Vian napisał/a:Moja mama prędzej by padła niż się tak ubrała i chwała jej za to.
I chwała jej za to
. Ja też mam zamiar nigdy w swojej szafie nie zobaczyć żadnej nobliwej garsonki ani spódnicy do kostek, której zadaniem jest schowanie się pod spodem. Jeśli kobieta dobrze czuje się we własnej skórze, to - o ile nie przesadza, co mogłoby czynić ją śmieszną - spokojnie może, a nawet powinna ubiorem się odmładzać, a nie obwieszczać całemu światu, że powoli układa się do trumny
. W mojej szafie jest sporo ciuchów, które spokojnie mogłaby pożyczyć nastolatka, a już na pewno dwudziestolatka, choć oczywiście to też nie jest tak, że założę wszystko. Niemniej nie po to dbam o sylwetkę, żeby sobie odmawiać opiętych jeansów, krótkich kurteczek czy innych elementów garderoby, stereotypowo uznanych za "niewypadające".
ola_15 napisał/a:Razi mnie jak niektórzy chcę na siłe odmładzać się za pomocą ubrań. Np. Kiedy sąsiad 40+ ubiera się jak jego 18letni syn... Dziwnie to wygląda, no ale nie każdy robi tak jak uważa
Swoją drogą nie bardzo wiem czego miałby nie zakładać na siebie czterdziestolatek, co równocześnie pasuje do osiemnastolatka, a co czyni jego wygląd dziwnym. Koszulki sportowe, modne jeansy, trampki, luźne bluzy - w tym wszystkim facet 40+ wygląda bardzo, bardzo
.
Marietta54 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Polskie społeczeństwo wydaje mi sią bardzo nietolerancyjne i "wtącjańskie". Co kogo obchodzi, że puszysta kobieta nosi miniówę? Jak się dobrze w takowej czuje, to co komu do tego. Niech nosi i się cieszy.
I o to chodzi . BRAWO !!!!!!!!!
Oczywiście, że nikomu nic do tego, ale po prostu nie uwierzę, że jakakolwiek puszysta kobieta nie zdaje sobie sprawy, że w krótkiej spódniczce najzwyczajniej w świecie nie wygląda korzystnie, a skoro tak, to po co na siłę się w nią wbijać, jeśli jest tyle innych możliwości? Żeby coś komuś zademonstrować? Niemal każda kobieta, bez względu na wiek czy figurę, chciałaby wyglądać na swój sposób atrakcyjnie, dlatego właśnie NIE ROZUMIEM po co podkreślać i eksponować swoje mankamenty? I doprawdy nie ma to nic wspólnego ani z moją nietolerancją, ani "wtrącjaństwem", a wynika z czystego niezrozumienia takiego podejścia
.