netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Równouprawnienie kobiet

501 odpowiedzi41 634 wyświetleniazałożony przez Tomasinho, 05.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 502 ]

131

Odp: Równouprawnienie kobiet
Tomasinho napisał/a:

Większość tzw. feministek to skrzywdzone kiedyś przez faceta(ów) zakompleksione baby lub takie, których nikt nie chce albo brzydkie (pewnie znajdą się jakieś i atrakcyjne - co by uprzedzić ataki na mój punkt widzenia). Znam jedną taką, która zaczęła być feministką jak już rzucił facet - tak była jedną z najbrzydszych dziewczyn na roku i od tej pory stała się "działaczką". A inny znany przykład - słynna z telewizji pani Kazimiera. Sorry, ale takie kobiety nie mają po kolei w głowie i ich życiową misją jest dosrać facetom.

Ty to masz poglądy, które wymierać zaczęły chyba w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zastanawiam się gdzie Cię odkopali tongue

Jasne, kobieta po to, żeby się szanować, mieć w życiu realne wybory, decydować o sobie, musi być brzydka albo dostać po d***e od jakiegoś samca, bo "normalna", atrakcyjna babka jest kombinacją pomiędzy dmuchaną lalą a gosposią domową z totalną pustką w miejscu mózgu.

132

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
luc napisał/a:

Fakt, nie startowaliśmy z równego pułapu, ale dostępność do edukacji jest już od dawna.

Moja matka, rocznik '58, po podstawówce nie została przyjęta do szkoły budowlanej. Nie wiem, na ile to reprezentatywny przykład, ale myślę, że politechniki są nastawione na przyjmowanie kobiet jako równoprawnych studentek najwcześniej od lat '90.

Myślałam, że mówimy o czasach współczesnych?
Skoro sama przyznajesz, że politechniki są nastawione już na pełnoprawne przyjmowanie dziewcząt, to w czym problem?

Koczilla napisał/a:
luc napisał/a:

Zmiany na uczelniach są, ale niewielkie. Nikt dziewczętom nie zabrania studiowania kierunków ścisłych czy technicznych, ale jest ich niewiele.

Jasne, że nie zabrania. Ale ile krewnych i znajomych tych kobiet odbiera takie studia jako ewenement, nieledwie fanaberię, chorą ambicję, a nie coś naturalnego/pasję?

Nie wiem ilu, bo ja takiego zjawiska po prostu w ogóle nie widzę.
Widzę natomiast mniejsze zainteresowanie dziewcząt takimi studiami.

Koczilla napisał/a:
luc napisał/a:

Te, które są nie zawsze sobie radzą.

Podobnie jak studenci płci męskiej. Ilu z nich jednak po pierwszych niepowodzeniach słyszy: "no widzisz, to nie dla ciebie", "tu potrzebny jest umysł ścisły, a tobie trzeba by 10 razy tłumaczyć", "zostaw to i weź się za coś, po czym cię zatrudnią, nawet jeśli skończysz studia, w tej pracy faceci są lepiej widziani".

Nie podobnie, często sobie radzą gorzej.
Jednak, jak już wcześniej pisałam, to dla dyskusji o równouprawnieniu nie ma znaczenia.

Koczilla napisał/a:
luc napisał/a:

Nauczyciele akademiccy są różni, jak to w każdym zawodzie.

Upierałabym się, że ci z kierunków technicznych jednak trudniej "oddają pole". Chociażby z tego względu, że na politechnikach kobiety nie stanowią wystarczającej grupy nacisku. Np. na  polonistyce profesorowie na mizoginistyczne uwagi sobie nie pozwalają z dość oczywistych względów.

Upierać się możesz, ale nie wiem skąd ten upór.
Ja tkwię w środowisku akademickim od lat (zarówno humanistycznym, jak i ścisłym) i nie zauważam tendencji do gorszego traktowania dziewcząt z powodu ich płci. Gorzej mają studenci, obu płci, wyłącznie z uwagi na wyniki.

Nie wiem w ogóle skąd taki upór, iż zjawisko nierównego traktowania kobiet jest u nas powszechne (nie mam na myśli państw azjatyckich czy afrykańskich, bo chyba nie o tym mowa). Parę kobiet w tym wątku pisze, że nie czuje się dyskryminowane i takiej dyskryminacji nie widzi, a Ty z uporem usiłujesz to wmawiać. Nie wskazując zresztą konkretnych przykładów dyskryminacji.
Poziom równouprawnienia (choć być może jeszcze nie doskonały) osiągnął poziom, w którym kobiety mogą doprawdy robić co chcą. Inną jest rzeczą, czy chcą z tego korzystać. Ale to jest już ich sprawa. Chodzi o to by miały wybór.
Moim zdaniem go mają.

133

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

nie zauważam tendencji do gorszego traktowania dziewcząt z powodu ich płci.

Z moich obserwacji wynika, że ''płciowe rodzynki'' traktuje się ulgowo.
Studiowałem babski kierunek i miałem 3.0 na wejściu za to że jestem jednym z nielicznych facetów.Dziewczyna na 3 musiała coś umieć.
Na kierunkach męskich ta zasada działała podobnie w drugą stronę.
Taki nieszkodliwy folklor.

134

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla widać, że udzielanie się na tym forum traktujesz jako coś osobistego. Nie będę Ci tłumaczył, że forum służy do wyrażania różnych opinii. Ja mam taką a Ty inną i w czym problem ? Jest część osób, które ma na ten temat podobne zdanie jak ja. Zresztą nie ważne, jesteś na pewno super. I to zostawiłem na koniec.

135 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-06 20:15:25)

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
luc napisał/a:

nie zauważam tendencji do gorszego traktowania dziewcząt z powodu ich płci.

Z moich obserwacji wynika, że ''płciowe rodzynki'' traktuje się ulgowo.
Studiowałem babski kierunek i miałem 3.0 na wejściu za to że jestem jednym z nielicznych facetów.Dziewczyna na 3 musiała coś umieć.
Na kierunkach męskich ta zasada działała podobnie w drugą stronę.
Taki nieszkodliwy folklor.

Nie na wszystkich.
Wprawdzie na moim kierunku studiów była podobna ilość przedstawicieli obu płci, więc porównania nie mam, ale na kierunkach ścisłych (przynajmniej na tych, o których mam wiedzę) dziewczęta raczej taryfy ulgowej nie mają. Muszą umieć.

136

Odp: Równouprawnienie kobiet

A tak pomijając złośliwostki i przekomarzania.Całkiem serio.
PiS chce katolickiego szariatu, Biedronie chcą związków partnerskich, Narodowcy chcą spalić tęczę a KNP chce powszechnego dostępu do broni.
Ale czego chcą feministki to ja naprawdę nie wiem, podobnie jak większość ludzi, chociaż dostęp do mediów mam...
Koczillo, czy jesteś w stanie nazwać feministkowe priorytety- powiedzmy na najbliższe 3 lata oraz długofalowe na lat 10?
Tak w punktach, bez odsyłania do dziwnych postów itp.

137 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-06 21:00:00)

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

Nie wiem w ogóle skąd taki upór, iż zjawisko nierównego traktowania kobiet jest u nas powszechne (nie mam na myśli państw azjatyckich czy afrykańskich, bo chyba nie o tym mowa). Parę kobiet w tym wątku pisze, że nie czuje się dyskryminowane i takiej dyskryminacji nie widzi, a Ty z uporem usiłujesz to wmawiać. Nie wskazując zresztą konkretnych przykładów dyskryminacji.
Poziom równouprawnienia (choć być może jeszcze nie doskonały) osiągnął poziom, w którym kobiety mogą doprawdy robić co chcą. Inną jest rzeczą, czy chcą z tego korzystać. Ale to jest już ich sprawa. Chodzi o to by miały wybór.
Moim zdaniem go mają.

Luc, zastanawiam się, czy jak zacznę podawać te konkretne przykłady, nie dowiem się czasem, że to wyłącznie moje doświadczenie?

O tekstach, że jak "na kobietę", można nieźle zarobić, już wspomniałam.

"Jak facet nie bije, to babie wątroba gnije" - też autentyk. Na szczęście nie z ust mojej matki.

Na tymże forum jest wątek poświęcony ratownictwu medycznemu, a w nim powszechność głosów, że kobiety nie są w branży mile widziane. To jeszcze potrafię rozumieć, bo przenoszenie rannego wymaga siły, ale czy o zatrudnieniu nie powinny decydować warunki fizyczne?

"Wolę pracować z mężczyznami." Standard. I takie coś rzuciła mi pracownia, która od lat funkcjonowała w żeńskim zespole, który radzi sobie z zadaniami 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, od 7:00 do 01:00. Wystarczyło, że zatrudniłam pierwszego mężczyznę w historii projektu (praca ciężka i słabo płatna, a przy tym wymagająca  elastyczności w dysponowaniu czasem) i kobietę z emocji Bóg opuścił.

W branżach nisko opłacanych typu nauczyciel, sekretarka, pielęgniarka - przewaga kobiet. Dlaczego?

Skąd mój upór? A skąd u Ciebie luz po przeczytaniu haseł "wyemancypowałyście się za mocno". Już któryś raz przytaczam ten cytat. Czy tylko mnie on bulwersuje? A to właśnie on rozpoczął całą dyskusję.

Z ust udzielających się tutaj panów sugestie, że pisząc tu załatwiam sobie "osobisty problem", a feministki są brzydkie i sfrustrowane. Na Twojej uczelni koledzy akademicy zdobywają retorycznie te same wyżyny?

Jeśli dla Ciebie lata '90 to zamierzchły czas, to co ja poradzę? A jaki widzę problem w teoretycznie otwartych na kobiety uczelniach? Że wykładają na nich profesorowie, którzy światopoglądowo zatrzymali się w latach '50. Pisałam już o tym nie tylko ja, ale i Beyondblackie, ale jej głos w dyskusji do Ciebie najwyraźniej nie dotarł. Oprócz tego absolwentki takich kierunków muszą się mierzyć z "twardą męską rzeczywistością", w której towarzystwo bywa jeszcze bardziej elokwentne niż część tu zgromadzonych.

Co ja jeszcze mogę w tej dyskusji? Ty tkwisz w środowisku akademickim i nie słyszysz, ja pracuję w stołecznej międzynarodowej korporacji i w temacie seksistowskich zachowań widziałam i słyszałam chyba już wszystko. Włącznie z żarcikami dwóch panów, którzy na widok mocno zasłoniętej koleżanki zaczęli żartować, żeby już się przyznała, że mąż ją pobił. Babka dzielnie sekundowała im dykteryjką, że no tak, pół godziny zamalowywała siniaki. Takie rzeczy się dzieją.

Zresztą po przykłady seksistowskiej głupoty nie trzeba daleko sięgać. Ten Niedobry, Maniek z Maniek, Tomasinho, Pitagoras... Serio, było z kim tak naprawdę dyskutować? Moi koledzy po pijaku nie sadziliby takich tekstów jak zgromadzeni tu panowie i to już nawet nie z szacunku do kobiet, tylko żeby się zwyczajnie nie zbłaźnić. Tu zaś zasiadło szacowne grono inteligentów, by pouczyć głupie baby, że walczą o coś, co nie istnieje i zabierają mężczyznom ich prawa. Kiedy się zmęczyli "rzeczową" argumentacją, sięgnęli po obelgi.

Chociażby ten wątek pokazuje, że w temacie równouprawnienia do zrobienia jest naprawdę sporo.

138

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

"Jak facet nie bije, to babie wątroba gnije" - też autentyk.

Na tymże forum jest wątek poświęcony ratownictwu medycznemu, a w nim powszechność głosów, że kobiety nie są w branży mile widziane. To jeszcze potrafię rozumieć, bo przenoszenie rannego wymaga siły, ale czy o zatrudnieniu nie powinny decydować warunki fizyczne?

Włącznie z żarcikami dwóch panów, którzy na widok mocno zasłoniętej koleżanki zaczęli żartować, żeby już się przyznała, że mąż ją pobił. Babka dzielnie sekundowała im dykteryjką, że no tak, pół godziny zamalowywała siniaki. Takie rzeczy się dzieją.

Kiedy się zmęczyli "rzeczową" argumentacją, sięgnęli po obelgi.

Walka z wiatrakami. Tu nie chodzi o równouprawnienie, tylko o buractwo tych kolesi i brak dystansu do świata(?) pań. Narzekania feministek na facetów nie poprawią sytuacji kobiet, tylko ewentualnie jeszcze pogorszą tę sytuację i tego chamstwa będzie jeszcze więcej.
Samym gadaniem, marudzeniem, jadem i agresją NIC się nie zdziała.

I co? Zabronicie sobie innym żartować? Może jakieś mandaty dla tych chamów za to, że się tak nieładnie wypowiadają? Nierealne.

Warunki fizyczne - z reguły kobiety mają mniej siły od facetów, a te silniejsze, sprawniejsze itd. są w ratownictwie, również w wojsku, w policji etc.
Ktoś im zabronił? Nie, więc o co tyle szumu?

139 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-06 21:41:19)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

O tekstach, że jak "na kobietę", można nieźle zarobić, już wspomniałam.

"Jak facet nie bije, to babie wątroba gnije" - też autentyk. Na szczęście nie z ust mojej matki.

Słowa, słowa, słowa. Nic więcej. Nie świadczą o braku równouprawnienia, lecz o prostactwie wypowiadającego.

Koczilla napisał/a:

Na tymże forum jest wątek poświęcony ratownictwu medycznemu, a w nim powszechność głosów, że kobiety nie są w branży mile widziane. To jeszcze potrafię rozumieć, bo przenoszenie rannego wymaga siły, ale czy o zatrudnieniu nie powinny decydować warunki fizyczne?

Nie wiem jak mile są widziane. Wiem, że w tej branży pracują.

Koczilla napisał/a:

"Wolę pracować z mężczyznami." Standard.

Czy to świadczy o braku równouprawnienia??
Czyjś pogląd, że woli pracować z mężczyznami? Inny woli z kobietami. Tylko tyle.

Koczilla napisał/a:

W branżach nisko opłacanych typu nauczyciel, sekretarka, pielęgniarka - przewaga kobiet. Dlaczego?

A wśród śmieciarzy, grabarzy i jeszcze paru innych, przeważają mężczyźni? Dlaczego? Czyżby kobiety były tam dyskryminowane?
A może to decyzja osób podejmujących tam zatrudnienie?

Koczilla napisał/a:

Skąd mój upór? A skąd u Ciebie luz po przeczytaniu haseł "wyemancypowałyście się za mocno". Już któryś raz przytaczam ten cytat. Czy tylko mnie on bulwersuje? A to właśnie on rozpoczął całą dyskusję.

Na moje pytanie nie odpowiedziałaś.
Odpowiem na Twoje.
Ja stwierdzenia jakie przytoczyłaś po prostu ignoruję. Żaden ze znanych mi mężczyzn na poziomie takiego zdania by nie wypowiedział.

Koczilla napisał/a:

Z ust udzielających się tutaj panów sugestie, że pisząc tu załatwiam sobie "osobisty problem", a feministki są brzydkie i sfrustrowane. Na Twojej uczelni koledzy akademicy zdobywają retorycznie te same wyżyny?

Nie wiem co chcesz osiągnąć tym pytaniem hmm
O ile się orientuję panowie wypowiadający się tutaj nie są nauczycielami akademickimi.

Koczilla napisał/a:

Jeśli dla Ciebie lata '90 to zamierzchły czas, to co ja poradzę?

Kompletnie nie zrozumiałaś.
Ty wskazałaś, że dostępność do edukacji na studiach ścisłych jest od lat 90-tych (zresztą to nie jest prawda), a zatem właśnie w czasach współczesnych. Więc to był argument przeciwko Twojej własnej tezie o niedostępności takich studiów dla kobiet, skoro współcześnie taki dostęp mają. Bo chyba chodzi o czasy współczesne, a nie zamierzchłe.

Koczilla napisał/a:

A jaki widzę problem w teoretycznie otwartych na kobiety uczelniach? Że wykładają na nich profesorowie, którzy światopoglądowo zatrzymali się w latach '50. Pisałam już o tym nie tylko ja, ale i Beyondblackie, ale jej głos w dyskusji do Ciebie najwyraźniej nie dotarł. Oprócz tego absolwentki takich kierunków muszą się mierzyć z "twardą męską rzeczywistością", w której towarzystwo bywa jeszcze bardziej elokwentne niż część tu zgromadzonych.

A czego oczekujesz od starszych panów wychowanych w dawnych czasach? Że gwałtownie im się światopogląd zmieni? To jest proces ewolucyjny, nie - rewolucyjny. Ale także to się zmienia.

Koczilla napisał/a:

Co ja jeszcze mogę w tej dyskusji?

Może podać przykład dyskryminacji , a nie głupich żartów , bo one nie są jeszcze dyskryminacją.

Koczilla napisał/a:

Ty tkwisz w środowisku akademickim i nie słyszysz, ja pracuję w stołecznej międzynarodowej korporacji i w temacie seksistowskich zachowań widziałam i słyszałam chyba już wszystko. Włącznie z żarcikami dwóch panów, którzy na widok mocno zasłoniętej koleżanki zaczęli żartować, żeby już się przyznała, że mąż ją pobił. Babka dzielnie sekundowała im dykteryjką, że no tak, pół godziny zamalowywała siniaki. Takie rzeczy się dzieją.

Wszystko co tu wskazujesz, to nie jest dyskryminacja. Głupie i prostackie żarty.
Dyskryminacja to nierówne traktowanie. Żarty, nawet głupie czy seksistowskie, same w sobie dyskryminacją nie są.
Chcesz walczyć z prostactwem - walcz, bardzo chwalebne.
Chcesz pisać o dyskryminacji, to napisz na czym ona wg Ciebie aktualnie polega, bo ja jej po prostu nie widzę. Konkretnie gdzie kobiety są nierówno traktowane, a nie przykłady niewybrednych żartów.

Kilka kobiet pisało, np. WitchQueen (ale jakoś jej głos do Ciebie nie dotarł), że nie czują się dyskryminowane. Ja też ani się tak nie czuję, ani faktycznie dyskryminowana z uwagi na płeć nie byłam i nie jestem. Nie widzę też takich objawów rzeczywistej dyskryminacji w otoczeniu (nie tylko akademickim).
Nawet nie zetknęłam się z seksistowskimi żartami pod moim adresem (może się mnie mężczyźni boją wink).
Prostactwo jest ponadczasowe i także ponadpłciowe. Kobiety też nie są od tego wolne.

140 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-11-06 22:32:25)

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

A wśród śmieciarzy, grabarzy i jeszcze paru innych, przeważają mężczyźni? Dlaczego? Czyżby kobiety były tam dyskryminowane?
A może to decyzja osób podejmujących tam zatrudnienie?

Jeszcze warto wspomnieć o tych, którzy oczyszczają szamba, toalety miejskie itd.
Już widzę, jak nasze dzisiejsze feministki ochoczo przystępują do tych zadań. ;D Pewnie nawet mycie kibli byłoby dla nich upokarzające.

Również nie czuję się dyskryminowana, gnębiona czy cokolwiek.
Cieszę się, że żyję w Polsce, w obecnych realiach. Nie szukam dziury w całym.

141 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-11-06 23:24:06)

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

Kilka kobiet pisało, np. WitchQueen (ale jakoś jej głos do Ciebie nie dotarł), że nie czują się dyskryminowane. Ja też ani się tak nie czuję, ani faktycznie dyskryminowana z uwagi na płeć nie byłam i nie jestem. Nie widzę też takich objawów rzeczywistej dyskryminacji w otoczeniu (nie tylko akademickim).
Nawet nie zetknęłam się z seksistowskimi żartami pod moim adresem (może się mnie mężczyźni boją wink).
Prostactwo jest ponadczasowe i także ponadpłciowe. Kobiety też nie są od tego wolne.

Luc problem w tym ze Koczilla jednak zauwazyla fakt, ze niektore kobiety smia nie czuc sie dyskryminowane. Nawt dala temu wyraz

Koczilla napisał/a:

Beyondblackie Obydwie opcje dobre. Zdrówko!
Mussuka Przykre, ale prawdziwe. Kobiety hejtujące kobiety broniące praw kobiet to paradoks. Radością feministki może być fakt, że oponentki przynajmniej są w stanie swoje bzdury napisać. Ktoś zawalczył o ich wykształcenie i możliwość publicznej wypowiedzi.
WitchQueen pisze, że czuje się równo traktowana przez panów, bo pozwalają jej na sparingi. Szkoda tylko, że nie rozumie, że gdyby nie te wszystkie jazgotliwe feministki, dziś jedyny sparing mogłaby mieć w domu o przesoloną zupę.

Wyglada na to, ze niektorym feministkom nie dogodzi dopoki ostatni zapyzialy wykladowca na polibudzie w Pscimiu Dolnym nie przeprosi za traktowanie studentek jako obiekt seksualny.
Naprawde jako feministka chcesz walczyc z stereotypami typu gnicie watroby z powodu nie bicia?
Jak Cie czytam to dochodze do wniosku, ze cala Twoja para obudzila sie w momencie gdy ktos stwierdzil ze ladne kobiety ktore on zna nie czuja sie dyskryminowane. Przetlumaczylas to sobie ze w takim razie Ty jestes brzydka i na dodatek stwierdzilas ( Ty feministka) ze to najwieksza ujma dla kobiety.
A propo rdosci wspolczesnych feministek. O moje wyksztalcenie i mozliwosc pisania bzdur zawalczyli najpierw moi rodzice a potem ja sama, i absolutnie nie czuje sie zobowiazana do odczuwania jakiejkolwiek wdziecznosci  w stosunku do terazniejszego ruchu feministycznego.
Nie czuje sie dyskryminowana ze wzgledu na plec. Szkole wybralam taka jaka chcialam, to ze byla ona humanistyczna swiadczy tylko o tym ze takie mam zdolnosci ja - czlowiek, a nie ja-kobieta, w najblizszej rodzinie mam 5 kobiet ktore wybraly scisle techniczne kierunki i w swoich kierunkach pracuja. Tez sie nie skarza na to ze ktos w pracy traktuje je jak maskotki.
Zakladam ze WitchQueen tez o pozwolenia na sparingi nie prosi, chodzi bo chce, Ty to od razu musisz umniejszyc jako pozwolenie od mezczyzn? Znaczy sie feministka mowi innej kobiecie chodzisz na .... tylko dlatego ze Ci mezczyzni pozwalaja, a Oni to robia bo musza bo my feministki wywalczylysmy ...
Po przeczytaniu wojujacych wypowiedzi stwierdzam ze feministka nie jestem, po pierwsze nikt mnie nie wykorzystuje jako kobiety, po drugie uwazam ze problem polega na tym, ze kobiety same nie korzystaja z praw ktore maja. Po trzecie mnie jako kobiete absolutnie nie obraza fakt ze ktos uwaza ze jestem brzydka, potrafie znalesc 10 lepszych obelg.
I im wiecej czytam takich zaangazowanych wypowiedzi tym bardziej dochodze do wniosku ze pora sie zajac rownouprawnieniem mezczyzn

142

Odp: Równouprawnienie kobiet

Luc i Józefina, Wy tak lekko traktujecie, że stereotypy są i, że niewybredne kawały latają po sali, ale smutna prawda jest taka, że one ewidentnie świadczą o traktowaniu kobiet jako istoty podrzędne. Ja pominę już pana docenta, bo to było siedemnaście lat temu a on był wtedy starym ramolem, ale niepokojące jest, że takie głosy słyszy się od młodych facetów. I Polska jest niestety tragicznym bastionem zadufanego w sobie patryjarchatu.

Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam po przeprowadzce do UK, to był właśnie brak takich kwiatków. Nie mówię, że tu seksizmu nie ma i jest raj na ziemi, ale rewolucja się dokonała.

143

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Polska jest niestety tragicznym bastionem zadufanego w sobie patryjarchatu.

nie przesadzaj

144 Ostatnio edytowany przez WitchQueen (2014-11-07 00:31:33)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla - Pewnie, w Izraelu kobiety odbywają służbę. U nas nie muszą, ale też mogą, nawet do jednostek specjalnych przyjmują kobiety, wymagania na test fizyczny sprawdzałam niedawno. Oczywiście wymagania są tam nieco niższe, ale taka prawda, że faceci jeśli chodzi o sprawy fizyczne są naturalnie lepiej uwarunkowani od kobiet i biologii nie zmienimy. Tak, czy inaczej w Polsce nikt Ci do wojska iść nie broni. Facetom obecnie też nikt nie każe, też mają wolny wybór. Jak to nie jest równouprawnienie, to ja nie wiem, co nim jest.
Tylko nie wiem, czy wiesz, że Izrael to też kraj, w którym prawa kobiet są nagminnie łamane, zwłaszcza w bardziej ortodoksyjnych środowiskach - muszą jeździć z tyłu autobusu, bo na przykład przodem jadą mężczyźni. Zatem Izrael jako takie feministyczne państwo to nie jest dobry przykład.

A co to ktoś nie może chcieć zatrudnić akurat kobiety, albo mężczyzn? Ja jakoś nie widzę w tym nic złego. Widzimisię pracodawcy jest takie, a nie inne i co mu zrobisz? Ma prawo chcieć zatrudnić kelnerki.

Na treningu nikt mnie nie rozlicza z tego, że jestem kobietą. Robię to, co wszyscy. Robotę kierowcy powierzył mi facet. Wybacz, ale po prostu nie czuję się rozliczana i szykanowana. A jak nieraz popatrzę jak niektóre kobiety prowadzą, to się nie dziwię, że ludzie reagują zaskoczeniem. Same też trochę jesteśmy sobie winne, bo wiele kobiet się w tą stereotypową rolę słabszej i mniej rozgarniętej z premedytacją wpisuje, bo tak jest łatwiej. Facetowi nie wypada się publicznie załamywać, płakać, okazywać słabości, to też jest seksistowskie, ale takie są normy społeczne.

Ja nie muszę zaciskać zębów i spinać d**y żeby komuś czasem nic nie powiedzieć, bo zwyczajnie od bardzo dawna nikt mi nie powiedział na tym tle niczego takiego żebym się źle poczuła. Jakby powiedział, to odpowiedź byłaby natychmiastowa. Szczerze mówiąc jeżeli ktoś mówił coś wyjątkowo przykrego na temat mojego wyglądu, czy tego co robię, to zazwyczaj były to kobiety.
Co ja mam Twoim zdaniem robić w związku z tym, że kiedyś kobiety walczyły o swoje prawa. Do cholery jasnej, korzystam z tych praw! Jako, że zostały już wywalczone, to po co ja mam głośno krzyczeć o coś, o co walczyć nie muszę, bo jest.
Ja się nie proszę nikogo o pozwolenie na sparingi. Chodzę na trening, jako, że są tam prawie sami faceci, to się z nimi biję. Nie muszę tam być, chcę tam być. Lubię ich wszystkich bardzo, kochane z nich chłopaki, atmosfera jest świetna. Tyle w temacie.
Tak, faceci czasami się mnie boją. Nie mają powodów, ale każdy ma przecież jakieś fobie. O bycie lesbijką jeszcze nikt mnie nie oskarżył, powodzenie wśród mężczyzn mam spore.

Co do tego, że ktoś robi coś "jak baba" - taki się tekst przyjął, z tym w ogóle nie ma sensu walczyć. Z tym też problemu nie mam, mam ważniejsze rzeczy do przemyślenia.
Kiedyś człowiek, który jest dla mnie ogromnym autorytetem, a poza tym bardzo go lubię powiedział o mnie "ogień, nie baba". Czy mnie to oburzyło? Nie, to był komplement i mnie się zwyczajnie zrobiło ciepło na sercu, bo moje wysiłki zostały zauważone i docenione. Prawda jest taka, że większość dziewczyn, które na treningi przychodzą nie uderzają mocno, ich też nie można mocniej potraktować i dlatego faceci nieraz się boją z nimi ćwiczyć. Wiedzą, że ja się biję ostro i nie dostaję histerii, jak czasami oberwę, no to ze mną ćwiczyć chcą. Po prostu kiepsko się robi sparingi, jak ktoś się rozbeczy, bo dostał w ucho i trochę boli. Ciężko jest trenować, jak musisz markować ciosy, zamiast lekko trafić. Czasem jak się szarpiemy komuś dostanie się mocniej.
Moje ręce i piszczele wyglądają nieraz tak, że się mnie już kiedyś ktoś pytał, czy nie potrzebuję pomocy, bo myślał, że ktoś mnie w domu tłucze. To też świadczy o tym, że społeczeństwo obojętne na oznaki przemocy jednak nie jest.

Co do pomarańczowej - pewnie, była prawie bezkrwawa, ale nieumiejętne korzystanie z jej dobrodziejstw doprowadziło finalnie do śmierci wielu ludzi. Nie sposób coś wywalczyć, trzeba to jeszcze umieć utrzymać i z tego korzystać.

Snake - Do mnie kiedyś lekarka powiedziała, że mam dziwne ramiona, że głowy nie umiem prosto trzymać, że mogłabym schudnąć (co najśmieszniejsze nie mam i nigdy nie miałam nadwagi), a sama wyglądała jak dynia w swetrze. Do kobiety ginekologa też chyba więcej nie pójdę, bo tak kretyńskiego traktowania u żadnego faceta lekarza jakoś nie uświadczyłam.

145

Odp: Równouprawnienie kobiet

Natomiast ja sobie spokojnie poczekam, aż niektóre panie na własnej skórze doświadczą nierówności w traktowaniu. W Polsce dzieci są nadal sprawą kobiety. Ostatnio na e-matce panie pisały, że przedszkola odmawiają przyjęcia na zajęcia dzieci np kasłających, smarkających. Kto ma się zająć dzieckiem? Kobieta! Ona ma wziąć zwolnienie, bo mąż kategorycznie odmawia, wszak jego zwolnić mogą. Zwolnienie kobiety jest mniejszym złem, a już w sumie żadnym, jak facet więcej zarabia. Oczywiście on jej to później wypomni, bo kłopoty ze znalezieniem pracy znów bardziej dotykają kobiet, zwłaszcza z małymi dziećmi.

Natomiast ciekawostką jest fakt, że zapisanie dziecka do grupy, którą prowadzi mężczyzna (pan przedszkolanek) graniczy z cudem. Rodzicom bardzo się to spodobało i tam gdzie zatrudniono mężczyznę, jest oblężenie. Jakoś matki, kobiety nie są tak ortodoksyjne.
Wg mnie nasz kraj nadal jest bastionem patriarchatu. Gdyby było inaczej, nikt nie zaczynałby podobnych dyskusji. A przypominam, inicjatorami są przeważnie mężczyźni. Z widocznym trudem przyswajają "nowe". Żadna kobieta nie śmieje się z ojca noszącego dziecko w chuście. Docinki posypią się ze strony mężczyzn. Jeśli nie wierzycie, sprawdźcie na własnej skórze.

Jeśli zaś chodzi o studia np. inżynieryjne i traktowanie kobiet, to mam wiedzę z pierwszej ręki, bo synowie studiują. Dziewczyny nie mają taryfy ulgowej, ale tak, to prawda, seksistowskie żarty są na porządku dziennym. Bodajże "mózg kobiety tego ogarnia" jest najczęściej używane. Do tego dochodzą marnowanie pieniędzy, wszak baba i tak skończy z gromadką dzieci w domu, a pracodawca nie będzie miał pożytku. Już w czasie studiów zakłada się, iż kobieta będzie tą jedynie odpowiedzialną za dzieci.

146

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Ostatnio na e-matce panie pisały, że przedszkola odmawiają przyjęcia na zajęcia dzieci np kasłających, smarkających. Kto ma się zająć dzieckiem? Kobieta! Ona ma wziąć zwolnienie, bo mąż kategorycznie odmawia, wszak jego zwolnić mogą. Zwolnienie kobiety jest mniejszym złem, a już w sumie żadnym, jak facet więcej zarabia. Oczywiście on jej to później wypomni, bo kłopoty ze znalezieniem pracy znów bardziej dotykają kobiet, zwłaszcza z małymi dziećmi.

No ale wiesz jaka jest tego przyczyna? Przecież to właśnie inne matki wprowadzają terror - mój Jasiu się zarazi! Jak się przebiera dziecko w szatni i ono pociąga nosem albo zakaszle, to zaraz wokół podejrzliwe spojrzenia big_smile

chaber05 napisał/a:

Żadna kobieta nie śmieje się z ojca noszącego dziecko w chuście. Docinki posypią się ze strony mężczyzn. Jeśli nie wierzycie, sprawdźcie na własnej skórze.

W chuście to nie nosiłem wolałem nosidełko ale jestem z dziećmi "w terenie" od ich pierwszych dni czyli już 10 lat i nigdy nie usłyszałem żadnego komentarza, męskiego czy żeńskiego.

chaber05 napisał/a:

Do tego dochodzą marnowanie pieniędzy, wszak baba i tak skończy z gromadką dzieci w domu, a pracodawca nie będzie miał pożytku. Już w czasie studiów zakłada się, iż kobieta będzie tą jedynie odpowiedzialną za dzieci.

Tu nawet nie chodzi o to, że będzie jedyną odpowiedzialną ale biologii nie da się oszukać. To ona zajdzie w ciąże, pójdzie rodzić, na jakiś okres macierzyńskiego. W połączeniu z cwaniacką, a propagowaną przez szerokie rzesze ginekologów praktyką ciąża=zwolnienie chorobowe daje to obraz młodej kobiety jako pracownika wątpliwej jakości.

147

Odp: Równouprawnienie kobiet

Snake, aleś ty uparty. Wiem, że biologii nie oszuka, ale dlaczego kobiety tak się stawiają? U podłoża leży chęć despotycznego zarządzania w męskim wydaniu. Przecież nie jedna wolałaby tak jak ta Niemka. W naszym kraju kobieta nie jest odpowiednio zabezpieczona. Jak sama nie wydrapie, to nie ma.

Chustę sprawdź sam, nie nosidełko. A kobiety z tymi zwolnieniami przesadzają, to prawda, temu nie zaprzeczę. Lecz mając już dziecko szkolno-przedszkolne i pracę, kobieta jest na gorszej pozycji.

Więc Snake, każdemu narzekającemu, że żona jest pasożytem, udziel odpowiedniego komentarza. Napisz mu, żeby zaczął zarabiać, być tym zaradnym, ale i niech nie będzie sykaczem, da żonie wolny dostęp do konta. Jednego nie zagwarantujesz: trwania dobrego do końca życia. Nadal mężczyźni częściej zdradzają, porzucają rodzinę, nie płacą alimentów.

Na koniec. A dlaczego niby same kobiety wprowadzają terror w przedszkolu? Już założyłeś, iż tylko matki mają coś do powiedzenia.

148

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Koczilla, koledzy tak pięknie podtykają Ci punkty zaczepienia do jakiejś ciętej, czy sensownej riposty, a Ty takie słabizny serwujesz.
No z takimi bojowniczkami, to nie dziw, że feminizm zdycha:)

Nie zdycha nie zdycha tylko walczy z prostakami plci meskiej oraz ich oredowniczkami czyli  "dziewuchami" i "babami" (cyt. z Twojego postu), ktore za cel zyciowy uwazaja pranie brudnych gaci swoim facetom.
A ze jest ich w Polsce nadal duzo za duzo, to zasluga m.in. naszych duszpasterzy. I nawiedzonych politykow jak ow dziadzio z mucha pod nosem.
Tjaaa, wszystkie feministki sa brzydkie, stare i pokrzywdzone przez facetow. Rozejrze sie dzis dokladnie wsrod kolezanek w pracy i po kobietach wokol mnie jak pojde do galerii po pracy, pewnie same szantrapy zobacze:)) Oj, to tylko mezczyzna mogl cos tak "madrego" napisac.

149

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Na koniec. A dlaczego niby same kobiety wprowadzają terror w przedszkolu? Już założyłeś, iż tylko matki mają coś do powiedzenia.

Nie założyłem tylko zauważyłem big_smile Akurat jestem jednym z chyba dwóch czy trzech ojców dostarczających i odbierających swoje dziecko do mojego przedszkola. Jestem tam otoczony hordą matek big_smile

150

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Luc i Józefina, Wy tak lekko traktujecie, że stereotypy są i, że niewybredne kawały latają po sali, ale smutna prawda jest taka, że one ewidentnie świadczą o traktowaniu kobiet jako istoty podrzędne. Ja pominę już pana docenta, bo to było siedemnaście lat temu a on był wtedy starym ramolem, ale niepokojące jest, że takie głosy słyszy się od młodych facetów. I Polska jest niestety tragicznym bastionem zadufanego w sobie patryjarchatu.

Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam po przeprowadzce do UK, to był właśnie brak takich kwiatków. Nie mówię, że tu seksizmu nie ma i jest raj na ziemi, ale rewolucja się dokonała.

Dokladnie tak Blackie. Tez odczuwam ogromna roznice miedzy tu a tam. Pracuje w firmie z branzy budowlanej i tu i w Polsce i podejscie mezczyzn do kobiet w tej konkretnej dziedzinie jest kolosalnie inne.

Co do wybrednych i czysto chamskich zartow - tak, to jest dyskryminacja. Poniewaz te zarty ponizaja a czasem moga prowadzic do powaznego urazu u ofiary takich dowcipkow. O poziomie spoleczenstwa, ktore sie z takich "smiesznych" anegdotek smieje tez swiadczy. In minus.

Mobbing w pracy czy bulling w szkole, to tez czesto tylko zarty uczniow wobec innych uczniow. Ciekawe, czy tez powinnismy to tolerowac.

151

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Tez odczuwam ogromna roznice miedzy tu a tam. Pracuje w firmie z branzy budowlanej i tu i w Polsce i podejscie mezczyzn do kobiet w tej konkretnej dziedzinie jest kolosalnie inne.

Nie mów, że "tam" nie ma kalendarzy i zdjęć z gołymi, cycatymi panienkami w każdym budowlanym baraku? Nie ma? Eeee, to to nie są budowy tylko jakieś nie wiadomo co big_smile

152 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-07 10:54:04)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Tez odczuwam ogromna roznice miedzy tu a tam. Pracuje w firmie z branzy budowlanej i tu i w Polsce i podejscie mezczyzn do kobiet w tej konkretnej dziedzinie jest kolosalnie inne.

Nie mów, że "tam" nie ma kalendarzy i zdjęć z gołymi, cycatymi panienkami w każdym budowlanym baraku? Nie ma? Eeee, to to nie są budowy tylko jakieś nie wiadomo co big_smile

A wiesz, ze nie widzialam, ale pewnie sa:) Zreszta Snake, ja kiedys dostalam od klienta kalendarz z pieknymi panami i tez sobie powiesilam.
Ale przeciez to nie o to chodzi, zeby mezczyznom nagle nie podobaly sie piekne dziewczyny, a kobietom przystojne ciacha. Plci i pociagu seksualnego nikt nie chce zmieniac. Feministka tez czlowiek i cielesnosc swoja ma.
Chodzi o to, ze nawet jak taki goly kalendarz sobie dynda ale przyjdzie do pokoju kolezanka z innego dzialu i chce cos przedyskutowac, to sie z nia rozmawia jak rowny z rownym, a nie jak z polmozgiem wyposazonym w biust i .... Co czesto odczuwalam w konwersacjach z maklerami gieldowymi w naszej pieknej stolycy. I nawet golych cyckow na scianach nie mieli.
Piekno mozna doceniac, czemu nie, ale nie negowac albo podwazac przy tym innych kompetencji kobiet.

Aha "tu" nie uwidzisz nigdzie reklam i bannerow ulicznych np. pustakow czy kotla grzewczego na tle mocno wypietej i rozneglizowanej blondyny:) Ale w gazetach zdjecia mniej czy bardziej rozebranych pan oczywiscie sa. Kupuje, kto chce, a nie jest zmuszony do ogladania cyckow na kazdym zakrecie i rogu.

153

Odp: Równouprawnienie kobiet

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

154

Odp: Równouprawnienie kobiet
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

nie poprę Ciebie
Jestem Polką i proszę nie obrażaj mnie

155

Odp: Równouprawnienie kobiet
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

Niestety Femte, ale taka prawda. W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić. Nie dziwię się, że Polacy tak się boją "zalewu" Arabów. Tamci szybko poczuliby się w naszym kraju jak u siebie.

Jestem Polką i mój kraj jest dla mnie najważniejszy. Chcę, żeby był lepszy. Suwerenny, nie autonomiczny. Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

156

Odp: Równouprawnienie kobiet
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

A mozesz sprecyzowac o co Ci dokladnie chodzi? Bo jakos nie zauwazylam ani tych podobienstw do ani roznic. W ktorym to momencie mentalnosc Polki rozni sie od mentalnosci Dunki?

157

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić.

a skąd te wnioski Koczilla
o tym gwałcie, to z wątku zbanowanego trolla wink

158

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

Niestety Femte, ale taka prawda. W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić. Nie dziwię się, że Polacy tak się boją "zalewu" Arabów. Tamci szybko poczuliby się w naszym kraju jak u siebie.

Jestem Polką i mój kraj jest dla mnie najważniejszy. Chcę, żeby był lepszy. Suwerenny, nie autonomiczny. Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

Jakis paragraf mowiacy o tym, ze nie wolno uderzyc meza w obronie wlasnej?

159

Odp: Równouprawnienie kobiet
in_ka napisał/a:
Koczilla napisał/a:

W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić.

a skąd te wnioski Koczilla
o tym gwałcie, to z wątku zbanowanego trolla wink

Dobrze pamiętam Twoje mądrości w tamtym  wątku. Wygłaszałaś je, zanim jeszcze zaczęłaś podejrzewać trolling. Oprócz tego z  opisu Twoich stosunków z mężem - który tam zamieściłaś - wnioskuję, że nader wygodnie byłoby Ci w czadorze.

To mój ostatnia odpowiedź do Ciebie, bo dla mnie od tamtej rozmowy jesteś skompromitowana. Zarówno jako dyskutantka, jak i jako człowiek. A tutaj komentujesz z doskoku nic niewnoszącymi tekstami po to chyba tylko, by zaistnieć.

160 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-07 12:18:51)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

Niestety Femte, ale taka prawda. W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić. Nie dziwię się, że Polacy tak się boją "zalewu" Arabów. Tamci szybko poczuliby się w naszym kraju jak u siebie.

Jestem Polką i mój kraj jest dla mnie najważniejszy. Chcę, żeby był lepszy. Suwerenny, nie autonomiczny. Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

Raczej byłaby jatka, Polak nie dopuści konkurencji do głosu. Zwalczy nawet Araba. Tylko nasi zwolennicy patriarchatu mają wyłączność na przedmiotowe traktowanie kobiety. Owszem, wiele zaczerpną, podpatrzą, ale nie dadzą się wysadzić z siodła "panów sytuacji".

Józefino - czytałaś o Dunkach nie chcących byle jakich benefitów za urodzenie dziecka? Te kobiety wiedzą jak o swoje zawalczyć. Gdyby Polki tak myślały, miałyby już to, co mają kobiety na zachodzie. Niemki popierają tradycyjny podział ról, ale poczytaj na co mogą liczyć zostając matkami, bądź po rozwodzie. O tym, że tamtejsi mężczyźni płacą alimenty chyba każdy słyszał. My jesteśmy w ogonie Europy.

161 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-07 12:26:59)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Dobrze pamiętam Twoje mądrości w tamtym  wątku. Wygłaszałaś je, zanim jeszcze zaczęłaś podejrzewać trolling. Oprócz tego z  opisu Twoich stosunków z mężem - który tam zamieściłaś - wnioskuję, że nader wygodnie byłoby Ci w czadorze.

uuuuuuuuuuuuuuuuu Koczilla widzę, że zaczyna się tak samo, nie ważne, co byle się poawanturować
no cóż, nie mam wpływu na twoje wnioski i właściwie - mam je w nosie smile
gdzie mnie byłoby dobrze, to wiem ja a nie ty 
przy stosunkach moich z mężem nie byłaś -  no chyba, żeby Koczilla jakiś monitoring do którego masz dostęp wink

Koczilla napisał/a:

To mój ostatnia odpowiedź do Ciebie, bo dla mnie od tamtej rozmowy jesteś skompromitowana. Zarówno jako dyskutantka, jak i jako człowiek. A tutaj komentujesz z doskoku nic niewnoszącymi tekstami po to chyba tylko, by zaistnieć.

nie sprowokujesz mnie deprecjonowaniem mojej osoby
powiem to samo, co wtedy
dla mnie Koczilla pass

162

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:
Koczilla napisał/a:
femte napisał/a:

Tez widze roznice miedzy Polska a Dania. Mysle, ze kolezanki mnie popra, ale Polki sa gdzies miedzy Muzulmankami a kobietami z Waszego kraju zamieszkania. Chodzi o mentalnosc, zachowanie, nawyki wyniesione z domu.

Niestety Femte, ale taka prawda. W Polsce kobieta nie powinna czuć się urażona, jeśli słyszy seksistowskie żarty, ale też nie może np. uderzyć męża, żeby nie dać się zgwałcić. Nie dziwię się, że Polacy tak się boją "zalewu" Arabów. Tamci szybko poczuliby się w naszym kraju jak u siebie.

Jestem Polką i mój kraj jest dla mnie najważniejszy. Chcę, żeby był lepszy. Suwerenny, nie autonomiczny. Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

Raczej byłaby jatka, Polak nie dopuści konkurencji do głosu. Zwalczy nawet Araba. Tylko nasi zwolennicy patriarchatu mają wyłączność na przedmiotowe traktowanie kobiety. Owszem, wiele zaczerpną, podpatrzą, ale nie dadzą się wysadzić z siodła "panów sytuacji".

Józefino - czytałaś o Dunkach nie chcących byle jakich benefitów za urodzenie dziecka? Te kobiety wiedzą jak o swoje zawalczyć. Gdyby Polki tak myślały, miałyby już to, co mają kobiety na zachodzie. Niemki popierają tradycyjny podział ról, ale poczytaj na co mogą liczyć zostając matkami, bądź po rozwodzie. O tym, że tamtejsi mężczyźni płacą alimenty chyba każdy słyszał. My jesteśmy w ogonie Europy.

Chaber, ja mieszkam w Danii, wiem jakie benefity tutaj sa, wiem co maja kobiety w Danii napisze jeszcze raz jezeli chodzi o mentalnosc, zachowanie i nawyki wyniesione z domu nie widze zadnych wiekszych roznic pomiedzy mna Polka, a moimi kolezankami Dunkami.
Dunki za urodzenie dziecka nie pobieraja zadnych benefitow, a te pieniadze ktore dostaje sie z powodu posiadania dziecka na dobra sprawe wystarcza by pokryc miesieczny czynsz za zlobek. Dunka idzie na macierzynskie najczesciej 4 tygodnie przed planowanym porodem, Dunka nie uwaza, ze jedyna wlasciwa osoba do opieki nad dzieckiem jest ona sama, dunskie  dziecko przed ukonczeniem 1 roku zycia idzie do zlobka albo opiekunki bo rodzice wracaja do pracy, a gdy dziecko zachoruje rodzice moga wziac jeden wolny dzien z tej okazji. W sumie fakt, w Danii jest wieksze rownouprawnienie, na etapie rodziny kobieta i mezczyzna maja te same prawa i obowiazki

163

Odp: Równouprawnienie kobiet

Dunki to są tak równouprawnione, że ciężko je odróżnić od facetów...

164 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-07 13:13:55)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

Dunka idzie na macierzynskie najczesciej 4 tygodnie przed planowanym porodem, Dunka nie uwaza, ze jedyna wlasciwa osoba do opieki nad dzieckiem jest ona sama, dunskie  dziecko przed ukonczeniem 1 roku zycia idzie do zlobka albo opiekunki bo rodzice wracaja do pracy, a gdy dziecko zachoruje rodzice moga wziac jeden wolny dzien z tej okazji. W sumie fakt, w Danii jest wieksze rownouprawnienie, na etapie rodziny kobieta i mezczyzna maja te same prawa i obowiazki

Innych kwestii nie porusze, bo sie nie znam ale pewne podobienstwa zauwazam i w Finlandii. Tez wiekszosc kobiet donosi ciaze do ostatniego miesiaca, ten ostatni jest przepisowy i obowiazkowy jako wolny. - Pytanie: a czemu mialyby lezec do gory odwlokiem jesli ciaza to stan odmienny a nie chorobliwy?

Tez nie sa jedynymi opiekunkami przy dziecku, czesto tacierzynskie sa wykorzystywane. Pytanie: czy ojciec nie moze zajmowac sie na rowni swoim malenstwem (poza karmieniem piersia wszystko moze wykonac tak samo).

Malo ktore dzieci trafiaja do zlobka (przedszkola ze zlobkiem) przed 2-im rokiem zycia. Najczesciej sa to 2-3 latki. Pytanie: i co zlego tym dzieciom sie dzieje? Czy urodzenie dziecka skazuje kobiete na zakonczenie jej zycia zawodowego? Czy dziecko przebywajace kilka godzin dziennie wsrod innych dzieci gorzej dojrzewa?

Jesli dziecko zachoruje mozna wziac 3 dni wolnego BEZ koniecznosci przedstawienie zwolnienia lekarskiego. Przy dluzszym zwolnieniu, takie zaswadczenie jest wymagane.

Dodatkowo garsc informacji - kobiety nie sa dyskryminowane przy przyjmowaniu do pracy, bo zajda w ciaze, albo maja dzieci i beda stale na zwolnieniach. Nie traca posady zachodzac nawet co rok, choc tradycyjnie rodzi sie tu 2-3 dzieci, a ze matki nie siedza do liceum z nimi w domu, wiec ten "wypad" z pracy nie jest az tak dlugoletni.
Calkowicie bezplatna opieka lekarska od 1 dnia ciazy az do porodu i bezplatna opieka nad dzieckiem i matka przez czas pologu, nad dzieckiem i tak do 17-go roku zycia.
Rodzice samotni (ojcowie i matki) dostaja pakiet socjalny od panstwa na dziecko, ktory ma zapewnic dziecku mozliwosc dobrej edukacji i rozwoju, nawet mozna wystapic o doplaty na dojazdy czy hobby dla dzieci.
Jak wszyscy wiedza w szkolach sa darmowe posilki dla wszystkich dzieci az do konca liceum oraz podreczniki (do konca gimnazjum).

Troche sie jeszcze uzbiera ale to sa wlasnie konkretne przyklady, o co feministki walczyly i wywalczyly. Teraz korzystaja z tego nie tylko kobiety ale cale spoleczenstwo.

A wracajac na rodzime podworko - widze powazna regresje w podejsciu samych kobiet do swoich praw i obowiazkow. Przykladowo wszystkie moje kolezanki z liceum (lata 80-te) pokonczyly studia, poszly do pracy, zalozyly rodziny i wiekszosc nadal pracuje. Gdyby w klasie maturalnej czy na studiach ktorejkolwiek z nich ktos zaproponowal szybkie zamazpojscie i pozostanie na garnuszku meza w domu, pewnie by sie palcem w glowe postukala. Nie po to sie w koncu uczyly, zeby schabowe klepac i Franie codziennie nastawiac.
Dzis nie trzeba mlodych Polek namawiac, niektore same garna sie do garow. I to jest smutne i beznadziejne. A dzieci przez to wcale wiecej sie w Polsce nie rodzi. Bo z pustego to i Salomon nie naleje, a kobieta siedzaca w domu, zadnego przychodu dla gospodarki nie stanowi.
Nawet Czeszki sa o wiele bardziej wyemancypowane i juz nie daja sobie w kasze dmuchac.

Pitagoras - jak masz sie blaznic, to lepiej zamilcz. Co miesiac lece przez Kopenhage i jako kobieta moge obiektywnie stwierdzic, ze jest tam wiele pieknych i zadbanych kobiet. Zadbanych, nie natapirowanych i wulgarnie wypacykowanych na zaniedbanej cerze. POjedz, popatrz i wtedy oceniaj. Nie wszystko to zloto, co sie przed oczami swieci, czesto tandetna bizuteria.

165

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Dzis nie trzeba mlodych Polek namawiac, niektore same garna sie do garow. I to jest smutne i

???????????????????

166 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-07 13:21:34)

Odp: Równouprawnienie kobiet
in_ka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dzis nie trzeba mlodych Polek namawiac, niektore same garna sie do garow. I to jest smutne i

???????????????????

Co??? Oswiecic Cie? Wejdz na watki o pracy dla kobiet jakie batalie tocza o wyzszosc kury domowej nad kobieta pracujaca. Albo o tych uzaleznionych od mezow nieszczesnicach, ktore chetnie zostawilyby "raj" i poszly w sina dal, ale dokad..skoro ani kasy, ani szkoly, ani nawet checi wyrwania sie z kieratu. I krewni, ktorzy oskarza je o rozbijanie rodziny. A dlaczego tak sie stalo? Bo w polowie liceum, albo zaraz po maturze lapia chlopaka na dziecko, potem slub, kolejny prorok i THE END. Powiedz, ze to madre i rozsadne. Ale tak chce wiele dziewczyn, bo bycie przede wszystkim zona i matka to w Polsce nadal takie istotne dla ich wartosci jako kobiet.

Kurcze zyjesz w tym samym kraju, a dziwisz sie rzeczom oczywistym. Czytalam ciekawy artykul o tym zjawisku w Wysokich Obcasach, wiec to nie tylko moje spostrzezenia.

167

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
in_ka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dzis nie trzeba mlodych Polek namawiac, niektore same garna sie do garow. I to jest smutne i

???????????????????

Co??? Oswiecic Cie? Wejdz na watki o pracy dla kobiet jakie batalie tocza o wyzszosc kury domowej nad kobieta pracujaca. Albo o tych uzaleznionych od mezow nieszczesnicach, ktore chetnie zostawilyby "raj" i poszly w sina dal, ale dokad..skoro ani kasy, ani szkoly, ani nawet checi wyrwania sie z kieratu. I krewni, ktorzy oskarza je o rozbijanie rodziny. A dlaczego tak sie stalo? Bo w polowie liceum, albo zaraz po maturze lapia chlopaka na dziecko, potem slub, kolejny prorok i THE END. Powiedz, ze to madre i rozsadne. Ale tak chce wiele dziewczyn, bo bycie przede wszystkim zona i matka to w Polsce nadal takie istotne dla ich wartosci jako kobiet.

Kurcze zyjesz w tym samym kraju, a dziwisz sie rzeczom oczywistym. Czytalam ciekawy artykul o tym zjawisku w Wysokich Obcasach, wiec to nie tylko moje spostrzezenia.

Wydaje mi się, że to jest problem bardziej złożony. Znaczna część Naszych matek wykonywała zdecydowanie większą część opieki nad domem (jak nie całą hmm), dlatego większość Ich córek utożsamia prace domowe z kobiecością. I tu leży problem, że trzeba wyjść ze starych przekonań, a to dla wielu osób jest trudne. Sądzą, że jak przestaną być jak Ich matki to stracą status kobiety.
Feministki walczą o równouprawnienie, aby każda kobieta mogła wybrać SWOJĄ drogę życia bez durnych komentarzy płynących z otoczenia (generalnie aby wybory zarówno mężczyzn i kobiet były traktowane tak samo). A Sama przyznasz, że nikogo nie da się zmusić do zmian jeśli się Ich boi.

168

Odp: Równouprawnienie kobiet

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

169

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Natomiast ja sobie spokojnie poczekam, aż niektóre panie na własnej skórze doświadczą nierówności w traktowaniu.

Na razie nie doświadczyłam. W razie czego potrafię sobie poradzić i upomnieć się o swoje prawa.

chaber05 napisał/a:

W Polsce dzieci są nadal sprawą kobiety. Ostatnio na e-matce panie pisały, że przedszkola odmawiają przyjęcia na zajęcia dzieci np kasłających, smarkających. Kto ma się zająć dzieckiem? Kobieta! Ona ma wziąć zwolnienie, bo mąż kategorycznie odmawia, wszak jego zwolnić mogą. Zwolnienie kobiety jest mniejszym złem, a już w sumie żadnym, jak facet więcej zarabia. Oczywiście on jej to później wypomni, bo kłopoty ze znalezieniem pracy znów bardziej dotykają kobiet, zwłaszcza z małymi dziećmi.

Tu dotknęłaś akurat ważnego problemu (chyba dotąd mało zauważanego przez współczesnego feministki - ciekawe dlaczego). To jest dziedzina, w której jest jeszcze sporo do zrobienia.
To jest pole do popisu dla feministek. Co ciekawe, większość projektów uregulowań prawnych mających na celu zrównanie praw jest autorstwa mężczyzn - ciekawe dlaczego.

chaber05 napisał/a:

Wg mnie nasz kraj nadal jest bastionem patriarchatu.

Wg mnie - nie.
Mamy kobietę premiera, kobiety - ministrów, wiceministrów, dyrektorów, prezesów sądów, rektorów uczelni (choć mało) i dziekanów wydziałów, dyrektorów szkół, etc. etc.
Jakoś to wszystko świadczy przeciwko tezie o bastionie.

chaber05 napisał/a:

Jeśli zaś chodzi o studia np. inżynieryjne i traktowanie kobiet, to mam wiedzę z pierwszej ręki, bo synowie studiują. Dziewczyny nie mają taryfy ulgowej, ale tak, to prawda, seksistowskie żarty są na porządku dziennym. Bodajże "mózg kobiety tego ogarnia" jest najczęściej używane.

Też mam wiadomości z pierwszej ręki (z uwagi na męża i syna).
Nie mają taryfy ulgowej, seksistowskie żarty się zdarzają. Tak samo zdarzają się niewybredne żarty pod adresem nieradzących sobie z nauką studentów płci męskiej. Prostackie żarty świadczą o prostactwie wypowiadającego, a nie o jego mizoginizmie.
Sama zdawałam egzamin u profesora znanego z niechęci do kobiet. Nie przeszkodziło mi to zdać bardzo dobrze u niego egzaminu.

170

Odp: Równouprawnienie kobiet
Nektarynka53 napisał/a:

większość Ich córek utożsamia prace domowe z kobiecością. I tu leży problem, że trzeba wyjść ze starych przekonań, a to dla wielu osób jest trudne. Sądzą, że jak przestaną być jak Ich matki to stracą status kobiety.

Sama przyznasz, że nikogo nie da się zmusić do zmian jeśli się Ich boi.

Pozwolilam sobie wyciac te stwierdzenia, bo o to wlasnie chodzi w calej tej zazartej dyskusji - jesli same kobiety nie chca zmian (bo sie boja albo sie przyzwyczaily), to o rownouprawnieniu w pelnym slowa znaczeniu mozemy sobie narazie podywagowac. Teoretycznie.

171

Odp: Równouprawnienie kobiet
Iceni napisał/a:

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

Czytamy to samo forum Netkobiety czy ja jakas inna wersje?

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

172

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

Czytamy to samo forum Netkobiety czy ja jakas inna wersje?

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

A nie mozna uznac ze robia to bo tak chca? Bo jest to ich wlasny wybor ? Przeciez to dorosle osoby, jesli chca byc w domu niech beda, czy feministkom naprawde przeszkadza ze jakas kobieta woli spelniac sie jako zona i matka niz jako pracownica?

173 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-11-07 13:59:29)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
in_ka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dzis nie trzeba mlodych Polek namawiac, niektore same garna sie do garow. I to jest smutne i

???????????????????

Co??? Oswiecic Cie?

Mussuka ty mnie oświecaj, bo ja w mroku ginę wink

jeżeli kobieta chce do garów to jej sprawa, dla mnie to nie jest smutne
przecież nie każda musi realizować się zawodowo
może też i zawodowo i do garów

moja przyjaciółka baaaaaaaaaaaardzo wykształcona, świadoma swoich praw po urodzeniu dziecka w wieku 40 lat wybrała gary i dom - jest bardzo szczęśliwa kobietą
i o dziwo nie ma w niej złości i agresji jest bardzo życzliwą i pogodna kobietą

174

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Co do wybrednych i czysto chamskich zartow - tak, to jest dyskryminacja. Poniewaz te zarty ponizaja a czasem moga prowadzic do powaznego urazu u ofiary takich dowcipkow. O poziomie spoleczenstwa, ktore sie z takich "smiesznych" anegdotek smieje tez swiadczy. In minus.

Nie, to nie jest dyskryminacja. W jaki niby sposób, głupi żart wprowadza nierówność między płciami?
Ludzie żartują z Żydów, Rosjan, Arabów, Ukraińców, blondynek i blondynów (tak wink), sprzedawców, kelnerów, wojen, nawet obozów koncentracyjnych.
Dobry żart jest zawsze mile widziany (przynajmniej dla mnie). Nie świadczy o dyskryminacji takiej grupy. Żart prostacki pozostaje prostackim i nieakceptowalnym, bez względu na to kogo ma za cel.
Mogę się śmiać z żartów o blondynkach (sama nią jestem) jeżeli jest dobry i nie przekracza granic dobrego smaku.

175

Odp: Równouprawnienie kobiet

Luc, o prawa matek upominają się chociażby przywołana wcześniej Sylwia Hutnik oraz Agnieszka Graff. Widocznie umknęło to Twojej uwadze.

Co zaś się tyczy argumentów, że coś nie jest mizoginią tylko chamstwem, to z chamstwem jest generalnie ten problem, że każdy może definiować je nieco inaczej. Dla moderatorek tego forum chamstwem jest np. używanie wulgaryzmów. Ale pisanie "głupota kobieca", czy "od razu widać, że nikt cię dawno nie..." - już nie.

Wygląda na to, że tak jest niedoskonale urządzony ten nasz świat, że coś musi dostać etykietkę i paragraf, by przestało być społecznie akceptowalne. Już w starożytnym Rzymie trzeba było dochrapać się awansu z "niewolnika" na "obywatela", by ten przestał być traktowany jak przedmiot. Przed tą zmianą nikogo nie obchodziło, że ma on świadomość, uczucia i nieobce są mu frustracja i ból.

Z powyższych względów też się zapewne nie rozumiemy, bo dla Ciebie "słowa, słowa, słowa" nic nie znaczą i zaświadczają kulturę osobistą lub jej brak, czyli to, co "prywatne". Z mojego punktu widzenia słowa są w stanie niszczyć i często informują o p o s t a w i e, światopoglądzie, a więc są publiczne i "polityczne".

176

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

Już kilka razy (ze strony paru osób) padło pytanie, co Ty robisz w kierunku poprawy pozycji kobiet i co konkretnie robią współczesne feministki?
Poza pokrzykiwaniem na manifach i w mediach. Konkretne działania mające na celu niwelowanie różnic.
Samo pokrzykiwanie korzyści nie daje. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że przynosi odwrotny skutek od zamierzonego.

177

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

I  tu jest ten ból zadu, że wiele kobiet TAK CHCE?
Przestańcie mamrotać, że praca zawodowa jest marzeniem każdej kobiety.Naprawdę bardzo dużo pracuje bo musi- z przyczyn stricte finansowych.
Mając dobrze zarabiającego i ''pewnego'' faceta gros młodych matek siedziałaby z dzieckiem/dziećmi w domu.I te które mają taką możliwość, często z niej korzystają, ambicje zawodowe realizując w okrojonej formie typu pół etatu, aby wyjść czasem do ludzi.
I to jest akurat rzeczywisty wybór.
I osobna kwestia: przedstawiacie dziecko jako wrzód na dupie, którym nikt nie chce się zajmować i każdy ucieka jak najdalej.
Też mi się to jakoś w oczy nie rzuciło i jakoś matki raczej kombinują by spędzać z dziećmi jak najwięcej czasu, a batalie to toczą z babciami, które też by chciały koniecznie wnukami się nacieszać.

178

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

większość Ich córek utożsamia prace domowe z kobiecością. I tu leży problem, że trzeba wyjść ze starych przekonań, a to dla wielu osób jest trudne. Sądzą, że jak przestaną być jak Ich matki to stracą status kobiety.

Sama przyznasz, że nikogo nie da się zmusić do zmian jeśli się Ich boi.

Pozwolilam sobie wyciac te stwierdzenia, bo o to wlasnie chodzi w calej tej zazartej dyskusji - jesli same kobiety nie chca zmian (bo sie boja albo sie przyzwyczaily), to o rownouprawnieniu w pelnym slowa znaczeniu mozemy sobie narazie podywagowac. Teoretycznie.

No problem jest taki, że bez działania nie da się niczego zdziałać. A wydaje mi się, że feministki mogą niestety głównie walczyć o równouprawnienie dla przyszłych pokoleń. Sama nie jestem pierwszej młodości wink, więc po części wiem o co czym piszesz. Jednak zgodzisz się, że nikt nie chce dla nich gorzej? Sama przekonywałam zażartą kurę domową do pracy. Bała się, że owa praca będzie cięższa od robót domowych (dacie wiarę). Pomogłam w szukaniu. Teraz dawna kura domowa Sama twierdzi, że samorealizacja i dodatkowy budżet dużo Jej dał (rodzinie). Po prostu, gdy coś się robiło x czasu to trudno wyjść z tych przekonań. A z moich obserwacji wyszło, że Moja mama nie wiedziała, że jest feministką wink
Feministki chcą dać możliwość otwarcia drzwi kobiecie, których kiedyś nie mogła otworzyć. Decyzja należy do kobiet. Oczywiście, zauważyłam, że rozwój w wielu dziedzinach na świecie odbywa się za szybko i duża część postulatów feministek może wjechać w życie kobiet ze starszymi poglądami jak walec. Natłok zmian (oczywiście wprowadzanych w dobrej mierze) może stanowić za dużo.

179 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-07 14:10:04)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

Czytamy to samo forum Netkobiety czy ja jakas inna wersje?

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

Nie wiem czy czytamy to samo forum, wiem tylko ze pewne oskarzenia rzucasz troche na wyrost - kobiety w polsce ksztalca sie wiecej niz mezczyzni, najczeaciej dzieci rodza w wieku 25-29 lat, czyli o 5 lat pozniej niz pokolenie poprzednie.

Nie sa stadem kur domowych - wez pod uwage to, jezeli porownujesz kobiety na zachodzie z Polkami jakimi warunkami dysponuja tu i tam.

Nie sztuka jest oddac dziecko do przedszkola, kiedy to przedszkole jest.

Ja pamietam moja sytuacje k
iedy owszem, moj pracodawca stwierdzil, ze moge wrocix do pracy, pod warunkiem, ze bede zaczynac prace o 6. Co dla mnie oznaczalo wyjscie z dzieckiem z domu o 4.45 rano by je zdazyc zawiesc do zlobka i dojechac do pracy. Co ciekawsze przedszkole kosztowaloby mnie znaczna czesc pensji.

No super... wdzieczna szefowi jestem nieziemsko, ze mi taka laske chcialzrobic, ale niestety wybralam siedzenie w domu i gotowanie obiadkow.

I co? I przyjechalam do UK i z marszu znalazlam prace ( najpierw na 2h zeby miec zapewnione swiadczenia podstawowe) i to w godzinach przez siebie wybranych, potem na 4h, zeby miec benefity, na dodatek do tego 2h dziennie darmowego przedszkola itd.

I teraz jak sie ma to do rzeczywistoaci? Czy moja mentalnosc sie zmienila, czy warunki?

Obrazasz kobiety w Polsce odbierajac im umiejetnosc myslenia nie baczac na warunki w jakich zyja.

Nie kazdy moze z Polski wyjechac.

180

Odp: Równouprawnienie kobiet
Iceni napisał/a:

wdzieczna szefowi jestem nieziemsko, ze mi taka laske chcialzrobic,.

a ten szef to nie Sikorski się nazywał?

181

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Luc, o prawa matek upominają się chociażby przywołana wcześniej Sylwia Hutnik oraz Agnieszka Graff. Widocznie umknęło to Twojej uwadze.

Nie, nie umknęło wink
Moje pytanie (już kilkakrotne) dotyczyło konkretnych działań.
Pisanie książek, jakkolwiek też jakąś formą "walki" może być, to mało.
Jakie konkretne działania? Np. w zakresie prawa?

Koczilla napisał/a:

Z powyższych względów też się zapewne nie rozumiemy, bo dla Ciebie "słowa, słowa, słowa" nic nie znaczą i zaświadczają kulturę osobistą lub jej brak, czyli to, co "prywatne". Z mojego punktu widzenia słowa są w stanie niszczyć i często informują o p o s t a w i e, światopoglądzie, a więc są publiczne i "polityczne".

To, że się nie rozumiemy, to widać wink
Owszem słowa potrafią wyrządzić krzywdę. Ale nie prostackie żarty. Prostacki żart żenuje i jest nieakceptowalny nawet dla kogoś o podobnych poglądach do wypowiadającego.
Czy feministki zareagowały na żart Pana Prezydenta o Dunkach-kaszalotach?

182

Odp: Równouprawnienie kobiet

A propo pani Hutnik to mi sie skojarzyla z "O Mamma Mia! Tu wózkiem nie wjadę" - zeby jej sie to kiedys udalo...

183

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

watki o pracy dla kobiet jakie batalie tocza o wyzszosc kury domowej nad kobieta pracujaca. Albo o tych uzaleznionych od mezow nieszczesnicach, ktore chetnie zostawilyby "raj" i poszly w sina dal, ale dokad..skoro ani kasy, ani szkoly, ani nawet checi wyrwania sie z kieratu. I krewni, ktorzy oskarza je o rozbijanie rodziny. A dlaczego tak sie stalo? Bo w polowie liceum, albo zaraz po maturze lapia chlopaka na dziecko, potem slub, kolejny prorok i THE END. Powiedz, ze to madre i rozsadne. Ale tak chce wiele dziewczyn, bo bycie przede wszystkim zona i matka to w Polsce nadal takie istotne dla ich wartosci jako kobiet.

Czy to rozsądne i mądre, to inna sprawa. Podstawową kwestią jest to, że mają wybór.
Jeśli dokonują właśnie takiego, to ich sprawa.
Znam (choć niewiele) tzw. "kur domowych", które są zadowolone. Mnie to nie smuci, bo niby czemu. Uszczęśliwianie kogoś na siłę nie leży w mojej naturze.
Młodym kobietom, z którymi się stykam zawodowo i towarzysko, zawsze staram się wskazać inne możliwości.
Mojej córce też (tak jak to robiła wobec mnie moja Mama). Jeżeli jednak wybierze inną drogę, to będzie jej wybór. Ma do tego prawo.

184

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:
Koczilla napisał/a:

Mogę być "wojującą feministką". To cena, jaką się płaci za głośne wyrażanie swego zdania.

Już kilka razy (ze strony paru osób) padło pytanie, co Ty robisz w kierunku poprawy pozycji kobiet i co konkretnie robią współczesne feministki?
Poza pokrzykiwaniem na manifach i w mediach. Konkretne działania mające na celu niwelowanie różnic.
Samo pokrzykiwanie korzyści nie daje. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że przynosi odwrotny skutek od zamierzonego.

Co robią współczesne feministki, poznasz, odwiedzając strony ich fundacji. Co ja robię? Jeśli napiszę, że zarządzałam żeńskim zespołem, o którego interesy walczyłam z "górą", pewnie przeczytam, że po prostu "robiłam swoje".

Nawiasem mówiąc, byłam pierwszą "brygadzistką", która do kobiecej grupy wprowadziła mężczyzn. A więc dołożyłam swoją cegiełkę na rzecz równouprawnienia, chociaż nie w taki sposób, jaki się feministkom stereotypowo przypisuje.

Jeśli napiszę, że wspieram kobiety, które walczą z mężami alkoholikami albo uświadamiam, że w związku i seksie nie muszą godzić się na wszystko, udzielam im porad, pewnie zaraz przeczytam, że nie robię nic.

Jeśli napiszę, że nie pozwalam na seksistowskie żarty w mojej obecności i kontruję teksty "jak na kobietę", przeczytam, że to tylko słowa i nie mam poczucia humoru.

Jestem feministką za każdym razem, gdy walczę o wspólną przestrzeń. Gdy na moim osiedlu blokuję niszczenie lęgów jeżyka zwyczajnego.

Gdy negocjuję z radą osiedla zwiększenie liczby patroli straży miejskiej dla poprawienia bezpieczeństwa po zmroku.

Gdy postuluję likwidację całodobowego monopolowego, postawionego w pobliżu szkoły.

Gdy ustalam ze spółdzielnią doświetlenie podwórka.

Jestem kobietą. Wiele to robiło przede mną, wiele będzie robiło po mnie. Symptomatyczne jest, że w/w przypadkach najczęściej miałam do czynienia z innymi kobietami. To z nimi rozmawiałam, planowałam, je rozliczałam. Panów - oprócz mojego męża, który cały czas mnie wspiera i strażnika miejskiego - przewinęło się w tych akcjach niewielu. Aczkolwiek to oni mieli zawsze pozycję, z której mogli być najbardziej decyzyjni. Przypadek? Nie sądzę.

Jak widać, jestem aktywną obywatelką, wiele wnoszę w życie społeczeństwa. Godne to i sprawiedliwe. I w związku z tym nie życzę sobie tekstów, że się "zbytnio wyemancypowałam" i że sobie dobrze radzę "jak na babę." To jest mój feminizm.

185 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-11-07 14:29:11)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Iceni napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

Czytamy to samo forum Netkobiety czy ja jakas inna wersje?

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

Nie wiem czy czytamy to samo forum, wiem tylko ze pewne oskarzenia rzucasz troche na wyrost - kobiety w polsce ksztalca sie wiecej niz mezczyzni, najczeaciej dzieci rodza w wieku 25-29 lat, czyli o 5 lat pozniej niz pokolenie poprzednie.

Nie sa stadem kur domowych - wez pod uwage to, jezeli porownujesz kobiety na zachodzie z Polkami jakimi warunkami dysponuja tu i tam.

Nie sztuka jest oddac dziecko do przedszkola, kiedy to przedszkole jest.

Ja pamietam moja sytuacje k
iedy owszem, moj pracodawca stwierdzil, ze moge wrocix do pracy, pod warunkiem, ze bede zaczynac prace o 6. Co dla mnie oznaczalo wyjscie z dzieckiem z domu o 4.45 rano by je zdazyc zawiesc do zlobka i dojechac do pracy. Co ciekawsze przedszkole kosztowaloby mnie znaczna czesc pensji.

No super... wdzieczna szefowi jestem nieziemsko, ze mi taka laske chcialzrobic, ale niestety wybralam siedzenie w domu i gotowanie obiadkow.

I co? I przyjechalam do UK i z marszu znalazlam prace ( najpierw na 2h zeby miec zapewnione swiadczenia podstawowe) i to w godzinach przez siebie wybranych, potem na 4h, zeby miec benefity, na dodatek do tego 2h dziennie darmowego przedszkola itd.

I teraz jak sie ma to do rzeczywistoaci? Czy moja mentalnosc sie zmienila, czy warunki?

Obrazasz kobiety w Polsce odbierajac im umiejetnosc myslenia nie baczac na warunki w jakich zyja.

Nie kazdy moze z Polski wyjechac.

Wszystko pieknie ladnie, tylko kto o te ludzkie warunki dla kobiet na Dzikim Zachodzie walczyl? Wiec moze odpowiesz, czemu tu wlasnie same Polki burza sie na te, ktore chcialyby dla nich samych lepiej. Jak nie dla nich to dla ich corek chociaz.

A zdania nie zmienie, bo skads sie tytul Matki Polki jednak wzial.

A watkow o bidulach, co ani matury nie maja albo ja maja ale ona po szufladach sie paleta i zolknie, jest tu od liku wiec nie sciemniajmy sobie statystyka.

A...nie ma pracy dla kobiet w TYM kraju? I nie bedzie, jesli same sie zamkna w 4-ch scianach.

186 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-11-07 14:32:14)

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

I  tu jest ten ból zadu, że wiele kobiet TAK CHCE?
Przestańcie mamrotać, że praca zawodowa jest marzeniem każdej kobiety.Naprawdę bardzo dużo pracuje bo musi- z przyczyn stricte finansowych.
Mając dobrze zarabiającego i ''pewnego'' faceta gros młodych matek siedziałaby z dzieckiem/dziećmi w domu.I te które mają taką możliwość, często z niej korzystają, ambicje zawodowe realizując w okrojonej formie typu pół etatu, aby wyjść czasem do ludzi.
I to jest akurat rzeczywisty wybór.
I osobna kwestia: przedstawiacie dziecko jako wrzód na dupie, którym nikt nie chce się zajmować i każdy ucieka jak najdalej.
Też mi się to jakoś w oczy nie rzuciło i jakoś matki raczej kombinują by spędzać z dziećmi jak najwięcej czasu, a batalie to toczą z babciami, które też by chciały koniecznie wnukami się nacieszać.

Widzisz tylko z Tego co wiem feminizm (przynajmniej wy mnie) nie typuje kobiet pracujących jako lepszych od Pań domu smile. Jednak w TYCH CZASACH lepiej jest samemu zarabiać, bo niestety nie wiadomo kiedy mężowi znudzi się utrzymywanie kobiety lub zaczną durne docinki. A później SAMI twierdzicie dlaczego taka głupia i SAMA nie pracuje. Wtedy macie inne poglądy wink.

pitagoras napisał/a:

I osobna kwestia: przedstawiacie dziecko jako wrzód na dupie, którym nikt nie chce się zajmować i każdy ucieka jak najdalej.
Też mi się to jakoś w oczy nie rzuciło i jakoś matki raczej kombinują by spędzać z dziećmi jak najwięcej czasu, a batalie to toczą z babciami, które też by chciały koniecznie wnukami się nacieszać.

Sama mogę pochwalić się mężem, który poszedł na tatusiowe (które de facto powstały dzięki feminizmowi) wink i razem ze mną, i Naszymi bliźniaczkami siedział w domu. Fakt mógł sobie pozwolić na tatusiowe ze względu na zajmowane stanowisko w pracy. A wielu mężczyzn nie może tego zrobić. Ale wiele kobiet, które MUSZĄ odbyć macierzyńskie są również traktowane jak niepotrzebny śmieć w wielu firmach.
Jednak najczęściej kobiety, które traktują dzieci jak zło wcielone (oczywiście kiedy już zadecydują, że chcą mieć potomstwo) nie są feministkami. Tylko Paniusiami, które stawiają Siebie na piedestał. Kiedyś jak był społeczny nakaz opieki kobiety nad dziećmi, to takie osoby po prostu siedziały cicho, bo bały się wykluczenia. Teraz niestety żerują na równouprawnieniu.
Ja mogę ze swojej strony powiedzieć, że rzeczywiście do pracy po macierzyńskim wróciłam na pół etatu (bardziej na weekendy, ale wówczas byłam je całe w pracy, a mąż opiekował się domemm + praca na kom. w dni robocze), opiekowałam się domem, dziećmi (UWAGA DWOMA!) razem z mężem i nie widzę, w tym coś antyfeministycznego. A teściowa sama garnęła się do dzieci. Feminizm nie mówi jak mamy żyć, tylko otwiera nam furtki na nowe możliwości. A kto jak wybierze to jego wola i nie moja wina tongue. I fakt do feminizmu muszą dojrzeć obie strony (mężczyzna i kobieta).

187

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

A zdania nie zmienie, bo skads sie tytul Matki Polki jednak wzial.

.

Zdania nie zmieniaj, ale faktycznie warto, byś wiedziała skąd:
Stąd się wziął że dwa pokolenia polskich kobiet samotnie i samodzielnie utrzymywały rodziny i wychowywały dzieci z racji dwóch bardzo niefajnych wojen na których wybito ich mężczyzn.
To określenie jest hołdem ku ich heroicznej walce o byt.

188

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Co robią współczesne feministki, poznasz, odwiedzając strony ich fundacji.

Stron feministek nie odwiedzam, bo nie czuję potrzeby.
Chciałabym natomiast zobaczyć ich działania na forum publicznym. Konkretne projekty.

Koczilla napisał/a:

Co ja robię? Jeśli napiszę, że zarządzałam żeńskim zespołem, o którego interesy walczyłam z "górą", pewnie przeczytam, że po prostu "robiłam swoje".

Nawiasem mówiąc, byłam pierwszą "brygadzistką", która do kobiecej grupy wprowadziła mężczyzn. A więc dołożyłam swoją cegiełkę na rzecz równouprawnienia, chociaż nie w taki sposób, jaki się feministkom stereotypowo przypisuje.

Jeśli napiszę, że wspieram kobiety, które walczą z mężami alkoholikami albo uświadamiam, że w związku i seksie nie muszą godzić się na wszystko, udzielam im porad, pewnie zaraz przeczytam, że nie robię nic.

Bardzo pięknie. Sama działam podobnie.
Przy okazji - wykonuję zawód, który przez wieki był męską domeną.

Koczilla napisał/a:

Jestem feministką za każdym razem, gdy walczę o wspólną przestrzeń. Gdy na moim osiedlu blokuję niszczenie lęgów jeżyka zwyczajnego.

Gdy negocjuję z radą osiedla zwiększenie liczby patroli straży miejskiej dla poprawienia bezpieczeństwa po zmroku.

Gdy postuluję likwidację całodobowego monopolowego, postawionego w pobliżu szkoły.

Gdy ustalam ze spółdzielnią doświetlenie podwórka.

To akurat robisz nie jako feministka, tylko jako świadomy obywatel.
Chyba, że robisz to wyłącznie dla dobra kobiet wink

Koczilla napisał/a:

Jestem kobietą. Wiele to robiło przede mną, wiele będzie robiło po mnie. Symptomatyczne jest, że w/w przypadkach najczęściej miałam do czynienia z innymi kobietami. To z nimi rozmawiałam, planowałam, je rozliczałam.

Widzisz, nasze działania są podobne.
Tyle, że ja nie reaguję nerwowością czy agresją (to nie pod Twoim adresem) na czasem spotykane, niepożądane zjawiska. Bo to nic nie daje. Albo raczej daje skutek odwrotny.

Koczilla napisał/a:

I w związku z tym nie życzę sobie tekstów, że się "zbytnio wyemancypowałam" i że sobie dobrze radzę "jak na babę."

To chyba nie pod moim adresem?

189

Odp: Równouprawnienie kobiet
Iceni napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Iceni napisał/a:

Zaraz po maturze "prorok"?
Mussuka, w Polsce wiecej kobiet ma wyksztalcenie srednie i wyzsze niz mezczyzni. To kobiety w Polsce koncza studia wink

Czytamy to samo forum Netkobiety czy ja jakas inna wersje?

A nawet jesli studia maja to i tak niejedna konczy w "kurniku".

Nie wiem czy czytamy to samo forum, wiem tylko ze pewne oskarzenia rzucasz troche na wyrost - kobiety w polsce ksztalca sie wiecej niz mezczyzni, najczeaciej dzieci rodza w wieku 25-29 lat, czyli o 5 lat pozniej niz pokolenie poprzednie.

Nie sa stadem kur domowych - wez pod uwage to, jezeli porownujesz kobiety na zachodzie z Polkami jakimi warunkami dysponuja tu i tam.

Nie sztuka jest oddac dziecko do przedszkola, kiedy to przedszkole jest.

Ja pamietam moja sytuacje k
iedy owszem, moj pracodawca stwierdzil, ze moge wrocix do pracy, pod warunkiem, ze bede zaczynac prace o 6. Co dla mnie oznaczalo wyjscie z dzieckiem z domu o 4.45 rano by je zdazyc zawiesc do zlobka i dojechac do pracy. Co ciekawsze przedszkole kosztowaloby mnie znaczna czesc pensji.

No super... wdzieczna szefowi jestem nieziemsko, ze mi taka laske chcialzrobic, ale niestety wybralam siedzenie w domu i gotowanie obiadkow.

I co? I przyjechalam do UK i z marszu znalazlam prace ( najpierw na 2h zeby miec zapewnione swiadczenia podstawowe) i to w godzinach przez siebie wybranych, potem na 4h, zeby miec benefity, na dodatek do tego 2h dziennie darmowego przedszkola itd.

I teraz jak sie ma to do rzeczywistoaci? Czy moja mentalnosc sie zmienila, czy warunki?

Obrazasz kobiety w Polsce odbierajac im umiejetnosc myslenia nie baczac na warunki w jakich zyja.

Nie kazdy moze z Polski wyjechac.

Powiadam Wam forumowicze słuchajcie słów Iceni, bo MA RACJĘ. Na zachodzie nie sztuką jest zostać kobietą pracującą, gdzie świadczenia pomagają wychowującym matkom na każdym kroku. W Polsce to jest wyczyn. Koleżanka z Niemiec mi to przyznała: "tutaj kobiety mają prze***** na rynku pracy". sad

190

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

Czy to rozsądne i mądre, to inna sprawa. Podstawową kwestią jest to, że mają wybór.
Jeśli dokonują właśnie takiego, to ich sprawa.
Znam (choć niewiele) tzw. "kur domowych", które są zadowolone. Mnie to nie smuci, bo niby czemu. Uszczęśliwianie kogoś na siłę nie leży w mojej naturze.
Młodym kobietom, z którymi się stykam zawodowo i towarzysko, zawsze staram się wskazać inne możliwości.
Mojej córce też (tak jak to robiła wobec mnie moja Mama). Jeżeli jednak wybierze inną drogę, to będzie jej wybór. Ma do tego prawo.

jasne, ze ma prawo. Tylko kury domowe nie maja wplywu na to, co sie o nich decyduje. Moga jedynie siedziec, gdakac, jajka znosic oraz wysiadywac. To potem nie ma sie co dziwic, ze kobieta bedzie miala guzik do powiedzenia, bo niestety ale w tym okrutnym swiecie kasa rzadzi.
Pitagoras kolejny raz pokazuje, gdzie miejsce kobiet byc powinno, dziekuje losowi, ze nie musze wsrod takich szowinistow zyc na codzien.

191 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-11-07 14:44:06)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Hehe... ja znam nawet niejednego faceta, ktory gdyby nie m u s i a l pracowac to chetnie by zostal kurem domowym :D

Naprawde to jakis wyczyn isc tyrac do sklepu, fabryki czy siedziec 8h w biurze z szefwm-idiota nad glowa zamiast posiedziec sobie w domu, z dziecmi i porealizowac aie w swoim hobby?

Ja tam, gdybym tylko mogla, wiedzialabym jak spozytkowac 100% mojego czasu - zreszta robilam to "siedzac" z dzieckiem w domu - to byl jeden z najbardziej kreatywnych okresow w moim zyciu, bo wreszcie dysponowalam nim w 100%.

Nie uwazam, zeby spedzanie czasu w swoim domu, ze swoim dzieckiem bylo antyfeministyczne.

Za to oczekiwanie, ze oddam swoje dziecko do zlobka zanim ukonczy rok i powrot do pracy uwazam za bardzo antyfeministyczny bo w imie jakiejs ideologii robi sie z kobiety - jakiefos robota


To, co napisalyscie o tych Dunkach, to nie jest feminizm, tylko chore  sprowadzanie ludzi do orwellowskiego horroru.

192

Odp: Równouprawnienie kobiet
Nektarynka53 napisał/a:

Powiadam Wam forumowicze słuchajcie słów Iceni, bo MA RACJĘ. Na zachodzie nie sztuką jest zostać kobietą pracującą, gdzie świadczenia pomagają wychowującym matkom na każdym kroku. W Polsce to jest wyczyn. Koleżanka z Niemiec mi to przyznała: "tutaj kobiety mają prze***** na rynku pracy". sad

Iceni tylko zapomniala wygodnie dopisac, ze na te swiadczenia zapracowaly wlasnie tamtejsze kobiety. Swoja aktywna walka o nie i o rowne prawa dla kobiet. U nas najlepiej jakby manna z nieba spadla.

193

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A zdania nie zmienie, bo skads sie tytul Matki Polki jednak wzial.

.

Zdania nie zmieniaj, ale faktycznie warto, byś wiedziała skąd:
Stąd się wziął że dwa pokolenia polskich kobiet samotnie i samodzielnie utrzymywały rodziny i wychowywały dzieci z racji dwóch bardzo niefajnych wojen na których wybito ich mężczyzn.
To określenie jest hołdem ku ich heroicznej walce o byt.

A nie wzial sie przypadkiem z wiersza Adasia Mickiewicza? Tak mnie cos w szkole uczono.

194 Ostatnio edytowany przez luc (2014-11-07 14:47:36)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
luc napisał/a:

Czy to rozsądne i mądre, to inna sprawa. Podstawową kwestią jest to, że mają wybór.
Jeśli dokonują właśnie takiego, to ich sprawa.
Znam (choć niewiele) tzw. "kur domowych", które są zadowolone. Mnie to nie smuci, bo niby czemu. Uszczęśliwianie kogoś na siłę nie leży w mojej naturze.
Młodym kobietom, z którymi się stykam zawodowo i towarzysko, zawsze staram się wskazać inne możliwości.
Mojej córce też (tak jak to robiła wobec mnie moja Mama). Jeżeli jednak wybierze inną drogę, to będzie jej wybór. Ma do tego prawo.

jasne, ze ma prawo. Tylko kury domowe nie maja wplywu na to, co sie o nich decyduje. Moga jedynie siedziec, gdakac, jajka znosic oraz wysiadywac. To potem nie ma sie co dziwic, ze kobieta bedzie miala guzik do powiedzenia, bo niestety ale w tym okrutnym swiecie kasa rzadzi.

Owszem, czasem nie mają wpływu. Bo czasem mają, angażując się w różne akcje, nawet te "kury domowe".
Ale powtórzę - to ich wybór. Czemu to boli inne kobiety?
Niektóre kobiety wolą takie życie, inne chcą robić karierę, rozwijać się.
Tak samo jak niektórzy mężczyźni robią kariery, a inni wolą spędzić życie w inny sposób.

195

Odp: Równouprawnienie kobiet

Nie, nie zapracowaly tylko kobiety, gospodarki i dobrobytu nie tworza tylko kpbiety - kobiety mogly zadac i oczekiwac, bo panstwo bylo stac na to. Bo jak wspomniano z pustego to i salomon nie naleje.Bogaci m o g a wiecej. To sie tyczy nie tylko kobiet, ale i innych grup spolecznych - na przyklad niepelnosprawni t e z maja lepiej w bogatych krajach. A z feminizmem maja niewiele wspolnego



tak sie sklada, ze czas prosperity sie konczy i zaczyna sie zasilki i benefity obcinac - czy to znaczy, ze Unia staje sie mniej feministyczna?

Posty [ 131 do 195 z 502 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026