kammiś napisał/a:Kiedys gdzies napisales ze dobrze ze chlopcy graja w pilke przed blokiem, stad moje slowa
No i się nie wycofuję ale co to ma wspólnego z odpowiedzialnością za szkody?
kammiś napisał/a:Ja generalnie po prostu nie cackam sie z obecnoscia dzieci w przestrzeni publicznej i nie zwracam na nie najmniejszej uwagi. Nie zamierzam czegos nie robic albo cos robic tylko dlatego, ze dziecko.
Może dlatego, że sama w ten sposób zachowujesz się jak dziecko?
kammiś napisał/a:Tak samo jak nie zamierzam czegos nie mowic bo dziecko moze uslyszec. Problem rodzica, nie moj. Kiedys sobie ogladalam film na laptopie jadac Polskim Busem. I naprawde zupelnie nie interesowalo mnie ze z tylu dziecko zaglada i widzi jak morduja dziewczyne. Rodzica problem.
Pierwsze primo. Możemy się umówić na wspólną wycieczkę busem. Ja wezmę laptopa z moją kolekcją zdjęć i filmów trupów z pobojowisk świata w różnym stopniu ukompletowania plus filmy z ciekawych egzekucji, a jako danie specjalne przygotuję zestaw filmów z "ciekawych" rzeźni świata i będę je sobie oglądał w fotelu obok. Będziemy odmierzać czas ile ci wystarczy samozaparcia żeby "wygrać"...
Drugie primo. Rodzica problem? A to ja tak coś w ten deseń powiem w każdej firmie, w której jako pracownik będę sobie chciał wrzucać na tapetę komputera rozebrane laski albo laski w czasie poniżającego spółkowania. Pracodawcy problem jeśli pozwie go któraś z pracownic, że jest molestowana przez konieczność oglądania ekranu mojego komputera. Tylko czemu ten pracodawca zapewne nie zechce po męsku tego problemu wziąć na klatę tylko da mi najpewniej ostrzeżenie, a jak nie poskutkuje, to się ze mną pożegna? Ze mną, a nie z pracownicą, która mi podgląda ekran?
Bo w pracy to pracodawca ustala zasady i moze decydowac co Ty masz na tym komputerze i jak bedziesz go uzywal.
W media markt nie moga sobie np facebooka przegladac.
Nie widzisz roznicy miedzy praca a tym co robisz w swoim prywatnym wolnym czasie?
A co bym zrobila siedzac kolo takiego wspolpasazera? Albo sie przesiadla albo zalozyla sluchawki na uszy i zamknela oczy.
To nie moja wina ze dzieciak sam zaglada przez luke miedzy fotelami zeby zobaczyc co mam na laptopie.
Filmy z trupami obrzydzaja mnie pod wzgledem ze no... Niedobrze mi sie robi. Ale koszmarow po nich nie mam. Po obejrzeniu filmy z rzezni zapewne znow nie jadlabym miesa. Widzialam zreszta takie filmy niestety. Jakos zyje. Takze wiesz, mnie filmikami nie zlamiesz.
Mialam taki przedmiot dodatkowy: identyfikacja osob i zwlok. W prosektorium bylam. W ramach podstawy programowej. Kolo kryminalistyki (nie moje!)do prosektorium regularnia chadza, chyba hobbystycznie.
Widokiem trupow w roznym stanie rozkladu nie zrobisz na mnie wrazenia - na identyfikacji tyyyyyle ich pokazywali. W podreczniku od kryminalistyki tez sa.
Pokazywanie pornografii osobie ktora widziec jej nie chce? Odsylam do kodeksu karnego.
Snake, ja uwazam ze nie w kazde miejsce nalezy przyprowadzac dziecko. Gabinet kosmetyczny, niektore kawiarnie powinny byc "child free". Dlaczego w USA bez problemu cos takiego funkcjonuje a u nas nie? Skoro sa miejsca promowane jako przychylne dzieciom to powinny byc i te nieprzychylne.
Nie chce ogladac to nie patrze. Na identyfikacji nie chcialam patrzec bo bylam po obiedzie wiec zajelam sie robieniem notatek z innego przedmiotu. I nie prowadzacego problem czy ja to chce ogladac czy nie. Moj problem. Tak samo jak problem rodzica na co patrzy jego dziecko.
Snake, ja nie robie w miejscach publicznych nic zdroznego, nie jestem ekshibicjonistka, nie chodze nadmiernie rozebrana (uwazam nawet ze odsloniety bebech to brak gustu), nie nosze nawet przykrotkich spodniczek i spodenek. Raczej nie przeklinam, nie wykonuje wulgarnych gestow. Nie obmacuje sie z facetem na widoku osob trzecich. Nie zachowuje sie nieobyczajnie. Uchodze za dobrze wychowana. Podejrzewam ze lepiej niz niektore mamuski.
Ale to ze ja mialabym o czyms z kolezanka nie rozmiawiac bo obok siedzi dziecko? Rozmawiac mi jeszcze wolno. Nawet o Trynkiewiczu, ktory swojego czasu pozostawal w zakresie moich zainteresowan naukowych - nawet nie z wyboru w tym przypadku.
Jak zbieralam materialy i akurat dostalam telefon od osoby ktora nie miala zbyt wiele czasu na rozmowe to naprawde nie zwracalam uwagi czy pytajac "a on gwalcil tylko chlopcow czy dziewczynki tez?" slyszalo to jakies dziecko, skoro wymagala takiego pytania rozmowa. Padaly rozne pytania - w najwiekszym stopniu o osrodek w Gostyninie i o warunki, o mozliwosc ogladania przez nich pornografii (jest zakaz, co jest absurdem - chodza nabuzowani), a rozmowa z psychologiem sadowym pracujacym z takimi osobami nie jest czyms na co moge liczyc codziennie. Wiec pytalam, bez zastanawiania sie ze niedaleko sobie siedzi dziecko.