O, dzięki, takiej odpowiedzi oczekiwałam.
thepass napisał/a:Jak ja bym sie bał, że kogoś tu uraże to bym nie pisał wcale, bo dość ostro często piszę
Analizy analizami, filozofia filozofią. Z wszystkiego da sie wyciągnąć ukryty kontekst, drugie dno, ale każdy ocenia i tak subiektywnie. Czasem sprawdza sie to w zyciu, bo zycie jest schematem, ludzie sa podobni bo maja podobne doswiadczenia, mimo ze z innymi ludzmi.
That's true. Myślę, że wiele mogłabym ze schematów wyczytać, ale często unikam ich stosowania, bo się boję, że się pomylę. Ale twoja analiza, mimo że oparta tylko na pojedynczym, krótkim stwierdzeniu (więc tym łatwiej o pomyłkę), wydawała mi się dość trafna, szczególnie te opisane mechanizmy. Zawsze jednak dawałabym margines błędu, że to mogło być tylko takie niefortunne, ''needy" sformułowanie, i sprawdzała dalej, jaka jest ta osoba.
thepass napisał/a:I tak jak z tego co pisałaś to chyba rozmawialiście w formie maili? Jakbyś miała tak w sekunde odpowiedzieć np na gg w ten sposób, to pomyśl co pierwsze na myśl by przyszło? Czy aby na pewno taka wiadomość jak ta powyżej?
Tak, raczej tak, bo to takie ''ogólnożyciowe'' przekonania. Rozmawialiśmy wtedy na czacie, widzę, że napisałam to po jakichś 2,5 minutach. (Trochę inaczej, ale oddałam sens
) Zrozumiałe też, że przy takim pytaniu trzeba się trochę zastanowić.
thepass napisał/a:Jedno jest pewne, to pokazuje że mozesz być nakreślona wieloma horyzontami i nie ograniczasz szczęścia do samego kochania jako głównego priorytetu życiowego, czy jako niedostatku.
W ogóle myślę, że szczęście jest do osiągnięcia tu i teraz, w każdej chwili. (Ale nie wyobrażałabym sobie powiedzieć tego np. ofiarom tortur).
A samo 'kochanie' to szerokie pojecie, możemy kochać też nie będąc w związku. Ja ostatnio postanowiłam skupić się na rozwijaniu miłości do samej siebie, bo bez tego nie ma szczęścia.
thepass napisał/a:Teraz mi się też przypomniało co do wczesniejszej sytuacji (kochać i być kochaną). Taka postawa zawiewa desperacją i ograniczeniem, ale często tylko z nieświadomej woli. Przekazujemy komuś, że jesteśmy tacy nieszczęśliwi, nic nas nie interesuje i musimy się do kogoś przyczepić jak bluszcz.
No tak, też by mi się tak to kojarzyło. Jest to niejako ''oddawanie swojego szczęścia w ręce innej osoby'', kompletnie bez sensu. Przecież kochać można już teraz, kto zabrania? Tak samo jak 'być kochaną' - chociażby przez siebie. Jest wokół tyle osób (starszych, chorych, dzieci), zwierząt, które potrzebują miłości i też o tym marzą. Więc prędzej jest to ukryty przekaz ''potrzebuję związku''.
thepass napisał/a:Ja bym Cie spytał, ze jesli chcesz byc niezależna to po co Ci związek?
Chodzi o to, żeby umieć byś szczęśliwą w związku, ale umieć być też niezależną (i może mniej, ale też szczęśliwą). Po prostu, żebym mimo szczęścia, nie 'uczepiała' się nikogo, bo z tego rodzą się tylko złe rzeczy.
Nie uzależniałabym się od nikogo, a jak już, to bym z tym walczyła, bo to straszna perspektywa.
thepass napisał/a:Tak samo jeśli chcesz takich rzeczy, o których piszesz to czy dążysz do tego? Jeśli tak , to w jaki sposób? Masz na to i na siebie rozwiązanie, sposób? To daje jasny przekaz, czy zrzucisz odpowiedzialność za siebie na mężczyzne, czy rzeczywiście będziesz odrębną jednostką, która będzie współpracowała. I tu partnerstwo będzie możliwe. Pytanie na ile taka odpowiedź jest banalna, bezwartościowa (byle pomielić jezorem), a na ile prawdziwa.
Jest prawdziwa o tyle, że naprawdę tak myślę, i jeśli nie postępuję, to przynajmniej trochę próbuję to postępowanie zmieniać. A czy bezwartościowa, to, jak rozumiem, czas i czyny pokażą 
thepass napisał/a:I wiesz. Ja zaczne pytać o takie coś kobietę to wiesz co mówi? Że ogłupiałem, by pytać o takie rzeczy i rozmawiać w taki sposób.
Może to zależy od etapu znajomości (na bardzo wczesnym trochę krępuje i przytłacza), ale ja generalnie lubię takie rozmowy..Widzę po dacie, że u nas ta rozmowa wypłynęła po 2 tygodniach znajomości w sieci. Zartowaliśmy wtedy o marzeniach, bo jego zabawny znajomy uważał, że nowy samochód i nowa modelka w łóżku co miesiąc dałaby mu spełnienie
Potem ja zapytałam, jakie ma marzenia. (Jako, że jest programistą, to najpierw zgadywałam, czy aby nie wystarczy mu "Working: true", skorygował, że liczy się jeszcze wydajność, a więc "Working: true-> Current perfomance: 97% -> Status: Happy" ;D) Ale jak tak myślę, to już po kilku dniach chyba poruszaliśmy podobne tematy.
thepass napisał/a:Dlatego ostatnio zauwazylem, ze zakochuje sie tylko w inteligentnych kobietach (tego typu), a jest to bardzo nikły odsetek bo wiekszosc sprowadza życie do prostoty i pożyteczności w życiu (tu i teraz, jesteś ładna to chodź do łóżka), a nie rozmowach o takich sprawach chociażby.
No to myślę, że to jest dobry znak, że dana kobieta nie pasuje. Chociaż może to też znaczyć, że jeszcze się nieswojo czuje, czy coś..
thepass napisał/a:Jak nie rozmawiasz o idealnym związku i swoim idealnym księciu, to nie przytłaczasz faceta tym, że musi sie od początku wykazać jako ten który "spełnia wymagania". Dajesz mu pozwolenie na bycie sobą, a nie zmianę pod ideał stereotypowo.
I tak by się nie zmieniał, tylko był sobą, bo pewnie też uważa, że to bez sensu (jeśli wbrew przekonaniom).
Ale fakt, że na pewno nie chcę wyjść na desperatkę czy kogoś przytłoczyć, zwykle jestem ostrożna i zdystansowana, chociaż oczywiście bardzo miła, bo tak lubię. Myslę, że ktokolwiek, kto próbowałby się zmieniać pod czyjeś wymagania, nie jest zbyt szczęsliwy sam ze sobą.. Bo jeśli zmienia się pod swoje wymagania, to co innego, to się wtedy nazywa 'praca nad sobą' ;P
thepass napisał/a:A ten Twój chłopak odpisał prościej, ale w Twoim stylu. Ty pokazałaś, że chcesz być potrzebna np dasz opieke, a on realizuje swoje cele w ciekawym i szczesliwym zyciu. Teraz tylko pozostaje sprawdzenie czy właściwie są to puste słowa, czy nie.
Mówił, że zastanawia się, jak to jest, że dziewczyny zawsze wspominają o poczuciu bezpieczeństwa, bo "on jako facet po prostu to ma''. Hmm.. No, ja niestety nie mogę się tym (jeszcze!) pochwalić 