Za każdym razem popełniam te same błędy. Brak zaangażowania, czasu, okazywania emocji. Kolejny raz dostałam w tyłek, kolejny raz czuję, że to moja wina i już jestem pewna, że to we mnie tkwi problem.
Postanowiłam to zmienić, ale znowu chyba za późno. Mieliśmy się umówić, ale napisał, że w weekend bo ma pracowity tydzień. Potem nagle znalazł się w knajpie na piwie, bo "wkurzył go szef". Byłam trochę zła, ale zostawiłam komentarze dla siebie. Dodał tylko, ze nie jest kompanem do rozmowy. Po godzinie zapytałam gdzie jest (chcąc ewentualnie dołączyć), na co odpowiedział, że "okazało się", że wpadli jego znajomi i jego była, i jest "dziwnie i śmiesznie". Wtedy już się wkurzylam (normalnie bym to ukrywała, wiec chyba postęp), i napisałam tylko, że to swietnie i zeby bawił się dobrze. Minęły 2 dni. Zero kontaku.
Zastanawiam się czy ta sytuacja jest efektem moich wcześniejszych postępowań, czy moze on po prostu taki jest. Wiem, ze nie będziecie w stanie mi pomoc bo go nie znacie (ja jak się okazuje tez nie), ale mimo wszystko mam wrażenie, ze ja po prostu nie mogę z kimś być, choć złapałam się na tym, że potrzebuję tego. Kolejne samotne Święta...