netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

mój mąż powiedział do mnie spierd...

518 odpowiedzi58 029 wyświetleńzałożony przez bemar, 25.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój mąż powiedział do mnie spierd...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 519 ]

131

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

Gdyby to było takie proste...
obawiam się jednego, że jak zadzwonię on już nigdy nie będzie mnie szanował, będzie robił co chciał i przy następnej okazji wykrzyczy mi w twarz: PRZYSZŁAS, WRÓCIŁAŚ i nie pohamuje się przed następnym spierdalaj podczas kłótni.Niestety...

Wtedy odejdziesz na zawsze...jesteś przekonana, że nie zasłużył na drugą szansę? Demonizujesz chyba trochę.

132 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-25 21:49:52)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:

Ja nie umiem gotować, a mój facet nie umie przepchać zlewu czy przykręcić gniazdka - właśnie go o to zapytałam tongue
I nie, nie jesteśmy wybrakowani, a ja nie powinnam "w miarę przyzwoicie gotować". To, co gotuję, jest zdrowe, i to najważniejsze. Gotuję dla siebie, chce to może też zjeść. Specjalnie obiadków przyrządzać nie będę.
I nie ma w dzisiejszych czasach czegoś takiego jak "dla zasady". Mamy wiele innych zajęć, które potrafimy świetnie robić.
Ja zamiast uczyć się gotować (kilkanaście godzin straty) wolę sobie przeczytać książkę albo posiedzieć nad cywilem czy konstą - przyda się. On zamiast uczyć się naprawiać różne rzeczy woli posiedzieć nad prawem europejskim. Albo po prostu się zrelaksować.

Poczekaj jak się studia i słodkie pierdzenie skończy a zacznie życie. Bo uważam Cię z każdym postem za coraz zabawniejszą osobę. Dziewczynko Ty nie masz pojęcia co to znaczy życie. Humor mi poprawiasz, bo nie wierzyłem nigdy, że można być tak oderwanym od rzeczywistości.

133 Ostatnio edytowany przez Lovelka17 (2014-08-25 21:51:00)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

Gdyby to było takie proste...
obawiam się jednego, że jak zadzwonię on już nigdy nie będzie mnie szanował, będzie robił co chciał i przy następnej okazji wykrzyczy mi w twarz: PRZYSZŁAS, WRÓCIŁAŚ i nie pohamuje się przed następnym spierdalaj podczas kłótni.Niestety...

Nikt ci nie moze powiedzieć co będzie kiedyś, ale chyba bardzo byś żałowała, gdybyś z takiego powodu zaprzepaściła małżeństwo. Zadzwoń i porozmawiaj, jestem pewna, że on również czuje się okropnie i nie przedłużaj waszej rozłąki, bo to nie polepszy sytuacji, a zdecydowanie pogorszy. I to, że zadzwonisz, nie oznacza, że musisz przeprosić, przecież możesz zadzwonić, żeby najpierw porozmawiać. To twój mąż i przecież nie chcesz go stracić jakimiś ciągnącymi się bóg wie ile fochami.

134

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Jakkolwiek nie jestem entuzjastą domowej kuchni a tym samym gotujących kobiet-gospodyń, to uważa, że kobieta po prostu powinna umieć w miarę przyzwoicie gotować.
Jest pewien zespół umiejętności kobiecych i męskich, które każdy powinien mieć opanowane dla zasady.
I tak jak facet nie potrafiący przykręcić gniazdka albo przepchać zlewu , sprawia wrażenie wybrakowanego, tak samo i kobieta.
W pierwszej fazie związku to nie przeszkadza; pocieszamy się jakimś 'ale za to jest świetna w czym innym''. Ale w dłuższej perspektywie niespełnianie ''minimów'' przeszkadza.

Ja nie umiem gotować, a mój facet nie umie przepchać zlewu czy przykręcić gniazdka - właśnie go o to zapytałam tongue
I nie, nie jesteśmy wybrakowani, a ja nie powinnam "w miarę przyzwoicie gotować". To, co gotuję, jest zdrowe, i to najważniejsze. Gotuję dla siebie, chce to może też zjeść. Specjalnie obiadków przyrządzać nie będę.
I nie ma w dzisiejszych czasach czegoś takiego jak "dla zasady". Mamy wiele innych zajęć, które potrafimy świetnie robić.
Ja zamiast uczyć się gotować (kilkanaście godzin straty) wolę sobie przeczytać książkę albo posiedzieć nad cywilem czy konstą - przyda się. On zamiast uczyć się naprawiać różne rzeczy woli posiedzieć nad prawem europejskim. Albo po prostu się zrelaksować.

kammiś, wyraźnie piszę: to wyłazi po jakimś czasie; Ty jesteś teraz na etapie zachłyśnięcia i gadania z facetem karteczkami chowanymi w samochodzie. Poczekaj pół roku.

135

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

nie wierze ze autorka postu przez niektórych jest namawiana do przeprosin i jest obwiniana za cała sytuację!
co do pogodzenia się to jeśli to było pierwszy raz, nie powtorzy się owszem ale jest pewne ze będzie jeszcze gorzej
wiem co to newry, sama jestem cholerykiem flegmatykiem:) ale oni sa dwa miesiące po ślubie!, powinien on zabiegac o nia i ja przeprosić

136 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-25 22:08:21)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ja nie umiem gotować, a mój facet nie umie przepchać zlewu czy przykręcić gniazdka - właśnie go o to zapytałam tongue
I nie, nie jesteśmy wybrakowani, a ja nie powinnam "w miarę przyzwoicie gotować". To, co gotuję, jest zdrowe, i to najważniejsze. Gotuję dla siebie, chce to może też zjeść. Specjalnie obiadków przyrządzać nie będę.
I nie ma w dzisiejszych czasach czegoś takiego jak "dla zasady". Mamy wiele innych zajęć, które potrafimy świetnie robić.
Ja zamiast uczyć się gotować (kilkanaście godzin straty) wolę sobie przeczytać książkę albo posiedzieć nad cywilem czy konstą - przyda się. On zamiast uczyć się naprawiać różne rzeczy woli posiedzieć nad prawem europejskim. Albo po prostu się zrelaksować.

Poczekaj jak się studia i słodkie pierdzenie skończy a zacznie życie. Bo uważam Cię z każdym postem za coraz zabawniejszą osobę. Dziewczynko Ty nie masz pojęcia co to znaczy życie. Humor mi poprawiasz, bo nie wierzyłem nigdy, że można być tak oderwanym od rzeczywistości.

Oj, wyniosłość jakąś widzę... wink
Uważasz, że każda osoba musi umieć gotować? Moja matka ma obecnie 55 lat i nie gotuje. I co? I nic. Głodna nie chodziłam.
Znam wiele rodzin w których gotuje się tylko w niedzielę czy sobotę - oni jedzą na mieście, dzieciaki w stołówce. Tragedia?
Mój facet skończył studia już dawno i co? Znaczy że ma zapałać wielką chęcią do prac domowych? Żyje właściwie tak samo, jak i na studiach, tyle że pracuje i robi doktorat i JESZCZE MNIEJ czasu spędza w domu.
To Ty jesteś oderwany od rzeczywistości, skoro uważasz, że je się głównie w domu. Nie w dzisiejszych czasach, kiedy każdemu się spieszy. Coraz więcej kobiet po prostu nie gotuje, bo nie ma czasu i ochoty i pracują po 8-9-10 godzin dziennie i mają do tego święte prawo. Osobiście wolę harować i nawet 12, niż spędzać czas przy garach - bo po prostu tego nie lubię, nie rozumiem oburzenia.

137

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
pitagoras napisał/a:
kammiś napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Jakkolwiek nie jestem entuzjastą domowej kuchni a tym samym gotujących kobiet-gospodyń, to uważa, że kobieta po prostu powinna umieć w miarę przyzwoicie gotować.
Jest pewien zespół umiejętności kobiecych i męskich, które każdy powinien mieć opanowane dla zasady.
I tak jak facet nie potrafiący przykręcić gniazdka albo przepchać zlewu , sprawia wrażenie wybrakowanego, tak samo i kobieta.
W pierwszej fazie związku to nie przeszkadza; pocieszamy się jakimś 'ale za to jest świetna w czym innym''. Ale w dłuższej perspektywie niespełnianie ''minimów'' przeszkadza.

Ja nie umiem gotować, a mój facet nie umie przepchać zlewu czy przykręcić gniazdka - właśnie go o to zapytałam tongue
I nie, nie jesteśmy wybrakowani, a ja nie powinnam "w miarę przyzwoicie gotować". To, co gotuję, jest zdrowe, i to najważniejsze. Gotuję dla siebie, chce to może też zjeść. Specjalnie obiadków przyrządzać nie będę.
I nie ma w dzisiejszych czasach czegoś takiego jak "dla zasady". Mamy wiele innych zajęć, które potrafimy świetnie robić.
Ja zamiast uczyć się gotować (kilkanaście godzin straty) wolę sobie przeczytać książkę albo posiedzieć nad cywilem czy konstą - przyda się. On zamiast uczyć się naprawiać różne rzeczy woli posiedzieć nad prawem europejskim. Albo po prostu się zrelaksować.

kammiś, wyraźnie piszę: to wyłazi po jakimś czasie; Ty jesteś teraz na etapie zachłyśnięcia i gadania z facetem karteczkami chowanymi w samochodzie. Poczekaj pół roku.

Ależ ja mówię o czymś zupełnie innym - o zamykaniu człowieka w domu.
Są ludzie, którzy duszą się przy pracach domowych i większość czasu spędzają poza domem albo na innych zajęciach.
Tak zostałam wychowana, tak uważam, tak mi dobrze. Nie rozumiem wielkiego oburzenia ze strony panów właśnie - ciekawe, że panie jakoś się na mnie nie rzuciły z krytyką.
Jeżeli ktoś lubi gotować, to niech gotuje, ja nie lubię, nie gotuję, no i tyle, nie wiem po co oburzenie i wyniosłość "chłopczyka" Marcjano wink

138 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-25 22:09:06)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Nie dziecino. Nie uważam, że każdy musi umieć gotować. Moja żona np. nie umie nie lubi, a ja umiem i lubię. Twój facet skończył już dawno studia i jest doktorantem który nie potrafi przykręcić gniazdka czy przepchać zlewu. Powód do dumy to raczej nie jest, bo te czynności specjalnie umiejętności nie wymagają. A inteligentny człowiek jak Twój facet rzuciłby na to okiem dwa razy i skumał o co chodzi. Ale w sumie co za problem zapłacić elektrykowi 200 zł za przykręcenie gniazdka. Żaden problem. Albo 200 zł hydraulikowi za przepchanie zlewu. Się ma to się płaci. Zamieszkaj sobie najpierw z nim, gdzie będziecie widzieć siebie codziennie, gdzie nagle pojawią się obowiązki o których w Twoim wesołym życiu studenteczki nawet się nie śniło to sobie porozmawiamy.
Tak. Wśród moich znajomych je się głównie w domu i głównie z rodziną.
Ja nie jestem oburzony. Czemu miałbym się oburzać. Po prostu zwracam uwagę, że nie masz pojęcia o życiu. A życie się zacznie. I to już niedługo.

139

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
mariola856 napisał/a:

ale jest pewne ze będzie jeszcze gorzej

Skąd to wiesz?

140

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:

nie potrafi przykręcić gniazdka czy przepchać zlewu. Powód do dumy to raczej nie jest, bo te czynności specjalnie umiejętności nie wymagają. A inteligentny człowiek jak Twój facet rzuciłby na to okiem dwa razy i skumał o co chodzi. Ale w sumie co za problem zapłacić elektrykowi 200 zł za .

Otóż to.Dopóki zapchany kibel był problemem abstrakcyjnym, względnie rozwiązywał się ''sam'' poprzez zameldowanie tatusiowi- to problemu nie ma i nie było.
Ale jeśli ów kibel zapcha się akurat w pierwszy dzień długiego weekendu a hydraulik zaproponuje najbliższy wolny termin za dwa tygodnie, to już wesoło nie będzie, bo panienka Kamilcia nie nauczona srać za stodołą.
Osobna sprawa, że facet-lewus wcześniej czy później staje się pośmiewiskiem znajomych czy rodziny co też- wbrew pozorom- baaardzo przeszkadza, kobietom właśnie.
  Mój znajomy -nomen omen- prawnik kupił niedawno dzieciakowi huśtawkę w castoramie; przywiózł ją w kartonie do domu i zaczął montaż- kilka elementów do skręcenia.I totalnie nie miał pojęcia jak się zabrać do tej banalnej czynności...
Jego żona nic nie mówiła, nie stroiła fochów, ale widziałem na jej twarzy bezgraniczną pogardę dla męża.A jak kobieta gardzi facetem to już jest źle.

141

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

nie byłam gotowa na telefon, napisałam maila. nie miałam siły na słowa wkleiłam tylko piękny wiersz o istocie małżeństwa.
Zakończyłam go: Twoja żona- ta sama do której w sobotni poranek powiedziałeś spierdalaj.

142

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
mariola856 napisał/a:

nie wierze ze autorka postu przez niektórych jest namawiana do przeprosin i jest obwiniana za cała sytuację!
co do pogodzenia się to jeśli to było pierwszy raz, nie powtorzy się owszem ale jest pewne ze będzie jeszcze gorzej
wiem co to newry, sama jestem cholerykiem flegmatykiem:) ale oni sa dwa miesiące po ślubie!, powinien on zabiegac o nia i ja przeprosić

Jasne, powinien... Ale czy to pewne? Kto namawia Autorke do "przeprosin"? Namawiamy ją jedynie do zaaranżowania spotkania, rozmowy z jej mężem, niekoniecznie obfitujacego w wyznania i przeprosiny. No wybacz, ale takie twarde z odbu stron, wręcz ...zatwardziałe obstawanie "przy swoim" doprowadzi do końca małżeństwa. Chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
ŻE "jest pewne" iz będzie gorzej... Skąd to wiesz? Nie znasz ich (Autorki małżeństwa), wiec też i tak twierdzić podstaw nie masz. Powinien, powinien... Jasne... Oboje powinni, bo on zachował sie jak cham, a ona jak mała dziewczynka uciekająca pod maminą spódnicę (mam nadzieję, że "mamusia" jej nie doradza...). Skoro on ni razu nie wykazał inicjatywy by znaleźć z własną żona kontakt - to moze zrobić ona, czyli nasza Autorka. A jesli nic z tego nie wyjdzie, czy też sytuacja sie powtórzy - będzie mieć przynajmniej czyste sumienie, ze próbowała, ze własne małżeństwo traktowała serio i chciała je w miarę własnych sił ratować.
I to chyba tu jest najważniejsze.

143

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

nie byłam gotowa na telefon, napisałam maila. nie miałam siły na słowa wkleiłam tylko piękny wiersz o istocie małżeństwa.
Zakończyłam go: Twoja żona- ta sama do której w sobotni poranek powiedziałeś spierdalaj.

No i pieknie. Czekamy na odzew. Pisz co mąż Ci odp na tego e maila.

144

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

nie byłam gotowa na telefon, napisałam maila. nie miałam siły na słowa wkleiłam tylko piękny wiersz o istocie małżeństwa.
Zakończyłam go: Twoja żona- ta sama do której w sobotni poranek powiedziałeś spierdalaj.

Dobrze zrobiłaś ale ten dodatek na końcu niepotrzebny zupełnie. On Ci odpisze pięknym wierszem a na końcu doda Twój mąż - który ma żonę co nie umie gotować.

Do czego to doprowadzi? Do kolejnej awantury? Chcesz się niby godzić ale szpilę musiałaś wbić. Po co?

145

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Niepotrzebnie ten podpis ze słowem "spierdalaj".

146 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-25 22:34:26)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:

Nie dziecino. Nie uważam, że każdy musi umieć gotować. Moja żona np. nie umie nie lubi, a ja umiem i lubię. Twój facet skończył już dawno studia i jest doktorantem który nie potrafi przykręcić gniazdka czy przepchać zlewu. Powód do dumy to raczej nie jest, bo te czynności specjalnie umiejętności nie wymagają. A inteligentny człowiek jak Twój facet rzuciłby na to okiem dwa razy i skumał o co chodzi. Ale w sumie co za problem zapłacić elektrykowi 200 zł za przykręcenie gniazdka. Żaden problem. Albo 200 zł hydraulikowi za przepchanie zlewu. Się ma to się płaci. Zamieszkaj sobie najpierw z nim, gdzie będziecie widzieć siebie codziennie, gdzie nagle pojawią się obowiązki o których w Twoim wesołym życiu studenteczki nawet się nie śniło to sobie porozmawiamy.
Tak. Wśród moich znajomych je się głównie w domu i głównie z rodziną.

Widzisz, wśród moich nie. A z racji ex-pracy w biurze poselskim znajomych mam głównie starszych, z którymi do dzisiaj utrzymuję kontakt i widzę jak żyją. Widzę też jak żyje ojciec z matką, rodzina, ich znajomi - głównie prawnicy. Wyjście z domu o 9 i powrót o 19-20. Tak też sobie swoje życie i życie swojego obecnego partnera (niezależnie od tego czy nam się uda) w przyszłości wyobrażam i ono mi odpowiada.
Większość je na mieście, mimo że mają rodziny i 2-3 dzieci, to korzystają z takich udogodnień jak żłobek czy przedszkole (i nie, nie są to zamożni posłowie, tylko zwykli pracownicy tychże biur) czy stołówka szkolna, a sami wielokrotnie wszyscy zostawaliśmy po godzinach.
Wesołe życie studenteczki? Widać oceniasz studentów przez pryzmat imprez i obijania się. Nie, wyobraź sobie, jestem pedantką a w domu mam wysprzątane na błysk. Nie imprezuję co tydzień i nie jestem rozrywkowa. Umiem zrobić pranie, rozwiesić je, wyprasować i posprzątać mieszkanie. I nie zaniedbuję tych obowiązków. Masz może obraz studenta chlejącego raz w tygodniu? Wyobraź sobie, nie chleję wódy nawet raz w miesiącu i nie mam rozrywkowego trybu życia, a mój promotor mówi, że jestem "nadmiernie pracowita". W pracy również byłam "nadmiernie pracowita". Nie oceniaj wszystkich miarą większości wesolutkich studencików, bo nie wszyscy tak żyją. Jestem osobą, która ma hopla na punkcie czystości, zdrowego odżywiania, punktualności itd.
Wyobraź sobie, że przy dwóch osobach roboty jest niewiele. A obowiązki wówczas mają dwie osoby, nie tylko kobieta, prawda? Powiedz mi, jakie to nowe obowiązki będę mieć, jeśli zamieszkam z facetem? Bo myślałam, że takie same jak w każdym domu. Zapłacić rachunki, posprzątać raz na dwa tygodnie (nie syfimy jak fleje, i ja, i on mamy odruch sprzątania PO SOBIE - z czym w wielu domach widzę ogromne problemy ), zrobić pranie swoich rzeczy, wysuszyć, wyprasować, zmienić pościel, nakarmić zwierzaka, raz na jakiś czas umyć okna, podlać kwiaty. Wszystko to robię i u siebie, regularnie, nie mam z tym najmniejszego problemu. Śmieszy mnie za to Twoje wyolbrzymianie problemów. Jakież to inne obowiązki spadłyby mi na głowę, jeśli mieszkałabym z facetem, co? Może buty będę mu ściągać jak muzułmanki? Robiłabym to samo, co i u siebie w domu (a mam do ogarnięcia całe mieszkanie, nie jak większość studentów pokój w akademiku), na dodatek podzielilibyśmy się obowiązkami.
Zapytaj nawet Insurmountable_Woman, jak można sobie poradzić z obowiązkami domowymi. Nie wszystko trzeba rozwlekać w czasie w nieskończoność.

147 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-25 22:32:30)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
pitagoras napisał/a:
Marcjano napisał/a:

nie potrafi przykręcić gniazdka czy przepchać zlewu. Powód do dumy to raczej nie jest, bo te czynności specjalnie umiejętności nie wymagają. A inteligentny człowiek jak Twój facet rzuciłby na to okiem dwa razy i skumał o co chodzi. Ale w sumie co za problem zapłacić elektrykowi 200 zł za .

Otóż to.Dopóki zapchany kibel był problemem abstrakcyjnym, względnie rozwiązywał się ''sam'' poprzez zameldowanie tatusiowi- to problemu nie ma i nie było.
Ale jeśli ów kibel zapcha się akurat w pierwszy dzień długiego weekendu a hydraulik zaproponuje najbliższy wolny termin za dwa tygodnie, to już wesoło nie będzie, bo panienka Kamilcia nie nauczona srać za stodołą.
Osobna sprawa, że facet-lewus wcześniej czy później staje się pośmiewiskiem znajomych czy rodziny co też- wbrew pozorom- baaardzo przeszkadza, kobietom właśnie.
  Mój znajomy -nomen omen- prawnik kupił niedawno dzieciakowi huśtawkę w castoramie; przywiózł ją w kartonie do domu i zaczął montaż- kilka elementów do skręcenia.I totalnie nie miał pojęcia jak się zabrać do tej banalnej czynności...
Jego żona nic nie mówiła, nie stroiła fochów, ale widziałem na jej twarzy bezgraniczną pogardę dla męża.A jak kobieta gardzi facetem to już jest źle.

Nie, nie dzwonię do tatusia w takich sprawach o dawna. Co więcej - mój ojciec na takich rzeczach się zwyczajnie nie zna, więc niewiele by mi pomógł. Wyobraź sobie, że w dużym mieście hydraulików jest wielu, a za dopłatą przyjadą natychmiastowo, nawet w nocy. I u mnie w rodzinie nie panuje przekonanie że facet ma cegły targać, w smarze się babrać czy biegać z młotkiem.
I nie, nie gardziłam nim, jak nie potrafił mi naprawić (ostatnio) rowerka stacjonarnego. Pojechał do serwisu i chodzi jak nowiutki.
Wyobraźcie sobie - za granicą (miałam przyjemność mieszkać jako dziecko przez jakiś czas) to jest standard, że każdy się specjalizuje w wąskiej dziedzinie i mało kto potrafi robić takie rzeczy. Tylko w Polsce jakiś stereotyp, że facet to ma być złota rączka.

148

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

to nie była szpila- mam prawo mówic o tym co mnie boli. on musi wiedziec że zranił. dalej jestem jego żoną. chce zeby wiedział że to boli i tego nie bede ukrywac.

149

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Nie dziecino... Zamieszkaj sobie najpierw z nim...

...Śmieszy mnie za to Twoje wyolbrzymianie problemów. Jakież to inne obowiązki spadłyby mi na głowę, jeśli mieszkałabym z facetem, co?

Dajcie spokój przekomarzaniom. Życie i tak to przecież ...zweryfikuje smile A proza życia (walnieta instalacja elektryczna w mieszkaniu i elektryk za trzy dni, czy zatkany odpływ a hydraulik za dwa tygodnie) i tak to wszystko weryfikuje ...bez wyrozumiałości i względów na tytuły smile
Skupmy sie na zagadnieniu.
Autorka napisała do swego męża.
Czekamy na odzew...

150 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-25 22:39:00)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kosmiczny nick napisał/a:
kammiś napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Nie dziecino... Zamieszkaj sobie najpierw z nim...

...Śmieszy mnie za to Twoje wyolbrzymianie problemów. Jakież to inne obowiązki spadłyby mi na głowę, jeśli mieszkałabym z facetem, co?

Dajcie spokój przekomarzaniom. Życie i tak to przecież ...zweryfikuje smile A proza życia (walnieta instalacja elektryczna w mieszkaniu i elektryk za trzy dni, czy zatkany odpływ a hydraulik za dwa tygodnie) i tak to wszystko weryfikuje ...bez wyrozumiałości i względów na tytuły smile
Skupmy sie na zagadnieniu.
Autorka napisała do swego męża.
Czekamy na odzew...

Nie ja zaczęłam, to Marcjano i Pitagoras zaczęli swoje złośliwości i pogardliwy ton.
Oj, była walnięta instalacja elektryczna u mnie w domu rodzinnym. W styczniu. Dwa dni siedzieliśmy tylko przy kominku i grzejnikach elektrycznych - a rodzice mają ogrzewanie tylko na prąd, bo przecież nikt się nie będzie w węglowym babrał na co dzień, a gazu matka się bała. Jakoś żyjemy, mimo tego, że ojciec nie umie wink No i życie zweryfikowało - pomarzliśmy trochę i tyle. Pamiętam, jaka matka wściekła chodziła big_smile Tak samo będzie, jak się u nas coś popsuje, wielkie mi halo. Podstawowe rzeczy każdy umie zrobić. Co lepsze - mój facet świetnie prasuje, lepiej niż ja. Ostatnio mi wyprasował bluzkę, to pod wrażeniem byłam. Na koszulach się tak wprawił big_smile

151

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

jeśli takowy będzie to dam znac. jeśli nie ... to znaczy że może nie tak miało by. ale ja będę miała czyste sumienie, że zrobiłam wszystko co mogłam. uciekłam bo usłyszałam słowa spierdalaj ... bo doszło do szarpaniny.

152

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

to nie była szpila- mam prawo mówic o tym co mnie boli. on musi wiedziec że zranił. dalej jestem jego żoną. chce zeby wiedział że to boli i tego nie bede ukrywac.

Pisząc mu wiersz o miłości czy małżeństwie to nie jest miejsce na pisanie takich rzeczy. Na to przyjdzie czas podczas rozmowy, na spokojnie. Po prostu nie dorzucaj do pieca bo jest to niepotrzebne.

153

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kosmiczny nick napisał/a:
kammiś napisał/a:
Marcjano napisał/a:

Nie dziecino... Zamieszkaj sobie najpierw z nim...

...Śmieszy mnie za to Twoje wyolbrzymianie problemów. Jakież to inne obowiązki spadłyby mi na głowę, jeśli mieszkałabym z facetem, co?

Dajcie spokój przekomarzaniom. Życie i tak to przecież ...zweryfikuje smile A proza życia (walnieta instalacja elektryczna w mieszkaniu i elektryk za trzy dni, czy zatkany odpływ a hydraulik za dwa tygodnie) i tak to wszystko weryfikuje ...bez wyrozumiałości i względów na tytuły smile
A to, że "na Zachodzie" standardem jest wąska specjalizacja? Ok. Tyle ze mamy troche inne realia... Na owym "Zachodzie" nawet za mierną (pod wzgledem kwalifikacji) pracę zarabia się wielokrotność... Więc facet o dwóch "lewych ręcach" zapłaci za ekspresową naprawę gniazdka. I to mocno... Swoja drogą to ...żenujace, by facet nie miał pojęcia o takich pierdołach... Swoja drogą (nr 2) gdybyś wyrosła w innym niż ..."prawniczym" środowisku - inaczej patrzyłabyś na cały świat smile
Skupmy sie na zagadnieniu.
Autorka napisała do swego męża.
Czekamy na odzew...

154 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-25 22:47:15)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

jeśli takowy będzie to dam znac. jeśli nie ... to znaczy że może nie tak miało by. ale ja będę miała czyste sumienie, że zrobiłam wszystko co mogłam. uciekłam bo usłyszałam słowa spierdalaj ... bo doszło do szarpaniny.

Ja Cię rozumiem wink Sama bym uciekła do rodzinnego domu albo do swojego starego mieszkania - ale w rodzinnym domu przynajmniej jest z kim pogadać.

Bemar, spokojnie. Prawnicy ponoć tak już mają big_smile
I lekarze big_smile
Najważniejszym problemem mojego ojca jest to żebym się teraz koniecznie zapisałam do elsa big_smile big_smile big_smile mój facet jest za, a ja mam 2 kierunki, szefowanie kołem naukowym, dużo praktyk w ciągu roku i nie wiem czy to ogarnę hmm ale to jego podstawowy problem - to dobrze charakteryzuje prawnicze życie big_smile więc się pewnie zapiszę, ponoć to bardzo dobra organizacja big_smile
Nie zamierzam z tej prawniczej rodziny się wyłamywać, mój facet też nie - u niego też są silne tradycje rodzinne. I wcale nie narzeka, skończył aplikację, za rok broni pracy doktorskiej, żyje mu się wygodnie, ma dobre zarobki, ma się przejmować że nie potrafi kranu skręcić? Naprawdę?

155

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:

Nie ja zaczęłam, to Marcjano i Pitagoras zaczęli swoje złośliwości i pogardliwy ton.
Oj, była walnięta instalacja elektryczna u mnie w domu rodzinnym. W styczniu. Dwa dni siedzieliśmy tylko przy kominku i grzejnikach elektrycznych. Jakoś żyjemy, mimo tego, że ojciec nie umie wink

Bo ktoś kto żyje trochę na tym świecie i coś przeżył wie, że pieniądze to nie wszystko. Zresztą po co szukać jakiś przedziwnych rozwiązań w bardzo prostych sytuacjach. Wystarczy naprawić smile. Ale pożyjesz, zobaczysz smile.

156

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Kurde zwykły facet... ten mail to swoista zaczepka z mojej strony tzw nawiązanie kontaktu. żadne dorzucanie do pieca. zupełnie neutralna sprawa. nie filozuj wink

157

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
zwykły facet napisał/a:

...Wystarczy naprawić smile. Ale pożyjesz, zobaczysz smile.

smile

158

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Sorry, ale jak dla mnie jesteście siebie warci. On-toksyczny cham z tendencjami przemocowymi, Ty-upierdliwa, prowokująca do konfliktu,obrażalska i oderwana od rzeczywistości.

Mi się wydaje, że jesteś klasyczną kobietą, której się wydawało, iż poślubia księcia, a wyszła za ropuchę. Pewnie też twój mąż jest takim typem udawacza", który umie się kontrolować w celu zrobienia dobrego wrażenia. Ślub był no to czas, żeby zacząć być sobą.
Nie znacie się dobrze i na dodatek nie umiecie ze sobą rozmawiać oraz rozwiązywać konfliktów, czyli nie macie podstawowej umiejętności koniecznej do życia pod jednym dachem.Jak doczekacie w małżeństwie pierwszej rocznicy ślubu to będzie sukces.

Jednak ja zdecydowanie przyznam Ci rację, że niezależnie od twojego irytującego zachowania, nikt nie ma prawa Cię zastraszać czy potrząsać Tobą. Zareagowałaś na to właściwie, jest to zdecydowanie zachowanie, które nie powinno mieć miejsca. Nigdy.

Ja nic mądrego nie doradzę, nie zazdroszczę Ci sytuacji. Na pewno będziesz musiała się z nim pogodzić, ale z ustaleniem jasnych granic.
Według mnie wulgarne słowa można wybaczyć, ale wredne uszczypliwe komentarze i próba zastraszania i manipulowania, poprzez wzbudzanie poczucia winy, jest nie do przyjęcia. No ale, każdy ma gdzie indziej postawione granice.

159

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:

Wyobraź sobie, że w dużym mieście hydraulików jest wielu, a za dopłatą przyjadą natychmiastowo, nawet w nocy..

Jassne; już pędzą mało się nie pozabijają...


bemar napisał/a:

ten mail to swoista zaczepka z mojej strony tzw nawiązanie kontaktu. żadne dorzucanie do pieca. zupełnie neutralna sprawa.

ten mail to raczej próba sprowokowania dalszego ciągu kłótni..:)

160

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
zwykły facet napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie ja zaczęłam, to Marcjano i Pitagoras zaczęli swoje złośliwości i pogardliwy ton.
Oj, była walnięta instalacja elektryczna u mnie w domu rodzinnym. W styczniu. Dwa dni siedzieliśmy tylko przy kominku i grzejnikach elektrycznych. Jakoś żyjemy, mimo tego, że ojciec nie umie wink

Bo ktoś kto żyje trochę na tym świecie i coś przeżył wie, że pieniądze to nie wszystko. Zresztą po co szukać jakiś przedziwnych rozwiązań w bardzo prostych sytuacjach. Wystarczy naprawić smile. Ale pożyjesz, zobaczysz smile.

Nie uważam, że pieniądze to wszystko!
Wręcz przeciwnie - właśnie w rodzinach uboższych (np. u koleżanek ze szkoły) zauważyłam, że ludzie strasznie myślą o pieniądzach, o tym żeby w przyszłości mieć pieniadze, pieniadze, pieniądze, pieniądze... tak w kółko. Jak pieniędzy nie brakuje (nie jesteśmy też multimilionerami, po prostu żyjemy na normalnym poziomie, takim średnim w sumie ) to się tak o tym nie myśli i otwiera na wyższe potrzeby: na edukację, na PORZĄDNĄ rozrywkę (nie TV, tylko kino, teatr, matka mnie zabierała do filharmonii, sport, ojciec grywa w tenisa, ja jeździłam konno itd. - kultura jakaś, a nie TV i "Kiepscy" albo "Trudne sprawy"), na pomoc drugiemu człowiekowi - rodzice brali udział w akcjach charytatywnych, nauczyli mnie wrażliwości na cierpienie zwierząt, na zdrowie i zdrowy styl życia itd. Także wcale nie uważam że pieniądze to wszystko.

161

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Proszę o powrót do głównego tematu wątku, pogaduszki, które nie mają nic wspólnego z problemem Autorki możecie prowadzić w prywatnej korespondencji lub w kafejkach. Przypominam, że off-top jest sprzeczny z naszym regulaminem.

162

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Pitagoras ma rację, jesli będziesz tak robić, to owszem zaczepisz go, ale do kolejnej kłótni.

163

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Czekamy zatem na reakcje ...aktualnego małżonka.
Swoja drogą ciekaw jestem dalszego rozwoju wydarzeń. Z osobistych powodów. Bo troszkę podbne - aczkolwiek diametralnie odmienne - powody rozsypania małżeństwa tu widze smile

164

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Może i spowoduje to kłótnię, ale przecież musi wiedzieć, że źle zrobił....

165

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:

Może i spowoduje to kłótnię, ale przecież musi wiedzieć, że źle zrobił....

Tylko, że kłótnia już była, więc nie widzę sensu brnięcia w kolejną, do czego to niby ma doprowadzić? Bo raczej nie do pogodzenia się...

166

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

Kurde zwykły facet... ten mail to swoista zaczepka z mojej strony tzw nawiązanie kontaktu. żadne dorzucanie do pieca. zupełnie neutralna sprawa. nie filozuj wink

Neutralnie to by było jakbyś napisała: Twoja Zona smile. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Daj znać co tam słychać czy odpisał smile.

167

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Autorka--- ktory raz zwialas do rodzicow bo to chyba nie pierwszy?? Po co mieszasz rodzicow w prywatne malzenskie sprawy??  Jak cos nie tak to wiejesz do mamy?? Trzeba bylo isc do kolezanki albo samemu mu kazac spierdalac. Sama przyczyniasz sie do tego ze rodzice przestana lubiec twojego meza i zaczna sie kwasy.

168

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Troche mi to pachnie taką zabawą w dom..
Troche pomieszkaliśmy sobie,ślub a teraz..no cóż,teraz prawdziwe życie..
Bemar kierowanie sie urażona duma to nie jest naprawde dobry pomysł
Bo wy dopiero tak naprawde zaczynacie i przed wami mnóstwo ale to mnóstwo bedzie spięć,niedomówien, cichych dni

A sztuką bedzie umiejętnie wychodzić z sytuacji..
Nie, nie odpuszczac,nie kulić ogon, ale można naprawde delikatnie wybrną z sytuacji..
Rozwiązywanie problemów tekstem " ty sie wyprowadzasz" no wybacz ale jest z deka dziecinne..
Potem dodałaś dramatu do tego wszystkiego..
A powiedz mi jak następnym razem jego uwaga ci nie bedzie pasowac to rzucisz hasło "biore rozwód"
To jest wtedy szantaż..
Więc nim zaczniesz dramatyzowac na skale swiatową zastanów sie czym jest dla ciebie małzeństwo

169

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Zadzwonił- jeszcze zanim przeczytał maila. Przeprosił że zrobił tak a nie inaczej, powiedział że moja decyzja o wyjeździe bardzo go zabolała. ja również powiedziałam przepraszam. Wiemy że przed nami długa droga, ale może tego warta. wracam do domu. Dzięki za wszystkie posty:) również te o ropuchach i księżniczkach:) i te o kapryśnych pannach także:) ale najbardziej dziękuję za te konstruktywne;)

170

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Powodzenia smile

171

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Gorzej jak przeczyta maila i się wkurzy....

172 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-26 12:54:55)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Post poniżej poziomu forum.

173 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-26 12:55:12)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kopciuszek21 napisał/a:

Post poniżej poziomu forum.

Mocne słowa jak na 13 latke smile

174

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

moim zdaniem nie słuchaj aż tak ludzi na forum wszystkich bez wyjątków, tylko każdą radę przemyśl i podpasuj do siebie
bo widać ze niektórzy tutaj pozjadali wszystkie rozumy i bawią się w psychologów, terapeutów
zaraz posypia się na mnie gromy niektórych
ale niektórzy za bardzo wtrącają się w życie ludzi tu piszących, ktoś pisze o jednej rzeczy a zaraz cala ,,terapia,, wywlekanie spraw dotyczących ojca matki itd. , obrażanie się nawzajem, zawiedziona jestem poziomem tym forum bo myślałam ze znalazłam dobre miejsce gdzie można porozmawiać z ludzmi,
widziałam ostatnio ze przyszło wiele ludzi nowych na forum i po paru postach zostali wyśmiani, obrażeni i odeszli
sama tez czasem pisze irytujące rzeczy ale mam nadzieje ze nie az tak jak pare osob z forum, bo nie wszyscy sa tacy, az tak nachalnie i tonem ,,znawcy,,
jest tutaj tez wiele osob którzy tylko jednym zdaniem potrafią podnieść czlwoieka na duchu, postawić do pionu, mi dużo forum pomogło,
samo czytanie historii innych pozwolilo mi uporac się z pewnym problemem ale watku swojego raczej o swoim problemie nie założyłabym teraz i dobrze ze nie zrobiłam tego pare miesięcy temu bo zjadliwy ton paru osob pewnie by mnie skutecznie stad przegonil

175

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Najważniejsze, że się dogadaliście.
Jednak poobserwowałabym go troszkę na Twoim miejscu.

176 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-26 12:55:40)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
thepass napisał/a:
kopciuszek21 napisał/a:

Post poniżej poziomu forum.

Mocne słowa jak na 13 latke smile

Bardziej pasują do złej macochy niż do kopciuszka smile

Bemar powodzenia smile.

177 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-26 10:28:42)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Vian napisał/a:

Bemar, usłyszałaś spierdalaj w reakcji na swoją ukrytą agresję (poczytaj o tym), zastanowiłaś się, co by było, gdybyś po prostu przyjęła jego krytykę i powiedziała "ok, na drugi raz spróbuję inaczej"? Moim zdaniem, skoro awantura się de facto zaczęła od Ciebie, to i od siebie powinnaś zacząć zmiany, wtedy będzie większa szansa uniknąć takich sytuacji z przeszłości. Z nim też możecie spróbować wypracować jakieś strategie, żeby nie bluzgał, np. niech wyjdzie i niech wróci jak się uspokoi.

Ale z Twojej strony fochy muszą odejść.
Z Twoich postów bardzo przebija przekonanie, że Ty jesteś mniej winna, bo nie wydarłaś się, nie bluzgnęłaś, nie zrobiłaś mu siniaka zbyt mocnym chwytem, a to nieprawda. Bierna czy ukryta agresja jest równie, jeśli nie bardziej, raniąca niż jawna (krzyki, wyzwiska, ciskanie rzeczami itd), ponieważ trudniej ją rozpoznać i praktycznie nie można sobie z nią radzić konstruktywnie.

A przeprosić, to się oboje powinniście.

No a ja myślę, że to nie jest tak do końca jak piszesz Vian.
A gdzie jest w małżeństwie/partnerstwie kompromis.
Bez tego nie ma małżeństwa/partnerstwa.
Domyślam się, że możesz powiedzeć, że jak powiedział, że obiadek mu nie smakuje to ona powinna uszy po sobie stulić i powiedzieć " kochanie bardzo przepraszam i zaraz to naprawię" Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Uważam, że nie.
To on powinien zrobić dobry uśmich do złej gry i powiedzieć tak " kochanie, obiad jest pyszny tylko może użyj mniej soli bo będę musiał pójść na piwo", Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Nie raz miałem taką sytuację, że jedzenie gębę mi wykrzywiało, ba nawet tego nie mogłem okazać bo od razu był foch i antura.
Jednak z czasem to zrozumiałem i teraz jestem inny.
Ja nie rozumiałem, że moja żona robi na dwóch etatach, ba nawet na trzech i więcej.
Teraz, oczywiście po czasie ( ale lepiej późno niż wcale najważniejszy jest kompromis i oczywiście  zaufanie i wzajemny szacunek).
Czy to jest dużo?

178

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
mariola856 napisał/a:

moim zdaniem nie słuchaj aż tak ludzi na forum wszystkich bez wyjątków, tylko każdą radę przemyśl i podpasuj do siebie
bo widać ze niektórzy tutaj pozjadali wszystkie rozumy i bawią się w psychologów, terapeutów
zaraz posypia się na mnie gromy niektórych
ale niektórzy za bardzo wtrącają się w życie ludzi tu piszących, ktoś pisze o jednej rzeczy a zaraz cala ,,terapia,, wywlekanie spraw dotyczących ojca matki itd. , obrażanie się nawzajem, zawiedziona jestem poziomem tym forum bo myślałam ze znalazłam dobre miejsce gdzie można porozmawiać z ludzmi,
widziałam ostatnio ze przyszło wiele ludzi nowych na forum i po paru postach zostali wyśmiani, obrażeni i odeszli
sama tez czasem pisze irytujące rzeczy ale mam nadzieje ze nie az tak jak pare osob z forum, bo nie wszyscy sa tacy, az tak nachalnie i tonem ,,znawcy,,
jest tutaj tez wiele osob którzy tylko jednym zdaniem potrafią podnieść czlwoieka na duchu, postawić do pionu, mi dużo forum pomogło,
samo czytanie historii innych pozwolilo mi uporac się z pewnym problemem ale watku swojego raczej o swoim problemie nie założyłabym teraz i dobrze ze nie zrobiłam tego pare miesięcy temu bo zjadliwy ton paru osob pewnie by mnie skutecznie stad przegonil

Nikt święty nie jest, ale rzeczywiście masz rację smile. Jeśli ktoś wchodzi na forum, bo chce otrzymać porady takie jak u psychologa (specjalisty) to się zawiedzie i radzę podchodzić do wszystkich postów z wielkim dystansem. Każdy ma swoje wartości w życiu i jak widać dla jednych spier... to tylko słowo, a dla innych coś nie do przyjęcia (nie oceniam, stwierdzam fakty po przeczytaniu postów). Opinie ludzi pozwalają niejednokrotnie spojrzeć na swoją sytuację w innym świetle (jak inni postrzegają sytuację), co niejednokrotnie pomaga smile.

I to w jaki sposób co poniektórzy wtrącają się do życia co poniektórych uważając, że Oni ZNAJĄ ŻYCIE big_smile smile. Nikt nie zna życia! Myśl jak ono powinno wyglądać według Nas kreuje  OTOCZENIE w którym przebywamy, nasze poglądy i to co przeżyliśmy. Niektórzy do tego nie dorośli, pomimo swojego wieku. Radze to olewać i nie karmić trolli. Trzeba wiedzieć kiedy kończy się konstruktywna rozmowa.

Bemar życzę Ci udanego związku i tego abyście w przyszłości umieli konstruktywnie rozwiązywać problemy smile. I abyś nie uciekła z forum sad.

179

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Owszem. Natomiast dość zabawne jest opowiadać o codzienności i codziennych obowiązkach, sporach, czy też po prostu wspólnym życiu.... nigdy takiego życia nie zaznając. To jest zwykłe teoretyzowanie. Ja będąc młodzieniaszkiem na studiach też miałem dość wypaczony pogląd na życie. Też szefowałem kołom naukowym (byłem przewodniczącym zarządu wszystkich kół naukowych w uczelni, a przy okazji przewodniczących samorządu i członkiem parlamentu studentów RP), też dużo działałem na uczelni, ale.... to się nijak nie ma do życia po studiach.
Ludzie w złości często mówiąc złe rzeczy, tak naprawdę tak nie myśląc. Z jednej strony nie dziwię się facetowi, bo wiem jak zaognianie sytuacji przez kobietę potrafi wyprowadzić z równowagi, kiedy ty chcesz się pogodzić, ale zareagował mimo wszystko zbyt gwałtownie. Ja swojej żony nigdy nie uderzyłem, nie szturchnąłem ani nie odepchnąłem, mimo że miałem momenty totalnego szału. Wtedy wychodzę z domu i wracam jak się uspokoję. A jakby moje małżeństwo miało się rozpaść z powodu tego, że ktoś komuś brzydko powiedział to by się rozpadło dawno. Ale my potrafimy rozmawiać i nie unosimy się honorem.

180

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

mój mąż powiedział do mnie spierd...
a nie można było powiedzieć: you too

181

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
mariola856 napisał/a:

bo widać ze niektórzy tutaj pozjadali wszystkie rozumy i bawią się w psychologów, terapeutów

Ty ze swoją radą, że z pewnością będzie jeszcze gorzej na pewno wspomogłaś autorkę smile. Dystansu trochę do forum bo to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji.

182 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-26 12:15:20)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
zwykły facet napisał/a:
mariola856 napisał/a:

bo widać ze niektórzy tutaj pozjadali wszystkie rozumy i bawią się w psychologów, terapeutów

Ty ze swoją radą, że z pewnością będzie jeszcze gorzej na pewno wspomogłaś autorkę smile. Dystansu trochę do forum bo to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji.

być może i tak:) a dystans należy mieć do wszystkiego,
a z tym ze będzie jeszcze gorzej to chodziło mi o to, ze jeśli ktoś odważy się raz na takie słowa, na szarpanie to bardzo prawdopodobne ze zrobi to kolejny i kolejny raz
niepotrzebnie pisałam ze na pewno, zależy wszystko od tego jak się dogadają, dobrze ze to maz pierwszy się odezwał bo to on zawinil a nie ona

183 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-26 12:18:30)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Nieprawda, że to zrobi. Ja tak powiedziałem wiele lat temu i teraz się powstrzymuję. Trzeba wyciągać wnioski ze złych zachowań.
Wina była po obu stronach.

184 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-26 12:37:38)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

oby tak było, może się dogadają, słowa wiadomo mowi się czasem szybciej niż myśli, bardziej niepokojące jest to szarpanie,
każdy mowi na swoim przykładzie czy obserwacjach innych ludzi, ale może będzie tutaj ok, to młode malzenstwo, wiadomo trzeba się dotrzeć:)
moim zdaniem dobrze dziewczyna zrobila ze się wyprowadzila na te pare dni, może to dziecinne ale przynajmniej były konsekwencje jego zachowania

185

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
bemar napisał/a:

Chyba nikt nie wie jak okropnie się czuję. Mój mąż- ten sam, który dwa miesiące temu ślubował mi miłośc przed Bogiem w sobotni poranek powiedział do mnie spierd.... Dlaczego? No właśnie dlaczego? Zaczęło się jak zwykle od bzdury...w piątek nie smakował mu obiad więc stwierdziłam że sam będzie gotował. Przyszedł próbował drobnymi żartami (według niego) oczyścic atmosferę i kierował różne przytyki w moją stronę np. hasło "co może uciekniesz i wyjedziesz do rodziców"? Zatem stwierdziłam, że wyjeżdżam. Na co on wpadł w szał w wykrzyczał mi że "spie...łam mu życie i po co za niego wychodziłam". Zrobiło mi się okrutnie przykro, okrutnie. Na moje słowa że nas już nie ma zareagował bardzo agresywnie...mocno ścisnął mnie za ramiona i przycisnął do okna- bałam się ...bardzo...własnego męża. Rozpłakałam się... przeprosił. Jeszcze w nocy prosił żebym nie wyjeżdżała, po czym w sobotni poranek zapytał się mnie czy wyjeżdżam na moje stwierdzenie że tak zareagował krzykiem: "to pakuj się w tej chwili i jedz JUŻ" Gdy mu odpowiedziałam: człowieku odczep się on odpowiedział:"powiem ci łagodnie spierd..."
Wyjechałam...od soboty mieszkam u rodziców, czuje się koszmarnie, dwa miesiące po ślubie. Od soboty nawet nie zadzwonił i nie przeprosił. Boli ...bardzo boli...

Przeczytałam cały wątek i  jestem zniesmaczona. Wszyscy tu podkreślają no jak on mógł powiedzieć spierrr no jak do przyszłej matki swoich dzieci, do Żony przez duże Ż.

Autorka sama mówi że to człowiek dobry, spokojny wręcz flegmatyczny. Już czuję co ten człowiek przeszedł w trakcie tej kłótni i po wyjeździe żonki.

Twój mąż pewnie oczy przecierał ze zdumienia że osoba która mu ślubowała trwać przy nim w przeciwnościach losu tak łatwo rezygnuje i zmywa się do rodziców.
Pyskówka na temat zupy  ok chciał pania rozśmieszyć bo widział że ja to zabodło, wiadomo Pani zona poczuła się obrażona a tu zamiast poprawy Pani zona idzie dalej i kop w jaja pakuje sie i odchodzi z sentencja na ustach "Nas już niema"
Dostała bym białej gorączki na miejscu chłopa, zrobienie z niego potwora jakby co najmniej napluł na nią i odchodzę.

Nie szanujesz ty dziewczyno swojego męża wiec on nie poszanował ciebie. Stwierdzasz mu co ma być dwukrotnie i ona ma cicho to akceptować. Bo ty Stwierdzasz i gitara...

Nie odzyskasz juz pewnie w 100 procentach jego szacunku bo co gdy przyjdą prawdziwe kłopoty- brak pracy, utrata zdrowia co wtedy mąż  nieudacznik zostanie sam no nie, a ty spakowana pojedziesz do mamusi.
Poniżyłaś swojego męża odchodząc do ojców, jak on im w twarz spojrzy nie potrafił zadbać o zona że musiała w pospiechu uciekać.
Dla twojego męża kłótnia wynikła z krytyki obiadu i tylko to zakoduje, że głupota spowodowała twoje odejście.
Zamiast rozwiązywać problemy ty uciekasz, udajesz nadąsana i oczekujesz lizania butów gdy wracasz.
Ile razy jeszcze dasz mężowi odczuć że wybaczyłaś ale mu przypomnisz jeszcze nie raz?

Jego przekleństwo przy twojej decyzji ucieczki to mniejszy kaliber. Co byś zrobiła gdyby twój mąż w akcie desperacji że rodzina mu się rozpadła zabił by się np?
Przecież pół nocy cie przepraszał a ty mimo to odeszłaś jak byś spojrzała rodzinie męża i swojej w oczy gdyby  coś sobie zrobił?

Pogodziliście się ostatecznie ale i tak musiałaś mu przypomnieć wbijając szpile. Dziecinna jesteś, twoi rodzice widząc cie z torbami powinni cie odesłać do męża żebyś nauczyła się rozwiązywać konflikty a nie uciekać.
Chciałaś założyć rodzinę to teraz o nią dbaj, szanuj i umacniaj by byle dziadostwo nie rozwaliło ci małżeństwa.
Na koniec pytanie małe- Nie było ci wstyd wracać do rodziców 2 miesiące po ślubie?Mogłaś do znajomych jakiś na noc pojechać a nie wmieszać w to teściów męża.
Nie rozumiesz że poniżyłaś go i to dwukrotnie co najmniej?

186

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
kammiś napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Powód kłótni z dupy wzięty, serio.
Jak nie umiesz gotować, to się naucz, to nie boli, to raz.
Dwa, jak szantażujesz, że wyjdziesz z domu i nie wrócisz, to się nie dziw, że Ci ktoś odpowie ''a to idź''. Bo to typowa reakcja.
Trzy, związek dorosłych ludzi, to nie tylko przytulanie i buziaczki. Czasem są spory, czasem polecą przykre słowa, bywa.

Jedyne, do czego nie miał prawa, to do popchnięcia Cię i szarpnięcia. Nie miał i gdyby mój mąż zrobił coś takiego, to by miał przewalone. I zastanowiłabym się na Twoim miejscu, czy chcesz być z facetem, który robi takie rzeczy. Bo przemocy fizycznej NIC nie usprawiedliwia.

A ja się nie zgodzę.
Ja na przykład nie życzę sobie przekleństw z czyjejkolwiek strony. Sama nikomu nigdy nie powiedziałam "spier..." i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś - bliska osoba w dodatku, podejrzewam że słowa obcej osoby nie byłyby dla mnie istotne - tak się do mnie odnosiła. Nigdy nie słyszałam, żeby ojciec do matki powiedział "spierd..." Jest też coś takiego jak przemoc psychiczna.

"Jak nie umiesz gotować, to się naucz, to nie boli" - a czy kobieta jest kurą domową? Na Boga, czy kobieta wstępując w związek (nie ważne czy małżeński, czy jakiś inny bardziej trwały) ma obowiązek umieć gotować bo "misiowi" zachce się jeść? A nie może sam sobie zrobić???

Sama mam faceta (nie męża) od niedawna i już nie raz słyszałam, że "powinnam bardziej o niego dbać". O co oczywiście chodziło? Tylko i wyłącznie o jedzenie. A ja nie jestem pomocą kuchenną, żeby stać przy garach i specjalnie się uczyć. Ja sama z głodu nie umrę, wiem co sobie zrobić, albo wyjść i zjeść na mieście i mi tp odpowiada. Może zjeść ze mną. Jak nie pasuje to niech je co innego, nie mój problem.

Niech facet przestanie robić sobie z żony służącą i kucharkę i to w dodatku jeszcze wybrzydzać.
Ja mam do tego takie podejściej - podam przykład naszego króciutkiego dialogi z zeszłego tygodnia chyba, jak został u mnie na 3 dni.
F: głodny jestem
Ja: czuj się jak u siebie, możesz brać wszystko z lodówki i szafek.
F: ale tu są same jogurty, płatki, ryż, owoce, a chciałbym coś na obiad.
Ja: to skocz do sklepu albo zrób z tego co jest.
F (za godzinę): a może wyjdziemy na jakąś kolację, co?
big_smile big_smile big_smile

Jak się od początku faceta przyzwyczai do usługiwania mu, to potem właśnie takie rzeczy wychodzą, z wybrzydzaniem w dodatku.
I myślę że trzeba się zastanowić nad szacunkiem faceta do żony, a nie dawać jej rady, żeby się nauczyła gotować.

Ja bardzo dobrze rozumiem Twój bunt przeciwko usługiwaniu" misiom "wykorzystywaniu kobiety w kuchni itp.. ale Ty przesadzasz ze swoim myśleniem, ja też nie jestem typową kura domową ale dom,rodzina,ciepło i atmosfera również składa się z kucharzenia i naprawdę miło jest nieraz przygotować ten obiadek dla męża czy partnera, mi to sprawia przyjemność, często też  mąż garnie się do pomocy, nie wyobrażam sobie takiego podejścia jakie masz Ty,to nie do końca jest fair, bo przecież można robić wspólnie te obiadki na tym polega partnerstwo.. a nie głodny jesteś to zrób coś z niczego albo idź do sklepu,

187

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
phaya79 napisał/a:

mój mąż powiedział do mnie spierd...
a nie można było powiedzieć: you too

Gdyby był OK tak by powiedział.
Ale niestety nie jest OK i dlatego powiedział spier***aj.
Smutne to bo świadczy o braku szacunku.
Ja to porównuję do takich przypadków kiedy facet pluję na kobietę a ona wyciera twarz i mówi, że pada, albo leję ją, szarpie a ona mówi, że to chyba trzęsienie ziemii.
Masakra

188

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

To była tylko odpowiedź na prowokacje żonki. A żonka szanowała swojego męża prowokując go?

189 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-26 12:56:08)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
różyczka napisał/a:
bemar napisał/a:

Chyba nikt nie wie jak okropnie się czuję. Mój mąż- ten sam, który dwa miesiące temu ślubował mi miłośc przed Bogiem w sobotni poranek powiedział do mnie spierd.... Dlaczego? No właśnie dlaczego? Zaczęło się jak zwykle od bzdury...w piątek nie smakował mu obiad więc stwierdziłam że sam będzie gotował. Przyszedł próbował drobnymi żartami (według niego) oczyścic atmosferę i kierował różne przytyki w moją stronę np. hasło "co może uciekniesz i wyjedziesz do rodziców"? Zatem stwierdziłam, że wyjeżdżam. Na co on wpadł w szał w wykrzyczał mi że "spie...łam mu życie i po co za niego wychodziłam". Zrobiło mi się okrutnie przykro, okrutnie. Na moje słowa że nas już nie ma zareagował bardzo agresywnie...mocno ścisnął mnie za ramiona i przycisnął do okna- bałam się ...bardzo...własnego męża. Rozpłakałam się... przeprosił. Jeszcze w nocy prosił żebym nie wyjeżdżała, po czym w sobotni poranek zapytał się mnie czy wyjeżdżam na moje stwierdzenie że tak zareagował krzykiem: "to pakuj się w tej chwili i jedz JUŻ" Gdy mu odpowiedziałam: człowieku odczep się on odpowiedział:"powiem ci łagodnie spierd..."
Wyjechałam...od soboty mieszkam u rodziców, czuje się koszmarnie, dwa miesiące po ślubie. Od soboty nawet nie zadzwonił i nie przeprosił. Boli ...bardzo boli...

Przeczytałam cały wątek i  jestem zniesmaczona. Wszyscy tu podkreślają no jak on mógł powiedzieć spierrr no jak do przyszłej matki swoich dzieci, do Żony przez duże Ż.

Autorka sama mówi że to człowiek dobry, spokojny wręcz flegmatyczny. Już czuję co ten człowiek przeszedł w trakcie tej kłótni i po wyjeździe żonki.

Twój mąż pewnie oczy przecierał ze zdumienia że osoba która mu ślubowała trwać przy nim w przeciwnościach losu tak łatwo rezygnuje i zmywa się do rodziców.
Pyskówka na temat zupy  ok chciał pania rozśmieszyć bo widział że ja to zabodło, wiadomo Pani zona poczuła się obrażona a tu zamiast poprawy Pani zona idzie dalej i kop w jaja pakuje sie i odchodzi z sentencja na ustach "Nas już niema"
Dostała bym białej gorączki na miejscu chłopa, zrobienie z niego potwora jakby co najmniej napluł na nią i odchodzę.

Nie szanujesz ty dziewczyno swojego męża wiec on nie poszanował ciebie. Stwierdzasz mu co ma być dwukrotnie i ona ma cicho to akceptować. Bo ty Stwierdzasz i gitara...

Nie odzyskasz juz pewnie w 100 procentach jego szacunku bo co gdy przyjdą prawdziwe kłopoty- brak pracy, utrata zdrowia co wtedy mąż  nieudacznik zostanie sam no nie, a ty spakowana pojedziesz do mamusi.
Poniżyłaś swojego męża odchodząc do ojców, jak on im w twarz spojrzy nie potrafił zadbać o zona że musiała w pospiechu uciekać.
Dla twojego męża kłótnia wynikła z krytyki obiadu i tylko to zakoduje, że głupota spowodowała twoje odejście.
Zamiast rozwiązywać problemy ty uciekasz, udajesz nadąsana i oczekujesz lizania butów gdy wracasz.
Ile razy jeszcze dasz mężowi odczuć że wybaczyłaś ale mu przypomnisz jeszcze nie raz?

Jego przekleństwo przy twojej decyzji ucieczki to mniejszy kaliber. Co byś zrobiła gdyby twój mąż w akcie desperacji że rodzina mu się rozpadła zabił by się np?
Przecież pół nocy cie przepraszał a ty mimo to odeszłaś jak byś spojrzała rodzinie męża i swojej w oczy gdyby  coś sobie zrobił?

Pogodziliście się ostatecznie ale i tak musiałaś mu przypomnieć wbijając szpile. Dziecinna jesteś, twoi rodzice widząc cie z torbami powinni cie odesłać do męża żebyś nauczyła się rozwiązywać konflikty a nie uciekać.
Chciałaś założyć rodzinę to teraz o nią dbaj, szanuj i umacniaj by byle dziadostwo nie rozwaliło ci małżeństwa.
Na koniec pytanie małe- Nie było ci wstyd wracać do rodziców 2 miesiące po ślubie?Mogłaś do znajomych jakiś na noc pojechać a nie wmieszać w to teściów męża.
Nie rozumiesz że poniżyłaś go i to dwukrotnie co najmniej?

gdyby ja pobil dotkliwie to tez by miał usparwiedliwienie
a gdyby go zdradziła a to poniżenie mężczyzny to tez mialby prawo wyzwać i pobic ?
nie wierze ze ktoś ma takie poglądy

nie przesadzajmy z ta prowokacja i brakiem szacunku ze strony dziewczyny,
to raczej on wyolbrzymia problemy

ona nie odzyska szacunku a on odzyska w całości? raczej nie,
obydwoje sa winni, ale on dużo dużo bardziej bo to on szarpal i wyzywal a nie ona!

190

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:

Nieprawda, że to zrobi. Ja tak powiedziałem wiele lat temu i teraz się powstrzymuję. Trzeba wyciągać wnioski ze złych zachowań.
Wina była po obu stronach.

Zawsze są wyjątki, ale niestety nie jest ich za dużo.
Jeżeli raz zdradził/a to zrobi to jeszcze raz, jeżeli podniósł/a rękę to zrobi to jeszcze raz.
Owsem, są wyjątki, które wyciągają wnioski z popełnionych błędów.
Tylko niestety są to nieliczne przypadki.

191 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-26 12:50:12)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
mariola856 napisał/a:

nie przesadzajmy z ta prowokacja i brakiem szacunku ze strony dziewczyny,
to raczej on wyolbrzymia problemy

W jaki sposób on wyolbrzymia problemy? Nic takiego nie zauważyłem. On tylko odpowiedział na prowokacje. To nie on kazał jej się wynosić, tylko ona zagroziła, a on tylko odpowiedział, że jeśli ma taką ochotę to proszę bardzo.

192

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:

To była tylko odpowiedź na prowokacje żonki. A żonka szanowała swojego męża prowokując go?

Czyli według Ciebie to najlepsza metoda to:
Oko za oko;
ząb za ząb;
zdrada za zdradę.

Żonka czy mąż podniesie głos to trzeba odpłacić tym samym, żonka czy mąż się puści to my to samo mamy zrobić Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Czy to rozwiąże problem?
Ja mówię, że nie rozwiąże a wręcz przeciwnie.
Już nie raz mówiłem, że kompromis w małżeństwie/ partnerstwie jest bezcenny.

193 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-26 12:53:29)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Ja nic nie napisałem o rozwiązaniu problemu tylko odniosłem się do tematu. O sytuacji jaka miała miejsca. A fakt jest taki, że facet został sprowokowany. Jak próbował sytuację załagodzić to spotkał się z fochem. Winne są obie strony. Bez wątpienia. Natomiast daleko mi do doszukiwania się dramatyzmu jakie opisują tu niektóre osoby. Facet się odezwał. Wie więc, że źle się zachował. Facet więc dwukrotnie wykonał krok, żeby załagodzić sytuację.

194 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-08-26 14:04:05)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...
Marcjano napisał/a:

W jaki sposób on wyolbrzymia problemy? Nic takiego nie zauważyłem. On tylko odpowiedział na prowokacje. To nie on kazał jej się wynosić, tylko ona zagroziła, a on tylko odpowiedział, że jeśli ma taką ochotę to proszę bardzo.

Marcjano z całym szacunkiem, ale wybacz ja w jej zachowaniu nie widzę nic złego.
Każda kobieta i każdy facet chce trochę szacunku, docenienia, uznania ze strony partnera.
Czy według Ciebie powiedzenie spierd**aj  i ją poszarpał to jest właśnie okazaniem tego Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Dlatego będąc na jej miejscu zachowałbym się tak samo tym bardziej, że to miało miejsce 2 miesiące po ślubie.
Jestem przekonany, iż myśli, że jak to jest jego żona to na zawsze.
Niestety to goofno prawda i oby nie obudził się z ręką w nocniku.
Na tym forum można zapoznać się z wieloma wątkami gdzie facet płacze, rozpacza, że zaniedbał swoją żonę, kobietę a ona od niego odeszła.
Wiesz każdy chce być kochany, doceniany, potrzebny etc. a w partnerstwie są dwie osoby a nie tylko jedna.

195 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-08-26 13:01:12)

Odp: mój mąż powiedział do mnie spierd...

Co nie oznacza automatycznie, że nie można skrytykować jeśli np. ktoś zrobił coś niedobrego. Bo to już zaczyna być chore. Najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa. Trzeba mieć też świadomość, że nie jest się idealnym i nie wszystko się potrafi zrobić, a nie reagować fochem jeśli ktoś stwierdzi, że coś nie wyszło.

Posty [ 131 do 195 z 519 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój mąż powiedział do mnie spierd...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026