"Witam. Chciałam się wypowiedzieć jako druga strona... "
Czułostka, dopiero teraz przeczytałam Twoją historię. Jakoś nie doczytałam ostatnich postów. Tak, mamy za sobą podobne bardzo doświadczenia, z tą różnicą, że my nie byliśmy i nie jesteśmy (jeszcze) małżeństwem. Dziecka się spodziewamy, ciąża jest wynikiem naszego "pogodzenia się". Ja się starałam wybaczyć, staram się o tym nie myśleć i wierzyć jego zapewnieniom, ale "prawdę" odkrywałam również dłuuugo, jeszcze po tym, jak się dowiedziałam o tej jego nowej pannie po naszym zerwaniu. I to bardzo bolało, okropnie, dotknęłam dna.. Zaczęłam wchodzić na jego skrzynki, sprawdzałam historię, billingi, on od dawna szukał.. Szukał poza nami, zamiast w nas.. a to przecież nie ułatwiało komunikacji między nami.. a ja chciałam, tylko nie wiedziałam , jak.. od dawna żyłam obok kogoś, o kim nic nie wiedziałam i może gdyby mnie ostrzegł, porozmawiał, zagroził, właśnie obudził ze snu, może uniknęlibyśmy tego całego stresu z sytuacją, gdy sprawa wyszła na jaw. A stres był ogromny i dla mnie i dla niego, on również cierpiał i jak twierdzi płaci do dziś za to, że był taki głupi (chodzi o moje poczucie krzywdy).. To są jego słowa.. Więc autorze wątku, zastanów się mocno nad tym, jak chcesz załatwić tę sprawę!
a Tobie Czułostka życzę powodzenia, mi pomogło kilka spotkań z psychologiem, (może dojdzie seksuolog) dlatego polecam tę drogę rozwiązywania problemów, mam nadzieję, że uporasz się z tym całym bałaganem szybko!
Ps. Warto wybrać się na terapię samemu, by uporządkować sobie wszystko gdzieś w głowie..