nightwatcher napisał/a:No i co z tego? Przekonujesz mnie do czegoś? Mam z tobą dyskutować 3 tygodnie czy co? A jedz padlinę, obojętnie jak ją zdobędziesz, nie zapomnij zaopatrzyć się w leki na zatwardzenie, to zalega w jelitach czasem kilka tygodni.
Kolejny unik i kolejny epitet? Wytłumaczę Ci zatem. Człowiek i jego praprzodkowie oraz różni pokrewni mu z ssaków naczelnych jest zwierzęciem wszystkożernym z podstawą diety w postaci roślin. Człowiek i reszta tej czeredy wcinał inne zwierzątka, bo była to najskuteczniejsza i najszybsza możliwość zdobycia wysokokalorycznego i białkowego pożywienia wraz z całym arsenałem przeróżnych minerałów i witamin. Dzisiejsze błędy żywieniowe polegają na tym, że człowiek, który nie musi się starać aby mięso zdobyć zażera się produktami odzwierzęcymi. Człowiek jeszcze 100-200 lat temu po pierwsze musiał się więcej ruszać, po drugie wcale nie miał łatwego dostępu do mięsa. Gros diety człowieka powinny stanowić produkty roślinne i z tym nikt nie walczy chyba, że w Twoich urojeniach. Jeśli ktoś chce żywić się tylko roślinami, to też jego wola i nikt mu mięsa na siłę w przełyk nie wciska. Większość ludzi na świecie jednak chce lub musi jeść również białko zwierzęce, o zgrozo najczęściej w postaci łapanego czy hodowanego robactwa. Dzisiejszy wegetarianizm jest w dużej mierze kaprysem dobrobytu. Całe pokolenia ludzi pracowały nad udoskonaleniem metod produkcji żywności, której w tzw. I świecie jest już tyle, że się ją całymi setkami tysięcy ton po prostu marnuje. Dziś człowiek, który ma wrażliwą duszyczkę na kwestie życia zwierzątek może sobie chodzić od sklepu do sklepu i kupować produkty roślinne jakie tylko zechce. Bo oczywiście ilu z nich samemu obsiewa i uprawia swoje pola? Ilu z tych wegetarian w ogóle ma pojęcie co to chłopski głód na przednówku i z czego wynikał. Nie ważne.
Ja jak pisałem mięsko lubię ale widzisz, podstawą mojej diety są pokarmy roślinne. Ba, mogę długo nie jeść mięsa, bo nie mam jakiegoś ciśnienia, że dzień bez mięsa jest dniem straconym. Mogę cały tydzień wcinać pierogi, naleśniki, placki ziemniaczane i inne takie, bo je lubię. A potem zjem sobie schabowego albo tatara, bo też go lubię. Ty możesz sobie na to krzyczeć padlina jeśli taka Twoja wola. Tak na marginesie, mojemu 9-letniemu synowi mało oczy ostatnio nie wylazły na widok tatara i zaczął wołać - tata, ja też chcę! No i zjadł, a właściwie pożarł mi całego jednego tatara i jeszcze chciał.
A jeśli chodzi o moje kupki, to o dziwo wychodzą regularnie z precyzją szwajcarskiego zegarka i bez żadnego problemu. Zgagi nie miałem chyba nigdy. Jeśli chodzi o długowieczność, no cóż. Można żyć długo bez uciech ale po co komu takie życie? Ja tam wolę posmakować dobrego trunku, dobrej kobiety, dobrego papieroska, dobrego żarcia, a nie żałować będąc świetnie wyglądającym 90-latkiem, że przeżyłem życie tylko nie wiadomo po co...