Przez swoje głupie obawy tracimy wiele szans.
Podejscie żenujące, ale o tym napisałem w innym temacie. Co innego trzymanie sie postanowien i pokazanie, ze jest sie silnym człowiekiem. Religia tez jest postanowieniem, ale religia nie objawia sie tylko w pokazywaniu tego, ze sie do lozka nie chodzi. To takie wybiorcze pokazywanie zasad i tylko w wygodnym dla nas momencie, sytuacji.
Poza tym też tępie bogobojność. Tak samo inne strachy - szczegolnie, gdy wczesniej jako strachu nie było. Zrozumienie traumy tak, ale nie kosztem 2 człowieka. Bo to tez ujma dla tej drugiej osoby.
Cynicznahipo napisał/a:Ja pragnę mojego męża i wiem, że tak będzie zawsze.
Chciałbym jakoś cynicznie odpowiedzieć, ale nie dam rady. Powiem tylko, że jest to śmieszne. Pragniesz go w tym momencie, tego jaki jest teraz i przez to jakie masz do niego uczucie. Czynnikow zmiany uczucia jest mnostwo m.in inne osoby, ale takze podejscie tego z kim sie jest. Nie ma "kocham na zawsze" i tego obiecać się nie da. Ba, nawet nie powinno. Mozna tylko zmusic sie do np wiernosci w imie zasad, religii.
aniulahoch7 napisał/a:także wszystko z umiarem i przede wszystkim szacunek.
tego bym sobie tez zyczyla - SZACUNKU.
Na szacunek to trzeba sobie zasłużyć, a nie tylko o nim gadać. Jeśli wymagać to pokazując to, a nie tylko gadając o tym - jednoczesnie robiąc na odwrót.
Teraz 35 latce po przejściach zachciało się przytulanek i czułości. Kiedy juz powoli atrakcyjnosc mocno spada. Konformizm jak juz ktos wspomniał. Szkoda, ze tak pozno chcesz zmienic swoje zycie, priorytety. Wziac jakas odpowiedzialnosc za to. Tak czy siak to tylko gadanie, bo z tego co pisalas
- odeszlas od chłopaka, ktorego "nawet nie lubisz" (nie znam powodów - to ten taki bardzo zły człowiek i maniak seksu?)
- chcialas wrocic do byłego, którego nie kochasz
Gdzie w tym szacunek... a mozna wymieniac. Smutne macie podejscie i na pewno z takim nic dobrego was nie czeka. Latka lecą, a błędy jak sie popełniało tak sie popełnia.
Metyl napisał/a:Nie ma to żadnego uzasadnienia na dobrą sprawę, nawet religijnego imho ( no bo jak uzasadnić sensownie konieczność utrzymania czystości do dnia ślubu? ).
Istnienia Boga tez nie uzasadnisz sensownie. Powiedział, że winno to sie robić z jedną osobą i być jej wierną (mąż, żona, rodzina - pożądanie na bok), mimo roznych niedogodnych okolicznosci z tym związanych.
Moze to cos komus rozjasni http://www.katolik.pl/nie-pozadaj,640,416,cz.html
Temat jednak brzmi bardzo nieciekawie z perspektywy osoby, która juz to robiła i zmienia postanowienia ze strachu, jest zależna od innych osób, a nie wypływa to z tego co sama ma w sercu (albo raczej ma, ale miedzy nogami). I na pewno nie przez kwestie religijne. Dlatego postawa bardzo infantylna. Jesli kieruje nami strach (ofiara) albo własne wygody (mozna wypisac kilka brzydkich epitetów) to jest to bardzo bezwartosciowe. Takie osoby szacunku nie uzyskają.
"Pożądanie oznacza gwałtowną postać ludzkiego pragnienia, oznacza chęć zawłaszczenia, posiadania drugiej osoby jako przedmiotu zaspokojenia własnych żądz zmysłowych z pominięciem szacunku dla tej osoby, z pominięciem Bożych praw. Mówiąc: Nie pożądaj. Pan Bóg nie mówi: "Nie odczuwaj żadnego zmysłowego pragnienia". Nie pożądaj znaczy: nie pozwól, aby te pragnienia zapanowały nad tobą, aby kierowały twoim postępowaniem - to ty masz nad nimi panować!"
M.in dlatego ludzie chodzą szybko do lozka, mamy milosci od pierwszego wejrzenia, zdrady. Bo ludzie nie umieją i nie chcą panować nad pożądaniem - wyznacznikiem tworzenia związków.