Drogie kobietki, mam pytanko, czy miałyście taką sytuację, że umówiłyście się na randkę z np facetem zapoznamym przez neta i okazało się, że w ogóle Wam się nie spodobał z wyglądu, nie poczułyście chemii, ale nadrobił charakterem, dałyście Mu szansę i coś z tego wyszło ?
Jak ważny jest dla Was wygląd? No bo na pewno charakter ważniejszy, ale co jeśli charakter całkiem ok a z wyglądu n ic a nic nie pociąga, czy to może się udać?
Podobne tematy
Wygląd nie robi, ale jak nie ma chemii to dla mnie nie ma szans - nigdy się jak dotąd nie pojawiła po czasie niestety:(.
Jeśli chemii brak, to ja bym chłopakowi nie robiła złudnych nadziei.
ja byłam w taiej sytuacji.
Umówiłam się z gościem na spotkanie przez internet-zobaczyłam go i pomyślałam sobie: no ok, pol godziny i spadam do domu
Nie mój typ.
Pogadaliśmy 2-3 h, wrocilam do domu, potem jeszcze duzo rozmawialiśmy przez internet i przy następnym spotkaniu myślałam, ze motylki rozsadzą mi brzuch ![]()
To że nei strzeli Cie jak piorunem na pierwszym spotkaniu nie znaczy, ze nic z tego nei będzie.
Daj mu szansę, przynajmniej 3-4 spotkania!
ja byłam w taiej sytuacji.
Umówiłam się z gościem na spotkanie przez internet-zobaczyłam go i pomyślałam sobie: no ok, pol godziny i spadam do domuNie mój typ.
Pogadaliśmy 2-3 h, wrocilam do domu, potem jeszcze duzo rozmawialiśmy przez internet i przy następnym spotkaniu myślałam, ze motylki rozsadzą mi brzuchTo że nei strzeli Cie jak piorunem na pierwszym spotkaniu nie znaczy, ze nic z tego nei będzie.
Daj mu szansę, przynajmniej 3-4 spotkania!
Dzięki koleandra
)) dzięki Wam dziewczynki :*
Kochane, Kochani nie mam już sił, takie mnie myśli straszne męczą, że chcę się tym podzielić. Będę bardzo wdzięczna za komentarze, a może jest ktoś w podobnej sytuacji. Już piszę o co chodzi .
Zawsze marzyłam żeby mieć chłopaka, oczywiście znałam swój typ, chociaż zdaję sobie sprawę, że idealnego się nie znajdzie. Spotykałam się z kilkoma, ale z żadnym z Nich nie udało się stworzyć związku, wszystko się kończyło po 2-3 spotkaniach , bo np facet był chamski, albo jak mi się wydawało nieodpowiedzialny , niedojrzały. Teraz sama mam 25 lat i zaczynam myśleć, ze to jednak chyba ja jestem niedojrzała
Odpowiedzialna , jeśli chodzi o pracę , obowiązki to tak, ale są takie które mnie przerażają.
Ostatnio spotkałam się z facetem, który ma 30 lat, niby 5 lat różnicy to nie tak dużo, niby ma On wiele cech które mi odpowiadają. M.in porządny, mądry (tzn takie wrażenie sprawia, wiadomo, że trzeba czasu by poznać lepiej) , wie czego chce od życia, szuka żony , no właśnie i to mnie przeraża, z wyglądu mi się niezbyt podoba (pisałam o tym wczoraj wątek) z charakteru w większości jesteśmy podobni, ale np On taki typ domatora, ja lubię czasem wyjść potańczyć, On nie znosi dyskotek i nie zamierza chodzić, On chciałby mieszkać na wsi, mnie się marzy miasto. Ale jak tak sobie przemyślałam sprawy to ja się kompletnie nie nadaję na żonę i chyba nigdy nie bhędę się nadawała. Po prostu przerażają mnie obowiązki, do których jestem lewa np nie umiem gotować i nie ciągnie mnie do tego, a przecież każdy facet chciałby mieć co jeść na obiad, niby jakiś czas mieszkałam sama i radziłam sobie, kupowałam wiele gotowych produktów albo takie mega proste no to sama robiłam, ale żadnej zupy, jakiegoś porządnego obiadu nie zrobię, poza tym nie mam prawa jazdy. Ogólnie wychodzi na to, że jestem taka lewa
) I uważam, że skrzywdziłabym chłopa, ba każdy by mnie przegonił po tygodniu. Tymbardziej taki ułożony facet skreśli mnie od razu. Chyba powinnam zresztą powiedzieć o tym temu facetowi z którym się spotkałam , to co tutaj napisałam i dać sobie spokój. Nawet nie wiem jak to ocenić, czy wychodzi na to, że jestem niedojrzałą osobą? Wydawało mi się, że jestem, a jednak.,mam odpowiedzialną pracę, lubię ją, staram się itd, ale w życiu rodzinnym , prowadzeniu domu bym się nie odnalazła, więc nie ma sensu sie z facetami w ogóle spotykać. Dzięki z góry za komentarze i za to, ze Wam sie chciało to przeczytać, ale musiałam. Pozdrawiam.
Niektórzy uważają, że wszystkiego można się nauczyć, ale ja jestem pewna, że każdy ma mocne i słabe strony. I choćby nie wiem jak się starał to nie będzie z Niego inżynier czy kucharz itd.
No i do mnie dotarło , że pewnych spraw nigdy nie ogarnę.
Kochane, Kochani nie mam już sił, takie mnie myśli straszne męczą, że chcę się tym podzielić. Będę bardzo wdzięczna za komentarze, a może jest ktoś w podobnej sytuacji. Już piszę o co chodzi .
Zawsze marzyłam żeby mieć chłopaka, oczywiście znałam swój typ, chociaż zdaję sobie sprawę, że idealnego się nie znajdzie. Spotykałam się z kilkoma, ale z żadnym z Nich nie udało się stworzyć związku, wszystko się kończyło po 2-3 spotkaniach , bo np facet był chamski, albo jak mi się wydawało nieodpowiedzialny , niedojrzały. Teraz sama mam 25 lat i zaczynam myśleć, ze to jednak chyba ja jestem niedojrzała sad Odpowiedzialna , jeśli chodzi o pracę , obowiązki to tak, ale są takie które mnie przerażają.
Ostatnio spotkałam się z facetem, który ma 30 lat, niby 5 lat różnicy to nie tak dużo, niby ma On wiele cech które mi odpowiadają. M.in porządny, mądry (tzn takie wrażenie sprawia, wiadomo, że trzeba czasu by poznać lepiej) , wie czego chce od życia, szuka żony , no właśnie i to mnie przeraża, z wyglądu mi się niezbyt podoba (pisałam o tym wczoraj wątek) z charakteru w większości jesteśmy podobni, ale np On taki typ domatora, ja lubię czasem wyjść potańczyć, On nie znosi dyskotek i nie zamierza chodzić, On chciałby mieszkać na wsi, mnie się marzy miasto. Ale jak tak sobie przemyślałam sprawy to ja się kompletnie nie nadaję na żonę i chyba nigdy nie bhędę się nadawała. Po prostu przerażają mnie obowiązki, do których jestem lewa np nie umiem gotować i nie ciągnie mnie do tego, a przecież każdy facet chciałby mieć co jeść na obiad, niby jakiś czas mieszkałam sama i radziłam sobie, kupowałam wiele gotowych produktów albo takie mega proste no to sama robiłam, ale żadnej zupy, jakiegoś porządnego obiadu nie zrobię, poza tym nie mam prawa jazdy. Ogólnie wychodzi na to, że jestem taka lewa smile) I uważam, że skrzywdziłabym chłopa, ba każdy by mnie przegonił po tygodniu. Tymbardziej taki ułożony facet skreśli mnie od razu. Chyba powinnam zresztą powiedzieć o tym temu facetowi z którym się spotkałam , to co tutaj napisałam i dać sobie spokój. Nawet nie wiem jak to ocenić, czy wychodzi na to, że jestem niedojrzałą osobą? Wydawało mi się, że jestem, a jednak.,mam odpowiedzialną pracę, lubię ją, staram się itd, ale w życiu rodzinnym , prowadzeniu domu bym się nie odnalazła, więc nie ma sensu sie z facetami w ogóle spotykać. Dzięki z góry za komentarze i za to, ze Wam sie chciało to przeczytać, ale musiałam. Pozdrawiam.
Może to że od razu powiedział o małżenstwie tak Cię wystraszyło? Jesteś jeszcze młoda, nie musisz o tym myślec, ale też nie skazuj siebie i jego od razu na porażkę:) Wydaje mi sie że wszystko wyszłoby w praniu, gdybyś miała dla kogo i na prawdę chciała to nauczyłabys się i gotować te domowe obiadki;) Może ten facet ma jakieś inne zalety oprócz tego, że jest zaradny i odpowiedzialny? Do wszystkiego potrzeba czasu i uczucia, przede wszystkim. Pozdrawiam:)
10 2013-10-27 20:29:11 Ostatnio edytowany przez addana (2013-10-27 20:30:09)
rosalinda08 wszystko z Tobą w porządku:) Uwierz, że gotować się można nauczyć kiedykolwiek. Moja ciocia kompletnie była lewa do gotowania i też ją przerażało małżeństwo i obowiązki z nim związane, bo bała się, że sobie nie poradzi i nie sprosta oczekiwaniom męża. No i co się okazało? Gotować się nauczyła, a z innymi obowiązkami też sobie radzi dobrze. Strach ma wielkie oczy. Jesteś młoda, masz dopiero 25 lat. Ciesz się życiem, pospotykaj z tym facetem, poznajcie się lepiej, a potem będziesz myślała o gotowaniu i tych sprawach;) Na razie spędzacie miło czas i to jest ważne. Z czasem przekonasz się, że miłość jest najważniejsze i wspólne zrozumienie, a nie to czy umiesz gotować/prać/prasować/etc. Tego się zawsze możesz nauczyć, a bez tego też na pewno nic Ci nie ubędzie z Twojej wartości jako osoby:)
Kochane moje , dziękuję
)) za słowa otuchy ![]()
Mam pytanko :
Jak długo czekaliście z seksem będąc w związku?
Czy Wy kobietki miałyście opór żeby pójść do łóżka ze swoim partnerem? czy raczej nie miałyście większych problemów?
Co myśleć o facecie, który mówi, że seks jest ważny , ale nie najważniejszy i że nigdy nie zdradziłby dziewczyny. Uważa że dowodem na to jest fakt, że nie uprawiał seksu normalnie, tylko seks analny, bo podobał się jego dziewczynie, a była dziewicą.
Takiego bajeru jeszcze nie słyszałem ![]()
Takiego bajeru jeszcze nie słyszałem
Jakiego bajeru?:)
15 2014-07-31 18:15:42 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-31 18:16:33)
thepass napisał/a:Takiego bajeru jeszcze nie słyszałem
Jakiego bajeru?:)
takiego, że niby dowodem na to,iz seks nie jest najwazniejszy jest uprawianie seksu analnego dla zachowania dziewictwa..
to tak jak niektorzy do slubu czekają rzekomo z seksem ale oralny moze byc
gdzie tu logika i konsekwencja?
albo sie cos lubi albo nie,albo jest cos wazne albo nie,po co udziwniac i pod przykrywką czegos udawac co innego?
16 2014-07-31 18:25:12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-31 18:25:53)
I że to jest dowód na to, że nie zdradzi! No, bo z każdą będzie praktykował anal, a to sie nie liczy ![]()
Gosc dobrze Cie/was owinął (bazuje też na poprzednich wypowiedziach).
Z góry przepraszam za post o niskiej wartości merytorycznej, ale...
dowodem na to,iz seks nie jest najwazniejszy jest uprawianie seksu analnego dla zachowania dziewictwa..
I że to jest dowód na to, że nie zdradzi! No, bo z każdą będzie praktykował anal, a to sie nie liczy
AAAHAHAHAHAHAHAHAAAA!
18 2014-07-31 18:57:23 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-31 18:57:47)
No własnie juz slyszałam o tym, ze ponoć oral sie nie liczy i to nie zdrada a teraz dochodzi anal...
no i ponoc na jezdzca to pozycja antykoncepcyjna- tak jeden kolega twierdzil aby namowic laski na seks bez zabezpieczenia
Gość twierdzi, że ma swoje zasady i wie na pewno, ze by nie zdradził. To nowy chłopak mojej siostry, martwię się o Nią , ale cóż...może akurat chłopak jest szczery. Potrzeba czasu by go poznać.
20 2014-07-31 19:39:52 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-07-31 19:43:28)
Jeśli dla chłopaka zdrada to wyłącznie stosunek waginalny, to nie zdradzić jest nieszczególnym osiągnięciem. ^^
Mam taką znajomą, mężatkę - zdradza go na prawo i lewo, tyle że z kobietami. Facet o niczym nie wie i raczej nie byłby zachwycony, ale ona rozbrajająco wychodzi z założenia, że zdrada to z innym facetem, a z kobietą to po prostu "co innego". ![]()
Znam też sporo facetów, którzy uważają, że seks z prostytutką nie jest zdradą, a "usługą" i że oni nie zdradzają.
Oczywiście ich partnerki o niczym nie wiedzą, bo i po co. Na forum też są tacy panowie. ;-)
Różne są twórcze pomysły. ^^
Wg mnie jest bardzo szczery, tylko wy go rozumiecie na taki ograniczony sposób. Zdanie jest bardzo długie, ale widzicie w tym zdaniu tylko "nie zdradzi". Ojeju cudo!
A kto powie, że zdradzi? Oprocz mnie oczywiscie.
Znam też sporo facetów, którzy uważają, że seks z prostytutką nie jest zdradą
A to zdaje się już Wisłocka takie opinie głosiła.
Imś książę Sułkowski w listach do żony z wojny hiszpańskiej również zapewniał ją, że jest jest absolutnie wierny bo ogranicza się do stukania nierządnic dla zdrowia.
P.S. Bardzo nie ufam ludziom zaklinającym się, że czegoś na 100% nie zrobią...
Dla mnie to gwarancja, że właśnie to zrobią.
Jestem dość otwartą osobą, nie mam problemów żeby rozmawiać o sexie, jego rodzajach i tym czego próbowałem... ale jeszcze nie zdarzyło mi się żeby jakoś zejść ze znajomymi na temat sexu analnego... Skoro to chłopak twojej siostry, to sama zapytałaś, czy powiedział "Cześć jestem Tomek, sex nie jest najważniejszy dlatego wolę anal..."
Jeżeli to nie ściema, to brak mi słów... Jednak według mnie chodzi nie o siostrę, a o ciebie... zastanawiasz się nad sexem analnym, bo jesteś dziewicą, lub zaproponował Ci to chłopak i nie wiesz co zrobić... Jeżeli tak jest, to poziom gimnazjum... wtedy zaczekaj jeszcze parę lat... naprawdę nie niszcz sobie życia...
Jestem dość otwartą osobą, nie mam problemów żeby rozmawiać o sexie, jego rodzajach i tym czego próbowałem... ale jeszcze nie zdarzyło mi się żeby jakoś zejść ze znajomymi na temat sexu analnego... Skoro to chłopak twojej siostry, to sama zapytałaś, czy powiedział "Cześć jestem Tomek, sex nie jest najważniejszy dlatego wolę anal..."
Jeżeli to nie ściema, to brak mi słów... Jednak według mnie chodzi nie o siostrę, a o ciebie... zastanawiasz się nad sexem analnym, bo jesteś dziewicą, lub zaproponował Ci to chłopak i nie wiesz co zrobić... Jeżeli tak jest, to poziom gimnazjum... wtedy zaczekaj jeszcze parę lat... naprawdę nie niszcz sobie życia...
Rysiu czemu poziom gimnazjum ? Co masz dokładnie na myśli? No chłopak jej proponował , tłumaczy to że nie jest to normalny sex tylko numer 2 ![]()
A ona to nie wie, że to nie jest "normalny" seks? Numerkami leci? Ok, to jutro zdradzi pannę numer 34 seksem numer 14.
Ale on nie zdradził seksem numer 1, więc niewinny jest.
Mam pytanko :
Jak długo czekaliście z seksem będąc w związku?
Czy Wy kobietki miałyście opór żeby pójść do łóżka ze swoim partnerem? czy raczej nie miałyście większych problemów?
Co myśleć o facecie, który mówi, że seks jest ważny , ale nie najważniejszy i że nigdy nie zdradziłby dziewczyny. Uważa że dowodem na to jest fakt, że nie uprawiał seksu normalnie, tylko seks analny, bo podobał się jego dziewczynie, a była dziewicą.
Wątków takich podobnych jest sporo, ale u mnie tak. Nie czekałam długo, z byłym miesiąc, a byłam dziewicą i po miesiącu z nim seks, a miałam dopiero 15 lat. No, ale jakoś czułam się gotowa, było zabezpieczenie, nie chciałam czekać już. Z obecnym po 2 tygodniach widywania się, w ogóle szał ciał, a teraz jesteśmy 6 lat, dobrze nam razem, to jest o wiele lepszy związek niż poprzedni, który trwał 2 lata właśnie. Nie miałam oporów
Co myśleć? No tutaj się zgodzę, seks jest ważny, ale niekoniecznie najważniejszy. To czy ktoś nie zdradzi to też nie można od razu brać za pewnilk, tzn ja też tak mogę o sobie powiedzieć i wierzę, że tak będzie, bo znam siebie sporo, ale niektórzy mogą tak bajerować, więc nigdy na 100 % nie wiadomo jak ktoś tak mówi. No, ale wiadomo, to Twój facet i zaufanie jest ważne, więc po prostu poznawaj go, ufaj. Nie wiem tylko czy to, że uprawiał seks analny zamiast waginalnego jest dowodem, że nie zdradzi. Moim zdaniem to się bardziej czuje, to wypadkowa zasad, a nie to, że uprawia seks analny. Równie dobrze można by przewrotnie powiedzieć, że nie zdradził, bo miał ten seks, owszem analny, ale to seks zawsze, więc co innego niż celibat, zaspokojony jakoś przecież był
![]()
Mieliśmy w liceum taką pannę która bardzo lubiła robić dobrze chłopakom ustami i wcale się z tym nie kryła.Szczyciła się wręcz; tak samo szczyciła się faktem że jest dziewicą i ''normalny'' seks to z tym jedynym tylko będzie.
Nie wiem ile w tym prawdy ile kokieterii było, ale fakt, że zachowanie odpowiadało deklaracjom.
Vian napisał/a:Znam też sporo facetów, którzy uważają, że seks z prostytutką nie jest zdradą
A to zdaje się już Wisłocka takie opinie głosiła.
Imś książę Sułkowski w listach do żony z wojny hiszpańskiej również zapewniał ją, że jest jest absolutnie wierny bo ogranicza się do stukania nierządnic dla zdrowia.
Och, owszem, a jak się cofniemy jeszcze parę lat, to starożytni Egipcjanie zachwalą nam seks z rodzeństwem.
Gość twierdzi, że ma swoje zasady i wie na pewno, ze by nie zdradził. To nowy chłopak mojej siostry, martwię się o Nią , ale cóż...może akurat chłopak jest szczery. Potrzeba czasu by go poznać.
Na pewno to trzeba umrzeć
.
Chłapak zażegnuje się, że nie zdradzi jak żaba błota
.
No własnie juz slyszałam o tym, ze ponoć oral sie nie liczy i to nie zdrada a teraz dochodzi anal...
no i ponoc na jezdzca to pozycja antykoncepcyjna- tak jeden kolega twierdzil aby namowic laski na seks bez zabezpieczenia
A ja swojego czasu słyszałem i to nie raz, że aby dziewczyna nie zaszła w ciąże to przed powinna wypić szklankę zimnej wody
.
Masakra.
MamaNalijki napisał/a:No własnie juz slyszałam o tym, ze ponoć oral sie nie liczy i to nie zdrada a teraz dochodzi anal...
no i ponoc na jezdzca to pozycja antykoncepcyjna- tak jeden kolega twierdzil aby namowic laski na seks bez zabezpieczeniaA ja swojego czasu słyszałem i to nie raz, że aby dziewczyna nie zaszła w ciąże to przed powinna wypić szklankę zimnej wody http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Masakra.
coraz lepsze rzeczy ludzie wymyslają....:P
witaj Lexiu fajnie, ze piszesz
Czy miałyście kiedyś sytuację, że Wasi rodzice nie akceptowali z jakichś powodów Waszego chłopaka?Stosowali szantaże emocjonalne? Zabraniali spotkań? Nie odzywali się do Was?
Jak Wasz chłopak na to zareagował?
Przecież takie zachowanie nie jest normalne. Jak sobie z tym poradziłyście? Na pewno trzeba o tym powiedzieć swojej sympatii. Nie należy to do miłych spraw.
Zalezy ile ma sie lat.
Nie, nie mialam. Nigdy bym nie pozwolila na to i moi rodzice za dobrze o tym wiedza.
Przyjaciel ma taką sytuację. Ukrywali się. On wychodził niby z kolegami a tak naprawdę spotykał się z nią. Po jakimś czasie oświadczył że są ze sobą od dłuższego czasu i że nie będzie się dłużej z tym ukrywać. W końcu musieli to zaakceptować na tyle na ile im sumienie pozwalało. Kiedy mieli razem wyjechać powiedział o tym w dzień wyjazdu i wyszedł z domu. Ciężko im było na początku bo ukrywanie się nie jest przyjemne potem jak już powiedział że są ze sobą pół roku przestał się ukrywać. A teraz on chce się jej oświadczyć a ślub ma być za rok. Poukrywajcie się trochę i jeżeli już będziecie wiedzieli, że to jest miłość, to powiesz prawdę. Poczekaj, aż rodzice to przegryzą, że się tak wyrażę i wtedy spróbuj jeszcze raz. Pamiętaj, że oni się martwią o swoje najukochańsze dziecko.
Jak długo czekaliście z seksem będąc w związku?
W 1 zwiazku czekalismy 3 lata z tego wzgledu ze bylam bardzo mloda w 2 zwiazku 2 tygodnie.
Czy Wy kobietki miałyście opór żeby pójść do łóżka ze swoim partnerem? czy raczej nie miałyście większych problemów? Nie.
z 1 partnerem związek zaczął się od sexu (mój 1 raz) trochę nietypowo i za szybko, ale nie żałowałam, bo byliśmy później razem 5,5 roku.
z obecnym po około miesiącu znajomości, ale już w tak krótkim czasie zdążyliśmy się w sobie zakochać na zabój ![]()
38 2014-08-08 01:53:28 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-08 01:57:07)
Jeśli dla chłopaka zdrada to wyłącznie stosunek waginalny, to nie zdradzić jest nieszczególnym osiągnięciem. ^^
Mam taką znajomą, mężatkę - zdradza go na prawo i lewo, tyle że z kobietami. Facet o niczym nie wie i raczej nie byłby zachwycony, ale ona rozbrajająco wychodzi z założenia, że zdrada to z innym facetem, a z kobietą to po prostu "co innego".
Znam też sporo facetów, którzy uważają, że seks z prostytutką nie jest zdradą, a "usługą" i że oni nie zdradzają.
Oczywiście ich partnerki o niczym nie wiedzą, bo i po co. Na forum też są tacy panowie. ;-)
Różne są twórcze pomysły. ^^
Mhm, ja mam wrażenie, że wielu facetów stosunków kobieta z kobietą nie uważa za zdradę... takie moje obserwacje. Wygadałam się swojemu facetowi, że kiedy się z przyjaciółką całowałyśmy w ramach "eksperymentu" (czasy liceum). Stwierdził, że jakby to było nawet teraz, to jemu by to nie przeszkadzało i że nie uznaje tego za zdradę. Są kwestie higieniczne, ale w sumie i tak np. pijemy z jednej butelki
Ja tam uważałabym to może nie za zdradę, ale za zachowanie nie do końca fair względem niego, a on do tego podszedł bardzo lekko. Z innym facetem - zdrada, z koleżanką - "no dobra, mnie to nie przeszkadza, nie wnikam co robicie".
Co do tematu - czekaliśmy 7 randek. I na 8 jak wyszło tak wyszło
potem były wielkie rozterki z mojej strony, ale jak na razie wszystko jest ok ![]()
Bardzo proszę o radę. Mam takie mieszane uczucie. Powiedzcie co byście zrobili na moim miejscu. Już opisuję sytuację.
Jestem w związku z jak się wydaje fajnym chłopakiem. Ale zostaliśmy parą niedawno, króciutko się znamy. Nagle zaczął odzywać się do mnie chłopak, w którym byłam zakochana po uszy długo, spotykaliśmy się , ale nic z tego nie wyszło, ja wyjechałam, kontakt się urwał, a poza tym jemu też specjalnie chyba nie zależało, rzadko się odzywał. Twierdził, że się wstydzi, a teraz nagle minęło kilka lat a on chce się spotykać.Napisałam mu, że spotykam się już z kimś i że szkoda, że wcześniej się nie odzywał. A on się nie poddaje. Myślicie, że nie będzie nic złego jeśli spotkam się z nim? Myślę, że może będę miała po prostu kumpla. no i będzie możliwość, żeby porównać chłopaków. Najgorsze, że obaj mi się podobają
.Ale tłumaczę sobie, że to nnic złego nie będzie. Mówiłam chłopakowi o tej sytuacji, on mówi że mogę spokojnie poznać tego chłopaka, że on wcale nie jest zazdrosny, poznać go mogę.Miał ktoś kiedyś podobnie? CO ja mam robić? Ale raczej się spotkam, bo będę żałowała.
40 2014-08-14 08:07:55 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-14 08:08:33)
A powiedziałaś chłopakowi, że to nie taki zwykły kolega? Że pójdziesz sobie porównać? Nic złego? Przeciez to szukanie okazji do zmiany chłopaka. Następny sie pojawi to tez bedzie trzeba sprawdzić, no tak. Sprawdzaj, ale badz szczera.
Chłopak w którym byłaś "po uszy zakochana" to nie materiał na kumpla - nie uda Ci się to.
Najlepiej byś zrobiła kończąc obecny "związek" bo ewidentnie ciekawość Cię ciągnie do tego drugiego.
I nie próbuj być za sprytna - tekst ,że "porównasz chłopaków" jest wredny - to nie konkurs na najładniej wystrzyżonego pudla.
Czy chciałabyś żeby Tobie ktoś konkurs urządził ?
A Ty kombinujesz jak tu mieć i wilka i owcę i palić głupa ,że nic się nie dzieje.
No tak dziewczyny, macie rację, ale to tak nagle się stało. Obecnego nie chcę zmieniać, ale z tym drugim się spotkać mogę, ale razem z naszymi wspólnymi znajomymi raczej ;/ Już nie jestem w nim zakochana, ale ciekawi mnie trochę jaką jest osobą.
Nic te wąsy nie dają, nic ![]()
Nic te wąsy nie dają, nic
No, a ze mnie sie śmiałeś
A masz, dziewczyno
![]()
Nic te wąsy nie dają, nic
haha Przepraszam
), spieszyłam się ![]()
No tak dziewczyny, macie rację, ale to tak nagle się stało. Obecnego nie chcę zmieniać, ale z tym drugim się spotkać mogę, ale razem z naszymi wspólnymi znajomymi raczej ;/ Już nie jestem w nim zakochana, ale ciekawi mnie trochę jaką jest osobą.
Kombinujesz "obecnego nie chcę zmieniać" nie rozumiem - chcesz bo jesteś ciekawa nr 1. A to ,że już nie jesteś zakochana ...hehhe stara miłość nie rdzewieje, do tego niespełniona...
Albo bądź z tym z którym jesteś, albo odważnie go zostaw i idź poznawać innych - byłe miłości, starych przyjaciół, kumpli ,bo wkońcu "coś mogło się zmienić to sobie porównasz"....
Kochani jakie wady u faceta są u Was nie do przyjęcia? czego byście nie zaakceptowały?A np palenie papierosów przeszkadza wam?
I jeszcze jedno pytanko: Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić? czy uważacie, że nie ma w tym nic złego? Są osoby, które twierdzą, że taki facet co opowiada o byłych to facet bez klasy, że i o obecnej będzie mówił, ale mnie się wydaje, że wszystko zależy od kontekstu w jakim mówi o tym wszystkim.Dzięki z góry za odpowiedzi.
Dodam, że skoro facet opowiada o byłych związkach, ma taką potrzebę, to chyba lepiej dla nas niż jeśli byłby np bardzo tajemniczą osobą. Czy przeszkadzałoby Wam to hdyby facet wspominał? I czy to przechodzi?
Mój facet czy ma wady ?
Kurcze nie przypominam sobie nic takiego. Fakt nie jest idealny ale czy ktoś jest idealny ? Nie.
Pali papierosy, o swoich byłych kiedyś mieliśmy taki dzien na opowieści.
Byli, czy byłe to przecież nie temat tabu jakiś. Lepiej mieć przeszłość niż nic...
Uważam, że mówienie o przeszłości, oczywiście z szacunkiem to nic złego.
Faceci i wady? Mamy taką jedną - uwielbiamy kobiety bezgranicznie, za wszystko i za nic ![]()
Kochani jakie wady u faceta są u Was nie do przyjęcia? czego byście nie zaakceptowały?A np palenie papierosów przeszkadza wam?
I jeszcze jedno pytanko: Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić? czy uważacie, że nie ma w tym nic złego? Są osoby, które twierdzą, że taki facet co opowiada o byłych to facet bez klasy, że i o obecnej będzie mówił, ale mnie się wydaje, że wszystko zależy od kontekstu w jakim mówi o tym wszystkim.Dzięki z góry za odpowiedzi.
Tak długo jak jestem zakochana po uszy papierosy jestem w stanie zaakceptować mimo iż sama bardzo nie lubię.
Facet, który opowiada te rzeczy wiele straciłby w moich oczach...kocham tajemniczość i uważam, że dodaje facetom uroku.
rosalinda08 napisał/a:Kochani jakie wady u faceta są u Was nie do przyjęcia? czego byście nie zaakceptowały?A np palenie papierosów przeszkadza wam?
I jeszcze jedno pytanko: Czy to, że facet jest otwarty, sam opowiada np o byłych dziewczynach, o doświadczeniach intymnych z nimi to jest powód żeby do siebie Was zniechęcić? czy uważacie, że nie ma w tym nic złego? Są osoby, które twierdzą, że taki facet co opowiada o byłych to facet bez klasy, że i o obecnej będzie mówił, ale mnie się wydaje, że wszystko zależy od kontekstu w jakim mówi o tym wszystkim.Dzięki z góry za odpowiedzi.Tak długo jak jestem zakochana po uszy papierosy jestem w stanie zaakceptować mimo iż sama bardzo nie lubię.
Facet, który opowiada te rzeczy wiele straciłby w moich oczach...kocham tajemniczość i uważam, że dodaje facetom uroku.
Ale na tyle by stracił, że byś chciała zakończyć znajomość? czy jednak byś kontynuowała?
Dzięki za fajne odpowiedzi wszystkim i jeszcze liczę na jakieś, remi - uśmiałam się
Pozdrawiam Was ciepło
)
Akceptuję dużo, ale nie do przeskoczenia dla mnie jest brak ciekawości świata, niezdecydowanie, nieumiejętność dyskusji i flejtuchostwo. Chyba nie lubię "ciepłych kluch" ![]()
Papierosy byłoby mi ciężko zaakceptować. Przede wszystkim nie do przyjęcia jest niechlujstwo, skąpstwo i brak zainteresowań. Nie lubię też gdy chłopak jest nieskażony sportem. Ogólnie strona mentalna jest ważna. Inteligencja to coś, co mi bardzo imponuje. ![]()
Wkurza mnie, gdy ktoś popełnia błędy ortograficzne. Wiadomo, że każdemu czasem może zdarzyć się wpadka, ale gdy ktoś robi to nagminnie, to mnie to irytuje. ![]()
55 2014-08-19 00:11:54 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-08-19 00:13:37)
Nie przeszkadzałoby mi opowiadanie o byłych, zazwyczaj jestem nawet ich w pewnym stopniu ciekawa, bo znam siebie i wiem, że mi później te "byłe" nie będą solą w oku. Ot, kolejna informacja, jak koledzy z podwórka, ulubiony sport czy marzenie z dzieciństwa. Nie podobałoby mi się natomiast, gdyby używał określeń wulgarnych, opisując je, niezależnie od tego, jakie były naprawdę. Ogólnie nie rażą mnie przekleństwa, ale takie, które się po prostu wyrwą, a nie pod czyimś adresem - zwłaszcza pod adresem byłej, czyli kogoś, kto był mu bliski.
Wady nie do przyjęcia?
- brak inteligencji i prostackie wysławianie się, przejawy głupoty w różnych sytuacjach, zero jakiegoś takiego obycia (nie musi mieć manier jak książę, ale właśnie ogólne obycie; nie może jeść rękami na przyjęciu, schlać się do nieprzytomności na rodzinnej imprezie, musi umieć się ubrać i zachować w różnych sytuacjach etc.),
- brak planów na życie, bierne godzenie się z losem, taka hm... niezaradność?, "niebranie" (xd) życia we własne ręce, nie umiem tego określić chyba jednym słowem,
- poglądy - w większości spraw nie byłyby dla mnie priorytetowe, ale odrzucałby mnie brak tolerancji dla homoseksualistów i opinia, że kobiety nadają się tylko do rodzenia dzieci i prowadzenia domu (plus wprowadzanie tej opinii w życie).
Papierosy by mnie nie ruszały, sama palę, ale wiadomo, nie chciałabym faceta alkoholika, narkomana, złodzieja, mordercy... i wielu innych, ale to chyba jest oczywiste. ![]()
Papierosy fuj. Czasami widzę fajnego faceta- a on za chwilę wyciąga papierosy i jebs, równie dobrze mógłby być wykastrowany.
Natomiast co do rozmawiania o byłych- może być, ale bez szczegółów, tym bardziej intymnych. Kiedyś to Ty możesz się stać się byłą i to o Tobie będzie opowiadał następnej kandydatce. Tak samo jak facet opowiada negatywnie o byłych, to zły znak- no przecież sam je sobie wybierał, nie?
W sumie jeszcze jedna wada przyszła mi do głowy, ale nie umiem jej sprecyzować. W każdym razie faceta dyskwalifikuje coś, co uznam za żałosne, ale ciężko mi właśnie określić jednoznacznie, co to może być. Kiedyś, pod koniec liceum, beznadziejnie i dość długo kochałam się w bliskim koledze, no w ogień bym za nim skoczyła. Przyszedł czas wystawiania ocen, wybranek chciał poprawiać ocenę z matmy, nie przygotował się i zaczął prosić, przekonywać nauczycielkę na różne sposoby, żeby ten stopień naciągnęła. Całe moje ogromniaste uczucie ulotniło się natychmiast. Aż tak prosić się (nienawidzę tego określenia, ale jest idealne w tej sytuacji) o ocenę? Rzal, bul i pogarda.
Może można to podciągnąć pod jakieś "szanowanie się" czy "dumę" u facetów, ale nie jestem pewna.
wady dyskwalifikujące... hmmm...opiszę to tak:
- upijanie sie i czerpanie z tego najwiekszej radosci w zyciu
- przeklinanie non stop i dla zabawy
- narcyzm
- jego autorytety i inspiracje zyciowe to przestepcy... i zacpani "artysci"
- ogólna fascynacja złem i nienawiść do swiata
- uważanie, że wszystko mu sie należy, roszczeniowość
- totalny brak zaradności życiowej plus lenistwo [życie w skrajnym ubóstwie i niechęc do podjecia pracy]
- puszczalstwo
- brak honoru i tchórzostwo
- chorobliwa zazdrość
to były wady mojego byłego chłopaka.
na szczescie obecny ma tylko jedną:
- niczym nieograniczone i nie do okiełznania wygłupianie się ![]()
resztę da się przeżyć ![]()
W sumie jeszcze jedna wada przyszła mi do głowy, ale nie umiem jej sprecyzować. W każdym razie faceta dyskwalifikuje coś, co uznam za żałosne, ale ciężko mi właśnie określić jednoznacznie, co to może być. Kiedyś, pod koniec liceum, beznadziejnie i dość długo kochałam się w bliskim koledze, no w ogień bym za nim skoczyła. Przyszedł czas wystawiania ocen, wybranek chciał poprawiać ocenę z matmy, nie przygotował się i zaczął prosić, przekonywać nauczycielkę na różne sposoby, żeby ten stopień naciągnęła. Całe moje ogromniaste uczucie ulotniło się natychmiast. Aż tak prosić się (nienawidzę tego określenia, ale jest idealne w tej sytuacji) o ocenę? Rzal, bul i pogarda.
Może można to podciągnąć pod jakieś "szanowanie się" czy "dumę" u facetów, ale nie jestem pewna.
Ja bym rzekł, że w wiekszosci mozna to podpiąć krótko - pod lizanie dupy i wazeliniarstwo. Tacy mezczyzni czesto podrywają kobiety tez na litość, proszą o uczucia dosłownie, jesli oczywiscie to ich styl bycia. Za tym muszą się kryć bardzo dobre umiejętności robienia słodkich oczu, by osiagac cele idąc na łatwizne. Przy tym mysle szacunek sie ostro traci.
Ja do tych wad bym dodała na pewno "maminsynek" nigdy się nie zwiążę z kimś takim bo wiem jak to wgląda. U mnie w domu odkąd pamiętam jest tata, mama i babcia ;/ kocham babcię ale to co nawyprawiała mojej mamie jest nie do przyjęcia
Jak mawiał filozof, jedyna wada nie do poprawienia to słabość. ![]()
mi najbardziej przeszkadzalaby chyba dwulicowosc. a mianowicie zmiana zachowania o 180 stopni pod wplywem kolegow/rodziny. no i nie moglabym byc z facetem, ktory nie ma wlasnego zdania (fuuuu).
mi najbardziej przeszkadzalaby chyba dwulicowosc. a mianowicie zmiana zachowania o 180 stopni pod wplywem kolegow/rodziny. no i nie moglabym byc z facetem, ktory nie ma wlasnego zdania (fuuuu).
Czyli widzę dziewczyny, że mamy podobne zdanie, a to, że gada o byłych Wam nie przeszkadza w większości?No i to , że jest otwarty ale nie wierzę, że w stosunku do wszystkich wykazuje tą otwartość
. Mnie bardziej właśnie denerwuje taka tajemniczość ;/ Gdy chłopak nic o sobie nie chce powiedzieć.Ale kwestia co kto woli ![]()
Rosalinda08, dla mnie by to była kwestia tego, JAK mówi o byłych, a nie CZY. Owszem, może je skrytykować, w końcu ma być szczery i jeśli jego ex się puszczała na prawo i lewo, to może jasno powiedzieć, że go zdradziła. Straciłby w moich oczach, jakby zaczął ją nazywać słowem-na-K itd. A to że mówi? To jego była dziewczyna, byli ze sobą blisko... chyba dobrze, że chce, żebyś wiedziała również i o tej części jego życia.
Rosalinda08, dla mnie by to była kwestia tego, JAK mówi o byłych, a nie CZY. Owszem, może je skrytykować, w końcu ma być szczery i jeśli jego ex się puszczała na prawo i lewo, to może jasno powiedzieć, że go zdradziła. Straciłby w moich oczach, jakby zaczął ją nazywać słowem-na-K itd. A to że mówi? To jego była dziewczyna, byli ze sobą blisko... chyba dobrze, że chce, żebyś wiedziała również i o tej części jego życia.
Dzięki Eileen
Zgadza się
. Nie no, nie wyzywał żadnej dziewczyny
wręcz przeciwnie - mówi że był szczęśliwy, ale właśnie ostatnia Go zraniła, skrzywdziła, ale mnie się wydaje, że dobrze że mi o tym powiedział. Przynajmniej wiem, że był zaangażowany itd itp. Ale niektórzy mówią mi że co to za chłopak, że to zle o nim świadczy , że nie ma klasy ;/ i takie tam i że o mnie będzie gadał też. Trochę mi to namieszało, bo mam zupełnie inne zdanie i tego się trzeba trzymać
. Dzięki serdeczne ![]()