Jednak warto było się przypomnieć
Podobne tematy
Hej
Jest dobrze. Odezwała się dziś. Myślę, że na razie czeka. Ja też trochę wyluzuje i bez spiny robie swoje. Warto było się przypomnieć.
Hej
Jest dobrze. Odezwała się dziś. Myślę, że na razie czeka. Ja też trochę wyluzuje i bez spiny robie swoje. Warto było się przypomnieć.
Odezwała się, żeby znowu za jakiś czas Ci napisać "nie ten czas", no chyba, że nie przeszkadza Jej fakt, że dalej masz Żonę, choćby tylko na papierze.
A tak z ciekawości robisz coś w tym kierunku, żeby Twoja Żona była Ex?
Sytuacja wygląda następująco: ja czekam na sprawę rozwodową, Jagoda wie o tym. To może potrwać dwa trzy miesiące. Przez ten czas, jak już wspomniałem nie mam nic do zaoferowania. Popełniłem błąd, że tak wypalilem z tymi emocjami. Ale może jakoś się ułoży. Wiem teraz na przyszłość, że trzeba się czasami ugryźć w język. Tylko ja całe życie mam z tym problem. Czekam zatem , ale już na spokojnie.
Witajcie
Minął tydzień, czytając Wasze komentarze i opinie, oraz polegające na własnym wyczuciu sytuacji postanowiłem wysłać Jagodzie krótką wiadomość. Foto, kwiatek i życzenia miłego dnia. Nic wielkiego, ale daje poczucie utrzymywania zainteresowania. Może to śmieszne, drobne, ale zawsze coś. Czy mogę coś więcej zrobić? Osobiście sądzę, że nie powinienem. A co Wy o tym myślicie?
Czy mogę coś więcej zrobić? Osobiście sądzę, że nie powinienem. A co Wy o tym myślicie?
Powinieneś zacząć zagadywać do innych kobiet i umawiać się z nimi. Nawet jeśli owa Jagoda nadal będzie dla Ciebie priorytetem, to poznając inne kobiety spojrzysz na to wszystko z dystansem. I będzie Ci lżej.
A może nawet poznasz fajniejszą, kto wie. No tak, wiem, Jagoda na pewno na chwilę obecną jest "ta jedyna i najfajniejsza na świecie", nie śmiem tego nawet podważać, ale trochę luzu i dystansu Ci się przyda.
Żyd Ortodoksyjny
Trochę racji jest w tym, co napisałeś. Pewnie po moich postach od razu widzisz, że nie mam zielonego pojęcia jak pociągnąć dalej tę znajomość. Brak doświadczenia
Witam wszystkie panie tego forum oraz panow.
Na poczatku chcial bym przeprosic za brak polskich znakow, poniewaz posiadam angielska wersje systemu i ich nie mam zawartych.
Nie wiedzialem do jakiego tematu wrzucic ow temat wiec mam nadzieje ze tutaj gdzie pisze wlasnie jest dobrze, ale do rzeczy:Poznalem na pewnym portalu przyjmijmy dziewczyne o imieniu X. Jest to znany portal ale mniejsza z tym. Sam ja odnalazlem, napisalem, nasze pisanie zaczelo sie mniej wiecej tak od 8 listopada, na poczatku luzne rozmowy, ona mi odpisywala czasem po kilku dniach, ja tez nie zwracalem uwagi jednak bylem zainteresowany pisaniem ;(. Pewnego pieknego weekendu stalo sie tak ze sie spotkalismy jednoczesnie Online na tym portalu calkowicie przypadkowo, no i zaczelo sie... Pierwsza nasza rozmowa nas tak pochlonela ze pisalismy ze soba 8-9h nawet nie wiedzialem kiedy ten czas zlecial przy fajnych tematach... jakos tak wyskoczylem ni z tad ni z owad z propozycja luznego spaceru po 8h pisania, odmowila, oczywiscie przyjalem to do wiadomosci , na koniec podziekowalem ladnie za rozmowe i poszlismy spac. Nastepnego dnia identyko sytuacja, nie spodziewalem sie ze tak moze byc ale znowu sie spotkalismy i zaczelismy duzo pisac... minelo kolejne 9h, jednak podczas tej rozmowy zaskoczyla mnie, sama zaprosila mnie na spacer, widzialem ze byla bardzo mna zainteresowana po sposobie pisania, no i stalo sie, nastepnego dnia spotkanie, spacer 1 godzinny, porozmawialismy, popatrzelismy na siebie ogolnie nie bylo zle, wydawalo sie ze wpadlem jej w oko ;(. Na pozegnanie buziak ode mnie i czesc. W dniu spotkania po spotkaniu postanowilem jej nie przeszkadzac poniewaz miala troche wlasnych spraw z nauka itp do zalatwiania, mowie sobie ze pewnie odezwie sie nastepnego dnia jednak nie bylo zadnego sms-a, telefonu, wiadomosci na portalu od niej... W koncu nie wytrzymalem i postanowilem napisac od niej po 2 dniach co to sie dzieje z nia i napisala mi ze za bardzo nie ma czasu w tygodniu wchodzic na neta i ze jak cos to bedzie w weekend. Mamy weekend, dzis juz niedziela a ona sie nadal nie odzywa, w ubiegly piatek w godzinach wczesno-wieczornych napisalem do niej eska na ktorego mi nie odpisala, dzownilem tez wczoraj bo chcialem ja zaprosic na randke, wykonalem 2 telefony i nie odebrala... Uwazacie ze mam czekac czy dac sobie spokoj? Dziewczyna na prawde wydala sie sympatyczna/zainteresowana mna, wpadla mi w oko z wygladu i poczatkowej fazy znajomoscii jej humoru itp, chcial bym to kontynuowac ale ona nie daje znaku zycia
P.S - W wiadomosci do niej w ubiegla srode pisalem ze jezeli nie chce ze mna utrzymywac kontaktu to niech mi napisze wprost, jednak nic takiego nie mialo miejsca i wyjasnila mi, co sie dzieje z nia co mnie uspokoilo jednak teraz obrot o 180 stopni i nie wiem czy jest zajeta po prostu swoimi sprawami czy nie i czy ma mnie w dupie i czy sobie juz darowac czy poczekac te pare dni jednak jeszcze.
Z gory dziekuje za pomoc
Znaczy ja to już pominę te kwestie, że jej się nie spodobałeś być może na tym spotkaniu ale jakby facet ze mną gadał po 9 godzin w ciągu dnia to ja bym się zastanowiła nad tym dlaczego on nie pracuje
Facet, który ma czas żeby gadać przez net 9 godzin??? Nie masz nic innego do roboty? Dla mnie to byłbyś już skreślony na wstępie bo bym uznała, że albo jesteś leniem albo desperatem albo jedno i drugie ![]()
Nie rozumiem myslenia kobiet, najlepiej zostawic faceta w kropce i niech sie martwi... po prostu brak slow... jakie to PUSTE ;o
Myślenie wielu facetów wcale nie jest inne, mało to kochasiów nagle przestaje się odzywać do dziewczyn?
Ostatnio zakończyłem jeden związek, zajechałem, powiedziałem bez owijania to co miałem powiedzieć i dziewczyna wiadomo nie była zachwycona tym że zerwałem z nią, ale po kilku dniach się odezwała i podziękowała że zerwałem tak jak należy a nie jak inne pipki co tylko umieją nagle przestać się odzywać.
Witam po przerwie.
Jak pisałem wcześniej, kontakt z Jagodą jest minimalny. Krótkie, ale wieloznaczne odpowiedzi z jej strony pozwalają mi mieć cień nadzieii, że znajomość się rozwinie.
Stąd mój wpis teraz.
Nie chcę znowu czegoś zepsuć. Wolę zapytać was zanim cokolwiek zrobię.
Moja sytuacja cywilna się zmieniła, jestem rozwodnikiem. Pytanie do was, jak ją poinformować ? Może poczekać aż sam się oswoję z byciem rozwodnikiem ? Czy też podpowiecie mi jak taktowanie to zakomunikować Jagodzie?
Chciałbym jej to powiedzieć, nawet myślałem, że jej pierwszej. Wciąż myślę, jak do tego podejść z rozwagą, obawiam się, że znów coś palnę.
76 2016-06-28 20:07:09 Ostatnio edytowany przez robingirl (2016-06-28 20:08:20)
Witam po przerwie.
Jak pisałem wcześniej, kontakt z Jagodą jest minimalny. Krótkie, ale wieloznaczne odpowiedzi z jej strony pozwalają mi mieć cień nadzieii, że znajomość się rozwinie.
Stąd mój wpis teraz.
Nie chcę znowu czegoś zepsuć. Wolę zapytać was zanim cokolwiek zrobię.
Moja sytuacja cywilna się zmieniła, jestem rozwodnikiem. Pytanie do was, jak ją poinformować ? Może poczekać aż sam się oswoję z byciem rozwodnikiem ? Czy też podpowiecie mi jak taktowanie to zakomunikować Jagodzie?
Chciałbym jej to powiedzieć, nawet myślałem, że jej pierwszej. Wciąż myślę, jak do tego podejść z rozwagą, obawiam się, że znów coś palnę.
Czy czekać, czy nie - zależy. Moim zdaniem im trudniejszy rozwód, im więcej się człowiek namęczył, tym lepiej dać sobie jednak czasu na pobycie rozwodnikiem i odnalezienie się w nowej sytuacji. Żeby się zregenerować. Ułożyć sobie sprawy praktyczne i duchowe. W końcu macie być chyba równymi partnerami, a jeśli kobieta jest fajna i rozsądna, to trzęsący portkami facet (no trochę tak z tego postu wynika) może być mało atrakcyjny.
Jeśli rozwód był już tylko formalnością, a od dawna z byłą żoną nic Cię nie łączy, to w zasadzie tylko status został potwierdzony przez odpowiednie władze.
Więc tutaj bardziej Ty się zastanów, na co jesteś gotów. Czy czujesz się na siłach wejść w relację, jeśli ona faktycznie będzie zainteresowana. Czy nie będziesz traktował jej jako psychologa lub poduszkę do wypłakiwania? Jeśli nie jesteś przekonany, to może lepiej na razie po prostu pobądź sobie sam - daj sobie ileś czasu, zdystansuj się, poukładaj sprawy.
Natomiast niezależnie od tego, to jeśli chodzi o kontakt z nią, to moim zdaniem niepotrzebnie się stresujesz aż tak bardzo. Skoro wcześniej jakoś nawiązaliście kontakt, mieliście tematy itd., to w sumie dlaczego miałbyś się bać, że coś popsujesz? Sytuacja się zmieniła, że formalnie jesteś wolny, co tylko otwiera nowe perspektywy. Jeśli jej będzie zależało, to znając Twoją sytuację powinna chcieć Ci pomóc. Ja na pewno sugerowałabym spokój, żeby dać się jej poznać. Spotykajcie się jak najczęściej, może najpierw w neutralnych sytuacjach. I patrz co robi, jak reaguje.
I pamiętaj przede wszystkim, że zawsze może coś pójść nie po Twojej myśli. Zauważ, że się słabo znacie, a ludzie są różni. Dla przykładu (nie odnosi się do Ciebie): Tobie się będzie wdawało, że ona się nie chce spotkać, bo coś palnąłeś, a w rzeczywistości nie będzie się chciała spotkać, bo drażni ją twój śmiech albo stwierdziła, że szuka męża prawnika. Albo jeszcze się nie wyleczyła z byłego faceta, o czym Ci na początku nie mówiła. To są tylko przykłady, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co chodzi.
robingirl
Dobrze to ujęłaś, trzęsący portkami facet.
Nie znam jej wcale, więc obawy są jak zareaguje na konkretne propozycje z mojej strony. Lubi mocnych i zdecydowanych mężczyzn, ale może też jest po niedawnym rozstaniu. Nie pytałem, odpowiada mi taka relacja. Zależy mi teraz na sprecyzowaniu oczekiwań i spotkaniach.
Jak piszę do niej, to otrzymuję krótkie odpowiedzi. Jakby niedopowiedziane. Gdy zapytałem czy napiszemy sobie kiedyś więcej odpowiedziała " możliwe".
Prawdę mówiąc imponuje mi, że nie zasypuje mnie lawiną SMS ów i jest niedostępna.
Mój rozwód to była formalność, od kilku lat ciągnąłem związek niczym dryfujący statek, bez celu. Chciałem go zakończyć nie dlatego, że poznałem Jagodę.
Chyba odetchnę kilka tygodni i zobaczę jak będzie sytuacja wyglądała.
Problem w tym, że to ja do niej piszę pierwszy. To jest tak silna kobieta, że nie napisze pierwsza. A ja może przy okazji wychodzę na natręta. Jeśli nie zacznę konkretnie jej proponować spotkania wyjdę na mięczaka. To jest też ciężko zbadać, gdybym choć znał jej reakcje na moje zachowanie. Ale tu nic, spokój i tylko krótkie odpowiedzi. Mam nadzieję, że nie grzecznościowe.
...jak to ruszyć?
Bardzo dużo dziewczyn na portalach ma zaburzenia. Jak będziesz do niej mówił agresywnie jak facet mocno naszprycowany alkoholem, to ona się będzie z tobą spotykać. Natomiast jak będziesz dla niej dobry, pytał o jej problemy, czy jej w czymś pomóc, dyskutował mądrze i żartował, to ona nie będzie tobą zainteresowana. Kobietę można zdobyć jedynie agresją i przemocą, jednak jeśli ta metoda ci się nie podoba, to masz mniejsze szanse, bo normalnych kobiet jest 1%.
Bardzo dużo dziewczyn na portalach ma zaburzenia. Jak będziesz do niej mówił agresywnie jak facet mocno naszprycowany alkoholem, to ona się będzie z tobą spotykać. Natomiast jak będziesz dla niej dobry, pytał o jej problemy, czy jej w czymś pomóc, dyskutował mądrze i żartował, to ona nie będzie tobą zainteresowana. Kobietę można zdobyć jedynie agresją i przemocą, jednak jeśli ta metoda ci się nie podoba, to masz mniejsze szanse, bo normalnych kobiet jest 1%.
Nie wiem, co bierzesz, ale bierz tego połowę, zanim zaczniesz udzielać "mądrych" rad...
Kobietę można zdobyć jedynie agresją i przemocą, jednak jeśli ta metoda ci się nie podoba, to masz mniejsze szanse, bo normalnych kobiet jest 1%.
Fajna jest ta Twoja jaskinia, ale czy nie ma tam za dużych przeciągów?
robingirl
Dobrze to ujęłaś, trzęsący portkami facet.
Nie znam jej wcale, więc obawy są jak zareaguje na konkretne propozycje z mojej strony. Lubi mocnych i zdecydowanych mężczyzn, ale może też jest po niedawnym rozstaniu. Nie pytałem, odpowiada mi taka relacja. Zależy mi teraz na sprecyzowaniu oczekiwań i spotkaniach.
Jak piszę do niej, to otrzymuję krótkie odpowiedzi. Jakby niedopowiedziane. Gdy zapytałem czy napiszemy sobie kiedyś więcej odpowiedziała " możliwe".
Prawdę mówiąc imponuje mi, że nie zasypuje mnie lawiną SMS ów i jest niedostępna.
Mój rozwód to była formalność, od kilku lat ciągnąłem związek niczym dryfujący statek, bez celu. Chciałem go zakończyć nie dlatego, że poznałem Jagodę.
Chyba odetchnę kilka tygodni i zobaczę jak będzie sytuacja wyglądała.
Problem w tym, że to ja do niej piszę pierwszy. To jest tak silna kobieta, że nie napisze pierwsza. A ja może przy okazji wychodzę na natręta. Jeśli nie zacznę konkretnie jej proponować spotkania wyjdę na mięczaka. To jest też ciężko zbadać, gdybym choć znał jej reakcje na moje zachowanie. Ale tu nic, spokój i tylko krótkie odpowiedzi. Mam nadzieję, że nie grzecznościowe....jak to ruszyć?
Oficer, mnie też wydaje się, że jednak chwila czasu by Ci się przydała. "Trzęsienie portkami" w Twoim przypadku jest na niekorzyść biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności. Nawet jeśli nie wiesz, jaka jest jej sytuacja, ale wydaje mi się, że ogólnie dużo prościej jest dogadywać się, jeśli chociaż jedna strona wie na pewno, czego chce. A Ty chyba za mało masz - mam nadzieję tylko tymczasowo - pewności (w tym pewności siebie). W przeciwnym razie byś tutaj nie pisał, tylko po prostu działał i ewentualną porażkę brał na klatę.
Tak więc moim zdaniem daj sobie trochę czasu i popracuj nad sobą, nad swoimi zainteresowaniami, nad relacjami po małżeństwie, żeby czuć się pewniej. Przy czym mam przeczucie, że gdzieś jeszcze nie są zamknięte wszystkie Twoje sprawy organizacyjne związane z poprzednim życiem, typu praca, mieszkanie, stosunki rodzinne. Wiadomo, w necie nie ma co pisać wszystkiego, ale jeśli tutaj nie wszystko jest jeszcze jasne, to dodatkowo będzie pogłębiało Twoją niepewność i warto takie sprawy też uregulować.
Tak dla porządku: ile macie lat i ile lat Ty byłeś w związku małżeńskim?
Natomiast z tego co piszesz o Twojej komunikacji z Jagodą, to trudno jednoznacznie zinterpretować, co i jak. Na pewno dość mocno ją sobie wyidealizowałeś, no ale bez spotkań trudno jest zrzucić ideały z piedestału. Wydawanie tak pozytywnych opinii na podstawie "autoreklamy" w formie korespondencji oraz kilku kontaktów bezpośrednich jest trochę mimo wszystko naiwne...
ALE zakładając, że chociaż połowa z tego jest prawdziwa, to jej lakoniczne odpowiedzi i smsy mogą być próbą zachowania rozsądnego dystansu do Ciebie. No zobacz, mieszkacie daleko od siebie, jeszcze dwa miesiące temu byłeś w związku małżeńskim. Trzeba być wielkim romantykiem albo desperatem, żeby nie widzieć, że taka sytuacja jest mocno ryzykowna. Natomiast skoro nadal macie kontakt, to można założyć, że nie jest zupełnie niezainteresowana. Tylko trudno przewidzieć, co będzie dalej.
Tak więc ja sugerowałabym zajęcie się sobą i kontynuowanie kontaktów z nią. Może próbę zwiększenia ilości kontaktów telefonicznych? W sumie to naturalny etap pośredni.
Pisanie smsów i maili jest prostsze, bo jest czas się namyśleć i zdystansować. Przez telefon jest większa spontaniczność, łatwiej rozwiać pewne wątpliwości ewentualnie o coś zapytać. Chyba, że boisz się, iż wtedy jednoznacznie wyjdzie, ze nie jest zainteresowana... Bo jak ktoś nie odbiera, nie oddzwania to komunikaty robią się bardzo jednoznaczne...
MrSpock napisał/a:Kobietę można zdobyć jedynie agresją i przemocą, jednak jeśli ta metoda ci się nie podoba, to masz mniejsze szanse, bo normalnych kobiet jest 1%.
Fajna jest ta Twoja jaskinia, ale czy nie ma tam za dużych przeciągów?
Klio - you made my day
![]()
Myślę, że dla niektórych osób powinny być na forum dodatkowe kategorie np. net-kosmita...
MrSpock napisał/a:Bardzo dużo dziewczyn na portalach ma zaburzenia. Jak będziesz do niej mówił agresywnie jak facet mocno naszprycowany alkoholem, to ona się będzie z tobą spotykać. Natomiast jak będziesz dla niej dobry, pytał o jej problemy, czy jej w czymś pomóc, dyskutował mądrze i żartował, to ona nie będzie tobą zainteresowana. Kobietę można zdobyć jedynie agresją i przemocą, jednak jeśli ta metoda ci się nie podoba, to masz mniejsze szanse, bo normalnych kobiet jest 1%.
Nie wiem, co bierzesz, ale bierz tego połowę, zanim zaczniesz udzielać "mądrych" rad...
W ogóle niech nie bierze!!!
robingirl
Już nie ma tematu. Być może miałaś rację...z tym odczekanien.
A może to ja coś spieprzylem. Powiedziała mi, że nie jestem cierpliwy. A ile to miało jeszcze trwać? Cztery miesiące czekać aż łaskawie zdecyduje się spotkać. Nie wytrzymałem, poszedłem na całość przez duże "C". I mam za swoje.
W każdym razie byliśmy umowieni na spotkanie w realu, tylko że ona przekladala i przekladala, w końcu coś jej wypadło nagle w pracy i lipa.
Nie mam już sił, aby zastanawiać się, pytać i dzwonić. Wyraźnie nie chciała się spotkać, więc jej napisałem, że wystarczy otwarcie powiedzieć trzy słowa, jeśli chce mnie poznać i jedno wyraźne gdy nie chce. Napisała, że zamykamy znajomość. Rozumiem ją. Ale mam też wrażenie, że nie doceniła mnie. Jej sprawa.
Znów szukam. Będzie dobrze. Pozdrawiam
robingirl
Już nie ma tematu. Być może miałaś rację...z tym odczekanien.
A może to ja coś spieprzylem. Powiedziała mi, że nie jestem cierpliwy. A ile to miało jeszcze trwać? Cztery miesiące czekać aż łaskawie zdecyduje się spotkać. Nie wytrzymałem, poszedłem na całość przez duże "C". I mam za swoje.
W każdym razie byliśmy umowieni na spotkanie w realu, tylko że ona przekladala i przekladala, w końcu coś jej wypadło nagle w pracy i lipa.
Nie mam już sił, aby zastanawiać się, pytać i dzwonić. Wyraźnie nie chciała się spotkać, więc jej napisałem, że wystarczy otwarcie powiedzieć trzy słowa, jeśli chce mnie poznać i jedno wyraźne gdy nie chce. Napisała, że zamykamy znajomość. Rozumiem ją. Ale mam też wrażenie, że nie doceniła mnie. Jej sprawa.
Znów szukam. Będzie dobrze. Pozdrawiam
Szukając pozytywów: przynajmniej wiesz, na czym stoisz. Szkoda, że się nie udało, ale z drugiej strony od początku było wiadomo, że perspektywy tej znajomości są dość niejasne, więc wielkiego zaskoczenia też nie ma. Podjąłeś decyzję, zaryzykowałeś i niewykluczone, że przyspieszyłeś coś, co może wydarzyłoby się i tak za jakiś czas. Życzę Ci, żebyś umiał skorzystać z tej lekcji i potraktował ją jako punkt wyjścia do budowania kolejnych, bardziej udanych relacji.
Jej dałabym zdecydowanie spokój, bo dalsze próby wyjaśniania i pytania mogą zostać uznane za nagabywanie i na pewno nie świadczyłyby dobrze o Tobie - dałeś już do zrozumienia, że jesteś zainteresowany, więcej działań to ocierałoby się o desperację.
Natomiast na koniec powtórzę swoją sugestię wcześniejszą: zanim zaczniesz szukać Jagody 2, to daj sobie trochę czasu sam na sam. Skoncentruj się na przyjaciołach, hobby, pracy, kontakcie z dziećmi, jeśli jakieś masz. Intuicyjnie wydaje mi się, że dobrze by Ci to zrobiło, a kobiety nie uciekną
Pewnie, że będzie dobrze. A czemu ma nie być? ![]()
robin girl
Oczywiście , że nie ma mowy o żadnym wyjaśnianiu i pytaniu. Uważam, że wyczerpały się wszelkie dostępne środki. Będę uważał i wyciągam konkretne wnioski na przyszłość.
Z mojej strony poszły wszystkie wyraźne i konkretne komunikaty, znaki itp.
The End