i stało się. Byliśmy narzeczeństwem 4 miesiące i 4 miesiące w związku, krótko ale intensywnie. Znamy się od 3 lat. 3 lata temu byliśmy razem 3 miesiące ale on wrócił do byłej z którą też był zaręczony kiedyś. Ja mam 26 lat on 27. Na początku było fajnie. Dużo czasu razem spędzanego, wypady itd. Potem ja zaczęłam czuć się nieco odrzucona zwłaszcza, że jego rodzinie bardzo nie podobało się to, że on kogoś ma i nie spędza z nimi już tyle czasu, głownie mama bo ojciec się wyprowadził jak był mały. Ma też siostrę bliźniaczkę ale ona ma męża i mieszka 10 km od niego. M bo tak go będę nazywała był jedynym żywicielem rodziny, utrzymywał od początku jak zaczął pracę dom i rodzinę, siostra nic nie pomagała. M po 4 miesiącach postanowił mi się oświadczyć, tylko najpierw zrobił żenującą przymiarkę pierścionka... leżeliśmy na łóżku a on wziął mój palec, nałożył i zapytał czy będę jego żoną, ja się rozpłakałam ze szczęścia i powiedziałam TAK, po czym zabrał ten pierścionek i powiedział "dobrze wiedzieć ale to jeszcze nie teraz, chciałem sprawdzić czy pasuje" - żenada. Obraziłam się. Przepraszał. Wybaczyłam. Oświadczył się w domu 14 lutego - byle jak, ale to były główne zaręczyny. Potem zaczęły się cyrki z rodziną, zaczął robić mieszkanie dla nas (przedzielił dom mamy), jego rodzina uważała, że to jak go naciskam na to mieszkanie, że gdyby nie ja to by nie robił, że będzie żałował związku ze mną - to był czas kiedy jeszcze mnie bronił. Jakoś 2 miesiące poźniej dostał anonima (podejrzewam ze od siostry od siostry), żeby uważał na mnie bo ja jestem psychiczna i niby kiedyś tego kogoś naciągnełam na kasę (jego siostra też uważała, że jestem z nim dla kasy, a ja na prawdę go kocham i prawie za wszystko płaciłam na pół z nim. Po tym anonimie, pojechał do sistry się pożalić, to ona mu na to, że też coś niby słyszała na mój temat. On zaczął w to wierzyć ( a to były rzeczy z przeszłości jak nie byliśmy razem i poza tym mocno ubarwione). Potem powiedział, że stracił do mnie część zaufania. Ale dalej z nim byłam, wybaczałam. Wybaczyłam, że zadzwonił do mojego byłego z zapytaniem czy też dostawał anonimy na mój temat(tel miał od kolegi). Ale po tej akcji mój szacunek i chęć spędzania czasu z jego rodzinką znikł. Kłóciliśmy się o to co chwilę. On ciąglę chciał ciągnąć swoją siostrę wszędzie gdzie my szliśmy, mi się to nie podobało. Nagadałam, może niepotrzebnie mu na jego siostrę i mamę, że są takie a takie i ostatecznie się rozstaliśmy. Potem pytałam czy jest pewien, że powinniśmy zerwać zaręczyny z tego poodu, że ja ja pogadam z jego siostrą, spróbuję dojść do porozumienia, to powiedział, że ok. Spróbujmy. Ale przez tydzień czulam ze on wcale nie chce. Potem pojechałam zrobić u niego auto to wziął ode mnie kasę za samą robciznę, 50 zł. Żadnych części nie kupował. I powiedziałam mu że ja już nie będe sie odzywała, ani pisała ani dzwoniła zeby się odezwał jak się stęskni to on na to, że to przecież nie ma sensu, więc powiedziałam ze może potrzebujemy czasu, żeby odetchnąć, to on na to może. I od tego momentu cisza
Mija dopiero 5 dzień ciszy a ja już nie daje rady, chciałabym napisać, ale czuję, że nie powinnam, tęsknię cholernie za nim. Kocham go.
Co zrobić żeby wrócił??
1 2014-07-23 18:00:50 Ostatnio edytowany przez elewina114 (2014-07-23 18:03:02)
Podobne tematy
2 2014-07-23 18:38:38 Ostatnio edytowany przez Lancacter (2014-07-23 18:39:45)
no cóż, wobec tego co napisałaś jeżeli dalej chcesz się z nim spotykać i dalej chcesz z nim być a pojechanie po Twoim poczuciu własnej wartości nic dla Ciebie nie znaczy to nic nie stoi na przeszkodzie upodlić się do końca.chwytaj zatem za telefon i błagaj o litość. jeżeli jednak siebie cenisz bardziej, pozostań w takim stanie w jakim jesteś i nie odbieraj telefonu i do niego nie dzwon.
Edit: z drugiej strony Widzę że dla niego oświadczyć się to jak splunąć.
Tylko po co chcesz żeby wrócił, przecież to jakiś toksyczny związek
Moje poczucie własnej wartości jest tak strasznie niskie, że podjęłam 3 miesięczną terapię u psychologa, może coś mi pomoże, on się oczywiście dołożył do tego, że jest tak niskie - zero komplementów, zero poczucia, że go pociągam....
Masz rację z tymi zaręczynami, to ostatnie zdanie co mi napisałaś będzie mi towarzyszyło jak będę chciała do niego napisać. Moje pierwsze zaręczyny i tak mi ten magiczny czas zepsuł
Dzisiaj miałam chęć napisać mu, że tęsknię ale wewnętrzna siła mnie powstrzymała.
Tak mi dziewczyny strasznie źle
Kiedy to minie? Nie wyobrażam sobie, że już nigdy go nie przytule, nie pocałuje, nie zamieszkam, a będzie to miała inna
Zacznij myśleć o sobie. Wiem, jakie to trudne bo teraz przeżywam coś podobnego.
Zajmij się Sobą. Tylko sobą. Rób to, co robiłaś przed tym, jak zaczęliście być razem.
Trzymaj się, dasz radę. Pamiętaj, skup się tylko na sobie.
rafdab a też chcesz wrócić?
Chcę. Pragnę. Kocham Ją
i uważasz, że na razie trzeba dać sobie trochę luzu? Ile już nie jesteście? I ile byliście razem?
Razem byliśmy dwa i pół roku. Narzeczeństwem byliśmy od roku. Zerwała ze mną w sobotę, a towarzyszyły temu wyzwiska w moją stronę , bardzo złe słowa. Chwaliła się też jak mnie zdradzała. Nie nazwę jej świnią, Z rozpaczy i strachu się pogubiłem, ale dziś pomyślałem, że powinienem wziąć się za siebie, zacząć o siebie lepiej dbać i rozwijać się. Mam nadzieję, że to zauważy i może wszystko się ułoży Wierzę w to. Najbardziej pomaga mi modlitwa bo wierzę w Boga.
Wyzwiska? Moim zdaniem ona może nie dojrzała jeszcze do związku. Nie pisz nic, nie dzwoń. Jestem pewna, że sama się odezwie. Jak poczuje brak. Mam nadzieję, że mój były już narzeczony też się odezwie, ale zastanawiam się czy po tym co przez cały związek przeżyłam i przez to jak potraktował zaręczyny czy będę chciała z nim być. Kocham go strasznie mimo wszystko. Teraz trzeba się skupić na sobie
Nie mam zamiaru pisać ani dzwonić, choć bardzo tęsknie.
Dokładnie. Skupienie na sobie walczy z bólem, podnosi poczucie wartości i przywraca wiarę w siebie
Nie poczuje braku. Łatwo jej znaleźć "pocieszyciela" ![]()
Jak znajdzie pocieszyciela to po co Ci taka kobieta? Dla mnie jeśli mój były znajdzie szybko jakąś pocieszycielkę będzie jednoznaczne z tym, że nigdy mnie nie kochał. Może mu się wydawało tylko.
Chciaż też strasznie tęsknie, mimo tego jak mnie potraktował, powiedziałam, że jak zatęskni niech się odezwie to on w odezwie usunął zdjęcia nasze z fb i nic się nie odzywa. Tracę wiarę, że jeszcze nam się ułoży, że szybciej ja dorosnę do tego, że to nie ma sensu
Jeśli znajdzie to również zaprzestane starań. Wierzę, że nie, choć długa jest lista chętnych na moje miejsce
Ona Wspólnych zdjęć nie usunęła. Sercem chcę, żeby Wam się ułożyło. Rozum mówi, że nie warto z powrotem w to wchodzić. Straszne te rozdarcie...
Ah cieszcie sie ze nei jestescie malzenstwem.
Pomyslcie o przyszlosci z TAKA osoba.
MOj prawie byly maz.
To sobei nowe konto zalozyl (jak jeszcze niby mu zalezalo, abym wrocila...) na fb i nowe zycie. Na dzien dobry nowego konta poblokowal mnie i moje przyjaciolki. ALe swiat jest maly... dowiedzialam sie.. i naprawde to byl gwozdz do konca zwiazku..
cieszcie sie ze nic z tego nie wyszlo! probojcie od nowa z osobami zaslugujacymi na wasza uwage/milosc
Ja jeszcze się łudziłam, że on może się zastanawia skoro nie usunął zdjęć, ale od wczoraj na prawdę już nie wiem czy jest sens walczyć, zadręczać się? Nie ma zdjęć, nie ma kontaktu nie ma niczego. Pustka.
Może on czeka na kontakt ode mnie? Na głupie "tęsknię" ? ale czy jakby czekał to by usuwał zdjęcia?
On juz zapewne zaczyna nowe zycie..
Wiesz, Ja tęsknię, Kocham a mimo to usunąłem zdjęcia z telefonu, portfela. Żeby skupić się teraz na sobie.
Wierzę, że te zdjęcia wrócą na miejsce
Neszka tego się właśnie boję, i to mnie boli najbardziej, płakać mi się chce jak pomyślę, że tak mnie jeszcze pare tygodni temu kochał, zapewniał o miłości - oczywiście słowami a tu nagle koniec, zero kontaktu.
Myślisz żeby coś do niego napisać?
ewelina114 nie pisz i nie dzwoń pod żadnym pozorem.
Dziękuję Ci za wsparcie
Prawdopodobnie jak nie napiszę to się rozpadnie wszystko w drobny mak, o ile już się nie rozpadło, skoro mnie zostawił, milczy, usunął wszystkie zdjęcia wspolne.... Mam takie przeczucie, że powinnam napisać.
Na razie walczę sama ze sobą
Nie dorsol. Takie zareczyny?? taki narzeczony? Az strach pomyslec co to bylby za maz..
odpusc nie dorosl. poprostu nie dorosl nie pokochał tak jak powinnien.. Gdzie w takim wypadku slub?
Uwazaj... Rozwod nie jest prosty... to prawie jak koniec swiata, koniec nadziei.. Po takim narzeczenstwie balabym sie znow zaangazowac.
Nie pisz, nie dzown. Nie ma sensu.
raftab pamietaj to Ona Cie zostawila.. nie masz zabardzo wyboru. Jakis honor duma, trzeba usunac.
Na razie bardzo go idealizuje, nie jestem święta, często nie miałam humoru, kłóciłam się, ale ta sytuacja, jego zachowania mnie po prostu przerastały.
Jak robił przymiarkę pierścionka to myślałam ze się zapadne pod ziemie, tak mi głupio było, że powiedziałam TAK a to były żarty.
Ciągle pisze, że taki był zły to czemu chcę tak do niego wrócić?? Może to ze mną coś nie tak?
Bo jestes dojrzala. Rozumiesz ze nikt nie jest idealny. Kochasz Go pomimo jego wad.
Napewno umialabys z biegiem czasu zaakceptowac jego Rodzine, ich zachowanie im wybaczyc.
Ale On niestety nie jest na tyle dojrzaly.
Eee takie tłumaczenie. Kobieta mnie bije, upokarza, każde jej słowo to jak splunięcie i można sobie tym wszystkim podłoge wycierać jak szmatą. A ja ? A ja kocham bo dojrzały jestem taki. Aha, od razu.
Ale czy ktos tu kogos bije?
On sie zachowuje jak sie zachowuje. Ktos na to musi zareagowac. Tu nei ma takiej sytuacji ona bije a on ma ja kochac...
Zwiazki bywaja rozne, jak osoby sie kochaja to i bicie/zdrady sobie wybaczaja.. Czy to popieram? Nie sa pewne granice..
Ale milosc w niektorych wypadkach nei zna granic...
Trzeba wiedziec czego chce sie od zycia. Co daje szzcescie.
Jelsi ktos uwaza ze jest tak bardzo nieszczesliwy. Niech zadzwoni, sprobuje. Moze uslyszy cos tak upakazajacego ze odechce mu sie juz dzwonienia. Pisania. Myslenia.
Przez dojrzalosc to moge rozumiec to, ze sa ludzie z problemami, ze nie ma ludzi idealnych, ze maja wady, ze moze i nawet trzeba im pomóc. Ale nie wtedy kiedy tym swoim wadom krzywdzą. Wtedy to nie ma nic wspolnego z akceptacja i dojrzaloscia, a jakims rodzajem masochizmu.
Bardziej niż o bicie to chodzi własnie o upokorzenia. Były momenty, że było fajnie, ale ciągle czułam za plecami jak obgaduje mnie z mamą i siostrą, one wiedziały o wszystkich szczegółach naszego życia.
Ja tylko bym chciała żeby dał nam szansę na naprawę tego, bo przecież nie zrywa się zaręczyn z takiego powodu, że od 2 miesięcy się kłócimy. Nie widział w ogóle winy w sobie. Pewnego dnia jego siostra mnie usunęła ze znajomych na fejsie (fejs nie jest mim całym życiem i wyznacznikiem ale sytaucja wydała mi się dziwna), pytałam mojego eks co się stało, czemu? To on powiedział, że jakies tam pierdoły, po prostu nie macie wspólnego języka. Moim zdaniem on jej powiedział to co jemu powiedziałam na jej temat, że uważam że traktuje ją jak bóstwo, ideał... I że nawet mnie tak nie traktuje
A co nazywasz masochizmem?
Gdy ktos komus nie pasuje to nie pasuje. Dojrzaly czlowiek umie to zrozumiec.
Jesli poznajesz czlowieka widzisz w nim wady, ktore potrafisz zaakceptowac albo nie..
"Jesli poznajesz czlowieka widzisz w nim wady, ktore potrafisz zaakceptowac albo nie.." poniekąd się nie zgodzę z tym ponieważ poznając kogoś to ta osoba nie ma wad - w naszym mniemaniu oczywiście. Po czasie okazuje się, że ma i albo kochamy na tyle mocno, że staramy się pomóc tej osobie w przezwyciężeniu swoich wad albo zostawiamy.....
No wg niego on dalej nie ma wad. Kolejna sytuacja potwierdzająca to, że niedowartościowane babki gonią za narcyzami i tworzą toksyczne związki przez to.
34 2014-07-23 22:52:10 Ostatnio edytowany przez JoyDivision (2014-07-23 22:55:20)
A ja będę powtarzał,nawet jak wróci to nie uda się na 95%.Wiem bo doświadczyłem na własnej skórze.Ale jak koniecznie chcecie próbować,to największe szanse są przy braku kontaktu w/g mnie.Nie dzwonić,nie pisać,jak komuś choć trochę zależy,to sposób i pretekst zawsze znajdzie,by się skontaktować.
thepasa święta prawda jestem niedowartościowana, dlatego podjęłam terapię u psychologa podnoszącą własną samoocenę. Bo jak można być tak traktowaną i nic sobie z tego nie robić.
Ja odpuszczam. Biorę się za siebie i idę dalej.
Czy jest jeszcze ktoś kogo zostawił narzeczony bez konkretnego powodu?
Dzisiaj mi trochę lepiej, pierwszy dzień bez tabletki uspokajającej. Zobaczymy... Odpuścić czy walczyć? On milczy a miał się odezwać jak zatęskni, napisać, nie napisać, napisać, nie napisać....... bitwa myśli.. ![]()
napisał do mnie smsa 'Dzień dobry co u Ciebie?" i przesłał mi pare linków aut bo chciałam kupić samochód.
I co teraz??? Jeszcze nic nie odpisałam
Nie odpisuj i nie dzwoń
Skoro pierwszy napisał do Ciebie to znaczy, że działa na niego Twoje nie pisanie. Trzymaj tak dalej. Cieszę się, że Ci lepiej. W nocy mało nie oszalałem ale dziś jakoś sobie radzę, trzeba konsekwentnie trwać w postanowieniu nie odzywania się i skupiania, pracowania nad Sobą ![]()
napisał do mnie smsa 'Dzień dobry co u Ciebie?" i przesłał mi pare linków aut bo chciałam kupić samochód.
I co teraz??? Jeszcze nic nie odpisałam
Pewnie już odpisałaś i jesteś mega szczęśliwa, że się odezwał, że tęskni, że chce wrócić? Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czego chcesz, a potem do tego dążyć.
Jeśli podejmiesz decyzje, że chcesz z nim być to utrzymuj kontakt. Jeśli nie to zablokuj i nie odpowiadaj.
Przeczytałem cały wątek.
Po raz kolejny się utwierdzam w przekonaniu, że życie bez FB byłoby piękniejsze ![]()
Ludzie, nie zwracajcie uwagi na takie rzeczy. "Jejku usunął zdjęcie a dopiero minęły trzy dni." "Dzień po rozstaniu a on ukrywa zdjęcia". "Uff jeszcze nie usunął zdjęcia, ale kurcze może jutro to zrobi".
Masakra. Nie żyjcie portalami społecznościowymi. Ja się rozstałem, usunąłem wszystkie zdjęcia z FB, wyłączyłem czat, przestałem obserwować jej profil, usunąłem zdjęcie z portfela i zmieniłem status na wolny. I co to ma oznaczać? Że nie kocham? Nie! Po prostu to koniec związku i te rzeczy ułatwiają zapomnieć. Mimo, że chcę powrotu to wolę się sam nie dołować.
odpisałam, po 3 godzinach, że u pracuje, pogoda do bani i że dzięki za linki aut. Na razie cisza. Nie pytałam co u niego? i w ogóle. Zobaczymy. Chciałabym z nim być zeby było dobrze, ale czy tu jest możliwe...
Jak teraz postępować?
Chciałabym z nim być zeby było dobrze, ale czy tu jest możliwe...
To Wasze pierwsze rozstanie? Moim zdaniem warto spróbować. Tzn. ja nigdy od razu nie odpuściłem jeśli kochałem i zawsze starałem się o powrót. Inna kwestia czy to się uda i czy związek będzie udany. Moim zdaniem jeśli go kochasz to możesz walczyć. Ale czy warto to Ci nie powiem.
Jak teraz postępować?
Poczekaj czy się odezwie. Myślę, że jak zrobił to raz to zrobi drugi i trzeci raz. Moja Ex też mi mówi, że lepiej zerwać kontakt a na drugi dzień sama do mnie pisze Co słychać.
Albo chce koleżańskiego układu, bo przy rozstaniu powiedział, że chciałby abyśmy zostali znajomymi. Ja mu powiedziałam, że NEVER jak się rozstajemy to na zawsze.
Wytrzymałam i się doczekałam smsa od niego. Zobaczymy czy odpisze na tego coś, czy to tylko był sms badający grunt.
Marek987 to jest nasze pierwsze rozstanie.
Myśle własnie, ze na razie nic nie bede pisała pierwsza.W przyszłym tyg jade do Chorwacji w koleżanką więc się trochę oderwę od tego wszystkiego a potem się zobaczy
Albo chce koleżańskiego układu, bo przy rozstaniu powiedział, że chciałby abyśmy zostali znajomymi. Ja mu powiedziałam, że NEVER jak się rozstajemy to na zawsze.
Nie. Koleżeński układ odpada. Nawet jeśli on by go chciał to nie od razu. Też Cię kocha, więc wie, że tylko by to bardziej bolało. Koleżeński grunt o ile jest możliwy to dopiero po długim czasie jak oboje już kompletnie do siebie nic nie czujecie.
Wytrzymałam i się doczekałam smsa od niego. Zobaczymy czy odpisze na tego coś, czy to tylko był sms badający grunt.
Moim zdaniem maksymalnie pojutrze się odezwie. To nie koniecznie będzie odp na sms tylko może jakiś nowy temat rzuci, ale się odezwie.
Myśle własnie, ze na razie nic nie bede pisała pierwsza.W przyszłym tyg jade do Chorwacji w koleżanką więc się trochę oderwę od tego wszystkiego a potem się zobaczy
Bardzo dobrze. Jedź i odpocznij. Nabierzesz dystansu a po powrocie zobaczysz jak się sytuacja rozwinie.
Moim zdaniem jeśli on pisze to możesz odpisywać, ale nie od razu. Wiesz bo jeśli on będzie pisał a Ty nic to w końcu możesz go zniechęcić a tego nie chcesz.
marek987 Myślisz, że do mnie również się odezwie? Dodam, że nie odzywa się od soboty
marek987 Myślisz, że do mnie również się odezwie? Dodam, że nie odzywa się od soboty
Odpisałem już Ci w innym wątku. Zapomnij o tej dziewczynie.
Czy się odezwie? Myślę, że tak, ale po dłuższym czasie jak jej nie wyjdzie z nowym facetem.
Myślę, że ta zdrada była tylko po to, żeby mnie dobić i że nie ma zamiaru być z nim
Myślę, że ta zdrada była tylko po to, żeby mnie dobić i że nie ma zamiaru być z nim
Nawet tak nie myśl! Zdrada to zdrada. I jak ona zacznie Ci wciskać podobny kit to wiedz, ze łże.
Jeszcze może będzie Ci wmawiać, że Cię zdradziła z Twojej winy? A co biłeś ją? Latałeś za innymi pannami? Zdradzałeś? Nie, więc sorry, ale niech spada.
i po to, żeby po prostu się zabawić. Nie z chęci bycia z innym
i po to, żeby po prostu się zabawić. Nie z chęci bycia z innym
Co za różnica jaki powód? Następnym razem powie, że idzie się zabawić i też Cię zdradzi. Ale przyjdzie do Ciebie bo z tamtym nie chce być. Jesteś jeszcze zaślepiony, dlatego tak mówisz. Słuchaj ja jestem w stanie wiele wybaczyć i wiele zrozumieć. Też nie jestem święty. Walczę o swoją Ex, mimo, że to co zrobiłem zostało nazwane zdradą emocjonalną. Ale tego co zrobiła Twoj była nigdy bym nie wybaczył.
Ja jestem w stanie wybaczyć
Ja jestem w stanie wybaczyć
Po co? Drugi i trzeci raz też wybaczysz?
Ja jestem w stanie wybaczyć
Nie rób tego chłopie,teraz Ci się wydaje że byś był w stanie wybaczyć wszystko.Minie trochę czasu i będziesz inaczej na to patrzył i uwierz mi ,nawet jak wróci to szczęśliwy nie będziesz.Głowa do góry.
ewelina114, marek987 i JoyDivision, macie rację. Szczerze bardzo dziękuję za wsparcie i radę bo sam bym sobie na pewno nie poradził. Jak na początku mówiłem, teraz czas wziąć się tylko za siebie. Trzymajcie się
Czas, czas, czas... Mi też było ciężko przez ten tydzień, w sumie jest nadal, ale widzę, że czas zadziałał na moją korzyść. Nie wiem czy on chce wrócić i robi podchody czy bada grunt czy co, ale ważne, że sie odezwał pierwszy.
Nie wiem co będzie dalej jak się to potoczy... Zobaczymy
i cisza.... napisał, ja odpisalam i on milczy... Więc po co napisał????? Chore to jest. Zwariować można
i cisza.... napisał, ja odpisalam i on milczy... Więc po co napisał????? Chore to jest. Zwariować można
A myślałaś, że teraz będzie pisał jakby nigdy nic co chwilę? Przestań o tym myśleć. Zobaczysz, że w końcu napisze.
nie wiem czy dobrze myślę, ale jakby chciał wrócić to by dopisał na mojego smsa, pociągnął by temat a tak moze tylko bada grunt
nie wiem czy dobrze myślę, ale jakby chciał wrócić to by dopisał na mojego smsa, pociągnął by temat a tak moze tylko bada grunt
Źle myślisz. Nie wiadomo co on myśli i nie analizuj tego. Uwierz mi, że nie ma to sensu. Może by pociągnął, a może jest zajęty? Może odezwie się wieczorem. Nie ma sensu się zastanawiać.
Moi drodzy dobra rada dajcie sobie spokoj z analizowaniem co oni robia, dlacsego odpisali albo nie odpisali, bo w pewnym momencie wyladujecie w psychiatryku. Ja na swoim przykladzie wiem, ze to, ze ta druga osoba cos zrobila, wcale nie musi miec jakiegos specjalnego znaczenia.
Moi drodzy dobra rada dajcie sobie spokoj z analizowaniem co oni robia, dlacsego odpisali albo nie odpisali, bo w pewnym momencie wyladujecie w psychiatryku. Ja na swoim przykladzie wiem, ze to, ze ta druga osoba cos zrobila, wcale nie musi miec jakiegos specjalnego znaczenia.
Dokładnie tak. Też wielokrotnie się o tym przekonałem. Najgorzej to zagubić się w rozmyślaniu.
Wiecie co sie stało? Zadzwonil do mnie i powiedzial ze mu strasznie zle, pytał co u mnie, co robie, jak sie czuje, pierwszy raz w życiu udzielał mi jakichkolwiek rad. Szok. Po rozmowie powiedzialam "to do zobaczenia kiedys tam" to zapytal a czemu kiedys? to ja mu na to a kiedy? Odpowiedział moze niedlugo, to ja może dzisiaj, on ... moze. Taka gadka.
Tydzien nieodzywania sie i zmiękła mu rura. Tylko co dalej? Pewnie dzisiaj nie przyjedzie. Jutro jade nad morze a za tydzien do Chorwacji... pewnie się wkurzy bo o niej nic nie wie. Ale co tam... Nie jesteśmy w związku póki co.....
Wiecie co sie stało? Zadzwonil do mnie i powiedzial ze mu strasznie zle, pytał co u mnie, co robie, jak sie czuje, pierwszy raz w życiu udzielał mi jakichkolwiek rad. Szok. Po rozmowie powiedzialam "to do zobaczenia kiedys tam" to zapytal a czemu kiedys? to ja mu na to a kiedy? Odpowiedział moze niedlugo, to ja może dzisiaj, on ... moze. Taka gadka.
Tydzien nieodzywania sie i zmiękła mu rura. Tylko co dalej? Pewnie dzisiaj nie przyjedzie. Jutro jade nad morze a za tydzien do Chorwacji... pewnie się wkurzy bo o niej nic nie wie. Ale co tam... Nie jesteśmy w związku póki co.....
Mówiłem, że się odezwie
Nie bez powodu pisał sms. Teraz musisz na spokojnie pomyśleć czy chcesz z nim być. Nie działaj w euforii.