszcze 2-3 lata temu dawało się quady albo skutery. Dobrze, że mnie takie rzeczy nie będą dotyczyć big_smile

684

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

Miałam też misia na spadochronie - też taty pomysłu. Zawijało się kamień w ten spadochron, rzucało miśka wysoko w powietrze i ten kamień wypadał, spadochron się otwierał, a misiek szybował.

Jako chłopak nie desantowałem miśków smile tylko armię swoich żołnierzyków. W ten sam sposób smile Problem w tym, że za spadochrony służyły stare, dobre, tradycyjne chusteczki do nosa co też budziło protesty mamy...
A co do strzelania z procy, to wiesz, że o dziwo nie było ani jednego przypadku poważniejszej krzywdy? Nikt nie stracił oka na przykład, a strzelaliśmy się na ostro i krew się czasem lała smile Choć ja pechowo dwa razy dostałem w oko ale raz rzuconą zupełnie na ślepo grudą gliny (zakładali kanalizację więc ulica rozkopana wzdłuż i raj dla dzieci), a drugi raz dostałem z kapiszona. Nie miał prawa dolecieć, a doleciał i tydzień chodziłem z wielkim siniakiem pod okiem. No, a zabawy w małego pirotechnika i chemika? Były kiedyś takie zestawy "mały chemik". Mieszaliśmy oj mieszaliśmy, a z karbidu i siarki robiliśmy różnego rodzaju bomby i petardy. Butelka z karbidem, to było coś! Czasem kolega z wojskowej rodziny przytargał trochę prochu strzelniczego i wtedy była jazda. Nie zapomnę jak przyniósł granatnik ppanc RPG-76 Komar lol Uspokajam, bez pocisku tylko samą wyrzutnię ale ktoś kto zobaczył dwóch gówniarzy mierzących z okna z tego granatnika mógł narobić w portki...

No to gidze byli rodzice? Swoja droga który normalny wojskowy, udostępnia dzieciom, tego typu rzeczy? To samo z tą procą, wiesz ja znam przypadek gdzie chłopka zabił chłopaka strzałem z takiej procy.
Słusznie kammiś mówi jak się ma dzieci to trzeba ich pilnować!

685

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:

He, he tęskno ale mojego kina już nie ma, zburzyli. Nie próbuj jednak przypisać tych zachowań do rzekomego wieśniactwa, bo to prostacka teza. Rzucało się i rzuca, bo to frajda. Głównie o ile pamiętam polowało się na zakochane pary albo zgrupowania dziewczyn. Rozumiem oczywiście, że może to oburzać przedstawicielki płci, która najczęściej była (jest) celem smile

Ja tam nie uwazam ze to zachowanie wiejskie
To zachowanie prostackie. Jakby we mnie bachor rzucil w kinie i trafil, to bym poszla po obsluge i koniec.
Co jak co ale ja dla takich zachowan smarkaczy tolerancji nie mam i miec nie bede.

686 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-06 15:03:12)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Vian napisał/a:

Nie no, ja miałam na myśli takie wieśniactwo bardziej wewnętrzne. "Człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy." A jak nie wieśniactwa to nie wiem, czego to może być objaw. Niedorozwoju intelektualnego? Nie przekonasz mnie, że przychodzenie do kina, żeby napieprzać papierowymi kulkami w ludzi, którzy próbują w spokoju obejrzeć film, to objaw kultury i inteligencji. big_smile

Vian, a niektore bachorstwo (bachorstwo to nie o dzieciach ogolnie, tylko o TAKICH dzieciach) slini te kulki, to jest juz totalnie obrzydliwe.
I chlopcy sa gorsi. Dziewczynki owszem, wariuja, ale czesciej sa grzeczne i po prostu ogladaja.
Z dziewczynkami tez latwiej sie dogadac - mowilam ze lubie dzieci mniej wiecej o 8-10 roku zycia, zapomnialam zaznaczyc ze DZIEWCZYNKI.
Sa grzeczniejsze i szybciej sie rozwijaja. Mniej glupawki maja. Lubia spiewac na karaoke, nagrywaja jakies filmiki i wrzucaja na fejsa. Boja sie petard i nie wagaruja tak czesto. Przynajmniej te dziewczynki ktore mialam okazje poznac, a troche ich bylo.
Ogladaja jakas Violette ciagle i zachwycaja sie jakims chlopakiem z tego serialu big_smile
Chlopcy? Tylko latac by chcieli i sa glosniejsi.

687 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-03-06 15:06:21)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Rodzice zajmowali się tym czym powinni czyli pracą, zarabianiem pieniędzy żeby dzieci miały co jeść. Te zaś większość czasu wolnego spędzały poza domem, na ulicy i podwórkach. Oprócz zabaw militarnych graliśmy też z dziewczynami w gumę czy klasy. Ze sobą w piłkę. Łaziliśmy po całym kwartale ulic. Piszę tu o dzieciakach w wieku już od roku smile, bo takie małe dzieci co jeszcze nie chodziły rodzeństwo brały w wózkach na ulicę. Przez całą podstawówkę chodziłem do szkoły przez miasto sam, a jeszcze musiałem odprowadzić i zabrać z przedszkola młodszego brata.
Jaki wojskowy udostępnia dzieciom takie rzeczy? He, he nie wiem ale wtedy to nie był taki znowu wielki problem, a przecież władza była reżimowa. Co zresztą o tyle dziwne, że jak mojego ojca brali z rezerwy na poligon, to potrafił przyjechać na krótką przepustkę z bronią do domu. Ciężka była smile no i ten zapach polowego munduru moro i igliwia...

kammiś napisał/a:

To zachowanie prostackie. Jakby we mnie bachor rzucil w kinie i trafil, to bym poszla po obsluge i koniec.
Co jak co ale ja dla takich zachowan smarkaczy tolerancji nie mam i miec nie bede.

No i dlatego rzuca się w kinie, że pójdziesz na skargę i kogo wskażesz? Proszę pana ktoś z rzędów wyżej rzucił we mnie! Wyprosi z sali wszystkich powyżej ciebie?
A rzuca się popcornem pewnie z tych samych powodów co kiedyś kulkami z papieru - są lekkie i jasne więc dają fajne efekty w świetle projektora smile

688

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:

Rodzice zajmowali się tym czym powinni czyli pracą, zarabianiem pieniędzy żeby dzieci miały co jeść. Te zaś większość czasu wolnego spędzały poza domem, na ulicy i podwórkach. Oprócz zabaw militarnych graliśmy też z dziewczynami w gumę czy klasy. Ze sobą w piłkę. Łaziliśmy po całym kwartale ulic. Piszę tu o dzieciakach w wieku już od roku smile, bo takie małe dzieci co jeszcze nie chodziły rodzeństwo brały w wózkach na ulicę. Przez całą podstawówkę chodziłem do szkoły przez miasto sam, a jeszcze musiałem odprowadzić i zabrać z przedszkola młodszego brata.
Jaki wojskowy udostępnia dzieciom takie rzeczy? He, he nie wiem ale wtedy to nie był taki znowu wielki problem, a przecież władza była reżimowa. Co zresztą o tyle dziwne, że jak mojego ojca brali z rezerwy na poligon, to potrafił przyjechać na krótką przepustkę z bronią do domu. Ciężka była smile no i ten zapach polowego munduru moro i igliwia...

Moj dziadek jest emerytowanym wojskowym.
Ma lat 82. NIGDY broni do domu nie przynosil bo byla 2 dzieci. Ale do tego trzeba KRZTY rozumu i wyobrazni.

689

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Moj dziadek jest emerytowanym wojskowym.
Ma lat 82. NIGDY broni do domu nie przynosil bo byla 2 dzieci. Ale do tego trzeba KRZTY rozumu i wyobrazni.

Oj Kammiś, wychodzi z ciebie młody wiek. Jak mój ojciec jeździł na poligony, to władza miała tyle rozumu i wyobraźni, że nie dawała żołnierzom broni z amunicją lol Nie z troski o dzieci bynajmniej. Amunicję żołnierz dostawał do ręki na strzelnicy lub idąc na wartę i musiał się z niej co do każdej sztuki rozliczyć. Problem był jak się całej amunicji nie wystrzelało smile Zabrać ze sobą nie zabierzesz, oddać z powrotem nie można i nie chce mi się tłumaczyć dlaczego smile Więc wojsko nie wystrzeloną amunicję zakopywało na poligonie, gdzieś w krzakach. No i dzięki temu grzybiarze mogą ją wykopywać do dziś...

690

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:

Zabrać ze sobą nie zabierzesz, oddać z powrotem nie można i nie chce mi się tłumaczyć dlaczego smile Więc wojsko nie wystrzeloną amunicję zakopywało na poligonie, gdzieś w krzakach. No i dzięki temu grzybiarze mogą ją wykopywać do dziś...

Nie wiem, jak jest dziś, ale jeszcze w 2005 podobnie rzecz wyglądała z częściami samochodowymi.Raz do roku trzeba było zgłosić zapotrzebowanie na części zamienne do pojazdu- czyli przewidzieć co się w danym aucie zje*bie.
Jako, że jest to dość trudne- żołnierze zamawiali wszystko co się da a następnie część zakopywali za warsztatami, a to co się dało wynieść opychali na allegro albo na szrotach.

691

Odp: Totalny mętlik w głowie

Snake - a żołnierzyki to też miałam, po starszym bracie. W ogóle ja miałam mnóstwo zabawek najróżniejszych, ale jak można było latać z kolegami po dworze i uskuteczniać jakieś ciekawsze zabawy, to zawsze wolałam iść na dwór. W ogóle w moim sąsiedztwie byli sami chłopcy, koleżanka ze szkoły mieszkała dość daleko, więc bawiłam się zawsze z chłopcami, w jakieś takie raczej stereotypowo chłopięce zabawy. Do tej pory w męskim gronie czuję się lepiej i lepiej się z mężczyznami dogaduję niż z większością kobiet.
Lalek nie lubiłam nigdy specjalnie. Jakieś takie lalki barbie trochę tak, ale takimi jak do wożenia w wózku, to się nie lubiłam bawić. Strasznie nudne to dla mnie było. Kotka się potem w wózku dla tych lalek okociła i koty tam spały.
Kiedyś się bawiliśmy z dzieciakami z prawie całej wioski w wojnę na grudy z ziemi i kępy trawy z korzeniami i ziemią wyrwane big_smile To był ubaw po całości. Laliśmy się tym jak wściekli, brudni wszyscy jak świnie, ale zabawa przednia.

Latałam też po wszystkich oborach, stajniach, okolicznych kurnikach. Kiedyś się nażarliśmy z kolegami ziemniaków z parownika, takich co się dla świń parowało tongue Pamiętam, że dobre nawet były.
Pamiętam, że raz świnia mnie ugryzła w stopę. Na szczęście przez but. I na słomie się skakało w stodole u sąsiada. Bardzo fajne miałam dzieciństwo.

Mój ojciec chyba broń do domu przywoził ze sobą, ale podoficerom po szkole najwidoczniej było wolno po prostu.
Teraz jak się chce prowadzić jakieś strzelanie, to się trzeba strasznie pieprzyć z procedurami. Plomby, numery, kartoteki, podpisywanie kwitów, że sobie samemu się własną broń wydało i inne pierdoły. Sklepy z amunicją i bronią mniej mają z tym zadymy podobno.
Z prywatną bronią też nie ma jakiejś większej zadymy.

692

Odp: Totalny mętlik w głowie
WitchQueen napisał/a:

Snake - a żołnierzyki to też miałam, po starszym bracie. W ogóle ja miałam mnóstwo zabawek najróżniejszych, ale jak można było latać z kolegami po dworze i uskuteczniać jakieś ciekawsze zabawy, to zawsze wolałam iść na dwór. W ogóle w moim sąsiedztwie byli sami chłopcy, koleżanka ze szkoły mieszkała dość daleko, więc bawiłam się zawsze z chłopcami, w jakieś takie raczej stereotypowo chłopięce zabawy. Do tej pory w męskim gronie czuję się lepiej i lepiej się z mężczyznami dogaduję niż z większością kobiet.
Lalek nie lubiłam nigdy specjalnie. Jakieś takie lalki barbie trochę tak, ale takimi jak do wożenia w wózku, to się nie lubiłam bawić. Strasznie nudne to dla mnie było. Kotka się potem w wózku dla tych lalek okociła i koty tam spały.
Kiedyś się bawiliśmy z dzieciakami z prawie całej wioski w wojnę na grudy z ziemi i kępy trawy z korzeniami i ziemią wyrwane big_smile To był ubaw po całości. Laliśmy się tym jak wściekli, brudni wszyscy jak świnie, ale zabawa przednia.

Latałam też po wszystkich oborach, stajniach, okolicznych kurnikach. Kiedyś się nażarliśmy z kolegami ziemniaków z parownika, takich co się dla świń parowało tongue Pamiętam, że dobre nawet były.
Pamiętam, że raz świnia mnie ugryzła w stopę. Na szczęście przez but. I na słomie się skakało w stodole u sąsiada. Bardzo fajne miałam dzieciństwo.

Mój ojciec chyba broń do domu przywoził ze sobą, ale podoficerom po szkole najwidoczniej było wolno po prostu.
Teraz jak się chce prowadzić jakieś strzelanie, to się trzeba strasznie pieprzyć z procedurami. Plomby, numery, kartoteki, podpisywanie kwitów, że sobie samemu się własną broń wydało i inne pierdoły. Sklepy z amunicją i bronią mniej mają z tym zadymy podobno.
Z prywatną bronią też nie ma jakiejś większej zadymy.

Moj dziadek tez mogl przynosic.
Ale on szeregowym nie byl, Snake.

693

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

694 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-13 03:31:07)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Ja bym nie potrafiła przestać kochać. Tzn. mówię o każdej mojej relacji, nie tylko o partnerze. No ale ja nie rzucam takich słów na wiatr i one dla mnie coś znaczą. Gdyby partner zrobił mi jakieś wielkie świństwo, to rzuciłabym go, ale nie oznaczałoby to, że już go nie kocham. Nie wiem, może potem mogłabym sobie jeszcze ułożyć życie, bo przecież nie jest tak, że kocha się tylko jeden raz i jedną osobę... ale ten obecny partner już by został jakoś częścią mnie.

To zależy też jak się kochało. Spora część ludzi nazywa kochaniem związki oparte na chemii. Chemia mija i nic z kochania nie zostaje. O miłości mówiłabym dopiero po kilku latach znajomości, po wspólnym mieszkaniu itp. Na pewno nie po roku czy dwóch, gdzie jeszcze są silne motyle.

695 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-13 03:56:32)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Ja bym nie potrafiła przestać kochać. Tzn. mówię o każdej mojej relacji, nie tylko o partnerze. No ale ja nie rzucam takich słów na wiatr i one dla mnie coś znaczą. Gdyby partner zrobił mi jakieś wielkie świństwo, to rzuciłabym go, ale nie oznaczałoby to, że już go nie kocham. Nie wiem, może potem mogłabym sobie jeszcze ułożyć życie, bo przecież nie jest tak, że kocha się tylko jeden raz i jedną osobę... ale ten obecny partner już by został jakoś częścią mnie.

Zapomnialam wlasnie dodac ze chodzi mi wylacznie o relacje damsko-meskie.
Bo z rodzina to mi sie wydaje dosc oczywiste :)
Bo wlasnie sie zastanawiam czy on kocha swoja byla i czy moze w ogole przestac.
Tak sie jakos zaczelam zastanawiac...nie znam jej osobiscie ale z tego co mowila dziewczyna jego kumpla - a znala - to jestesmy tak rozne jak tylko mozna sie roznic, to jej opinia. I ona - tak troche w zartach - mowila ze dla niej jest to ciezkie do zrozumienia ze jeden mezczyzna moze wybierac tak rozne kobiety.
I fizycznie, i psychicznie przede wszystkim.
Ona jest wysoka blondynka, ma niebieskie oczy. Ja mam czarne wlosy, zielono-brazowe oczy i jestem niska. Jest chuda ale w inny sposob - ona jest taka wysoka i smukla, ja jestem mala i drobna. Wlasciwie jak ja widzialam na zdjeciach (pokazywala mi kolezanka zdjecia z jakiejs imprezy i wyjazdu) to babka moglaby byc modelka. Nie wiem czemu poczulam wtedy takie uklocie ze byla za ladna.
I jest ode mnie starsza jakies 10 lat.
Ona jest - a przynajmniej byla - bardzo silna psychicznie i zdecydowana. Nie stresowala sie i byla cholernie pewna siebie. Nie przezywala wszystkiego jak mrowka okresu :D Podobno miala ciety jezyk i lubila gwiazdorzyc. Ja z kolei zazwyczaj po prostu sie smieje z jego zartow. I lubila rzadzic. Ja ewentualnie troche marudze, wlasciwie po dziecinnemu. Nie "piszczala" na widok malych pieskow. Ja kocham male pieski, male pieski mnie kochaja :D Nie kochala zwierzakow i nie miala zadnego. Miala futro. Naturalne :/ podobno byla cholernie zdyscyplinowana i nigdy nie spala do poludnia. Trenowala areobik sportowy i umiala zrobic szpagat. Ja nie umiem. Ona ten szpagat robila ladujac ze skoku :O jak byla na studiach to jezdzila na jakies mistrzostwa akademickie. Widzialam jakies stare nagranie z tych mistrzostw. Ja jestem po prostu chuda, ona byla chuda i do tego miala cialo wyrzezbione idealnie. Nie wiem jak ona to zrobila ale ja na brzuchu miesni nie mam, tylko zebra.
Byla ladniejsza.
Podobno zawsze chciala go "krotko trzymac". Jak sie zasiedzial u kumpla to dzwonila i miala pretensje. Ja nie mam, po prostu czasem pytam czy wszystko w porzadku jak sie martwie i zazwyczaj przepraszam ze przeszkodzilam. To on mnie "pilnuje". Na przyklad jemu wolno biegac w nocy samemu. Mnie nie wolno wychodzic w nocy tak o samej. Chociaz w sumie go rozumiem. Chora bylam i ogladalam wszystkie debilne paradokumentalne seriale jak leci i w jednym zgwalcili i zabili dziewczyne. Powiedzial ze wlasnie dlatego mnie nie zamierza puszczac samej jak jest ciemno, za wyjatkiem przebywania w aucie. Poza tym ja sie w ogole nie umiem bronic. Ona podobno umiala. I nie chorowala prawie wcale, taka miala odpornosc.
I odwazna byla. Nie pochodzila z rodziny prawniczej ale nie chciala pomocy od jego ojca. Sama zalozyla kancelarie i dalej ja prowadzi z jednym wspolnikiem - obczailam w necie nawet. Jest radca prawnym. Tytul doktora tez posiada.
Podobno nie uczyla sie genialnie ale byla cholernie inteligentna. Ja jestem kujonica. Moze nie taka typowa, bo sa u nas osoby ktore tylko sie ucza i nic wiecej - o mnie mowia ze jestem "oblatana". Prawda jest taka, ze sie nauczylam tego jak sie angazowalam politycznie. Bo ojciec mnie wrzucil na gleboka wode i nie bylo wyjscia. co i tak nie zmienia faktu ze to wszystko wiedza nabyta. A ona byla inteligentna.
Nie wiem czemu, ale czuje jakis dyskomfort psychiczny.

696

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Ja moge przestac kogos kochac w minute jesli cos zrobi.

697

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Ja moge przestac kogos kochac w minute jesli cos zrobi.

Tak po prostu?

698

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Ja moge przestac kogos kochac w minute jesli cos zrobi.

Tak po prostu?

Tak. To po prostu zalezy od tego co ktos zrobi.

699

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Moj dziadek tez mogl przynosic.
Ale on szeregowym nie byl, Snake.

Chyba myślisz stereotypami, bo skąd ci przyszło do głowy, że mój ojciec był szeregowym?
A co do powyższego, to nie wiem, chcesz być pewna, że twój facet byłą przestał kochać w 100 %? Czy jeśli w głębi duszy kocha jeszcze byłą w 8 %, to jest to jakiś problem?

700

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jakie to ma znaczenie czy ktoś da radę przestać kochać? Ważne czy on jest w stanie to zrobić. Porównywanie się z jego była wpędzi Cie tylko w kompleksy i będzie podtruwać wasz związek. Przeszłość to przeszłość, liczy się to, co jest teraz. On szukał przygód, rzucił się w destrukcyjne zaliczanie byle kogo, byle gdzie. A potem wybrał Ciebie. To jest naturalne, że skoro taka kobieta jak była przyniosła mu wielkie "g..." to teraz nie będzie powielał schematu i wybierze inną. Gdyby chciał Cię do niej upodabniać byłby problem...
Opowiedz co się działo

701

Odp: Totalny mętlik w głowie

Też sądzę, że nie ma sensu się porównywać. Nawet, jeśli w jakimś stopniu nadal ją kocha, to co z tego? Nie jest z nią i już nie będzie. Na pewno ma do niej jakiś sentyment, skoro długo razem byli i planowali wspólną przyszłość. Ale to przecież nie umniejsza jego uczucia do Ciebie. W życiu kocha się różnych ludzi. Wiesz, problem by był, gdybyś właśnie pod wieloma względami była bardzo do niej podobna, bo to oznaczałoby, że on w innych kobietach szuka tej dziewczyny i nie może o niej zapomnieć.

702

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Chwile mnie tu nie bylo, bo sie troche dzialo.
Z mama, ze zdrowiem, z uczelnia i w ogole.
Ale o tym pozniej.

Musze znac odpowiedz na jedno pytanie ktore mnie nurtuje. Jak myslicie. Mozna kiedykolwiek przestac kogos kochac? W takim sensie ze bylo sie z ta osoba dluzszy czas, mialo plany, a potem ta osoba nam zrobila cos niewybaczalnego...znaczy ze przestajemy kochac?

Tak kammiś, można.Ale w Twoim przypadku to nie zadziała, bo Twój lovels poleciałby na skrzydłach do tej swojej byłej, gdyby tylko mógł.
Jak facet ma wywalone na laskę, to nie babrze się we wspomnieniach o niej przy nowej pannie.

703 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-13 19:12:52)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Znowu przegadalam z godzine na ten temat z dziewczyna jego kumpla. Przelecialysmy w rozmowie wszystkie jego zwiazki ktore trwaly nie mniej niz miesiac.
Dlaczego on nie mogl sie spotykac z "normalnymi" dziewczynami? Z najwiekszych "rewelacji" to doktorantka ktora pozowala do reklam chyba wszystkiego co mozliwe. Od Lidla przez H&M i miejscowe centrum handlowe, kolekcje Armaniego az do bielizny, feromonow i Playboya. I robi furore wsrod studentow ktorzy nagle chca sie uczyc big_smile jeden chlopak z erasmusa ktory byl u nas w grupie ale na jedne zajecia sie przeniosl (nas nie uczyla) skomentowal tylko: "she's so hot".
Spotykali sie poltora miesiaca. oczywiscie przejrzalam jej zdjecia - ma na fb publiczny album z portfolio - jednym slowem wielkie wow.

Mam troche lepszy humor, przedluzylam rzesy big_smile ciekawe czy zauwazy.

Z mama sie jakos zblizylysmy do siebie chyba. Znaczy tak. Okazalo sie ze nie bedzie miala tej operacji - lekarzowi sie ten polip chyba przywidzial, bo 3 innych lekarzy stwierdzilo, ze go nie ma. Jak sie dowiedziala to sie z emocji poplakala. Przy mnie. Dzwonimy do siebie. Kiedys nie dzwonilysmy.

Co do uczelni zaliczylam juz jeden przedmiot i dlatego mnie nie bylo, zeby sie nie rozpraszac. Musialam wysluchac gadania faceta - bo nic nie mowilam, bo biore antybiotyk i nie powinnam wychodzic, bla bla bla. Nic mi sie nie stalo, czulam sie juz dobrze.

Pitagoras, ja nie wiem czy on wspomina czy nie. On generalnie nie chce o tym gadac. Skad wiesz ze by polecial?

704

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Znowu przegadalam z godzine na ten temat z dziewczyna jego kumpla. Przelecialysmy w rozmowie wszystkie jego zwiazki ktore trwaly nie mniej niz miesiac.
Dlaczego on nie mogl sie spotykac z "normalnymi" dziewczynami? Z najwiekszych "rewelacji"

Kammiś, a Ty oczywiście wierzysz, że jesteś inna, wyjątkowa itp...Prawda?
Widzisz jaki ma gust, wiedz, że jesteś jedną z nich.Ten sam mianownik znaczy:D
Deczko obiektywnego samokrytycyzmu dobrze robi.
Za jakiś czas, jakaś laska, będzie gdzieś w necie pisać tonem wyższości, że jej facet kiedyś spotykał się z taką 'rewelacją', co uważała przedłużenie rzęs za wielkie halo.

705 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-13 19:25:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, znam Twoją sytuację właściwie z autopsji, więc poniekąd Cię rozumiem, ale nie rozumiem dlaczego porównujesz się z jego eks po kilku miesiącach związku. Na początku to może zrozumiałe, że jest się ciekawą, ale u Was chyba niedługo rok minie?

706 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-13 19:58:02)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Eh, Pitagoras, Ty to kobiet nie zrozumiesz.
Nie, nie mysle ze jestem wyjatkowa.
Nie uwazam ze przedluzenie rzes to rewelacja, uwazam ze to cos calkiem normalnego. Bede uzupelniac co 4 tygodnie, bo podobam sie sobie i bardzo oszczedza to czas smile
Ale nie widze wspolnego mianownika.
Znaczy jeden z pania doktorantka - taki ze ona tez musi lubic zwierzeta skoro nawet na stronie kancelarii jest ze dziala pro publico bono w tym aspekcie. Pewnie musi byc fajna z charakteru. W tym tygodniu nawet miala sukces - wyrok skazujacy za zabicie psa.

Cslady - nie umiem Ci odpowiedziec, bo sama nie wiem. Ja czasami o czyms mysle mimo ze nie ma powodow.

Wbrew temu co Pitagoras mysli nie uwazam ze jestem wyjatkowa tylko boje sie ze wypadam niekorzystnie na ich na tle. Nie bylam modelka, nogi mam chude, ale nie dlugie jak pani doktorantka, nie mam kaloryfera na brzuchu i nie umiem robic salt ani szpagatow.

707

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

W tym tygodniu nawet miala sukces - wyrok skazujacy za zabicie psa.

I jaka była kara? Na pewno i tak zbyt niska.

708 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-13 20:12:21)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:
kammiś napisał/a:

W tym tygodniu nawet miala sukces - wyrok skazujacy za zabicie psa.

I jaka była kara? Na pewno i tak zbyt niska.

Niska, 8 miesiecy.
Ale i tak sukces, bo bez zawiasow. Odsiedziec musi. Do tego 3 tysiace na fundacje. A dla "pana Stasia" z zapyzialej wioski to duzo. I bardzo dobrze. Niech nie ma co zrec i zdechnie z glodu i niech przyjdzie do niego komornik.


Nie wiem. Mam ostatnio jakies kompleksy chyba. I to zanim sie dowiedzialam co nie co o jego bylych bo przeciez to bylo niedawno. A na rzesy celem poprawy humoru umowiona bylam od tygodnia.
Nic sie nie zmienilo. No zmienilo sie tyle ze w czasie chorob schudlam 3 kilo. Przytylam juz 1. Mam przytyc jeszcze 2.
Ale wszystko jest tak samo. Nie przefarbowalam wlosow na kolor ktory mi sie nie podoba, nie przestalam sie ubierac tak zeby bylo ladnie, maluje sie jak zawsze, zapuszczam wlosy (nowosc).
Wiec nie wiem o co chodzi.
Porownuje sie ze wszystkimi mijamymi kobietami na ulicy. Nie wiem czemu. Nawet tego nie kontroluje, bo same mi mysli naplywaja do glowy.

709

Odp: Totalny mętlik w głowie

To trochę dziwne, bo gdybyś była pewna uczuć faceta, to nie miałabyś takich myśli.

Uważam, że 8 miesięcy i 3 tys. to bardzo mało, ale masz rację, że dobre i to. W więzieniu też różne nieprzyjemne sytuacje mogą go spotkać, więc zobaczy jak to jest.

710 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-13 20:34:49)

Odp: Totalny mętlik w głowie
cslady napisał/a:

To trochę dziwne, bo gdybyś była pewna uczuć faceta, to nie miałabyś takich myśli.

Uważam, że 8 miesięcy i 3 tys. to bardzo mało, ale masz rację, że dobre i to. W więzieniu też różne nieprzyjemne sytuacje mogą go spotkać, więc zobaczy jak to jest.

Ale to nie chodzi ze nie jestem pewna jego.
Predzej juz nie jestem pewna siebie.
I nie chodzi tylko o to co on mysli ale bardziej o to co ja mysle.
I nie chodzi tylko o wyglad. Nie wiem czemu mam jakies wrazenie ze wszyscy na okolo ciagle robia cos fajnego w zyciu. Ale dobra, przyjdzie wiecej zaliczen, od 17 zaczynam staz, to sie rozwazania skoncza.
Ta psycholog powiedziala ze ma wrazenie ze ja ciagle czegos szukam i sama nie wiem czego a wszelkie gorsze dni rekompensuje sobie nowa bluzka, szminka albo paznokciami i ze to jej zdaniem nie jest dobra metoda bo przynosi u mnie zadowolenie tylko chwilowo.

711 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-03-14 03:17:15)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Eh, Pitagoras, Ty to kobiet nie zrozumiesz.
Nie, nie mysle ze jestem wyjatkowa.
Nie uwazam ze przedluzenie rzes to rewelacja, uwazam ze to cos calkiem normalnego. Bede uzupelniac co 4 tygodnie, bo podobam sie sobie i bardzo oszczedza to czas smile
Ale nie widze wspolnego mianownika.
Znaczy jeden z pania doktorantka - taki ze ona tez musi lubic zwierzeta skoro nawet na stronie kancelarii jest ze dziala pro publico bono w tym aspekcie. Pewnie musi byc fajna z charakteru. W tym tygodniu nawet miala sukces - wyrok skazujacy za zabicie psa.

Cslady - nie umiem Ci odpowiedziec, bo sama nie wiem. Ja czasami o czyms mysle mimo ze nie ma powodow.

Wbrew temu co Pitagoras mysli nie uwazam ze jestem wyjatkowa tylko boje sie ze wypadam niekorzystnie na ich na tle. Nie bylam modelka, nogi mam chude, ale nie dlugie jak pani doktorantka, nie mam kaloryfera na brzuchu i nie umiem robic salt ani szpagatow.

A co do sprawy  z psem to brawa za to dla niej.

Oczywiscie nic specjalnego z wygladu, ale mysle, ze serce ma specjalne smile

712 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 03:17:35)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nina, włącz opcję wiadomości wink
I błagam Cię, skasuj to imię wink

Jest ładna, tego nie da się ukryć. I genialnie wychodzi na zdjęciach.
Nie znam jej właściwie, więc nie wiem jakie ma serce.
Na pewno lubi zwierzaki, za to duży plus.
Ale nie powiedziałabym, że "nic specjalnego z wyglądu". Może niekonieczne w todze, ale w tym worze to się nie da dobrze wyglądać tongue

713

Odp: Totalny mętlik w głowie

Skasowalam imie. Nie martw sie, watpie zeby ktos zobaczyl o tej godzinie moj post. Ale wierz mi, ze o tej sprawie tak trabia, ze minute komus moze zajac zeby sprawdzic o kim mowa.

Dla mnie nic specjalnego, zwykla zadbana dziewczyna. Ale to kwestia gustu.

714

Odp: Totalny mętlik w głowie
NinaLafairy napisał/a:

Skasowalam imie. Nie martw sie, watpie zeby ktos zobaczyl o tej godzinie moj post. Ale wierz mi, ze o tej sprawie tak trabia, ze minute komus moze zajac zeby sprawdzic o kim mowa.

Dla mnie nic specjalnego, zwykla zadbana dziewczyna. Ale to kwestia gustu.

Dobra, może uległam magii zdjęć.Chociaż znam X facetów, którzy się nią jarali. Studentów, oczywiście.
Było parę takich spraw chyba ostatnio, bo słyszałam o jeszcze jednej... gdzie pies nie przeżył, niestety.
I o 9 i 10 letnich gówniarzach którzy zamordowali ciężarną kotkę. A najgorsze jest to, że nie mogą ponieść konsekwencji, choćby sędzia chciał, jest związany ustawą.

Dziękuję za usunięcie smile Serio, połowa osób pewnie by się oburzyła i nie usunęła.

715

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie ma problemu zadnego.

Slyszalam o tej kotce , okropne to jest. Mali psychopaci.

Posty [ 651 do 715 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026