netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

180 odpowiedzi24 643 wyświetleniazałożony przez Catwoman, 26.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 181 z 181 ]

131

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
rossanka napisał/a:

Pal sześć z ciosami z technikami itd ale co zrobić jakby co,żeby umieć zrobić unik?
kiedyś taki jeden mnie zaskoczył,no z zaskoczenia gleblam na ziemie jak długa dobra,e ze się nic nie stało.I tak z 99% facetow nie mam szans,bo malo który byłby mniejszy i lżejszy ode mnie.
Dla mnie najważniejsze to umieć się oswobodzić,albo umieć uniknąć po pchnięcia,uderzenia.
Z nikim się nie będę bic przy 163 wzrostu i 50 kg żywej wagi:/I z rękami jak patyki:/

No właśnie nie pal sześć, bo przy tak małej wadze i wzroście ratuje Cię w zasadzie tylko dobrze wyuczona technika - chwyty, dźwignie, ciosy w miejsca wrażliwe, uniki również. Nie będziesz się boksować z kimś, kto waży choćby te 70kg. Jak chcesz być silniejsza niż jesteś - wzmacniaj ciało. Można mieć ręce jak patyki, ale lepiej żeby się składały z mięśni, a nie z galaretki.

femte - zaskoczenie daje przewagę. Większość mężczyzn się nie spodziewa kompletnie, że kobieta może stanowić dla nich jakiekolwiek zagrożenie. To potrafi dać ogromną przewagę, bo czasami wystarczy właśnie jeden dobrze wsadzony cios. Jakbym tak teraz na przykład chciała się bić z kimś, kto mnie zna i widział w akcji, to by myślał nad taktyką, nie opuszczał gardy, nie lekceważyłby mnie. A jak mnie zaczepi jakiś facet, zupełnie obcy, który na mnie spojrzał i pomyślał sobie, że młoda, niewysoka dziewczyna to nie jest ktoś, kogo trzeba się obawiać, no to ja już mam przewagę, bo on nie pomyśli o tym, że ja go zaraz tak strzelę, że zobaczy gwiazdy. Mnie zresztą też nie będzie zależało na tym żeby o tym pomyślał, nie stanę w pozycji walki z gardą i zamiarem bicia się, tylko mu spróbuję zrobić kuku jak się tego nie będzie absolutnie spodziewał. Myślę, że Włoch rzucając w Ciebie pogrzebaczem nie miał pojęcia, że możesz kiedykolwiek zrobić mu coś więcej niż się przestraszyć. W ogóle południowcy mają często takie dość lekceważące i roszczeniowe podejście do kobiet.

Ostatnio się zrobiła straszna moda na MMA. Pełno takich młodych kozaczków chodzi na zajęcia z tym związane i zazwyczaj myślą, że są niezniszczalni. Ja widziałam jak mój trener, ten drobny i niepozorny, o którym pisałam wcześniej udowodnił takiemu młodemu byczkowi, że wcale nie jest niezniszczalny. Rzecz dotyczyła obchwytu za szyję. Facet był silny, ciężki i ta masa się obróciła przeciwko niemu jak upadał na podłogę tongue

Snake - na korpus w sumie bolą głównie obtłuczone żebra, wczoraj dostałam konkretnego buciora, myślałam, że coś będzie boleć, a tu dzisiaj wstaję i nic. Za to kiedyś nasada nosa mnie bolała dobre dwa dni jak gdzieś tam się nie zasłoniłam w porę. Głowa to jest dramat. Pełno wrażliwych miejsc, łatwo coś uszkodzić. Czy to jest w zęby, w nos, w ucho, w oko, mało, że wstrząs mózgu, to jeszcze w szyi się czuje, ogólne doznania z tych skrajnie nieprzyjemnych i trudnych do zignorowania. A ludzie uparcie twierdzą, że "morda nie szklanka". Widać mają to szczęście nie wiedzieć o czym mówią.

132

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Ale ja mialam do czynienia z buhajami 1200 kg. Wiec facet nawet 120 kg nie robi na mnie wrazenia.
Paradoksalnie bardziej sie boje kotow niz koni czy bykow. Najwieksza krzywde zrobil mi zolw - zmiazdzyl koniec palca rogowym dziobem.
Widze ze niektorzy probuja tu skuteczniac bajki, jak wlascicele psow - nie moge go wsadzic na stol, on wazy 50 kg. Codzienna sytuacja. A ja psa wrzucam jednym ruchem. Pani mu pyska nie otworzy...
Z tym ze przyklad z otwarciem pyska dziala gdy pies lezy na stole - chodzacemu luzem tego sie nie zrobi. Ale chodzi o legendarna sile szczek... Na marginesie, rasy niby z niej slynace wcale nie maja silniejszych szczek niz inne.

A poszłabyś w szarpaninę z buhajem 1200kg? W sparring na gołe klaty, pięści, rogi, racice i co kto tam jeszcze ma? tongue W poskromie, z kluczem nosowym, to się rzeczywiście nie ma czego specjalnie bać, ale ja tam swoje w tym temacie widziałam i respekt czuję.
Mnie kiedyś pociągnął koń na lonży, to mi uszkodził splot nerwowy w barku, palce mi się zginać przestały na kilka dni. Zostałam też nadepnięta, przeciągnięta po glebie kilkanaście metrów, kilka razy ugryziona. Naprawdę wolę żeby mnie kot podrapał, albo pies dziabnął.
Że ludzie wyolbrzymiają, to już inna sprawa. Mnie też wmawiał kiedyś facet, że jego owczarek niemiecki waży 60kg. Ja miałam doga, który ważył dobrze ponad 70 i rzeczywiście, dwie osoby musiały wrzucać go na stół do operacji, po schodach do domu zanieść trzy.

133

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Oyama robił pokazową walkę z bykiem...
Nawet gdy po latach wyszło, że byk był nafaszerowany lekami uspokajającymi, to i tak robi wrażenie, zwłasza ucięcie rogów dłonią..
2.Norris był mistrzem karate..?Czemu mi się wydaje że jego styl to tang-so-do.?Van Damme to mistrz karate, ale chyba Europy ''tylko''.
3.Znajoma karateczka używa w charakterze broni pęku kluczy na półmetrowym łańcuszku spreparowanym z psiej smyczy.W sytuacjach gdy czuje się niepewnie, trzyma toto owinięte wokół nadgarstka tak, że może być i kastetem i procą...Fajny patent.
4.Po otrzymaniu prostego od zawodnika kategorii superciężkiej (122 kg, ja półśredni-74) wybiłem sobie zęby własnymi pięściami- wszak podwójną gardę mam perfekcyjną.
5.Zejdźmy na ziemię.Napady na kobiety w naszych realiach są rzadkością.Jeśli już to wyrwanie torebki czy telefonu i w długą.O tym, by ktoś zaatakował kobietę i jakoś uszkodził w przysłowiowej ''ciemnej ulicy'' nie słyszałem.
Dużo większa szansa oberwać od męża w domu.Zaczepki w wykonaniu pijanej dresiarni skuteczniej odeprzeć sprytną ripostą, najlepiej z elementem humorystycznym, a nie kopem w jaja...
''Filmowe gwałty''- w stylu zaciągnęli obca dziewczynę w krzaki; tak samo niezbyt częste.W odróżnieniu od ekscesów z ''kolegami'' na imprezach.Zamiast chodzić na treningi karate, lepiej uważać co się robi i z kim...
6.W czasach gdy zaczynałem przygodę z karate, panował pogląd, że tzw. realne umiejętności pojawiają się najwcześniej po 5-6 latach intensywnych treningów.Ale to były czasy, gdy czarny pas to było coś.
Jak znam życie, to dziś >mistrzowie<, których w każdej pipidówie jest kilkuset, gwarantują skuteczność po miesiącu.Wszak z czegoś trzeba żyć, a mój styl jest naj, wiadomo...

134 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-12-10 18:06:37)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Co do tych 5-6 lat treningów to by się zgadzało. Ja trenowałem 5 lat ale raczej mało intensywnie, bo 2 razy w tygodniu. Fajnie było posparingować z chłopakami z naszego AZS, którzy jeździli na regularne zawody. Zdążyłem jeszcze zdać pierwszy egzamin u Andrzeja Drewniaka. To była masakra, z sali się chyba wyczołgaliśmy, ktoś rzygał z wysiłku. A myślałem, że nasz sensei daje nam w kość na treningach, bo najczęściej po powrocie do domu nie byłem w stanie umyć sobie głowy. Ręce nie chciały się podnieść, więc skulałem się tak jakoś w pół i w ten sposób myłem smile
Jak piszesz o tych zębach, to ja po kopnięciu, o którym pisałem powyżej w wykonaniu niewielkiego ale dużo ode mnie lepszego gościa przyswoiłem sobie, że w takim przypadku blok to mocno średnie rozwiązanie smile Zresztą cwaniak najwpierw mnie obił niżej i jak już miałem ręce zmęczone walnął tym chyba mawashi-geri prosto w głowę. Jak pisałem zblokowałem ale i tak omal mnie nie wywrócił, a w łeb i tak oberwałem własną ręką. Zdecydowanie w takiej sytuacji lepszy byłby unik i przejście do kontry. Zresztą tak mnie wtedy tym wkurzył, że go zaraz potem wywróciłem. Żadną tam techniką z dalekiego wschodu big_smile Ot, podwórkowe zagranie ale satysfakcję miałem.
Mój ojciec kiedyś jednym ciosem pięścią pozbawił przytomności złodzieja co nam się zakradł nocą. Zabawna była to sytuacja, bo zima w pełni, kupa śniegu, a ojciec w samych slipach wyskoczył. Jednego położył jak pisałem i pogonił w tych slipach za drugim big_smile W końcu dał spokój, bo zimno, wrócił, a ten pierwszy zdążył się pozbierać. Na drugi dzień rozpoznał go na policyjnym dołku, bo to był facet, u którego jednego oka nie można było znaleźć smile

Edit: Ha, ha uśmierciłem Drewniaka, a zmarł Drewniak też fachowiec w tej dziedzinie ale taki bardziej cichociemny...

135

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Drewniak, to krakowski pionier kyokushin, dobrze pamiętam..?
Ja jestem z odłamu szczecińskich wdrożycieli shotokanu, co to się uczyli najpierw z książek, bo nic innego w Pl jeszcze nie było.Potem w szkole morskiej wyczaili jakiegoś oryginalnego japońca z trzecim danem i dopiero się zaczęło polskie karate tradycyjne.Ale jak widzę co się teraz dzieje, to szok- dziewuszka z liceum po trzech latach dostaje wymarzony czarny pas; problem w tym, że ona naprawdę wierzy, że coś umie.A taka wiara jest straszliwym zagrożeniem.

136

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

pitagoras - mnie się na studiach w ramach w-f zdarzyło chodzić na taki badziewny mocno shotokan, gdzie wielki sensei uważał, że jest mistrzem świata we wszystkim. Dramat. Najgorzej jak ktoś ma ciasno pod czaszką. Ale wf odrobić było trzeba.

Wielu niebezpiecznych sytuacji można uniknąć, inne rozwiązać bez użycia siły i niczyjej krzywdy, ale jak już się zdarzy, że trzeba będzie siły użyć, to ja tam wolę coś niecoś wiedzieć, niż nie wiedzieć nic. Wcale mi nie jest spieszno żeby musieć z tego co umiem korzystać. Ani trochę.
Ja się częściej czuję zagrożona ze strony innych kobiet właśnie, bo i częściej się z otwartą agresją właśnie z ich strony zetknęłam. Faceci jak już szukają zadymy, to z innymi facetami, a nie z dziewczyną.

Snake - też już tak miałam, że rękoma do własnej głowy nie mogłam sięgnąć. big_smile Ale przynajmniej człowiek wtedy czuje, że coś robił, a nie zmarnował 2h.
Kilka razy się doprowadziłam na treningu do tego, że mnie mięśnie całkiem przestały słuchać, zamroczyło mnie, prawie się film urwał.
A takie jakieś szybkie i mało widowiskowe zagrania w stylu zwykłego podcięcia potrafią być super skuteczne. Ja osobiście lubię.

137

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Tak, to Andrzej Drewniak z Krakowa. Nie żyje Leszek Drewniak z Warszawy, żołnierz i borowik. Panowie zresztą za sobą nie przepadali, co zresztą można poczytać na stronach związkowych smile A takie polskie piekiełko. Widzę, że tam legendy o kopaniu w jaja jako test wytrzymałości. Może, jak ja trenowałem, to też takie legendy były ale na oczy nigdy nie widziałem. Jeśli chodzi o zarzuty, że uczył "wypruwać flaki" na zajęciach, to się zgadzam. Goście od niego tak uczyli. Bardzo mocny akcent na wytrzymałość i wydolność, pompki za każde najdrobniejsze przewinienie. Moim zdaniem to akurat miało sens. Nasz sensei zawsze powtarzał, że to po to abyśmy byli w stanie wykonać technikę nawet jak padamy na pysk. Po lekkiej rozgrzewce każdy głupi wykona wszystko poprawnie. Zmęczenie wymusza błędy, a jak mówił sensei jest to tylko słaba symulacja prawdziwej walki, gdzie ze stresu będziemy mieli szczęście jak będziemy w stanie wykorzystać 1/3 tego co się nauczyliśmy.
Ja tam w zdobywanie kolejnych stopni nie brnąłem. Samo karate jak i inne sztuki walk mnie specjalnie nie fascynowały. Traktowałem to użytkowo, lubiłem treningi bo ostro dawały w kość, można było powalczyć, a to lubiłem. Paradoksalnie treningi mnie pod tym względem wyciszyły i wszystkie późniejsze, realne sytuacje prowadzące do bójki rozwiązywałem pokojowo. Co prawda 2 razy rozwiązywałem pokojowo ale najpierw sam sprowokowałem odruchowo big_smile Ech trzeba być głupim żeby wołać do trzech kolesi na ulicy - co tam pier...sz głupi ch....? big_smile

138 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-10 19:11:03)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Widzę, że temat zszedł na walkę wręcz ...z braku broni palnej big_smile
Cóż, też "troszkę" się bawiłem swego czasu (judo, ju jitsu, a szczególnie coś chińskiego smile ) i to niestety nijak sie ma w szarej rzeczywistości do zastosowania. Dam przykład: dziewczyna dość zaawansowana w tych sztukach, na matach i ringu bardzo szybka i skuteczna - w zaimprowizowanej scence ulicznej (test bez uzgodnienia, z zaskoczenia sprawdzian w realu nabytych technik samoobrony) okazała się tak sparalizowana strachem, że stała sie zupełnie bezwolna i bezradna. Na nic efektowne wyskoki, kopniecia, rzuty i inne "cudawianki" gdy siada psychika. I tak to wyglada z tymi wszystkimi ...kursami samoobrony. W praktyce - jesli mówić tu o umiejetnosci obezwładnienia, uniku itp - okazuje sie to zazwyczaj ...ekskrementalnej wartości, bo strach, zaskoczenie potrafi uniemozliwić jakąkolwiek reakcję. Jedyną pozytywna stroną takich kursów jest jakieś złudne poczucie większego bezpieczeństwa, na zasadzie "no przecież sie nauczyłam/łem". I tylko tyle... Każda reakcja, a tu chodzi o reakcje ciała (umysł w takich sytuacja zazwyczaj zbyt długo jarzy) musi być nabyta drogą wieloletnich powtórzeń. Wówczas jakby ciało ...samo reagowało, co czasami potrafi pozytywnie zaskoczyć (odruchowy unik, odruchowe zbicie, bezbolesny i miękki upadek). Jakiekolwiek kursy mogą co najwyzej podreperować pewność siebie. I - szczerze mówiąc - to też jest juz jakaś broń smile Bo niekiedy owa pewność siebie, swiadomość, ze "jakby co" - powoduje, ze przestaje sie być postrzeganym przez potencjalnego napastnika jako łatwa ofiara. To istotne i chyba osoby majace jakies takie "zabawy" to potwierdzą... Cóż, nie kazdy jednak ma predyspozycje do takich fizycznych umiejetności i musi posiłkować się bronią (w szerszym pojeciu: gazem, paralizatorem, ostrą itd). I też chyba znajde tu potwierdzenie, ze czując kaburę, czy pojemnik - człowiek czuje sie spokojniejszy i pewniejszy siebie? Myślę, że tak. Fakt, skrajną głupotą tutaj byłoby - przez takie samopoczucie - prowokować, czy narażać sie na napad, nie mniej samopoczucie rosnie smile Nie wiem jak to jest, bo niestety broni (poza łokciami i nogami) nie posiadam, ale chyba jest troche słusznosci w moich wywodach? A wracając do pytania na samym początku: tak, powinien być dostęp. Ograniczeniem - jesli już - mogłyby byc badania psychiatryczne smile
Sam chętnie kupiłbym sobie spluwę.
Bo czasami mam chęć ...strzelić sobie w łeb big_smile

Snake napisał/a:

...Paradoksalnie treningi mnie pod tym względem wyciszyły i wszystkie późniejsze, realne sytuacje prowadzące do bójki rozwiązywałem pokojowo

Dokładnie... Opanowanie, spokój, zimna krew - to najlepsze z tego wszystkiego.
Taki żart:
Przypomniał mi sie stary rysunek (bodaj z "Karuzeli") autorstwa Zygmunta Pytlika. Rysunek przedstawiajacy leżącego karatekę w kałuzy krwi z siekierą w głowie, a nad nim stojacy góral i mówiący: karate karatem, a ciupaga ciupagą big_smile

139

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Broń palna jest w Polsce legalna, można kupić na znanym portalu bez problemu.Czrnoprochowy rewolwer kal. 44 nie robi dziury w głowie, tylko ją odrzuca na 10 metrów. Impreza zamyka się w tysiaku. A jedyna różnica pomiędzy archaicznym rewolwerem a nowczesnym Glockiem, że mamy jedynie 6 kul.
Na osiedle Małpy i tak powinno wystarczyć.
   Co do sztuk walki, ich największą wartością jest fakt, że człowiek przekona się jaką wartość ma dostać z pięści w mordę.Jakby nie patrzeć wszyscy mamy zrytą psychę filmami z gatunku zabili go i uciekł.Że można dostać milion kopów w głowę, następnie jeszcze złamać krzesło na karku i jest super.
Gdy pierwszy raz i drugi się dostanie naprawdę, to człowiek jakoś mniej ochoczo podchodzi do ew. bójki na ulicy.

140

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:

2.Norris był mistrzem karate..?Czemu mi się wydaje że jego styl to tang-so-do.?Van Damme to mistrz karate, ale chyba Europy ''tylko''.

Był, sześciokrotnym, poczytaj sobie, na pewno znajdziesz. On trenował kilka stylów walki smile Ludzie się z niego śmieją, a tymczasem to nie tylko aktor, to mistrz...

141

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

2.Norris był mistrzem karate..?Czemu mi się wydaje że jego styl to tang-so-do.?Van Damme to mistrz karate, ale chyba Europy ''tylko''.

Był, sześciokrotnym, poczytaj sobie, na pewno znajdziesz. On trenował kilka stylów walki smile Ludzie się z niego śmieją, a tymczasem to nie tylko aktor, to mistrz...

Ale ludzie się nie śmieją z jego mistrzostwa, tylko z aktorstwa, które mistrzowskie nie jest raczej:)

142 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-10 20:59:09)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:
Małpa69 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

2.Norris był mistrzem karate..?Czemu mi się wydaje że jego styl to tang-so-do.?Van Damme to mistrz karate, ale chyba Europy ''tylko''.

Był, sześciokrotnym, poczytaj sobie, na pewno znajdziesz. On trenował kilka stylów walki smile Ludzie się z niego śmieją, a tymczasem to nie tylko aktor, to mistrz...

Ale ludzie się nie śmieją z jego mistrzostwa, tylko z aktorstwa, które mistrzowskie nie jest raczej:)

Zgadzam się smile To, co Norris wyczyniał/wyczynia na ekranie aż o pomste do nieba woła...
Szkoda, że nikt nie zauważył będącego w jego cieniu świetnego Steve McQueen'a... Ogólnie te wszystkie "widowiska" przyniosły chyba wiecej szkody niz pożytku... Ale cóż: efekciarstwo... Norris, Van Damme itp. Nadmuchane efekciarstwo, ze "nie masz: zmiłuj się" smile
Na tego tle wyjatkowo mnie ujmuje Jackie Chan, z tą swoja autoironią...
Moze w tym zagadnieniu najwazniejszy jest dystans do samego siebie i swiadomość własnych ograniczeń? Jak to się mówiło? "będzie judo jak sie udo"? big_smile
Norris jawił sie jako chodząca doskonałość. Cóż, żarty typu: "tylko Chucka Norrisa nie szczypie dupa po zjedzeniu pięciu puszek paprykarza szczecińskiego" są jakąś oceną jego ...niepodważalnej i wystudiowanej perfekcji smile
A wracając do wątku i ...niszy pt. "walka wręcz": przyjaciel i kumpel z maty, majac za sobą z pietnaście lat intensywnego ..."studiowania" kung-fu (Pszczyna, bracia Brudny...), wybrał się na sparring do klubu kick boxingu, gdzie zmierzył sie z chyba dwuletnim adeptem tejże formy... Dostał taki omłot, że az sam sie zdziwił: on, majacy już spore osiągniecia, po tylu latach...? smile Cóż, jak wspomniałem: "karate karatem a ciupaga ciupagą" - kick boxing bardziej przypomina uliczna napier...l -walanke bez "fair play" niż walkę... Z resztą, daleko szukać? Spójrzcie na "walki" MMA big_smile Tam nadają się bardziej wyrobieni żule z bramy...
Sumując powyższe: całe te "przygody" z zabawami w ..Bruca Lee smile są tak naprawdę niewiele znaczące z zderzeniu z ...kuflem piwa. Dawny przyjaciel - też obeznany w temacie, majacy własną szkołę i styl - podczas ...konwersacji w jakiejś knajpie chciał ugodowo rozwiązać nieporozumienie (na cholerę machać nogami? big_smile ) - nie zdążył powiedziec słowa... Dostał kuflem w łeb. I na cholerę się męczyć latami na macie? smile Żart...
Ta cała przygoda z takimi "zabawami" ma jedną - chyba zbieżną dla wszystkich zaawansowanych - wartość: uczy spokoju, opanowania i zimnej krwi w ekstremalnych sytuacjach oraz nade wszystko pokory wobec własnych ograniczeń i niedoskonałości. A, ze przy okazji zostaje w człowieku "coś" (jakieś nieświadome odruchy i umiejętnosci) - tylko pogłębiać tą pokorę... big_smile

143 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-10 21:45:36)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Co do Norissa tak zgadza się, tylko wiecie jak wielu ludzi nie ma bladego pojęcia o tym, że on jest mistrzem? Serio niektórzy gały wywalają ze zdziwienia kiedy im to mówię. Mało tego to dobry facet, nie zasłużył na to żeby go wyśmiewać.

A Bruce również był mistrzem, a uczył się pod okiem jeszcze lepszego Yip Man'a, malutkiego, niepozornego dziadunia wink

Ja od siebie powiem tak. Warto iść na zajęcia ze sztuk walki, bo: wyrabiają kondycję ( a tej wielu ludziom nawet bardzo młodym brakuje, ja mimo astmy i chorego kręgosłupa mam lepszą wydolność niż dzisiejsza młodzież która przyrosła do fotela), bo uczą panowania nas swoim ciałem, pokory, szacunku i jednak być może kiedyś mogą się przydać.

Odradzam trenowania zbyt intensywnego i wyczynowego, bo niestety, ale to już szkodzi, Mój starszy ode mnie o kilka lat, ma potworne problemy ze stawami, jego kolana są zniszczone do tego stopnia że powinien je zoperować, zaburzenia równowagi na skutek wstrząśnień mózgu, problemy w zimie, bo ma zbite knykcie i mimo rękawiczek robią mu się na nich rany. Więc tego odradzam, ale iść nauczyć się czegoś, czemu nie? Nie widzę problemu.

144

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:

...Bruce również był mistrzem, a uczył się pod okiem jeszcze lepszego Yip Man'a, malutkiego, niepozornego dziadunia wink

big_smile "...malutkiego, niepozornego dziadunia" - jak to pozory mylą big_smile
A co do wyśmiewania... Fakt. Nie mniej studiujac własna role w sceniariuszu miał chyba świadomość jakiego ...herosa (ze szczotką w tyłku) z siebie robi... big_smile Kawały, żarty to tylko subtelna odpowiedź...

145

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

A kto kaze sie z koniem czy bykiem silowac? Pierwsza rzecza ktorej nas uczyli, to wlasnie to ze kon jest silniejszy. Wiec nie mozna dopuscic do tego zeby sie o tym przekonal.
Najniebezpieczniejsze ze zwierzat domowych sa swinie - wlasciwie prawie nie maja slabych punktow, tylko ryj i miejsce za uchem. Opakowane w tluszcz sa prawie nie do ruszenia. Ale sa bardzo inteligentne i nie sa agresywne - w wyjatkiem macior z prosietami.
Mialam do czynienia z bykami "na swobodzie". Dawniej jak sie robilo gruzlice czy bruceloze to najczesciej zwierzeta byly na wybiegu, wlascicelom nie chcialo sie ich zostawiac w oborze. Przytrzymac tez nie. Buhaj to byl najwyzej jeden- dwa na gospodarstwo, i luzem nie biegal. Ale takie podrosniete opasy juz tak.
Umiem sie obchodzic z nozem rzezniczym i na pewno nie uzyla bym go w swojej obronie. W obronie kogos bliskiego moze tak. Dopoki nie wchodzi w rachube bron to raczej skonczy sie na siniakach. Tragedia jest gdy uzyje jej osoba bez wyobrazni, nawet w obronie wlasnej. Sprawcami przestepstw oraz wypadkow z bronia sa wlasnie przeszkoleni mezczyzni, chocby Breivik. Dlatego bron powinna miec tylko policja i wojsko, zadne testy nic nie daja. Breivik mial pozwolenie na bron.
Najgorsza postawa jest powiedzenie sobie ze przeciwnik jest silniejszy. On wyczuje strach. Chwila wahania i tracimy szanse.

146

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

femte, od czasu wejścia w życie ustawy o broni kolekcjonerskiej kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Polsce posiada bez pozwolenia broń tego typu.
Od kilku lat, nie było żadnego zabójstwa z jej użyciem.O napadach nie słyszałem, ale pewności nie mam- raczej też nie.
Z policyjnej legalnej broni ginie rocznie średnio 5 osób- bynajmniej nie przestępców, tylko najczęściej członkowie rodziny gliniarza- alkoholika.
Broń sama nie zabija.

147

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

... Sprawcami przestepstw oraz wypadkow z bronia sa wlasnie przeszkoleni mezczyzni, chocby Breivik. Dlatego bron powinna miec tylko policja i wojsko, zadne testy nic nie daja. Breivik mial pozwolenie na bron.
Najgorsza postawa jest powiedzenie sobie ze przeciwnik jest silniejszy. On wyczuje strach. Chwila wahania i tracimy szanse.

Wśród "policji" są też świry...
A co do twierdzenia, że " powiedzenie sobie ze przeciwnik jest silniejszy" - świadomość umiejętności bądź posiadanej broni daje większe szanse przeciez... A kwestia "pozwolenia". Normalni "szarzy" muszą mieć tysiąc świstków z pieczątkami by złożyć ...podanie o POZWOLENIE na broń. A przestępca nie musi się z tym certolić - płaci i ma. I nawet tu ma potencjalną przewagę... Bo nie jest w żadnej - prawdopodobnie - kartotece odnotowany...

148

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Na normalną broń palną, jaką się zechce można dostać pozwolenie jak się bierze udział w zawodach strzeleckich i jest się niekaranym, oczywiście nie tak z marszu, tylko chyba po roku czasu w klubie strzeleckim. Moim zdaniem to jest dobra opcja. Byle patałachowi nie będzie się chciało marnować tyle czasu i pieniędzy na szkolenia, kursy itd, bo to jest droga zabawa. Amunicja jest droga, przeszkolenie trzeba mieć. Ja bardzo lubię strzelać z karabinów snajperskich i zamierzam kiedyś mieć własny, może jeszcze strzelbę gładkolufową i pistolet jak będę miała nadmiar pieniędzy i wiem, że to nie jest nieosiągalne.

femte - Takim pewniakiem się jest dopóki się właśnie nie dostanie kopa, zębami przez łeb, albo się nie zostanie podeptanym, przyciśniętym przez sprytnego zwierza do ściany. Mnie się kilka niemiłych sytuacji z dużymi zwierzętami przytrafiło i ja wchodząc do boksu, zagrody, czy na stanowisko wolę dmuchać na zimne.

pitagoras - Z tym dostaniem w pysk to prawda. Jak człowiek bezpiecznych warunkach nie dostanie porządnie, to nawet nie wie jak ciało reaguje przy takim uderzeniu, bo i skąd ma wiedzieć.

Snake - ja mam teraz taką rzeźnię jeśli chodzi o trening kondycyjny, że aż miło. Ludzie robią jakieś wymyślne kombinacje na niektóre mięśnie, a tu wystarczy podstawowy zestaw - pompki, przysiady, grzbiety, brzuszki, do tego drążek, trening wytrzymałościowy w stylu "padnij, biegnij, skacz" i trener, który wymaga. Mnie w tak błyskawicznym czasie kondycja poszła do góry jak zaczęłam intensywnie trenować, że żaden fitness, rowerki, rolki i inne duperele nie są w stanie dorównać. Uwielbiam jak mnie ktoś doprowadzi do stanu, że konam ze zmęczenia i jeszcze wymaga przy tym koncentracji i szybkości.

Ćwiczenie samych technik na sucho często skutkuje tym, że osoba przyzwyczajona do bezpiecznej i ciepłej sali treningowej, wypoczęta i po lekkiej rozgrzewce w sytuacji stresowej na ulicy zastyga w bezruchu i stoi jak dupa. Moim zdaniem powinno się robić symulacje, treningi sytuacyjne, wywołujące zaskoczenie itd. Jak ktoś trenuje sport walki dla samej idei sportowej rywalizacji, to jest mała szansa, że poradzi sobie z agresorem na ulicy, bo to są zupełnie inne warunki.

149

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Ja odnosze takie wrazenie, ze gdyby bron byla dozwolona i latwo dostepna to albo ja bym juz byla uszkodzona/martwa. Ale pewnie to tylko wrazenie.

150

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
NinaLafairy napisał/a:

Ja odnosze takie wrazenie, ze gdyby bron byla dozwolona i latwo dostepna to albo ja bym juz byla uszkodzona/martwa. Ale pewnie to tylko wrazenie.

Wiesz, to tylko takie gdybania... Bo - gdyby tak spojrzeć realnie na problem - mając nieskrępowany dostęp do broni stalibysmy sie (piszę ogólnie...) trudniejszymi "ofiarami" i kazdy - obecnie zuchwały i czujący sie bezpiecznie - przestępca musiałby sie liczyć, ze zawsze trafi na kogos wyposazonego w broń i znajacego jej "uzytkowanie". I byc moze nie byłoby napadów jak dotychczas, bo kazdy taki wiedziałby, iż moze dostać kulkę... Obecnie społeczeństwo jawi sie jak stado bezwolnych i bezbronnych baranów, pośród którego uganiają się wygłodniałe wilki... Ładnie opisane? smile Gdyby te "barany" miały kolce i ostre rogi - wilki miałyby problem...
Faktem jest też - niestety - że łatwy dostęp do broni byłby też i zgubny, bo masa frustratów i utajonych świrów (daleko nie szukając - ja big_smile ) miałaby możliwość jej użycia... Sumując jednak: byłoby ...bezpieczniej. Chyba... smile

151

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:

Broń palna jest w Polsce legalna, można kupić na znanym portalu bez problemu.Czrnoprochowy rewolwer kal. 44 nie robi dziury w głowie, tylko ją odrzuca na 10 metrów. Impreza zamyka się w tysiaku. A jedyna różnica pomiędzy archaicznym rewolwerem a nowczesnym Glockiem, że mamy jedynie 6 kul.
Na osiedle Małpy i tak powinno wystarczyć.

Właśnie, właśnie big_smile Poniżej przykład zabaweczek, które można w pełni legalnie i bez żadnych pozwoleń sobie w Polsce kupić. Skutek dają taki jak Pitagoras opisał czyli zwyczajnie łeb rozsadzi, bo to to ma niezłą energię. Nie dawno bawiłem się na sucho taką bronią długą - tzw. repliką broni używanej przez strzelców wyborowych.
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

152

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

w sytuacji stresowej na ulicy zastyga w bezruchu i stoi jak dupa..

Kilka dni temu zaatakował mnie kot.Tak- takie małe puchate stworzonko.Skoczył na mnie, wczepił się pazurami w przedramię i zębami wyszarpywał mięcho.Dobre 10 sekund stałem i się mu przypatrywałem nie mając pojęcia co się dzieje i co zrobić.Lata karate, siłowni, boksu, na nic się zdały.Nikomu nie przyszło do głowy uczyć się obrony przed kotem.Przed psem umiem...Tego jeszcze nie grali!Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to gówno potrafi być silne i długie ma zęby.
Tego posta wklepuję lewą ręką, bo prawa jeszcze nie za bardzo władna.
Taka lekcja pokory.Kolejna.

153 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-11 10:00:55)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Ale sa bardzo inteligentne i nie sa agresywne - w wyjatkiem macior z prosietami.

I na nie jest sposób wink

Kiedy byłam już podrośniętym dzieckiem, pojechaliśmy do wujka na wieś i spytał się czy chce małe świnki zobaczyć, oczywiście chciałam i poszliśmy do świnek, było dużo maluszków i i ich mama, ja jak to ja, koniecznie chciałam pogłaskać prosiaczki, ale ich mama się złościła, nie wiem skąd wpadłam na pomysł że nie będzie się złościć kiedy poświęce trochę uwagi jej i zaczęłam delikatnie ją głaskać i poklepywać i gadać do niej (tak ja gadam do zwierzaków), uspokoiła się i potem mogłam już głaskać wszystkich, a ona tylko uważnie mnie obserwowała.

Co do kotów to są one na liście zwierząt niebezpiecznych i swoje potrafią, kiedyś wzieliśmy kota z adopcji, który miałbyć bardzo spokojny, efekt był taki, że nasz kot się schował i nie chciał wyjść, a ten adoptowany, podrapał Mojego tak, że do dziś ma blizny.

Nie tylko masa się liczy. Dowód: Łabędzie, ważą do 13 kilo, to duże ptaki, ale co to jest 12 kilo i te piękne łabędzie mogą... potwornie połamać człowiekowi rękę uderzeniem skrzydła...


Co do broni. Ja mam wiatrówkę, nie wymaga żadnych pozwoleń, a może przebić się przez czaszkę, mam ją w samochodzie tak na wszelki wypadek, na szczęście nie musiałam jej nigdy używać.

154

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:

Kilka dni temu zaatakował mnie kot.Tak- takie małe puchate stworzonko.Skoczył na mnie, wczepił się pazurami w przedramię i zębami wyszarpywał mięcho.Dobre 10 sekund stałem i się mu przypatrywałem nie mając pojęcia co się dzieje i co zrobić.Lata karate, siłowni, boksu, na nic się zdały.Nikomu nie przyszło do głowy uczyć się obrony przed kotem.Przed psem umiem...Tego jeszcze nie grali!Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to gówno potrafi być silne i długie ma zęby.
Tego posta wklepuję lewą ręką, bo prawa jeszcze nie za bardzo władna.
Taka lekcja pokory.Kolejna.

Jezu... Pitagoras, to byłeś Ty? big_smile
Zawsze są sytuacje, które potrafią zaskoczyć...

155

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Może i świnki nie są agresywne ale zeżrą wszystko co im się pod ryj nawinie. Ileż to kurczaków zakończyło swój nieudany lot w świńskim żołądku na "fermie" mojego ojca. Nie mówiąc o dwóch palcach jednego wujka...
Ja to bym sobie taką czarnoprochową spluwę kupił, ponieważ jednak czytałem "Rysia snajpera", to jakoś nie mogę się ostatecznie zdecydować. Nie mówiąc już o tym, że jakbym się zakręcił, to bez problemu dostałbym domowej roboty strzelbę na normalną amunicję myśliwską ale to już byłoby jak najbardziej nielegalne więc po co mi to.
Broń czarnoprochowa, którą można nie tylko bez problemu zabić ale wręcz zrobić to brutalniej jest legalna i dostępna bez żadnych pozwoleń z tego samego powodu dla którego współczesna broń wymaga pozwolenia. Reglamentowany jest dostęp do broni nowoczesnej nie ze względu na bezpieczeństwo obywateli ale ze względu na bezpieczeństwo władzy. Lud zawsze może się zbuntować, mając nawet szeroki dostęp do broni czarnoprochowej nie zagrozi władzy, której aparat przemocy ma broń nowoczesną. Za I RP społeczeństwo czyli tak naprawdę szlachta miała niezbywalne prawo do broni i co? Co chwilę jakiś rokosz odstawiano, nie mówiąc już o tym, że kto się przejmował jakąś władzą i jej przedstawicielami. W USA jest trochę inaczej, bo to przecież państwo, które powstało z buntu uzbrojonego społeczeństwa przeciw władzy big_smile Stąd takie tam prawa do posiadania broni ale też się władza zabezpiecza i nawet tam, gdzie przepisy są bardzo liberalne jeśli chodzi o broń palną, to nie wolno mieć broni automatycznej. Władza zawsze musi mieć przewagę siły ognia big_smile

156

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:
WitchQueen napisał/a:

w sytuacji stresowej na ulicy zastyga w bezruchu i stoi jak dupa..

Kilka dni temu zaatakował mnie kot.Tak- takie małe puchate stworzonko.Skoczył na mnie, wczepił się pazurami w przedramię i zębami wyszarpywał mięcho.Dobre 10 sekund stałem i się mu przypatrywałem nie mając pojęcia co się dzieje i co zrobić.Lata karate, siłowni, boksu, na nic się zdały.Nikomu nie przyszło do głowy uczyć się obrony przed kotem.Przed psem umiem...Tego jeszcze nie grali!Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to gówno potrafi być silne i długie ma zęby.
Tego posta wklepuję lewą ręką, bo prawa jeszcze nie za bardzo władna.
Taka lekcja pokory.Kolejna.

Powiem Ci, że czego, jak czego ale że kot może się rzucić na człowieka na ulicy to nie wiedziałam. Do głowy by mi nie przyszło. Żeby tylko zaraza jakaś się nie przyplątała. Koty wpieprzają różne paskudztwa.

Snake - Z normalnej, bloczkowej kuszy można kogoś bezproblemowo i cicho zabić i też można legalnie taki sprzęt kupić. W sumie zabić to można byle czym.
A też z tą bronią w USA to ponoć nie tak do końca. W stanie Nowy Jork nie można tak po prostu kupić sobie broni z tego co wiem.

157

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

Powiem Ci, że czego, jak czego ale że kot może się rzucić na człowieka na ulicy to nie wiedziałam. Do głowy by mi nie przyszło.

Bo to był kot... kosmiczny wink

158

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:

Co do broni. Ja mam wiatrówkę, nie wymaga żadnych pozwoleń, a może przebić się przez czaszkę, mam ją w samochodzie tak na wszelki wypadek, na szczęście nie musiałam jej nigdy używać.

Na taką, która przebija czaszkę to pozwolenie mieć trzeba, te legalne niby mają 17kj.Kiedyś dostałem taką pod choinkę.Popite wujki się ustawili koło tarczy i kazali sobie strzelać w dupę.Tylko siniaki wyszły.

159

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

No my żeśmy na różnych materiałach sprawdzali jej działanie i działa dobrze... no i to nie chodzi o to żeby jej używać, wygląda jak orginał to zwykle wystarcza wink Nie mam zamiaru do nikogo strzelać i obym nigdy nie musiała, straszak na tępaki jednak jest.

160

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Do wszystkich zwolenników broni to nie prawda że w Polsce przestępcy najczęściej mają dostęp do broni, owszem duże gangi tak. Ale większość napadów jest robiona z pomocą replik bądź noży. W krajach gdzie dostęp do broni jest nieograniczony ilość morderstw jest wielokrotnie większa niż w krajach gdzie jest ten zakaz. Przykład pijak strzeli do kogoś bo mu coś odbije w czasie libacji.
Dużo w USA jest przypadków gdzie dziecko dla zabawy weźmie broń ojca i kogoś zastrzeli np matkę. Pamiętajcie zwolennicy legalizacji broni że niewinna osoba prawie zawsze się zawaha co na pewno wykorzysta przestępca.

161

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
kicur napisał/a:

W krajach gdzie dostęp do broni jest nieograniczony ilość morderstw jest wielokrotnie większa niż w krajach gdzie jest ten zakaz.

bzdura

162

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Wiecie jeżeli chodzi o Stany to warto brać pod uwagę jak wielkie są i ilu ludzi tam żyje, wiadomo że proporcjonalnie będzie więcej morderstw.

163

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Kon mnie zrzucil i kopnal nieraz. Ale nie wolno dopuszczac mysli, ze bydlak moze byc gora. Najlepsza postawa - i co mi moze glupi kon/kundel/Wloch zrobic? Na ludzi dziala bezblednie.
W okolicy maja mase koni, ma  straszna ochote, ale kregoslup nie pozwala. Nawet myslalam o kucu islandzkim, toltuje i mniej trzesie. Dla mnie teraz maly samochod to zabojstwo. Wyjechac z parkingu nie moge bo jak sie obroce to rece i nogi dretwieja.
Przemyslalam wszystkie niebezpieczne sytuacje w moim zyciu - bron na pewno by mi nie pomogla. Mogla by za to doprowadzic do dramatu.
Dziwie sie, ze najbardziej o bron dopominaja sie ci ktorzy teoretycznie nie powinni sie bac. Ja teraz jestem niezdarna, chodze jak paralityk. I jakos nie odczuwam potrzeby posiadania broni czy psa obronnego. Bylam we wrzesniu w Polsce - tez nie odczuwalam.

164

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:
kicur napisał/a:

W krajach gdzie dostęp do broni jest nieograniczony ilość morderstw jest wielokrotnie większa niż w krajach gdzie jest ten zakaz.

bzdura

Przykład USA

165

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
kicur napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kicur napisał/a:

W krajach gdzie dostęp do broni jest nieograniczony ilość morderstw jest wielokrotnie większa niż w krajach gdzie jest ten zakaz.

bzdura

Przykład USA

To nie jest żaden przykład.USA ma dwuwiekową kulturę wolności i mentalności kształtowanej w specyficzny sposób.
Napisałem wyżej, że w Polsce broń palna jest ogólnodostępna od co najmniej pięciu lat i żadne przestępstwa z jej udziałem nie są dokonywane.
W krajach arabskich każdy nastolatek ma kałacha i nie mówię tu o Afganistanie, tylko wysoko rozwiniętym Arabstwie, a nam się nawet nie śni taki poziom bezpieczeństwa jaki jest tam.

166

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
kicur napisał/a:
pitagoras napisał/a:
kicur napisał/a:

W krajach gdzie dostęp do broni jest nieograniczony ilość morderstw jest wielokrotnie większa niż w krajach gdzie jest ten zakaz.

bzdura

Przykład USA

Przykład: Norwegia. W prywatnych rękach jest ok. 1,5 mln broni (nie licząc niezarejestrowanej) przy liczbie mieszkańców ok. 4,6 mln, a jednocześnie jest to kraj o jednym z najniższych współczynników zabójstw - światowa średnia to 9,61 na 100 tys., a w Norwegii wskaźnik ten wynosi 0,71.
Na wschodnim wybrzeżu USA (Nowy Jork, New Jersey, Massachusetts) są jedne z najsurowszych przepisów w USA dotyczących posiadania broni palnej (pozwolenie, rejestracja, przeszkolenie), a wskaźnik zabójstw mają podobny jak w innych stanach.

167

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Kon mnie zrzucil i kopnal nieraz. Ale nie wolno dopuszczac mysli, ze bydlak moze byc gora. Najlepsza postawa - i co mi moze glupi kon/kundel/Wloch zrobic? Na ludzi dziala bezblednie.
W okolicy maja mase koni, ma  straszna ochote, ale kregoslup nie pozwala. Nawet myslalam o kucu islandzkim, toltuje i mniej trzesie. Dla mnie teraz maly samochod to zabojstwo. Wyjechac z parkingu nie moge bo jak sie obroce to rece i nogi dretwieja.
Przemyslalam wszystkie niebezpieczne sytuacje w moim zyciu - bron na pewno by mi nie pomogla. Mogla by za to doprowadzic do dramatu.
Dziwie sie, ze najbardziej o bron dopominaja sie ci ktorzy teoretycznie nie powinni sie bac. Ja teraz jestem niezdarna, chodze jak paralityk. I jakos nie odczuwam potrzeby posiadania broni czy psa obronnego. Bylam we wrzesniu w Polsce - tez nie odczuwalam.

Ja miałam ogiera szlachetnego półkrwi, bydlak był tak cwany, że jak wyczuł, że ktoś się go boi, to leciał z niego na glebę góra po 10min. Ludzie nie potrafili go na maneżu opanować, a ja jeździłam na nim sama w tereny i był grzeczny, bo wiedział, że ja sobie nie pozwolę. Zawody WKKW na nim jeździłam. Akurat on najmniej mi zrobił, a przynajmniej jak już, to nie celowo. Gorzej z końmi, którym ktoś wcześniej pozwalał na wszystko, albo wyrobił kretyńskie nawyki. Mnie kiedyś poważnie uszkodził koń, którego od dłuższego czasu oprowadzałam. Zaatakował mnie dokładnie wtedy, gdy byłam absolutnie przekonana o tym, że mi gówno może zrobić. Od tej pory zwyczajnie jestem bardziej ostrożna i staram się lepiej przewidywać skutki moich działań.

Akurat zakładanie, że Ci ktoś nic nie może zrobić może być zgubne. Zwłaszcza w przypadku drugiego człowieka. Ja tak mam ilekroć mam sparring z kimś kto mnie nie zna - lekceważy mnie, bo jestem niewysoka i na mordercę generalnie nie wyglądam.

Broń chciałabym mieć głównie dlatego, że lubię strzelać, w ogóle lubię broń palną, ale nigdy nie wiadomo co jeszcze mnie może w życiu spotkać. Jakby ktoś mi we własnym domu chciał zrobić krzywdę, to wolałabym mieć dobry argument żeby go do tego zniechęcić.
Psa obronnego chciałabym mieć ze względu na to, że często jestem sama w domu, jak miałam psa, to idąc gdzieś po zmroku zabierałam go ze sobą.
Raz już włamano mi się do mieszkania i wszystko wyniesiono. Cieszę się, że mnie tam akurat nie było, bo cholera wie co by się stało jakbym jednak była.
Bronić się wolę umieć, bo też nigdy nie wiadomo na kogo trafię, ludzie to świry. Ja już widziałam rozbijaną na twarzy butelkę - w biały dzień, w tramwaju pełnym ludzi. Wolałabym żeby mojej twarzy nigdy nic takiego nie spotkało. Dwa razy znalazłam się w sytuacji potencjalnie niebezpiecznej dla mnie i uważam, że lepiej być przygotowanym, bo mogę mieć mniej szczęścia.

Jak się nie czujesz zagrożona, to super - życzę żebyś się nigdy nie poczuła i w sytuacji zagrożenia nie znalazła.

168

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

WitchQueen
zawsze trzeba pamietac o tym ze jest sie w kontaktach ze zwierzeciem gora. Ze jest sie madrzejszym.
Ja gdy dochodzi do niebezpiecznnej sytuacji najpierw mysle o bezpieczenstwie psa oraz o tym zeby nie zrobil komus krzywdy. Bo jestem w stosunku do psa przywodca, zwierzchnikiem i to ja powinnam go bronic. Pies broniacy wlascicela staje na pozycji przywodcy - i to jest absurd.
Poza tym, z racji zawodu znam wiele przypadkow takich konfliktow - zawsze wlascicel psa jest uznany za winnego. Mimo tego, ze pies zaatakowal w obronie wlasciciela czy mienia. Wtedy sie orzeka, ze powinien byc w kagancu i na smyczy - nie byl, to winny wlasciciel.
Ostatnio jest taka smieszna sprawa w Anglii -kot wszedl na ogrodzony teren i zostal rozszarpany przez greyhoundy. Wlscicielki domagaja sie odszkodowania i nakazu posiadania przez greyhoundy (wszystkie) kaganca - nawet na ogrodzonym terenie.
Swoja droga paradoks - wlasciele kotow nie odpowiadaja za ich wyczyny - u mnie w ogrodzie wiosna koty sasiadow niszczyly gniazda. W maju pies je zaczal przeganiac, ale teraz drzwi na ogrod sa zamkniete i koty znowu wlaza. Beda masowo zabjac wyczerpane zima ptaki - u mnie duzo sie ich chroni, w celowo zostawionych krzakach i pod okapem.

169

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Femte - ale ty mi nie musisz tłumaczyć jak się postępuje z dużymi zwierzętami i jak działa psia psychika, bo ja o tym wiem, mam ze zwierzętami kontakt od wczesnego dzieciństwa i podobnie jak ty skończyłam studia w tym kierunku, pracowałam z dużymi zwierzętami. Parę koni w swoim życiu ułożyłam, psów kilka też. To, że ja się uważam za przywódcę nie oznacza, że zwierzę tego nigdy nie spróbuje zakwestionować. Zwłaszcza z ogierami trzeba się mieć na baczności, pilnować każdego sygnału, bo bywa, że na początku te sygnały są bardzo subtelne, wielu ludzi je przegapia, a potem ma nagle zęby wbite w głowę albo plecy.
Rozumiem, że według Ciebie pies w momencie zagrożenia powinien spieprzać szybciej niż ja żeby okazać uległość. Według mnie pies na sygnał ze strony właściciela powinien zaatakować, a posesji bronić. Już o tym rozmawiałyśmy, znasz moje zdanie w tym temacie, nie odgrzebujmy tego po raz kolejny.

Jak ktoś Ci wchodzi na posesję i atakuje go pies, a masz wszystko zabezpieczone i oznakowane tabliczkami, to wina jest wchodzącego. Bo skoro były ostrzeżenia, ogrodzenie solidne, dzwonek przy bramce, to i wchodzić nie powinien - jak nic się nie zmieniło, to w Polsce prawo nadal tak działa. Jeżeli moje zdrowie lub życie miałoby być zagrożone, to ja mam zresztą gdzieś aspekt prawny. Jak ktoś chce mi zrobić krzywdę, to będę się bronić. Oskarżyć to i tak można o byle gówno, kwestia tego, czy sąd to uzna za zasadne.

170

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

zawsze trzeba pamietac o tym ze jest sie w kontaktach ze zwierzeciem gora. Ze jest sie madrzejszym.
.

Hmm, no nie zawsze jest się górą i o tym warto jednak pamiętać.Należy się starać być górą, a to co innego.
Mądrość w konfrontacji z toną rozwścieczonego mięcha można sobie wetknąć w zad.

171

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Tak, akurat Ty miales sposobnosc spotkac sie z rozwsciecczona tona miecha... Jak nawet z kotem nie dales sobie rady. ja przy takim ataku nie tylko musze sie obronic, ale jeszcze kota obezwladnic (np, zawinac w recznik) i np. dac mu zastrzyk.

172 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-14 13:10:01)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Tak, akurat Ty miales sposobnosc spotkac sie z rozwsciecczona tona miecha... Jak nawet z kotem nie dales sobie rady. ja przy takim ataku nie tylko musze sie obronic, ale jeszcze kota obezwladnic (np, zawinac w recznik) i np. dac mu zastrzyk.

O przepraszam...
Proszę nie lekceważyć wściekłosci kota smile Wściekniety kot jest bardziej nieobliczalny i niepokonany niż tona wściekłych mięśni ociekajaca pianą smile Mój kić, jak sie wścieknie, to jest taki namolny, taki namolny, że tracę wolę walki, tracę siły i ...musze dać mu ten przysmak big_smile

173

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Tak, akurat Ty miales sposobnosc spotkac sie z rozwsciecczona tona miecha... Jak nawet z kotem nie dales sobie rady. ja przy takim ataku nie tylko musze sie obronic, ale jeszcze kota obezwladnic (np, zawinac w recznik) i np. dac mu zastrzyk.

No właśnie kota potraktowałem kołdrą.Z owczarkiem niemieckim jeszcze sobie poradzę- ale w przypadku prawdziwego ataku- do gardła, a nie po ''policyjnemu'' za rękę już jest ciężko.Z dużym, mocno wkurzonym kaukazem człowiek jest już bez szans i to są realia femte.Na nic mądrość się nie zda, gdy nie ma innych atutów w pobliżu.

174

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

To wyobraz sobie ze nieraz mialam do czynienia z duzym kaukazem. Gozej niz wkurzonym - smiertelnie wystraszonym.

175

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

To wyobraz sobie ze nieraz mialam do czynienia z duzym kaukazem. Gozej niz wkurzonym - smiertelnie wystraszonym.

Ale w jakich warunkach?
W sytuacji, że pędzi na Ciebie niespodziewanie w przypadkowym miejscu- tak miałaś do czynienia?
To opisz proszę kolejność postępowania w takim przypadku: kaukaz skaczący człowiekowi do szyi z prędkością 50 km/h - zawijasz go w koc, tak?

176

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:
femte napisał/a:

To wyobraz sobie ze nieraz mialam do czynienia z duzym kaukazem. Gozej niz wkurzonym - smiertelnie wystraszonym.

Ale w jakich warunkach?
W sytuacji, że pędzi na Ciebie niespodziewanie w przypadkowym miejscu- tak miałaś do czynienia?
To opisz proszę kolejność postępowania w takim przypadku: kaukaz skaczący człowiekowi do szyi z prędkością 50 km/h - zawijasz go w koc, tak?

Ja proponuję siłą woli - bydlak przecież nie może poczuć, że jest górą. Na pewno uszanuje bijącą z nas charyzmę człowieka - władcy świata, myślącej abstrakcyjnie istoty wyższej tongue

177

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Nie mam pojęcia do czego ostatnio zmierzacie smile
Moze wypadałoby sie jakoś umówić i zainscenizować takie sytuacje? Wypozyczyć kaukaza, kota (od biedy moge służyć swoim big_smile ) i sprawdzimy w praktyce jak to jest? Tylko ...co to da?

178

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
kosmiczny nick napisał/a:

Nie mam pojęcia do czego ostatnio zmierzacie smile
Moze wypadałoby sie jakoś umówić i zainscenizować takie sytuacje? Wypozyczyć kaukaza, kota (od biedy moge służyć swoim big_smile ) i sprawdzimy w praktyce jak to jest? Tylko ...co to da?

Ja proponuję żeby jeszcze wypożyczyć do tego jakiegoś wygodnego HK albo Glocka, 9mm wystarczy w zupełności. Jak już jesteśmy w temacie broni palnej, to warto sprawdzić, czy łatwiej zatrzymać tego kaukaza siłą woli, czy dobrze wymierzoną kulą. tongue Na kota, to trzeba coś mniejszego, bo kto to potem będzie sprzątał wink

179

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:

Nie mam pojęcia do czego ostatnio zmierzacie smile
Moze wypadałoby sie jakoś umówić i zainscenizować takie sytuacje? Wypozyczyć kaukaza, kota (od biedy moge służyć swoim big_smile ) i sprawdzimy w praktyce jak to jest? Tylko ...co to da?

Ja proponuję żeby jeszcze wypożyczyć do tego jakiegoś wygodnego HK albo Glocka, 9mm wystarczy w zupełności. Jak już jesteśmy w temacie broni palnej, to warto sprawdzić, czy łatwiej zatrzymać tego kaukaza siłą woli, czy dobrze wymierzoną kulą. tongue Na kota, to trzeba coś mniejszego, bo kto to potem będzie sprzątał wink

Tu - jako miłośnik zwierzaków (sam mam i psa i kota) - protestuję: żadnych takich krwawych eksperymentów... smile Użycie ręcznika do owinięcia rozjuszonego kota - dopuszczam. Ale pod warunkiem, że to miękki, czysty ręcznik frotte...

180

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
kosmiczny nick napisał/a:

[ Użycie ręcznika do owinięcia rozjuszonego kota - dopuszczam. Ale pod warunkiem, że to miękki, czysty ręcznik frotte...

Mi w pierwszym podejściu ręcznik nic nie dał; koc też.Nie mierzyłem suwmiarką, ale na mój gust koci pazur ma przebijalność 1.5 cm.
Dopiero kołdra daje pewność.

Posty [ 131 do 181 z 181 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026