netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Równouprawnienie kobiet

501 odpowiedzi41 633 wyświetleniazałożony przez Tomasinho, 05.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 502 ]

66

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Jeśli piszesz o zakładach samochodowych, warsztatach, stolarniach itd., to kto wie... Może i przepłacają? W wymienionych branżach kobiet raczej się nie zatrudnia. Nie są zachęcane do kształcenia się w zawodzie.

.

Ach, nie są zachęcane....
To skandal i dyskryminacja.
A może warto zwrócić uwagę, że pewne branże, pewne zajęcia, kobiet ( mężczyzn też ) po prostu nie interesują i przestać marnować miliony na zachęcanie ich do rzeczy które są im obce..?
Arcymądre grono feministek na to nie wpadło?
W warsztatach samochodowych pracują faceci...bo chcą.
Kobiety nie pracują, bo ...nie chcą.
I wszyscy zadowoleni.
Komu to k*** przeszkadza?

67

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Nie, nie wywalczyły.Feminizm, który próbujesz tu sprzedawać został zaimportowany do Polski wraz z macdonaldsem i Levisami tuż po upadku komuny z krajów anglosaskich.

Tak samo jak AIDS i stonka. Na spadochronach nie zrzucali? Z tymi "jankeskimi chorobami" to w ogóle zabawne teorie. W Korei Płd. np. starsze pokolenia święcie wierzą, że w ten sposób do ich pięknego kraju zawleczono homoseksualizm.

pitagoras napisał/a:

Tam od zawsze był spokój i dobrobyt, mężowie spokojnie utrzymywali rodziny, a kobietom w domach się nudziło więc zaczęły się dopominać prawa do pracy zawodowej i taki był początek.

"Zwariowałyście, boście chłopa dawno nie miały!" A tak na serio ruchy feministyczne stały się aktywne po II Wojnie Światowej, kiedy to kobiety - z braku mężczyzn, ale nie w domu, tylko przy taśmie fabrycznej - uaktywniły się w sektorach dotychczas zarezerwowanych dla panów. I spodobało im się!

pitagoras napisał/a:

U nas, po pierwsze faceci zajmowali się głównie ginięciem w ciągłych, bezsensownych wojnach.A nawet jak jakiś nie zginął to na rodzinę zarobić nie potrafił, więc kobiety musiały zapieprzać od świtu do nocy.I jak ktoś mi mówi, że ''nasze prababki walczyły o....''
Gówno prawda; nasze prababki walczyły o przeżycie, a nie jakieś tam ideologiczne dyrdymały.

Taa... Zwłaszcza Henryka Pustowójtówna, Pani Czartoryska, Emilia Platter, Krystyna Krachelska...
Już one to na pewno nie ginęły w walce i nie wierzyły w idee.

pitagoras napisał/a:

I dlatego w Polsce jako pierwszym kraju cywilizacji zachodniej kobiety otrzymały prawo wyborcze od razu po odzyskaniu niepodległości i nikt nawet nie pomyślał że mogłoby być inaczej.

Rozumiem, że na stanie z 28 listopada 1918 r. powinna się sprawa zatrzymać?


pitagoras napisał/a:

A Wy - pożal się Boże feministki- nawet nie znacie historii własnych przodkiń,

Pewny jesteś? ;> Nie bądź bezczelny, chłopie. Ty nawet historii powszechnej dobrze nie znasz, a kogoś tu próbujesz pouczać.

pitagoras napisał/a:

a podpieracie się cudzą przeszłością- jakże słabszą i gorszą od naszej.

Cudze chwalicie - swego nie znacie. No, ja wiem, że w Polsce to najładniejsze dziewczyny, ale jednak chcemy czegoś więcej. Sorry.

W "Illustread Tidning", w ramach doniesień o Powstaniu Styczniowym pojawiła się następująca nota:

"Kraj, który zrodził i nadal rodzi takie kobiety, nie przestanie istnieć."

Co jednak ma czekać kraj, który zrodził i nadal rodzi takich mężczyzn jak Ty?

68

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

O co więc walczą feministki? Podam przykład Sylwii Hutnik. Swoją twórczością walczy ona o pamięć kobiet (i nie tylko) które poległy na wojnie. W swojej fundacji walczy o poprawę sytuacji kobiet, a w szczególności matek w przestrzeni publicznej.

Nikt się tu od kobiecości nie odżegnuje.

Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. Wypowiadasz się więc także za mnie.

A, to było do mnie?
Nie wypowiadam się za Ciebie, ani za inne kobiety. Wypowiadam się wyłącznie za siebie.

Sylwii Chutnik akurat nie znam, ale znam wypowiedzi wielu pań uważających się za feministki (np. Środa, Szczuka).
Jakoś nie zauważyłam żeby swoim działaniem zrobiły coś realnego dla kobiet.
Paradoksalnie, autorami projektów zmian korzystnych dla kobiet np. w prawie, są w większości mężczyźni.

69 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-11-06 00:37:09)

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Ach, nie są zachęcane....
To skandal i dyskryminacja.
A może warto zwrócić uwagę, że pewne branże, pewne zajęcia, kobiet ( mężczyzn też ) po prostu nie interesują i przestać marnować miliony na zachęcanie ich do rzeczy które są im obce..?
Arcymądre grono feministek na to nie wpadło?
W warsztatach samochodowych pracują faceci...bo chcą.
Kobiety nie pracują, bo ...nie chcą.
I wszyscy zadowoleni.
Komu to k*** przeszkadza?

A jakie konkretnie zawody mezczyzn nie interesuja i sa im obce? I z jakich powodow?
poza tym straszny jazgot sie tu zrobil.


Koczilla z jakimi konkretnie stereotypami za temat kobiet walczysz bo jakos nie zauwazylam.

70

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Nie wywalczyły.Feminizm, który próbujesz tu sprzedawać został zaimportowany do Polski wraz z macdonaldsem i Levisami tuż po upadku komuny z krajów anglosaskich.Tam od zawsze był spokój i dobrobyt, mężowie spokojnie utrzymywali rodziny, a kobietom w domach się nudziło więc zaczęły się dopominać prawa do pracy zawodowej i taki był początek.
U nas, po pierwsze faceci zajmowali się głównie ginięciem w ciągłych, bezsensownych wojnach.A nawet jak jakiś nie zginął to na rodzinę zarobić nie potrafił, więc kobiety musiały zapieprzać od świtu do nocy.I jak ktoś mi mówi, że ''nasze prababki walczyły o....''
Gówno prawda; nasze prababki walczyły o przeżycie, a nie jakieś tam ideologiczne dyrdymały.I dlatego w Polsce jako pierwszym kraju cywilizacji zachodniej kobiety otrzymały prawo wyborcze od razu po odzyskaniu niepodległości i nikt nawet nie pomyślał że mogłoby być inaczej.

Pitagoras - fakt, że wojny przyspieszyły ruch feministyczny.
To jednak nie zmienia faktu, że prawa kobiety musiały sobie wywalczyć. I to zrobiły.
Natomiast zupełnie inną kwestią jest obecne oblicze niektórych "feministek" (cudzysłów zamierzony). Niektóre skręciły nieco z głównego nurtu, co zresztą jest normalne dla każdego ruchu.
Sama uważam się za feministkę, ale w klasycznym znaczeniu tego słowa.

71

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Ach, nie są zachęcane....
To skandal i dyskryminacja.

Przede wszystkim głupota. Zawsze to lepiej, gdy obywatel/ka ma więcej możliwości. A może i przedsiębiorca by nie przepłacał?

pitagoras napisał/a:

A może warto zwrócić uwagę, że pewne branże, pewne zajęcia, kobiet ( mężczyzn też ) po prostu nie interesują i przestać marnować miliony na zachęcanie ich do rzeczy które są im obce..? Arcymądre grono feministek na to nie wpadło?

A może warto nie robić idiotycznych założeń i nie utwierdzać nikogo w przekonaniu, że pewne rzeczy go nie zainteresują bo ma wacława lub bożenę? Kto nie słyszał, że chłopcy są lepsi z matmy, bo mają umysł ścisły - ręka w górę!

I cóż takiego w technice jest kobiecie z natury obce? Odkrycie pierwiastka radioaktywnego może?

pitagoras napisał/a:

W warsztatach samochodowych pracują faceci...bo chcą.
Kobiety nie pracują, bo ...nie chcą.
I wszyscy zadowoleni.

Oprócz tych wszystkich kobiet, które nie zostały przyjęte do szkoły samochodowej, służby wojskowej itd. Reszta o tym nawet nie myślała, bo od dziecka słyszała, że samochody, czołgi i matematyka to nie dla dziewczynek. Ciekawe swoją drogą, co w Izraelu na to?

pitagoras napisał/a:

Komu to k*** przeszkadza?

A coś Ty taki spięty? Żyjesz w idealnym świecie! Jest równość, kobiety nie pchają się, gdzie nie trzeba, bo nie chcą, a te, które spotykasz, są piękne i śmieją się z Twoich suchych żartów. Żyć - nie umierać! Jedna walnięta feministka przecież Ci tego nie zabierze tongue

72

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

A jakie konkretnie zawody mezczyzn nie interesuja i sa im obce? I z jakich powodow?
poza tym straszny jazgot sie tu zrobil.


Koczilla z jakimi konkretnie stereotypami za temat kobiet walczysz bo jakos nie zauwazylam.

Z tego co zauważyłem mało mężczyzn interesuje się na przykład nauczaniem początkowym. Zgodnie z logiką feministek należałoby wywalić na zbitą twarz 30% nauczycielek tej profesji.Wydać ze 100 mln na zachęcanie mężczyzn do jej wykonywania, a następnie - w ramach parytetu- zatrudnić wziętych z łapanki mężczyzn.Miodzio.

Ja wiem z jakim stereotypem walczy Koczilla!!!
Że feministki są głupie.
Nie podejmuję się oceniać skuteczności tej walki:p

73

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Ach, nie są zachęcane....
To skandal i dyskryminacja.
A może warto zwrócić uwagę, że pewne branże, pewne zajęcia, kobiet ( mężczyzn też ) po prostu nie interesują i przestać marnować miliony na zachęcanie ich do rzeczy które są im obce..?
Arcymądre grono feministek na to nie wpadło?
W warsztatach samochodowych pracują faceci...bo chcą.
Kobiety nie pracują, bo ...nie chcą.
I wszyscy zadowoleni.
Komu to k*** przeszkadza?

A jakie konkretnie zawody mezczyzn nie interesuja i sa im obce? I z jakich powodow?
poza tym straszny jazgot sie tu zrobil.


Koczilla z jakimi konkretnie stereotypami za temat kobiet walczysz bo jakos nie zauwazylam.

Chociażby z takimi, jak zacytowane powyżej.

74

Odp: Równouprawnienie kobiet

Ja nie lubię ogólnego spięcia w tym temacie. Moim zdaniem równouprawnienie nie ma nic wspólnego z otwieraniem kobietom drzwi itd. Dla mnie otwieranie drzwi kobiecie przez mężczyznę to jest po prostu miły gest i uwarunkowanie kulturowe. Jak mi facet drzwi nie otworzy to się nie obrażę, nie obrażę się też jak to zrobi (bo i takie słyszałam historie) Tu nie chodzi przecież o to, że ja drzwi sobie nie otworzę, tu chodzi o zwykłą uprzejmość. Przyjęło się, że mężczyzna jako ten większy i silniejszy (co w wielu przypadkach przecież nie mija się z prawdą) przytrzymuje drzwi, przepuszcza, wspomaga ramieniem. Praktycznie rzecz ujmując - zaniosę sobie ciężką walizkę na szóste piętro. Dam radę, nie ma problemu. Jeżeli jednak towarzyszy mi facet, który mnie przewyższa dobrze o głowę (co nie jest rzadkością, bo niska jestem), jest silniejszy, to trochę słabo jakby nie pomógł, bo przecież jemu przy większej masie i sile mięśni zwyczajnie jest łatwiej.
Zdarzyło mi się pracować i zasuwać na równi z facetami.
Trenuję sporty walki, gdzie towarzystwo jest typowo męskie. Leję się z nimi, bo jestem jedną z nielicznych kobiet w grupie i nie zawsze mam koleżankę do pary, poza tym nie zawsze chcę. Ostatnio jak kolega mnie trochę za mocno strzelił w dziób, to cały następny dzień smarkałam krwią, on dostał kopa pod żebra, na pewno ma sine i go boli. I co? I nic. To mu nie przeszkadza mnie przepuścić potem w drzwiach. Jeden zawsze staromodnie całuje mnie w dłoń na powitanie i też nikt nie ma problemu. To nam w treningu nie przeszkadza. Jak jest praca, to pracujemy, skupiamy się na tym co jest ważne, a nie na tym, czy to kobiecie wypada się po pysku z chłopami trzaskać i jaka to ja jestem wyemancypowana.
Jeżdżę też konno, a tam w ogóle nie ma osobnej klasyfikacji względem płci.

Inna sprawa, że w drugą stronę u mnie też to działa - Ja się nie czuję zaszczuta przez mężczyzn, nie czuję, że mogę mniej, że ktoś mi czegoś zabrania, bo jestem kobietą. Staromodne poglądy ludzi, którzy uważają, że nie powinnam bić się i strzelać z broni palnej w ogóle mnie nie interesują, bo nie mam ochoty się przejmować czyjaś zamkniętą głową, Prawdziwych mężczyzn spotykam kilka razy w tygodniu na treningu, oni ze mną kłopotu nie mają. Ruchy feministyczne uważam zaś w tej chwili za śmieszną fanaberię i okazję dla sfrustrowanych kobiet, by zwalić wszystkie swoje złe nastroje na wrednych facetów. Rozumiem walkę z nierównymi wynagrodzeniami, rozumiem walkę z mobbingiem, molestowaniem seksualnym w miejscach pracy, walkę z przemocą wobec kobiet, ale tego się nie robi w taki sposób jakby wszyscy mężczyźni byli winni temu, że ktoś jest zwyrodnialcem.

75

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
Jozefina napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Ach, nie są zachęcane....
To skandal i dyskryminacja.
A może warto zwrócić uwagę, że pewne branże, pewne zajęcia, kobiet ( mężczyzn też ) po prostu nie interesują i przestać marnować miliony na zachęcanie ich do rzeczy które są im obce..?
Arcymądre grono feministek na to nie wpadło?
W warsztatach samochodowych pracują faceci...bo chcą.
Kobiety nie pracują, bo ...nie chcą.
I wszyscy zadowoleni.
Komu to k*** przeszkadza?

A jakie konkretnie zawody mezczyzn nie interesuja i sa im obce? I z jakich powodow?
poza tym straszny jazgot sie tu zrobil.


Koczilla z jakimi konkretnie stereotypami za temat kobiet walczysz bo jakos nie zauwazylam.

Chociażby z takimi, jak zacytowane powyżej.

To znaczy co? Faceci nie chca pracowac w warsztatach samochodowych? Ze pewne branze maja wieksze zainteresowania wsrod plci meskiej a pewne z u zenskiej? Przeciez to zaden stereotyp. Tylko fakt

76

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Z tego co zauważyłem mało mężczyzn interesuje się na przykład nauczaniem początkowym. Zgodnie z logiką feministek należałoby wywalić na zbitą twarz 30% nauczycielek tej profesji.

Sęk w tym, że wówczas nie miałby kto uczyć, bo powiedz mi, który facet po latach studiów zgodzi się na pracę za <1000 zł netto?

pitagoras napisał/a:

Wydać ze 100 mln na zachęcanie mężczyzn do jej wykonywania, a następnie - w ramach parytetu- zatrudnić wziętych z łapanki mężczyzn.Miodzio.

A dlaczego wziętych z łapanki? Czy przy parytetach ktoś zakładał, że j e d y n y m kryterium wyboru będzie procentowy udział płci?


pitagoras napisał/a:

Ja wiem z jakim stereotypem walczy Koczilla!!!
Że feministki są głupie.
Nie podejmuję się oceniać skuteczności tej walki:p

Paradoksalnie mogłoby Ci zabraknąć stosownego narzędzia do badań. Wszak w kraju ślepców królem byłby ten, kto dysponuje chociaż jednym okiem. wink

Widzę dużo wykrzykników, argumentum ad personam i to dosyć pośledniego sortu: "pewnie jesteś brzydka", "pewnie jesteś głupia"... Ty zaś pewnie jesteś już bardzo zmęczony.

Jeśli prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, to chociaż nie mam stosownych "kompetencji", pozwól, że pokażę Ci, jak to się robi. Skoro tata nie dał rady. wink Dyskusja miała jakiś poziom, póki się do niej nie włączyłeś. Ja się na nurkowanie w szambie na czas więcej nie piszę. wink

77

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

A może warto nie robić idiotycznych założeń i nie utwierdzać nikogo w przekonaniu, że pewne rzeczy go nie zainteresują bo ma wacława lub bożenę? Kto nie słyszał, że chłopcy są lepsi z matmy, bo mają umysł ścisły - ręka w górę!

Przejdź się na jakikolwiek wydział fizyki, matematyki i zobacz ile jest studiujących dziewcząt.
Chyba nie powiesz, że im ktoś zabraniał?

Koczilla napisał/a:

I cóż takiego w technice jest kobiecie z natury obce? Odkrycie pierwiastka radioaktywnego może?

Zbyt wiele kolejnych przykładów nie znajdziesz smile
To zresztą dla dyskusji o feminizmie jest bez znaczenia.
Nie chodzi przecież o wykazanie, że jesteśmy tacy sami (bo nie jesteśmy), lecz mamy równe prawa.

78

Odp: Równouprawnienie kobiet
Jozefina napisał/a:

To znaczy co? Faceci nie chca pracowac w warsztatach samochodowych? Ze pewne branze maja wieksze zainteresowania wsrod plci meskiej a pewne z u zenskiej? Przeciez to zaden stereotyp. Tylko fakt

A z czego wynika ten brak zainteresowania? Z biologii? Na początkowym etapie rozwoju zarówno chłopcy i dziewczynki preferują te same zabawki. Różnicowanie następuje w dalszym okresie życia, kiedy to otoczenie tłumaczy, co jest "chłopackie", a co "dziewczyńskie". Nawiasem mówiąc, tylko to drugie określenie to także epitet.

Czy kobiety mają wstręt do mechaniki "ciężkiej"? No chyba nie aż taki, skoro do udziału w rynku pracy zachęciła je wojenna taśma fabryczna? Jasne, chciały przy tym ładnie wyglądać i władze zrezygnowały z pomysłu ograniczania kolorowych kosmetyków, bo to by zbytnio obniżyło morale. Fakt pozostaje jednak faktem. Kobiety n i e są predestynowane do unikania technicznych zagadnień.

Pracowały nawet nad amerykańskimi bombami atomowymi. Jakoś nie okazały się na to za mało zaangażowane, czy za głupie.

79

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
Jozefina napisał/a:

To znaczy co? Faceci nie chca pracowac w warsztatach samochodowych? Ze pewne branze maja wieksze zainteresowania wsrod plci meskiej a pewne z u zenskiej? Przeciez to zaden stereotyp. Tylko fakt

A z czego wynika ten brak zainteresowania? Z biologii? Na początkowym etapie rozwoju zarówno chłopcy i dziewczynki preferują te same zabawki. Różnicowanie następuje w dalszym okresie życia, kiedy to otoczenie tłumaczy, co jest "chłopackie", a co "dziewczyńskie".

Wybacz, ale kompletnie się z tym nie zgodzę.
Może kiedyś tak było (chociaż w moim domu nie) i może jeszcze gdzieś to pokutuje, ale dawno taki model wychowania przestał być dominujący.
Jednak dziewcząt jest mniej na kierunkach ścisłych i technicznych. Mimo rozmaitych zachęt.
Nie pisz proszę, że to dlatego, że im ktoś "pranie mózgu" w dzieciństwie zrobił.

80 Ostatnio edytowany przez Koczilla (2014-11-06 01:27:45)

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:
Koczilla napisał/a:

A może warto nie robić idiotycznych założeń i nie utwierdzać nikogo w przekonaniu, że pewne rzeczy go nie zainteresują bo ma wacława lub bożenę? Kto nie słyszał, że chłopcy są lepsi z matmy, bo mają umysł ścisły - ręka w górę!

Przejdź się na jakikolwiek wydział fizyki, matematyki i zobacz ile jest studiujących dziewcząt.
Chyba nie powiesz, że im ktoś zabraniał?

Koczilla napisał/a:

I cóż takiego w technice jest kobiecie z natury obce? Odkrycie pierwiastka radioaktywnego może?

Zbyt wiele kolejnych przykładów nie znajdziesz smile

Być może jeszcze za mało wody w rzece upłynęło. Nie zaczynaliśmy wszyscy z równego pułapu i tego nie ma co kwestionować. Na polibudach wykłada też sporo inteligentów w typie Pitagorasa.

luc napisał/a:

To zresztą dla dyskusji o feminizmie jest bez znaczenia.
Nie chodzi przecież o wykazanie, że jesteśmy tacy sami (bo nie jesteśmy), lecz mamy równe prawa.

A ja wcale nie postuluję jednakowości, tylko odrzucam teorie, że jest jak jest, bo kobiety są takie i mężczyźni są tacy, a tak w ogóle to wszyscy są zadowoleni.

Otóż nie są.

Na temat tego, co kobiety wolą, jest sporo stereotypów nie tylko zawodowych. Do niedawna często się słyszało, że dla kobiety seks bez uczuć nie istnieje i generalnie w miłości są one bardziej delikatne i nieśmiałe niż mężczyźni.

Tymczasem nawet na tym forum można sobie poczytać, że są kobiety, które lubią seks dla sportu, a liczne nastolatki, z którymi mam kontakt w pracy, coraz częściej zastanawiają się: "czy mogę do niego podejść i powiedzieć, że chciałabym z nim chodzić?" Bywa, że to ja, jak stara dewotka, mityguję je, by nie były zbyt wyrywne, bo "kto to widział, żeby pułapka goniła mysz".

No i teraz pytanie, czy kobiety od zawsze miały pomysły i chęć, czy znowu trzeba przyjąć, że się w d*pach poprzewracało od dobrobytu i w ogóle dokąd ten dzisiejszy świat zmierza?

Dodam, że nawet gdyby miało się okazać, że na 38 mln obywateli jest tysiąc obywatelek, które chcą ten warsztat, polibudę i n a d a j ą się, to myślę, że jest o kogo walczyć. I to nie tylko, żeby się dostały, ale też, żeby mogły pracować za te same pieniądze co koledzy i nie słyszały od nich w przypływie uczuć, że "dobrze coś robią, j a k  na  b a b ę".

Nie mówiąc o tym, że chyba naprawdę nie ma się z czego cieszyć, jeśli nawet przy okazji takiego tematu czyta się: "czy wy się za bardzo nie wyemancypowałyście", "to jest głupota większości kobiet" itd.

Tylko na tym  forum sporo jest zresztą wpisów sugerujących, że kobiety to istoty o ułomnym charakterze, skłonne do fałszu, nielogiczne. A wszystko to autorstwa osób, które nierzadko utrzymują, że są dobrze wykształcone i bywałe w świecie. A w każdym razie potrafią pisać.

Nie jestem wrogiem mężczyzn i korzyści z różnic obydwu płci widzę chociażby w codziennym obcowaniu z moim mężem. Nie zgadzam się jednak na postulowanie różnicy i n t e l e k t ó w, w podziale na płcie. I na sugestie, że skoro mam już "tyle", to nie mogę chcieć jeszcze więcej.

81

Odp: Równouprawnienie kobiet
tenniedobry2 napisał/a:
edytka55 napisał/a:
luc napisał/a:

Wygląda na to, że chyba żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo już dawno się z takim stereotypami nie spotkałam.
No, może z jednym, ale nie stereotypem, tylko faktem - mój fryzjer jest homoseksualistą wink

No jasne smile Pewnie ze stereoptypem, że blondynki sa głupie też się Pan nie spotkał. Ufff, jakie Pan ma w zyciu szczęście. U nas tak nie ma.

polecam czytanie ze zrozumieniem, czego niestety
kobietom brak

piszez jak do faceta a nawiazujesz do wypowiedzi 2 kobiet



jestes
nastawiona ?? tu jest problem,

podejrzewam że ani jedna obiektywna osoba jeszcze sie nie odezwala, bo ??

nie widzi sensu
w tej dyspucie big_smile

Kobietom brakuje czytania ze zrozumieniem, to co robisz na kobiecym forum, jajek Ci brakuje czy życiowego zajęcia? big_smile

82

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Być może jeszcze za mało wody w rzece upłynęło. Nie zaczynaliśmy wszyscy z równego pułapu i tego nie ma co kwestionować. Na polibudach wykłada też sporo inteligentów w typie Pitagorasa.

Fakt, nie startowaliśmy z równego pułapu, ale dostępność do edukacji jest już od dawna.
Zmiany na uczelniach są, ale niewielkie. Nikt dziewczętom nie zabrania studiowania kierunków ścisłych czy technicznych, ale jest ich niewiele. Te, które są nie zawsze sobie radzą.
Nauczyciele akademiccy są różni, jak to w każdym zawodzie.

83

Odp: Równouprawnienie kobiet
tenniedobry2 napisał/a:

kobiety zdecydowanie maja teraz duzo lepsza pozycje do manipulowania
maja do wyboru inaczej to ujme
ale jak zwykle wybor
rodzi co??
problem

Pozbądźmy się problemu. Pozbawmy je wyboru wink

84

Odp: Równouprawnienie kobiet
luc napisał/a:

Fakt, nie startowaliśmy z równego pułapu, ale dostępność do edukacji jest już od dawna.

Moja matka, rocznik '58, po podstawówce nie została przyjęta do szkoły budowlanej. Nie wiem, na ile to reprezentatywny przykład, ale myślę, że politechniki są nastawione na przyjmowanie kobiet jako równoprawnych studentek najwcześniej od lat '90.

luc napisał/a:

Zmiany na uczelniach są, ale niewielkie. Nikt dziewczętom nie zabrania studiowania kierunków ścisłych czy technicznych, ale jest ich niewiele.

Jasne, że nie zabrania. Ale ile krewnych i znajomych tych kobiet odbiera takie studia jako ewenement, nieledwie fanaberię, chorą ambicję, a nie coś naturalnego/pasję?

luc napisał/a:

Te, które są nie zawsze sobie radzą.

Podobnie jak studenci płci męskiej. Ilu z nich jednak po pierwszych niepowodzeniach słyszy: "no widzisz, to nie dla ciebie", "tu potrzebny jest umysł ścisły, a tobie trzeba by 10 razy tłumaczyć", "zostaw to i weź się za coś, po czym cię zatrudnią, nawet jeśli skończysz studia, w tej pracy faceci są lepiej widziani".

luc napisał/a:

Nauczyciele akademiccy są różni, jak to w każdym zawodzie.

Upierałabym się, że ci z kierunków technicznych jednak trudniej "oddają pole". Chociażby z tego względu, że na politechnikach kobiety nie stanowią wystarczającej grupy nacisku. Np. na  polonistyce profesorowie na mizoginistyczne uwagi sobie nie pozwalają z dość oczywistych względów.

85 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-11-06 02:00:16)

Odp: Równouprawnienie kobiet
tenniedobry2 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

No cóż widzą moje oczy. Zaczęła się wojna kobieta vs mężczyzna (wywalanie frustracji z obu stron) zamiast retoryki + pitagoras. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego smile.

Dlatego proponuję zakończyć temat, tym bardziej, że co poniektóre osoby z powodu Swoich życiowych frustracji zaczęły pisać językiem mówionym, nie formą pisaną (a to świadczy o dorosłym człowieku). Zamiast się na Siebie obrażać, radzę retorykę i zaczerpnięcie wiedzy np. co to feminizm (postulaty feministek), równouprawnienie społeczne bo zachowujecie się jak nasi politycy. Zero faktów, zrozumienia z obu stron tylko przepychanie kto ma gorzej i multum "naszego doświadczenia" (jakby poznali zachowania milionów ludzi). Głęboki wdech i spokój.

Nie mówię, jest to ważny i interesujący temat. Jednak bardzo przyjemnie jest przeczytać posty, kiedy równocześnie piszą O TYM TEMACIE specjaliści i sami zainteresowani. A nie w sytuacji, gdy ktoś ma złe doświadczenia lub dzień i zwala to na czyjąś płeć.

dokladnie to mialem na mysli, big_smile
tylko jakoś nie zdąrzyłem big_smile

Ale wiesz, że to było również adresowane do Ciebie wink (w dużej mierze) w roli ścisłości.
Panowie i Panie umiejcie odróżnić skrajne feministki (mężczyźni są niepotrzebni, zajmujemy ich miejsce) od prawdziwych feministek (mężczyźni są partnerami, decydujemy wspólnie). Bo widzę, że świecicie niewiedzą albo lenistwem, bo trudno jest sprawdzić postulaty.
A jeśli chodzi o macierzyństwo to feministki są jak najbardziej na tak, ale wydaje mi się, że mężczyźni (większość) nie wiedzą na czym ono polega (albo mają w głowie tylko sceny z filmów, gdzie matka przytula dziecko) i później uciekają od tych obowiązków.
Chcieliby korzystać z dobrodziejstw macierzyństwa (są one wspaniałe swoją drogą smile), a nieprzespane noce, płacz dziecka z byle powodu, malutkie dzieciątko uzależnione od matki 24h na dobę, różne dolegliwości (potówki, kolka, suche paszki i pachwiny itp.), słaby kontakt ze znajomymi (trudno jest się wyrwać z domu), później przyrządzanie posiłków dla dziecka itp. co z tym? Dacie z tym radę w praktyce (czynnie będziecie się opiekować, bez matki dziecka stojącej obok), a nie w teorii (przed poczęciem dziecka)? A do tego trzeba zając się domem i przecież swoją drugą połówką, która niejednokrotnie mogła mieć ciężki dzień w pracy. A to jest sztuka.

Znam paru bardzo dobrych tatusiów, którzy pomagają Swoim kobietom i są one szczęśliwe. Ale niestety nie oszukujmy się jest to mały odsetek Moich znajomych, niestety hmm. Najpierw obiecanki, a później rzeczywistość wink.

Powiem tak gdyby pieniądze i władza nie były najważniejsze, a wychowanie dziecka byłoby bardziej doceniane w społeczeństwie (niebawem będzie, bo mamy niż demograficzny emeryturki będą słabe) to kobiety czułyby się bardziej doceniane i nie miałyby potrzeby tworzenia skrajnych feministycznych poglądów, aby zająć miejsce mężczyzn i czuć się wartościowymi. Albowiem istnieją jeszcze przekonania, że opieka nad domem = kobieta przecież odpoczywa jest w swoim domu, od czasu do czasu posprząta, a praca = ile stresu, nieprzyjemności itp. Więc to większość Panów, w ten sposób sądzących, do tego stanu rzeczy doprowadziła. Jak ktoś czuje się doceniany to nie ma potrzeby walki o swoje prawa. Zrozumcie to.
Inna sprawa, że mój dziadek (który zgadzał się z wieloma postulatami feministek za starych lat) bez problemu utrzymywał Swoją rodzinę (często brał dodatkową pracę) i jeszcze poświęcał czas po pracy na opiekę nad dziećmi, a później wnukami nawet gdy dopadało Go zmęczenie (kiedyś wcale nie było to rzadkością, ale teraz jest to istnym fenomenem), a babcia zajmowała się gospodarstwem domowym, ogródkiem i dziećmi. Czuła oparcie w dziadku, często podkreślał, że wykonuje kawał dobrej roboty smile. Teraz nie każdy mężczyzna to potrafi lub nie chce w podobnym stopniu poświęcić się dla rodziny jak kobieta. Więc większości kobiet, które nawet chciałaby opiekować się domostwem jak kiedyś, dochodzi praca + jej normalne obowiązki. Sprawiedliwość. Ale znaczna część mężczyzn nie jest już chętna w takim układzie przejąć obowiązki domowe lub bardzo słabo wspiera.

Szanuję obie płcie za włożoną pracę w utrzymanie i opiekę nad domem oraz budowę społeczeństwa. Każdy od biologii dostał predyspozycje do czegoś innego. Ale to "kobiece czynności" są uważane za gorsze, łatwiejsze, a tak nie jest.

tenniedobry2 napisał/a:

polecam czytanie ze zrozumieniem, czego niestety
kobietom brak

Najpierw mi przytakujesz, a później twierdzisz, że jako kobieta nie potrafię poprawnie zinterpretować tekstu brawo. Nie będę pisać, że Panowie nie umieją czytać ze zrozumieniem, bo to nie prawda, ale Ty zapewne tego nie potrafisz. Widzisz jestem feministką, a nie atakuję pazurami każdego samca na forum smile. Za to widzę, ze co poniektórzy umieją zachowywać się jakby byli jakąś dyskryminowaną grupą społeczną, myśląc, że mogą innych pouczać, ale samemu się nietykalni.


W roli ścisłości skończyłam politechnikę (inżynierię biomedyczną), a w większości odpadali studenci niż studentki (przeważała matematyka, mechanika i fizyka). Więc te przesądy... fakt więcej Panów interesuje się przedmiotami ścisłymi, ale przynajmniej na Politechnice Wrocławskiej więcej Pań, które podejmowały naukę jednak ją kończyło w porównaniu do Panów.

86

Odp: Równouprawnienie kobiet
adikami napisał/a:
Koczilla napisał/a:

O co więc walczą feministki? Podam przykład Sylwii Hutnik. Swoją twórczością walczy ona o pamięć kobiet (i nie tylko) które poległy na wojnie. W swojej fundacji walczy o poprawę sytuacji kobiet, a w szczególności matek w przestrzeni publicznej.

Nikt się tu od kobiecości nie odżegnuje.

Ja sama, jak już napisałam, jestem feministką i uważam, że walczę ze szkodliwymi stereotypami na temat kobiet. Wypowiadasz się więc także za mnie.

Jeżeli mam być szczery, to feministki przynoszą więcej szkód niż pożytku kobietom. Niestety. Ja nie potrzebuję feministki do tego aby wycenić pracę kobiet, tylko wyceniam jakość pracy. I nie ma w tym wszystkim związku, sytuacja kobiet z przed 100 lat.

Tak samo jak nie ma z tym wszystkim związku, że kiedyś kobiety zawalczyły o prawo do nauki i pracy w "męskich" zawodach. Tylko dzięki temu możesz teraz coś oceniać, ale spoko.

Jak bardzo to nie ma związku, widać na przykładzie sytuacji kobiet w Indiach. Na wsiach bez dostępu do szkół, bo tam dziewczynek się nie kształci. I generalnie w coraz mniejszej liczbie, bo żeńskie płody abortuje się tam częściej niż męskie. Z jakiegoś powodu kobiece życie ma tam mniejszą wartość.

87

Odp: Równouprawnienie kobiet
WitchQueen napisał/a:

Ruchy feministyczne uważam zaś w tej chwili za śmieszną fanaberię i okazję dla sfrustrowanych kobiet, by zwalić wszystkie swoje złe nastroje na wrednych facetów.

W krajach rozwijających się typu Indie oraz Chiny także?

WitchQueen napisał/a:

Rozumiem walkę z nierównymi wynagrodzeniami, rozumiem walkę z mobbingiem, molestowaniem seksualnym w miejscach pracy, walkę z przemocą wobec kobiet, ale tego się nie robi w taki sposób jakby wszyscy mężczyźni byli winni temu, że ktoś jest zwyrodnialcem.

A ktoś tu wyzywa mężczyzn od zwyrodnialców? I napisz proszę, jak "to się robi", żeby nikogo nie urazić? Wszystko ma swoją nazwę. Jeśli ktoś wypisuje na forum, że kobieta "za bardzo się wyemancypowała", to taka wypowiedź nosi miano seksistowskiej. Jeśli twierdzi, że "kobietom brak umiejętności czytania ze zrozumieniem", to wychodzi na mizogina. Można by oczywiście odpisać po prostu "cham" i "dupek", ale to by dopiero było niemerytoryczne i agresywne.

88

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

Dodam, że nawet gdyby miało się okazać, że na 38 mln obywateli jest tysiąc obywatelek, które chcą ten warsztat, polibudę i n a d a j ą się, to myślę, że jest o kogo walczyć..

Jak chcą, to sobie ten warsztat założą, albo pójdą na polibudę.
I nie ma o co walczyć, bo żadne bariery po temu nie istnieją.
I to uwiera tzw. feministki. Baba może, a nie chce.Wot krnąbrna istota, szuka szczęścia po swojemu zamiast słuchać autorytetów.
Chyba to właśnie rozwściecza feministki najbardziej- że osoby które roicie sobie bronić mają Was gdzieś.

89 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-06 11:10:01)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Gorąca dyskusja!
Ja się wypowiem jako pracująca z mężczyznami. Ostatnio hitem jest słowo "immunitet". Początkowo nie łapałam o co chodzi, teraz już wiem i daję przykład: facet zarabia ten tysiak więcej od kobiety i pomimo, że ona też pracuje, jemu należy się immunitet od prac domowych (zupełny). Panowie rozkminiają różne warianty, z trochę mniejszą kwotą i tutaj dopuszczają bardzo niewielki udział w domowych obowiązkach, np symboliczne wyniesienie śmieci. Byłabym zapomniała o koronnym argumencie mężczyzn: czasami coś tam podłubią ( klękajcie narody ), raz na ruski rok zrobią coś, czego kobieta nie umie i należy się nie tylko immunitet, ale podziw oraz szacunek.

Wygląda na to, że u podłoża tego konfliktu damsko-męskiego leży zagonienie mężów/partnerów do mopa, odkurzacza, zajmowania jakby nie było własnym dzieckiem. Mnóstwo mężczyzn pisze, iż kobiety nie będzie utrzymywało, żona/partnerka ma iść do pracy. Jednocześnie chcą zatrzymać wcześniejszy status, gdy ów mężczyzna potrafił sam zarobić na godne utrzymanie rodziny. Chcieliby kobiety podległej, uległej, zależnej, nie mającej wymagań, odnajdującej się zarówno w roli tradycyjnej gospodyni, jak i pracującej na etacie, a jednocześnie taniej w utrzymaniu, a najlepiej żeby in plus wychodziło.

Mężczyźni czują się niedocenieni, lecz sami mają w głębokim poważaniu pracę kobiet, ich wkład w życie zawodowo-rodzinne. O dzisiejszym pokoleniu mówi się " pokolenie 2000 zł brutto". Zjawisko zaczyna dotyczyć obu płci, ale mężczyznom jest z tym bardzo źle. Stąd chyba ten post Tomasinho. Z jednej strony oczekiwania kobiet (mityczna zaradność), z drugiej chęć migania od obowiązków, które nie bardzo odpowiadają mężczyznom.

90

Odp: Równouprawnienie kobiet
Nektarynka53 napisał/a:
tenniedobry2 napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

No cóż widzą moje oczy. Zaczęła się wojna kobieta vs mężczyzna (wywalanie frustracji z obu stron) zamiast retoryki + pitagoras. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego smile.

Dlatego proponuję zakończyć temat, tym bardziej, że co poniektóre osoby z powodu Swoich życiowych frustracji zaczęły pisać językiem mówionym, nie formą pisaną (a to świadczy o dorosłym człowieku). Zamiast się na Siebie obrażać, radzę retorykę i zaczerpnięcie wiedzy np. co to feminizm (postulaty feministek), równouprawnienie społeczne bo zachowujecie się jak nasi politycy. Zero faktów, zrozumienia z obu stron tylko przepychanie kto ma gorzej i multum "naszego doświadczenia" (jakby poznali zachowania milionów ludzi). Głęboki wdech i spokój.

Nie mówię, jest to ważny i interesujący temat. Jednak bardzo przyjemnie jest przeczytać posty, kiedy równocześnie piszą O TYM TEMACIE specjaliści i sami zainteresowani. A nie w sytuacji, gdy ktoś ma złe doświadczenia lub dzień i zwala to na czyjąś płeć.

dokladnie to mialem na mysli, big_smile
tylko jakoś nie zdąrzyłem big_smile

Ale wiesz, że to było również adresowane do Ciebie wink (w dużej mierze) w roli ścisłości.
Panowie i Panie umiejcie odróżnić skrajne feministki (mężczyźni są niepotrzebni, zajmujemy ich miejsce) od prawdziwych feministek (mężczyźni są partnerami, decydujemy wspólnie). Bo widzę, że świecicie niewiedzą albo lenistwem, bo trudno jest sprawdzić postulaty.
A jeśli chodzi o macierzyństwo to feministki są jak najbardziej na tak, ale wydaje mi się, że mężczyźni (większość) nie wiedzą na czym ono polega (albo mają w głowie tylko sceny z filmów, gdzie matka przytula dziecko) i później uciekają od tych obowiązków.
Chcieliby korzystać z dobrodziejstw macierzyństwa (są one wspaniałe swoją drogą smile), a nieprzespane noce, płacz dziecka z byle powodu, malutkie dzieciątko uzależnione od matki 24h na dobę, różne dolegliwości (potówki, kolka, suche paszki i pachwiny itp.), słaby kontakt ze znajomymi (trudno jest się wyrwać z domu), później przyrządzanie posiłków dla dziecka itp. co z tym? Dacie z tym radę w praktyce (czynnie będziecie się opiekować, bez matki dziecka stojącej obok), a nie w teorii (przed poczęciem dziecka)? A do tego trzeba zając się domem i przecież swoją drugą połówką, która niejednokrotnie mogła mieć ciężki dzień w pracy. A to jest sztuka.

Znam paru bardzo dobrych tatusiów, którzy pomagają Swoim kobietom i są one szczęśliwe. Ale niestety nie oszukujmy się jest to mały odsetek Moich znajomych, niestety hmm. Najpierw obiecanki, a później rzeczywistość wink.

Powiem tak gdyby pieniądze i władza nie były najważniejsze, a wychowanie dziecka byłoby bardziej doceniane w społeczeństwie (niebawem będzie, bo mamy niż demograficzny emeryturki będą słabe) to kobiety czułyby się bardziej doceniane i nie miałyby potrzeby tworzenia skrajnych feministycznych poglądów, aby zająć miejsce mężczyzn i czuć się wartościowymi. Albowiem istnieją jeszcze przekonania, że opieka nad domem = kobieta przecież odpoczywa jest w swoim domu, od czasu do czasu posprząta, a praca = ile stresu, nieprzyjemności itp. Więc to większość Panów, w ten sposób sądzących, do tego stanu rzeczy doprowadziła. Jak ktoś czuje się doceniany to nie ma potrzeby walki o swoje prawa. Zrozumcie to.
Inna sprawa, że mój dziadek (który zgadzał się z wieloma postulatami feministek za starych lat) bez problemu utrzymywał Swoją rodzinę (często brał dodatkową pracę) i jeszcze poświęcał czas po pracy na opiekę nad dziećmi, a później wnukami nawet gdy dopadało Go zmęczenie (kiedyś wcale nie było to rzadkością, ale teraz jest to istnym fenomenem), a babcia zajmowała się gospodarstwem domowym, ogródkiem i dziećmi. Czuła oparcie w dziadku, często podkreślał, że wykonuje kawał dobrej roboty smile. Teraz nie każdy mężczyzna to potrafi lub nie chce w podobnym stopniu poświęcić się dla rodziny jak kobieta. Więc większości kobiet, które nawet chciałaby opiekować się domostwem jak kiedyś, dochodzi praca + jej normalne obowiązki. Sprawiedliwość. Ale znaczna część mężczyzn nie jest już chętna w takim układzie przejąć obowiązki domowe lub bardzo słabo wspiera.

Szanuję obie płcie za włożoną pracę w utrzymanie i opiekę nad domem oraz budowę społeczeństwa. Każdy od biologii dostał predyspozycje do czegoś innego. Ale to "kobiece czynności" są uważane za gorsze, łatwiejsze, a tak nie jest.

tenniedobry2 napisał/a:

polecam czytanie ze zrozumieniem, czego niestety
kobietom brak

Najpierw mi przytakujesz, a później twierdzisz, że jako kobieta nie potrafię poprawnie zinterpretować tekstu brawo. Nie będę pisać, że Panowie nie umieją czytać ze zrozumieniem, bo to nie prawda, ale Ty zapewne tego nie potrafisz. Widzisz jestem feministką, a nie atakuję pazurami każdego samca na forum smile. Za to widzę, ze co poniektórzy umieją zachowywać się jakby byli jakąś dyskryminowaną grupą społeczną, myśląc, że mogą innych pouczać, ale samemu się nietykalni.


W roli ścisłości skończyłam politechnikę (inżynierię biomedyczną), a w większości odpadali studenci niż studentki (przeważała matematyka, mechanika i fizyka). Więc te przesądy... fakt więcej Panów interesuje się przedmiotami ścisłymi, ale przynajmniej na Politechnice Wrocławskiej więcej Pań, które podejmowały naukę jednak ją kończyło w porównaniu do Panów.

big_smile

właśnie dlatego, pisałem wcześniej że ta rozmowa jest o de facto niczym
ani jedna rasowa feministka tutaj  głosu nie zabrała
bo obawiam się żeby zmiotła cały ten zgiełk jednym zdaniem

i nie pootrzebuję udowadniać sobie co kto i gdzie kończył, bo nie zmienia to nic w sensie rozmowy

tak to jest forum jest równouprawnienie i częściowo mogę się zgadzać a częściowo
nie

powiedz mi co to ma wspólnego z meritum sprawy
chyba nic

większość wypowiedzi generalnie na zasadzie uderz w stół a nożyce się odezwą

dodając w tym aspekcie, informacyjnie
mam kilka studiów podyplomowych na karku, dwa kierunki ścisłe
i co mi to wnosi w życie
nic
poza tym że w głowie mam więcej informacji, i zawodowo, jestem nie do przebicia


równouprawnie jest i zyje swoim życiem
kobiety jeżdzą Tirami, autobusami, nawet szambo pompują
każdy może robić co chce
kwestia tylko czy sie do tego nadaje

91

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

w Polsce jako pierwszym kraju cywilizacji zachodniej kobiety otrzymały prawo wyborcze od razu po odzyskaniu niepodległości i nikt nawet nie pomyślał że mogłoby być inaczej.
A Wy - pożal się Boże feministki- nawet nie znacie historii własnych przodkiń, a podpieracie się cudzą przeszłością- jakże słabszą i gorszą od naszej.

No chyba wkradl sie jakis blad, bo akurat nie w Polsce. Sprawdz moze jeszcze raz chocby w wikipedii.
Szkoda tez, ze z tej walki prababek o przezycie, z ktora tak sobie swietnie dawaly rade pomimo braku mezczyzn w zagrodzie, niewiele pozostalo i wiele z ich wnuczek chetnie znow wroci do roli wasala i skupiac sie bedzie na czystosci obrusu badz konsystencji mielonego dla swojego pana i wladcy (cytat z T.). A mialo byc tak pieknie.
Widzisz pitagoras, w tych innych krajach kobiety potrafily te nabyta sztuke przetrwania wykorzystac dla dzisiejszego ich dobrobytu.

Koczilla, wirtulanie przybijam ci piatke, super piszesz i mam identyczne zdanie na temat walki o rowne prawa obu plci w kazdym mozliwym aspeckcie zycia spolecznego. Bo chyba o to chodzi w tym watku i w calej walce feministek, a nie o te nieszczesne gesty kwiaciarniano-kamerdynerskie.

92 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-11-06 11:26:51)

Odp: Równouprawnienie kobiet

Generalnie zgadzam się ze wszystkim co napisała Koczilla. Polewam setę albo colę (w zależności od upodobań) big_smile

Co do stereotypów, wspominam sobie wykładowcę anatomii na mojej uczelni medycznej, dla którego zajęcia bez seksualnych żartów ze studentek były stracone. Jak kiedyś wleciałam mokra prosto z deszczu do sali, to byłam przywitana: "A pani to gotowa do striptizu!" kiedy gapił się bez żadnego zażenowania na moje cycki. Nagminne też były oferty zaliczenia kolokwium czy, w końcu, egzaminu, za zrobienie panu docentowi dobrze. Wszyscy o tym wiedzieli i zamiast potępiać, pochwalali "męskość" pana docenta.

Stereotypy, kompletnie nielogiczne, istnieją także w kwestii gwałtu. Jak facet się za dużo napije i pod wpływem zgwałci kobietę, to się go usprawiedliwia, że "on jest dobry chłopak tylko wóda mu do głowy uderzyła", a jak kobieta podpita zostaje zgwałcona, to wszyscy paluchy wytykają i mówią "co za szmata, pijanica- sama sobie winna temu co ją spotkało, bo trza było nie chlać". Jaka tu równość traktowania?

93

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

Ruchy feministyczne uważam zaś w tej chwili za śmieszną fanaberię i okazję dla sfrustrowanych kobiet, by zwalić wszystkie swoje złe nastroje na wrednych facetów.

W krajach rozwijających się typu Indie oraz Chiny także?

WitchQueen napisał/a:

Rozumiem walkę z nierównymi wynagrodzeniami, rozumiem walkę z mobbingiem, molestowaniem seksualnym w miejscach pracy, walkę z przemocą wobec kobiet, ale tego się nie robi w taki sposób jakby wszyscy mężczyźni byli winni temu, że ktoś jest zwyrodnialcem.

A ktoś tu wyzywa mężczyzn od zwyrodnialców? I napisz proszę, jak "to się robi", żeby nikogo nie urazić? Wszystko ma swoją nazwę. Jeśli ktoś wypisuje na forum, że kobieta "za bardzo się wyemancypowała", to taka wypowiedź nosi miano seksistowskiej. Jeśli twierdzi, że "kobietom brak umiejętności czytania ze zrozumieniem", to wychodzi na mizogina. Można by oczywiście odpisać po prostu "cham" i "dupek", ale to by dopiero było niemerytoryczne i agresywne.

Nie, jeśli chodzi o Chiny, Indie i wiele innych krajów, to tam feminizm jest jak najbardziej potrzebny (zwłaszcza w Indiach, gdzie kobieta taktowana jest jak rzecz). Myślałam o Europie. Ja u nas nie widzę większej potrzeby, ja się nie czuję traktowana nierówno, nikt mnie z racji płci nie szykanuje, mogę robić co mi się podoba, pracować gdzie mi się podoba, mogę iść do wojska, do policji, zostać politykiem. Mogę chodzić ubrana w co zechcę.

Są kampanie na rzecz przemocy wobec kobiet. Mądre kampanie, programy w telewizji, dyskusje. Są organizowane w ramach walki z przemocą wobec kobiet kursy samoobrony tylko dla pań. Są linie telefoniczne specjalnego przeznaczenia. Naprawdę bieganie po ulicy z transparentem i darcie japy jakie to chcemy być niezależne wypada przy tym blado i dla mnie jest oznaką frustracji. Nie lubię manifestacji swoich poglądów w taki sposób. Dla mnie jest bez sensu i nikomu to tak naprawdę nie pomaga.

A nazywaj sobie takiego człowieka jak chcesz, ja uważam, że takimi burakami to sobie w ogóle nie warto głowy zawracać, czy go ktoś nazwie dupkiem, czy mizoginem, niczego to tak naprawdę nie zmieni, a już na pewno nie jego. To on ma problem z własną głową, jak by go nie nazwać swojego poglądu zapewne nie zmieni.  Poza tym mi nie zależy w ogóle żeby zmieniał. Ja się z takimi ludźmi po prostu nie zadaję, nie dyskutuję, nie są dla mnie równorzędnymi partnerami do rozmowy. Póki nikomu krzywdy nie robi, to na dobrą sprawę ma prawo do własnych poglądów takie samo jak kobiety do feminizmu.

94

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Co do stereotypów, wspominam sobie wykładowcę anatomii na mojej uczelni medycznej, dla którego zajęcia bez seksualnych żartów ze studentek były stracone. Jak kiedyś wleciałam mokra prosto z deszczu do sali, to byłam przywitana: "A pani to gotowa do striptizu!" kiedy gapił się bez żadnego zażenowania na moje cycki.

Ojej, też bym się gapił, trzeba korzystać z takich niespodziewanych darów losu big_smile Z drugiej jednak strony znam przypadki jak kobieta z pełną premedytacją ubiera się tak aby pokazując co nieco lub sprawiając wrażenie, że zaraz pokaże i wykorzystuje dekoncentrację męskiej części spotkania. Jeju, to ja mam sobie kark nadwyrężyć żeby nie patrzeć i nie widzieć w jakich majtkach pani przyszła na spotkanie lub bez... big_smile

95

Odp: Równouprawnienie kobiet

Myślę, że poprawność polityczna zaczyna zjadać swój ogona, a feminizm jest widziany najczęście w tv i nigdzie indziej. Ostatnio miałyśmy pogadankę na studiach i większość dziewczyn wyśmiała ideały feminizmu.

96

Odp: Równouprawnienie kobiet

Snake, a jak byś się czuł na moim miejscu, kiedy powiedzmy, pani docent skierowałaby taką uwagę do Ciebie, gapiąc się na Twoje krocze, ostentacyjnie? Fajnie być uprzedmiatawianym, nie ma co.

97

Odp: Równouprawnienie kobiet
WitchQueen napisał/a:

Nie, jeśli chodzi o Chiny, Indie i wiele innych krajów, to tam feminizm jest jak najbardziej potrzebny (zwłaszcza w Indiach, gdzie kobieta taktowana jest jak rzecz). Myślałam o Europie. Ja u nas nie widzę większej potrzeby, ja się nie czuję traktowana nierówno, nikt mnie z racji płci nie szykanuje, mogę robić co mi się podoba, pracować gdzie mi się podoba, mogę iść do wojska, do policji, zostać politykiem. Mogę chodzić ubrana w co zechcę.

Naprawde??? A Europa to gdzie konkretnie? Bo na pewno jeszcze nie w Grojcu czy Koziej Wolce, gdzie robisz to co wojt i ksiadz oraz matka, tesciowa, sasiadka i maz nakazuja.

WitchQueen napisał/a:

Są kampanie na rzecz przemocy wobec kobiet. Mądre kampanie, programy w telewizji, dyskusje. Są organizowane w ramach walki z przemocą wobec kobiet kursy samoobrony tylko dla pań. Są linie telefoniczne specjalnego przeznaczenia. Naprawdę bieganie po ulicy z transparentem i darcie japy jakie to chcemy być niezależne wypada przy tym blado i dla mnie jest oznaką frustracji. Nie lubię manifestacji swoich poglądów w taki sposób. Dla mnie jest bez sensu i nikomu to tak naprawdę nie pomaga.

Po pierwsze od dawna nie widzialam w TV ani na zywo zadnych takich parad feministycznych czy wrzaskow na ulicach. Pewnie wiecej kolo nich halasu niz one same go czynia. Po drugie tych wspanialych kampanii i akcji na rzecz kobiet nie byloby dzis wcale, gdyby sie o nie feministki z wrzaskiem nie upominaly juz od wielu lat. Sadzisz, ze takie rewolucje w kraju, gdzie nam co niedziele pranie mozgu o "roli" danej plci robia moze sie droga negocjacji i spokojnych debat odbyc?

WitchQueen napisał/a:

A nazywaj sobie takiego człowieka jak chcesz, ja uważam, że takimi burakami to sobie w ogóle nie warto głowy zawracać, czy go ktoś nazwie dupkiem, czy mizoginem, niczego to tak naprawdę nie zmieni, a już na pewno nie jego. To on ma problem z własną głową, jak by go nie nazwać swojego poglądu zapewne nie zmieni.  Poza tym mi nie zależy w ogóle żeby zmieniał. Ja się z takimi ludźmi po prostu nie zadaję, nie dyskutuję, nie są dla mnie równorzędnymi partnerami do rozmowy. Póki nikomu krzywdy nie robi, to na dobrą sprawę ma prawo do własnych poglądów takie samo jak kobiety do feminizmu.

Problem w tym, ze wiekszosc z tych burakow, chamow i moizoginow nadal ma czynny wplyw na zycie wielu kobiet w PL. I swoim postepowaniem wlasnie czyni krzywde.

98

Odp: Równouprawnienie kobiet
ania890 napisał/a:

Myślę, że poprawność polityczna zaczyna zjadać swój ogona, a feminizm jest widziany najczęście w tv i nigdzie indziej. Ostatnio miałyśmy pogadankę na studiach i większość dziewczyn wyśmiała ideały feminizmu.

jak pisalam wczesniej, na prozno poszla walka i praca naszych prababek, bo wnuczki niewiele od kur i gesi madrzejsze.

99

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Snake, a jak byś się czuł na moim miejscu, kiedy powiedzmy, pani docent skierowałaby taką uwagę do Ciebie, gapiąc się na Twoje krocze, ostentacyjnie? Fajnie być uprzedmiatawianym, nie ma co.

Szczerze? Dobrze bym się bawił i tak zapewne dobrze bawiła się pani, która na spotkanie jakiś czas temu przyjechała w ekstra miniówce. Siedziała w gronie facetów i nie przejmowała się za bardzo takim układaniem nóg żeby nie było widać jej krocza. Normalnie "Nagi instynkt" big_smile Wiesz, po za tym żeby się czuć uprzedmiatawianym, to chyba trzeba mieć jakiś problem z poczuciem własnej wartości. Ja nie mam, to byłoby mi obojętne czy jakaś obca kobieta ocenia mnie po wielkości wypukłości w kroczu, mojej tuszy, wzrostu czy czegokolwiek innego.

100

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Snake, a jak byś się czuł na moim miejscu, kiedy powiedzmy, pani docent skierowałaby taką uwagę do Ciebie, gapiąc się na Twoje krocze, ostentacyjnie? Fajnie być uprzedmiatawianym, nie ma co.

Szczerze? Dobrze bym się bawił i tak zapewne dobrze bawiła się pani, która na spotkanie jakiś czas temu przyjechała w ekstra miniówce. Siedziała w gronie facetów i nie przejmowała się za bardzo takim układaniem nóg żeby nie było widać jej krocza. Normalnie "Nagi instynkt" big_smile Wiesz, po za tym żeby się czuć uprzedmiatawianym, to chyba trzeba mieć jakiś problem z poczuciem własnej wartości. Ja nie mam, to byłoby mi obojętne czy jakaś obca kobieta ocenia mnie po wielkości wypukłości w kroczu, mojej tuszy, wzrostu czy czegokolwiek innego.

Snake, ale co ma poczucie wartosci do poczucia smaku i wyczucia stosownosci stroju do danej sytuacji?
Ubierasz sie tak, zeby Cie za kawal wolowiny nie brano tylko traktowano powaznie. Gdyby Beyond latala na codzien w bluzeczkach z cling filmu na zajecia, to nie dziwilabym sie, ze ja poniekad zlekcewazono (bo w sumie pokazalaby swoje priorytety zyciowe i nie tylko;), ale jesli ulega "wypadkowi", to czlowiek kulturalny zostawia te wizualne spostrzezenia i zachwyty dla siebie i nie poniza dziewczyny publicznie. 

Beyond, trzeba bylo odparowac, ze to tylko na zimno tak reagujesz, ale zaraz dojdziesz do siebie, bo obecnosc starych prykow czyni cuda w tym zakresie.

101

Odp: Równouprawnienie kobiet

Beyondblackie Obydwie opcje dobre. Zdrówko!
Mussuka Przykre, ale prawdziwe. Kobiety hejtujące kobiety broniące praw kobiet to paradoks. Radością feministki może być fakt, że oponentki przynajmniej są w stanie swoje bzdury napisać. Ktoś zawalczył o ich wykształcenie i możliwość publicznej wypowiedzi.
WitchQueen pisze, że czuje się równo traktowana przez panów, bo pozwalają jej na sparingi. Szkoda tylko, że nie rozumie, że gdyby nie te wszystkie jazgotliwe feministki, dziś jedyny sparing mogłaby mieć w domu o przesoloną zupę.

102

Odp: Równouprawnienie kobiet

Mussuka, o ile pamiętam, w tej sytuacji nie miałam jakiejś lotnej riposty, a ino powiedziałam docentowi, żeby się masturbował w mniej publicznych miejscach big_smile

Koczilla, też powala mnie brak damskiej solidarności. Co poniektóre panie ciągle myślą, że mają szefa faceta, któremu trzeba się przypodobać i donosić na niesforne koleżanki.

103

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Wiesz, po za tym żeby się czuć uprzedmiatawianym, to chyba trzeba mieć jakiś problem z poczuciem własnej wartości.

Wiesz, ja w tym wątku np. nie mam problemu z poczuciem własnej wartości, tylko z bezczelnością, z jaką ktoś mi klaruje, że się "zbytnio wyemancypowałam" czyli j a k o   k o b i e t a chcę od życia za dużo.

Słyszysz "zostałeś magistrem i daj sobie już siana, bo doktorat to nie na twoją głowę" i może wzruszasz ramionami, a może krew Cię zalewa.

Irytuje mnie też, gdy jakiś niedouczony hejter ośmiela się mnie pouczać o historii feminizmu, chociaż robi w tym podstawowe błędy, wciska światopogląd z lat 50., a jak brakuje mu już jakichkolwiek merytorycznych argumentów, to kwituje: "głupiaś", "brzydkaś".

Gdyby temat tyczył historii Żydów na ziemiach polskich przed I Wojną Światową albo najnowszego modelu mercedesa, taki Pitagoras dwa razy by się zastanowił, zanim by coś opublikował. Z jakiegoś powodu w temacie feminizmu wypowiada się ze swadą, chociaż widać, że o historii ruchu nie przeczytał nawet notki na Wikipedii. W sumie nie powinnam się dziwić. Jeśli ktoś sądzi, że baby są z natury ograniczone i nie lubią matematyki, to może czuć się przy nich ekspertem.

Snake napisał/a:

Ja nie mam, to byłoby mi obojętne czy jakaś obca kobieta ocenia mnie po wielkości wypukłości w kroczu, mojej tuszy, wzrostu czy czegokolwiek innego.

Bo w Twoim egzystencjalnym doświadczeniu wygląd nie jest najważniejszą walutą. Gdyby jakaś kobieta oceniła, czy jesteś wystarczająco bogaty, zaradny albo zdrowy na reproduktora, odrzucenie mogłoby Cię już bodnąć.
Nawet wtedy byłbyś jednak w lepszej sytuacji niż wiele kobiet, bo ocenie zostałyby poddane walory, na które miałeś decydujący wpływ. I które w danej sytuacji są relewantne.
Powiedz mi, co takie istotnego jest np. w wielkich cyckach, gdy studentka zalicza kolokwium z permutacji? Jeśli się spodobają, to fajnie, ale człowiek czuje się zawsze bezpieczniej, gdy wie, że dla kogoś liczy się to, co ma w g ł o w i e.
Gdybyś miał odbyć służbę wojskową, to chyba byś nie chciał, żeby w WKU zainteresowali się, czy masz długiego?

104

Odp: Równouprawnienie kobiet
Beyondblackie napisał/a:

Koczilla, też powala mnie brak damskiej solidarności. Co poniektóre panie ciągle myślą, że mają szefa faceta, któremu trzeba się przypodobać i donosić na niesforne koleżanki.

Beyond, a jak to jest na Twoim obecnym podworku? Tak przez ciekawosc pytam. W Jukeju tez odczuwasz taka wrogosc wobec kobiet walczacych o swoje prawa?

U nas, kobiete, ktora zaczelaby glosic jakies farmazony, ze sie babom od przybytku w glowach poprzewracalo i chca rownego traktowania, juz nie tylko same kobiety ale i mezczyzni zwyczajnie by za archeologiczne wykopalisko wzieli i zwyczajnie wysmiali.

105

Odp: Równouprawnienie kobiet

zastanawia mnie, kto ma większy problem z równouprawnieniem kobiet - mężczyźni czy kobiety?

mężczyźni dlatego, że odbiera im się ich prawa a to zmusza do zmian
czy kobiety dlatego, że nie wiedzą, co z tymi nowymi prawami mają robić?

106

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Snake, a jak byś się czuł na moim miejscu, kiedy powiedzmy, pani docent skierowałaby taką uwagę do Ciebie, gapiąc się na Twoje krocze, ostentacyjnie? Fajnie być uprzedmiatawianym, nie ma co.

Szczerze? Dobrze bym się bawił i tak zapewne dobrze bawiła się pani, która na spotkanie jakiś czas temu przyjechała w ekstra miniówce. Siedziała w gronie facetów i nie przejmowała się za bardzo takim układaniem nóg żeby nie było widać jej krocza. Normalnie "Nagi instynkt" big_smile Wiesz, po za tym żeby się czuć uprzedmiatawianym, to chyba trzeba mieć jakiś problem z poczuciem własnej wartości. Ja nie mam, to byłoby mi obojętne czy jakaś obca kobieta ocenia mnie po wielkości wypukłości w kroczu, mojej tuszy, wzrostu czy czegokolwiek innego.

Podobnież gdyby była od Ciebie większa i silniejsza, odpychająca seksualnie dla Ciebie, "żart" miałby podtekst w postaci autentycznej chuci, a egzamin mógłbyś zdać łatwiej wyświadczając jej (mlask, mlask) "przysługę".
I jakie baby jak ona spotykałbyś codziennie.

107

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Koczilla, też powala mnie brak damskiej solidarności. Co poniektóre panie ciągle myślą, że mają szefa faceta, któremu trzeba się przypodobać i donosić na niesforne koleżanki.

Beyond, a jak to jest na Twoim obecnym podworku? Tak przez ciekawosc pytam. W Jukeju tez odczuwasz taka wrogosc wobec kobiet walczacych o swoje prawa?

U nas, kobiete, ktora zaczelaby glosic jakies farmazony, ze sie babom od przybytku w glowach poprzewracalo i chca rownego traktowania, juz nie tylko same kobiety ale i mezczyzni zwyczajnie by za archeologiczne wykopalisko wzieli i zwyczajnie wysmiali.

Mussuka, za Blackie się nie wypowiem i nie wiem, jak to jest w Stanach, ale wiem, że np. w Singapurze teksty typu: "ale się dziś baba rzuca, chyba ciężko przechodzi okres" są niedopuszczalne. Nawet wśród mężczyzn. Podejście do ojcostwa też jest tam inne niż u nas, bo panuje przyzwolenie na to, by mężczyzna okazywał swojemu dziecku czułość, opiekował się nim - w naszym rozumieniu - "po matczynemu" i bardzo aktywnie uczestniczył w jego rozwoju.

Nie chcę przedstawiać innych krajów jako krain miodem i mlekiem płynących, ale faktem jest, że uwłaczające kobietom wypowiedzi w wielu z nich to gwarancja kompromitacji.

Nie sądzę, by np. we Francji którykolwiek polityk odważył się publicznie zastanawiać "czy da się zgwałcić prostytutkę". I nie tylko dlatego, że tam na prostytucję jest duże przyzwolenie społeczne.

Prześledźcie zresztą panie inne wątki na tym forum. Za niektóre wypowiedzi panowie nie tylko zostaliby ośmieszeni, ale już dawno dostaliby bana.

108

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla, ja od 14 lat mieszkam w Finlandii i to wlasnie tu kobiety jako pierwsze w Europie uzyskaly prawo wyborcze (stad moj wpis do pitagorasa:). I wlasnie Finki, sa przykladem, jak potrafily odpowiednio wykorzystac swoje, nabyte w czasie wojen, umiejetnosci w "meskich" zawodach i dzis sa naprawde rownoprawnymi obywatelkami i partnerkami i w biznesie i w zyciu rodzinnym.

Przed nami jeszcze sporo drogi.

109

Odp: Równouprawnienie kobiet
Mussuka napisał/a:

Snake, ale co ma poczucie wartosci do poczucia smaku i wyczucia stosownosci stroju do danej sytuacji?
Ubierasz sie tak, zeby Cie za kawal wolowiny nie brano tylko traktowano powaznie. Gdyby Beyond latala na codzien w bluzeczkach z cling filmu na zajecia, to nie dziwilabym sie, ze ja poniekad zlekcewazono (bo w sumie pokazalaby swoje priorytety zyciowe i nie tylko;), ale jesli ulega "wypadkowi", to czlowiek kulturalny zostawia te wizualne spostrzezenia i zachwyty dla siebie i nie poniza dziewczyny publicznie.

No i dlatego ja się odniosłem tylko do "wlepiania wzroku", a nie do słów pana docenta. Oczy są po to żeby ich używać big_smile, a co do języka, to pan docent zapomniał po prostu, że czasami milczenie jest złotem. Kiedyś wyszliśmy w kilka osób na fajkę, była wśród nas jedna koleżanka w luźnej, lekkiej spódnicy. No i wiatr jej zrobił psikusa pokazując nam walory koleżanki aż do pępka. Odwrócić oczu nie było jak bo to za szybko się działo, a co do języka, to obróciliśmy to w żart, że ho, ho trzeba dziś na dworze uważać, żeby nie zostać Marylin.... i koniec tematu.

Koczilla napisał/a:

Bo w Twoim egzystencjalnym doświadczeniu wygląd nie jest najważniejszą walutą. Gdyby jakaś kobieta oceniła, czy jesteś wystarczająco bogaty, zaradny albo zdrowy na reproduktora, odrzucenie mogłoby Cię już bodnąć.

He, he, a wiesz moja żona nigdy nie ukrywała, że dawno temu zainteresowałem ją, bo byłem z porządnej rodziny, bardzo dobrym uczniem, potem studiowałem na dobrych studiach, a więc zapowiadałem się na dobrego jelenia big_smile I w niczym jej to nie przeszkadzało przez szereg następnych lat nazywać mnie nieudacznikiem, zerem itp., bo tylko mamy mieszkanie, potem tylko mieszkanie i dom, tylko 2 nie najnowsze samochody itd. Myślisz, że mnie to grzeje czy ziębi?

Koczilla napisał/a:

Powiedz mi, co takie istotnego jest np. w wielkich cyckach, gdy studentka zalicza kolokwium z permutacji? Jeśli się spodobają, to fajnie, ale człowiek czuje się zawsze bezpieczniej, gdy wie, że dla kogoś liczy się to, co ma w g ł o w i e.

Dobry humor oceniającego, to zawsze dobry dodatek do wiedzy smile

Koczilla napisał/a:

Gdybyś miał odbyć służbę wojskową, to chyba byś nie chciał, żeby w WKU zainteresowali się, czy masz długiego?

Wiesz, ja tam nie wiem ale mając 18 lat i stając przed komisją poborową musiałem opuścić majtki i pokazać szanownej komisji swoje klejnoty oraz odbyt. Co się dziewczyny protokolantki napatrzyły to ich big_smile Wiem co prawda, że nie oceniali długości w powszechnym tego rozumieniu ale sprawdzali czy moje klejnoty są prawidłowo zbudowane i w prawidłowej ilości smile Tak więc argument trochę nietrafiony...

110

Odp: Równouprawnienie kobiet

W UK to zależy, Mussuka. Generalnie teksty w wykonaniu Snakea spotkałyby się z uniesioną brwią albo, dosadniej, z zaskarżeniem o "hate crime", prosto do policji. Jednak oczywiście istnieją środowiska, w których seksizm jest na porządku dziennym, często dotykając młode studentki (imprezy z podtekstami, komentarze w gazetach studenckich), ale tutaj bardzo szybko się to ukróca i mój stary docent z medycznej dawno by pracy nie miał i w ciupie siedział za molestowanie seksualne, a nie jak w Polsze trzymał ciepłą posadkę.

111

Odp: Równouprawnienie kobiet
in_ka napisał/a:

zastanawia mnie, kto ma większy problem z równouprawnieniem kobiet - mężczyźni czy kobiety?

mężczyźni dlatego, że odbiera im się ich prawa a to zmusza do zmian
czy kobiety dlatego, że nie wiedzą, co z tymi nowymi prawami mają robić?

No właśnie!

Mussuka - Tak, darcie japy na ulicy i transparenty były potrzebne wiele lat temu. Dla przeprowadzenia zmian, dla walki o poglądy, wtedy naprawdę trzeba było ostro grać żeby sobie coś wywalczyć, w obecnych czasach uważam to po prostu za nieskuteczne.
Nie czuję jak na to patrzę jakbym żyła w kraju, gdzie prawa kobiet są nagminnie łamane. Jak ktoś chce zobaczyć łamanie praw kobiet, a raczej brak tych praw w ogóle, to powinien się wybrać do jakiegoś państwa, gdzie dominuje islam. Ja też pochodzę z przysłowiowej "Koziej Wólki", malutkiej wioski pełnej zaściankowych, prostych ludzi. Do nich transparenty, marsze itd. i tak nie dotrą. Znam kobiety, co niby nie są głupie, mają wykształcenie, niezłe warunki życia, ale same się pakują w przemocowe relacje z facetami. Czy one nie mogą z tego związku wyjść z powodu presji otoczenia i łamania praw kobiet? Ależ skąd! One nierzadko z tego nie wychodzą, bo uważają, że tak być powinno. To jest problem z mentalnością, z edukacją i wychowaniem od samych podstaw. Poza tym każdy ma swój rozum, są ludzie, którzy się nie przejmują co matka ksiądz i wójt niezależnie od tego skąd pochodzą. Na to feminizm nic nie poradzi niestety. Znam masę niezależnych kobiet z takich rodzin. Jak ktoś ma silną osobowość, to da sobie radę wszędzie.
Wielokrotnie się spotkałam z tym, że na zajęcia z samoobrony przychodzą dziewczyny, które ktoś skrzywdził, albo czują się zagrożone. W większości przypadków mają poważny problem z tym żeby odważyć się uderzyć mocniej, żeby uwierzyć, że nie są wcale takie słabe jak myślą. Mają w głowie zakodowane, że kobieta się nie bije, nie powinna itd. Wynoszą to zazwyczaj z domu, tego też feminizm nie zmieni, bo tacy ludzie mają od dziecka łożone do głowy, że czegoś im nie wolno. Możesz stać nad nimi, zachęcać, dopingować, pokazywać i bywa, że nie przyjdą na kolejne zajęcia, bo dalej uważają, że to bez sensu. Bywa też, że się jednak przełamią, zobaczą, że nikt nie ma prawa ich krzywdzić, że powinny się bronić.
Nie da się niestety wszystkich ludzi uszczęśliwić, pomóc wbrew ich woli też się nie da.

Co do seksistowskich tekstów i zachowań - Jestem kobietą uważaną ogólnie za ładną, atrakcyjną. Słyszałam chamskich odzywek na tle seksualnym od groma i trochę. Zdarza się, na ludzi nic się nie poradzi. Nie należy tego tolerować, nie można sobie pozwolić, ale to nie zmienia faktu, że chamscy i porąbani ludzie są wszędzie i będą zawsze. Ważne żeby takiego czegoś nikt nie aprobował i nie było na to społecznego przyzwolenia.

Z drugiej strony znam też kobiety, które nawet na lekki, niewinny żart potrafią zareagować jakby je ktoś co najmniej za tyłek złapał. Rozumiem, że można sobie nie życzyć, nie rozumiem, że można od razu odbierać pewne nieistotne rzeczy jako szturm na niezależność kobiety i seksizm.

112

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:

Wiesz, ja tam nie wiem ale mając 18 lat i stając przed komisją poborową musiałem opuścić majtki i pokazać szanownej komisji swoje klejnoty oraz odbyt. Co się dziewczyny protokolantki napatrzyły to ich big_smile Wiem co prawda, że nie oceniali długości w powszechnym tego rozumieniu ale sprawdzali czy moje klejnoty są prawidłowo zbudowane i w prawidłowej ilości smile Tak więc argument trochę nietrafiony...

Argument trafiony jak najbardziej, bo na komisji oglądano Twoje oprzyrządowanie w celach merytorycznych. I nawet wtedy wątpię, by ktoś powiedział "fiu, fiu" albo się ubrechtał. Nie mówiąc o tym, że nawet jeśli protokolantki patrzyły raczej ze współczuciem, względy inne niż brak jądra nie były podstawą do podjęcia decyzji w Twojej sprawie.

113

Odp: Równouprawnienie kobiet
tenniedobry2 napisał/a:

właśnie dlatego, pisałem wcześniej że ta rozmowa jest o de facto niczym
ani jedna rasowa feministka tutaj  głosu nie zabrała
bo obawiam się żeby zmiotła cały ten zgiełk jednym zdaniem

i nie pootrzebuję udowadniać sobie co kto i gdzie kończył, bo nie zmienia to nic w sensie rozmowy

tak to jest forum jest równouprawnienie i częściowo mogę się zgadzać a częściowo
nie

powiedz mi co to ma wspólnego z meritum sprawy
chyba nic

większość wypowiedzi generalnie na zasadzie uderz w stół a nożyce się odezwą

dodając w tym aspekcie, informacyjnie
mam kilka studiów podyplomowych na karku, dwa kierunki ścisłe
i co mi to wnosi w życie
nic
poza tym że w głowie mam więcej informacji, i zawodowo, jestem nie do przebicia


równouprawnie jest i zyje swoim życiem
kobiety jeżdzą Tirami, autobusami, nawet szambo pompują
każdy może robić co chce
kwestia tylko czy sie do tego nadaje

Za to Twoje posty wnoszą wiele. Jeśli pracodawca zatrudnia kobietę i mężczyznę na tym samym stanowisku, to dla Ciebie niestety oznacza to ŻE SIĘ DO TEGO OBYDWOJE NADAJĄ. Nie wiem dlaczego to właśnie faceci mają tendencję do kierowania się stereotypami? A tak bo to jest droga na skróty, mniej kreatywnego myślenia.

Ok więcej mężczyzn podejmuje się nauki na uczelniach wyższych, ale to większy odsetek kobiet, które już zaczęły studiować np. mechatronikę JE KOŃCZY. Czego nie można powiedzieć o studiach humanistycznych (przynajmniej na mojej uczelni). To pokazuje, że nie chcecie doprowadzić czegoś do końca, bo jakiś przedmiot wydaje się Wam za trudny (np. mechanika, fizyka). Kobieta jak się zaprze to ho ho nawet gdyby było ich 10 to da radę. Taka prawda smile. Czego to ja się nie nauczyłam robić w domu, gdy trzeba było...

114

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Gorąca dyskusja!
Ja się wypowiem jako pracująca z mężczyznami. Ostatnio hitem jest słowo "immunitet". Początkowo nie łapałam o co chodzi, teraz już wiem i daję przykład: facet zarabia ten tysiak więcej od kobiety i pomimo, że ona też pracuje, jemu należy się immunitet od prac domowych (zupełny). Panowie rozkminiają różne warianty, z trochę mniejszą kwotą i tutaj dopuszczają bardzo niewielki udział w domowych obowiązkach, np symboliczne wyniesienie śmieci. Byłabym zapomniała o koronnym argumencie mężczyzn: czasami coś tam podłubią ( klękajcie narody ), raz na ruski rok zrobią coś, czego kobieta nie umie i należy się nie tylko immunitet, ale podziw oraz szacunek.

Wygląda na to, że u podłoża tego konfliktu damsko-męskiego leży zagonienie mężów/partnerów do mopa, odkurzacza, zajmowania jakby nie było własnym dzieckiem. Mnóstwo mężczyzn pisze, iż kobiety nie będzie utrzymywało, żona/partnerka ma iść do pracy. Jednocześnie chcą zatrzymać wcześniejszy status, gdy ów mężczyzna potrafił sam zarobić na godne utrzymanie rodziny. Chcieliby kobiety podległej, uległej, zależnej, nie mającej wymagań, odnajdującej się zarówno w roli tradycyjnej gospodyni, jak i pracującej na etacie, a jednocześnie taniej w utrzymaniu, a najlepiej żeby in plus wychodziło.

Mężczyźni czują się niedocenieni, lecz sami mają w głębokim poważaniu pracę kobiet, ich wkład w życie zawodowo-rodzinne. O dzisiejszym pokoleniu mówi się " pokolenie 2000 zł brutto". Zjawisko zaczyna dotyczyć obu płci, ale mężczyznom jest z tym bardzo źle. Stąd chyba ten post Tomasinho. Z jednej strony oczekiwania kobiet (mityczna zaradność), z drugiej chęć migania od obowiązków, które nie bardzo odpowiadają mężczyznom.

No właśnie zauważyłam podobnie, że jeśli chodzi o macierzyństwo dużo gadania, mało działania (u większości). Ale jak Oni nie dają Sobie rady z utrzymaniem rodziny to kobieta do pracy! Zero KONSEKWENCJI. Jeśli kobieta idzie do pracy (czyli według stereotypów co uwielbiają Panowie wink ) to On już de facto NIE UTRZYMUJE DOMU, to dlaczego kobieta w większości przypadków musi dodatkowo w 90-100% przejmować obowiązki domowe? No ludzie... piękna hipokryzja. Najlepszym rozwiązaniem jest "wypraszanie" takich Panów z Naszego życia i niegodzenie się na byle kogo z powodu samotności.

115

Odp: Równouprawnienie kobiet
WitchQueen napisał/a:

Nie czuję jak na to patrzę jakbym żyła w kraju, gdzie prawa kobiet są nagminnie łamane. Jak ktoś chce zobaczyć łamanie praw kobiet, a raczej brak tych praw w ogóle, to powinien się wybrać do jakiegoś państwa, gdzie dominuje islam. Ja też pochodzę z przysłowiowej "Koziej Wólki", malutkiej wioski pełnej zaściankowych, prostych ludzi. Do nich transparenty, marsze itd. i tak nie dotrą. Znam kobiety, co niby nie są głupie, mają wykształcenie, niezłe warunki życia, ale same się pakują w przemocowe relacje z facetami. Czy one nie mogą z tego związku wyjść z powodu presji otoczenia i łamania praw kobiet? Ależ skąd! One nierzadko z tego nie wychodzą, bo uważają, że tak być powinno. To jest problem z mentalnością, z edukacją i wychowaniem od samych podstaw. Poza tym każdy ma swój rozum, są ludzie, którzy się nie przejmują co matka ksiądz i wójt niezależnie od tego skąd pochodzą. Na to feminizm nic nie poradzi niestety. Znam masę niezależnych kobiet z takich rodzin. Jak ktoś ma silną osobowość, to da sobie radę wszędzie.
Wielokrotnie się spotkałam z tym, że na zajęcia z samoobrony przychodzą dziewczyny, które ktoś skrzywdził, albo czują się zagrożone. W większości przypadków mają poważny problem z tym żeby odważyć się uderzyć mocniej, żeby uwierzyć, że nie są wcale takie słabe jak myślą. Mają w głowie zakodowane, że kobieta się nie bije, nie powinna itd. Wynoszą to zazwyczaj z domu, tego też feminizm nie zmieni, bo tacy ludzie mają od dziecka łożone do głowy, że czegoś im nie wolno. Możesz stać nad nimi, zachęcać, dopingować, pokazywać i bywa, że nie przyjdą na kolejne zajęcia, bo dalej uważają, że to bez sensu. Bywa też, że się jednak przełamią, zobaczą, że nikt nie ma prawa ich krzywdzić, że powinny się bronić.
Nie da się niestety wszystkich ludzi uszczęśliwić, pomóc wbrew ich woli też się nie da.

Odniose sie do tego tekstu, bo to swietny przyklad na to jak feminizm, czy inaczej walka o rowne prawa kobiet, moze w takich kwestiach wiele zmienic.
W Polsce (i nie tylko) nadal jak sama zauwazasz czesto powielane sa zwyczaje przekazane nam z dziada pradziada. A do nich mi. in nalezy wlasnie ciche tolerowanie przemocy w rodzinie (niechby pil i bil byle byl), "zmuszanie" dziewczat do szybkiego zamazpojscia (lepszy taki niz zaden, staropanienstwo to wstyd), presja rodzin i srodowiska do rodzenia potomstwa i pozostawania z nim dozywotnio w domu (bo dziecko nie powinno z kluczem na szyi itp), full serwis dla meza (co to za kobieta, co ugotowac nie umie i nie posprzata), reki na meza podniesc nie wolno, mezczyznie wolno wiecej (np. pic z kolegami, wloczyc sie po nocach, na babeczki wyskoczyc itp., kobiecie nawet nie wypada o tym pomyslec). To nie islam juz, ale jak daleko od niego?

Tak, na sile nikogo nie uszczesliwisz ani nie pomozesz, ale mozesz pokazac i stworzyc mozliwosci takiej pomocy. Co bez mrowczej pracy kobiet walczacych o prawa kobiet, a czasem mocnego hukniecia piescia w stol, nie dojdzie nigdy do skutku. Jesli problem jest w mentalnosci i przyzwyczajeniach kobiet, to skads sie to tam wzielo i z tymi duchami przeszlosci feministki teraz walcza. Forma walki jest zalezna od tego, z kim sie walczy. W jednym panstwie wystarczy debata przy okraglym sltole, w innym pojscie na bagnety.

116

Odp: Równouprawnienie kobiet

WitchQueen przedmiotowe traktowanie to nie tylko sprośne żarty i łapanie za tyłek.  To również teksty "kobiety myślą nielogicznie", "kobiety nie studiują technicznych kierunków, bo nie lubią", "kobieta odmówiła facetowi seksu, bo jest zahamowana i zimna". Może nie mam poczucia humoru, ale ja sobie takie bon moty wypraszam. Szczególnie na forum publicznym. Prywatnie bowiem można mieć do czynienia z chamem i w miarę możliwości szybko opuścić jego nędzne towarzystwo, ale co z życiem publicznym, co z pracą?

Usłyszę  od troglodyty, że nie poszłam na polibudę, bo jako kobieta mam na to za słaby pomyślunek i nie byłam ambitna. Odpowiem "zacofany dupek" i natychmiast mam wiadomość zwrotną: "ale ja tylko wyraziłem swoją opinię i nikogo nie uraziłem". Szkoda tylko, że takie opinie są krzywdzące i rzutują na wybory kobiet od najmłodszych lat. A jak silnie są umocowane w społeczeństwie, niech świadczy fakt, jak często przytaczane są chociażby na tym forum i jak bardzo nikt się nie wysilił, żeby je jakoś uzasadnić.

Padają głosy, że wstęp na politechniki i do warsztatów jest otwarty. Na pewno? Na ilu wydziałach profesor dla zasady uwali studentkę, bo uważa, że cyferki i kabelki są nie dla baby? Ile razy po zdobyciu dyplomu odbije się ona od drzwi potencjalnego  pracodawcy tylko dlatego, że jest kobietą? "Tu sami faceci, robota ciężka, brudna, wie pani..." Która będzie z własnym warsztatem wystarczająco konkurencyjna, skoro zdaniem ogółu społeczeństwa baba nawet nie powinna za kierownicę wsiadać? Choć żadne badania tego nie potwierdzają. Jasne, że najlepsze absolwentki znajdą sobie pracę, ale ile razy będą musiały przewyższyć najlepszych absolwentów i za o ile mniejsze pieniądze?

Masz problem z "darciem japy" na wiecach. Po pierwsze to nie jest jedyna opcja, po drugie - protesty i strajki nie są wcale społecznie szkodliwe ani nieskuteczne. Strajki stoczniowców, pomarańczowa rewolucja, "nie dla ACTA", anyone?

Nie opowiadaj, że "jak kogoś nie lubię, to sobie idę", bo po pierwsze: nie każdy ma taki wybór, po drugie -  w którymś momencie skończą się miejsca, w które mogłabyś sobie pójść. I wtedy albo wyjdziesz na ulicę, albo zostaniesz w ciemnej d*pie. Póki co, życie nie zmusza Cię do takich wyborów, ale tylko dlatego, że zatroszczył się o to ktoś inny. Nie chcesz pomóc? Twoje prawo. Nikt Cię nie zmusi. Ale przynajmniej nie przeszkadzaj.

117 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-11-06 15:12:58)

Odp: Równouprawnienie kobiet
Koczilla napisał/a:

I nawet wtedy wątpię, by ktoś powiedział "fiu, fiu" albo się ubrechtał. Nie mówiąc o tym, że nawet jeśli protokolantki patrzyły raczej ze współczuciem.

Oj to chyba na żadnej komisji WKU nie stawałaś big_smile Żołnierski humor należy do tych najbardziej dosadnych żeby nie nazwać prymitywnych. Zresztą dla wielu młodych chłopaków już sam fakt rozebrania się przed gronem ludzi, w którym są młode kobiety jest mega stresujący i zapewniam cię, że wtedy każdy niewinny uśmieszek czy chrząknięcie może i będzie odebrane nomen omen jak cios poniżej pasa big_smile Zdarzyło się zresztą, że dużo później poznałem dziewczynę, która miała epizod pracy w takiej komisji i trochę ciekawostek opowiedziała.
Swoją drogą nie przypominam sobie abym kiedyś usłyszał głosy męskich protestów przed praktyką rozbierania się przed taką mieszaną komisją. Wiadoma sprawa jeśli kobieta to akurat lekarz ale cywilne pracownice WKU? Bardzo jestem ciekaw czy np. leżąc w szpitalu na oddziale ginekologicznym czy położniczym nie przeszkadzało by wam, że w obchodzie lekarskim kiedy każą wam rozchylić szeroko nogi bierze udział pan z księgowości, który liczy pacjentki albo pan z placówki NFZ sprawdzający poprawność procedur albo pan Mietek z działu technicznego, który akurat przyszedł odpowietrzyć grzejniki?

Koczilla napisał/a:

Padają głosy, że wstęp na politechniki i do warsztatów jest otwarty. Na pewno? Na ilu wydziałach profesor dla zasady uwali studentkę, bo uważa, że cyferki i kabelki są nie dla baby?

Moją żonę akurat pan prowadzący uwalił, bo uważał, że stać ją aby to zaliczyć bez żadnej taryfy ulgowej. Akurat nie bardzo miał rację i nie chodzi o płeć. To był przedmiot ścisły ale akurat z tych, które trzeba czuć. Jak ktoś nie czuje, to się tego co najwyżej wykuje ale pan prowadzący za każdym podejściem zapobiegliwie zmieniał materiał do oceny big_smile Moim zdaniem głupota, bo ja wiedziałem wtedy i tym bardziej wiem teraz, że wiedzy wyniesionej z tego przedmiotu nigdy by nie wykorzystała zawodowo. Co innego ja ale to inna specjalizacja. Ot trafiła na kogoś przewrażliwionego na punkcie swojego przedmiotu.
Z drugiej strony to działa w obie strony drogie panie. Mój ojciec uczył i był wychowawcą w szkole kształcącej m.in. przyszłych młodych rolników. No i byli tacy chłopcy, którzy mieli złote rączki, każdą maszynę potrafili rozebrać na śrubki i złożyć z powrotem. Nie radzili sobie jednak np. z ortografią, lekturami, historią. Znamienne, że przedmiotów tych uczyły przeważnie kobiety, które takich opornych ale ze złotymi rączkami upierały się zostawić na drugi rok w tej samej klasie. Trzeba było aby wychowawca czyli np. mój ojciec chodził i żebrał u nich - daj spokój, postaw mu tą mierną, przecież chłopak na żadne studnia nie idzie, tylko wraca do rodziców na wieś w polu robić, a ty robisz problem, że lektur nie przeczytał.

118

Odp: Równouprawnienie kobiet
Snake napisał/a:
Koczilla napisał/a:

I nawet wtedy wątpię, by ktoś powiedział "fiu, fiu" albo się ubrechtał. Nie mówiąc o tym, że nawet jeśli protokolantki patrzyły raczej ze współczuciem.

Oj to chyba na żadnej komisji WKU nie stawałaś big_smile Żołnierski humor należy do tych najbardziej dosadnych żeby nie nazwać prymitywnych. Zresztą dla wielu młodych chłopaków już sam fakt rozebrania się przed gronem ludzi, w którym są młode kobiety jest mega stresujący i zapewniam cię, że wtedy każdy niewinny uśmieszek czy chrząknięcie może i będzie odebrane nomen omen jak cios poniżej pasa big_smile Zdarzyło się zresztą, że dużo później poznałem dziewczynę, która miała epizod pracy w takiej komisji i trochę ciekawostek opowiedziała.
Swoją drogą nie przypominam sobie abym kiedyś usłyszał głosy męskich protestów przed praktyką rozbierania się przed taką mieszaną komisją. Wiadoma sprawa jeśli kobieta to akurat lekarz ale cywilne pracownice WKU? Bardzo jestem ciekaw czy np. leżąc w szpitalu na oddziale ginekologicznym czy położniczym nie przeszkadzało by wam, że w obchodzie lekarskim kiedy każą wam rozchylić szeroko nogi bierze udział pan z księgowości, który liczy pacjentki albo pan z placówki NFZ sprawdzający poprawność procedur albo pan Mietek z działu technicznego, który akurat przyszedł odpowietrzyć grzejniki?

Snake, jaką walutą ciało jest w przypadku mężczyzny i w przypadku kobiety, napisałam już wcześniej. Z niej  bierze się różnica w podejściu obu płci. U mężczyzn takim głównym "dobrem" jest pieniądz i dlatego często dość agresywnie reagujecie na "poszukiwaczki złota", które chcą związku tylko dla kasy. I rzadko wiążecie się z zawodowymi prostytutkami. Nie chcesz przeczytać i zrozumieć, ja Cię nie zmuszę, ale powtarzała się nie będę.

119

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla, Mussuka oraz inne panie - macie rację. Ja nawet uważam, że cofnęliśmy się w czasie. Jak podejmowałam pracę w obecnym zakładzie, kobiety stanowiły 30%, teraz jest nas chyba 5. Ciągle słyszę o Korwinie-Mikke, cytują go i wynoszą pod niebiosa. Gość jedzie na populistycznych hasełkach, jest oderwany od rzeczywistości, ale to pokazuje o czym skrycie marzą mężczyźni - o powrocie czasów gdzie to facet zarabiał, był osobą decyzyjną, najważniejszym po Bogu w swojej chałupie.

Jako młoda kobieta nie spotykałam się z męskim szowinizmem na dużą skalę. Owszem, były docinki o babie za kierownicą, ale takiej wręcz nienawiści do kobiet chcących mieć te same prawa, jeszcze nie widziałam. Teraz kobieta jest traktowana jak zło wcielone, zabiera pracę, wpycha na niby męskie stanowiska, do tego otworzyła buzie i protestuje, bo nie chce być wielozadaniowym robotem domowym z opcją dostarczyciela pieniędzy oraz inkubatorem.
Jednak jedno nasze feministki spieprzyły - powinien istnieć dodatek do emerytury za urodzenie dziecka, bo nie oszukujmy się, rodząc wypadamy często z rynku pracy, bądź trudno jest nam utrzymać na etacie ze względu na brak przedszkoli i tym podobne przyczyny.

120

Odp: Równouprawnienie kobiet
chaber05 napisał/a:

Koczilla, Mussuka oraz inne panie - macie rację. Ja nawet uważam, że cofnęliśmy się w czasie. Jak podejmowałam pracę w obecnym zakładzie, kobiety stanowiły 30%, teraz jest nas chyba 5. Ciągle słyszę o Korwinie-Mikke, cytują go i wynoszą pod niebiosa. Gość jedzie na populistycznych hasełkach, jest oderwany od rzeczywistości, ale to pokazuje o czym skrycie marzą mężczyźni - o powrocie czasów gdzie to facet zarabiał, był osobą decyzyjną, najważniejszym po Bogu w swojej chałupie.

Daj spokój z Korwinem-Mikke, najpierw tak narzekał na UE, a teraz grzeje tam posadkę. Oszukał własnych wyborców. No ale widać, nie celuje do tych bardziej ogarniętych - logiczne, im bardziej sfrustrowani obywatele tym rzucone hasełka jak mięso działają. Żadna nowość. Większość Kobiet idących do sklepu po makaron --> skład, cena, data ważności, producent (dokonuje sumy wszystkich za i przeciw, i co dopiero wybiera), większość mężczyzn idzie po makaron --> cena, data ważności. Nie sprawdzają, jak się ma skład do "hasełek" na opakowaniu. I to widać na przestrzeni wieków, kiedy to Oni mieli wyłączne prawa wyborcze kogo wybierali (np. Hitler, Stalin).

121

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla - Ty wiesz ile ja razy w życiu słyszałam, że "sztuki walki nie są dla bab", "strzelanie nie jest dla bab", ile razy ludzie się dziwili jak opowiadam, że byłam kierowcą busa, w dodatku za granicą itd.? Myślę, że w dziesiątkach już mogłabym takie odzywki liczyć. I co? I nic. Nie mam zamiaru się z nikim o to przekomarzać, robię swoje, nie dotyka mnie to w żaden sposób, bo co ja będę z głupim dyskutować. Poza tym jak jakaś dziedzina jest zdominowana przez facetów, to czasami to jest dlatego, że niewiele kobiet takie zajęcia pociągają nie ma w tym nic złego. Wiadomo, że na aerobiku albo zumbie będzie więcej kobiet niż na boksie. Nie dlatego, że kobiet na boks nie przyjmują, tylko że mało która kobieta chce dostać na treningu w nos od większego od niej faceta. Ja to zupełnie rozumiem.
Pracowałam już w miejscu, gdzie musiałam zapierniczać na równi z facetami, albo zarządzałam grupą facetów (oborowi, agronom, dojarze) ludzie bez wykształcenia, traktorowi, widłowi, tacy właśnie z zaściankowej polskiej wsi. Na początku zawsze były jakieś dziwne uwagi, olewanie poleceń, ale jak się takich ludzi traktuje ostro, ale sprawiedliwie, to okazuje się, że jak oni poczują, że jak oni będą w porządku, to ty za nimi murem staniesz, to nawet takich da się ogarnąć. Nie jest to proste, przyjemne tym bardziej, ale można. Moje studia w żaden sposób humanistyczne nie były, też miałam mechanizację, agrotechnikę i inne "męskie" przedmioty. Ja na przykład nie chciałabym taryfy ulgowej dlatego, że jestem kobietą. Na treningach odmawiam robienia "damskich" pompek, bo uważam, że nie jestem kaleką żeby sobie odpuszczać, robię męskie. Z tymi pracodawcami to też jest różnie. Jeszcze nikt mi nie powiedział, że "pani nie przyjmiemy, bo my faceta szukamy", więc aż tak źle nie jest.

Strajki nie są społecznie szkodliwe, ale jeżeli są mądrze przeprowadzone i gra jest warta świeczki. Pomarańczowa rewolucja z uwagi na to co się ostatnio dzieje to nie jest najlepszy przykład, za to żywy dowód na to, że nawet jeśli się coś już wykrzyczy, to trzeba wiedzieć co z tym wywalczonym dobrodziejstwem zrobić.

Jeśli chodzi o przewrażliwienie, to ja przytoczę anegdotkę, którą mi instruktor od strzelania opowiadał kiedyś - Mieli małżeństwo na podstawowym szkoleniu, facet sobie nie za dobrze radził z kałasznikowem, no i w końcu instruktor w żartach rzucił "panie, weź pan przytul tą spluwę jak kochankę! Tak trochę z uczuciem!" Oczywiście spowodowało to ogólną wesołość w grupie. Na następnym strzelaniu małżeństwo się nie pojawiło, choć mieli być. Instruktor się luźno zapytał ich znajomej dlaczego się nie pojawili. Okazało się, że żona tego pana się obraziła za seksistowski tekst o kochankach właśnie i że ona z takimi ludźmi się zadawać nie zamierza.
Jak ktoś tak reaguje na byle żart, to rzeczywiście może mu świata nie wystarczyć żeby unikać niektórych ludzi. Zawsze jakieś żarciki w męskim towarzystwie się zdarzają, u mnie na treningach też, ale wiem dobrze, że nikt tego nie robi żeby mnie jakoś szykanować, sama też w podobnym typie żartów używam w stosunku do moich kolegów.

Mussuka - ale czy nie odnosisz wrażenia, że z tą zaściankowością i tak idzie ku lepszemu? Powoli, bo powoli, topornie, bo topornie, ale trochę idzie. Na tym uważam się powinno skupić uwagę. Żeby czasem nie było odwrotnie. Moim zdaniem tego się jeszcze długo nie zwalczy, ale lepiej robić coś niż nic. Tylko mądrze, bez wojowania na ulicach.

Snake - z WKU i wojskowym humorem święta racja. Tam się nikt nie przejmuje, czy się ktoś poczuje potraktowany przedmiotowo, facet tak samo ma się prawo poczuć potraktowany seksitowsko jak kobieta. Tak samo może z tego tytułu odczuwać złość, wstyd i zażenowanie. Skoro ktoś chce równości, to niech ona będzie we wszystkim, to działa w dwie strony.

122

Odp: Równouprawnienie kobiet
ania890 napisał/a:

Myślę, że poprawność polityczna zaczyna zjadać swój ogona, a feminizm jest widziany najczęście w tv i nigdzie indziej. Ostatnio miałyśmy pogadankę na studiach i większość dziewczyn wyśmiała ideały feminizmu.

Ja mam do czynienia teraz z dziewuchami +/- matura.Dla nich ''feministka'' to już inwektywa.
Za moich czasów, to była po prostu baba, której nikt nie chciał.
W ogóle neokonserwatyzm dorastających kobiet mnie mocno zdziwił.
Agresywny feminizm nie ma kontynuacji, ryczące czterdziechy jeszcze mącą, ale już jasno widać, że to ślepa uliczka była.

123

Odp: Równouprawnienie kobiet
Nektarynka53 napisał/a:

Daj spokój z Korwinem-Mikke, najpierw tak narzekał na UE, a teraz grzeje tam posadkę. Oszukał własnych wyborców. No ale widać, nie celuje do tych bardziej ogarniętych - logiczne, im bardziej sfrustrowani obywatele tym rzucone hasełka jak mięso działają.

Daj spokój z czepianiem się Korwina big_smile Ten gość jest bogatszy niż większość polskich parlamentarzystów czy w krajowym czy unijnym parlamencie. Nie musiał tam iść dla kasy. Po pierwsze akurat unijne wybory były pierwsze w kalendarzu, na samorządowe on osobiście nie aspiruje, a dopiero na końcu są krajowe parlamentarne. Unijne wybory to dobry sprawdzian sondaży, skuteczności struktur i takich tam. Po drugie, mówił że idzie ich rozwalać od środka big_smile

WitchQueen napisał/a:

Snake - z WKU i wojskowym humorem święta racja. Tam się nikt nie przejmuje, czy się ktoś poczuje potraktowany przedmiotowo, facet tak samo ma się prawo poczuć potraktowany seksitowsko jak kobieta. Tak samo może z tego tytułu odczuwać złość, wstyd i zażenowanie. Skoro ktoś chce równości, to niech ona będzie we wszystkim, to działa w dwie strony.

Tak na marginesie jeśli kiedyś poczułem się faktycznie traktowany przedmiotowo, to na badaniu u jednej lekarki smile Byłem w lekkim szoku słysząc teksty w rodzaju: niech podniesie nogę, niech się obróci...

WitchQueen napisał/a:

Pracowałam już w miejscu, gdzie musiałam zapierniczać na równi z facetami, albo zarządzałam grupą facetów (oborowi, agronom, dojarze) ludzie bez wykształcenia, traktorowi, widłowi, tacy właśnie z zaściankowej polskiej wsi. Na początku zawsze były jakieś dziwne uwagi, olewanie poleceń, ale jak się takich ludzi traktuje ostro, ale sprawiedliwie, to okazuje się, że jak oni poczują, że jak oni będą w porządku, to ty za nimi murem staniesz, to nawet takich da się ogarnąć.

Uniwersalna zasada przy pracy z grupą prostych facetów. Sprawdza się na budowie czy w wojsku.

124

Odp: Równouprawnienie kobiet

WitchQueen, ale są społeczeństwa, w których sakramentalne " nie dla bab" nie jest tolerowane. I czy coś w tym złego? Powiedz, dałabyś przyzwolenie na  teksty "praca w przedszkolu to nie dla faceta"? Powiem Ci, że jak czasem widzę w witrynie kawiarni ogłoszenie "zatrudnimy studentki", to sobie myślę, że właśnie widzę s e k s i z m. Z krzywdą dla płci m ę s k i e j.

W Izraelu kobieta odbywa obowiązkową służbę wojskową i nie musi nikomu udowadniać, że to może być kobiece zajęcie. W Polsce nasłucha się już przy prowadzeniu busa. Jasne, że nie ma się co obrażać, ale jeśli można z tym walczyć, to dlaczego nie? Czy społeczeństwo, w którym ktoś ugryzie się w język, zanim powie coś o "babach" byłoby takie opresyjne? Nie wolałabyś chodzić na te treningi i jeździć tymi samochodami ze świadomością, że ktoś podejdzie do Ciebie bez uprzedzeń i rozliczy z umiejętności, a nie z Twoich osiągnięć i Twojej płci?

W żartach można powiedzieć wszystko, ale w publicznej dyskusji jednak nie przechodzą stereotypy na temat Murzynów, Żydów. Dlaczego to samo nie miałoby dotyczyć kobiet?

Co do pomarańczowej rewolucji, to była ona przykładem na to, jak w praktycznie bezkrwawy sposób można zmienić bieg historii. To, co się potem stało, to inna sprawa. Choć oczywiście tragiczna.

Czasami wyjście na ulice daje więcej niż bycie "internetowym wojownikiem." Tak samo czasem lepiej jest wyjść na taką bez poczucia humoru i powiedzieć komuś wprost, że jest szowinistą niż zaciskać zęby i spinać d*pę, byle tylko ktoś nie pomyślał, że się "poczułaś". Może to dziwnie zabrzmi, ale niestety nie każdy się domyśli, że jeśli Ty dajesz radę na treningach, to z kobietami nie jest ogólnie tak najgorzej. Przypuszczam, że znacznie częściej przyjdzie mu do głowy, że robisz to nieźle jak na babę albo zupełnie dobrze - jak nie baba. I zacznie się zastanawiać, czy się chłopy Ciebie czasem nie boją, i czy Ty w ogóle zadajesz się z chłopami. Bo może jesteś lesbijką?

125

Odp: Równouprawnienie kobiet

Wow, ale dyskusję rozpętałem wink Może nie do końca mi o to chodziło, żeby się z kimś kłócić czy spierać. Ja przedstawiłem tylko swój punkt widzenia. Każdy argument i kontrargument można pewnie obalić jak się ma odrobinę wiedzy i inteligencji. Ktoś tu napisał (już mi się nie chce cytować i pisać, kto), że pewnie mam problem ze znalezieniem partnerki i pracy co rozumiem za jakiś atak na mnie i jest to całkowicie bez sensu. Po pierwsze partnerki czy stałej kobiety nie potrzebuję jak na razie, bo dobrze mi jest samemu. Praca również odpukać jest. Chodziło mi głównie o parytety, które są tworzone na siłę. Bo dlaczego niby musi być ileś kobiet gdzieś tam ? To jest jakiś rozkaz ? Nie chcę nawet pchać tego wątku, bo zaraz któraś mądra będzie wymyślać jakieś argumenty, z którymi i tak nie ma sensu się spierać. A feminizm ? Większość tzw. feministek to skrzywdzone kiedyś przez faceta(ów) zakompleksione baby lub takie, których nikt nie chce albo brzydkie (pewnie znajdą się jakieś i atrakcyjne - co by uprzedzić ataki na mój punkt widzenia). Znam jedną taką, która zaczęła być feministką jak już rzucił facet - tak była jedną z najbrzydszych dziewczyn na roku i od tej pory stała się "działaczką". A inny znany przykład - słynna z telewizji pani Kazimiera. Sorry, ale takie kobiety nie mają po kolei w głowie i ich życiową misją jest dosrać facetom.

126

Odp: Równouprawnienie kobiet

Tomasinho wygłupiłeś się w tym wątku więcej niż raz, ale najlepsze zostawiłeś zdecydowanie na finał. Żeby to jeszcze oryginalne było.

Nie wiem, skąd bierzesz swoje dane na temat "większości feministek", ale twarzy tych, które wzięły udział w dyskusji nie zobaczysz. Twój argument jest więc "inwalidą". Rozumiem jednak, że wyśmiewając wygląd i życie prywatne sięgnąłeś po swą najsilniejszą broń. big_smile Pozostaje żałować, że wspomnianej wiedzy i inteligencji  nie starczyło na coś więcej.

Z Bogiem chłopcze!

127

Odp: Równouprawnienie kobiet

Eh tam
Ja czuje sie feministka i jestem piekna big_smile
Juz nie mowiac o tym, ze zaden facet nigdy mnie nie skrzywdzil.
Byli tacy co probowali, ale im sie nie udalo.
A mezczyzn bardzo lubie, bardziej lubie meskie towarzystwo niz kobiece jesli mam byc szczera.

128

Odp: Równouprawnienie kobiet

Koczilla, koledzy tak pięknie podtykają Ci punkty zaczepienia do jakiejś ciętej, czy sensownej riposty, a Ty takie słabizny serwujesz.
No z takimi bojowniczkami, to nie dziw, że feminizm zdycha:)

129

Odp: Równouprawnienie kobiet
pitagoras napisał/a:

Koczilla, koledzy tak pięknie podtykają Ci punkty zaczepienia do jakiejś ciętej, czy sensownej riposty, a Ty takie słabizny serwujesz.
No z takimi bojowniczkami, to nie dziw, że feminizm zdycha:)

Pitagoras, nie sądzę, byś był jednym z "tych kolegów", bo merytorycznie okazałeś się nie lepszym dyskutantem niż Tomashino. Jak już napisałam, dość szybko się męczysz, a i tak nie wiesz, kiedy przestać. Twój wpis z 16:45 to potwierdza. Pomyślunek masz Andrzeja Gołoty i tak jak on powinieneś już skończyć.

A skoro o tym wspominasz, to kolejnym paradoksem tej dyskusji jest fakt, że jedyne sensowne koncepcje "anty" padły z ust kobiet. Zaniżyliście poziom panowie.

130

Odp: Równouprawnienie kobiet

i tak kończy się dyskusja na temat równouprawnienia
ty brzydka - mówi on
a ty głupi - mówi ona wink

Posty [ 66 do 130 z 502 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Równouprawnienie kobiet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026