Zachowajcie umiar... jeśli chcecie zachować człowieczeństwo.
jaka jest miara umiaru? ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zachowajcie umiar... jeśli chcecie zachować człowieczeństwo.
jaka jest miara umiaru? ![]()
Podobne tematy
Animus napisał/a:Zachowajcie umiar... jeśli chcecie zachować człowieczeństwo.
jaka jest miara umiaru?
Umiar jest "bezkresny" 
Nie widać początku i końca.
" Zło jest w systemie, a nie w ludziach. "
I tu i tu. Tak mi sie skojarzyl piekny film "Osada".
ryba81 napisał/a:Rozumiem ze te ustalenia miedzy wami według Twojej wiedzy są nadal aktualne ??
Ja mysle ze oni własnie kalkuluja jak wyjsc z tego własnie obronna reka ( wasza obopólna wina rozpadu małżeństwa ) , mąż zdaje sobie sprawę ze możesz starać sie również o alimenty nie tylko na dziecko ale również na siebie . Nagranie jest chyba jedynym dowodem przeciwko niemu i dlatego chciał oryginał .
ewentualnie kochanka boi sie ze dasz nagranie jej mężowi i on również wykorzysta to przeciwko niej podczas ich rozwodu .Ryba, z deklaracji męża wynika, że są aktualne, ale jesli nie są to prawdopodobnie dowiem się o tym dopiero na rozprawie.
Alimentów na mnie dopóki mam obecną pracę na pewno nie będzie musiał płacić, bo moja pensja zdecydowanie przewyższa jego, ale fakt nie wiadomo co się stanie za 10 lat...
Być może zakumał jakie konsekwencje niesie za sobą orzeczenie o winie.Wierzę, że nie miał złych intencji... Jeszcze....
Absolutnie nie powinnas mu oddawac zadnego filmui i mozesz zapomniec o jakimkolwiek zaufaniu.. Ta osoba z ktora przezylas tyle lat juz nie istnieje i uwierz mi ,ze wykorzysta kazda szanse zeby mu, im bylo lepiej.
Ojoj! Jacy biedni ci panowie, ojoj...wszak oni wręcz zmuszeni są zdradzić. Wszak żona niedopiescila, zupę przesoliła, śmiała o 5 minut dłużej łazienkę zajmować ( nomen omen, żeby mu się bardziej podobać, poczynia różne kosmetyczne zabiegi).
A on taki biedny żuczek, Bozia języka w gębie nie dała i on nie wie, że dorosłość tym się objawia, że się mówi, rozmawia, dyskutuje, zgłasza swe potrzeby...
A on biedny zmuszony jest siedzieć przed tv, wszak przykuła go ta wstrętna żona do fotela i jeszcze zmusza go do picia tego wstrętnego piwa!A jakby miał jeden czy drugi trochę więcej rozumku pod kopulką, to walnąłby pięścią w stół, może żona by oczy otworzyła...
Ale nie, po co się wysilać, po co próbować, najprościej iść na łatwiznę.No to inna doceni jego przymioty...wszak on jest taki wspaniały, czuły, doceniający, adorujący, kochający, widzi starania swej kobiety, mówi jej że ją kocha, nie, nie...nie tylko w dniu ślubu. Ideał po prostu! A że żona nie docenia tego ideału? No cóż jej strata!
A co do radości dziecka... Oczywistym jest, że wolałoby mieć pod dachem oboje rodziców. Ale jeśli to bycie rodziców razem, oznacza dla dziecka tylko stres i łzy, to zdarza się że odczuwa ulgę, gdy zostaje z tym rodzicem przy którym czuje się bezpieczniej.
A dzieci są jak otwarta księga... I uważny obserwator doskonale rozpozna, czy radość jest prawdziwa, czy to smiech przez łzy.P.s
A niektorym polecam częstsze zaglądanie do slownika, aby znaleźć sobie wytłumaczenie niektórych pojęć.
Polecam na początek sprawdzić różnicę między ignorowaniem a ignorancją, aby właśnie ową ignorancją się nie kompromitować.
Dziewczyny, troche moze przesadzacie,ze to tylko faceci tak robia. Kobiety w wielu przypadkach zachowuja sie tak samo. Oczywiscie ja mialem podobna sytuacje (moze nie dowiedzialem sie w taki sposob) i tez moje zycie leglo w gruzach. Niestety w takich przypadkach nie ma chyba reguly czy to kobieta czy mezczyzna, wszystko zalezy od czlowieka i od jego systemu wartosci.
moniaCo napisał/a:Są wyjątki, a ja nie straciłam jeszcze wiary w ród męski.
Bardzo się cieszę, MoniaCo, że tu osiągamy przynajmniej pewien konsensus. Tyle, że ja nie tracę wiary w możliwość dobrej komunikacji i w tworzenie zgodnych relacji interpersonalnych niezależnie od płci i rodu.
I zwaśnione rody Montecchich i Capuletoch zawsze mogą zrozumieć swoje błędne postawy, rozpoznać fałszywe idee i zmodyfikować zachowania, zanim dojdzie do tragedii.
Dlatego wierzę w formułę "... póki śmierć nas nie rozłączy." Życie nauczyło mnie pokory wobec przyszłości.
Ale może być też i tak, że formułę się zmieni, na przykład na taką: "Ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę póki sąd nas nie rozłączy." Może nawet taka formuła byłaby... bardziej konstruktywna... ?
Chyba ta nowa formulka , bylaby lepsza. Ludzie w dzisiejszych czasach gonia za innymy rzeczami, maja czasami wyznaczone jakies nieziemskie cele, zapominajac po drodze o sprawach ktore powinny byc wazniejsze. Tylko wlasnie jest taki problem , ze niektorym ludziom zawsze bedzie malo ...
Absolutnie nie powinnas mu oddawac zadnego filmui i mozesz zapomniec o jakimkolwiek zaufaniu.. Ta osoba z ktora przezylas tyle lat juz nie istnieje i uwierz mi ,ze wykorzysta kazda szanse zeby mu, im bylo lepiej.
Ja jeszcze wierzę, że mąż zakończy to uczciwie.... Fakt nie ufam mu już, ale może ze względu na naszą córkę nie będzie chciał nagle walczyć. Jeśli zaczniemy walczyć, straci na tym cała nasza trójka.
Choć z drugiej strony mam poczucie, że on chce to szybko zakończyć, chce tworzyć "legalny nowy dom". Jego kochanka ma wprowadzić się oficjalnie po naszym i ich rozwodzie.
Mam nadzieje, ze masz racje, ale po swoim rozwodzie moje myslenie odnosnie ex sie totalnie zminilo. Nadal ja chyba kocham , ale to co uslyszalem na swoj temat w sadzie, wszystkei klamstwa padajace z jej ust z usmiechem na twarzy...tez sie nigdy tego nie spodziewalem.. . niestety ludzie robia co jest najkorzystniejsze dla nich, nie dla kogos innego. Poza tym w tym momencie juz jestes chyba dla niego po prostu kims z przeszlosci...wiem ,z e to jest przykre..
Tomku, własnie tego mogę nie zdzierżyć, bo ja to uczciwość sobie bardzo cenię... kłamstwo prosto w oczy... brrrr. Obym nie musiała tego doświadczać. To, że jestem jego przeszłością wiem.... dlatego też staram się uczynić przeszłość z niego i póki co, małymi krokami odcinam się. A mieliście jakies ustalenia z ex dot. rozwódu? Bo mój m. kiedy dostał pozew z sadu z prosbą o ustosunkowanie się i powołanie ewentualnych świadków podtrzymał pisemnie wersję "rozwód z jego winy bez świadków i dowodów z jego strony".
Joanka
i tak trzymaj, oby nie zmienił zdania i pamiętaj na samym końcu chodzi tylko o kasę. Pamiętam jak moja nianiu mi tak mówiła, bardzo się bulwersowałam, to było nie do pomyślenia, mój jeszcze wtedy mąż, taki dobry człowiek, tyle ludziom pomagaliśmy bezinteresownie, on też, to wprost niewiarygodne, a jednak...myliłam się. Jak człowiek wchodzi na drogę zła, to potem idzie lawina.
Tomku, własnie tego mogę nie zdzierżyć, bo ja to uczciwość sobie bardzo cenię... kłamstwo prosto w oczy... brrrr. Obym nie musiała tego doświadczać. To, że jestem jego przeszłością wiem.... dlatego też staram się uczynić przeszłość z niego i póki co, małymi krokami odcinam się. A mieliście jakies ustalenia z ex dot. rozwódu? Bo mój m. kiedy dostał pozew z sadu z prosbą o ustosunkowanie się i powołanie ewentualnych świadków podtrzymał pisemnie wersję "rozwód z jego winy bez świadków i dowodów z jego strony".
Oczywiscie,ze mielismy ustalenia.. Ale jak to w zyciu przy rozwodach bywa rzadko sie zdarza, ze wszystko idzie tak jak bylo wczesniej ustalone... Zona wyciagnela wszystkie oszczednosci (o co bym sie jej w zyciu nie spodziewal), mialo to pojsc pol na pol, ale oczywiscie pozniej pieniadze na cos poszly ( zarabia dwukrotnie wiecej ode mnie). Mowie tylko z wlasnego doswiadczenia i mama nadzieje ,ze w twojeje sytuacji bedzie inaczej.
Teraz musisz znalezc jak najwiecej zajec dla siebie, zadabac , rozbudowac...Mimo wszystko sa jeszcze ciezkie chwile przed Toba. Jesli kochalas, mialas wizje wspolnego starzenia sie i to wszystko pryslo to napewno nie bedzie lekko. Kazdy mowi potrzebny czas, tylko ile? Jak mozna po czyms takim zaufac innej osobie? Jak zbudowac zycie na nowo? Ludzie mowia, ze bedzie lepiej, ze spotkamy kogos jeszcze na swej drodze, kogos kogo pokochamy, moze w inny sposob. Mi w tym momencie jest ciezko w to uwierzyc, ale trzeba byc jak najbardziej pozytywnym i brnac malymi krokami do przodu- dzien po dniu- i korzystac z zycia, moze wcale nie bedzie gorsze, po prostu inne...
...trzeba byc jak najbardziej pozytywnym i brnac malymi krokami do przodu- dzien po dniu- i korzystac z zycia, moze wcale nie bedzie gorsze, po prostu inne...
Pięknie Tomek, pięknie ![]()
Dziękuję Wam, że odzieracie mnie ze złudzeń, w końcu zawsze to lepiej mieć miła niespodziankę, niż znienacka nóż wbity w plecy.
Choć chyba tam gdzieś w środku wierzę w mojego m. Za 40 dni dowiem się ile było warte nasze małżeństwo..., czy umiemy je chociaż zakończyć na poziomie.
Ale tak z drugiej strony, czasem myślę jak ja bym się zachowała, gdybym to ja się zdradzała, co bym zrobiła.... Czy byłabym taka uczciwa jak zawsze, czy walczyłabym o przetrwanie... jak większość naszych współmałżonków...
Tomku... z waszą wspólną kasą to dla mnie szok... Jak tacy ludzie później patrzą na swoje odbicie w lustrze....
Tak już poza tematem... wiem, że sąd interesują tylko aktywa..., a co jeśli mieszkanie jest na kredyt i zostało jeszcze 20 lat spłaty?
Mąż wyprowadził się do matki, ma gdzie mieszkać, ja wystartowałam o dość niskie alimenty 400 zł + mieszkanie zostaje u mnie.
Po rozwodzie kredyt chcemy przepisać na mnie i notarialnie spisać umowę, że mąż będzie płacił 1/3 raty, a docelowo mieszkanie po mojej śmierci będzie własnością tylko i wyłącznie naszej córki. Szczęśliwie mamy niską ratę. Na ten moment jego koszt wynosi 120 zł.
Czyli suma przelewów, od których absolutnie się nie uchyla wynosi 520 zł miesięcznie. Sam zaraz po otrzymaniu pensji, przelewa mi pieniądze. Dlatego w niego jeszcze wierze, bo sam bez wyroku przelewa to co ustaliliśmy wspólnie, no dobra i pewnie dlatego, że wiem, iż kiedyś był uczciwy.... Chyba :-)
Joanko, w moim przypadku było tak jak ustaliliśmy przed rozwodem.
Eks nie wyskoczył z niczym niespodziewanym.
Miałam szczęście w nieszczęściu. Wiele osób mi to mówi.
Liczę na takie szczęście jak Ty Monia :-)
Czyli są jeszcze faceci, którzy dotrzymują słowa pomimo zdrady.
Wbrew pozorom to budujące, że mimo wszystko nie są skończonymi bydlakami.
Tylko prawie skończonymi:-)
Joanka
czas pokaże, ale bądź przygotowana na każdą ewentualność. Trzymaj się ciepło!
Kiepski dziś dzień... Weekendy mnie pogrążają. O ile w tygodniu, w dzikim pędzie nie mam czasu na rozpacz... to wolne dni... kompletna porażka.
Wiem, że to koniec, wiem, że nasz czas się zakończył, mąż go ciachnął niczym rybę do obiadu, piekielnie ostrym nożem.
Jednak jest we mnie jakaś pustka i ogromny żal, że to mi się wydarzyło. Codziennie proszę mojego Boga o łaskę dla mnie i dla mojej córki..., a dziś siedzę i wyję całkowicie rozsypana ;-( Młoda pojechała do taty, to mogę sobie wyć..
Od połowy czerwca chodziłam do dietetyczki, szło fantastycznie, zdrowe mądre żywienie, cera promienna, waga pięknie spadała... Teraz już tylko nieskutecznie walczę o to, żeby się nie nażreć i nie przytyć. Dziś mam dylemat. Obiecałam dietetyczce, że ruszę do przodu, ponownie zrobiłam krok do tyłu.... We wtorek wizyta... Najchętniej zadzwoniłabym i powiedziała, że tymczasem rezygnuję. Tylko mam też świadomość, że wtedy bez oporów zacznę zajadać moje obecne problemy, zwłaszcza, że ostatnio tez zaniedbuję fitness.
I jeszcze do tego moja mama jest coraz bardziej chora, potwornie cierpi, a przecież to najgorsze widzieć cierpienie bliskiej osoby i nie móc jej pomóc.
Dziś kompletnie nie ogarniam mojej kuwety......., wpadam w jakiś kanał;-(
Pogadaj Joanka z kimś. Nie zostawaj sama. Mi zawsze pomagają spotkania z innymi, nawet jak nie mam ochoty. I jakieś winko. To normalne co przeżywasz i to, że boisz się przyszłości. Tak się składa, ze ja marzyłam, aby zostać sama - mąż mi tak dopiekł. Twoje doświadczenie jest mi więc obce, ale nie jest obce moich przyjaciółkom. Każda jednak bardzo szybko ułożyła sobie życie. Nawet po 40.stce
Mi się też udało, choć nie szukałam, oj nie szukałam. Mężczyźni budzili we mnie raczej wstręt, i mocno się sfeminizowałam.
Epilenko, ja już nie mam serca ciągle marudzić tym moim dziewczynom. Już się wyczuliły, że jak siedzę cicho to kombinuję i same atakują :-) Kochane dziewczyny:-)) Dobrze, że jutro poniedziałek, trzeba się otrzepać i ruszyć z kopyta skoro świt.
Przez kolejne 5 dni nie będzie czasu na myślenie i wycie.
Joa, ogarnij się
Mam to samo, z góry na dół...
Jak mawiała Scarlett O'Hara "Pomyśl o tym jutro..." Byle do jutra, a weekend już się kończy...:)
Dziewczyny
też byłam na takim etapie, ze nienawidziłam weekendów, ale naprawdę jest dobrze, zobaczycie, czas leczy rany. Teraz weekend jest za króki...
Się pootrzepywała i zapiernicza :-)
Wizja zbyt krótkich weekendów... bezcenna, będę o nich marzyć, wszak pamiętam jak smakują i jaki niedosyt pozostawiają po sobie.
Dietetyczkę też wezmę jutro na klatę, najwyżej ona mnie wyrzuci:-)
Jak mawiała Scarlett O'Hara "Pomyśl o tym jutro..." Byle do jutra, a weekend już się kończy...:)
O to to to, to właśnie jest najlepszy wzór postępowania dla Kobiet neurotycznych. Powieść jest, oczywiście, ostrzeżeniem przed tak niefrasobliwym traktowaniem ludzi i ich uczuć, ale można go tak samo dobrze traktować jako wzór do naśladowania, na swoje i cudze nieszczeście.
Myśl spóźniona o jeden dzień jest rewelacyjnym sposobem na tracenie czasu teraźniejszego i każdej życiowej okazji.
Gaga, gratuluję celności.
Ha, ha, Animus
, teraz mnie chcesz sprowokować...Dzięki za zainteresowanie:). I cóż, udało Ci się, naciągnąć mnie na tego posta...:)
Nie wiem Animusie, co przeżyłeś, u mnie już pozamiatane, i wiem, że usłyszę pewnie głębokie myśli filoficzno - psychologiczne (a może nie zasłużę;), ale to tylko sposób na przetrwanie. A może jeden z... w danej chwili. I moim zdaniem, teraz każdy jest lepszy, niż po prostu pier...... w drzewo... A nieraz tylko tego się chce... Zwłaszcza, że druga strona ma to wszystko głeboko...
I nie lubię "Przeminęło z wiatrem":)
Nie mam racji Dziewczyny?;)
Pozdrawiam Cię ciepło:)
Słusznie gaga, czasami człowiek musi, inaczej się..... Udusi ![]()
Pozdrawiam Was kochane neurotyczne ![]()
No cóż... najwidoczniej trudno na spokojnie przejść do porządku dziennego nad faktem... samczego niepanowania nad swoim przyrodzeniem. Może i jestem po tym doświadczeniu neurotyczna, ale szczęśliwie nie myślę czterema literami ![]()
Się dostało mózg, to się go używa...:-))
Moim ulubionym współneurotyczkom życzę miłego dnia;-))
Może i jestem po tym doświadczeniu neurotyczna, ale szczęśliwie nie myślę czterema literami
Się dostało mózg, to się go używa...:-)))
Joannka, co za szczere i szokujące wyznanie. Nie myślisz więc CZTEREMA LITERAMI?
A liczyłaś kiedyś litery w słowie MÓZG ?
A na to dziś trafiłem i Wam przesyłam z prowokacyjnymi pozdrowieniami:
http://jamniczek-pl.pinger.pl/m/8011212
Joannka napisał/a:Może i jestem po tym doświadczeniu neurotyczna, ale szczęśliwie nie myślę czterema literami
Się dostało mózg, to się go używa...:-)))Joannka, co za szczere i szokujące wyznanie. Nie myślisz więc CZTEREMA LITERAMI?
A liczyłaś kiedyś litery w słowie MÓZG ?
Hi hi hi
Animus jestem pod wrażeniem ![]()
No cóż...etymologia wyrażenia "cztery litery" zgoła innej części ciała dotyczy, aniżeli mózg.
To tak gwoli ścisłości ![]()
na_iwna napisał/a:"Lubię to", Joannka!
Dołączam się do lubienia
A co do reszty...ignorujcie dziewczyny....nie warto wdawać się w dyskusję.
Joanko...szczęśliwe chwile z córką są bezcenne. Wiem coś o tym. Przecież lepsze to niż trauma i problemy wychowawcze. A różnie dzieciaki reagują przecież.
Popieram i jestem za.
Monia wielkie
za Twój post.
Monia wielkie http://emotikona.pl/emotikony/pic/oklaski.gif za Twój post.
Lexpar, jakiej rasy ten kundelek na awatarze? Jajnik, czy dupelek lizusowaty?
No cóż...etymologia wyrażenia "cztery litery" zgoła innej części ciała dotyczy, aniżeli mózg.
To tak gwoli ścisłości
Etymologia? Gwoli ścisłości: etymologia zajmuje się pochodzeniem, a nie znaczeniem. Znaczeń szukaj w semiologii (semiotyce).
A do liczenia używaj matematyki i CZTERECH LITER...
Joannka napisał/a:Może i jestem po tym doświadczeniu neurotyczna, ale szczęśliwie nie myślę czterema literami
Się dostało mózg, to się go używa...:-)))Joannka, co za szczere i szokujące wyznanie. Nie myślisz więc CZTEREMA LITERAMI?
A liczyłaś kiedyś litery w słowie MÓZG ?
A na to dziś trafiłem i Wam przesyłam z prowokacyjnymi pozdrowieniami:
http://jamniczek-pl.pinger.pl/m/8011212
Animus jak czytam twoje posty to włos mi się na głowie jeży.
Ileż w tobie jest nienawiści do kobiet
.
Dlaczego wszystkich mierzysz jedną miarką
.
Domyślam się, że zostałeś skrzywdzony przez kobietę i dlatego teraz je nienawidzisz.
Tylko to nie jest dobra droga, bo wiele kobiet zostaje skrzywdzonych przez facetów i to ma być OK?
Ale cóż, twoje małpy, twój cyrk.
A twoje prowokacyjne pozdrowienia to mam w
.
Tak to jest z naszym Mistrzem etymologii i innej semantyki, tudzież kosmitologii stosowanej że jak nie jesteś z nim, to jesteś przeciw niemu.
Pomyliło się chłopu, bo kult jego nieomylności i wszechwiedzy jest w zupelnie innym wątku.
A obiecywał, że swój wątek założy, gdzie podobne mnie neurotyczne istoty, nie dostąpią zaszytu...
Ech, a mamusia uczyła, że obietnic należy dotrzymać.
Lexpar piesiu w awatarze jest ...cudniutki i nie ma najmniejszego znaczenia jakiej jest rasy ![]()
Nie wiem czy Animus nienawidzi kobiety ale traktuje je z pogardą wyraźnie.
Lexpar piesiu w awatarze jest ...cudniutki i nie ma najmniejszego znaczenia jakiej jest rasy
O a o zwierzętach jest osobny watek Joanki ![]()
Animus, ja Ciebie nawet lubię (proszę bardzo:), zawsze to jakieś inne spojrzenie...:P. Twojego wątku tu nie ma, mój jest między wierszami, i uwierz mi, starałam się (powiesz nie dość) latami... Nie dość widać
. To on odszedł. Ja muszę się zająć sobą, bo drzewo było blisko... Każdy ma inną wytrzymałość, niestety, nie wszyscy jesteśmy Chrystusami...
A jaki ma związek neurotyzm z awatarem, ja mam bulteriera i psa na lwy... Zdjęć mam dużo.
Zmienić awatar?:P Przestanę być neurotyczna, to zmienię ![]()
Spuścić Was na chwilę z oka i już płodnie, że ho ho :-)))
Jako młoda, inteligentna, zdolna kobieta pozwolę sobie nie skomentować wypowiedzi mojego ulubieńca :-)))
Ups... i skromna :-)
Przepraszam, to te endorfiny pofitnessowe ;-)))
Lexpar piesiu w awatarze jest ...cudniutki i nie ma najmniejszego znaczenia jakiej jest rasy
Nie wiem czy Animus nienawidzi kobiety ale traktuje je z pogardą wyraźnie.
In_ka ten piesiu to moja kochana dziewczynka , jamnik szorstkowłosy i nazywa się Kreska.
Oboje dażymu się wielką miłością
.
Od Animusa to aż zieje nienawiścią do kobiet.
Spuścić Was na chwilę z oka i już płodnie, że ho ho :-)))
Jako młoda, inteligentna, zdolna kobieta pozwolę sobie nie skomentować wypowiedzi mojego ulubieńca :-)))
Ups... i skromna :-)
Przepraszam, to te endorfiny pofitnessowe ;-)))
Joannka widzę, że jesteś dzielną dziewczynką i tak trzymaj.
A ja przewrotnie napiszę, ze stosuje teraz bardzo często to co Scarlet z Przeminęło z wiatrem ;PP
Zaczęłam nowe życie, po kilku ostatnich latach jak z koszmaru ... no cóż w nowym życiu napotykam na różne mniejsze i większe kwestie do rozwiązania. No i jak dochodzę do wniosku: no nie, masakra ... to mówię sobie: Jutro tez jest dzień, więc pomyślę o tym jutro. I cóż sprawy się rozwiązują same ... chyba jednak działa to jak pozytywne nastawienie do świata wraca do mnie
)
Hmm... zastanawiam się nad jednym... mam poczucie, że mój maż za wszelka cenę przed wszystkimi znajomymi próbuje zachowywać się jakby nic się nie stało.
Wczoraj oboje musieliśmy być w miejscu, gdzie było wielu naszych znajomych i on się zachowywał jakby było super.
W sensie "rozstaliśmy się, ale się lubimy, czy jakoś tak"
Kiedy mi powiedział ostatnio że, "rozstaliśmy się" powiedziałam, że nie rozstaliśmy się, tylko "Ty odszedłeś do kochanki", a to duża różnica i ja nie będę nikomu mówić, że się rozstalismy. Jak dla mnie rozstanie jest wtedy, kiedy siadamy i oboje podejmujemy taka decyzję, a nie jak ktoś prowadzi podwójne życie.
Czy wasi ex i nieex też tak mieli?
Wczoraj oboje musieliśmy być w miejscu, gdzie było wielu naszych znajomych i on się zachowywał jakby było super.W sensie "rozstaliśmy się, ale się lubimy, czy jakoś tak"
Mam wrazenie ze on próbuje sie w jakis sposób wybielać w towarzystwie takim zachowaniem . Co ma powiedzieć znajomym
" zostawiłem żone z dzieckiem dla kochanki " - pewnie spalili by go na stosie , przecież lepiej brzmi " rozstaliśmy sie w zgodzie" a w miedzy czasie znalazłem sobie inna .
Joannka napisał/a:Wczoraj oboje musieliśmy być w miejscu, gdzie było wielu naszych znajomych i on się zachowywał jakby było super.W sensie "rozstaliśmy się, ale się lubimy, czy jakoś tak"
Mam wrazenie ze on próbuje sie w jakis sposób wybielać w towarzystwie takim zachowaniem . Co ma powiedzieć znajomym
" zostawiłem żone z dzieckiem dla kochanki " - pewnie spalili by go na stosie , przecież lepiej brzmi " rozstaliśmy sie w zgodzie" a w miedzy czasie znalazłem sobie inna .
Ja z kolei słyszę takie teksty, że "nasze drogi się rozeszły". Dobre sobie- miesiąc po urodzeniu młodszego syna nasze drogi się tak rozeszły, jak nogi pewnej niewiasty, która pocieszała biednego misia, zmęczonego wychowaniem dwójki małych dzieci. tak to jest, niestety, kiedy się spotka na swojej drodze połączenie Piotrusia Pana z Małym Księciem skrzyżowanym z Narcyzem, to jest tylko jedno, jedyne wyjście- rozpoznać i wiać jak najdalej i najszybciej od niego!!!
U nas generalnie wszyscy wiedzą jak było, więc eksiu z takimi mądrościami nie wyskakuje.
Ale czuję, że miałby ochotę się bardzo przyjaźnić ze mną. Do tego stopnia, że mi pokazuje usg swoich bliźniaków i nie wiem czego oczekuje? Żebym achy i echy nad nimi uskuteczniała? Śmieszny w tym jest, a delikatności to on nie ma za grosz.
Ja mam do niego stosunek pozytywny, wyprany już z emocji, kontaktujemy się bo mamy wspólną córkę, i tylko na tej płaszczyźnie mam ochotę mieć z nim cokolwiek wspólnego.
U nas generalnie wszyscy wiedzą jak było, więc eksiu z takimi mądrościami nie wyskakuje.
Ale czuję, że miałby ochotę się bardzo przyjaźnić ze mną. Do tego stopnia, że mi pokazuje usg swoich bliźniaków i nie wiem czego oczekuje? Żebym achy i echy nad nimi uskuteczniała? Śmieszny w tym jest, a delikatności to on nie ma za grosz.
Ja mam do niego stosunek pozytywny, wyprany już z emocji, kontaktujemy się bo mamy wspólną córkę, i tylko na tej płaszczyźnie mam ochotę mieć z nim cokolwiek wspólnego.
monia, szuka bratniej duszy.. wiesz
kiedyś miał taką - w pracy - co to go rozumiała i ochy i achy wysyłała
a teraz? partnerką się zrobiła
wiecznie czegoś chce, do tego w ciąży, z hormonami...
by się zaprzyjaźnił... ma już wprawę w poszukianiu na zewnątrz
No popatrz...kto by pomyślał ![]()
Może miałby chęć na mały romansik...
Hmm... zastanawiam się nad jednym... mam poczucie, że mój maż za wszelka cenę przed wszystkimi znajomymi próbuje zachowywać się jakby nic się nie stało.
Wczoraj oboje musieliśmy być w miejscu, gdzie było wielu naszych znajomych i on się zachowywał jakby było super.
W sensie "rozstaliśmy się, ale się lubimy, czy jakoś tak"Kiedy mi powiedział ostatnio że, "rozstaliśmy się" powiedziałam, że nie rozstaliśmy się, tylko "Ty odszedłeś do kochanki", a to duża różnica i ja nie będę nikomu mówić, że się rozstalismy. Jak dla mnie rozstanie jest wtedy, kiedy siadamy i oboje podejmujemy taka decyzję, a nie jak ktoś prowadzi podwójne życie.
Czy wasi ex i nieex też tak mieli?
Jak już ktoś napisał - "rozstaliśmy się" sugeruje jakieś wspólne uzgodnienia, dialog, "kulturalne i cywilizowane rozstanie". Teksty o tym można spokojnie opowiadać w towarzystwie. Na piwie można ze łzami w oczach opowiadać o tym młodym łabędzicom, które potem będą uważać, że Pana Boga za nogi złapały, bo taki odpowiedzialny facet im się trafił...
Tekst "zdradzałem żonę i odszedłem do kochanki" jest bardzo nieładny. Sugeruje, że pan jest niegodny zaufania, że kłamie, oszukuje... Jak tu młodym dupom czy obcym ludziom o czymś takim powiedzieć, no jak?
Joa, "mój" j.m. też tak ma...:) Przecież proponował mi rozwód bez orzekania, bo przecież to nasza wspólna wina...
Tylko mój jest gorszy, bo on w to wierzy...:))
Monia, może matką chrzestną będziesz;)))
a gdzież to nasz Animus się ... zapodział ![]()
Monia, może matką chrzestną będziesz;)))
Buhaha...aż się kawą zakrztusiłam ![]()
a gdzież to nasz Animus się ... zapodział
In_ka znalazł się na wątku "w piekle" i niestety nie wytrzymałem i zająłem stanowisko.
Będę go totalnie olewał.
Jemu należy się tylko to
.
gaga_ napisał/a:Monia, może matką chrzestną będziesz;)))
Buhaha...aż się kawą zakrztusiłam
Monia jak się zakrztusiłaś to mogę Ciebie po plecach poklepać
.
To pomaga
bo wiem to po sobie.
Acha, siniaków bym Ci nie zrobił i płuc nie odbił
.
Spoko żyje
nie utopiłam sie ![]()
Przeczytałam co tam napisał nasz Mistrz...i stwierdzam, że to musi być bardzo nieszczęśliwy facet, którego bardzo skrzywdziła kobieta.
Bo jego teksty, dobitnie o tym świadczą...
Spoko żyje
nie utopiłam sie
Przeczytałam co tam napisał nasz Mistrz...i stwierdzam, że to musi być bardzo nieszczęśliwy facet, którego bardzo skrzywdziła kobieta.
Bo jego teksty, dobitnie o tym świadczą...
Masz rację.
On na wszystkie kobiety patrzy przez pryzmat swojej sytuacji.
On, aż zieje do kobiet nienawiścią.
Szkoda mi go.
A jak byś się miała topić to proszę jestem fachowcem w sztucznym oddychaniu usta-usta
.
moniaCo napisał/a:Spoko żyje
nie utopiłam sie
Przeczytałam co tam napisał nasz Mistrz...i stwierdzam, że to musi być bardzo nieszczęśliwy facet, którego bardzo skrzywdziła kobieta.
Bo jego teksty, dobitnie o tym świadczą...Masz rację.
On na wszystkie kobiety patrzy przez pryzmat swojej sytuacji.
On, aż zieje do kobiet nienawiścią.
Szkoda mi go.
A jak byś się miała topić to proszę jestem fachowcem w sztucznym oddychaniu usta-usta http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Jego cyrk, jego małpy.
A co do topienia...mogłbyś nie zdążyć...za daleko mieszkasz ![]()
Lexpar napisał/a:moniaCo napisał/a:Spoko żyje
nie utopiłam sie
Przeczytałam co tam napisał nasz Mistrz...i stwierdzam, że to musi być bardzo nieszczęśliwy facet, którego bardzo skrzywdziła kobieta.
Bo jego teksty, dobitnie o tym świadczą...Masz rację.
On na wszystkie kobiety patrzy przez pryzmat swojej sytuacji.
On, aż zieje do kobiet nienawiścią.
Szkoda mi go.
A jak byś się miała topić to proszę jestem fachowcem w sztucznym oddychaniu usta-usta http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.Jego cyrk, jego małpy.
A co do topienia...mogłbyś nie zdążyć...za daleko mieszkasz
Teleportowałbym się, ale jest ktoś kto chętnie by mnie wyręczył
tak, że spoko.
Zawsze się znajdą chętni do pomocy:-))))
Mój jeszcze małżonek wiecznie "komuś" pomagał...
Zwłaszcza pasjami pomagał biednym skrzywdzonym misiom :-)))
Zawsze się znajdą chętni do pomocy:-))))
Mój jeszcze małżonek wiecznie "komuś" pomagał...
Zwłaszcza pasjami pomagał biednym skrzywdzonym misiom :-)))
No to miałaś " szczęście "
, że trafiłaś na takiego wolontariusza.
Lexpar, miałam szczęście, że już nie jestem kobietą "wolontariusza" ;-)))
Swoją drogą... wolontariusz brzmi nieźle w mojej sytuacji :-))))
"Byłam żoną wolontariusza, chętnie pomagał innym kobietom";-)))
Popłakałam się ze śmiechu nad WOLONTARIUSZEM.
Myślę, że na tym forum taka łatka na dobre już przylgnie do zdradzających ![]()
Lexpar - odkrywca wolontariatu pozamałżeńskiego ;-)))
Joanka jesteś dla mnie godną podziwu kobitką
w sytuacji trudnej ... potrafisz się śmiać,żartować a to jest jedna z lepszych dróg radzenia sobie z problemami
i tak dziewczyno trzymaj
a wszystkim destrukcyjnym osobnikom mów - temu panu/pani dziękujemy
bo w życiu warto otaczać się dobrą aurą ...
Inko, kiedy już się zdarzy, że każdy dzień będę witać bez entuzjazmu, to będzie początek mojego końca.
Kiedy rano wstaję, muszę złapać power na cały dzień, jeśli się dobrze nakręcę i dobrze sobie wmówię, że jest pięknie, choć jest do doopy.. to przetrwam ;-)
Wrodzony optymizm ratuje mi właśnie życie :-)
otrzymałaś piękny DAR - optymizm
ja niestety ... nie
jestem pesymistką ale każdego dnia staram się to w sobie zmieniać
Hmm... zastanawiam się nad jednym... mam poczucie, że mój maż za wszelka cenę przed wszystkimi znajomymi próbuje zachowywać się jakby nic się nie stało.
Wczoraj oboje musieliśmy być w miejscu, gdzie było wielu naszych znajomych i on się zachowywał jakby było super.
W sensie "rozstaliśmy się, ale się lubimy, czy jakoś tak"Kiedy mi powiedział ostatnio że, "rozstaliśmy się" powiedziałam, że nie rozstaliśmy się, tylko "Ty odszedłeś do kochanki", a to duża różnica i ja nie będę nikomu mówić, że się rozstalismy. Jak dla mnie rozstanie jest wtedy, kiedy siadamy i oboje podejmujemy taka decyzję, a nie jak ktoś prowadzi podwójne życie.
Czy wasi ex i nieex też tak mieli?
Ja się wczoraj wieczorem w trakcie rozmów tel. ze znajomymi dowiedziałem o czymś na podobnej zasadzie. "nie mieszkamy razem bo mamy drobne problemy", albo "chcemy się rozwodzić, bo wspólnie doszliśmy do takiego wniosku".
Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 9 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zdradza po 16 latach, bo się zakochał...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026