netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

148 odpowiedzi13 800 wyświetleńzałożony przez krukruki, 18.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 149 z 149 ]

131

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
krukruki napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Mezczyzni (wylaczam jakichs pokalecznych emocjonalnie, neurotycznych osobnikow :-)))
chca kobiety, dla ktorej nie sa Centrum Swiata.

Teraz to i do mnie dochodzi...:)

jakies refleksje ??

132

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
pomaranczowa 1 napisał/a:

jakies refleksje ??

Zdecydowanie, to o czym pisałam wcześniej...nikt po prostu ni jest w stanie udźwignąć tego...tego, że jest się dla drugiego człowieka wszystkim, że ten ktoś się w nim zatracił. Ja, tak mi się wydaje, nie byłabym w stanie tego udźwignąć.

133 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-12-20 12:40:07)

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

podobnie mysle,Zyje po swojemu.
I z mojego doswiadczenia zyciowego -potwierdzam.

Mezczyzni (wylaczam jakichs pokalecznych emocjonalnie, neurotycznych osobnikow :-)))
chca kobiety, dla ktorej nie sa Centrum Swiata.

to nie ulega watpliwosci i tez z tym sie zgadzam, zreszta nie potrafie oddawac sie nikomu w 100%.

Ale to nie zmienia faktu, ze jesli komus jest z czyms w zwiazku nie po drodze, cos go meczy to sie o tym z partnerem rozmawia i na koniec jesli te rozmowy do niczego nie prowadza, sygnalizuje, ze jest zle. Z opisu autorki wynikalo, ze ten pan byl calkiem happy i zadowolony z all inclusive az mu sie nowa i atrakcyjniejsza przyjaciolka napatoczyla. To nie jest wina autorki, ze zachowal sie jak skonczony cham. Bylo mu zle, za ciasno, za dobrze, za jakos jeszcze? - mogl powiedziec, mogl probowac zmian, mogl wreszcie oznajmic, ze takiego zwiazku nie chce bo to, to to.
A nie wrocic z informacja: honey, I am home i mam nowa kobiete a Ty jestes mi juz zbedna. Tak sie zwyczajnie nie postepuje wobec nikogo.

Jak juz pisalam wczesniej, moja niezwykle asertywna kuzynke jej prawie maz zostawil na kilka dni przed slubem z kartka - za dobrze gotujesz. Wczesniej wszystko zarl i nie narzekal.

ja nie oceniam Mussu  z pozycji: winny - niewinny, winna-niewinna.

Krukruki poprosila o pomoc. Jak dla mnie pomocne jest /byloby, gdyby zdala sobie sprawe w przyszlych zwiazkach co lezy u podstaw takiego jej pojmowania swiata . I nad tym pracowala.
Wedlug mnie rozwazania, czy zrobil zle czy dobrze, moralnie czy niemoralnie nic jej nie dadza i nie posunie sie ani o krok dalej, bo ciagle bedzie zatrzymywala sie na NIM.Dlatego skupilabym sie na SWOIM rozwoju a nie na rozpatrywaniu co mi zrobil, jaka krzywde etc.

134 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-12-20 12:06:29)

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
krukruki napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

jakies refleksje ??

Zdecydowanie, to o czym pisałam wcześniej...nikt po prostu ni jest w stanie udźwignąć tego...tego, że jest się dla drugiego człowieka wszystkim, że ten ktoś się w nim zatracił. Ja, tak mi się wydaje, nie byłabym w stanie tego udźwignąć.

to teraz tylko naucz sie jak zrobic, by juz nigdy nikogo tak nie osaczac.
Wspominalas o psychologach, ktorzy nic nie pomogli...
Bo oni nie maja czarodziejskiej rozdzki. Sama "musisz" na to pozwolic, sama "musisz" dac sobie pomoc, sama musisz CHCIEC z tego bagna wyjsc. Oni tylko pokazuja droge.
Jak Ty blokujesz swoje chcenie, to moga na glowie stawac -nic nie pomoga.
Bedziesz sie smiala krukruki, ale dam Ci taki przyklad: byly czasy , ze wyrzucalam ciasto razem z forma do kosza :-)))))
bo nie umialam piec. A przepis byl swietny ! sprawdzony.
Moglabym szukac winy w ciotkach, kolezankach(ktore mi ten przepis daly ) i powiedziec sobie : do doopy! wiecej nie upieke nic !one winne bo taki ehm...kijowy przepis daly !
:-)))

do czego zmierzam
zawsze i w kazdej sytuacji zyciowej mozna szukac winny w innych , albo zaczac szukac rozwiazania.

Zeby dojsc do zrodla-trzeba isc pod prad :-)))

135

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
pomaranczowa 1 napisał/a:

Wedlug mnie rozwazania, czy zrobil zle czy dobrze, moralnie czy niemoralnie nic jej nie dadza i nie posunie sie ani o krok dalej, bo ciagle bedzie zatrzymywala sie na NIM.Dlatego skupilabym sie na SWOIM rozwoju a nie na rozpatrywaniu co mi zrobil, jaka krzywde ect.

I tak i nie. Owszem, autorka ma dluga droge w samorozwoju ale uswiadomienie sobie, ze nie musi cala wina o rozpad obardczac tylko siebie tez jest pomocne. Mnie chodzi o to aby zdjela swojego eks z piedestalu i zobaczyla, ze ideal tez moze siegnac dna. Moze to nauczy ja dystansu w przyszlych zwiazkach?

136

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Wedlug mnie rozwazania, czy zrobil zle czy dobrze, moralnie czy niemoralnie nic jej nie dadza i nie posunie sie ani o krok dalej, bo ciagle bedzie zatrzymywala sie na NIM.Dlatego skupilabym sie na SWOIM rozwoju a nie na rozpatrywaniu co mi zrobil, jaka krzywde ect.

I tak i nie. Owszem, autorka ma dluga droge w samorozwoju ale uswiadomienie sobie, ze nie musi cala wina o rozpad obardczac tylko siebie tez jest pomocne. Mnie chodzi o to aby zdjela swojego eks z piedestalu i zobaczyla, ze ideal tez moze siegnac dna. Moze to nauczy ja dystansu w przyszlych zwiazkach?

to na pewno tez nalezy do "przerobienia " tego calego marazmu-zobaczyc, ze to tylko czlowiek. Zaden ideal.Na pewno !

137

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
krukruki napisał/a:
Żyję po swojemu napisał/a:

(...)Jednak, gdy facet widzi niezadowoloną z życia, płaczącą, panikującą irracjonalnie się zachowującą kobietę to może go to męczyć. A gdy taki stan trwa długo to wówczas zazwyczaj pojawia się ktoś, kto okazuje się być silny psychicznie, mocno stąpający po ziemi. Wówczas facet zaczyna się interesować tym kimś innym. Gdyż naprawdę niejednokrotnie lepiej się rozmawia z kimś, kto może wnieść coś w nasze życie.

Wiesz, tylko mój stan wynikał w jakimś stopniu z choroby-on o tym wiedział...nie chciałam zachorować, nikomu tego nie życzę, bo to było straszne doświadczenie...Czy to, że zachorujemy, skreśla nas?

Rozumiem. Jednak choroba zazwyczaj ma to do siebie, że przemija. I jeżeli Twoje zachowanie było spowodowane chorobą to mniemam, że partner o tym wiedział. I w tej sytuacji może nie był wstanie/nie chciał być z Tobą gdyż było to dla niego za trudne/ przerastało go.

krukruki napisał/a:
Żyję po swojemu napisał/a:

Ja na przykład wolałbym by moja partnerka. Nie poświęcała się dla w/w prac. Bo te rzeczy możemy zrobić wspólnie lub mogę to zrobić sam. Natomiast wolałbym by moja partnerka wolała wyjść ze mną na spacer czy też np.: poszerzała swoja wiedzę z zakresu jej pasji.

A co, jeżeli faceta ciągle nie ma w domu i uważa, że prace domowe powinna wykonywać kobieta? Wystawałam o 6:30, robiłam śniadanie, wychodziłam z psem, na 8 szłam do pracy. Po pracy, po 16:00, wychodziłam z psem na dłuższy spacer. Wracałam około 17:00. Posprzątałam (sierść) i coś ugotowałam. Wychodziłam z psem ok 19:00, tak by spotkać się po drodze z narzeczonym wracającym z pracy. Wracaliśmy do domu. Wtedy była pora na 1)poprasowanie, 2)porobienie czegoś w domu, etc. etc. Ok. 21-22:00 padałam na twarz. Kiedy te pasje, jeżeli on nie pomaga?

Myślę, że każdego z nas coś cieszy, interesuje, lubi coś robić, co nam daje radość. Więc myślę, że Ty też masz coś takiego. Codziennie chyba nikt nie robi prania a nie prasuje. A nawet, jeżeli by tak było to można by zawalić w jednym dniu pranie/ prasowanie ( chyba partner nie miał jednej koszuli czy Ty bluzki) nic by się nie stało. Latem, o 19-stej jest widno, więc nic nie stało na przeszkodzie by wyjść np. na spacer ( powołuje się na spacer, bo ja lubiłem spacerować) lub w inny sposób spędzić czas z partnerem poza domem.

krukruki napisał/a:
Żyję po swojemu napisał/a:

W sytuacji, gdy już kobieta zaczyna panikować z powodu, że partner ją zostawi to już zapala się światełko facetowi. To jest pierwszy znak, że z tego związku nic nie będzie. To oznacza bynajmniej dla mnie, że kobieta nie ma swojej godności. Możemy spokojnie porozmawiać, może mi kobieta powiedzieć, czego się boi, co ją niepokoi. Ale w momencie, gdy zaczyna histeryzować, snuć domysły to już za dużo.

Bez powodu? Nocne sms-y, późne powroty do domu, oschłość, odpychanie, zahasłowanie komórki, komputera, totalne odsunięcie od swoich znajomych z pracy? Bez powodu?

Nie powiedziałem, że bez powodu. Jednak, jeżeli już pojawiły się w/w symptomy to według mnie już było za późno nawet na rozmowę o histerii nie wspomnę.

138

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
pomaranczowa 1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Wedlug mnie rozwazania, czy zrobil zle czy dobrze, moralnie czy niemoralnie nic jej nie dadza i nie posunie sie ani o krok dalej, bo ciagle bedzie zatrzymywala sie na NIM.Dlatego skupilabym sie na SWOIM rozwoju a nie na rozpatrywaniu co mi zrobil, jaka krzywde ect.

I tak i nie. Owszem, autorka ma dluga droge w samorozwoju ale uswiadomienie sobie, ze nie musi cala wina o rozpad obardczac tylko siebie tez jest pomocne. Mnie chodzi o to aby zdjela swojego eks z piedestalu i zobaczyla, ze ideal tez moze siegnac dna. Moze to nauczy ja dystansu w przyszlych zwiazkach?

to na pewno tez nalezy do "przerobienia " tego calego marazmu-zobaczyc, ze to tylko czlowiek. Zaden ideal.Na pewno !

I tutaj zaczyna się pewna ambiwalencja uczuć: bo z jednej strony, mam poczucie, że zachował się nie tak, że tak się nie robi, a na pewno nie robi się tego przyjacielowi...bo byłam jego przyjacielem i jego...hmmm...rodziną? I mam żal, czuję się upokorzona, bo żadna z kobiet nie chciałaby być zdradzana tak, jak ja byłam, a na koniec dowiedzieć się, że "byłem z tobą z litości". To jest strasznie upokarzające i mam o nim niezbyt dobre zdanie...
A z drugiej...kiedyś był najcudowniejszym, najukochańszym, najlepszym mężczyzną na świecie...przez pierwsze lata naszego związku to on mnie osaczał, on był ciągle przy mnie, ciągle, ciągle, ciągle...ciągle mówiił, ze kocha, ciągle przytulał, ciągle całował...brakuje mi tego...i tęsknię za tamtym nim. Bo był wspaniały.

139

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
krukruki napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

I tak i nie. Owszem, autorka ma dluga droge w samorozwoju ale uswiadomienie sobie, ze nie musi cala wina o rozpad obardczac tylko siebie tez jest pomocne. Mnie chodzi o to aby zdjela swojego eks z piedestalu i zobaczyla, ze ideal tez moze siegnac dna. Moze to nauczy ja dystansu w przyszlych zwiazkach?

to na pewno tez nalezy do "przerobienia " tego calego marazmu-zobaczyc, ze to tylko czlowiek. Zaden ideal.Na pewno !

I tutaj zaczyna się pewna ambiwalencja uczuć: bo z jednej strony, mam poczucie, że zachował się nie tak, że tak się nie robi, a na pewno nie robi się tego przyjacielowi...bo byłam jego przyjacielem i jego...hmmm...rodziną? I mam żal, czuję się upokorzona, bo żadna z kobiet nie chciałaby być zdradzana tak, jak ja byłam, a na koniec dowiedzieć się, że "byłem z tobą z litości". To jest strasznie upokarzające i mam o nim niezbyt dobre zdanie...
A z drugiej...kiedyś był najcudowniejszym, najukochańszym, najlepszym mężczyzną na świecie...przez pierwsze lata naszego związku to on mnie osaczał, on był ciągle przy mnie, ciągle, ciągle, ciągle...ciągle mówiił, ze kocha, ciągle przytulał, ciągle całował...brakuje mi tego...i tęsknię za tamtym nim. Bo był wspaniały.

rozumiem.
Ale zycie jest pelne ambiwalencji...

widzisz tylko jego jasna strone.Tej ciemnej nie chcesz przyjac do wiadomosci, bo "lepiej " Ci z ta dobra
zyc/wytrzymac.

140

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
Żyję po swojemu napisał/a:

Rozumiem. Jednak choroba zazwyczaj ma to do siebie, że przemija. I jeżeli Twoje zachowanie było spowodowane chorobą to mniemam, że partner o tym wiedział. I w tej sytuacji może nie był wstanie/nie chciał być z Tobą gdyż było to dla niego za trudne/ przerastało go.

Jak może go przerosnąć choroba? JAK? gdyby, tfu, tfu, stracił obydwie nogi, to sprzedałabym ostatnią koszulę, żeby polepszyć jego jakość życia, na plecach swoich gotowa byłabym go nosić....

Żyję po swojemu napisał/a:

Myślę, że każdego z nas coś cieszy, interesuje, lubi coś robić, co nam daje radość. Więc myślę, że Ty też masz coś takiego. Codziennie chyba nikt nie robi prania a nie prasuje. A nawet, jeżeli by tak było to można by zawalić w jednym dniu pranie/ prasowanie ( chyba partner nie miał jednej koszuli czy Ty bluzki) nic by się nie stało. Latem, o 19-stej jest widno, więc nic nie stało na przeszkodzie by wyjść np. na spacer ( powołuje się na spacer, bo ja lubiłem spacerować) lub w inny sposób spędzić czas z partnerem poza domem.

Oczywiście, tylko on nic nie chciał robić, bo mówił, że jest zmęczony po pracy. Chciał tylko włączyć film i pogapić się w ekran, bo ma bardzo wyczerpującą psychicznie pracę, tak więc wieczorami nie chciał nic robić. Chyba, że jeździć na kurs salsy, na który nas zapisał (bo jego kochanka tańczy salsę, więc postanowił, że my też pójdziemy - jeszcze wtedy nie wiedziałam, ze kochanka, raczej się domyślałam)


Żyję po swojemu napisał/a:

Nie powiedziałem, że bez powodu. Jednak, jeżeli już pojawiły się w/w symptomy to według mnie już było za późno nawet na rozmowę o histerii nie wspomnę.

Tylko dlaczego przez tyle miesięcy kłamał? Ja pytałam, błagałam o prawdę, bo nie mogłam już tego znieść. Kłamał w żywe oczy. Mówił, że za bardzo mnie szanuje, żeby zacząć nowy związek nie zakończając  uprzednio poprzedniego. A zaczął. Czy mężczyzna po kilku miesiącach randek może stwierdzić, że to co czuje to prawdziwa miłość? Że to co czuje do mnie to nie miłość, tylko przywiązanie i litość? Proszę, odpowiedz mi, jak to jest wszystko możliwe...

141

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Zajmowanie się przyczynami zachowania drugiej osoby skutecznie odwraca uwagę od własnej osoby i motywów własnego postępowania i utrudnia/uniemożliwia pracę nad sobą.

142

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
Wielokropek napisał/a:

Zajmowanie się przyczynami zachowania drugiej osoby skutecznie odwraca uwagę od własnej osoby i motywów własnego postępowania i utrudnia/uniemożliwia pracę nad sobą.

Dokładnie tak smile Wystarczy zająć się swoimi zachowaniami w myśl zasady - nie ma kata bez ofiary. Myślę, że @krukruki potrzebuje jeszcze trochę czasu na wyrzucenie z siebie niektórych myśli i emocji co jest całkowicie zdrowym zachowaniem smile

143

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Ja mama takie zdanie, że należy uwzględnić to, że nie wszyscy ludzie zachowają się dokładnie tak jak my. Ty być go nosiła na plecach gdyby nie miał nóg. A on zawinął się gdy Ty miałaś załamanie. To, że Ty tak postrzegasz świat nie oznacza, że inni też.
Piszesz, że: Chyba jeździć na kurs salsy, na który nas zapisał, (bo jego kochanka tańczy salsę, więc postanowił, że my też pójdziemy. To był moment, w którym należało się zastanowić, dlaczego tak jest.
Myślę, że kłamał, bo sam nie wiedział, co zrobić/, kogo wybrać. A może po prostu grał na czas by pewne sprawy mu się wyklarowały. Trudno gdybać na ten temat. Ja tego nie wiem. Bo jestem konkretny i jeżeli mi coś nie odpowiada to staram się o tym rozmawiać. Jak to nie przynosi rezultatu to zamykam za sobą raz na zawsze drzwi. Tak też było w moim małżeństwie. A gdy ex na moje oświadczenie, że składam pozew o rozwód zaczęła się irracjonalnie zachowywać ( szantaż, płacz, błaganie, potem oczernianie mnie). To sprawiło, że z każdym takim jej zachowane bardziej się utwierdzałem w tym, że dobra decyzje podjadam. Trudno poradzić Ci coś mądrego. Wydaje się, że w tym przypadku najlepsze będzie czas i wyciągnięcie wniosków. A życie stanie się lepsze.

144

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...
krukruki napisał/a:
Żyję po swojemu napisał/a:

Rozumiem. Jednak choroba zazwyczaj ma to do siebie, że przemija. I jeżeli Twoje zachowanie było spowodowane chorobą to mniemam, że partner o tym wiedział. I w tej sytuacji może nie był wstanie/nie chciał być z Tobą gdyż było to dla niego za trudne/ przerastało go.

Jak może go przerosnąć choroba? JAK? gdyby, tfu, tfu, stracił obydwie nogi, to sprzedałabym ostatnią koszulę, żeby polepszyć jego jakość życia, na plecach swoich gotowa byłabym go nosić....

Żyję po swojemu napisał/a:

Myślę, że każdego z nas coś cieszy, interesuje, lubi coś robić, co nam daje radość. Więc myślę, że Ty też masz coś takiego. Codziennie chyba nikt nie robi prania a nie prasuje. A nawet, jeżeli by tak było to można by zawalić w jednym dniu pranie/ prasowanie ( chyba partner nie miał jednej koszuli czy Ty bluzki) nic by się nie stało. Latem, o 19-stej jest widno, więc nic nie stało na przeszkodzie by wyjść np. na spacer ( powołuje się na spacer, bo ja lubiłem spacerować) lub w inny sposób spędzić czas z partnerem poza domem.

Oczywiście, tylko on nic nie chciał robić, bo mówił, że jest zmęczony po pracy. Chciał tylko włączyć film i pogapić się w ekran, bo ma bardzo wyczerpującą psychicznie pracę, tak więc wieczorami nie chciał nic robić. Chyba, że jeździć na kurs salsy, na który nas zapisał (bo jego kochanka tańczy salsę, więc postanowił, że my też pójdziemy - jeszcze wtedy nie wiedziałam, ze kochanka, raczej się domyślałam)


Żyję po swojemu napisał/a:

Nie powiedziałem, że bez powodu. Jednak, jeżeli już pojawiły się w/w symptomy to według mnie już było za późno nawet na rozmowę o histerii nie wspomnę.

Tylko dlaczego przez tyle miesięcy kłamał? Ja pytałam, błagałam o prawdę, bo nie mogłam już tego znieść. Kłamał w żywe oczy. Mówił, że za bardzo mnie szanuje, żeby zacząć nowy związek nie zakończając  uprzednio poprzedniego. A zaczął. Czy mężczyzna po kilku miesiącach randek może stwierdzić, że to co czuje to prawdziwa miłość? Że to co czuje do mnie to nie miłość, tylko przywiązanie i litość? Proszę, odpowiedz mi, jak to jest wszystko możliwe...

Kłamał bo był tchórzem i tak zadużył
się w tym kłamstwie że już nie był w stanie z tego wybrnąc

145

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

"Kobiety, może niech moja historia będzie dla kogoś przestrogą...może któraś z Was, będzie potrafiła wyjaśnić mi to, co się stało...." - mi się wydaje, że dobrze wiesz, co się stało.


"Biorę winę na siebie, bo nie sprostałam jego wyobrażeniom o kobiecie, z którą chciałoby się przeżyć życie...opowiedział mi o swojej "nowej miłości", cyt: "jest piękna, mądra, ambitna, seksowna, potrafi wiele rzeczy, mamy milion wspólnych tematów (przez pierwsze dwa lata naszego związku tez nie mogliśmy się nagadać...), umie piec ciasta, zna się na motoryzacji, umie pięknie tańczyć, etc., etc." tym samym pokazując mi, że ja taka nie jestem...i to jest moja wina, niczyja inna.. " - napiszę to, co inni - ona jest po prostu "nowa". w rzeczywistości może być o wiele gorsza od Ciebie i to pod wieloma względami, ale on "zauroczony" tego nie widzi. jeszcze:).

"Boję się tylko, że już nigdy nikogo tak nie pokocham...że pokocham inaczej, że będzie to miłość taka...niepełna, wybrakowana...taka...taka nie moja...że już nigdy w życiu nie poczuję tego co czułam. Że przegrałam życie, które tylko jedno jest nam dane. Ja potrzebuję  kochać, a co, jeżeli już tak nie pokocham? tak strasznie się tego boję...." - nie martw się, z czasem pokochasz na nowo, wejdziesz na ten wątek i będziesz się śmiać do monitora.


Twój wątek śledzę od samego początku i różne emocje we mnie on wywołuje. Na początku konsolidowałam się z Tobą, Twoimi odczuciami. W dodatku też cierpię na pewien rodzaj nerwicy lękowej, na szczęście ona sama ustępuje. Przede wszystkim musisz chcieć dopuścić do siebie pewne rzeczy - to kim jesteś, jaka jesteś, to na co chorujesz i wyleczyć się z tego. Bo uwierz mi, żaden facet, nawet ten najbardziej kochający, może nie wytrzymać takich "napadów" (wiem coś o tym).

I właśnie im więcej Twych postów czytam, to odnoszę wrażenie że jesteś strasznie "nabuzowana". Post ma już kilka dni, wydarzenia też i Twój niepokój powinien powoli gasnąć. Domyślam się, sama wiem też, jak to jest - utworzyłaś w tym związku bazę "siebie" - podstawę swego bytu i nagle ta podstawa runęła. Ale z tego co zrozumiałam - pracujesz, masz swoje życie. Zajmij się sobą. Wiem, paraliż ze strachu przed samotnością, przed tym że znów zostaniemy oszukani jest wszechogarniający i też go doświadczam. Ale nie myśl o tym póki co. Po prostu zajmij się sobą.

Wszyscy w tym wątku chcemy Ci jakoś pomóc, mamy swoje pobudki, każdy inne zapewne. Ale przyznam, że kole mnie już w oczy, to co piszesz. Uspokój się. Zajmij się czymś. Ogarnij się !!!
Ten facet prędzej czy później dostanie za swoje, lecz swoją nerwicę, i idź do przodu !!!

On nie wróci, teraz bzyka tamtą, mówiąc już tak wprost o jego podejściu i pogódź się z tym, spraw by Twe lęki znalazły ujście, rozmawiaj z ludźmi, ale przede wszystkim na tematy niedotyczące JEGO, tylko CIEBIE.

146

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Kochani! Dziękuję za wszystkie słowa! Dziękuję za czas i Wasze zaangażowanie. Shadzara ma rację - znam odpowiedź na swoje pytania...chyba tliła się we mnie nadzieja, że ktoś po prostu zaprzeczy temu, wytłumaczy w jakiś "łaskawszy" dla mnie sposób, ale tak się chyba nie da...chyba pora zmierzyć się z prawdą i zebrać się do kupy. Nie kocha, nie wróci, on w takiej wersji nie jest tym, czego chcę. Życzę Wam wszystkim wspaniałych Świąt, miłości, ciepła, spokoju i zrozumienia. Obyśmy zawsze pamiętali o swoim człowieczeństwie...

147

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Co niektorzy pisali ci o tym ale tam .najwazniejsze ze dostrzeglas w czym problem.

148

Odp: Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Krukruki co u Ciebie? Jak święta? Dochodzisz powoli do siebie?
Ciepłe myśli przesyłam smile

Posty [ 131 do 149 z 149 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyrzucił na śmietnik jak znoszony łach...błagam, pomóżcie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026