netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

16 odpowiedzi3 814 wyświetleńzałożony przez pokazno, 26.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Witajcie. Przejdę od razu do rzeczy.
Z Moją Kobietą byłem prawie dwa lata. Niby trochę szczeniacka miłość- ja w tym momencie mam 21 lat prawie, Ona 18. Jednak miłość naprawdę była dojrzała. Ja mieszkam od dwóch lat sam, 100 km od rodziny, Ją doświadczyło życie- opieka nad rodzeństwem i tego typu rzeczy.
Ostatnio Nasz związek kwitł. Sypialiśmy niemal codziennie u niej razem (tak się złożyło, że zostawałem na noc), od połowy czerwca w dwoma wyjątkami kilkudniowymi widzieliśmy się codziennie.
Jaki dla Niej byłem?
Naprawdę byłem dobrym człowiekiem, rozpieszczałem, wiedziała że ma we mnie wsparcie, ustępowałem we wszystkim niemalże. Oczywiście miałem swoje wady typu zazdrość, a w zasadzie zazdrość "na pokaz" czy dla żartu- niestety chyba nie rozumiała że dla żartu.

Od pewnego czasu coś się psuło, kłóciliśmy się częściej i to o takie pierdoły. Zazwyczaj z Jej winy.
Co raz bardziej zauważam w tym momencie Jej wady, które powodowały że nie była dobrą partnerką, ale wady można zniwelować.
Ponad dwa tygodnie temu miała okropny tydzień, przyczepiała się o pierdoły- od razu mówię to nie był PMS.
Przyjechałem do niej zdenerwowany, trochę okazywałem że jestem na nią zły, po to by mnie wsparła.
Nie wchodząc w mniej ważne szczegóły powiedziała że to koniec, zerwała pierścionek zaręczynowy z ręki (tak, teraz wiem że raczej nie byliśmy zbyt dojrzali do zaręczyn), co podziałało na mnie jak płachta na byka , wpadłem pierwszy raz w życiu w jakiś amok- zazwyczaj jestem spokojnym człowiekiem, odrzuciłem w jej stronę ten pierścionek, mówiąc by się wypchała, popłakałem się, te sprawy, ogólnie rzecz biorąc totalne "zfrajerzenie".
Przez następne kilka dni widywaliśmy się jak zwykle z tym że przy mnie np. mówiła że wszystko jest ok juz, a potem pisała że już nie chce i tego typu rzeczy.
prosiła zebym jej dał spokój, dał zatęsknić. W poniedziałek 14tego musieliśmy się widzieć, wtedy powiedziałem jej żeby zatęskniła, daje jej spokój itp. Po dwóch godzinach na gg napisała że to koniec i tego typu rzeczy.
Oczywiście nie przyjąłem tego do wiadomości, ale trzymałem się planu dania Jej spokoju.

Teraz dwie kluczowe rzeczy.
1. Obydwoje mamy dostęp do naszych facebooków, GG. (będzie to kluczowe wyjaśnienie w dalszej części tekstu)
2. jak miała 15 lat poznała przez neta chłopaka, niby chodzili ze sobą, potem była ze mną (zerwała z tamtym bo ja "zdradził", ale zatęskniła do niego jak do przyjaciela, kilka dni pisała z nim w czerwcu, ale moja reakcja była stanowcza), i jak sie pokłóciliśmy w czwartek napisała do niego żeby sie wyzalić, myślała że on nie odpisze, odpisał i podobno jej przewrócił w głowie w ciagu godziny.

No i dalej: od wtorku do środy pisałem do jej koleżanek, które są też moimi koleżankami, broń Boże nie naciskałem na nie by mi pomogły, wręcz odwrotnie, prosiłem tylko by się nią zaopiekowały bo jest jej trudno i pisałem do nich że ten gość nią manipuluje, żeby coś z tym zrobiły.

W środę 16tego wszedłem na jej GG i przeczytałem archiwum, gdzie z nim jak gdyby nigdy nic świntuszyła. Wpadłem w kompletne załamanie, zadzwoniłem do niej, żegnałem się i takie tam, ale potem gadaliśmy normalnie w sensie, że sie kłóciliśmy, dyskutowaliśmy
potem w smsie kazała dać "nam - czyli jemu jej i koleżankom spokój" itd.
Wogóle w nocy nie spałem, rano kompletnie załamany, zostawiłem list, gdzie to wszystko z siebie wyrzucałem , wziąłem kilka tabletek uspokajających itp. Wbrew pozorom nie chciałem się zabić, tylko zwrócić uwagę, że to mnie dotknęło- w sumie to nie usprawiedliwiam się, nawet nie wiem po co to zrobiłem, szczeniackie zachowanie jakieś, amok i nie wiem co jeszcze.
Ona sie o tym dowiedziała, pogadaliśmy itp. no i nic.
Czwartek to dzień kluczowy, zawiozłem jej jakiś zeszyt dla mamy bo prosiła, z kumplem, z którym się nie widziałem 11 miesięcy, bo mnie olał, ona go szczególnie nie lubiała.

No i na tym spotkaniu zrozumiałem , że to dzieciak , ja taki nie chce być , no ogólnie czwartek i piątek to dzień odmiany.
Co było przez następne kilka dni nie bedę opowiadał bo już za dużo szczegółów które na całość i tak nie mają znaczenia.
Widziałem sie z nią w tą środę, w busie, gadaliśmy , opowiadałem jej że zrozumiałem kilka rzeczy, uczę się, ogólnie miła atmosfera. Nie chciała mi spojrzeć w oczy, potem trochę posmutniała, jak jej tyle rzeczy poopowiadałem.

Wiem , że potem napisała do koleżanki, że sie cieszy z mojej przemiany, czasem do mnie zatęskni9, ale podjęła decyzje i tyle.
Wczoraj spotkałem Ją w busie, siadłem z kolegą, zamiast wolnego miejsca koło niej i tyle. Widziałem że ją to zasmuciło.
Kolega (jest dla niej jak brat, znają sie od urodzenia) mówił mi ze widać w jej oczach przygnębienie itd. Trzeba dodać że w środę wieczorem była wielka awaria neta i nie mogła sobie z nim popisać.

Podsumowując:
1. Dalej z nim pisze, ale jakby mniej i to ona zaczyna pierwszy rozmowę
2. Smuci się, myśli o czymś.
3. widzi moją "przemianę"
4. Wchodzi codziennie na moje konto na facebooku, nie wiem w jakim celu.
5. zauważyłem, że śpi w innym pokoju, tzn. nie tym gdzie są pamiątki ode mnie, gdzie razem ostatnio siedzieliśmy.

moje pytania:
1. Już tęskni, czy może się okazać za tydzień że chce wrócić? Jest osobą która raczej nie zmienia zdania (jak każda Kobieta tongue ), ale może jednak.
2. Co robić? Czekać "nie wiadomo ile", czy np. za tydzień- dwa tygodnie spróbować pogadać? To nie będzie już tak jakby zmuszanie?
3. Co o tym myślicie

p.s: po pierwsze wiem , że szpiegowanie jest nie ok, po drugie wiem, że Ją prawdopodobnie zagłaskałem swoja dobrocią, nie dałem jej odetchnąć, po trzecie: mój temat jest założony po to że chce jeszcze raz spróbować, a nie że chce sie tu uzalać. to że zrobiła sobie ze mnie pieska , że mój czyn z listem, rzuceniem pierścionkiem był haniebny też wiem.
czekam na odpowiedzi

2

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

No trochę szczeniacka miłość, ale pocieszę Cię, że 30latkom też się zdarza. Dziewczyna sobie z Toba nieco pogrywa i chyba chce żebyś za nią z kwiatami w zębach biegał a ona będzie Cię odtrącać. Taka księżniczka w wieży mi się wydaje i jak w końcu posłuchałeś tego co Tobie powiedziała i dałeś jej spokój to nagle jest zmartwiona i zawiedziona, że książę już za nią nie jeździ i nie walczy z jej humorami. Moim zdaniem to bym poczekała jeszcze trochę niech ma czas na przemyślenie i jeśli nie zdecyduje się rzucić komuś innemu w ramiona w tym czasie to można jej zaproponować spotkanie na kawie (w miejscu publicznym jest mniejsza szansa, że będzie robić sceny) i z nia poważnie pogadać jak ona sobie ten związek wyobraża jeśli w ogóle.

3

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

a jakieś inne opinie? smile

4

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Witajcie!
W zasadzie to kontynuacja historii, która gdzieś tu jest już opisana w październiku.
Byliśmy z P. prawie dwa lata. Trochę Ją osaczyłem, kłótnie, zerwanie, załamanie itd.
Nie ważne. Te dwa miesiące dobrze przepracowałem, popracowałem nad sobą, dałem Jej odetchnąć.
Ona ma taki problem- kiedyś była z kimś przez internet, pisała z nim po rozstaniu, może się nawet zauroczyła. to też nie ważne.
Jakieś trzy tygodnie temu ponowiłem kontakt, Ona wie że tamten to dupek, sama nazywa to obłędem, że musi się rozczarować nim itd.
Ogólnie pisze z takim chłopakiem przez internet (ktos inny niż ta jej "fascynacja"), który za cel postawił sobie pomoc Nam, taka jest jego misja itp.
No i tu zaczynają się moje problemy.
Od ponowienia kontaktu spotkaliśmy się sam na sam trzy razy (jutro czwarty). U mnie w domu są te "randki" zachowujemy się jak para, przytulamy się, całujemy, kochamy. Za każdym razem mówi mi że mnie kocha, nawet ostatnio sama z siebie napisała to dzień po spotkaniu, pisze czasem że tęskni, sama pierwsza pisze zazwyczaj np. porannego smsa, dodatkowo można powiedzieć- wzmocniły Nas dwie poważne kłótnie, po których gdy już sie wydawało "że to koniec" to sama ponawiała kontakt- w sumie mnie to nie zdziwiło, że się kłócimy- czasem jest bardzo porywcza i najpierw się "wydrze" a potem pomyśli. Ten chłopak gdy z nim pisze uspokaja ją, zachęca do działania. Jednym słowem widać że jej zależy.
Co do tego "net - byłego" same postępy- widzi że to idiota, tylko mówi że musi to zakończyć raz na zawsze by historia się nie powtórzyła, mówi że chce się z nim spotkać i takie jedyne wyjście, choć ostatnie kilka dni też przyniosły postęp w tej kwestii.
Dobra, przejdźmy do sedna mojego tematu. Jej problemem jest "nietrwałość". Mówi w czasie spotkania, że kocha- jest super, czasem w tygodniu wyśle jakiegoś buziaczka, pozwala się pocałować, ale wiem że mówi tamtemu że nie wie czy coś czuje, że czuje pustkę. i to np. dzień po spotkaniu itd.
Tamten "psychoterapeuta" jej pisze, że ona musi to w sobie obudzić itd. i tak zapętla się to w koło.
Jutro będzie nietypowe spotkanie- zero seksu bo po spowiedzi, na dodatek ja wyjeżdzam na kilka dni w święta, wiem że zawsze to sprawiało że tęskniliśmy za sobą bardziej.
Ale martwi mnie ta jej "nietrwałość" - to coś normalnego?

5 Ostatnio edytowany przez Cyklon (2013-12-20 20:51:12)

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Kiedyś słyszałem taką wymówkę dziewczyny, że będzie "super wyjątkowo miła" dla takiego dużego debila (z zachowania przynajmniej), co ją podrywa, żeby się nią znudził i przestał ją zaczepiać. Także wyobraźnia kobiet jeśli idzie o zdradę jest nieograniczona, a potem wiadomo co z tego wynika. Inna popularna wymówka, to "muszę zerwać kontakt/wyjechać, żeby zatęsknić i potem włożyć nową energię w związek". Nie chciałbym Ciebie martwić, ale ja bym skojarzył te dwa Twoje fakty ("będę super miła" + "muszę wyjechać").

Oczywiście nic nie jest przesądzone, cuda się zdarzają. Może Ciebie nie olała i nie zdradza i nie jesteś jej poduszką emocjonalną, albo kryzysowym chłopakiem. tongue

6

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

hmmm, może wyjaśnię jeszcze raz.
Moja "była" nie musiała przyjąć mojej oferty ponowienia kontaktu, tak jak mówię sama po ostatnich dwóch kłótniach "wracała".
Jej pojęcie o mnie jest takie że wie że jestem "super", że się zmieniłem itd. i nawet twierdzi "że na to nie zasługuje". Mówi , że jak jestem obok (chodzi o spotkania) to jest szczęśliwa i mnie kocha, jak do niej dzwonię to ją coś rusza na sercu, jak ją dotykam ma ciarki itp. itd. Problem następuje, gdy mnie nie ma obok. Oczywiście nie wiem tego ze słów które do mnie mówi, tylko od osoby postronnej.
Z tym "byłym z neta" "walczy" itp. Widać że jej na mnie zależy, nie jest za przeproszeniem suką i jakby nic nie chciała ode mnie to by mi powiedziała "spada" by mnie nie ranić. To jej częsty argument. Nie chce mnie ranić, bo musi się od niego całkowicie uwolnić, żeby to do niej kiedyś nie wróciło.
Niemniej pytanie było o jej "nietrwałość". Co to może być?
P.S: jedna może kluczowa rzecz. Ma trudne chwile w życiu, nauka itp, sama mówi że jest zrujnowana psychicznie i musi przez święta odpocząć.

7

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

"niestety" po 4 latach czas na kontynuację tematu..

Specjalnie w tym wątku ewentualnie ku przestrodze innym którzy mają takie problemy.
Na początku powiem tylko że poczytałem kilka podobnych tematów przed chwilą i mam wyklarowane mniej więcej co o takich sprawach myślicie.

A więc cztery lata temu wróciliśmy do siebie po dwóch miesiącach. W związku było jak w związku. Czasem lepiej, czasem gorzej. Ale ogólnie sielanka.
Zareczylismy się i mieliśmy mieć ślub w maju 2018.

Niestety postanowiliśmy ostatnio, że go przeniesiemy na 2020. Powody - problemy z kasą z mojej strony, branza w której pracuje nie ma najlepszego roku a zarabiam prowizję od sprzedaży oraz problemy ze zdrowiem członka rodziny ale przede wszystkim natłok spraw u narzeczonej - dostała wymarzoną pracę i poszła na studia magisterskie na które razem z nią poszła jej matka.

W każdym razie ostatnio było trochę ciężko i dla mnie i dla niej.

Wszystko zaczęło się tydzień temu.
Jeszcze wieczór w sobotę gdy przyjechałem z nazwijmy to "spełniania mojej pasji" przywiozlem nam jedzenie z mac Donalda, gdyż wiedziałem że uczy się do późna a ostatnio gdy proponowałem restauracje mówiła ze nie ma czasu. Potem sex nawet z jej inicjatywy i ogólnie ok.

Dzień później w niedzielę zaczęły się tarcia. Powiedzmy że zrobiłem kilka rzeczy które niezbyt lubi. Powiedziała że ma ostatnio czasem duże wątpliwości co do sensu związku. Próbowałem ją uspokajać

Wieczorem w niedzielę siedzimy i patrzę że z kimś pisze smsy. Rzucilem okiem z jakimś Grześkiem, po czym nerwowo zaczęła chować telefon. Założyła też hasło.

Żeby się nie rozpisywać. Grzesiek to jej były pacjent który był u niej kilka dni na oddziale. Ktoś dał jej numer jemu i zaczęło sie pisanie (ponoc tylko dzien wcześniej).
Smsy przeczytałem, zaczęło się że ją kontroluje itd itd. Ja zacząłem wychodzic ale się powstrzymywalem przy drzwiach itd. Nie było zbytnio nic takiego tam żebym ją kopnal "w pupe". Mówiła że to nic nie znaczy dla niej, że nie chcę się spotkać z nim.

W nocy gdy nie mogłem spać przytulila się powiedziała "spokojnie kochanie". Raczej jest osobą która nie powie tego jak nie wie co czuje

Potem poniedziałek, wtorek wieczorami próbowałem rozmawiać, była zmęczona co akurat zrozumiałe. Bagatelizowala sprawe. Mówiłem że czuję się zdradzony itd. Pytałem czy mnie kocha itp. mówiła żebym nie naciskal to wtedy mi to powie

Wtorek wieczor byla sytuacja gdy usypiala przyszedł sms, pytałem czy nie przeczyta, mówiła że nie musi, idzie spać. Wyszedłem po chwili na 5 minut zapalic a ona w tym czasie smsa przeczytala i odpisała na niego. Zdradziła ją lampka sygnalizacyjna w telefonie. Dostala opieprz itd, dalej bagatelizowala sprawę.

W środę była sytuacja ze źle się czułem z tego wszystkiego, plus hydroksyzyna i wyszedłem wcześnie z pracy, wróciłem z nią do domu, pojechałem dokończyć z przenoszeniem ślubu bo wiem że jej zależało, potem nawet powiedziała że dziś sie nie uczy, ustaliliśmy że spedzimy czas itp. Poszła się kąpać, wzięła telefon ze sobą. Gdy wróciła zaśmiałem się że czy wszędzie go będzie brała. Poszła po chwili do toalety, wolałem żeby wzięła telefon z uśmiechem na twarzy, powiedziała że nie.

Odruchowo odsunalem klapke a tu brak blokady i wygaszacza (swoją drogą podejrzane)  a ekran na smsach z nim gdzie "pół żartem pół serio" mowili o spotkaniu.
Ja w nerwy, skończyła się atmosfera miła, ona mówiła że ma dość ze codziennie zaczynam ten temat itd. Idzie spać, ja mówiłem że nie pozwolę sobie spieprzyc znów wieczoru, starałem się przytulić, wytłumaczyć o co chodzi. Zapytałem w końcu o miłość powiedziała że nie wie nic, czy mnie kocha itd. I czy nie mogla się zagubic na chwile. To już bylo za wiele. Wyszedłem do mojego domu (mieszkałem u niej).

Czwartek zaprosiłem na rozmowę do mnie, ale rozmowa która ja prowadziłem dotyczyła tego że chciałem jej przekazać mniej więcej że ja moje bledy rozumiem, wytlumaczylem niektóre nasze zachowania które powinny być inne itd. O nim praktycznie nic nie mowilem. Zgodzilismy się że dajemy sobie chwile czasu by przemyśleć pewne sprawy osobno. Ale wydawało mi się że dobrze zareagowała na rozmowę, zaczela dyskutować ze mną itp. Wziąłem auto które było do jeh dyspozycji do pracy i na uczelni me bo go potrzebowałem.

Piatek nie było mnie cały dzień, byłem daleko od domu,  coś szukałem kontaktu (ale sporadycznie)  gdyż wydawało mi się że jest lepiej. Niestety idealny nie jestem i pod wieczór napisałem jej ze jak ma "to zakończyć" to teraz jak jestem daleko od niej (mogłem nie dać się ponieść uczuciom wiem).

Na co ona cytuję: "Dobra powiem Ci szczerze. Na dzień dzisiejszy wydaje mi się bez sensu nasz zwiazek, ale sam wiesz ze ja czasami zmieniam zdanie co dwa dni i za dwa dni moge tego żałować... chcialam dać sobie czas i Tobie... ale Ty naciskasz codziennie żebym podjęła jakąś decyzje... "

Zadzwoniłem,  przeprosiłem, powiedziałem że poniosły mnie uczucia trochę, że już jej daje spokój.

Wracając w nocy pociągiem dowiedziałem się" od kogoś" ze mówiła kolezankom że się w nim zauroczyla, i chce się spotkać ze może jej wtedy przejdzie i nie chce żeby było że zmienia mnie na jego czy coś takiego. Kolejny stres dla mnie

W sobotę stwierdziłem że pod jej nieobecność w domu bo jest w pracy, pojadę do niej i spakuje większość moich rzeczy by poczuła trochę pustkę. Pogadałem chwilę z jej mama, nie zdradzajac istoty problemu, pozegnalem się itd.

W każdym razie jeden dzień bez kontaktu ze soba.

Wczoraj pojechałem by przedstawić sytuację tak : "ja nie czuje się zdradzony, tylko mnie poprostu zdradzilas, ja wiem (bez zdradzania skad wiem) ze cos do niego czujesz i chcesz się z nim spotkać, ja nie będę opcja rezerwowa, powinienem kopnac Cie w dupe, i taki miałem wczoraj zamiar ale jest jeszcze iskierka co się we mnie tli po tym co powiedziała twoja mama że ona wie że ty jesteś dobra osoba i narazie ufam w te slowa twojej matki, ale masz mi dać argumenty żebym Ci ufal, masz walczyć z tą słabością że ktoś Ci pisze mile słówka i ty juz w skowronkach, nie znasz go, nie wiesz czy nie chce się zabawić tylko, chcesz przez to położyć na szali 6 lat zwiazku ktory był jako ogół dobry, i nie powiedziane czy ja teraz sie w kims nie zakocham"

Na co ona ze m.in "ona nic nie wie- czy do mnie coś czuje i czy do niego coś czuje, ze mowila ona chce mieć teraz chwile wolnego, ale nie daje jej zatesknic, że nie wie kiedy się dowie itd, że nie widzi narazie tego ślubu i ogólnie chce żebyśmy się od siebie narazie oduzaleznili ale nie jestem opcja rezerwowa żebym tak nie myślał i żebym nie myślał że ona już nie wiadomo co z nim planuje i pisze".

Co robic teraz? Z jednej strony moge i poczekac żeby zatesknila bo może się tak stac, z drugiej strony nie uważacie że nie ma opcji żeby  zatesknila jak wypełnia sobie pustkę po mnie smsująć??

Na ta chwile tyle.

8

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Przede wszystkim jeżeli chcesz kiedykolwiek stworzyć zdrowy związek to wypad z telefonu drugiej osoby. Serio. Kobieta może mieć znajomych facetów i jej chłopak nie powinien mieć z tym problemów, bo to, że ona z kimś pisze i chce się spotkać, nie oznacza od razu zdrady. Ja też mam znajomych facetów i czasami się z nimi spotykam na ploty i nie wyobrażam sobie, żeby mój chłopak miał w związku z tym do mnie jakieś wąty i sprawdzał mi telefon.

Ona nie wie co będzie, bo widzi pewnie, że ja za bardzo osaczasz. Jak możesz robić awanturę, bo odpisała na smsa?

9

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.
Lady Loka napisał/a:

Przede wszystkim jeżeli chcesz kiedykolwiek stworzyć zdrowy związek to wypad z telefonu drugiej osoby. Serio. Kobieta może mieć znajomych facetów i jej chłopak nie powinien mieć z tym problemów, bo to, że ona z kimś pisze i chce się spotkać, nie oznacza od razu zdrady. Ja też mam znajomych facetów i czasami się z nimi spotykam na ploty i nie wyobrażam sobie, żeby mój chłopak miał w związku z tym do mnie jakieś wąty i sprawdzał mi telefon.

Ona nie wie co będzie, bo widzi pewnie, że ja za bardzo osaczasz. Jak możesz robić awanturę, bo odpisała na smsa?

Zasadniczo masz rację co do "wypad z telefonu" i miałaś co do osaczenia tylko dotyczyło to czegoś innego. Przez cztery lata od tamtej sytuacji nie spojrzałem na jej telefon ani razu.

Z tymże nie zrozumiałaś sedna sprawy - nie miałem problemów że z kimś pisze "jakimś kolegą", bo z jakimś tam pisała co jakiś czas. Napisał do niej pacjent, którego widziała kilka dni i (jak się potem okazało) się w nim zauroczyła przez smsy.
Nie samo odkrycie sprawy mnie wkurzyło, tylko jej "przesadzona" reakcja - nerwowe chowanie telefonu i tekst typu "jak to zobaczysz to i tak odejdziesz", następnie kłamanie że to nic nie znaczy, że nie zamierza się z nim spotkać, po czym smsy o spotkaniu, a następnie gdy się dowiedziałem że się w nim zauroczyła.

No dobra ale w sumie napiszę "postępy" od poniedziałku, oceńcie.

Poniedziałek:
Zaskoczyłem ją pewną rzeczą - do tego stopnia że z ciekawości zadzwoniła (wiedziałem że to zrobi), pogadaliśmy na spokojnie, okazało się że kupiła sobie auto (od tamtego tygodnia, no może dłużej dawała mi do zrozumienia że to chce zrobić by się trochę usamodzielnić). Zaskoczyłem ja myślę spokojem. Powiedziałem, że zrozumiałem że mogła się czuć osaczona, że za dużo czasu razem, za wiele rzeczy moich które ona używa ale nie takie były moje intencje żeby ją osaczyć, tylko uważałem to za męskie, by przy niej być.

Wtorek: rano gdy stałem na przystanku podjechała i wzięła mnie. Pogadaliśmy, ja swoje powiedziałem m.in że brakło nam rozmowy szczerej i że nie może winić mnie za to że chciałem jak najlepiej, ona ogólnie swoje też coś powiedziała- z ciekawszych rzeczy to np. "nie wiem co Ci mogę teraz nawet powiedzieć i nic nie mogę Ci obiecać" , "chce żebyśmy się trochę uniezależnili od siebie, bo jak coś trzeba to nie umiem żadnej sprawy sama załatwić, bo ty to robiłeś". Ustaliliśmy że sobie trochę odpoczniemy. Pogadaliśmy o pierdołach

dziś rano pisała czemu nie śpię ( była 5 rano a ona na nocnym dyżurze)

Piszę tak szczegółowo bo nic z tego nie rozumiem, a chcę jak trzeba będzie to się nastawić właśnie "negatywnie".

Z jednej strony w piątek "zauroczona w koledze", ale "ma dość facetów". Na dzień dzisiejszy dalej pewnie z nim pisze.
Robi aluzje typu "usamodzielnijmy się", "chcę trochę odpocząć", "nic nie wiem, nie mogę obiecać" -
jak poczytałem inne tematy na tym forum to  wasze odpowiedzi są zazwyczaj "chce Cię kopnąć w dupę, tylko nie wie czy coś z tego wyjdzie i się boi"

a z drugiej strony - sama do mnie pisze czemu nie śpię, nachyliła się lekko jak widziała że pochylam się żeby ją pocałować w policzek jak wysiadałem z auta, itp., zaczyna dyskutować o problemach - tak jakby się uspokajała po tym co ostatnio mówiłem.

Co robić dalej? Wiadomo siedzę jak najciszej i praktycznie się nie odzywam, ale długo to trwać nie może.

10

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

weź ją w końcu wykop z życia bo się zamęczycie oboje.

11

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Sprecyzuj całą wypowiedź.

Rozumiesz o co mi chodzi?
Nie wiem w co ufać - dać nam odpocząć jak prosi a ja mam obowiązek ufać drugiej połowie teoretycznie
Czy popatrzeć na to mózgiem że w dojrzałym związku takie rzeczy nie mogą się zdarzać i trzeba postawić sprawę jasno.

Wszyscy mi mówią w tym jej znajomi że ona się obudzi, bo jeżeli chodzi o ogół to byłem dla niej dobry tylko dla mnie nie do przyjęcia że może się obudzić jak tamten się okaże dla niej po spotkaniu/kilku randkach/miesiącu chodzenia jednak gorszy niż ja.

12

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Rozumiem o co Ci chodzi, ale papracie się w tym związku tyle czasu, że po prostu żal mi Was. Ona ma na oku innego, nie chce Ciebie, poprosiła o czas. Prawdopodobnie jak z tamtym jej nie wypali, to do Ciebie wróci, tylko czy Ty chcesz mieć kobietę, która traktuje Cię jak koło ratunkowe? Bo jestem w stanie się założyć, że nawet jak z tym nie wyjdzie i wróci do Ciebie, to za kilka miesięcy/lat pojawi się następny i znowu pójdzie do niego, a Ty będziesz czekał.
Powinieneś już dawno podjąć męską decyzję i przestać o nią walczyć, bo ona na to nie zasługuje.

Swoją drogą, to trochę offtop, ale tak kobieco rzucił mi się w oczy temat ze śłubem i dla mnie czekanie 3 lata jak jesteście zaręczeni byłoby słabą opcją. Zaręczyny są deklaracją ślubu i tutaj wyjątkowo zgadzam się z doktryną katolicką, która mówi, że 1.5 roku zaręczyn max, bo potem to jest przechodzone tongue I bez kasy można ślub wziąć, więc to nie jest wytłumaczenie, pytanie czy zależy Wam na pompie czy na Was.
Co nie zmienia faktu, że akurat w Twoim przypadku to całkiem dobra decyzja, bo przynajmniej przed ślubem widzisz, jaka ona jest, a nie obudzisz się za kilka lat mając żonę, która Cię nie chce. Bo ona naprawdę Cię nie chce. Tylko zapewniasz jej ciepełko, którego by jej brakowało, gdybyś wreszcie ją ze swojego życia wykopał.

13

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Dzięki za wsparcie.
Co do ślubu - przeniesienie bardziej dotyczyło że zaczęła mieć dużo na głowie - 2x uczelnia i praca. Trudno teraz ślub zrobić w 1.5 roku, zajęte sale.

Dzięki za rady, też się momentami przychylam do tej opcji i masz pełną rację.
Wiadomo jak jest, czasem mam takie myśli że masakra, a czasem jednak ufam w to co mówi i liczę że będzie lepiej, i wierze w takie słowa jak "nie myśl że ja już z nim planuje związek, ślub i Bóg wie jeszcze co".

Ale rozwiej mi jakoś jeszcze moją jedną / dwie wątpliwości.

Powiedzmy że miała prawo do złości na mnie plus to że mieszkamy praktycznie od dwóch - trzech lat razem w małym pokoju przy niezbyt miłej atmosferze domowej momentami, czuła się osaczona, większość cennych rzeczy moja, choć ostatnio jej tłumaczę że to co uważała za złe to było dobre lub że uważałem że tak daje jej szczęście i przedewszystkim że nie mówiła że jej coś nie pasuje (twierdzi że mówiła, a ja na to że w takim razie tak mówiła że do mnie nie trafiło). No niezbyt się układało jednym słowem powiedzmy, choć tego w natłoku obowiązków nie zauważaliśmy.
Jednym słowem powiedzmy że miała prawo "upaść i się zagubić chwilowo", a ja teraz jej pokazuje że to była też jej wina i że się myliła w  osądach.

i tu moja wątpliwość - skoro ukochana osoba, dla której się chciało dobrze zawsze prosi o takie rzeczy że chce odpocząć, zatęsknić itd. i nawet widzę że jest trochę jakby lepiej to czemu mam nie czekać, bo tak byłoby zgodnie z moimi zasadami moralnymi?

wiadomo że:
1. może tak tylko gadać, bo nie chce być póki co sama a tamten to nic pewnego
2. on napisał, czyli wpadła mu w oko, zamotał ją miłymi słówkami i bedzie ją miał jak ona będzie tego chciała.
3. są dla mnie pewne nieprzekraczalne granice po których bezwzględnie kop w dupe, no ale narazie jeszcze chyba nie nastąpiły, bo każdy ma prawo upaść.
4. czekać wiecznie nie będę, szczególnie jeżeli ze mnąnie pogada szczerze jeszcze raz o nim.

Aha i jedna informacja (może coś z niej wysnujesz i doradzisz).
Wahałem się czy ją mówić, bo nie jest dla mnie zbyt chwalebna sytuacja ale czasem takie jest życie.

W pierwszym poście z dzisiaj napisałem o rozwiązaniu pewnej sytuacji i tak jak mówię wydaje się że wtedy ją to tknęło.

O co chodziło?
Miałem u niej dług tzn. zaproponowała dość dawno temu (powiedzmy koło roku temu) że mi pożyczy trochę pieniędzy na kupno auta potem naprawę auta itd. itd., i mówiła, że ta kasa i tak leży i czeka na ślub więc dla niej spoko. Niestety - dług czasem malał, czasem rósł, mi zaczęło gorzej w tym roku iść w pracy i nie oddawałem tej kasy.

Ostatnio mi powiedziała, że według niej gorzej między nami jest dlatego że nie oddaje tej kasy i że jak oddam to będzie od razu lepiej. No i tak się złożyło że ostatnio powiedziałem jej że oddam ale mam powiedzmy  40% całości tylko , o czym wiedziała.

Tak się przytrafiło że oddałem wszystko co miałem u niej - co jak wiedziałem "wysadziło z butów" i dlatego dzwoniła zdziwiona w poniedziałek (myślała że wziąłem w vivusie tongue, nieprawda).
Dodatkowo załatwiłem sprawę ze ślubem ostatecznie i też była zdziwiona w czasie tej rozmowy że to zrobiłem bo jak powiedziała "myślała że jestem wkurzony i będę miał na to wylane".

Od tego momentu zaczęła normalnie w miarę gadać i zaczęło się polepszać - w tym widzę właśnie nadzieję.

14

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Hmm. Odnośnie odpoczywania i zatęsknienia - ja raz poprosiłam byłego już chłopaka o przerwę. Bo go nie kochałam. Miałam go dość, nie chciałam się z nim widzieć, potrzebowałam czasu dla siebie, a on ciągle marudził. Myślałam, że jak go nie będzie to zatęsknię. Nie zatęskniłam.

Wiesz, człowiek zawsze szuka na zewnątrz tego, czego brakuje w związku. Jeżeli nie ma np. czułości, to tej czułości będzie szukać na zewnątrz po jakimś czasie. Nie myśleliście o przeprowadzce do miejsca, gdzie mielibyście więcej przestrzeni? Dla mnie osobiście dwa pokoje to minimum choćby po to, żeby nawet będąc w związku i mieszkając razem móc mieć przestrzeń dla siebie jeżeli chce się przez chwilę pobyć samemu. W jednym pokoju niby też da się to zrobić, ale jest ciężko zwłaszcza, kiedy jedna strona ma akurat większą potrzebę spędzania czasu razem, a druga potrzebuje choć troszeczkę spokoju.
Każdy ma prawo do złości albo do tego, żeby jej coś nie pasowało.

Ja uważam, że ona do Ciebie wróci jak tamten ją kopnie w tyłek. Tylko naprawdę zastanowiłabym się czy przy następnej okazji nie zrobi tego samego.

I tak szczerze to ja nie wierzę w to, że było źle, bo nie oddawałeś jej kasy. Co to ma za znaczenie? Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że kamień jej z serca spadł, że jak ona Ciebie kantem puści, albo Ty zdecydujesz, że to koniec, to nie będziesz miał już u niej długu.

15

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Co do pierwszego i ostatniego punktu też tak raczej myślę.
Co do przeprowadzki - momentami myśleliśmy, szczególnie ona - też z powodu jej sytuacji rodzinnej, ale zawsze był taki argument na nie - że po co kasę tracić na czynsz jak trzeba zbierać na ślub. Zrozumiałem to, gdy już wyszła ta sytuacja i też jej to zaproponowałem i odpowiedź właśnie taka była - trzeba zbierać na ślub (k*** jaki ślub??) Raz też przeprowadziliśmy się do mnie na dwa miesiące - piękne chwile, gdyby nie to
Ja dawałem jej czasem odetchnąć, jestem fanem piłki, średnio co dwa tygodnie jeżdżę na mecze. Ale czasem wtedy były pytania - "znowu na mecz?" itd.
Masz rację, był mój błąd że nie dawałem jej przestrzeni w życiu.

Czyli jednym słowem mam myśleć, że wszystkie jej miłe gesty ostatnio i nawet to że mówi "nie wiem i nie mogę nic obiecać" to po prostu że czeka na odpowiedni moment, aż się przyzwyczai do samotności?

Czy ja mogę w ogóle coś zrobić?

Bo że sytuacja z tamtym chłopakiem wynikła też z mojej winy to pewne. Ale to była składnia wielkiego stresu i ciśnienia (oraz braku czegoś z jej strony typu rozmowa czy wręcz zagonienie mnie do psychologa), które właśnie notabene teraz się skończyło z uwagi na przeniesienie ślubu. Zaczynałem odżywać - kwiaty, milsze słowa a tu kosa w plecy bo akurat on napisał a wszystko nie wróciło jeszcze do normy.

16

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Myślę, że jest miła bo jest. Nie zależy jej, nie ma emocji. Nie może nic obiecać, bo bardziej woli tamtego, ale koło zapasowe wypada w życiu mieć. Czeka co wyniknie z tamtej relacji.

Ja bym nie robiła nic. Bo po co? Popatrz na Twoją własną wartość w tym związku. Jest na poziomie zero. Tak jak piszesz, to mam wrażenie, że ona zupełnie nie wie czego chce. Nie chce podejmować żadnych konkretnych zobowiązań, bo wie, że potem będzie dużo odkręcania. Dlatego jest na nie jeżeli chodzi o mieszkanie prawdopodobnie. I znowu mogę powiedzieć, że znam to z autopcji. Kiedy wiedziałam, że przyszłości z facetem nie będzie, on chciał wspólne mieszkanie, a ja ciągle mówiłam, ze może później, że nie ma pieniędzy itd. Widzisz zależność? Ona wie, że nic z tego nie będzie, ale nie ma w sobie na tyle siły, żeby to skończyć.

Gdyby jej się chciało, to by z Tobą porozmawiała zamiast lecieć do innego. Albo przynajmniej by próbowała jeszcze cokolwiek naprawić. A ona wzięła i poszła.

17

Odp: Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Dzięki wielkie za pomoc.

Teraz już chyba mam inny problem.

Wiem że tego nie pochwalasz ale wczoraj wszedłem znów na jej facebooka. Postaraj się mnie zrozumieć - robię to po to by po prostu znać prawdę, której ona mi nie daje i się nastawić mentalnie a nie że mam manię kontrolowania.
W każdym razie przeczytałem tam teksty o tym że się zobaczą w szpitalu, że ona zaproponowała że go tam zawiezie, gadają coś o wspólnej przyszłości, mieszkaniu, o leżeniu w łóżku - taki słodki flirt. Nieźle nie?...
W sumie mi ulżyło i zacząłem przypominać sobie też jakiejś jej wady, które do tej pory powiedzmy że widziałem.

Tylko mam teraz dwa problemy. Po pierwsze dalej w swojej dobroci liczę (ale już mniej) że się tylko zagubiła i że tego pożałuje, bo w pewnym sensie byłoby to dla mnie przykre że byłem 6 lat z osobą której nie znałem, trochę obraza dla mojej inteligencji, aż tak byłem w nią zapatrzony?.

Mój drugi problem to taki trochę dylemat. - po przeczytaniu tego nie poszedłem do niej, nie wziąłem reszty swoich rzeczy i nie powiedziałem jej wszystko to co chciałbym o tej sytuacji. w sumie tak chciałbym zrobić "sercem", ale z drugiej strony nie wiem.

Z drugiej strony jedna osoba mi wczoraj doradziła i zgodziłem się z nią w tym i tak miałem właśnie zrobić, że pójdę wezmę resztę swoich rzeczy, jak się mnie zapyta dlaczego to robię -  to powiem że chce sobie je ładnie poukładać u mnie i jak coś to ma spakowane u mnie swoje rzeczy (głównie 150 butelek alkoholu na wesele tongue , które są jej własnością) i będę czekał aż w końcu "kiedyś" się mi przyzna. Ja mam czystą kartę i w sumie gram w jej grę, tylko wiedząc trochę więcej.

Z trzeciej strony mogę w ogóle tam nie iść i czekać, tak jak mówiła - "żebyśmy odetchnęli" czyli też grać w jej grę. - oczywiście wiadomo że nie spodziewam że to nastąpi. Znaczy łudzę się trochę bo dalej chyba kocham, choć wiadomo że teraz i tak pewnie bym do niej nie wrócił.

Jak zrobić według Ciebie?

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Drogie Panie pomóżcie. Problem z już Byłą Kobietą.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026