ezail napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:Ezail, Bergman, ale Wy czarno-biało to widzicie. Tzn, że kobieta jak po którym miesiącu pójdzie z facetem to nie jest łatwa? tongue Mam wrażenie, że i tutaj jakieś kalkulacje dokładnie wprowadziliście wink Jak pisałam dla mnie to kwestia indywidualna akurat, więc uważam inaczej niż Wy.
Kiedyś zanim miałam chłopaka, to owszem myślałam, że z seksem będę czekać dłużej, ale jednak potem zrozumiałam, że nie i o zgrozo (jak według Was pewnie hehe) z byłym miałam pierwszy raz w wieku 15 lat. Z obecnym poszłam do łóżka po 2 tygodniach i jestem ponad 6 lat, mamy poważne plany. W naszym związku mimo tego nie dominuje seks, a ja nie czuję się łatwa, mimo że wcześnie zaczęłam współżycie- 15 lat, a potem seks po 2 tygodniach z obecnym. Dla mnie to nie jest nic złego teraz, tak uważam. To, że szybko był seks to nie znaczy, że mój facet mógł przestać mnie zdobywać. Nie znaczy to, że nie mam wymagań. Właśnie mam. Oboje w związku się staramy, nie dla mnie coś takiego, że facet tylko bierze, a ja daje. Tylko dawanie dla mnie nie odnosi się do seksu konkretnie, bo dla mnie to nie jest tak. Oboje ludzi chcą, my chcieliśmy i tyle.
A sytuacja autorki to ja wiem, że co innego, zrobiła źle, że zdradziła, ale fakt jest taki, że pewnie jest uzależniona od tego faceta. A powinna dawno odejść, bo ją krzywdzi jak napisane było. Tak samo, jakby facet napisał, że kobieta go zdradza, bije, to też widziałabym pewną okoliczność łagodzącą,, jakby ją zdradził czy coś zrobił złego wobec niej. Choć oczywiście uważam zdradę za złą.
MamaMamusia, może tak być albo i jakieś głupie myślenie, że jak miała chłopaka, z którym szybciej poszła do łóżka, to nie wiem zdradzi czy coś. Ja nie mam takiego myślenia i nie rozumiem go osobiście, ale niektórzy takie mają. Ja też mam zasady, ale o seks się nie rozbijają, bo skoro byłam wolna, to mogłam iść do łózka, kiedy chciałam. My i tak wiedzieliśmy, że będziemy razem, a szybkie pójście do łóżka nam nie zaszkodziło. Nie widzieliśmy potrzeby, by sztucznie i na siłę się stopować. No, ale jak ktoś chce i ma takie tutaj zasady, to jego sprawa, ale niefajne jest to, że obraża kogoś kto ma inne. Zwłaszcza, że te osoby nikogo nie krzywdzą. Kogoś kto zdradza obrazić rozumiem, bo to już jest krzywda w czystej postaci, ale takie pisanie po forach i pisanie tak o kobietach jest dla mnie niesmaczne dosyć, wygląda na czyste dowalanie, by dowalić, na jakieś kompleksy. No bo jednak większość ludzi nie obchodzi kto z kim idzie do łóżka i po jakim czasie, wie, że to, że sam czeka z seksem nie jest wyznacznikiem, że każdy może. Bergman jeszcze kulturalnie, a ezail epitety i mnie też się to nie podoba.
To że Bergman użyje określenia "gościnna w kroku" kiedy ja powiem wywłoka, łatwa, albo puszczalska nie zmienia stanu rzeczy tylko formę przekazu. Owszem, pewnie ma to znaczenie ale ja widzę to wszystko takim jakim jest. Mam prawo oceniać kobietę pod kątem seksualnym bo zwyczajnie oczekuję że nie będę mieć kobiety przedymanej przez pół osiedla. Szacunek do siebie, własnego ciała to dla mnie istotne kryterium. Nie wiem skąd tu przeświadczenie, że "facet to zdobywa doświadczenie" a dziewczyna jest "łatwa". Zwykłe feministyczne hasełka usprawiedliwiające wywłoki. Płeć nie jest wyznacznikiem traktowania i zdradzający dziwkarz nie ma u mnie większych zalet niż zdradzająca puszczalska. Ty miałaś farta bo Twój facet nie okazał się dupkiem i miał inny system wartości niż ja(ogólnie rzecz biorąc nie był ani "oblatywaczem", ani człowiekiem o takich poglądach jak np. ja). Tego nie poznasz po tygodniu znajomości i równie dobrze zanim na takiego człowieka trafiłaś, mogłaś trafić na 20 dupków którzy by Ciebie zwyczajnie wykorzystali a potem byś wylewała tu swoje żale, ewentualnie poszłabyś w stronę swoich feministycznych koleżanek i stwierdziła że to Ty ich wyruchałaś i rzuciłaś i ślepo wmawiała sobie że to zwykła potrzeba fizjologiczna jak sikanie i bo prostu lubisz jak Ciebie co tydzień inny facet posuwa.
No niby tak, ja rozumiem, że każdy ma prawo do swoich poglądów, masz inne niż ja, rozumiem, ale jednak co innego pomyślałam napisać kulturalnie, a co innego obrazić myślę. Tak mi się wydaje.
Tak mogłabym, ale wiedziałabym, że po prostu on chciał, ja chciałam, no a nie wyszło. W przypadku mojego chłopaka mogłoby to mnie boleć, bo od początku mi na nim mocno zależało, ale i tak nie żałuję. Tak myślałam, że nam się uda tak czy siak, a że oboje mieliśmy ochotę na seks, to wiesz, tak to wyglądało. Także wiesz, to nie jest już tak, że kobieta nie ma ochoty na seks, może mieć i miałam, bardzo mi się podobał, zależało mi na nim, mimo że mało czasu minęło i chciałam tego. Oczywiście wiedziałam jakie mogą być konsekwencje, że nie wiadomo czy uda nam się tego, tego nie wiadomo, ale wiedziałam, że w razie czego sobie poradzę
Gdybym wiedziała, że nie, to jasne, wtedy poczekałabym z seksem. Nie mówiłabym nawet wtedy, że to ja ich "wyruchałam", bo nie byłoby sensu. To nie jest tak, że jakaś strona koniecznie wykorzystuje. Mogłoby po prostu nam nie wyjść. Wtedy bym powiedziała, że był seks, ale nam nie wyszło. Przecież mogłoby nie wyjść i wcale też nie dlatego, że był seks. No, ale nic, bywa. A jakby wykorzystał mnie, w sensie, że okazałoby się, że mu nie zależało w ogóle, to bym wiedziała, że to on nie był ok, skoro kłamał, zmieniłabym wtedy kryteria odnośnie partnera, zastanawiałabym się czemu wybieram źle. Myślę jednak nadal, że nie byłaby to sprawa szybkości pójścia do łóżka tylko tego, że w takiej sytuacji może podświadomie bym spotykała się z kimś niefajnym, więc potem próbowałabym to zmienić i tyle. No, ale nie powiedziałabym, że ja go wykorzystałam, śmiało bym mówiła prawdę, że trafiłam na dupka, który oszukiwał, zwodził.
Bergman, no ok, ale ja po prostu miałam wrażenie, że piszesz jednak ogólnie, że każda kobieta, która idzie szybko do łóżka czy tam kiedyś szybko do łóżka poszła to jest taka i taka. Takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu tego co pisałeś.
Co do samego seksu to dla mnie nie jest on osobiście jak zwykła czynność fizjologiczna, dlatego np wiadomo jak byłam bez faceta, nie było nikogo ciekawego, to dla mnie nie było problemu, że nie ma seksu, z przygodnego seksu nie chciałam, no to nie było seksu i ok. Owszem, długo może nie byłam sama, bo poznałam mojego faceta i jestem bardzo zadowolona, ale jakby i dłużej było, bo nie byłoby nikogo fajnego, no to trudno. Radziłam sobie. To nie to samo co jedzenie i picie, mogłabym żyć bez tego, ale jak już jest związek i mamy fajny seks, to teraz w związku jasne, że bym nie zrezygnowała
Nie jest dla mnie też bardzo mistyczny z drugiej strony, dlatego w łóżku lubię bardzo wiele z moim facetem, ale to też kwestia zaufania, ufamy sobie i na wiele razem możemy pozwolić, zwłaszcza, że w łóżku sporo rzeczy lubimy. Czasem może być delikatnie, czasem ostro, jak na ostro to też przecież kochamy się, a do tego jest bardzo przyjemnie 