prosze o porade, skomplikowana sytuacja.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 88 ]

39

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

wiesz xshanxo jestem 22 latką również mam braci z tymże 10 lat i 7 NIEWYOBRAŻAM sobie żeby moja mama z partnerem wyjechała sobie za granice i zostawiła dziecko (!!!!) z ze mną. I tu sprostuje od razu bo pewne czepialskie osoby będą lamentować jaka to nie jestem;D. otóż 12 latek to dziecko(!)potrzebuje rodziców , nie powie o tym głośno ale tak jest potrzebuje twardej ręki dyscypliny rozmowy " po męsku z tata" i obecności rodziny..a nie rodzice pojechali w pizdu i zostawili go z siostrą (!!!!!!) jak tatuś wróci z odskoku to go poinformuj ( tak żeby miał czas na przygotowanie się z szanowną mamusią) że za następne 4 tyg tata go bierze do nich albo niech kiereś wraca BO TO ONI SĄ RODZICAMI A NIE TY JAKBY TAK KTOŚ TU ZAPOMNIAŁ dlaczego 23 latka MUSI WYCHOWYWAĆ brata? Owszem może go pilnować prze okres 1-2 miesiące...bo rodzice dorabia i wracają...a nie zwinęli oboje dupy w troki i córkę traktują jak zastepsza mame i służącą zarób posprzątaj ugotuj zajmij sie synkiem a jak coś zrobisz źle to cie opierdole HELLO . A TY MASZ PRAWO DO WŁASNEGO ŻYCIA!!!!!!!!!!!!! I NIE MUSISZ ROBIĆ RODZICOM DOBRZE  bo oni jakoś nie dbają o ciebie ...tylko rozkazują .


a co poniektóre tu osoby które piszą musisz się nim zająć taki twój obowiązek itp. a przepraszam kto wychowuje dzieci rodzice czy rodzeństwo/sąsiedzi/itp ????????????????

ONA NIC NIE MUSI

Dokladnie. Autorka nie ma obowiazku zajmowac sie bratem. Ale zauwaz, ze jej bardzo zalezy na tym mieszkaniu. Skoro chce je dostac, to powinna sie wywiazac z umowy. Przeciez nie wcisneli jej brata na sile. Autorka musiala sie zgodzic. Tym bardziej, ze wizja wlasnego kata jest bardzo kuszaca. A autorka by chciala na skroty- zabierzcie brata, ale mieszkanie i tak przepiszcie, bo w koncu sie nim zajmowalam... Rodzice nie wyjechali w pizdu. Autorka wie, gdzie przebywaja. Ojciec zreszta przyjezdza raz na jakis czas, by zobaczyc, czy wszystko w porzadku. Fakt, brat jest za maly, by zostac z siostra, ale zauwaz, ze rodzice robia to przede wszystkim dla swoich dzieci. Im tez pewnie latwo nie jest. Nie pojechali na wczasy, tylko do pracy. Zapewne mysleli, ze na corke moga liczyc, ale corce milosc przeslonila oczy. Czemu sie w sumie nie dziwie, bo jest juz dorosla i chcialaby po swojemu zycie sobie ukladac. Tylko ze...ona chce to zycie ulozyc kosztem swoich rodzicow. Byle by mieszkanie przepisali. No wiec idac tym tokiem rozumowania wracamy do punktu wyjscia: jezeli chce dostac mieszkanie, powinna zajmowac sie swoim bratem jak najlepiej. A jak na razie traktuje go jak zlo konieczne, ktore stoi na drodze do jej szczescia.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

A może dowiedzmy się co Autorka o tym wszystkim teraz myśli?

Widać słowa wsparcia i głosy krytyczne. Bez obrażania się i cynizmu - na spokojnie - to też nie jest tak ,że ktoś chce linczować Autorkę - wszyscy jesteśmy/byliśmy młodzi i wiemy jak to bywało. Tyle ,że opcje rozwiązania
(prób rozwiązania) problemu są różne.
Udało się porozmawiać z bratem ? Z rodzicami ? Z narzeczonym ?
Bo my tutaj zaczynamy kręcić się w kółko i licytować kto ma rację.

41

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

a przepraszam ale autorka nie napisała  ZE MUSI  dostać to meiszkanie. bo ona tak chce i jej sie należy tylko rodzice tak powiedzieli że jest taka opcja ..i generalnie to ja tu odebrałam jej wiadomości w sposób że chce iść na swoje z swoim narzeczonym i sama pracować i mieć SWOJE życie. i to chyba zrozumiałe..ma 23 lata i zadba o siebie

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

42

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:
Madzia92 napisał/a:

wiesz xshanxo jestem 22 latką również mam braci z tymże 10 lat i 7 NIEWYOBRAŻAM sobie żeby moja mama z partnerem wyjechała sobie za granice i zostawiła dziecko (!!!!) z ze mną. I tu sprostuje od razu bo pewne czepialskie osoby będą lamentować jaka to nie jestem;D. otóż 12 latek to dziecko(!)potrzebuje rodziców , nie powie o tym głośno ale tak jest potrzebuje twardej ręki dyscypliny rozmowy " po męsku z tata" i obecności rodziny..a nie rodzice pojechali w pizdu i zostawili go z siostrą (!!!!!!) jak tatuś wróci z odskoku to go poinformuj ( tak żeby miał czas na przygotowanie się z szanowną mamusią) że za następne 4 tyg tata go bierze do nich albo niech kiereś wraca BO TO ONI SĄ RODZICAMI A NIE TY JAKBY TAK KTOŚ TU ZAPOMNIAŁ dlaczego 23 latka MUSI WYCHOWYWAĆ brata? Owszem może go pilnować prze okres 1-2 miesiące...bo rodzice dorabia i wracają...a nie zwinęli oboje dupy w troki i córkę traktują jak zastepsza mame i służącą zarób posprzątaj ugotuj zajmij sie synkiem a jak coś zrobisz źle to cie opierdole HELLO . A TY MASZ PRAWO DO WŁASNEGO ŻYCIA!!!!!!!!!!!!! I NIE MUSISZ ROBIĆ RODZICOM DOBRZE  bo oni jakoś nie dbają o ciebie ...tylko rozkazują .


a co poniektóre tu osoby które piszą musisz się nim zająć taki twój obowiązek itp. a przepraszam kto wychowuje dzieci rodzice czy rodzeństwo/sąsiedzi/itp ????????????????

ONA NIC NIE MUSI

Oczywiscie, ze ona nic nie musi. I w wszystkim tym co piszesz ma racje. Pewnie, ze ma prawo do wlasnego zycia. Jeslt dorosla, najwyzszy czas zaczac samodzielne zycie, pora znalezc wlasne mieszkanie, prace, moze i niech narzeczony poszuka lepszej pracy.A rodzice niech sie zajmuja swoim nieletnim dzieckiem. Tylko trzeba im to powiedziec

Nie, nie Jozefino. Autorka wymyslila sobie, ze zacznie dorosle zycie, ale za to z aktem wlasnosci w kieszeni. Jak juz dostanie to mieszkanie nic nie bedzie stalo na przeszkodzie, by rozpoczac dorosle zycie. Praca? A po co? Beda miloscia zyli;). Wybacz autorko, ale mam wrazenie, ze takie masz podejscie do zycia. Masz narzeczonego, mieszkanie masz dostac... Czego chciec wiecej od zycia? Ano jeszcze o tej pracy bys mogla pomarzyc, by zarobic na mieszkanie, ktorego utrzymanie kosztuje. No chyba ze wymyslilas sobie, ze to rodzice beda Wam dokladac do rachunkow. No ale chyba az tak egoistyczna to nie jestes, mam nadzieje?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

43

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ewika99- może nie czytałaś dokładnie ale ona pracowała ,straciła prace,poszukuje pracy-nie czeka aż rodzice sypną kasą-tak samo pisała że nie byłoby problemu GDYBY młody się nie zachowywał prowokacyjnie( jaakurat wiem o czym mowa mam brata w podobnym wieku) pozatym rodzice wyjechali i najzwyczjniej IM tak wygodniej bo nie zajmują sie dzieckiem tylko kasą...a narzeczony starał się 1 nie odzywaćczyli nie zaczepia młodego tak? więc o co wy na nią pyszczycie??że nie robi za służke i zastępcza mame bo dorosła mamusia i tatusius pijechali w.....niewyraże sie?a pozatym sytuacja chwilowa nie byłaby zapewne problemem ale jak widać po postach autorki rodzice nie chccą wrócićdo domu szybko...to jest problem !

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

44

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Rozumiem, że 2 lata temu, kiedy zgodziłaś się autorko, na taki układ, byłaś pewna, że podołasz. W ciagu tych 2 lat zdałaś sobie sprawę, że nie bardzo taka rola, matki, opiekunki domu ci odpowiada, że nie do końca sobie z tym radzisz. Poza tym brat cierpii, tęskni, czuje się samotny, ta sytuacja, również przerosła i jego. Najlepsze wyjście z tej sytuacji, usiąść z rodzicami i szczerze porozmawiać. Jak dorosli ludzie. "Nie radzę sobie, chcę zyć inaczej".
Poszukać wspólnie rozwiązania.
Powodzenia!

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

45 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-20 12:06:47)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

a przepraszam ale autorka nie napisała  ZE MUSI  dostać to meiszkanie. bo ona tak chce i jej sie należy tylko rodzice tak powiedzieli że jest taka opcja ..i generalnie to ja tu odebrałam jej wiadomości w sposób że chce iść na swoje z swoim narzeczonym i sama pracować i mieć SWOJE życie. i to chyba zrozumiałe..ma 23 lata i zadba o siebie

Madziu, ale to jasne. Autorka chce rozpoczac wlasne dorosle zycie. Ale jak na razie nie robia z narzeczonym nic, by byc samodzielnymi. Ona niby szuka pracy, on zarabia niewiele. Perspektywa wlasnego m, bez ponoszenia zadnych kosztow, bez kredytow jest bardzo kuszaca, nie uwazasz? Zreszta autorka pisala, ze u narzeczonego w domu mieszkac nie beda, bo rodzice sa nimi zmeczeni (wiec o takiej opcji autorka mysli, nie o wynajmie, czy kupnie wlasnego, bo i za co?). W dodatku dochodza koszta zycia, rachunki, inne, nieprzewidziane wydatki. Za co to wszystko beda oplacac? Watpie, by autorka od razu znalazla intratna posade. Poza tym, do tej pory utrzymywali ja rodzice, wiec nie ma zbyt duzego pojecia, ze kazda zlotowka wymaga pracy. Do tej pory miala wszystko zapewnione. Zycze jej oczywiscie, by udalo jej sie pojsc na swoje, zdobyc prace i zyc po swojemu. Wiem jednak, ze to trudne. Ja wolalabym poczekac, az rodzice wroca, zbuduja dom (czy tam kupia) i spelnia swoja obietnice. Miedzyczasie nic nie stoi na przeszkodzie, by autorka szukala pracy. Wtedy ma wieksze szanse na usamodzielniene sie. Wiecej cierpliwosci tylko.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

46 Ostatnio edytowany przez Madzia92 (2014-02-20 12:14:02)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

po za tym uważam że nie powinno wymagać sie od 21 latki zastępowania matki i pani domu  bo to jest jej brat a nie syn ! .. sytuacja trwa 2 lata.....masakra jedno z rodziców powinno być tu na miejscu...co to za rodzic który zostawia dziecko tak długo siostrze? ja tego nie rozumiem......bo to nie jest mus tylko oni tak chcą....a dziewczyna ma prawo chcieć żyćdla siebie i jak siostra z bratem a nie jak uwięziona opiekunka sprzątaczka i matka . to jest naprawde dużuy obowiązek i krzywda dla dziewczyny i tego braciszka....rodzice!!!!gdzie wy jesteście

Ewika99- oczywiście że perpektywa dostania własnego m jest kusząca ALE to chyba tutaj nie jest najważniejsze...bo naprawde problemem są rodzice którzy małoletniego syna zostawili jej na dwalata a zanosi że bd ich więcej....może są tu mamy które mają dzieci w takim wieku i niech napisza czy zostawili by na x lat 10+ dziecko z siostrą która jest dorosła niezbyt długo , odpowiedzialna(bo skoro jej zostawili taki obowiązek muszą mieć zaufanie) ale czy jest to dobre?????????? bo dla mnie to jest problemem.... a mieszka ćmogą sobie dalej osobno zacząć oboje zarabiać i sie usamodzielnić...

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

47

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

a przepraszam ale autorka nie napisała  ZE MUSI  dostać to mieszkanie.

Czyżby Madzia92?

xshanxo napisał/a:

w innej sytuacji nie zostawią mi mieszkania

Chcesz pogadać? Pisz na priv: GG 11654635

48

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

Ewika99- może nie czytałaś dokładnie ale ona pracowała ,straciła prace,poszukuje pracy-nie czeka aż rodzice sypną kasą-tak samo pisała że nie byłoby problemu GDYBY młody się nie zachowywał prowokacyjnie( jaakurat wiem o czym mowa mam brata w podobnym wieku) pozatym rodzice wyjechali i najzwyczjniej IM tak wygodniej bo nie zajmują sie dzieckiem tylko kasą...a narzeczony starał się 1 nie odzywaćczyli nie zaczepia młodego tak? więc o co wy na nią pyszczycie??że nie robi za służke i zastępcza mame bo dorosła mamusia i tatusius pijechali w.....niewyraże sie?a pozatym sytuacja chwilowa nie byłaby zapewne problemem ale jak widać po postach autorki rodzice nie chccą wrócićdo domu szybko...to jest problem !

Co do tego narzeczonego- nie rozumiem, co on tam robi. Powaznie. To jeszcze nie jest tylko mieszkanie autorki, ale rowniez brata. A przede wszystkim rodzicow. A oni zachowuja sie tak, jakby juz bylo ich. Jezeli zachowanie malego nie podoba sie narzeczonemu, to przeciez nie musi tam mieszkac. Po co ma byc prowokowany? Mieszkajac kazde w swoim domu (mam na mysli autorke i narzeczonego), nie moga byc razem? Moze jednak wypadaloby poczekac, az rodzice to mieszkanie przepisza...

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

49

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

najlepiej jak mały pojedzie do rodziców lub jedno z nich tutaj wróci...dziewczyna ma prawo żyć dla siebie a nie dla rodziców....kto by tak chciał z was???

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

50

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

po za tym uważam że nie powinno wymagać sie od 21 latki zastępowania matki i pani domu  bo to jest jej brat a nie syn ! .. sytuacja trwa 2 lata.....masakra jedno z rodziców powinno być tu na miejscu...co to za rodzic który zostawia dziecko tak długo siostrze? ja tego nie rozumiem......bo to nie jest mus tylko oni tak chcą....a dziewczyna ma prawo chcieć żyćdla siebie i jak siostra z bratem a nie jak uwięziona opiekunka sprzątaczka i matka . to jest naprawde dużuy obowiązek i krzywda dla dziewczyny i tego braciszka....rodzice!!!!gdzie wy jesteście

Zaraz, zaraz, nie rozpędzaj się tak w oczernianiu rodziców autorki. W końcu autorka zgodziła się na taki układ, jako dorosła osoba wink Rodzice nie są na wakacjach tylko ciężko pracują, jakby nie patrzeć na utrzymanie dorosłej córki i na mieszkanie dla niej. Taki mieli pomysł, jako rodzina. To, że pomysł nie wypalił, to inna sprawa.
Nie wiemy, jak zareagują rodzice, kiedy autrka szczerze z nimi porozmawia. Być może wrócą do domu, a autorka będzie mogła się wyprowadzić i rozpocząć swoje dorosłe życie. Na ten czas intencje rodziców nie były złe, raczej kierowali się dobrem dzieci, by zapewnić im byt materialny, zapomnieli o emocjach. Takie sytuacje nigdy nie są jednoznaczne i łatwe.

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

51

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale to jest transakcja wiazana. Rodzice chca dac autorce mieszkanie. W dzisiejszych czasach to bardzo duzo. Nie chca jej wykorzystac. Potem zostanie nagrodzona. To, ze dzieciak jest za maly to inna sprawa. Rodzice wyjechali po to, by zapewnic dzieciom przyszlosc. Zaloze sie, ze dom ktory kupia, ewentualnie wybuduja, po przyjezdzie, zapisza kiedys bratu.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

52

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Fioletowa ....może nie że chce oczernić rodziców....ale naprawdę 21 latka z 10 latkiem (wtedy) to naprawdę taka sielanka???? ja mowie jako rówieśniczka i siostra braci w podobnym wieku...to wcale nie jest takie hop......i dziewczyna nie daje rady pisze o tym nam bo na rodziców nie ma co liczyć.....wg mnie jedno z rodziców powinno wrócić zająć sie synem i wychowywać go. bo od tego są rodzice czyż nie?

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

53

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Życie nie jest sielanką wink Ja mówię cały czas, że autorka jako dorosła osoba zgodziła się na taki układ. Tak, czy nie?
Skoro sobie nie radzi i chce się z tego wycofać, to trzeba porozmawiać z rodzicami. Tak, czy nie?
Nie wiemy, jak zachowają się rodzice po szczerej rozmowie. Tak, czy nie?
Chyba najważniejsza w tym problemie jest komunikacja. Rodzice nie do końca mogą wiedzieć, co czuje i myśli autorka. Tak, czy nie?

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

54

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Madzia tak najlepiej gdyby rodzice zajeli sie swoim dzieckiem, oczywiscie, ze tak. Tylko, ze autorka jesli tego chce nie ma innego wyjscia jak porozmawiac z rodzicami. Nie wiedziala na co sie godzi dwa lata temu, nie jest w stanie wywiazac sie z umowy. Wiec przy najblizszej okazji powinna zaproponowac rozmowe tak by razem mogli znalezc rozwiazanie z tej sytuacji. Tak jak na samym poczatku radzil pitagoras, usiasc i porozmawiac z rodzicami jak dlugo to ma jeszcze trwac i jesli uzna, ze za dlugo to okreslic termin.
Co za rodzic zostawia dziecko na tak dlugo? A moze taki ktory musi? Moze taki, ktory chce zapewnic dzieciom przyszlosc? Bo cos mi sie wydaje ze oni nie na swoje zachcianki pracuja a na mieszkanie dla dzieci?

55

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Ewika99 napisał/a:
Madzia92 napisał/a:

a przepraszam ale autorka nie napisała  ZE MUSI  dostać to meiszkanie. bo ona tak chce i jej sie należy tylko rodzice tak powiedzieli że jest taka opcja ..i generalnie to ja tu odebrałam jej wiadomości w sposób że chce iść na swoje z swoim narzeczonym i sama pracować i mieć SWOJE życie. i to chyba zrozumiałe..ma 23 lata i zadba o siebie

Madziu, ale to jasne. Autorka chce rozpoczac wlasne dorosle zycie. Ale jak na razie nie robia z narzeczonym nic, by byc samodzielnymi. Ona niby szuka pracy, on zarabia niewiele. Perspektywa wlasnego m, bez ponoszenia zadnych kosztow, bez kredytow jest bardzo kuszaca, nie uwazasz? Zreszta autorka pisala, ze u narzeczonego w domu mieszkac nie beda, bo rodzice sa nimi zmeczeni (wiec o takiej opcji autorka mysli, nie o wynajmie, czy kupnie wlasnego, bo i za co?). W dodatku dochodza koszta zycia, rachunki, inne, nieprzewidziane wydatki. Za co to wszystko beda oplacac? Watpie, by autorka od razu znalazla intratna posade. Poza tym, do tej pory utrzymywali ja rodzice, wiec nie ma zbyt duzego pojecia, ze kazda zlotowka wymaga pracy. Do tej pory miala wszystko zapewnione. Zycze jej oczywiscie, by udalo jej sie pojsc na swoje, zdobyc prace i zyc po swojemu. Wiem jednak, ze to trudne. Ja wolalabym poczekac, az rodzice wroca, zbuduja dom (czy tam kupia) i spelnia swoja obietnice. Miedzyczasie nic nie stoi na przeszkodzie, by autorka szukala pracy. Wtedy ma wieksze szanse na usamodzielniene sie. Wiecej cierpliwosci tylko.

Nas rodzice (mnie i mojego brata) rodzice zostawili na ponad pol roku z babcia, gdy wyjechali do UK. Potem nas sciagneli, ale ja wolalam byc w Polsce. Juz ponad 7 lat mieszkam bez rodzicow. A  mam 23 lata. Bylam w trudnym wieku, gdy wyjechali. Nigdy ich nie obwinialam o to, ze pojechali za granice. Musieli po prostu ukladac swoje zycie. Pojechali, by poprawic nam wszystkim byt. Dzisiaj maja wlasny dom, samochod, oboje pracuja, moj brat tez juz chodzi do pracy. Wszyscy w UK. Ja wybralam inaczej. Bylo ciezko, owszem. Nigdy jednak nie bylam zla na rodzicow, ze wyjechali. Teraz jezdzimy do siebie wzajemnie. Przynajmniej raz w roku jestem w UK. Rodzice przyjezdzaja 2 razy do roku. Czy tesknie? Oczywiscie. Ale wiem, ze musieli to zrobic. Mam z nimi naprawde dobre kontakty. Szczegolnie z tata. Ja rowniez musialam sie poswiecac, nawet wtedy, gdy rodzice byli w Polsce. Od kiedy pamietam, mama pracowala. O 6 rano juz nie bylo rodzicow w domu. Ja, jako 10-15 latka zajmowalam sie mlodszym o 4 lata bratem. Szykowalam do szkoly, robilam kanapki. Przygrzewalam obiad. Wiedzialam, ze musze, bo jakie bylo inne wyjscie? Rodzice zarabiali na nas, na chleb, a ja mialam plakac, bo sie nami nie zajmuja?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

56

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Juzefina wiem że ludzie czasem mają cieżko i.wg ale tutaj raczek nie było sytuacji nóż na gardle..

Rozwowa z rodzicami to podstawa ...bo jeśli autorka sobie nie radxi to NIE MUSI w nieskończoność robić za mamke . A rodzice powinni to zrozumieć i uszanować zreszta wyczytałam że im łatwo z synkiem też nie jest . Za to od córki wymagaja stoo procent niezawodności....

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

57

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Wiesz co Madziu. Gdyby mi 15 lat temu mama z tata powiedzieli, Corciu my pojedziemy za granice pracowac zebys Ty i Twoja siostra miala latwiejszy start w dorosle zycie. tylko bedziesz musiala zajac sie swoja siostra przez ten czas gdy nas nie ma. To bym im powiedziala dziekuje Ci mam i tato, ze tak myslicie o naszej przyszlosci.

szkoda tylko ze autorka sie nie wypowiada

58

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Drogie forumowiczki, dziekuje za odpowiedzi i te stawiające na nogi i te bardziej otymistyczne, widze sporo ataków w moją stronę, ze chce mieszkanie, ze chce sie pozbyć brata.. ze nie zarabiam a narzeczony sie wtraca i rzadzi.  Otóż moja sytuacja wygląda troszke inaczej, mam 23 lata to prawda lecz nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną i niedojrzałą. Rodzice są za granicą juz od 1,5 roku!! z tego co widze pobyt wydluża się i kupienie mieszkania również, a co jeszcze za tym idzie " pokrzywdzone dziecko-brat" i tu można gadać i gadać... takie pokrzywdzone, że jak mamusia wraca wydaje 600 zł na nowe ciuszki.. smartfon za 1000zł... tańce, lekcja gitary... juz ma obiecane auto na 18 stke i duzo róznych rzeczy.. ludzie?? skoro tak to dlaczego ja patrzac na to z boku gdzie matka nie daje mi pieniedzy i nie kupuje nic, jeszcze mówiac ze mody zajmuje sie soba sam a ja nie mam zadnych obowiązków nie nalezy mi sie za to mieszkanie? ja samochodu nie dostalam, jedyna rzecz to kurs na prawo jazdy na 18 stke:) a rodzice zarabiaja na tyle duzo, ze moga pozwolic sobie na mieszkanie, samochod, i zarabiste wakacje i.. rozpieszczanie pokrzywdzonego braciszka który tak mi sie odwdziecza ze potrafi mnie wyzwac od najgorszych za zabranego pilota o 23 w nocy bo ogląda...  uwierzcie mi, mówiąc do niego grzecznie, krzykiem, prośbą reaguje tak samo, a dlaczego? bo naskarzy mamusi wcisnie kilka kitów i to JA jestem najgorsza, zła  w ogóle.Mama wierzy małemu dziecku a nie starszej siostrze. Tak jestem traktowana i naprawdę czytając wasze zarzuty w moim kierunku, robi mi sie przykro bo nie po to próbuje odnalezc tutaj jakąkolwiek pomoc i porade, bo sama w tej sytuacji nie moge sobie wszystkiego w głowie poukładać. Narzeczony? wspanialy człowiek który chce mieszkać bo kocha tak bardzo ze czeka na powrót z pracy by mnie zobaczyć, zasnąc przy mnie i obudzic sie rankiem... bo nasza bliskosc sprawia mi w tym momencie najwiecej szczescia, i złą rzecza byłoby zabronienie mi przez rodziców chociaz takiej odskoczni jaka jest mój ukochany.. i naprawde wszystko byloby dobrze gdyby marny nie mówił i nie atakowal go w podły i wredny sposób.. czyli " po co sie zareczyliscie? jak i tak nie bedziecie razem?" "ten idiota cie zmienił". Mama mi po prostu nie wierzy, chyba zamontuje kamery i wtedy se wszystko wyjasni ze siedzac grzecznie w pokoju kazde wejscie mojego brata do pokoju konczy sie awantura miedzy nim a potem zdenerwowana odreagowuje to we własnym zwiazku. Spytacie mnie pewnie dlaczego więc sie mecze? bo sie boje. jestem zbyt dobra zeby zrezygnowac, boje sie matki bo jak sie sprzeciwie to sie pokłocimy do takiego stopnia ze pewnie sie wyprowadze no bo " przeciez ja i tak mam super dobrze" i " nic nie robie" a o wlasne kąty teraz bardzo ciezko.. o prace ciezko bo jestem z malej miejscowosci. Pracowałam 3 lata, straciłam prace miesiac temu ale szukam caly czas nastepnej. I w calej tej sytuacji nie wiem naprawde co byloby lepszym rozwiazaniem:)

59

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale w tej sytuacji rozwiaznie jest jedno. Mowisz prosto z mostu, ze masz 23 lata i nie nadajesz sie do wychowywania nastolatka. Uprzedzasz rodzicow ze od powiedzym kwietnia musza znalezc inne rozwiazanie i trzymasz sie tego postanowienia. W najgorszym razie zamieszkasz u narzeczonego i bedziesz szukac pracy.

60

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Wiec musisz porozmawiac z rodzicami. Skoro mama nie wierzy, to moze ojciec zareaguje? Wiesz, te wszystkie prezenty, ktore dostaje Twoj brat to tak naprawde proba wynagrodzenia braku rodzicow. To nie tak, ze brata bardziej kochaja. Po prostu- Ty juz jestes dorosla, Twoj brat nie, wiec na razie wszystko, co moga zrobic to kupowac mu gadzety. Najlepiej by bylo dla wszystkich, by brat byl z rodzicami. Jednak, jak sie domyslam, nie  moga go zabrac do siebie z prozaicznego powodu: szkoly. Przeciez za granica nie beda siedziec w nieskonczonosc. Niemadrym by bylo przenoszenie malucha ze szkoly do szkoly. Poza tym zgodze sie: odpowiedzialnosc Cie przerosla. I musisz o tym porozmawiac z rodzicami. Moze wplyna jakos na malego? Poltora roku to jeszcze nie jest taki znowu ogromny szmat czasu. Na mieszkanie na pewno sie nie zarobi w tak krotkim czasie, bo oprocz odkladania pieniedzy trzeba jeszcze miec za co zyc, oplacic wynajem i rachunki tam, na miejscu. Jednak wymagalabym od rodzicow okreslenia konkretnego terminu powrotu. Nie moze byc tez tak, ze beda Cie zbywac, ze musza kupic jeszcze to, czy odlozyc na tamto... Wszyscy musicie po prostu usiasc i porozmawiac. I kazdy niech sie okresli.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

61 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-20 13:20:23)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

xshanxo, doskonale rozumiem, że sie boisz, bo to krok w dorosłość. Tkwiąc w tej sytuacji, jakkolwiek trudnej dla Ciebie czerpiesz również z niej korzyści.
Lęk przed nieznanym trzyma Cię w tym, bo stare jest złe, ale znane i tak nie straszy, jak samodzielność. Trochę chcesz tej dorosłości, trochę nie. Najlepsza sytuacja byłaby pewnie taka, gdyby jedno z rodziców wróciło i zajęło się Wami, bo i Ty tego wsparcia od rodziców i miłości i uwagi jeszcze potrzebujesz. To wszystko sprawia, że jak sobie o Tobie myślę, to tak, że Ty na samodzielność gotową jeszcze nie jesteś.

Co do brata, to mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że dobra materialne nie oznaczają dóbr emocjonalnych. "Skrzywdzenie" nie jest w sensie materialnym, bo rodzice zagłuszają swoje poczucie winy prezentami, ale skrzywdzenie w sensie emocjonalnym spore.

Dobrze by było, abyś poważnie przemyślała swoją sytuację, to czego chcesz, na co jesteś gotowa i porozmawiała z rodzicami. Niestety każde decyzje niosą ze sobą konsekwencje, niekoniecznie złe wink Zmiany są trudne, ale potrzebne wink Jak nie zmienisz, będziesz w tym tkwić i będziesz nieszczęśliwa. Rozmowa i zgoda na konsekwencje i zmiany.
Życzę Ci wszystkiego dobrego!

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

62

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Widziałam związki tak zakochane ,że dałabym sobie za nich rękę uciąć że zawsze będą razem. Dziś bym nie miała ręki.
Aleee... nie w tym rzecz.
Spróbuj najpierw trochę popracować nad bratem (więcej troski/uwagi), jak się nic nie poprawi to szczera rozmowa z rodzicami będzie niezbędna. Wtedy sobie nie zarzucisz ,że się nie starałaś.

Nie wiem czemu się boisz reakcji rodziców skoro tak jak mówisz masz miano "tej najgorszej".

Aha smile apeluję by przestać używać argumentu "mam 23 lata " - znam rodziców którzy na 18ste urodziny daliby Ci mapę miasta "i w drogę, jesteś dorosła". Nie zarabiasz, nie decydujesz , o dojrzałości nie świadczy metryka.

63

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Oczywiście, może i nie jestem gotowa na duże kroki do przodu, aczkolwiek ja wcale nie chce zmuszać rodziców do powrotu i rezygnacji z wszystkiego, dlaczego przez brata ja mam sie wynosić, po jego zachowaniu wynika, ze on własnie tego chce abym poszła w cholerę razem z facetem. Jestem silna, mam dużo cierpliwosci bo to sie ciągnie długo. Porozmawiałabym z rodzicami gdyby w ogóle chcieli mnie wysłuchać bo dla nich to jest albo w prawo albo w lewo. Skonczy sie tak ze sie matka obrazi i powie dziekuje ci za taka pomoc, na Ciebie nigdy nie mozna liczyc, a ojciec cale zycie idzie za matka więc nie mam w tej kwesti zadnego wsparcia:) Nie na reke teraz wyprowadzac mi sie i szukac pracy na łeb na szyję. Ja chciałabym tylko zyskać to zeby mój brat NIE odzywał się ani słowem do mojego narzeczonego, nie dokuczał  nie próbował wywoływać awantury. Niczego innego nie oczekuje lecz nie mam juz pomysłów jak na to wpłynąć. Kazdy mi radzi porozmawiaj z rodzicami gdy oni nie potrafią tego ze mna robić maja cieżkie charaktery i nawet nie chca sluchac zadnego marudzenia z mojej strony, wszystko co brat popsuje jest na mnie bo nie dopilnowałam bo to bo tamto. Czasami czuje sie bardziej jak obcy czlowiek w domu niz z rodziną. Drogie forumowiczki mam nadzieje, ze chociaż wy macie taka matke ze mozecie z nia porozmawiac na kazdy temati wyzalić się, uslyszec poradę:), bo ja przez cale zycie zadnej pochwaly nie uslyszalam wręcz przeciwnie:) i tak to znajduje sie w sytuacji zataczajacej krąg, a braciszek słucha co mama mówi i wykorzystuje to potem bardzo dobrze.

64

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

czy macie jakies pomysły jak " obejść " takiego wrednego i złośliwego nastolatka? Jakies pomysły które jakos by na niego wplynęły? bo ja juz i rozmową próbowałam i róznymi rzeczami, a on tylko potrafi gdy czegos potrzebuje.

65 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-02-20 13:40:32)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ja Ciebie rozumiem i współczuję sytuacji. Nie radzisz sobie z wychowaniem brata, nic w tym dziwnego, to nie Twoja rola, a sytuacja jest trudna
Brat jest dzieckiem, który "wychowywany" w taki sposób cierpi i niestety, nie chcę być złą wróżką, ale takie postępowanie rodziców doprowadzi do jeszcze większych nie z nim lecz jego problemów.
Uświadom sobie, że Wy jako dzieci w tej sytuacji oboje jesteście ofiarami. I on, mimo prezentów i pozwalania mu na wszystko, bo to głupia miłość. I Ty dziecko krytyki, które niesie sporą, jak na swoje możliwości, odpowiedzialność.
Jego złośliwość, to przede wszystkim krzyk o miłość, o powrót rodziców i manipulacje, które nie są wynikiem tego, że jest zły, tylko trudnej dla niego sytuacji i błędów rodziców.
Wyjścia są takie, rozmowa z rodzicami, że martwisz się o brata, bo jego zachowania są niebezpieczne dla niego i zastanawiasz się nad rozmową z psychologiem szkolnym brata. Bo rodzice nie widzą jego problemów i bagatelizują sygnały, które płyną od Ciebie.
Twoja wyprowadzka z domu, choć wiem, że nie jesteś na to gotowa i czujesz niezgodę na niesprawiedliwość.
Na teraz innego wyjścia nie widzę.

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

66

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

pomysl ze szkola i pedagogiem szkolnym albo psychologiem dzieciecym jest w sumie nie zly. Zakladam, ze szkola wie o tym, ze jestes opiekunka mlodego, wiec porozmawiac z wychowawczynia mozesz,poprosic o pomoc pedagoga, moze wskaza na psychologa. Czemu nie

67

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

A próbowałaś młodego podejść ? Nie wprost mu walić nie rób tak, a tak tylko poświęć mu czas, odprowadź na lekcje gitary, idź z nim na basen, pobaw się, pokaż że jesteś siostrą nie tylko od krytyki i walki z nim. Nie mówię o PRZEKUPSTWIE!

Trochę pozytywnych bodźców , a potem próbuj powoli wtłaczać mu normalne zasady : wiesz byłoby fajnie gdybyś się normalnie wysypiał, nie oglądaj do późna TV ,potem chodzisz jak zombie - trochę żartem.

Na moje oko kolejność działań to najpierw dogadać się z bratem, od niego wychodzą negatywne informacje, rodzice skoro są po jego stronie to ciężko będzie ich przekonać ,że mały daje bobu.

Jak to nie zda rezultatu to będziesz myśleć o dalszych metodach działania.

68

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Jeśli chcesz z młodym się dogadać, to proponuję książkę: "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały"
Faber Adele, Mazlish Elaine. Jest cała seria tych książek.
Fajnie, że chcesz. Książki problemu nie załatwią, ale może pomogą w codziennej komunikacji i zrozumieniu młodego człowieka.
Ja się jednak martwię o Twojego brata i działałabym już ze szkołą. No, ale to Twój wybór wink

"W życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy"

69

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

70

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ja próbowałam juz róznych sposobów, i rozmowy, i żartow, zabrałam do kina, jeden dzien jest dobrze, na nastepny cos mu pójdzie nie tak i juz ataki bez powodów, najgorsze, jesli dziecko nie boi sie dorosłych wtedy juz nie jest tak fajnie, i wie ze moze sobie pozwolic bo raz rodzice nie sa na miejscu a dwa mama mu wierzy:) narzeczony w ogole mowi ze nie powinien za te zachowanie nic dostawac i powinien miec szlaban na wszystko wtedy by sie moze jeszcze czegos nauczył. twierdzi ze go rozpuszczamy ze nie ma zadnego rygoru i ma za dobrze, ze nie docenia tego co dla niego robimy i ma nas wszystkich w nosie i tak robi co chce. Jak ja probuje cos działac jestem dobra to znow facet mowi mi ze mnie zmanipulował i ze za kazde złe zachowanie mu nadskakuje.

71

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Madzia92 napisał/a:

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

moze i czas, tylko tak jakos autorka sie do tego nie kwapi, gdyz takie postawienie sprawy moglo by byc rowne wyprowadzce i koniecznoscia utrzymywania sie samemu. A to autorce jeszcze nie w smak.
Cos mi sie wydaje, ze ta niechec przed postawieniem wszystkiego na jedna karte ma cos wspolnego z narzeczonym.

72

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie, mojego faceta ani zadnej obcej osoby nigdy, traktuje ludzi jak wrogów bardziej, myśli, ze wszyscy są głupi a on najmądrzejszy, a to mu matematyczka podpadnie i sie skarzy na nia bo na niego nakrzyczala a to ten zły a to ten niedobry, nie zdaje sobie sprawy ze czasem moze kogos ranic swoim zachowaniem, chociaz wiem ze jak powaznie w stosunku do mnie przegnie i jest mi zle i płacze to potrafi przyznać sie do błędu

73 Ostatnio edytowany przez xshanxo (2014-02-20 14:18:49)

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:
Madzia92 napisał/a:

To rodzice sa pd wychoaywania a nie rodzenstwo może czas uświadomič szanowna mmamusie że kaa nie zastapi matki ????

moze i czas, tylko tak jakos autorka sie do tego nie kwapi, gdyz takie postawienie sprawy moglo by byc rowne wyprowadzce i koniecznoscia utrzymywania sie samemu. A to autorce jeszcze nie w smak.
Cos mi sie wydaje, ze ta niechec przed postawieniem wszystkiego na jedna karte ma cos wspolnego z narzeczonym.

Narzeczony wręcz odwrotnie, namawia i chce abysmy sie odcieli od tego i wyjechali gdzies, zarobili pieniądze sami na wszystko ale woli miec spokoj od malego który jak twierdzi niszczy wszystko co w nas jest, i mówi , ze moje próby zmiany brata i jego zachowania nic nie dadza bo to matka juz dawno powinna go nauczyc jak ne powinno sie zwracac do starszych od siebie, w sumie ma troche racji, przeciez ja go nie wychowam w rok jak matka cale zycie mu popuszczala:)

74

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem czy psychologiem dzieciecym. W sumie to Twoj brat wola o pomoc. Rodzice mu nie pomoga bo nie widza problemu a on chyba nie wie co ma z soba zrobic. No i najnormalniej w swiecie jest zazdrosny o Twojego narzeczonego

75

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
Jozefina napisał/a:

xsh a probowals porozmawiac o nim w szkole? Moze faktycznie pomysl nad pedagogiem czy psychologiem dzieciecym. W sumie to Twoj brat wola o pomoc. Rodzice mu nie pomoga bo nie widza problemu a on chyba nie wie co ma z soba zrobic. No i najnormalniej w swiecie jest zazdrosny o Twojego narzeczonego

Józefino, nasza ciotka jest pedagogiem:) mieszka obok babci wiec czesto brat u niej przebywa, pomagała próbowała go rozmowami i wszystkim jakos nastawić, ale ona sama ma z tym kłopoty, po czasie dreczył jej córke która jest w jego wieku. Opadały jej ręce sama mi powiedziała ze wie ze jest ciezkim dzieckiem i nie popiera moich rodziców, nawet probowala kiedys z nimi porozmawiac to doszlo do tego ze sie na nia jedynie obrazili- normalka:)

76

Odp: prosze o porade, skomplikowana sytuacja..
xshanxo napisał/a:

Ale zauważyłam, że młody jak jestem z nim sama w domu to zwraca uwage na moje miny, przygląda sie i pyta " co sie stało" albo dlaczego jesteś zła? obserwuje mnie i czasem nawet gdy płacze z jego powodu jak wyprowadzi mnie z równowagi to potrafi uronić łze i przeprosić mnie za cos, ale tylko mnie...

Czytam i po raz pierwszy widzę, że brat ma jednak jakieś ludzkie odruchy, to dobrze. Ty jesteś jego rodziną, a nie Twój narzeczony. Chłopiec czuje się niepewnie wobec dorosłych z którymi wciąż gra tak jak z rodzicami. Musisz zbudować poczucie bezpieczeństwa. Narzeczony jest tu zagrożeniem i dlatego mały go zwalcza. Rodziców nie ma, zostałaś Ty, a nawet i Ciebie traci.

Ale dalej piszesz tak jakbyś chciała się poddać i po prostu zwiać z narzeczonym - dla niego Twój brat to obcy pyskujący szczeniak.
Wychowanie ,a rozpieszczanie to dwie różne rzeczy. Poświęć bratu czas, ale tez wymagaj by Cię wspierał, powiedz ,że przecież nikt nie lubi jak się kłócicie,że lubisz jak jest dobrze, jak się dogadujecie, a nie jak skaczecie sobie do gardeł.

Racja, nie Ty jesteś od wychowywania brata, to powinni zrobić rodzice. Teoria - tak jak to że wszyscy powinni być zdrowi, a na świecie zapanować powinien pokój. Sama widzisz, że praktyka jest bardziej skomplikowana.

"Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jak­byś te­go chciał, nie oz­nacza to, że nie kocha cię on z całego ser­ca i po­nad siły." G.G.Marquez

Posty [ 39 do 76 z 88 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » prosze o porade, skomplikowana sytuacja..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018