netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Równouprawnienie kobiet

501 odpowiedzi41 640 wyświetleńzałożony przez Tomasinho, 05.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 502 ]

391 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-13 11:18:53)

Odp: Równouprawnienie kobiet
adikami napisał/a:

Zabrakło wiele punktów w tym podsumowaniu.
1. Możesz być kobietą spełnioną edukacyjnie, zawodowo i rodzinnie;
2. Mężczyźni dla ciebie to partnerzy w każdym miejscu, zawodowym i rodzinnym; (czyli w pracy, w sklepie, w kuchni, w łazience, w ogrodzie, przy wymianie oleju silnikowego, przy praniu etc. etc. bo wyobraź sobie że potrafię spokojnie poprowadzić dom, wyprać, pozmywać naczynia, umyć okna, zrobić zakupy, pomóc córce w przygotowaniach do balu maskowego w przedszkolu big_smile)
3. Masz dystans do siebie, płci, żartów, bo jesteś kobietą z pierwszego punktu, masz poczucie własnej wartości, i żadne psedufeministki nie muszą tobie wmawiać, że wrzucając slipy męża do pralki, ubywa tobie niezależności;
4. Kierujesz się zdrowym osądem sytuacji i w wielu sytuacjach nie chcesz wchodzić w spodnie, bo miło być kobietą, tak samo jak przyjemnie w wielu przypadkach być facetem;
5. Logicznie rozumując nie dasz sobie wmówić że feministki walczą o jakieś prawa kobiet, bo jedyne co robią to ośmieszają przede wszystkim siebie;
6. Twoja rola społeczna i rodzinna nie zaciera się w wyniku tego, że czasami zwyczajnie zdecydowanie więcej w tobie kobiety i przyznajesz, że facet czasami musi być szorstki, tak samo jak kobieta może chcieć zjeść ogórki z tortem;
7. Dostrzegasz w sobie, pomimo sukcesu zawodowego, posiadania własnego zdania i reputacji, potrzebę bycia małą dziewczynką, bo nic tak nie daje frajdy jak pozwolenie nie tylko sobie, na chwilkę odczucia bezpieczeństwa jakie daje obecność ukochanego i jego męskiego ramienia. Jako kobieta potrzebujesz oparcia i oczekujesz czułości, okazywania tego że jesteś najważniejsza, że nawet jeżeli obowiązki zawodowe czasami przytłaczają, to twoja druga połowa ciebie zrozumie i zamiast żali, wymysłów, przywita gorącą herbatą i zaprowadzi do łazienki gdzie czeka gorąca kąpiel, z odpowiednimi olejkami relaksacyjnymi i muzyką.
8. Dostrzegasz w sobie potencjał, zawodowy i rodzinny,  budowany nie tylko na swoim doświadczeniu, umiejętności, wiedzy, wykształceniu etc, ale również przy efektownym wsparciu swojego faceta, który dostrzegając twoje mocne strony, tylko je wspiera i pomaga rozbijać nie jeden mur.
9. Już wiesz, że łóżko to nie miejsce gdzie kobieta ma robić za wyposażenie, ale może być bardzo aktywną partnerką a co za tym idzie, oboje zauważacie że w łóżku może być istny pożar a nie tylko skute lodem miejsce do spania.
10. Po ostatnie, jak widzisz to wszystko, to stwierdzasz że nie potrzebne są tobie żadne głupio-mądre dziewuszyska, stwierdzające że i tak twoje życie to koszmar, bo przecież ten facet ... ... ...

Mnie sie ten opis podoba i w zasadzie poza punktem 5 swietnie sie w nim odnajduje:) 

Wlasnie opisales jaka moze wygladac i zachowywac sie 100% kobiete i jednoczesnie 100% feministka. Bo w zadnym wypadku nie zgodze sie z tym, ze feministka (czyli osoba ceniaca sobie prawa kobiet do rownego traktowania) to jakas zapuszczona chlopobaba w nieforemnych portkach, pryszczata, leniwa i plujaca mezczyznom w twarz.

Ja mezczyzn bardzo lubie i nie mam z nimi problemow, ani w zyciu zawodowym ani prywatnym. Problem mam jedynie ze skrajnymi fundamentalistami i szowinistami oraz z zacofaniem w wydaniu jakiejkolwiek plci.

392

Odp: Równouprawnienie kobiet

Muss, niby to co Adikami sobie wypunktował ma sens, bo ciężko się nie zgodzić z partnerstwem, samorealizacją, wspieraniem...itp., ale zauważ jak ten cały słodki obrazek jest niejako obramowany takim wetem " nie feministkom, głupio-mądrym dziewuszyskom, które wymyślają sobie problemy".

Bo tak z tego wynika, że:
- nie ma dyskryminacji w miejscach pracy pod wzgl. płacy dla kobiet
- w większości polskich domów jest kompletna równowaga w podejmowaniu prac domowych
- w polskim społeczeństwie nie ma mizoginii, szczególnie w zawodach uważanych tradycyjnie za "męskie"
- określenia jak "bije się jak kobieta", "dziewczynki do matmy głowy nie mają" nie są obraźliwe
- jest pełne wsparcie dla kobiet idących na urlop macierzyński, pracodawca przyjmuje je z powrotem z otwartymi ramionami

A tak w ogóle, kobieta wygląda jak z reklamy, wpatrzona w swojego misia, bo on taki mądry, szczodry i wie najlepiej.

393

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Muss, niby to co Adikami sobie wypunktował ma sens, bo ciężko się nie zgodzić z partnerstwem, samorealizacją, wspieraniem...itp., ale zauważ jak ten cały słodki obrazek jest niejako obramowany takim wetem " nie feministkom, głupio-mądrym dziewuszyskom, które wymyślają sobie problemy".

Bo tak z tego wynika, że:
- nie ma dyskryminacji w miejscach pracy pod wzgl. płacy dla kobiet
- w większości polskich domów jest kompletna równowaga w podejmowaniu prac domowych
- w polskim społeczeństwie nie ma mizoginii, szczególnie w zawodach uważanych tradycyjnie za "męskie"
- określenia jak "bije się jak kobieta", "dziewczynki do matmy głowy nie mają" nie są obraźliwe
- jest pełne wsparcie dla kobiet idących na urlop macierzyński, pracodawca przyjmuje je z powrotem z otwartymi ramionami

A tak w ogóle, kobieta wygląda jak z reklamy, wpatrzona w swojego misia, bo on taki mądry, szczodry i wie najlepiej.

Wiem wiem, jak to jest w PL.  D...y nie urywa.  Z dugiej strony, jak czytam niektore posty pan, to sobie mysle: maja czego chca. Jak im na zapiecku dobrze, to co ja bede tutaj prawdy oczywiste glosic.

Mnie w tej zgodzie z opisem bardziej chodzilo o to, ze bedac feministka wcale nie trzeba tracic na kobiecosci czy cieple w kazdym innym aspekcie.
Bardzo podobala mi sie tez parafraza napisana przez Vian. Prawie odnalazlam w niej swojego mezczyzne..feministe w zwiazku z tym? Bo do obrazu rodzimego slowianskiego macho jakos mi calkiem nie pasuje.
Wlasnie w tym rzecz, ze wiedzac o co w tym rownouprawnieniu chodzi oboje szanujemy swoje i wzajemne prawa, wykonujemy naprzemiennie rozne obowiazki (w miare mozliwosci i talentow), i nie przestajemy jednoczesnie czuc sie dobrze jako kobieta i mezczyzna. Czy on pomagajac mi w pracach domowych albo zostajac w domu z dzieckiem staje sie baba? Czy ja kierujac firma meska i zarabiajac "meska" pensje przy tym jestem juz w polowie facetem? Tylko ograniczony umysl tak pomysli.

394 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-11-13 13:20:14)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Mnie w tej zgodzie z opisem bardziej chodzilo o to, ze bedac feministka wcale nie trzeba tracic na kobiecosci czy cieple w kazdym innym aspekcie.
Bardzo podobala mi sie tez parafraza napisana przez Vian. Prawie odnalazlam w niej swojego mezczyzne..feministe w zwiazku z tym? Bo do obrazu rodzimego slowianskiego macho jakos mi calkiem nie pasuje.
Wlasnie w tym rzecz, ze wiedzac o co w tym rownouprawnieniu chodzi oboje szanujemy swoje i wzajemne prawa, wykonujemy naprzemiennie rozne obowiazki (w miare mozliwosci i talentow), i nie przestajemy jednoczesnie czuc sie dobrze jako kobieta i mezczyzna. Czy on pomagajac mi w pracach domowych albo zostajac w domu z dzieckiem staje sie baba? Czy ja kierujac firma meska i zarabiajac "meska" pensje przy tym jestem juz w polowie facetem? Tylko ograniczony umysl tak pomysli.

Ależ przecież to jest oczywiste. I też tak w domu mam. Bardzo mi się parafraza Vian podobała, bo wskazuje na parę rzeczy, które nawet Ci "oświeceni" mężczyźni polscy uznaliby za niemęskie. Co nie miało by miejsca gdyby FAKTYCZNIE uznawali CALKOWITA równość.

Bardziej mnie wkurza to, że na to w ogóle się zwraca uwagę. W większości antyfeministycznych rantów polskich facetów pojawia się zawsze taka teza, że jeżeli bronisz praw kobiet i zwracasz uwagę na przykłady dyskryminacji, to jesteś paskudnym babochłopem, który z frustracji bycia niechcianą przez facetów, szuka dziury w całym. Z drugiej strony jak nie zwracasz dużej uwagi na swój wygląd (nie mówię o braku higieny, tylko o braku zainteresowania modą, olejkami, kremami), to nie jesteś "kobieca". To ja się pytam, jak się nie umaluję, to mi nagle cycki odpadną i jajniki uschną?- bo ja kompletnie nie rozumiem tej słownej konstrukcji.

395

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Ja to ktrotko skwituje :

1. nie interesuje mnie co bylo kiedys, w czasach, kiedy o dobrobyt danego kraju walczono mieczem czy bagnetem. Kiedys nie bylo znacznych roznic miedzy dobrobytem Anglosasow, Germancow czy Slowian. Dopoki zylo sie z rolnictwa, malej manufaktury i handlu wymiennego.

Właśnie widzę, że cię nie interesuje, a szkoda, bo gdybyś się pochyliła nad tym zagadnieniem, to zauważyłabyś, że dobrobyt większości dzisiejszych bogatych państw nie narodził się wczoraj ale był budowany przez setki lat. To się nawet jakoś tak naukowo nazywa - kumulacja dobrobytu czy jakoś tak. No i niestety różnice między światem anglogermańskim i słowiańskim były "od zawsze". Średni dystans zacofania to 30-50 lat. Tak było w wieku XIII i o dziwo tak jest teraz. Może dystans się zmniejszył ale jest.

Mussuka napisał/a:

Wiec ponawiam prosbe: wskaz mi kraj, w dzisiejszej Europie, ktory ma sie ekonomicznie dobrze i w ktorym kobiety rezygnuja z pracy zawodowej i spedzaja swoje dnie u kadzieli albo z maselnica.

Tylko, że ja nie neguję twojej tezy - w bogatych państwach kobiety pracują zawodowo. Ja ją tylko delikatnie modyfikuję big_smile Kobiety pracują zawodowo w tych państwach, bo to bogate państwa i stały się bogate na dużo wcześniej niż kobiety dopuszczono do rynku pracy. Naprawdę spójrz i przeanalizuj strukturę zatrudnienia kobiet, w jakich głównie jest to branżach. Głównie sektorze zajmującym się człowiekiem i jego problemami - to jest zdobycz przełomu XIX i XX wieku, bo wcześniej nikt się tym specjalnie nie przejmował. To jest efekt skumulowania takiego poziomu bogactwa, że państwo stać na opiekuńczość, służbę zdrowia, rozbudowane szkolnictwo. Widzisz, zgadzamy się co efektu tylko inaczej rozumiemy przyczynę i skutek smile

Beyondblackie napisał/a:

Bo tak z tego wynika, że:
- nie ma dyskryminacji w miejscach pracy pod wzgl. płacy dla kobiet.

Bo nie ma, nawet w strasznej Polsce. Kobieta i mężczyzna o tych samych kwalifikacjach i stanowisku dostaną taką samą pensję. Cały myk polega, że w całej populacji kobiety pracują na stanowiskach i zawodach, które są gorzej opłacane i z naturalnych przyczyn pracują w mniejszym wymiarze czasu niż mężczyźni. Statystycznie daje to niższe zarobki kobiet od mężczyzn. Na całym bożym świecie, a nie tylko w okropnie zacofanej Polsce W Wlk. Brytanii też, sprawdź statystyki.

Beyondblackie napisał/a:

- w większości polskich domów jest kompletna równowaga w podejmowaniu prac domowych.

To jest problem domowy i pozwól aby każdy rozstrzygał go po swojemu. Co ci do tego jak ktoś lubi nierównowagę?

Beyondblackie napisał/a:

- w polskim społeczeństwie nie ma mizoginii, szczególnie w zawodach uważanych tradycyjnie za "męskie".

Może i jest i ...?

Beyondblackie napisał/a:

- jest pełne wsparcie dla kobiet idących na urlop macierzyński, pracodawca przyjmuje je z powrotem z otwartymi ramionami.

Generalizujesz i to brzydko. Polskie prawodawstwo pod tym względem jest dobre, a praktyka zależy już od pracodawców. Dla twojej wiadomości - moją żonę po powrocie z urlopu macierzyńskiego do pracy w korporacji wysiudało z pracy w pełni kobiece towarzystwo koleżanek i menadżerek. Nie brał w tym udziału ani jeden facet. Solidarność jajników kurde balans...

396

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

W większości antyfeministycznych rantów polskich facetów pojawia się zawsze taka teza, że jeżeli bronisz praw kobiet i zwracasz uwagę na przykłady dyskryminacji, to jesteś paskudnym babochłopem, który z frustracji bycia niechcianą przez facetów, szuka dziury w całym. Z drugiej strony jak nie zwracasz dużej uwagi na swój wygląd (nie mówię o braku higieny, tylko o brak zainteresowania modą, olejkami, kremami), to nie jesteś "kobieca". To ja się pytam, jak się nie umaluję, to mi nagle cycki odpadną i jajniki uschną?- bo ja kompletnie nie rozumiem tej słownej konstrukcji.

Dlatego pisalam o ograniczonych umyslach:))

Z zewnatrz zatem, musze sie pochwalic, a co?;), jestem calkowitym zaprzeczeniem feministki. I cycki mam i kosmetyki lubie i maluje sie i zdarzy sie kiecuchne do obcasikow zalozyc. Ani fryzjerow ani kosmetyczek nie unikam, jedyne nie kobiece mam podejscie do galerii handlowych - zwiewam z nich szybciej niz wchodze.
Odkad skonczylam liceum nie mialam wiekszego problemu z facetami, zawsze ktos chetny sie znajdowal. Nie zawsze byl wart bycia z nim na dluzej.
Lubie gotowac, lubie dzieci, lubie czuc sie kobieco.
W jaki sposob to koliduje z checia bycia traktowana fair i na takich samych prawach jak "brzydsza" czesc spoleczenstwa? Przeciez o to chodzi w tej calej "walce".

397

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja to ktrotko skwituje :

1. nie interesuje mnie co bylo kiedys, w czasach, kiedy o dobrobyt danego kraju walczono mieczem czy bagnetem. Kiedys nie bylo znacznych roznic miedzy dobrobytem Anglosasow, Germancow czy Slowian. Dopoki zylo sie z rolnictwa, malej manufaktury i handlu wymiennego.

Właśnie widzę, że cię nie interesuje, a szkoda, bo gdybyś się pochyliła nad tym zagadnieniem, to zauważyłabyś, że dobrobyt większości dzisiejszych bogatych państw nie narodził się wczoraj ale był budowany przez setki lat. To się nawet jakoś tak naukowo nazywa - kumulacja dobrobytu czy jakoś tak. No i niestety różnice między światem anglogermańskim i słowiańskim były "od zawsze". Średni dystans zacofania to 30-50 lat. Tak było w wieku XIII i o dziwo tak jest teraz. Może dystans się zmniejszył ale jest.

A jakos z historii pamietam, ze Polska czy tzw. Lachy to byl kraj onegdaj mlekiem i miodem plynacy, o ogromnym terytorium, z bogactwem ziem, bursztynowym szlakiem, wielokulturowym i dosc postepowym spoleczenstwem i gdzie tam baronom czy hrabiom z wysp bylo do polskich ksiazat i magnatow? Zesmy sobie to sami poniekad spi..li, to insza inszosc i nie ten temat.
Teraz te roznice sa o wiele wieksze i zeby dojsc do poziomu krajow rozwinietych, sorry, ale rekawy musi zakasac nie tylko meska czesc populacji.

Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Wiec ponawiam prosbe: wskaz mi kraj, w dzisiejszej Europie, ktory ma sie ekonomicznie dobrze i w ktorym kobiety rezygnuja z pracy zawodowej i spedzaja swoje dnie u kadzieli albo z maselnica.

Tylko, że ja nie neguję twojej tezy - w bogatych państwach kobiety pracują zawodowo. Ja ją tylko delikatnie modyfikuję big_smile Kobiety pracują zawodowo w tych państwach, bo to bogate państwa i stały się bogate na dużo wcześniej niż kobiety dopuszczono do rynku pracy. Naprawdę spójrz i przeanalizuj strukturę zatrudnienia kobiet, w jakich głównie jest to branżach. Głównie sektorze zajmującym się człowiekiem i jego problemami - to jest zdobycz przełomu XIX i XX wieku, bo wcześniej nikt się tym specjalnie nie przejmował. To jest efekt skumulowania takiego poziomu bogactwa, że państwo stać na opiekuńczość, służbę zdrowia, rozbudowane szkolnictwo. Widzisz, zgadzamy się co efektu tylko inaczej rozumiemy przyczynę i skutek smile

a ja ponownie sluze przykladem finskim. Bogaty od dawna kraj??? Kobiety zatrudnione glownie w sektorze publicznym i tzw. "ludzkim"?. Hmm, chyba nie znam az tak dobrze kraju, w ktorym od kilkunastu lat mieszkam. Co do wypracowanego przez OBIE plcie socjalu - pelna zgoda. Zwlaszcza, ze po ostatniej wojnie niewielu mezczyzn sie ostalo i ciezar wypracowania PKB spoczal wlasnie na barkach kobiet. Silnych i madrych.

398

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

A jakos z historii pamietam, ze Polska czy tzw. Lachy to byl kraj onegdaj mlekiem i miodem plynacy, o ogromnym terytorium, z bogactwem ziem, bursztynowym szlakiem, wielokulturowym i dosc postepowym spoleczenstwem i gdzie tam baronom czy hrabiom z wysp bylo do polskich ksiazat i magnatow? Zesmy sobie to sami poniekad spi..li, to insza inszosc i nie ten temat.
Teraz te roznice sa o wiele wieksze i zeby dojsc do poziomu krajow rozwinietych, sorry, ale rekawy musi zakasac nie tylko meska czesc populacji.

Dobrze pamiętasz ale to było bogactwo na krótką metę, byliśmy takim ówczesnym szejkanatem żyjącym z ropy. Przez jakiś czas żyliśmy dobrze odcinając kupony z bycia spichlerzem Europy. Tylko, że świat nie stał w miejscu. My mieliśmy bardzo dobre ziemie, co się nie zasiało to urosło. Inne kraje miały gorzej więc inwestowały w unowocześnienie metod uprawy, my nie. W końcu okazało się, że dobre plony można uzyskiwać i poza Polską smile Do tego Zachód rozwijał przemysł, a u nas szło to słabiej, bo i po co nie? Zrobiliśmy klasyczny błąd. Czy płynie z tego jakaś nauka? Dla niektórych tak, dla innych nie. Wystarczy spojrzeć co robią "ciemne" Araby siedzące na ropie i gdzie pakują petrodolary. Dla porównania zobaczyć co robi z petrodolarami Rosja i już możemy dość dobrze prognozować kogo czeka los I RP big_smile

Mussuka napisał/a:

a ja ponownie sluze przykladem finskim. Bogaty od dawna kraj??? Kobiety zatrudnione glownie w sektorze publicznym i tzw. "ludzkim"?. Hmm, chyba nie znam az tak dobrze kraju, w ktorym od kilkunastu lat mieszkam. Co do wypracowanego przez OBIE plcie socjalu - pelna zgoda. Zwlaszcza, ze po ostatniej wojnie niewielu mezczyzn sie ostalo i ciezar wypracowania PKB spoczal wlasnie na barkach kobiet. Silnych i madrych.

Ojej, przecież nie neguję, że Finowie dobrze zainwestowali w nowe technologie i innowacyjność, i niech ci będzie - w silne i mądre kobiety big_smile

399

Odp: Równouprawnienie kobiet

Mussuka, no właśnie. Ja jestem mała blondynka co do fryzjera chodzi, do manikurzystki chodzi, w sukienki się ubiera, maluje się i obcasy nosi. Nawet w tej przaśnej Polsce, kilkanaście lat temu, uważana byłam za atrakcyjną i nawet o ile wielu facetów się mnie bało, to jakoś chłopaków miałam big_smile Natomiast, nie rozumiem, dlaczego jeżeli kobieta ma inne priorytety, to nagle odmawia się jej kobiecości??? Facet, niezależnie czy elegancki czy w rozciągniętym podkoszulku jest facetem.

400 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-13 14:37:28)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Mussuka, no właśnie. Ja jestem mała blondynka co do fryzjera chodzi, do manikurzystki chodzi, w sukienki się ubiera, maluje się i obcasy nosi. Nawet w tej przaśnej Polsce, kilkanaście lat temu, uważana byłam za atrakcyjną i nawet o ile wielu facetów się mnie bało, to jakoś chłopaków miałam big_smile Natomiast, nie rozumiem, dlaczego jeżeli kobieta ma inne priorytety, to nagle odmawia się jej kobiecości???

Bo jak nie znajduje sie innych rzeczowych argumentow, to najlepiej wrzasnac: bo Ty jestes brzydka:)) I pewnie zaden Ci nie chcial.

Beyondblackie napisał/a:

Facet, niezależnie czy elegancki czy w rozciągniętym podkoszulku jest facetem.

Nawet jak ma koszule z rozowego polyesteru i obcisle spodnie w kolorze lila, tez pozostanie facetem, bo to co ma na sobie, to jedynie opakowanie, dzis takie, jutro pewnie inne. Tresc czy zawartosc czyli jego meskosc znajduje sie, jak dla mnie, najpierw pod kopula, a potem paredziesiat centymetrow w dol:)) Na pewno, nie w odwrotnej kolejnosci.

401

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Tylko, że ja nie neguję twojej tezy - w bogatych państwach kobiety pracują zawodowo. Ja ją tylko delikatnie modyfikuję big_smile Kobiety pracują zawodowo w tych państwach, bo to bogate państwa i stały się bogate na dużo wcześniej niż kobiety dopuszczono do rynku pracy. Naprawdę spójrz i przeanalizuj strukturę zatrudnienia kobiet, w jakich głównie jest to branżach. Głównie sektorze zajmującym się człowiekiem i jego problemami - to jest zdobycz przełomu XIX i XX wieku, bo wcześniej nikt się tym specjalnie nie przejmował. To jest efekt skumulowania takiego poziomu bogactwa, że państwo stać na opiekuńczość, służbę zdrowia, rozbudowane szkolnictwo. Widzisz, zgadzamy się co efektu tylko inaczej rozumiemy przyczynę i skutek smile

.

Nie zgodzę się Snake. Odnośnie tych tak zwanych krajów bogatych i pracujących w nich kobiet. One nie pracują dlatego że kraje są bogate wiec panie mogą spełniać swoje marzenia i rozwijać zawodowo. Kobiety tam zaczęły pracować przed osiągnięciem owego bogactwa. A zaczęły bo bardzo szybko zdano sobie sprawę z tego że jeśli chce się osiągnąć rozwój bogactwo i co tam jeszcze to sami mężczyźni nie dadzą rady. Wtedy zaczęło się aktywowanie kobiet na rynku pracy. Owe łatwo dostępne żłobki, przedszkola i tzw benefity to nie zasługa kobiet , tylko skutek tego że rządy doszły do słusznego wniosku że skoro chcą aby oboje dorośli w rodzinie pracowali to trzeba zapewnić opiekę dzieciom,

402

Odp: Równouprawnienie kobiet

Ja się zastanawiam, tak zupełnie poważnie, kto by pracował w zawodach takich jak pielęgniarka, nauczycielka, opiekunka (czyli w tych co nie generują kasy a zajmują się ludźmi), gdyby kobiety w domu miały siedzieć? Nagle znalazłoby się 50% więcej mężczyzn, z powietrza? Czy po prostu nie byłoby funkcjonujących szkół, domów opieki czy szpitali i wrócilibyśmy do Wiktoriańskich warunków dzieci zasuwających w fabrykach i pana doktora przychodzącego tylko do domu bogatych...

Emancypacja kobiet nie jest jakimś widzimisię krajów zamożnych, co sobie mogą pozwolić na wyrzucanie kasy by panie sobie hobby zawodowe realizowały, ale KONSEKWENCJA rozwoju gospodarczego, w którym, jak dobrze Józefina zauważyła, zorientowano się, że wykorzystanie całej puli obywateli jako siły roboczej przynosi większe zyski, a także ułatwia życie socjalnie całemu krajowi, niż tylko opieranie się na jej połowie.

403 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2014-11-13 17:30:35)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Feminizm spełnił już swoją rolę, wydaje mi się że nie ma o co walczyć.

404

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

Odnośnie tych tak zwanych krajów bogatych i pracujących w nich kobiet. One nie pracują dlatego że kraje są bogate wiec panie mogą spełniać swoje marzenia i rozwijać zawodowo. Kobiety tam zaczęły pracować przed osiągnięciem owego bogactwa. A zaczęły bo bardzo szybko zdano sobie sprawę z tego że jeśli chce się osiągnąć rozwój bogactwo i co tam jeszcze to sami mężczyźni nie dadzą rady. Wtedy zaczęło się aktywowanie kobiet na rynku pracy. Owe łatwo dostępne żłobki, przedszkola i tzw benefity to nie zasługa kobiet , tylko skutek tego że rządy doszły do słusznego wniosku że skoro chcą aby oboje dorośli w rodzinie pracowali to trzeba zapewnić opiekę dzieciom,

Józka, jo Cie prosza....
Zacznijmy od tego, że praca zawodowa kobiet jest bezpośrednim skutkiem pojawienia się antykoncepcji.
Dopóki kobieta w wieku produkcyjnym ciągle była w ciąży albo połogu, nie mogło być mowy o pracowaniu.
Teraz, przy dzietności 1-2, jest to technicznie wykonalne.
Więc darujmy sobie gadki o tym, że ktoś gdzieś na górze sobie z czegoś zdał sprawę.
Po raz kolejny też powtarzam, że to czy kobiety pracują zawodowo, czy nie, nie ma żadnego wpływu na sytuację gospodarczą kraju.
W Zambii pracują nie tylko kobiety, ale i dzieci od 6-tego roku życia.Emerytów nie ma, bo średnia życia 40 lat.Można bez wielkiej przesady powiedzieć, że wszyscy obywatele pracują i jakoś PKB nie powala.
Marksistowskie tezy, że źródłem bogactwa jest praca widzę ciągle żywe w Narodzie...
Nie jest.I bogactwa naturalne też nie są.Arabstwo śpi na forsie, bo jest perfekcyjne zarządzane.Kazachstan w przeliczeniu na mieszkańca ma ropy 4x więcej niż Arabia i co z tego że ma.Nic.Bród smród i ubóstwo.

405

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

Nie zgodzę się Snake. Odnośnie tych tak zwanych krajów bogatych i pracujących w nich kobiet. One nie pracują dlatego że kraje są bogate wiec panie mogą spełniać swoje marzenia i rozwijać zawodowo. Kobiety tam zaczęły pracować przed osiągnięciem owego bogactwa

Przecież pisałem, że były praczki, służba domowa i zapomniałem wtedy - panie lekkich obyczajów. Niestety ale gospodarcza czołówka Europy była bogata dużo wcześniej zanim kobiety wypuszczono z domów. Niemcy, Francja, Anglia, Holandia, Austria, Czechy, północne Włochy, to kraje bogate od dawna, które przez wieki kumulowały kapitał. W XX w., a szczególnie w 2 połowie dołączyło jeszcze parę państw, które umiały wykorzystać nowe wyzwania, technologie i zapotrzebowania czyli m.in. Skandynawia (choć tam też już wcześniej istotny był bonus w postaci złóż wielu metali, a następnie paliw energetycznych). Poczytaj w materiałach, które zlinkowała Mussuka big_smile, tuż przed początkiem XX wieku w jednym z najbardziej uprzemysłowionych i rozwiniętych państw na świecie czyli Anglii mąż mógł sprzedać żonę big_smile Hm, a w zacofanej i pod zaborami Polsce, to nie było możliwe...

406

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Zacznijmy od tego, że praca zawodowa kobiet jest bezpośrednim skutkiem pojawienia się antykoncepcji.
Dopóki kobieta w wieku produkcyjnym ciągle była w ciąży albo połogu, nie mogło być mowy o pracowaniu.
Teraz, przy dzietności 1-2, jest to technicznie wykonalne.
Więc darujmy sobie gadki o tym, że ktoś gdzieś na górze sobie z czegoś zdał sprawę.

tak pitagoras tak to jest
w ogóle feminizm bardzo dużo zawdzięcza antykoncepcji, bez niej kiepska sprawa

407

Odp: Równouprawnienie kobiet
ApoteozaPrawdy napisał/a:

Na mojej dzielni to raczej nie przetrwałabyś ze swoimi urojeniami. big_smile

Wiesz, w którymś momencie nawet pomyślałam, że jesteś typową dziewczyną dresa, ale nie chciałam Cię obrazić. wink Widzę jednak, że niepotrzebnie, bo to chyba jakiś powód do dumy dla Ciebie.

ApoteozaPrawdy napisał/a:

Ty pewnie w ogóle nie siedzisz przy garach, bo facet za ciebie sprząta i gotuje - inaczej miałby piekło na chacie.

A skąd pomysł, że jak ktoś nie siedzi przy garach i nie sprząta, to ma "piekło na chacie"? Mam nadzieję, że to nie wynika z Twoich doświadczeń?

Swoją drogą sporo masz przemyśleń na temat mojego stylu życia. I chyba wiesz o nim więcej niż ja sama. smile

ApoteozaPrawdy napisał/a:

Masz się czym szczycić, doprawdy, ale ja ci klaskać nie będę, soróweczka.

Po wszystkim, co napisałaś, powiem szczerze, że zrobiłoby mi się wręcz nieswojo, gdybyś zaczęła mnie za cokolwiek podziwiać.

ApoteozaPrawdy napisał/a:

Niech ci mężuś dalej robi za sprzątaczkę, a ty poświęcaj się na walkę z wiatrakami i z wyimaginowaną nierównością.

Chętnie dowiedziałabym się na temat Twojego mężusia, ale rozumiem, że nie ma o czym gadać?


ApoteozaPrawdy napisał/a:

Tyle ci zostało.

Ale na szczęście zawsze znajdzie się spełniony, zadowolony z życia forumowicz, dla którego moje poglądy są wprawdzie śmieszne i nieważne, ale jednak nie na tyle, by mi nie odpisać. wink

ApoteozaPrawdy napisał/a:

Strzałeczka lub narciarz, jak tam tylko wolisz. ;]

Eeee... Nie zarzekaj się wink

408

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Zacznijmy od tego, że praca zawodowa kobiet jest bezpośrednim skutkiem pojawienia się antykoncepcji.
Dopóki kobieta w wieku produkcyjnym ciągle była w ciąży albo połogu, nie mogło być mowy o pracowaniu.
Teraz, przy dzietności 1-2, jest to technicznie wykonalne.
Więc darujmy sobie gadki o tym, że ktoś gdzieś na górze sobie z czegoś zdał sprawę.

Tja, zwłaszcza w 1941, kiedy to kobiety zaczęły być zatrudniane w fabrykach, w USA.  Chyba myli Ci się przyczyna ze skutkiem. W tym wypadku zmiany w mentalności społeczeństw zaowocowały rozpowszechnieniem hormonalnej antykoncepcji. Gdyby było inaczej i to nie "kobiecy impuls" stał się inspiracją zmian, antykoncepcja hormonalna dla kobiet nigdy nie zostałaby wynaleziona. Bo co za pożytek z niej dla kobiety, która widzi swoją przyszłość jako matka gromadki dzieci i pani domu?

409 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-11-13 23:04:59)

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Odnośnie tych tak zwanych krajów bogatych i pracujących w nich kobiet. One nie pracują dlatego że kraje są bogate wiec panie mogą spełniać swoje marzenia i rozwijać zawodowo. Kobiety tam zaczęły pracować przed osiągnięciem owego bogactwa. A zaczęły bo bardzo szybko zdano sobie sprawę z tego że jeśli chce się osiągnąć rozwój bogactwo i co tam jeszcze to sami mężczyźni nie dadzą rady. Wtedy zaczęło się aktywowanie kobiet na rynku pracy. Owe łatwo dostępne żłobki, przedszkola i tzw benefity to nie zasługa kobiet , tylko skutek tego że rządy doszły do słusznego wniosku że skoro chcą aby oboje dorośli w rodzinie pracowali to trzeba zapewnić opiekę dzieciom,

Józka, jo Cie prosza....
Zacznijmy od tego, że praca zawodowa kobiet jest bezpośrednim skutkiem pojawienia się antykoncepcji.
Dopóki kobieta w wieku produkcyjnym ciągle była w ciąży albo połogu, nie mogło być mowy o pracowaniu.
Teraz, przy dzietności 1-2, jest to technicznie wykonalne.
Więc darujmy sobie gadki o tym, że ktoś gdzieś na górze sobie z czegoś zdał sprawę.
Po raz kolejny też powtarzam, że to czy kobiety pracują zawodowo, czy nie, nie ma żadnego wpływu na sytuację gospodarczą kraju.
W Zambii pracują nie tylko kobiety, ale i dzieci od 6-tego roku życia.Emerytów nie ma, bo średnia życia 40 lat.Można bez wielkiej przesady powiedzieć, że wszyscy obywatele pracują i jakoś PKB nie powala.
Marksistowskie tezy, że źródłem bogactwa jest praca widzę ciągle żywe w Narodzie...
Nie jest.I bogactwa naturalne też nie są.Arabstwo śpi na forsie, bo jest perfekcyjne zarządzane.Kazachstan w przeliczeniu na mieszkańca ma ropy 4x więcej niż Arabia i co z tego że ma.Nic.Bród smród i ubóstwo.

Już mi się odechciało. Chrzanie to i nie idę jutro do roboty. Po jutrze i w niedzielę też. Pierniczę. Jestem kobietą, moja praca nie ma znaczenia a tylko przez to zmniejsza się produktywność mężczyzn i świat się chyli ku zagładzie. Tylko nadzieja w tym że jakiś perfekcyjnie zarządzający się znajdzie.
Wszystko wina Tuska

410

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

Już mi się odechciało. Chrzanie to i nie idę jutro do roboty. Po jutrze i w niedzielę też. Pierniczę. Jestem kobietą, moja praca nie ma znaczenia a tylko przez to zmniejsza się produktywność mężczyzn i świat się chyli ku zagładzie. Tylko nadzieja w tym że jakiś perfekcyjnie zarządzający się znajdzie.

Nie chodzi o to czy jesteś kobietą czy nie.Chodzi o to, że jeśli nie pójdziesz jutro do pracy, to na Twoje miejsce zgłosi się ktoś (facet, kobieta- nieważne) i z punktu widzenia gospodarki kraju nic się nie zmieni.

411

Odp: Równouprawnienie kobiet

Tylko, że Snake twierdzi, że Józefina i inne panie mogłyby w domu sobie zostać, robiąc na drutach i oglądając "Klan" a i tak gospodarka będzie się kręciła, tylko i wyłącznie poprzez mężczyzn.

412 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-11-13 23:38:57)

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Już mi się odechciało. Chrzanie to i nie idę jutro do roboty. Po jutrze i w niedzielę też. Pierniczę. Jestem kobietą, moja praca nie ma znaczenia a tylko przez to zmniejsza się produktywność mężczyzn i świat się chyli ku zagładzie. Tylko nadzieja w tym że jakiś perfekcyjnie zarządzający się znajdzie.

Nie chodzi o to czy jesteś kobietą czy nie.Chodzi o to, że jeśli nie pójdziesz jutro do pracy, to na Twoje miejsce zgłosi się ktoś (facet, kobieta- nieważne) i z punktu widzenia gospodarki kraju nic się nie zmieni.

A to czy w takim razie nie należało by napisać coś w stylu Po raz kolejny powtarzam ze to czy LUDZIE pracują zawodowo czy nie nie ma żadnego wpływu na sytuację gospodarczą kraju. Drobiazg taki..
Beyondblackie będzie się kręciła nawet lepiej bo nic nie będzie panów ograniczać. Żeby tylko Klanu nie kazali oglądać...

413

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Już mi się odechciało. Chrzanie to i nie idę jutro do roboty. Po jutrze i w niedzielę też. Pierniczę. Jestem kobietą, moja praca nie ma znaczenia a tylko przez to zmniejsza się produktywność mężczyzn i świat się chyli ku zagładzie. Tylko nadzieja w tym że jakiś perfekcyjnie zarządzający się znajdzie.

Nie chodzi o to czy jesteś kobietą czy nie.Chodzi o to, że jeśli nie pójdziesz jutro do pracy, to na Twoje miejsce zgłosi się ktoś (facet, kobieta- nieważne) i z punktu widzenia gospodarki kraju nic się nie zmieni.

A to czy w takim razie nie należało by napisać coś w stylu Po raz kolejny powtarzam ze to czy LUDZIE pracują zawodowo czy nie nie ma żadnego wpływu na sytuację gospodarczą kraju. Drobiazg taki..
...

Nie, nie należałoby.
Masz wcześniej wyraźnie napisane: w modelu rodziny, gdzie kobieta nie pracuje, facet automatycznie pracuje więcej bo
a)może
b)musi
W efekcie rodzina jako całość nie będzie uboższa.Śmiem twierdzić, że jedna osoba pracująca pełną parą zarobi więcej niż dwie pracujące ''po trochę''.To też wyżej opisałem.Z takiej rodziny państwo i tak swoje zedrze, na dodatek oszczędzi na rozbujałym socjalu, który po prostu nie ma wtedy racji bytu.
   I powtarzam po raz enty- nie rozpatrujemy sprawy w kategorii co jest lepsze, sprawiedliwsze, wygodniejsze itp. To jest spojrzenie czysto ekonomiczne.
A konkluzja jest taka, że aktywność zawodowa kobiet nie ma wpływu na gospodarczą sytuację kraju.Nie ma i koniec.
    Koczilla sorry- ten rok 41 w stanach to Ci się udał bosko:
-do 1989 roku związki Polski z USA były żadne, to co się tam działo miało na nas wpływ żaden, znów podpierasz się cudzą historią nie wiadomo po co.
-zobacz sobie kiedy w USA na przestrzeni dziejów miał miejsce największy wzrost gospodarczy, a jak już zobaczysz to doczytaj w mądrych książkach z czego wynikał.I dlaczego obecnie już go nie ma- chociaż pracujących kobiet jest więcej niż kiedykolwiek.

414

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Koczilla sorry- ten rok 41 w stanach to Ci się udał bosko:
-do 1989 roku związki Polski z USA były żadne, to co się tam działo miało na nas wpływ żaden, znów podpierasz się cudzą historią nie wiadomo po co.

Pewnie po to, by uświadomić Ci, że praca kobiet poza domem nie miała bezpośredniego związku z wynalezieniem hormonalnej antykoncepcji, ale ze zmianą struktury zatrudnienia wymuszoną przez wojnę.

pitagoras napisał/a:

-zobacz sobie kiedy w USA na przestrzeni dziejów miał miejsce największy wzrost gospodarczy, a jak już zobaczysz to doczytaj w mądrych książkach z czego wynikał.I dlaczego obecnie już go nie ma- chociaż pracujących kobiet jest więcej niż kiedykolwiek.

Że najbardziej opłacalne byłoby posadzenie jednej płci przy garach, to już udowodniłeś. Z jakiegoś dziwnego powodu nie każdemu odpowiada ta koncepcja. Choć wg Twej teorii kobiety powinny się nią zachwycać.

415

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Że najbardziej opłacalne byłoby posadzenie jednej płci przy garach, to już udowodniłeś. Z jakiegoś dziwnego powodu nie każdemu odpowiada ta koncepcja. Choć wg Twej teorii kobiety powinny się nią zachwycać.

Nie, nie powinny.W odróżnieniu od feministek, nie próbuję nikomu narzucać, czym się powinien zachwycać, a czym/kim gardzić.
Jedynie prostuję oczywistą nieprawdę, że zarobkowa praca kobiet ma jakikolwiek wpływ na gospodarczą sytuację kraju.
Przejrzyj sobie dowolne zestawienie najbogatszych Polaków (Duńczyków cz tam kogokolwiek- wedle uznania); tam są krótkie notki o rodzinie.Podłożem sukcesu większości biznesów jest fakt, że prowadzący jest całkowicie zwolniony od zajmowania się domową logistyką i może bez ograniczeń zajmować się wytwarzaniem dochodu.

416

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Koczilla napisał/a:

Że najbardziej opłacalne byłoby posadzenie jednej płci przy garach, to już udowodniłeś. Z jakiegoś dziwnego powodu nie każdemu odpowiada ta koncepcja. Choć wg Twej teorii kobiety powinny się nią zachwycać.

Nie, nie powinny.W odróżnieniu od feministek, nie próbuję nikomu narzucać, czym się powinien zachwycać, a czym/kim gardzić.
Jedynie prostuję oczywistą nieprawdę, że zarobkowa praca kobiet ma jakikolwiek wpływ na gospodarczą sytuację kraju.
Przejrzyj sobie dowolne zestawienie najbogatszych Polaków (Duńczyków cz tam kogokolwiek- wedle uznania); tam są krótkie notki o rodzinie.Podłożem sukcesu większości biznesów jest fakt, że prowadzący jest całkowicie zwolniony od zajmowania się domową logistyką i może bez ograniczeń zajmować się wytwarzaniem dochodu.

Jeśli zakładasz, że kobieta jest obywatelką danego państwa, to na logikę im więcej pracuje obywateli, tym większy dobrobyt. Ten zaś nie polega wyłącznie na gromadzeniu produktu końcowego. Bogactwo nie polega na zbieraniu pieniędzy, ale na obrocie nim. Jak ustami Stanisława Wokulskiego słusznie zauważył Bolesław Prus.

Nikt też nie postuluje, że obie strony p o w i n n y zarabiać w tym samym czasie. W rozmowie z Tomasinho zwróciłam wręcz uwagę na fakt, że współczesne równouprawnienie jest mocno oszukane, bo a) Kobiety porzucają domy dla wątpliwych zysków na rynku pracy - nie zarabiają tyle, co mężczyźni, nie osiągają tych samych stanowisk. b) Mężczyźni nie rezygnują z pracy zawodowej na rzecz zajmowania się domową logistyką, gdyż nie uważają takiej opcji za atrakcyjną (ciekawe dlaczego) i ciąży na nich presja, by jednak z a r a b i a l i na dom. Za przykład niech posłużą wpisy Apoteozy Prawdy wyszydzające "mężusiów gotujących obiadki". A ile jest kobiet, które opowiadają, że nie szanowałyby faceta, który zarabia mniej niż one lub nie zajmuje się domem?

Dla mnie takie podejście jest akurat słabe, jako feministka zawsze będę nim gardziła i postulowała opcję równych szans.
Pisałam o tym już wiele stron wcześniej. Nie zamierzam się powtarzać. Jeśli nie jesteś tak całkiem odporny na wiedzę, zapewne przeczytasz i przyswoisz.

417

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Jeśli zakładasz, że kobieta jest obywatelką danego państwa, to na logikę im więcej pracuje obywateli, tym większy dobrobyt. Ten zaś nie polega wyłącznie na gromadzeniu produktu końcowego. Bogactwo nie polega na zbieraniu pieniędzy, ale na obrocie nim. Jak ustami Stanisława Wokulskiego słusznie zauważył Bolesław Prus.

Pozwolisz, że w kwestiach stricte ekonomicznych nie będę się kierował aforyzmami Bolesława Prusa, lecz dorobkiem ludzi, którzy o tejże ekonomii mają realne pojęcie.Polecam i Tobie.
Nie bardzo rozumiem ''założenie'' że kobieta jest obywatelką...No jest, czy ktoś sobie to założy czy nie.Absurd.
   Problem jest w tym, że Ty uparcie rozgraniczasz ''pracowanie'' zawodowe, od pracy niezawodowej, w domu; pośrednio gardząc tą drugą.Ona bowiem też ma sporą wartość, nieco trudniejszą do oszacowania, ale możliwą.Z tym że finalnym finansowym jej rezultatem jest dopiero zwiększony zysk wypracowywany przez osobę pracującą TYLKO zawodowo i zwolnioną z domowych zajęć.
Wprawdzie mam przygotowanie pedagogiczne, ale już mnie znudziło wyjaśnianie tak elementarnych kwestii.

418

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Koczilla napisał/a:

Jeśli zakładasz, że kobieta jest obywatelką danego państwa, to na logikę im więcej pracuje obywateli, tym większy dobrobyt. Ten zaś nie polega wyłącznie na gromadzeniu produktu końcowego. Bogactwo nie polega na zbieraniu pieniędzy, ale na obrocie nim. Jak ustami Stanisława Wokulskiego słusznie zauważył Bolesław Prus.

Pozwolisz, że w kwestiach stricte ekonomicznych nie będę się kierował aforyzmami Bolesława Prusa, lecz dorobkiem ludzi, którzy o tejże ekonomii mają realne pojęcie.Polecam i Tobie.
Nie bardzo rozumiem ''założenie'' że kobieta jest obywatelką...No jest, czy ktoś sobie to założy czy nie.Absurd.
   Problem jest w tym, że Ty uparcie rozgraniczasz ''pracowanie'' zawodowe, od pracy niezawodowej, w domu; pośrednio gardząc tą drugą.Ona bowiem też ma sporą wartość, nieco trudniejszą do oszacowania, ale możliwą.Z tym że finalnym finansowym jej rezultatem jest dopiero zwiększony zysk wypracowywany przez osobę pracującą TYLKO zawodowo i zwolnioną z domowych zajęć.
Wprawdzie mam przygotowanie pedagogiczne, ale już mnie znudziło wyjaśnianie tak elementarnych kwestii.

Problem polega na tym, że pominąłeś tą część mej poprzedniej wypowiedzi, w której poruszyłam kwestię pracy w domu i uparcie twierdzisz, że jej nie dostrzegam.

Czytanie bywa męczące. Zwłaszcza ze zrozumieniem. Nie dziwię się więc Twojemu zniechęceniu. Wielka to szkoda, że przygotowanie pedagogiczne nie wpłynęło w żadnym stopniu na Twoje zdolności retoryczne. Czytając tak słabe manipulacje można zwątpić, że ukończyłeś jakiekolwiek studia.

419 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-14 17:39:26)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Już widzę mojego poganiacza niewolników ( właściciela firmy), jak płaci te dwa razy więcej. Bardziej opłacalna będzie jeszcze nowocześniejsza i wydajniejsza linia produkcyjna. Jak zatrzymacie chłopaki postęp w dziedzinie automatyki i robotyki, a ilość miejsc pracy pozostanie ta sama, to może ten wasz plan wypali (baby do garów, chłopy zapierdzielają). Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście wy sami płacili więcej, masa kobiet chce oglądać ów Klan.

Natomiast autorowi chyba nie o to chodziło, bo on ani dzieci chyba nie chce (o ile dobrze widziałam, zaczął temat o sterylizacji, wazektomii), ani tym bardziej wysilać się i lepiej zarabiać. Nie ma ochoty spłodzić społeczeństwu nowego konsumenta, bądź podatnika.

420

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

. Czytając tak słabe manipulacje można zwątpić, że ukończyłeś jakiekolwiek studia.

Nie ukończyłem.W porę zająłem się praktycznym aspektem zarabiania.Dzięki temu, o pracy kobiet w męskich(i nie tylko branżach) mogę się wypowiadać z perspektywy zatrudniającego takowe.A nie kanapowego eksperta czerpiącego wiedzę o gospodarce z ''Lalki'' i ''Janka Muzykanta''.

421

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Koczilla napisał/a:

. Czytając tak słabe manipulacje można zwątpić, że ukończyłeś jakiekolwiek studia.

Nie ukończyłem.

Widać.

pitagoras napisał/a:

W porę zająłem się praktycznym aspektem zarabiania.

W porę przed czym? Zanim zdążyłeś zdobyć wiedzę i ogładę?

pitagoras napisał/a:

Dzięki temu, o pracy kobiet w męskich(i nie tylko branżach) mogę się wypowiadać z perspektywy zatrudniającego takowe.

Mnie to by najbardziej interesowała perspektywa Twoich pracowników. Wiesz, hejty o szefie-buraku z wąsem nie biorą się tak całkiem znikąd. wink

pitagoras napisał/a:

A nie kanapowego eksperta czerpiącego wiedzę o gospodarce z ''Lalki'' i ''Janka Muzykanta''.

Masz rację, forumowy ekspert od wszystkiego to zdecydowanie lepsza fucha. Znaffca historii ogólnej, historii ruchu feministycznego oraz życia wewnętrznego i aspiracji kobiet. Tyle wygrać!

422

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Mnie to by najbardziej interesowała perspektywa Twoich pracowników. Wiesz, hejty o szefie-buraku z wąsem nie biorą się tak całkiem znikąd. wink

Udało mi się z Twojego wpisu wybrać jedno zdanie w temacie wątku.Na nim się skupię.
Oczywiście perspektywy innych osób mogę się jedynie domyślać, ale zaryzykuję.
   Otóż, po (chyba...) ośmiu latach prowadzenia działalności w branży budowlanej, zmieniając miejsce pracy średnio co dwa tygodnie, nie spotkałem ani jednej firmy, która zatrudniałaby kobiety w charakterze pracowników mniej-lub-bardziej fizycznych. W szeroko pojętej okolicy jestem jedyny.
Uwagi i spostrzeżenia.
Gdybym traktował kobiety równo (czytaj: tak samo jak mężczyzn) najdalej po tygodniu nasza współpraca by się zakończyła.Czy dziewczyna sama by mi pokazała środkowy palec, czy ja jej- to jedyna dyskusyjna sprawa w tej kwestii.
Wbrew temu co tu niektóre forumowiczki próbują lansować- mężczyźni i kobiety różnią się nie tylko w kwestii predyspozycji fizycznych, ale GŁÓWNIE psychicznych.Mam czelność oraz odwagę to zauważać.W związku z powyższym nie traktuję kobiet ''równo''; nie traktuję gorzej ani lepiej.Traktuję INACZEJ.
   Zamyśliłem się chwilę, analizując wszystkie znajomości z kobietami, z którymi było mi dane pracować.Nie ma takiej, która zakończyłaby się konfliktem; nie ma takiej która zakończyłaby się wraz z zakończeniem współpracy.Z każdą mam taki lub śmaki kontakt prywatny, obustronnie podtrzymywany.Wiem, że moim pracownicom parokrotnie proponowano prace ''siedzące'' za lepsze pieniądze niż u mnie.Odmówiły.
Z jedną spośród współpracownic po jakimś czasie kontakt się zakończył.Tam powodem był zazdrosny mąż, który miał wąty do zbyt serdecznej relacji...
   Dawno temu, w pierwszej pracy, moją szefową była kobieta.Od samego początku odnosiła się do mnie jak do faceta, a nie bezpłciowego dziwotworu i też nie miałem z tym problemu.Za teksty w stylu ''facet tego nie ogarnie'' nawet nie przyszłoby mi do głowy czuć się urażonym- dopiero ten wątek mi podsunął taką ewentualność.Ja do niej, w pewnych okolicznościach, też sadziłem grubsze teksty i w odpowiedzi dostawałem uśmiech albo szturchańca.Znajomość też przetrwała.Więc chyba można normalnie.

423

Odp: Równouprawnienie kobiet

Z opisu Twej zawodowej ścieżki wyłania się obraz typowego zaściankowego "byznesmena", dla którego w pracy nie istnieje coś takiego jak kultura osobista, niestosowność, mobbing i jeśli ktoś  tego nie pojmuje - to nie ma odpowiednich predyspozycji "psychicznych". Długo musiałam szukać, nim znalazłam firmę remontową, której pracownicy nie zachowywali się jak ostatnie kmiotki. Teraz rozumiem, dlaczego. Po prostu łatwiej zatrudnić pierwszego lepszego ciecia i tłumaczyć jego życiowe nieogarnięcie "szorstkością", "szczerością" i "właściwymi predyspozycjami", niż zatrudnić kogoś na poziomie i wymagać tego od całego zespołu.

A ja się głupia dziwiłam, dlaczego pewnego razu w środku dnia trzeba było policję wzywać do fachmenów, którzy na środku osiedlowego podwórka łoili piwko i słuchali na cały głos liryku "poznasz k**wę po oczach, ma k***wskie spojrzenie". tongue "Kto takich ludzi zatrudnia?" - myślałam. No! Teraz już wiem!

Jakoś nie dziwią mnie Twoje serdeczne kontakty z kobietami w firmie, tylko nie wiem, czy świadczą one tak dobrze o Tobie, czy tak kiepsko o współpracownicach. Bo i kim się Ty otaczasz:

- Kobietami, którym myli się miejsce pracy z rykowiskiem i dla nich udana współpraca = seksualny dreszczyk. (Vide akcja z mężem zazdrosnym o "zbyt serdeczną relację".)

- Babkami, które chcą być "takie równe i spoko", że nie burzą się na przekraczanie granic, bo... same je przekraczają.

W mojej firmie nikt się nie poszturchuje i "grubszych tekstów" nie sadzi. Nawet "w pewnych okolicznościach". Bo, jak słusznie zauważyłeś - można n o r m a l n i e.

A propos Twojej wizji normalności przypomniała mi się historyjka, którą jeszcze w liceum opowiedział nam na Wosie nauczyciel.

Pewien kierownik - prostoduszny, szczery chłop, w Twoim typie! - miał zwyczaj "żartować" z pracownicami w ten sposób, że znienacka poklepywał je po tyłkach. Przeważnie kobitki były spoko, poznawały się na dowcipie i zaczynały szczebiotać: "A co tam panie Jureczku? Kawki zaparzyć?"

Niestety któregoś dnia do zespołu zawitała zimna i sztywna brzydula, która w reakcji na "żarcik" pana Jureczka nie tylko się nie uśmiechnęła, ale wręcz odwinęła się, z całej siły przypieprzyła w japę i poleciała do kadr zgłosić molestowanie.

Te 16 lat wstecz sądziłam, że nauczyciel opowiada o jakimś relikcie minionego systemu, w którym "polityczna poprawność" była pojęciem mającym mniej więcej tak samo pozytywne konotacje jak "plan pięcioletni".

Okazuje się jednak, że nie. Są jeszcze na tym świecie panowie w średnim wieku, prawie po studiach, ale z przygotowaniem pedagogicznym i doświadczeniem w zatrudnianiu ludzi, których nie traktują "równo", ale "inaczej". I z kobietami też nie miewają żadnych problemów. Wszak żadna się nie wyrywała, gdy je bzykali, nie płakała potem i nie zaszła z nimi w niechcianą ciążę. wink

424

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

I z kobietami też nie miewają żadnych problemów. Wszak żadna się nie wyrywała, gdy je bzykali, nie płakała potem i nie zaszła z nimi w niechcianą ciążę. wink

Jesteś żałosna.

425

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Koczilla napisał/a:

I z kobietami też nie miewają żadnych problemów. Wszak żadna się nie wyrywała, gdy je bzykali, nie płakała potem i nie zaszła z nimi w niechcianą ciążę. wink

Jesteś żałosna.

LOL. Żebyś wiedział. Przez 12 stron wątku nie zorientowałam się, że rozmawiam z typowym panem Zdzisiem z budowy i tłumaczyłam swoje stanowisko, jakby był w stanie je w ogóle pojąć. wink

426 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-14 19:09:43)

Odp: Równouprawnienie kobiet

A ja serio nie wiem kim naprawdę jest Pitagoras. Płaci KRUS ( trzeba spełniać pewne warunki), tutaj okazuje się iż prowadzi prężną firmę, skoro tyle ludzi zatrudnia, w tym kobiety. Chce żeby mężczyźni więcej i efektywniej pracowali, ale zapewne kupuje coraz nowsze urządzenia poprawiające wydajność pracy. Ujmując obrazowo: po co budowlańcowi młot pneumatyczny, niech robotnik z kilofem zapyla dwa razy więcej, albo i trzy, a on mu odpowiednio zapłaci.

Jeśli podłożem sukcesu w biznesie byłaby wolna głowa od domowej logistyki, to ja wymiękam. To może być jeden w wielu elementów, ale nie musi i nie zawsze jest.

Jeszcze inną kwestią, która mnie interesuje, jest zabezpieczenie żony/partnerki w razie (odpukać) nieszczęść, choroby własnej. Niech się panowie z wątku pochwalą wysokością ewentualnej renty rodzinnej, chorobowej, w razie powyższego. Oczywiście niepracująca żona oraz dzieci, mogą być beneficjentem różnych polis. Pytanie tylko jak szybko pieniądze z nich otrzymają i na jak długo wystarczą. W tej chwili biznes kwitnie, a jak nadejdzie czas emerytury? Natrzepiecie tyle kasiory, że siennik pęknie? Pozostaje również kwestia dostępności do owych zysków. Przecież nie jedna chciałaby niańczyć niemowlę, piec placki, gotować, a jednocześnie nie mieć wydzielanych pieniędzy, reglamentowanej całej reszty, wg "widzimisie" pana i władcy. Oczywiście zapomnieliśmy o "warunkach" tego kobiecego eldorado. Jak posłuszna żona, to dacie pojeździć po posiadłości, na zakupy zawieziecie ( jak tę Arabkę), a jak nie?

Totolotek - trafimy na "ludzkiego pana", będzie bajka, nawet sam z siebie ugotuje. Nie daj Bóg czegokolwiek wymagać. Sam tak zdecyduje, będzie dobrze, ale niech kobieta nie śmie mu mówić co ma robić. I o to chyba chodzi.

427 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-14 19:22:35)

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

A ja serio nie wiem kim naprawdę jest Pitagoras. Płaci KRUS ( trzeba spełniać pewne warunki), tutaj okazuje się iż prowadzi prężną firmę, skoro tyle ludzi zatrudnia, w tym kobiety..

Tak, płacę KRUS.To nie przeszkadza w prowadzeniu firmy.Akcja serialu toczy się w Polsce, przyczyny KRUS-u, a nie Zusu oczywiste.

Z zatrudnianiem ludzi różnie, zmienia się.Przez ładnych kilka lat się nazbierało. Roboty sezonowe itp.
Jeśli chodzi o maszyny- maszyny trzeba obsługiwać, niestety czy jak kto woli na szczęście.
Bliższe szczegóły na priv, jak chcesz.
Aha, w kwestii zabezpieczenia kobiety, która decyduje się nie pracować zarobkowo: udziały w firmie.Względnie, jeśli robi się jakieś wały podatkowe, a przeważnie u nas się robi- rozdzielność majątkowa.W sumie standard u nas- ''biznesmen'' goły jak święty turecki, zatrudniony za minimalną u żony.Majątek na żone, dzieci i poupychany gdzie się da.

428

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
chaber05 napisał/a:

A ja serio nie wiem kim naprawdę jest Pitagoras. Płaci KRUS ( trzeba spełniać pewne warunki), tutaj okazuje się iż prowadzi prężną firmę, skoro tyle ludzi zatrudnia, w tym kobiety..

Tak, płacę KRUS.To nie przeszkadza w prowadzeniu firmy.Akcja serialu toczy się w Polsce, przyczyny KRUS-u, a nie Zusu oczywiste.

Z zatrudnianiem ludzi różnie, zmienia się.Przez ładnych kilka lat się nazbierało. Roboty sezonowe itp.
Jeśli chodzi o maszyny- maszyny trzeba obsługiwać, niestety czy jak kto woli na szczęście.
Bliższe szczegóły na priv, jak chcesz.

Z żadnym mężczyzną nie wymieniam prywatnych maili. Trochę poczytałam o zasadach prowadzenia pozarolniczej działalności. Wiem też, że każdy orze jak może, kombinuje i zabezpiecza tyły na potęgę. Oficjalnie nieposłuszna żona/partnerka przy rozwodzie może liczyć na śmieszne kwoty, właściwie ochłapy, albo wielkie nic. I jak tu nie pracować kobiecie?

429

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Z żadnym mężczyzną nie wymieniam prywatnych maili. Trochę poczytałam o zasadach prowadzenia pozarolniczej działalności. Wiem też, że każdy orze jak może, kombinuje i zabezpiecza tyły na potęgę. Oficjalnie nieposłuszna żona/partnerka przy rozwodzie może liczyć na śmieszne kwoty, właściwie ochłapy, albo wielkie nic. I jak tu nie pracować kobiecie?

Widzisz Chaber, mój jakże brzydki konserwatyzm objawia się również tym, że nader serio traktuję małżeństwo.Pewnie dlatego się do niego nie garnę, bo to zobowiązanie na całe życie.
O rozwodzie wśród znajomych przedsiębiorców nie słyszałem.Ale teoretyzując, to ew. podział majątku raczej nie wypadnie tak źle dla niepracującej kobiety.
Formalnie całość stanowi wspólnotę więc się dzieli na pół.Sądy, jakże nierównouprawnione w sprawach rodzinnych, faworyzują kobiety.
Problemem może być fakt, że wszyscy przedsiębiorcy jadą na stratach i mają same długi.
Ale po kilku latach prowadzenia działalności, nawet średnio zainteresowana biznesami męża żona ma na niego takie haki, że on musi się polubownie dogadywać.
No nie oszukujmy się, rzeczywistość rzeczywista, a to co w księgach i na fakturach to różne światy.

430

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Tak, płacę KRUS.

Strzałeczka big_smile

pitagoras napisał/a:

Gdybym traktował kobiety równo (czytaj: tak samo jak mężczyzn) najdalej po tygodniu nasza współpraca by się zakończyła.Czy dziewczyna sama by mi pokazała środkowy palec, czy ja jej- to jedyna dyskusyjna sprawa w tej kwestii.

Wyobrażasz sobie głosy potępienia od zwolenniczek "równouprawnienia" gdyby na testach do wojska i policji wprowadzić jednolite testy sprawnościowe? Rzecz jasna na normalnym znaczy męskim poziomie. Paniom zupełnie nie przeszkadza, że przyjmuje się je do pracy na zasadach jak dla osób niepełnosprawnych i cieszą się, że ilość kobiet w służbach rośnie i ich wkład w zasobność kraju...

431

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Wyobrażasz sobie głosy potępienia od zwolenniczek "równouprawnienia" gdyby na testach do wojska i policji wprowadzić jednolite testy sprawnościowe? Rzecz jasna na normalnym znaczy męskim poziomie. Paniom zupełnie nie przeszkadza, że przyjmuje się je do pracy na zasadach jak dla osób niepełnosprawnych i cieszą się, że ilość kobiet w służbach rośnie i ich wkład w zasobność kraju...

Zdarzyło mi się rozmawiać z dwoma policjantami o służbie kobiet. Każdy z nich opowiedział mi historię patrolu, na którym facet nie mógł poradzić sobie z zatrzymanym, a koleżanka położyła go paroma ciosami wytrenowanymi na zajęciach ze sztuk walki. Zasadnicza różnica między policjantem a policjantem polegała na tym, że ona umiała się bić, a on nie.

Zapewne nie trenowałeś aikido, to i nie masz pojęcia, że największą siłą przeciwnika wcale nie jest jego masa. Może się ona wręcz okazać największą jego słabością, jeśli nie doceni osoby, którą atakuje. big_smile Resztę załatwiają pałki, pistolety, gaz pieprzowy, których trzeba po prostu umieć użyć.

Dinozaury były takie wielkie, Snake, a popatrz... Wyginęły. big_smile

432

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Tak, płacę KRUS.

Strzałeczka big_smile

Achch... W kwestii przedsiębiorczości to tłumaczy wiele. big_smile

Nie dziwią mnie nerwowe reakcje na równouprawnienie u biznesmenów, którzy i bez konkurencji kobiet walczą o rynkowe przetrwanie z pomocą handikapów. wink

433 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-11-14 20:28:39)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
Snake napisał/a:

Wyobrażasz sobie głosy potępienia od zwolenniczek "równouprawnienia" gdyby na testach do wojska i policji wprowadzić jednolite testy sprawnościowe? Rzecz jasna na normalnym znaczy męskim poziomie. Paniom zupełnie nie przeszkadza, że przyjmuje się je do pracy na zasadach jak dla osób niepełnosprawnych i cieszą się, że ilość kobiet w służbach rośnie i ich wkład w zasobność kraju...

Zdarzyło mi się rozmawiać z dwoma policjantami o służbie kobiet. Każdy z nich opowiedział mi historię patrolu, na którym facet nie mógł poradzić sobie z zatrzymanym, a koleżanka położyła go paroma ciosami wytrenowanymi na zajęciach ze sztuk walki. Zasadnicza różnica między policjantem a policjantem polegała na tym, że ona umiała się bić, a on nie.

Zapewne nie trenowałeś aikido, to i nie masz pojęcia, że największą siłą przeciwnika wcale nie jest jego masa. Może się ona wręcz okazać największą jego słabością, jeśli nie doceni osoby, którą atakuje. big_smile Resztę załatwiają pałki, pistolety, gaz pieprzowy, których trzeba po prostu umieć użyć.

Dinozaury były takie wielkie, Snake, a popatrz... Wyginęły. big_smile

Hm, a jak się zapatruje aikido na wyciągnięcie z pod ostrzału leżącego kolegi kiedy on waży 90 kg, a wyciągająca go towarzyszka broni 50 kg smile? Który technika aikido przerzuci tego faceta choć o 5 m? Oczywiście jednak pani policjantce bardzo się chwali znajomość aikido. To opowiem ci historią kolejną z mojego bujnego życia. Zaliczyłem dwukrotne koczowanie pod ośrodkiem egzaminacyjnym policji, bo moja luba swojego czasu chciała się tam dostać. Za pierwszym razem oblała test sprawnościowy, głównie techniką. Rok poświęciła na podciągnięcie swojej sprawności, a nie była bynajmniej jakaś zapuszczona. Za drugim razem zdała test sprawnościowy chyba z drugim kobiecym wynikiem, który był na poziomie ... samego dołu męskiej tablicy. Oczywiście te męskie doły testu nie zaliczyły, a więc obiektywnie rzecz biorąc jednolitą punktację żadna z kobiet nie zdała by tego testu smile To trochę trwało za jednym i drugim razem więc się z ludźmi gadało i bynajmniej wśród tych dziewczynek od adeptek sztuk walki się nie roiło smile A potem może i tak jest, że jedna z aikido sobie radzi, a inna jak niedawno w Lublinie dostaje oklep od skacowanych gości z jakichś chrzcin....

Koczilla napisał/a:

Nie dziwią mnie nerwowe reakcje na równouprawnienie u biznesmenów, którzy i bez konkurencji kobiet walczą o rynkowe przetrwanie z pomocą handikapów.

Ooo, to podziękuj naszemu mądremu państwu, że nasłało na mnie nakaz płacenia KRUS tylko z tego głupiego powodu, że mam trochę ziemi...

434

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Hm, a jak się zapatruje aikido na wyciągnięcie z pod ostrzału leżącego kolegi kiedy on waży 90 kg, a wyciągająca go towarzyszka broni 50 kg smile?Który technika aikido przerzuci tego faceta choć o 5 m?

Rozumiem, że żołnierz o identycznych warunkach fizycznych co wspomniana adeptka poradziłby sobie z tym zadaniem o niebo lepiej?

Snake napisał/a:

Oczywiście jednak pani policjantce bardzo się chwali znajomość aikido. To opowiem ci historią kolejną z mojego bujnego życia. Zaliczyłem dwukrotne koczowanie pod ośrodkiem egzaminacyjnym policji, bo moja luba swojego czasu chciała się tam dostać. Za pierwszym razem oblała test sprawnościowy, głównie techniką. Rok poświęciła na podciągnięcie swojej sprawności, a nie była bynajmniej jakaś zapuszczona. Za drugim razem zdała test sprawnościowy chyba z drugim kobiecym wynikiem, który był na poziomie ... samego dołu męskiej tablicy. Oczywiście te męskie doły testu nie zaliczyły, a więc obiektywnie rzecz biorąc jednolitą punktację żadna z kobiet nie zdała by tego testu smile

Nikt nie zabrania ujednolicić zasad przyjmowania. Wygląda jednak na to, że ich autorzy stwierdzili, że opłaci się mieć więcej personelu (na stanowiskach policjantów są ciągłe wakaty) nawet fizycznie słabszego, ale przeszkolonego w użyciu broni palnej, pościgach samochodowych, negocjacjach z narwanymi obywatelami. Etc. Jak już wspomniałam, do tego nie trzeba być wielkim i silnym. Wystarczy umieć się bić.

Snake napisał/a:

To trochę trwało za jednym i drugim razem więc się z ludźmi gadało i bynajmniej wśród tych dziewczynek od adeptek sztuk walki się nie roiło smile

A to już problem w podejściu tych dziewczynek. Na Akademię Medyczną po humanie też nikt zdawać nie zabroni. Jak ktoś porywa się z motyką na Słońce i  nie spełnia warunków, to nie przechodzi. Proste.

Snake napisał/a:

A potem może i tak jest, że jedna z aikido sobie radzi, a inna jak niedawno w Lublinie dostaje oklep od skacowanych gości z jakichś chrzcin....

A dostaje nie dlatego, że nie umiała wyjść z opresji, tylko że jest kobietą? Czy może policjantom płci męskiej oklepy od skacowanego towarzystwa się nie zdarzają?

435 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-14 20:43:25)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Ooo, to podziękuj naszemu mądremu państwu, że nasłało na mnie nakaz płacenia KRUS tylko z tego głupiego powodu, że mam trochę ziemi...

Tak, z pewnością należenie do KRUS to Twoje wielkie życiowe nieszczęście. wink

436

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Wyobrażasz sobie głosy potępienia od zwolenniczek "równouprawnienia" gdyby na testach do wojska i policji wprowadzić jednolite testy sprawnościowe?..

A niech sobie dziewczyny będą w policji ( w wojsku to faktycznie głupota ), tylko niech to ma jakieś rozsądne ramy.Widziałem na migawkach ze sławetnego marszu niepodległości laski w prewencji.No kpina.W konfrontacji z dwukrotnie cięższym wypitym dresem żadne sztuki walki nie pomogą.Jak kobieta dostanie plombe, to ląduje na oiomie.
Ale pamiętam też Euro 2012 i tę fajną sytuację z irlandzkimi kibicami, gdzie obecność kobiety wśród policjantów całkowicie rozładowała potencjalnie rozrubogenną sytuację.
Jednak rozsądek to fajna, choć deficytowa rzecz.

437

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Rozumiem, że żołnierz o identycznych warunkach fizycznych co wspomniana adeptka poradziłby sobie z tym zadaniem o niebo lepiej??

50 kilogramowy facet to już w zasadzie patologia smile Ech widzisz, w wojsku nie liczą się przypadki ale statystyka, a ta jest nieubłagana - przeciętna kobieta jest 20 kg lżejsza od przeciętnego faceta. Oczywiście kobiety w typie norweskich narciarek się łapią jak najbardziej big_smile Troszkę leku na astmę i witaj męska przygodo...

Koczilla napisał/a:

Nikt nie zabrania ujednolicić zasad przyjmowania. Wygląda jednak na to, że ich autorzy stwierdzili, że opłaci się mieć więcej personelu (na stanowiskach policjantów są ciągłe wakaty) nawet fizycznie słabszego, ale przeszkolonego w użyciu broni palnej, pościgach samochodowych, negocjacjach z narwanymi obywatelami. Etc. Jak już wspomniałam, do tego nie trzeba być wielkim i silnym. Wystarczy umieć się bić.?

To proszę stworzyć kobietom takie specjalistyczne etaty i będzie ok. Jednakże obecnie jest tak, że na identyczne stanowisko są dwa pułapu wymagań: dla normalnych i dla słabszych. Tylko czemu ten słabszy jeśli ma penisa nie może się załapać na łagodniejsze wymogi?

Koczilla napisał/a:

A dostaje nie dlatego, że nie umiała wyjść z opresji, tylko że jest kobietą? Czy może policjantom płci męskiej oklepy od skacowanego towarzystwa się nie zdarzają?

Z grupki tak samo wyszkolonych policjantów po prostu kobieta dostała największy wycisk, bo była najsłabszym ogniwem. Sama potwierdzasz, że kobieta aby dorównać do poziomu męskiej przeciętnej musi opanować super, duper sztuki big_smile To trochę żałosne nie uważasz?

Koczilla napisał/a:

Tak, z pewnością należenie do KRUS to Twoje wielkie życiowe nieszczęście.

A bo ja nie lubię być do czegoś zmuszany, a gdybym mógł zrezygnować, to niewykluczone, że zrezygnowałbym. Niestety jedyną opcją rezygnacji z KRUS jest zapisanie się do ZUS. Tak to państwo polskie na siłę mnie uszczęśliwia. Ja zaś mam w głębokim poważaniu tą emeryturę 700 zł. Dzieci i tak prowadzam do prywatnych lekarzy m.in. do tej pory żadne moje dziecko nie skorzystało z dobrodziejstwa państwowej, darmowej stomatologii. Wolę zapłacić, nie czekać i mieć większą gwarancję, że zęby są porządnie zadbane. Ale powiem ci, że skoro państwo do mnie tak, to ja państwu tak samo. Znalazłem całkiem pokaźną listę rzeczy, które mi się od państwa należą i zacząłem je bez skrupułów egzekwować, tak że jest na ten KRUS i jeszcze sporo zostaje big_smile

438 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-14 23:26:34)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

50 kilogramowy facet to już w zasadzie patologia smile Ech widzisz, w wojsku nie liczą się przypadki ale statystyka, a ta jest nieubłagana - przeciętna kobieta jest 20 kg lżejsza od przeciętnego faceta. Oczywiście kobiety w typie norweskich narciarek się łapią jak najbardziej big_smile Troszkę leku na astmę i witaj męska przygodo...

W równoległym wątku napisałam już, że służbę wojskową znasz chyba tylko z filmów o Rambo. Tutaj to potwierdzasz. Może w Twojej wizji działań frontowych jest miejsce na samodzielne wyciągnie żołnierza spod ostrzału. Realia są jednak takie, że żaden dowódca nie wyśle samobójcy na misję w stosunku 1:100. No, chyba że jest pier***nięty albo w cywilu kazał się nazywać "Snake". Generalnie jeśli nie ma warunków do otworzenia ognia osłonowego i szybkiego przetransportowania rannego, to niestety, ale dla takiego delikwenta wojna właśnie się kończy.

Koczilla napisał/a:

To proszę stworzyć kobietom takie specjalistyczne etaty i będzie ok. Jednakże obecnie jest tak, że na identyczne stanowisko są dwa pułapu wymagań: dla normalnych i dla słabszych. Tylko czemu ten słabszy jeśli ma penisa nie może się załapać na łagodniejsze wymogi?

Nie sądziłam, że prowadzenie samochodu, używanie broni palnej i gazu wymaga utworzenia jakiegoś specjalistycznego etatu, ale popuszczasz tu wodze fantazji od dłuższego czasu, więc może czegoś ciekawego jeszcze się dowiem? W końcu szkolił Cię Chuck Norris.

Koczilla napisał/a:

Z grupki tak samo wyszkolonych policjantów po prostu kobieta dostała największy wycisk, bo była najsłabszym ogniwem. Sama potwierdzasz, że kobieta aby dorównać do poziomu męskiej przeciętnej musi opanować super, duper sztuki big_smile To trochę żałosne nie uważasz?

Nie. Żałosne to jest pójść do pracy w policji i dostać wpier**l, bo się myślało, że jak się jest dużym misiem, to to załatwi sprawę. Żałosne jest również to, że policjanci - jako uzbrojona i przeszkolona ekipa - dostali jakikolwiek wycisk. Wojsko, policja, piłka nożna - to zabawa zespołowa. Jeśli ktoś nie potrafi tak stworzyć zespołu, żeby się nie sypał, to gdzie leży problem? Jak myślisz?

Snake napisał/a:

A bo ja nie lubię być do czegoś zmuszany, a gdybym mógł zrezygnować, to niewykluczone, że zrezygnowałbym.

Taaak... Nie chcem, ale muszem. Iluż to cwaniaczków tak się żaliło. big_smile

Snake napisał/a:

Niestety jedyną opcją rezygnacji z KRUS jest zapisanie się do ZUS. Tak to państwo polskie na siłę mnie uszczęśliwia. Ja zaś mam w głębokim poważaniu tą emeryturę 700 zł. Dzieci i tak prowadzam do prywatnych lekarzy m.in. do tej pory żadne moje dziecko nie skorzystało z dobrodziejstwa państwowej, darmowej stomatologii. Wolę zapłacić, nie czekać i mieć większą gwarancję, że zęby są porządnie zadbane. Ale powiem ci, że skoro państwo do mnie tak, to ja państwu tak samo. Znalazłem całkiem pokaźną listę rzeczy, które mi się od państwa należą i zacząłem je bez skrupułów egzekwować, tak że jest na ten KRUS i jeszcze sporo zostaje big_smile

Nie pytaj, co gospodarka może zrobić dla Ciebie. Pytaj, co Ty możesz zrobić dla gospodarki. wink Wyłania się obraz interesującego "silnego" mężczyzny. Służbę wojskową zna i omawia z perspektywy kanapy, na zawodowe aspiracje kobiet się burzy, bo nielogiczne i nieekonomiczne, a sam państwo doi.

I pewnie nawet nie wie, że się kompromituje?

439 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-11-15 00:50:36)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Snake, bo nie ma w wojsku inteligencji, która wcale nie zajmuje się lataniem z karabinem, a planowaniem akcji... do którego stanowiska wcale waga 80kg nie jest potrzebna?

Pomijając fakt, że walka staje się coraz bardziej zmechanizowana i jakoś nie myślę, że w czołgu ani w samolocie trza być jakimś dresem z ramionami wielkości baleronów. Jest duża ilość specjalizacji w wojsku, które wymagają inteligencji i precyzji, a nie walenia piąchą między oczy. I podobnie jest w policji.

440

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

i jakoś nie myślę...

...na przykład nad tym co dzieje się z kobietami, gdy dostaną się do niewoli...

441

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

W równoległym wątku napisałam już, że służbę wojskową znasz chyba tylko z filmów o Rambo. Tutaj to potwierdzasz. Może w Twojej wizji działań frontowych jest miejsce na samodzielne wyciągnie żołnierza spod ostrzału. Realia są jednak takie, że żaden dowódca nie wyśle samobójcy na misję w stosunku 1:100. No, chyba że jest pier***nięty albo w cywilu kazał się nazywać "Snake". Generalnie jeśli nie ma warunków do otworzenia ognia osłonowego i szybkiego przetransportowania rannego, to niestety, ale dla takiego delikwenta wojna właśnie się kończy.

O tak, Koczilla nie może znaleźć odpowiedzi, to Koczilla wymyśla sobie "żadnego dowódcę". Koczilli nie pasuje taka wersja rzeczywistości, w której normalny żołnierz, nie żaden tam super komandos (bo tylko tacy podobno mają jeszcze kontakt wzrokowy z przeciwnikiem) dostaje się pod ostrzał razem ze swoją drużyną. Można by Koczilii cytować setki takich sytuacji z ostatnich paru lat ale to tym gorzej, bo jeśli fakty przeczą Koczilli, tym gorzej dla faktów...

Beyondblackie napisał/a:

Snake, bo nie ma w wojsku inteligencji, która wcale nie zajmuje się lataniem z karabinem, a planowaniem akcji... do którego stanowiska wcale waga 80kg nie jest potrzebna?

Wiesz co to jest ścieżka kariery i awansu? Naprawdę myślisz, że za planowanie odpowiadają miśki po krótkim i najlepiej teoretycznym przeszkoleniu w stopniu szeregowego?

Beyondblackie napisał/a:

Pomijając fakt, że walka staje się coraz bardziej zmechanizowana i jakoś nie myślę, że w czołgu ani w samolocie trza być jakimś dresem z ramionami wielkości baleronów.

Mniam, kolejna specjalistka od wojska i jego mechanizacji. To może zrób sobie w domu próbę z ładowaniem na czas 10 -15 kg pakuneczków sztuk 40, a najlepiej zrób to w pomieszczeniu o powierzchni 1,5 m2. Jak już to przerzucisz, w chwili odpoczynku wymyśl jakąś kobiecą metodę na założenie uszkodzonej gąsienicy czołgowej - niech zgadnę, telefon do przyjaciela?
Podpowiem ci, że do tego nie trzeba dresa z baleronami, wystarcza przeciętny facet lub ich współpraca. Nie wystarcza przeciętna kobieta i tyle kochanego równouprawnienia. Wiem jednak co zaraz napisze Koczilla, "w dzisiejszych czasach żaden dowódca nie wyśle załogi aby zakładała gąsienicę tylko poczeka aż podjedzie czołówka naprawcza":D


Beyondblackie napisał/a:

Jest duża ilość specjalizacji w wojsku, które wymagają inteligencji i precyzji, a nie walenia piąchą między oczy. I podobnie jest w policji.

Proces naboru do tych instytucji nie zawiera pytań w rodzaju:
- czy jest pani/pan słabowita ale pełna chęci i aspiruje pani/pan tylko na etat siedzący?
Proces jest ogólny i kandydat ma spełniać jedne określone wymagania, bo potem jak już kolega to napisał, piękne dziewczę dostaje hełm, pałkę z tarczą i każą jej stać w szeregu naprzeciw grupy kiboli, z których prawie każdy waży od niej 20-30 kg więcej. Prawda, zapomniałem, że nauczy się aikido i już będzie taka jak kolega policjant albo nawet lepsza...

442

Odp: Równouprawnienie kobiet

https://www.youtube.com/watch?v=1ajkgIfEm2Q

443

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

i jakoś nie myślę...

...na przykład nad tym co dzieje się z kobietami, gdy dostaną się do niewoli...

Masz na myśli gwałt i tortury? Czyli mężczyzny w niewoli zgwałcić nie można, stosować wymyślnych tortur?

A o kondycję fizyczną kobiet ja bym się nie martwiła. Kto widział taką Kowalczyk na treningu, ten wie. Oczywiście słabszych kondycyjnie mężczyzn też nie widujecie, takich co to owej gąsienicy czołgowej nie dadzą rady?

444

Odp: Równouprawnienie kobiet

https://www.youtube.com/watch?v=Bvxngip1pu8

445 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-15 08:42:40)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Kolonko to się za dużo Amerykanek naoglądał. Waga pasi, ale kondycja faktycznie już nie.

Dajcie sobie już siana chłopaki, bo powoli wyłazi jacy jesteście uczciwi, a nawet konkurencyjni w stosunku do kobiet prowadzących swoje firmy, które uczciwie płacą ZUS, uczciwie zatrudniają i godziwie płacą. Jak coś wam zarzucimy, winne państwo (a w nim rządząca męska większość).
Po jakiego grzyba kobieta zabierałaby się za walkę o swoje, za jakieś feminizmy, skoro byłoby jej dobrze i bezpiecznie. Nie jest i stąd wzięła sprawy w swoje ręce, bo nawet konserwatywny mężczyzna deklarujący niby uczciwość, uczciwym ani tym bardziej sprawiedliwym nie będzie. Chce mieć "wolną głowę", robić interesy, a o dom niech się martwi kobieta. Lecz ta kobieta nie otrzymuje w zamian tego, czego oczekiwała, tzn bezpieczeństwa i tak oto mamy niezależne kobiety, stawiające mężczyznom wymagania.
Służby mundurowe są ostatnim waszym bastionem, chociaż tym brakiem siły fizycznej chcecie kobietom dokopać. Naprawdę niewiele wam już pozostało. 

Mam już po kokardy tej niby męskiej, pokręconej logiki. Co do KRUS - wiem, że obecnie bardzo na tym korzystacie, macie nieoficjalnie w ciul szmalu, ale oficjalnie kobieta, rodzina otrzyma wielkie "G" (renta, emerytura, alimenty). Żona/partnerka grzeczna, zginająca potulnie kark przed panem i władą - ma pieniądze, niegrzeczna - trzeba się jakoś zabezpieczyć przed roszczeniową zołzą. Zdrowie wam dupnie, oczywiście żona powinna trwać u boku, mając do dyspozycji oficjalną rentę, do tego znaleźć na gwałt źródło zarobkowania i nadal zginać ten kark.

446

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Dajcie sobie już siana chłopaki, bo powoli wyłazi jacy jesteście uczciwi, a nawet konkurencyjni w stosunku do kobiet prowadzących swoje firmy, które uczciwie płacą ZUS, uczciwie zatrudniają i godziwie płacą.

Głupich nie sieją...

chaber05 napisał/a:

Co do KRUS - wiem, że obecnie bardzo na tym korzystacie, macie nieoficjalnie w ciul szmalu, ale oficjalnie kobieta, rodzina otrzyma wielkie "G" (renta, emerytura, alimenty).

Rozumiem, że widziałaś prognozę emerytury uczciwego przedsiębiorcy płacącego co miesiąc 1000 zł na ZUS big_smile Jeśli możesz mieć to samo za sto złotych z kawałkiem, to po co przepłacać (jak mówi stara reklama)?
A o moją starą, to ty się nie martw. W razie mojej śmierci lub kalectwa wystarczy jej na taki okres czasu aby bez nerwów znaleźć robotę lub... innego łosia.

447 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-15 09:55:47)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Nie wiedziałam, że uczciwy przedsiębiorca = przedsiębiorca wykazujący niskie dochody. Tylko takich znasz Snake?

Ja się ani o ciebie, ani o twoją żonę nie martwię. Dyskusja uświadamia jedynie, co może spotkać kobietę wiążącą się z ... - w miejsce kropek wstawić np biznesmena krusowca.
Zapomniałam również, że jesteście zdrowi jak konie, zawał ani wylew wam nie grozi, wypadek nie ma prawa się zdarzyć, na wszystko macie zabezpieczenie, a firmy ubezpieczeniowe na gwizdniecie i bez szemrania wyskoczą z kasy.

448

Odp: Równouprawnienie kobiet

Zajmujesz się jakimś biznesem? Wiesz do czego służy działalność gospodarcza? Do zysku. Tak dużego jak się tylko da, a jak się nie da, to trzeba poszukać lepszej metody. Uczciwy przedsiębiorca to jest taki, który płaci wszystkie podatki, które jest mu w stanie udowodnić skarbówka lub inne służby. Wiesz czym głównie zajmują się księgowości wszystkich firm na świecie? Minimalizacją kwoty od której firma musi zapłacić podatki.
Jejku, jak to dobrze, że jeszcze długo to faceci będą rządzić tym światem, bo poziom kobiecej naiwności po prostu mnie osłabia.

449 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-15 12:14:05)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Zajmujesz się jakimś biznesem? Wiesz do czego służy działalność gospodarcza? Do zysku. Tak dużego jak się tylko da, a jak się nie da, to trzeba poszukać lepszej metody. Uczciwy przedsiębiorca to jest taki, który płaci wszystkie podatki, które jest mu w stanie udowodnić skarbówka lub inne służby. Wiesz czym głównie zajmują się księgowości wszystkich firm na świecie? Minimalizacją kwoty od której firma musi zapłacić podatki.
Jejku, jak to dobrze, że jeszcze długo to faceci będą rządzić tym światem, bo poziom kobiecej naiwności po prostu mnie osłabia.

A co ma piernik do wiatraka? Ty sobie maksymalizuj zyski, minimalizuj co chcesz, a ja się pytam: jak oficjalnie żona na tym wyjdzie?
Przecież pisałam, że teraz trzepiecie kasę i chcecie mieć kobietę pod pantoflem, jesteście królami życia. A jak coś dupnie, to nie wierzę, że uzbieraliście tyle szmalcu, żeby żonie wystarczyło na pieluchomajtki dla męża i na waciki dla niej ( w perspektywie długich lat).

Oczywiście alimenty w razie rozwodu byłyby mega wypaśne? Dlatego zaczynam rozumieć twoją żonę Snake. Gdyby odeszła, to tylko w skarpetkach. Jest się o co wściekać.

Ten wątek uświadamia, że warto jednak być tą niezależną, trochę też feministką. Jak będzie kobieta tą uległą i posłuszną, będzie cacy, a jak tylko wspomni o dzieleniu obowiązków, zażąda czegokolwiek, to pan i władca uniesiony gniewem, nazwie np. dzieckiem, albo i gorzej. Nie dziwię się obecnym młodym kobietom, że coraz bardziej stawiają na partnerstwo i dociskają facetów. Można naprawdę zostać w ręką w nocniku, zawierzając swój los mężowi.

450

Odp: Równouprawnienie kobiet

Rzucasz się na ślepo dla samego rzucania. Chodzi ci dalej o ten KRUS? To weź najpierw zapoznaj się z tym co oferuje emerytalno-rentowo ZUS za 1000 zł/mc i KRUS za 150 zł/mc. Praktycznie to samo więc już dawno każdy potrafiący liczyć ocenił, gdzie się opłaca być, a zaoszczędzone 850 zł, można przepić, zainwestować żeby zarobiły więcej pieniędzy albo ulokować w porządnych funduszach na poczet żony i dzieci. Odpuść, bo to się robi śmieszne.
Pomijam twoje seksistowsko - kobiece podejście o alimentach dla żony. Ty już wiesz, że rozwody są winą rozpustnych i wiarołomnych facetów, a kobietom alimenty się należą jak psu kość. Dla twojej wiadomości alimenty należą się prawie zawsze tylko dzieciom. Żonie przysługują tylko jeśli rozwód jest orzekany z winy męża, a jej sytuacja materialna w wyniku rozwodu się pogorszy, a więc rozpustna i wiarołomna żona jeśli nie będzie bardzo cwana, to grosza nie dostanie. Taka sprawiedliwość - miałaś jak pączek w maśle, nie podobało się, to zostałaś z niczym...

451

Odp: Równouprawnienie kobiet

Snake, jak się Ciebie czyta, to strach się bać.

Gratuluję niesamowicie znalezienia połowicy, która traktuje Cię w kategoriach łosia, który jest wymienialny, kiedy jego zdolności zarobkowe kuleją, albo padnie na zawał. Obyś się kiedyś z ręcą w nocniku nie obudził, kiedy takowa ładniejsza połówka przyprawi Ci rogi i poleci czerpać zyski na większym pastwisku.

452 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-15 15:35:07)

Odp: Równouprawnienie kobiet

W przypadku rozwodu bez orzekania o winie, małżonek będący w niedostatku, może otrzymywać alimenty przez okres 5 lat.

Nie wiem też, czy każda żona będąca całkowicie zależną finansowo od męża, ma się jak ten pączek w maśle. Ileż tutaj mamy wpisów od kobiet, które doświadczają przemocy ekonomicznej - całą masę. Po iluś tam latach rozżalenie kobiety wzrasta, bo uświadamia sobie jaki błąd popełniła, w jakim syfie przyszło jej żyć, a im starsza, tym bardziej świadoma, że na rynku pracy ma coraz mniejsze szanse. Nawet jak otrzyma po rozwodzie połowę domu/mieszkania, nie będzie w stanie spłacić męża, a tym bardziej utrzymać nieruchomości, mieć na życie. Musi wrócić do punktu wyjścia i szukać "jelenia', jak wy to nazywacie, kogoś od kogo znów będzie zależna.

Tak, to robi się śmieszne. Kilku niby operatywnych facetów nazywa innych nieudacznikami, zarzuca lenistwo, a sami kim są, co sobą reprezentują? Chcąc udowodnić swoje tezy, plotą bzdury nad bzdurami, typu: jak kobiety przestaną pracować, będzie pole do popisu dla mężczyzn i ekonomiczne eldorado. A to wszystko tylko dlatego, że nie trawicie prac domowych, zajmowania dziećmi, kobiecie wyznaczacie jedynie słuszną wg was rolę. Jako żywo Korwiniści, prawdziwym mężczyzną jest ten umiejący prowadzić firmę, przebojowy, rozpychający łokciami.

Jak chcecie mogę jeszcze doczepić się do wysokości renty, chorób oraz innych wypadków losowych. Zapewne chcielibyście aby żona stała u boku, ta sama, którą trzymaliście pod obuwiem.

453

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Chcąc udowodnić swoje tezy, plotą bzdury nad bzdurami, typu: jak kobiety przestaną pracować, będzie pole do popisu dla mężczyzn i ekonomiczne eldorado.

Nawet nie chodzi o to tylko o prostowanie bzdur jak to dzięki kobietom świat ruszył do przodu. Smutna prawda polega na tym, że w większości przypadków kobiety objęły rolę w społeczeństwie jaką od dawna pełniły w domach, a więc zajmują się sprzątaniem, gotowaniem, pilnowaniem dzieci, opieką nad starszymi. I dobrze, że to robią ale nie róbmy z tego zaraz jakiegoś cuda.


chaber05 napisał/a:

A to wszystko tylko dlatego, że nie trawicie prac domowych, zajmowania dziećmi, kobiecie wyznaczacie jedynie słuszną wg was rolę. Jako żywo Korwiniści, prawdziwym mężczyzną jest ten umiejący prowadzić firmę, przebojowy, rozpychający łokciami.

No widzisz, a ja się przyznaję, że jestem tylko pół mężczyzną, bo nie lubię się rozpychać łokciami, odwożę i przywożę dzieci do szkoły, robię praktycznie wszystkie domowe zakupy i na dodatek potrafię i nawet lubię ugotować smaczny obiad albo upiec ciasto. Poodkurzam sam z siebie, kurze zetrę i kibelek wyszoruję jak żona się obija - straszneee... Nie pasuje do wizerunku okropnego korwinisty, cóż poradzić?

454 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-15 18:47:31)

Odp: Równouprawnienie kobiet

O wkładzie kobiet w gospodarki danych państw piszą ekonomiści, są poświęcone temu sympozja. Ja się z uznanymi ekspertami sprzeczać nie będę. Natomiast po przeczytaniu książki Kamila Janickiego "Pierwsze damy II Rzeczpospolitej", trochę zmieniłam zdanie o rządzących z tamtego okresu. Nawet sam Piłsudski bardziej cenił żony prezydentów, niż ich samych. Kobiety tamtych czasów miały "jaja". O prezydencie Mościckim nie wyrażano się pochlebnie, jakieś wzmianki o tym krążyły, lecz teraz mam szersze spojrzenie. Żona Michalina była tą machiną napędzającą i utrzymującą rodzinę. Nie taka miała być jej rola, mąż sądził, że wychował sobie żonę, a tu zonk.

Powiem ci Snake, że każdego można nauczyć pewnych czynności. Nie róbmy też cuda z tych niby męskich umiejętności. Tak jak ty będziesz umiał zająć się staruszkami, tak ja pojadę na myjnię umyć grata, podładuję akumulator, zmienię koło.
Ja wiem, że niektórych mężczyzn wkurza wygryzanie z "ich" zawodów, ale tego nie powstrzymamy. Ja tam się cieszę z tych panów przedszkolanków. Mężczyzna jak widać też może, już nie wspomnę jak dobrze mu to wychodzi i jakim uznaniem się cieszy. Mężczyźni są dobrymi kucharzami, krawcami. Fakt lubią gotować pokazowo, chcą uznania i nie w smak im taka codzienna dłubanina kuchenna, ale potrafią! Całkiem fajnie wygląda facet w spódnicy, nawet starsze panie reagowały obojętnie, ale kurna nie mężczyźni. Chyba nie ma większych konserw od facetów. To na tyle.

455

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Smutna prawda polega na tym, że w większości przypadków kobiety objęły rolę w społeczeństwie jaką od dawna pełniły w domach, a więc zajmują się sprzątaniem, gotowaniem, pilnowaniem dzieci, opieką nad starszymi. I dobrze, że to robią ale nie róbmy z tego zaraz jakiegoś cuda.

Prawda jest taka, że wszystko się zmienia, świat idzie do przodu a kobiety już dawno wybierają i z sukcesem realizują się w zawodach, które dalece odbiegają od przedstawionego przez Snake'a stereotypu.
Wystarczy poświęcić trochę czasu i przestudiować europejskie, amerykańskie lub polskie statystyki dotyczące struktury zatrudnienia i ich dynamikę w ostatnich latach aby wyrobić sobie opinię na temat panujących od lat tendencji.

A smutna prawda jest taka, że wciąż jest wokół tylu panów, którzy wbrew ogólnodostępnym danym, panującym tendencjom i obserwowanym zjawiskom próbują zaklinać rzeczywistość lub umniejszać faktom.

Posty [ 391 do 455 z 502 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026