Witam. Z moją kobietą jesteśmy od 4-lat w związku, nawet zdążyliśmy się zaręczyć, ostatnimi czasy coś nam się nie układało i tak powolutku, powolutku wszystko się kumulowało, aż w końcu pękło, wykrzyczeliśmy sobie swoje żale, właściwie to ona robiła i powiedziała mi, że chce przerwy ode mnie, że coś się chyba wypaliło.. Początkowo chciałem z nią rozmawiać, ale za moment doszedłem do wniosku, że to i tak nie ma sensu więc odpuściłem. Po jednym dniu zacząłem pisać sms wiadomej treści, że przepraszam etc. i to był chyba błąd bo ona zaczęła kręcić, że ona potrzebuje czasu, że kocha mnie, ale nie chce już tak żyć w takim związku, za moment znów, że czasu chce, ale czy to coś da to nie jest pewna.. No i tak w kółko.. No i w końcu jako urażony samiec Alfa napisałem jej sms, że mam dość tych jej gierek i żeby się określiła jasno i wyraźnie bo mogę czekać w nieskończoność i tak się niczego nie doczekam. Odpisała tylko:"Dobrze, koniec kropka".. I teraz nie wiem jak interpretować jej słowa - mam wrażenie, że je wymusiłem i z dwojga złego wolała wolała teraz tak napisać bym jej dał spokój, ale z drugiej strony może coś w tym być..? Dodam tylko, że ja mam 24 lata ona zaś 23. Oczywiście musiałem o czymś zapomnieć
po którymś tam sms napisała, że to nie ma sensu by wracać do siebie bo ona musi poczuć potrzebę powrotu... To w takim wielkim skrócie, za wszystkie opinie dziękuję:)
To jest Twój pierwszy post. I wychodzi na to że jednak rozmawialiscie, że jednak powiedziała Ci w cztery oczy o co jej chodzi, że to Ty odpusciles rozmowę i to Ty zacząłeś wyjaśniać problemy smsami następnego dnia. I doczekałes się konkretnego koniec. Tylko Ty wolales się uczepic myśli że może jednak było to wymuszone. I to nie ona trzyma Cię jako koło zapasowe tylko Ty się w takiej pozycji ustawiasz.