Daaaawno mnie tu nie było, bo mam ostatnio sporo na głowie, mniej więcej do końca tego tygodnia.
Dzisiaj znalazłam chwilkę żeby napisać tu w tym wątku.
Zastanawia mnie, czy on się końcu kiedyś przełamie i mi o wszystkim powie.
Ostatnio zadał mi jedno krótkie pytanie: "co byś zrobiłam jakbyś za parę lat jednak bardzo chciała mieć dziecko?"
Naprawdę, nie wiem co mam zrobić żeby mi tak do końca zaufał i żeby popatrzył na siebie bardziej obiektywnie i wybił sobie z głowy to że mogłabym go zostawić z takiego powodu, bo nie, nie mogłabym.
Po prostu ja sobie nie wyobrażam nawet tak głupiej rzeczy jak zapach innego faceta na co dzień, tak się mocno do niego przywiązałam.
Ale do niego to nie dochodzi.
A ja nie wiem co zrobić żeby w końcu doszło, bo przecież siłą mu tego do głowy nie wbiję.
Podobne tematy
Dlugo sie zastanawialam czy tu o tym napisac... Ale JA SAMA nie wiem co o tym myslec.
Dowiedzialam sie co pewnie jest przyczyna jego kompleksow teraz. Kolezanka (narzeczona jego przyjaciela) wie raczej wszystko - mieszka ze swoim facetem i wie co sie w domu dzieje przeciez, a moj czesto u nich przesiaduje "jak cos".
No wiec... Tamta (i cisna mi sie tu same niecenzuralne slowa) potraktowala go chyba najgorzej jak mozna.
Cytuje kolezanke:
"Zdradzila go w jego mieszkaniu i w jego lozku z gosciem bez pozycji spolecznej, bez wygladu, bez wyksztalcenia, bez porzadnej pracy, bez pieniedzy". Dlaczego? Bo chciala miec dziecko. Podobno miala jakiegos swira na punkcie dzieci juz wtedy pod koniec ich zwiazku - wszedzie je widzziala i uwazala ze ona MUSI byc w ciazy na juz.
Wyprowadzila sie tego samego dnia w ktorym zostala "przylapana" i podobno na odchodnym powiedziala cos o facetach-nieuzytkach.
Niestety ale potrzeba posiadania dzieci jest u wielu kobiet poza kontrolą woli, jak u narkomana. Ja nigdy nie chciałem mieć dzieci. One się pojawiają, bo my krótko żyjemy. Gdybyśmy żyli kilkadziesiąt tysięcy lat, to problem dzieci odpadłby. W zaawansowanych społecznościach (pozaziemskich) nie tylko żyje się długo, można zregenerować ciało przez przeniesienie duszy do nowego, sklonowanego. W takich społecznościach w ogóle nie ma dzieci, natomiast u nas dzieci stanowią główny cel życia większości ludzi. Uważam że to jest chore. Narządy płciowe służą do celu przekazywania uczuć a nie robienia dzieci. Sam miałem wazektomię i bardzo się cieszę że moja dziewczyna jest zabezpieczona.
Twój mąż powinien znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie w życiu zamiast myśleć o dzieciach.
Ja mam podobny problem
my staraliśmy się o dziecko ,nie wychodziło i po 3 latach zrobiliśmy badania. Najpierw ja i wszystko ok. Potem mój partner. Czekaliśmy na wyniki, było sielankowo i pewnego dnia po prostu odszedł. Bez podania powodu. Po prawie tygodniu znalazłam wyniki jego badań i okazało się że jest bezpłodny. Dlatego odszedł.
Nie wiem jak takie badania są przeprowadzane, ale zdarza się że mężczyzna ma bardzo mało plemników, tak, że zwykłe badanie ich nie wykryje, jednak one mogą być pobrane w wystarczającej ilości poprzez nakłócie najądrzy i sztuczne zapłodnienie.
69 2015-01-30 08:00:52 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2015-01-30 08:01:19)
Ja bym się zastanowiła nad tym, czy on "nie chce" dziecka, czy tylko tak mówi, bo wie, że "nie może". Jakoś ciężko mi uwierzyć w to, że facet, który faktycznie nie chce dziecka... godzi się na nie, bo "kobieta ma parcie". Przecież dziecko to nie jest jakaś zachcianka, którą się spełnia.
Niestety ale dziecko to JEST zachcianka, którą się spełnia, tylko większość kobiet nie chce się do tego przyznać.
Daaaawno mnie tu nie było, bo mam ostatnio sporo na głowie, mniej więcej do końca tego tygodnia.
Dzisiaj znalazłam chwilkę żeby napisać tu w tym wątku.
Zastanawia mnie, czy on się końcu kiedyś przełamie i mi o wszystkim powie.
Ostatnio zadał mi jedno krótkie pytanie: "co byś zrobiłam jakbyś za parę lat jednak bardzo chciała mieć dziecko?"
A co byście obydwoje zrobili gdyby jedno z was miało wypadek samochodowy i złamany kręgosłup? Myślenie na wiele lat do przodu mija się z celem. Trzeba żyć chwilą.
71 2015-01-30 09:45:27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-01-30 09:48:55)
kammiś napisał/a:Dlugo sie zastanawialam czy tu o tym napisac... Ale JA SAMA nie wiem co o tym myslec.
Dowiedzialam sie co pewnie jest przyczyna jego kompleksow teraz. Kolezanka (narzeczona jego przyjaciela) wie raczej wszystko - mieszka ze swoim facetem i wie co sie w domu dzieje przeciez, a moj czesto u nich przesiaduje "jak cos".
No wiec... Tamta (i cisna mi sie tu same niecenzuralne slowa) potraktowala go chyba najgorzej jak mozna.
Cytuje kolezanke:
"Zdradzila go w jego mieszkaniu i w jego lozku z gosciem bez pozycji spolecznej, bez wygladu, bez wyksztalcenia, bez porzadnej pracy, bez pieniedzy". Dlaczego? Bo chciala miec dziecko. Podobno miala jakiegos swira na punkcie dzieci juz wtedy pod koniec ich zwiazku - wszedzie je widzziala i uwazala ze ona MUSI byc w ciazy na juz.
Wyprowadzila sie tego samego dnia w ktorym zostala "przylapana" i podobno na odchodnym powiedziala cos o facetach-nieuzytkach.Niestety ale potrzeba posiadania dzieci jest u wielu kobiet poza kontrolą woli, jak u narkomana. Ja nigdy nie chciałem mieć dzieci. One się pojawiają, bo my krótko żyjemy. Gdybyśmy żyli kilkadziesiąt tysięcy lat, to problem dzieci odpadłby. W zaawansowanych społecznościach (pozaziemskich) nie tylko żyje się długo, można zregenerować ciało przez przeniesienie duszy do nowego, sklonowanego. W takich społecznościach w ogóle nie ma dzieci, natomiast u nas dzieci stanowią główny cel życia większości ludzi. Uważam że to jest chore. Narządy płciowe służą do celu przekazywania uczuć a nie robienia dzieci. Sam miałem wazektomię i bardzo się cieszę że moja dziewczyna jest zabezpieczona.
Twój mąż powinien znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie w życiu zamiast myśleć o dzieciach.
Ok, Ty nie chcesz mieć dzieci, nie ma w tym nic złego, ale nie ma też nic złego, że ktoś chce mieć dzieci. Czy tego chcesz czy nie, to biologicznie nasze narządy służą też do rozmnażania się. No, ale to czy się będziemy rozmnażać czy nie to już nasz wybór. Niemniej takie stawianie sprawy, że każdy kto chce mieć dzieci to zachcianka, że to głupota nie podoba mi się, zero zrozumienia z Twojej strony, że ktoś może mieć inaczej niż Ty i nie ma w tym nic gorszego. A nie tylko kobiety chcą mieć dzieci, faceci czasem też, niektórzy później, ale bywa, że sami też chcą. No, ale jak ktoś nie chce to jego wola.
Dziecko, o ile powołanie go na świat jest przemyślane, to nie jest zachcianka. Można dać mu wtedy co najlepsze. Stworzyć rodzinę. Niektórzy tego chcą. Nie widzę w tym nic dziwnego. Ja też chcę za parę lat, mój facet tak samo - bez nacisków, po prostu patrzymy w tym samym kierunku. U Ciebie Ty nie chcesz dzieci, Twoja kobieta z tego co piszesz też nie i też ok. Zgadzam się jednak, że takie wybieganie w przyszłość nie ma sensu i Ty kammiś powinnaś swojemu facetowi to powiedzieć, zapewnić o uczuciu i powiedzieć, by nie gadał głupot, bo jest Ci z nim dobrze i wiesz dla czego z nim jesteś, że jest Wam dobrze i to jest wspaniałe, dlatego nie powinien mieć obaw.
Niemniej takie stawianie sprawy, że każdy kto chce mieć dzieci to zachcianka, że to głupota nie podoba mi się
. Bo to jest zachcianka w 99% przypadków, tyle że ja to rozumiem i akceptuję. Nie krytykuję tych ludzi za to, że są głupi. Są, bo ich poziom rozwoju jest taki i nic się na to nie poradzi. Ci ludzie potrzebują tysięcy lat w wielu kolejnych życiach by się zmienić. Wiele ludzi, jeśli nie z innych powodów, mają dzieci bo sąsiedzi je mają albo po prostu nie mają celu w życiu. Wystarczy zaobserwować zachowanie ludzi dookoła. W Polsce jest jeszcze gorzej niż w innych krajach, bo zdarza się często, że badanie ciąży wykazuje poważną chorobę płodu, ale ludzie wiedząc o tym, nie zgadzają się na aborcję i dziecko rodzi się bez rąk i nóg. To jest bardzo nieodpowiedzialne i samolubne.
Ja tam nie zgodzę się, że 99 % ludzi z takich powodów decyduje się na dzieci. No ok, ale nie piszemy o tym czy aborcję wykonać w takiej sytuacji czy nie. Ja też jestem za aborcją w takiej sytuacji. Naprawdę jednak nie każdy decyduje się na dziecko, bo sąsiedzi mają czy braku innego celu w życiu. Wręcz przeciwnie, nie mam jeszcze dziecka, ale widzę sama, że można wszystko pogodzić, wielu ludzi ma dzieci, a także swoje hobby. Chcą przekazać życie, swoje geny, wychować dobrze swoje dziecko, naprawdę nie widzę sensu wrzucania wszystkich do jednego worka.
Daaaawno mnie tu nie było, bo mam ostatnio sporo na głowie, mniej więcej do końca tego tygodnia.
Dzisiaj znalazłam chwilkę żeby napisać tu w tym wątku.
Zastanawia mnie, czy on się końcu kiedyś przełamie i mi o wszystkim powie.
Ostatnio zadał mi jedno krótkie pytanie: "co byś zrobiłam jakbyś za parę lat jednak bardzo chciała mieć dziecko?"
Naprawdę, nie wiem co mam zrobić żeby mi tak do końca zaufał i żeby popatrzył na siebie bardziej obiektywnie i wybił sobie z głowy to że mogłabym go zostawić z takiego powodu, bo nie, nie mogłabym.
Po prostu ja sobie nie wyobrażam nawet tak głupiej rzeczy jak zapach innego faceta na co dzień, tak się mocno do niego przywiązałam.
Ale do niego to nie dochodzi.
A ja nie wiem co zrobić żeby w końcu doszło, bo przecież siłą mu tego do głowy nie wbiję.
Myślę, że ten Twój chłopak jest tyćko mądrzejszy od Ciebie i sobie zdaje sprawę, że wcześniej czy później Ci się włączy faza na dzieci.
Oczywiście Ty już wiesz że nie i masz całe życie zaplanowane, jak każda gimnazjalistka, ale on raczej nie jest aż tak tępy, by traktować Twoje gadki poważnie.
Czasem Twój chłopak ma przebłyski, żeby traktować Cię na serio i wtedy mu się wymykają takie refleksje, jak chociażby ta wyżej opisana.Zapewne z czasem mu to przejdzie, podobnie jak Tobie przeświadczenie, że to 'ten jedyny'.
Mr. Spock - dlaczego pozaziemskie cywilizacje, skoro sa tak zaawansowane technologicznie, mialyby stosowac tak prymitywne metody jak klonowanie? ![]()
76 2015-01-31 01:54:29 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-01-31 02:17:36)
Oj Pitagoras, Pitagoras, duzo pomieszales.
I to bardzo duzo.
1. Ja nigdzie nie napisalam - facetowi tez nie powiedzialam - ze NIGDY nie ma takiej opcji. Ja mowie tylko ze na pewno nie przed 30stka - jestem osoba ktora jak slyszy ze dzieci rodzi sie w wieku 22-25 lat to puka sie w glowe. Nie mowie ze nie - moze pojde w slady matki - ma 57 lat, a ma taka mloda corke (jestem pierwszym i ostatnim dzieckiem). Moj ojciec praktycznie moglby byc moim dziadkiem, jakby sie uprzec. Uwazam ze to bardzo dobre dla dziecka. Ale NIE O TYM mowa, wiec dziekuje za hejty ![]()
2. Nie zrozumiales. Ja usiluje wbic mu do glowy nie to ze ja nie bede chciala dzieci tylko ze nie jest to dla mnie powod do zdrady i ze nie uwazam ze przez fakt nieplodnosci jest kims gorszym. Ja zdradami sie brzydze. Po prostu brzydze sie zdradzajacymi ludzmi. Mam ku temu pewne osobiste powody. I wiem, ze nigdy bym tego nie zrobila bedac swiadoma - nie mowie o pigulkach gwaltu itd. bo na sama mysl o czyms takim chce mi sie rzygac.
3. Tak, lekarz mowil ze moga mu cos tam pobrac. Ale on ma kompleksy ze nie moze normalnie.
4. Nie uwazam ze chec posiadania dziecka W PEWNYM WIEKU, na pewno nie w moim i nie przez najblizsze pare lat, jest czyms nienormalnym. Uwazam ze nienormalna jest fobia jaka ponoc miala jego byla. Zdjecia dzieci na facebooku, zachwycanie sie kazdym dzieckiem na ulicy i "ja musze byc w ciazy teraz", kupowanie rzeczy dla dziecka nie bedac nawet w ciazy itd. TO moim zdaniem nie jest normalne. a zdradzenie partnera to dla mnie zwykle kur****, nie wazne z jakiego "szczytnego" powodu i checi rozmnazania sie.
5. Nie wciskaj mi prosze w usta slow ktorych nie powiedzialam
nie chce, owszem, czy za 10 lat bede chciala - skad mam wiedziec?
Edit:
Jeszcze jedno - ja akurat nie mam problemu z zakochiwaniem sie w niewlasciwych osobach, dlatego mysle ze sie nie rozczaruje. Znaczy oczywiscie - nigdy nie wiadomo co bedzie, ale mam tak ze zawsze wybieralam facetow rozsadnie a rozpadalo sie bo motylkow nie bylo i uczucia zadnego juz na poczatku. Teraz nie dosc ze wiem ze to facet odpowiedni to czuje "cos wiecej" i mnie po prostu pociaga (poprzednio tego wlasnie totalnie brakowalo). Nigdy nikt nie jest "jedyny" bo pewnie jakbym nie poznala jego to poznalabym kogos tam kiedys. To oczywiste.
Mr. Spock - dlaczego pozaziemskie cywilizacje, skoro sa tak zaawansowane technologicznie, mialyby stosowac tak prymitywne metody jak klonowanie?
Klonowanie to jest dosyć zaawansowana technologia, szczególnie że często odbywa się ona nie poprzez stopniowy wzrost komórek, tylko poprzez materializację ciała dorosłego osobnika. Zresztą chińscy naukowcy robili ostatnio próby z taką technologią materializacji przy pomocy myśli. Na youtube jest film o tym jak w ten sposób jest usuwany nowotwór.Na podglądzie usg widać że duży nowotwór znika w kilka sekund. Co jest ważniejsze dla całej sprawy, to to, że wiele z tych technologii jest dostępnych na Ziemi. Były rozwijane w ukryciu od roku 1930. Świadkowie, którzy pracowali w tych tajnych projektach, ryzykując życie, zeznają, że te technologie wyprzedzają opficjalną naukę o setki lat. Wchodzi w zakres tych technologii leczenie wszystkich chorób, zatrzymanie starzenia, loty do innych gwiazd w kilka godzin, podróże w czasie i do innych wymiarów, produkcja wszystkiego za darmo, bezpłatna energia. Gdyby one zostały przekazane społeczeństwu, to jakość naszego życia zwiększyła by się kilkadziesiąt razy. Wszystko byłoby dostępne bezpłatnie, życie przedłużyłoby się kilkadziesiąt razy, czas pracy skróciłby się do czterech godzin dziennie, byłaby to tylko praca zgodna z zainteresowaniami, wykonywana społecznie, dla rozwoju osobowości. Siłą rzeczy ludzie błyskawicznie zmieniliby swoje zainteresowania. Dzieci byłyby niepotrzebne a nawet zbędne bo inaczej przeludnienie zabiłoby tą planetę w kilkadziesiąt lat. Obecne pragnienia, oparte głównie na zbieraniu przedmiotów i pieniędzy, musiałoby zostac zmienione na zainteresowania kulturą. Każdy byłby kreatywny.
Niestety społeczeństwo nie wie o takich możliwościach i nie chce wiedzieć. Bezgraniczne zaufanie do rządu sprawia, że ludzie nie wierzą, że zostali aż tak oszukani. Rządom nie zależy na wyjawianiu tych technologii, ponieważ wtedy władza nie byłaby potrzebna i oni straciliby swoje pozycje na czele. Przy takim rozwoju technologicznym i kulturalnym decyzje podejmowane byłyby oddolnie, na poziomie samorządów lokalnych a nawet jeszcze niżej. Obecna władza jest potrzebna głównie dlatego, bo mamy ograniczone zasoby materialne i rząd zajmuje się ich rozdzielaniem.
Już prezydent J.F.Kennedy wiedział o tajnym rozwijaniu tych technologii. Chciał doprowadzić do ich ujawnienia ale nie zdążył z powodu zamachu. Aktorka Marilyn Monroe była jego kochanką i wedziała od niego o tym wszystkim. Zagroziła że powie to na konferencji prasowej. W związku z tym podjęto decyzję że i ona zostanie zabita.
Władze bez trudu utrzymują to wszystko w tajemnicy od kilkudziesięciu lat i, ze względu na naiwność społeczeństwa, mogliby dalej ukrywać te informacje przez kolejne kilka tysięcy lat.
Dobra, skonczcie ten off top z klonowaniem....