Pal sześć z ciosami z technikami itd ale co zrobić jakby co,żeby umieć zrobić unik?
kiedyś taki jeden mnie zaskoczył,no z zaskoczenia gleblam na ziemie jak długa dobra,e ze się nic nie stało.I tak z 99% facetow nie mam szans,bo malo który byłby mniejszy i lżejszy ode mnie.
Dla mnie najważniejsze to umieć się oswobodzić,albo umieć uniknąć po pchnięcia,uderzenia.
Z nikim się nie będę bic przy 163 wzrostu i 50 kg żywej wagi:/I z rękami jak patyki:/
No właśnie nie pal sześć, bo przy tak małej wadze i wzroście ratuje Cię w zasadzie tylko dobrze wyuczona technika - chwyty, dźwignie, ciosy w miejsca wrażliwe, uniki również. Nie będziesz się boksować z kimś, kto waży choćby te 70kg. Jak chcesz być silniejsza niż jesteś - wzmacniaj ciało. Można mieć ręce jak patyki, ale lepiej żeby się składały z mięśni, a nie z galaretki.
femte - zaskoczenie daje przewagę. Większość mężczyzn się nie spodziewa kompletnie, że kobieta może stanowić dla nich jakiekolwiek zagrożenie. To potrafi dać ogromną przewagę, bo czasami wystarczy właśnie jeden dobrze wsadzony cios. Jakbym tak teraz na przykład chciała się bić z kimś, kto mnie zna i widział w akcji, to by myślał nad taktyką, nie opuszczał gardy, nie lekceważyłby mnie. A jak mnie zaczepi jakiś facet, zupełnie obcy, który na mnie spojrzał i pomyślał sobie, że młoda, niewysoka dziewczyna to nie jest ktoś, kogo trzeba się obawiać, no to ja już mam przewagę, bo on nie pomyśli o tym, że ja go zaraz tak strzelę, że zobaczy gwiazdy. Mnie zresztą też nie będzie zależało na tym żeby o tym pomyślał, nie stanę w pozycji walki z gardą i zamiarem bicia się, tylko mu spróbuję zrobić kuku jak się tego nie będzie absolutnie spodziewał. Myślę, że Włoch rzucając w Ciebie pogrzebaczem nie miał pojęcia, że możesz kiedykolwiek zrobić mu coś więcej niż się przestraszyć. W ogóle południowcy mają często takie dość lekceważące i roszczeniowe podejście do kobiet.
Ostatnio się zrobiła straszna moda na MMA. Pełno takich młodych kozaczków chodzi na zajęcia z tym związane i zazwyczaj myślą, że są niezniszczalni. Ja widziałam jak mój trener, ten drobny i niepozorny, o którym pisałam wcześniej udowodnił takiemu młodemu byczkowi, że wcale nie jest niezniszczalny. Rzecz dotyczyła obchwytu za szyję. Facet był silny, ciężki i ta masa się obróciła przeciwko niemu jak upadał na podłogę ![]()
Snake - na korpus w sumie bolą głównie obtłuczone żebra, wczoraj dostałam konkretnego buciora, myślałam, że coś będzie boleć, a tu dzisiaj wstaję i nic. Za to kiedyś nasada nosa mnie bolała dobre dwa dni jak gdzieś tam się nie zasłoniłam w porę. Głowa to jest dramat. Pełno wrażliwych miejsc, łatwo coś uszkodzić. Czy to jest w zęby, w nos, w ucho, w oko, mało, że wstrząs mózgu, to jeszcze w szyi się czuje, ogólne doznania z tych skrajnie nieprzyjemnych i trudnych do zignorowania. A ludzie uparcie twierdzą, że "morda nie szklanka". Widać mają to szczęście nie wiedzieć o czym mówią.

