Podoba mi się jeszcze, że chłopak mówi, że żadnego ze związków nie żałuje, bo był szczęśliwy. Myślę, że to dobrze o nim świadczy.
Zastanawiam się jak zachęcić chłopaka żeby rzucił palenie
. Ale cóż, musi sam z siebie to zrobić.
Podobne tematy
Wydaje mi się, że to nie świadczy o nim źle. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to by mogła być oznaka poważnego traktowania - zobacz, jakie krążą opinie na ten temat (że źle, że brak klasy, że nie powinno się mówić), a on i tak postawił na szczerość. Na początku związku przez jakiś czas mógłby ukrywać swoją "związkową" przeszłość, ale w dłuższym związku? Milknąć na każdą wzmiankę o byłych?
Zacznijmy od tego, że facet musiałby mnie czymś zaintrygować, żebym chciała być z nim. Bez odrobiny tajemniczości to się raczej nie uda
canufeelit napisał/a:rosalinda08 napisał/a:Kochani jakie wady u faceta są u Was nie do przyjęcia? czego byście nie zaakceptowały?A np palenie papierosów przeszkadza wam?
I jeszcze jedno pytanko: Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić? czy uważacie, że nie ma w tym nic złego? Są osoby, które twierdzą, że taki facet co opowiada o byłych to facet bez klasy, że i o obecnej będzie mówił, ale mnie się wydaje, że wszystko zależy od kontekstu w jakim mówi o tym wszystkim.Dzięki z góry za odpowiedzi.Tak długo jak jestem zakochana po uszy papierosy jestem w stanie zaakceptować mimo iż sama bardzo nie lubię.
Facet, który opowiada te rzeczy wiele straciłby w moich oczach...kocham tajemniczość i uważam, że dodaje facetom uroku.Ale na tyle by stracił, że byś chciała zakończyć znajomość? czy jednak byś kontynuowała?
Dzięki za fajne odpowiedzi wszystkim i jeszcze liczę na jakieś, remi - uśmiałam się
Pozdrawiam Was ciepło
)
Jako facet może uchylę rąbka tajemnicy jak to jest po "tej drugiej stronie" w jednej z poruszonych kwestii. Mianowicie:
Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić?
Nie. Faceci mówią to aby zazwyczaj podnieść notowania u kobiet. Ja sam osobiście o byłych jeśli mówię to albo dobrze albo wcale. Natomiast prawdą jest, że kobiety są ciekawskie i wypytują. Nie zgodzę się z tym, że facet opowiadający o byłych to facet bez klasy. Zazwyczaj jak to mówimy to mamy przed oczami wysublimowanego buchaja
, który na wakacjach ma minimum 5 przygodnych partnerek i niczym dominujący pawian rozpowiada to na lewo i prawo. Drobie Panie - nie wszyscy tacy jesteśmy ![]()
Jako facet może uchylę rąbka tajemnicy jak to jest po "tej drugiej stronie" w jednej z poruszonych kwestii. Mianowicie:
rosalinda08 napisał/a:Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić?
Nie. Faceci mówią to aby zazwyczaj podnieść notowania u kobiet. Ja sam osobiście o byłych jeśli mówię to albo dobrze albo wcale. Natomiast prawdą jest, że kobiety są ciekawskie i wypytują. Nie zgodzę się z tym, że facet opowiadający o byłych to facet bez klasy. Zazwyczaj jak to mówimy to mamy przed oczami wysublimowanego buchaja
, który na wakacjach ma minimum 5 przygodnych partnerek i niczym dominujący pawian rozpowiada to na lewo i prawo. Drobie Panie - nie wszyscy tacy jesteśmy
Hehe dzięki Janek za tę parę cennych wzmianek ![]()
Pozdrówki
))
Hmmm, mi najbardziej przeszkadza, gdy facet jest mało męski. Ale też gdy jest za bardzo "męski". Ciągle się przechwala i robi z siebie nie wiadomo kogo. Właśnie takiego pawiana, o którym wspomniał użytkownik wyżej.
Facet powinien być stonowany, ale jednocześnie mieć ogień w oczach. Mieć wartości, które wyznaje i mieć nad wszystkim kontrolę. Takiego właśnie trafiłam ![]()
Kiedy zaczęłam spotykać się z moim chłopakiem (wtedy jeszcze nie byliśmy razem) byliśmy na etapie poznawania się, początków randkowania. Było ciepłe lato , teraz już jesteśmy ze sobą pół roku i zauważyłam , że zimą Jego skóra jest strasznie wysuszona. Wyznał mi, że od dziecka miał poważne problemy ze skórą, leczył się , ale nic nie pomagało. Teraz jest uczulony na wodę, która jest w moim mieście, wygląda koszmarnie, czerwone krosty, z których leje się ropa , na twarzy i na ciele.
Wybiera się po raz kolejny do lekarza. Wygląda to obrzydliwie.
Czy któraś z was ma podobne problemy z chłopakiem?
Czy również wzbudza w Was to taką niechęć?
Czy nie przeszkadzałaby Wam taka sytuacja w związku ??
Co gdybyście się zorientowały o chorobach skórnych chłopaka? Czy to by miało wpływ na Wasz związek ? albo nawet doprowadziło do Jego rozpadu?
Ja choruje na AZS ale mojej partnerce praktycznie to nie przeszkadza, choć bywają okresy (jesienią i zima się nasila) gdy kiepsko wyglądam. Choroba dotknęła głównie twarzy, choć ciało też cierpi ale na to jakoś nie zwraca się uwagi.
Prawda jest taka, że jak się kogoś kocha to to nie przeszkadza aż tak bardzo...a przy dobrej pielęgnacji choroba jest do zniesienia. Uroda jak uroda, wszystko kiedyś i tak przeminie, a moja partnerka jest naprawdę świetnym przykładem tego że nawet piękne kobiety potrafią zaakceptować faceta "nieidealnego."
Chłopak się leczy, czy olał całkiem chorobe?
74 2015-01-06 17:51:22 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-01-06 18:38:30)
Rosalindo, choroba chłopaka to nie jest "problem z chłopakiem", nie jest to też "problem w związku".
Choroba to choroba, leczy się ją. Jeśli nie da się całkowicie wyleczyć, to akceptuje się bądz nie.
Chłopaka też albo się kocha albo nie.
A Ty kochasz swojego chłopaka czy nie?
Jeśli kochasz to wspieraj i nakłaniaj do leczenia.
Jeśli nie kochasz go na tyle aby zaakceptować jego wady, to zostaw go.
Z pewnością sama też nie chciałabyś doznać od swojego partnera "obrzydzenia" z powodów od Ciebie niezależnych, prawda?
Skoro nie jesteś w stanie zaakceptować jego i tego wszystkiego co go dotyczy również choroby to marnie widzę szansę na udany związek. Jeśli się kogoś kocha to również kocha się jego słabości. Jeśli czujesz niechęć lub co gorsza wstręt- to zostaw Go i nie psuj życia Jemu i sobie.
Pamiętaj jednak, że życie to nie bajka...
Dzięki wielkie Kochani za to, że stawiacie mnie na nogi . Ostatnio miałam sporo problemów , stąd i wątpliwości dotyczące moich uczuć, ale mam nadzieję, że jestem już na dobrej drodzem by wrócić do siebie. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ SERDECZNIE !
Przyłączam się do powyższej opinii - jak kochasz to kochaj ![]()
Co do wysuszonej skóry, to problem wynika z kaloryferów i niskiej wilgotności powietrza w domu. I gdyby to było tylko to, to należałoby się zaopatrzyć w odpowiedni krem natłuszczający i nawilżający skórę, ale oczywiście z jak najmniejszą ilością dodatków. Świetne byłyby kosmetyki z serii Emolium, zarówno krem jak i plyn z emolientami do kąpieli. To bardzo pomaga.
Ale skoro chłopak ma problemy również z samą jakością skóry, to zdecydowanie LEKARZ!
Badania hormonalne i tego typu sprawy.
I na pewno można sobie z tym poradzić ![]()
Pomóż mu z tym.
Widzisz autorko, teoretycznie kazdy Ci powie ze powinnac pomoc, ze to nic takiego, itp. Ale to tez kwestia wyboru, kwestia tego na ile to jest milosc i na ile ona determinuje mozliwosc zycia z kims, ktory ma jakas wade, czy ja akceptujemy czy nie. Powinnas do tego podejsc swiadomie. Bo tak samo ludzie sie kieruja tylko odwrotnie wybierajac na parnerow ludzi bogatych, gdzie milosc jest tylko dodatkiem. Dlatego w takim przypadku podstawowym pytaniem, ktore musisz sobie zadac to co Cie laczy z chlopakiem, jak wygladaja wasze relacje, co mozna zbudowac, czy chcesz, czy sie w tym dobrze czujesz. Decyzja nalezy do Ciebie a nie do otoczenia.
Kobietki Kochane, czy robiłybyście problem z tego, że Wasz facet opowiada dużo o Was swojej rodzinie?
Mój chłopak ma bardzo dobre relacje z rodziną, na początku uważałam za plus , że mówi o mnie, chce przedstawić, ale np mojej siostrze bardzo nie podoba się to. Np wczoraj była taka sytuacja, poszliśmy na obiad do baru i On wybrał jakies mega zestawy a ja miałam ochotę na naleśniki i On stwierdził, że za mało jem, no i dziś mówił, że opowiadał o tym swojej siostrze przez telefon/
Moja siostra twierdzi, że nie powinnam mu o wielu sprawach mówić i że to poważna wada u faceta.
Czy też tak myślicie ? Unikacie takich facetów? ja już nie wiem czemu Ona tak się czepia tego.
A może wg Was lepiej żeby chłopak zbyt wiele nie mówił?
To Waszym zdaniem dziwne,nietaktowne, że mówi o takich szczegółach niby?
Czy to jest powód d niepokoju ?
81 2015-02-23 22:59:09 Ostatnio edytowany przez Sarcia_M (2015-02-23 22:59:44)
Takie pierdoły niech sobie opowiada,oby tylko nie opowiadał o takich sprawach miedzy wami ,nie tylko intymnych ale sa sprawy w zwiazku ktore zostaja miedzy dwojgiem ludzi. Wtedy jakby cos takiego facet powiedzial to bym sie wsciekla
Nie mówi chyba nic złego. W ogóle fajnie, że ma taki dobry kontakt z rodzina i że o tobie myśli.
Dopóki nie opowiada o waszych intymnych sprawach i tajemnicach, to chyba nic złego... Nie wiem. Zawsze możesz powiedzieć, żeby przystopował trochę.
Dzięki ![]()
No właśnie też mi się wydaje, że to nic takiego.
Zarzeka się, że o sprawach intymnych itd nie będzie mówił, ale nie do końca mam pewność, skoro o takich rzeczach mówi , hm zaczęłam właśnie się zastanawiać, ale może lepiej nie podejrzewać niczego.
Moja siostra uważa, że nie powinien o takim czymś nawet mówić co opisałam.
I , że mamusi opowiada o mnie też i ogólnie to takie trochę jest niefajne,
no ale mnie się wydaje, że jednak nie ma co z tego powodu wywoływać kłótni, po prostu porozmawiam z nim jeszcze raz na ten temat, ale zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie go tego oduczyć czy zmusić żeby nic a nic nie mówił na mój temat do bliskich.
Teraz mi się przypomniało, że wspominał też o przeszłości intymnej swoich związków z byłymi.
Np, że zostali przyłapani gdzieś tam przez kogoś
Czy to skreśla u Was takiego faceta ?
Teraz mi się przypomniało, że wspominał też o przeszłości intymnej swoich związków z byłymi.
Np, że zostali przyłapani gdzieś tam przez kogoś
Czy to skreśla u Was takiego faceta ?
Ja mialam pare takich sporów ze swoim facetem ale bylo minelo i nie mysle o tym.. U mnie to go troche przekreslilo ale tylko pod wzgledem myslenia o nim,nie uczuc, chociaz jakby powiedzial cos intymnego o bylych w towarzystwie moim i rodziny to bym sie klocila.. Odebralabym to jako porównanie,zgorszenie..i zalezy co by mowil o bylych,bo jakby je wychwalał to na pewno bym to tak odebrała..
Lepiej kontroluj, czy nie rozpowiada o Waszych bardziej prywatnych sprawach- łóżko, problemy. Niestety ja mam tę przypadłość, że rodzinie mowię o każdej duperelce i nawet naszych intymnych spraw nie omijam (tzn. rodzicom o łóżku nie mówię, ale siostrom tak, one mi też mówią o swoich przygodach z mężami). Długo nie widziałam w tym problemu, dopóki mój ówczesny chłopczyk nie zaczął mnie wypytywać, czy nie zwierzam się z takich rzeczy. Jemu bardzo przeszkadzało to, że prowadzę dziennik, więc co by powiedział na to, że siostry wiedzą gdzie, jak i kiedy się z nim zabawiałam. Chyba nie wypada mówić o takich sprawach.
Nie, nie porównywał ich ze mną i nie mówił tego w towarzystwie nikogo.
Wczoraj rozmawiałam z Nim na ten temat przez telefon. Powiedział, że absolutnie te sprawy są między nami i że mogę się spytać Jego siostry. Nie pozostaje mi nic innego jak zaufać . Skoro tak mówi to myślę, że tak jest.
Dzięki za odpowiedzi :*
Kochane, wyobrazcie sobie, że poznajecie fajnego, miłego, wartościowego chłopaka. Super się dogadujecie, świetnie Wam się spędza czas. No, ale chłopak pracuje jako kierowca TIRa, wiąże przyszłość z taką pracą na stałe, ponieważ ją lubi, może dużo zwiedzić, a przy tym zarobić. Proponuje związek. Czy zgodziłybyście się ?
Czy praca przekreśliłaby wszystko ?i uważacie , że to nie ma sensu, bo jednak rzadko będzie w domu.
Czy miałyście tak, że zawód spowodował, że nie chciałyście się z kimś związać? TYLKO zawód ? Mimo, że byłyście no w tej osobie zakochane, pokochałyście nawet,ale niestety z powodu wykonywanego zawodu zrezygnowałyście?
Kierowca tira to całkiem przyjemny zawód. Co jest w nim złego? Pojeździ, pozwiedza, jedynie nie ma go często w domu i ma siedzący tryb życia, a co za tym idzie- nadwaga i te sprawy. Jakby np. był zbieraczem złomu, to bym się porządnie zastanowiła
Na przykład zdecydowanie bym go namówiła na zmianę pracy ![]()
Ja bym nie rezygnowała ze związku tylko z powodu jego pracy.
Pracownik ubojni, i mundurowy- odpada.
mój mąż był kierowcą tira
co w tym złego? zawód jak każdy inny...
Dzięki dziewczyny ! i to z calego serducha ! Każda wypowiedz jest dla mnie cenna.
Ja bym nie rezygnowała ze związku tylko z powodu jego pracy.
Czyli gdyby Cię ujął charakterem, osobą no i np wszystko powoli zmierzałoby w kierunku małżeństwa z czasem to też by Ci nie przeszkadzało, że często Go nie ma w domu? że jest tylko odświętnym mężem czy tatusiem?
Mnie zastanawia ten temat. Z tego co słyszę to większość kobiet absolutnie nie wyszłaby i nie związałaby się z chłopakiem , który wykonuje tego rodzaju pracę. Ale z drugiej stron y tak mnie ciekawi czy one tylko tak mówią teoretycznie ? Bo w sumie, gdyby serio się zakochały, np facet przykuł wyglądem a zatrzymał charakterem , no ale właśnie miałby taką pracę, która wiąże się z przebywaniem głównie poza domem to co wtedy?
Choć zdaję sobie też sprawę, że taki związek może być dla kobiety przede wszystkim trudny. Czekam na wasze opinie ![]()
mój mąż był kierowcą tira
co w tym złego? zawód jak każdy inny...
Był ? Czyli rozwiedliście się z powodu pracy?z powodu częstych rozstań? Możesz coś więcej napisać w tym temacie?
a no właśnie to jest złe, że rzadko bywa w domu.
Może to związek dla mega twardych babek?
Może te uczuciowe, wrażliwe nie są w stanie sobie z tym poradzić ?
majka1986 napisał/a:mój mąż był kierowcą tira
co w tym złego? zawód jak każdy inny...
Był ? Czyli rozwiedliście się z powodu pracy?z powodu częstych rozstań? Możesz coś więcej napisać w tym temacie?
a no właśnie to jest złe, że rzadko bywa w domu.
był, bo już nie jeździ :d ma swoją firmę transportową, i już sam nie jeździ tirem... ale na początku naszej znajomości był na samym początku zakładania firmy. miał dwa samochody ciężarowe z czego jednym sam jeździł
Zawód nie jest dobry. Ale jak kochasz musisz próbować, lepiej tym co go kochasz niż z idealnym którego nie kochasz:P
Ty jesteś jeszcze na początku drogi i dlatego takie rozstania wydają się takie straszne ![]()
Nawet gdyby nie był kierowcą tira to nie wiadomo czy za paręnaście lat życie nie zmusiłoby was do życia na odległość.
Ja zyje w związku gdzie widzimy się tylko tydzien w miesiącu,nie mówię że jest łatwo,zwłaszcza ze są dzieci,ale da się jakoś to pogodzić.
Nie wiem co ma zawód kierowcy tira do związku
no zawód jak każdy inny...
Pewnie, że bym się związała z kierowcą tira.
Nie zauważyłam żeby kierowcy tirów narzekali na brak kandydatek na żonę.
Byle nie miał w każdym mieście innej ![]()
Trochę mnie zaskoczyły takie pozytywne wypowiedzi ![]()
Takie wspierające.
A no wiadomo , że w większości zawodów to facet jest codziennie, pomoże, przytuli itd, a tu wieczna rozłaka itp, a dzieci w ogóle sobie nie wyobrazam w takiej sytuacji.
Trochę mnie zaskoczyły takie pozytywne wypowiedzi
Takie wspierające.
A no wiadomo , że w większości zawodów to facet jest codziennie, pomoże, przytuli itd, a tu wieczna rozłaka itp, a dzieci w ogóle sobie nie wyobrazam w takiej sytuacji.
no to gdzie on jeździ, że go ciagle nie ma?
mojego to góra dwa dni nie było...
rosalinda08 napisał/a:Trochę mnie zaskoczyły takie pozytywne wypowiedzi
Takie wspierające.
A no wiadomo , że w większości zawodów to facet jest codziennie, pomoże, przytuli itd, a tu wieczna rozłaka itp, a dzieci w ogóle sobie nie wyobrazam w takiej sytuacji.no to gdzie on jeździ, że go ciagle nie ma?
mojego to góra dwa dni nie było...
Jezdzi za granicą. Do różnych krajów, czasem ma postoje za granicą w weekendy.
majka1986 napisał/a:rosalinda08 napisał/a:Trochę mnie zaskoczyły takie pozytywne wypowiedzi
Takie wspierające.
A no wiadomo , że w większości zawodów to facet jest codziennie, pomoże, przytuli itd, a tu wieczna rozłaka itp, a dzieci w ogóle sobie nie wyobrazam w takiej sytuacji.no to gdzie on jeździ, że go ciagle nie ma?
mojego to góra dwa dni nie było...Jezdzi za granicą. Do różnych krajów, czasem ma postoje za granicą w weekendy.
aaa no chyba, że tak
mój to tylko na łódkach jeździł... wiesz o co chodzi? ![]()
no ale przecież może zmienić pracę na taką, że będzie mniej jeździł, albo na krótsze trasy
Nie zauważyłam żeby kierowcy tirów narzekali na brak kandydatek na żonę.
Byle nie miał w każdym mieście innej
Kierowcy TIRów mówią: moja dziewczyna jest jak cyrk... co miesiąc w innym mieście ![]()
Iceni napisał/a:Nie zauważyłam żeby kierowcy tirów narzekali na brak kandydatek na żonę.
Byle nie miał w każdym mieście innej
Kierowcy TIRów mówią: moja dziewczyna jest jak cyrk... co miesiąc w innym mieście
brednie!
Ja osobiście już bym się nigdy nie związała z kierowcą tira.
Ja osobiście już bym się nigdy nie związała z kierowcą tira.
bo?
Moja koleżanka wyszła za kierowcę TIR-ów. Po jakimś czasie tak przyzwyczaiła się do jego nieobecności, że kiedy wracał, to zaczynał jej przeszkadzać. Dziś są już po rozwodzie.
Pamiętam też taką sytuację - kiedy leżałam na porodówce, to jedna z pacjentek czekała na męża, żeby był z nią w trakcie porodu. Niestety utknął gdzieś po drodze i została z tym sama.
Niby mówi się, że zawód jak każdy, ale na pewno trzeba liczyć się z tym, że związek z kierowcą TIR-ów jest dosyć specyficzny i wymaga pewnego rodzaju elastyczności.
Ja sama, gdyby mężczyzna ujął mnie swoją postawą, osobowością i charakterem, zdecydowanie nie skreślałabym go z powodu wykonywanej pracy. Weźmy też pod uwagę, że człowiek jest istotą, która niemal do wszystkiego potrafi się przyzwyczaić
.
Część z was chyba nie do końca zrozumiała. Piszecie, że "zawód jak każdy inny". To prawda, ale autorce chodziło o ciągłe, kilkudniowe (lub czasem dłuższe) wyjazdy. Mój ojciec był kiedyś kierowcą (jak miałam z 8 lat) i pamiętam te wyjazdy, jak dla mnie to trwało jak cała wieczność, a nie było go raptem parę dni.
Jednak nie przekreślałabym związku przez pracę. Może za jakiś czas ją zmieni. Ludzie się zmieniają i może też zaczną go męczyć ciągłe rozłąki z tobą.
dziwna napisał/a:Ja osobiście już bym się nigdy nie związała z kierowcą tira.
bo?
Bo już byłam w związku z kierowcą TIR-a, lubił tą pracę i przynosiła spore zarobki, więc nie zapowiadało się na to, że ją zmieni. Ale kiedy wyjeżdżał ogarniała mnie straszna tęsknota, miałam żal, że nie może być normalnie, że kiedy się budzę nie ma go przy mnie, nie mogę się nawet przytulić, a kiedy przyjeżdża to jest wykorzystywanie każdej chwili na niego bo przecież tych chwil jest tak mało i to życie z nim jest tak naprawdę wiecznym czekaniem, aż w końcu się zobaczymy. Kolejny raz bym nie dała rady w ten sposób żyć.
113 2015-03-07 09:45:42 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-03-07 09:47:18)
Przy moim usposobieniu, potrzebie sporej przestrzeni własnej i czasu na pielęgnowanie zainteresowań... taki kierowca TIR-a albo marynarz byłby partnerem idealnym
To czy czas rozłąki będzie tylko okresem "czekania" zależy chyba w dużym stopniu od naszego nastawienia do tego rozstania i trybu życia...
tez uwazam , ze nie byłoby problemu . zawod jak kazdy inny .
Nie wiem, być może macie racje..a może nie(?) Teoretyzujecie czy byłyście w takim związku? Nie jestem osobą która wisi na facecie, lubię pobyć sama i zając się sobą, albo sprawami które w tamtym momencie mój kierowca nie lubił robić. Jednak to nie zmieniało faktu, że brakowało mi jego i tej normalności, zwykłej rozmowy zamiast telefonicznej, nawet wspólnego wieczoru przed filmem czy wspólnej kolacji i zwykłego spacerku...
Jak dobrze szło to widzieliśmy się co tydzień, przez weekend, tylko, że trzeba brać pod uwagę że przyjeżdżał zmęczony i miał też inne sprawy do załatwienia aniżeli siedzenie tylko ze mną... jak szło gorzej bo coś wypadło, pękła opona, skończył się czas, albo szef kazał mu od razu jechać w kolejna trasę to było widzenie się co 2 tygodnie przez 2 dni. Bierzcie też pod uwagę, że te 2 dni mogły wyglądać tak, że przyjeżdżał rano w sobotę i wyjeżdżał w niedziele późnym popołudniem.
Z reguły takie wyjazdy w innych firmach wyglądały jeszcze inaczej, 3 tygodnie w trasie, tydzień w domu i ten tydzień to jest tak naprawdę nic. No jeżeli Twoją pasją nie jest chodzenie tygodniami po górach, to ja nie wiem jakie musiałabyś mieć zainteresowania, żeby przez ten czas nie odczuwać tęsknoty za osobą którą się kocha, której bliskości potrzebujesz i cieszyć się, że go nie ma.
Co mi po charakterze takiego faceta jak i tak nie ma go przy mnie? I tak wszystkie sprawy muszę załatwiać sama i tak naprawdę dziele się życiem z myślą, że on tam gdzieś jest i za jakiś czas znowu go zobaczę. Są z pewnością kobiety które sobie z tym radzą, ale osobiście bazując na podstawie tego co już przeżyłam, to stwierdzam, że nigdy więcej już na taki związek się nie porwę.
Jeżeli twierdzicie, że kierowca TIR-a to zawód jak każdy inny bo tak myślicie a nie przekonałyście sie na własnej skórze to jesteście w błędzie. Kierowca TIR-a to NIE jest zawód jak każdy inny.
Być może jestem "dziwna". Wiem natomiast, że coś takiego jak wymóg dyspozycyjności jest obecnie nagminny także w wielu innych profesjach. Satysfakcjonująca praca od 7.00 - 15.00, 5 dni w tygodniu bez wyjazdów służbowych i dobrze płatna, to raczej rzadkość. Najczęściej jest "coś' za "coś". W moim zawodzie też są okresy w których życie zawodowe decyduje o moim życiu osobistym. Lubię to co robię więc akceptuję specyfikę zawodu. Mój ewentualny partner także musi to zaakceptować albo zwyczajnie poszukać sobie innej kobiety. Jeżeli dla autorki wątku częsta rozłąka jest czymś nie do zaakceptowania, to zwyczajnie nie powinna w ten związek wchodzić... Naprawdę rozumiem, że nie każdemu taki model związku musi odpowiadać ![]()
No właśnie, w Twoim zawodzie są "okresy" gdzie życie zawodowe decyduje o życiu osobistym, a w zawodzie kierowcy, ciągle życie zawodowe decyduje o życiu osobistym.
Ja pisze z perspektywy osoby która w takim związku była. Zaznaczyłam, że nie twierdze ze nie istnieją kobiety którym to odpowiada. Ale nie można powiedzieć ze ten zawód jest jak każdy inny, jak tu większość kobiet tylko domniema.
No właśnie, w Twoim zawodzie są "okresy" gdzie życie zawodowe decyduje o życiu osobistym, a w zawodzie kierowcy, ciągle życie zawodowe decyduje o życiu osobistym.
Do w miarę swobodnej dyspozycji mam jakieś 10 dni w miesiącu...
A resztę jesteś poza domem? 10 dni to i tak więcej niż kierowca. No to może byście się faktycznie dograli, nie wiem. Ja opowiadam Autorce ze swojej perspektywy.. z perspektywy osoby która potrzebuje faceta na co dzień a nie 2 razy w miesiącu.
Zgadzam się z Tobą, to nie jest łatwy zawód, i na pewno ją nie dałabym rady w takim związku być, a przynajmniej nie obyło by się bez pretensji o samotność, zwalenie na głowę wszystkich domowych spraw, itd. Niesprawiedliwie, przyznaje, nie robi się tego tylko dla przyjemności.
Moja siostra ma męża jeżdżącego na TIR-ach. Wraca co weekend, czasem co dwa. Ona nie ma problemu z tym, że go nie ma, raczej jak już ktoś tu pisał, większy problem jest z nim w domu :-) przyzwyczaiła się do samotnosci i ja drażni jego obecność. Dziećmi zajmował się rzadko nawet, gdy był. Dla mnie takie małżeństwo jest nie do pojęcia. Życie wspólne dla kasy, dzieci, ale oni jak obcy. Choć na plus szwagrowi przyznam, że czas w domu spędza intensywnie, organizuje jakieś rodzinne wyjścia do kina, na basen, wycieczki ze zwiedzaniem, zapraszają gości. Nawet będąc w trasie co dzień dzwoni, interesuje się i doradza w sprawach domowych.
U mnie sytuacja jest inna nawet mając męża na miejscu. Pracuje 65-70 godzin tygodniowo, większość świąt i wszystkie weekendy. W domu tylko śpi. Wyszłam za mąż by zyskać partnera do codzienności, mieć z kim wyjść, pogadać. Tak naprawdę nie mam. Wiec obstawalabym raczej przy twierdzeniu, że to nie zawód, ale typ człowieka sprawia, że jest się w związku samotnym. Nasza własna, pewnie większa niż u niektórych, potrzeba bliskości drugiej osoby tez. Ale przede wszystkim charakter partnera, który potrafi lub nie zaspokoić głód uczuć, dać wsparcie i pewność polegania na nim bez względu na (nie)obecność.
W sumie znam pięciu kierowców, jeżdżących po całej Europie. To się po prostu bardziej opłaca. Żony się nie skarżą. Ale jest też minus, mają problem z wiernością. Nie twierdzę, że tacy są wszyscy, ale to wolny zawód, daleko od domu, jeśli okazja się nawinie, może być trudno się powstrzymać.
Witam jestem nowy .
Na 100% facetów na tirach może z 30%-50% ma zdrowe podejście do żony czy partnerki dajmy na to 20% to geje co daje nam łącznie 70%, 20% syngli po nie udanych związkach itd. zostaje nam 10 % ludzie w związkach z daleka od żon, partnerek. Bo są kierowcy co poruszają się po Polsce i są tacy co po UE jadą. na ogół system wygląda tak 3 tygodnie trasa 1 tydzień w domu.I właśnie te 10% może dokonać nie wierność i korzystać z pań na parkingach . Chodź mam przykład mojego kolegi Tato żona 4 dzieci zero zdrady tylko trasa i powrót szybki do rodziny
nie rozumiem skąd założenie, że jak kierowca tira, to zaraz, że nie wierny... ![]()
Kochane i Kochani, nie spodziewałam się, ze mój wątek zyska takie zainteresowanie.
Ja z całego serca Wam wszystkim dziękuję. Każdy dodał tu coś mądrego.
Sprawa według mnie jest ciężka. Z jednej strony rzadko trafia się na faceta, który tak nam odpowiada, są wtedy wspólne tematy, motylki w brzuszku itd , każdy to zna, wiadomo, że z czasem motylki już tak na szczęście
nie fruwają i człowiek zaczyna myśleć na spokojnie. Z drugiej strony czas szybko upływa i co to za życie /młodość?? , gdy chłopaka więcej nie ma jak jest. Brak wspólnych spacerów, rozmów itp itd. Nie mogę powiedzieć, że mi nie zależy, ale w sumie na dłuższą metę to taki kiepski sens. Ciągle stawiam sobie pytanie co z tym zrobić ?
Może zostawić? poczekać? wrócić do poważniejszej rozmowy na ten temat? narazie to pół roku razem.
Co do zmiany pracy jest mała szansa, ale że niby na krótką chwilę, bo On nie jest typem osoby, która pracuje 8 godzin i siedzi codziennie w domu.
Twierdzi, że to ma dużo plusów. Ma dużo swobody (ja również dużo pracuję w tygodniu. mam wypełniony czas, pasje itd), że pozwiedza i ma dużo kasy i w przyszłości utrzyma rodzinę. Ale co z tego ? skoro byłby tatusiem kilka dni w miesiącu a może 2 dni nawet.
Przyznam, że ciężko mi z tym , gnębi mnie to i jestem każdemu z Was wdzięczna za słowa wsparcia, oceny sytuacji, za podzielenie się swoją sytuacją. KOCHANI JESTEŚCIE ! wiem, że nikt nie podejmie decyzji za mnie, ale warto poczytać co myślicie.
Eh chyba pozostaje mi czekać, nie załamywać się, po prostu żyć swoim życiem. Latem chce mnie zabrać ze sobą w trasę jak będę na urlopie. Zgodziłam się. A co będzie dalej? czas pokaże. Ciężko mi Go zostawić, ale mając Go również nie czuję zbytnio, że jestemw związku. Telefon nie zastąpi obecności itd. Mam ciężki orzech do zgryzienia.
A co do wierności, ufam Mu. Uważam, że to nie zawód świadczy o tym.
Jeśli facet ma zasady i kocha nie zrobi tego bez wzgl,edu na okazje.
Nie założenie, Boże broń :-) taka osobista statystyka. w sumie to się pomyliłam. Znam sześciu, trzech obcych, jeden sąsiad od zawsze i dwóch krewnych. Wierny jest jeden z nich, pozostali udowodnieni. Nie szkaluję, pewnie korporacje i delegaci mają podobnie. Taki wtręt a'propos. Przy czym odżegnują się od "baz wirusów" na parkingach, podobno tylko u desperatów mają takie popyt. i oby tak było, na zdrowie żon.
Rosalinda08, fakt, ciężka decyzja, współczuję. Ale człowiek wydaje mi się ważniejszy, niż zawód. Dobry i na odległość da radę, kiepski i na co dzień może szczęścia nie dać.
Kochane i Kochani, nie spodziewałam się, ze mój wątek zyska takie zainteresowanie.
Ja z całego serca Wam wszystkim dziękuję. Każdy dodał tu coś mądrego.
Sprawa według mnie jest ciężka. Z jednej strony rzadko trafia się na faceta, który tak nam odpowiada, są wtedy wspólne tematy, motylki w brzuszku itd , każdy to zna, wiadomo, że z czasem motylki już tak na szczęścienie fruwają i człowiek zaczyna myśleć na spokojnie. Z drugiej strony czas szybko upływa i co to za życie /młodość?? , gdy chłopaka więcej nie ma jak jest. Brak wspólnych spacerów, rozmów itp itd. Nie mogę powiedzieć, że mi nie zależy, ale w sumie na dłuższą metę to taki kiepski sens. Ciągle stawiam sobie pytanie co z tym zrobić ?
Może zostawić? poczekać? wrócić do poważniejszej rozmowy na ten temat? narazie to pół roku razem.
Co do zmiany pracy jest mała szansa, ale że niby na krótką chwilę, bo On nie jest typem osoby, która pracuje 8 godzin i siedzi codziennie w domu.
Twierdzi, że to ma dużo plusów. Ma dużo swobody (ja również dużo pracuję w tygodniu. mam wypełniony czas, pasje itd), że pozwiedza i ma dużo kasy i w przyszłości utrzyma rodzinę. Ale co z tego ? skoro byłby tatusiem kilka dni w miesiącu a może 2 dni nawet.
Przyznam, że ciężko mi z tym , gnębi mnie to i jestem każdemu z Was wdzięczna za słowa wsparcia, oceny sytuacji, za podzielenie się swoją sytuacją. KOCHANI JESTEŚCIE ! wiem, że nikt nie podejmie decyzji za mnie, ale warto poczytać co myślicie.
Eh chyba pozostaje mi czekać, nie załamywać się, po prostu żyć swoim życiem. Latem chce mnie zabrać ze sobą w trasę jak będę na urlopie. Zgodziłam się. A co będzie dalej? czas pokaże. Ciężko mi Go zostawić, ale mając Go również nie czuję zbytnio, że jestemw związku. Telefon nie zastąpi obecności itd. Mam ciężki orzech do zgryzienia.
może z czasem zmieni się jego podejście do pracy i postanowi ją zastąpić na taką, gdzie nie będzie wyjeżdżał w tak dalekie trasy... ![]()
Nie założenie, Boże broń :-) taka osobista statystyka. w sumie to się pomyliłam. Znam sześciu, trzech obcych, jeden sąsiad od zawsze i dwóch krewnych. Wierny jest jeden z nich, pozostali udowodnieni. Nie szkaluję, pewnie korporacje i delegaci mają podobnie. Taki wtręt a'propos. Przy czym odżegnują się od "baz wirusów" na parkingach, podobno tylko u desperatów mają takie popyt. i oby tak było, na zdrowie żon.
Rosalinda08, fakt, ciężka decyzja, współczuję. Ale człowiek wydaje mi się ważniejszy, niż zawód. Dobry i na odległość da radę, kiepski i na co dzień może szczęścia nie dać.
Nie no, zbyt często nawala, nie ma go ostatnio dłużej niż 2 tyg . Ja myślę, że lepiej chyba samej , bo nie daję rady. Postanowiłam zakończyć to.
Dobry nie da radę na odległość, bo nie ma go gdy go potrzebuję i w ważnych momentach. Czuję, że dziś miarka się przebrała. Wiele nocy już przepłakałam , cierpię, gdy go nie ma. Widzę jedno wyjście. Przyjaznić się z Nim, a nic poza tym.
Dzięki majka, ale raczej nie zmieni. Postanowiłam to zakończyć. Nie ma sensu.
Rozmawiałam z chłopakiem.
Ma zmienić pracę, tzn dalej jezdzić, ale poszuka firm , które wysyłają w krótsze trasy tak, aby mógł być w każdy weekend
)
Myślę, że to mogę spokojnie zaakceptować.Na tygodniu pracuję, więc ok.
To znak, że Mu zależy
) Cieszę się i dzięki jeszcze raz za komentarze.
Życzę w takim razie powodzenia, bo ciężko znaleźć takową firmę, a i tak to nie wygląda tak kolorowo jakby się mogło wydawać (czytaj mój wcześniejszy post). Jak lubi jeździć to będzie ciągle jeździł.