netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

72 odpowiedzi9 031 wyświetleńzałożony przez Nataluszek, 22.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

1 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-22 10:37:57)

Temat: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Jeżeli jest już taki wątek to proszę o przeniesienie i z góry przepraszam.

Mamy z mężem córkę i nie zamierzamy mieć więcej dzieci.
I tu ze strony najbliższego otoczenia wylewa się fala krytyki i zdań, które są (moim zdaniem) nieco przesadzone.
Chociażby, że dla dziecka bycie jedynakiem to krzywda, że będzie samolubne, że rodzina gdzie jest jedno dziecko to nie rodzina.
Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Problem tkwi we mnie. Nie chcę więcej dzieci. Nie chce przechodzić trudów macierzyństwa od nowa. Nie jestem do tego stworzona. Mam córkę i za cholerę nie chce mieć więcej dzieci. Wpadka byłaby dla mnie końcem świata. Kocham córkę, ale nie wyobrażam sobie znów zostać matką.
A najgorsze są powolne naciski ze strony otoczenia i ciągłe pytania ''to kiedy drugie?''.

Czy faktycznie robimy dziecku krzywdę nie dając mu rodzeństwa? Czy te wszystkie głosy, o których wyżej pisałam są prawdziwe?
I czy jedynak będzie nieszczęśliwym, osamotnionym dzieckiem?

2

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Nie, nie robisz dziecku żadnej krzywdy. Krzywdę zrobiłabyś, gdybyś zdecydowała się na drugie dziecko i potem psychicznie nie dała rady z dwójką.

Ja również nie chcę drugiego dziecka. Raz, że boję się, że poród będzie równie ciężki jak pierwszy, a dwa... cóż, stać nas na dzień dzisiejszy tylko na jedno dziecko.
Osobiście wolę dać wszystko jednemu dziecku, niż mieć dwójkę i wszystkiego im odmawiać.
Na moją decyzję wpływa również fakt, że obawiam się, iż nie potrafiłabym kochać dwójki dzieci jednocześnie.
U mnie w rodzinie to zawsze siostra była ewidentnie faworyzowana, obawiam się, że nieświadomie/lub nie popełniłabym ten sam błąd...

Znam wiele osób, które były i są jedynakami i absolutnie nie są snobami, egoistami. Kwestia dobrego wychowania.
Mój syn ma duuużo kontaktów z innymi dziećmi. Staram mu się zapewniać ich jak najwięcej.

3

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ludzie są rąbnięci. Nie masz dzieci - "Kiedy dziecko? Zegar tyka, pospiesz się, bez dziecka to nie rodzina, po co za mąż wychodziłaś, skoro nie chcesz mieć dzieci?" Zachodzisz w ciążę, rodzisz - "To czas postarać się o braciszka/siostrzyczkę, jedynak będzie nieszczęśliwy! Kiedy drugie?". Zmajstrujesz wink drugie, to i tak spokoju nie dadzą - "Macie dwie dziewczynki, teraz kolej na synka". I tak do usr... big_smile

4

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
BabaOsiadła napisał/a:

Ludzie są rąbnięci. Nie masz dzieci - "Kiedy dziecko? Zegar tyka, pospiesz się, bez dziecka to nie rodzina, po co za mąż wychodziłaś, skoro nie chcesz mieć dzieci?" Zachodzisz w ciążę, rodzisz - "To czas postarać się o braciszka/siostrzyczkę, jedynak będzie nieszczęśliwy! Kiedy drugie?". Zmajstrujesz wink drugie, to i tak spokoju nie dadzą - "Macie dwie dziewczynki, teraz kolej na synka". I tak do usr... big_smile

Coś w tym jest, jak najbardziej smile)).

5

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja myślę, że nie robisz krzywdy. To, jakie będzie dziecko będąc jedynakiem to zależy od wychowania, częstych zabaw z dziećmi, itp a nie od posiadania rodzeństwa. Lepiej dobrze wychować jedno dziecko, niż mieć problem z dwoma. Bo np moja bratowa, to robi za "maszynkę" do robienia dzieci. Zachodzi w ciążę po to, żeby nie iść do pracy, kredytów nabrali na jakieś posciele i zbędne garnki, sami piją i palą, mieszkają u rodziców, itp. A co najlepsze, ostatnio na urodzinach jednego z dzieci z rodziny, na pytanie "Jak wy sobie dacie radę z dwójką dziecki, skoro Ty nawet nie dajesz sobie rady z jednym", odpowiedziała dumnie "Ach, ma tyle ciociów, wujków i dziadków, że będzie miał się kto nimi zajmować". Urocze, co? Więc nie przejmuj się gadaniem innych, bo inni za Ciebie dzieci nie wychowają smile

6 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-22 11:41:02)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Babo, racja. Ale skąd taka presja? Co komu z tego, że będę miała 2, 3, 6 dzieci?

Cyniczna, też mam wiele takich obaw, a mój mąż dokładnie mówi to co napisałaś na temat dania jednemu wszystkiego, a dwójce prawie nic. smile

A zadałam pytanie bo jestem rozdarta.
Mąż jest jedynakiem, ja mam troje rodzeństwa. Różnice między nami są kolosalne (mam tu na myśli wychowanie) i czasami wychodzi z niego typowy jedynak.
I wtedy myślę, że nie chciałabym, aby córka była taka sama.

A jak to jest z rozpieszczeniem?

7

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
BabaOsiadła napisał/a:

Ludzie są rąbnięci. Nie masz dzieci - "Kiedy dziecko? Zegar tyka, pospiesz się, bez dziecka to nie rodzina, po co za mąż wychodziłaś, skoro nie chcesz mieć dzieci?" Zachodzisz w ciążę, rodzisz - "To czas postarać się o braciszka/siostrzyczkę, jedynak będzie nieszczęśliwy! Kiedy drugie?". Zmajstrujesz wink drugie, to i tak spokoju nie dadzą - "Macie dwie dziewczynki, teraz kolej na synka". I tak do usr... big_smile

mój syn był jedynakiem prawie 10 lat,oj nasłuchałam się kiedy następne,kiedy córka itd
w koncu urodził się drugi syn,jest fajnie bla bla bla...
no i chwilę po jego narodzinach zaczęły się gadki że pora na córkę
no tak żeby ktoś mi zagwarantował że na pewno urodzę córkę,to być moze i to 3 dziecko pojawiłoby się na świecie
ale póki co na dwójce dzieci poprzestaniemy smile

syn był jedynakiem długo bo to ja nie mogłam się zdecydować,niby chciałam ale bałam się kolejnej ciązy,porodu itd
sytuacja rozwiązała się sama,po prostu wpadłam,i powiem ze bardzo dobrze
cieszę się że mam 2 dzieci,bo planując pewnie do dzisiaj miałabym tylko jedno

8

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Co komu do tego? To się nazywa wścibstwo. Czasem chamstwo. A na pewno brak taktu.

Kim jest typowy jedynak? Egoistą? Rozumiem, że wśród osób mających rodzeństwo są sami altruiści. Popatrz przytomnie, to kim kto jest i jak w życiu traktuje innych oraz siebie zależy od wychowania, nie od liczebności rodziny.

Edit:
Rozpieścić (czyli wychować dziecko na rozkapryszoną i egocentryczną istotę) można zawsze, ale nie jest to obowiązkowe.

9

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Myślę, że jeśli ktoś ma tendencje do rozpieszczania dzieci, to rozpieści zarówno jedynaka, jak i całą dziesiątkę.

A marudzącym, że jedynacy są samotni i nieszczęśliwi zamykam gęby tekstem: "To wymówka leniwych rodziców, którym nie chce się zajmować dziećmi, więc wolą, by siedziały razem w pokoiku i nie zawracały d...".

10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-22 12:16:05)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Myślę, że rodzeństwo jest wskazane kiedy rodzice nie mają bliskich krewnych, zwlaszcza kiedy oboje sa jedynakami.

Kiedy braknie dziadkow rodzina staje sie bardzo mala, nie ma rodzinnych swiat, wakacji u krewnych itp. itd.

A kiedy zdarzy sie ze i rodzice odejda przedwczesnie to taki jedynak zostaje sam, bez zadnych wiezow rodzinnych.

W innych przypadkach nie ma to wiekszego znaczenia

Edit:
Chociaz... obserwujac moich znajomych z liczniejszym potomstwem zauwazam, ze dzieci majace rodzenstwo jednak wygrywaja jezeli chodzi o wspolzycie w grupie. wspoldzialanie, konkurencje, przebojowosc itp. ale tez altruizm czy odpowiedzialnosc. Tego rodzice nie naucza "na sucho".

11

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Powiem szczerze, że znam wielu jedynaków, którzy rozpieszczeni są do granic możliwości i uważają że wszystko im się należy. Nigdy jakoś nie myślałam, że przyczyną takiej roszczeniowej postawy wobec świata jest właśnie brak rodzeństwa. Skoro ktoś jedno dziecka wychował na egoistę, to kolejne będzie inne, bo... jest drugie? ... ma rodzeństwo? Bez sensu.
Zgadzam się w zupełności z poprzedniczkami- to rodzice wychowują dziecko i od nich zależy jakie będzie. Czy to jedno, czy pięcioro.

Z ludźmi jest chyba tak, że mają potrzebę gadania i dawania rad, o które nikt nie prosi. Ja już kilka razy usłyszałam pytanie kiedy planujemy synka, że czas na chłopaka itd. Litości!!! Starsza córka ma 19 miesięcy, młodsza 7 tygodni!
Na chwilę obecną więcej dzieci nie panujemy i raczej wątpliwe, żeby nam się odmieniło. Też wolimy dać dwójce wszystko, niż trójce tylko część.

My oboje mamy rodzeństwo i kiedy urodziła się nasza pierworodna było dla nas niemal pewne, że w jakiejś przyszłości pojawi się kolejne dziecko. Nie chcieliśmy jedynaczki, ale raczej ze względu na to, że jak kiedyś nas zabraknie, to nie zostanie sama.

12

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Nie wydaje mi sie, zeby bycie jedynakiem bylo rownoznaczne z byciem rozpieszczonym egocentrykiem... Natomiast posiadanie rodzenstwa jest bardzo fajne jak jest sie juz starszym - teraz, kiedy jestem dorosla jestem naprawde wdzieczna, ze mam braci, na ktorych zawsze moge liczyc. Ale to tez nie jest regula, bo sa tez takie osoby, ktro ze swoim rodzenstwem dogadac sie nie moga i wiecej z takick relacji maja problemow niz radosci.
Zatem, blyskotliwie podsumowujac, reguly chyba nie ma smile

13

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Gwarancji to w życiu nie ma na nic. Ile jest skłóconych rodzeństw? A takich, które w ogóle nie rozmawiają, a widują się jedynie na Święta?


Iceni napisał/a:

dzieci majace rodzenstwo jednak wygrywaja jezeli chodzi o wspolzycie w grupie. wspoldzialanie, konkurencje, przebojowosc itp. ale tez altruizm czy odpowiedzialnosc. Tego rodzice nie naucza "na sucho".

"Na sucho", czyli tłumacząc dziecku teoretycznie, jak w tej grupie należy się zachowywać, to oczywiście, że nie. Ale są place zabaw, klubiki, zajęcia dodatkowe, żłobki i przedszkola, gdzie jedynak może się tego wszystkiego nauczyć, chyba nawet intensywniej i skuteczniej, niż z tylko jedną siostrą/jednym bratem w domu.

A altruizmu i odpowiedzialności najlepiej uczą zwierzęta tongue

14

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja pochodzę z licznej rodziny. Ogólnie. Nas było w domu czworo. Mam mnóstwo kuzynostwa (moja mama ma 3 siostry), a co za tym idzie Lusia też ma sporo kuzynek i kuzynów (póki co czternaścioro z tego co naliczyłam).
Myślę, że nie będzie samotna, ale jeżeli używam tego argumentu to zawsze padają słowa ''ale to nie to samo...''

Ja mam fobię przed ponownym macierzyństwem. Im Młoda jest starsza, tym bardziej nie chcę mieć dzieci.

Spotkałam się też ze stwierdzeniem, że jestem leniwa i stąd nie chce mieć dzieci, a co za tym idzie obowiązków.

15

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
BabaOsiadła napisał/a:

Gwarancji to w życiu nie ma na nic. Ile jest skłóconych rodzeństw? A takich, które w ogóle nie rozmawiają, a widują się jedynie na Święta?


Iceni napisał/a:

dzieci majace rodzenstwo jednak wygrywaja jezeli chodzi o wspolzycie w grupie. wspoldzialanie, konkurencje, przebojowosc itp. ale tez altruizm czy odpowiedzialnosc. Tego rodzice nie naucza "na sucho".

"Na sucho", czyli tłumacząc dziecku teoretycznie, jak w tej grupie należy się zachowywać, to oczywiście, że nie. Ale są place zabaw, klubiki, zajęcia dodatkowe, żłobki i przedszkola, gdzie jedynak może się tego wszystkiego nauczyć, chyba nawet intensywniej i skuteczniej, niż z tylko jedną siostrą/jednym bratem w domu.

A altruizmu i odpowiedzialności najlepiej uczą zwierzęta tongue

I tak, i nie. Żaden plac zabaw nie zastąpi kontaktu 24/7. To są zupelnie inne reguły gry. Poza tym małe dzieci na placu zabaw i tak są pod kontrolą rodzicow. To nie jest czysta akcja pomiedzy dziecmi.

Przecież nawet psychologowie przypisują pewne cechy starszemu lub mlodszemu rodzenstwu. Tego oczywiscie u 3-latkow nie widac, ale u 10-latkow juz doskonale.

A czy zwierzęta najlepiej uczą? Mam koleżankę, która urodziła trzecie dziecko kiedy poprzednia dwojka miala 9 i 11 lat. I zadne ich zwierzątko nie zaznało od nich tyle uwagi i troski co ich siostrzyczka.

Mimo wszystko pies rodzenstwa nie zastapi.


Ale oczywiscie sama mam jedynaczke i nic nie potrafilo mnie sklonić do urodzenia kolejnego dziecka big_smile

16

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Nataluszek napisał/a:

(...)Spotkałam się też ze stwierdzeniem, że jestem leniwa i stąd nie chce mieć dzieci, a co za tym idzie obowiązków.

Takie chamstwo spotkałoby się z mej strony z potwierdzającą odpowiedzią. Jestem pewna, że ta osoba nie ośmieliłaby się powiedzieć już ani słowa na temat macierzyństwa.

17

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Iceni napisał/a:

I tak, i nie. Żaden plac zabaw nie zastąpi kontaktu 24/7. To są zupelnie inne reguły gry. Poza tym małe dzieci na placu zabaw i tak są pod kontrolą rodzicow. To nie jest czysta akcja pomiedzy dziecmi.

Ale myślałam, że rozmawiamy o nauce zachowania się w grupie. To co ma 24h na dobę z siostrą do zachowania się w grupie (którego nauka jest potrzebna do bezstresowego wchodzenia w obce środowiska, jak mniemam)? Właśnie dlatego, że to są inne reguły gry. No i czy na placu zabaw, czy w domu, dzieci do pewnego wieku zawsze są pod jakąś tam kontrolą rodziców, przedszkolanek, opiekunów.

Iceni napisał/a:

Mam koleżankę, która urodziła trzecie dziecko kiedy poprzednia dwojka miala 9 i 11 lat. I zadne ich zwierzątko nie zaznało od nich tyle uwagi i troski co ich siostrzyczka.

No a skąd umiały się tak fajnie troszczyć o siostrzyczkę? Może przez trening na zwierzątkach właśnie smile No ale zostawmy te biedne zwierzaki, bo zaraz będzie, że wolę psy od ludzi, czycuś big_smile wink

Iceni napisał/a:

Mimo wszystko pies rodzenstwa nie zastapi.

Nie pisałam, że zastąpi, pisałam, że uczy empatii i odpowiedzialności. Czy tam altruizmu.

18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-07-22 14:16:43)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja nie wiem na czym się to opiera  wiem tylko,  że dostrzegam pewne różnice wsród koleżanek i koleg?w mojej córki i dzieci posiadajace rodzenstwo wydaja sie bardziej przebojowe i samodzielne niz jedynacy.

Dostrzegam tez, że dziecko, które nie ma rodzenstwa cos traci. I nie chodzi tylko o samo dziecinstwo tylko o całe życie.

Ja miałam to szczęście, że moja córka nigdy nawet nie zająknęła się o braciszku czy siostrzyczce, ale przecież są dzieci, które otwarcie mówią, że chciałyby rodzeństwo. Takim dzieciom jednak coś się odbiera.

19

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Przyznam, że miałabym problem, gdyby moja córka poprosiła o rodzeństwo hmm Na razie nie cierpi dzieci, uf uf wink

20 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-22 15:12:21)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Wielokropku, na mnie rzadko kiedy jakiekolwiek słowa robią wrażenie.
A niech gadają. To stanowczo mniej mnie 'dobija', niż ta oczywista krzywda jaką wyrządzam swojemu dziecku bo ''jak ta wyrodna matka może dziecko na samotność skazywać?!''.

Iceni, na pewno byłoby mi przykro jakby córka o to zapytała, a ja musiałabym odmówić, ale chyba jednak nie można robić czegokolwiek na siłę.
Ja po prostu wiem, że nie dam rady. Ba, ja po prostu nie chcę dać rady.

Dochodzi do tego, że gdy wśród znajomych wkracza temat dzieci i rodzeństwa dla nich, odchodzę na bok, albo w ogóle się nie odzywam bo wiem, że zacznie się trajkotanie i setki pytań do.

Aha. Ostatnio odwiedzili nas znajomi z córkami. Jedna 20 miesięcy, druga 3 miesiące. Wiadomo, rozczuliłam się jak zobaczyłam małe zawiniątko ze smoczkiem większym niż buzia, ale patrząc jak ta biedna dziewczyna męczy się zajmując dwoma maluchami naraz, utwierdziłam się w przekonaniu, że to nie dla mnie.

21

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Póki co, Nataluszek, zgadzam się z Tobą. Jestem w pierwszej ciąży, ale już teraz wiem, że prędko na drugą się nie zdecyduję, mimo że ta była planowana i długo wyczekiwana. Sama nie chciałabym być jedynaczką, ale wiem, jak bardzo niesprawiedliwi bywali moi rodzice i obawiam się, że mogłabym być taka sama. Poza tym utrzymanie cztereosobowej rodziny jest aktualnie poza naszymi możliwościami i marna jest moja wiara w to, że coś się prędko zmieni na lepsze...

Oczywiście macie rację, że ludzie lubią zatruwać życie głupimi pytaniami. Obstawiam, że nie minie miesiąc od porodu, a już usłyszę nieśmiertelne: 'to kiedy następne?'  hmm

22

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Grease, ja stosunkowo niedawno stałam się ofiarą tych tekstów i pytań na temat rodzeństwa dla Młodej.
Każdy tłumaczy się tym, że Lenka jest na tyle duża, że śmiało możemy starać się o następne, a ja nie chcę o tym słyszeć.

Nie wiem co ludzie mają w interesie, że tak dogryzają...Przecież ani nie wychowają, ani nie utrzymają.
Wpadam w dzieciofobię. tongue

23

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Nataluszek napisał/a:

Grease, ja stosunkowo niedawno stałam się ofiarą tych tekstów i pytań na temat rodzeństwa dla Młodej.
Każdy tłumaczy się tym, że Lenka jest na tyle duża, że śmiało możemy starać się o następne, a ja nie chcę o tym słyszeć.

To miałaś szczęście smile Zazwyczaj schemat wygląda tak: 'kiedy zaręczyny?' -> 'kiedy ślub?' -> 'kiedy dziecko?' -> 'kiedy drugie dziecko?' -> 'kiedy cośtam' itd. itd. big_smile

24 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-07-22 15:59:23)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ludzie uwielbiają wpychać nos w nieswoje sprawy: dlaczego nie macie dzieci? Kiedy będą dzieci? Kiedy następne? Nie za późno? Ple ple ple

Też to kocham bo mam każdemu dookoła tłumaczyć że mój aktualny stan zdrowia nie pozwala mi na spokojną i zdrową ciążę? A co komu do tego? Ale też słucham... Kiedy ślub, kiedy dzieci? Ple ple ple ple ple

Lepiej mieć jedno dziecko gdy nie ma się warunków na drugie, prawda. Jednak jest pewna tendencja, wielu jedynaków to osoby samolubne, egoistyczne, rozpieszczone, tu bardzo wiele zależy od rodziców żeby przy braku drugiego dziecka jakoś to inaczej rozwiązać.

Wiem jedno, że bardzo cieszę się że mam siostrę, chociaż aktualnie jest ona nieznośną i humorzastą nastolatką wink ale jest, wiem że ją mam, że nawet gdy rodziców zabraknie to mam moją siostrę, wiele nauczyło mnie posiadanie rodzeństwa, bo często się nią opiekowałam, a ona do tej pory miło wspomina spędzane ze mną wakacje.

Na pewno nie warto decydować się na drugie dziecko, na w ogóle dziecko pod wpływem jakiegoś przymusu społecznego, bo to nasza sprawa, nasze życie.

25

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

to bzdura. to czy dziecko bedzie samolubne zalezy od wychowania, towarzystwa i wpajanych mu zasad

26 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-07-22 20:29:04)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

My na pewno będziemy mieli jedno dziecko. Z prozaicznego powodu: jestem już za stara na dwójkę. Bałabym się ryzykować zdrowia dziecka zachodząc w ciążę po 35 roku życia. Jasne, że się boję, że nie podołamy i wychowamy wrednego egoistę. Ryzyko jest spore, bo niemal każdy ze znanych mi jedynaków ma problemy ze sobą, mniejsze bądź większe, ale wszystkie sprowadzają się do jednego: brak empatii i nieradzenie sobie w grupie. Może z wyjątkiem mojej bratowej, świetnej dziewczyny, ale ona się wychowywała w jednym domu ze starszym kuzynem, którego uważa za brata. Mam nadzieję, że jakoś podołamy i dziecko nie zostanie "typowym" jedynakiem. Będzie też miało kuzyna i kuzynkę, a jak reszta naszego rodzeństwa się zmobilizuje, to pewnie kuzynostwa będzie więcej.
A poza tym: tak, jestem wygodna. I leniwa. I prowadzimy życie wg pewnego porządku albo raczej jego braku, często wyjeżdżamy, dość spontanicznie, uprawiamy niebezpieczne sporty i rezygnacja z tego wszystkiego po to, by się uganiać za bandą dzieciaków nie wchodzi w grę. Myślę, że nikt z rodziny nie zająknie się nawet przy nas o drugim dziecku.

27

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

A ja wtrące swoje wink

Nigdy nikomu niezadałabym pytania odnosnie ślubu, dzieci, kolejnego czy o zgrozo dlaczego jeszcze żadnego nie ma. To są sprawy zbyt osobiste...jedynym wyjątkiem jest gdy rozmawiam z bliską przyjaciółką, z którą gadamy o wszystkim - to co innego gdy widać że dziewczyna sama zagaduje na temat.

Co do jedynaków...faktycznie większość których znam to ludzie dośc mocno zapatrzeni w siebie często nie umiejący zrozumieć sytuacje innych. Ale to jest większość...znam jedynaczkę która taka nie jest! Nie myśli tylko o sobie i potrafi postawić sie w sytuacji innej osoby i ją zrozumieć.

Niekażdy jedynak chce mieć rodzeństwo....znam takich, którzy marzyli i braciszku czy siostrze jak również tych których na samą myśl o tym że mogliby mieć rodzeństwo trzęsło.

Ja sama mam rodzeństwo i wiadomo raz jest gorzej raz jest lepiej. Cieszę sie że ich mam. Moi rodzice nie żyją przeżywam to wciąż bardzo mocno. Nie wiem czy dałabym rade załatwiać wszystkie sprawy gdybym była sama. No musiałabym ale razem było łatwiejnprzez to przejść. Psychicznie i finansowo również.

Aktualnie mam córkę i wiem że chcialabym żeby miała rodzeństwo. Póki co kwestie zdrowotne i finansowe to wykluczają.
Szanuje każdego kto chce mieć wiecej dzieci, każdego kto chcemieć jedno i każdego kto nie chce mieć ich wcale.

Jeżeli rodzice nie chcą mieć drugiego dziecka to nie powinni ulegać prośbie jedynaka-ale o tym już temat kiedyś był chyba.

28

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja znam kilku jedynaków są w porzadku ale za to jedynaczki są wredne, chamskie i pewne siebie, nie lubie takich ludzi.

Mój syn tez jest jedynakiem i tak zostanie no chyba ze wpadniemy, wolalabym jednak żeby miał rodzeństwo tak jak ja 3 mam dwie  siostry i brata i jest fajnie zawsze możemy na siebie liczyc dzwonimy do siebie. Niestety nie wyobrażam sobie drugiego porodu, mój pierwszy to był istny horror i tragedia na sama myśl mnie telepie. Potem przez poltora roku praktycznie zero snu 2 razy puscilam dom z dymem z przemeczenia mdlałam:( ehhh

ale i tak uważam ze lepiej jednak jak jest rodzeństwo.

29

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja mam rodzeństwo i faktem jest to, że teraz dziwnie byłoby bez niego.
Aczkolwiek w związku z tym, że jestem najmłodsza praktycznie byłam jak jedynaczka. Niby była ta siostra i bracia w domu, ale różnica wieku między nami jest tak duża, że zazwyczaj bawiłam się i organizowałam sobie czas sama. I lubiłam to i lubię do tej pory.
Teraz zaś każde ma swoje życie i rzadko się widujemy.

Najmniejsza różnica wieku między mną a bratem w tym przypadku to 10 lat.

30

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Nataluszek napisał/a:

Jeżeli jest już taki wątek to proszę o przeniesienie i z góry przepraszam.

Mamy z mężem córkę i nie zamierzamy mieć więcej dzieci.
I tu ze strony najbliższego otoczenia wylewa się fala krytyki i zdań, które są (moim zdaniem) nieco przesadzone.
Chociażby, że dla dziecka bycie jedynakiem to krzywda, że będzie samolubne, że rodzina gdzie jest jedno dziecko to nie rodzina.
Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Problem tkwi we mnie. Nie chcę więcej dzieci. Nie chce przechodzić trudów macierzyństwa od nowa. Nie jestem do tego stworzona. Mam córkę i za cholerę nie chce mieć więcej dzieci. Wpadka byłaby dla mnie końcem świata. Kocham córkę, ale nie wyobrażam sobie znów zostać matką.
A najgorsze są powolne naciski ze strony otoczenia i ciągłe pytania ''to kiedy drugie?''.

Czy faktycznie robimy dziecku krzywdę nie dając mu rodzeństwa? Czy te wszystkie głosy, o których wyżej pisałam są prawdziwe?
I czy jedynak będzie nieszczęśliwym, osamotnionym dzieckiem?

Tylko od Ciebie (do spółki z mężem) zależy czy będziesz mieć więcej dzieci. Jeśli nie chcesz dziecka to z mojej strony nie powinnaś ulegać żadnym zewnętrznym naciskom. Nie wiem ile masz lat i być może kiedyś zmienisz zdanie.

Ja przez 11 lat byłam jedynaczką, wiadomość o tym że będę miała rodzeństwo była dla mnie szokiem i byłam z tego powodu bardzo niezadowolona. Po latach mogę stwierdzić że moja siostra jest dla mnie wielkim szczęściem i że to dobrze mieć rodzeństwo. Jednak jak napisałaś nie czujesz się na siłach i po prostu nie chcesz kolejnego dziecka więc nie zastanawiaj się nad tym co by było gdyby.

Jedynacy rozumują trochę inaczej, nie oskarżałabym ich o samolubstwo ale inne dziecko pod dachem zmienia.

31

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Mago, nie mam zamiaru nikomu ulegać. smile
Jednak te wszędobylskie głosy wciąż dopytujące o rodzeństwo dla Luśki są irytujące i nie wiem skąd biorą się chore insynuacje, że robimy z mężem coś złego.

W mojej rodzinie mało jest jedynaków. Stąd pewnie opinie, że mieć dwójkę czy trójkę dzieci to wspaniała rzecz.
Dla mnie byłaby to autodestrukcja.

32

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

moje dziecko jeśli będę je mieć na starcie otrzyma 2 braci. ale jednego dziecka mieć nie chcę 2 idealnie.

33

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

A dlaczego nie chcesz mieć jednego dziecka? smile

34

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Jeśli ktoś chce mieć jedno dziecko,to niech ma jedno.Strasznie mnie denerwują te "dobre rady".Powiedzmy ze jestem w podobnej sytuacji mam córcię ktora kocham nad życie i która ma już 4lat i wciąż słyszę kiedy następne,bardzo bym chciala mieć drugiej ale musze sie wyleczyć.A przez to ze ciągle slysze ze powinnam mieć JUŻ drugie dziecko czuje sie fatalnie bo drugie dziecko to to o czym marzę pragne śnie.Ale ciaza w tym momencie to czysta nieodpowiedzialność.Moze ci któzy tak doradzają zajdą w ciąże za mnie,urodzą zdrowe dziecko za mnie i pomoga mi je wychowywać  najlepiej wychowaja za mnie i będę je utrzymywać ?Wątpię.To ile mamy dzieci jest wyłącznie sprawa nasz i naszych partnerów.A jeśli ktoś mówi ze będziemy żałować swoich decyzji to MY a nie oni.

35 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2014-07-23 22:37:05)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
BabaOsiadła napisał/a:

Przyznam, że miałabym problem, gdyby moja córka poprosiła o rodzeństwo hmm Na razie nie cierpi dzieci, uf uf wink

big_smile Pewnie, że miałabyś problem. Jak jest jedynaczką, to zgodnie ze wszystkimi regułami, na pewno straszliwie ją rozpieszczasz wink i dostaje wszystko co chce wink , więc tego braciszka czy siostrzyczkę też musiałaby dostać big_smile . Lekki konflikt interesów by wam powstał big_smile

A tak poważnie: mam koleżankę, która na wszelkie aluzje dotyczące drugiego dziecka, wali prosto z mostu: "nie będę mieć drugiego, nie chce mi się pchać znowu w kupki, zupki i inne kolki, nie chcę mieć drugiego dziecka z czystego lenistwa i egoizmu".
Mina rozmówcy bezcenna smile .

Obserwując znajome dzieciaki mam wrażenie, że jedynaki mają większy problem z zabawami w grupie, trudniej im zrozumieć, że ktoś może być w czymś lepszy. Za to wydaje mi się, że przebywając w domu w towarzystwie dorosłych mają większą wiedzę, potrafią lepiej porozumieć się z dorosłymi.

36

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Anik38 napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Przyznam, że miałabym problem, gdyby moja córka poprosiła o rodzeństwo hmm Na razie nie cierpi dzieci, uf uf wink

big_smile Pewnie, że miałabyś problem. Jak jest jedynaczką, to zgodnie ze wszystkimi regułami, na pewno straszliwie ją rozpieszczasz wink i dostaje wszystko co chce wink , więc tego braciszka czy siostrzyczkę też musiałaby dostać big_smile . Lekki konflikt interesów by wam powstał big_smile

O właśnie, właśnie wink W jednym pokoju sala zabaw, w drugim stajnia dla kucyka, w trzecim basen, my z mężem śpimy na kozetce pod stołem kuchennym, gdzie tu jeszcze wcisnąć pokoik dla niemowlaka? sad wink Nowy dom trzeba by było kupić big_smile

37

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Mam jedno dziecko, więcej mieć już raczej nie będę (mam szczerą nadzieję, że wpadki nie zaliczę). Nie czuję się z tego powodu ani zażenowana, ani winna, ani też nikomu nie tłumaczę swojej decyzji. 

Dziecko wychowuję najlepiej, jak potrafię, nie wydaje mi się, abym brakiem urodzenia rodzeństwa zrobiła mu krzywdę. Junior (dziś ma prawie 17 lat) nie jest ani egoistą, ani egocentrykiem, jest samodzielny, odpowiedzialny, nie wygląda też na nieszczęśliwego. Ma mnóstwo znajomych i przyjaciół, nie zauważyłam, żeby miał problemy z nawiązywaniem relacji i współpracą w grupie.

Weźmy też pod uwagę, że jakąkolwiek podejmiemy decyzję, to zwykle jest coś za coś, dlatego zarówno posiadanie jedynaka, jak i gromadki latorośli ma swoje plusy i minusy - jeśli decyzja jest przemyślana i świadoma, to zdrowiej będzie, jeśli skupimy się na tych pierwszych smile.

38

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Być może czasem robimy dziecku krzywdę powołując do zycia jedynaka.Tak było ze mną.Bardzo żałowałam,że nie mam rodzeństwa.Pisałam już kiedyś,że jedynak w relacjach z rówieśnikami ma o wiele trudniej.Spotyka się grupka dzieci na dworze,są tam rodzeństwa a ja sama.Muszę się dostosować,przypodobać by ktokolwiek chciał się ze mną bawić.I nie piszcie,że siedmiolatki patrzą na charakter:). Więc oddawałam wszystkie moje fajne zabawki,zapraszałam do domu,mama robiła desery,piekła ciasto.Ja nie byłam za często zapraszana bo wiadomo- młodsze rodzeństwo śpi,a starsze chce mieć pokój dla siebie bo np. odrabia lekcje.
Obserwuję rodzeństwo w mojej rodzinie-nie są z tego powodu ani bardziej empatyczne ani nie dzielą się chętniej.Wręcz przeciwnie-jak dorosły widzi jest ok ale sam na sam z moją córką albo ze sobą-brat z siostrą wyrywają sobie rzeczy,wyjadają słodycze.Dziecko się samo nie wychowa i nie nabierze empatii i chęci dzielenia się z innym kiedy tego nie wpoją mu rodzice.
Mam jedynaczkę,mam dla niej czas i wychowuję ją najlepiej jak potrafię.Jest empatyczna,wrażliwa i cierpliwa.

39

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

gojka102, ale że same rodzeństwa w piaskownicach bywają? Mój brat jest pięć lat starszy ode mnie, więc nigdy by się ze mną na podwórku nie pojawił big_smile a koleżanek w swoim wieku miałam całe multum. I nawet jeśli kilka z nich miało młodsze siostry, nigdy ich ze sobą nie ciągały. Były wśród nas też dwie jedynaczki i fakt, że wyrosły na dość rozpuszczone panny, ale to raczej wina rodziców, że nie umieli wychować, a nie tego, że nie miały rodzeństwa.

40

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja jestem jedynaczką i wcale na to nie narzekam, nigdy nie narzekałam. Jedynki to zazwyczaj charty, ludzie którzy sami na własną rękę uczą się życia. Indywidualiści, którzy bardzo szybko dorastają i świetnie odnajdują się w życiu dorosłych.  Jest całe mnóstwo plusów z bycia jedynakiem. Owszem rodzeństwo też jest fajne. I też ma swoje plusy, widzę po moich bliźniczkach.
Ale zasada jest jedna decydujące zdanie kiedy dziecko, ile dzieci, powinna mieć tylko i wyłącznie kobieta. Bo to ona jest w ciąży, nosi ciąże rodzi, i to na niej spoczywają główne obowiązki. Owszem to powinna być decyzja dwojga ludzi. I przemyślana omówiona. Ale ostateczne decydujące zdanie tak czy nie należy tylko do kobiety!!!

Olać otocznie, jak ktoś Cię zapyta kiedy odpowiedz i zawstydź druga osobę: ,,no właśnie, ciotka kiedy zrobisz sobie  następne co bo by Ci się jeszcze co najmniej ze 3 przydało, poproś mikołaja na gwiazdkę, a ode mnie się odczep'' a najlepiej daj przy całej rodzinie jasną ostrą i bardzo klarowną odpowiedz  WIĘCEJ DZIECI MIEĆ NIE BĘDĘ I KONIEC TEMATU!!!!!!! Proszę mnie nigdy więcej o to nie pytać, nie życzę sobie, JASNE?!- jasna, krótka odpowiedz.

41

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Insurmountable_Woman napisał/a:

Jedynki to zazwyczaj charty, ludzie którzy sami na własną rękę uczą się życia. Indywidualiści, którzy bardzo szybko dorastają i świetnie odnajdują się w życiu dorosłych.

Wybacz, ale to taki sam stereotyp jak ten, że jedynacy to egoiści.

Zarówno bycie jedynakiem, jak i posiadanie rodzeństwa, ma swoje plusy i minusy.
Więcej plusów jednak zauważam w posiadaniu rodzeństwa.

42

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja uwielbiam swoich braci. Lubię się o nich troszczyć i vice versa. Zawsze mnie rozpieszczali, miałam z nimi w życiu dobrze.
Natomiast z siostrą to zupełnie inna bajka. Różnica wieku między nami to 16 lat i odkąd pamiętam ''darłyśmy koty''.
Teraz jest inaczej bo ja już nie jestem dzieckiem, które pozwoli sobie na pewne rzeczy, więc siostra zaprzestała mi dokuczać.
Teraz rozmawiamy ze sobą normalnie, ale tak się różnimy, że choć siostra mieszka blok wyżej, widujemy się przypadkiem.
Za dużo padło słów, za dużo czynów, które gdzieś tam siedzą i nie pozwalają na naprawę relacji. Nie ufamy sobie. Tak mi się wydaje.

Więc rodzeństwo nie zawsze oznacza sielankę i towarzystwo w piaskownicy.
Ja miałam koleżanki siostry. Wiecznie była na podwórku wojna. Nie między nami-dzieciakami, a między właśnie tymi siostrami.

43 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-24 16:32:15)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

No cóż ja to mówię jako jedynaczka. Mi tam brak rodzeństwa wcale a wcale nie przeszkadza w niczym. Jakby było to by było. Ale wcale nie rozpaczam, ze nie ma siostry czy brata.  Myślę, że najlepsza różnica miedzy dziećmi to taka do 3 lat. Potem to się tylko dziecku krzywdę zrobi. Bo poczuje się odtrącone, wszyscy będą tym mniejszym się zajmować. I dzieciaki nie będą się dogadywać. Będzie tylko zazdrość i rywalizacja. Owszem w późniejszych latach to się wyrówna ale najbliższe będą przechlapane.
Zresztą co jest złego w posiadaniu jednego dziecka. To ja nie wiem, jeden poród, szybko się odchowa, można poświecić mu więcej czasu.
Nie, tak dwa razy, to ja sobie nie wyobrażam, jedno odchowane, a tu znów pieluchy, ciąża, znów macierzyński, zaczynaj wszystko e nie, ciężko, ciężko.
Może dlatego, że mam bliźniaczki uważam, że ciąża bliźniacza jest najlepsza bo się jedno przy drugim wychowuje, nie ma rywalizacji, od zawsze była jedna i druga. Także nikt nie może się poczuć pominięty. No chyba, ze ktoś chce mieć dwoje dzieci albo więcej lubi dzieci, czuje taką potrzebę, są ku temu warunki to jak najbardziej.
Ale ty autorko skoro masz jedno dziecko, i ono Ci wystarcza nie chcesz więcej. To olać wszystkich. Liczysz się ty i twoje zdanie. Co ma do tego jakaś babcia, dziadek, wujek, ciotka.... chcą, pytają niech sobie zrobią!!!!! A ty miej w d.... ich zdanie na ten temat. Już masz dziecko jako matka się spełniłaś. Kochasz córkę, i już cale organizacja wszystkiego jest taka, ze jesteście Wy i Wasza córka więc po co to destabilizować, znów od nowa układać, niepotrzebnie. Skoro jest Ci dobrze tak jak jest. A małej wcale żadnej krzywdy nie robisz, dzięki temu, z jest jedna możesz się na niej skupić, możesz ja sobie wychować, patrzeć jak dorasta. Potem i tak pójdzie do przedszkola, do szkoły i będzie miała mnóstwo koleżanek, zresztą w rodzinie na pewno tez są jakieś dzieci, ja mam dużo ciotecznych, stryjecznych i utrzymujemy dobre kontakty od dzieciństwa i jesteśmy jak jedno wielkie rodzeństwo. Także brakiem rodzeństwa wcale nie skazujemy dziecka na samotność.

Ja osobiście jakby mi ktoś dziecko wmawiał to bym mu osobiście takiego kopa w d.... dała, nie no naprawdę moim zdaniem powinnaś bardzo solidnie op..... tych który Wam dziecko wmawiają. Bo jakim prawem się ktoś odzywa, tu nikt nie ma prawa co kolwiek Ci powiedzieć, czy skrytykować, NIKT!

44 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-07-25 01:12:22)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Grease napisał/a:

gojka102, ale że same rodzeństwa w piaskownicach bywają? Mój brat jest pięć lat starszy ode mnie, więc nigdy by się ze mną na podwórku nie pojawił big_smile a koleżanek w swoim wieku miałam całe multum. I nawet jeśli kilka z nich miało młodsze siostry, nigdy ich ze sobą nie ciągały. Były wśród nas też dwie jedynaczki i fakt, że wyrosły na dość rozpuszczone panny, ale to raczej wina rodziców, że nie umieli wychować, a nie tego, że nie miały rodzeństwa.

Oczywiście,że nie same rodzeństwa.Ale ja z mojego dzieciństwa właśnie takie rodzeństwa pamiętam: dzieciaki z róznicą dwa,trzy lata bawiące się razem. Pamiętam,że mi zazdroszczono nie tylko fajnych zabawek,ciuchów czy wakacji ale chyba głownie tego,że rodzice bawią się ze mna i mają dla mnie dużo czasu a co za tym idzie mają też czas dla moich koleżanek,które bywały u mnie.Nikt jak moja mama nie organizował mi takich świetnych urodzin:).
Miałam też od dziecka sporo obowiązków i sporo ode mnie wymagano.
Musiałam podołać dwóm szkołom i dodatkowym lekcjom języka.Ale dzięki temu nie miałam czasu na obijanie się a czas wolny był takim rarytasem jak niedzielne lody:)

-----------

luc napisał/a:
Insurmountable_Woman napisał/a:

Jedynki to zazwyczaj charty, ludzie którzy sami na własną rękę uczą się życia. Indywidualiści, którzy bardzo szybko dorastają i świetnie odnajdują się w życiu dorosłych.

Wybacz, ale to taki sam stereotyp jak ten, że jedynacy to egoiści.

Zarówno bycie jedynakiem, jak i posiadanie rodzeństwa, ma swoje plusy i minusy.
Więcej plusów jednak zauważam w posiadaniu rodzeństwa.

Dokładnie. I twierdzę to jako jedynaczka:)

Gojko, będę miała mniej pracy, jeśli zamiast pisać je jeden pod drugim, będziesz swoje posty edytować wink. Używaj, proszę, funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka

45

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Insurmountable_Woman napisał/a:

Myślę, że najlepsza różnica miedzy dziećmi to taka do 3 lat. Potem to się tylko dziecku krzywdę zrobi. Bo poczuje się odtrącone, wszyscy będą tym mniejszym się zajmować.

To akurat jest rolą rodziców, żeby dziecko się w ten sposób nie poczuło. Jestem przekonana, że jest to możliwe do spełnienia.

46

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja nie wyobrazam sobie miec rodzenstwa i ciesze sie , ze nie mam.

47

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Jestem jedynaczką. Kiedy byłam młodsza nie przeszkadzało mi to w ogóle. Ostrożnie podchodzę też do stereotypów w stylu 'egoista', 'chart' czy tym podobnych. Nie będę tego też komentować ponieważ nie tego dotyczy wątek.
Ad meritum:
teraz, kiedy jestem dojrzałą osobą czuję brak rodzeństwa, tego jestem pewna. Mam bardzo małą rodzinę, z mamą, choćby ze względu na różnicę pokoleń i charakterów się nie dogaduję i w ciężkich chwilach odczuwam prosty brak rodzeństwa. I to wszystko. I żałuję, że go nie mam, ponieważ więzów krwi nic nie zastąpi.

48

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Jeśli ktoś się decyduje na wychowanie dwójki czy większej ilości dzieci to musi mieć po prostu na to czas. Nie ma nic gorszego jak założenie że "będzie dwójka, to się zajmą sobą i nie będą się nudzić" - ta teoria to moim zdaniem niewypał. Ja mam młodszego brata, i jest on od urodzenia moją zmorą. Pamiętam, jak całe dnie musiałam z nim siedzieć w domu, zamiast iść i się bawić z innymi dziećmi albo jak później musiałam go odbierać ze szkoły. Zawsze zazdrościłam moim koleżankom - jedynaczkom, miały święty spokój, nikt im głowy nie zawracał, nie niszczył zeszytów, nie musiały nieustannie walczyć o wszystko.
Ja do tej pory nie wyobrażam sobie mieć choćby psa - wręcz boli mnie sama perspektywa zajmowania się kimkolwiek tongue

a co do ludzi - jak powszechnie wiadomo, zawsze znajdą się tacy, którzy specjalizują się w życiu innych, i nie ma co na nich zważać absolutnie. Jak się czujesz na siłach mieć jedno, to się nie decyduj na więcej, obojętnie z jakich pobudek. To ma później wpływ nie tylko na Twoje życie.

49

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Nataluszek napisał/a:

A dlaczego nie chcesz mieć jednego dziecka? smile

Bo sama mam siostrę i całe życie się z nią droczę, ale żyć też nie umiem. Moja  podpora, spowiednik, ustawiacz do pionu jak potrzebuję. Zrobię dla niej wszystko i ona dla mnie też. I chciałabym żeby moje dzieci też miły takie silne więzi. Zwłaszcza w trudnych sytuacjach jest to bardzo pomocne.

50

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Dla mnie wiezy krwi nic nie znacza, to biologia tylko. Mam rodzicow, babcie i najlepszego przyjaciela, ktory jest dla mnie bratem jakiego ja sama wybralam. Moi rodzice oboje maja trojke rodzenstwa i nie trzymaja sie z nimi bardzo blisko.

51

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Tez jestem zdania ze to od rodzicow w duzej mierze zalezy jaki im ten jedynak wyrosnie
Sama kiedys chcialam miec dwojke bo wiadomo ze z jedynaka ..
Ale teraz jak patrze na swoja 3letnia jedynaczke to juz tak nie mysl
Jest madra, aktywna, wesola, nie ma rezerwy do dzieci nawet do duzo starszych, jest odwazna i towarzyska. Jest tez czula, wrazliwa i opiekuncza do malutkich dziec
Na razie mowie nie bo nie wiem czy dam rade przez to wszystko jeszcze raz przejsc a z drugiej strony nie chcialabym aby kiedys była sama

52

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Insurmountable_Woman napisał/a:

Myślę, że najlepsza różnica miedzy dziećmi to taka do 3 lat. Potem to się tylko dziecku krzywdę zrobi. Bo poczuje się odtrącone, wszyscy będą tym mniejszym się zajmować. I dzieciaki nie będą się dogadywać. Będzie tylko zazdrość i rywalizacja. Owszem w późniejszych latach to się wyrówna ale najbliższe będą przechlapane.

A bzdura - jak już pisałam między mną a moją siostrą jest 11 lat różnicy i raczej jej matkowałam niż z nią rywalizowałam. Poza tym dobrze jest mieć więcej bliskich osób, myślę że to już w dorosłym życiu bardzo pomaga - relacje z kuzynostwem, przyjaciółmi się mocno rozluźniają a z rodzeństwem tego nie zauważyłam.

Nie mam jeszcze dzieci, więc nie wiem jak to będzie - nie wiem czy mimo chęci w ogóle będę je mieć bo różnie się w życiu układa, ale zdecydowanie popieram większe niż nuklearne rodziny. Z resztą założycielka tematu ma rodzeństwo i cieszy że je ma, a jedynacy lub mający od razu dorosłe rodzeństwo (nie mieszkali razem jako rodzeństwo) nie bardzo rozumieją tę relację. Nie bez powodu mówi się o miłości braterskiej, czegoś się nie doświadcza nie mając rodzeństwa i myślę że w większości przypadków jest to coś wartościowego. Oczywiście człowiekowi który tego nie doświadczył nic nie zostaje odjęte pod względem empatii, ale trudno by jedynak oceniał że nie żal mu że nie miał rodzeństwa.

53 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2014-07-28 10:37:53)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Jestem jedynaczką, co więcej byłam wychowana jako jedyne dziecko w rodzinie. Pamiętam jak u dziadków również w czasach kryzysu było mnóstwo owoców, które psuły się jak dłużej ich nie odwiedzałam, ogólnie wszystko było dla wnusi. Absolutnie nie było mi z tym źle, również nigdy nie czułam się samotna, bo dużo bawiłam się sama ze sobą, do dziś dobrze czuje się we własnym towarzystwie. Tak jestem introwertykiem i egocentrykiem, choć do niedawna byłam tego nieświadoma i naprawdę szczęśliwa ze sobą. Los jednak aktualnie doświadcza mnie nauką dzielenia się z niekoniecznie najbliższymi mi osobami i tu przyznam, że mam duży problem.
Mój partner ma liczne rodzeństwo i faktycznie dostrzegam różnicę. Dla mnie np. łakocie w domu mogą leżeć i zawsze te najlepsze kąski zostawiam sobie na później, on postępuje wręcz przeciwnie.
Kierowałabym się zasadą szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i jestem pewna, że brakiem rodzeństwa nie skrzywdzisz swojej córki.

54

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Zazdrosna, czyli jednak przyznajesz, że są znaczne różnice między Tobą- jedynaczką, a Twoim mężczyzną, który ma rodzeństwo?

Tak jak gdzieś wyżej napisałam, mąż jest jedynakiem.
I są sytuację, w których widać to na kilometr gołym okiem. Po prostu jest przyzwyczajony, że wszystko jest jego, na jego i dla niego i że on jest pępkiem świata.
No bo przecież kiedyś tak było...

Staram się wyciągać córkę z domu, między dzieci, aby nie stała się małym samolubem i wyrzutkiem.
Jak jesteśmy w towarzystwie dzieci, a kupuję łakocie to kupuję każdemu dziecku, aby Młoda wiedziała, że innym też się należy.
Staram się jak mogę, aby Luśka nie wyrosła na egoistkę, ale na skutki będę musiała trochę poczekać.
Nie wiem czy robię dobrze, u mnie w rodzinie prawie w ogóle nie ma jedynaków, więc nie wiem z kim mogłabym konsultować to, co robię. wink

55 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-29 17:08:36)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Staram się wyciągać córkę z domu, między dzieci, aby nie stała się małym samolubem i wyrzutkiem.
Jak jesteśmy w towarzystwie dzieci, a kupuję łakocie to kupuję każdemu dziecku, aby Młoda wiedziała, że innym też się należy.
Staram się jak mogę, aby Luśka nie wyrosła na egoistkę, ale na skutki będę musiała trochę poczekać.
Nie wiem czy robię dobrze, u mnie w rodzinie prawie w ogóle nie ma jedynaków, więc nie wiem z kim mogłabym konsultować to, co robię.

Jako jedynaczka powiem Ci, ze robisz źle. Pamiętam taką sytuację jak była dzieckiem bylismy cała rodzina u wujostwa na drugim koncu Polski. Taki rodzinny wypad tygodniowy. I powiem Ci, że średnio miło to pamiętam. Niby było, fajnie, milo, rodzinnie. A jednak. Ja byłam najmłodsza, ale oprócz mnie z babcia byli moi kuzyni (brat i siostra) różnica wieku 3 lata. I ja byłam jedna, nauczona byłam, że kupowało się dla mnie. A tu nagle ciotka tamtymi isę nie zjamoąła, a moja mama kupowała też dla nich.
Nawet swojemu chrześnikowi bilet na kolejkę kupiła i w ogóle zachowywała się tak jakby cała trójka to jej dzieci. Nic nie mówiłam miałam wtedy ok 10 lat. Ale w duchu coraz bardziej nie lubiłam kuzynostwa. Przedarłam na nich oczy. Wcale nie nauczyło mnie to, ze trzeba się dzielić. Wręcz nauczyło mnie, że trzeba walczyć o swoje. Tera zto mamy z tymi kuzynami dobry kontakt. Ale jako dizeic wtedy to w ogóle na jakiś czas sie od nich izolowałam bo i nie chciałam z nimi nigdzie więcej jeździć bo bałam się powtórki z rozrywki. PO drugie tam wtedy u wujków było super, mieli fajny dom, poznałam cąłą tamta rodiznę. A ja od dziecka uwielbiłam, przesiadywać z dorosłymi, słuchać plotek i rodzinnych opowieści, nic mi przy stole nie uszło uwadze. No ale pech był taki, ze ich sąsiad, miał córkę w naszym wieku i moja kuzynka ciągle do niej latała razem sie bawiły i ja też musiałam z nimi siedizec. Jak mnie to wkurzało, huśtałam się na jakieś huśtawce, albo kopałam w piłkę, słuchałam jakiś głupot o życiu dziewczynki której nie znam. A tu omijało mnie prawdziwe ,,życie'', z zazdrością, patrzyłam i słucham jak rodzina bawi się przy stole  ja się zmuszam do zabawy z rówieśnikami, bo kuzynka tak chce. Nigdy nie miałam potrzeby przebywania z rówieśnikami, jeszcze jak byłam młodsza to może trochę ale potem to 1000 razy wolałam towarzystwo dorosłych. Bo tam brylowałam, wszyscy byli dla mnie mili jak dla księżniczki ja najmłodsza najważniejsza. I wcale nie uważam to za złe. Moim zdniem jak ograniczasz córce słodycze bo mowisz, że sa dla innych to uczysz ją irytacji do tych dizci, zniechęcasz, bo ona sobie myśli ,,gdyby nie oni wsyzstko byloby moje''. Lepiej powiedzieć,,, no Lusi idziemy w goście wypadałoby nie z pustymi rękami nie?! Trzeba coś im wziąć, tak dla zasady. Wtedy uczysz dizekco, że ono musi się podzielić tylko wypada coś rodzinie dać.

I taka moja mała uwaga. Jak już idziesz w goście nigdy nie daj np. jednej czekolady dwójce, dzieci  ,,podzielcie się'' bo wprowadzasz tylko rywalizację, narobisz kłopotu. Lepiej każdemu po batoniku albo dwie czekolady, i każdemu dać z osobna. Bo z takiego dzielenia nic dobrego nie wychodzi. 

Nie ucz córkę na siłę dzielenia, ani przebywania z dziećmi bo efekt będzie odwrotny to ma wyjść od niej.  Ty możesz ją do tego skierować, pokazać, ale nie na siłę uczyć.

Mi jest bardzo bliska postawa twojego męża, jako jedynaczce. Ale ja w tym nic złego nie widzę.

56

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Mysle, ze fakt bycia jedynaczka bez kuzynow w moim wieku sprawil, ze mam duzo lepszy kontakt i zawsze mialam z osobami duzo starszymi niz z osobami w moim wieku.
Dla mnie moja prababcia to byla moja przyjaciolka dla mnie, a nie kolezanka z przedszkola.
Moze dlatego nie lubie dzieci i nigdy nie lubilam nawet jak bylam dzieckiem.Bycie doroslym bylo dla mnie wymarzonym stanem i do dzis to myslenie sie nie zmienilo

57

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Nikt nie jest zły z natury. Wszystko to kwestia odpowiedniego wychowania. Ja też jestem jedynaczką, ale do egoistki jest mi bardzo daleko.

58

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Ja uwazam, ze niektorzy sa zli z natury. Dwoje dzieci wychowanych identycznie nie beda takimi samymi nigdy.

59 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-07-29 21:10:34)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Insurmountable_Woman napisał/a:

I taka moja mała uwaga. Jak już idziesz w goście nigdy nie daj np. jednej czekolady dwójce, dzieci  ,,podzielcie się'' bo wprowadzasz tylko rywalizację, narobisz kłopotu. Lepiej każdemu po batoniku albo dwie czekolady, i każdemu dać z osobna. Bo z takiego dzielenia nic dobrego nie wychodzi.

Nie ucz córkę na siłę dzielenia, ani przebywania z dziećmi bo efekt będzie odwrotny to ma wyjść od niej.  Ty możesz ją do tego skierować, pokazać, ale nie na siłę uczyć.

Przecież napisałam, że kupuje każdemu dziecku coś z osobna, a nie karzę dzielić się jedną tabliczką czekolady.

Nie uczę jej na siłę dzielenia się. Nie wyrywam jej zabawki, aby dać innemu dziecku.
Poza tym mała lubi towarzystwo kuzynostwa i dzieci dookoła. Sama do nich lgnie, więc nie wiem skąd przypuszczenia, że na siłę pcham ją w towarzystwo.

Insurmountable_Woman napisał/a:

I ja byłam jedna, nauczona byłam, że kupowało się dla mnie. A tu nagle ciotka tamtymi isę nie zjamoąła, a moja mama kupowała też dla nich.

I właśnie tego chcę uniknąć.

60

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Nataluszek po prostu rob tak dalej i tlumacz jej takie rzeczy i bedzie dobrze napewno.

Ja nienawidze sie dzielic, jak mam nawet ciastkiem sie podzielic na pol to boli mnie to, haha.
Nie cieszy mnie dzielenie sie niczym w sumie, nawet swoimi przezyciami.
Lubie dawac rzeczy innym, ale nie moje rzeczy.
W czasie dziecinstwa nienawidzilam tez - moja mama uczyla mnie dzielnia sie, ale nigdy to nie sprawilo , ze to polubilam.

Moj maz tez nie lubi sie dzielic, a mial 5 rodzenstwa.

61

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Nataluszek napisał/a:

Zazdrosna, czyli jednak przyznajesz, że są znaczne różnice między Tobą- jedynaczką, a Twoim mężczyzną, który ma rodzeństwo?

Tak jak gdzieś wyżej napisałam, mąż jest jedynakiem.
I są sytuację, w których widać to na kilometr gołym okiem. Po prostu jest przyzwyczajony, że wszystko jest jego, na jego i dla niego i że on jest pępkiem świata.
No bo przecież kiedyś tak było...

Staram się wyciągać córkę z domu, między dzieci, aby nie stała się małym samolubem i wyrzutkiem.
Jak jesteśmy w towarzystwie dzieci, a kupuję łakocie to kupuję każdemu dziecku, aby Młoda wiedziała, że innym też się należy.
Staram się jak mogę, aby Luśka nie wyrosła na egoistkę, ale na skutki będę musiała trochę poczekać.
Nie wiem czy robię dobrze, u mnie w rodzinie prawie w ogóle nie ma jedynaków, więc nie wiem z kim mogłabym konsultować to, co robię. wink

oczywiście ze robisz dobrze:)

62

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
NinaLafairy napisał/a:

Lubie dawac rzeczy innym, ale nie moje rzeczy.

big_smile

A daj jakiś przykład takiego dawania cudzych rzeczy, bo mnie to zafrapowało... big_smile

63 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-29 22:45:27)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Przypuszczanie stąd, ze u mnie tak było. Wszyscy mówi: pobaw się z dziećmi (podczas kiedy mnie 1000 razy bardziej interesowało to co się dzieje przy stole niż bawienie się z dziećmi). Znajdywali mi towarzystwo. I czasem tak jest, że myśli się, że jedynakowi brakuje rówieśników to bzdura. Ja 100 razy wolał imprezy na których jednym dzieckiem niż te na których byli rówieśnicy. Potem to się wyrównało bo zapowiadałam mamie, żeby mi nie kazała się z nimi bawić i nie powiem nigdy nie musiałam, odkąd skończyłam chyba 10 lat zawsze spędzam czas przy stole z dorosłymi.

Nataluszek a dlaczego chcesz tego uniknąć skoro więcej dzieci mieć nie będziesz?! Moim zdaniem skoro masz jedno dizecko to powinnaś mu pokazywać, zę ono jest dla Was najważniejsze. Bedę brutalna ale co cb obchodzą cudze dizeic na imprezie. To żeby oni mieli słodycze to obowiązek ich rodziców im kupić, nie twój ty masz swoje dziecko i jego pilnuj. Wiadomo ja bym na twoim miejsu swojemu dziecku w domu dała słodycze, a na imprezy nic ni zanoisla, bo nie masz takiego obowiązku. Ani żadne to uczenie dzielenia.

Poza tym ja mam dwie córki ale zawsze jak bylismy gdzieś to tylko one byly dla mnei najważniejsze, tylko pilnowałam ich. Np. Kiedyś jak były małe byliśmy u rodziny ich ojca, cały Tydzień, coś podobnego jak ja z rodzina i kuzynami, i też były inne dzieci . Ale np my z naszymi bliźniaczkami mieliśmy pokój, tamci mieli inne. I np tylko z nimi zamykaliśmy się bawiliśmy isę i nikt nie mial prawa przeszkadzać, żadne inne dziecko. Owszem jak były goście przy stole to dziewczynki bawiły się z tamtymi, a szczególnie siedziały  z nami przy stole na kolanach. ALe tak zawsze rządziły tamtymi, ze nikt nie miał prawa siadać u wujka (ich ojca) na kolanach ani u mnie. Ja o tym nie wiedziałam niedawno się dowiedziałam, teraz jako dorosłe osoby mi powiedziały wybuchnęłam śmiechem. Jak jakiś kuzyn do wujka przychodził na kolana samochody pokazywał już miał łomot na korytarzu. Nawet dużo starszemu kuzynowi schowały piłkę bo ich ojciec nie będzie grał z obcym dizekciem. Tylko, że one nigdy nie urządzały żadnych scen wszystko było w tajemnicy, uknute. Piłkę wrzuciły na dach, kiedy nikt nie widział wujek kilka miesięcy znalazł. I myślał, że przypadkiem tam wpadała. One mi się niedawno przyznały ze to były ich sprawki teraz to już i kuzynowi i wszystkim wszyscy mieli niezły ubaw.
I były dwie nie  jedynaczki, a ja ich nigdy nie nastawiałam ani nic nie mówiłam. One wcale nie są złe dziewczyny np. rodzice to świętość, wszystkim się podzielą, kochane dzieci, rodzina tak samo. Ale już obcy, no cóż, trzeba być asertywnym.
Ja nie mówię żeby kogoś krzywdzić, ale po co oduczać takiego niekrzywdzącego a pomocnego egoizmu?! Ja tam wolę jak moje córki sa silne niezależne walczą o swoje. Niż jakby miały się poświęcać i być cichymi myszkami, co to ostatnie ,,spodnie oddadzą'' dla mnie to jest ciamajda. Co to ostatnimi spodniami się podzieli.   
A to wcale nieprawda, zę jedynak wyrzutki jak sa egoistami, prawa natury sa takie że zawsze ktoś musi zarządzać, ktoś być tym najważniejszym ,  Jako jedynaczka powiem jedynacy to świetni przywódcy! Bezkompromisowi, najlepsi.  A jak wiadomo do tego silnego, przywódczego ludzie lgną choćby z ciekawości i respektu. Chcesz żeby to twoja córka rozdawała karty czy żeby jej rozdawano?! Jedynaków można świtanie wychować, oni sa najbardziej przywiązani do rodziców, jako jedynaczka kocham rodziców, chociaż się nie zgadzamy to mamy silną więz, ja z nimi zawsze i wszystkim się podzielę, rodzice sa najważniejsi. Ty masz szansę żeby córka Cb i męża kochała ponad wszystko. Rodzina  szanowała. Ale miał duży dystans i była osobą niezwykle silną! Nie chciałabyś tego?!

Lubie dawac rzeczy innym, ale nie moje rzeczy- świetnie powiedziane.  najlepsze łakocie, najlepsze kąski, wybieram dla siebie a cos co jest gorsze, coś czego nie lubię, tu taki przykład np dostaję całe mnóstwo czekolad,  bombonierek, dla siebie wszystko co najlepsze a dla kogos zostawić coś, co już nam zbywa, coś czego nie lubimy, np mam 20 bombonierek z solidarności, to mogę te tic-taki podarować kuzynom. Niech i oni coś mają, z życia:) Oczywiście do bombonierka się nie przyznaje a oczekuję oklasków jak dobra jestem tic-taki przyniosłam:)

Zastanawiam sie po co to uczenie na siłę jedynaków żeby się dzieliły, ze nie są najważniejsze to przynosi odwrotny rezultat wiem po sobie. Pozwólmy każdemu być sobą???

64 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-07-29 22:06:57)

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity
Insurmountable_Woman napisał/a:

Staram się wyciągać córkę z domu, między dzieci, aby nie stała się małym samolubem i wyrzutkiem.
Jak jesteśmy w towarzystwie dzieci, a kupuję łakocie to kupuję każdemu dziecku, aby Młoda wiedziała, że innym też się należy.
Staram się jak mogę, aby Luśka nie wyrosła na egoistkę, ale na skutki będę musiała trochę poczekać.

A czy Ty przypadkiem nie pisałaś,że masz dwie córki? Więc nawet w domu ma możliwość przebywania z innym dzieckiem.

65

Odp: Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

gojka102 ale to nie ja napisałam tylko autorka.

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Jak to jest z tymi jedynakami? Fakty i mity

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026