Koczilla - Pewnie, w Izraelu kobiety odbywają służbę. U nas nie muszą, ale też mogą, nawet do jednostek specjalnych przyjmują kobiety, wymagania na test fizyczny sprawdzałam niedawno. Oczywiście wymagania są tam nieco niższe, ale taka prawda, że faceci jeśli chodzi o sprawy fizyczne są naturalnie lepiej uwarunkowani od kobiet i biologii nie zmienimy. Tak, czy inaczej w Polsce nikt Ci do wojska iść nie broni. Facetom obecnie też nikt nie każe, też mają wolny wybór. Jak to nie jest równouprawnienie, to ja nie wiem, co nim jest.
Tylko nie wiem, czy wiesz, że Izrael to też kraj, w którym prawa kobiet są nagminnie łamane, zwłaszcza w bardziej ortodoksyjnych środowiskach - muszą jeździć z tyłu autobusu, bo na przykład przodem jadą mężczyźni. Zatem Izrael jako takie feministyczne państwo to nie jest dobry przykład.
A co to ktoś nie może chcieć zatrudnić akurat kobiety, albo mężczyzn? Ja jakoś nie widzę w tym nic złego. Widzimisię pracodawcy jest takie, a nie inne i co mu zrobisz? Ma prawo chcieć zatrudnić kelnerki.
Na treningu nikt mnie nie rozlicza z tego, że jestem kobietą. Robię to, co wszyscy. Robotę kierowcy powierzył mi facet. Wybacz, ale po prostu nie czuję się rozliczana i szykanowana. A jak nieraz popatrzę jak niektóre kobiety prowadzą, to się nie dziwię, że ludzie reagują zaskoczeniem. Same też trochę jesteśmy sobie winne, bo wiele kobiet się w tą stereotypową rolę słabszej i mniej rozgarniętej z premedytacją wpisuje, bo tak jest łatwiej. Facetowi nie wypada się publicznie załamywać, płakać, okazywać słabości, to też jest seksistowskie, ale takie są normy społeczne.
Ja nie muszę zaciskać zębów i spinać d**y żeby komuś czasem nic nie powiedzieć, bo zwyczajnie od bardzo dawna nikt mi nie powiedział na tym tle niczego takiego żebym się źle poczuła. Jakby powiedział, to odpowiedź byłaby natychmiastowa. Szczerze mówiąc jeżeli ktoś mówił coś wyjątkowo przykrego na temat mojego wyglądu, czy tego co robię, to zazwyczaj były to kobiety.
Co ja mam Twoim zdaniem robić w związku z tym, że kiedyś kobiety walczyły o swoje prawa. Do cholery jasnej, korzystam z tych praw! Jako, że zostały już wywalczone, to po co ja mam głośno krzyczeć o coś, o co walczyć nie muszę, bo jest.
Ja się nie proszę nikogo o pozwolenie na sparingi. Chodzę na trening, jako, że są tam prawie sami faceci, to się z nimi biję. Nie muszę tam być, chcę tam być. Lubię ich wszystkich bardzo, kochane z nich chłopaki, atmosfera jest świetna. Tyle w temacie.
Tak, faceci czasami się mnie boją. Nie mają powodów, ale każdy ma przecież jakieś fobie. O bycie lesbijką jeszcze nikt mnie nie oskarżył, powodzenie wśród mężczyzn mam spore.
Co do tego, że ktoś robi coś "jak baba" - taki się tekst przyjął, z tym w ogóle nie ma sensu walczyć. Z tym też problemu nie mam, mam ważniejsze rzeczy do przemyślenia.
Kiedyś człowiek, który jest dla mnie ogromnym autorytetem, a poza tym bardzo go lubię powiedział o mnie "ogień, nie baba". Czy mnie to oburzyło? Nie, to był komplement i mnie się zwyczajnie zrobiło ciepło na sercu, bo moje wysiłki zostały zauważone i docenione. Prawda jest taka, że większość dziewczyn, które na treningi przychodzą nie uderzają mocno, ich też nie można mocniej potraktować i dlatego faceci nieraz się boją z nimi ćwiczyć. Wiedzą, że ja się biję ostro i nie dostaję histerii, jak czasami oberwę, no to ze mną ćwiczyć chcą. Po prostu kiepsko się robi sparingi, jak ktoś się rozbeczy, bo dostał w ucho i trochę boli. Ciężko jest trenować, jak musisz markować ciosy, zamiast lekko trafić. Czasem jak się szarpiemy komuś dostanie się mocniej.
Moje ręce i piszczele wyglądają nieraz tak, że się mnie już kiedyś ktoś pytał, czy nie potrzebuję pomocy, bo myślał, że ktoś mnie w domu tłucze. To też świadczy o tym, że społeczeństwo obojętne na oznaki przemocy jednak nie jest.
Co do pomarańczowej - pewnie, była prawie bezkrwawa, ale nieumiejętne korzystanie z jej dobrodziejstw doprowadziło finalnie do śmierci wielu ludzi. Nie sposób coś wywalczyć, trzeba to jeszcze umieć utrzymać i z tego korzystać.
Snake - Do mnie kiedyś lekarka powiedziała, że mam dziwne ramiona, że głowy nie umiem prosto trzymać, że mogłabym schudnąć (co najśmieszniejsze nie mam i nigdy nie miałam nadwagi), a sama wyglądała jak dynia w swetrze. Do kobiety ginekologa też chyba więcej nie pójdę, bo tak kretyńskiego traktowania u żadnego faceta lekarza jakoś nie uświadczyłam.