netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

list od kochanki

83 odpowiedzi24 948 wyświetleńzałożony przez Tancerka, 28.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

1

Temat: list od kochanki

Tydzień temu otrzymałam list od kochanki męża ("piękny" prezent na gwiazdkę). Jestem w szoku, nie mogę w to uwierzyć, w to, że tak się dzieje, wydaje mi się, że śnię. O "skoku w bok" mojego męża z tą kobietą dowiedziałam się pierwszy raz nieco ponad rok temu. Okoliczności były bardzo burzliwe, on przez 2 tygodnie nie deklarował się co dalej, a ja mu kazałam wyprowadzic sie z domu, choc tego naprawdę nie chciałam, ale myślałam, że to nim trzepnie, przestraszy się utratą rodziny, będzie mu bardziej zależało jak mu pokaże, że mi nie zależy. Grałam wtedy, bo tak naprawde nie wyobrażałam sobie, że faktycznie odejdzie. Ale chcialam wtedy slyszeć: przebacz, pozwól zostać, kocham. Przez 2 tygodnie nic nie słyszałam z tych rzeczy, była sciana milczenia ale też z jego strony była jakaś uległość, nadmierna grzeczność, nadskakiwał mi swoim zachowaniem, jakby chciał mi wynagrodzić. Ale decyzji co z nim, z nia z nami, nie było. Po tym czasie - ok 2-3 tyg. powiedział, ze przemyślał, chce przebaczenia, chce zostać, tamta historia to tylko wybujały flirt, nic poważanego i kończy znajomość z tą kobietą. Atmosfera miedzy nami odbudowywała się powoli, nie wracaliśmy do przeszlości. Fajerwerków nie było, podobnie jak przed tą historią - też było bez specjalnych miłosnych wzlotów, ale pomoc, życzliwość, miłe codzienne życie. Po kilku miesiacąch znalazłam w jego rzeczach jej zdjęcia - chyba chciałam wtedy uwierzyć, że jest ono "stare" - jeszcze sprzed czasu jego powrotu. Tak mi powiedział. Teraz widzę, że czasem były jakieś objawy, że ktoś w jego życiu jest, ale nie było tego dużo, ja nie sprawdzałam, nie śledziłam, po prostu wierzyłam, ze jest ze mną. Kilka razy coś się nie zgadzało, dziwnie wyglądało, jak zapytałam, to otrzymywałam odpowiedź, że wszystko jest ok, jest ze mna bo sam tego chce, tamta historia to przeszłość. Pracę oboje mamy taką, że jest jej w ogóle dużo, godziny nieregularne, bywa też w dni wolne, wyjazdów sporo, telefony słuzbowe (i to nie jeden) dzwonią często i o bardzo różnych porach - czyli warunki do zdrady idealne. Ale ja wierzyłam, że tej kobiety w jego życiu nie ma. Aż do momentu otrzymania od niej listu, w którym opisała mi szczegółowo kilkanaście ostatnich miesiecy ich bujnego romansu. Oni żyli jak najlepsze małżeństwo!!! Opisała jak byli bliscy dla siebie, ich wzajemne wyznania, jak się sobą opiekowali, jak razem wyjeżdżali, razem robili zakupy, jak pomagał jej w codziennych sprawach i problmach, zapraszał w różne miejsca, dawał piękne prezenty, opisała je (ja od niego takich nigdy nie dostawałam wcześniej). Tak bardzo zabolalo gdy czytałam jak jeździł z jej dzieckiem do lekarza, poznał jej rodzinę i znajomych, parkował swój samochód na noc pod jej blokiem i wszyscy sasiedzi to widzieli, jak w pracy miał jej zdjęcie na biurku i jako tapetę w komputerze. To jak policzek, takie upokorzenie, kompromitacja dla mnie. Jak planowali wspólne dziecko !!! Opowiadał jej o nawet o tym, co było kiedyś w naszym życiu: nasze dorabianie się, zmiany pracy, sukcesy i kłopoty z dziećmi, moja poważna choroba, z którą walczyłam. Jestem w szoku do tej pory. Ona jest od kilku lat wdową (ponoć, to wiem od niego). Jak mógł tak długo ciagnąć dwa życia, po co. Nie wiem czy wiecej jest teraz bólu czy upokorzenia i nie rozumiem tego dlaczego tak krył się przede mna, udawał dobrego męża, mam do tej pory kilka smsów z ciepłymi słowami i jednoczesnie  prezentował światu tą nową milość - w parku, w sklepie, kinie itd. o co tu chodzi??? Przeciez to musiało się wydać, w każdej chwili tyle osób ich widziało. Zresztą może jeszcze ktoś życzliwy mi powie... Święta minęły grobowo. Pokazałam mu list następnego dnia, zaniemowił, miał łzy w oczach (to pojedyńcze przypadki łez w życiu), nie mogł wykrzusić słowa, nie je, do pracy nie poszedł, mało wstaje z lóżka, jeśli już to wykonuje jakieś drobne prace domowe, nawet w święta. Próbuje być dobry dla mnie, coś zrobić dla mnie, domu, dla dzieci, ale widać, że nie daje rady, wyglada jakby chciał sie uśmiechnąć do dzieci, jakos zagadać, ale nie wychodzi mu, widać tylko grymas bólu. Ja mu powiedziałam, że to koniec, ale na razie nie powiedzialam nic wiecej, bo sama nie wiem, naprawdę jestem w szoku, nie mogę myśleć, planować, nic nie wiem, czuję bezradność, bezsens. Myślę jednak o zemście na niej. Wiem, że to głupie, że zamiast planować swoje najbliższe życiowe kroki, to zajmuję sie taką babą. Może to ucieczka od tematu jak działać dalej w swojej sprawie. Czy jej napisać że ją też oszukiwał, bo prowadził podwójne życie - bo był ze mną. Może list od niej (albo o niej) wysłać do jej firmy. To poważna firma, ona jest na wysokim stołku, informacja mogłaby jej zaszkodzić, nie wierzę że otoczenie zawodowe wiedziało, ze facet jest żonaty i dzieciaty. Może obić jej mordę, napluć, nawyzywac na ulicy od najgorszych, wywiesić ulotki ? Ale czy nie zaszkodze sobie? Chociaż dziś mi wszystko jedno. Z mężem nie gadam - nie mogę na niego patrzeć, być w jednym pokoju, bezpośrednio po pokazaniu mu listu powiedział, że ona "trochę przesadzila", nawet nie wiem z czym, czy z opisem ich związku, czy z tym, ze w ogóle wysłała mi list. Gdyby nawet podkreciła ten opis, to wystarczyłoby potwierdzić z 5 % opisanych faktów, by się załamać. Nie wiem dlaczego to zrobiła, o co tu chodzi. Nic nie wiem, to jakby zły sen...

2

Odp: list od kochanki

Powiedz mi ,co zamierzasz dalej z tym zrobić?
Dalej udawac ,ze wszystko jest "ok" i pozwalać na to by Twój męzus był raz z Toba,raz z tą kochanicą,czy wezmiesz sprawę w swoje ręce,pojdziesz do dobrego adwokata ,wniesiesz pozew o rozwód i udupisz niewiernego męża w sądzie ?

3

Odp: list od kochanki

wspolczuje Ci
męza powinnas chyba spisac na straty
bo widac on nie umie i nie chce byc uczciwy
co do zemsty na niej - nie rob jej nic zlego fizycznie bo poda Cię do sądu o pobicie np.

4

Odp: list od kochanki

Moja teoretyczna rada by była taka , żeby kopnąć męża w tyłek. W praktyce jest jednak inaczej , choć to mąż Cię skrzywdził , to jednak kochance chcesz  dowalić . Rozumiem Cię doskonale , bo poczułaś się upokorzona i gorsza od niej. Jak chcesz to możesz zrobić jej "ku ku'' pisząc doniesienia do jej pracy , rodziny , znajomych czy nawet do samego Pana Boga, tylko czy to ma jakiś sens ? To Twój mąż Cię skrzywdził , zawiódł i zranił , i to on ma Ci zagwarantować , że tamta kobieta nic dla niego nie znaczyła (parę lat temu też takiej szm...cie , amatorce cudzych mężów chciałam ''dowalić'').

5

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

Myślę jednak o zemście na niej. Wiem, że to głupie, że zamiast planować swoje najbliższe życiowe kroki, to zajmuję sie taką babą. Może to ucieczka od tematu jak działać dalej w swojej sprawie. Czy jej napisać że ją też oszukiwał, bo prowadził podwójne życie - bo był ze mną. Może list od niej (albo o niej) wysłać do jej firmy. To poważna firma, ona jest na wysokim stołku, informacja mogłaby jej zaszkodzić, nie wierzę że otoczenie zawodowe wiedziało, ze facet jest żonaty i dzieciaty. Może obić jej mordę, napluć, nawyzywac na ulicy od najgorszych, wywiesić ulotki ? Ale czy nie zaszkodze sobie? Chociaż dziś mi wszystko jedno.

W moim odczuciu, to pomysł bardzo kiepski. Wiem, że jesteś zdenerwowana, wściekła i rozżalona ale... osobiście  widziałam w swoim życiu kilka, zdradzonych i zdesperowanych żon w różnych ?akcjach?. Widok na prawdę żenujący. Po czymś takim , ?publisia? okrzyknie Cię histeryczką i raczej  zacznie współczuć mężowi... albo go ?rozumieć?, bo przecież, kto by wytrzymał z taką kobietą... wink

Po reakcji kochanki przypuszczam, że Twój mąż oszukiwał was obie.  Widać, że kobieta  jest już zdesperowana i chce wiedzieć na czym stoi. Być może kolega małżonek,  opowiadał  jej ?głodne? kawałki, jak to żyje z Tobą w separacji,  albo walczy o rozwód... tylko Ty stoisz na drodze do ich szczęścia... chociaż od dawna was już nic nie łączy i inne takie  banialuki...

Sama żyłam z takim gnojem o  ?rozdwojonej jaźni? i o naszym kryzysie małżeńskim, dowiedziałam się z korespondencji kochanków... Po pouczającej lekturze, nawet nie miałam sumienia, mieć pretensji do kochanki... big_smile

6

Odp: list od kochanki

Dziś wiem tylko tyle, że nie chcę być z takim kłamcą, oszustem. Ale MUSZĘ zrozumieć o co chodzi. Dlaczego manifestował się związkiem z nią i jednocześnie był ze mną? Było nam przez ostatni czas tak jak przed zdradą - stateczne małżeństwo prowadzilo stateczne, stabilne życie. Z przyjaźnią, oparciem w sobie, chyba wygodne dla obu stron. Pieniędzy nie brakowalo, spokoju nie brakowało, codziennych miłych chwil nie brakowalo. Może mu brakowało czego innego, ale dlaczego nie mówił... Dlaczego ona to napisała? Czy mi chciala dokopać? Czy jemu? O co tu chodzi? Chcę to wiedzieć, straszne jest tak tkwić w domysłach dlaczego, dlaczego, dlaczego. Dlaczego nie powiedział mi o swoim związku, nie odszedł, tymczasem mówił czułe słowa, prowadził życie rodzinne. Ja nie pytałam wprost, po tamtym powrocie, czy ona jest. Był dla mnie dobry, czuły, wystarczało. Kilka razy były wątpliwości, podejrzenia, pytałam wtedy ogólnie czy wszystko ok, nie pytałam wprost czy jesteś w związku z nią. Zapewniał, że wszystko ok, trochę dużo ostatnio pracy, zmęczenie itd. W tej chwili on nie wygląda na zadowolonego z sytuacji, ale sam nie zaczyna rozmowy. Czy jest z nią?  na pewno w tym tygodniu się nie widzieli, bo on praktycznie nie wychodzi z domu. Tej wiedzy - co jest, o co chodzi -potrzebuję przede wszystkim dla siebie, aby mnie coś nie pokusiło na usprawiedliwianie go, ale też dla dzieci. Co im powiedzieć, jak?  Od tygodnia jestem w jakimś innym świecie - nierealnym dla mnie, nie rozumiem co się stało. Może do niej napiszę, ale co jej napisać? pewne fragmenty listu od niej wygladają na skargę na niego, na użalenie sie nad sobą, ale pewne (np o ich seksie) na chwalenie się i dokopywanie mi. To nawiększe upokorzenie jakiego doznałam w życiu.

7

Odp: list od kochanki

Tancerka, babę postaraj się olać. To pewnie będzie największa zemsta. Jakby czasem próbowała się z Tobą skontaktować telefonicznie czy jakoś tak, to po prostu powiedz że z takimi jak ona nie rozmawiasz i nie wdawaj się w dyskusje.

A co z mężem? Sama musisz wiedzieć. Ja mojego wywaliłłam na zbity pysk, ale czasem żałuję i jestem bardzo samotna. Co prawda było to dopiero 4 miesiące temu i być może niedługo się otrząsnę i znajdę kogoś lepszego, ale póki co bywają chwile kiedy ryczę w poduszkę i oddałabym wszystko żeby wrócił.

8

Odp: list od kochanki

Tancerka,

a tak wlasciwie po co Ci ta wiedza??? Zeby na nowo sie zadreczac,by rozdrapywac rany ... ?
Klamal,oszukiwal,zdradzal,zawiodl Twe zaufanie.Otrzasnij sie,wez zycie we wlasne lapki,ja wiem ,ze nie jest latwo.Zrobisz jak bedziesz uwazala,ja osobiscie tej drugiej bym nie ruszala,bo i po co.Ktos,kto buduje na cos na krzywdzie innych,nigdy nie bedzie mial stabilnych fundamentow.Kto raz sie sprzeniewierzyl,nie zawaha sie zrobic tego kolejny raz.Przyjdzie mu to tylko latwiej.

Pozdrawiam Cie cieplutko i wysylam cieple fluidki smile

9

Odp: list od kochanki

A jak myślisz po co kochanka pisze do Ciebie list...
Chce, żeby ta farsa się skończyła. Chce żebyś wystapiła o rozwód, kopneła męża w tyłek.
Jaki ma inny cel.

Rozwód możesz wziąć w każdej chwili.
Zemsta żadna. Prezent dla kochanki wymarzony.

On jest pewnie na nią trochę zły, podpadła mu tym listem.
Ja bym nie mówiła, że to koniec.
Sama tak pchnęłam męża do kochanki.
Może staraj się rozmawiać szczerze, może nawet niech zobaczy, że jesteśw szoku, ale Ci zależy. Czemu nie ma wiedzieć co czujesz.
Tak w granicach, bez proszenia czy tym podobnych, bez poniżania się.

Największym bólem kochanki jest to, że Twój mąż od Ciebie nie odszedł.
One są cholernie o żony zazdrosne - stąd ten list.
Jesteś górą, ma już dosyć tego podwójnego życia i bycia ciągle tą drugą. List to jej desperacja.

Może niech Twój mąż zastanowi się na spokojnie czego chce i jeśli zdecyduje się odejść to niech sam wystąpi z wnioskiem o rozwód. Chyba strona zdradzana może się nie zgodzić na rozwód i wtedy może być np separacja. A to na pewno kochanki nie urzędza.
Jeśli mąż z tobą sypia, prowadzi wspólne gospodarstwo domowe - to na rozwód kochanka nie ma raczej co liczyć. Chyba, że strona zdradzona wystąpi z wnioskiem

Jeśli go nie wyrzucisz, nie polecisz do prawnika ani Twój mąż tego nie zrobi, kochanka chyba się wścieknie.
Przecież to jej ostatnia nadzieja na rozwód.

10

Odp: list od kochanki

Dokładnie , chciała dokopać . Jemu bo poczuła się skrzywdzona , a Tobie bo poczuła się gorsza od żony.

11

Odp: list od kochanki

Tancerko, odpowiedzi na nurtujące pytania, może Tobie udzielić jedynie małżonek. Pytanie tylko, czy zechce być z Tobą w tej rozmowie szczery. Szczerze mówiąc - wątpię. Straszny z niego "cienias". Ta cała komedia ze łzami, absencją w pracy i leżeniem w łóżku... w moim odczuciu jest manipulacją. Bierze Cie na litość, bo zachowuje się, jakby w tej historii, to on był "ofiarą", a nie "katem". Przypuszczam też, że w skrytości ducha chłopina liczy, że "baby" dokonają za niego życiowego wyboru... wink

Tancerko, dużo siły Ci życzę i "jasności" widzenia, co na tym etapie nie jest łatwe...

12

Odp: list od kochanki

Hm... Gdybym bardzo chciała się zemścić, napisałabym do niej... Jakim dobrym było kochankiem dla mnie, jak się z niej śmiał, że była tylko przygodą itd.

Ale prawdę mówiąc on jest autorem tego całego zamieszania. Możliwe, że jej powiedział, że Ty wiesz i chcesz się rozwieść, że to tylko kwestia czasu i żeby czekała.

13

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

[...] Ale MUSZĘ zrozumieć o co chodzi. [...] Dlaczego ona to napisała? Czy mi chciala dokopać? Czy jemu? O co tu chodzi? Chcę to wiedzieć, straszne jest tak tkwić w domysłach dlaczego, dlaczego, dlaczego. Dlaczego nie powiedział mi o swoim związku, nie odszedł, tymczasem mówił czułe słowa, prowadził życie rodzinne.[...]To nawiększe upokorzenie jakiego doznałam w życiu.

W interpretacji celów zgadzam się z Bet.

Napisała list, bo chciała Twojego Męża skompromitować. Jeśli się jej uda, będzie to jej tryumf.

To że Mąż był cały czas z Tobą i prowadził podwójne życie (sic! - zwróć uwagę, że to pojęcia bardzo dobrze definiuje także rozdarcie, dylemat, a często widzimy w tym tylko oszustwo), to jest właśnie w tej sytuacji najlepszy dla Ciebie komplement. To znak, że nie chce Cię stracić. Może chciał zwrócić na siebie uwagę. W tej stabilnej sytuacji może brakowało szaleństwa i zafundował Wam niezłe szaleństwo.

Nie tkwij w domysłach. Nie pytaj. Co dadzą Ci słowa? Zobacz, co się dzieje. Mam wrażenie, że jesteś z Mężczyzną, który nie umie odmawiać. Jest dobry, ale słaby? Uległy? Miły? Nie do końca pewny swoich decyzji i uczuć?

Dzieciom nic nie mów. Nie obarczaj ich Waszymi małżeńskimi ciężarami. Pewnie czują, że coś jest nie tak. Ale nie dawaj im perspektywy zagrożeń.

To trochę jak zabawa z dzieciństwa: "Cisza na morzu, bałwan śpi, a kto się odezwie będzie nim."

14 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-12-29 02:04:54)

Odp: list od kochanki

Myślę że w liście nieźle nazmyślała.. list był wymierzony w Ciebie - bo ona marzy, że go zostawisz.

Zastanów się co czujesz do męża, czy możesz i czy chcesz odbudować wasze małżeństwo.
Porozmawiaj z nim o tym co napisała ona.. o tej całej sytuacji.
Nie wiem czy byłabym na tyle silna aby znieść takie upokorzenie - obawiam się, że nie walczyłabym o mężczyznę który mnie zdradza.

15

Odp: list od kochanki
alfaalfa napisał/a:

upokorzenie - obawiam się, że nie walczyłabym o mężczyznę który mnie zdradza.

Do upokorzenia przez kogoś można zawsze dodać upokorzenie przez siebie.

To nie jest problem walki o Mężczyznę, który zdradza, ale o relację, walka o rodzinę, walka o dom dla dzieci.

Łatwo jest podjąć błędną decyzję, gdy się błędnie rozpoznaje problem.

16

Odp: list od kochanki
Animus napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

upokorzenie - obawiam się, że nie walczyłabym o mężczyznę który mnie zdradza.

Do upokorzenia przez kogoś można zawsze dodać upokorzenie przez siebie.

To nie jest problem walki o Mężczyznę, który zdradza, ale o relację, walka o rodzinę, walka o dom dla dzieci.

Łatwo jest podjąć błędną decyzję, gdy się błędnie rozpoznaje problem.

To on podjął decyzję - nie pytał jej wówczas o zdanie, nie zastanawiał się nad słowem "dom" czy "rodzina, dzieci".
Dom nie przestanie istnieć, ani rodzina ani dzieci - tak jak nie przestało po decyzji jej męża, ale wszystko uległo zmianie i nabrało innego znaczenia. Można żyć bez męża, można bez ojca.

jest akcja  > jest reakcja

Autorka sama dojdzie co dla niej najlepsze.

17

Odp: list od kochanki

Nie ma sensu walczyć o męża. Jeśli dasz radę to skup się na swojej przyszłosci, aby wylądaować na czterech łapach -- pieniadze, swój kawałek podłogi. Musisz stać się niezależna. Wtedy ocenisz, czy coś czujesz do męża, czy chesz iść dalej przez życie sama, czy z nim. Przeczytaj 34 punkty metody 180 stopni mark21 na tym forum.

18

Odp: list od kochanki
alfaalfa napisał/a:
Animus napisał/a:
alfaalfa napisał/a:

upokorzenie - obawiam się, że nie walczyłabym o mężczyznę który mnie zdradza.

Do upokorzenia przez kogoś można zawsze dodać upokorzenie przez siebie.

To nie jest problem walki o Mężczyznę, który zdradza, ale o relację, walka o rodzinę, walka o dom dla dzieci.

Łatwo jest podjąć błędną decyzję, gdy się błędnie rozpoznaje problem.

To on podjął decyzję - nie pytał jej wówczas o zdanie, nie zastanawiał się nad słowem "dom" czy "rodzina, dzieci".
Dom nie przestanie istnieć, ani rodzina ani dzieci - tak jak nie przestało po decyzji jej męża, ale wszystko uległo zmianie i nabrało innego znaczenia. Można żyć bez męża, można bez ojca.

jest akcja  > jest reakcja

Autorka sama dojdzie co dla niej najlepsze.

Można żyć bez męża. Oczywiście! Żona bez męża to wdowa / rozwódka / porzucona.  Napisz mi, które z tych pojęć jest najbardziej pozytywne? Tylko wdowy czują to adekwatnie, ich skrzywdził los, a nie Mężczyzna. Gdyby mogły wybrać, to pewnie zniosłyby upokorzenie.

Można żyć bez Ojca. Pewnie, że można! Dziecko bez ojca to sierota. Zawsze. Niezależnie od tego, czy umarł, dostał rozwód, czy odszedł. Sierota może żyć, ale życie sieroty zawsze będzie inne, niż życie kogoś, kto ma Ojca.

On podjął decyzję. A potem Ona go w tej decyzji wsparła? Czy w ten sposób oboje podjęli tak samo dojrzałą decyzję?

Takie decyzje nie różnią się więc poziomem dojrzałości !

19

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

...O "skoku w bok" mojego męża z tą kobietą dowiedziałam się pierwszy raz nieco ponad rok temu. Okoliczności były bardzo burzliwe, on przez 2 tygodnie nie deklarował się co dalej, a ja mu kazałam wyprowadzic sie z domu, choc tego naprawdę nie chciałam, ale myślałam, że to nim trzepnie, przestraszy się utratą rodziny, będzie mu bardziej zależało jak mu pokaże, że mi nie zależy. Grałam wtedy, bo tak naprawde nie wyobrażałam sobie, że faktycznie odejdzie. Ale chcialam wtedy slyszeć: przebacz, pozwól zostać, kocham. Przez 2 tygodnie nic nie słyszałam z tych rzeczy, 
(...)
Nie wiem dlaczego to zrobiła, o co tu chodzi. Nic nie wiem, to jakby zły sen...

JAK TY lubisz SIĘ oszukiwać... ALE jakoś to oszukiwanie samej siebie szczęścia ci nie daje.
Bo może W OGÓLE hipokryzja nie uszczęśliwia?
Jesteś nieszczęśliwa i skołowana, bo stosowałaś politykę strusia (nie mówmy tu o oczywistościach w postaci utraty zaufania, zawodu, upokorzenia - tego współczuję)
Kochanka postanowiła podjąć męską decyzję i przerwać ten korowód kłamstw. Skoro "troki od kaleson" w osobie twego męża nie potrafią, to ona To zrobiła. Teraz idzie walka o "troki"...
Zadaj sobie pytanie CZY uszczęśliwi Cię wygranie TEJ nagrody (skoro w przyszłości ZNÓW nie będzie fajerwerków a chłopinie znudzonemu może zdarzyć się kolejny wyskok)... Naprawdę TO szczyt twoich marzeń?
Życzę wielu mądrych przemyśleń - powoli i w miarę możliwości z ograniczeniem emocji.
Wyjścia są zawsze (co najmniej) 2 - można "renegocjować" warunki i zasady istnienia tego związku (tu pomoc psychologa czy mediatora by się zdała) postawić TWARDE granice, można z nieudanego związku zrezygnować, można TEŻ NIC nie robić i czekać jaką nową atrakcją mąż sobie wymyśli...
Nie skupiaj się na babie i pytaniu PO CO jej to?
Skup się na związku i zapytaj siebie: PO CO MI TO? a jak się dowiesz, poszukaj rozwiązania.
Powodzenia.

20

Odp: list od kochanki

Zadałabym sobie raczej pytanie, czego ja chcę, na czym mnie zależy.

Warto ochłonąć. Przeanalizować swoją sytuację, co jest dla Ciebie w życiu istotne.
Decyzji o rozwodzie uważam, że nie warto podejmować pod wpływem emocji.
Słuchać siebie. Nie spieszyć się.

Wiele zależy od Twojego męża, ale też od Ciebie.

21

Odp: list od kochanki

Według mnie kochanka miała już dość czekania na ruch pateflona więc postanowiła sama działać, miś musiał jej wiele naobiecywać o wsp?lnym życiu skoro zdobyła się na list.
Goni?c męża z domu sprawisz prezent kochance, post?pisz tak jak ona tego sobie życzy.
Z drugiej strony to co on teraz odstawia to chowanie głowy w piasek, ucieczka od odpowiedzialności, a może samo się rozwi?że i kobiety zdecyduj? a ja biedny miś się dostosuję?

Ech,
ja to bym pomyślała nad okrutn? zemst? ale tak?, że oboje najedliby się wstydu okrutnie, ludzie wok?ł wytykali by ich palcami, list do niej bym sobie darowała, prędzej u niej w robocie coś bym zmajstrowała.
Raz zrobilam coś podobnego, śmiechu miałam niesamowicie wiele a panna wstydu się najadła- chciała pobzykać to zapewniłam jej kilkuset chętnych, telefon jej puchł od poł?czeń napalonych gości, nie bałam się policji, s?du bo to wykroczenie nie przestépstwo. Ale to ja.

22

Odp: list od kochanki

Animusie, bronisz oszusta. Dylemat... Biedaczek. Zależało mu. Pewnie, że mu zależało. Mieć dwie kobiety i lekceważyć obie. Nie troszczyć się o żadną, tylko o siebie. Odcinać kupony, ale nie inwestować.

23

Odp: list od kochanki

Tancerko, nawet jeśli zamiarem kochanki było wkurzenie Cie, nawet jeśli podkoloryzowała nieco aby przyspieszyć "uwolnienie misia", to czy to ma znaczenie? Sama piszesz, że nawet jeśli nikły procent jest prawdą, to już jest ona straszliwa... Nie rozumiem tych, którzy radzą Ci, abyś zrobiła tej kobiecie na złość wybaczając i tuląc skrzywdzonego misia. Czyżby fakt posiadania męża - nawet w formie zdradliwego dupka bez honoru jest Twoim głównym celem życiowym? Jeśli tak, to istotnie - walcz o niego, nie miej za wiele wymagan żeby go nie spłoszyć, a najlepiej jeszcze proś o wybaczenie, że Cie zdradził.

Któraś z użytkowniczek tutaj miała kiedyś w sygnaturce zdanie (treść może przekręciłam, ale sens zachowałam): jeśli istnieje kobieta, która może odbić mi mojego męża, to ja go już nie chcę. To ON dokonał wyboru aby Cię zdradzić. To ON podeptał złożoną przysięgę i codzienne obietnice troski i miłości. I jeśli ktoś powinien dostać w całej historii po dupie, to myślę, że przede wszystkim on. Gdyby nie ten list, to on nadal radośnie manewrowałby między Wami obiema i żył jak pączek w maśle. Nawet teraz nie potrafi być mężczyzną i użala się nad sobą...

Pytasz co robić. Ja, jeśli targałaby mną potrzeba zrozumienia sytuacji, dojścia do motywów usiadłabym i napisałabym odpowiedz kochance. Szczerze napisałabym o bólu i rozczarowaniu, o tym, że nic nie wskazywało na to, że mąż prowadzi podwójne życie, o tym, że jesteś wściekła również na nia, może i o tym, że tylko od męża zależy czy to małżeństwo przetrwa. Albo po prostu zaproponowałabym spotkanie. Jeśli wiesz, że będziesz potrafiła w trakcie takiego spotkania powstrzymać się od rękoczynów i innych haniebnych poczynań, to może warto abyście spotkały się i szczerze porozmawiały? Niezależnie od jej intencji, to obie jesteście ofiarami tego samego człowieka - oszukiwał was obie i obie wykorzystał. Takie spotkanie pozwoli Ci odkryć prawdziwe motywy, a może i dzięki niemu zyskasz pewność jakiś decyzji.

24

Odp: list od kochanki

Rozumiem cię, że potrzebujesz informacji na temat romansu twojego męża. Ja też tego bardzo potrzebowałem gdy dowiedziałam się o moim mężu. Wiedziałam, że jak dowiem się szczegółów to będę bardziej cierpieć, bo wyobraźnia będzie uruchomiona, ale brak informacji mnie zżerał, nie wyrabiałam. Jego wyjaśnienia mi pomogły, choć trudno było uwierzyć ,skoro żyliśmy przez pewien czas w kłamstwie.
Współczuję ci bardzo. Mój mąż tylko całował inną kobietę, a ja nie mogę do siebie dojść. Wciąż myślę o tym, że już by się z nią kochał gdybym się nie dowiedziała na etapie pocałunków. Nie wiem jak można żyć razem po czymś takim, co zrobił twój mąż. Ja nie dałabym rady.

25

Odp: list od kochanki

myslę że najlepiej kopnąć męża w tylną część ciała, a kochance nic nie robić, nie pisać, nie mówić.
te dramaty sa niepotrzebne..
póki co jesteś w szoku i wcale się Tobie nie dziwię.
próbuj powoli się otrząsnąć, daj sobie czas.. nic na szybko.
najważniejsza jesteś Ty i dzieci.
resztę zostaw za sobą, te wszystkie zemsty, dociekania, to na nic..
ja tak uważam.
ale ja nigdy nie byłam żoną więc może mało wiem..

26

Odp: list od kochanki
Animus napisał/a:

Można żyć bez męża. Oczywiście! Żona bez męża to wdowa / rozwódka / porzucona.  Napisz mi, które z tych pojęć jest najbardziej pozytywne? Tylko wdowy czują to adekwatnie, ich skrzywdził los, a nie Mężczyzna. Gdyby mogły wybrać, to pewnie zniosłyby upokorzenie.

Ludzie się rozwodzą nie po to by żyć do końca życia samemu - tylko po to by żyć z osobą którą nie tylko kochają ale której mogą ufać, szanować się nawzajem. Znam kobiety które po nieudanym związku spotkały swoją miłość i dopiero teraz są szczęśliwe, nie wyobrażają sobie innego życia.

Animus napisał/a:

Można żyć bez Ojca. Pewnie, że można! Dziecko bez ojca to sierota

Rozwód nie powoduje że ojciec znika. Jeśli jednak "tatuś" nie interesuje się dzieckiem - to nie ma znaczenia czy będą mieszkać razem czy nie. No cóż, w tym wypadku również chwile z kochanką były ważniejsze niż "rodzina" o jakiej wspominasz.

Animus napisał/a:

On podjął decyzję. A potem Ona go w tej decyzji wsparła?

Nie pojmuję w jaki niby sposób go "wsparła"?
Kazała mu wskoczyć innej do łóżka czy jak? Sam zdecydował.

27

Odp: list od kochanki

Czytam ten wątek od samego poczatku i postanowiłam się w końcu wypowiedzieć. Z tej drugiej strony. Kochanki, która napisała do wieloletniej partnerki/narzeczonej.
Już wiem że czeka mnie tu potępienie. Trudno. Ale chciałabym Autorce opowiedziec moją historię. Historię, która trwała trzy lata.
W wielkim skrócie:
Mężatka i facet w wieloletnim, niesformalizowanym związku (narzeczeńskim). Oboje zdecydowanie w tych swoich związkach nieszczęśliwi. Zaczyna się romans, klasyczny do bólu, oboje razem pracują. Trwa sobie rok, ale sprawy wymykają się spod kontroli. Oba "legalne" związki się sypią. Kolejny rok to miotanie się mojego "faceta", wynajmowanie mieszkań, pomieszkiwanie u mnie ale bez "zobowiązań". W końcu po dwóch latach usłyszałam, że nie zamieszkamy razem, a on wraca do niej, bo przecież mają wspólne mieszaknie na kredyt i on ma juz dość tych wynajmowanych mieszkań. Ale że kocha tylko mnie i chciałby żebysmy dalej prowadzili ten "układ". Kazałam spadać. Trzy dni później był już u mnie z bukietem kwiatów i decyzją, że jednak tylko ja, że spakował rzeczy i czeka na moje pozwolenie na wprowadzenie się. I tu popełniłam największy błąd mojego życia. Zaufałam.
Zamieszkaliśmy razem. Odwoził mojego syna codziennie do szkoły, montował z nim jakies lampki, uczył majsterkowania. Ja w tym swoim amoku ze szczęścia przestałam być sobą. Obiadki, kolacyjki żeby tylko było dobrze. Ale ciągle czułam że coś jest nie tak, nie mielismy nagle żadnych znajomych, on bywał dosyć dziwny. Ale bylismy "rodziną". Też zaliczyliśmy szpital z młodym.
Po niecałych trzech miesiącach wróciłam po pracy do pustego domu. Jego rzeczy nie było. Na stole leżała kartka. "Przepraszam, to była porażka".
Tylko tyle, bez ostrzeżenia.
Świat runął.
Dwa tygodnie póżniej dostałam od męża pozew o rozwód. On w międzyczasie ułozył sobie życie na nowo i jest szczęśliwy do dzisiaj. Cieszę się, naprawdę.
Prawie w tym samym momencie dowiedziałam się że mój "ukochany" w najlepsze wrócił sobie do domu i znowu jest z nią.
I wtedy napisałam do niej.
Dlaczego to zrobiłam? Pojawiły się tutaj opinie, że kochanki piszą to dlatego, żeby żona/partnerka ich pogoniła i żeby oni wrócili do kochanki. Nic bardziej mylnego!. Ja chciałam tylko żeby jemu było źle. Nienawidziłam go wtedy tak bardzo, że tą nienawiścią możnaby obdarzyć pół swiata. Marzyłam, żeby go kopnęła i żeby naprawdę zaczął mieć problemy mieszkaniowe.
Ale tak się nie stało. Pomimo ewidentnych dowodów, które jej przedstawiłam i propozycji spotkania dowiedziałam się, że mi nie wierzy tylko jemu. I żebym dała jej spokój i zajęła się swoim życiem.
Czy naprawdę tak potrafił ją ogłupić że mi nie wierzyła? Czy tylko chciała mi dokopać i dlatego grała taką rolę?
Odpuściłam.
Minęło kilka miesięcy. Bardzo ciężkich. Psycholog, psychiatra, antydepresenty. Powoli , powoli wychodziłam na prostą.
I wtedy, po prawie pół roku znalazłam za wycieraczką auta kartkę.
A potem były maile, regularny list w skrzynce pocztowej (niespotykane dziś smile, w końcu spotkanie. I wyjaśnienia dlaczego.
I choć broniłam się dlugo w końcu zaczęliśmy ze sobą znowu sypiać. Tylko na to czekał, dostał przyzwolenie i wykorzystał je natychmiast. Jak to mówią "prosił, prosił i uprosił" smile
Zaczęło się znowu - kwiaty non stop, pomoc we wszystkim - naprawy w domu, walka z moim autem, przynoszenie zakupów, wspólne śniadanka przed pracą. Do serwisu jechaly na raz trzy pary nart - jego, jej i moje.
I w końcu największy ochłap - propozycja wyjazdu na narty na tydzień z jego znajomymi ze studiów. Jego i jej.
Jak Ci ludzie na mnie patrzyli!
I wtedy przelala się czara goryczy. Po świętach napisałam, że mam juz dość tych upokorzeń, że ta rola już mi nie odpowiada.
Milczy.I dobrze. Naprawdę.

Droga Autorko, czy chciałabyś być na jej miejscu? Ona wierzy mu nadal. A on z rozkoszą zabawiał się ze mną ponownie, nie krył się z tym naszym "związkiem" nawet przed ich wspólnymi znajomymi.
Drogie Żony/Partnerki bluzgające na Kochanki - czy myślicie że my mamy z Waszymi Misiami cudowne życie? Do bani z takimi układami. I Wy i my jesteśmy ich ofiarami. Tylko oni są winni !

pozdrawiam i czekam na Wasze reakcje smile

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

28

Odp: list od kochanki

pogubiona - sama jesteś sobie winna bo wiedziałaś jakim jest człowiekiem a mimo tego zaczęłaś z nim sypiać.

Jedyne czego jest winien On - to rozpadu swojej rodziny i cierpienia jego żony (która nie wiedziała, związała się z nim gdy nie zdradzał i ufała że tak będzie zawsze).

29

Odp: list od kochanki
alfaalfa napisał/a:

pogubiona - sama jesteś sobie winna bo wiedziałaś jakim jest człowiekiem a mimo tego zaczęłaś z nim sypiać.

Jedyne czego jest winien On - to rozpadu swojej rodziny i cierpienia jego żony (która nie wiedziała, związała się z nim gdy nie zdradzał i ufała że tak będzie zawsze).

Źle mnie zrozumiałaś, ja nie winię jego za ten ostatni okres naszego "układu". Jak to powiedziały moje koleżanki: "wiedziałaś co bierzesz, wzięłaś cały pakiet to znoś m.in. te jego smsy do niej kiedy jest z tobą". Miałam tego całkowitą świadomość.
Jego winię za to co było dużo wcześniej. Za te obietnice, błagania żebym nie wracała do męża. Za to, że zdecydował sie zamieszkać ze mną i moim synem, nie wiedząc jak poważna i odpowiedzialna powinna to być decyzja.

Ten post napisałam ku przestrodze wszystkich żon, narzeczonych, partnerek. Panowie jak wracają i obiecują, że nigdy więcej i mówią, że to była nic nieznacząca krótkotrwała przygoda, to wcale nie muszą być szczerzy. Oczywiście pewnie nie wszyscy. Ale jednak zdarzają się takie historie jak moja.

30

Odp: list od kochanki

Jeśli napisała do ciebie taki list to przyznaje się w ten sposób do porażki. Nie jest w stanie osiągnąc swojego celu - powinno ci to dac troche satysfakcji.

Odradzałabym pisanie do je firmy, nie ze względu na nią lecz dlatego, że prawdpodobnie to nie odniesie żadnego skutku, jej nie zaszkodzi a ciebie narazi na śmiesznośc. Ludzi to nie obchodzi.

Zemścic się możesz pisząc do niej miły list, podziękuj jej za wieści i opisz jak fajnie ci się z nim w ostatnich latach żyło, pozmyślaj,  w ogóle słodycz czysta. Szlag ją trafi. Nie pisz pod wpływem emocji, odczekaj aż ci przejdzie.

A co do faceta, to jest bezndziejny, ja bym się pozbyła. Jeśli dasz radę to odczekaj trochę, niech sie im rozwali i wtedy go kopnij. Ja bym sie zastanowiła nad odczekaniem nawet paru lat i wtedy wyrzuciłabym z domu. W miedzyczasie życia bym mu nie ułatwiała. To są czysto teoretyczne rozważania, bo nie wiem czy bym dała radę tyle wytrzymac.

31

Odp: list od kochanki

Dziękuję wszystkim za słowa, dziękuję także Pogubionej. Jej dziękuje szczególnie, bo myślę, że szczególnie trudno jej zabrać było głos. Nawet jej współczuję i myślę, że nie powinna zbyt dużo sobie zarzucać. Ona miała podstawy - nie było małżeństwa, wyprowadził się, wziął swoje rzeczy. Miała prawo wierzyć w ich związek. A "moja" kochanka? Nie wiem. nic nie wiem. Z jednej strony atrakcyjna zadbana kobieta, 8 lat młodsza nie pakowała by się w trójkąt, stać ja na więcej niż żonaty facet z nastoletnimi dziećmi, czyli mógł jej naopowiadac niewiadomo co, ale z drugiej strony czy uczciwa kobieta, szanująca siebie, bez względu na jakiekolwiek deklaracje, zgadzała by się na to, aby facet wracał do swojego domu, do innej kobiety, pakowała się do łóżka facetowi, który w papierach ma "żonaty". Nawet jak byo jej dobrze, to dlaczego nie było jej wstyd? Uciekam od decyzji co dalej, boję sie jej podjęcia. Dlatego w myślach zajmuję się nią. W środku bardzo często myślę tak jak Bet, skoro nie jest mi obcy i będzie chciał (tego nie wiem), to nie odmrażać sobie uszu na złość mamie, oczekuję cudu (choć nie wiem do końca jak miałby wyglądać), nie chcę wywalać go aby było po myśli jej, a jednocześnie rozum mi mówi, że nie takiej "zbrodni" w związku nie można darować, to tylko przedłuży cierpienia a agonia i tak będzie. Ciężko mi

32

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

Dziękuję wszystkim za słowa, dziękuję także Pogubionej. Jej dziękuje szczególnie, bo myślę, że szczególnie trudno jej zabrać było głos. Nawet jej współczuję i myślę, że nie powinna zbyt dużo sobie zarzucać. Ona miała podstawy - nie było małżeństwa, wyprowadził się, wziął swoje rzeczy. Miała prawo wierzyć w ich związek. A "moja" kochanka? Nie wiem. nic nie wiem. Z jednej strony atrakcyjna zadbana kobieta, 8 lat młodsza nie pakowała by się w trójkąt, stać ja na więcej niż żonaty facet z nastoletnimi dziećmi, czyli mógł jej naopowiadac niewiadomo co, ale z drugiej strony czy uczciwa kobieta, szanująca siebie, bez względu na jakiekolwiek deklaracje, zgadzała by się na to, aby facet wracał do swojego domu, do innej kobiety, pakowała się do łóżka facetowi, który w papierach ma "żonaty". Nawet jak byo jej dobrze, to dlaczego nie było jej wstyd? Uciekam od decyzji co dalej, boję sie jej podjęcia. Dlatego w myślach zajmuję się nią. W środku bardzo często myślę tak jak Bet, skoro nie jest mi obcy i będzie chciał (tego nie wiem), to nie odmrażać sobie uszu na złość mamie, oczekuję cudu (choć nie wiem do końca jak miałby wyglądać), nie chcę wywalać go aby było po myśli jej, a jednocześnie rozum mi mówi, że nie takiej "zbrodni" w związku nie można darować, to tylko przedłuży cierpienia a agonia i tak będzie. Ciężko mi

Tancerko, dziękuję. Dziękuję, że nie naskoczyłaś na mnie.

Czy miałam prawo wierzyć w nasz związek kiedy się wprowadzał? Chyba nie bardzo. Opisałam naszą historię w wielkim skrócie. Ten drugi rok, ten z wynajmowanymi mieszkaniami, pomieszkiwaniem u mnie był pełen złych wydarzeń, które powinny były dać mi do myślenia. Przychodził, odchodził, dawał nadzieję albo ją odbierał brutalnymi wyznaniami (m.in. że jednak nie potrafi zapomnieć o niej tak całkowicie). Tak jak ja teraz dostałam "w prezencie" wyjazd do Włoch na narty (mimo, że jest i mieszka z nią), tak w zeszłym roku ona dostała Mazury (mimo, że razem wtedy nie mieszkali). Pamietam ten dzień tak dobrze, były moje urodziny, a ja wiedziałam że jest tam z nią. Dostałam tylko smsa z urodzinowymi pozdrowieniami z Węgorzewa. Wyłam.
A jednak zaufałam po raz kolejny kiedy się wprowadzał, mimo tylu wcześniejszych upokorzeń, mimo tylu łez wylanych (nie wiedziałam że człowiek ma tyle łez).

Zadajesz pytania o 'swoją" kochankę. Co nią kieruje, jak tak może robić? Postepowanie zakochanej kobiety jest niezrozumiałe. Popatrz na mnie. Każdy pyta jak mogłam wtedy zaufać? Każdy pyta, jak mogłam teraz znowu z nim sypiać i wyjeżdżać. Po tym co mi zrobił. Sama nie znam odpowiedzi na te pytania, nie rozumiem sama siebie. Wtedy kochałam za bardzo, toksycznie, do bólu. Ale teraz? Przecież ja go już nie kocham, nie można kochać takiego człowieka. Czesto ostatnio w nocy, kiedy bylismy razem patrzylam na niego jak śpi i myslałam - Boże, co ja tu robię, jak mogę siebie tak upokarzać, nie szanować. Z nim! Z tym który krzywdził mnie tak bardzo.
I dlatego postanowiłam to w końcu przerwać. Napisałam, że zabił wszystko co było miedzy nami. Czy to prawda? Chyba nie do końca. Ale wiem, że musiałam to zrobić. Dla siebie.

A ona? Nic o nas nie wie. Nigdy się nie dowie. Pewnie niedługo w końcu się pobiorą. Może będą szczęśliwi.

33

Odp: list od kochanki

Pogubiona, nie wiesz o czym wie jego narzeczona.
Nie wiesz też do końca co on opowiada jej. Trudno takiemu wierzyć w to co mówi. Bierz to pod uwagę.

Tancerka, każda historia jest inna!!!
Łatwo się zasugerować, pomyśleć, że u Ciebie będzie podobnie jak u kogoś innego.

Nie myśl przez chiwlę o tym co zrobił Ci mąż.
Nie myśl co kierowało tamtą kobietą.
Wykończysz się.

Pomyśl czego ty chcesz. Co jest Twoim marzeniem. Jeśli nie będziesz przekonana, że chcesz aby mąż był z Tobą to tak się nie stanie.
To trudna decyzja.
Zdrady są coraz częstrze.

Lepiej się czasem wstrzymać z jakąkolwiek decyzją. Dać sobie czas na ochłonięcie, trzeźwe spojrzenie. Zachować spokój i opanowanie.
Robienie siary kochance w miejscu pracy, również odradzam.
W ogóle jakikolwiek kontakt z nią. Ona nie jest twoim sprzymierzeńcem. Nie zrezygnuje z męża.
Takie moje zdanie. Piszę z dośwaidczenia.
Masz klasę.
Nie daj się sprowokować.
Jakkolwiek potoczy się Twoja przyszłość.

Postarałabym się nie nakręcać złością, jaki on podły itd.
Nie on jeden.
Myśl o przyszłości. Jak ją widzisz. Kilka scenariuszy.
Dla mnie jest różnica stać się rozwódką, bo nie było innego wyjścia, np. mąż wystąpi o rozwód, ty uznasz, że go nie kochasz ( nie mylić z: nie chcę z nim być).

A samemu zrezygnować z małżeństwa mimo, że się kocha. Z dumy.
I nie myl miłości ze złością na niego o to co Ci zrobił. Możesz po prostu nie chcieć z nim być mimo, że w jakiś sposób kochasz.
W sądzie podobno pytają: czy kocha Pani męża.
Trzeba być ze sobą szczerym.
Miłość nie ustaje w momencie zdrady jeśli była wcześniej. Złość , gniew, emocje, rozczarowanie zniekształcają prawdziwe uczucia.

34

Odp: list od kochanki

Volver quote  Tancerka

Po reakcji kochanki przypuszczam, że Twój mąż oszukiwał was obie.  Widać, że kobieta  jest już zdesperowana i chce wiedzieć na czym stoi. Być może kolega małżonek,  opowiadał  jej ?głodne? kawałki, jak to żyje z Tobą w separacji,  albo walczy o rozwód... tylko Ty stoisz na drodze do ich szczęścia... chociaż od dawna was już nic nie łączy i inne takie  banialuki...


Oszukał owszem,ale baba świadomie rozwaliła rodzinę teraz zadaje jeszcze ból i to jaki??jakim prawem??Zanim zaczęła się łajdaczyć jeśli chciała wiedzieć z kim ma doczynienie trzeba było się upewnić że jest wolny!!!!! Jeśli nawet separacja to mogą wrócić do siebie.Moja koleżanka po rozwadzie wróciła do męża i są szczęśliwi.Rozumiem autorkę,bo sama przeżyłam podobną historię.Teraz zaniemówiłam szok!!!!Co za ohydny babsztyl,aby wysłać do żony list i opisywać szczegóły.Moim zdaniem,jeśli można(jeśli się da) przeczekać jakiś czas,nie robić nic.Nie podejmować żadnych decyzji.Łatwo mówić,sytuacja nie do pozazdroszczenia.Trzymaj się dziewczyno,zbieraj siły i spróbuj nie zwariować.Pozdrawiam serdecznie.

35

Odp: list od kochanki

Przecież to nie jest tylko wina kochanki ona go na siłę nie ciągnęła do łóżka,nie zmuszała do niczego on sam z siebie to robił, więc dlaczego taka chęć odegrania się na niej. Może  mąż potrzebował odskoczni od rutyny,albo ją poikochał.Musicie to między sobą wyjaśnić a nie szkodzić kobiecie i oczerniać ją w jej pracy

36

Odp: list od kochanki
bet napisał/a:

Pogubiona, nie wiesz o czym wie jego narzeczona.
Nie wiesz też do końca co on opowiada jej. Trudno takiemu wierzyć w to co mówi. Bierz to pod uwagę.

Tak, masz rację. Nie wiem nic. Nie wiem co jej mówi. Nie rozmawialiśmy o tym, W ogóle ich temat ostatnio nie istniał.

Dla mnie jako kochanki najwiekszą "karą" i upokorzeniem było i jest:

1. To, że udało mu się do niej wrócić i spadł po tym wszystkim na cztery łapy.
2. To, że ona mi nie uwierzyła. Co musiał jej naopowiadać? Jakie straszne kłamstwa? Rozumiem że można wybaczyć krótkotrwały romans. Ale nie dwa lata i wspólne z kochanką mieszkanie i życie. Rozumiem, że można wybaczać dla dobra rodziny i dzieci. Ale tutaj tej rodziny jeszcze nie było. Nigdy nie uwierzę, że znając prawdę byłaby dziś nadal jego narzeczoną, kto przy zdrowych zmysłach chciałby wychodzić za mąż za kogoś takiego?
3. To, że byłam słaba i dalam się w to wmanewrować ponownie. I musiałam patrzeć jak kombinuje żebyśmy mogli wyjeżdżać, jak kombinuje nieprawdziwe delegacje, jak wciąga innych w swoje kłamstwa.
4. To, jak otoczenie teraz na mnie patrzy. Wiedząc że z nim sypiałam po tym wszystkim i wiedząc o jego "podchodach"
5. To, że jutro w Sylwestra będę sama. Rok temu był z nim. Pełen nadziei na wspólną przyszłość. Jakże złudne to było. On za to świetnie się będzie bawił z nią.
6, Moja zraniona psychika na bardzo długo i brak wiary w cokolwiek.

Myślę że odcierpiałam i jeszcze odcierpię swoje. Los już o to zadbał.

Więc daj Autorko spokój tej kobiecie i myśl teraz TYLKO O SOBIE.

37 Ostatnio edytowany przez maya7 (2013-01-04 02:23:35)

Odp: list od kochanki
twardogłowa napisał/a:

Według mnie kochanka miała już dość czekania na ruch pateflona więc postanowiła sama działać, miś musiał jej wiele naobiecywać o wsp?lnym życiu skoro zdobyła się na list.
Goni?c męża z domu sprawisz prezent kochance, post?pisz tak jak ona tego sobie życzy.
Z drugiej strony to co on teraz odstawia to chowanie głowy w piasek, ucieczka od odpowiedzialności, a może samo się rozwi?że i kobiety zdecyduj? a ja biedny miś się dostosuję?

Ech,
ja to bym pomyślała nad okrutn? zemst? ale tak?, że oboje najedliby się wstydu okrutnie, ludzie wok?ł wytykali by ich palcami, list do niej bym sobie darowała, prędzej u niej w robocie coś bym zmajstrowała.
Raz zrobilam coś podobnego, śmiechu miałam niesamowicie wiele a panna wstydu się najadła- chciała pobzykać to zapewniłam jej kilkuset chętnych, telefon jej puchł od poł?czeń napalonych gości, nie bałam się policji, s?du bo to wykroczenie nie przestépstwo. Ale to ja.

Jestem ciekawa jak zabrałaś się do zemsty...umieściłaś ogłoszenie w lokalnej prasie?:)

38 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2013-01-04 10:53:03)

Odp: list od kochanki
maya7 napisał/a:
twardogłowa napisał/a:

Według mnie kochanka miała już dość czekania na ruch pateflona więc postanowiła sama działać, miś musiał jej wiele naobiecywać o wsp?lnym życiu skoro zdobyła się na list.
Goni?c męża z domu sprawisz prezent kochance, post?pisz tak jak ona tego sobie życzy.
Z drugiej strony to co on teraz odstawia to chowanie głowy w piasek, ucieczka od odpowiedzialności, a może samo się rozwi?że i kobiety zdecyduj? a ja biedny miś się dostosuję?

Ech,
ja to bym pomyślała nad okrutn? zemst? ale tak?, że oboje najedliby się wstydu okrutnie, ludzie wok?ł wytykali by ich palcami, list do niej bym sobie darowała, prędzej u niej w robocie coś bym zmajstrowała.
Raz zrobilam coś podobnego, śmiechu miałam niesamowicie wiele a panna wstydu się najadła- chciała pobzykać to zapewniłam jej kilkuset chętnych, telefon jej puchł od poł?czeń napalonych gości, nie bałam się policji, s?du bo to wykroczenie nie przestépstwo. Ale to ja.

Jestem ciekawa jak zabrałaś się do zemsty...umieściłaś ogłoszenie w lokalnej prasie?:)

Naparzała telefonami do mojego męża jak głupia, w nocy, w dzień, nawet gdy wiedziała, że on jest w domu z córką. A że to bidula taka była ale sprytna, chciwa, pytała cały czas kiedy mogą się spotkać, mąż dawał jej jakieś ochłapy, to noc w hotelu, to rzucił 2-3 stówki, nie chciała dać spokoju.

W regionalnych portalach ogłoszeń umieściłam dość wulgarne ogłoszenie o treści baaardzo erotycznej z jej numerem telefonu lol

Telefony rozdzwoniły się, dziewczyna nie miała spokoju lol
Mój pateflon domyślił się że to moja zasługa, ja pękałam ze śmiechu, panna nie wiedziała co robić, chciała iść na policję, podesłałam jej smsem adres najbliższego jej komisariatu policji wraz z jej zdjęciem w roznegliżowanej pozie z bobrem na wierzchu, dzwoniła do mnie dwukrotnie z pogróżkami abym usunęła ogłoszenie, odpowiedziałam krótko, że skoro szuka hoooja i pieniędzy to zapewniłam jej obie te rzeczy jednocześnie lol . Mąż też zażądał abym usunęła, odpowiedziałam, że nie zrobię tego.
  Nie poszła na policję - bała się, że się rozniesie  na jej zadupiu, że puszcza się z podstarzałym gościem za kasę. Zresztą miałam na aparacie foto ich ekscesy erotyczne.  Ja miałam bardzo duży ubaw bo naprawdę sytuacja była dla mnie bardzo zabawna, mąż też śmiał się później z tego, z panny irytacji, zmieszania.
Nawet gdyby złożyła doniesienie na policji nie dygałam, kara grzywny najwyżej lol
Nie zadzwoniła nigdy więcej do pateflona. Nigdy więcej się nie spotkali. Z inną dziwką zrobiłam podobną rzecz, efekt ten sam.
Nie żałuję, zrobiłabym to raz jeszcze, sporo stresu mi puściło po tym numerze a i wbrew temu co niektórzy sądzą mój honor i duma też nie ucierpiały.

39

Odp: list od kochanki

"Naparzała telefonami do mojego męża jak głupia, w nocy, w dzień, nawet gdy wiedziała, że on jest w domu z córką. A że to bidula taka była ale sprytna, chciwa, pytała cały czas kiedy mogą się spotkać, mąż dawał jej jakieś ochłapy, to noc w hotelu, to rzucił 2-3 stówki, nie chciała dać spokoju.

W regionalnych portalach ogłoszeń umieściłam dość wulgarne ogłoszenie o treści baaardzo erotycznej z jej numerem telefonu lol

Telefony rozdzwoniły się, dziewczyna nie miała spokoju lol
Mój pateflon domyślił się że to moja zasługa, ja pękałam ze śmiechu, panna nie wiedziała co robić, chciała iść na policję, podesłałam jej smsem adres najbliższego jej komisariatu policji wraz z jej zdjęciem w roznegliżowanej pozie z bobrem na wierzchu, dzwoniła do mnie dwukrotnie z pogróżkami abym usunęła ogłoszenie, odpowiedziałam krótko, że skoro szuka hoooja i pieniędzy to zapewniłam jej obie te rzeczy jednocześnie lol . Mąż też zażądał abym usunęła, odpowiedziałam, że nie zrobię tego.
  Nie poszła na policję - bała się, że się rozniesie  na jej zadupiu, że puszcza się z podstarzałym gościem za kasę. Zresztą miałam na aparacie foto ich ekscesy erotyczne.  Ja miałam bardzo duży ubaw bo naprawdę sytuacja była dla mnie bardzo zabawna, mąż też śmiał się później z tego, z panny irytacji, zmieszania.
Nawet gdyby złożyła doniesienie na policji nie dygałam, kara grzywny najwyżej lol
Nie zadzwoniła nigdy więcej do pateflona. Nigdy więcej się nie spotkali. Z inną dziwką zrobiłam podobną rzecz, efekt ten sam.
Nie żałuję, zrobiłabym to raz jeszcze, sporo stresu mi puściło po tym numerze a i wbrew temu co niektórzy sądzą mój honor i duma też nie ucierpiały"



Czytam to forum od dawna, ale dopiero ta opowieść mną wstrząsnęła na tyle, by się zalogować i coś napisać. Powiedz, Twardogłowa, Ty serio to zrobiłaś? I serio mówisz, że Twój honor i duma nie ucierpiały? Przepraszam za szczerość, ale takie rzeczy robią ludzie pozbawieni dumy i honoru. I wybacz dosadność, ale nic Cię od kochanki męża nie różni i - bo o nim chyba zupełnie zapomniałaś - od Twojego męża. Piszesz, że bala się, że się rozniesie, że sypiała z podstarzałym gościem za kasę. A w jakim świetle stawia to Twojego męża? Był podstarzałym gościem, który musiał płacić za seks? A Ciebie? Jesteś żoną gościa, który płacił za seks i która, gdy się o tym dowiedziała, została z nim. Po co? Dla tej samej kasy? Piszesz też, że zrobiłaś to samo z inną "dziwką". O czym to świadczy? O tym, że Twój mąż zdradzał Cię nagminnie, co za każdym razem, jak rozumiem, tłumaczysz sobie tym, że chodzi o sam seks? O kasę? O co? A może już wyjasniłaś sobie też, że Ty jesteś ponad to wszystko? Przykro mi, ale w moich oczach nie masz dumy ani honoru i nie robi na mnie wrażenia stwierdzenie w stylu "wbrew temu co niektórzy sądzą mój duma i honor nie ucierpiały". Usprawiedliwiasz siebie, żeby Ci się łatwiej żyło. I masz męża, którego usprawiedliwiasz i tłumaczysz. Możes oczywiście napisać, że wcale nie, bo przecież Ty wiesz jaki on jest i nic nie usprawiedliwiasz, ale ten ton widać juz w Twoim pierwszym zdaniu. "Naparzała telefonami do mojego męża". Bo on oczywiście do niej nie dzwonił. Biedny, niewinny pan, który nie mógl się od kobiet opędzić, który kupował im noce w hotelu albo rzucał 200-300 zł żeby im zamknąć usta. Przykro mi, ale w moich oczach jesteś nielepsza niż przeciętna kochanka, o ile nie sytuuje Cię to niżej. Może i ona dzwoniła jak glupia i posunęła się daleko by walczyć o niego, ale Ty posunęłaś się dużo dalej. Pozdrawiam i życzę ciągłego dobrego samopoczucia. wolałabym nie być nigdy Twoim wrogiem.

40 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2013-01-04 12:30:28)

Odp: list od kochanki

Ja Ci też nie życzę abyś była moim wrogiem lol

Czy ujęło mi to honoru?
Hm,  nie sądzę, wręcz przeciwnie, dodało mi skrzydeł do działania, walki o siebie. Sądzisz, że pateflon nie zapłacił za grzdżenie się z dziwką, sądzisz, że go głaskałam? Mylisz się bardzo ale tego nie będę tłumaczyć bo w ogóle nie muszę się już z niczego tłumaczyć, nareszcie od jakiegoś czasu nie muszę lol
Wiesz czego brak kobietom zdradzonym i zdradzanym?
Poczucia wartości, wiary we własne możliwości a i bardzo często mają tę szablonową ramkę: to wypada, tego nie, to można a to nie. Kto ustala normy społeczne? Etyczne?
Ja je mam, bardzo duuuże, bardzo rozbudowałam swoje ego  i dlatego nie uważam abym sobie honoru ujęła tym zabawnym(dla mnie) numerem.

41

Odp: list od kochanki

No cóż Twardogłowa poradziła sobie z kochanką męża najlepiej jak potrafiła , podnosząc sobie w ten sposób poczucie własnej wartości. Tym zabawnym dla niej numerem , dodała sobie wręcz skrzydeł . Pochwaliła się tym sowim zabawnym uczynkiem niewiernemu , i choć ten na początku był temu przeciwny , to później razem się z tego śmiali. Cóż za wyszukany pomysł na zemstę. Czytałam to i byłam zażenowana. Gdybym ja coś takiego zrobiła w jakimś ''umysłowym zaćmieniu" to wstydziła bym się do tego przyznać , a w szczególności na forum. Wiem co to znaczy zdrada , ale znalazłam bardziej wyszukane sposoby żeby  podnieść  swoją samoocenę. Twój mąż upokorzył Cię zdradzając , a Ty upokorzyłaś się zniżając  do takiego poziomu , do jakiego się zniżyłaś planując i wprowadzając w życie tą żałosna zemstę. Napisałaś to , żeby się pochwalić ? No to się pochwaliłaś , a teraz wszyscy będziemy Ci bić brawo . Żal.

42

Odp: list od kochanki

Tancerka, Ja_pogubiona:

Byłem "autorem" podobnego zdarzenia, więc pozwolę sobie wypowiedzieć się ze strony "posiadacza" i żony i kochanki. Nie znam Waszych facetów, ale zakładam, że mają oni umiejętność jako takiego dokonywania oceny moralnej własnego postępowania. Warte wydaje mi się jest podkreślenie również tego, że gdy taka sytuacja miała miejsce u mnie ? nie miałem dzieci.
Po niecałym półtora roku małżeństwa poznałem kobietę z miejscowości oddalonej o jakieś 300 km od miejsca, w którym mieszkałem. Rozpoczęło się od rozmów na chacie skończyło się na spotkaniu i wylądowaniu w łóżku. Ona mężatka, pozostająca jednak od roku w separacji. Jej mąż wyprowadził się z domu i był w trakcie budowania sobie nowego życia. Ja półtora roku po ślubie, bez specjalnych małżeńskich zgrzytów ? ot przygód mi się zachciało. Po dwóch miesiącach żona dowiedziała się o kochance. Zdruzgotało to ją psychicznie. Zapewniałem, że to skończę ? a w rzeczywistości bardziej się utajniłem. Targały mną rozterki, wyrzuty sumienia. Na własne życzenie zafundowałem i sobie i żonie życie na granicy wytrzymałości psychicznej. W końcu podjąłem decyzję: wyprowadzam się do kochanki. Wyprowadziłem się. Mieszkałem u niej dwa miesiące. Wyrzuty sumienia mnie zjadły ? wyprowadziłem się od niej i wróciłem do żony. Kochanka skontaktowała się z żoną ? przekazała informacje podobnego typu, co Wasze. Jednak kontaktu w kochanką nie urwałem ? za miesiąc znów do niej wróciłem. Poprosiłem żonę by złożyła pozew o rozwód, gdyż ja nie mogłem go złożyć. Zgodziła się i się rozwiedliśmy. W tzw. międzyczasie kochanka rozwiodła się również. Zamieszkaliśmy razem. Przez trzy lata próbowaliśmy na zgliszczach coś zbudować, ale na ludzkiej krzywdzie i nieszczęściu niczego trwałego postawić się nie da. Wypaliliśmy się. Wypaliły nas też problemy, jakie zaczęliśmy mieć. Skończyło się tak, jak było do przewidzenia ? rozstaliśmy się.
Pisałem to wszystko po to, by dojść do puenty, którą właśnie chce napisać teraz. Otóż ta sytuacja, którą sam sobie zgotowałem wypaliła mnie całkowicie. Powrót ani do żony, ani do kochanki był dla mnie niemożliwy. Osoby te z emocjonalnego punktu widzenia stały mi się całkowicie obojętne. Teraz, z perspektywy już dość znacznego czasu (to prawie 10 lat) mogę powiedzieć coś więcej. Ta sytuacja wręcz zabiła we mnie jakieś pokłady miłości najwyższej, tej najbardziej entuzjastycznej. Takiej, która zmusza człowieka by czasami robił rzeczy szalone. Trudno mi to precyzyjniej opisać, ale wiem, że kiedyś kochałem inaczej. Nie umiem zrobić nic szalonego ? wszystko czynię racjonalnie (oczywiście według własnej subiektywnej oceny).
Po jakimś czasie, doszedłem również do drugiego wniosku. Kiedy żona odkryła moją zdradę i kiedy kajałem się przed nią ? kajanie to było bardziej po to, by uśpić jej czujność niż by się zmienić. Nie chciałem się zmieniać, chciałem by było tak jak jest. Ja CHCIAŁEM ryzykować, ale na tchórzowskich zasadach.
Może to, co napisałem przyda się i pozwoli ocenić, czy myśli Twojego faceta aby nie są podobne do moich. W każdym razie kierując się swoim doświadczeniem ? widzę przyszłość raczej w szarych barwach.

43

Odp: list od kochanki
twardogłowa napisał/a:

Ja Ci też nie życzę abyś była moim wrogiem lol

Czy ujęło mi to honoru?
Hm,  nie sądzę, wręcz przeciwnie, dodało mi skrzydeł do działania, walki o siebie. Sądzisz, że pateflon nie zapłacił za grzdżenie się z dziwką, sądzisz, że go głaskałam? Mylisz się bardzo ale tego nie będę tłumaczyć bo w ogóle nie muszę się już z niczego tłumaczyć, nareszcie od jakiegoś czasu nie muszę lol
Wiesz czego brak kobietom zdradzonym i zdradzanym?
Poczucia wartości, wiary we własne możliwości a i bardzo często mają tę szablonową ramkę: to wypada, tego nie, to można a to nie. Kto ustala normy społeczne? Etyczne?
Ja je mam, bardzo duuuże, bardzo rozbudowałam swoje ego  i dlatego nie uważam abym sobie honoru ujęła tym zabawnym(dla mnie) numerem.

Nie wiem co to jest "pateflon", ale sądzę, że nie kryje się za tym nic pozytywnego. Tak nazywasz swojego męża. Męża, o którego - czy chcesz to tak nazwać czy nie - walczyłaś zniżając się do najniższego z niskich poziomów. Jak nazywasz osoby robiące takie rzeczy? Tak piszą żony, które przebolały zdradę i mają silne poczucie własnej wartości? Potrafisz powiedzieć po co wobec tego jesteś z kimś takim? Co myslisz z zasady o kobietach mowiących tak o swoich mężach? A o mężach nazywających swoje żony np. "dupami"? O kim gorzej świadczy takie mowienie o partnerze? O tym kto nazywa czy o tym kto jest nazywany? A może po równo?

Kobietom zdradzanym brakuje poczucia wartości, to prawda. Zdrada właśnie to podważa. Jednak nie jest sztuką podbudowanie własnej wartości upokarzaniem się bardziej i rozwijaniem umiejętności racjonalizacji własnego poniżenia, sztuką jest znalezienie tej wartości w sobie. Ty jej w sobie nie znalazłaś. To nie jest rozbudowane ego, co Ty tu prezentujesz. Jeśli już coś stracilaś, to zdrowy rozsądek i umiejętność racjonalnej oceny. To, co piszesz, jeśli w to wierzysz, jest odrealnione. Szczęśliwie to nie Ty oceniasz, czy to Ci honoru ujmuje, ale osoby, które te historię poznają. I to chcę Ci napisać. Twoja historia to historia poniżającej się kobiety, która jedyne co naprawdę rozwinęła, to zdolność usprawiedliwienia samej siebie. To co masz to zniesiony krytycyzm i tyle. I powtórzę, to jedna z najbardziej wstrząsającyh historii o jakich słyszałam. A normy społeczne i etyczne nie są ustalane indywidualnie. Dostosowujemy się do nich, a nie je ustalamy w pojedynkę.

44 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-01-04 13:58:58)

Odp: list od kochanki

A mnie zastanawia, dlaczego dla równowagi nie piszesz o poczuciu własnej wartości kobiety, która wchodzi w związek na trzeciego.

Dlaczego zdradzana żona lub dziewczyna ma zawsze siedzieć cicho, zachowywać tak zwaną dumę i klasę żeby broń Panie Boże nie urazić pajęczej delikatności kochanki, względnie ma odwrócić się na pięcie i koniecznie rozjeść się z mężem/chłopakiem (bo przecież gdy z takim zostanie, to oczywiście desperatka bez honoru - zapomniałabym: z pewnością zostaje z nim dla kasy).

Dlaczego nie rozpisujesz się tak o dumie i klasie kochanki, która - w momencie, gdy okazuje się że facet nie rezygnuje z małżeństwa zaczyna wydzwaniać, wypisywać, wysyłać zdjęcie gołego tyłka itd. itd. itd. Czy tak zachowuje się kobieta mająca poczucie własnej godności?

Sądzę, że dostajesz piany na myśl o tym, że twardogłowa nie zachowała się potulnie i cicho - kochance oddała z nawiązką, męża usadziła na tyłku i O ZGROZO ośmieliła się z tym mężem zostać.

Co więcej, ona tego męża nie przykuła kajdanami do ściany i w komórce o chlebie i wodzie nie trzyma. Gdyby chłopina chciał, toby od tej jędzy odszedł, z kochanką czy bez.

Prezentujesz typowe podejście do kobiecej agresji: facet może kląć, dać sobie z drugim po pysku itd. a baba ma siedzieć cicho i dławić wszystko w sobie, bo jak zaklnie to nie ma klasy, a jak kochance powie wprost co o niej myśli, to wariatka i jędza.

"to jedna z najbardziej wstrząsającyh historii o jakich słyszałam"

W takim razie bardzo mało w życiu widziałaś i słyszałaś.

45 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-01-04 13:58:41)

Odp: list od kochanki

Ja mam podobne odczucie jeśli chodzi o historie Twardogłowej....
Nijak pojąć nie mogę...a tak na dobra sprawę kto jest winien? Zdrajca czy kochanka?
Gdyby małżonek był uczciwy to nawet gdyby mu sie kobieta siłą do wyra pchała to nie tknąłby nawet palcem....

Nic w tym zabawnego, że mściła się na kochance....i podobno dobrze się bawiła przy tym....i jej wiarołomca też...ale to chyba śmiech przez łzy!

Twardogłowa z tego co zrozumiałam nie jest z mężem bo go kocha.....tylko dlatego, bo dzięki temu ma bezpieczeństwo finansowe!
Tylko czy wszystko można przeliczyć na pieniądze?

46 Ostatnio edytowany przez kochamkonie (2013-01-04 14:23:18)

Odp: list od kochanki

Do Batszeba :

o poczuciu wartości kobiety , która wchodzi w związek na trzeciego , pisać będziemy jeżeli napisze post w którym się będzie chwaliła  tym wstrętnym występkiem.

Póki co To Twardogłowa pochwaliła się tym , jak zemściła się na kochance swojego męża , pozbawiając się w ten sposób godności , i zniżając się do poziomu kochanicy męża. Pomysłowością wykazała się bez wątpienia , tak samo jak i brakiem klasy ( takiej klasy dla samej siebie , jeżeli oczywiście wiesz co mam na myśli).

47

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

Dziś wiem tylko tyle, że nie chcę być z takim kłamcą, oszustem. Ale MUSZĘ zrozumieć o co chodzi. Dlaczego manifestował się związkiem z nią i jednocześnie był ze mną? Było nam przez ostatni czas tak jak przed zdradą - stateczne małżeństwo prowadzilo stateczne, stabilne życie. Z przyjaźnią, oparciem w sobie, chyba wygodne dla obu stron. Pieniędzy nie brakowalo, spokoju nie brakowało, codziennych miłych chwil nie brakowalo. Może mu brakowało czego innego, ale dlaczego nie mówił... Dlaczego ona to napisała? Czy mi chciala dokopać? Czy jemu? O co tu chodzi? Chcę to wiedzieć, straszne jest tak tkwić w domysłach dlaczego, dlaczego, dlaczego. Dlaczego nie powiedział mi o swoim związku, nie odszedł, tymczasem mówił czułe słowa, prowadził życie rodzinne. Ja nie pytałam wprost, po tamtym powrocie, czy ona jest. Był dla mnie dobry, czuły, wystarczało. Kilka razy były wątpliwości, podejrzenia, pytałam wtedy ogólnie czy wszystko ok, nie pytałam wprost czy jesteś w związku z nią. Zapewniał, że wszystko ok, trochę dużo ostatnio pracy, zmęczenie itd. W tej chwili on nie wygląda na zadowolonego z sytuacji, ale sam nie zaczyna rozmowy. Czy jest z nią?  na pewno w tym tygodniu się nie widzieli, bo on praktycznie nie wychodzi z domu. Tej wiedzy - co jest, o co chodzi -potrzebuję przede wszystkim dla siebie, aby mnie coś nie pokusiło na usprawiedliwianie go, ale też dla dzieci. Co im powiedzieć, jak?  Od tygodnia jestem w jakimś innym świecie - nierealnym dla mnie, nie rozumiem co się stało. Może do niej napiszę, ale co jej napisać? pewne fragmenty listu od niej wygladają na skargę na niego, na użalenie sie nad sobą, ale pewne (np o ich seksie) na chwalenie się i dokopywanie mi. To nawiększe upokorzenie jakiego doznałam w życiu.

Skoro chcesz wiedziec o co tak naprawde w tym wszystkim chodzi, dlaczego kochanica Twojego męża napisała ten list, to wg. mnie pozostaje jedno wyjście- jezeli nie jestes w stanie sie z nia spotkać badz nawet nie ma takich okoliczności, napisz do niej list. Zadaj wszystkie pytania, ktore Cie dręczą.
Moim zdaniem, juz ktos wczesniej tu to napisał, ta pani wyslala do Ciebie ten list, bo tez jest juz zdesperowana. Ma dosyc kłamstw, oszustw badz tego jak zostala potraktowana. Byc moze Twoj maz naopowiadał jej, ze jestescie w separacji, nie chce z Toba juz byc,itp, a okazało sie , ze kochankę również bezczelnie oszukiwał obiecując zlote góry. Kobieta czuje sie oszukana i chciała Cie  oświęcic, ze maz nadal oszukuje tez Ciebie.
Takie jest moje odczucie.
Jednak moze byc tak, ze ona doskonale wiedziała o zyciu Twoim i Twojego męża, a tym listem chce sie Ciebie pozbyć raz na zawsze, zeby miec go juz tylko i wylacznie da siebie. Wtedy takie babska, ktore świadomie niszczą małżeństwa i zycie innym z pełni zasługują na zemstę, a list do jej firmy, to całkiem niezły pomysl. Jednak po głębszym przemyśleniu sprawy, człowiek dochodzi do wniosku, ze zemsta jest tak naprawde absurdalna, dziecinna, bo Niedosc, ze zniżasz sie do poziomu męża i kochanki, to także istnieje ryzyko, ze obróci sie to wszystko jeszcze przeciw Tobie....

48

Odp: list od kochanki

Mi się wydaje, że nikt tu nie pisze i nie broni honoru kochanki. A ta historia jest dla mnie ( i pewnie nie tylko dla mnie) tak wstrząsająca wlaśnie dlatego, że standardowo - o ile można tak to ująć - gradacja osób uwikłanych w romans jest jasna. Jest osoba zdradzająca, która upada najniżej, kochanka/kochanek, którzy biorą udział w tym procederze bez brania pod uwagę uczuć i ewentualnych traum innych osób i osoba zdradzana, która najczęściej jest po prostu ofiarą, czasem dokładającą nieco swojej winy. A u Twardogłowej jest inaczej. Powiem szczerze, że w jej historii to ona jest dla mnie postacią najbardziej negatywną. Jest osobą, która jest z mężem dla pieniędzy i stabilizacji finansowej (takie zachowanie ma swoją nazwę), jest osobą która dla tych pieniędzy jest gotowa zrobić naprawdę dużo i jeszcze osobą wyjątkowo bezkrytyczną i zadowoloną z tego, że taka jest. Moim zdaniem, skoro jesteśmy radykalni w ocenach kobiet, które wikłają się w romans i uzasadniają to, że to nie narusza ich godności i honoru, to powinniśmy być równie podobnie zadowolone z siebie żony, które robią takie rzeczy jak Twardogłowa. Wiem, że pisze, że mężowi też umilila życie, ale jakoś nie sądzę, by uderzyła w niego z taką siłą jak w kochankę.

A jeśli chodzi o dumę kochanki, która mimo postawy męża wydzwania itd. To moim zdaniem powinno się zastanowić co ów mąż tej pani naopowiadał. Bo tego właściwie nie wiemy i nigdy się nie dowiemy. A panowie broniąc się posuwają się naprawdę daleko, więc nie wykluczalabym, że jednocześnie z owymi drwinami z kochanki uprawianymi wspólnie z żoną, tejże kochance np. puszczał sygnały, by oddzwaniała, w ten sposób nie zostawiając śladu na billingu i dezorientując kochankę, z którą raz rozmawiał, a raz nie. Znam takie właśnie historie. Jedyne co o Twardoglowej wiemy to to, co sama nam napisała, a opisała jedynie swoje zachowanie i właśnie je tu oceniamy i one - niech to wybrzmi wprost - jest wyjątkowo żałosne.

49

Odp: list od kochanki

A mi się historia twardogłowej spodobała -- ot ludzie piorą się po mordach jak w dobrym westernie. Kochanka dzwoni do męża do domu bezczelnie, tardogłowa zna szczegóły romansu, mąż się nie kryje. Jakoś wszyscy dalej razem przez to życie idą.

Nie chciałbym w tym grać żadnej roli, ale takie życie mają. Ważne, że twardogłowa się dobrze czuje, nie upadło jej poczucie wartości. Być może było bardziej honorowe wyjście... może, może...

50

Odp: list od kochanki
poProstuJanek napisał/a:

Tancerka, Ja_pogubiona:

Byłem "autorem" podobnego zdarzenia, więc pozwolę sobie wypowiedzieć się ze strony "posiadacza" i żony i kochanki. Nie znam Waszych facetów, ale zakładam, że mają oni umiejętność jako takiego dokonywania oceny moralnej własnego postępowania. Warte wydaje mi się jest podkreślenie również tego, że gdy taka sytuacja miała miejsce u mnie ? nie miałem dzieci.
Po niecałym półtora roku małżeństwa poznałem kobietę z miejscowości oddalonej o jakieś 300 km od miejsca, w którym mieszkałem. Rozpoczęło się od rozmów na chacie skończyło się na spotkaniu i wylądowaniu w łóżku. Ona mężatka, pozostająca jednak od roku w separacji. Jej mąż wyprowadził się z domu i był w trakcie budowania sobie nowego życia. Ja półtora roku po ślubie, bez specjalnych małżeńskich zgrzytów ? ot przygód mi się zachciało. Po dwóch miesiącach żona dowiedziała się o kochance. Zdruzgotało to ją psychicznie. Zapewniałem, że to skończę ? a w rzeczywistości bardziej się utajniłem. Targały mną rozterki, wyrzuty sumienia. Na własne życzenie zafundowałem i sobie i żonie życie na granicy wytrzymałości psychicznej. W końcu podjąłem decyzję: wyprowadzam się do kochanki. Wyprowadziłem się. Mieszkałem u niej dwa miesiące. Wyrzuty sumienia mnie zjadły ? wyprowadziłem się od niej i wróciłem do żony. Kochanka skontaktowała się z żoną ? przekazała informacje podobnego typu, co Wasze. Jednak kontaktu w kochanką nie urwałem ? za miesiąc znów do niej wróciłem. Poprosiłem żonę by złożyła pozew o rozwód, gdyż ja nie mogłem go złożyć. Zgodziła się i się rozwiedliśmy. W tzw. międzyczasie kochanka rozwiodła się również. Zamieszkaliśmy razem. Przez trzy lata próbowaliśmy na zgliszczach coś zbudować, ale na ludzkiej krzywdzie i nieszczęściu niczego trwałego postawić się nie da. Wypaliliśmy się. Wypaliły nas też problemy, jakie zaczęliśmy mieć. Skończyło się tak, jak było do przewidzenia ? rozstaliśmy się.
Pisałem to wszystko po to, by dojść do puenty, którą właśnie chce napisać teraz. Otóż ta sytuacja, którą sam sobie zgotowałem wypaliła mnie całkowicie. Powrót ani do żony, ani do kochanki był dla mnie niemożliwy. Osoby te z emocjonalnego punktu widzenia stały mi się całkowicie obojętne. Teraz, z perspektywy już dość znacznego czasu (to prawie 10 lat) mogę powiedzieć coś więcej. Ta sytuacja wręcz zabiła we mnie jakieś pokłady miłości najwyższej, tej najbardziej entuzjastycznej. Takiej, która zmusza człowieka by czasami robił rzeczy szalone. Trudno mi to precyzyjniej opisać, ale wiem, że kiedyś kochałem inaczej. Nie umiem zrobić nic szalonego ? wszystko czynię racjonalnie (oczywiście według własnej subiektywnej oceny).
Po jakimś czasie, doszedłem również do drugiego wniosku. Kiedy żona odkryła moją zdradę i kiedy kajałem się przed nią ? kajanie to było bardziej po to, by uśpić jej czujność niż by się zmienić. Nie chciałem się zmieniać, chciałem by było tak jak jest. Ja CHCIAŁEM ryzykować, ale na tchórzowskich zasadach.
Może to, co napisałem przyda się i pozwoli ocenić, czy myśli Twojego faceta aby nie są podobne do moich. W każdym razie kierując się swoim doświadczeniem ? widzę przyszłość raczej w szarych barwach.

mój mąż skończył romans - od razu - wystarczyło mu, że zobaczył, że "mnie zdruzgotał psychicznie" on się nie zaangazował emocjonalnie, tłumaczył mi: niczego jej nie obiecywałem, niczego nie deklarowałem, nie rozmawialiśmy o uczuciach, o tobie o nas o naszej rodzinie, to ciebie nie dotyczyło...
dzisiaj budujemy na zgliszczach janek
on starając się z całych sił, przez ostatnie trzy lata, zapewniając mnie o miłości -ja wiodąc podwójne zycie - to na tym forum.. i to z nim
i tutaj jestem ta prawdziwa...

51 Ostatnio edytowany przez poProstuJanek (2013-01-04 17:04:37)

Odp: list od kochanki

End_aluzja:
Tylko, że w przypadku autorki postu mamy do czynienia z wielomiesięczną kontynuacją zdrady po jej odkryciu. I niestety do tego przypadku moja historia pasuje bardziej. Jeżeli po odkryciu zdrady facet od razu kończy drugą znajomość, to jest to różnica w porównaniu z zakamuflowaniem i dalszym kontynuowaniem znajomości. Choćby w sensie chęci naprawy zła, które się wyrządziło. Ja kamuflowałem znajomość i to samo robił mąż szanownej autorki. U mnie skończyło się to tak, że wyprałem się psychicznie z uczuć i jakichkolwiek emocji do jednej i drugiej. Skoro mi się to zdarzyło, może zdarzyć się również komuś innemu - stąd opisałem swój przypadek.

P.S. Kocham ten portal za to, że automatycznie nie zwiększa wieku i cały czas mam 41 smile

52 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2013-01-04 17:29:59)

Odp: list od kochanki
moniaCo napisał/a:

Ja mam podobne odczucie jeśli chodzi o historie Twardogłowej....
Nijak pojąć nie mogę...a tak na dobra sprawę kto jest winien? Zdrajca czy kochanka?
Gdyby małżonek był uczciwy to nawet gdyby mu sie kobieta siłą do wyra pchała to nie tknąłby nawet palcem....

Nic w tym zabawnego, że mściła się na kochance....i podobno dobrze się bawiła przy tym....i jej wiarołomca też...ale to chyba śmiech przez łzy!

Twardogłowa z tego co zrozumiałam nie jest z mężem bo go kocha.....tylko dlatego, bo dzięki temu ma bezpieczeństwo finansowe!
Tylko czy wszystko można przeliczyć na pieniądze?

Monia
ja już z tob? miałam ścinę.

A co do powod?w dlaczego z nim jestem:

tak śledzisz moj? historię a pominęłaś bardzo istotny fakt:

JA JESTEM NIEZALEŻNA FINANSOWO,
mam swoj? firmę i zarabiam na siebie, dom, swoje potrzeby. Więc dywaguj, zastanawiaj się nadal, dlaczego cholera ja z nim jestem a tobie się nie udało? Może nie chciał on a ty chciałaś?

w Tym swoim rozgoryczeniu z powodu porażki wiesz jakiej umkn?ł ci ten istotny szczeg?ł.
Postaraj sie bardziej.

53

Odp: list od kochanki
poProstuJanek napisał/a:

End_aluzja:
Tylko, że w przypadku autorki postu mamy do czynienia z wielomiesięczną kontynuacją zdrady po jej odkryciu. I niestety do tego przypadku moja historia pasuje bardziej. Jeżeli po odkryciu zdrady facet od razu kończy drugą znajomość, to jest to różnica w porównaniu z zakamuflowaniem i dalszym kontynuowaniem znajomości. Choćby w sensie chęci naprawy zła, które się wyrządziło. Ja kamuflowałem znajomość i to samo robił mąż szanownej autorki. U mnie skończyło się to tak, że wyprałem się psychicznie z uczuć i jakichkolwiek emocji do jednej i drugiej. Skoro mi się to zdarzyło, może zdarzyć się również komuś innemu - stąd opisałem swój przypadek.

P.S. Kocham ten portal za to, że automatycznie nie zwiększa wieku i cały czas mam 41 smile

tak zauważyłam różnicę
tylko mam poczucie, że ja się też wyprałam z uczuć

54 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2013-01-04 17:30:51)

Odp: list od kochanki
kochamkonie napisał/a:

Do Batszeba :

o poczuciu wartości kobiety , która wchodzi w związek na trzeciego , pisać będziemy jeżeli napisze post w którym się będzie chwaliła  tym wstrętnym występkiem.

Póki co To Twardogłowa pochwaliła się tym , jak zemściła się na kochance swojego męża , pozbawiając się w ten sposób godności , i zniżając się do poziomu kochanicy męża. Pomysłowością wykazała się bez wątpienia , tak samo jak i brakiem klasy ( takiej klasy dla samej siebie , jeżeli oczywiście wiesz co mam na myśli).

C?ż, mam ten komfort, że nie muszę się tłumaczyć tobie, wam z tego co robiłam, robię.

Nie jest moim zamiarem chwalenie się, że jej dopiekłam ale zrobiłabym to jeszcze raz i nie żałuję.
To jak ty to oceniasz to twôj problem, nie m?j,

ja już wyrosłam ze ścisłych konwenans?w, nakaz?w, zakaz?w, norm i zachowań narzucanych przez innych, społeczeństwo.
Tak, nazywam go pateflonem, bo w tamtym okresie nim był, teraz jest moim mężem ale nie s?dzę abyś zrozumiała tę r?żnicę bo twoje normy etyczne, ramki w kt?re jesteś wepchana m?wi?, że poniżyłam się, baaa, mam zaburzone spojrzenie.
Nie, ja po prostu jestem wyzwolona.

55

Odp: list od kochanki

odnosząc się do wypowiedzi twardogłowej powiem tak:
jej wybór, jej decyzje, jej potrzeby, jej zycie
ale dostrzegam w tym, co piszesz i jak piszesz twardogłowa fakt -że ramek się pozbyłaś. masz odwagę wybierać dla siebie i być sobą. nie funkcjonujesz w żadnych schamatach - co powinnaś robić, co powinnaś czuć w jakie role powinnaś wchodzić lub nie jako zona, matka, zdradzona kobieta, żona zdradzającego faceta, który płaci małolatom za seks. twoje złe doświadczenia nauczyły cię byc sobą.. liczyc na siebie i zawierzać sobie
i ja to twardogłowa doceniam
nie sądzę, że jesteś z mężem dla kasy, świętego spokoju, czy z 'tradycji" sądzę, że jesteś z nim, bo akurat chcesz, a jak nie będziesz chciała to z nim nie będziesz. sądzę, że gdy twój mąż np. zachoruje i będzie wymagał opieki (czy ktokolwiek wokół ciebie) to ty nie zrobisz tego, co "niby powinnaś". zrobisz to, co będziesz chciałą zrobić i wypłynie to z głębi serca.
dla mnie ocena tego, że się znizyłaś do jakiegoś poziomu, bądź nie - nie ma sensu, bo to twoja sprawa, twój poziom i twoje potrzeby, Ciebie stać na to, by okreslać, że poziom jest tam, gdzie ty go masz.

i sądzę też, że monia nie jest kobieta owładniętą manią porażki, bo jej się z mężem nie udało. monia jest przykłądem kobiety takiej jak ty -która ma dzisiaj swoje normy i zasady i sobie ufa.
i to jest chyba najwazniejsze.

sądze twardogłowa, że przeszłaś tak wiele ze swoim mężem, że to ciebie paradokslanie uwolniło z zaleznośći. sądzę, że w dupie głebokiej masz co sądzą inni i jak oceniają twoje wybory, decyzje i zachowania. i w zasadzie - a dlaczego nie? ktoś tam stworzył procedury i zasady zachowania kobiety zdradzonej? sucz mojego męża napisała do mnie, że ona ma swoje zycie, ja swoje i to nie ona mnie zdradziła, a mój mąż. ona jest niewinna. napisałam jej tylko, że ja zawsze szanowałam, że ona ma swoje zycie, ale ona nie uszanowała, że ja swoje mam. w końcu stała sie jego częscią. na własne zyczenie. częscią zycia mojego dziecka, mojej ciaży, częscią mojego poronienia. wlasła w moje zycie z buciorami.. nie powiedziała pateflonowi - chcesz być ze mną.. wybieraj.. nie - ona wprowadziła się w moje zycie żeby popieprzyć się z moim meżem. czy miała prawo się zakochiwać angażować pieprzyć z kim popadnie?? ależ jasne, że tak. ale to nie zmienia faktu, że wprowadziła się w moje zycie, oczywiście z pełną świadomością i zgodą mojego głupiego męża..
ja jednakże, w jej sytuacji, nie chciałabym chodzić w gaciach innej kobiety. ona praktycznie w moich chodziła. ja nie miałam wyboru, bo nie wiedziałam, ona ten wybór miała.

czy była biedna, nieszczęsliwa, wierzyła w to co mówi mój mąż? pewnie tak. ale to nie zmienia faktu, że z własnej, nieprzymuszonej woli brała gacie, które ja miałam cały dzień na tyłku, wyciągała wymięte z pralki i wkłądała na swoja dupę.
amen

56

Odp: list od kochanki
twardogłowa napisał/a:

C?ż, mam ten komfort, że nie muszę się tłumaczyć tobie, wam z tego co robiłam, robię.

Nie jest moim zamiarem chwalenie się, że jej dopiekłam ale zrobiłabym to jeszcze raz i nie żałuję.
To jak ty to oceniasz to twôj problem, nie m?j,

ja już wyrosłam ze ścisłych konwenans?w, nakaz?w, zakaz?w, norm i zachowań narzucanych przez innych, społeczeństwo.
Tak, nazywam go pateflonem, bo w tamtym okresie nim był, teraz jest moim mężem ale nie s?dzę abyś zrozumiała tę r?żnicę bo twoje normy etyczne, ramki w kt?re jesteś wepchana m?wi?, że poniżyłam się, baaa, mam zaburzone spojrzenie.
Nie, ja po prostu jestem wyzwolona.

Nie wiem gdzie Ty żyjesz, Twardogłowa, ale chyba nie rozumiesz jednego. Nie jesteś wyzwolona. Masz po prostu inne ramki. Spojrzenie na siebie, że jesteś wyzwolona pozwala Ci uciekać od ocen innych. A tak się składa, że ludzie raczej nie są wyzwoleni. Nie sikają w miejscach publicznych, nie uprawiają seksu gdzie chcą, bo mają chęć i nie mordują innych dla zabawy. Nie są wyzwoleni, a mają po prostu różne ramki. Ty masz ramkę permisywną, dozwalającą sobie na wszystko, w której wszystko Ci się należy, i tylko Ty jedyna masz prawo sama siebie oceniać. Tylko z tą swoją ramką jesteś usadowiona w społeczeństwie pełnym ludzi o nieco innych ramkach. Ty to nazywasz większym ograniczeniem. Twoja ramka ma to do siebie, że jest wyjątkowo wygodna dla Ciebie, ale nie jest lepsza ani fajniejsza od innych, tyle tylko, że zwalnia Cię od odpowiedzialności za to co robisz i tyle. Oczywiście to problem osób Cie oceniających. Na tym właśnie polega w ogóle problem z osobami takimi jak Ty. Nie ma z nimi komunikacji, bo mają przekonanie, że same są sobie sterem, żeglarzem, okrętem. A jeśli jesteś tak wyzwolona, tak nieograniczona przez normy moralne, to co Ci przeszkadzało właściwie, że Twój mąż (któremu nawet wymysliłaś inną, poniżającą nazwę, by udawać, że to nie ta sama osoba, z którą ciągle jesteś) posuwał inne panie? Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież oni tylko mieli inne ramki, jeszcze bardziej wyzwolone. Czyżby Twoje ograniczały Cię tak bardzo, że tego nie zrozumiałaś?

A stwierdzenie "To mój problem, a nie Twój" jest genialne. Wyobrażam sobie, że dokładnie to samo mogłyby Ci powiedzieć kochanki Twojego męża.

57

Odp: list od kochanki
twardogłowa napisał/a:

teraz jest moim mężem ... Nie, ja po prostu jestem wyzwolona ... Nie zrozumiesz, ramki ci to uniemożliwiajá.

O jak miło się to czyta! Niezależna finansowo, pozbierała się po zdradzie, wciąż jest z mężem bo tak chce, nie ma zniszczonego poczucia wartości. Podoba mi się.

58

Odp: list od kochanki

Nie przesadzajcie z tymi ramkami. Bycie w ramce od razu jest traktowane jako coś złego. Z kolei bycie wyzwolonym to coś dobrego. Żadne z tych twierdzeń nie jest prawdziwe.

Kluczem jest dbanie o szczęście swoje jak i innych ludzi. Możemy uprawiać seks na środku sklepu -- nie miałbym z tym problemu. Ale nie chciałbym widzieć jak ludzie uprawiają seks na środku sklepu (z wielu powodów). Dlatego nie uprawiam seksu na środku sklepu.

Twierdzenie, że seks może być tylko po ślubie jest przykładem "oramkowania", gdzie ktoś nie jest w stanie myśleć racjonalnie i nie jest tolerancyjny dla innych osób. Wejście nago do sklepu po paczkę papierosów wcale nie jest wyzwoleniem, ale głupotą, bo można w ten sposób skrzywdzić innych.

59

Odp: list od kochanki

W mojej dawnej pracy nawiazal sie romans, ktory z czasem stal sie tajemnica poliszynela.
Facet zonaty 2 dzieci, ona mlodsza sporo, panienka.
Za czas jakis zaczela wydzwaniac jego zona obrazajac wszystkich naokolo, jak popadnie. Teksty w stylu - czy to burdel pana K?, z ktora z panienek pana K mam przyjemnosc rozmawiac itp. Czas jakis to trwalo, tak szczerze mowiac mialysmy juz dosc, porosilam szefa, zeby porozmawial z panem K, bo sytuacja robi sie nieznosna.
W kazdym badz razie opinia o zonie pana K byla krytyczna - niezrownowazona, wariatka itp., byc moze chlop ma racje, ze odlatuje.
Za czas jakis, w zupelnie przypadkowych okolicznosciach poznalam druga strone medalu . Facet zachowywal sie jak swinia, nie lozyl na dzieci, w trakcie podzialu majatku walczyl jak lew o kazda scierke, po rozwodzie zero kontaktu z dziecmi, ciagla walka o zmniejszenie alimentow.
Kobitka dlugo sie podnosila po rozwodzie, terapie, leki itp. Okazala sie byc mila, fajna kobieta.
Do czego zmierzam - gdybym nie poznala jej w pozniejszym czasie  pozostalaby we mnie opinia o niej, jako niezrownowazonej wariatce rozdajacej ciosy na prawo i lewo.
Na dzisiaj wiem, ze wynikalo to z jej bezsilnosci, ale nie wszyscy o tym widziec musza.
Sadze, ze osoby postronne wciagane w malzenskie perypetie moga zajac bardzo rozne stanowiska.
Pisanie do zakladu pracy, rozglaszanie wszem i wobec, moze obrocic sie przeciwko.

Co do zemsty.
Absolutnie, tylko i wylacznie na zdradzajacym. Albo jest rozumnym stworzeniem, albo bezmozgiem, przekazywanym z rak do rak.
Jezeli kochanka ma bezczelnosc nachodzic moj dom, piszac listy, telefonujac tzn ze czuje posrednie przyzwolenie kochanka.

Twardoglowa - nie gorszy mnie Twoje postepowanie. Ludzie maja rozne temperamenty , ale to maz-zdrajca powinien potrafic sprawe zalatwic
Sorry, ale facet byl z ta kobieta,  znal ja, wiedzial na co ja stac - powinien umiec to zakonczyc tak, zeby sie nie wloklo jak smrod za........
A tak zwalil to na Ciebie.
Mnie by wykonczylo ogladanie golej doopy kochanicy itp.

60

Odp: list od kochanki

Tancerko,zastanawiasz się co było powodem napisania przez ową kobietę listu - rozgoryczenie!!! Rozgoryczenie wynikające z założenia, że skoro ona nie ma Twojego męża, to Ty też go nie będziesz miała... 
Piszesz, że mąż jest przygnębiony, nigdzie nie wychodzi - nie dziw się, ten list uderzył w najbliższe mu dwie osoby; Ciebie, bo poznałaś szczegóły ich znajomości (i na pewno on nie jest szczęśliwy z tego powodu), i w kochankę, której ufał, a która okazała się nielojalna...

61

Odp: list od kochanki
ja_pogubiona napisał/a:

Ja_pogubiona,
pozwolę sobie odnieść się do Twoich słów, gdyż jakby z innej strony mam na to spojrzenie.
Ja byłem tym który miał romans...

Dla mnie jako kochanki najwiekszą "karą" i upokorzeniem było i jest:

1. To, że udało mu się do niej wrócić i spadł po tym wszystkim na cztery łapy.
Nie spadłem na cztery łapy, raczej walnąłem o glębę jak zając uczący się latać... A eks kochanka zadbała o to by jż dowiedziała się o moich występkach.
2. To, że ona mi nie uwierzyła. Co musiał jej naopowiadać? Jakie straszne kłamstwa? Rozumiem że można wybaczyć krótkotrwały romans. Ale nie dwa lata i wspólne z kochanką mieszkanie i życie. Rozumiem, że można wybaczać dla dobra rodziny i dzieci. Ale tutaj tej rodziny jeszcze nie było. Nigdy nie uwierzę, że znając prawdę byłaby dziś nadal jego narzeczoną, kto przy zdrowych zmysłach chciałby wychodzić za mąż za kogoś takiego?
Moja jż nie uwierzyła i mam 2 m-ce do rozwodu... A eks kochanka, z czystej złości i postępowania chyba wyłącznie na zasadzie "po mnie choćby i potop" i pól roku po tym jak zerwałem z nią wszelki kontakt potrafi w środku nocy dzwonić oczywiście z n-ru zastrzeżonego i cisza w telefonie...
3. To, że byłam słaba i dalam się w to wmanewrować ponownie. I musiałam patrzeć jak kombinuje żebyśmy mogli wyjeżdżać, jak kombinuje nieprawdziwe delegacje, jak wciąga innych w swoje kłamstwa.
Cóż, poniekąd w późniejszym etapie mojego romansu, to ona wywierała na mnie coraz większą presję i szantaże, nasilające się w momencie gdy chciałem zakończyć to...A z tym kombinowaniem, aż taki "dobry" jak Twój, nie byłem...
4. To, jak otoczenie teraz na mnie patrzy. Wiedząc że z nim sypiałam po tym wszystkim i wiedząc o jego "podchodach"
Byłaś świadoma w co wchodzisz...
5. To, że jutro w Sylwestra będę sama. Rok temu był z nim. Pełen nadziei na wspólną przyszłość. Jakże złudne to było. On za to świetnie się będzie bawił z nią.
6, Moja zraniona psychika na bardzo długo i brak wiary w cokolwiek.


Myślę że odcierpiałam i jeszcze odcierpię swoje. Los już o to zadbał.
.

Dodam tylko, że "LOS" to inna nazwa naszych decyzji... Ty płacisz za swoje, ja płacę za swoje...
Oczywiście, nie wszystkie sytuacje da się "podciągnąć" pod jeden mianownik.
W moim przypadku, konsekwencją mojej nieuczciwości i egoizmu jest rozpad rodziny, niemniej sytuacja nie jest biało-czarna i jestem tego świadom, zaś co do eks kochanki, zwanej przeze mnie "flamą"... Płaci zapewne podobną cenę jaką i Ty płacisz, a potem przyjdzie czas na odsetki.

Mogę mieć tylko nadzieję i życzę Ci tego, by ta sytuacja nauczyła Ciebie równie wiele jak mnie i byś wyciągnęła dobre wnioski, by potem być tak po prostu szczęśliwą.

62

Odp: list od kochanki

Co do tematu 'listu od kochanki' to faktycznie prezent nieziemski, ja bym się chyba nie pozbierała szybko po czymś takim, ale wiem jedno, że nie popuściła bym mężowi tego. Ją bym zlała, bo szkoda brudzić sobie ręce takim czymś, ale on musiałby się szybko ustosunkować i poczynić odpowiednie kroki. Może bym kiedyś żałowała i wypisywała po forach w temacie 'rozwód', ale trudno, grzałby do tej s...y jak z nią mu tak dobrze było.

63

Odp: list od kochanki

Bardzo proszę o powrót do tematu wątku i zakończenie robienia bezustannego off topu. Przypominam też, że forum nie miejscem na prywatne utarczki - w tym celu proszę o przeniesienie się na grunt prywatny.

64

Odp: list od kochanki

Tancerko , napisz co u Ciebie i jak sobie radzisz , bo to bardziej mnie interesuje.

65

Odp: list od kochanki
ewelina20 napisał/a:

Przecież to nie jest tylko wina kochanki ona go na siłę nie ciągnęła do łóżka,nie zmuszała do niczego on sam z siebie to robił, więc dlaczego taka chęć odegrania się na niej. Może  mąż potrzebował odskoczni od rutyny,albo ją poikochał.Musicie to między sobą wyjaśnić a nie szkodzić kobiecie i oczerniać ją w jej pracy

Nic bardziej płytkiego nie dałas rady wymysleć?

Posty [ 1 do 65 z 84 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026