Jestem z chłopakiem od roku. Mieszkamy sami, jest ok. Jego rodzice mieszkają w sąsiedniej wiosce. Odwiedzają nas. Na początku było dobrze, jego matka się nie wtrącała, a teraz jak przyjeżdża to nam mówi co mamy robić. Mnie to denerwuje, bo mój poprzedni 4-letni związek rozpadł się właśnie przez matkę. Jak mówię to mojemu obecnemu chłopakowi to on na to, że to jest inna sytuacja. Najbardziej denerwuje mnie to, że jego matka może mu mówić różne rzeczy na jego temat i on nic do niej niema, a jak ja mu coś mówię, to on się złości i podnosi głos. Kocham mojego chłopaka i nie chcę go stracić przez matkę. Widujemy się na weekendach, bo ja mam studia u siebie w mieście. Do tej pory miałam dobre relacje z jego matką, jak mnie o coś poprosiła,to nie odmówiłam, ale zaczyna się wtrącać, a mojemu chłopakowi to nie przeszkadza. Mój chłopak jest tego typu człowiekiem, że nie lubi słuchać na swój temat złych rzeczy, bo twierdzi że jest idealny. Nawet jak niema racji, to nie przeprosi, ale już to przerobiłam. Ale czemu jego matka może a ja nie?! On nie potrafi mi odpowiedzieć na to pytanie, a ja nie wiem co mam z tym zrobić.
Podobne tematy
Matka to matka, co by nie mówiła i jak syn by się nie zachowywał i tak będzie go kochać.
Może Twój chłopak boi się, że jak zacznie Ci przytakiwać w tym, że wcale taki idealny nie jest to go zostawisz?
W sumie dziecinne podejście ale jedyne jakie mi przychodzi do głowy.
witaj tak jak dla mnie to zabawa w dom nie dajesz sobie rady na samym początku gdy mamusia wkracza do akcji a co zrobisz później? zastanów się czy "do końca życia" chcesz być ofiarą ?bo jak znam z własnego doświadczenia to przyszła teściowa dopiero pokazuje na o ją stać a ty nie robiąc nic w tej sprawie dajesz jej błogosławieństwo do rozwalania waszego życia. a twój facet to jeszcze dziecko skoro nie widzi problemu a jak pojawi sie dziecko to co wtedy? on ma zawsze rację jego mamusia nigdy się nie myli a ty zostaniesz ofiarą losu ....(moja walka trwa 7 lat )
grapytka, jesli chcesz miec dobry zwiazek, zadbaj o wlasciwie ustawienie granic juz teraz, na poczatku. Potem, im dalej w las, tym trudniej Ci bedzie. Beda dzieci, rozne sprawy, pole do konfliktow, pomalutku dasz sobie wejsc na glowe, a jego matka bedzie sterowac Waszym zyciem, aTy bedziesz sie po cichu wsciekac, a glosno przytakiwac.
Prawdopodobnie jest tak, ze Twoj chlopak w dalszym ciagu zdanie matki stawia na pierwszym miejscu i to z nia sie liczy i bedzie liczyl, niestety, - jesli nie zaczniesz wymagac dla siebie szacunku i respektowania swojego zdania od zaraz. Trudno poradzic cos konkretnie, ale zaczelabym od tego, co mi sie rzucilo w oczy w Twojej relacji - ze naprawde nie musisz robic wszystkiego, o co przyszla tesciowa Cie poprosi - czasem mozna odmowic
.
Może jest maminsynkiem i tyle. Współczuję Ci bo ja tez miałam przygody z teściową..cały czas była obecna w naszym życiu..próbowałam się nią zakolegować. Kiedyś mi powiedziała, że jak Ona była młoda, to było dla niej najważniejsze mieć dziecko...dziwiła się chyba że ja nie mam takich pragnień....a ja rzeczywiście nie miałam w stosunku do jej syna...Ponoć rodzina jest jak drzewo...że jak Ty będziesz chciała odciąć gałąź matki od syna, to On już nie będzie mógł wrócić do niej i ogrzać się przy niej ..coś w tym stylu....:-(
6 2013-11-27 15:48:44 Ostatnio edytowany przez grapytka (2013-11-27 15:54:59)
Dzięki dziewczyny. Już raz pokazałam, że nie jest mi to na rękę, że ona nas "odwiedza", to poskarżyła się swojemu mężowi, a on powiedział o tym mojemu chłopakowi, że źle się zachowałam. No to przeprosiłam. To ona teraz bardziej się wtrąca. Jak przyjeżdża to nam truje, żebyśmy pomalowali ścianę, remont zrobili itp. Np. mój chłopak lubi mięso, to jak u niego jestem to mu gotuję mięso, a ona na to: ugotuj mu czasem zupę, warzywa itp. No to ja mówię, nie, bo on tego nie lubi. Wkurza mnie to, chce nami sterować. Teraz przyjeżdża na tydzień do chłopaka, to go poprosiłam, żeby on przyjechał do mnie na weekend. Wiecie, on nie bardzo się u mnie czuje, bo u mnie są moi rodzice, i on nie może się czuć jak u siebie.
Ok, co mam powiedzieć mojemu chłopakowi, żeby mnie zrozumiał? Z resztą, jak wiecie, on sobie nie da nic złego powiedzieć na swój temat. Już raz się wkórwiłam, że pił herbatkę na spokojnie z nią, to o mało co nasz związek się nie skończył, bo mu się nie podobało, że mam pretensje do jego matki.
A maminsynkiem nie jest, po prostu nie daje jej do zrozumienia, że się wtrąca. Przecież mógłby jej powiedzieć, że skoro to jest teraz jego mieszkanie, i on za nie płaci rachunki, to mogłaby się nie wtrącać.
Wy myślicie pewnie, że ja chcę rządzić tym domem, nie, wcale tak nie jest, mi się tam podoba, jak tam jestem to sprzątnę i tyle. Kiedyś zaproponowałam chłopakowi zmianę koloru ściany, ale on powiedział, że nie lubi zmian i jak będzie chciał coś zmienić to sam to zrobi. To mieszkanie "straszy" trochę, od ponad 20 lat, nie było tam nic robione, krany ciekną, ściany są czarne. Ale ja się nie wtrącam, bo chłopak się wkurzy, ale jego matka może mu "napierdalać"... ![]()