Mam 29 lat. Ona 26. Jestem po kilku związkach, ale nigdy nie mogłem zrozumieć dziewczyny tak jak teraz. Nie wiem na czym stoję.
Poznaliśmy się raptem półtora tygodnia temu. Najpierw ze sobą pisaliśmy. Było super, mogliśmy rozmawiać godzinami więc zaproponowałem spotkanie. Spotkanie wyszło lepiej niż zakładałem, ona się jakby od razu zauroczyła i po kilku godzinach rozmowy zaczęły się pierwsze miziania, całowanie, dotykanie itd. Prawie doszło do seksu z jej inicjatywy, ale się powstrzymałem, bo nie chciałem jej do siebie zrazić. Była tym zachwycona, że panuję nad sobą, że nie myślę tylko o seksie itd. Mnie trochę zastanowiło dlaczego tak szybko chciała się dotykać, ale uznałem, że zrobiłem dobre wrażenie i zignorowałem to.
Drugie spotkanie odbyło się u mnie w domu. Jakoś tak wyszło po pierwszym spotkaniu, że obydwoje bardzo chcieliśmy się spotkać i padło na moje mieszkanie. Początkowo się bała jechać do obcego faceta do domu, ale szybko się uspokoiła. Atmosfera była super. Dużo się całowaliśmy, rozebrałem ją, leżeliśmy przytuleni. Delikatne pieszczoty, ale nie chciałem seksu z szacunku do niej (znaczy organizm chciał, ale z szacunku do niej się powstrzymałem). Znowu była zachwycona, ja też.
Trzecia randka też była u mnie w domu. Tym razem została na noc. Trochę się kochaliśmy. W sensie nie do końca, nie do orgazmu. Ona czasami chciała kończyć w połowie. Ja zawsze słuchałem. Pytałem czy wszystko ok, czy nie boli itd. Zrobiło to na niej dobre wrażenie, doceniła to. Ale po tej randce był pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Pojechała ode mnie do koleżanki, z którą piła alkohol i po alkoholu wysłała mi wiadomość, że jestem super, ale nie podoba jej się, że wspomniałem coś o byłej dziewczynie podczas tego spotkania i że mówię o związku, a ona nie jest gotowa. Jakoś mimowolnie wspomniałem o tym, że jest super i fajnie byłoby mieć taką dziewczynę. Po jej reakcji nie zauważyłem, żeby nie chciała o tym rozmawiać. Uśmiechnęła się, przytuliła i pocałowała. Dopiero po spotkaniu okazało się, że temat jej nie pasuje. Ustaliliśmy, że będziemy się poznawać, zobaczymy co będzie, ona nie chce niczego obiecywać itd. Zgodziłem się. To był pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Mi tymczasem zaczęło zależeć, bo po seksie zawsze się przywiązuję. Nawet jej mówiłem, że jak nie jest pewna uczuć do mnie, to przełóżmy to, ale mnie uspokoiła, że wszystko jest ok.
Po wizycie u koleżanki, gdy już wytrzeźwiała, bardzo żałowała, że nie będę chciał się do niej już odezwać. Że bardzo mnie lubi. Bardzo jej na mnie zależy. Mieliśmy potem jeszcze dwie randki. Był seks już na całość (prawie zawsze z jej inicjatywy, ona się chciała rozbierać, rozbierać mnie itd. i nie widziałem powodu, żeby się nie zgodzić). Mimowolnie coś napomknąłem o związku w międzyczasie. Zabrałem ją do zoo w ramach niespodzianki. Bardzo jej się podobało. Gdy wracaliśmy zauważyłem, że coś ją gryzie, ale nie chciała powiedzieć co. Nie chciała, żebym ją całował, tulił mimo, że 2h wcześniej sama chciała się ze mną kochać. Po tej drugiej randce znowu pojechała spotkać się z inną koleżanką, znowu się napiła i znowu napisała coś w stylu, że ona się boi, że się nie zakocha i mnie skrzywdzi. Że poprzedni chłopak ją zdradził, jest zraniona i boi się znowu zaufać. Żałuje, że doszło do seksu z jej inicjatywy i ona się z tym źle czuje. Zauważyła, że zaczyna mi zależeć i ją to jakby odpycha, bo ona nie jest pewna. I że chciałaby żebyśmy spotykali się dalej, ale już bez seksu i zobaczyli co z tego będzie.
Bardzo mnie to zabolało. Mam mętlik w głowie i nie wiem co mam myśleć. Kiedy jesteśmy razem jestem niemal pewien, że ona mnie chce. Sama mnie rozbiera, całuje, przytula, mówi na ucho, że jej przy mnie błogo. Że zawsze ją uspokajam. A potem jedzie do koleżanek i pisze, że to za wcześnie, że to idzie zbyt szybko do przodu. Że nie wie czy kiedykolwiek mnie pokocha. Do tej pory moje związki z kobietami układały się tak, że nie było takich sytuacji. Albo się podobało, albo nie. Jak się podobało, to zawsze potem był związek. Dla mnie to normalna kolej rzeczy.
Czy z tego może coś być? Wiem, że znamy się niecałe dwa tygodnie i było mega intensywnie, ale boję się, że jak ona już teraz pisze mi, że jednak woli znajomość bez seksu, żeby zobaczyć jak się poczuje, to chyba nie poczuła tego czegoś.
A ja w międzyczasie zakochałem się po uszy. Chciałbym od was usłyszeć czy jednak jest jakaś szansa, że ona się wacha przez krzywdę, którą jej wyrządził były? Czy któraś z was po podobnym początku rozpoczęła związek z facetem?