prosze o porade, skomplikowana sytuacja.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 88 z 88 ]

56

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Juzefina wiem że ludzie czasem mają cieżko i.wg ale tutaj raczek nie było sytuacji nóż na gardle..

Rozwowa z rodzicami to podstawa ...bo jeśli autorka sobie nie radxi to NIE MUSI w nieskończoność robić za mamke . A rodzice powinni to zrozumieć i uszanować zreszta wyczytałam że im łatwo z synkiem też nie jest . Za to od córki wymagaja stoo procent niezawodności....

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Wiesz co Madziu. Gdyby mi 15 lat temu mama z tata powiedzieli, Corciu my pojedziemy za granice pracowac zebys Ty i Twoja siostra miala latwiejszy start w dorosle zycie. tylko bedziesz musiala zajac sie swoja siostra przez ten czas gdy nas nie ma. To bym im powiedziala dziekuje Ci mam i tato, ze tak myslicie o naszej przyszlosci.

szkoda tylko ze autorka sie nie wypowiada

58

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Drogie forumowiczki, dziekuje za odpowiedzi i te stawiające na nogi i te bardziej otymistyczne, widze sporo ataków w moją stronę, ze chce mieszkanie, ze chce sie pozbyć brata.. ze nie zarabiam a narzeczony sie wtraca i rzadzi.  Otóż moja sytuacja wygląda troszke inaczej, mam 23 lata to prawda lecz nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną i niedojrzałą. Rodzice są za granicą juz od 1,5 roku!! z tego co widze pobyt wydluża się i kupienie mieszkania również, a co jeszcze za tym idzie " pokrzywdzone dziecko-brat" i tu można gadać i gadać... takie pokrzywdzone, że jak mamusia wraca wydaje 600 zł na nowe ciuszki.. smartfon za 1000zł... tańce, lekcja gitary... juz ma obiecane auto na 18 stke i duzo róznych rzeczy.. ludzie?? skoro tak to dlaczego ja patrzac na to z boku gdzie matka nie daje mi pieniedzy i nie kupuje nic, jeszcze mówiac ze mody zajmuje sie soba sam a ja nie mam zadnych obowiązków nie nalezy mi sie za to mieszkanie? ja samochodu nie dostalam, jedyna rzecz to kurs na prawo jazdy na 18 stke:) a rodzice zarabiaja na tyle duzo, ze moga pozwolic sobie na mieszkanie, samochod, i zarabiste wakacje i.. rozpieszczanie pokrzywdzonego braciszka który tak mi sie odwdziecza ze potrafi mnie wyzwac od najgorszych za zabranego pilota o 23 w nocy bo ogląda...  uwierzcie mi, mówiąc do niego grzecznie, krzykiem, prośbą reaguje tak samo, a dlaczego? bo naskarzy mamusi wcisnie kilka kitów i to JA jestem najgorsza, zła  w ogóle.Mama wierzy małemu dziecku a nie starszej siostrze. Tak jestem traktowana i naprawdę czytając wasze zarzuty w moim kierunku, robi mi sie przykro bo nie po to próbuje odnalezc tutaj jakąkolwiek pomoc i porade, bo sama w tej sytuacji nie moge sobie wszystkiego w głowie poukładać. Narzeczony? wspanialy człowiek który chce mieszkać bo kocha tak bardzo ze czeka na powrót z pracy by mnie zobaczyć, zasnąc przy mnie i obudzic sie rankiem... bo nasza bliskosc sprawia mi w tym momencie najwiecej szczescia, i złą rzecza byłoby zabronienie mi przez rodziców chociaz takiej odskoczni jaka jest mój ukochany.. i naprawde wszystko byloby dobrze gdyby marny nie mówił i nie atakowal go w podły i wredny sposób.. czyli " po co sie zareczyliscie? jak i tak nie bedziecie razem?" "ten idiota cie zmienił". Mama mi po prostu nie wierzy, chyba zamontuje kamery i wtedy se wszystko wyjasni ze siedzac grzecznie w pokoju kazde wejscie mojego brata do pokoju konczy sie awantura miedzy nim a potem zdenerwowana odreagowuje to we własnym zwiazku. Spytacie mnie pewnie dlaczego więc sie mecze? bo sie boje. jestem zbyt dobra zeby zrezygnowac, boje sie matki bo jak sie sprzeciwie to sie pokłocimy do takiego stopnia ze pewnie sie wyprowadze no bo " przeciez ja i tak mam super dobrze" i " nic nie robie" a o wlasne kąty teraz bardzo ciezko.. o prace ciezko bo jestem z malej miejscowosci. Pracowałam 3 lata, straciłam prace miesiac temu ale szukam caly czas nastepnej. I w calej tej sytuacji nie wiem naprawde co byloby lepszym rozwiazaniem:)

59

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale w tej sytuacji rozwiaznie jest jedno. Mowisz prosto z mostu, ze masz 23 lata i nie nadajesz sie do wychowywania nastolatka. Uprzedzasz rodzicow ze od powiedzym kwietnia musza znalezc inne rozwiazanie i trzymasz sie tego postanowienia. W najgorszym razie zamieszkasz u narzeczonego i bedziesz szukac pracy.

60

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Wiec musisz porozmawiac z rodzicami. Skoro mama nie wierzy, to moze ojciec zareaguje? Wiesz, te wszystkie prezenty, ktore dostaje Twoj brat to tak naprawde proba wynagrodzenia braku rodzicow. To nie tak, ze brata bardziej kochaja. Po prostu- Ty juz jestes dorosla, Twoj brat nie, wiec na razie wszystko, co moga zrobic to kupowac mu gadzety. Najlepiej by bylo dla wszystkich, by brat byl z rodzicami. Jednak, jak sie domyslam, nie  moga go zabrac do siebie z prozaicznego powodu: szkoly. Przeciez za granica nie beda siedziec w nieskonczonosc. Niemadrym by bylo przenoszenie malucha ze szkoly do szkoly. Poza tym zgodze sie: odpowiedzialnosc Cie przerosla. I musisz o tym porozmawiac z rodzicami. Moze wplyna jakos na malego? Poltora roku to jeszcze nie jest taki znowu ogromny szmat czasu. Na mieszkanie na pewno sie nie zarobi w tak krotkim czasie, bo oprocz odkladania pieniedzy trzeba jeszcze miec za co zyc, oplacic wynajem i rachunki tam, na miejscu. Jednak wymagalabym od rodzicow okreslenia konkretnego terminu powrotu. Nie moze byc tez tak, ze beda Cie zbywac, ze musza kupic jeszcze to, czy odlozyc na tamto... Wszyscy musicie po prostu usiasc i porozmawiac. I kazdy niech sie okresli.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

61 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-20 12:20:23)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

xshanxo, doskonale rozumiem, że sie boisz, bo to krok w dorosłość. Tkwiąc w tej sytuacji, jakkolwiek trudnej dla Ciebie czerpiesz również z niej korzyści.
Lęk przed nieznanym trzyma Cię w tym, bo stare jest złe, ale znane i tak nie straszy, jak samodzielność. Trochę chcesz tej dorosłości, trochę nie. Najlepsza sytuacja byłaby pewnie taka, gdyby jedno z rodziców wróciło i zajęło się Wami, bo i Ty tego wsparcia od rodziców i miłości i uwagi jeszcze potrzebujesz. To wszystko sprawia, że jak sobie o Tobie myślę, to tak, że Ty na samodzielność gotową jeszcze nie jesteś.

Co do brata, to mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że dobra materialne nie oznaczają dóbr emocjonalnych. "Skrzywdzenie" nie jest w sensie materialnym, bo rodzice zagłuszają swoje poczucie winy prezentami, ale skrzywdzenie w sensie emocjonalnym spore.

Dobrze by było, abyś poważnie przemyślała swoją sytuację, to czego chcesz, na co jesteś gotowa i porozmawiała z rodzicami. Niestety każde decyzje niosą ze sobą konsekwencje, niekoniecznie złe wink Zmiany są trudne, ale potrzebne wink Jak nie zmienisz, będziesz w tym tkwić i będziesz nieszczęśliwa. Rozmowa i zgoda na konsekwencje i zmiany.
Życzę Ci wszystkiego dobrego!

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

62

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Widziałam związki tak zakochane ,że dałabym sobie za nich rękę uciąć że zawsze będą razem. Dziś bym nie miała ręki.
Aleee... nie w tym rzecz.
Spróbuj najpierw trochę popracować nad bratem (więcej troski/uwagi), jak się nic nie poprawi to szczera rozmowa z rodzicami będzie niezbędna. Wtedy sobie nie zarzucisz ,że się nie starałaś.

Nie wiem czemu się boisz reakcji rodziców skoro tak jak mówisz masz miano "tej najgorszej".

Aha smile apeluję by przestać używać argumentu "mam 23 lata " - znam rodziców którzy na 18ste urodziny daliby Ci mapę miasta "i w drogę, jesteś dorosła". Nie zarabiasz, nie decydujesz , o dojrzałości nie świadczy metryka.

63

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Oczywiście, może i nie jestem gotowa na duże kroki do przodu, aczkolwiek ja wcale nie chce zmuszać rodziców do powrotu i rezygnacji z wszystkiego, dlaczego przez brata ja mam sie wynosić, po jego zachowaniu wynika, ze on własnie tego chce abym poszła w cholerę razem z facetem. Jestem silna, mam dużo cierpliwosci bo to sie ciągnie długo. Porozmawiałabym z rodzicami gdyby w ogóle chcieli mnie wysłuchać bo dla nich to jest albo w prawo albo w lewo. Skonczy sie tak ze sie matka obrazi i powie dziekuje ci za taka pomoc, na Ciebie nigdy nie mozna liczyc, a ojciec cale zycie idzie za matka więc nie mam w tej kwesti zadnego wsparcia:) Nie na reke teraz wyprowadzac mi sie i szukac pracy na łeb na szyję. Ja chciałabym tylko zyskać to zeby mój brat NIE odzywał się ani słowem do mojego narzeczonego, nie dokuczał  nie próbował wywoływać awantury. Niczego innego nie oczekuje lecz nie mam juz pomysłów jak na to wpłynąć. Kazdy mi radzi porozmawiaj z rodzicami gdy oni nie potrafią tego ze mna robić maja cieżkie charaktery i nawet nie chca sluchac zadnego marudzenia z mojej strony, wszystko co brat popsuje jest na mnie bo nie dopilnowałam bo to bo tamto. Czasami czuje sie bardziej jak obcy czlowiek w domu niz z rodziną. Drogie forumowiczki mam nadzieje, ze chociaż wy macie taka matke ze mozecie z nia porozmawiac na kazdy temati wyzalić się, uslyszec poradę:), bo ja przez cale zycie zadnej pochwaly nie uslyszalam wręcz przeciwnie:) i tak to znajduje sie w sytuacji zataczajacej krąg, a braciszek słucha co mama mówi i wykorzystuje to potem bardzo dobrze.

64

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

czy macie jakies pomysły jak " obejść " takiego wrednego i złośliwego nastolatka? Jakies pomysły które jakos by na niego wplynęły? bo ja juz i rozmową próbowałam i róznymi rzeczami, a on tylko potrafi gdy czegos potrzebuje.

65 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-20 12:40:32)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ja Ciebie rozumiem i współczuję sytuacji. Nie radzisz sobie z wychowaniem brata, nic w tym dziwnego, to nie Twoja rola, a sytuacja jest trudna
Brat jest dzieckiem, który "wychowywany" w taki sposób cierpi i niestety, nie chcę być złą wróżką, ale takie postępowanie rodziców doprowadzi do jeszcze większych nie z nim lecz jego problemów.
Uświadom sobie, że Wy jako dzieci w tej sytuacji oboje jesteście ofiarami. I on, mimo prezentów i pozwalania mu na wszystko, bo to głupia miłość. I Ty dziecko krytyki, które niesie sporą, jak na swoje możliwości, odpowiedzialność.
Jego złośliwość, to przede wszystkim krzyk o miłość, o powrót rodziców i manipulacje, które nie są wynikiem tego, że jest zły, tylko trudnej dla niego sytuacji i błędów rodziców.
Wyjścia są takie, rozmowa z rodzicami, że martwisz się o brata, bo jego zachowania są niebezpieczne dla niego i zastanawiasz się nad rozmową z psychologiem szkolnym brata. Bo rodzice nie widzą jego problemów i bagatelizują sygnały, które płyną od Ciebie.
Twoja wyprowadzka z domu, choć wiem, że nie jesteś na to gotowa i czujesz niezgodę na niesprawiedliwość.
Na teraz innego wyjścia nie widzę.

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

66

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

pomysl ze szkola i pedagogiem szkolnym albo psychologiem dzieciecym jest w sumie nie zly. Zakladam, ze szkola wie o tym, ze jestes opiekunka mlodego, wiec porozmawiac z wychowawczynia mozesz,poprosic o pomoc pedagoga, moze wskaza na psychologa. Czemu nie

67

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

A próbowałaś młodego podejść ? Nie wprost mu walić nie rób tak, a tak tylko poświęć mu czas, odprowadź na lekcje gitary, idź z nim na basen, pobaw się, pokaż że jesteś siostrą nie tylko od krytyki i walki z nim. Nie mówię o PRZEKUPSTWIE!

Trochę pozytywnych bodźców , a potem próbuj powoli wtłaczać mu normalne zasady : wiesz byłoby fajnie gdybyś się normalnie wysypiał, nie oglądaj do późna TV ,potem chodzisz jak zombie - trochę żartem.

Na moje oko kolejność działań to najpierw dogadać się z bratem, od niego wychodzą negatywne informacje, rodzice skoro są po jego stronie to ciężko będzie ich przekonać ,że mały daje bobu.

Jak to nie zda rezultatu to będziesz myśleć o dalszych metodach działania.

68

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Jeśli chcesz z młodym się dogadać, to proponuję książkę: "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały"
Faber Adele, Mazlish Elaine. Jest cała seria tych książek.
Fajnie, że chcesz. Książki problemu nie załatwią, ale może pomogą w codziennej komunikacji i zrozumieniu młodego człowieka.
Ja się jednak martwię o Twojego brata i działałabym już ze szkołą. No, ale to Twój wybór wink

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

69

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

70

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ja próbowałam juz róznych sposobów, i rozmowy, i żartow, zabrałam do kina, jeden dzien jest dobrze, na nastepny cos mu pójdzie nie tak i juz ataki bez powodów, najgorsze, jesli dziecko nie boi sie dorosłych wtedy juz nie jest tak fajnie, i wie ze moze sobie pozwolic bo raz rodzice nie sa na miejscu a dwa mama mu wierzy:) narzeczony w ogole mowi ze nie powinien za te zachowanie nic dostawac i powinien miec szlaban na wszystko wtedy by sie moze jeszcze czegos nauczył. twierdzi ze go rozpuszczamy ze nie ma zadnego rygoru i ma za dobrze, ze nie docenia tego co dla niego robimy i ma nas wszystkich w nosie i tak robi co chce. Jak ja probuje cos działac jestem dobra to znow facet mowi mi ze mnie zmanipulował i ze za kazde złe zachowanie mu nadskakuje.

71

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

moze i czas, tylko tak jakos autorka sie do tego nie kwapi, gdyz takie postawienie sprawy moglo by byc rowne wyprowadzce i koniecznoscia utrzymywania sie samemu. A to autorce jeszcze nie w smak.
Cos mi sie wydaje, ze ta niechec przed postawieniem wszystkiego na jedna karte ma cos wspolnego z narzeczonym.

72

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie, mojego faceta ani zadnej obcej osoby nigdy, traktuje ludzi jak wrogów bardziej, myśli, ze wszyscy są głupi a on najmądrzejszy, a to mu matematyczka podpadnie i sie skarzy na nia bo na niego nakrzyczala a to ten zły a to ten niedobry, nie zdaje sobie sprawy ze czasem moze kogos ranic swoim zachowaniem, chociaz wiem ze jak powaznie w stosunku do mnie przegnie i jest mi zle i płacze to potrafi przyznać sie do błędu

73 Ostatnio edytowany przez xshanxo (2014-02-20 13:18:49)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:
Madzia92 napisał/a:

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

moze i czas, tylko tak jakos autorka sie do tego nie kwapi, gdyz takie postawienie sprawy moglo by byc rowne wyprowadzce i koniecznoscia utrzymywania sie samemu. A to autorce jeszcze nie w smak.
Cos mi sie wydaje, ze ta niechec przed postawieniem wszystkiego na jedna karte ma cos wspolnego z narzeczonym.

Narzeczony wręcz odwrotnie, namawia i chce abysmy sie odcieli od tego i wyjechali gdzies, zarobili pieniądze sami na wszystko ale woli miec spokoj od malego który jak twierdzi niszczy wszystko co w nas jest, i mówi , ze moje próby zmiany brata i jego zachowania nic nie dadza bo to matka juz dawno powinna go nauczyc jak ne powinno sie zwracac do starszych od siebie, w sumie ma troche racji, przeciez ja go nie wychowam w rok jak matka cale zycie mu popuszczala:)

74

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem czy psychologiem dzieciecym. W sumie to Twoj brat wola o pomoc. Rodzice mu nie pomoga bo nie widza problemu a on chyba nie wie co ma z soba zrobic. No i najnormalniej w swiecie jest zazdrosny o Twojego narzeczonego

75

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem czy psychologiem dzieciecym. W sumie to Twoj brat wola o pomoc. Rodzice mu nie pomoga bo nie widza problemu a on chyba nie wie co ma z soba zrobic. No i najnormalniej w swiecie jest zazdrosny o Twojego narzeczonego

Józefino, nasza ciotka jest pedagogiem:) mieszka obok babci wiec czesto brat u niej przebywa, pomagała próbowała go rozmowami i wszystkim jakos nastawić, ale ona sama ma z tym kłopoty, po czasie dreczył jej córke która jest w jego wieku. Opadały jej ręce sama mi powiedziała ze wie ze jest ciezkim dzieckiem i nie popiera moich rodziców, nawet probowala kiedys z nimi porozmawiac to doszlo do tego ze sie na nia jedynie obrazili- normalka:)

76

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
xshanxo napisał/a:

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie...

Czytam i po raz pierwszy widzę, że brat ma jednak jakieś ludzkie odruchy, to dobrze. Ty jesteś jego rodziną, a nie Twój narzeczony. Chłopiec czuje się niepewnie wobec dorosłych z którymi wciąż gra tak jak z rodzicami. Musisz zbudować poczucie bezpieczeństwa. Narzeczony jest tu zagrożeniem i dlatego mały go zwalcza. Rodziców nie ma, zostałaś Ty, a nawet i Ciebie traci.

Ale dalej piszesz tak jakbyś chciała się poddać i po prostu zwiać z narzeczonym - dla niego Twój brat to obcy pyskujący szczeniak.
Wychowanie ,a rozpieszczanie to dwie różne rzeczy. Poświęć bratu czas, ale tez wymagaj by Cię wspierał, powiedz ,że przecież nikt nie lubi jak się kłócicie,że lubisz jak jest dobrze, jak się dogadujecie, a nie jak skaczecie sobie do gardeł.

Racja, nie Ty jesteś od wychowywania brata, to powinni zrobić rodzice. Teoria - tak jak to że wszyscy powinni być zdrowi, a na świecie zapanować powinien pokój. Sama widzisz, że praktyka jest bardziej skomplikowana.

"Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jak­byś te­go chciał, nie oz­nacza to, że nie kocha cię on z całego ser­ca i po­nad siły." G.G.Marquez

77

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale ja pisze o obcym czlowieku, nie o rodzinie. Jaki mlody jest w szkole czy tam tez maja z nim problemy? Pedagog nie pomoze? sa psychologowie dzieciecy.
W sumie masz trudny wybor. Mozesz nie robic nic, zarzadac od rodzicow powroty i tego by w koncu zajeli sie swoim dzieckiem. A wtedy trzeba bedzie przelknac poczucie niesprawiedliwosci i zaczac zyc na wlasny rachunek. Albo sprobowac zajac sie bratem. Rodzice Ci nie pomoga, wsparcia miec nie bedziesz wiec poszukaj pomocy u ludzi wyksztalconych w tym celu. Skoro ciotka jest pedagogiem to pewno namiary na jakichs specjalistow rodzinnych ma zapytaj.

78

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem

Nie, nie rozmawiać!Nie, nie pedagog!Nie, nie pomyśl..!
OD wychowywania dziecka są rodzice.Dzięki ich głupocie dzieciak pójdzie na zmarnowanie.
Jebać kase, jebać mieszkanie.Niech sie matka zajmie synem póki jeszcze na to pora.

79 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-20 13:39:42)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ciotka pedagog nie rozwiąże problemów. Psycholodzy, terapeuci nie mogą terapeutyzować swoich znajomych, a co dopiero rodziny.

Rozmawiałaś z bratem szczerze o Waszej sytuacji, o uczuciach, o tym, co czujesz, kiedy tak się zachowuje, o tym, że rozumiesz, że jest mu trudno? Pochyl się nad nim, jak nad dzieckiem.
Ustal zasady, stanowczość, konsekwencja, ale i ciepło i miłość i pewność, że jest ważny, że jest kochany.To pewnie jest mu potrzebne. Tyle tylko, że bez udziału rodziców, bez ich wsparcia, bez ich zrozumienia, że sa Wam potrzebni, będzie trudno to odkręcić.
W moim odczuciu, najlepiej by było, gdyby rodzice, lub jeden rodzic wrócił i zajęli sie synem i chyba do tego trzeba zmierzać.

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

80

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem

Nie, nie rozmawiać!Nie, nie pedagog!Nie, nie pomyśl..!
OD wychowywania dziecka są rodzice.Dzięki ich głupocie dzieciak pójdzie na zmarnowanie.
Jebać kase, jebać mieszkanie.Niech sie matka zajmie synem póki jeszcze na to pora.

Alez oczywiscie pitagoras. Problem w tym, ze ani ona ani rodzice tego nie jebia, a to ze dzieciak idzie na zmarnowanie maja w dupie. Wiec skoro juz tak jest to moze trafia na kogos kto im to prosto w oczy powie .

81

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Twój brat, to jeszcze dziecko, porzucone, zazdrosne o Ciebie dziecko, brak mu poczucia bezpieczeństwa bo ma tylko Ciebie i tak naprawdę nie akceptuje tej sytuacji: mieszkania obcego faceta, który "zmienił" jego siostrę, wyjazdu rodziców.Dobra materialne nie zastąpią mu matki, tego co traci nikt mu nie zwróci.
Powinien czuć, że go kochasz, jest ważny, kiedy go ostatni raz przytuliłaś? Swoim zachowaniem stara się zwrócić na siebie Twoją uwagę i rzeczywiście ciężko mu zaakceptować fakt, że miedzy brata i siostrę wszedł ktoś trzeci.
Powinnaś z nim spokojnie rozmawiać, nie zakazywać, zwracać uwagę ale rozmawiać, zbliż się do brata. 
To duża odpowiedzialność taka  opieka nad bratem, który jest jest z najtrudniejszym wieku,brakuje mu rodziców, jeżeli wyjazd rodzice rekompensują mu dobrami materialnymi to na kogo on wyrośnie? i jak Ty masz nim się zajmować skoro podważają Twój autorytet?
W tym momencie jesteś na utrzymaniu rodziców, nie masz pracy, nie macie gdzie się wyprowadzić, trzeba się pogodzić z tym co jest, ale za jakiś czas to się może zmienić, cierpliwości.
Rodzice obiecują bratu samochód na 18 stkę, to jak długo zamierzają tam być? Zamierzają tu wracać, mają jakieś plany po powrocie?Jak chcą żyć , gdzie mają zamiar pracować? Mają zamiar wracać skoro tam jest taka dobra praca?
Zobowiązałaś się do opieki nad bratem, ale czy wiesz jak długo jeszcze? Do 18-stki brata jest jeszcze 6 lat, myślę ,że powinnaś jednak poważnie porozmawiać z rodzicami o terminie ich powrotu.
Te mieszkanie to taka obiecanka na gumce, jeżeli po paru latach się sprzeciwisz nic nie dostaniesz, porozmawiaj z nimi o tym, o czym powinnaś rozmawiać już 2 lata temu, jak długo jeszcze.

82 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-02-20 16:25:44)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
xshanxo napisał/a:

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie, mojego faceta ani zadnej obcej osoby nigdy, traktuje ludzi jak wrogów bardziej, myśli, ze wszyscy są głupi a on najmądrzejszy, a to mu matematyczka podpadnie i sie skarzy na nia bo na niego nakrzyczala a to ten zły a to ten niedobry, nie zdaje sobie sprawy ze czasem moze kogos ranic swoim zachowaniem, chociaz wiem ze jak powaznie w stosunku do mnie przegnie i jest mi zle i płacze to potrafi przyznać sie do błędu

Bo to Twój brat i on Cię kocha. Reaguje na Ciebie i reaguje tak jak Ty na niego.

Uważam, że powinnaś zacząć od początku. Nie jest to sytuacja bez wyjścia i Twoja uwaga i poświęcenie kiedyś się zwróci, zobaczysz smile

Wyprowadź narzeczonego, na miesiąc. Nic się Wam nie stanie. Poza tym nikt nie pisze, że masz z nim zrywać! Przecież się możecie normalnie spotykać.

Z bratem zacznij rozmawiać NORMALNIE. Na razie nie wypytuj, nie matkuj, bądź siostrą. Jego wyzwiska, krzyki i obelgi to bezsilność i nie są skierowane, żeby Ci dokopać bezpośrednio, a tak ogólnie, na cały świat.

Ustalcie jakiś harmonogram i trzymaj się go bez względu na wszystko. On potrzebuje stabilizacji. Uśmiechaj się do niego dużo. Dzieci w tym wieku już się buntują, ale przed spaniem kiedy są w łóżku włącza im się "gadanina". Postaraj się go "usypiać" ze dwa razy w tygodniu, czyli przyjdź do niego, pogadaj, pośmiej się, podpytaj jak sobie radzi, doradź coś.

pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem

Nie, nie rozmawiać!Nie, nie pedagog!Nie, nie pomyśl..!
OD wychowywania dziecka są rodzice.Dzięki ich głupocie dzieciak pójdzie na zmarnowanie.
Jebać kase, jebać mieszkanie.Niech sie matka zajmie synem póki jeszcze na to pora.

Zgadzam się z Pitagorasem, ale zanim matkę się sprowadzi, to dobrze by było spróbować samej.

83

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Teo napisał/a:
xshanxo napisał/a:

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie, mojego faceta ani zadnej obcej osoby nigdy, traktuje ludzi jak wrogów bardziej, myśli, ze wszyscy są głupi a on najmądrzejszy, a to mu matematyczka podpadnie i sie skarzy na nia bo na niego nakrzyczala a to ten zły a to ten niedobry, nie zdaje sobie sprawy ze czasem moze kogos ranic swoim zachowaniem, chociaz wiem ze jak powaznie w stosunku do mnie przegnie i jest mi zle i płacze to potrafi przyznać sie do błędu

Bo to Twój brat i on Cię kocha. Reaguje na Ciebie i reaguje tak jak Ty na niego.

Uważam, że powinnaś zacząć od początku. Nie jest to sytuacja bez wyjścia i Twoja uwaga i poświęcenie kiedyś się zwróci, zobaczysz smile

Wyprowadź narzeczonego, na miesiąc. Nic się Wam nie stanie. Poza tym nikt nie pisze, że masz z nim zrywać! Przecież się możecie normalnie spotykać.

Z bratem zacznij rozmawiać NORMALNIE. Na razie nie wypytuj, nie matkuj, bądź siostrą. Jego wyzwiska, krzyki i obelgi to bezsilność i nie są skierowane, żeby Ci dokopać bezpośrednio, a tak ogólnie, na cały świat.

Ustalcie jakiś harmonogram i trzymaj się go bez względu na wszystko. On potrzebuje stabilizacji. Uśmiechaj się do niego dużo. Dzieci w tym wieku już się buntują, ale przed spaniem kiedy są w łóżku włącza im się "gadanina". Postaraj się go "usypiać" ze dwa razy w tygodniu, czyli przyjdź do niego, pogadaj, pośmiej się, podpytaj jak sobie radzi, doradź coś.

pitagoras napisał/a:
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem

Nie, nie rozmawiać!Nie, nie pedagog!Nie, nie pomyśl..!
OD wychowywania dziecka są rodzice.Dzięki ich głupocie dzieciak pójdzie na zmarnowanie.
Jebać kase, jebać mieszkanie.Niech sie matka zajmie synem póki jeszcze na to pora.

Zgadzam się z Pitagorasem, ale zanim matkę się sprowadzi, to dobrze by było spróbować samej.

dzięk teo spróbuję, chociaz wiem ze bedzie bardzo cieżko z nim, bo on wstydzi sie uczyć okazywać i przyjmować:)

84

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
xshanxo napisał/a:
Teo napisał/a:
xshanxo napisał/a:

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie, mojego faceta ani zadnej obcej osoby nigdy, traktuje ludzi jak wrogów bardziej, myśli, ze wszyscy są głupi a on najmądrzejszy, a to mu matematyczka podpadnie i sie skarzy na nia bo na niego nakrzyczala a to ten zły a to ten niedobry, nie zdaje sobie sprawy ze czasem moze kogos ranic swoim zachowaniem, chociaz wiem ze jak powaznie w stosunku do mnie przegnie i jest mi zle i płacze to potrafi przyznać sie do błędu

Bo to Twój brat i on Cię kocha. Reaguje na Ciebie i reaguje tak jak Ty na niego.

Uważam, że powinnaś zacząć od początku. Nie jest to sytuacja bez wyjścia i Twoja uwaga i poświęcenie kiedyś się zwróci, zobaczysz smile

Wyprowadź narzeczonego, na miesiąc. Nic się Wam nie stanie. Poza tym nikt nie pisze, że masz z nim zrywać! Przecież się możecie normalnie spotykać.

Z bratem zacznij rozmawiać NORMALNIE. Na razie nie wypytuj, nie matkuj, bądź siostrą. Jego wyzwiska, krzyki i obelgi to bezsilność i nie są skierowane, żeby Ci dokopać bezpośrednio, a tak ogólnie, na cały świat.

Ustalcie jakiś harmonogram i trzymaj się go bez względu na wszystko. On potrzebuje stabilizacji. Uśmiechaj się do niego dużo. Dzieci w tym wieku już się buntują, ale przed spaniem kiedy są w łóżku włącza im się "gadanina". Postaraj się go "usypiać" ze dwa razy w tygodniu, czyli przyjdź do niego, pogadaj, pośmiej się, podpytaj jak sobie radzi, doradź coś.

pitagoras napisał/a:

Nie, nie rozmawiać!Nie, nie pedagog!Nie, nie pomyśl..!
OD wychowywania dziecka są rodzice.Dzięki ich głupocie dzieciak pójdzie na zmarnowanie.
Jebać kase, jebać mieszkanie.Niech sie matka zajmie synem póki jeszcze na to pora.

Zgadzam się z Pitagorasem, ale zanim matkę się sprowadzi, to dobrze by było spróbować samej.

dzięk teo spróbuję, chociaz wiem ze bedzie bardzo cieżko z nim, bo on wstydzi sie uczyć okazywać i przyjmować:)

Och, mam takiego siostrzeńca, ledwie rok starszy od Twojego brata smile Dla mnie jak brat, bo od urodzenia się nim zajmowałam i to jeszcze z ADHD ^^ Jak coś, to pisz na PW, chętnie poradzę w miarę możliwości, bo taka więź jest bezcenna, owszem wymaga pracy i poświęcenia, ale opłaca się bardzo smile

85 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-21 09:15:10)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

chyba trzeba poświęcić młodemu czas, odrabiac z nim lekcję i zdbac o to, aby czuł się kochany i potrzebny?
nie wiem co bym zrobila.
-basen
-wycieczka rowerowa we troje
-lody,spacer
co lubią chłopcy?
a gry komputerowe?nie mogą obaj w nie pograć?

w gosci przyjezdza do mnie wyjątkowo kłopotliwy 10latek, też nie jest wcale łatwo z nim, zwlaszcza w wakacje.
mój siostrzeniec.
gra np w pilke w domu, gdy moje dziecko spi. obija się o sciany, o meble, halasuje udając karatekę.
udalo sie z nim dogadac-wzielam go na rower na promenadę wokół jeziora ,biorę go na spacery i często szczerze cieszę się z jego towarzystwa, jak dzien zapowiada się fatalnie to np robie hot dogi, hamburgery i mu wciskam, typowy dzieciak lubi więc fast foody.
jak dzien zacznie od hot doga to raczej stara się cały dzien byc miłym, w zamian...................mam też nową gofernicę, patelnię do nalesników:) lubi tez leczo, skrzydełka, karkówkę. mały żarłok. wszystko wyczyści. staram się dbać o dobre relacje, bo wojną nic nie osiągniesz.

chyba trzeba zacząc od przyjaźni.
lekcje zrobione?zrób i pokaż, to gdzieś tam pójdziemy/wyjdziemy/cokolwiek.
jednak to ty jestes doroslym i masz tam rządzić.

'Netkobiety są kompasem w moim życiu'

"mam czas dla każdego absurdu"

86 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-06-21 15:24:07)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

''.ja stracilam prace a moj narzeczony nie zarabia za wiele.. '' - czyli , jak rozumiem, masz pretensje, że oboje rodzice utrzymuja nie tylko swoje dzieci, ale i Twojego faceta, który mieszka u swojej dziewczyny i jej brata? Masz pretensje,że twój brat nie robi wszystkiego,  czego chcesz, bo ty, bez pracy i ciągle na garnuszku rodziców, chcesz zacząc poudawać byc dorosłą, czytaj , bawić się w " rodzine ''czyli bez brata w domu hulaj dusza??   Może brat tak się zachowuje, jak zrozumiałam, tylko przy tobie jest taki - bo sama masz dużo za uszami? W twoim wieku dawniej to ludzie juz opiekowałi się własnymi dziecmi oraz np,. rodzeństwem , jesli ich rodzice nie żyli, bo wiedzieli, że w rodzinie należy sobie pomagać. U ciebie tylko słysze, jaka to byłas pokrzywdzona przez rodziców, jaka to NADAL jesteś pokrzywdzona, brat okropny, rodzice od ciebie czegokolwiek wymagaja, a prawda jest taka,że  mimo swojego wieku zyjesz nadal na ich garnuszku i jeszcze sie czepiasz,że nie masz ich mieszkania do własnej dyspozycji. Proponuje ci się ogarnać, porozmawiać razem z rodzicami I BRATEM - na temat zachowania brata, Twojego i planów całej rodziny, znależć pracę a potem myśleć o tym, czy i kiedy zakładać rodzine i gdzie.  Bo jak na razie- to słyszę tylko wielkie JA, ja, ja - bez żadnych podstaw. PS. A brat pewnie się buntuje, bo rodzice go opuscli, ty się czepiasz, zapewne nie będąc dla niego żadnym autorytetem. Co zrobiłaś, by bratu zylo sie z wami lepiej? On, skoro to nastolatek, może jeszcze mieć szalone pomysły, głupawe zachowania; to Ty jesteś dorosła i powinnaś być bardziej odpowiedzialna. Rodzice może i zwalili na ciebie zbyt wiele - może własnie sądzili, że jesteś bardziej dorosła, niz jesteś faktycznie, no ale teraz możesz tylko starać się porozmawiać z nimi, byscie razem rozwiązali ten problem.

87

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Złota Łopata Dnia wędruje do... cataga smile

88 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-06-21 17:51:24)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Teo ma najzupełniejszą rację.  Dziekuję za uznanie w kwestii Łopaty Dnia.:) - tak, chcialam taki własnie efekt osiągnąc. Dorosła kobieta ma żale, że ma brata na głowie, ale sama nie pracuje, tylko zyje na garnuszku rodziców. No ba!!! Tym bardziej, skoro nie pracuje, miałaby czas dla brata....

Posty [ 56 do 88 z 88 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018