Kobieta i mężczyzna to jedna całość. Wielowiekowe tłamszenie kobiet uważam za zbrodnię, wobec równych nam istot.
Cała walka o równe prawa miała sens i ma nadal, ale jest ona wielką porażką rodzaju męskiego. To kobiety, jak pokazuje historia, często stanowiły o kształcie świata, rozwiązywały problemy, których by nie potrafili rozsądzić mężczyźni. Wreszcie często, to kobiety były powiernicami tajemnic królów, władców, cesarzy, również tych kościelnych.
Przez kobiety upadały ale i bogaciły się różne królestwa. W naszej historii także nie brakuje wspaniałych kobiet, od fundatorki Uniwersytetu Jagielońskiego, po Bonę ( tak wiem przybyła z Italii), czy wiele innych.
Uważam że dzisiaj prawa kobiet nie są w niczym zagrożone. Nareszcie.
Ale dzisiejsza walka kobiet o prawa, przypomina często chęć zemsty. Konieczne udowodnienie że są bardziej przydatne, wartościowe dla świata niż rodzaj męski.
Przypomina mi to słynne "Kopernik była kobietą". `
Lubię słuchać mądre kobiety, celowo nie podam nazwisk, które dostrzegają dwie strony medalu. Ale dostrzegam także takie, które nic nie wnoszą do debaty, oprócz zamętu.
Nawet w tej dyskusji, mam wrażenie niektóre Panie, chcą abyśmy przeprosili za to, że wieki temu jeden idiota z drugim idiotą tak sobie wymyślił.
Dzisiaj nie ma potrzeby wywyższać żadnej z płci. Należy doceniać i oceniać pracę, a nie dzielić na pracę kobiety i mężczyzny.
Parytety w cywilizowanym społeczeństwie nie są nikomu potrzebne. Potrzebują ich ci, dla których w dalszym ciągu, kobiecość kojarzy się z czymś gorszym.
Lubię współpracować z kobietami, które mają jaja. Mam na stanowisku inspektora budowlanego, kobietę i pamiętam jak próbowali ją różnie zdyskredytować. To co ona zrobiła, w jaki sposób wykorzystała swoja wiedzę i umiejętności, jak rozniosła w pył śmiechy i chichy ludzi na budowie, dało mi wiele ubawu i satysfakcji.
Przekonałem się że mój wybór był dobry.
Żadna kobieta nie powinna cierpieć z powodu płci. No chyba że jak moja adwersarzyni z tego portalu, która na siłę próbuje coś sobie udowodnić.
Żadna inna argumentacja do mnie nigdy nie dotrze.