netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co mam robić? Dylemat kochanki...

106 odpowiedzi14 055 wyświetleńzałożony przez Zawzięta, 15.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam robić? Dylemat kochanki...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

66

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

napisałam ze ok można kochac dwóch mężczyzn, ale nie taka sama miloscia i ze jednego mocniej, a na pewno inaczej
tak ja tego nie przezyłam żeby kochac dwóch mężczyzn

67

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
NinaLafairy napisał/a:
mariola856 napisał/a:

ok, niech będzie ze ktoś kocha męża i kochanka, ale czy to jest taka sama miłość do obu, i czy jednego nie pokocha bardziej?

Ja kocham dwoch facetow, zadnego bardziej - ale za to inaczej. I to nie od kilku miesiecy, ale od kilku lat ladnych.
Wiec mozna.

Jakkolwiek, nie sadze, ze to milosc kiedy zona/ maz maja kochanka lub kochanke ZA PLECAMI. Bo co to za milosc oklamywac kogos?

Czyli romans miedzy autorka tematu i tym facetem zaczal sie kiedy ona byla juz chora?

Nasz romans zaczął się gdy byłam już po operacji, która wyeliminowała chorobę. Ale operacja przyniosła jeszcze inne konsekwencje.

68

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
NinaLafairy napisał/a:
mariola856 napisał/a:

najgorsze właśnie oszukiwanie kogos za plecami, bo rozumiem NinaLafairy ze nie masz romansu, bo mówisz o miłości romantycznej, to tak można to zrozumieć,

Tak mowie o milosci romantycznej - nie aseksualnej i nie platonicznej.
Ale oczywiscie oszukiwanie kogos za plecami to nie wchodzi w gre.

Mysle, ze oszukiwanie kogos w taki sposob w pewien sposob wyklucza sie z uczuciami.

Myślę, że Mariola pisząc ''romantyczna'' miała na myśli gwiazdy, serduszka, księżyce, wiersze, czyli coś jak ''platoniczna''.
A ja myślę o jednym - seks.

69

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

nie sadze żeby nie kochał zony, bo to tylko przyzwyczajenie skoro starają się o dziecko,
może i ciebie tez kocha, ale gdyby tak było to by nie pozwolił na upokarzająca sytuacje dla ciebie, żeby ona się przedłużała, ze jesteście razem ale w ukryciu
na pewno kocha siebie

70

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
mariola856 napisał/a:

nie sadze żeby nie kochał zony, bo to tylko przyzwyczajenie skoro starają się o dziecko,
może i ciebie tez kocha, ale gdyby tak było to by nie pozwolił na upokarzająca sytuacje dla ciebie, żeby ona się przedłużała, ze jesteście razem ale w ukryciu
na pewno kocha siebie

I tu się z Tobą zgodzę. Nie mam się komu wygadać, nie mam się kogo poradzić. Niby zdaję sobie z tego sprawę, ale chyba chciałabym wierzyć w to co on mówi, a jednocześnie wiem, że to bez sensu, bo gdyby chciał ze mną naprawdę być, to uczciwie zakończyłby swoje małżeństwo. Chyba potrzebuję kogoś kto dosadnie wbije mi to w końcu do głowy, a wybije mrzonki, którymi przez jego zachowanie się karmię.

71 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-11-15 23:49:07)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Cynicznahipo napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
mariola856 napisał/a:

najgorsze właśnie oszukiwanie kogos za plecami, bo rozumiem NinaLafairy ze nie masz romansu, bo mówisz o miłości romantycznej, to tak można to zrozumieć,

Tak mowie o milosci romantycznej - nie aseksualnej i nie platonicznej.
Ale oczywiscie oszukiwanie kogos za plecami to nie wchodzi w gre.

Mysle, ze oszukiwanie kogos w taki sposob w pewien sposob wyklucza sie z uczuciami.

Myślę, że Mariola pisząc ''romantyczna'' miała na myśli gwiazdy, serduszka, księżyce, wiersze, czyli coś jak ''platoniczna''.
A ja myślę o jednym - seks.

Hahhaa big_smile gwiazdy i serduszka . Uwielbiam Cie.
Mi chodzilo o seks i o wiersze i gwiazdy (mimo, ze ja nie z tych co sraja tecza).


Ten facet zdecydowanie bardzo kocha sam siebie. Moim zdaniem musisz to uciac i to Ty , nikt inny.
Znajdzie sie inny facet dla Ciebie, bez zony.

72

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Cynicznahipo napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
mariola856 napisał/a:

najgorsze właśnie oszukiwanie kogos za plecami, bo rozumiem NinaLafairy ze nie masz romansu, bo mówisz o miłości romantycznej, to tak można to zrozumieć,

Tak mowie o milosci romantycznej - nie aseksualnej i nie platonicznej.
Ale oczywiscie oszukiwanie kogos za plecami to nie wchodzi w gre.

Mysle, ze oszukiwanie kogos w taki sposob w pewien sposob wyklucza sie z uczuciami.

Myślę, że Mariola pisząc ''romantyczna'' miała na myśli gwiazdy, serduszka, księżyce, wiersze, czyli coś jak ''platoniczna''.
A ja myślę o jednym - seks.

to nie myśl tyle za innych, bo często się mylisz

73 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-11-15 23:50:14)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
mariola856 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Tak mowie o milosci romantycznej - nie aseksualnej i nie platonicznej.
Ale oczywiscie oszukiwanie kogos za plecami to nie wchodzi w gre.

Mysle, ze oszukiwanie kogos w taki sposob w pewien sposob wyklucza sie z uczuciami.

Myślę, że Mariola pisząc ''romantyczna'' miała na myśli gwiazdy, serduszka, księżyce, wiersze, czyli coś jak ''platoniczna''.
A ja myślę o jednym - seks.

to nie myśl tyle za innych, bo często się mylisz

To było niepotrzebne, ale pewnie chciałaś zabłysnąć, więc wybaczam.

Edit: Zgadzam się z tym, co napisała Nina. Ty musisz zadecydować, zakończyć, albo trwać. Najlepiej zakończyć.

74 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-11-15 23:54:46)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Cyniczna znowu się zapedziłas, ale wybaczam, na forum tylko jedna osoba może tylko błyszczeć, gdzie mi do ciebie:)
ja jestem tu po to by przeczytać co inni piszą, czasem może pomóc, a nie pokazywać kto mądrzejszy czy ze ktoś ma monopol na bycie madrym, wiec zejdź ze mnie Cyniczna', bo w każdym praktycznie watku z kimś się kłócisz
a to nie mój ani twój watek,

75

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
mariola856 napisał/a:

Cyniczna znowu się zapedziłas, ale wybaczam, na forum tylko jedna osoba może tylko błyszczeć, gdzie mi do ciebie:)

Dziękuję, zgadzam się w 100%.

Mariola, to o wierszach i serduszkach nie było napisane złośliwie. Niepotrzebnie się odgryzłaś. Nie atakowałam Cię.

76 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-11-15 23:59:55)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

o wierszach i serduszkach napisałaś ty, a tez jeśli wiesz jest cos pomiędzy seksem a romantyzmem, ale powinnas to wiedzieć
co do Anny Dymnej to bardzo ja szanuje i motto masz piękne ale nie rozumiesz go chyba, bo jak na razie to widze ty atakujesz i czesto szufladkujesz ludzi i sama siebie chyab uważasz za najmadrzejsza i swoje poglądy za najsłuszniejsze

77 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-11-15 23:59:09)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
mariola856 napisał/a:

o wierszach i serduszkach napisałaś ty, a tez jeśli wiesz jest cos pomiędzy seksem a romantyzmem, ale powinnas to wiedziec

No tak, ja o tym napisałam, ale nie złośliwie. Co do drugiej części zdania, to się nie zgodzę. Można mieć gdzieś romantyzm, a seks mieć udany. Nie każdy jest romantyczny. Nie musi być niczego w środku.

78

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

ok ale wrócmy do sytuacji autorki,

79 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-11-16 00:07:16)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
mariola856 napisał/a:

ok ale wrócmy do sytuacji autorki,

Nie ma żadnej sytuacji autorki - to troll

Wyczuwam takich na milę

80

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:
Excop napisał/a:

Chciałaś pomocy, by rozwiązać tę trudną sytuację.
Z pewnością masz wyrzuty sumienia wobec żony kochanka, przynajmniej odniosłem takie wrażenie.
Pomyśl więc chwilę, czym się różni Twój kochanek od byłego narzeczonego?
Może wynik tych przemyśleń pomoże Ci zakończyć romans?

Pozdrawiam.

Excop,
Psujesz obraz szlachetnego samarytanina?

Dobre, ale chybione. smile.
Pamiętasz, Przyszłość, scenę końcowej mowy obrończej (Matthew McConaghey) w sprawie czarnoskórego ojca (Samuel L. Jackson) oskarżonego o podwójne zabójstwo białych sprawców okrutnego zgwałcenia jego córeczki z filmu "Czas zabijania"?
I decyzję rasistów  z ławy przysięgłych?

Sam święty nie jestem, ale pewne rzeczy należy czasem pokazywać inaczej, skoro "normalna" projekcja nic nie daje.

81

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:
mariola856 napisał/a:

ok ale wrócmy do sytuacji autorki,

Nie ma żadnej sytuacji autorki - to troll

Wyczuwam takich na milę

W takim razie coś mocno Cię Twoje wyczucie zawodzi.... Coś się tak zawzięła?

82

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
mariola856 napisał/a:

ok ale wrócmy do sytuacji autorki,

Nie ma żadnej sytuacji autorki - to troll

Wyczuwam takich na milę

W takim razie coś mocno Cię Twoje wyczucie zawodzi.... Coś się tak zawzięła?

Nie dostałam Twoich wyników badań, którymi tak szastałaś kilka postów wcześniej, to i moja czujność wzrosła.

83

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Nie ma żadnej sytuacji autorki - to troll

Wyczuwam takich na milę

W takim razie coś mocno Cię Twoje wyczucie zawodzi.... Coś się tak zawzięła?

Nie dostałam Twoich wyników badań, którymi tak szastałaś kilka postów wcześniej, to i moja czujność wzrosła.

Nie mam nic do ukrycia. Podaj maila to Ci podeślę.

84

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Excop napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Excop napisał/a:

Chciałaś pomocy, by rozwiązać tę trudną sytuację.
Z pewnością masz wyrzuty sumienia wobec żony kochanka, przynajmniej odniosłem takie wrażenie.
Pomyśl więc chwilę, czym się różni Twój kochanek od byłego narzeczonego?
Może wynik tych przemyśleń pomoże Ci zakończyć romans?

Pozdrawiam.

Excop,
Psujesz obraz szlachetnego samarytanina?

Dobre, ale chybione. smile.
Pamiętasz, Przyszłość, scenę końcowej mowy obrończej (Matthew McConaghey) w sprawie czarnoskórego ojca (Samuel L. Jackson) oskarżonego o podwójne zabójstwo białych sprawców okrutnego zgwałcenia jego córeczki z filmu "Czas zabijania"?
I decyzję rasistów  z ławy przysięgłych?

Sam święty nie jestem, ale pewne rzeczy należy czasem pokazywać inaczej, skoro "normalna" projekcja nic nie daje.

Nie sądzę, abyś  trafił w tym wypadku na podatny grunt.
Szkoda pary.

85 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-11-16 00:18:26)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Zawzięta napisał/a:

W takim razie coś mocno Cię Twoje wyczucie zawodzi.... Coś się tak zawzięła?

Nie dostałam Twoich wyników badań, którymi tak szastałaś kilka postów wcześniej, to i moja czujność wzrosła.

Nie mam nic do ukrycia. Podaj maila to Ci podeślę.

Wyedytuj mój profil i skorzystaj ze skrótu wyślij mail

86

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Nie dostałam Twoich wyników badań, którymi tak szastałaś kilka postów wcześniej, to i moja czujność wzrosła.

Nie mam nic do ukrycia. Podaj maila to Ci podeślę.

Wyedytuj mój profil i skorzystaj ze skrótu wyślij mail

Jak mam dodać załącznik? Bo nie widzę takiej opcji

87 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-11-16 00:39:18)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:
Zawzięta napisał/a:

Nie mam nic do ukrycia. Podaj maila to Ci podeślę.

Wyedytuj mój profil i skorzystaj ze skrótu wyślij mail

Jak mam dodać załącznik? Bo nie widzę takiej opcji

Odpisałam na maila.
Teraz wystarczy dołączyć załącznik w odpowiedzi.

88

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:
Zawzięta napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Wyedytuj mój profil i skorzystaj ze skrótu wyślij mail

Jak mam dodać załącznik? Bo nie widzę takiej opcji

Odpisałam na maila.
Teraz wystarczy dołączyć załącznik w odpowiedzi.

Poszło

89

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Odszczekuję wszystkie swoje oskarżenia o trolling.
Autorko, przepraszam i pozdrawiam

90

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Przyszłość napisał/a:

Odszczekuję wszystkie swoje oskarżenia o trolling.
Autorko, przepraszam i pozdrawiam

Nie ma za co przepraszać smile Również pozdrawiam smile

91

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Zawzięta napisał/a:
Excop napisał/a:
Zawzięta napisał/a:

Nie, nie zdradzałam. Ale była zdradzana. Nie przez męża, bo go nie miałam, ale przez narzeczonego. Pewnie chcesz zapytać jak się wtedy czułam? To był koniec związku, więc możesz sobie sama odpowiedzieć na to pytanie...

Chciałaś pomocy, by rozwiązać tę trudną sytuację.
Z pewnością masz wyrzuty sumienia wobec żony kochanka, przynajmniej odniosłem takie wrażenie.
Pomyśl więc chwilę, czym się różni Twój kochanek od byłego narzeczonego?
Może wynik tych przemyśleń pomoże Ci zakończyć romans?

Pozdrawiam.

Nie, nie mam wyrzutów sumienia wobec żony. Ale masz rację - kochanek nie różni się niczym od mojego byłego narzeczonego. Usiłuję tylko zrozumieć jego tok rozumowania, ale wychodzi na to, że najzwyczajniej na świecie jestem naiwna. A wiesz dlaczego nie czuje się winna? Bo to nie ja przysięgałam wierność i uczciwość. Ja jestem wolna. Tu się chyba ze mną zgodzisz.

Oczywiście, że się z tym zgadzam, że jako wolny od tego rodzaju zobowiązań człowiek, nie musisz czuć się winna. Bo też nie o Twoje poczucie winy mi chodziło. Zakładałem je tylko. Pomyliłem się, wybacz...
Naiwnie sądziłem jednak, że jako zdradzana kobieta powinnaś poczuć w końcu odrazę do mężczyzny, który jest przecież takim samym łajdakiem, jakim okazał Twój były.
Ciekaw jestem też, jakie uczucia żywiłaś do kochanki/ek byłego narzeczonego, gdy prawda o nim wyszła na jaw?

Pozdrawiam.

92

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Przepraszam. Chyba niezbyt fortunnie się wyraziłam. Inaczej - nie czuję się winna, że się w to dałam wciągnąć. Ale masz rację. Dotarło do mnie o co Ci chodzi. Te wyrzuty sumienia jednak są, tylko ja nazwałam je żalem. Całą noc nie spałam - myślałam nad tym wszystkim, co mi pisaliście. Powoli zaczyna do mnie docierać beznadzieja tej sytuacji i to, że najwyższa pora wypić to piwo, którego naważyłam, zanim cokolwiek się stanie i ktoś będzie przeze mnie cierpiał.

Pozdrawiam

93

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Zawzięta napisał/a:

Przepraszam. Chyba niezbyt fortunnie się wyraziłam. Inaczej - nie czuję się winna, że się w to dałam wciągnąć. Ale masz rację. Dotarło do mnie o co Ci chodzi. Te wyrzuty sumienia jednak są, tylko ja nazwałam je żalem. Całą noc nie spałam - myślałam nad tym wszystkim, co mi pisaliście. Powoli zaczyna do mnie docierać beznadzieja tej sytuacji i to, że najwyższa pora wypić to piwo, którego naważyłam, zanim cokolwiek się stanie i ktoś będzie przeze mnie cierpiał.

Pozdrawiam

Jak już pisałem Przyszłości, świety nie jestem.
Też byłem wolnym kochankiem mężatki. Jej męża dobrze znałem.
Cuda z nią wyprawiałem w łóżku.
Bo, jak to z kochankami, robi się z nimi to, czego nie odważylibyśmy się zaproponować partnerowi z (czasami błędnie pojmowanego) szacunku dla jego ciała lub uczuć.
Po każdym spotkaniu z nią czułem się jednak, jak ostatnia świnia, ze względu na tego jej męża właśnie.
Zerwałem romans z chwilą, gdy zakochała się we mnie.
Przecież miał to być tylko seks...
Potem okazało się, że nie byłem, ani pierwszym, ani ostatnim jej kochankiem.
Tak, że naprawdę wiem, co piszę.

Pozdrawiam.

94 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-11-16 10:02:51)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Zawzięta,
Ja proponuję abyś sobie wyobraziła swoją przyszłość z ukochanym i spróbowała sama sobie odpowiedzieć na kilka pytań.
Bo czy warto wiązać swoją przyszłość z kłamcą i oszustem, kimś, kto z premedytacją i wyrachowaniem oszukuje własną żonę? W każdym związku prędzej czy później pojawiają się kryzys, problemy lub rutyna, Co wtedy będzie robił Twój ukochany? Zawalczy o Wasz związek, czy poszuka odskoczni i/lub urozmaicenia? Czy to faktycznie jest materiał na partnera?

95

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Przyszłość zgadzam się z Tobą w 100% Nawet gdyby coś jakimś cudem miało z tego być, to zeżarły by mnie właśnie takie myśli. Że skoro kogoś dla mnie zostawił, to mnie może spotkać to samo... Tak jak już pisałam - mam za sobą nieprzespaną noc, sam na sam z moimi przemyśleniami. To nie zaprowadzi mnie do niczego. Będzie tylko ból i cierpienie. Lepuej terax, nim przywiąże się jeszcze bardziej.

96

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Dzień dobry Zawzięta.
Śledzę od wczoraj Twój wątek,i po tym w jaki sposób piszesz, budzisz sympatię, sprawiasz wrażenie rozsądnej, doświadczonej i odpowiedzialnej osoby, i taka zapewne jesteś..
Niestety, posiadanie pozytywnych cech nie jest żadną gwarancją spokojnego i udanego życia, co jak widać i Tobie się przytrafiło: uczucie, miłość bądź zwykłe pożądanie- jak zwał tak zwał, przytrafiło się i już... .
Przyszła mi do głowy taka myśl: a gdybyś tak zmieniła front, i powiedziała temu facetowi, że przemyślałaś to sobie i jednak chcesz żeby ON odszedł od żony, żeby zamieszkał z Tobą i Twoim synem, że chcesz stworzyć z nim rodzinę? Jak by zareagował? Wiem że nie chce od żony odejść, a Ty do tej pory go w tym podtrzymywałaś, co doskonale utrwalało całą sytuację.. . Może jego sprzeciw, którego wszyscy się spodziewamy, pomoże Tobie w powiedzeniu - KONIEC? Sama chyba nie jesteś gotowa aby to zakończyć, mimo iż orientujesz się że to jedyne wyjście, żeby nie cierpieć więcej.
Po prostu, powiedz: hej kochany, nie chcę być dalej bez ciebie, pójdźmy do żony twojej i oświadczmy jej że odchodzisz..reakcja faceta wszystko ci powie.
Pozdrawiam, współczuję, gratuluję wyjścia z choroby nowotworowej i życzę szczęścia!
                                                                                                          Izabela.

97

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
panigie napisał/a:

Po prostu, powiedz: hej kochany, nie chcę być dalej bez ciebie, pójdźmy do żony twojej i oświadczmy jej że odchodzisz..reakcja faceta wszystko ci powie.

.

Oj, on bardzo by chciał i tak właśnie zrobi, ale jeszcze nie teraz.
Bo potrzebuje trochę czasu.
Bo dzieci.
Bo rodzina.
Bo ropa tania.
Bo delfiny zagrożone wyginięciem.

98

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Pitagoras - mylisz się. On by nie chciał. Od początku ta sprawa jest jasna między nami. Od początku uczciwie mi powiedział, że od żony nie odejdzie. I za to go cenię. Izo myślę, że chyba nie tędu droga. Oboje nie potrafimy tego skończyć mimo paru prób rozstania. Myślę, że po prostu muszę się ogarnąć, kategorycznie powiedzieć "żegnaj" - tu mogę użyć argumentu, że koniec dlatego, że jednak chciałabym czegoś więcej, na co pn nie pójdzie. I wiecie co, właśnie w tym momencie chyba odpowiedziałam sobie na swoje wszystkie rozterki i wątpliwości smile Przy Waszym dużym udziale smile

99

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Masz rację że kobiecie, nie tylko może samotnej matce , ale kobiecie w pewnym przedziale wiekowym trudno znaleźć wolnego partnera .Ale zadając pytanie dlaczego on to robi? nie uzyskasz od nas odpowiedzi .To jego by trzeba było zapytać. Ja w którymś poście napisałam że mam przyjaciela który zdradza żonę więc mechanizm albo motywację jego zdrad mogę zdradzić .To mniej więcej wygląda tak bo ona mnie już dawno nie pociąga , bo moja żona oprócz mydła i dezodorantu nie używa innych kosmetyków, bo jest za gruba , bo jej strój to czarne spodnie i golf, itd.... Oprócz tego jego żona jest dobrą gospodynią , matką , ba nawet jest naukowcem z doktoratem więc to nie kura domowa . Mało tego jak zaproponowała że chce mieć drugie dziecko to go ma . Przyjaciel się z nią nie rozwiedzie bo gdyby chciał zapewnić jej środki do życia takie jak teraz to musiałby poszukać sobie bardzo zamożnej kochanki . I tak się kręci to jego zdradzanie , nie powiem raz się zauroczył i już rozważał rozwód ale pani zakończyła związek .Szuka na czacie i czasami znajduje czy czuje się potem jak szmata ? Nie .Taką dostałam od niego odpowiedź . Twoja sytuacja jest lekko inna bo on Ci pomagał , może w domu jest pantoflem może Ty pozwoliłaś mu podnieść swoje ego jako mężczyzny ? Nie w harlekinie ale w literaturze nieco wyższego lotu autor porównał seks z żoną do cotygodniowego pójścia do Kościoła a seks z kochanką do wyprawy na koncert i to chyba o to chodzi w tym wszystkim .

100 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-11-16 18:59:48)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Excop napisał/a:

Bo, jak to z kochankami, robi się z nimi to, czego nie odważylibyśmy się zaproponować partnerowi z (czasami błędnie pojmowanego) szacunku dla jego ciała lub uczuć.

Chyba niekoniecznie.
Czasem (nie wiem w jakiej części) chodzi o nową osobę (motylki, adrenalina), a nie nową pozycję czy co tam jeszcze.

101

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Jak chcesz wyrwać się z tego układu niezłym wyjściem jest inny facet po prostu miłość ma różne oblicza. A jeżeli  faktycznie uważasz że to ten jedyny to zatrzymaj go dla siebie bo w trójkącie nie zajedziecie za daleko i tylko się poranicie. Pomyśl co tak naprawdę czujesz i czego chcesz?

102

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...
Dominisia21 napisał/a:
Excop napisał/a:

Bo, jak to z kochankami, robi się z nimi to, czego nie odważylibyśmy się zaproponować partnerowi z (czasami błędnie pojmowanego) szacunku dla jego ciała lub uczuć.

Chyba niekoniecznie.
Czasem (nie wiem w jakiej części) chodzi o nową osobę (motylki, adrenalina), a nie nową pozycję czy co tam jeszcze.

Opisałem własny przypadek, Dominisiu, gdzie od początku, do końca mnie, jako mężczyznę i jej kochanka, interesował wyłącznie odlotowy seks.
Ona wiedziała, że związek emocjonalny mnie nie interesuje.
Nie udawałem i nie zwodziłem, że jest inaczej.
Dlatego zerwałem z tą kobietą, gdy się zaangażowała.

Z jej punktu widzenia zapewne było jednak tak, jak stwierdziłaś, nie przeczę.

Pozdrawiam.

103 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-11-17 00:38:19)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Excop, już rozumiem. Również pozdrawiam. smile

Przepraszam za off-top.

104

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

To ciekawy temat, ktory kiedys chcialem "zrealizowac". Mamy tutaj 3 takie glowne rzeczy, ktore sa przeinaczone. To co chce autorka i jej wolno, to czym jest milosc oraz co ceni w kochanku. Mamy tez oczywista karme z sytuacji z dawnym narzeczonym.

Otoz, wbrew mojej postawie na forum czuje ze jednak w tym wszystkim cos jest. To mi mowi intuicja a moze jest tak przez to ze kiedys chcialem zyc jak kochanek autorki i mam do tego jakis "sentyment". Jednak w rezultacie zderzylem sie z twarda rzeczywistoscia myslenia obu pan i kochankowi autorki zycze tego samego. Nie uda sie to jednak jemu jesli sytuacja pozostanie w ukryciu. Prawda wiele zmienia i wtedy widzi sie prawdziwe pobudki postepowania, przede wszystkim zony i autorki. Wyjasnie to w drugim poscie.

Teraz skupie sie na wyjasnieniu tego co autorka pojmuje opatrznie.

Po pierwsze autorka pisze ze jako wolna moze robic co chce i z kim chce. Nie jest to prawda poniewaz wiazac sie z cudzym mezem bierze cos nieswojego, tak jakby ukrasc komus samochod. Ta kradziez to czas zabrany zonie kochanka, jego mysli, staran, refleksi nad zwiazkiem, itp. Mysle ze to jest latwo zrozumiec a autorki tutaj nie potepiam. Po prostu pokazuje ze mysli opatrznie, nieprawidlowo. Zabierajac czas komus zajetemu, posiadajacemu zobowiazania, robimy to kosztem kogos innego a raczej czasu ktory powinien poswiecic gdzie indziej.

Po drugie autorka pisze ze kochanek kocha obie a w drugim miejscu ze wlasciwie to zony nie kocha i ma nadzieje ze kocha tylko ja. Czyli niby formalnie na zewnatrz akceptuje te dualna milosc (ktora jak najbardziej moze byc) ale oczekuje jednoczesnie wylacznosci uczuc i sama, nie zdajac sobie z tego sprawy, mowi o tym, chce miec kochanka tylko dla siebie. Czyli pokazuje dokladnie to co wiekszosc kobiet i to na co to samo liczy zona kochanka.

Kolejna sprawa to ze mezczyzna mowi ze nie odjedzie od zony to stawia sprawe jasno ale to nie jest cos za co powinno sie go cenic. Tak powinno ale to jest zludne. Z jednej strony facet wyraza swoja jasna postawe i to kobiety cenia, z drugiej jest to postawa "ochlapowa" i jesli nie proponuje czegos "trwalego" (opisze to w drugim poscie, formalnego trojkata) to znaczy ze porusza sie caly czas w ramach ogolnie spolecznie pojetych zwiazkow 1:1 i traktuje wasz romans formalnie jako romans, co oznacza ze mowi ja mam obiad, ktory jem z zona, jesli chcesz to moge Ci cos z tego dac.

Moim zdaniem najwazniejsze to zeby pokazac prawde. Bo zycie w klamstwie, ukryciu powoduje ze objawiaja sie same zle rozwiazania. Np. kochanek z zona planuja adopcje dziecka. To powazna decyzja. Kochanek bedzie musial a raczej powinien poswiecic ten czas zonie i rodzinie. Spotkania z kochanka zabiora mu ten czas. Podobnie bylo u mnie jak byly male dzieci. Kochanka zabrala mi cenny czas a poniewaz jej nie ma teraz ze mna to tego zaluje czasu zabranego. Gdyby byla to pewnie bym nie zalowal i caly czas bylby ten czas zabierany.

105 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-11-17 20:29:53)

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

Dlugo kiedys sie zastanawialem czy mozna kochac dwie osoby. Oczywiscie, moim zdaniem mozna. Kwestia jest taka ze oczywiscie kocha sie rowniez i przede wszystkim siebie i to jest OCZYWISTE. Tylko ze tego nie widac w zwiazkach klasycznych 1:1 bo wtedy egoizm ludzki jest dobrze ukryty pod plaszczykiem tego co klasyczne i akceptowalne. W wielu przypadkach ten egoizm w posiadaniu zwiazku "poligamicznego" nie rozni sie w niczym chocby od "posiadania jednego partnera". W czym tkwi roznica? Po pierwsze jest to kwestia rozdzielenia intymnosci lub akceptacji nakladania sie intymnosci. Jesli kochamy dwoje rodzicow, kilkoro dzieci to jest to akceptowalne i oczywiste. Poniewaz milosc jest jedna rownie dobrze mozemy kochac dwoje lub wiecej "obcych" ludzi. Jesli jest seks pojawia sie jednak intywnosc, ktora jest sprawa bardzo osobista. Rozne sa sposoby i bardzo rozne radzenia sobie z tym ale nie przekreslajmy zwiazkow poligamicznych (jesli ma to byc rodzina) bo zasady (czesto obchodzone) w naszej kulturze sa inne niz w czesci swiata. Badania pokazuje ze w spoleczenstwach gdzie poligamia jest dozwolona (jako rodzina) z wyboru zyje tak az lub tylko 15% ludzi. To oznacza ze z wyboru nie kazdy chce byc poligamista ale niektorzy tak i to sie nie zmienia jak pref. seksualne. Ja rowniez jestem ale zyje w innych zasadach kulturowych, ktore dzis zaakceptowalem co oznacza jednoczesnie ze nie czuje sie do konca tozsamy z tym i ekceptowany. Musimy tez rozroznic czy chodzi o ogolnie pojeta poligamie (poligymie czy poliandryzm) czy o poliamoryzm - chec posiadania kilku partnerow seksualnych na raz, co z klasyczna poligamia nie ma nic wspolnego. Do tego jeszcze nalezy dodac ze wiekszosc ludzi zyje w tzw. monogami seryjnej (posiadanie kilku partnerow po kolei, nie jednoczesnie) co jest odmiana zachowania poligamicznego. Monogamia to wiernosc i posiadanie jednego partnera przez cale zycie.

Przejde do rzeczy. Moze sie to wydawac dziwne ale kiedys, dawno, dawno temu, zaprosilem kochanke do mojego zycia rodzinnego (nigdy nie pisalem tutaj jak wygladal ten romans, poza tym nie jest to dobry przyklad dla innych, to jakby urywki wyjete z innego zycia, a jednak mojego kiedys gdzies, dlatego pisze do Ciebie). Spotkalismy sie w trojke kilka razy, nie na seks oczywiscie. Co sie okazalo. Nie bede tego opisywal, ale w rezultacie zona powiedziala, ze mogla by to zaakceptowac gdyby zostala tak wychowana. Kochanka powiedziala ze nie umie sie mna dzielic. Nie dalo sie wiec tego utrzymac a przy okazji zranilem obie te osoby (przez swoj egoizm oczywiscie, choc nie wiem czy to takie proste wtedy dla mnie bylo).

Do czego zmierzam. Otoz jesli intencje kochanka sa takie oczywiste, kieruje sie miloscia, lub tak mu sie wydaje, to powinien kierowac sie rowniez prawda inaczej to jest jakis falsz i nie wspolgra z miloscia. Powinien doprowadzic (jak ja) do spotkania we trojke zeby ulozyc sobie zycie razem (w trojke) bo inaczej obie kradniecie sobie czas bez tak naprawde waszego przyzwolenia (zona nie wie a Ty podswiadomie nie chcesz sie w rzeczywistosci dzielic) a to jest zaprzeczeniem milosci. Zobacz, ja, co sie wydaje dla wiekszosci chore, ale jednak nie ukrywalem, doprowadzilem do sytuacji gdzie wyszly prawdziwe intencje kazdej ze stron. Bo czasami, jak Tobie kochance wcale nie zalezy na ujawnieniu prawdy. Chce brac jak najwiecej przez jakis czas. Mezczyna jesli mu zalezy nie chce brac, pragnie prawdy i stabilizacji, chce podejmowac decyzje, chce byc odpowiedzialny. Moj przyklad pokazuje ze do tego dazylem a Twojego kochanka ze nie dazy a raczej chce ukrywac a jednoczesnie prowadzic swoje zycie a nie wasze wspolne, chocby we trojke. To powinno Cie zastanowic.

Zastanow sie nad tym, bo dla Ciebie pokazuje czesc takiego zycia, ktore przezylem bo wierzylem naiwnie w to ze milosc determinuje koniecznosc bycia z wszystkimi osobami ktore sie kocha. Tak jednak nie jest. Bedzie po smierci. Milosc pozostaje ale jest tez realizacja planu zycia i inne milosc np. do kogos innego, rodzicow, dziecka. Jesli sie rozgrywa jedna kosztem drugiej to jaka to milosc? Milosc jest jedna i jest nasze postepowanie. Najtrudniej jednak nauczyc sie nie koniecznosci bycia z osoba ktora sie kocha przez danie jej mozliwosci wolnego wyboru. Ujawnienie prawdy, danie wyboru innym osobom jest chocby to pokretnie bylo rozumiane, jesli nie jest przerzucaniem odpowiedzialnosci, to moze byc wlasnie takim daniem mozliwosci swiadomego wyboru (pomijam tutaj cierpienie tych osob ale to nie temat na dyskusje w tej chwili).

Twoj kochanek jeslio kocha was obie to powinien dazyc do otwartego zwiazku poligamicznego, w tym przypadku w trojkacie z nowym dzieckiem oraz Twoim dzieckiem a Ty i zona w imie tej milosci powinniscie sie na to zgodzic. Jesli nie przewaza egozim jednej, dwoch lub wszystkich was 3 osob tutaj. Egoizm na rowni z konstrukcja psychiczna czlowieka dla wlasnego poczucia bezpieczenstwa przez "posiadanie" jednej osoby na wylacznosc intymna (czesto psychiczna a prawie zawsze fizyczna). Bo taki jest czlowiek.

Ta adopcja, to jak dzieci u mnie, sa wartoscia dla dzieci, rodzina, to ze te osoby moga dorosnac, zaczac swoje zycie. Nie zyje dla nich ale dla nich tworze w czesci ich przyszle zasady zycia i spojrzenie na zycie. To warto wziasc pod uwage.

106

Odp: Co mam robić? Dylemat kochanki...

To tak nie działa. Nie uczymy sie na błędach innych. Popeniamy własne. Błąd za błędem. Nieułomni w swoich decyzjach. Zawsze z nadzieją, że w moim przypadku będzie inaczej. Z nieodparta wiarą chłoniemy każde słowo... My. Skrzywdzone. Obolałe emocjonalnie. Na pograniczu pragnienia bycia kochaną i poczucia bezduszności, gdy dociera do nas prawda. O nas samych - w takich układach.
Niby wszyscy pragniemy tego samego - miłości, poczucia bezpieczeństwa, pewności, że jesteśmy najważniejsze.... I mężczyźni domagają sie tego samego. Dlaczego więć gdzies po drodze nam to ucieka? Czy strach przed zranieniem tak nas blokuje? I powoduje, że docieramy do mety na skróty...

Posty [ 66 do 107 z 107 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam robić? Dylemat kochanki...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026