statni raz dostała w twarz 20 VI 2017 r. I to miało charakter incydentalny, bo przedostatni raz zdarzyło się to 26 V 2016 r. A przedprzedostatni jeszcze w 2015 r. Więc można powiedzieć, że policzkowanie, które na przełomie 2014 i 2015 r. było codzienności, ustało całkiem. Cieszę się, że mogłam pomóc tym dwóm bliskim mi osobom.
Przeczytałam pobieżnie wątek i te dokładne daty policzkowania - czy Ty jakąś tabelkę w Excelu założyłaś i zapisujesz kiedy i za co? ![]()
Rozmawiałaś z chrześnicą o tym biciu, jak ona teraz to widzi?
Też byłam policzkowana przez matkę i też za głupstwa. Nic tak nie upokarza. Nic. Pamiętam wstyd, pamiętam poczucie upokorzenia, niesprawiedliwości, nienawiść jaką czułam do matki. Jak ja wtedy marzyłam, by jej kiedyś oddać... wyobrażałam sobie jak jestem starsza i jej oddaję, albo , że mam dzieci i ona bije jedno z nich i ja jej oddaję... takie fantazje ofiary. Do tej pory, gdy o tym myślę to mam żal. To bardzo osłabiało nasze i tak kiepskie relacje. Ciekawi mnie, czy wszystko rzeczywiście skończyło się tak różowo jak opisujesz, zwłaszcza ze strony Młodej. Czy matka ją za to przeprosiła? Bo moja mnie nigdy. I stara krowa już jestem, ale do tej pory jak o tym pomyślę, to czuję złość.