Witam Wszystkich na forum ![]()
Piszę tu po raz pierwszy, od trzech miesięcy zmagam się z życiem po tym jak dowiedziałam się o tym że zostałam zdradzona przez męża... Od początku , od momentu gdy to odkryłam odruchowo - chyba w jakimś "akcie desperacji" zaczęłam walczyć o tą Miłość , o Niego , o nasze małżeństwo.... choć wiem że o miłość nie da się chyba walczyć - albo ktoś kocha albo nie ...
Jest mi ciężko, wszędzie czytam o zdradzie, rozwodach , kochankach itd. myślałam, że mnie to nigdy nie spotka, wiem byłam naiwna ale ufałam mu bezgranicznie...
Czy jest na forum osoba Której udało się uratować związek , miłość , przetrwać ten koszmar i dalej żyć Razem ? Czy można to przetrwać i żyć dalej Razem i być szczęśliwym Razem?
Podobne tematy
2 2015-01-20 10:19:19 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2015-01-20 10:20:06)
jak raz zdradził to bedzie prawdopodobnie zdradzać dalej, tym bardziej że mu wybaczyłaś, co nie znaczy że cię nie kocha. Jakiś powód musi być dlaczego tak postępował? Co ci powiedział? Dlaczego dopuścił się zdrady? Jakie były jego wyjaśnienia? Czym tłumaczył swoje zachowanie?
Jeżeli wykazuje skruchę, miał motywy... To wszystko zależy od sytuacji, którą znasz ty, nie my. O miłość zawsze warto walczyć, nie każdy zdradzający to powtórzy.
Jest wiele kobiet którym się udało, ale więcej tych, które przepadły. Moim zdaniem, powinnaś się sugerować tym co czujesz, że ma sens.
Jaki powód-czuł się niedoceniony, nieważny dla mnie , może w pewnym sensie odsunięty, zapomniany, powiedział, że myślał, że już go nie kocham... Ja pracuję, zajmuję się dziećmi(4), domem, moim hobby - od rana do wieczora w ciągłym biegu - dom-szkoła-przedszkole-praca-obiad-sprzątanie-pranie-zakupy-odrabianie lekcji...czasem wieczorem czułam, że brak mi sił...
Nie chcę się tłumaczyć ale zawaliłam- mało było czasu dla Niego...
Nie chcę się tłumaczyć ale zawaliłam- mało było czasu dla Niego...
Możesz być współwinna kryzysowi w małżeństwie, ale nie jesteś współwinna jego zdrady.
Pamiętaj, że to był jego wybór, jego decyzja. Czując się źle w Waszym małżeństwie, mógł z Tobą porozmawiać, lub zainteresować się terapią małżeńską. Nie musiał od razu interesować się inną kobietą.
Więc nie obwiniaj siebie.
Powiedz, czy w tej chwili Ty walczysz o ten związek, czy razem walczycie?
Czy mąż zerwał kontakt z kochanką? Co mówi o swoich uczuciach do Ciebie?
Albarosa,
Uważam dokładnie tak jak napisała Aeryn, że wina za kryzys w związku może być po obu stronach ale za zdradę odpowiedzialna jest tylko osoba która wybrała taką drogę. Myślę, że to ważne żeby to zrozumieć.
Ja zostałam ze swoim mężem, chociaż na pewno jest za wcześnie żeby powiedzieć czy nam się uda czy nie. Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy przychodzi taki czas że można to z pewnością stwierdzić.
U nas minęło mniej więcej 7 miesięcy i mogę Ci tylko powiedzieć jak jest w chwili obecnej. Na razie, chociaż jest momentami bardzo ciężko, nie żałuję swojej decyzji. Pierwsze miesiące to był czas bardzo trudny, każdy dzień wypełniały wspomnienia i wątpliwości. Myślę, że najpierw trzeba dojść do ładu ze sobą, poukładać wszystko w głowie i dać sobie czas.
W naszym małżeństwie jest teraz...inaczej. Nie ma się co oszukiwać, że wszystko będzie jak kiedyś bo nie będzie ale myślę że nadal można tworzyć szczęśliwy związek. Wszystko zależy od tego czego chcą obie strony. Walka w pojedynkę chyba nic nie da.
Piszesz, że zaczęłaś walczyć o Waszą miłość w akcie desperacji. Myślę, że powinnaś dać sobie czas na zastanowienie czy naprawdę kochasz męża czy też zaczęłaś walczyć tylko dlatego że może Ci się "wymknąć".
Szukasz osób, które zostały razem więc się odezwałam. Ja też ich szukałam.
Nie ma ich wiele ale moja teoria jest taka, że te które żyją teraz szczęśliwie mimo zdrady po prostu nie zaglądają tak często na forum.
Powiem jeszcze raz, że na tą chwilę nie żałuję swojej decyzji i chociaż mój mąż dopuścił się naprawdę paskudnych rzeczy to postanowiłam dać nam szansę ze względu na to jak było w przeszłości, moje uczucia i jego postawę.
Trzymam kciuki, żeby wszystko ułożyło się najlepiej dla Ciebie.
7 2015-01-20 23:52:07 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-01-20 23:52:59)
Jaki powód-czuł się niedoceniony, nieważny dla mnie , może w pewnym sensie odsunięty, zapomniany, powiedział, że myślał, że już go nie kocham... Ja pracuję, zajmuję się dziećmi(4), domem, moim hobby - od rana do wieczora w ciągłym biegu - dom-szkoła-przedszkole-praca-obiad-sprzątanie-pranie-zakupy-odrabianie lekcji...czasem wieczorem czułam, że brak mi sił...
Nie chcę się tłumaczyć ale zawaliłam- mało było czasu dla Niego...
Albarosa,
Po przeczytaniu powyższego tak sobie pomyślałam, że ten porządny kop w d...ę, którego dostałaś od swojego ukochanego męża, może przyczynić się do tego, że zaczniesz dostrzegać potrzebę zmiany samej siebie i tego, jak żyjesz. Od Ciebie zależy czy wykorzystasz szansę.
Zajmij się sobą.
Powodzenia ![]()
8 2015-01-21 08:25:04 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-01-21 08:25:47)
Jaki powód-czuł się niedoceniony, nieważny dla mnie , może w pewnym sensie odsunięty, zapomniany, powiedział, że myślał, że już go nie kocham... Ja pracuję, zajmuję się dziećmi(4), domem, moim hobby - od rana do wieczora w ciągłym biegu - dom-szkoła-przedszkole-praca-obiad-sprzątanie-pranie-zakupy-odrabianie lekcji...czasem wieczorem czułam, że brak mi sił...
Nie chcę się tłumaczyć ale zawaliłam- mało było czasu dla Niego...
Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?
albarosa napisał/a:Jaki powód-czuł się niedoceniony, nieważny dla mnie , może w pewnym sensie odsunięty, zapomniany, powiedział, że myślał, że już go nie kocham... Ja pracuję, zajmuję się dziećmi(4), domem, moim hobby - od rana do wieczora w ciągłym biegu - dom-szkoła-przedszkole-praca-obiad-sprzątanie-pranie-zakupy-odrabianie lekcji...czasem wieczorem czułam, że brak mi sił...
Nie chcę się tłumaczyć ale zawaliłam- mało było czasu dla Niego...Albarosa,
Po przeczytaniu powyższego tak sobie pomyślałam, że ten porządny kop w d...ę, którego dostałaś od swojego ukochanego męża, może przyczynić się do tego, że zaczniesz dostrzegać potrzebę zmiany samej siebie i tego, jak żyjesz. Od Ciebie zależy czy wykorzystasz szansę.
Zajmij się sobą.
Powodzenia
generalnie chyba chodzi, o to żeby tą "szansę" nie marnować
jaka decyzja by nie była podjęta musi być Twoja !!!
zgodna z Tobą, pozytywna dla Ciebie
zajmij się sobą, poczujesz się lepiej,
jak to mówią do życia się trzeba niestety brać
powodzenia
Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?
przecierz oni nie rozmawial inawet bo czasu nie było
ona nie miała
zajmowała sie wszystkim tylko nie nim
widcznie tak ustalili i tak bylo i wygodnie
jakby nie to by musiala powrzeszczec mu nad uchem
jakos nie robila tego tylko odsuwala od niego
Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?
A spójrz na to z innej strony. Często żona po urodzeniu dziecka odsuwa od siebie męża i skupia się tylko na sobie i dziecku. To nie jest wcale taki rzadki przypadek rozpadów małżeństw kiedy się dziecko pojawiło.
znikam napisał/a:Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?A spójrz na to z innej strony. Często żona po urodzeniu dziecka odsuwa od siebie męża i skupia się tylko na sobie i dziecku. To nie jest wcale taki rzadki przypadek rozpadów małżeństw kiedy się dziecko pojawiło.
oczywiście, tak jest często
ale wtedy zazwyczaj facet przychodzi zmęczony po pracy do domu i domaga się obiadu, przynieś podaj pozamiataj
a kobieta wszystko robi
i kobieta sobie na to wszystko pozwala....
u mnie jak się dziecko pojawiło to nie pozwoliłam na takie zachowanie
mąż kąpie dziecko, gotuje, bawi się z dzieckiem
ja kąpię, sprzątam, pranie robię, bawię się z dzieck iem
mamy obowiązki podzielone....
dlatego mamy dla siebie czas
znikam napisał/a:Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?A spójrz na to z innej strony. Często żona po urodzeniu dziecka odsuwa od siebie męża i skupia się tylko na sobie i dziecku. To nie jest wcale taki rzadki przypadek rozpadów małżeństw kiedy się dziecko pojawiło.
ale żona de facto z obowiązku, to robi
macierzyństwo te sprawy, to kobiet domena
więc w takich sytuacjach to facet powinien być facet, a nie jedno więcej dziecko
co, nie ?? ![]()
Nie piszę o skrajnych sytuacjach jak wy, gdzie faktycznie żona robi wszystko, a mąż nic bo mu się nie chce/jest zmęczony. Często zdarza się że żona nawet za specjalnie nie pozwala aby mąż pomagał w opiece nad dzieckiem, odstawia go na boczny tor, a próby tłumaczenia przez męża kwituje docinkami lub agresją. To wcale nie takie rzadkie i znam takie związki które przez postawę żony się rozpadły. Trzeba pamiętam, że rodzina to matka, dziecko i ojciec, a nie matka i dziecko. Niektóre o tym zdają się zapominać.
Marcjano napisał/a:znikam napisał/a:Dlaczego to ty zawaliłaś? Gdyby ci pomógł w codziennych obowiązkach mielibyście więcej czasu dla siebie.
Poza tym... ty mu pomagałaś w tych codziennych obowiązkach , przy dzieciach, a on widać nie, skoro ci to cały dzień zajmowało.
Może teraz on zacznie zajmować się dziećmi, praniem, sprzątaniem. Za dużo miał czasu dla siebie i efekt tego taki że znalazł sobie kochankę. Gdzie on był jak ty prałaś, sprzątałaś, gotowałaś, odrabiałaś lekcje z dziećmi itd itd.? Co ON robił?A spójrz na to z innej strony. Często żona po urodzeniu dziecka odsuwa od siebie męża i skupia się tylko na sobie i dziecku. To nie jest wcale taki rzadki przypadek rozpadów małżeństw kiedy się dziecko pojawiło.
ale żona de facto z obowiązku, to robi
macierzyństwo te sprawy, to kobiet domenawięc w takich sytuacjach to facet powinien być facet, a nie jedno więcej dziecko
co, nie ??
bzdury, kobiet domena? na jakim ty świecie żyjesz?
te same obowiązki tyczą się kobiet jak i mężczyzn
matek i ojców... oprócz karmienia piersią...
bzdury, kobiet domena? na jakim ty świecie żyjesz?
te same obowiązki tyczą się kobiet jak i mężczyzn
matek i ojców... oprócz karmienia piersią...
wykonujesz takie bardziej męskie (stereotypowo) obowiązki? czy wyznajesz rownouprawnienie w sensie, ze facet ma robic to co kobieta i co musi facet, a kobieta tylko to co kobieta?
nie wykonuje męskich robót, a mąż nie wykonuje damskich
ale zajmowanie się dzieckiem czy domem jak sprzątanie i gotowanie, to obowiązki które należą do obydwu rodziców. To wcale nie jest TYLKO babskie, to babskie i męskie.
nie wykonuje męskich robót, a mąż nie wykonuje damskich
ale zajmowanie się dzieckiem czy domem jak sprzątanie i gotowanie, to obowiązki które należą do obydwu rodziców. To wcale nie jest TYLKO babskie, to babskie i męskie.
po feministycznym stylu pisania nie zaskoczyło mnie to, choć czekałem na to z utęsknieniem
dzieki
oj nie przesadzaj, feministką nie jestem
A co w tym feministycznego. U nas nie ma problemu z dzieleniem obowiązków. Jak ja jestem w domu to ja sprzątam, gotuję, czy piorę, a jak żona to ona (oprócz gotowania bo nie wychodzi jej za bardzo). Jak będzie dziecko (coraz bliżej do tego) to również oboje będziemy się zajmować. Nie będę miał problemu zostać sam z dzieckiem jak żona będzie chciała gdzieś wyjść się zrelaksować. Będzie jej się należało.
21 2015-01-21 10:08:03 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-01-21 10:14:19)
znikam napisał/a:bzdury, kobiet domena? na jakim ty świecie żyjesz?
te same obowiązki tyczą się kobiet jak i mężczyzn
matek i ojców... oprócz karmienia piersią...wykonujesz takie bardziej męskie (stereotypowo) obowiązki? czy wyznajesz rownouprawnienie w sensie, ze facet ma robic to co kobieta i co musi facet, a kobieta tylko to co kobieta?
meskie obowiązki??? ze niby jakie to sa?? wbicie gwoździa raz na dwa lata lub raz na pięć??
trzepania dywanow w obecnych czasach chyba już nie ma,skladanie,skrecanie mebli tez raz na 5 -7 lat,co jeszcze nazwiesz męskimi obowiązkami i jak się ma to do nazwanych przez ciebie ,,kobiecymi obowiązkami,,-czyli WSZYSTKO -PRANIE,SPRZATANIE GOTOWANIE OPIEKA NAD DZIEĆMI,PRASOWANIE,LEKCJE Z DZIECMI,ODWOZENIE DZIECI DO SZKOL/PRZEDSZKOLI,zmywanie,odkurzanie i wiele wiele innych
podejście do zycia wrrrrr...... nie chce mi się komentować,co to wogole za rozumowanie,meskie-kobiece,wg tej nieszczesnej nomenklatury to 99,8 to kobiece obowiązki,zenada,mniej więcej taka sama jak pojecie,,ze facet powinien POMAGAC w domu,nigdy nie pojme tego jak można pomagać w swoim własnym domu,no pomagać to można chorej matce albo gosposi leciwej ,małemu dziecku ale PARTNEROWI,zyjemy razem ,praujemy razem ,wiec obowiązki domowe wykonujemy razem i nikt nikomu tu nie pomaga tylko je DZIELIMY SPRAWIEDLIWIE,tyczy się tez obowiazkow związanych z dziecmi
22 2015-01-21 10:12:03 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-01-21 10:14:55)
postawa roszczeniowa
nie ma podzialu wg was na meskie i kobiece obowiazki
kobieta męskich nie wykonuje
męzczyzna wykonuje męskie i te jak to nazywacie "wspolne"
kobiecych obowiazkow nie ma w tej terminologii, byle tylko wepchnac w nie mezczyzne ![]()
od faceta sie tylko wymaga, a sobie zostawia tylko obowiazki wygodne (jesli odchowanie dziecka i zapewnienie mu warunkow nie jest kobiecą domeną ... )
niestety tak wynika z tych postow. kobieta robi tyle ile jej sie podoba, a jej mezczyzna musi robic to co ona + swoje, czyli WIECEJ
pozniej narzekanie ze facet jakis taki ciepły, nudny, kobiecy sie robi, pantofel (jemu to moze byc na ręke oczywiscie)
ale pozniej milosc znika puff i mamy zdrade
23 2015-01-21 10:18:09 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-01-21 10:25:41)
postawa roszczeniowa
nie ma podzialu wg was na meskie i kobiece obowiazki
kobieta męskich nie wykonuje
męzczyzna wykonuje męskie i te jak to nazywacie "wspolne"
kobiecych obowiazkow nie ma w tej terminologii, byle tylko wepchnac w nie mezczyzne
od faceta sie tylko wymaga, a sobie zostawia tylko obowiazki wygodne (jesli odchowanie dziecka i zapewnienie mu warunkow nie jest kobiecą domeną ... )
niestety tak wynika z tych postow. kobieta robi tyle ile jej sie podoba, a jej mezczyzna musi robic to co ona + swoje, czyli WIECEJpozniej narzekanie ze facet jakis taki ciepły, nudny, kobiecy sie robi, pantofel (jemu to moze byc na ręke oczywiscie)
ale pozniej milosc znika puff i mamy zdrade
PRZESTAN BYC TAKI SFRUSTROWANY...CO ZONA DO ODKURZACZA GONI? a ty tworzysz jakas pokretna ideologie żeby się wymigać??
,,odchowanie dzieci,, co to za słowotwór?? chodzilo ci o opieke w pierwszych miesiącach ,latach zycia??? nie rozumiem, oprócz karmienia piersią nie widze roznicy czy dzieckiem zajmuje się mama czy tata,ba nawet upośledzone spolecznie państwa wymyslily już urlop tacierzynski,chyba to pojecie nawet do ciebie dotarlo
A ZDRADA NIE BIERZE SIE Z ROWNEGO PODZIALU OBOWIAZKOW mój panie,tylko z nadmiaru czasu(bardzo często) z nudow i z ,,upupienia facetow swoja pseudomiloscia przez kobiety kochające za bardzo,zadne masz pojecie o temacie,a raczej bardzo stereotypowe ,wpadające az w durnote korwininzmu
te wszystkie pomoce naukowe i prawne to sie wziely z frustracji kobiet, postawy ktora wiecej wymaga niz daje
"bo tak"! bo kobiecie to sie nalezy i ona dokladnie wie co jest dobre, ma sposob na zycie idealne
gdzie ten kompromis, podział? mowicie tylko, ze mezczyzna ma robic dokladnie to samo co kobieta, plus byc jeszcze męski i wykonywac swoje pozostale obowiazki bo inaczej tez zostanie brzydko nazwany
nie robisz jak kobieta uważa to jestes sfrustrowany, oraz masz wiele bardzo odpychających cech
bez ataku sie nie obejdzie drogie panie wyznaczające trendy kto co powinien? nie dziwne ze tyrania kobieca szkodzi zwiazkowi
a jak nie to kara na seks, albo jeszcze wiecej obelg
kobieta zawsze święta z tego wychodzi
czyste zadufanie chlodnej tyranki-ksiezniczki
bo facet to nie dziecko, nim sie zajmowac nie trzeba, jedynie mu rozkazy wydawac. zrob to tamto, a ja i tak zajme sie czym bede chciala ale nie tobą, bo tyś mi niepotrzebny
trzeba bylo sie zajmowac chłopem, trzeba bylo z nim byc, a nie obok
tenniedobry2 napisał/a:Marcjano napisał/a:A spójrz na to z innej strony. Często żona po urodzeniu dziecka odsuwa od siebie męża i skupia się tylko na sobie i dziecku. To nie jest wcale taki rzadki przypadek rozpadów małżeństw kiedy się dziecko pojawiło.
ale żona de facto z obowiązku, to robi
macierzyństwo te sprawy, to kobiet domenawięc w takich sytuacjach to facet powinien być facet, a nie jedno więcej dziecko
co, nie ??
bzdury, kobiet domena? na jakim ty świecie żyjesz?
te same obowiązki tyczą się kobiet jak i mężczyzn
matek i ojców... oprócz karmienia piersią...
chyba nie zrozumiane to co chciałem zostało ![]()
ja wrócił bym do meritum "D
bo dziecko gdy się pojawia, zmienia wiele w życiu
a jeśli kobieta nei ma naturalnego parcia w kierunku dziecka ktore urodziła
to coś z nią nie tak
nie roztrząsałbym kto co a kto nie
co kobietą a co mężczyzną
sam fakt pojawienia się dziecka, absorbuje kobietę, czy tego chce czy nie
i odczucie facetów jest naturalne, że czuja że coś nie tak
faceci w takim momencie czują się odtrąceni, że nie skupiają na sobie uwagi partnerki takiej jak wcześniej
kwestia czy facet to facet czy facet to dziecko
jeden zajmie się wesprze (przejmie część obowiązków) ---> zbliży się emocjonalnie
drugi poszuka umilenia gdzie indziej, czyli generalnie pójdzie na łatwiznę
proste jeden chce drugi nie
to jest zawsze tak
chcieć a nie móc, móc a nie chcieć ![]()
pozdr
26 2015-01-21 11:07:02 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-01-21 17:01:36)
te wszystkie pomoce naukowe i prawne to sie wziely z frustracji kobiet, postawy ktora wiecej wymaga niz daje
"bo tak"! bo kobiecie to sie nalezy i ona dokladnie wie co jest dobre, ma sposob na zycie idealne
gdzie ten kompromis, podział? mowicie tylko, ze mezczyzna ma robic dokladnie to samo co kobieta, plus byc jeszcze męski i wykonywac swoje pozostale obowiazki bo inaczej tez zostanie brzydko nazwany
nie robisz jak kobieta uważa to jestes sfrustrowany, oraz masz wiele bardzo odpychających cech
bez ataku sie nie obejdzie drogie panie wyznaczające trendy kto co powinien? nie dziwne ze tyrania kobieca szkodzi zwiazkowi
a jak nie to kara na seks, albo jeszcze wiecej obelg
kobieta zawsze święta z tego wychodzi
czyste zadufanie chlodnej tyranki-ksiezniczki
bo facet to nie dziecko, nim sie zajmowac nie trzeba, jedynie mu rozkazy wydawac. zrob to tamto, a ja i tak zajme sie czym bede chciala ale nie tobą, bo tyś mi niepotrzebny
trzeba bylo sie zajmowac chłopem, trzeba bylo z nim byc, a nie obok
hahhahaha ,,rozkazywać,,-to można w w wojsku,masz spaczone pojecie związku,nie wiem czy miewales wogole zwiazki,czy kiedykolwiek miałeś zone,straszna gorycz bije z twoich postow,nie masz zielonego pojęcia co to znaczy partnerstwo,co znaczy zwiazek oparty na takich zalozeniach,za wszystkie zlo tego swiata obarczasz kobiety,faminizm ,zal mi ciebie,tak najzwyczajniej po prostu,moze kiedyś dane ci bedie posmakować co to znaczy normalność,gdzie zycie codzienne to nie udowadnianie sobie które rzadzi,ktore obowiązki sa damskie które meskie,chociaż z twoim zero jedynkowym podejciem do kobiet,zycia jest to raczej niemożliwe,no coz ale przebudzenia czasem nastepuja,chociaz niezmiernie rzadko
tenniedobry2 ja też nie o tym do końca piszę. To o czym piszesz jest zrozumiałe. Wiadomo, że kobieta się skupi na dziecku, ale nie może odrzucać pomocy męża. A tak się dzieje. Odrzuca go CAŁKOWICIE o takie przykłady mi chodzi.
Dziękuję za odpowiedzi.
Anne_Bonny dodałaś mi otuchy. Ja dowiedziałam się o zdradzie 3 miesiące temu już tak nie boli jak w pierwszych dniach, które nie wiem teraz jak przetrwałam ale widać człowiek wiele może...
Jest jednak czasem tak ciężko , świadomość tego co się działo bywa nie do zniesienia i niezwykle trudno jest pogodzić się z tym, że tego już nie da się zmienić i zaakceptować nową rzeczywistość. Piszesz, że trzeba dojść do ładu ze sobą - masz rację, trzeba, choć to niełatwe.
Aeryn za kryzys jesteśmy winni razem bo chyba w natłoku obowiązków i pracy nie dostrzegliśmy, że coś zaczyna nam się wymykać - nie pielęgnowaliśmy naszej miłości... zdrada to był jego wybór ale czuję , że mogłam temu zapobiec i to nie daje/dawało mi spokoju.
Aeryn zerwał z nią w pierwszych dniach jak się dowiedziałam, gdy było mi ciężko trwał przy mnie i był ze mną, nie spodziewał się takiej mojej reakcji i chyba sam był w szoku a ona gdzieś znikła... ale nie odpuszczała... pisała, dzwoniła, liczyła na więcej, żądała wyjaśnień dlaczego ją zostawia. Rozbijało go to, chyba się jej tłumaczył. Momentami czułam jak zamyka się w sobie, oddala ode mnie... Przyszedł moment kiedy powiedział, że jej się chyba coś poprzewracało bo to nie ją ale mnie zdradził i to tylko mnie się musi tłumaczyć...
Każde z nas walczyło na swój sposób ale o jedno- by przetrwać razem.
Zrozumieckobiety masz rację nie rozmawialiśmy a przynajmniej za mało, ale to następowało stopniowo nie dostrzegaliśmy tego.
Aha. Nie odpowiedziałem na najważniejsze pytanie. Mnie żona zdradziła, wtedy jeszcze nie żona. Żyjemy razem i jesteśmy szczęśliwi.
Dziękuję za odpowiedzi.
Anne_Bonny dodałaś mi otuchy. Ja dowiedziałam się o zdradzie 3 miesiące temu już tak nie boli jak w pierwszych dniach, które nie wiem teraz jak przetrwałam ale widać człowiek wiele może...
Jest jednak czasem tak ciężko , świadomość tego co się działo bywa nie do zniesienia i niezwykle trudno jest pogodzić się z tym, że tego już nie da się zmienić i zaakceptować nową rzeczywistość. Piszesz, że trzeba dojść do ładu ze sobą - masz rację, trzeba, choć to niełatwe.
Aeryn za kryzys jesteśmy winni razem bo chyba w natłoku obowiązków i pracy nie dostrzegliśmy, że coś zaczyna nam się wymykać - nie pielęgnowaliśmy naszej miłości... zdrada to był jego wybór ale czuję , że mogłam temu zapobiec i to nie daje/dawało mi spokoju.
Aeryn zerwał z nią w pierwszych dniach jak się dowiedziałam, gdy było mi ciężko trwał przy mnie i był ze mną, nie spodziewał się takiej mojej reakcji i chyba sam był w szoku a ona gdzieś znikła... ale nie odpuszczała... pisała, dzwoniła, liczyła na więcej, żądała wyjaśnień dlaczego ją zostawia. Rozbijało go to, chyba się jej tłumaczył. Momentami czułam jak zamyka się w sobie, oddala ode mnie... Przyszedł moment kiedy powiedział, że jej się chyba coś poprzewracało bo to nie ją ale mnie zdradził i to tylko mnie się musi tłumaczyć...
Każde z nas walczyło na swój sposób ale o jedno- by przetrwać razem.
Zrozumieckobiety masz rację nie rozmawialiśmy a przynajmniej za mało, ale to następowało stopniowo nie dostrzegaliśmy tego.
Albarosa szukasz kogoś komu sie udało. Nie mogę powiedzieć, że sie udało, bo myślę że trybu dokonanego nie użyję jeszcze długo ( a może wcale). Ale moge powiedzieć, że się udaje, że można budować związek po zdradzie. My budujemy. To zależy od wielu czynników czy budowanie będzie się udawało. Jeżeli jest wola obu stron, jeżeli szczerze ze sobą rozmawiacie to możecie spróbować. Ale musisz mieć świadomość że takiego uczucia, związku, relacji jakie były "Przed" juz nie będzie. Będą inne. Nie wiem czy lepsze czy gorsze, inne. Jesteś na początku drogi. 3 miesiące to bardzo mało czasu. Ale warto spróbować. Czas na powiedzenie "to koniec" jest zawsze.
tez dowiedzialam sie ze zostalam zdradzona dwa tygodnie po tym jak dowiedzielismy sie ze bedziemy mieli dzidziusia.Dowiedzialam sie sie bo czulam ze cos jest nietak...chyba kobieca intuicja...na poczatku znalazlam meila od niej z piosenka dzemu ty i ja (tak,zaczelam szukac czegos w telefonie jego..)bardzo mnie zastanowil ten meil jak spytalam sie jego kto to to stwierdzil ze kolezanka ale bardzo sie obuzyl ze naruszylam jego prywatnosc..Moje poszukiwania trwaly miesiac skopiowalam jej email zalozylam jakis fikcyjny i wyslalam demotywatora z tematem osoby trzeciej w zwiazku z mysla ze mi cos napisze ale niestety byla cisza...wiec po emailu znalazlam ją na fb.Zaczelam szukac czegos na jej profilu i napisze Wam ze duuuzo mozna sie dowiedziec :)zajrzalam do jej znajomych i co sie okazalo znalazlam profil o imieniu i nazwisku zupelnie innym ale znajomym zdjeciu pewnego krajobrazu ktore bylo w jego telefonie:)wiec juz wiedzialam ze na konto na fb.Oczywiscie spytalam sie przyznal mi racje ze zalozyl zeby miec kontakt z kolega ktory przebywa za granica.Po paru tygodniach zepsul sie jemu telefon poprosil mnie zebym mu pozyczyla tel bo chce sprawdzic czy ktos do niego dzwonil itp.Pozyczylam oczywiscie zajrzal tez na fb ale kretym sie nie wylogowal i jak ja chcialam sie zalogowac to automatycznie zalogowalo mnie na jego profil.I takim sposobem zobaczylam ich wiadomosci tz.jej bo jego byly skasowane.Pisala jak bardzo go kocha itp.A wczesniej jeszcze spisalam jej nr telefonu na drugi dzien zadzwonilam i sie z nia spotkalam...jestescie ciekawi co bylo dalej?
Do Marcxjano tenniedobry2 i zrozumeickobiety(najpierw zrozum siebie)Nie pitolcie o jakiś domena ułożyliście się i teraz zżera was sumienie stąd taka reakcja. Prawda w oczy kole wykorzystujecie swoje kobiety. Wymieńcie koledzy męskie obowiązki konkretnie no i ile godzin zajmują one wam w ciągu dnia. U mnie jest podział pół na pół. Napiszcie też czy wasze kobiety pracują.
33 2015-01-22 09:27:01 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2015-01-22 09:32:03)
Ja wykorzystuję moją? Chyba słabo czytasz co piszę:) Ja wśród koleżanek mojej żony jestem stawiany za wzór. Ja posprzątam dom, poodkurzam, zrobię pranie, wyprasuję. Wszystko. Jak jest zmęczona to wieczorem robię masaż całego ciała. Wstaję wcześniej więc szykuję jej pyszne jedzonko do pracy. Nie mówi proszę, że wykorzystuję:) Bo ja to nawet częściej robię:)
34 2015-01-22 23:30:52 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-22 23:32:24)
To w takim razie u ciebie OK
Trzeba było tak od razu.
Znam takich co tylko wylegują się na kanapie, przykład sąsiad z góry na 6 piętrze po lewej oraz dwa piętra niżej ode mnie po prawej to samo. Podobnie postępują moi znajomi z pracy. Nie rozumiem jeszcze jednego wielu z was olewa dzieci a potem w razie rozwodu walczy o nie po co ? w zemście na złość byłej ? Bo na pewno nie dla dobra dziecka.