Vian ![]()
Chodzilo mi o to, ze jak pojde i kupie komus cos to nie mam problemu zeby to dac tej osobie.
Ale jak mialabym oddac cos swojego, albo podzielic sie podkladem do twarzy czy czyms takim to juz mam nerwa.
Podobne tematy
67 2014-07-29 22:28:30 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-07-29 22:47:47)
Aaaa... Eeee... myślałam, że tak jak Robin Hood bardziej się dzielisz... ;-)
Może coś w temacie napiszę. ![]()
Jestem jedynaczką, ale mam zupełnie inaczej niż Nina czy tam osoby, które nie lubią się dzielić. Nigdy z tym nie miałam problemów, ani jako dziecko, ani teraz, jako dorosła, jeśli już to przeciwnie - chętnie się dzielę, pomogę, dam coś, a ludzie się przyzwyczajają i potem potrafią wyskoczyć z pretensjami, jak czegoś robić dłużej nie chcę, nie mogę.
Ale faktycznie, źle się dogadywałam z dziećmi innymi jako dziecko, byłam tzw. "stara malutka". Frajdę z bycia dzieciakiem odkrywam raczej jako dorosła i nie mam problemu iść na sanki (zamiast na dorosłe narty), lepić bałwana, bić się na śnieżki, budować zamek z piasku, grać w gry planszowe typu monopol, chodzić po drzewach (no dobra, to zawsze lubiłam
) itd.
68 2014-07-30 10:00:56 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-30 10:07:57)
Nino, szczerze powiedziawszy rzadko zdarza się, aby córka musiała się z kimś dzielić, bo częściej my jesteśmy u kogoś, niż ktoś u nas.
Po prostu nie jesteśmy w stanie usiedzieć w domu. ![]()
Najczęściej dzielenie się wygląda tak, że ja-mama nie tylko jej daję np wafelki, tylko daję je jej i innym dzieciom.
Nie chcę, aby wyrosła na samoluba, dla którego wszystko, a dla innych nic. Nie lubię takich ludzi i nie chcę, aby moje dziecko takie było. ![]()
Co do dawania swoich rzeczy. Da się pobawić zabawkami, którymi aktualnie się nie bawi i które leżą, ale jeśli coś trzyma w rączce to zapomnij, żeby dała.
Co do męża jedynaka. Jak coś jest jego, to jest jego. Nawet mi nie da.
Jeśli np ma coś dobrego do picia, to zapomnijcie, żeby odlał mi szklaneczkę. Mam swoje. ![]()
Insurmountable_Woman, i co z tego, że będę miała jedno dziecko? Czy to powód do tego, aby je rozpieścić?
Córka jest dla nas najważniejsza, ale nie będę popadała w skrajność i traktowała ją jak pępek świata, bo w dorosłym życiu nikt nie będzie się z nią pieścił.
I co wtedy? Wtedy nie będzie mamy, która da nawet gwiazdkę z nieba.
Co do dzieci np na rodzinnej imprezie. To kwestia charakteru. Ja nie lubię w towarzystwie dawać mojemu dziecku słodyczy, wiedząc, że inne będą patrzyły.
Tak nieładnie.
gojka102 ale to nie ja napisałam tylko autorka.
A to warto by zaznaczyć,że to JEST CYTAT.
Nataluszek no to bardzo dobrze robisz ![]()
Moim rodzicom udalo mnie sie wychowac tak, ze nie wyobrazam sobie, ze mi sie wszystko nalezy od tak , od reki. A innym nic.
Nino, cieszę się, że to napisałaś. ![]()
Ja w ogóle nie rozumiem jak można w ten sposób traktować inne dzieci w towarzystwie.
Swojemu dam czekoladę, a na inne będę patrzeć jak się ślinią...Okropna cecha charakteru moim zdaniem.
72 2014-07-30 17:38:45 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-07-30 17:39:26)
Mysle, ze bledem jest pokazywanie dziecku, ze jest najwazniejsza osoba w rodzinie - wazniejsza od matki i ojca.
Moja kuzynka jest jedynaczka i jest po prostu okropna, jak z podrecznika o zepsutych ksiezniczkach.
Rodzice tak ja nauczyli, ze jej potrzeby i zachcianki stoja przez potrzebami rodzicow.
Ze np mama nie moze sobie miec zachcianki zjesc calej tabliczki czekolady - bo musi jej dac.
A jak ona jadla, to nie musiala mamie dac.
I tak bylo, ze jak byla na studiach, to obrazila sie bo matka nie pytala jej jak tam w szkole jednego dnia i za kare nie kupila mamie prezentu na dzien matki.
Ale kase wydala na perfumy.
U mnie w domu bylo tak, ze rodzice nie byli do spelniania moich potrzeb. Moja mama miala jak kazdy czlowiek swoje zachcianki i zwyczaje. I ja musialam sobie z tego zdawac sprawe.
I mysle, ze to wlasnie dalo mi swiadomosc ze to nie ja jestem ciagle krolowa balu i ze inni ludzie tez maja swoje mysli i swoje potrzeby i je maja prawo spelniac.