netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Chora para

346 odpowiedzi21 187 wyświetleńzałożony przez Życzliwa, 17.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 347 ]

131 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-07-23 19:18:01)

Odp: Chora para
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Dziękuję Paulina, "givers" są atrakcyjni i dużo dają od siebie, jednocześnie są najbardziej nieszczęśliwe w związku (niedopasowanym)-> to o mnie, bez wątpienia.
Czasami zastanawiam się czy to wszystko ma jakiś sens, czy się opłaca... sad
Bycie kochanym, niby nie tak dużo, ale....ale znaleźć taką osobę jest naprawdę trudne sad

I znowu smęcisz...

To przez tą piosenkę...http://youtu.be/1V4AscLidWg
W ogóle ostatnio mam wrażenie, że jestem beznadziejna do potęgi entej, pary chodzą po chodnikach, przytulają się, ściskają, a ja....zazdroszczę! Straszna jestem i marna!

Majki nie wiem, czasami się zastanawiam co jest ze mną nie tak, no i ... szkoda gadać.

132 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:17:37)

Odp: Chora para

Gdzie są niby ci wolni i po środku? Albo wolne i po środku? Bo coś ni widu.
Ja wole to jako ten naczelny romantiko i na dziko https://www.youtube.com/watch?v=xV7He1K_-JQ

Jakis wakacyjny dół, bo wszyscy rozkochują się, a Ty nie :>

133 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-23 19:19:26)

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Gdzie są niby ci wolni i po środku? Albo wolne i po środku? Bo coś ni widu.

Wszędzie tongue Źle szukasz tongue

Życzliwa

To może lepiej sie nie zastanawiaj bo nic dobrego z tego nie wynika wink

134 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:20:24)

Odp: Chora para

Wszędzie to taka odpowiedź jak 'wszystko', a zawsze mi mowili, ze jak wszystko to i nic. Czyli wszędzie i nigdzie.
Tak sobie rozmawiam z milionami kobiet i coś nie słychu, no ale fakt, też moja wina i moich genów smile
No i zapachu, zapomniałem.

135

Odp: Chora para

Tak cholera, właśnie tak, bo wszyscy kogoś mają, ja jak taka sierota durnowata, mam doła fakt, dzisiaj konkretnego, dobijam się głupimi myślami, dołującymi piosenkami i starymi zdjęciami, wtedy gdy wszystko było ok...już nie jest i nie będzie. To chore.

136

Odp: Chora para

No ja Ci dokładnej lokalizacji panny nie podam, i jeszcze żeby była w Twoim typie big_smile Ale na pewno gdzieś, są, może ukryciu, w cieniu, nie wiem, ale są tongue

137 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-23 19:24:27)

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Dziękuję Paulina, "givers" są atrakcyjni i dużo dają od siebie, jednocześnie są najbardziej nieszczęśliwe w związku (niedopasowanym)-> to o mnie, bez wątpienia.
Czasami zastanawiam się czy to wszystko ma jakiś sens, czy się opłaca... sad
Bycie kochanym, niby nie tak dużo, ale....ale znaleźć taką osobę jest naprawdę trudne sad

I znowu smęcisz...

To przez tą piosenkę...http://youtu.be/1V4AscLidWg
W ogóle ostatnio mam wrażenie, że jestem beznadziejna do potęgi entej, pary chodzą po chodnikach, przytulają się, ściskają, a ja....zazdroszczę! Straszna jestem i marna!

Majki nie wiem, czasami się zastanawiam co jest ze mną nie tak, no i ... szkoda gadać.

tiaaa...
Samotni wszędzie widzą pary, kobiety chcące dziecka wszędzie widzą ciężarne itd. itp. Widzimy to czego nam w danym momencie najbardziej brakuje, ot taka złośliwość naszej mózgownicy. Skup się na tym co masz TU i TERAZ. Przecież sama zdajesz sobie sprawę, że wiele osiągnęłaś...

Pewnie nie Twój gust, mój zresztą też, ale często poprawia mi humor (gość w kasku wymiata) -> http://www.youtube.com/watch?v=dBpf0HlLd8Q

138 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:25:33)

Odp: Chora para

Wlasnie to jest zły odruch. Zawsze jak jest zle to jeszcze sie dobić. No nie, to trzeba przekierować te myśli, a nie wspominać, żałować.
Nie wierze, ze nie masz czym sie zająć, co odciągnie od tego dołowania.

Majki napisał/a:

No ja Ci dokładnej lokalizacji panny nie podam, i jeszcze żeby była w Twoim typie big_smile Ale na pewno gdzieś, są, może ukryciu, w cieniu, nie wiem, ale są tongue

A to takie myślenie bardzo optymistyczne. Z 2-3 lata temu też byłem tym skażony, ale to juz nie wróci bez jakiegoś mocnego palnięcia w łeb:D

139 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-07-23 19:27:53)

Odp: Chora para

Assasin, co mam? Nic tak naprawdę! Nie mam nikogo do kogo mogłabym się przytulić, rzucić się na szyję po powrocie z pracy, pocałować go gdy śpi i szeptać, jak ważny dla mnie jest...móc wtulać się w niego godzinami, czuć na kołnierzu zapach jego perfum, a potem cały dzień chodzić jak na zajebistym narkotyku, cieszyć się, że jest, że kocha. Dziś totalne zwłoki emocjonalne ze mnie sad

Edit: Co to za link? big_smile OMG !

140 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-23 19:29:49)

Odp: Chora para
thepass napisał/a:
Majki napisał/a:

No ja Ci dokładnej lokalizacji panny nie podam, i jeszcze żeby była w Twoim typie big_smile Ale na pewno gdzieś, są, może ukryciu, w cieniu, nie wiem, ale są tongue

A to takie myślenie bardzo optymistyczne. Z 2-3 lata temu też byłem tym skażony, ale to juz nie wróci bez jakiegoś mocnego palnięcia w łeb:D

Może po prostu ich nie zauważasz tongue To chyba pora sie zacząć martwić big_smile Nie no, ja tam wole optymistycznie na to patrzeć tongue

141 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:33:37)

Odp: Chora para

Mi sie wydaje ze nadzieje (optymizm) nalezy opierać na czyms konkretnym, a nie tak bujając troche w obłokach. Pozniej i tak zycie zweryfikuje wszystko. Nie jedna osoba bujająca zweryfikowała swoje plany bo nie dała z czyms rady i musiala sie uznac za słabą.
Co innego jak same sukcesy i to na tym polu w którym mamy niedostatki, a kobiety uczuciowe istoty więc troche to szybciej przychodzi.
Ja zauważam, tylko gdzieś brakuje dobrego połączenia. No taki typ. Z reszta jak raz w zyciu sie tylko zakochało to sie tez tylko to wspomina i porównuje. A jakbym tak miał 10 zakochań i każde inne (oczywiscie coraz lepsze i wyjątkowe) to moglbym mowic. O zaraz sie znajdzie kolejna, bo milosc to taka prosta sprawa. Tak jak ze znajdywaniem pracy itd mozna skakac od pracodawcy do pracodawcy i jest sie ciagle zatrudnionym, a jak przychodzi pustka w tej sprawie to wez sie zaczep i jest gorzej.

142

Odp: Chora para

A ja własnie uświadomiłam sobie, że zdania z Twojej drugiej sygnatury Thepass, są jakby o mnie....

143 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-23 19:35:40)

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

Assasin, co mam? Nic tak naprawdę! Nie mam nikogo do kogo mogłabym się przytulić, rzucić się na szyję po powrocie z pracy, pocałować go gdy śpi i szeptać, jak ważny dla mnie jest...móc wtulać się w niego godzinami, czuć na kołnierzu zapach jego perfum, a potem cały dzień chodzić jak na zajebistym narkotyku, cieszyć się, że jest, że kocha. Dziś totalne zwłoki emocjonalne ze mnie sad

Edit: Co to za link? big_smile OMG !

No wiesz Ty co... Z takim nastawieniem musisz zacząć się rozglądać za jakimś Persem...

Życzliwa napisał/a:

A ja własnie uświadomiłam sobie, że zdania z Twojej drugiej sygnatury Thepass, są jakby o mnie....

Sorry ale nie wierzę... Sprawiasz zupełnie inne wrażenie.

144 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:37:35)

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

A ja własnie uświadomiłam sobie, że zdania z Twojej drugiej sygnatury Thepass, są jakby o mnie....

No są, są. Dlatego wstawiłem, żeby każda się przejrzała w tym lustrze i zastanowiła czego tak naprawde szuka, czy to istnieje i jest dostępne.
Zawsze czegos brakuje, zawsze moze byc lepiej, czyli nigdy nie jest dobrze.

Tu nie chodzi o wiarę. Krzywdy robią swoje, a pewność siebie przez te rozne przezycia i porażki spada. Reszta to tylko 'twardy tyłek', który jest maską. Nie ma co ukrywać. Wrazliwosci sie od tak nie wyrzuci.

145 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-07-23 19:38:01)

Odp: Chora para
assassin napisał/a:

No wiesz Ty co... Z takim nastawieniem musisz zacząć się rozglądać za jakimś Persem...

Taaa, Prince of Persia....
Może i sprawiam, ale dziś wszystko co dołujące do mnie pasuje.

146 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-07-23 19:44:51)

Odp: Chora para

thepass

Zweryfikuje wiadomo, ale czemu mam sie tym martwić na zaś? Mam jeszcze sporo czasu na znalezienie. Później sie będę martwił albo i nie, jak nie nie znajde tongue Nie takie odjechańce mają dziewczyny, rodziny więc czemu ja mam nie mieć kiedyś tongue

Jak nie ma połączenia to nie ma tongue

Zresztą nie o mnie ten wątek tongue

Ja sie staram myśleć pozytywnie, a nie dołować. Koniec tongue

147 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-23 19:43:37)

Odp: Chora para

No raczej nie na zaś bo na teraz. Jak teraz jest źle, jak wczoraj było źle, to i myśli sie, że jutro będzie źle. Dobra, koniec smęcenia.
40 pompek na wytrzezwienie.

148

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Krzywdy robią swoje, a pewność siebie przez te rozne przezycia i porażki spada. Reszta to tylko 'twardy tyłek', który jest maską. Nie ma co ukrywać. Wrazliwosci sie od tak nie wyrzuci.

Wszystko ujęte idealnie i jakże prawdziwe... sad

149

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
assassin napisał/a:

No wiesz Ty co... Z takim nastawieniem musisz zacząć się rozglądać za jakimś Persem...

Taaa, Prince of Persia....
Może i sprawiam, ale dziś wszystko co dołujące do mnie pasuje.

Ewentualnie jakiś Syjam...

Raz w tygodniu można sobie pozwolić na jojczenie ale tylko raz... wink

150

Odp: Chora para
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:
assassin napisał/a:

No wiesz Ty co... Z takim nastawieniem musisz zacząć się rozglądać za jakimś Persem...

Taaa, Prince of Persia....
Może i sprawiam, ale dziś wszystko co dołujące do mnie pasuje.

Ewentualnie jakiś Syjam...

Ewentualnie jakiś członek bractwa Asasynów tongue smile

Dzięki za poprawę humoru chłopaki!

151

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Taaa, Prince of Persia....
Może i sprawiam, ale dziś wszystko co dołujące do mnie pasuje.

Ewentualnie jakiś Syjam...

Ewentualnie jakiś członek bractwa Asasynów tongue smile

Dzięki za poprawę humoru chłopaki!

Pięć złotych się należy, psze PAni... winktongue

152

Odp: Chora para
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:
assassin napisał/a:

Ewentualnie jakiś Syjam...

Ewentualnie jakiś członek bractwa Asasynów tongue smile

Dzięki za poprawę humoru chłopaki!

Pięć złotych się należy, psze PAni... winktongue

Dla Ciebie wszystko :* plus buziak gratis- tak w ramach poprawy humoru big_smile

153 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-07-23 19:58:52)

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

Dla Ciebie wszystko :* plus buziak gratis- tak w ramach poprawy humoru big_smile

Wszystko, wszystko...?? Może urok sprzed tygodnia chyba zaczyna powoli działać..

Poza tym łatwo Ci ten humor poprawić, czyli nie było aż tak źle.

154

Odp: Chora para
assassin napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Dla Ciebie wszystko :* plus buziak gratis- tak w ramach poprawy humoru big_smile

Wszystko, wszystko...?? Może urok sprzed tygodnia chyba zaczyna powoli działać..

Dokładnie, wszystko wszystko i jeszcze więcej czego zechcesz smile ...ten urok działa od początku, ale trochę wstydził się ujawnić...
A

155

Odp: Chora para

Życzliwa, fajna piosenka wink Jak już mowa o utworach, to jest ostatnio mój naczelny hit ;D
https://www.youtube.com/watch?v=r10zK743XNo

thepass napisał/a:

No są, są. Dlatego wstawiłem, żeby każda się przejrzała w tym lustrze i zastanowiła czego tak naprawde szuka, czy to istnieje i jest dostępne.
Zawsze czegos brakuje, zawsze moze byc lepiej, czyli nigdy nie jest dobrze.

Ja nie do końca rozumiem.. OK, jedna sprawa być wdzięcznym za to, co się ma dobrego, ale z drugiej strony, chyba nie warto zadowalać się byle czym? A już szczególnie w relacjach. Bo takiej byle jakiej to się mozna długo trzymać i wmawiać sobie, że ''jest ok'', i że ''czego ty, dziewczyno, szukasz''.

Thepass, a co dokładnie było nie tak z tymi dziewczynami? Bo to aż dziwne, że spotykasz głównie takie, z którymi coś nie tak, co dokładnie?

Życzliwa napisał/a:
thepass napisał/a:

Krzywdy robią swoje, a pewność siebie przez te rozne przezycia i porażki spada. Reszta to tylko 'twardy tyłek', który jest maską. Nie ma co ukrywać. Wrazliwosci sie od tak nie wyrzuci.

Wszystko ujęte idealnie i jakże prawdziwe... sad

Ale wrażliwość jest świetna! Dzięki niej masz też piękne przeżycia, i ona sprawia, że czujesz, że żyjesz! Wiem,że czasem boli, nawet bardzo, bo przejmujesz się mocno wszystkim. Ale ja miałam takie cudowne przeżycia, że dopóki I can handle my sensitivity, to jestem wdzięczna, że ją mam.

Co do "smęcenia", to ja nie wiem - czasem wpadam w ogromną rozpacz, wypłaczę się, i potem automatycznie jest mi lepiej. To trochę pomaga, wyrzucić wszystko, potem z powrotem patrzysz na świat optymistycznie.

156

Odp: Chora para

Paulina nie ma co roztrząsać tego tutaj. Nie ma nic w nich złego. Po prostu są utrapieniem dla siebie i innych, taka natura smile
Chcą zmian, ale nie chcą nic zmieniać. Rozumiesz. Nie ten temat od tego.

157

Odp: Chora para

Paulina, nie ma nic fajnego we wrażliwości, ona robi z ciebie mięczaka, obnaża przed innymi, nie warto pokazywać się ludziom z tej strony.

158

Odp: Chora para

E tam, wrażliwość jest fajna (nie mylić z miękką bułą) ;p

A ja jestem sama i na razie jest mi tak dobrze smile

159

Odp: Chora para

Hyh, wychodzi na to, że przerwałam wam rozmowę.. kontynuujcie sobie, ja i tak nie jestem zwykle na bieżąco tongue

Życzliwa napisał/a:

Paulina, nie ma nic fajnego we wrażliwości, ona robi z ciebie mięczaka, obnaża przed innymi, nie warto pokazywać się ludziom z tej strony.

Hmm, ja nie ''obnażam'' swojej wrażliwości przed innymi (w ogóle odczuwam niechęć do okazywania zbytnio uczuć poza intymniejszymi sytuacjami), oprócz tych, którym ufam ;P I mówisz, że naprawdę nic dobrego ci nie przyniosła? Bo trudno mi wyobrazić sobie, żeby ktoś niewrażliwy zachwycał się sztuką, cieszył codziennymi rzeczami czy czuł taką głębszą miłość..

160

Odp: Chora para

Paulina, Witchmoth, jestem wrażliwa na swój sposób. Życie nauczyło mnie jednego, rozpychać się łokciami ile tylko się da.
Albo Ty jesteś jedną ze stron rozdającą karty, albo sama jesteś taką kartą w ich rękach, rzucaną gdzie popadnie.
Życie weryfikuje pewne postawy.

161

Odp: Chora para

Życzliwa, a mi się wydaje, że popadasz ze skrajności w skrajność. Dałaś się przeczołgać jakiemuś dupkowi, a jak się ogarnęłaś to poleciałaś w drugą stronę. A może tak zdrowy środek? We wszystkim musi panować równowaga.

162

Odp: Chora para

Masz rację, z tym, że u mnie nie ma złotego środka...a przynajmniej nie wiem, gdzie go szukać hmm

163

Odp: Chora para

Na środku big_smile

164

Odp: Chora para

Albo poszukać srebrny środek smile

165

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

Masz rację, z tym, że u mnie nie ma złotego środka...a przynajmniej nie wiem, gdzie go szukać hmm

W głowie, umiarze i opanowaniu. Jeśli sama siebie docenisz, pokochasz i poznasz swoją wartość, to przestaniesz wydziwiać.

166

Odp: Chora para

Para warta siebie.. O kawałek blachy tak wyzwać kobietę- to świadczy o jego stosunku do niej.. a ona cóż. głupia i tyle.. Zresztą, są ( niestety) kobiety, które są uzależnione od facetów i psychicznie i ekonomicznie -być może to powoduje,że godzą sie na takie poniżanie..

167

Odp: Chora para
Teo napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Masz rację, z tym, że u mnie nie ma złotego środka...a przynajmniej nie wiem, gdzie go szukać hmm

W głowie, umiarze i opanowaniu. Jeśli sama siebie docenisz, pokochasz i poznasz swoją wartość, to przestaniesz wydziwiać.

Ja to wszystko doskonale rozumiem, gorzej z wykonaniem. Natknęłam się dziś na taką sentencję "Prawdziwie pięknym, jest to, co czyni człowieka lepszym"... i tu leży problem, bo ja nie czuję się lepsza od tamtej dziewczyny sprzed kilku miesięcy, jaką wówczas byłam. Moje życie jest zawieszone, pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością.  Zakończyłam pewien etap, ale to coś na zasadzie "gumki do mazania", starłam nie tylko dawne krzywdy, ale i samą siebie, to jaka byłam, to z czego się cieszyłam, to po czym ludzie mnie rozpoznawali...po cichu, powoli, utraciłam część siebie... To, co dawniej mnie cieszyło wydaje się dziś bez znaczenia, wszystkie wspomnienia zamknęłam w głowie, w szufladzie podpisanej "nie otwierać"...Wszystko dziś odbywa się planowo, musowo i mechanicznie, nie ma tej spontaniczności, co kiedyś, nie ma we mnie radości, która kiedyś była moim znakiem rozpoznawczym, nie ma we mnie takiego krzyku zadowolenia, po którym dawniej poznawali mnie znajomi. Czuję, że się zmieniłam, to nie jest zmiana na dobre-owszem wielokrotnie tutaj na forum pisałam, a raczej wmawiałam sobie, że dobrze mi z tym, że jestem twarda, potrafię znieść dużo...-świetna maska dla pociętej duszy, pozory lubią mylić, ale dzięki nim jesteśmy kimś innym w oczach innych ludzi, chcemy być traktowani, nie chcemy ponownego cierpienia. Tak naprawdę nie mam nic, skupiam się na rzeczach drugorzędnych, bez znaczenia, po to, by odwrócić uwagę zarówno bliskich mi osób, jak i postronnych, od mojego wewnętrznego krzyku. Czuuję, że w środku umieram...Wygląd, sport...to tylko i wyłącznie po to, by odwrócić uwagę innych od mojego cierpienia, krzyku, rozpaczy... część mnie-ta dobra część-umarła kilka miesięcy temu, nie potrafię się zresetować, ktoś umiejętnie zniszczył cały mój świat, moje marzenia, moje piękne wspomnienia, moją duszę, mój umysł, skaził go najohydniejszymi czynami, zburzył hierarchię mojej wartości, "przeżuł" moje serce, a potem w najzwyczajniej w świecie je "wypluł'...

Niepotrzebnie się tak uzewnętrzniłam, to jednak daje chwilowe ukojenie, to jak balsam na to co wewnętrznie mnie parzy i daje o sobie znać każdego poranka....

Nie rozumiem...

Przepraszam.

168 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 16:11:12)

Odp: Chora para

Może jednak masz depresję? Tylko pomyśl. Czy tamten zwiazek zabrał Ci własne "ja"? Przecież właśnie sie uwolniłaś, teraz możesz być sobą. Czy czujesz, że sens życia Twój to bycie podległą, podporzadkowaną? Nie kreujesz sie na uległą, ani głupią, więc trochę dziwne.
Czemu nie możesz mieć nadal tych samych marzeń i wartości, które miałaś? Czy wszystkie są związane z tamtą osobą, albo mężczyzną?
Znowu wychodzi moja dobra natura, szkoda mi Ciebie. Marnujesz się, ale to może dlatego, że troche mi to mnie przypomina.

169

Odp: Chora para

Z pewnością nie mam depresji, specyfika mojej pracy, wymaga częstszych badań, niż niezbędne to jest w innych zawodach. Ukierunkowane jest to główne na sprawność, motorykę, refleks, kojarzenie itd. Wszystko perfekt, łącznie z umiejętnościami psychoruchowymi, także kwestię zdrowotną mam pod kontrolą, taki wymóg. Mam wrażenie, że z tamtym rozdziałem coś się zakończyło definitywnie-zarówno złe wspomnienia, jak i to, kim wówczas byłam. A może to tak właśnie ma być? Może to jest sens rozstania...coś kosztem czegoś? Jestem po prostu nieszczęśliwa.....

170

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
Teo napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Masz rację, z tym, że u mnie nie ma złotego środka...a przynajmniej nie wiem, gdzie go szukać hmm

W głowie, umiarze i opanowaniu. Jeśli sama siebie docenisz, pokochasz i poznasz swoją wartość, to przestaniesz wydziwiać.

Ja to wszystko doskonale rozumiem, gorzej z wykonaniem. Natknęłam się dziś na taką sentencję "Prawdziwie pięknym, jest to, co czyni człowieka lepszym"... i tu leży problem, bo ja nie czuję się lepsza od tamtej dziewczyny sprzed kilku miesięcy, jaką wówczas byłam. Moje życie jest zawieszone, pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością.  Zakończyłam pewien etap, ale to coś na zasadzie "gumki do mazania", starłam nie tylko dawne krzywdy, ale i samą siebie, to jaka byłam, to z czego się cieszyłam, to po czym ludzie mnie rozpoznawali...po cichu, powoli, utraciłam część siebie... To, co dawniej mnie cieszyło wydaje się dziś bez znaczenia, wszystkie wspomnienia zamknęłam w głowie, w szufladzie podpisanej "nie otwierać"...Wszystko dziś odbywa się planowo, musowo i mechanicznie, nie ma tej spontaniczności, co kiedyś, nie ma we mnie radości, która kiedyś była moim znakiem rozpoznawczym, nie ma we mnie takiego krzyku zadowolenia, po którym dawniej poznawali mnie znajomi. Czuję, że się zmieniłam, to nie jest zmiana na dobre-owszem wielokrotnie tutaj na forum pisałam, a raczej wmawiałam sobie, że dobrze mi z tym, że jestem twarda, potrafię znieść dużo...-świetna maska dla pociętej duszy, pozory lubią mylić, ale dzięki nim jesteśmy kimś innym w oczach innych ludzi, chcemy być traktowani, nie chcemy ponownego cierpienia. Tak naprawdę nie mam nic, skupiam się na rzeczach drugorzędnych, bez znaczenia, po to, by odwrócić uwagę zarówno bliskich mi osób, jak i postronnych, od mojego wewnętrznego krzyku. Czuuję, że w środku umieram...Wygląd, sport...to tylko i wyłącznie po to, by odwrócić uwagę innych od mojego cierpienia, krzyku, rozpaczy... część mnie-ta dobra część-umarła kilka miesięcy temu, nie potrafię się zresetować, ktoś umiejętnie zniszczył cały mój świat, moje marzenia, moje piękne wspomnienia, moją duszę, mój umysł, skaził go najohydniejszymi czynami, zburzył hierarchię mojej wartości, "przeżuł" moje serce, a potem w najzwyczajniej w świecie je "wypluł'...

Niepotrzebnie się tak uzewnętrzniłam, to jednak daje chwilowe ukojenie, to jak balsam na to co wewnętrznie mnie parzy i daje o sobie znać każdego poranka....

Nie rozumiem...

Przepraszam.

Zamknięcie jakiegoś rozdziału polega na zaakceptowaniu i pogodzeniu sie z tym, co było. Ty zastawiłaś drzwi komodą, ale wiesz doskonale, że w szafie siedzi potwór i panicznie boisz się, że wyskoczy w najmniej oczekiwanym momencie.
Nie przepracowałaś tego, tylko zagłuszyłaś i zagłuszasz dalej.

Wydaje mi się, że jeszcze nie wybuchłaś, aż w końcu nadejdzie taka chwila. Moim zdaniem pewnego dnia zaczniesz płakać, krzyczeć i rozwalać krzesła. Nie odżałowałaś siebie sprzed kilku miesięcy, nie "pochowałaś" tamtych wspomnień, nie wybaczyłaś sobie i nie pogodziłaś się ze sobą.

Możesz to zrobić sama, a możesz zrobić to z psychologiem.

171

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

Z pewnością nie mam depresji, specyfika mojej pracy, wymaga częstszych badań, niż niezbędne to jest w innych zawodach. Ukierunkowane jest to główne na sprawność, motorykę, refleks, kojarzenie itd. Wszystko perfekt, łącznie z umiejętnościami psychoruchowymi, także kwestię zdrowotną mam pod kontrolą, taki wymóg. Mam wrażenie, że z tamtym rozdziałem coś się zakończyło definitywnie-zarówno złe wspomnienia, jak i to, kim wówczas byłam. A może to tak właśnie ma być? Może to jest sens rozstania...coś kosztem czegoś? Jestem po prostu nieszczęśliwa.....

Ale powiedz mi czego nie możesz w tej chwili realizować, by być szczęśliwą, a nie możesz zrobić tego sama?

172

Odp: Chora para

Teo, to co piszesz ma sens i do mnie przemawia, ta metafora z komodą i potworem najbardziej... Piszesz o płaczu...Wiesz, od pewnego zaczęłam go unikać, to oznaka słabości, płakałam WTEDY...teraz staram się tak nie robić, wszystko umiejętnie tłumię, płacz źle mi się kojarzy...staram się dużo obserwować, analizować, kalkuluję, wyciągam wnioski....i do niczego to nie prowadzi.

Psycholog? Nie, to nie dla mnie. To byłoby jak strzał we własne kolano, tym bardziej teraz, gdy...nie ważne.

173

Odp: Chora para

Tłumienie emocji jest najgorszym objawem właściwie. Dusisz się sama, na własne życzenie. Robisz na przekór sobie, nie akceptujesz siebie i swojego stanu.

174

Odp: Chora para
thepass napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Z pewnością nie mam depresji, specyfika mojej pracy, wymaga częstszych badań, niż niezbędne to jest w innych zawodach. Ukierunkowane jest to główne na sprawność, motorykę, refleks, kojarzenie itd. Wszystko perfekt, łącznie z umiejętnościami psychoruchowymi, także kwestię zdrowotną mam pod kontrolą, taki wymóg. Mam wrażenie, że z tamtym rozdziałem coś się zakończyło definitywnie-zarówno złe wspomnienia, jak i to, kim wówczas byłam. A może to tak właśnie ma być? Może to jest sens rozstania...coś kosztem czegoś? Jestem po prostu nieszczęśliwa.....

Ale powiedz mi czego nie możesz w tej chwili realizować, by być szczęśliwą, a nie możesz zrobić tego sama?

.

Thepass, napiszę tak najprościej i łopatologicznie, nie realizuję się jako kobieta w ogóle.

175 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 16:37:08)

Odp: Chora para

A co to znaczy realizować sie jako kobieta? Kompleks na poziomie natury? Coś jak mężczyzna, który musi 'zapłodnić' jak najwięcej samic? smile
Jak chcesz mozesz napisać prywatnie smile

176

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

Teo, to co piszesz ma sens i do mnie przemawia, ta metafora z komodą i potworem najbardziej... Piszesz o płaczu...Wiesz, od pewnego zaczęłam go unikać, to oznaka słabości, płakałam WTEDY...teraz staram się tak nie robić, wszystko umiejętnie tłumię, płacz źle mi się kojarzy...staram się dużo obserwować, analizować, kalkuluję, wyciągam wnioski....i do niczego to nie prowadzi.

Psycholog? Nie, to nie dla mnie. To byłoby jak strzał we własne kolano, tym bardziej teraz, gdy...nie ważne.

Wiesz co? Ja wiem o co Ci chodzi i co Ci dolega. Miałam podobnie choć nie miałam takich przeżyć jak Ty.
Nie cieszy Cię to, co kiedyś, bo kojarzy Ci się z przeszłością i smutkiem jaki ona przyniosła. Nie robisz tego, co kiedyś, bo to też Ci się kojarzy z tym, co było. Z płaczem jest to samo, nie płaczesz, bo wracasz do przeszłości.

Twoje poprzednie życie zostało za drzwiami, a teraźniejszego nie masz. Wiesz, co ja zrobiłam? Odpuściłam, zwyczajnie wisiałam w pustce jakiś czas. Nie lubiłam nic, niczym się nie interesowałam. Pozwoliłam aż pewne rzeczy same do mnie przyjdą.
W pierwszej kolejności zaczęłam się cieszyć z tych rzeczy, których nie lubiłam, a musiałam je polubić ze względu na byłego. Tu poczułam ulgę, bo już niczego nie musiałam.
Rzeczy, które lubiłam i mi się kojarzyły z przeszłością zwyczajnie nie robiłam. Zrobiłam sobie od nich przerwę. Potem powoli dochodziłam do tego, że przecież to JA je lubię i dlaczego mam SOBIE odmawiać czegoś fajnego tylko dlatego, że mi się to kojarzy.

Jesteś całością, nie możesz się odciąć od siebie w żadnym momencie życia. Nie możesz czegoś nie robić, bo Ci się kojarzy. Nie możesz nie płakać, bo równie dobrze możesz stwierdzić, ze nie będziesz sikać, bo przecież w przeszłości też sikałaś.

Zamień "muszę" na "chcę" tylko bądź ze sobą szczera i jeśli czegoś nie chcesz, to tego nie rób. A płakać chcesz, bo to widać w każdym poście smile

Pogódź się ze sobą, wybacz sobie swoje błędy, KAŻDY je popełnia. Trudno, stało się. Szkoda życia na zawieszenie i zamykanie. Naprawdę szkoda życia na strach.

Życie to rollercoaster. Możesz się kurczowo trzymać, zaciskać oczy, nabawić się odcisków i bolących mięśni od pilnowania się, a możesz też się puścić i cieszyć jazdą, która jest o wiele przyjemniejsza jak wrzucisz na luz. Kolejka i tak i tak jedzie, a od Ciebie zależy, czy się będziesz tym cieszyć, czy nie.

177

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

A co to znaczy realizować sie jako kobieta? Kompleks na poziomie natury? Coś jak mężczyzna, który musi 'zapłodnić' jak najwięcej samic? smile

A tego to nie wiem, nie jestem facetem smile Przez chwilę nawet się uśmiechnęłam. Przechodząc do rzeczy NIE CZUJĘ SIĘ potrzebna, kochana, adorowana, nikomu nie sprawia przyjemności mój powrót do domu. Mam swoje pasje i wiem, że z reguły druga połowa dopinguje ukochaną do rozwoju, nie ma we mnie takiego dopalacza do życia, nie ma we mnie tej adrenaliny, ryzyka związanego z najgłupszą i najmniej oplacalną rzeczą na świecie, tylko po to, by był szczęśliwy, by zobaczyć uśmiech na jego twarzy. Coś na zasadzie zdrowego narkotyku, trzyma cię cały dzień, uśmiecham się sama do siebie z myślą, że zaraz go zobaczę...to i wiele innych kwestii leży odłogiem, no nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, wiem, o co mi chodzi, ale nie potrafię tego sensownie ubrać w słowa.

178

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:

nie ma we mnie tej adrenaliny, ryzyka związanego z najgłupszą i najmniej oplacalną rzeczą na świecie, tylko po to, by był szczęśliwy

To jest, moja Droga, czyste uzależnienie swojego szczęścia od drugiej osoby. Jeśli nie żyjesz dla kogoś, to nie czujesz, że żyjesz w ogóle. Bardzo źle i niebezpiecznie.

Ty sama siebie nie obchodzisz, a co za tym idzie, że jeśli trafi Ci się kolejny toksyk to wpadniesz ponownie w to bagno, gwarantuje. Nic nie pomoże świadomość, że "uważasz", że nie popełnisz tego samego błędu. Popełnisz, z takim podejściem na pewno.

179 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2014-07-25 16:57:46)

Odp: Chora para
Teo napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Teo, to co piszesz ma sens i do mnie przemawia, ta metafora z komodą i potworem najbardziej... Piszesz o płaczu...Wiesz, od pewnego zaczęłam go unikać, to oznaka słabości, płakałam WTEDY...teraz staram się tak nie robić, wszystko umiejętnie tłumię, płacz źle mi się kojarzy...staram się dużo obserwować, analizować, kalkuluję, wyciągam wnioski....i do niczego to nie prowadzi.

Psycholog? Nie, to nie dla mnie. To byłoby jak strzał we własne kolano, tym bardziej teraz, gdy...nie ważne.

Wiesz co? Ja wiem o co Ci chodzi i co Ci dolega. Miałam podobnie choć nie miałam takich przeżyć jak Ty.
Nie cieszy Cię to, co kiedyś, bo kojarzy Ci się z przeszłością i smutkiem jaki ona przyniosła. Nie robisz tego, co kiedyś, bo to też Ci się kojarzy z tym, co było. Z płaczem jest to samo, nie płaczesz, bo wracasz do przeszłości.

Twoje poprzednie życie zostało za drzwiami, a teraźniejszego nie masz. Wiesz, co ja zrobiłam? Odpuściłam, zwyczajnie wisiałam w pustce jakiś czas. Nie lubiłam nic, niczym się nie interesowałam. Pozwoliłam aż pewne rzeczy same do mnie przyjdą.
W pierwszej kolejności zaczęłam się cieszyć z tych rzeczy, których nie lubiłam, a musiałam je polubić ze względu na byłego. Tu poczułam ulgę, bo już niczego nie musiałam.
Rzeczy, które lubiłam i mi się kojarzyły z przeszłością zwyczajnie nie robiłam. Zrobiłam sobie od nich przerwę. Potem powoli dochodziłam do tego, że przecież to JA je lubię i dlaczego mam SOBIE odmawiać czegoś fajnego tylko dlatego, że mi się to kojarzy.

Jesteś całością, nie możesz się odciąć od siebie w żadnym momencie życia. Nie możesz czegoś nie robić, bo Ci się kojarzy. Nie możesz nie płakać, bo równie dobrze możesz stwierdzić, ze nie będziesz sikać, bo przecież w przeszłości też sikałaś.

Zamień "muszę" na "chcę" tylko bądź ze sobą szczera i jeśli czegoś nie chcesz, to tego nie rób. A płakać chcesz, bo to widać w każdym poście smile

Pogódź się ze sobą, wybacz sobie swoje błędy, KAŻDY je popełnia. Trudno, stało się. Szkoda życia na zawieszenie i zamykanie. Naprawdę szkoda życia na strach.

Życie to rollercoaster. Możesz się kurczowo trzymać, zaciskać oczy, nabawić się odcisków i bolących mięśni od pilnowania się, a możesz też się puścić i cieszyć jazdą, która jest o wiele przyjemniejsza jak wrzucisz na luz. Kolejka i tak i tak jedzie, a od Ciebie zależy, czy się będziesz tym cieszyć, czy nie.

Teo, to wszystko do mnie pasuje! Tak właśnie teraz się czuję! Rozłożyłaś każdy etap mojego życia na czynniki pierwsze.
Dużo w tym racji, dużo pokrycia, fakt, masz rację pisząc, aktualnie nic mnie nie interesuje, część rzeczy olewam, część przekładam na później, z nieokreślonym terminem realizacji. Z zasady nie wracam pamięcią do rzeczy, które źle mi się kojarzą, płacz również do nich należy, więc go unikam, jak i wiele innych spraw.

Chciałabym napisać jeszcze dużo, dużo i jeszcze więcej, jednak chcę raz jeszcze przeanalizować sens Twojego postu, mam wrażenie, że mnie przejrzałaś na wylot.

Dziękuję.

EDIT: Doczytałam.

Czyli skupić własne szczęście tylko i wyłącznie na własnej osobie? Nie na "NIM"? Poświęcenie dla drugiej osoby potrafi być tak toksyczne?

180

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
Teo napisał/a:
Życzliwa napisał/a:

Teo, to co piszesz ma sens i do mnie przemawia, ta metafora z komodą i potworem najbardziej... Piszesz o płaczu...Wiesz, od pewnego zaczęłam go unikać, to oznaka słabości, płakałam WTEDY...teraz staram się tak nie robić, wszystko umiejętnie tłumię, płacz źle mi się kojarzy...staram się dużo obserwować, analizować, kalkuluję, wyciągam wnioski....i do niczego to nie prowadzi.

Psycholog? Nie, to nie dla mnie. To byłoby jak strzał we własne kolano, tym bardziej teraz, gdy...nie ważne.

Wiesz co? Ja wiem o co Ci chodzi i co Ci dolega. Miałam podobnie choć nie miałam takich przeżyć jak Ty.
Nie cieszy Cię to, co kiedyś, bo kojarzy Ci się z przeszłością i smutkiem jaki ona przyniosła. Nie robisz tego, co kiedyś, bo to też Ci się kojarzy z tym, co było. Z płaczem jest to samo, nie płaczesz, bo wracasz do przeszłości.

Twoje poprzednie życie zostało za drzwiami, a teraźniejszego nie masz. Wiesz, co ja zrobiłam? Odpuściłam, zwyczajnie wisiałam w pustce jakiś czas. Nie lubiłam nic, niczym się nie interesowałam. Pozwoliłam aż pewne rzeczy same do mnie przyjdą.
W pierwszej kolejności zaczęłam się cieszyć z tych rzeczy, których nie lubiłam, a musiałam je polubić ze względu na byłego. Tu poczułam ulgę, bo już niczego nie musiałam.
Rzeczy, które lubiłam i mi się kojarzyły z przeszłością zwyczajnie nie robiłam. Zrobiłam sobie od nich przerwę. Potem powoli dochodziłam do tego, że przecież to JA je lubię i dlaczego mam SOBIE odmawiać czegoś fajnego tylko dlatego, że mi się to kojarzy.

Jesteś całością, nie możesz się odciąć od siebie w żadnym momencie życia. Nie możesz czegoś nie robić, bo Ci się kojarzy. Nie możesz nie płakać, bo równie dobrze możesz stwierdzić, ze nie będziesz sikać, bo przecież w przeszłości też sikałaś.

Zamień "muszę" na "chcę" tylko bądź ze sobą szczera i jeśli czegoś nie chcesz, to tego nie rób. A płakać chcesz, bo to widać w każdym poście smile

Pogódź się ze sobą, wybacz sobie swoje błędy, KAŻDY je popełnia. Trudno, stało się. Szkoda życia na zawieszenie i zamykanie. Naprawdę szkoda życia na strach.

Życie to rollercoaster. Możesz się kurczowo trzymać, zaciskać oczy, nabawić się odcisków i bolących mięśni od pilnowania się, a możesz też się puścić i cieszyć jazdą, która jest o wiele przyjemniejsza jak wrzucisz na luz. Kolejka i tak i tak jedzie, a od Ciebie zależy, czy się będziesz tym cieszyć, czy nie.

Teo, to wszystko do mnie pasuje! Tak właśnie teraz się czuję! Rozłożyłaś każdy etap mojego życia na czynniki pierwsze.
Dużo w tym racji, dużo pokrycia, fakt, masz rację pisząc, aktualnie nic mnie nie interesuje, część rzeczy olewam, część przekładam na później, z nieokreślonym terminem realizacji. Z zasady nie wracam pamięcią do rzeczy, które źle mi się kojarzą, płacz również do nich należy, więc go unikam, jak i wiele innych spraw.

Chciałabym napisać jeszcze dużo, dużo i jeszcze więcej, jednak chcę raz jeszcze przeanalizować sens Twojego postu, mam wrażenie, że mnie przejrzałaś na wylot.

Dziękuję.

Odpuść, nie wyznaczaj sobie terminu, że tego i tego staniesz się szczęśliwa. Nie spiesz się z niczym, nie analizuj i nie biczuj się. Daj czasowi czas, wszystko mija, wierz mi. Jak wydarzy się coś naprawdę śmiesznego to się roześmiejesz pełnym głosem, gwarantuje Ci smile NIC na siłę. Daj sobie czas na żałobę i płacz, to pomaga i uwalnia, a przecież chcesz być wolna.

181 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 16:59:15)

Odp: Chora para
Teo napisał/a:

Ty sama siebie nie obchodzisz, a co za tym idzie, że jeśli trafi Ci się kolejny toksyk to wpadniesz ponownie w to bagno, gwarantuje. Nic nie pomoże świadomość, że "uważasz", że nie popełnisz tego samego błędu. Popełnisz, z takim podejściem na pewno.

Jak bumcycyk. Kobieta kochająca za bardzo? Bo siebie nie kocha?
I może wyjść tak - nie zasłużyłam na jego uśmiech dziś, nie dogodziłam mu, zła ja. Drań/toksyk, droga wolna. Błaganie o akceptacje, staranie się, uzależnienie. Zawsze tracisz siebie w takiej relacji i jesteś nikim. Zawsze czujesz sie nikim, taka mała, bezużyteczna. Zostawia Cię i jest jeszcze gorzej. Nie ma szans, by być w zdrowej relacji będąc w takim stanie i traktując siebie jak...

182

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Nie ma szans, by być w zdrowej relacji będąc w takim stanie i traktując siebie jak...

Dokończ, traktując siebie...jak???

183 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 17:17:03)

Odp: Chora para

Jak kogoś nic znaczącego na tym świecie, jeśli nie ma "łaskawca" który powie "tak". Dlatego musisz sie zgodzić z moim podpisem. Coś czego nie ma, nie będzie. Coś niedostepnego o co będziesz sie starała, by zasłużyć na te ochłapy. Jak te wszystkie niepewne siebie kobiety, które własną wartość widzą tylko w oczach mężczyzny i to najcześciej takiego, który im tego nie okazuje. Ba, robi na odwrót, traktuje przedmiotowo, oschle. A ona sie stara by było lepiej, bo przeciez mysli, ze jak bedzie dobra to będzie dobrze. I takie kobiety liczą na zmiany, których sie nie doczekają u takich mezczyzn. Bardzo łatwo mozna wpaść w patologie przez widzenie rzeczy, których nie ma, a nie dostrzeganie czegoś czego jest. Wiesz, często taka kobieta tak ma, że ucieka od porządnego mężczyzny, który ją docenia bo ona mu nie wierzy. On jest wg niej nieszczery i coś ją odpycha od niego.
Bo ona mysli, ze nie zasługuje na bycie kochaną, ona nie ma wielu pozytywnych cech, tylko sobie mydli oczy. On jej mowi mnostwo komplementow, dogadza, a ona mowi "nie, ja taka nie jestem, zostaw mnie". I leci do 'szczerego' chama, który powie, że ona jest do niczego.

184

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Jak kogoś nic znaczącego na tym świecie, jeśli nie ma "łaskawca" który powie "tak". Dlatego musisz sie zgodzić z moim podpisem. Coś czego nie ma, nie będzie. Coś niedostepnego o co będziesz sie starała, by zasłużyć na te ochłapy. Jak te wszystkie niepewne siebie kobiety, które wartość widzą tylko w oczach mężczyzny i to najcześciej takiego, który im tego nie okazuje. Ba, robi na odwrót, traktuje przedmiotowo, oschle. A ona sie stara by było lepiej, bo przeciez mysli, ze jak bedzie dobra to będzie dobrze. I takie kobiety liczą na zmiany, których sie nie doczekają u takich mezczyzn. Bardzo łatwo mozna wpaść w patologie przez widzenie rzeczy, których nie ma, a nie dostrzeganie czegoś czego jest. Wiesz, często taka kobieta tak ma, że ucieka od porządnego mężczyzny, który ją docenia bo ona mu nie wierzy. On jest nieszczery.
Bo ona mysli, ze nie zasługuje na bycie kochaną, ona nie ma wielu pozytywnych cech, tylko sobie mydli oczy. On jej mowi mnostwo komplementow, dogadza, a ona mowi "nie, ja taka nie jestem, zostaw mnie". I leci do 'szczerego' chama, który powie, że ona jest do niczego.

Thepass, Ty i Teo wreszcie otwieracie mi oczy. Przysięgam. Wszystko zaczyna się krystalizować, dostrzegam już drogę.... Ja po prostu chcę kochać...tylko tyle. Abstrahując, widzisz...jakoś tych "porządnych" w moim otoczeniu nie widzę, "chamów" zaś pod dostatkiem hmm

Zastanawiam się właśnie nad tym wszystkim co mi napisaliście...to jak kubeł zimnej wody na otrzeźwienie, nie myślałam o tym, w takich kategoriach...

Być może pretensjonalnie to zabrzmi, ale cieszę się, że rozumiesz mój smutek...ktoś, kto sam doświadczył czegoś podobnego jest bardziej przekonujący.

Dziękuję wam za wszystko.

185

Odp: Chora para

To nawet nie chodzi o to, że sam to na sobie doświadczyłem, ale znam w życiu rzeczywistym takie kobiety. Są bardzo emocjonalne, szukają wrażeń, a że są wrażliwe to i bardzo łatwo je zranić. Wtedy myślą, że kochają. I ja kiedyś byłem takim rozumiejącym je, w większości były to piękne kobiety, więc mogłem sobie pomarzyć. Później sam miałem taką, ale mój stan psychofizyczny nie pozwalał na udźwignięcie tego wszystkiego. Czułem się jak małe dziecko, które dopiero staje na dwóch nogach, a nie chodzi na czworaka. I myślałem tak - dopiero byłem tym, który tylko pocieszał kobiety, a one go odrzucały (mimo dobrego stanu, byciu dobrym, zaradnym, aktywnym), a pozniej zakochuje się we mnie taka, gdy jestem w złym stanie i mam w sobie dużo negatywnych emocji, odrzucam. Dzis mam tylko nadzieje, że te kobiety z którymi rozmawiałem, że może jakieś wnioski wyciągnęły, bo mnie nieświadomie ale nauczyły dużo. Jakby wskakując na wyższy lvl inteligencji emocjonalnej. Rozmawiam tak sobie z jakąś nowo poznaną kobietą i pytam ją o marzenia. Pierwsze? Kochać i być kochaną. Uciekam.

186

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Rozmawiam tak sobie z jakąś nowo poznaną kobietą i pytam ją o marzenia. Pierwsze? Kochać i być kochaną. Uciekam.

Widzisz, to tak, jak u mnie, też mam takie marzenie. Czy ono dyskwalifikuje od razu na starcie?

187 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 17:41:14)

Odp: Chora para

Tylko świadomego faceta, który nie jest wystarczający odporny psychicznie (świadomych mało, szczególnie w młodym wieku, a nieodpornych sporo, bo taka kobieta potrafi humorkami wywiercić dziure). Ja wiem, że takie słowa od początku i na wysokim szczeblu to wyznacznik toksyczności, a ja kończe z tym. Taka kobieta wiem, że i tak będzie powielała na mnie swoje toksyczne schematy, bo ona nie chce i nie umie tworzyc zdrowego związku. Każde moje przekonywanie do zdrowotności będzie odbierała jako próba jej zmiany w kogoś innego, więc i tak nam nie wyjdzie, będzie sie dusiła i poczuje sie nieakceptowana. Musiałbym od nowa ją wychowywać, a i ona najczęściej nie chce, a i nie mam zamiaru jej we wszystkim prowadzić. To z góry wypacza partnerstwo, które tak jest uwielbiane. Dlatego ja wiem, że od takich trzeba uciekać dopóki same siebie nie poukładają.

Z reszta jak to mowia alfa. Prawdziwy facet sie takimi rzeczami nie zajmuje. Robi co ma zrobić i sie nie przejmuje.

188

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Tylko świadomego faceta, który nie jest wystarczający odporny psychicznie. Ja wiem, że takie słowa od początku i na wysokim szczeblu to wyznacznik toksyczności, a ja kończe z tym. Taka kobieta wiem, że i tak będzie powielała na mnie swoje toksyczne schematy, bo ona nie chce i nie umie tworzyc zdrowego związku. Każde moje przekonywanie do zdrowotności będzie odbierała jako próba jej zmiany w kogoś innego, więc i tak nam nie wyjdzie, będzie sie dusiła i poczuje sie nieakceptowana. Musiałbym od nowa ją wychowywać, a i ona najczęściej nie chce, a i nie mam zamiaru jej we wszystkim prowadzić. To z góry wypacza partnerstwo, które tak jest uwielbiane. Dlatego ja wiem, że od takich trzeba uciekać dopóki same siebie nie poukładają.

Przykro się to czyta, bardzo przykro. Zero nadziei, zero szans i jak tu wierzyć w cokolwiek, o miłości nie wspominając? Nie da się.

189

Odp: Chora para

Bez zmian się nic nie zmieni. O tym właśnie wspomniałem też kilka postów temu. Są dwa wyjscia. Albo coś zmienisz w sobie, przełamiesz swoje schematy, albo liczysz na fart i spotkasz kogos wystarczająco dobrego, który będzie to tolerował i razem dojrzejecie. Tylko najczęściej taki facet nie będzie chciał slyszec o zmianach, bo jest niedostepny emocjonalnie, narcyz itd więc co mu nie powiesz to będzie atak i odwracanie kota ogonem. Jednak jak to mówił Majki. Gdzieś są te wypośrodkowane egzemplarze, które będą pasować.

190

Odp: Chora para

Życzliwa, też uważam, że trochę za bardzo wszystko bierzesz do siebie. Mówisz, że nie obchodziło Cię to, dopóki nie powiedział źle o blondynkach. Trochę dystansu smile W takiej sytuacji wychodzi na to, że Ciebie to personalnie zabolało i dlatego zareagowałaś, a nie dlatego, że ją wyzywał. Jednak ogólnie zgadzam się, że to lepsze niż znieczulica, gdzie każdy myśli tylko o sobie i tyle.

Faceta zachowanie dla mnie dno i tyle. Dziewczyna nie zrobiła tego przecież specjalnie. Rozumiem, że dla facetów samochód ma dużą wartość, ale dojrzały facet jednak nawet i w takiej sytuacji zachowa się normalnie, może się wkurzyć, ale nie będzie rzucał przekleństwem co drugie słowo. Dla mnie to po prostu chamstwo, brak kultury i ta sytuacja tego nie usprawiedliwia.

191 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-07-25 18:59:54)

Odp: Chora para
thepass napisał/a:

Ja wiem, że takie słowa od początku i na wysokim szczeblu to wyznacznik toksyczności, a ja kończe z tym. Taka kobieta wiem, że i tak będzie powielała na mnie swoje toksyczne schematy, bo ona nie chce i nie umie tworzyc zdrowego związku. Każde moje przekonywanie do zdrowotności będzie odbierała jako próba jej zmiany w kogoś innego, więc i tak nam nie wyjdzie, będzie sie dusiła i poczuje sie nieakceptowana. Musiałbym od nowa ją wychowywać, a i ona najczęściej nie chce, a i nie mam zamiaru jej we wszystkim prowadzić. To z góry wypacza partnerstwo, które tak jest uwielbiane. Dlatego ja wiem, że od takich trzeba uciekać dopóki same siebie nie poukładają.

To bardzo ciekawe, co piszesz smile Rzeczywiście, też wydaje mi się, że jest wiele osób, które po prostu nie chcą się zmieniać, nie chcą dostrzec, że to w ich myśleniu czy postępowaniu tkwi błąd, wolą zrzucać wszelką winę na otoczenie i nic nie robić.. Tylko ja znałam taki męski egzemplarz. tongue Wszystkie kobiety były złe, i nie dostrzegał, że jakoś cały czas powtarza się u niego ten sam wzór. I te osoby, dopóki same nie zechcą, to w sumie nie ma co im mówić. Niektórzy z kolei mają ''z natury'' chęć do rozwijania się i uczenia na błędach, tacy szybko zauważą nawet sami i będą poszukiwali pomocy, jeśli mi się samym nie uda tego naprawić. Ale ludzie też z wiekiem się zmieniają, często na lepsze.


A co byś powiedział o tak sformułowanej odpowiedzi na pytanie o marzenia? Jest to autentyczna odpowiedź (tylko trochę skrócona), bo akurat rozmawiałam ze swoim facetem o tym na początku znajomości. Co byś o niej powiedział, tak mega-szczerze, jak to wygląda z twojego punktu widzenia? (Zaciekawiły mnie twoje analizy - nie martw się czasem, że mnie urazisz big_smile).
Więc na pytanie o marzenia odpisałam mniej więcej tak:
''Chciałabym być szczęśliwa i niezależna. Móc prowadzić spokojne, zrównoważone życie, rozwijać się emocjonalnie i duchowo. Nie musieć się niczym martwić, mieć paru przyjaciół i kogoś bliskiego. Czuć się zawsze bezpiecznie, swobodnie, niczego się nie bać, eksperymentować, rozumieć siebie i innych, być zawsze zadowoloną i szczęśliwą. Móc spędzać czas na tym, co uwielbiam robić oraz tworzyć coś, co daje mi ogromną satysfakcję i zmienia świat na lepsze. Chciałabym się spełniać poprzez wyrażenie siebie, pomoc innym, wniesienie czegoś nowego do świata. Czyli, w skrócie - marzenie to odczuwanie szczęścia."
Wymieniłabym też wtedy, oczywiście, ''bycie w idealnym związku'', bo to moje marzenie od zawsze, tylko że ocenzurowałam to wtedy na potrzeby rozmowy, bo wydawało mi się przytłaczające tongue. Jaka jest więc twoja opinia?


(I jeśli jesteś ciekawy, także jego odpowiedź: ''Chcę dążyć do moich wyznaczonych celów, jednocześnie będąc szczęśliwym w chwili obecnej. Ważny jest cel, do którego dążę. I ważne jest, by droga była ciekawa, i bym był na niej szczęśliwy.'' Też jakąś analizę da się z tego wyciągnąć?)

192 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-25 19:33:44)

Odp: Chora para

Jak ja bym sie bał, że kogoś tu uraże to bym nie pisał wcale, bo dość ostro często piszę smile
Analizy analizami, filozofia filozofią. Z wszystkiego da sie wyciągnąć ukryty kontekst, drugie dno, ale każdy ocenia i tak subiektywnie. Czasem sprawdza sie to w zyciu, bo zycie jest schematem, ludzie sa podobni bo maja podobne doswiadczenia, mimo ze z innymi ludzmi. I tak jak z tego co pisałaś to chyba rozmawialiście w formie maili? Jakbyś miała tak w sekunde odpowiedzieć np na gg w ten sposób, to pomyśl co pierwsze na myśl by przyszło? Czy aby na pewno taka wiadomość jak ta powyżej? Jedno jest pewne, to pokazuje że mozesz być nakreślona wieloma horyzontami i nie ograniczasz szczęścia do samego kochania jako głównego priorytetu życiowego, czy jako niedostatku. Teraz mi się też przypomniało co do wczesniejszej sytuacji (kochać i być kochaną). Taka postawa zawiewa desperacją i ograniczeniem, ale często tylko z nieświadomej woli. Przekazujemy komuś, że jesteśmy tacy nieszczęśliwi, nic nas nie interesuje i musimy się do kogoś przyczepić jak bluszcz. Czyli bedziemy kochać byle kogo, kto tylko wzbudzi emocje, a nie że bedziemy doceniać kogoś realną wartość. I pokazują w tym dziale to kobiety, że trzymaja się kogoś kto nie ma nic do zaoferowania, bije, a one i tak kochają.

Ja bym Cie spytał, ze jesli chcesz byc niezależna to po co Ci związek? Tak samo jeśli chcesz takich rzeczy, o których piszesz to czy dążysz do tego? Jeśli tak , to w jaki sposób? Masz na to i na siebie rozwiązanie, sposób? To daje jasny przekaz, czy zrzucisz odpowiedzialność za siebie na mężczyzne, czy rzeczywiście będziesz odrębną jednostką, która będzie współpracowała. I tu partnerstwo będzie możliwe. Pytanie na ile taka odpowiedź jest banalna, bezwartościowa (byle pomielić jezorem), a na ile prawdziwa.
I wiesz. Ja zaczne pytać o takie coś kobietę to wiesz co mówi? Że ogłupiałem, by pytać o takie rzeczy i rozmawiać w taki sposób. Dlatego ostatnio zauwazylem, ze zakochuje sie tylko w inteligentnych kobietach (tego typu), a jest to bardzo nikły odsetek bo wiekszosc sprowadza życie do prostoty i pożyteczności w życiu (tu i teraz, jesteś ładna to chodź do łóżka), a nie rozmowach o takich sprawach chociażby.

Jak nie rozmawiasz o idealnym związku i swoim idealnym księciu, to nie przytłaczasz faceta tym, że musi sie od początku wykazać jako ten który "spełnia wymagania". Dajesz mu pozwolenie na bycie sobą, a nie zmianę pod ideał stereotypowo. To juz mowi, ze jesteś myśląca i dojrzała (a na pewno dojrzalsza niż te, które same mowia o samych sobie jako nie rozumiejących siebie dzieciach i tego że facet to musi duzo zarabiać, a ona bedzie stać przy garach - a tak naprawde marzyc o tancach co noc w klubach po pijaku).

A ten Twój chłopak odpisał prościej, ale w Twoim stylu. Ty pokazałaś, że chcesz być potrzebna np dasz opieke, a on realizuje swoje cele w ciekawym i szczesliwym zyciu. Teraz tylko pozostaje sprawdzenie czy właściwie są to puste słowa, czy nie.

@W sumie nie miałem szmaty na myśli, ale w kręgu negatywnych znaczeń na pewno takie mogłoby sie znalezc.

193

Odp: Chora para
Życzliwa napisał/a:
thepass napisał/a:

Nie ma szans, by być w zdrowej relacji będąc w takim stanie i traktując siebie jak...

Dokończ, traktując siebie...jak???

Szmatę. Nazywajmy rzeczy po imieniu.

Ty chcesz kochać, ale masz pod ręką osobę, którą powinnaś pokochać najbardziej na świecie, patrzysz na nią codziennie w lustrze. Jeśli nie kochasz SIEBIE to NIKT Cię nie pokocha.

Odwróć swoją potrzebę uszczęśliwiania kogoś, na potrzebę uszczęśliwiania siebie.

194 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-07-25 20:21:31)

Odp: Chora para

O, dzięki, takiej odpowiedzi oczekiwałam. wink

thepass napisał/a:

Jak ja bym sie bał, że kogoś tu uraże to bym nie pisał wcale, bo dość ostro często piszę smile
Analizy analizami, filozofia filozofią. Z wszystkiego da sie wyciągnąć ukryty kontekst, drugie dno, ale każdy ocenia i tak subiektywnie. Czasem sprawdza sie to w zyciu, bo zycie jest schematem, ludzie sa podobni bo maja podobne doswiadczenia, mimo ze z innymi ludzmi.

That's true. Myślę, że wiele mogłabym ze schematów wyczytać, ale często unikam ich stosowania, bo się boję, że się pomylę. Ale twoja analiza, mimo że oparta tylko na pojedynczym, krótkim stwierdzeniu (więc tym łatwiej o pomyłkę), wydawała mi się dość trafna, szczególnie te opisane mechanizmy. Zawsze jednak dawałabym margines błędu, że to mogło być tylko takie niefortunne, ''needy" sformułowanie, i sprawdzała dalej, jaka jest ta osoba.

thepass napisał/a:

I tak jak z tego co pisałaś to chyba rozmawialiście w formie maili? Jakbyś miała tak w sekunde odpowiedzieć np na gg w ten sposób, to pomyśl co pierwsze na myśl by przyszło? Czy aby na pewno taka wiadomość jak ta powyżej?

Tak, raczej tak, bo to takie ''ogólnożyciowe'' przekonania. Rozmawialiśmy wtedy na czacie, widzę, że napisałam to po jakichś 2,5 minutach. (Trochę inaczej, ale oddałam sens wink) Zrozumiałe też, że przy takim pytaniu trzeba się trochę zastanowić.

thepass napisał/a:

Jedno jest pewne, to pokazuje że mozesz być nakreślona wieloma horyzontami i nie ograniczasz szczęścia do samego kochania jako głównego priorytetu życiowego, czy jako niedostatku.

W ogóle myślę, że szczęście jest do osiągnięcia tu i teraz, w każdej chwili. (Ale nie wyobrażałabym sobie powiedzieć tego np. ofiarom tortur).
A samo 'kochanie' to szerokie pojecie, możemy kochać też nie będąc w związku. Ja ostatnio postanowiłam skupić się na rozwijaniu miłości do samej siebie, bo bez tego nie ma szczęścia.

thepass napisał/a:

Teraz mi się też przypomniało co do wczesniejszej sytuacji (kochać i być kochaną). Taka postawa zawiewa desperacją i ograniczeniem, ale często tylko z nieświadomej woli. Przekazujemy komuś, że jesteśmy tacy nieszczęśliwi, nic nas nie interesuje i musimy się do kogoś przyczepić jak bluszcz.

No tak, też by mi się tak to kojarzyło. Jest to niejako ''oddawanie swojego szczęścia w ręce innej osoby'', kompletnie bez sensu. Przecież kochać można już teraz, kto zabrania? Tak samo jak 'być kochaną' - chociażby przez siebie. Jest wokół tyle osób (starszych, chorych, dzieci), zwierząt, które potrzebują miłości i też o tym marzą. Więc prędzej jest to ukryty przekaz ''potrzebuję związku''.

thepass napisał/a:

Ja bym Cie spytał, ze jesli chcesz byc niezależna to po co Ci związek?

Chodzi o to, żeby umieć byś szczęśliwą w związku, ale umieć być też niezależną (i może mniej, ale też szczęśliwą). Po prostu, żebym mimo szczęścia, nie 'uczepiała' się nikogo, bo z tego rodzą się tylko złe rzeczy. tongue Nie uzależniałabym się od nikogo, a jak już, to bym z tym walczyła, bo to straszna perspektywa.

thepass napisał/a:

Tak samo jeśli chcesz takich rzeczy, o których piszesz to czy dążysz do tego? Jeśli tak , to w jaki sposób? Masz na to i na siebie rozwiązanie, sposób? To daje jasny przekaz, czy zrzucisz odpowiedzialność za siebie na mężczyzne, czy rzeczywiście będziesz odrębną jednostką, która będzie współpracowała. I tu partnerstwo będzie możliwe. Pytanie na ile taka odpowiedź jest banalna, bezwartościowa (byle pomielić jezorem), a na ile prawdziwa.

Jest prawdziwa o tyle, że naprawdę tak myślę, i jeśli nie postępuję, to przynajmniej trochę próbuję to postępowanie zmieniać. A czy bezwartościowa, to, jak rozumiem, czas i czyny pokażą wink

thepass napisał/a:

I wiesz. Ja zaczne pytać o takie coś kobietę to wiesz co mówi? Że ogłupiałem, by pytać o takie rzeczy i rozmawiać w taki sposób.

Może to zależy od etapu znajomości (na bardzo wczesnym trochę krępuje i przytłacza), ale ja generalnie lubię takie rozmowy..Widzę po dacie, że u nas ta rozmowa wypłynęła po 2 tygodniach znajomości w sieci. Zartowaliśmy wtedy o marzeniach, bo jego zabawny znajomy uważał, że nowy samochód i nowa modelka w łóżku co miesiąc dałaby mu spełnienie big_smile Potem ja zapytałam, jakie ma marzenia. (Jako, że jest programistą, to najpierw zgadywałam, czy aby nie wystarczy mu "Working: true", skorygował, że liczy się jeszcze wydajność, a więc  "Working: true-> Current perfomance: 97% -> Status: Happy" ;D) Ale jak tak myślę, to już po kilku dniach chyba poruszaliśmy podobne tematy.

thepass napisał/a:

Dlatego ostatnio zauwazylem, ze zakochuje sie tylko w inteligentnych kobietach (tego typu), a jest to bardzo nikły odsetek bo wiekszosc sprowadza życie do prostoty i pożyteczności w życiu (tu i teraz, jesteś ładna to chodź do łóżka), a nie rozmowach o takich sprawach chociażby.

No to myślę, że to jest dobry znak, że dana kobieta nie pasuje. Chociaż może to też znaczyć, że jeszcze się nieswojo czuje, czy coś..

thepass napisał/a:

Jak nie rozmawiasz o idealnym związku i swoim idealnym księciu, to nie przytłaczasz faceta tym, że musi sie od początku wykazać jako ten który "spełnia wymagania". Dajesz mu pozwolenie na bycie sobą, a nie zmianę pod ideał stereotypowo.

I tak by się nie zmieniał, tylko był sobą, bo pewnie też uważa, że to bez sensu (jeśli wbrew przekonaniom). wink Ale fakt, że na pewno nie chcę wyjść na desperatkę czy kogoś przytłoczyć, zwykle jestem ostrożna i zdystansowana, chociaż oczywiście bardzo miła, bo tak lubię. Myslę, że ktokolwiek, kto próbowałby się zmieniać pod czyjeś wymagania, nie jest zbyt szczęsliwy sam ze sobą.. Bo jeśli zmienia się pod swoje wymagania, to co innego, to się wtedy nazywa 'praca nad sobą' ;P

thepass napisał/a:

A ten Twój chłopak odpisał prościej, ale w Twoim stylu. Ty pokazałaś, że chcesz być potrzebna np dasz opieke, a on realizuje swoje cele w ciekawym i szczesliwym zyciu. Teraz tylko pozostaje sprawdzenie czy właściwie są to puste słowa, czy nie.

Mówił, że zastanawia się, jak to jest, że dziewczyny zawsze wspominają o poczuciu bezpieczeństwa, bo "on jako facet po prostu to ma''. Hmm.. No, ja niestety nie mogę się tym (jeszcze!) pochwalić wink

195

Odp: Chora para

Życzliwa, ale się doczekałaś wiwisekcji...

Ja postaram się optymistycznie. Poukładaj sobie wszystko w głowie i serduchu, ten ON gdzieś jest, czeka i prędzej czy później na niego wpadniesz, ale musisz być już wtedy na 100% gotowa, żeby stworzyć coś wyjątkowego...

Posty [ 131 do 195 z 347 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026