netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

180 odpowiedzi24 642 wyświetleniazałożony przez Catwoman, 26.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 181 ]

66

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

To zależy co rozumiesz jako zwiększenie dostępu do broni. 20 mln sztuk broni krótkiej w rękach cywili to żaden argument dla potencjalnego agresora. Po prostu bronią krótką to co najwyżej można sobie potem okupanta jednego czy drugiego ustrzelić ale nie obronisz kraju. Wiesz, w magazynach mobilizacyjnych jest od groma prawdziwej broni strzeleckiej, tylko komu ją w razie zagrożenia dasz? Ludziom, którzy nigdy nie trzymali karabinu w rękach? Żeby człowiek z karabinem w ręku był czymś więcej jak kandydatem do spektakularnej formy samobójstwa czyli inaczej mówiąc mięsem armatnim musi odbyć szkolenie wojskowe. Takie szkolenie odbywało się w ramach zasadniczej służby wojskowej. Wtedy większość młodych mężczyzn wychodziła z wojska z elementarną wiedzą na temat posługiwania się bronią, zachowania na polu walki, taktyki. Dziś jest to pokolenie prawie 40 latków wzwyż. Oprócz nich jedyną grupą ludzi mających takie przeszkolenie jest 100 tys. ludzi w zawodowej armii i jakieś drugie tyle byłych żołnierzy zawodowych i kontraktowych już w cywilu. No więc wyobraź sobie, że w razie pełnoskalowej wojny Polska ogłosi mobilizację armii 30-40 latków, bo innej nie ma jak. Nikt nie da 18-20 letniemu szczylowi, który nie przeszedł żadnego szkolenia wojskowej broni do ręki. Inna sprawa, że właśnie pokazują te badania społeczne, z których wynika, że te szczyle nie bardzo palą się do tego żeby w ogóle swój kraj bronić. Napiszę przewrotnie, że z jednej strony to dobrze, bo często mieliśmy nadmiar takich co by chętnie oddali życie za Polskę i w tym głównie widzieli swój cały wkład w siłę kraju. Ten poziom racjonalności byłby jednak pocieszający, gdyby nie moje przekonanie, że ci Polacy nie tylko nie byliby gotowi walczyć za swój kraj. Oni nie są gotowi na żadne poświęcenie dla swojego kraju. Im się tylko coś wiecznie należy.
Wracając do zasadniczej służby wojskowej, to rozumiem powody jej zamrożenia (bo nie została zlikwidowana) ale te powody są już mało aktualne. Inne pomysły powiększania puli rezerwistów jak te nieszczęsne NSR nie bardzo się sprawdzają. Moim zdaniem trzeba wrócić do poboru i rocznie z 10-20 tys. poborowych wcielać do wojska. Tylko nie po to żeby sprzątali rejony ale porządnie szkolić. No i wszystko się sprowadza do kasy big_smile Tylko, że państwo politycy właśnie zaczynają sobie zdawać sprawę, że te wszystkie ekstra mądre analizy o 100 następnych latach pokoju w naszej części świata można wyrzucić do kosza. Zaraz za nimi najlepiej posłać autorów tych analiz... Teraz będziemy mieć parę lat typowo polskiej gonitwy żeby coś niby w temacie zrobić. I tak typowo po polsku przy okazji kupę kasy wydamy bez sensu.
Trzeba jednak przyznać, że należy chwalić Boga za obecnego prezydenta. To były MON i to on jest jednym z głównych motorniczych, że powstał obecny długoletni plan zakupów sprzętu wojskowego za 130 mld zł. Drugi, to obecny minister obrony narodowej pan Siemoniak. Po paru niewypałach wreszcie właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Swoją drogą trzeba podziękować Rosjanom. Prawdopodobnie załatwili nam swoim ostatnimi ekscesami:
- szybkie sfinalizowanie zakupu rakiet JASSM dla naszych F-16. To takie zabawki o zasięgu 370 km, których decyzję sprzedaży musi zatwierdzać amerykański Kongres,
- przyśpieszenie powstawania jak i być może zwiększenie zakresu amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce,
- zwiększenie bytności wojsk USA w Polsce poprzez częstsze i liczniejsze wizyty na "szkolenia", a może i stałą bazę,
- polski rząd sypnie większą gotówkę na modernizację armii i będzie na to klimat społeczny, jest też całkiem prawdopodobne, że dostaniemy dużo większe granty od USA. Taka np. Białoruś już w zasadzie odpuściła próby gonienia Polski w potencjale militarnym. Zwyczajnie ich na to nie stać, a co dopiero kiedy my przyśpieszymy? Zła strona medalu, że zwiększa to zależność Łukaszenki od Moskwy. Choć trzeba przyznać, że w sprawie Ukrainy zachowuje chłopina wymowne milczenie...

67

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Zauważyłem, że od jakiegoś czasu co raz więcej normalnych ludzi zaczęło nosić ze sobą nóż, więc napięcia społeczne są duże. Szerszy dostęp do broni niewiele zmieni, bo dzisiaj można bez trudu kupić legalnie coś co można przerobić na broń ostrą, a strzał z legalnej broni przy małej odległości może zabić, więc dużej różnicy nie ma. Problemem w USA nie jest szeroki dostęp do broni, ale całkowicie sprywatyzowana służba zdrowia, a co za tym idzie słaby dostęp do pomocy psychiatrycznej. Ludzie dokonujący masakr są chorzy psychicznie, a zabić człowieka można różnymi narzędziami. Zresztą tam są ogromne odległości i Policja nie przyjeżdża tak szybko jak w Europie czy NY. Gdybym miał czekać minimum 45 minut na przyjazd Policji to też miałbym w domu broń choćby nielegalnie.

@Snake, nie doceniasz Chin i ich potencjału. Póki co najpotężniejszym militarnie krajem na Świecie jest USA, ale w ciągu 20 lat Chiny ich wyprzedzą. Ich rozwój tak naprawdę dopiero się zaczyna. Dopiero wchodzą na rynek innowacyjni projektanci i naukowcy. USA będą mieć co raz niższe wpływy i nakłady na armię, a Chiny wręcz przeciwnie. Ich jest więcej niż mieszkańców Ameryki Północnej i Europy razem wziętych. Chiny kończą z kopiowaniem, a nastawiają się na innowacje co da efekty.

68

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Zgadza się. Akm-ów jest chyba skitrane około jednej sztuki na dorosłego faceta.Samo posiadanie broni krótkiej to tylko jeden z etapów. Ludzie mają wiedzieć dlaczego i po co jest. Trzeba jeszcze umieć się tym posługiwać. Trzeba mieć odwagę by jej użyć.. Potrzebujemy przede wszystkim silnej armii z dużą ilością nowoczesnej broni i sprzętu. Z tego co wiemy , to ciągle jeszcze mamy duży niedobór w wielu obszarach..

69

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
marioosh666 napisał/a:

@Snake, nie doceniasz Chin i ich potencjału. Póki co najpotężniejszym militarnie krajem na Świecie jest USA, ale w ciągu 20 lat Chiny ich wyprzedzą. Ich rozwój tak naprawdę dopiero się zaczyna. Dopiero wchodzą na rynek innowacyjni projektanci i naukowcy. USA będą mieć co raz niższe wpływy i nakłady na armię, a Chiny wręcz przeciwnie. Ich jest więcej niż mieszkańców Ameryki Północnej i Europy razem wziętych. Chiny kończą z kopiowaniem, a nastawiają się na innowacje co da efekty.

A dlaczego nie doceniam? Doceniam i wiem jaką drogą idą i gdzie zmierzają. Oczywiście zajmie im to jeszcze trochę ale ..., polecam do odnalezienia w sieci dyskusje i publikacje na ten temat. Niektórzy twierdzą, że większość różnych dziwnych przewrotów czy wojenek z ostatnich parunastu lat, to nic innego jak zimna wojna USA z Chinami. Chiny się rozwijają prężnie i potrzebuja co raz więcej surowców, w tym energetycznych. Na przykład jednym z głównym źródeł ropy dla Chin jest Iran. Iran jest w sojuszu z Syrią i jakoś dziwnie Syria zaczęła mieć kłopoty z "bojownikami o wolność i demokrację". Jeśli padnie reżim w Syrii, to Iran pozostanie całkowicie osamotniony i też zacznie mieć kłopoty z bojownikami albo znajdą się "niepodważalne" dowody, że już zaplanował na najbliższy tydzień atomowy atak na Izrael. Więc prewencyjnie się wtedy Iran zrówna ziemią, a głównie ropociągi prowadzące na wschód, w tym do Chin. Ponoć chodzi o przejęcie przez Zachód, a głównie USA kontroli nad wszystkimi strategicznymi miejscami skąd Chiny czerpią surowce. Właśnie po to żeby trzymać je w szachu albo wręcz zmusić do próby przejęcia najbliższego Chinom terenu, gdzie jest od groma bogactw mineralnych i surowców energetycznych oraz szmat rzadko zamieszkałej ziemi, czyli Syberii. A jak wiadomo Syberia jest rosyjska więc cóż mogłoby być lepszego dla Zachodu, jak nie długi i wyniszczający konflikt między Chinami, a Rosją...

70

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
chandler napisał/a:

Zgadza się. Akm-ów jest chyba skitrane około jednej sztuki na dorosłego faceta.Samo posiadanie broni krótkiej to tylko jeden z etapów. Ludzie mają wiedzieć dlaczego i po co jest. Trzeba jeszcze umieć się tym posługiwać. Trzeba mieć odwagę by jej użyć..

Osobiście gdybym chciał kogoś zlikwidować to kupiłbym skalpel chirurgiczny za kilkanaście złotych, a nie broń. Wystarczy dotknąć szyi w odpowiednim miejscu i po człowieku. Do zwykłej obrony wystarczy mi pistolet gazowo-hukowy, odpowiedni nóż, a w ostateczności zwykły gaz.

Snake napisał/a:

A dlaczego nie doceniam? Doceniam i wiem jaką drogą idą i gdzie zmierzają. Oczywiście zajmie im to jeszcze trochę ale ..., polecam do odnalezienia w sieci dyskusje i publikacje na ten temat.

Drogi jaką wybiorą Chiny nie znają nawet najwyżsi dygnitarze Komunistycznej Partii Chin. Kierunek jest dopiero ustalany. Trzeba wziąć poprawkę na specyfikę kraju, która powoduje, że ten kierunek może się w każdej chwili zmienić. Jedno jest pewne - Chiny są skazane na prześcignięcie USA i dominację nad Światem. Cywilizacja Zachodu się skończyła, a USA mogą tylko bronić swoich wpływów, bo nowych nie stałe nie uzyskają. Europa zostanie całkowicie zmarginalizowana. Miękki prezydent jakim jest Obama ułatwia Chińczykom sprawę. A Rosja nie da się wciągnąć w żadną głupią grę. W sumie Rosję najtrudniej przewidzieć...

71

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

W nawiązaniu do tematu może warto przybliżyć jak to wygląda teraz.

SerwisPrawa.pl podaje:
"Zgodnie z Ustawą z dnia 21 maja 1991r. o broni i amunicji (Dz. U. z 2012r., poz. 576 ze zm.) broń palną i amunicję do niej można posiadać jedynie na podstawie pozwolenia wydanego przez właściwy organ. Warto wiedzieć, że takie zezwolenie jest wydawane jedynie wtedy, gdy osoba wnioskująca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego oraz przedstawi ważną przyczynę posiadania broni. Pozwolenie na broń wydaje się w szczególności w celach ochrony osobistej, ochrony osób i mienia, łowieckich, sportowych, rekonstrukcji historycznych, kolekcjonerskich, pamiątkowych oraz szkoleniowych. W przypadku ubiegania się o zezwolenie do ochrony osobistej, osób i mienia za ważną przyczynę posiadania broni uważa się stałe, realne i ponadprzeciętne zagrożenie życia, zdrowia lub mienia. Osoby wnioskujące o pozwolenie na broń do celów łowieckich lub celów szkoleniowych powinny posiadać odpowiednie uprawnienia określone w odrębnych przepisach. Z kolei uzyskanie pozwolenia na broń do celów sportowych, celów rekonstrukcji historycznych i celów kolekcjonerskich wymaga udokumentowania członkostwa we właściwym stowarzyszeniu. W przypadku broni do celów pamiątkowych konieczne jest udokumentowane jej nabycia w drodze spadku, darowizny lub wyróżnienia. (...)

Warto wiedzieć, że głównym kryterium ubiegania się o pozwolenie na broń jest wiek wnioskodawcy. O przedmiotowe zezwolenie może bowiem starać się wyłącznie osoba, która ukończyła 21 lat. W wyjątkowych sytuacjach pozwolenie wydaje się osobie mającej ukończone 18 lat. Może to nastąpić jedynie na wniosek szkoły, organizacji sportowej, Polskiego Związku Łowieckiego i stowarzyszenia obronnego, a pozwolenie może być wydane tylko na broń służącą do celów sportowych lub łowieckich. Trzeba mieć na uwadze, że zezwolenie nie zostanie również wydane osobie:
- z zaburzeniami psychicznymi lub o znacznie ograniczonej sprawności psychofizycznej,
- wykazującej istotne zaburzenia funkcjonowania psychologicznego,
- uzależnionej od alkoholu lub od substancji psychoaktywnych,
- nie posiadającej miejsca stałego pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
- stanowiącej zagrożenie dla siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego, w tym skazanej prawomocnym orzeczeniem sądu za umyślne przestępstwo, umyślne przestępstwo skarbowe oraz nieumyślne przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu lub przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji popełnione w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego albo gdy sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. "

72

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Parę tygodni temu bawiłem się dwoma karabinami tzw. replikami broni historycznej. Oczywiście są to nówki "nie śmigane". Każdym z nich na 300 m można człowiekowi łeb odstrzelić... Pełen legal. Jak już się nacieszyłem karabinami wziąłem rewolwery. Też dwa, każdy na 6 naboi. Trochę upierdliwe jest ładowanie amunicji ale jak już się załaduje, to się ma rękach 12 kulek, które bardzo celnie na kilkadziesiąt metrów wyrywają człowiekowi zgrabną dziurę w plecach. Kosztuje to to od 1500 zł do kilku tysięcy. Zabawa przednia.

73

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Ja jestem za łatwiejszym dostępem do broni, ale to powinno iść wraz z dostosowaniem do tego prawa - jak mnie w moim własnym domu, albo na przykład jak sobie jadę gdzieś tam sama rowerem po lesie zaatakuje jakiś wariat i ja mu z użyciem tejże broni zrobię krzywdę, to nie pójdę za to siedzieć, ponieważ ratowałam własne zdrowie i być może życie, a to on jako jednostka niezdolna do funkcjonowania w społeczeństwie chciał mi zrobić krzywdę.
Obecne prawo nie pozwala nam nawet użyć w samoobronie noża, bo można dostać wyrok za użycie ostrego narzędzia w bójce. Nawet było kiedyś głośno, że jakiegoś dziadka zaatakowało 3 facetów, dziabnął któregoś scyzorykiem i chciano go do paki za to wsadzić. Bo przecież powinien się dać grzecznie pobić.

Ten utrudniony dostęp do broni jest o tyle bez sensu, że z broni myśliwskiej, którą ma sporo osób też można zabić. Można zabić z łuku lub kuszy, która nie dość, że niemal bezszelestna, to i trudniej ewentualnego sprawcę znaleźć, bo łatwo dostępna w sklepie internetowym lub myśliwskim i jeszcze strzałę można wyjąć i zabrać. Wydłubać komuś kulę już dużo ciężej.
To samo właśnie z bronią historyczną.

Marioosh666 - wbrew pozorom skalpelem trudno zabić, chyba, że precyzyjnie uderzając w punkty witalne - tętnice, oko. Jest to i tak utrudnione ze względu na krótkie i cienkie ostrze. Poza tym jest nieporęczny w walce - drobna rękojeść dostosowana raczej do precyzyjnego trzymania w palcach niż dźgania kogoś. Wolałabym zdecydowanie nóż.
Łatwiej niż skalpelem zabić na przykład uderzeniem w krtań.

Ja noszę przy sobie nóż, przyłożyć tak żeby obezwładnić też potrafię, choć mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Kiedyś jak szłam gdzieś wieczorem, to brałam psa, który instynkty obronne przejawiał i rozmiar miał słuszny. W tej chwili psa niestety nie mam, więc w razie czego bronić się muszę sama.

74

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Jestem na NIE i Boże chroń ten kraj, by nigdy nie było z bronią tak łatwo jak w USA... przecież nasz naród jest niedojrzały... wystarczy, że małolaci i pseudo-gangsterzy z kosami latają... Już teraz jest niebezpiecznie chodzić po ulicach a co dopiero, jakby taki mógł łatwo na legalu zdobyć broń...

75

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Kierujecie się 'statystykami'. Jak wiadomo, dużo ze statystyk kłamie, to raz.
Po drugie... Czy nóż kuchenny to nie jest broń? Owszem. Czy broń, jaką posiadają grupy ASG nie mogłaby zabić? A leśnicy? Myśliwi?
I kolejna ważna sprawa.
Jak, dajmy na to, jakiś bandzior włamie się do domu. NIE MAMY PRAWA nic mu zrobić. Jedynie obezwładnić. Jak obezwładnić kogoś, kto posiada broń? Nie da rady. A jakby, nie daj Boże, coś mu zrobić? Dostaniemy grzywne/zawiasy/odsiatkę.
Moim zdaniem, powinnam mieć prawo zabić kogoś w obronie własnej.

I nie oszukujmy się, każdy psychopata i bandzior dostęp do broni ma. Nie mają go normalni obywatele. Co więcej, są pozbawieni prawa do obrony.

WitchQueen - zgadzam się z Tobą wink I sama noszę przy sobie gaz pieprzowy i nóż. Bo już chyba wolę, żeby mnie wsadzili za kratki, niżby miał mnie ktoś zgwałcić...

76

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Sama nie wiem. I tak i nie. Czasami sama się zastanawiam czy nie wyrobić sobie pozwolenia. Mieszkam w dziwnej okolicy, często jeżdżę samochodem w nocne trasy, a wiadomo muszę się czasem zatrzymać, miałam już kilka nieciekawych sytuacji. Zawsze gdy wychodzę wieczorem z domu mam ze sobą nóż, myślcie sobie co chcecie, u mnie na osiedlu chodzi wielu bandziorów, skoro mój własny sąsiad mnie okradł to wolę być gotowa na wszystko.

Ale bez pozwolenia? Raczej nie.

77 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-31 07:14:09)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Pretty_Zmęczona napisał/a:

Kierujecie się 'statystykami'. Jak wiadomo, dużo ze statystyk kłamie, to raz.
Po drugie... Czy nóż kuchenny to nie jest broń? Owszem. Czy broń, jaką posiadają grupy ASG nie mogłaby zabić? A leśnicy? Myśliwi?
I kolejna ważna sprawa.
Jak, dajmy na to, jakiś bandzior włamie się do domu. NIE MAMY PRAWA nic mu zrobić. Jedynie obezwładnić. Jak obezwładnić kogoś, kto posiada broń? Nie da rady. A jakby, nie daj Boże, coś mu zrobić? Dostaniemy grzywne/zawiasy/odsiatkę.
Moim zdaniem, powinnam mieć prawo zabić kogoś w obronie własnej.

I nie oszukujmy się, każdy psychopata i bandzior dostęp do broni ma. Nie mają go normalni obywatele. Co więcej, są pozbawieni prawa do obrony.

WitchQueen - zgadzam się z Tobą wink I sama noszę przy sobie gaz pieprzowy i nóż. Bo już chyba wolę, żeby mnie wsadzili za kratki, niżby miał mnie ktoś zgwałcić...

Pytanie tylko czy znasz podstawy jakiejkolwiek sztuki walki i wiesz jak się tym nożem obronić, bo gorzej będzie jak Ci koleś nóż wyrwie i obróci go przeciwko Tobie, a były takie przypadki sad
Dlatego dziękuję Mojemu za to że wiele mnie nauczył, wiedza bezcenna.

78

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Wiecie co? Ja to czytam jak opowiesci z innego swiata. Moj samochod stoi otwarty (przypomnialam sobie, mam otwarte szyby, musze zamknac, bo sie zbiera na deszcz) w srodku wszystkie dokumenty i pieniadze. Bo co ja z nimi zrobie bez samochodu na tej mojej wsi? Teraz zagrodzilam wejscie na ogrodek ze wzgledu na psa. Ale samochod stoi jeszce przed siatka. Ktora mozna odsunac po zdjeciu opaski gumowej- zeden problem. Dom zostawiam otwarty od tarasu. Nawet o tym nie mysle. Teraz zaczelam zamykac, bo suka mi moze plot przeskoczyc jak mnie nie bedzie. Wiec gdy ja zostawiam sama, to wszystkie drzwi na zewnatrz zamykam.
Nieraz chodzilam po ciemku, nigdy sie nie balam.
Wiec po co bron? Wystarczy dobra policja.

79

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Wg mnie każda kobieta powinna mieć jakąś podręczną "broń"... To, że nikt nas nie zaczepił przez ostatnie 10 lat nie oznacza że nie zdarzy się to jutro. Sama zawsze mam przy sobie gaz policyjny. Tani, prosty w obsłudze i łatwo dostępny. Każda z nas powinna go mieć w torebce.

80

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Gaz jest ok, ale powinno się go nosić w kaburze. W sytuacji zagrożenia nie zdążysz go z tej torebki wyciągnąć.

Co do noża - kimkolwiek jesteś, jak ktoś idzie na ciebie z nożem, to masz maksymalnie 10% szans, a zwykle znacznie mniej. Można się nauczyć technik obrony przed nożem, mogą okazać się skuteczne, ale nie dają gwarancji wyjścia cało z takiej sytuacji. Samemu też trzeba wiedzieć jak tym nożem się posługiwać, bo można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zwłaszcza jak trafimy na kogoś, kto jakiekolwiek doświadczenie w tej materii ma.

Ja się umiem bronić i cały czas się w tym bronieniu doskonalę. Wolę nie polegać w 100% na jakimkolwiek przedmiocie, na przykład pojemniku z gazem. Zwłaszcza, że użycie go w windzie, czy innym ciasnym pomieszczeniu może mieć fatalne skutki. Gaz może nam ktoś zabrać i użyć przeciwko nam itd. Trzeba to mieć na uwadze.

femte - ja Ci naprawdę nie życzę, ale jak Cię już ktoś zaatakuje i nie będzie w pobliżu nikogo, kto może Ci pomóc, to zmienisz zdanie (o ile wyjdziesz z tego cało). Uważam, że przezorny zawsze ubezpieczony. Ja już byłam w sytuacji, w której dosłownie chwile dzieliły mnie od wyciągnięcia na faceta noża i zagrożenie mu trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, nikt nie mógł mi wtedy pomóc. Na szczęście pajac chyba wyczuł moją determinację, bo przystopował.

81

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Istnieje jeszcze opcja wiernego psa obronnego u swojego boku. Wyszkolonego w dobrej "Psiej Akademii". Reaguje znacznie szybciej, niż wyciągniemy gaz policyjny z torebki, zapewne i z kabury. Dodatkowo ostrzega nas o potencjalnie grożącym niebezpieczeństwie.

82 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-11-14 20:47:41)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

Co do noża - kimkolwiek jesteś, jak ktoś idzie na ciebie z nożem, to masz maksymalnie 10% szans, a zwykle znacznie mniej. Można się nauczyć technik obrony przed nożem, mogą okazać się skuteczne, ale nie dają gwarancji wyjścia cało z takiej sytuacji. Samemu też trzeba wiedzieć jak tym nożem się posługiwać, bo można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zwłaszcza jak trafimy na kogoś, kto jakiekolwiek doświadczenie w tej materii ma.

Słuszne spostrzeżenia.

WitchQueen napisał/a:

Ja się umiem bronić i cały czas się w tym bronieniu doskonalę. Wolę nie polegać w 100% na jakimkolwiek przedmiocie, na przykład pojemniku z gazem. Zwłaszcza, że użycie go w windzie, czy innym ciasnym pomieszczeniu może mieć fatalne skutki. Gaz może nam ktoś zabrać i użyć przeciwko nam itd. Trzeba to mieć na uwadze.

Tu mam uwagę do tego "ja się umiem bronić". Ja zakładałbym, że nie umiem się bronić smile, a trochę bójek zaliczyłem i parę lat treningów sztuk walki póki mi się chciało. Jak miałem 15 lat mniej i byłem w szczytowej formie fizycznej, i po tych latach treningów, to po prostu unikałem sytuacji i miejsc, gdzie mogę oberwać. Kilka razy z kryzysowej sytuacji, gdy byłem sam, a ich na przykład trzech wybrnąłem opanowaniem i dobrą, ostrą gadką. Raz jednak dałem się kompletnie zaskoczyć i trzech wesołych panów wciągnęło mnie w ciemną bramę big_smile Skończyło się w zasadzie dobrze, bo straciłem tylko 10 zł, które akurat miałem przy sobie, nie dostałem w zęby, a przede wszystkim nożem, który jeden z panów miał. To był biały dzień, ruchliwa ulica w centrum miasta big_smile i w tej konketnej sytuacji nie pomógłby mi ani gaz, nóż czy pistolet. Tylko bym je stracił.
Przyjąłbym dla zdrowotności zasadę, że konfrontacji należy unikać zawsze (no chyba, że akurat jej szukamy, bo mamy taką potrzebę he, he), a jeśli napastników jest 2-3 należy od razu [wulgaryzm] póki się da. Jedna osoba przeciw trzem, to tylko na filmach akcji dobrze wychodzi...
Jeśli coś trenujemy to dobrze ale trzeba pamiętać, że ulica, to nie sala treningowa. Skala emocji zupełnie nie ta i po prostu przyjąć za pewnik, że w wyniku stresu nasze umiejętności spadną o połowę. Dopóki się tego nie sprawdzi w praktyce, to nigdy się nie wie jak naprawdę zareaguje w stresie nasz organizm, a przede wszystkim głowa. Trening jest po to aby reakcje fizyczne były odruchowe (nie myślimy jak to zrobić) ale odporność na panikę, bezwładność myśli, strach to tylko w "praniu" można ocenić.

83

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Snake - wiara we własne możliwości nie powinna mieć nic wspólnego z szukaniem zadymy, toteż u mnie nie ma. Gdyby ktoś mnie zaczepił, jest spora szansa, że źle by na tym wyszedł, ale wolałbym tego nie doświadczać. Jeżeli mogę się z danego miejsca oddalić, załagodzić spór,  uniknąć walki, robię to. Nie wolno być przeświadczonym o tym, że jest się na wszystko przygotowanym, bo można bardzo źle skończyć. Poza tym - jak już jest jeden agresor, to pilnuję, czy nie ma drugiego w pobliżu, jak jest dwóch, to może być gdzieś trzeci itd. To, że teraz jest jeden nie oznacza, że na pomoc ktoś nie przyjdzie. Jak nie musimy, nie walczymy, jak musimy to robimy wszystko żeby przeżyć.
Sztuki walki sztukami walki, ale większość z nich w tej chwili to jest tylko sport. W sporcie nie stosuje się uderzeń, które mogą trwale okaleczyć, lub zabić. Na ulicy nie ma czystych i honorowych zagrań, za to zdarza się regularna rzeźnia. Ulica to nie sport, nie ma zawodów, nie ma sędziów itd. Z różnego rodzaju samoobroną (Krav Maga na przykład) jest trochę inaczej, bo tam chodzi konkretnie o reakcję w razie ataku, są zagrania wprost nieczyste (uderzenia na strefę kroku, krtań, oczy itd.).
Wiadomo, że w stresie reakcja człowieka może być inna, ale lepiej mieć większy procent szans, niż by się miało nie robiąc nic. No i wzmocnione treningiem ciało łatwiej zniesie niektóre uderzenia, łatwiej się ucieka, szybciej się człowiek może ogarnąć itd. To wbrew pozorom bardzo dużo.

84

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Zgadzam się tylko właśnie podkreślam, że nawet będąc nieźle przygotowanym lepiej zmienić zawczasu stronę ulicy albo po prostu uciec. No chyba, że akurat wyszło się na dwór "rozprostować kości", a cóż... zdarzało się big_smile

85

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Snake napisał/a:

Zgadzam się tylko właśnie podkreślam, że nawet będąc nieźle przygotowanym lepiej zmienić zawczasu stronę ulicy albo po prostu uciec. No chyba, że akurat wyszło się na dwór "rozprostować kości", a cóż... zdarzało się big_smile

To jest fakt. Sporo ludzi niestety nie ma za grosz instynktu samozachowawczego i wmawia sobie, że nic się nie dzieje. Jak się ma przeczucie, to warto czasami posłuchać. Ja się na przykład staram nie jeździć windą. Atak w windzie to jest najgorsze, co się może przytrafić - od razu trzeba kogoś trwale unieszkodliwić, w skrajnym przypadku zabić, bo nie da się uciec dopóki ta winda się nie zatrzyma. To się może wydawać kompletną bzdurą, ale ja tam sobie mogę pójść schodami, bezpieczniej i zdrowiej.

Bywa, że taki, co wyszedł "rozprostować kości" trafi na takiego, co mu rozprostuje nie tylko kości, ale i horyzonty tongue Jak dostanie taki porządne lanie, to się następnym razem dwa razy zastanowi, bo przecież nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.

86 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-11-18 17:24:07)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

To może lepszą i skuteczniejszą bronią od gazu pieprzowego będzie paralizator? Widziałam takie małe, podręczne dla kobiet na spam. Tylko czy są one legalne i faktycznie pomogą pokonać napastnika?

87

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Paralizatory są legalne. Dlatego sprzedają je bez zezwolenia.

88

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Niebieska_sukienka napisał/a:

To może lepszą i skuteczniejszą bronią od gazu pieprzowego będzie paralizator? Widziałam takie małe, podręczne dla kobiet na spam. Tylko czy są one legalne i faktycznie pomogą pokonać napastnika?

Z tym, że jak porazisz kogoś, kto ma rozrusznik serca, albo w ogóle słabe serducho, to można go niechcący wysłać na tamten świat. Jak z każdą bronią - trzeba wiedzieć jak użyć, mieć świadomość, że napastnik może spróbować Ci tą broń odebrać i użyć przeciwko Tobie. Też trzeba pomyśleć, że jeżeli znajdziemy się już w sytuacji zagrożenia, to możemy nie mieć szans żeby pogrzebać za nim w torebce, dlatego tu również powinno się mieć kaburę przymocowaną w miejscu, do którego zwyczajnie wystarczy sięgnąć ręką. Legalnym sprzętem do samoobrony jest też pałka teleskopowa, ale tutaj uważam potrzebne jest jakieś przeszkolenie z używania żeby była naprawdę skuteczna. Legalny jest także kubotan - taki kolec z tworzywa sztucznego, który wygląda jak duży brelok do kluczy, jest tępy, ale ma zwykle klinowaty kształt i uderzenie w staw, czy inne wrażliwe miejsce może skutecznie kogoś zniechęcić. Też niestety trzeba umieć tego używać, ale to zdecydowanie jest najbardziej niepozorny i nie wzbudzający podejrzeń gadżet do samoobrony.

Niestety jest jeszcze kwestia tzw. "obrony koniecznej" - jak używamy w bójce jakiegoś niebezpiecznego narzędzia, to jest większe ryzyko, że możemy odpowiadać za przekroczenie granic tej obrony. Niestety prawo mamy w Polsce w tej kwestii dość kulawe i trzeba mieć to na uwadze. Lepiej jednak moim zdaniem szarpać się z wymiarem sprawiedliwości niż pozostać biernym i doznać trwałego uszczerbku na zdrowiu albo nawet stracić życie.

89

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Pałka teleskopowa odpada, kompletnie nie wiem jak tego użyć a co dopiero kiedy będę działać w stresie... Może faktycznie poprzestanę na gazie policyjnym. Tylko teraz nasuwa się inne pytanie, jaką objętość wybrać? Myślę, że do torebki maks. 50 ml zmieszczę hmm na jak długo wystarczy?

90 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-11-19 22:57:11)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

Z tym, że jak porazisz kogoś, kto ma rozrusznik serca, albo w ogóle słabe serducho, to można go niechcący wysłać na tamten świat.

Sorry ale nie mam zamiaru się rozczulać nad moim potencjalnym oprawcą. Skoro mnie zaatakował, mam prawo się bronić.

WitchQueen napisał/a:

Legalnym sprzętem do samoobrony jest też pałka teleskopowa, ale tutaj uważam potrzebne jest jakieś przeszkolenie z używania żeby była naprawdę skuteczna. Legalny jest także kubotan - taki kolec z tworzywa sztucznego, który wygląda jak duży brelok do kluczy, jest tępy, ale ma zwykle klinowaty kształt i uderzenie w staw, czy inne wrażliwe miejsce może skutecznie kogoś zniechęcić. Też niestety trzeba umieć tego używać, ale to zdecydowanie jest najbardziej niepozorny i nie wzbudzający podejrzeń gadżet do samoobrony.

Co do tego czy kubotan i pałka teleskopowa jest legalna jest mały spór (może być ona uznana za broń białą) - na kubotan musisz mieć pozwolenie komendanta policji bodajże. Wklejam link, bo uważam, że będzie przydatny w tej dyskusji i dosyć merytoryczny. Proszę administratorów o nieusuwanie.
link do komercyjnej strony internetowej usunięty

91

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

To może taser będzie najlepszym wyjściem?

92

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Taser razi prądem - to samo niebezpieczeństwo, ale nie wymaga bezpośredniego podejścia do napastnika, co jest dobrym rozwiązaniem.

93

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

mysik - pewnie, że masz prawo się bronić, ale jak przekroczysz granice obrony koniecznej, to musisz się liczyć z tym, że za to bekniesz. Zabicie to ostateczność. Przy naszym prawie kupa smrodu, można bardzo źle wylądować.

Kubotan to nie jest broń biała. Możesz go legalnie kupić w byle sklepie z militariami, nosić przy sobie jak brelok do kluczy, albo długopis. Inna sprawa jak go użyjesz. Ja słyszałam już absurdalne historie, że komuś sygnet usiłowano uznać za kastet, bo była jakaś szarpanina i facet uderzył agresora mając ten sygnet na palcu. W zasadzie najbardziej bezpiecznie pod względem prawnym jest się bronić gołymi rękoma, ale to wymaga umiejętności.

niebieska_sukienka - dziwne pytanie z tym na ile wystarczy gazu. Chyba nie zamierzasz używać na kimś codziennie? Do obezwładnienia napastnika nie musisz mieć cysterny, 50ml powinno wystarczyć. I nie noś w torebce, noś w kaburze. Myślisz, że ktoś będzie czekał aż wygrzebiesz gaz z torebki?

94

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
mysik napisał/a:

Taser razi prądem - to samo niebezpieczeństwo, ale nie wymaga bezpośredniego podejścia do napastnika, co jest dobrym rozwiązaniem.

ale jego cena... ponad 1500 zł hmm

95

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
inka80 napisał/a:
mysik napisał/a:

Taser razi prądem - to samo niebezpieczeństwo, ale nie wymaga bezpośredniego podejścia do napastnika, co jest dobrym rozwiązaniem.

ale jego cena... ponad 1500 zł hmm

Nie ma najmniejszego sensu inwestować w taser, albo inny wypasiony rodzaj paralizatora. Gaz jest tani, łatwy w użyciu i nikogo nim nie zabijesz. Tylko dziewczyny - kabura, nie do torebki!

96

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

kabura na gaz? nie widziałam nigdzie takiej, muszę poszukać.

97

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
inka80 napisał/a:

kabura na gaz? nie widziałam nigdzie takiej, muszę poszukać.

Znajdziesz w sklepie z militariami. Wygląda jak niepozorny pokrowiec na telefon, taki mocowany do paska od spodni. Przy pasku jest zawsze pod ręką, jak kurtką zasłonisz to jest niewidoczna, szybko się wyjmuje. Taka najzwyklejsza kosztuje około 20zł.

98

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Polecam ŻELOWY  gaz pieprzowy , u nas  każdy z domowników posiada po 1 sztuce dla  siebie i nosi  na co dzień poza domem, choćby  przed atakiem jakiegoś agresywnego psa dobre ma zastosowanie  w właściwościach samoobronnych.
Nawet Malolata  jak udaje się sama na długie spacery, czy wycieczki rowerowe w las, lub gdziekolwiek poza własne podwórko  to nosi przy sobie, dla własnego bezp, czy to przed ludźmi, czy atakiem agresywnej zwierzyny  .  Uszkodzeń trwałych nieodwracalnych nie wyrządza, ale skuteczne i praktyzne ma działanie

99

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Gaz jest dobry na psy.Nie wszystkie, ale często zadziała.
Realnego, ludzkiego napastnika tylko się nim rozwścieczy.

100

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Się rozwścieczy ,ale wtedy już po omacku   " na ślepo" będzie działać w furii , koordynacja ruchowa i obrazowa zaburzona i przez ten  moment masz sporo czasu uciec jak najdalej. Żelowy gaz jest  lepszy bo jest lepki , bardzo lepki i długo trzyma

101

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
pitagoras napisał/a:

Gaz jest dobry na psy.Nie wszystkie, ale często zadziała.
Realnego, ludzkiego napastnika tylko się nim rozwścieczy.

Wiesz, zawsze to jak się komuś zafunduje szok i ból, to jest szansa, że chwilę potrwa zanim się ogarnie, zawsze to lepiej mieć szansę choćby na ucieczkę niż nie mieć, tak jak pisała mortisha.

Jak ktoś się w inny sposób obronić nie potrafi, to lepiej żeby miał ten gaz. Ludziom się wydaje, że to tak łatwo kogoś skutecznie uderzyć, ale większość kobiet nie potrafi nawet tak komuś załadować prostego żeby sobie samej krzywdy nie zrobić. Kopnięcie w jajka jest łatwe i zwykle działa. Ja dzisiaj nie mogłam kobitki nauczyć żeby jej się ręce z gardy nie rozjeżdżały jak kopie i żeby nie uderzała ze zgiętym nadgarstkiem. Dla takiej gaz to najlepsze rozwiązanie, bo ona nawet nie ma odruchu kopania i uderzania kogoś, kto na nią napiera i jeszcze dobrze tego zrobić nie potrafi.

102

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Sam tak uważałem, ale się nie wychylałem.Dopiero jak mi znajoma instruktorka samoobrony to samo od siebie powiedziała, to oficjalnie głoszę:
Jeżeli nie ma możliwości ucieczki- nie rób nic.Mężczyzna-napastnik zasadniczo nie spodziewa się, że kobieta będzie się jakkolwiek bronić.To pozorny atut.Owszem, można go zaskoczyć, nawet powalić.Z tym, ze to nie koniec.Bo on wstanie i wtedy już będzie wiedział, że laska jest podejrzana i trzeba uważać.Wtedy żadna technika nie pomoże.Przy różnicy mas 2:1 wszelkie przekombinowane techniki idą się je***ć.Bo konkretny strzał w maskę po prostu wyrywa kobietę z butów i święty boże nie pomoże.
Można się na upartego próbować szarpać z gówniarzem z gimnazjum, gdy różnica w sile jest minimalna.
Z rosłym, dorosłym facetem nie ma to sensu.I tak zrobi co ma do zrobienia; kwestia czy go wkurzysz czy nie.
A na próbę gwałtu to nie gaz, tylko palec do gardła.Prędzej zadziała.

103

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Masz pojęcie o sztukach walki? Nie trzeba mieć masy tylko technikę, jestem w stanie rozłożyć faceta dowolnej wielkości samą tylko techniką, problem mógłby być tylko wtedy gdyby to również była osoba mająca tą technikę.   Masa< technika, wiedza z zakresu gdzie  i jak uderzyć.

Zapewniam Cię że kobieta trenująca Muai Thai jest w stanie zlać takiego faceta w ciągu kilku sekund, nieważne ile waży i ile ma wzrostu.
Kung Fu? Absolutnie nie bazuje na masie, tylko na technice i szybkości, mały chińczyk potrafi sprać wielkiego białego mięśniaka.

104

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Za dużo filmów łubu dubu? Tam mały Chińczyk wybije sobą dziurę w murowanej ścianie, przyjmie 20 prostych na twarz, wytrze kropelkę krwi z kącika ust i rozłoży 5 rosłych facetów, bo się w końcu wkurzy big_smile W rzeczywistości to tak nie działa. Po pierwsze żeby naprawdę skorzystać z umiejętności zdobytych na macie trzeba wielu lat treningu. Tu piszecie o gazie czy innym środku dla jakiejś przeciętnej osoby. Pójdzie jedna z drugą na jakiś kurs miesięczny, pomyśli, że ho ho i skończy się następną razą nie tylko na gwałcie, kradzieży ale i połamanym nosie...

105

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Snake ja trenowałam i po dziś dzień trenuje więc wiem co mówię, nie biorę swojej wiedzy z filmów. Mieszkam z facetem który miał zawodową licencję, więc wybacz ale nie jestem po kursie miesięcznym i nikt żadnej kobiecie nie mówi że nie może iść na treningi bo może, a jak nie chce to jej sprawa.

Zarówno Ty jak i Pitagoras macie zbyt wysokie mniemanie o sobie jak i swojej płci, jesteście po prostu śmieszni, ot taki uśmiech z politowaniem. Wierz mi że Chińczyk który trenował jest w stanie Cię rozłożyć i tak powiesz że NIE, ale wybacz, jest, przykro mi.

106 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-12-09 20:05:04)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Rusz trochę mózgownicą zamiast forumowymi czy jakimiś innymi uprzedzeniami. Piszę ci z perspektywy faceta, który ileś lat trenował karate, lubiał się bić, że będąc słabszym (obojętnie co tą słabością jest: płeć, rozmiar, dyspozycja, zaskoczenie) lepiej spierniczać póki jest taka możliwość albo nie zwiększać agresji napastnika. Twój Chińczyk może rozłożyć nawet cały klasztor Shaolin w przerwie między śniadaniem, a medytacją. Zaś przeciętny człowiek po roku trenowania czegokolwiek i tak najprawdopodobniej oberwie na ulicy od okolicznych dresiarzy. Oberwie tym prawdopodobniej im bardziej będzie miał głowę nabuzowaną czego to on się nie nauczył. No ale możesz sobie chodzić po swoich ulicach z poczuciem bezpieczeństwa, boś trenowała. Życzę ci aby to poczucie wystarczyło.

107

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:
inka80 napisał/a:

kabura na gaz? nie widziałam nigdzie takiej, muszę poszukać.

Znajdziesz w sklepie z militariami. Wygląda jak niepozorny pokrowiec na telefon, taki mocowany do paska od spodni. Przy pasku jest zawsze pod ręką, jak kurtką zasłonisz to jest niewidoczna, szybko się wyjmuje. Taka najzwyklejsza kosztuje około 20zł.

tak jak radziłaś zakupiłam kaburę przy okazji zamawiania gazu - w sumie to dobre rozwiązanie - zwłaszcza kobiety nie zawsze mają kieszeń do schowania gazu a nosić go w torebce mija się z celem.

108

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Snake napisał/a:

Rusz trochę mózgownicą zamiast forumowymi czy jakimiś innymi uprzedzeniami. Piszę ci z perspektywy faceta, który ileś lat trenował karate, lubiał się bić, że będąc słabszym (obojętnie co tą słabością jest: płeć, rozmiar, dyspozycja, zaskoczenie) lepiej spierniczać póki jest taka możliwość albo nie zwiększać agresji napastnika. Twój Chińczyk może rozłożyć nawet cały klasztor Shaolin w przerwie między śniadaniem, a medytacją. Zaś przeciętny człowiek po roku trenowania czegokolwiek i tak najprawdopodobniej oberwie na ulicy od okolicznych dresiarzy. Oberwie tym prawdopodobniej im bardziej będzie miał głowę nabuzowaną czego to on się nie nauczył. No ale możesz sobie chodzić po swoich ulicach z poczuciem bezpieczeństwa, boś trenowała. Życzę ci aby to poczucie wystarczyło.

Jak się wprowadziliśmy to miejscowi się rzucali, trzeba było tłumaczyć mój portfel, moje piwo, moje zakupy, mój telefon, po kilku takich tłumaczeniach oboje mamy spokój i nikt nas nie ruszy, bo już wiedzą z kim mają do czynienia. Mieszkam przy najgorszej ulicy w mieście, tu nie jest bezpiecznie, mimo to mnie nikt nie ruszy, mogę wyjść z domu w środku nocy i nikt mnie nie tknie, to dość hermetyczne środowisko, wieści szybko się rozchodzą do kogo warto skakać a do kogo nie.

Płeć mój drogi nie czyni ani słabszym ani lepszym, ona po prostu jest, ale oczywiście możesz dalej sobie wmawiać że jako samiec jesteś silniejszy, jeśli Ci od tego lepiej to spoko. Przejarane i przećpane dresiarstwo to żaden przeciwnik, do tego by dobrze walczyć trzeba mieć jeszcze mózg.

Wmawiaj sobie dalej że kobiety są słabiutkie i żyj sobie dalej z klapkami na oczach. A no i jeszcze głupiutke bo według Ciebie mózgownica mi się zastała, śmieszne przez żałosne jest Twoje podejście do kobiet.

109

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:

Przejarane i przećpane dresiarstwo to żaden przeciwnik, do tego by dobrze walczyć trzeba mieć jeszcze mózg.

Nawet nie wiesz jak się mylisz i nie wiesz dlaczego. Przećwiczysz kiedyś w praktyce, to będziesz wiedziała dlaczego i obyś była potem w stanie to kontemplować.

Małpa69 napisał/a:

Wmawiaj sobie dalej że kobiety są słabiutkie i żyj sobie dalej z klapkami na oczach. A no i jeszcze głupiutke bo według Ciebie mózgownica mi się zastała, śmieszne przez żałosne jest Twoje podejście do kobiet.

Cmentarze są pełne zadziornych pewniaków. Zawsze jest jakaś słabość i albo umiesz korzystać z tej wiedzy albo nie. Ty jak widzę jesteś zwyczajnie groźna dla siebie samej. To pół biedy, twój problem. Gorzej jak jeszcze nawkładasz swoich głupot innym kobietom. Nie oczekuję, że zrozumiesz, bo jak widać musisz to przećwiczyć łopatologicznie.

110

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Miałam to okazję nie raz przećwiczyć mieszkałam na takim osiedlu gdzie z racji na subkulturę miałam totalnie przerąbane, nie znasz mnie, daruj sobie bo gucio wiesz.

111

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Dobrze, wiesz przecież lepiej big_smile Nie martw się, z czasem to przejdzie. U mnie mniej więcej w twoim wieku przyszła świadomość, że nie jestem ani nieśmiertelny ani najlepszy na podwórku. Tak że wszystko przed tobą więc życzę powodzenia big_smile

112

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Jesteś żałosny, ja nie mam siebie za nie wiadomo kogo, ale wiem że w razie WYRAŹNEJ POTRZEBY, dam sobie radę, nie zamierzam robić z siebie ofiary. Nie szukam zaczepki, ale wiem jak się bronić i nie raz się obroniłam, w sytuacji gdy inne opcje nie wchodziły w grę, musiałam, gdybym się nie broniła mogłabym już nie żyć, patrz żyje.

113

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Ech, dalej nie rozumiesz co ci próbuję przekazać ale dajmy już temu spokój. Ten wiek tak ma.

114

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

No tak kobieta jeszcze młoda musisz pokazać swoją wyższość, śmieszne...

115

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Myslalam o kursie samoobrony.To bezsensu w takim razie?
Chodzi mi o to,żeby nie tyle się bic,ale jakby co umieć się wyrwać napastnikowi.
To co robić?

116

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Rossanko, nie słuchaj facetów którzy mają jakieś kompleksy i muszą się dowartościować. Idź, może nigdy nie będzie Ci potrzebny, a może kiedyś uratuje Ci życie.

117 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-12-09 23:58:13)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Kurs samoobrony ZAWSZE,ale to ZAWSZE SIE przydaje, zaręczam z całym przekonaniem
Może i z 2 metrowym pakerem  byłyby problemy ( choć i nawet w odpowiednie miejsce ścisk, cios, chwyt ,podciecie nie rzadko wystarcza i to jest potwierdzone) ale  tym bardziej z  yeeebutnieta  nachlaną dziunią  rzucająca się z lapami samej nie wiedząc czemu , jak najbardziej można zafundować elegancki lot na beton  na jej sweet mordziunie
Techniki samoobrony nigdy nie zaszkodzi mieć opanowane , zas w każdej chwili może przynieść  pożytek gwarantowany

118

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Tzw. kursy samoobrony, znaczy te kilkumiesięczne, to jest dramat.Niczego się tam nie da nauczyć.Owszem, nauczy się człowiek wielu fajnych trików, tym bardziej fajnych- że skutecznych w sterylnych warunkach sali treningowej.W warunkach ulicy już tak fajne nie są.A przede wszystkim w tak krótkim czasie nie da się ich uczynić odruchowymi i automatycznymi.To raz.
Dwa, tak potwierdzam- technika ma wartość, dopóki mamy naprzeciw napastnika o zbliżonych warunkach fizycznych.Wmawianie komuś, że bez problemu da sobie radę z przeciwnikiem dwukrotnie silniejszym jest szczytem chamstwa i domeną świeżo upieczonych sensejów, którzy koniecznie chcą założyć własną ''szkołę''.Proponuję porozmawiać na ten temat z autentycznym specem od sztuk walki, takim powiedzmy z trzydziestoletnim stażem, który już nie musi nikomu niczego udowadniać- też da złotą radę: uciekać...
Jeżeli napad ma charakter rabunkowy to wdając się w szarpaninę zyskamy tyle, że i tak nam zabiorą co mają zabrać, a jeszcze oberwiemy.
I tak, piszę to do kobiet.Czy się to komuś podoba czy nie, są dużo słabsze od mężczyzn.To nie ideologia, to fakt.Świadomość tego faktu może uratować życie.Jakiekolwiek bijatyki można ryzykować w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia- wtedy nie ma nic do stracenia.W innych sytuacjach to skrajna głupota.A już jakieś bijatyki z osiedlową chuliganerią- to sorry- surrealizm w najczystszej postaci.Nawet jeśli jakimś cudem uda się takim dokopać, to przy najbliższej okazji przyjdą grupą z bejsbolami i po zawodach, albo benzyną obleją i podpalą.
Chcesz czuć się bezpiecznie- nie łaź po nocy sama.To jest najlepsza samoobrona.

119

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Pitagoras , na dobrą sprawę ciemno się robi już od 17:30 ,wiec  czy to noc ,czy wieczór to już jedna cholera , ale nawet za widnego nie jest do końca bezpiecznie , wiec człowiek musiałby w jakąś paranoje wpaść i  w ogóle z domu nie wyłazić w obawie o własne bezpieczeństwo
Są  dzielnice, miejsca ,ze  w piękny słoneczny dzień  możesz mieć przykrą  "przygodę"  i nie zawsze da się wyeliminować w 100% niebezpieczeństwo o jakiejkolwiek porze dnia,  bo jest to awykonalne

120

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

pitagoras - a to zależy o jakiej formie samoobrony mówimy, jak realizowanej i co najważniejsze jak ktoś do tego podchodzi - weekendowe kursy i właśnie suche techniki na sali treningowej to jest za mało, trochę się trzeba technicznie umieć bić, wyrobić pewne odruchy, dostać parę razy w łeb żeby wiedzieć jak ciężkie jest działanie w warunkach stresu. Niektóre te kursy są gówno warte nie przez to, że techniki są mało skuteczne, tylko nie uczą ich stosowania właśnie w ostrej szarpaninie. Sporo ludzi też nie docenia tego jak ważne jest techniczne uderzanie i blokowanie, zwykłe bokserskie uderzenia, praca nóg, takie podstawy.
Poza tym ja też widzę nierzadko, że ludziom nawet nie zależy żeby cokolwiek robić technicznie, przychodzą nie wiem po co i myślą, że im to dupę uratuje. Nie sądzę.

Ja bym nie polecała nie robić nic w razie ataku, bo jak ktoś się certolił nie będzie, to możemy przegapić szansę na wyjście cało z sytuacji. To, że po kobietach nikt się nie spodziewa, to fakt. Można to wykorzystać jako element zaskoczenia pod warunkiem, że się cokolwiek potrafi zrobić. W żadnym wypadku nie ma sensu się wdawać w jakieś okładanie na pięści z kimś większym - wejdzie mu dobrze jeden cios i po sprawie.
Moim zdaniem najbardziej skuteczne działanie w razie jakiegokolwiek zagrożenia to jest ucieczka - jest źle, to należy jak najszybciej s*ierdalać jak tylko jest możliwość. I unikać miejsc potencjalnie niebezpiecznych. Jak się nie będziemy pchać byle gdzie, to ryzyko jest mniejsze.

Jak mówimy o sytuacji, gdzie się uciec nie da, to niestety - trzeba tego kogoś unieszkodliwić w miarę porządnie, odebrać mobilność, znokautować, mieć pewność, że nie wstanie wkurzony. Tu się zaczyna problem, bo jak wiadomo w Polsce z granicami obrony koniecznej pod względem prawnym jest dość ślisko. No ale jak nas ktoś chce nas zabić albo okaleczyć, to robimy co możemy żeby się nie dać. Zawsze jakaś szansa jest, że ocalimy życie.

Na gwałt zgadzam się, że najlepszy palec w gardło, a jak ucieka ciałem przed dyskomfortem to na butach można wynieść. Sprawdzałam ze 100kg chłopem, siłowo, najbardziej na ostro jak się dało żeby mu krzywdy nie zrobić (z kumplem ćwiczyłam), działało, ale było ciężko.
Słyszałam też, że w parterze przeciętnej budowy kobieta nie jest w stanie normalnym mostowaniem zrzucić z siebie przeciwnika jak już na niej siedzi i jest dużo cięższy - da się. Co ciekawe ciężej było z kolegą jakieś 10kg cięższym, ale składającym się głównie z mięśni, niż z dużo cięższym, ale takim raczej tłuściutkim. Ale bez technicznego podejścia, to bym mogła jednemu i drugiemu co najwyżej napluć w twarz. Siłowo nie ma sensu, kimkolwiek się jest zawsze może się zdarzyć, że trafimy na silniejszego.

Jeden z moich trenerów waży niecałe 60kg i już się niejeden człowiek bardzo przez to zdziwił. Masa daje przewagę jeśli chodzi o siłę, ale umiejętności i technika mogą sporo.

Małpa69 - Snake ma rację. Z osiedlowymi zbirami się nie zaczyna, w ogóle nie należy się z ludźmi szarpać, wdawać w bójkę jak mamy szansę starcia uniknąć. Z jednym przeciwnikiem, nawet silniejszym jak co nieco umiemy, to jest jeszcze szansa. Jak jest dwóch lub więcej, to zwykle oznacza, że mamy przesrane. A zawsze należy spodziewać się, że jest więcej. To nie chodzi o żaden szowinizm - przeciętna kobieta jest zwykle słabsza od przeciętnego faceta, a masa to jest jednak spory atut w walce.
Jak dzisiaj na treningu dostałam dobrego buta dystansującego na żebra od cięższego dobre 15-20kg kolegi, to się na nogach nie utrzymałam. Rzuciło mną o glebę jak szmatą. Fizyki się nie oszuka, gdzieś tam nogi źle zapracowały, siła była konkretna, to gwizdnęłam do tyłu. Ja przynajmniej nie mam problemu, bo pady i przewroty znam, przynajmniej mniejsze ryzyko, że sobie łeb o glebę rozwalę.
Nie przeczę - technicznie można większemu przeciwnikowi zrobić poważną krzywdę, ale jest trudniej. Jak nie jest to absolutnie konieczne, to się nie walczy.
Sporty walki mają to do siebie, że to wciąż jest tylko sport - nie uczy rozwiązań mogących trwale unieszkodliwić drugą osobę, nie uczy co robić jak ktoś nie gra fair, ma pałkę, nóż, pistolet, przewagę liczebną. Dobry trener samoobrony i tak Ci powie, że jak ktoś idzie z nożem, to masz przesrane po całości, ale lepiej znać cokolwiek, co może realnie pomóc jak będziemy mieli umiejętności i trochę szczęścia.

rossanka - na kurs idź. Zawsze to lepiej umieć coś więcej, ale prawda jest taka, że jakoś bardzo bezpieczeństwa nie poprawi szkolenie trwające kilka tygodni i nastawione na to żeby tylko ludzie byli zadowoleni.

in_ka - cieszę się, że mogłam pomóc smile

121

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Na sali treningowej wszystko wygląda pięknie ładnie: cios, rzut, wzajemny ukłon i wracamy do kółeczka.
Ale warto natrętnie powtarzać sobie pytanie: co dalej?
No bo w warunkach ulicznych kopniesz gościa w jaja-ok.Zaboli go- z pewnością.Ale to nie film, że się przewróci i będzie leżał dwie godziny.Poboli go sekundę, dwie a potem zacznie Cię gonić.Ile ubiegniesz przez te dwie sekundy, w szpilkach na przykład?
O to cały czas chodzi.
   Niedawno robiliśmy sobie z kumpelą symulację gwałtu dbając o realizm:))).
Ona 48 kg, prawie 20 lat doświadczenia w ju-jitsu.Faktem jest, że ''normalnie'' nie dałem rady, bo żeby ją obezwładnić potrzebowałem obu rąk i nóg jednocześnie.Jak próbowałem zwolnić choćby jedną rękę, by wziąć się za rozbieranie- zrzucała mnie z siebie jakimiś dziwnymi piruetami.
Tyle, że autentyczny napastnik po prostu strzeliłby pięścią w łeb z całej siły żeby straciła przytomność.

122 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-12-10 10:18:57)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Już to wcześniej opisałem ale przećwiczyłem kiedyś naprawdę mocne kopnięcie w krocze nabuzowanego alkoholem faceta. Fakt, przysiadł na chwilę ale niebezpiecznego narzędzia z rąk nie wypuścił. Jestem pewien, że jak już wytrzeźwiał, to dolegliwości w kroczu odczuwał co najmniej przez parę dni, wręcz martwiłem się czy aby gościa nie okaleczyłem, a w wirze bójki okazało się to skuteczne na kilka sekund. To tak a propos naćpanych i napitych, których można jedną ręką rozłożyć. Nie, nabuzowany prochami lub alkoholem ma mniejszą percepcję bólu. Dlatego żaden rozsądny policjant nie wda się w fizyczną utarczkę z takim gościem jeśli na dodatek ma w ręku siekierę czy nóż. Tylko strzał z broni palnej lub siatka. Rok temu w mieszkaniu powyżej jednego nabuzowanego czymś studenta obezwładniało 5 rosłych policjantów. Mieszkanie zdemolowane. Siła fizyczna to zawsze przewaga, bo wystarczy jeden nieporadny ale silny i celny cios i pa, pa wszystkie wyrafinowane techniki... Kiedyś znokautowałem niechcąco brata smile Nadział się na dobrze wyprowadzony prosty na szczękę i po prostu szklany wzrok i natychmiastowy siad na dupę. Zamroczenie, brak kontaktu z rzeczywistością "co się stało? gdzie ja jestem?" Problem w tym, że każdy głupi jeśli ma przewagę masy jeśli uda mu się choćby przez przypadek ulokować taki strzał, to osiągnie właśnie taki efekt. To tylko na chińskich i amerykańskich filmach łubu dubu dobry bohater zalicza taki strzał na maskę i tylko się otrząsa...
Walczyłem kiedyś na macie z gościem o głowę ode mnie niższym i z 10 kg lżejszym. Był za to piekielnie szybki no i w sumie silny. Wyłapałem lub zablokowałem prawie wszystkie jego uderzenia ale kosztowało mnie to naprawdę sporo wysiłku. Grał trochę nie fair, to była walką ćwiczebna, a on uderzał serio serio. Gdyby był w mojej kategorii wagowej, to skończyłoby się to moją szybką glebą. Po prostu jego finałowe kopnięcie w moją głowę pokonałoby mój blok i znokautowałoby mnie. Walka zakończyła się remisem, bo ja mniej doświadczony ale większy wytrzymałem jego napór, a na koniec wykorzystałem jego zaskoczenie, że po jego kopnięciu nie leżę i jego sprowadziłem do parteru. Rozmiar i masa jednak dają przeważnie przewagę.

123 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-12-10 12:48:22)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

Małpa69 - Snake ma rację. Z osiedlowymi zbirami się nie zaczyna, w ogóle nie należy się z ludźmi szarpać, wdawać w bójkę jak mamy szansę starcia uniknąć. Z jednym przeciwnikiem, nawet silniejszym jak co nieco umiemy, to jest jeszcze szansa. Jak jest dwóch lub więcej, to zwykle oznacza, że mamy przesrane. A zawsze należy spodziewać się, że jest więcej. To nie chodzi o żaden szowinizm - przeciętna kobieta jest zwykle słabsza od przeciętnego faceta, a masa to jest jednak spory atut w walce.
Jak dzisiaj na treningu dostałam dobrego buta dystansującego na żebra od cięższego dobre 15-20kg kolegi, to się na nogach nie utrzymałam. Rzuciło mną o glebę jak szmatą. Fizyki się nie oszuka, gdzieś tam nogi źle zapracowały, siła była konkretna, to gwizdnęłam do tyłu. Ja przynajmniej nie mam problemu, bo pady i przewroty znam, przynajmniej mniejsze ryzyko, że sobie łeb o glebę rozwalę.

Witch ale czy ja napisałam gdzeiś o wdawaniu się w bójkę? NIE
Ja nigdy pierwsza nie zaczynam, bo i po co?
Co nie znaczy, że nie warto umieć się bronić, bo nie zawsze da się uniknąć problemu, nie zawsze da się uciec, wydrzeć o pomoc czy co tam jeszcze.
Ja często jeżdże samochodem po nocy, zatrzymuje się w różnych miejscach, wiadomo czasami trzeba się zatrzymać byłabym głupia gdybym odmówiła nauki sztuk walki, tak wiem że mam jednak sznsę się obronić.

Co do osiedlowych zbirów, wybacz, ale u nas to oni zaczepiają ludzi, a tak jak mówiłam nie zawsze masz szansę uciec i co wtedy? Masz robić z siebie ofiarę, niech zrobią co mają zrobić czy jednak będziesz się bronić?

Ja nie jestem wariatką, ja unikam konfliktów nie rzucam się do ludzi, nie wiem skąd taki pomysł. Ale wiem że jeśli ktoś będzie chciał zrobić krzywdę mi to mam szansę wyjść z tego cało, mam wiedzę, mam technikę i to może uratować mi życie, noszę też ze sobą kilka rzeczy które umiem użyć.

Druga sprawa siła to nie tylko masa. Trochę fizyki siła kinetyczna to masa x przyśpieszenie, więc nie ma znaczenia sama masa, ale i szybkość, często Ci więksi są wolniejsi. Prędkość jest również ważniejsza bo podnosi się ją do kwadratu.

Przykład praktyczny: Maleńki kamyczek rzucony z ręki, zrobi co najwyżej siniaka, ten sam kamyczek wystrzelony z procy która doda mu przyśpieszenia rozbije czaszkę.

Fizyki się nie oszuka ;P

Co do naćpanych i napitych Snake mówi prawdę, oni są w trybie nieśmiertelnego, to co mówiłam o ćpunach było akurat o osobach które przećpały sobie mózg a nie naćpanych w danym momencie. Małe sprostowanie bo chyba mnie nie zrozumiałeś. Pijani i naćpani są po pierwsze nieobliczalni, a po drugie inaczej odbierają ból, w znacznie bardziej przytłumiony sposób, ale pijak czy ćpun który w danym momencie nic nie brał, ma totalnie "rozwalony" mózg. Jak znacie jakichś ćpunów to wiecie o co mi chodzi.

I jeszcze coś dla Was, Jack Dempsey mistrz wagi piórkowej, pokonuje mistrza wagi ciężkiej swoim ruchem szybkościowym wykorzystującym siłę odśrodkową.

Ważył około 75- 85 kilo. Na 83 walki przegrał zaledwie 6.

Co do filmów, tak zabili go i uciekł, ale nie zmienia to faktu że Pan Norris tak wyśmiewany to cześciokrotny mistrz świata w karate.

124

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Wiesz, jak mamy sparringi w trójkach i trafi mi się kolega, który właśnie ze 100kg, to ja i drugi kumpel w zasadzie biegamy naokoło niego jak dwa jamniki wokół niedźwiedzia, bo po prostu strach podejść. Mnie już od lżejszych strzałów krew z nosa leciała, albo wargę miałam rozwaloną. Masa nie ma znaczenia tylko jak stoi w miejscu. Jak masa się rusza, ma przyspieszenie i chce Ci wlać, to jest problem. Ja nigdy nie uderzę sierpowym z taką siłą jak on.
Natomiast rozwinięte mięśnie, zwłaszcza obwodowe bardzo dużo pomagają, dlatego samoobrona samoobroną, ale ciało trzeba wzmacniać.

Nie mówię o wdawaniu się w bójkę, bo to jest idiotyzm, ja mówię o tym, że jak nie trzeba, to nieważne kto zaczął należy spieprzać. Wiadomo, że jak nie można spieprzać, to dobrze jest potrafić się obronić. Jak nie mogę uciec, to walczę na 100%, bo i jakie mam wyjście. Ale im więcej trenuję, im bardziej mam świadomość co się może stać, tym mniej bym chciała żeby mi się przytrafiło, że będę musiała używać tego co potrafię.

Snake - jak ktoś jest naćpany, to fakt, masakra. Nie chciałabym nigdy spotkać kogoś takiego na swojej drodze. Wtedy to już tylko kolana łamać zostaje, żeby czasem nie pobiegł za nami, bo w jajka to też słyszałam, że młotem można walnąć i nic.
Ale ludzie też są popieprzeni, nie rozumieją często zagrożenia. Znam przypadek, gdzie do dyskoteki wpadł gość naćpany i z nożem. Ludzie się stłoczyli w jakimś bocznym pomieszczeniu, no i dwóch wpadło na to, że się przyczają przy drzwiach i pieprzną gościa krzesłem jak wejdzie, bo rękoma nie ma szans. No, a kilka kobiet dostało paniki, że przecież napastnikowi stanie się krzywda. Zero instynktu przetrwania.

W ogóle w dyskotece to jest masakra - kiedyś robiliśmy symulacje z nożem w klubie przy włączonych światłach stroboskopowych. Człowiek widzi poklatkowo, błędnik szaleje. Jak kolega nie wymierzył i pieprznął w ścianę, bo mu się wydawało, że ma jeszcze do niej ze dwa kroki, to aż się odbił.

W ogóle faceci nieraz tego nie biorą pod uwagę, ale agresywne kobiety w grupie to też bywa masakra. Koleżanki siostra wracała tak po jakimś meczu razem z kilkoma znajomymi płci obojga i im wyszła banda dziewczyn z  pałami, kastetami i w ogóle "ciężkim sprzętem". Jakby nie dopadli do otwartej klatki schodowej, to pozamiatane. Laski się nie szczypały.
Do mnie kiedyś skoczyła z rękoma dziewczyna, tyle, że popełniła błąd, bo zaczęła mnie szarpać, a ja jej zasunęłam w pysk. Niczego wtedy jeszcze nie trenowałam, nie miałam czasu pomyśleć, przestraszyłam się i poszedł strzał.

Nadziałam się kiedyś na takiego dobrze wymierzonego prostego. W rękawicy bokserskiej, ale głowa to aż mi odskoczyła, aż mnie zamroczyło. Bardzo nieprzyjemna sprawa.

125

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Chcialam jedno dodac - najczesciej przecenia sie sile i wage. Znam to z doswiadczenia - wlascieicele bullterierow czy pitbuli bajki opowiadaja o sile ich szczek  spotkalam sie z naciskiem 40 ton! Tymczasem nie ma takiego psa, ktoremy bym nie potrafila otworzyc pyska - gdy ma zawiazane bandaze na obu szczekach i lezy na stole.
To samo z waga. Siostra miala telefon ze czyjs pies jest zraniony i mocno krwawi.  Poszla, pies lezal przd blokiem. Spytala sie wlascicela czemu nie zabral do domu. Odpowiedzial ze pies (sznaucer olbrzym) wazy 60 kg. Siostra, wtedy nawet nie 50 kg wziela psa na rece i zaniosla do windy. Pies nie wazyl nawet 30.
Dlaczego to mowie? Bo niektorzy tu probuja uskuteczniac legendy o sile mezczyzn. A to bajka, sa bardzo silne osobniki, ale to ewenement.
Nie raz sie przekonalam, ze zdecydowana postawa i natychmiastowe oddanie ciosu wystarczy.
Pobilam raz Wlocha ktory mieszkal ze mna na jednym mieszkaniu, przeszlo dwa razy ode mnie ciezszy. Najpierw po pijaku rzucil we mnie pogrzebaczem. Swiadkiem byl rodak, 120 kg. Nic nie zrobil. Wloch byl wyjatkowo chamski, mawial ze nazwa Slowianie pochodzi od slave - niewolnik i ze takiej holoty jak my nie powinno sie wpuszczac do Unii.
Kiedys zaczepil mnie sam na sam - obecnosc rodaka byla dla mnie niewygodna - Wloch byl pupilkiem menadzerki, zreszta firma mimo ze angielska miala kapital hiszpanski. "Poludniowcy" byli na specjalnych prawach i trzymali sie razem.
Rodak podlizywal sie menedzerce i znosil z usmiechem wszelkie obelgi.
Wiec nie majac swiadkow kopnelam mocna, a potem przylozylam kilka razy. Na szczescie sie chyba wstydzil, bo nie polecial na skarge.

126

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
WitchQueen napisał/a:

Nadziałam się kiedyś na takiego dobrze wymierzonego prostego. W rękawicy bokserskiej, ale głowa to aż mi odskoczyła, aż mnie zamroczyło. Bardzo nieprzyjemna sprawa.

Bo cios w tułów, kończyny boli mocno lub mniej w zależności gdzie się oberwało ale przeważnie tylko boli. Natomiast cios w głowę powoduje wstrząs mózgu. Bardzo nieprzyjemna sprawa i groźna dla zdrowia.

127

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Pal sześć z ciosami z technikami itd ale co zrobić jakby co,żeby umieć zrobić unik?
kiedyś taki jeden mnie zaskoczył,no z zaskoczenia gleblam na ziemie jak długa dobra,e ze się nic nie stało.I tak z 99% facetow nie mam szans,bo malo który byłby mniejszy i lżejszy ode mnie.
Dla mnie najważniejsze to umieć się oswobodzić,albo umieć uniknąć po pchnięcia,uderzenia.
Z nikim się nie będę bic przy 163 wzrostu i 50 kg żywej wagi:/I z rękami jak patyki:/

128 Ostatnio edytowany przez femte (2014-12-10 14:06:40)

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Ale ja mialam do czynienia z buhajami 1200 kg. Wiec facet nawet 120 kg nie robi na mnie wrazenia.
Paradoksalnie bardziej sie boje kotow niz koni czy bykow. Najwieksza krzywde zrobil mi zolw - zmiazdzyl koniec palca rogowym dziobem.
Widze ze niektorzy probuja tu skuteczniac bajki, jak wlascicele psow - nie moge go wsadzic na stol, on wazy 50 kg. Codzienna sytuacja. A ja psa wrzucam jednym ruchem. Pani mu pyska nie otworzy...
Z tym ze przyklad z otwarciem pyska dziala gdy pies lezy na stole - chodzacemu luzem tego sie nie zrobi. Ale chodzi o legendarna sile szczek... Na marginesie, rasy niby z niej slynace wcale nie maja silniejszych szczek niz inne.

129

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?
femte napisał/a:

Ale ja mialam do czynienia z buhajami 1200 kg. Wiec facet nawet 120 kg nie robi na mnie wrazenia.
Paradoksalnie bardziej sie boje kotow niz koni czy bykow. Najwieksza krzywde zrobil mi zolw - zmiazdzyl koniec palca rogowym dziobem.
Widze ze niektorzy probuja tu skuteczniac bajki, jak wlascicele psow - nie moge go wsadzic na stol, on wazy 50 kg. Codzienna sytuacja. A ja psa wrzucam jednym ruchem. Pani mu pyska nie otworzy...
Z tym ze przyklad z otwarciem pyska dziala gdy pies lezy na stole - chodzacemu luzem tego sie nie zrobi. Ale chodzi o legendarna sile szczek... Na marginesie, rasy niby z niej slynace wcale nie maja silniejszych szczek niz inne.

Bo to trzeba umiejętnie nacisnąć palcami w kacikach psich "ust" i morda sie otwiera:)

130

Odp: Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Nieprawda. To nacisniecie to wcisniecie policzka miedzy zeby, psa to boli i musi pysk otworzyc. Ale jak ma szczeki zacisniete to sie tego nie zrobi. Ja mowie o otwarciu pyska do zabiegu. I trzymaniu w tej pozycji, nie zawsze mozna wlozyc rozwieracz, bo nie ma dostepu do jamy ustnej.
Pamietam na wyscigach w Bytomiu maly whippet wgryzl sie w "zajaca" - dokladnie to byla folia, obwiazana zylka na czubku tak, ze tworzyla stozek. Nie chcielismy go z przyczyn technicznych odcinac, a pies nie chcial puscic. Probowalismy wszystkiego - lania wody do ucha, chwytu za jadra. Radykalnym rozwiazaniem jest obracanie psa wzdluz dlugiej osi, gdy ktos trzyma leb. Przy skreconej szyi pies musi puscic. Tylko ze malo mu lba nie ukreciliismy. Problemem bylo to ze mial na pysku kaganiec. Trzeba go bylo przeciac. Pies byl czeski, z hodowli Z Hedvabi, bezowy, chyba z miotu na D.

Posty [ 66 do 130 z 181 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Broń palna bez zezwolenia - tak czy nie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026