netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Żona sądzi że jestem niewierny

276 odpowiedzi21 398 wyświetleńzałożony przez filmowiec, 09.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona sądzi że jestem niewierny

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 277 z 277 ]

261

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny
filmowiec napisał/a:

No i znalazłem żonę. Na facebooku. Na zdjęciach właśnie wyrzuconych przez przyjaciółkę. Ja bym się na miejscu mojej mojej żony spalił ze wstydu...Widać znowu imprezkę w nieznanym mi klubie. Więcej alko, więcej jakiś facetów. Ogólnie już był powiedział standard gdyby nie także zdjęcia w albumie na FB z jakiejś kawalerki gdzie znów jakiś dwóch gości (tym razem innych niż u mnie w mieszkaniu). Z twarzy widać że gimnazjum w ortalionie to max ich erudycji. A do tego słit focia żony pod jakimś otwartym prysznicem przykryta tylko małym ręcznikiem na dole a piersi drugą ręką. Domyślam się że fotka cykana przez przyjaciółkę.Odpowiem od razu czy czuję złość. Otóż nie. Czuję coraz większa żenadę zmieszaną ze współczuciem nad jej mizerną  samooceną i chyba podobną inteligencją skoro daje sobie robić tego typu zdjęcia, za które to przecież ona się głównie wstydzić. Powoli się zaczynam zastanawiać czy ją też muszę... Czy tego nie zmienić.

Ten post brzmi tak niewiarygodnie, że aż bajkowo.
Jakoś ciężko mi w tą Twoją historię, filmowcu, uwierzyć. Czy, aby nie dopowiadasz sobie, aby cała sytuacja koniecznie wyszła na Twoją korzyść?
Trochę to wszystko nieprawdopodobne.

262

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny
filmowiec napisał/a:

Tak, tak. Moja żona zasługuje na to by była z kimś kto na nią wrzeszczy, zwymyśla od k***, kto będzie łoił alko jak ona i najlepiej niech jeszcze obije. Tak, to nie będzie taki obrzydliwy 'posąg' jak ja. Prawdziwy maczo:) Dokładnie jak te łyse, tępe karki ze zdjęć. Aż mnie śmiech ogarnia jak mojej żonie zmniejszył się mózg do rozmiaru orzeszka.

Nie jestem ani fanką karków, ani macho, ani wymyslania ...... . Ale ty filmowcu patrzysz na świat swoimi oczyma i tylko swoimi. To cię nir rusza, tamto cię nie obchodzi.....

Momentami się zatanawiam czy tobie coś tam pika w klatce piersiowej....
Filmowcu, wszystkie obecne ekscesy żony są spowodowane twoim cynicznym nocowaniem z przyjacióką.


Przerwij ten kontredans : powiedz jej że ją kochasz, okaż jej dużo uczucia. Poproś o wybaczenie. Nawet wiele razy. Jej złość i gorycz możesz tylko w ten sposób ukoić.

263

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

No chyba kpisz

264 Ostatnio edytowany przez baziula (2014-02-18 21:57:03)

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

No więc waśnie .............. jak ona ma wybryk, to jest tragedia
Jak ty nocujesz z przujaciółką, to "o co jej chodzi".

Jak obydwoje będziecie zatwardzali, to skończy się rozwodem.

A może ona za często już ci ustepowała?

Biorąc pod uwagę twoje podejście to możliwe. No coż, tak czy siak. Powodena.

265 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-02-19 10:36:43)

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Jedno i drugie nie dorosło do bycie w związku...
Będą sobie robić na złość do momentu, aż nie będzie odwrotu...
On się prześpi z koleżaneczką na złość żonie...
Ona zaliczy jakiegoś kolesia na imprezie...

Rewelacja!
Powodzenia dzieciaki....

266

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Czy Ty nie widzisz, że ona chce się za wszelką cenę odegrać? Że bardzo ją zraniłeś?! Ja na jej miejscu pewnie zrobiłabym podobnie.

Chyba czas już skończyć tą jedną wielką kłótnię, bo na prawde Wasz związek może na tym ucierpieć... Umiesz schować swój honor ?

267

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Filmowiec, czytam Twoją historię od początku i wcześniej nie chciało mi się pisać, ale ponieważ przewidywałam po cichu, że ona się będzie tak kończyć, jak opisujesz, to pozwolę sobie napisać Ci kilka słów.

Nie zgadzam się do końca z tym, w jaki sposób tłumaczono Ci tu dlaczego Twoje zachowanie i przenocowanie przyjaciółki było do dupy, ale też uważam, że było. Jak się jest w małżeństwie to się z pewnych rzeczy rezygnuje. Nie dlatego, że obiektywnie są złe, ale dlatego, że za takie się je powszechnie uznaje. Co innego, gdybyś był z żoną dogadany, że przyjaciółka pod jej nieobecność czasem u Ciebie nocuje itd. Ale nie byłeś. I z faktu, że gdy Ty wyjeżdżasz przyjaciółka nocuje u żony, nie wynika, że Ty masz dokładnie do tego samego prawo. Niemal każdy by Ci powiedział, rozważając tę historię hipotetycznie, że zrobiłeś coś głupiego. Niekoniecznie złego, bo jednak nie miałeś właściwie żadnych intencji, ale głupiego i destrukcyjnego dla związku. Większość kobiet na miejscu Twojej żony zareagowałoby dokładnie tak samo - poczułyby się oszukane i "zdradzone". I pewnie stąd większość obecnych tu pań snuje domniemania, że nawet jeśli Ty po męsku i autystycznie tego nie przewdywałeś, to na pewno powinna była to wiedzieć Twoja/Wasza przyjaciółka. W gruncie rzeczy mi też się nieprawdopodobne wydaje, by przyjaciółka tego nie przewidywała. A ponieważ między paniami czasami toczą się wojny i wojenki pozawerbalne, niekoniecznie uświadomione i takie, do których skłonne są one się przyznać, to myślę, że faktycznie przyjaciółka po prostu mogła sobie pozwolić na taki mały podgryzienie Twojej żony. Bez żadnej przyczyny, ot tak, po babsku. Ale mleko się rozlało i stało się.
A to, co dzieje się teraz jest w moim przekonaniu konsekwencją sposobu w jaki podszedłeś do całej sytuacji. Ponieważ nie czujesz się winny i nie rozumiesz o co właściwie żona miała pretensje i wnioskuję, że skoro tłumaczyłeś to tak twardo i racjonalnie na forum, to próbowałeś również tego triku w stosunku do swojej żony. Pamiętam, że stwierdziłeś, że nie kupisz jej kwiatów, czy nie przeprosisz, bo uzna to za przyznanie do winy. A to był błąd moim zdaniem. W związku nie chodzi zawsze o to kto ma rację albo kto trzeźwiej ocenia sytuację. Gdybyś zaakceptował, że Twoja żona właśnie nie ocenia tej sytuacji racjonalnie, a wyłącznie emocjonalnie, to byś schował swoje przekonania do kieszeni, ukorzył się i nawet wbrew sobie uderzył w ton prepraszający. To nie oznacza, że przyznałbyś się do zdrady, bo jej nie zdradziłeś, ale że rozumiesz, że zrobiłeś coś, czego nie robimy w związku ( a zrobiłeś jednak coś niestandardowego). Żona porozpaczałaby trochę, pewnie poczołgała Cię, ale ostatecznie wszystko wróciłoby do normy. A teraz masz żonę w rozsypce emocjonalnej, mszczącą się i chcącą Ci pokazać jak się czuła, a tak naprawdę niszczącą wyłącznie siebie. Masz zupełny brak porozumienia i nawet perspektywy na to, że się dogadacie. A żona jedzie po równi pochyłej. Zrobiła pierwszy krok w postaci imprezy w domu, na której się tak upiła, to zrobi i następny w postaci idiotycznych zdjęć, które normalnie sama uznałaby za upokarzające. Któreś z Was musi być mądrzejsze i to przerwać, albo nie będziecie mieli czego zbierać. I powinieneś po tych konsekwencjach i po zachowaniu żony. Filmowcu, zrozumieć jak wielką w jej przekonaniu zrobiłeś jej krzywdę nocując przyjaciółkę. I to bez względu na  to czy się z tym zgadzasz czy nie, ona się po prostu tak czuje.

A tak zupełnie obok, to oczywiście nie znam Cię, więc może nie powinnam oceniać, ale bardzo mało w Tobie zrozumienia i empatii. Próbujesz podejść do sprawy racjonalnie, rozważasz jakieś racje itd. A u żony grają wyłącznie uczucia, których Ty z siebie jakoś nie wykrzesujesz. Nie znam też Waszej historii, ale może to nocowanie przyjaciółki i sposób w jaki to wyjaśniasz był dla żony kroplą, która przelała jakąś czarę - ale to tylko spekulacja.

pozdrawiam

268

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Dziękuję za wnikliwy post, krynolina smile

krynolina napisał/a:

Jak się jest w małżeństwie to się z pewnych rzeczy rezygnuje. Nie dlatego, że obiektywnie są złe, ale dlatego, że za takie się je powszechnie uznaje. Co innego, gdybyś był z żoną dogadany, że przyjaciółka pod jej nieobecność czasem u Ciebie nocuje itd. Ale nie byłeś. I z faktu, że gdy Ty wyjeżdżasz przyjaciółka nocuje u żony, nie wynika, że Ty masz dokładnie do tego samego prawo. Niemal każdy by Ci powiedział, rozważając tę historię hipotetycznie, że zrobiłeś coś głupiego. Niekoniecznie złego, bo jednak nie miałeś właściwie żadnych intencji, ale głupiego i destrukcyjnego dla związku.

Rozumiem, że nocowanie przyjaciółki było głupie. Ale nie uważam, że taka rzecz jest powodem do rozbijania małżeństwa.

krynolina napisał/a:

Większość kobiet na miejscu Twojej żony zareagowałoby dokładnie tak samo - poczułyby się oszukane i "zdradzone". I pewnie stąd większość obecnych tu pań snuje domniemania, że nawet jeśli Ty po męsku i autystycznie tego nie przewdywałeś, to na pewno powinna była to wiedzieć Twoja/Wasza przyjaciółka. W gruncie rzeczy mi też się nieprawdopodobne wydaje, by przyjaciółka tego nie przewidywała. A ponieważ między paniami czasami toczą się wojny i wojenki pozawerbalne, niekoniecznie uświadomione i takie, do których skłonne są one się przyznać, to myślę, że faktycznie przyjaciółka po prostu mogła sobie pozwolić na taki mały podgryzienie Twojej żony. Bez żadnej przyczyny, ot tak, po babsku.

OK, zrobiłem coś głupiego, o czym nie sądziłem, że jest takie głupie i dotknie do szpiku żonę. Ale dlaczego wewnętrzne rozgrywki między paniami mnie dotykają w takim razie? Za co? No i dlaczego teraz tworzą front przeciwko mnie skoro rozgrywają między sobą sprawki?! Czemu ja i tylko ja urosłem do miana najgorszego?

krynolina napisał/a:

A to, co dzieje się teraz jest w moim przekonaniu konsekwencją sposobu w jaki podszedłeś do całej sytuacji. Ponieważ nie czujesz się winny i nie rozumiesz o co właściwie żona miała pretensje i wnioskuję, że skoro tłumaczyłeś to tak twardo i racjonalnie na forum, to próbowałeś również tego triku w stosunku do swojej żony. Pamiętam, że stwierdziłeś, że nie kupisz jej kwiatów, czy nie przeprosisz, bo uzna to za przyznanie do winy. A to był błąd moim zdaniem. W związku nie chodzi zawsze o to kto ma rację albo kto trzeźwiej ocenia sytuację. Gdybyś zaakceptował, że Twoja żona właśnie nie ocenia tej sytuacji racjonalnie, a wyłącznie emocjonalnie, to byś schował swoje przekonania do kieszeni, ukorzył się i nawet wbrew sobie uderzył w ton prepraszający. To nie oznacza, że przyznałbyś się do zdrady, bo jej nie zdradziłeś, ale że rozumiesz, że zrobiłeś coś, czego nie robimy w związku ( a zrobiłeś jednak coś niestandardowego).

No ale ja już rozmawiałem z żoną i ustaliliśmy, że nie zrobiłem do końca słusznie pozwalając nocować koleżance. Myślałem, że problem rozwiązany. I nadal tak myślę. Zostało przedyskutowane i następnym razem mam nie zważając od okoliczności pytać, dzwonić.

krynolina napisał/a:

A teraz masz żonę w rozsypce emocjonalnej, mszczącą się i chcącą Ci pokazać jak się czuła, a tak naprawdę niszczącą wyłącznie siebie. Masz zupełny brak porozumienia i nawet perspektywy na to, że się dogadacie. A żona jedzie po równi pochyłej. Zrobiła pierwszy krok w postaci imprezy w domu, na której się tak upiła, to zrobi i następny w postaci idiotycznych zdjęć, które normalnie sama uznałaby za upokarzające.

I to wszystko po przenocowaniu przyjaciółki i uzgodnieniu, żebym następnym razem powiadamiał o zamiarze? Nie sądzę. Uważam, że żona z przyjaciółką mają jakiś inny cel, o którym jeszcze nie wiem. Ale na pewno nie chodzi tylko o to, jeśli w ogóle.

krynolina napisał/a:

Któreś z Was musi być mądrzejsze i to przerwać, albo nie będziecie mieli czego zbierać. I powinieneś po tych konsekwencjach i po zachowaniu żony. Filmowcu, zrozumieć jak wielką w jej przekonaniu zrobiłeś jej krzywdę nocując przyjaciółkę. I to bez względu na  to czy się z tym zgadzasz czy nie, ona się po prostu tak czuje.

Ale ja już się ukorzyłem. Ile można? To żona ewidentnie przegina pałę.

krynolina napisał/a:

A tak zupełnie obok, to oczywiście nie znam Cię, więc może nie powinnam oceniać, ale bardzo mało w Tobie zrozumienia i empatii. Próbujesz podejść do sprawy racjonalnie, rozważasz jakieś racje itd. A u żony grają wyłącznie uczucia, których Ty z siebie jakoś nie wykrzesujesz. Nie znam też Waszej historii, ale może to nocowanie przyjaciółki i sposób w jaki to wyjaśniasz był dla żony kroplą, która przelała jakąś czarę - ale to tylko spekulacja.

Do tej pory wydawało mi się, że jest wszystko w małżeństwie OK.

Ale zaczynam dochodzić do wniosku, że to wszystko włącznie z nocowaniem przyjaciółki było ukartowane przez nią w uzgodnieniu z żoną.
Jedyną kwestią pozostaje dociec w jakim celu.

269

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Jak do tego doszedłeś?

270

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Ja wątpię, że było to ukartowane. Oczywiście mógł przyjść Twojej żonie do głowy taki pomysł sprawdzenia Twojego oddania dla niej. Z całą pewności zauważyła już wcześniej, jaką sympatią wyjątkową darzysz jej koleżankę, jak cudnie Ci spasowała. My zawsze widzimy takie rzeczy, ale czy tak by to sprawdziła? To już bardziej musisz pomyśleć, kto pierwszy wyszedł z propozycją spotkania (nawet tak niewinnie), jak bardzo broniła się przed zostaniem u Ciebie, czy miała obiekcje.

Bardziej prawdopodobne, że koleżanka zwyczajnie się na Ciebie wypięła. Wybieliła się pewnie przed żoną, że ona nie chciała, że nalegałeś albo co i nie zawahała się wziąć udziału we wspólnym ukaraniu Ciebie. To z jej strony oczywiście wyjątkowa hipokryzja, ale no właśnie jej zachowanie teraz mnie w ogóle nie zdziwiło. Od samego początku tej historii wiedziałam, że perfidna z niej kobieta. Bo o ile mogłabym z trudem uwierzyć w Twoją nieświadomą głupotę w tej sprawie, to w jej już nie. Jako kobieta, "przyjaciółka" doskonale wiedziała, w co gra. Pewnie musiała sobie podnieść poczucie wartości, że mąż jej koleżanki leci na nią i mogłaby go mieć gdyby tylko palcem kiwnęła.

A żona rzeczywiście przegina. I to jeszcze jeden powód dla którego uważam, że ma żmiję zamiast przyjaciółki. Jako współwinna powinna raczej pomóc Wam się pogodzić... a ona wspiera ją w wykańczaniu Waszego małżeństwa.

Może spróbuj porozmawiać z żoną. Najlepiej by było gdybyście wreszcie utworzyli wspólny front, a koleżankę wyautowali smile

Weź to na klatę. smile

271

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Filmowiec, może chodzi o milion rzeczy. Może i to było ukartowane, bo panie są - no nie wiem - lesbijkami dybiącymi na Twój majątek, albo coś równie nieprawdopodobnego, ale niewykluczonego. A może faktycznie przyjaciółka jest manipulantką, która ma bardzo duży wpływ na Twoją żonę. Mi to się wydaje najbardziej prawdopodobne. Znudzona przyjaciółka, która np. od dawna sączyła Twojej żonie, że jesteś jej nie wart, że jesteś niewierny albo coś równie miłego. No i ta sama przyjaciółka doprowadza do tego, że wychodzi na to, że miała rację. Potem urabia żonę i świetnie się nią i z nią bawi. Zwróć uwagę, że to przyjaciółka wrzuciła te idiotyczne zdjęcia na facebooka itd. Twoja żona może być jedynie ofiarą, podatną na wpływ destrukcyjnej koleżanki. Gdzieś na tym forum, ale nie pamiętam w jakim dziale - chyba tym o rodzinie - był wątek męża, którego żona była pod tak dużym wpływem sąsiadki, że zmierzała w prostej linii do zostawienia męża. I też wyglądało, że sąsiadka po prostu manipulowała tą panią i to bez szczególnego powodu. Ale jeśli tak jest, to przechlapane, bo sporo wody upłynie, zanim żona otrzeźwieje i pewnie będzie już wtedy na naprawianie czegokolwiek za późno.

A może być też tak, że wyjaśniłeś z żoną mniej niż przypuszczasz. Że np. przyjęła postawę cierpętnicy, która porozmawiała z Tobą, wsyłuchała, co masz do powiedzenia, przytaknęła, ale w środku ciągle czuje się oszukana i zdradzona. Bo np. ustalenie, że następnym razem gdy będziesz chciał kogoś przenocować to zadzwonisz, oznacza dla niej, że nie rozumiesz jak ją zraniłeś i planujesz to powtórzyć. To wszystko gdybania. Jest milion możliwych scenariuszy i przyczyn tego, co robi Twoja żona. I niestety jedyna rada sensowna w tej sytuacji, to: zmuś ją do porozmawiania. Zanim będzie po Waszym małżeństwie. Albo porozmawiaj z "przyjaciółką", ale tak, żeby odechciało jej się zabawy z Tobą i Twoją żoną.

272 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-02-20 20:50:01)

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Filmowiec, Twój wątek dalej żyje i nabiera coraz to nowych barw. Podsumowałem go od poczatku :
1.    Żona spędza z przyjaciółką więcej czasu niż z Tobą, razem chodzą na imprezy bez Ciebie
2.    Po Twoich protestach, żona przedstawia Ci przyjaciółkę, przyjaciółka akceptuje Ciebie a Ty ją, fajnie Wam się rozmawia
3.    Żona wyjeżdża, a przyjaciółka przychodzi do Was, oglądacie filmy, robi się późno, przyjaciółka stwierdza że nie ma jak wrócić, Ty zgadzasz się by spała
4.    Rano dzwoni żona, przyjaciółka odbiera telefon ? afera się zaczyna
5.    Żona obrażona, Ty okupujesz się bo nie czujesz się winny, żona zrywa kontakt z przyjaciółką
6.    Dochodzi do porozumienia między żoną a Tobą, w jakiś sposób (??) przepraszasz żonę , dogadaliście się, jest OK
7.    Przyjeżdżasz (niespodziewanie lub zgodnie z planem ?) z delegacji do domu a tu impreza ? żona z przyjaciółką balują z facetami (faceci zmywają się kiedy Ty wchodzisz), żona przyjmuje postawę obrażonej ( gra ?)
8.    Na FB przyjaciółka pokazuje zdjęcia żony z zakrapianych imprez, w otoczeniu różnych facetów, oraz półnagiej pod prysznicem
Pierwszy wniosek :
- Twój seans filmowy z przyjaciółką to tylko mały przerywnik w ciągu imprez żony, natomiast przyjaciółka jest na każdej imprezie ? czy to z zoną, czy to z Tobą.
Zadziwiające, że po ?seansie? żona przestała się gniewać na przyjaciółkę i poszła z nią na balety, niby mszcząc się na Tobie, ale...dlaczego z osobą którą podejrzewa o zdradę z Tobą ???
Zachowanie przyjaciółki ? od pierwszego spotkania dobrze Ci się z nią rozmawiało, była miła dla Ciebie, seans filmowy  (czyja inicjatywa ?) jej wymuszony nocleg u Was, jej odebranie telefonu od zony a w końcu ponowne wielkie przyjacielstwo w balangach z żoną...
Jak Ci się teraz rozmawia z Tą przyjaciółką ??
Odgrywa tu istotną rolę. Ma na żonę większy wpływ niż Ty.
Skoro żona potrafiła się pojednać z z przyjaciółką ... to dlaczego nie potrafiła pogodzić się z Tobą i dalej ?mści? na Tobie się za seans ???
Coś tu nie gra.
Przedtem pisałem że żona jest zazdrosna o przyjaciółkę.
Ale, zdaje się że ?seans filmowy? to ukartowana sytuacja, jako pretekst .
Do Twojego wyautowania. 
Chyba przez przyjaciółkę. Jej zachowania w trakcie seansu, a teraz wrzuciła na fejsika zdjęcia żony o których wiedziała że będziesz je widział, wiedziała że Cię zdenerwują.
Czyją inicjatywą była impreza u Ciebie w domu podczas Twojej nieobecności ?

Co chce osiągnąć żona ?

Nie ukrywa wątpliwości że ta jej "zemsta" poprzez dwuznaczne sytuacje, imprezy nie dają jej dobrego świadectwa. Nie wygląda na osobę dojrzałą emocjonalnie.
Chyba, że wcale nie ma ochoty mścić się na Tobie, bo dobrze wie że nie ma za co, ale potrzebny był jej pretekst.
Gdyby chciała się zemścić, zrobiła by to w wersji "soft", i to tylko raz. Ciąg imprez to raczej z przyjemności niż z obowiązku w celu "dokopania" mężowi.

Trochę przegiąłeś w tym swoim poczuciu braku winy. Rozumiem, czułeś się dumny, dorosły - przenocowałeś w domu fajną laskę i nawet nie stworzyłeś dwuznacznej sytuacji a tu dostałeś w Twarz podejrzeniami które biją w Twoje ego - uczciwego, szarmanckiego. Zabrakło pragmatyczności w obliczu obrony "godności osobistej"...

273

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

A może one we dwie wszystko to ukartowały, tylko po co?:)

274

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Filmowiec, Twoja żona zaczyna robić kretyństwa, żeby zobaczyć u Ciebie ludzką reakcję, złość, wściekłość, żal, cokolwiek.
A Ty jesteś zimny jak lód. Racjonalny i opanowany - według ciebie. Obojętny i zimny - według niej.
Ty uważasz, ze po tym co ona wyprawia, powinna sie cieszyć bo nie rzucasz koorwami, a ona myśli, że nie wściekasz się, bo NIE OBCHODZI Cię co ona robi.
Twoje opanowanie, którym się szczycisz, jest dla niej policzkiem. To, że przyprowadziłeś do domu tą przyjaciółkę, było policzkiem, Twoja reakcja (a raczej jej brak) na jej wzburzenie po tej całej sytuacji z przyjaciółką, znów policzek. Ona w tej chwili Ci oddała, fizycznie walnęła Cię w twarz.
Nie pochwalam jej zachowania, ale wydaje mi się, że coś rozumiem.
Pytanie, jak bardzo ona musi upokorzyć siebie, żeby zobaczyć jakieś emocje u Ciebie?

275

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny

Mnie się też ydaje że to jest reakcja na Twoją niewzruszoność i "spokój".

276

Odp: Żona sądzi że jestem niewierny
martka88 napisał/a:

A może one we dwie wszystko to ukartowały, tylko po co?:)

Na końcu się dowiemy, że to dwie lesbijki, które to wszystko wyreżyserowały, bo zapałały do siebie miłością.

Filmowiec, jak u ciebie?

Posty [ 261 do 277 z 277 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona sądzi że jestem niewierny

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026