Zabrakło wiele punktów w tym podsumowaniu.
1. Możesz być kobietą spełnioną edukacyjnie, zawodowo i rodzinnie;
2. Mężczyźni dla ciebie to partnerzy w każdym miejscu, zawodowym i rodzinnym; (czyli w pracy, w sklepie, w kuchni, w łazience, w ogrodzie, przy wymianie oleju silnikowego, przy praniu etc. etc. bo wyobraź sobie że potrafię spokojnie poprowadzić dom, wyprać, pozmywać naczynia, umyć okna, zrobić zakupy, pomóc córce w przygotowaniach do balu maskowego w przedszkolu)
3. Masz dystans do siebie, płci, żartów, bo jesteś kobietą z pierwszego punktu, masz poczucie własnej wartości, i żadne psedufeministki nie muszą tobie wmawiać, że wrzucając slipy męża do pralki, ubywa tobie niezależności;
4. Kierujesz się zdrowym osądem sytuacji i w wielu sytuacjach nie chcesz wchodzić w spodnie, bo miło być kobietą, tak samo jak przyjemnie w wielu przypadkach być facetem;
5. Logicznie rozumując nie dasz sobie wmówić że feministki walczą o jakieś prawa kobiet, bo jedyne co robią to ośmieszają przede wszystkim siebie;
6. Twoja rola społeczna i rodzinna nie zaciera się w wyniku tego, że czasami zwyczajnie zdecydowanie więcej w tobie kobiety i przyznajesz, że facet czasami musi być szorstki, tak samo jak kobieta może chcieć zjeść ogórki z tortem;
7. Dostrzegasz w sobie, pomimo sukcesu zawodowego, posiadania własnego zdania i reputacji, potrzebę bycia małą dziewczynką, bo nic tak nie daje frajdy jak pozwolenie nie tylko sobie, na chwilkę odczucia bezpieczeństwa jakie daje obecność ukochanego i jego męskiego ramienia. Jako kobieta potrzebujesz oparcia i oczekujesz czułości, okazywania tego że jesteś najważniejsza, że nawet jeżeli obowiązki zawodowe czasami przytłaczają, to twoja druga połowa ciebie zrozumie i zamiast żali, wymysłów, przywita gorącą herbatą i zaprowadzi do łazienki gdzie czeka gorąca kąpiel, z odpowiednimi olejkami relaksacyjnymi i muzyką.
8. Dostrzegasz w sobie potencjał, zawodowy i rodzinny, budowany nie tylko na swoim doświadczeniu, umiejętności, wiedzy, wykształceniu etc, ale również przy efektownym wsparciu swojego faceta, który dostrzegając twoje mocne strony, tylko je wspiera i pomaga rozbijać nie jeden mur.
9. Już wiesz, że łóżko to nie miejsce gdzie kobieta ma robić za wyposażenie, ale może być bardzo aktywną partnerką a co za tym idzie, oboje zauważacie że w łóżku może być istny pożar a nie tylko skute lodem miejsce do spania.
10. Po ostatnie, jak widzisz to wszystko, to stwierdzasz że nie potrzebne są tobie żadne głupio-mądre dziewuszyska, stwierdzające że i tak twoje życie to koszmar, bo przecież ten facet ... ... ...
Mnie sie ten opis podoba i w zasadzie poza punktem 5 swietnie sie w nim odnajduje:)
Wlasnie opisales jaka moze wygladac i zachowywac sie 100% kobiete i jednoczesnie 100% feministka. Bo w zadnym wypadku nie zgodze sie z tym, ze feministka (czyli osoba ceniaca sobie prawa kobiet do rownego traktowania) to jakas zapuszczona chlopobaba w nieforemnych portkach, pryszczata, leniwa i plujaca mezczyznom w twarz.
Ja mezczyzn bardzo lubie i nie mam z nimi problemow, ani w zyciu zawodowym ani prywatnym. Problem mam jedynie ze skrajnymi fundamentalistami i szowinistami oraz z zacofaniem w wydaniu jakiejkolwiek plci.