Przypuszczanie stąd, ze u mnie tak było. Wszyscy mówi: pobaw się z dziećmi (podczas kiedy mnie 1000 razy bardziej interesowało to co się dzieje przy stole niż bawienie się z dziećmi). Znajdywali mi towarzystwo. I czasem tak jest, że myśli się, że jedynakowi brakuje rówieśników to bzdura. Ja 100 razy wolał imprezy na których jednym dzieckiem niż te na których byli rówieśnicy. Potem to się wyrównało bo zapowiadałam mamie, żeby mi nie kazała się z nimi bawić i nie powiem nigdy nie musiałam, odkąd skończyłam chyba 10 lat zawsze spędzam czas przy stole z dorosłymi.
Nataluszek a dlaczego chcesz tego uniknąć skoro więcej dzieci mieć nie będziesz?! Moim zdaniem skoro masz jedno dizecko to powinnaś mu pokazywać, zę ono jest dla Was najważniejsze. Bedę brutalna ale co cb obchodzą cudze dizeic na imprezie. To żeby oni mieli słodycze to obowiązek ich rodziców im kupić, nie twój ty masz swoje dziecko i jego pilnuj. Wiadomo ja bym na twoim miejsu swojemu dziecku w domu dała słodycze, a na imprezy nic ni zanoisla, bo nie masz takiego obowiązku. Ani żadne to uczenie dzielenia.
Poza tym ja mam dwie córki ale zawsze jak bylismy gdzieś to tylko one byly dla mnei najważniejsze, tylko pilnowałam ich. Np. Kiedyś jak były małe byliśmy u rodziny ich ojca, cały Tydzień, coś podobnego jak ja z rodzina i kuzynami, i też były inne dzieci . Ale np my z naszymi bliźniaczkami mieliśmy pokój, tamci mieli inne. I np tylko z nimi zamykaliśmy się bawiliśmy isę i nikt nie mial prawa przeszkadzać, żadne inne dziecko. Owszem jak były goście przy stole to dziewczynki bawiły się z tamtymi, a szczególnie siedziały z nami przy stole na kolanach. ALe tak zawsze rządziły tamtymi, ze nikt nie miał prawa siadać u wujka (ich ojca) na kolanach ani u mnie. Ja o tym nie wiedziałam niedawno się dowiedziałam, teraz jako dorosłe osoby mi powiedziały wybuchnęłam śmiechem. Jak jakiś kuzyn do wujka przychodził na kolana samochody pokazywał już miał łomot na korytarzu. Nawet dużo starszemu kuzynowi schowały piłkę bo ich ojciec nie będzie grał z obcym dizekciem. Tylko, że one nigdy nie urządzały żadnych scen wszystko było w tajemnicy, uknute. Piłkę wrzuciły na dach, kiedy nikt nie widział wujek kilka miesięcy znalazł. I myślał, że przypadkiem tam wpadała. One mi się niedawno przyznały ze to były ich sprawki teraz to już i kuzynowi i wszystkim wszyscy mieli niezły ubaw.
I były dwie nie jedynaczki, a ja ich nigdy nie nastawiałam ani nic nie mówiłam. One wcale nie są złe dziewczyny np. rodzice to świętość, wszystkim się podzielą, kochane dzieci, rodzina tak samo. Ale już obcy, no cóż, trzeba być asertywnym.
Ja nie mówię żeby kogoś krzywdzić, ale po co oduczać takiego niekrzywdzącego a pomocnego egoizmu?! Ja tam wolę jak moje córki sa silne niezależne walczą o swoje. Niż jakby miały się poświęcać i być cichymi myszkami, co to ostatnie ,,spodnie oddadzą'' dla mnie to jest ciamajda. Co to ostatnimi spodniami się podzieli.
A to wcale nieprawda, zę jedynak wyrzutki jak sa egoistami, prawa natury sa takie że zawsze ktoś musi zarządzać, ktoś być tym najważniejszym , Jako jedynaczka powiem jedynacy to świetni przywódcy! Bezkompromisowi, najlepsi. A jak wiadomo do tego silnego, przywódczego ludzie lgną choćby z ciekawości i respektu. Chcesz żeby to twoja córka rozdawała karty czy żeby jej rozdawano?! Jedynaków można świtanie wychować, oni sa najbardziej przywiązani do rodziców, jako jedynaczka kocham rodziców, chociaż się nie zgadzamy to mamy silną więz, ja z nimi zawsze i wszystkim się podzielę, rodzice sa najważniejsi. Ty masz szansę żeby córka Cb i męża kochała ponad wszystko. Rodzina szanowała. Ale miał duży dystans i była osobą niezwykle silną! Nie chciałabyś tego?!
Lubie dawac rzeczy innym, ale nie moje rzeczy- świetnie powiedziane. najlepsze łakocie, najlepsze kąski, wybieram dla siebie a cos co jest gorsze, coś czego nie lubię, tu taki przykład np dostaję całe mnóstwo czekolad, bombonierek, dla siebie wszystko co najlepsze a dla kogos zostawić coś, co już nam zbywa, coś czego nie lubimy, np mam 20 bombonierek z solidarności, to mogę te tic-taki podarować kuzynom. Niech i oni coś mają, z życia:) Oczywiście do bombonierka się nie przyznaje a oczekuję oklasków jak dobra jestem tic-taki przyniosłam:)
Zastanawiam sie po co to uczenie na siłę jedynaków żeby się dzieliły, ze nie są najważniejsze to przynosi odwrotny rezultat wiem po sobie. Pozwólmy każdemu być sobą???