A ja sie wylamie i powiem ze kompleksow na temat piersi nie mam
Moje sa piekne!! ![]()
Podobne tematy
67 2012-07-17 14:37:35 Ostatnio edytowany przez novika81 (2012-07-17 14:39:21)
Anullka Kochanie, na pewno nie jest aż tak źle jak piszesz! Wiesz, że większość naszych kompleksów siedzi w głowie, więc naucz się z nimi żyć:) Ja zawsze ubolewałam, że klatkę piersiową mam po tacie i nie mam rowka, o którym zawsze marzyłam, a gdy zaczęłam umawiać się z facetami okazało sie, że moje piersi są wręcz idealne. Każdy facet kocha piersi, uwierz mi. Jeśli tylko będziesz z nich dumna, będą Twoją największą zaletą. Zreszta poczytaj naszych Panów-uwielbiam męski punkt widzenia w takich kwestiach-jest zupełnie inny niż nasz i jak się okazuje, faceci naprawdę rzadko dostrzegaja nasze wyimaginowane kompleksy;) bo przecież tak naprawdę do tej pory nie wiedzieliby nawet, co to jest cellulit, gdyby kobiety same nie zaczęły głośno o tym mówić;) Powodzenia i głowa do góry:)
68 2012-07-17 15:50:52 Ostatnio edytowany przez ola_pl (2012-07-17 20:22:06)
Gorzej znaczy np. nie mają rąk, nóg, a też żyją
No może być i to znacznie gorzej ![]()
No fakt. Wiec głowa do góry,zawsze może być gorzej:)
Ja mam maleńkie, ale na prawdę malutkie
Noby "najlepiej sie piesci co sie w reku miesci" ale... bylabym bardziej pewna siebie gdyby to było chociaz B, ładene pełne B... a mam takie małe, że z zazdroscią patrze na dziewczyny ktore maja jedrne duze B... i mysle ze nigdy chyba nie dowiem sie jak to jest miec takie.... ![]()
a mi się moje piersi w miarę podobają, mogłyby być rozmiar większe bo teraz 75A
Ale są kształtne i sterczące
Kiedyś miałam okropny kompleks ponieważ mam problem ze sutkami- są wklęsłe, co jest ok przy braku biustonosza. Mimo wszystko wstydziłam się tego okropnie chyba do 20go roku życia ![]()
Uwielbiam i kocham moje 85B.
I każda kobieta powinna kochać swoje! Bez znaczenia na rozmiar i wygląd ![]()
Ja też mam kompleks piersi...
Byłam grubsza to były mi mówił, że są za duże, że woli mniejsze... jak schudłam, kolejny partner powiedział, że woli większe... ale później próbował wmówić, że są idealne
że mnie kocha i uwielbia takie jakie są bo są moje... co gorsza moi partnerzy mieli dziewczyny zgrabne o biuście D, E... echh jakoś zawsze czułam się skrępowana, bo myślałam o tym, że jak mnie dotykają to może myślą sobie "tamte były lepsze" chociaż to oczywiście absurd, ale jednak takie myśli mi chodziły
jeśli macie taki kompleks to nie zmuszajcie się na siłę... zakładajcie jakąś fajną bieliznę, koszulki... i uwydatniajcie na razie coś co uważacie w sobie najseksowniejsze. Do zaakceptowania przez Was myśli, że możecie się facetowi podobać w tych sferach potrzeba czasu, intymności, bezpieczeństwa...ZAUFANIA.
Pogadajcie szczerze o tym, o Waszych obawach... że na razie nie chcecie żeby Was tam dotykał albo oglądał... że to dla Was trudne..
A jednocześnie eksponujcie coś innego co lubicie, co Was nie krępuje... np nogi, pupę, talię...
Mam koleżanki które mają rozmiary A,B i tak eksponują inne części ciała, że ich faceci nigdy by nie powiedzieli złego słowa na temat ich stosunków, nikt nie jest idealny... Za to moja koleżanka która ma idealne rozmiary 90-60-90 (wahania 2,3 cm) ma największe kompleksy... i zrozum tu kobietę... ![]()
moje piersi nie sa takie jakbym chciala. tzn nie sa az tak jedrne. ale zaden moj partner nie marudzil na nie. mam dosc spore C, sa troszke oklapniete, przez to ze kilka razy tylam i chudlam. ale sa jakie sa i taka mnie musi ktos kiedys zaakceptowac:)
hm... ja uważam ,że w świecie wszystko się równa i nie ma tak że ktoś ma wszystko - a inni tylko trochę
dla wyjaśnienia
SĄ MAŁE CYCKI I DUŻE.. WKLĘSŁE SUTKI I WYPUKŁE - I TAK DALEJ
myślicie że sylikony są idealne??? albo zoperowany nos??? nie !!! każdemu co innego się podoba i inaczej patrzy
oczywiście,nie jestem tak samo jak Ty zadowolona ze swojego ciała
pewnie,że wkurzające są reklamy ze smukłymi panienkami super błyszczącymi zębami i cycami jak cysterny
Najważniejsze : zaakceptować siebie ! wtedy inni też cię zaakceptują
Prawdziwa miłość nie opiera się na cyckach.. nikt nie pokocha cię dla cycków
nie będzie żył z tobą do końca Twoich dni tylko dlatego że miasz ładne cycki
hihi uroda przemija
znajdz swoje atuty - tych z pewnością nie mało i exponuj je do granic możliwości - a na cycki nikt nie spojrzy nawet jeśli miała byś odblaski ![]()
moje piersi są niewielkie a w dodatku odziedziczyłam po mamie ze jedna jest mniejsza a druga wieksza nie jest to duża różnica ale gdyby ta mniejsza była taka sama jak ta druga to byłabym bardziej zadowolona mój biust byłby wtedy taki akurat względem mnie no ale co tam jest jaki jest i ja go akceptuje ![]()
Nie wiem czy to prawdziwa historia, ale możecie przeczytać http://www.papilot.pl/historie-czytelniczek/18449/LIST-Kiedy-narzekacie-ze-macie-za-maly-biust-wiedzcie-ze-mam-gorzej-Jedna-piers-w-rozmiarze-A-druga-E.html
78 2012-07-22 11:02:21 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-07-22 11:07:04)
Anullka Kochanie, na pewno nie jest aż tak źle jak piszesz! Wiesz, że większość naszych kompleksów siedzi w głowie, więc naucz się z nimi żyć:) Ja zawsze ubolewałam, że klatkę piersiową mam po tacie i nie mam rowka, o którym zawsze marzyłam, a gdy zaczęłam umawiać się z facetami okazało sie, że moje piersi są wręcz idealne. Każdy facet kocha piersi, uwierz mi. Jeśli tylko będziesz z nich dumna, będą Twoją największą zaletą. Zreszta poczytaj naszych Panów-uwielbiam męski punkt widzenia w takich kwestiach-jest zupełnie inny niż nasz i jak się okazuje, faceci naprawdę rzadko dostrzegaja nasze wyimaginowane kompleksy;) bo przecież tak naprawdę do tej pory nie wiedzieliby nawet, co to jest cellulit, gdyby kobiety same nie zaczęły głośno o tym mówić;) Powodzenia i głowa do góry:)
Prawda!
Drogie netkobiety - jeśli trafił wam się facet, który narzeka na wasze cycuszki czy pupkę, czy cokolwiek innego - zmieńcie go! Nie wahajcie się go porzucić, bo wasze kompleksy jedynie się pogłębią i/lub dojdą następne. Taki ktoś nie zasługuje na bycie z wami i tyle. Znajdzie się taki, który zaakceptuje was dokładnie takimi, jakimi jesteście i pokocha was bezwarunkowo na każdej płaszczyźnie (nie tylko fizycznej). Bez żadnego "ale", bez wyjątków. Dopiero przy takim mężczyźnie poczujecie się swobodnie z sobą samą, oraz z nim ![]()
A ja lubię moje 75B- podobają się mojemu mężowi i chyba dlatego nie mam oporów opalania się topless.Kiedyś chciałam mieć większe piersi,wstydziłam się,że jestem płaska.Teraz jak patrzę na piersi kobiet w moim wieku to widzę,że moje wyglądają jak piersi osiemnastolatki:)
Wiem,że operacji powiększania się moe poddam i cieszę się z tego co mam.
80 2012-07-22 11:12:53 Ostatnio edytowany przez Nilos (2012-07-22 11:13:09)
Drogie Panie wystarczy, że macie piersi i to już mężczyznę cieszy. A jak ma jakieś zastrzeżenia to sygnał, że się naoglądał pewnych filmów. Wtedy proszę wziąć centymetr do dłoni i coś zmierzyć mu.
Jak któraś z was usłyszy, że ma za małe piersi, albo inne narzekania na wasz wygląd to się odgryźcie: powiedzcie "żebyś tylko miał większego...", "żebyś nie smakował jak czipsy serowo-cebulowe.." albo "widziałeś klate/brzuch tamtego faceta, ale booooska" itp
Efekt murowany ![]()
Laski, trochę wiary! Ja miałam ten sam problem z wielkością, myślałam, że są za małe. Albo takie, śmakie i owakie. Ale prawda jest taka, że nie ma się czego wstydzić. A z tego co wiem, to faceci lubią, kiedy piersi mieszczą im się w dłoniach. Ale wszystko i tak siedzi w naszej głowie. Więc piersi do góry i nie wstydzić się, bo naprawdę nie ma czego. ![]()
Zgadzam się z Nilos!
Dziewczyny - mówię jako facet- nie wstydźcie się swoich piersi! Na pewno mężczyzna, który pokachał Ciebie pokocha też twoje piersi i będą dla niego najpiękniejsze, bo poniekąd jego ![]()
84 2012-07-23 00:33:42 Ostatnio edytowany przez jaBlueVelvet (2012-07-23 03:19:22)
No cóż, ja się niewielkiego biustu bardzo wstydziłam przez całe szkolne lata. Przez facetów właśnie:( Bardzo mi niezręcznie było , bo widziałam, że koleżanki zaczynają nabierać kobiecych kształtów , a ja byłam szczupła i płaska jak deska i cała męska część klasy mi dokuczała z tego powodu. A ja kompletnie nie umiałam sobie z tym poradzić...
Oni się szybko zorientowali, że to mój słaby punkt i tym bardziej mi dokuczali... Ciągle płakałam z tego powodu po kryjomu i chodziłam zgarbiona, skulona, spięta ( to mi niestety do dziś zostało) - zupełnie tak jakbym chciała być " niewidzialna" i ten fakt niewielkiego biustu chciała " ukryć" garbiąc się i kuląc ...bałam się , że jak się wyprostuję, to zaraz znów usłyszę coś w stylu " no i co się tak wypinasz, przecież ty tam nic nie masz!" No nie miałam...
I bardzo mi smutno było... A jak już miałam, to wstydziłam się kupić sobie pierwszy stanik:( Zupełnie tak, jakby pani w sklepie z bielizną miała powiedzieć tak jak koledzy z klasy " ha ha ha przecież ty tam nic nie masz! "
Wiem, że to absurdalne, ale niestety takie rzeczy miałam w głowie... Najgorzej to się czułam jak zaczynało się robić ciepło... Bo ja starałam się za wszelką cenę zasłonić jakoś " tam z przodu" workowatym luźnym swetrem, szalem, czymkolwiek....No i na zajęciach w-f... bo trzeba było być w samym t-shircie, a ja się tak strasznie, strasznie wstydziłam... Ja do dziś się czasem czuję skrępowana jakoś tak , kiedy robi się coraz cieplej... na tyle ciepło, że nijak już nie pasuje chodzić w swetrze... bo lato...Choć już płaska nie jestem tak jak w gimnazjum... To naprawdę trudne dla dziewczyny w której powoli budzi się kobiecość, kiedy staje się obiektem tego typu drwin... Po prostu zakodowało mi się, że "płaska, płaska, płaska"...Naprawdę mi to wszystko mocno siedzi w głowie do dzisiaj, do dzisiaj mi czasem w myślach się przewija to, czego się przez kilka lat nasłuchałam. Nie mogę się pozbyć przekonania, że jakiś chłopak kiedyś na mnie spojrzy i nie pomyśli " ha ha ha przecież ty tam nic nie masz!" Od tego właśnie zaczęły się moje problemy z płcią przeciwną, od tego własnie zaczęłam się facetów bardzo, bardzo wstydzić i do dzisiaj nie umiem się z tego kompleksu wyleczyć, zapomnieć...Tak " podświadomie" facetów się do dzisiaj po prostu boję i czuje się strasznie skrępowana, zestresowana w ich obecności...Ja się bardzo staram z tym walczyć, chodzić wyprostowana i nie kulić się jak siedzę, ale to mi w nawyk weszło... Przykre to, bo tyle się naczytałam o mowie ciała itd...A ja chodzę prosto tylko wtedy kiedy sobie w myślach powtarzam "odwagi! głowa do góry:) wyprooostuj się!" ... A jak idę ulicą zamyślona to właśnie taka " po dawnemu skulona" chodzę...Wiem, bo słyszałam od koleżanek...
No cóż, ja się niewielkiego biustu bardzo wstydziłam przez całe szkolne lata. Przez facetów właśnie:(
Nie przez facetów, ale przez chłopców. Przecież to były szkolne lata. Dzisiaj żaden z nich by się nie śmiał, także głowa do góry i wyprooostuj się! ![]()
jaBlueVelvet- miałam to samo- byłam chuda i płaska a moje kumpelki takie bardziej korpulentne i z dużymi biustem.
Nadal nie mam zbyt dużego biustu ale powiem Ci,że jak widzę moje kumpelki z klasy,które wtedy takie wrażenie robiły swoimi kształtami a teraz mają brzuchy,wielki tyłki i obwisły cyc- to cieszę,się ze swojego wyglądu:)
Ja sie wstydze:( Mam 23 lata a piersi jak u starej baby. Sa obwisle, zwiatczale i bez zadnego ksztalktu. mysle ze przyczyna tego byl fakt ze dosc szybko mi urosly i byly pokaznych rozmiarow. Calkowicie dobila je ciaza, teraz jeszcze karmnie piersia i jest coraz gorzej. Jak to mozna poprawic?? Da sie wogole jakos/? Nie mowie o operacji
moje też dupy nie urywają
Schudłam 40 kilo i teraz nie dość że są małe (duże B) to jeszcze mało jędrne. Podbijam pytanie wyżej o sposoby ujędrnienia. Oliwka? Ćwiczenia jeśli tak to jakie? Pompki?
Nie da się wyćwiczyć biustu, bo to tkanka tłuszczowa. Ale można robić ćwiczenia na brzuch i plecy, które trochę je "wybiją". W drogeriach jest mnóstwo kremów i innych ujędrniaczy, które mogą pomóc.
90 2012-07-25 20:38:08 Ostatnio edytowany przez serducho (2012-07-25 20:38:54)
też mam do czynieni z piersiami po schudnięciu i długim karmieniu i dla mojego choć inne nadal są fajne... nie wiem czy to szczere, ale nie daje po sobie poznać, że nie ![]()
Ja mam ogromny biust i do tego chudziutki brzuch, więc rzuca się w oczy ( 65 I ).
Na początku złościłam się, że każdy facet bez wzg. na wiek dosłownie gapi się na mój biust, ale teraz rozumiem i akceptuję to.