Witajcie Dziewczyny :*
Ja korzystam z wolnego jak mogę
wczoraj w końcu wybrałam się na basen i jakuzzi i było super. Będę chodzić a przynajmniej starać się chodzić regularnie i nie obchodzi mnie gadanie innych, że basen w ciąży to coś złego, że infekcji się nabawię itp. bo szlak mnie trafia jak coś takiego słyszę... Wcześniej bardzo często chodziłam i żadnych infekcji po basenie nie dostawałam, a korzyści wynikających z pływania w ciąży jest dużo więcej. Każdemu polecam, ja się czułam po prostu fantastycznie 
Później widziałam się z koleżankami z licencjatu, oczywiście wszystkie się upiły i było wesoło
ale ja mogłam robić za kierowcę więc trochę posiedziałyśmy, później je poodwoziłam do domów 
No i spaceruje ile mogę jak jest pogoda! Dziś u mnie było ładne słoneczko, przy okazji odwiedziłam fryzjera, no i tak staram się sprawiać sobie jak najwięcej takich małych przyjemności, bo przecież samopoczucie mamy najważniejsze
i Wam też to polecam! A nawet każę tak robić!!
Dziewczyny nie stresujcie się, wiem łatwo mówić, mi samej łzy cisną się do oczu jak tylko otwieram swoją pracę mgr i mam zacząć ją pisać i poprawiać... Idzie mi to jak krew z nosa, stresuje mnie to bo po prostu już sama nie wiem JAK TO UGRYŹĆ i CZEGO mój promotor chce
tak samo stresuje mnie to jak Was praca, ale trzeba nabrać dystansu... Teraz to nasze Dzidziusie są najważniejsze.
Nadina nie przejmuj się tym, że nikogo na Twoje miejsce nie szukają. To jest ich problem. Ja miałam to samo, jak powiedziałam w pracy, że jestem w ciąży a później, że już nie chcę brać dyżurów to też czekałam, aż kogoś nowego przyjmą. I co? Całe G. nikogo nie przyjęli. Ale ja to olałam i i tak odeszłam, bo bardziej liczyło się dla mnie moje samopoczucie. Wiem, że pewnie współpracownicy mieli ciężko, bo jedna osoba mniej w zespole to już komplikuje pracę. Ale to nie był mój problem, tylko ich. I tego nauczyłam się w poprzedniej pracy, że na ludzi nie ma co patrzeć. Bo jak się jest za dobrym, to nikt tego nie doceni a jedynie wykorzysta, a nie ma ludzi niezastąpionych.
Co do tych teściowych to ja puki co mam luz, moja przyszła teściowa w ogóle się nie wtrąca, ale też odnoszę wrażenie jakby się mało interesowała. Może to i lepiej bo nie ma powodu mnie wkurzać, ale ja jestem inaczej nauczona bo np. moja mama w moim życiu zawsze mocno uczestniczyła i teraz też, przeżywa moją ciążę jakby sama w niej była. Ja myślę, że to kwestia tego, że u mojego TŻ jest dużo rodzeństwa i ich rodzice po prostu nie trzęśli się nad nimi tak jak moja mama nad nami (nas jest tylko 2). On jest bardziej nauczony samodzielności a jego rodzice mają już synowe, zięciów i wnuki. Zupełnie inaczej jest u mnie, ja często dzwonię do mamy, radzę się jej, spędzam z nią dużo czasu a to będzie jej pierwsza wnuczka i pierwszy zięć. Na razie nie zauważyłam, żeby mojego to denerwowało ale wiem, że ja sama będę musiała bardziej odciąć w końcu tą pępowinę i nabrać więcej samodzielności 
Ja to już się śmieję, że moja Niunia po tacie ma siłę. Czasem tak mnie walnie, że aż mnie lekko przytka. Naprawdę silna jest! Aż boję się pomyśleć, co to będzie za 2 miesiące 
Trzymajcie się dziewczyny! Buziaki :*