nightwatcher napisał/a:Tja, Iceni, zapewne również biedactwo anemii się nabawiłaś na tym okropnym wegetarianizmie.
Można wiedzieć jak wyglądała twoja dieta?
Nie, anemii się jeszcze nie nabawiłam : )))
Za to rozregulował mi się okres - tzn z 29-28 dni cykl mi się skrócił do 21-22 dni. I nie była to wina choroby, a własnie diety, bo po zwiększeniu ilości białka i ŻADNEJ innej modyfikacji okres mi wrócił do normy w kolejnym cyklu i tak jest do dziś
A jak wyglądała moja dieta? Jadłam wszystko to, co jest zalecane w diecie wege - właściwie wszystkie kasze - od tych popularnych do tych mniej znanych, mnóstwo nasion strączkowych - a ponieważ kilka metrów od mojej pracy jest sklep ze zdrową żywnością z całego świata nie miałam tez problemu z zakupem amarantusa, komosy, ciecierzycy, wszelkich odmian soczewicy, orzechów, i wszelkich innych nasion.
Pilnowałam, żeby wszystko ze sobą mieszać, uzupełniać np zboże fasolą czy fasole orzechami, mnóoooostwo warzyw jadłam na surowo (zawsze tak robiłam - zjedzenie buraka ćwikłowego na surowo, kapusty, papryki itp nigdy dla mnie problemem nie było)
Mleko stosowałam tylko do kawy - innej nie lubię, czasem stosowałam śmietanę do zabielania zup oraz czasami jadałam żółty ser i jajka jako dodatek do ciasta - samych jajek - np jajecznicy nie jadałam.
Mam kiełkownicę i mnóstwo z tych nasionek jadałam również w postaci kiełków 
I co? I wcale nie czułam sie rewelacyjnie. Oczywiście na początku było fajnie - pierwsze trzy lata przeszły bez problemu - potem dopiero zaczęły się schody - skóra wcale nie była ładniejsza, było mi często zimno, znowu zaczęłam się przeziębiać, często bywałam głodna - nie byłam w stanie najeść się samymi warzywami - mogłam zjeść miskę surówki, mieć wypchany żołądek i czuć się głodna. za to jak zaczęłam zwiększać kaloryczność potraw to automatycznie zaczęłam tyć - więc miałam do wyboru - albo jeśc normalnie i czuć się głodna i zmarznięta, albo jeść więcej i tyć.
Więc pewnego dnia się wkurzyłam i rzuciłam cały ten wegetarianizm w diabły, a żeby było ciekawiej przestawiłam się na dietę Kwaśniewskiego - tak ze skrajności w skrajność
Zajadałam się jajkami, rybami, i czerwonym mięsem - i nagle poczułam się świetnie - silna, zdrowa, powrócił mi i dobry nastrój i energia
i jakoś do dziś czuję się świetnie jedząc mięso 
A skórę mam nadal ładniejsza niż na diecie wege 