netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

286 odpowiedzi57 115 wyświetleńzałożony przez shadzara, 11.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 287 ]

131 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-23 21:39:34)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Nie, po prostu znam przykazania katolickie bo sie w takiej rodzinie wychowałem, przyjmowali księdza po kolędzie i tak dalej, więc mam do tego szacunek i dużą świadomość o co w tym wszystkim chodzi. Najchętniej bym czekał, ale że trafiam na kobiety spragnione i egoistyczne, które uciekają po odmotylkowaniu to co ja biedny moge zrobić big_smile Nie trafiam na ludzi z moim systemem wartości, a latka lecą i egoizm powoli też sie u mnie włącza.

'Testowac' mozna, ale nie w seksie. Mozna we wszystkich innych sferach i jesli budujemy relacje na tych innych sferach, to gdzies seks nie powinien nam tego wszystkiego zburzyc. Szczegolnie jak ktos czeka X lat jak w tym innym temacie, a po slubie nagle dostaje chcicy, to sorry - cos nie gra w samoswiadomosci.  Znam siebie i wiem, że jesli mam dziewczyne i umiem sie przy niej opanować to będzie dobrze pozniej też. Swiadomie biore ślub NIE OCZEKUJĄC ZMIAN. A ludzie teraz mysla, ze "po slubie to sie zmieni" i bedzie inaczej. To jest tylko i wylacznie głupota. Jesli nawet są zmiany to trzeba sie umiec do nich dostosowac i trzeba przyjąć, że jednak te zmiany nastąpią - przewidzieć je. Jesli wytrzymałem 3 lata to pewnie i całe życie bym wytrzymał. Kwestia samozaparcia. Jak ktos lubi seks i nie umie sie powstrzymać to nie wytrzyma 3 lat, tylko przy byle przytulankach bedzie chciał to skonsumować i bedzie miał gdzieś te całe przykazania. Ale jesli wierzy prawdziwie i praktykuje, to bedzie odczuwał przy tym pogarde do siebie. Pomysl sobie czy masz w zyciu jakies zelazne zasady, ktorych nie łamiesz niezaleznie od okolicznosci. Nagle musisz złamać, bo poczuwasz sie SŁABY i nie masz kontroli nad sobą. Nie czułbyś zażenowania samym sobą? Ze trzymales sie tyle lat zasad i nagle gdzies spanikowales? Mi by to obnizylo wartosc i chciałbym popracowac nad sobą, by uniknac ponownie błędu. Jakos odpokutowac, jak juz mowimy slangiem religijnym. I mozesz to nazywac samobiczowaniem się. To samo co robią kobiety w "złych zwiazkach" cierpiac o wiele bardziej niz tylko odmawiajac sobie przyjemnosci.

132

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Wiesz - sprzątanie po sobie, kultura osobista, zainteresowania, poglądy, podejście do życia / pracy / dzieci to jednak mimo wszystko coś zupełnie innego niż seks. Ktoś może być idealnym mężem który pracuje i zarabia na rodzinę ale będzie beznadziejny w łóżku. Tak może być. Nie musi ale może. I imho lepiej żeby to wyszło ( i się zgrało lub znalazło innego partnera ) przed ewentualnym ślubem niż po.

Dlaczego miałbym odczuwać pogardę dla siebie idąc do łóżka z kimś kogo kocham przed ślubem ( w założeniu że mam go w planach )? Bo to grzech i bóg to widzi? Proszę Cię. wink

Nie, nie czułbym się zażenowany czymkolwiek przed kimkolwiek bo absolutnie nie widzę sensu w odbieraniu sobie i ewentualnej partnerce przyjemności - w tym momencie stricte fizycznej wynikającej ze związku i miłości. Dla mnie nie to absolutnie żadnej różnicy.

133

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Tak, ale wciaz mowimy tu o osobie dla której seks scala związek, lub gdy bez niego nie ma on prawa bytu.
A pytalem o Twoje zasady zyciowe, bo tu odpowiedź jest znana - nie masz takiej zasady, więc nie łamiesz, a i w konsekwencji nie czujesz pogardy.

134

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

No to może inaczej - wskaż mi jedną zaletę ( pomijając zgodność z zasadami religijnymi ) czekaniem z seksem do ślubu.

Dla mnie jest to po prostu niezrozumiałe mówiąc delikatnie. wink

Są dwie kochające się osoby, w związku, razem. Nieważne czy posiadają doświadczenie w seksie czy nie. Sypiają ze sobą i to jest rzekomo 'złe'. Przez to:
- nie znają swoich preferencji
- nie wiedzą czy i jak do siebie pasują w sprawach łóżkowych
- nie mogą rozładować napięcia związanego z naturalnym pociągiem tym bardziej nasilonym przez związek
- odpada możliwość okazania uczucia jakim się darzą w sposób stricte fizyczny

Więc gdzie tu zaleta? W czym jest lepszy seks po ślubie? Jak dla mnie w niczym. wink Ale przecież to ja się tu nie znam, rajt? wink

135 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-23 22:28:13)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Jeśli wyłączamy z dyskusji religie to nie widzę zalet z czekaniem z seksem do ślubu, ale nie o zalety tu chodzi. Uważam w ogole, że ślub nie powinien wchodzić w grę u takiej osoby, bo jest niewierząca i ten slub sie jej nie należy, a znaczy tyle co nic. Jesli we wszystkim mamy szukac zalet i logicznie sobie to tlumaczyc, to nie jest to kwestia wiary juz, a jakiegos ludzkiego egoizmu i poczucia wyzszosci nad Bogiem (bo w koncu jest sie od niego mądrzejszym ustalając samemu co jest dla nas dobre, a co złe). Wiara jest zaufaniem. Ufasz Bogu, więc stosujesz sie do jego przykazan czy są wygodne czy nie. Nie mozna byc mądrzejszym niż Bóg, bo to nie Ty będziesz oceniał po śmierci za czyny, czy brak wiary, tylko Ty będziesz oceniany. 'Kozaka' już nie zagrasz - jesli oczywiscie to wszystko co wiara mowi, jest prawdą. Jesli nie, to bez religii jest duzo łatwiej zyc, to prawda. Tym roznimy sie od zwierząt, by panowac nad instynktem, a seks jest jednym z instynktów ktory sprawia przyjemnosc. Człowiek jak umie sobie odmawiac przyjemnosci to jest silny, a czy musi sobie odmawiac? Nie musi. Wolna wola.

Uczucia mozna okazywac w inny sposób. Kwestia panowania nad sobą. Jak ktos panuje to nie zdradzi i nawet nie będzie miał okazji, bo urwie to bardzo szybko. W innym przypadku moglibysmy kopulować w każdym momencie gdyby nam się zachciało.

Na przykładzie kradzieży. Wiesz logicznie, ze kradzież jest czyms złym, bo przywłaszczasz sobie nie Twoj przedmiot narażając inną osobę na straty. Nie musi to byc kwestia stosowania sie do przykazań, że tego nie robisz. Człowiek, który jest skrajnym egoistą nie będzie brał pod uwagę tego i sobie bedzie przywłaszczał wszystko, bo liczy sie w zyciu tylko on. Ty za to sam decydujesz co uważasz za słuszne, a co nie. Bóg jednak określił wiele sztywnych zasad, które sie nie zmieniają i jesli nie masz w sobie egoisty, a wierzysz, to dostosujesz sie spokojnie do nich. Na pewno o cnotach też słyszałeś.

Ktos jesli ma zasade, ze jesli seks to tylko z milosci to niech pomysli dalej - jesli po nieudanym seksie ktos odchodzi to nie byla milosc. Wiec jaki to seks z milosci? To seks z wypróbowania drugiego człowieka, czy łaskawie tą "milosc" utrzyma, jesli przejdzie test. A milosc to chęć dawania bardziej niz brania, wiec dostosowania sie pod partnera i jego potrzeby.

136

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Metyl napisał/a:

No dobrze ale kiedyś rodzice przestają Cię wychowywać i każdy żyje swoim życiem, nierzadko zupełnie różnym niż te wpojone ideały. No dobrze, to miło że patrzą na drugą stronę związku, szczęście w relacji ale jak nie idzie im przykładowo w łóżku i wszelkie metody zawodzą to co? Należy być ze sobą 'bo tak'? No chyba nie.

Owszem, kiedyś każde dziecko odchodzi spod skrzydeł swych rodziców, przynajmniej tak być powinno, jednak wpojone zasady, ideały, wartości, wzorce, zachowania, poglądy w okresie, kiedy kształtuje się ludzki umysł pozostają na długo, jak nie na zawsze. Co prawda w pózniejszym okresie środowisko ma pewien wpływ, ale nie sądzę by mogło to doprowadzić do poważniejszych zmian w postrzeganiu świata. Poza tym, brakuje nieco konsekwencji w Twoich wypowiedziach, skoro uważasz, że "nikt nie kwestionuje, że nie tylko seksem się żyje" to stwierdzenie " należy być ze sobą "bo tak" mija się nieco z sensem. Otóż w moim mniemaniu jeżeli obojga partnerów łączy szczere uczucie, podparte zrozumieniem i kompromisem, to nie ma takiej opcji, aby być ze sobą " bo tak", tylko zawsze jest jakieś wyjście, ale to zależy już konkretnie od tych osób, ich relacji, więzi etc.

Metyl napisał/a:

No dobrze, nikt tego nie kwestionuje że nie tylko seksem się żyje w związku ale nadal nie trzeba daleko szukać by zauważyć, że Ci co czekają z tym 'wianuszkiem' jednak są bardziej 'związkowo problemowi' niż Ci 'brudni' i skalani tym zuym przedmałżeńskim seksem. Zresztą nadal nie doczekałem się od kogokolwiek SENSOWNEGO argumentu za tym by czekać. I chyba się nie doczekam. wink

Na podstawie czego wysnułeś tą teorię, która mówi, że ci czekający ze współżyciem do ślubu są bardziej "związkowo problemowi" skoro sam wcześniej przyznałeś, że nie znasz takich par??, a co jest kompletną bzdurą, bo to jak się wiedzie w każdym związku zależy przede wszystkim od ludzi, którzy go tworzą. Jeżeli chodzi o sensowne argumenty dotyczące wstrzemięzliwości przed ślubem, to jest ich przytoczonych sporo na forum, a i rozważając to zagadnienie dogłębniej można samemu dojść z powodzeniem do sensownych wniosków. Na pewno jednym z takich argumentów jest wiara, której nie należy negować, to sprawa indywidualna każdego człowieka i nie podlega dyskusji, kolejną jest sam fakt ofiarowania wybranej osobie, czegoś, czego jeszcze nikt nie miał, a co staje się ukoronowaniem uczucia i podkreśla dobitnie jakie znaczenie ma dla nas osoba, której to ofiarujemy, ponad to jest to również świadectwo tego, że nie kierowała nami żądza przy wyborze partnera życiowego, a więz emocjonalna, która stanowi główny filar udanego wspólnego życia.



Metyl napisał/a:

No a jak nie odwzajemnia to co?

Każdy ma oczy i rozum, więc przed zawarciem związku małżeńskiego, który jest życiową decyzją powinien zamiast myśleć rozporkiem użyć mózgu, który bez większego problemu powinien dostrzec to przed ślubem, co automatycznie stawia ten fakt przed znakiem zapytania. Nie ma bowiem sensu wiązać się sakramentem z osobą, która już na wstępie nie odwzajemnia uczucia, a co analogicznie świadczy o tym, że nie darzy nas szczerym uczuciem. Kochać, to nie tylko być przy kimś, ale i odejść, by ta osoba była szczęśliwa, a raczej nie będzie, skoro i my nie będziemy szczęśliwi.


Metyl napisał/a:

Poza tym - całego pożycia, preferencji, libido i mnóstwa innych rzeczy związanych z seksualnością nie da się przewidzieć, nie da się ustalić na sucho, na papierze, zaplanować. Jak się dobierze wulkan i kłoda to co? Rozwodzik? Czy może wieloletnia kuracja / docieranie się 'by jakoś było'? No sorry ale ja tego nie widzę w pozytywnych barwach.

Oczywiście, ze nie można tego przewidzieć, chociaż wiele z tych rzeczy można wyłonić z cech osobowości człowieka, ale można wspólnie stworzyć konsensus, który przy obopólnym zaangażowaniu może odnieść sukces. Z tym docieraniem się po ślubie, to mam nieco inne zdanie. Jeżeli dwoje ludzi przed ślubem ukaże swe prawdziwe oblicze, a nie będzie się starało pokazać z tej strony, która z nią nie ma nic wspólnego, to można już wówczas ocenić człowieka i ewentualnie się dotrzeć, a po skonsumowaniu związku powinno się już kroczyć wspólnie, dążąc razem do wspólnych celów. Jeżeli chodzi o sferę intymną, to bardziej pasuje tu określenie poznawania się, które powinno jedynie jeszcze bardziej scementować związek. Posuwając się w swych rozważaniach dalej, (oczywiście podkreślam, że jest to czysto hipotetyczne założenie, bez żadnych podtekstów ),Ty sam nie możesz przewidzieć, czy za rok, dwa nie dopadnie Cię problem z potencją i sam zalegniesz jak przytoczona przez Ciebie kłoda i jak myślisz, czy Twoja partnerka również "nie powinna tego widzieć w pozytywnych barwach" i tak ochoczo był byś w stanie się z nią rozstać???


Metyl napisał/a:

Poza tym dziwny musi być bóg który zabrania dwóm osobom darzącym się uczuciem czekać z pożyciem ( nadal nie wiadomo dlaczego ) do dnia X jakby ten ów dzień miał coś zmieniać zasadniczo. big_smile

Spraw religijnych  bym w to nie mieszał, każdy ma bowiem prawo do  swoich poglądów, wiary, zasady etc. które należy szanować, a jak nam coś nie pasuje, zawsze można się odwrócić na pięcie i podążyć w stronę swojego
świata i otaczać się ludzmi z podobnymi wizjami na życie.

137

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
thepass napisał/a:

Mozna we wszystkich innych sferach i jesli budujemy relacje na tych innych sferach, to gdzies seks nie powinien nam tego wszystkiego zburzyc. .

Skoro można we wszystkich innych sferach to czemu w tej nie można?
I co takiego ten nieszczęsny zły, przedmałżeński seks burzy? Na czym polega jego destrukcyjne działanie?

138

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
agnik napisał/a:
thepass napisał/a:

Mozna we wszystkich innych sferach i jesli budujemy relacje na tych innych sferach, to gdzies seks nie powinien nam tego wszystkiego zburzyc. .

Skoro można we wszystkich innych sferach to czemu w tej nie można?
I co takiego ten nieszczęsny zły, przedmałżeński seks burzy? Na czym polega jego destrukcyjne działanie?

Oczywiście, że można, ale powinno być to dopełnieniem uczucia, a nie głównym powodem, czy też priorytetem tworzenia związku i być jednym z kolejnych, lecz dalszych etapów znajomości, która nie powinna zaczynać się od łóżka, lecz od poznania wartości człowieka, nawiązaniu więzi emocjonalnej, bo nie wiadomo co tak naprawdę popycha ludzi do takich związków, czy jest to namiętność, czy też uczucie, które jednak powinno zdecydowanie górować i mieć generalny wpływ na całokształt, a z tego co się tu czyta, to wiele osób ma problemy z rozróżnienie tych dwóch jakże odmiennych pojęć, a nawet posunę się dalej w swych rozważaniach i powiem, że są kompletnie im nieznane, co jest zapewne powodem tak rozbieżnych opinii w tym temacie.

139

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Skoro mialas wczesniej sex. Innymi to i swojemu przyszlemu męzowi daj nie udawaj takiej grzecznej , skoro kilka osob skorzystalo z twej  dobroci i zrobili dobrze twojej kobiecosci i pupe itp . Jesli bys byla dziewicą to czekac byś mogla a jak nie jesteś mi mialaś kilku facetów w łozku  na bzyk bzyk to i przed slubem tez powinien twoj przyszly mąż zrobić bzyk bzyk z toba

140

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Dzenaro, wydaje mi się, że nie do końca tak jest. Jednak, widzisz czy rozwiązaniem Twoim zdaniem jest np bycie z kimś, jak okaże się, że mamy zupełnie inne potrzeby dla przykładu? Czasem da się to pogodzić, czasem nie. Jeśli seks jest dla Ciebie złym przykładem, to można podać coś innego, np zupełna niezgodność w innej kwestii. To chyba dobrze, że chcemy wybrać kogoś, z kim dobrze się dogadamy, będzie nam dobrze. Można uprawiać seks po ślubie jak ktoś ma takie poglądy itp, ale wtedy najlepiej, by obie osoby tak się dobrały, inaczej nie do końca będzie tak fajnie, jeśli w tak ważnej kwestii druga strona będzie mieć inne przekonanie. Jak byłam jeszcze młodsza (wiadomo, bardzo młoda jestem, ale jak jeszcze młodsza), to może jakiś czas wydawało mi się, że miłość to wszystko przetrzyma, ale to było zanim byłam w związku ogólnie i teraz wiem, że raczej to tylko slogan i że w życiu bywa różnie. Dlatego wolałam wybrać kogoś podobnego do mnie, a nie np potem być sfrustrowana. A jeśli byłby zupełnie inny ode mnie, nie dałoby się nic zrobić, to rozstałabym się. W związku chyba nie chodzi o bycie ze sobą na siłę, tylko o wybór, że jesteśmy z tą osobą, z którą chcemy być. Dlatego potrzebne jest patrzenie w wspólnym kierunku. Chyba, że np ktoś nie chce np czekać do ślubu, ale druga strona tak i jest w stanie to zaakceptować, to ok, ja nie byłabym w stanie, ale czasem ktoś może. W innych sytuacjach lepiej nie wchodzić w związek, a nie wejść i być sfrustrowanym, liczyć na zmiany lub po prostu być nie bardzo szczęśliwym.

Jeżeli decydujemy się na spędzenie z kimś reszty życia, to oczywistym i logicznym wydaje się fakt, iż ta osoba powinna nam odpowiadać i akceptujemy w niej wszystko, jak i powinniśmy być świadomi ewentualnych innych przeciwności, które jednak będziemy w stanie dla tej właśnie osoby przezwyciężyć, lub zrobić to wspólnie, a które nie będą dla nas idealne. Wątpię, aby w najbardziej zgodnych związkach dobór partnerów był perfekcyjny, bo to jest niemal awykonalne, ale te różnice powinien niwelować kompromis, zrozumienie, troska i dojrzałe, racjonalne postępowanie. Moim zdaniem problem obecnych związków polega na doborze partnerów, którzy przede wszystkim nie dobierają się emocjonalnie, a fizycznie, kładąc nacisk na rzeczy, które z biegiem czasu przemijają, a to co jest w człowieku do końca jego życia, jest spychane na drugi plan. Podam może przykład, dwoje ludzi dobranych wedle obecnych standardów, którym współżycie układa się rewelacyjnie zarówno przed, jak i po ślubie wiedzie szczęśliwe życie, aż pewnego dnia dochodzi do np. wypadku, który powoduje nie tyle ograniczenie współżycia, co całkowity jego zanik i teraz nasuwa się logiczne pytanie, co wówczas???, czy jest to powód do rozstania????, czy jest to powód do szukania kogoś na boku ???, jak wówczas się zachować w sytuacji, w której jeden z najważniejszych priorytetów runął w gruzach ??? Tak samo można by się odnieść do osób, które kładą większy nacisk na zewnętrzne walory partnera, które z czasem przeminą i co wówczas???, wybacz skarbie, ale już mi się nie podobasz, nie pociągasz mnie, więc musimy się rozstać, lub uciekając od problemu poprzez zdradę bardzo często w ten sposób usprawiedliwiać swoje postępowanie??? Żal mi ludzi, którzy swój popęd seksualny uwarunkowują jedynie wyglądem, ale to już inne story. Wychodzę również z założenia, iż partnerzy tworzący większy nacisk na więz emocjonalna opartą na zrozumieniu drugiej osoby są w stanie przezwyciężyć nie jedną przeciwność, nawet w sferze wspólnego pożycia intymnego, w drugą stronę jest to o wiele bardziej trudne i zazwyczaj kończy się rozstaniem.

Absolutnie nie chodzi mi o perfekcyjne dobranie się, wiem, że tak nie ma i zawsze coś ludzi dzieli. Jednak jeśli np jedna strona chce seksu po ślubie, druga nie dla przykładu to już jest spora różnica, taka, która może sprawić, że ludziom nie będzie ze sobą dobrze. Oprócz tego mogą być inne rzeczy np kwestie światopoglądowe, ślub czy jego brak, czy mieć dzieci czy nie. Nie piszę o tym, że emocjonalność jest nieważna, że partner ma być dobry w łóżku i tyle. Jak partner by chciał seksu raz na tydzień, ja codziennie czy prawie codziennie, to tak, tu prędzej udałby się kompromis. Wygląd dla mnie akurat nigdy nie był priorytetowy, chociaż akurat wyszło, że mój partner spełnia i to, czego oczekiwałam z charakteru i z wyglądu jest taki, jacy zawsze faceci mi się podobali. Co do kwestii wypadków itp, to nie łączyłabym z tego, z tym, że po prostu ktoś np zwyczajnie nie chce seksu, często nie podając przyczyny, lekceważąc zupełnie partnera i jego próby rozmowy. Wypadek to dla mnie zupełnie inna rzecz i przecież niezależna od nas. Wtedy jestem praktycznie przekonana, że mogłabym zrezygnować ze współżycia, zdrady sobie nie wyobrażam, a to nadal byłby mój partner, z którym chciałabym być. A wypadek nie byłby jego winą. Winą jego jednak by było, gdyby konsekwentnie np odmawiał współżycia, ot tak, lekceważąc to, że chcę poznać przyczynę. Wtedy to dla mnie co innego. Jeśli jego uroda by znikła po wypadku, to też nic strasznego. To tak samo jak jest różnica między zaniedbaniem się a starzeniem, która jest niezależne od nas, więc spokojnie to się akceptuje, jak się kocha, a jeśli ktoś się zaniedba, to inna para kaloszy i wtedy nic dziwnego, jeśli mówimy naszej połówce, że przestała o siebie dbać.

thepass, ale współżyjąc przed ślubem bez hipokryzji można wziąć ślub cywilny i ten na pewno wezmę smile No, ale kościelny owszem, co innego. Dla mnie też czekanie z seksem do ślubu by nie miało sensu, ale ok, dla kogoś innego oczywiście może mieć.

141

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Nie no, jeśli seks po ślubie to mamy w domyśle kościelny, bo jest to łączone z przykazaniami i samym sakramentem małżeństwa.
A seks przedmałżeński co może zepsuć? Wszystko i nic, bo to zalezy od dojrzałości danej osoby. To tak jak te głupie "pierwsze wrażenie", gdzie dana osoba szufladkuje/odrzuca drugą osobę po kilku sekundach. To jest dopiero śmieszne, bo jak juz wiele kobiet przyznało - pierwsze wrazenie, czy wygląd nie mają nic do rzeczy. Często po dłuższym poznaniu mezczyzna potrafi ukazać atrakcyjność i zaciekawić na tyle, by chciało się z nim związać. A pierwsze wrażenie? Dziwny, brzydki, nudny - odpada. Kategoria - kosz. Tak samo z tym seksem. Jak ktos ma takie podejscie do znajomosci, ze seks moze wypaczyc sens uczucia to moze rzeczywiscie niech to robi juz po 5 minutach znajomosci, aby jednak tego wrażenia nie mieć czasu zepsuć i kogoś skrzywdzić dawaniem nadziei W INNYCH SFERACH, ktore dla zdrowych ludzi powinny byc wazniejsze i dawac o wiele wieksza pewnosc na przetrwanie i słuszność relacji. Nie gdy bazuje się od początku na seksie i fascynacji/idealizacji mylnie nazywanej miłością - bo w koncu nie zawsze człowiek jest tak samo sprawny, nie zawsze ma taki sam stan psychiczny oraz fizyczny, więc jednak więć emocjonalna i przyjaźń dużo bardziej sie liczą niż miłość fizyczna. Jezeli ktos nie jest wierzącym i ma zdrowe podejscie do seksu (jest dojrzałą osobą, świadomą swoich potrzeb i oczekiwań) to prawdopodobnie seks nie będzie destrukcyjny, a juz szczegolnie jak przeszło się ten etap zauroczenia. Niestety ludzie chemie nazywają często miłością, pozniej zaczyna brakować "pary" w relacji, czyli nutki tajemniczosci ,zazdrosci, ktos wykłada serce na dłoni - i chemia wraz z ta całą 'miłością' i obietnicami zanika, krzywdząc drugą osobę. A jesli ktos spełni sie w innych sferach - bedzie to budowane na wartosciach wyzszych i trwalszych niz fizyczne przyciąganie, to duza wieksza jest wtedy pewnosc, że seks niczego nie zmieni na gorsze, nawet gdyby był najbardziej fatalnym przeżyciem w życiu. To wszystko musi byc bardzo dziwne do czytania dla osób, które w wieku 40 lat dalej chcą żyć zabawą i mentalnie są w piaskownicy, a drugi człowiek jest dla nich przedmiotem do zaspokajania potrzeb i odstawia się go gdy obleje egzamin.

142

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

To prawda, dlatego ja piszę właśnie, żeby patrzeć na fizyczność i kwestie emocjonalne, no przynajmniej dla mnie to ważne, a każdy inny sam będzie wiedział co dla niego ważne, a co mniej. Na pewno to jak do siebie pasujemy ogólnie czy dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, czy mamy o czym rozmawiać było i jest dla mnie bardzo ważne, bo jasne, że kiedyś namiętność nie jest tak ważna, młodość przemija i wtedy może być ważniejsze właśnie to czy jest o czym rozmawiać. Teraz dla mnie ważne i to, i to. Jakbym nie czuła się dobrze z tym człowiekiem, to nie byłoby o czym mówić i wtedy nawet najlepszy seks tego, by nie zmienił. Z byłym seks też był dobry, ale jak zostawił mnie dla innej, to potem jak chciał powrotu, to wiedziałam, że nie, zwłaszcza, że to był 2 letni związek, więc wiedziałam, że skoro wtedy już sam nie wiedział czego chce, to potem nie byłoby lepiej. Potem sama też doszłam do rzeczy jakie mi w nim przeszkadzały, jakie jednak są dla mnie nie do zaakceptowania i wiedziałam już bardziej kogo szukam.

143

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Absolutnie nie chodzi mi o perfekcyjne dobranie się, wiem, że tak nie ma i zawsze coś ludzi dzieli. Jednak jeśli np jedna strona chce seksu po ślubie, druga nie dla przykładu to już jest spora różnica, taka, która może sprawić, że ludziom nie będzie ze sobą dobrze. Oprócz tego mogą być inne rzeczy np kwestie światopoglądowe, ślub czy jego brak, czy mieć dzieci czy nie. Nie piszę o tym, że emocjonalność jest nieważna, że partner ma być dobry w łóżku i tyle. Jak partner by chciał seksu raz na tydzień, ja codziennie czy prawie codziennie, to tak, tu prędzej udałby się kompromis. Wygląd dla mnie akurat nigdy nie był priorytetowy, chociaż akurat wyszło, że mój partner spełnia i to, czego oczekiwałam z charakteru i z wyglądu jest taki, jacy zawsze faceci mi się podobali. Co do kwestii wypadków itp, to nie łączyłabym z tego, z tym, że po prostu ktoś np zwyczajnie nie chce seksu, często nie podając przyczyny, lekceważąc zupełnie partnera i jego próby rozmowy. Wypadek to dla mnie zupełnie inna rzecz i przecież niezależna od nas. Wtedy jestem praktycznie przekonana, że mogłabym zrezygnować ze współżycia, zdrady sobie nie wyobrażam, a to nadal byłby mój partner, z którym chciałabym być. A wypadek nie byłby jego winą. Winą jego jednak by było, gdyby konsekwentnie np odmawiał współżycia, ot tak, lekceważąc to, że chcę poznać przyczynę. Wtedy to dla mnie co innego. Jeśli jego uroda by znikła po wypadku, to też nic strasznego. To tak samo jak jest różnica między zaniedbaniem się a starzeniem, która jest niezależne od nas, więc spokojnie to się akceptuje, jak się kocha, a jeśli ktoś się zaniedba, to inna para kaloszy i wtedy nic dziwnego, jeśli mówimy naszej połówce, że przestała o siebie dbać.

Decydując się na tak poważny krok jakim jest małżeństwo należy rozstać się z krótkowzrocznością i zacząć myśleć przyszłościowo, a nie żyć chwilą, tu i teraz nie biorąc pod uwagę rzeczy, które mogą mieć miejsce w przyszłości. Wybacz, ale ogarnął mnie nieokiełznany śmiech czytając, że odmowa seksu przed ślubem, a co za tym idzie możliwość jego uprawiania po stanowi problem, a wizja nieuprawiania seksu z partnerem do końca życia nie jest przeszkodą, to kompletny absurd. Tu już nie chodzi o wypadek, który przytoczyłem jako przykład, ale chociażby biorąc pod uwagę taki prosty, jakże realny i częsty scenariusz, jakim jest niechęć kobiety do seksu, po urodzeniu dziecka. I jak Ty to sobie wyobrażasz, ze dla osoby, która kładzie taki nacisk na współżycie, ba doświadczyła tego z partnerem wcześniej, a tu łups ni z gruszki, ni z pietruszki kobieta popada w depresje poporodową i stop. Konsekwentnie trzymając się ideologi niektórych tu wypowiadających się osób, która głosi, że w przypadku nie udanego współżycia, lub jego braku, pomimo uczucia, jednak ludzie zwracający baczną uwagę na te sprawy potrafią zrezygnować nawet ze związku, zatem bądzmy konsekwentni i trzymajmy się tego sedna tematu, który powoduje różnicę zdań, a nie skaczmy z kwiatka na kwiatek ze swoimi ocenami, przytaczając sytuacje, które akurat nam są wygodne w danej chwili, bo tak to możemy sobie pisać i pisać, a i tak to nie da.

Tak od siebie dodam, że ta Twoja dotychczasowa sielanka może jeszcze się różnie ukierunkować. Porozmawiamy jak będziesz miała za sobą paręnaście lat małżeńskiego stażu, jak pojawią się u Ciebie dzieci, które zmieniają, a nawet potrafią wywrócić do góry nogami dotychczasowe życie nie jednego człowieka, do tego dojdzie marazm życia codziennego, nie rzadko rutyna i przyzwyczajenie, ciekawe jak wówczas będziesz postrzegać życie.

144

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Absolutnie nie chodzi mi o perfekcyjne dobranie się, wiem, że tak nie ma i zawsze coś ludzi dzieli. Jednak jeśli np jedna strona chce seksu po ślubie, druga nie dla przykładu to już jest spora różnica, taka, która może sprawić, że ludziom nie będzie ze sobą dobrze. Oprócz tego mogą być inne rzeczy np kwestie światopoglądowe, ślub czy jego brak, czy mieć dzieci czy nie. Nie piszę o tym, że emocjonalność jest nieważna, że partner ma być dobry w łóżku i tyle. Jak partner by chciał seksu raz na tydzień, ja codziennie czy prawie codziennie, to tak, tu prędzej udałby się kompromis. Wygląd dla mnie akurat nigdy nie był priorytetowy, chociaż akurat wyszło, że mój partner spełnia i to, czego oczekiwałam z charakteru i z wyglądu jest taki, jacy zawsze faceci mi się podobali. Co do kwestii wypadków itp, to nie łączyłabym z tego, z tym, że po prostu ktoś np zwyczajnie nie chce seksu, często nie podając przyczyny, lekceważąc zupełnie partnera i jego próby rozmowy. Wypadek to dla mnie zupełnie inna rzecz i przecież niezależna od nas. Wtedy jestem praktycznie przekonana, że mogłabym zrezygnować ze współżycia, zdrady sobie nie wyobrażam, a to nadal byłby mój partner, z którym chciałabym być. A wypadek nie byłby jego winą. Winą jego jednak by było, gdyby konsekwentnie np odmawiał współżycia, ot tak, lekceważąc to, że chcę poznać przyczynę. Wtedy to dla mnie co innego. Jeśli jego uroda by znikła po wypadku, to też nic strasznego. To tak samo jak jest różnica między zaniedbaniem się a starzeniem, która jest niezależne od nas, więc spokojnie to się akceptuje, jak się kocha, a jeśli ktoś się zaniedba, to inna para kaloszy i wtedy nic dziwnego, jeśli mówimy naszej połówce, że przestała o siebie dbać.

Decydując się na tak poważny krok jakim jest małżeństwo należy rozstać się z krótkowzrocznością i zacząć myśleć przyszłościowo, a nie żyć chwilą, tu i teraz nie biorąc pod uwagę rzeczy, które mogą mieć miejsce w przyszłości. Wybacz, ale ogarnął mnie nieokiełznany śmiech czytając, że odmowa seksu przed ślubem, a co za tym idzie możliwość jego uprawiania po stanowi problem, a wizja nieuprawiania seksu z partnerem do końca życia nie jest przeszkodą, to kompletny absurd. Tu już nie chodzi o wypadek, który przytoczyłem jako przykład, ale chociażby biorąc pod uwagę taki prosty, jakże realny i częsty scenariusz, jakim jest niechęć kobiety do seksu, po urodzeniu dziecka. I jak Ty to sobie wyobrażasz, ze dla osoby, która kładzie taki nacisk na współżycie, ba doświadczyła tego z partnerem wcześniej, a tu łups ni z gruszki, ni z pietruszki kobieta popada w depresje poporodową i stop. Konsekwentnie trzymając się ideologi niektórych tu wypowiadających się osób, która głosi, że w przypadku nie udanego współżycia, lub jego braku, pomimo uczucia, jednak ludzie zwracający baczną uwagę na te sprawy potrafią zrezygnować nawet ze związku, zatem bądzmy konsekwentni i trzymajmy się tego sedna tematu, który powoduje różnicę zdań, a nie skaczmy z kwiatka na kwiatek ze swoimi ocenami, przytaczając sytuacje, które akurat nam są wygodne w danej chwili, bo tak to możemy sobie pisać i pisać, a i tak to nie da.

Tak od siebie dodam, że ta Twoja dotychczasowa sielanka może jeszcze się różnie ukierunkować. Porozmawiamy jak będziesz miała za sobą paręnaście lat małżeńskiego stażu, jak pojawią się u Ciebie dzieci, które zmieniają, a nawet potrafią wywrócić do góry nogami dotychczasowe życie nie jednego człowieka, do tego dojdzie marazm życia codziennego, nie rzadko rutyna i przyzwyczajenie, ciekawe jak wówczas będziesz postrzegać życie.

Ogarnął Cię śmiech? Widzisz, jeśli partner nie chciałby uprawiać seksu przed ślubem, to przede wszystkim miałby w ważnej sprawie inne poglądy od moich, a to może być przeszkodą do związku, nie uważasz? Dlatego nie wiązałam się z nikim o takich poglądach, tak samo jeśli zadeklarowałby dla przykładu, że lubi sado maso w seksie i inaczej nie odczuwa przyjemności lub z rzeczy codziennych np uważa, że kobieta nie powinna pracować, tylko siedzieć w domu i innej opcji, to też nam wtedy nie po drodze. Nie wiem jak inaczej to wyjaśnić, a przed ślubem jednak wolę wiedzieć czy i w sprawach łóżkowych nam się układa, dlatego tak, dla mnie to byłoby problematyczne i nie mogłabym wtedy być z facetem. Tak samo jak facet, który nie chce czekać do ślubu rzadko pewnie czekałby na niego dla kobiety, bo jednak to jest ważna kwestia i lepiej, by ludzie się w niej też zgadzali ze sobą. Jak pisałam, nigdzie nie twierdzę, że seks jest najważniejszy, ale że też jest ważny, dla mnie na tyle ważny, by przed ślubem był, dlatego tak, tak uważam i dla mnie to byłby problem jakby chciał czekać do ślubu.

A wypadek to co innego, bo nadal jesteśmy tymi ludźmi, którzy pasują do siebie np, a wypadek jest niezależny od kogokolwiek z nas. Dlatego wtedy brak seksu byłby czymś innym i wtedy mógłby nie być przeszkodą. Nie byłam w takiej sytuacji, ale dla mnie jest to różnica. To, że seks jest dla mnie ważny, to nie znaczy, że w sytuacji, gdy by było to konieczne nie umiałabym z niego zrezygnować. Ludzie mogą uprawiać seks często, przed ślubem, może on być dla nich ważny i skoro mogą go mieć to mają. Mogą też z niego zrezygnować, jeśli się kochają, a powód jest ważny. Depresja poporodowa o której piszesz też jest ważnym powodem i przecież jest to co innego niż też o czym pisałam, czyli ogólnie "nie chcę seksu, bo nie i mieć Cię gdzieś". To jest inna sprawa. To, że mogę zrezygnować ze związku, jeśli seks byłby naprawdę zły i nic by się nie zmieniało lub gdyby seksu wcale nie było, to nie oznacza, że zerwałabym zawsze, gdyby nie było seksu. To zależy od sytuacji, dla mnie właśnie mieszanie ich jest bezcelowe. Są sprawy w seksie, które jeśli np nie grają i jest to np czy sprawa temperamentu czy upodobań, to jeśli nie grają, to i miłość tego nie zmieni. Właśnie te dopasowanie ogólne.

Ja nie piszę przecież, że nie może. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem jeszcze w kilkunastoletnim związku, nie mieszkamy jeszcze razem, nie jesteśmy po ślubie jeszcze, nie mamy jeszcze dzieci. Nie mówię, że jestem ekspertem i nigdy bym tak nie powiedziała. Wypowiadam się po prostu ze swojego punktu widzenia, do czego każdy ma prawo w tym wątku. Dlatego ta prywata jest moim zdaniem zbędna.

145

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi. Jestem lekko po dwudziestce i uważam, ze dla mnie to głupota. Szanuje oczywiście zdanie innych ludzi i nie neguje ich wyborów. Po prostu dla mnie samej to głupota. W żaden sposób oddane sie partnerowi nie oznacza braku szacunku do samej siebie. Seks jest piękny i należy go celebrować- oczywiście w odpowiedni sposób! Nie zdecydowałabym sie na seks po ślubie bo go jak kupno kota w worku. A co jesli będziecie bardzo niedopasowani...? I dlaczego kobieta ma sie nie oddawać po pewnym czasie mężczyźnie, jesli ten ja kręci. Seks jest dla facetow tylko? Kobieta ma usychac z pożądania i zaspokajać sama siebie tylko dlatego, żeby nie było ze sie nie szanuje? Błagam... Wg mnie brakiem szacunku dla siebie jest brak pewności siebie i znajomosci swojej wartości.

146 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-24 09:44:24)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Temat ciagle walkowany i mysle po co? Zwolennicy fantazji i religii wola poczekac choc wierzenia na ogol nie przeszkadzaja ludziom robic z seksem co im sie podoba, spowiedz i po klopocie, mozna robic to samo. Jesli ktos przejmuje sie tak moralnoscia (w co nie wierze bo "zle" wspolzycie narzeczenstwa to glupia regulka wszczepiona w dawnych czasach) to sa duzo wazniejsze kwestie niz zycie osobiste - wylacznie  sprawa kazdego.
Przygody mozna uznac za to co nie w porzadku czego lepiej unikac niz to ze poglebia sie seksem dlugotrwala relacje myslac o przyszlosci a zwiazku wcale nie uratuje dlugie czekanie na "konsumpcje" ani nie zrobi z ludzi bardziej opanowanych, tak ze obnizy za duze libido ktoregos z nich hmm
Stawianie wyzej mitu nad kochana osobe, nie dbanie o jego potrzeby to zwykly egoizm i niezdrowy idealizm, kto sie na to godzi ok ale ryzykuje sporo, nie zna kogos dobrze a decyduje sie sformalizowac zwiazek, bardzo ryzykowne bo zycie nie jest proste i dobre checi to o wiele za malo...

147

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Dla mnie, szacunek oraz poczuł bym się królem życia ,  mieć kogoś takiego obok siebie aczkolwiek gdzieś zostanie zawsze myśl że myśli jak to jest z innym.

148

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Niezależnie od poglądów, miłość dwojga osób pcha ich ku zbliżeniu fizycznemu. Pożądanie działa jak narkotyk i niejednokrotnie ludzie ryzykują karierę, rodzinę, zdrowie aby doprowadzić do zbliżenia z pożądaną osobą. Bo tak działa nasza biologia. Oczekiwanie na seks po ślubie może sprawić, że ów brak ślubu będzie przeszkodą w zbliżeniu. Trzeba zatem tę przeszkodę usunąć. Decyzja o wzięciu ślubu będzie zatem wzmocniona popędem seksualnym - nie będzie więc w pełni racjonalna.

149 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-05-24 11:18:28)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Ja wolę zaś opcję uprawiania seksu przed ślubem, kiedyś ślub, na razie 5,5 roku razem, ale na razie nam się nie śpieszy, bo jeszcze nie mieszkamy razem, ja jeszcze nie mam pracy, więc trzeba najpierw o to się postarać i tak zrobimy smile

Kolezanka pisze w kawiarence dla katolików, zatem rozumiem że katoliczka. Czy koleżanka zadawała sobie pytanie tak jak to powinien czynic każdy katolik: a gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

150

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
mysterious_chocolate napisał/a:

I to też zależy o jakim ślubie mówimy, w moim przypadku jest tak, że chciałabym mieć ślub sakramentalny. Według prawa nie musiałabym być żoną, ale chciałabym mieć poczucie, że połączyłam się z tą osobą w obliczu Boga, że mam błogosławieństwo, to po prostu bardzo ważne dla mnie. Urzędy swoją drogą. Może to wynika z tego, że czuję silną więź z tym w co wierzę, zawarcie małżeństwa przed Bogiem dla mnie osobiście byłoby rzeczą bardziej wiążącą niż ślub cywilny. W każdym razie nie wyobrażam sobie zrobić tego bez uczucia, to po prostu nie w moim stylu smile

A ja znam taki przypadek, w którym kobieta była bardzo religijna, a facet nie. Dla niej seks tylko po ślubie i tez te wszystkie gadki o sakramencie, łasce bożej itd. Facet to uszanował i poczekał. Po dwóch latach był rozwód i to z jej inicjatywy, ponieważ liczyła, że on się nawróci na jej wiarę. A że dziecko się urodziło po drodze, to co z tego? Teraz facet musi łazić po sądach, żeby móc w ogóle mieć jakikolwiek kontakt z dzieckiem, bo w przekonaniu matki jest on "zagrożeniem dla zbawienia dziecka".

Przestrzegam przed wchodzeniem w związki z osobami kierującymi się w życiu irracjonalnymi pobudkami. No chyba, że mamy identyczne.

151

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
agnik napisał/a:
thepass napisał/a:

Mozna we wszystkich innych sferach i jesli budujemy relacje na tych innych sferach, to gdzies seks nie powinien nam tego wszystkiego zburzyc. .

Skoro można we wszystkich innych sferach to czemu w tej nie można?
I co takiego ten nieszczęsny zły, przedmałżeński seks burzy? Na czym polega jego destrukcyjne działanie?

Oczywiście, że można, ale powinno być to dopełnieniem uczucia, a nie głównym powodem, czy też priorytetem tworzenia związku i być jednym z kolejnych, lecz dalszych etapów znajomości, która nie powinna zaczynać się od łóżka, lecz od poznania wartości człowieka, nawiązaniu więzi emocjonalnej, bo nie wiadomo co tak naprawdę popycha ludzi do takich związków, czy jest to namiętność, czy też uczucie, które jednak powinno zdecydowanie górować i mieć generalny wpływ na całokształt, a z tego co się tu czyta, to wiele osób ma problemy z rozróżnienie tych dwóch jakże odmiennych pojęć, a nawet posunę się dalej w swych rozważaniach i powiem, że są kompletnie im nieznane, co jest zapewne powodem tak rozbieżnych opinii w tym temacie.

Dobra racja, ludzie mylą zakochanie i namiętność z miłością. Ale dwa pierwsze mają krótki termin przydatności do spożycia. Zakochanie i namiętność szczególnie w początkowych etapach są szalenie "odurzające" ale to mija, powiedziałabym, że bardzo szybko. Czas szybko weryfikuję te wielkie miłości.

Dzenaro jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że Twoje podejście jest głównie zero-jedynkowe. A pomiędzy ludźmi czekającymi do ślubu a ludzmi uprawiającymi seks z kim i gdzie popadnie jest cała masa innych podejść do seksualności. Nie tylko to nastawione czysto konsumpcyjnie.

Ja sama uważam się, za pragmatyka. Zanim zwiąże się na stałe (mam tu na myśli małżeństwo) muszę sobie partnera dobrze sprawdzić,na wszystkich możliwych polach, wówczas w swoim mniemaniu podejmuję w pełni świadomą decyzję, że jest to człowiek, z którym chce się związać na stałe. Nie oznacza to, że kopnę go w tyłek z byle błahego powodu. A to co nas spotka później jest tylko gdybaniem, możemy wieść życie usłane różami, pełne wzlotów i upadków czy wiecznie przeskakiwać przez kłody. Tak naprawdę każdy długotrwały związek to przede wszystkim ciężka praca, nic samo z siebie nie będzie dobre, jeśli nie będziemy o to dbać.

152

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
antykobieta napisał/a:

Niezależnie od poglądów, miłość dwojga osób pcha ich ku zbliżeniu fizycznemu. Pożądanie działa jak narkotyk i niejednokrotnie ludzie ryzykują karierę, rodzinę, zdrowie aby doprowadzić do zbliżenia z pożądaną osobą. Bo tak działa nasza biologia. Oczekiwanie na seks po ślubie może sprawić, że ów brak ślubu będzie przeszkodą w zbliżeniu. Trzeba zatem tę przeszkodę usunąć. Decyzja o wzięciu ślubu będzie zatem wzmocniona popędem seksualnym - nie będzie więc w pełni racjonalna.

Nawet jeśli ta para weźmie ślub po ok 5 czy 6 latach bycia ze sobą? To wciaż będzie nieracjonalna i wzmocniona popędem? wink

nie podchodźcie do tematu z własnym tokiem myślenia, ludzie decydujący się na czekanie nie myślą w ten sam sposób co wy, seks nie jest aż tak ważny i dążenie do zbliżenia nie przysłania tym osobom całego świata i realnego obrazu osoby z którą są, oczywiście jeśli to decyzja obu osób, bo jeśli to tylko jedno chce czekać a drugie się zgadza w imię miłości to może być różnie.

153

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
adamajkis napisał/a:

Kolezanka pisze w kawiarence dla katolików, zatem rozumiem że katoliczka. Czy koleżanka zadawała sobie pytanie tak jak to powinien czynic każdy katolik: a gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

I to jest właśnie najlepszy moment, aby zastanowić się, czy katolickie nakazy i zakazy nie stoją w sprzeczności z dobrymi relacjami międzyludzkimi i partnerskimi.

Widzisz, adamajkis - ja uważam, że te wszystkie zasady kościelne są głupie i niczemu nie służą, poza podtrzymywaniu irracjonalnych zachowań wzmacniających poczucie przynależności do jakiejś tam grupy/organizacji. Dlatego też oficjalnie wypisałem się tej instytucji, aby nie być hipokrytą. Wiesz, ile nerwów, chodzenia, pisania i użerania mnie to kosztowało, żeby to zrobić? Pomimo, że otwarcie mówiłem, że nie wierzę w to co głoszą, że nie praktykuję obrzędów, że mam zupełnie inny światopogląd - ksiądz i tak nie chciał mnie wypisać z listy parafian dopóki nie dostał listu z kurii w tej sprawie.

Większość ludzi ma to jednak głęboko w d... - zakazy i nakazy, obrzędy, a nazywanie się katolikami traktują bezrefleksyjnie, ot, tak ich ktoś zdefiniował w dzieciństwie i zostało. Gdyby dziś każdy miał wypełnić własnoręcznie deklarację przynależności religijnej, to ile osób by to zrobiło? 20%? Więc zejdź na ziemię, adamjakis, bo większość ludzi na głęboko gdzieś jakieś nakazy religijne.

154

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
MagdaK25 napisał/a:

Nawet jeśli ta para weźmie ślub po ok 5 czy 6 latach bycia ze sobą? To wciaż będzie nieracjonalna i wzmocniona popędem? wink

Jeśli żyją ze sobą przez 5 lat bez zbliżenia, to znaczy, że albo mają zaburzenia seksualne, albo po spotkaniu każde masturbuje się w zaciszu swojego domu wyobrażając sobie seks z partnerem. O ile w pierwszym przypadku dobór ludzi o podobnym, niskim lub zerowym libido ma sens, o tyle sytuacja numer dwa jest chora.

155

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
antykobieta napisał/a:

Większość ludzi ma to jednak głęboko w d... - zakazy i nakazy, obrzędy, a nazywanie się katolikami traktują bezrefleksyjnie, ot, tak ich ktoś zdefiniował w dzieciństwie i zostało. Gdyby dziś każdy miał wypełnić własnoręcznie deklarację przynależności religijnej, to ile osób by to zrobiło? 20%? Więc zejdź na ziemię, adamjakis, bo większość ludzi na głęboko gdzieś jakieś nakazy religijne.

Na a czemu mnie miałoby interesować większość czy mniejszość? Co to niby za argument? Zgodze się z Tobą, że nazywanie siebie katoliczką i życie w stałym związku z regularnym seksem, bez ślubu kościelnego przez ponad 5 lat to hipokryzja. Może kiedyś się z łaską do Boga wybierze, a może nie kto to wie. Pytanie po co? Skoro wszystko już bez Boga było.

156 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-24 13:40:41)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

antykobieta Ty też oceniasz katolików z gory jako hipokrytów bo sam nim byś był, gdybys sie z trudem nie wypisał. Wiekszosc to, wiekszosc tamto. Tak jakby nie było przykładnych ludzi, którzy staraja sie w wiekszosci trzymac sie przykazan jak tylko mogą. A argument "zgrzesze i sie szybko wyspowiadam" jest także żenujący, bo rozgrzeszenie sie dostaje tylko wtedy, gdy mamy mocne postanowienie poprawy. Ale kto o tym wie? Idzie do spowiedzi i po kłopocie, taa. Społeczenstwo swiadome. Dlatego w ogole kwestii religii nie nalezy poruszac, albo wierzysz, albo nie. Albo jestes hipokrytą albo nie. Sam juz wiesz, ale nie nawołuj do tego że jest to głupie i ci ludzie na pewno są jakimiś debilami, a ci niewierzący stoją ponad nimi, bo uwaga - uzywaja mozgu. Sam nie nawołuje do wierzenia, bo człowiek sam powinien dojsc do tego co jest dla niego w zyciu wazne (i czy liczy sie ze moze byc zycie po smierci), ale na pewno będe bronił pewnych zasad, jesli ktos nie ma o nich bladego pojęcia i traktuje je bez szacunku. Kwestie religii, czy swiatopoglądu jakos wywołuja zbyt duzo emocji w ludziach. To jest głupie, tamto mądre. Głupie to jest używanie sobie seksu przez X lat zycia z X partnerami, a pozniej nagle zmiana zdania i oddanie sie tylko i wylacznie po slubie - czyli traktowaniem tego jako karty przetargowej. Bedzie slub to znaczy, ze bedzie mnie kochał. Uzależnie go od siebie, przywłaszcze. Na pewno wtedy mnie nie zostawi, a wtedy łaskawie mu sie oddam. To jest głupie, a nie wierzenia.

157

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Ogarnął Cię śmiech? Widzisz, jeśli partner nie chciałby ............

Jednak dobrze trafiłem już wcześniej w innym temacie jeżeli chodzi o zrozumienie miedzy nami. Nie rozumiemy się i wszystko wskazuje na to, że nie ma na to żadnych szans, po prostu żyjemy w dwóch innych światach, a nasze poglądy i postrzeganie świata jest na przeciwległych biegunach i nigdy się nie spotka. Ale odmienność jest potrzebna, świat przez to jest o wiele ciekawszy smile


agnik napisał/a:

Dobra racja, ludzie mylą zakochanie i namiętność z miłością. Ale dwa pierwsze mają krótki termin przydatności do spożycia. Zakochanie i namiętność szczególnie w początkowych etapach są szalenie "odurzające" ale to mija, powiedziałabym, że bardzo szybko. Czas szybko weryfikuję te wielkie miłości.

Dzenaro jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że Twoje podejście jest głównie zero-jedynkowe. A pomiędzy ludźmi czekającymi do ślubu a ludzmi uprawiającymi seks z kim i gdzie popadnie jest cała masa innych podejść do seksualności. Nie tylko to nastawione czysto konsumpcyjnie.

Ja sama uważam się, za pragmatyka. Zanim zwiąże się na stałe (mam tu na myśli małżeństwo) muszę sobie partnera dobrze sprawdzić,na wszystkich możliwych polach, wówczas w swoim mniemaniu podejmuję w pełni świadomą decyzję, że jest to człowiek, z którym chce się związać na stałe. Nie oznacza to, że kopnę go w tyłek z byle błahego powodu. A to co nas spotka później jest tylko gdybaniem, możemy wieść życie usłane różami, pełne wzlotów i upadków czy wiecznie przeskakiwać przez kłody. Tak naprawdę każdy długotrwały związek to przede wszystkim ciężka praca, nic samo z siebie nie będzie dobre, jeśli nie będziemy o to dbać.

Ludzie mylą miłość z namiętnością, a Ty na dodatek mylisz miłość z zauroczeniem. Moim zdaniem nazwanie miłości krótko terminową, lub "odurzającą" jest co najmniej nieporozumieniem.


Nie sądzę również by moje podejście było jedynie za, lub przeciw. Nie upieram się bowiem, tylko przy tym, by wstrzymywać się ze współżyciem do ślubu, chodzi mi o zupełnie coś innego, ale jak widzę jest to wręcz nieosiągalne dla wielu do zrozumienia, a i ja nie zamierzam nikogo za wszelka cenę uświadamiać i pisać po próżnicy.


Związek, to nie praca w kopalni i nie trzeba nad nim ciężko pracować, należy być sobą, a wówczas wszystko przyjdzie samo i będzie przyjemnością bez wysiłku, a jeżeli robi się coś kosztem wyrzeczeń, poświęceń już od samego początku, świadczy to jedynie o niewłaściwym doborze i nie ma sensu brnąć w to dalej.

158

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Thepass - głupie, to jest stwierdzenie "nie bo nie", albo "nie, bo nie wolno". Jest głupie, bo nie wynika z przemyśleń, tylko wpojonych norm postępowania. Temat,jaki tu został poruszony najczęściej właśnie wynika z "nie bo nie" religijnego. Czasem słyszę, jak ludzie hołdujący tym zasadom starają się na siłę udowadniać ich uzasadnienie psychologiczne i socjologiczne, podczas gdy takiego nie ma. Wiara w coś tam pozaludzkie to jedno i nie moja sprawa, ale trzymanie się irracjonalnych zasad, które mają negatywny wpływ na otoczenia takiego delikwenta uważam za szkodliwe. I krytykuję. I chyba mam do tego prawo.

159

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
antykobieta napisał/a:

Thepass - głupie, to jest stwierdzenie "nie bo nie", albo "nie, bo nie wolno". Jest głupie, bo nie wynika z przemyśleń, tylko wpojonych norm postępowania. Temat,jaki tu został poruszony najczęściej właśnie wynika z "nie bo nie" religijnego. Czasem słyszę, jak ludzie hołdujący tym zasadom starają się na siłę udowadniać ich uzasadnienie psychologiczne i socjologiczne, podczas gdy takiego nie ma. Wiara w coś tam pozaludzkie to jedno i nie moja sprawa, ale trzymanie się irracjonalnych zasad, które mają negatywny wpływ na otoczenia takiego delikwenta uważam za szkodliwe. I krytykuję. I chyba mam do tego prawo.

A brałeś pod uwagę, że własnie dzięki tym zasadom, normom, religii etc. człowiek przedstawia dzięki temu jakąś wartość, a nie zachowuje się ja pies sąsiada, który jak przyjdzie mu ochota robi to na każdym trawniku i z kim popadnie?

160 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-05-24 19:32:24)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
antykobieta napisał/a:

Thepass - głupie, to jest stwierdzenie "nie bo nie", albo "nie, bo nie wolno". Jest głupie, bo nie wynika z przemyśleń, tylko wpojonych norm postępowania. Temat,jaki tu został poruszony najczęściej właśnie wynika z "nie bo nie" religijnego. Czasem słyszę, jak ludzie hołdujący tym zasadom starają się na siłę udowadniać ich uzasadnienie psychologiczne i socjologiczne, podczas gdy takiego nie ma. Wiara w coś tam pozaludzkie to jedno i nie moja sprawa, ale trzymanie się irracjonalnych zasad, które mają negatywny wpływ na otoczenia takiego delikwenta uważam za szkodliwe. I krytykuję. I chyba mam do tego prawo.

A brałeś pod uwagę, że własnie dzięki tym zasadom, normom, religii etc. człowiek przedstawia dzięki temu jakąś wartość, a nie zachowuje się ja pies sąsiada, który jak przyjdzie mu ochota robi to na każdym trawniku i z kim popadnie?

Co za głupota! religia nie czyni człowieka wartościowym, to zależy od nas, czy chcemy dawać i brać jak psy, czy raczej szanować własne ciało.
Wartość człowieka stanowi MIŁOŚĆ i UCZUCIA jak ktoś nie może trwać w jednej miłości to wtedy szuka kolejne.
Nie chodzi o religie, ale o podejście do samego siebie i do innych, jak człowiek się nie szanuje to daje i bierze jak pies.
Naszą wartość oceniamy sami, a nie poglądy religijne, bo wartość samego siebie powinna powstawać w głowie a nie przez przekonania religijne.

161

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
fastbird napisał/a:

Co za głupota! religia nie czyni człowieka wartościowym, to zależy od nas, czy chcemy dawać i brać jak psy, czy raczej szanować własne ciało.
Wartość człowieka stanowi MIŁOŚĆ i UCZUCIA jak ktoś nie może trwać w jednej miłości to wtedy szuka kolejne.
Nie chodzi o religie, ale o podejście do samego siebie i do innych, jak człowiek się nie szanuje to daje i bierze jak pies.
Naszą wartość oceniamy sami, a nie poglądy religijne, bo wartość samego siebie powinna powstawać w głowie a nie przez przekonania religijne.

Coś się tu komuś chyba z wrażenie kompletnie pomyliło.  Miłość i uczucia nie są żadnymi wartościami za które żywi się do kogoś uczucia, tym samym kocha kogoś , bo jakże to by było, kocham cię za to bo kochasz smile, żywię do ciebie uczucia, bo czujesz big_smile , a co w przypadku kiedy się kogoś kocha bez wzajemności, to za co, ale szopka, no z takim postrzeganiem uczuć to spotykam się po raz pierwszy LOL.  Poza tym, widzę że tematy religijne wywołują u Ciebie emocje, sam nie lubię się na nie wypowiadać, a i Tobie to polecam, bo wychodzę z założenia że to jest indywidualna sprawa każdego człowieka i nie podlega dyskusji, ale powiem tylko tyle, nie ważne kto w co wierzy, ale JAK wierzy. Nie wiem czy wyraziłem się zrozumiale, przynajmniej mam taką nadzieje, jak i dobry humor na resztę wieczoru, dziękuję smile

162

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:

wychodzę z założenia że to jest indywidualna sprawa każdego człowieka i nie podlega dyskusji,

Jeśli chodzi o seks i małżeństwo, to już nie jest to indywidualna sprawa, ale między dwojgiem ludzi.

163

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
antykobieta napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

wychodzę z założenia że to jest indywidualna sprawa każdego człowieka i nie podlega dyskusji,

Jeśli chodzi o seks i małżeństwo, to już nie jest to indywidualna sprawa, ale między dwojgiem ludzi.

Wyrywanie zdań z kontekstu nie sprzyja sensowi żadnej dyskusji, którą można dowolnie interpretować, zazwyczaj w sposób, który odbiega od tego, co zamierzała wyrazić osoba cytowana, a w danym momencie jest na rękę osobie cytującej, ale i do tego się odniosę, jednocześnie uważając, że nawet małżeństwo nie ma prawa pozbawiać nikogo swych przekonań, wierzeń, poglądów etc.  jak i również ograniczać jedną ze stron wedle widzimisię drugiej strony. Nikt decydując się na zawarcie związku małżeńskiego nie robi tego w ciemno, więc takie rzeczy powinny być jasno określone przed małżeństwem i zaakceptowane przez obie strony, co wydaje się być oczywistym, ale jak widać nie dla każdego.

164

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
adamajkis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Ja wolę zaś opcję uprawiania seksu przed ślubem, kiedyś ślub, na razie 5,5 roku razem, ale na razie nam się nie śpieszy, bo jeszcze nie mieszkamy razem, ja jeszcze nie mam pracy, więc trzeba najpierw o to się postarać i tak zrobimy smile

Kolezanka pisze w kawiarence dla katolików, zatem rozumiem że katoliczka. Czy koleżanka zadawała sobie pytanie tak jak to powinien czynic każdy katolik: a gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

Nie, pisze tam, ale katoliczką nie jestem. W Boga może i wierzę, tak gdzieś we mnie jest ta wiara i wierzę w Boga albo przynajmniej ogólnie siłę wyższą, ale nie zgadzam się z KK, a także z wieloma zasadami Bibliii pewnie. Nie jestem katoliczką. No i uznałam, że nie mogę na siłę wypełniać zasad, z którymi się nie zgadzam. Skoro się z nimi nie zgadzam, to może wręcz złe jest twierdzenie, że wierzę w Boga, może po prostu wierzę w siłę wyższą? Sama nie wiem, ale z zasadami KK nigdy się nie zgadzałam wieloma, więc wiedziałam, że to jednak raczej nie jest dla mnie. Piszę w kafejce dla katolików, bo są mili, fajni ludzie i dlatego, napisałam im, że katoliczką nie jestem i że dołączam dlatego, by ogólnie pogadać, nie mieli nic przeciwko smile Tak że nie trafiłeś, niczego nie łamię, ja wierzę w siłę wyższą, tak czuję w środku, ale nie w to co głosi KK i nie jestem katoliczką, nie utożsamiam się z tym. Może sama do końca nie jestem pewna kim pod tym względem jestem, ale katoliczką nie jestem, to wiem już na pewno.

No i nie pisz mi o hipokryzji, bo pisałam już, że zastanowiłam się nad tą kwestią i wiem, że to byłaby hipokryzja. Ja planuję ślub cywilny, ślub kościelny z tego względu, że nie jestem katoliczką generalnie odpuściłam. Ślub jest dla mnie ważny, ale skoro nie identyfikuję się, to nie kościelny, ale cywilny jak najbardziej, jest to dla mnie ważne, dla mojego faceta też, dążymy do tego.

Tak Dzenaro, mamy zupełnie inne poglądy. To trzeba przyznać. Zgadzam się, różnorodność jest potrzebna.

165 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 03:13:23)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:
adamajkis napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Ja wolę zaś opcję uprawiania seksu przed ślubem, kiedyś ślub, na razie 5,5 roku razem, ale na razie nam się nie śpieszy, bo jeszcze nie mieszkamy razem, ja jeszcze nie mam pracy, więc trzeba najpierw o to się postarać i tak zrobimy smile

Kolezanka pisze w kawiarence dla katolików, zatem rozumiem że katoliczka. Czy koleżanka zadawała sobie pytanie tak jak to powinien czynic każdy katolik: a gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

Nie, pisze tam, ale katoliczką nie jestem. W Boga może i wierzę, tak gdzieś we mnie jest ta wiara i wierzę w Boga albo przynajmniej ogólnie siłę wyższą, ale nie zgadzam się z KK, a także z wieloma zasadami Bibliii pewnie. Nie jestem katoliczką. No i uznałam, że nie mogę na siłę wypełniać zasad, z którymi się nie zgadzam. Skoro się z nimi nie zgadzam, to może wręcz złe jest twierdzenie, że wierzę w Boga, może po prostu wierzę w siłę wyższą? Sama nie wiem, ale z zasadami KK nigdy się nie zgadzałam wieloma, więc wiedziałam, że to jednak raczej nie jest dla mnie. Piszę w kafejce dla katolików, bo są mili, fajni ludzie i dlatego, napisałam im, że katoliczką nie jestem i że dołączam dlatego, by ogólnie pogadać, nie mieli nic przeciwko smile Tak że nie trafiłeś, niczego nie łamię, ja wierzę w siłę wyższą, tak czuję w środku, ale nie w to co głosi KK i nie jestem katoliczką, nie utożsamiam się z tym. Może sama do końca nie jestem pewna kim pod tym względem jestem, ale katoliczką nie jestem, to wiem już na pewno.

No i nie pisz mi o hipokryzji, bo pisałam już, że zastanowiłam się nad tą kwestią i wiem, że to byłaby hipokryzja. Ja planuję ślub cywilny, ślub kościelny z tego względu, że nie jestem katoliczką generalnie odpuściłam. Ślub jest dla mnie ważny, ale skoro nie identyfikuję się, to nie kościelny, ale cywilny jak najbardziej, jest to dla mnie ważne, dla mojego faceta też, dążymy do tego.

Tak Dzenaro, mamy zupełnie inne poglądy. To trzeba przyznać. Zgadzam się, różnorodność jest potrzebna.

Hehe, w pornolach aktorzy ponoć dosyć często na szyjach mają łańcuszki z krzyżem, wykonując jednocześnie różne bardzo perwersyjne czynności, w tym biseksualne, więc wygląda na to, że mimo wszystko wyznają katolicyzm etc, co mnie trochę dziwi, bo to przecie trochę sprzeczne...

Ale, seks przed ślubem? Powiem tak, jeśli dwoje ludzi się bardzo kocha, wyznają takie zasady, i chcą być ze sobą i czują do siebie pociąg, a seks traktują jako coś wyjątkowego, romantycznego etc., to w sumie, ja to zupełnie w takim wypadku rozumiem - jeden przypadek na pół miliona? Tak czy siak, poznałem w życiu taką póki co szczęśliwą parę, chociaż wiem, że to powoli już gatunek zagrożony (wymarły), więc ogólnie uważam, że seks przed ślubem jest wskazany z wielu oczywistych względów - trzeba wziąć też pod uwagę, że dawniej ludzie (pokolenie moich rodziców, którzy są ze sobą już ponad 40 lat) brali ślub w wieku 18, 19 lat, co dziś jest niestety rzadko spotykane. Dziś większość ludzi w tym wieku, to niedojrzałe małolaty, fiu bździu - kukuryku, którzy nie mają szans i nawet nie chcą zakładać rodziny czy tym podobne... Krótko mówiąc, nowy system promuje troszkę co innego, inne idee, na których młodsze pokolenia wychowują się. Sam nie wiem, co jest lepsze, bo cóż z jednej strony nie żyłem w tamtych czasach (w sumie nie tak bardzo odległych przecież), ale mimo wszystko chyba było mniej rozwodów i były zupełnie inne wartości?

166

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Hehe to aktorzy porno to hipokryci. Ja nie, bo jak już wyjaśniłam nie uważam się już za katoliczkę, nie utożsamiam się z tym i robię co uważam za słuszne zgodnie ze swoim sumieniem a nie KK. A ślub zatem będę miała cywilny i ok. A w temacie wypowiadam się jak każdy, po prostu wyrażam swoje zdanie, każdy może, niezależnie czy katolik czy nie. Chodzi też o kwestie teoretyczne jak może wpłynąć czekanie z seksem do ślubu, dlatego i niekatolik jak ja może coś napisać jak uważa. Każdy ma prawo moim zdaniem smile A swoją bytność w kafejce dla katolików już wyżej wyjaśniłam, że jestem tak tylko dlatego, że fajni ludzie, a nie dlatego, że jestem katoliczką, bo teraz wiem, że nie jestem. Zostałam przyjęta (hehe tongue)  mimo niebycia katoliczką i fajnie, bo jest tam bardzo sympatycznie smile No ale off top, wróćmy do tematu ogólnie smile

167

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Tak Dzenaro, mamy zupełnie inne poglądy. To trzeba przyznać. Zgadzam się, różnorodność jest potrzebna.

Mnie nie chodzi o różnorodność poglądów, bo to jest oczywiste, natomiast chodzi o zrozumienie tego co piszemy, a to jednak dwie różne sprawy, ale to już mało istotne, ważne że się chociaż w tej różnorodności zgadzamy smile

168

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Tak Dzenaro, mamy zupełnie inne poglądy. To trzeba przyznać. Zgadzam się, różnorodność jest potrzebna.

Mnie nie chodzi o różnorodność poglądów, bo to jest oczywiste, natomiast chodzi o zrozumienie tego co piszemy, a to jednak dwie różne sprawy, ale to już mało istotne, ważne że się chociaż w tej różnorodności zgadzamy smile

A wiesz, mnie się właśnie wydaje, że dobrze Cię zrozumiałam i jak pisałeś coś to odpowiadałam Ci na temat tego. Wyrażałam swoje poglądy w tym temacie. Dlatego nie wiem gdzie Ciebie nie rozumiem. Mam inne poglądy, ale widzę jakie Ty masz, rozumiem co piszesz.

169 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 11:09:18)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Hehe to aktorzy porno to hipokryci. Ja nie, bo jak już wyjaśniłam nie uważam się już za katoliczkę, nie utożsamiam się z tym i robię co uważam za słuszne zgodnie ze swoim sumieniem a nie KK. A ślub zatem będę miała cywilny i ok. A w temacie wypowiadam się jak każdy, po prostu wyrażam swoje zdanie, każdy może, niezależnie czy katolik czy nie. Chodzi też o kwestie teoretyczne jak może wpłynąć czekanie z seksem do ślubu, dlatego i niekatolik jak ja może coś napisać jak uważa. Każdy ma prawo moim zdaniem smile A swoją bytność w kafejce dla katolików już wyżej wyjaśniłam, że jestem tak tylko dlatego, że fajni ludzie, a nie dlatego, że jestem katoliczką, bo teraz wiem, że nie jestem. Zostałam przyjęta (hehe tongue)  mimo niebycia katoliczką i fajnie, bo jest tam bardzo sympatycznie smile No ale off top, wróćmy do tematu ogólnie smile

Skoro fajni ludzie, to może i ja się wkleję? Wiesz, religia, wiara, to temat rzeka, ale teraz chcę napisać że - żadna większa psychologia nie jest w stanie odkryć tego, co zawiera w sobie  teologia (i tu również mowa o innych, starszych religiach typu buddyzm czy hinduizm) dlatego że istnieją one przez tysiące lat, a współczesna psychologia, najczęściej potwierdza dawno już stwierdzone przez nich prawa - krótko mówiąc - jedno sprowadza się do drugiego - tego samego powiedzianego w troszkę inny sposób... z mojej strony wielki szacunek dla ludzi tamtych epok, na prawdę, szczególnie że dziś coraz trudniej o coś nowego w tych kwestiach...

170

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
ego82 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Hehe to aktorzy porno to hipokryci. Ja nie, bo jak już wyjaśniłam nie uważam się już za katoliczkę, nie utożsamiam się z tym i robię co uważam za słuszne zgodnie ze swoim sumieniem a nie KK. A ślub zatem będę miała cywilny i ok. A w temacie wypowiadam się jak każdy, po prostu wyrażam swoje zdanie, każdy może, niezależnie czy katolik czy nie. Chodzi też o kwestie teoretyczne jak może wpłynąć czekanie z seksem do ślubu, dlatego i niekatolik jak ja może coś napisać jak uważa. Każdy ma prawo moim zdaniem smile A swoją bytność w kafejce dla katolików już wyżej wyjaśniłam, że jestem tak tylko dlatego, że fajni ludzie, a nie dlatego, że jestem katoliczką, bo teraz wiem, że nie jestem. Zostałam przyjęta (hehe tongue)  mimo niebycia katoliczką i fajnie, bo jest tam bardzo sympatycznie smile No ale off top, wróćmy do tematu ogólnie smile

Skoro fajni ludzie, to może i ja się wkleję? Wiesz, religia, wiara, to temat rzeka, ale teraz chcę powiedzieć takie coś - żadna większa psychologia nie jest w stanie odkryć tego, co zawiera w sobie współczesna teologia, dlatego że istnieje ona przez tysiące lat, a współczesna psychologia, najczęściej potwierdza dawno już stwierdzone prawa religijne - krótko mówiąc - jedno sprowadza się do drugiego - takiego samego powiedzianego w troszkę inny sposób... z mojej strony wielki szacun dla ludzi tamtych epok, na prawdę, szczególnie, że dziś coraz trudniej o coś nowego w tych kwestiach...

No pewnie, warto zajrzeć do nas, do kafejki smile Nie tylko tam piszę w kafejce, ale tam najwięcej smile
To prawda, jednak psychologia raczej nie kładzie nacisku, by czekać z seksem do ślubu. Raczej traktuje tak jak i ja uważam, że to kwestia indywidualna kiedy ludzie uprawiają seks. Różnic ogólnie jest dużo, kwestia antykoncepcji, seksu oralnego jako jedyny- ja też tak lubię i akurat nie widzę w tym nic złego, KK za to tak, oj z wieloma kwestiami się nie zgadzam smile Jednak owszem, pewne rzeczy mogą być podobne.

171 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 04:33:39)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

No pewnie, warto zajrzeć do nas, do kafejki smile Nie tylko tam piszę w kafejce, ale tam najwięcej smile
To prawda, jednak psychologia raczej nie kładzie nacisku, by czekać z seksem do ślubu. Raczej traktuje tak jak i ja uważam, że to kwestia indywidualna kiedy ludzie uprawiają seks. Różnic ogólnie jest dużo, kwestia antykoncepcji, seksu oralnego jako jedyny- ja też tak lubię i akurat nie widzę w tym nic złego, KK za to tak, oj z wieloma kwestiami się nie zgadzam smile Jednak owszem, pewne rzeczy mogą być podobne.

Bardziej chodziło mi o rzeczy duchowe, a częściowo nawet biblijne (nie jestem ekspertem), aniżeli o seks czy rzeczy z tym związane. Ponoć Jezus miał żonę, kochankę, w sumie to nie wiem, ale chodzi o pewne idee, wiedzę, życiowe dla mnie prawa, które chociażby dzisiejsza psychologia potwierdza, prawa, które nigdy się nie zmienią. Może teraz troszkę odbiegam od tematu wątku, ale staram się przkazać to , że te nieco starsze idee, w sumie bardziej prawa, odkryte dawno temu, potwierdza współczesna fizyka czy psychologia itp. itd.  Pewnie dlatego między innymi zadziwiają mnie Yogini, którzy parę tysięcy lat temu wiedzieli to, co współczesna nauka dziś stara się tylko potwierdzać....

172

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Aha to teraz już rozumiem smile Tutaj racja. Duchowe idee faktycznie częściej się tutaj pokrywają i w tym wypadku częściej mogłabym się z nimi zgodzić smile

173 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 04:32:29)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Aha to teraz już rozumiem smile Tutaj racja smile

A co do seksu, zawsze można brać przykład z tych takich tam aktorów big_smile W sumie jestem wychowany w katolickiej rodzinie, ale dziś uważam się za AGNOSTYKA, agnostyka, który ma przed sobą sporo do odkrycia... na tym świecie... więc pewnie, tak czy siak, wcześniej czy później, zajrzę do tej Waszej kafejki smile

174

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Moi rodzice raczej podobnie jak ja w wielu punktach nie zgadzają się z KK, ale czasem jeszcze chodzą do Kościoła. Ja kiedyś chodziłam, bo jak pisałam wierzę w Boga czy tam siłę wyższą, nie wiem jak to nazwać i myślałam, że może to dla mnie. Nie zgadzałam się nigdy w tych punktach KK, ale myślałam, że może mimo wszystko warto chodzić. Potem zrozumiałam, że skoro ja się z tym nie zgadzam, to hipokryzja, że raczej nie ma sensu. Nie wiem czy ja bym mogła nazwać się agnostyczką, bo jednak wierzę w siłę wyższą, nie wiem jak się nazwać. Katoliczka nie, agnostyczka nie, ateistka też nie, skoro wierzę w siłę wyższą, ciężko powiedzieć, nie wiem jak się nazwać i czy jest nazwa, ja chyba na to nazwy nie znam,  chociaż  wiele osób chyba jak ja wierzy w siłę wyższą, ale nie utożsamia się za bardzo z żadną religią ani KK ani inną, bo ma inne zdanie, więc tutaj kieruje się sumieniem.. Tak mam  jakby przeświadczenie w środku, że jest siła wyższa, nie wiem skąd się u mnie bierze, ale tutaj mam takie poczucie. Mam tylko nadzieję, że ta siła wyższa nie jest taka jak w KK, bo jak pisałam z zasadami KK nie potrafię się zgodzić. No i taki paradoks, niby wierzę, ale się nie zgadzam, dlatego już nie nazwę Bogiem może, ale wierzę w siłę wyższa po prostu, ale z KK mi nie po drodze, katoliczką nie jestem zatem. Ok, zapraszam do kafejki wink

Edit: Już wiem, może jestem deistką wink Deiści chyba wierzą w siłę wyższą, ale taką, która nie ingeruje jakoś bardzo w życie ludzkie, że najważniejsze to chyba kierować się swoim sumieniem. Po prostu uważam, że moja sypialnia moja sprawa i nie rozumiem czemu np miałabym przez to nie być zbawiona powiedźmy, że to miałoby być grzechem.Nikogo się tym dla mnie nie krzywdzi, dla mnie granicą jest to, gdzie krzywdzi się kogoś innego i to dla mnie jest złe, a nie seks przedmałżeński, który dla mnie jak obie osoby chcą to ja nie widzę problemu.  Dla mnie nie jestem niczym złym. No i w taką siłę wyższą bardziej wierzę, a nie w Boga, który uważa, że seks tylko po ślubie. No, ale jak pisałam nie krytykuję innych poglądów, ale piszę jak ja mam. No, ale chyba pogląd jaki mam rzadko chyba się nazywa konkretnym terminem, w sumie spoko, nie wszystko musi mieć swoją nazwę. Jestem jednak przekonana, że wielu ludzi jak ja jak pisałam wierzy w siłę wyższą, ale nie utożsamia się z religią mimo tego. No czyli taka siła wyższa bardziej, która nie ingeruje za bardzo, w to raczej wierzę bardziej.

175 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 11:01:20)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Moi rodzice raczej podobnie jak ja w wielu punktach nie zgadzają się z KK, ale czasem jeszcze chodzą do Kościoła. Ja kiedyś chodziłam, bo jak pisałam wierzę w Boga czy tam siłę wyższą, nie wiem jak to nazwać i myślałam, że może to dla mnie. Nie zgadzałam się nigdy w tych punktach KK, ale myślałam, że może mimo wszystko warto chodzić. Potem zrozumiałam, że skoro ja się z tym nie zgadzam, to hipokryzja, że raczej nie ma sensu. Nie wiem czy ja bym mogła nazwać się agnostyczką, bo jednak wierzę w siłę wyższą, nie wiem jak się nazwać. Katoliczka nie, agnostyczka nie, ateistka też nie, skoro wierzę w siłę wyższą, ciężko powiedzieć, nie wiem jak się nazwać i czy jest nazwa, ja chyba na to nazwy nie znam,  chociaż  wiele osób chyba jak ja wierzy w siłę wyższą, ale nie utożsamia się za bardzo z żadną religią ani KK ani inną, bo ma inne zdanie, więc tutaj kieruje się sumieniem.. Tak mam  jakby przeświadczenie w środku, że jest siła wyższa, nie wiem skąd się u mnie bierze, ale tutaj mam takie poczucie. Mam tylko nadzieję, że ta siła wyższa nie jest taka jak w KK, bo jak pisałam z zasadami KK nie potrafię się zgodzić. No i taki paradoks, niby wierzę, ale się nie zgadzam, dlatego już nie nazwę Bogiem może, ale wierzę w siłę wyższa po prostu, ale z KK mi nie po drodze, katoliczką nie jestem zatem. Ok, zapraszam do kafejki wink

Edit: Już wiem, może jestem deistką wink Deiści chyba wierzą w siłę wyższą, ale taką, która nie ingeruje jakoś bardzo w życie ludzkie, że najważniejsze to chyba kierować się swoim sumieniem. Po prostu uważam, że moja sypialnia moja sprawa i nie rozumiem czemu np miałabym przez to nie być zbawiona powiedźmy, że to miałoby być grzechem. Dla mnie nie jestem niczym złym. No i w taką siłę wyższą bardziej wierzę, a nie w Boga, który uważa, że seks tylko po ślubie. No, ale jak pisałam nie krytykuję innych poglądów, ale piszę jak ja mam.

Ano właśnie, istnieje spora różnica pomiędzy agnostykiem, a ateistą, ale to tylko to, co myślimy, w co wierzymy, albo pewni ludzie chcieli, abyśmy uwierzyli, i wierzymy w to, lub coś innego, każdy w coś wierzy, nawet ateiści. Niewiara to też rodzaj wiary, wiary w zupełnie coś innego, ale czy prawdziwego, może tylko innego, nowego? Agnostyk to ktoś, kto wciąż szuka Boga, nie wyklucza Go właśnie, niezależnie od religii, ponieważ nie posiada takiej wiedzy, ale jej też nie wyklucza.

176

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Faktycznie, niewykluczone. W sumie ja też ani nie potwierdzam ani nie wykluczam, sama nie jestem pewna, czyli też pasuje może bardziej nawet do agnostycyzmy. Coś w ten deseń.

177 Ostatnio edytowany przez ego82 (2014-05-25 05:09:50)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
truskaweczka19 napisał/a:

Faktycznie, niewykluczone. W sumie ja też ani nie potwierdzam ani nie wykluczam, sama nie jestem pewna, czyli też pasuje może bardziej nawet do agnostycyzmy. Coś w ten deseń.

Może dlatego tak bardzo lubię truskawki... przed ślubem dosyć zdrowe, a po ślubie jeszcze bardziej,  no ale jak tam kto woli smile

178

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
ego82 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Faktycznie, niewykluczone. W sumie ja też ani nie potwierdzam ani nie wykluczam, sama nie jestem pewna, czyli też pasuje może bardziej nawet do agnostycyzmy. Coś w ten deseń.

Może dlatego tak bardzo lubię truskawki... przed ślubem dosyć zdrowe, a po ślubie jeszcze bardziej,  no ale jak tam kto woli smile

Hehe smile Dobre smile
Pozdrawiam smile

179

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Do tych wszystkich wojujących zatwardziałych katolików, którzy to tak wielbią seks po ślubie i wytykają / brzydzą się seksem przed nim

Idźcie i zapytajcie swoich rodziców / braci / siostry / dziadków / ciotki i tak dalej jak to u nich wyglądało a potem im powiedzcie ( jeżeli się okaże że o zgrozo sypiali ze sobą przed hajtnięciem się ) że są przeokrutnymi grzesznikami i że się nimi brzydzicie i że to coś okropnego. Ciekawe kto byłby na tyle odważny ...

180 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-25 12:00:25)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Dobre ze tez na to nie wpadlem smile
Tak hipokryzja jest u podstaw pogladow religijnych (swietoszkowatosc, wywyzszanie sie bez powodu, branie wzoru z kogos co tylko gra tego ok) a tym bardziej postanowienia ze "dopiero po slubie". Ktos wypiera sie ze to czysto religijne albo ze nie praktykuje a mysli dokladnie tak samo jakby w tym tkwil, strasznie denerwuje takie przeklamywanie faktow.
Pamietam starego wuja, byl z tych "porzadnych" co sie tym chlubia ale gadal w kolko o proroctwach i polityce czym rozczarowywal bo mocno "nieswieze" mial te rewelacje. Raz zgadalo sie jaka dzis mlodziez zepsuta to go siostra zazyla ze jacy oni byli, wol nie pamieta ze cieleciem byl, pyta a ile to na sianie sie gzilo i musialo po tym szybko zenic gdy 'wpadli'? Ten zamilkl jakby dostal w twarz i juz nie fanzolil o tym nigdy wiecej, "wielkie" tematy mu zostaly big_smile

181

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Metyl napisał/a:

Do tych wszystkich wojujących zatwardziałych katolików, którzy to tak wielbią seks po ślubie i wytykają / brzydzą się seksem przed nim

Idźcie i zapytajcie swoich rodziców / braci / siostry / dziadków / ciotki i tak dalej jak to u nich wyglądało a potem im powiedzcie ( jeżeli się okaże że o zgrozo sypiali ze sobą przed hajtnięciem się ) że są przeokrutnymi grzesznikami i że się nimi brzydzicie i że to coś okropnego. Ciekawe kto byłby na tyle odważny ...

Powiedzieć cos takiego to żaden problem, bo mozna miec wlasne zdanie na kazdy temat i jesli rodzice mieliby mnie uczyc hipokryzji to tez bym zwiał gdzie pieprz rośnie i to prędzej ja bym ich 'wychował'. Poza tym po co miałbym im to mowic? I tak niczego to by nie zmieniło, a na pewno nie na lepsze. Wazne co sam na ten temat sądze. Z resztą nawet jak sypiali - nic mi do tego, bo mam własny rozum i wiem, ze moge robić inaczej niz oni (a przynajmniej nie byc hipokrytą). Inny przykład - jeśli matka czy ojciec by zdradzali i bym sie to tym dowiedział, to uwazasz ze nie powiedziałbym im w twarz, ze po mi za nich wstyd i nie mam szacunku do tego? Nie chciałbym mieć takiego przykładu i wiem, ze moge ten przykład dac lepszy i umieć się powstrzymać od takich, czy innych rzeczy.

182

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

No wiesz, nie wydaje mi się by powiedzenie rodzicom w jakikolwiek sposób że są grzesznikami, bezbożnikami i innymi takimi bo ciupciali się przed ślubem miało ich nie wkurzyć. Choćby minimalnie.

Bo też zastanawia mnie skąd u was, u osób które tak chcą seksu dopiero po ślubie takie no nie wiem ... stałe i niezmienne trzymanie się swoich poglądów za wszelką cenę.

Po co miałbyś to mówić? No choćby po to by się przekonać jak to u nich było i czy to Ty sobie to wydumałeś sam / przez religię czy może oni ci to wpoili mimo, że sami postępowali zgoła inaczej.

183 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-25 15:40:39)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

To brzmi jakbym nie był świadomy tego co robie i skąd moja opinia na dane tematy się bierze. Predzej z kosmosu niż od rodziców, tyle mozna powiedziec. Niektóre rzeczy są stałe i wiem dokładnie jak będe postępował, ale tak - moze za 20 lat mnie coś palnąć w głowę i moge zmienić postępowanie np z powodu frustracji. Podobnie jakbym miał wewnętrzną, aczkolwiek nieświadomą chęć zabijać (bo w koncu nigdy tego nie robiłem) i sie od tego powstrzymywał całe zycie. Kto wie, moze wyjdzie to na jaw za te 20 lat i będe zabijał? Tylko jest to dla mnie myslenie absurdalne i tylko ludzie nieświadomi samych siebie (niedojrzali) sie w takich rzeczach gubią. SJestem przewidywalny dla siebie i wiem która rzecz jest u mnie stała i wiem, że pewnych rzeczy robić nie będe. Jak nieświadome żony piszą, że skąd miały wiedzieć, że mąż lubi w seksie je bić kiedy nie sprawdziły tego przed ślubem. Ok, winą tych żon to nie jest, ale co z tymi mężami? Dla mnie jest to nie do pomyślenia i z góry wiem, że sam bym sie ze sobą źle czuł gdyby nawet mi taki fetysz wyszedł po czasie. To jestem ja, a to jest cały swiat - nic mnie on nie obchodzi i każdy niech robi jak chce, dopóki nie ma to związku ze mną, czy moimi bliskimi. Dlatego przypinanie łatek "katolom" typu, że są na pewno hipokrytami, świętoje*liwymi czy moherami jest krzywdzące tak samo jak to, że każdy ksiądz to też pedofil, ma kochanke i nie należy go słuchać, bo sam jest grzesznikiem.

Fajne porównanie mi przyszło do głowy dla kobiet, które chcą, czy nie chcą mieć dzieci.
Nie chcesz mieć dzieci? Nie sprawdziłaś, nie "zrobiłaś" sobie, więc sie nie wypowiadaj. Najpierw przetestuj, a pozniej oceniaj. Jest to oczywiscie cyniczne, bo pewne rzeczy się czuje.
Chcesz miec dziecko? A bierzesz pod uwage, ze bedzie nieznosne, nie dasz sobie z nim rady, będzie chore?
Zycie sie zmienia. To że przetestujesz męża przed ślubem nie oznacza, że za chwile sie nie zmieni, nie odechce mu się, a może rozbudzi sie jego seksualnosc na tyle, ze nie dasz sobie z nim rady i bedzie straszył, że pojdzie do kochanki. To że nie robiłaś z nim tego przed slubem nie oznacza, że nie masz pewności czy się wam uda. Pewnosc masz za to do własnych przekonan i wyznawanych wartosci. I nalezy rozroznic czy jest to na pokaz, czy wypływa to z pełnej swiadomosci tego czym sie człowiek kieruje w zyciu. Niekoniecznie musi to byc filozoficzna logika - i jeszcze w przypadku mezczyzn to bardziej zrozumiałe, bo mają analityczny umysł, a w przypadku kobiet - kiedy emocje zatanczą jak im sytuacja zagra? To moze byc dokładnie taka sama sytuacja jak z tym, że człowiek przed ślubem nie kłamie, a po ślubie zacznie kłamać. I winą jest ślub, czy to że słabo przetestowalismy drugiego człowieka? A moze po prostu jest to wina tego drugiego człowieka i nie mamy na to wpływu? Dlatego w seksie trzeba sie docierać, tak jak we wszystkim i miec na uwadze, ze będą okresy w ktorych seksu moze nie byc wcale, moze byc słaby i mogą byc takie, ze druga strona bedzie miała calkiem odmienne oczekiwania co do niego. I nie przetestujesz tego, bo niczego nie mozna byc pewnym w zyciu oprocz zmiany i przede wszystkim jesli chodzi o drugiego człowieka.

184

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Uważam, że to bardzo kształcące zgłębiać się w stare księgi, rękopisy, podania ludowe. Różne. Były one pisane przez myślicieli, filozofów, czasem opisywały panujące w danej społeczności zasady moralne. Warto się nad nimi zastanowić, niektóre myśli są tam ponadczasowe, inne miały rację bytu tylko w tamtych czasach i terenach. Szczerze powiedziawszy, to nie znam takich mądrości, które by mówiły, że należy żyć we wstrzemięźliwości seksualnej, aż pozna się jedną jedyną osobę, z którą należy sformalizować związek odpowiednim dokumentem i dopiero wtedy można współżyć. Że coś ma być przed albo po ślubie, to wymysł instytucji kościelnej.

Ciekawa jest natomiast relacja Ibrahima ibn Jakuba, podróżującego po ziemiach słowiańskich i opisującego fragmenty z życia naszych kulturowych przodków:
"Kobiety ich, kiedy wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa; ale panna, kiedy pokocha jakiego mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja u niego swoją żądzę. A kiedy małżonek poślubi dziewczynę i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: ?gdyby było w tobie coś dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś sobie wybrała kogoś, kto by wziął twoje dziewictwo?. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej."

Niesamowite, jak zbieżne jest to z wieloma prezentowanymi tu poglądami, a relacja to została spisana ponad 1000 lat temu.

Paniom też polecam przyjrzeć się fragmentowi "udaje się do niego i zaspokaja u niego <b>swoją</b> żądzę". A więc nie zaspokaja żądzę mężczyzny, tylko swoją. Ciekawe, nieprawdaż?

185 Ostatnio edytowany przez antykobieta (2014-05-25 17:07:09)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
thepass napisał/a:

Dlatego przypinanie łatek "katolom" typu, że są na pewno hipokrytami, świętoje*liwymi czy moherami jest krzywdzące tak samo jak to, że każdy ksiądz to też pedofil, ma kochanke i nie należy go słuchać, bo sam jest grzesznikiem.

Wiesz, na pewno nie każdy jest pedofilem, czy ma kochankę, ale problem w tym, że po stwierdzeniu takiego faktu nie są oni wydalani bez prawa powrotu, tylko wprost przeciwnie, są ukrywani i chronieni. Jeśli jakiś nauczyciel dopuści się podobnego czynu, to jest dyscyplinarnie usuwany ze szkoły i odebrane mu są uprawnienia nauczycielskie. Nigdy więcej nie będzie już nauczycielem - bilet w jedną stronę. A teraz sobie wyobraź, że zamiast tego, z nauczyciela W-Fu stawałby się np. woźnym w tej samej szkole. Posłałbyś tam swoje dziecko?
I niestety, thepas, ale broniąc tej instytucji bronisz także pedofilów.

186 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-25 17:53:04)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Oceniamy instytucje czy danego człowieka? Polska jest krajem do niczego, ponieważ na jej czele stoi krętacz, nieudacznik itd? I to jest jakis wyznacznik ogółu? Dla mnie człowiek który ukrywa tego drugiego (złego) powinien byc zle oceniony i tylko tyle. Indywidualnie. Jesli jest to głowa kościoła to tylko głowa kościoła powinna byc oceniona. Są księża, ktorzy sie buntują przeciwko temu, ale też nie nawołują do tego, by nienawidzić i ubliżać tym ludziom tylko rozgraniczyć kim są i zauwazyc, ze byc moze gdzies zboczyli z dobrej ścieżki. Każdy ma szanse na poprawę, a czarna owca nie moze przekreslac calej instytucji. Dlatego przykładowo nie poszedłbym do spowiedzi do księdza który WIEM, że jest pedofilem czy ma kochankę. Jesli nie wiem, to mu nie przypisuje złych cech.

A co do przykładu szkoły - mozna chronic dziecko tak bardzo, że nie pozwalac mu wychodzic z domu. Wszak na ulicy wiecej pedofilow sie kręci, aczkolwiek nie zostali ujawnieni. Jesli dyrektor szkoły przyjmuje go na stanowisko znaczy się, że ten dyrektor powinien byc oceniony, a nie wszystkie szkoły na swiecie przez pryzmat tego jednego.

Hipokryzja ogolnie sie brzydze, ale w swoim zyciu to w zdecydowanej wiekszosci kobiety poznałem jako hipokrytki. Czy mam wiec uwazac, ze wszystkie takie są i jest to gorsza płeć?

187

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Sorry thepass, a każdy ma wolną wolę, czy być w jakiejś organizacji, czy nie. Księża również. Przynależąc do jakiejś organizacji, jednocześnie popierasz jej działania. Jedyną formą protestu, jaką możesz wyrazić, jest wystąpienie z tej organizacji. Ale nie czynisz tego. Wiec dajesz ciche przyzwolenie i poparcie. Niestety,m ale tak to właśnie działa.

188

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Zatem będe musiał stworzyc wlasna organizacje. Tylko szkoda, ze ona w 99% nie będzie sie roznic niczym oprocz tego co juz jest spisane. A to jacy ludzie do niej dołączą i czy będą umieli sie podporzadkować, to juz nie moj problem. Ja dam przykład i powiadam wam - czyncie jak ja, a bedziecie zbawieni:D Nie nakazuje nikomu robic jak ksieza, ktorzy postępują wbrew przykazaniom, tylko patrze na same przykazania, z którymi sie zgadzam. Zgadzam sie z kosciolem jako spisem praw, nakazow czy zakazow - wolna wolna. Nie zgadzam sie z ludzmi, ktorzy postępują inaczej niz jest to spisane.

189 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-05-25 20:44:51)

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Jak dla mnie seks dopiero po ślubie to porażka.

Osobiście uważam, że właśnie seks przed ślubem dowodzi, że ślub bierze sie z Miłości. Seks przestaje być bowiem przedmiotem targu i jeśli facet ma już seks a i tak chce dodatkowo brać slub, to znak, że chce to czymś wzmocnić, bierze ślub z uczucia, chce sfromalizować. Napewno nie bierze ślubu by wreszcie mieć seks.

Ponadto seks moim zdaniem sam w sobie nie bardzo zgadza sie z nauką Kościoła, chyba, że tylko ten najbardziej pruderyjny, który mnie osobiście by znudził, więc nie wyobrażam sobie nawet seksu po slubie w pełni zgodnego z nauką Kościoła. To jeśli i tak sie nie da to co zmienia czekanie do slubu? Grzeszyc bedzie sie wowczas po prostu po a nie przed ślubem. Chyba tylko seks ludzi po 70 może być zgodny z Nauką Kościoła. Kościoła który generalnie bardzo szanuję, ale akurat z seksem nie potrafię pogodzić.

190

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Dzenaro napisał/a:
agnik napisał/a:

Ludzie mylą miłość z namiętnością, a Ty na dodatek mylisz miłość z zauroczeniem. Moim zdaniem nazwanie miłości krótko terminową, lub "odurzającą" jest co najmniej nieporozumieniem.

Nie sądzę również by moje podejście było jedynie za, lub przeciw. Nie upieram się bowiem, tylko przy tym, by wstrzymywać się ze współżyciem do ślubu, chodzi mi o zupełnie coś innego, ale jak widzę jest to wręcz nieosiągalne dla wielu do zrozumienia, a i ja nie zamierzam nikogo za wszelka cenę uświadamiać i pisać po próżnicy.


Związek, to nie praca w kopalni i nie trzeba nad nim ciężko pracować, należy być sobą, a wówczas wszystko przyjdzie samo i będzie przyjemnością bez wysiłku, a jeżeli robi się coś kosztem wyrzeczeń, poświęceń już od samego początku, świadczy to jedynie o niewłaściwym doborze i nie ma sensu brnąć w to dalej.

Niczego z niczym nie pomyliłam.
Zauroczenie jak i namiętność są integralną częścią miłości czy też jej początkowymi fazami. Czasem coś kończy się na fazie zauroczenia, a czasem trwa do grobowej deski. Miłość, miłości nie równa.
Bardzo ładnie i szczegółowo na części rozebrał to profesor Bogdan Wojciszke w książce "Psychologia miłości"


A co do związku i pracy. Dla mnie nad związkiem trzeba pracować i nie chodzi tu o niewłaściwy dobór i uporne niwelowanie znaczących różnic w imię nie wiadomo czego. Może słowo praca do końca do Ciebie nie trafia można by je zamienić na pielęgnacje. Relację trzeba pielęgnować, dbać o siebie o partnera, o jakość naszego życia ze sobą.

ego82 napisał/a:

Agnostyk to ktoś, kto wciąż szuka Boga, nie wyklucza Go właśnie, niezależnie od religii, ponieważ nie posiada takiej wiedzy, ale jej też nie wyklucza.

Agnostyk to osoba wciąż szukająca Boga? Pierwsze słyszę. Agnostyk nie potwierdza istnienia, ale też jemu nie zaprzecza, jest to najbardziej neutralna postawa a przy okazji najbardziej racjonalna, o poszukiwaniu boga nie ma tu mowy. Taki człowiek stwierdza, że nie można dociec istnienia absolutu, nie można go zanegować i na tym kończy się zabawa z wszelkim bóstwem.


thepass napisał/a:

Zycie sie zmienia. To że przetestujesz męża przed ślubem nie oznacza, że za chwile sie nie zmieni, nie odechce mu się, a może rozbudzi sie jego seksualnosc na tyle, ze nie dasz sobie z nim rady i bedzie straszył, że pojdzie do kochanki. To że nie robiłaś z nim tego przed slubem nie oznacza, że nie masz pewności czy się wam uda. Pewnosc masz za to do własnych przekonan i wyznawanych wartosci. I nalezy rozroznic czy jest to na pokaz, czy wypływa to z pełnej swiadomosci tego czym sie człowiek kieruje w zyciu. Niekoniecznie musi to byc filozoficzna logika - i jeszcze w przypadku mezczyzn to bardziej zrozumiałe, bo mają analityczny umysł, a w przypadku kobiet - kiedy emocje zatanczą jak im sytuacja zagra? To moze byc dokładnie taka sama sytuacja jak z tym, że człowiek przed ślubem nie kłamie, a po ślubie zacznie kłamać. I winą jest ślub, czy to że słabo przetestowalismy drugiego człowieka? A moze po prostu jest to wina tego drugiego człowieka i nie mamy na to wpływu? Dlatego w seksie trzeba sie docierać, tak jak we wszystkim i miec na uwadze, ze będą okresy w ktorych seksu moze nie byc wcale, moze byc słaby i mogą byc takie, ze druga strona bedzie miała calkiem odmienne oczekiwania co do niego. I nie przetestujesz tego, bo niczego nie mozna byc pewnym w zyciu oprocz zmiany i przede wszystkim jesli chodzi o drugiego człowieka.

Poglądy i wartości też mogą ulec zmianie, "życie się zmienia" sam to napisałeś, a w raz z tą zmiana nasze wartości i poglądy ulegają czasem okrutnej weryfikacji i zmianie.
Mężczyźni analityczni, kobiety emocjonalne jakie ładne stereotypowe myślenie.

191

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
Facet79 napisał/a:

Jak dla mnie seks dopiero po ślubie to porażka.

Osobiście uważam, że właśnie seks przed ślubem dowodzi, że ślub bierze sie z Miłości. Seks przestaje być bowiem przedmiotem targu i jeśli facet ma już seks a i tak chce dodatkowo brać slub, to znak, że chce to czymś wzmocnić, bierze ślub z uczucia, chce sfromalizować. Napewno nie bierze ślubu by wreszcie mieć seks.

Ponadto seks moim zdaniem sam w sobie nie bardzo zgadza sie z nauką Kościoła, chyba, że tylko ten najbardziej pruderyjny, który mnie osobiście by znudził, więc nie wyobrażam sobie nawet seksu po slubie w pełni zgodnego z nauką Kościoła. To jeśli i tak sie nie da to co zmienia czekanie do slubu? Grzeszyc bedzie sie wowczas po prostu po a nie przed ślubem. Chyba tylko seks ludzi po 70 może być zgodny z Nauką Kościoła. Kościoła który generalnie bardzo szanuję, ale akurat z seksem nie potrafię pogodzić.

Logika myślenia poraża.
Seks po ślubie to nie jest coś, co wyjątkowe, coś co niebanalne, coś co zdarza się niezwykle rzadko. Seks po ślubie to totalna katastrofa, a seks przed ślubem to oznaka miłości, bo jeśli facet ma seks przed ślubem i dalej chce być z kobietą, to oznacza, że kocha, że Bóg go błogosławi...
Niezłe smile

192

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Remi, a ja jednak troche zgodzę się z Facetem79. Wystarczy wejść do działu o seksie I poczytać wątki osób, które przed ślubem nie uprawiały seksu z wielkiej miłości I szacunku do drugiej osoby, a po ślubie seksu albo nie było, albo był taki, że znacząco negatywnie wpłynął na całość relacji małżonków.

Miałam kiedyś znajomą, która czekała z seksem do ślubu. Noc poślubną przepłakała, bo oczekiwała fajerwerków, naczytała się jak to wspaniale będzie, a tu się okazało, że to po prostu seks.

193

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Czekanie z seksem do ślubu to jak jedzenie urodzinowego tortu przed snem jak się już człek kładzie spać. Niby fajnie ale coś nie gra z kontekstem ...

Poza - okej, ci co chcą czekać to sobie poczekają, są niereformowalni. tongue Ale pomyślcie - jaka zdrowo i logicznie myśląca osoba będzie czekała z seksem? Jaki to ma sens? Logiczny powód?

Psychologicznego/psychicznego - brak.
Fizycznego - brak.

To po prostu 'duszenie się' na własne życzenie, odbieranie sobie i ukochanej osobie wielu przyjemności, niemożność zlikwidowania napięcia seksualnego no i tracenie czasu na 'po ślubie' jakby to miało coś zmienić w sferze seksu. A nie zmienia absolutnie nic.

Ktoś powie że jest logiczny powód bo religia ... Tylko że religia też musi mieć wymyślone jakieś zasady by trzymać jako tako ( przecież sami wiemy ile jest ślubów branych przez kobiety w ciąży / po ciąży ) za mordę. Są założenia religijne ale to tylko założenia, nie wiem skąd i czemu a tym bardziej po co, po prostu tak jest. I nie ma co tutaj szukać logiki bo się jej nie znajdzie.

My nie przekonamy ich a oni nas, jedynie życie i doświadczenie zweryfikuje kto miał rację.

194

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Najlepsze są osoby, które chcą czekać i mają pretensje do drugiej osoby, że ta ogląda porno i zaspokaja się sama, bo i takie się zdarzają wink Pozostaje tylko łykać brom big_smile

195

Odp: seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?
WildHoney napisał/a:

Remi, a ja jednak troche zgodzę się z Facetem79. Wystarczy wejść do działu o seksie I poczytać wątki osób, które przed ślubem nie uprawiały seksu z wielkiej miłości I szacunku do drugiej osoby, a po ślubie seksu albo nie było, albo był taki, że znacząco negatywnie wpłynął na całość relacji małżonków.

Miałam kiedyś znajomą, która czekała z seksem do ślubu. Noc poślubną przepłakała, bo oczekiwała fajerwerków, naczytała się jak to wspaniale będzie, a tu się okazało, że to po prostu seks.

Na mnie to negatywnie wpływają kobiety które chcą iść do łóżka na 1 randce, albo myślą, że seks to sens związku. Ja miałem sporo znajomych, które seksowały przed ślubem i myślę, że ilość partnerów i niedopasowań jest zdecydowanie większa... I te dramaty - on mi się podoba, ale traktuje mnie jak seks friend.

Posty [ 131 do 195 z 287 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » seks po ślubie? - mężczyźni, co o tym sądzicie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026