netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

109 odpowiedzi9 249 wyświetleńzałożony przez smutna2441, 24.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 110 z 110 ]

66

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

[Zielony_Domek]smutna2441 nie wiem co mam Ci powiedzieć, być może wychowanie Twojego męża w domu, w którym rządzi ojciec i panuje jego dyktatura to klucz do sedna sprawy, może on się go boi mimo, że dorosły chłop z niego, może innego stylu nie zna...
Przykro czyta się to co piszesz.
Olać tych jego rodziców, olać to co myślą, ich problem, szkoda tylko, że to wpływa na Wasze małżeństwo, on żeniąc się z Tobą z Tobą stworzył rodzinę, to Wy powinniście być mu najbliżsi.

Chcesz z nim być, a on swoim zachowaniem pokazuje, że po prostu nie jest Ciebie wart, kochającej żony, z tego co piszesz bardzo oddanej.

Kochana, przede wszystkim nie ma tu Twojej winy, chcesz stworzyć z mężem dom w którym będziecie Wy i dzieci i słusznie, że się tego trzymasz. Stosowanie szantaży, gróźb to nie dialog między dorosłymi ludźmi.
Przykro mi.


Tak,właśnie w tym problem że on zamiast nas uważać za rodzinę to nagle rodziców uważa. Bardzo bym chciała z nim być,by ta rodzina się nie rozpadła ale ja już na prawdę marnie to widzę :-(  on mi pisał żebym zakładała sprawę o rozwód,no tylko że on nie zapłaci za to bo już nie ma. i jak tu mieć nadzieje?

67

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

@smutna2441, przeczytaj uważnie moje kolejne wypowiedzi. Znajdziesz tam trochę wskazówek. Honor powinnaś mieć, ale mądrym działaniem możesz pomóc mu wyciągnąć właściwe wnioski. wink Krótko mówiąc, zero ataków, zero nacisków, otwarty kontakt z dziećmi, ale bez namawiania, a jak się z nim spotkasz to przypominaj najlepsze fragmenty z Waszego życia, żeby je poczuł, a jak go zaprosisz i przyjdzie to zrób tak, żeby dobrze się poczuł i nie chciał stamtąd wracać. smile Do tego szczera rozmowa przy okazji. Jak przestaniesz uczestniczyć w jego grze to ją zakończy.

Poczytam,postaram się... a żeby przestać uczestniczyć w jego życiu to najlepiej na początek?

68

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

@smutna2441, przeczytaj uważnie moje kolejne wypowiedzi. Znajdziesz tam trochę wskazówek. Honor powinnaś mieć, ale mądrym działaniem możesz pomóc mu wyciągnąć właściwe wnioski. wink Krótko mówiąc, zero ataków, zero nacisków, otwarty kontakt z dziećmi, ale bez namawiania, a jak się z nim spotkasz to przypominaj najlepsze fragmenty z Waszego życia, żeby je poczuł, a jak go zaprosisz i przyjdzie to zrób tak, żeby dobrze się poczuł i nie chciał stamtąd wracać. smile Do tego szczera rozmowa przy okazji. Jak przestaniesz uczestniczyć w jego grze to ją zakończy.

Poczytam,postaram się... a żeby przestać uczestniczyć w jego życiu to najlepiej na początek?

69

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Czy oni mogli go czymś zaszantażować albo złamać? Mógł mieć jakieś problemy finansowe czy długi? Mają kasę, żeby mu dać czy żyją raczej biednie?

70 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-06 18:09:11)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Poczytam,postaram się... a żeby przestać uczestniczyć w jego życiu to najlepiej na początek?

Nie reaguj na jego zaczepki i nie bierz do siebie tego co Ci mówi. Wyobraź sobie, że pobłądził i trzeba mu pomóc znaleźć właściwą drogę. Najgorsze co można zrobić to przeciągać linę razem z nim. Skoro nie jesteś w stanie go pokonać to wypuść linę z ręki, czyli zajmujesz się dziećmi i swoim życiem, zapominasz o nim i zostawiasz mu nieograniczony kontakt z dziećmi. Zbliży się to jakaś mała nagroda np.: miłe słowa, a się oddala to obojętność i służbowy kontakt. Niech bawi się sam. smile

71 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-06 19:55:31)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Zielony_Domek napisał/a:

I nikt by mnie nie przekonał by zamieszkać z teściami jako mianownik do tworzenia szczęśliwego małżeństwa.

A może oni chcą go złamać np.: szantażem? Mogli powiedzieć, że jak nie odejdzie to nic po ich śmierci nie dostanie. Różne są pomysły, więc pierwsza sprawa to trzeba z niego wyciągnąć o co chodzi. Rodzice są w takim wieku, że naturalnie są uciążliwi. Nie wierzę, żeby z nimi mieszkał całkowicie dobrowolnie.

Zielony_Domek napisał/a:

Chcesz z nim być, a on swoim zachowaniem pokazuje, że po prostu nie jest Ciebie wart, kochającej żony, z tego co piszesz bardzo oddanej.

Nie wiadomo co go trzyma. Ja bym tak szybko nikogo nie skreślał z życia. Raczej trzeba zrozumieć o co chodzi naprawdę.

Zielony_Domek napisał/a:

Pytanie na jak długo?

Gdyby trzeba było, w co nie wierzę, to na zawsze. Może go zmusić do płacenia alimentów, ale do niczego więcej. Nie ma obowiązku wrócić do żony i dzieci jak nie będzie tego chciał.

Jenka napisał/a:

Ja uważam że to jakiś nieprzecięta pępowina relacji syn-rodzic.(...)

marioosh666 napisał/a:

Pytanie dlaczego dopiero teraz... Trzeba poszukać czynników zewnętrznych. Jak się wybiera pępowinę to trzeba się liczyć, że któregoś razu ucieknie do rodziców, ale u @smutna 2441 tak nie było, a przynajmniej coś innego pisze.

Godne uwagi spostrzeżenia.
WARTO podejść do sytuacji INDYWIDUALNIE zamiast teoretyzować ogólnikowo  - jaki powinien być MĄŻ nijak się nie przekłada na to jaki jest w tym momencie i czemu odmieniło mu się smile
Mam taka teorię, że jak smutna opuściła męża, to rodzice męża zaczęli mu sączyć jad do ucha: "zobaczysz, teraz ona...", "zobaczysz jak ona ci..." BYĆ może ON nawet zagwarantował, że "gdzie On Kaj tam ona KAJA", że JEST taki dla niej ważny, że "pójdzie za nim na koniec świata" - a oni go wyśmiali?
Smutna zaś, nieświadoma podskórnej walki jaka się toczy, robiła dokładnie to co oni przewidywali... i potwierdzała, że mają rację sad

marioosh666 napisał/a:

...Nie reaguj na jego zaczepki i nie bierz do siebie tego co Ci mówi. Wyobraź sobie, że pobłądził i trzeba mu pomóc znaleźć właściwą drogę. Najgorsze co można zrobić to przeciągać linę razem z nim.Skoro nie jesteś w stanie go pokonać to wypuść linę z rękiczyli zajmujesz się dziećmi i swoim życiem, zapominasz o nim i zostawiasz mu nieograniczony kontakt z dziećmi. Zbliży się to jakaś mała nagroda np.: miłe słowa, a się oddala to obojętność i służbowy kontakt. Niech bawi się sam. smile

Bardzo cenne uwagi marioosh666, mądre i wnikliwe wejrzenie smile masz jakiś dar "widzenia" sytuacji z szerszej perspektywy wink ?
Popieram TAKIE przemyślenia i wnioski. Nie walka, nie szantaż, nie wieszanie psów... dotąd wszak nie zdały egzaminu?
Dystans i stoicyzm smile
Szczególnie w obliczu zbliżających się świąt smile powodzenia

72 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-06 20:15:05)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ludzie, kiedy nie mogą się dogadać to wywlekają najgorsze rzeczy, żeby drugiej osobie dowalić. Ja zaproponowałem coś innego i sprawdzonego. Trzeba przypominać najlepsze momenty z życia, żeby wróciły tamte emocje. smile

Anhedonia napisał/a:

Mam taka teorię, że jak smutna opuściła męża, to rodzice męża zaczęli mu sączyć jad do ucha: "zobaczysz, teraz ona...", "zobaczysz jak ona ci..." BYĆ może ON nawet zagwarantował, że "gdzie On Kaj tam ona KAJA", że JEST taki dla niej ważny, że "pójdzie za nim na koniec świata" - a oni go wyśmiali?

Właśnie dlatego zaczynamy stosować metody, którymi wyciąga się ludzi z sekt religijnych. Strukturalnie różnica nie jest duża. Myślę, że on może być pod ich silnym wpływem i żeby wrócił do normalności trzeba wyciągnąć najmocniejsze działa.

Anhedonia napisał/a:

Bardzo cenne uwagi marioosh666, mądre i wnikliwe wejrzenie smile masz jakiś dar "widzenia" sytuacji z szerszej perspektywy wink ?
Popieram TAKIE przemyślenia i wnioski. Nie walka, nie szantaż, nie wieszanie psów... dotąd wszak nie zdały egzaminu?

Nie mogę się ujawnić, ale Twoje myślenie idzie we właściwym kierunku.

73

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Wszystko ładne, pięknie.
Tylko gdzie w tym wszystkim dzieci?

74

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Zielony_Domek napisał/a:

Wszystko ładne, pięknie.
Tylko gdzie w tym wszystkim dzieci?

A co proponujesz w zamian? Pozwolić się wykorzystywać i szmacić przez całe życie w zamian za to, żeby chociaż raz w tygodniu zadzwonił czy przyszedł do dzieci, bo dla dobra dzieci trzeba zrobić wszystko! Jasne, że serce matki cierpi, ale nie znam sposobu, żeby kogoś zmusić do powrotu wbrew jego woli.

75

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

Czy oni mogli go czymś zaszantażować albo złamać? Mógł mieć jakieś problemy finansowe czy długi? Mają kasę, żeby mu dać czy żyją raczej biednie?

Wszystko tak. zaszantażować mogli mówiąc że jak stamtąd do mnie pójdzie to przepadnie mu dom który to ma sam spłacac. on jakby poszedł stamtąd to teściów nie byłoby stać na spłate tego domu i musieli by wrócić do bloku. a oni za wszelką cenę chcą mieszkać w tym domu.kosztem wszystkiego. wmówili mu różne rzeczy żeby on sam tam został,płaci tam i robi wszystko im w domu i podwórku.  Problemy finansowe ma,długi po ludziach ma . jego tatuś na nic nie wykłada kasy a jemu jak coś da czy pożyczy na dług grając idealnego... no,zawsze jak coś to pożyczał ale całkiem możliwe że teraz mu da. Pokazać że ze mną będzie miał ciężej wynajmując a tam tatuś mu pomoże. nie są bogaci ale i nie biedni. Myślę jednak że teścia pieniążki trzymane skończą się bo do roboty nie rwie się,emerytury nie ma. teściowa tylko ma emeryt. Oni mają do mnie dużą złość bo przez to że poszłam,mąż będzie płacić alimenty a za ty idzie brak pieniędzy na ten dom ,wszystkiemu ja winna jestem.

76

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

[marioosh666]Właśnie dlatego zaczynamy stosować metody, którymi wyciąga się ludzi z sekt religijnych.

A co ciekawe jego ojciec jest w innej wierze,czytałam o niej że ludzie tej wiary mają innych ludzi za patologię,nawet swoją rodzinę potrafią mieć. to jest jakiś zielonoświątkowiec...   i dokładnie,jego ojciec tam rządzi i ma na mojego męża ogromny wpływ. dom był jego pomyslem,spłacanie go przez ponad 20 lat. mielismy razem płacić,mąż został tam sam i też tyle samo płaci. tatuś jego nie powiedział mu że daj żonie na dzieci 500zł i za dom 500 tylko wszystko daj na dom,cały tyś a ona,poszła,niech se radzi...    to jest jak jakaś sekta. mąż jest jak opętany,czasem go nie poznaje... a i co do tej wiary to ludzie pisali że to jak sekta

77

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

zaszantażować mogli mówiąc że jak stamtąd do mnie pójdzie to przepadnie mu dom który to ma sam spłacac. on jakby poszedł stamtąd to teściów nie byłoby stać na spłate tego domu i musieli by wrócić do bloku. a oni za wszelką cenę chcą mieszkać w tym domu.kosztem wszystkiego. wmówili mu różne rzeczy żeby on sam tam został,płaci tam i robi wszystko im w domu i podwórku.

Długo spłacają ten dom? Ile lat im jeszcze zostało? Jak masz dane to przelicz wszystko, żeby było łatwiej znaleźć jakieś rozwiązanie.

78

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

A co ciekawe jego ojciec jest w innej wierze,czytałam o niej że ludzie tej wiary mają innych ludzi za patologię,nawet swoją rodzinę potrafią mieć. to jest jakiś zielonoświątkowiec...

Nie przywiązuj się do tego co napisałem, bo chodziło mi o metody, a nie walkę z sektami.

smutna2441 napisał/a:

i dokładnie,jego ojciec tam rządzi i ma na mojego męża ogromny wpływ.

Z tego się można wyleczyć. smile

smutna2441 napisał/a:

to jest jak jakaś sekta. mąż jest jak opętany,czasem go nie poznaje... a i co do tej wiary to ludzie pisali że to jak sekta

Nie, to nie jest żadna sekta.

79

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

ANHEDONIA,.............
Masz rację,to pewne że jego rodzice tak mu mówili i mówią,że ona to,ona tamto,jej nie zależy skoro poszła,ona od ciebie odeszła,ty z nią chciałeś być,ona ma gdzieś rodzinę,ona sobie to zaplanowała,ona chce tylko kasy alimentów nie życie z tobą....itp. A to bzdury,próbowałam mu to wytłumaczyć uświadomić jakoś udowodnic,ale do niego nie trafia już nic. Nie był nigdy taki. jak z nagraną taśmą klepie w kółko to samo choć sam wie że to bez sensu i celu. No bo po co mnie tam woła mieszkać do nich skoro twierdzi że chcę rozwód? skoro wie że mam już tyle złości do jego rodziców że nie wyobrażam sobie jednego dnia mieszkać z nimi. Dla mnie,to oni zniszczyli naszą rodzinę,choć wiem też,że on nie ma 15 lat i ma swój rozum....... chyba ma....

80

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Czy długo dom spłacają? rok czasu,ciut więcej a kwota do spłaty to liczyć jeszcze 300 tyś  za dom którego ja nie chce,dzieci też. to jest tyle lat płacenia po tyś miesięcznie. Jego ojciec się słownie tylko dogadał z jakimś znajomym z tej swojej wiary że tak kupi ten dom. ale przecież właściciel lub jego rodzina mogą za 5 czy 10 lat wejść powiedzieć że mają kupca na dom a wy do widzenia,to był wynajem....

81

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Nie sekta jednak wpływ ma duży, jego ojciec. Ach jak ja bym chciała żeby on cos zrozumiał i wrócił............

82

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Jak spłacają dopiero rok i to na gębę to problemu z odkręceniem całej sprawy być nie powinno. Myślę, że Twój mąż powinien to zrozumieć. Kasa zacznie się kończyć, mieszkanie z rodzicami ciążyć, a normalności brakować...Teoretycznie możesz mu uciec za granicę z dziećmi, a wtedy będzie tkwił w tej sytuacji do śmierci. Najważniejsze, żebyś potrafiła zrobić to co napisałem, czyli zostawić go z tym samego, a nie naciskać.

83

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

[=marioosh666][smutna2441]Poczytam,postaram się... a żeby przestać uczestniczyć w jego życiu to najlepiej na początek?[]
Nie reaguj na jego zaczepki i nie bierz do siebie tego co Ci mówi. Wyobraź sobie, że pobłądził i trzeba mu pomóc znaleźć właściwą drogę.

Rzecz w tym że on mnie pierwszy nie zaczepia,on nie pisze,jakby nie znał mnie. To ja mam problem. wiem że zle robię,rodzina też mi mówi......żebym się do niego nie odzywała,nie pisała nic, jak tylko stamtąd poszłam to mówiono mi-nie pisz wcale. A ja przez te 2 m-ce ciagle szukałam kontaktu,o byle co do tej pory pisze. on ma mnie dośc,wiem to. pisał mi żebym dała mu spokojnie żyć a dla mnie to takie trudne. Mi tak bardzo go brakuje. jeszcze nie tak dawno wracał do mnie każdego dnia a teraz sms od niego nawet nie mam

84

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

Jak spłacają dopiero rok i to na gębę to problemu z odkręceniem całej sprawy być nie powinno. Myślę, że Twój mąż powinien to zrozumieć. Kasa zacznie się kończyć, mieszkanie z rodzicami ciążyć, a normalności brakować...Teoretycznie możesz mu uciec za granicę z dziećmi, a wtedy będzie tkwił w tej sytuacji do śmierci. Najważniejsze, żebyś potrafiła zrobić to co napisałem, czyli zostawić go z tym samego, a nie naciskać.

Ja też myslę że problemu wielkiego by nie było,zwłaszcza że oni tu mają swoje mieszkanie w bloku. te kudziom wynajmują. a też proponowałam żeby dali nam mieszkać w tym mieszkaniu za sam czynsz ale nie. trzeba było iść do domu tam gdzie teść se zaplanował

85

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

A jeszcze jest i jego brat,który to z żoną był tam też ale im obojgu było zle,on był za żoną i wyjechali do anglii. Ale przecież oni moga wrócić wejśc i ten dom nigdy nie będzie na samego mojego męża jak to mu sie wydaje,że będzie miał swój dom.   Woli dom niż być z nami

86

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Rzecz w tym że on mnie pierwszy nie zaczepia,on nie pisze,jakby nie znał mnie. (...) on ma mnie dośc,wiem to. pisał mi żebym dała mu spokojnie żyć a dla mnie to takie trudne.

Nie zaczepia i nie pisze, bo czuje, że sama to zrobisz i jego będzie na wierzchu. Taka podświadoma presja jest odczuwalna. Musisz to wytrzymać albo zrobić coś innego... Są różne metody oczyszczania relacji np.: Radykalne Wybaczanie, Ho'oponopono, huna. Nie wiem jakie jest Twoje podejście do kwestii duchowych, ale sprawdziłem na sobie i to działa, więc możesz podejść do sprawy od tej strony.

87

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

Jak spłacają dopiero rok i to na gębę to problemu z odkręceniem całej sprawy być nie powinno. Myślę, że Twój mąż powinien to zrozumieć. Kasa zacznie się kończyć, mieszkanie z rodzicami ciążyć, a normalności brakować...Teoretycznie możesz mu uciec za granicę z dziećmi, a wtedy będzie tkwił w tej sytuacji do śmierci. Najważniejsze, żebyś potrafiła zrobić to co napisałem, czyli zostawić go z tym samego, a nie naciskać.

i tak zrobie...........

88

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

Rzecz w tym że on mnie pierwszy nie zaczepia,on nie pisze,jakby nie znał mnie. (...) on ma mnie dośc,wiem to. pisał mi żebym dała mu spokojnie żyć a dla mnie to takie trudne.

Nie zaczepia i nie pisze, bo czuje, że sama to zrobisz i jego będzie na wierzchu. Taka podświadoma presja jest odczuwalna. Musisz to wytrzymać albo zrobić coś innego... Są różne metody oczyszczania relacji np.: Radykalne Wybaczanie, Ho'oponopono, huna. Nie wiem jakie jest Twoje podejście do kwestii duchowych, ale sprawdziłem na sobie i to działa, więc możesz podejść do sprawy od tej strony.

No metod oczyszczania relacji to nie znam :-(

89

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

No metod oczyszczania relacji to nie znam :-(

Warto spróbować. Zazwyczaj zmienia się też w realu. smile Nie chodzi o samą psychiczną ulgę, która wynika z wyrażenia stłumionych treści. Sam praktykowałem listy uwalniające. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc. smile

90

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Zastanawiam się czy jemu coś zależy,bo przed wyprowadzką tam jak jeszcze mieszkaliśmy sami to postawił mnie pod ścianą,postawił ultimatum. On wtedy już powiedział że albo z nim idę albo pójdzie sam. prosiłam go że nie chce iść mieszkać tam z jego rodzicammi ale on nie zwracał uwagi na to co ja chce,czego nie. a kilka miesięcy wcześniej, 2 tyg po porodzie ,gdzie byłam osłabiona po zabiegu takim,nie wolno mi było nic dzwigać,on mnie zostawił z noworodkiem i poszedł tam do rodziców. wrócił pijany,nie pasowało mu moje zdanie spakował się w moment i pojechał. zabrał mi,dzieciom telewizor od tatusia,antene,dekoder. w ciszy siedziałam ponad tydzien, prosiłam go ponad tydzień żeby wrócił,że mi ciężko. Boże jak ja płakałam całe dnie... a on wtedy kazał już mi się zwinąc i przyjść za nim do jego rodziców

91 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2013-12-06 23:53:46)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Smutna, taka dość dziwna ta historia.Piszesz ciągle żeby on ''wrócił''.Na moje postronne oko, to trudno ocenić kto kogo zostawił i kto powinien wrócić. Jakkolwiek zachowanie Twojego męża jest dziwaczne; to Ty tez się nie popisałaś. Skoro nie chciałaś mieszkać z teściami, to po co szłaś do nich..?
Moim zdaniem w pewnym momencie postanowiliście zagrać vabank i oboje przelicytowaliście.I teraz nie wiadomo kto ma podkulić ogon.
***
odpowiedziałaś mi na pytanie zanim zdążyłem je zadać...

92

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
pitagoras napisał/a:

Smutna, taka dość dziwna ta historia.Piszesz ciągle żeby on ''wrócił''.Na moje postronne oko, to trudno ocenić kto kogo zostawił i kto powinien wrócić. Jakkolwiek zachowanie Twojego męża jest dziwaczne; to Ty tez się nie popisałaś. Skoro nie chciałaś mieszkać z teściami, to po co szłaś do nich..?
Moim zdaniem w pewnym momencie postanowiliście zagrać vabank i oboje przelicytowaliście.I teraz nie wiadomo kto ma podkulić ogon.
***
odpowiedziałaś mi na pytanie zanim zdążyłem je zadać...

Poszłam tam bo tak chciał,ja nie. ale nie chciałam rozwalić rodziny i ustąpiłam,dla niego zmieniłam miejscowość,poszłam daleko od rodziny... byłam tam zupełnie sama

93 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-07 05:32:08)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Zastanawiam się czy jemu coś zależy,bo przed wyprowadzką tam jak jeszcze mieszkaliśmy sami to postawił mnie pod ścianą,postawił ultimatum. On wtedy już powiedział że albo z nim idę albo pójdzie sam. prosiłam go że nie chce iść mieszkać tam z jego rodzicammi ale on nie zwracał uwagi na to co ja chce,czego nie.(...)on (...) poszedł tam do rodziców. wrócił pijany,nie pasowało mu moje zdanie spakował się w moment i pojechał. zabrał mi,dzieciom telewizor od tatusia,antene,dekoder. w ciszy (sic) siedziałam ponad tydzien, prosiłam go ponad tydzień żeby wrócił,że mi ciężko(...) a on wtedy kazał już mi się zwinąc i przyjść za nim do jego rodziców

NO i utknął chłopina między młotem a kowadłem... Ja mu nie zazdroszczę.
A nie jest to czasem TAK, że mąż po jakiejś części siedział u tatusia "w kieszeni" i ten również postawił mu ultimatum... w momencie jak się okazało, że samodzielnie NIE daje już rady utrzymywać rodziny, gdy się ponownie powiększyła? Bo suma sumarum to dzieci jest 3 (pierwsze nie jego) a pracuje tylko ON? "Jak nie wiadomo o co chodzi..."?
Ktoś tu ładnie zauważył; "oboje przelicytowaliście"...

marioosh666 napisał/a:

...nie znam sposobu, żeby kogoś zmusić do powrotu wbrew jego woli.

Szczególnie jeżeli to nie On opuszczał a został opuszczony... Przynajmniej tak to wygląda z ich strony - nieprawdaż?
A dzieci. Cóż ICH nikt nie pyta o zdanie (przypomnijcie sobie młode lata) bo w ferworze walki "wie się lepiej"... czas dopiero pokazuje jak to jest na prawdę.
To jak z tymi alimentami :) z mundurowego nie sztuka ich ściągać. CO INNEGO, gdy alimenciarz cwaniak, pracujący na czarno i ukrywający i wysokość i sam fakt zatrudnienia. Wierzcie mi - MOŻNA się "bujać miesiącami"...
Wracając do dzieci - GDY się idzie "na wojnę"... to cierpią najsłabsi. ZAWSZE

Mariusz - proszę przybliż nam jak się pisze listy uwalniające.
Od czego zacząć... I czy to listy "dla samego siebie" czy do kogoś kogo mogliśmy jakoś zranić? By się nie zamieniły w stek żali i pretensji a stały w jakiś sposób konstruktywne...

94

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Wszystko ładne, pięknie.
Tylko gdzie w tym wszystkim dzieci?

A co proponujesz w zamian? Pozwolić się wykorzystywać i szmacić przez całe życie w zamian za to, żeby chociaż raz w tygodniu zadzwonił czy przyszedł do dzieci, bo dla dobra dzieci trzeba zrobić wszystko! Jasne, że serce matki cierpi, ale nie znam sposobu, żeby kogoś zmusić do powrotu wbrew jego woli.

Kompletnie mnie nie zrozumiałeś.
Dla mnie facet tak traktujący dzieci nie jest wart tego by na niego czekać, do niego wracać czy w ogóle cokolwiek.
Pozdrawiam.

95

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Watek finansowy może okazać się tutaj kluczowy a logika męża brutalnie prosta: niepracująca zona może świrować dopóki jej starczy pieniędzy. Jak się skończą-musi wrócić.

96

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Anhedonia napisał/a:

Mariusz - proszę przybliż nam jak się pisze listy uwalniające.

Generalnie chodzi o to, żeby wyłączyć analityczne myślenie i logikę. Wystarczy sama intencja oczyszczenia relacji. Po tym wyłączamy telefon, zamykamy się w odosobnieniu, wczuwamy w swoje odczucia i emocje, a potem piszemy wszystko co nam podświadomość podrzuci. De facto trzeba stać się dla niej kanałem komunikacji, bo to podświadomość się oczyszcza. Jak wszystko wyjdzie to piszemy z perspektywy tej drugiej osoby, a później znów ze swojej. Czasem trzeba wymienić kilka takich listów, a innym razem coś z siebie wyrzucić. Bywa, że to ktoś do nas pisze pierwszy, bo chce coś z siebie wyrzucić. Jak widzisz to kwestia zaufania czemuś wyżej.

Jak do kogoś mój opis nie przemawia (zrozumiała sprawa wink ) to polecam Radykalne Wybaczanie. W sieci są darmowe arkusze i opisy. Tamta metoda jest lepiej usystematyzowana.

P. S. Stosowałem metodę w lekko zmodyfikowanej wersji, a oryginalnego opisu nie mam pod ręką, bo u mnie to idzie już z poziomu intuicji.

Anhedonia napisał/a:

Od czego zacząć...

U mnie zaczęło się od: Ty ch*** pie*******! Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego mnie skrzywdziłeś? Później były konkretne zarzuty. smile

Anhedonia napisał/a:

I czy to listy "dla samego siebie" czy do kogoś kogo mogliśmy jakoś zranić?

Ani jedno ani drugie. Listy są tylko narzędziem. Jak poczujemy ulgę, wdzięczność, a później bezwarunkową miłość do tej osoby to kartki należy spalić, a popiół należy oddać wiatrowi.

Anhedonia napisał/a:

By się nie zamieniły w stek żali i pretensji a stały w jakiś sposób konstruktywne...

Zaczyna się od żali, pretensji, nienawiści i niskich emocji, bo takiego siedzą w środku. Później jest zrozumienie, wybaczenie i prośba o to samo z drugiej strony. Proces jest piękny i aż żałuję, że już wszystko oczyściłem. wink

Zielony_Domek napisał/a:

Kompletnie mnie nie zrozumiałeś.

Zrozumiałem, ale chciałem coś sprawdzić.

Zielony_Domek napisał/a:

Dla mnie facet tak traktujący dzieci nie jest wart tego by na niego czekać, do niego wracać czy w ogóle cokolwiek.

Czyli ludzie nie mają prawa popełniać błędów? Ktoś raz zawali sprawę i chcesz go skreślić na zawsze? Bez jakiejkolwiek próby zrozumienia sytuacji?

97

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:

...Jak do kogoś mój opis nie przemawia (zrozumiała sprawa wink ) to polecam Radykalne Wybaczanie. W sieci są darmowe arkusze i opisy. Tamta metoda jest lepiej usystematyzowana.
...

Anhedonia napisał/a:

I czy to listy "dla samego siebie" czy do kogoś kogo mogliśmy jakoś zranić?

Ani jedno ani drugie. Listy są tylko narzędziem. Jak poczujemy ulgę, wdzięczność, a później bezwarunkową miłość(?)do tej osoby to kartki należy spalić, a popiół należy oddać wiatrowi.

Anhedonia napisał/a:

By się nie zamieniły w stek żali i pretensji a stały w jakiś sposób konstruktywne...

Zaczyna się od żali, pretensji, nienawiści i niskich emocji, bo takiego siedzą w środku. Później jest zrozumienie, wybaczenie i prośba o to samo z drugiej strony. Proces jest piękny i aż żałuję, że już wszystko oczyściłem. wink

Serdeczne dzięki marioosh666 big_smile
To jest KONKRET o który mi chodziło big_smile Bo w tych pogmatwanych relacjach NAJTRUDNIEJ znaleźć (mi) narzędzia...
W tej tutaj też - pytanie o cel. "Chciałabym żeby ON..." i 1-sza klapa. Nikogo poza sobą zmienić się nie zdoła.
Pytanie - co robisz aby osiągnąć CEL? Ano "mówię i tłumaczę CO ja chcę, abyś TY zmienił..." - znów klapa.
A "fusy i męty" się gromadzą sad
Czy jest wyjście? Niby jest, tylko ZAWSZE będzie boleć: albo się "oddaje pole" albo akceptuje fakt, że ZMIENIĆ SIĘ nic nie da (aby pozostać przy swojej koncepcji).
Przy obu zakończeniach tej sprawy Twoja metoda sprawiłaby ulgę "umordowanej/emu" smile

marioosh666 napisał/a:

...ludzie nie mają prawa popełniać błędów? Ktoś raz zawali sprawę i chcesz go skreślić na zawsze? Bez jakiejkolwiek próby zrozumienia sytuacji?

Chociaż każdy błąd popełnić może - nie oznacza to prawa do dublowania tychże (SZCZEGÓLNIE ponawianie TYCH samych jak picie czy zdrady)... jakieś granice trzeba ustanowić.
Tymczasem ludzie idąc "udry na udry" metodą "ja Ci pokarzę!" wchodzą w coraz wyższe rejony konfliktu. Coraz więcej robią sobie przykrości, coraz trudniej jest się z tego WYCOFAĆ. Spirala się nakręca sad aż się wymknie spod kontroli... I "pozamiatane"

98

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

No ja będę starała się widząc z mężem wspominać dobre chwile żeby te emocje wróciły.......

99

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Otóż to.
Dwa. Każdy ma inne doświadczenia i oczekiwania. Każdy ma inne wyobrażenie.

Jestem radykalna jeśli chodzi o krzywdę dzieci. Krzywdzisz moje dziecko = brak taryfy ulgowej.
Trudno.
Czy coś przez to tracę/stracę nie wiem.

Przykładowo gdybym miała jakiś utarg z moim mężem i on by uzyskać swój cel ignorował by naszego syna (już pal licho z kasą bo mam dochody i to całkiem niezłe) to nie ma przebacz.

100

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Anhedonia napisał/a:

Bo w tych pogmatwanych relacjach NAJTRUDNIEJ znaleźć (mi) narzędzia...

Poczytaj książki Colina Tippinga. Narzędzia to drugorzędna sprawa. Chodzi o to, żeby zrozumieć proces.

Anhedonia napisał/a:

Czy jest wyjście? Niby jest, tylko ZAWSZE będzie boleć: albo się "oddaje pole" albo akceptuje fakt, że ZMIENIĆ SIĘ nic nie da (aby pozostać przy swojej koncepcji).
Przy obu zakończeniach tej sprawy Twoja metoda sprawiłaby ulgę "umordowanej/emu" smile

Akceptacja nie oznacza bierności, ale zaakceptowanie rzeczy takich jakimi są naprawdę. Dopiero wtedy tworzy się przestrzeń do prawdziwej zmiany. Idąc za tym, że relacje oparte są na mechanizmach to druga strona też musi się zmienić, bo jaki sens gonić kogoś kto przestał uciekać, odwrócił się i spojrzał prosto w oczy.

Anhedonia napisał/a:

Chociaż każdy błąd popełnić może - nie oznacza to prawa do dublowania tychże (SZCZEGÓLNIE ponawianie TYCH samych jak picie czy zdrady)... jakieś granice trzeba ustanowić.

Każdy ma prawo popełniać wszystkie możliwe błędy tyle razy ile chce, ale my nie musimy w tym uczestniczyć. Właśnie to jest piękne, że po oczyszczeniu relacji nasza reakcja wypływa prosto z wnętrza, a nie sztucznych zasad. Kiedy umysł jest czysty to nie ma wątpliwości co trzeba zrobić. smile

Anhedonia napisał/a:

Tymczasem ludzie idąc "udry na udry" metodą "ja Ci pokarzę!" wchodzą w coraz wyższe rejony konfliktu. Coraz więcej robią sobie przykrości, coraz trudniej jest się z tego WYCOFAĆ. Spirala się nakręca sad aż się wymknie spod kontroli... I "pozamiatane"

Według Radykalnego Wybaczania każdy człowiek, który nas skrzywdził to nasz Anioł Uzdrowiciel. On przyszedł pokazać gdzie boli tzn. dać lekcje i okazję do wzrostu. Jak przyjmiemy naukę to będzie spokój, a jak nie to wróci w innym ciele. smile

smutna2441 napisał/a:

No ja będę starała się widząc z mężem wspominać dobre chwile żeby te emocje wróciły.......

Zrób tak, żeby tam był całym sobą. smile

Zielony_Domek napisał/a:

Jestem radykalna jeśli chodzi o krzywdę dzieci.

Czy przypadkiem nie bolą Cię czasem kolana/łokcie? wink

101

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

smutna, on nie zrezygnował z Ciebie dla rodziców, tylko dla swojej własnej wygody.
Rozumiem,  że go kochasz, choć zastanawiam się za co i czy na pewno, czy to nie tylko strach przed pozostaniem bez partnera i że będzie ciężko, bo jak tu sobie dać radę samotnie. Ale skoro mówisz, że kochasz, to pewnie tak jest.
Nie sądzę, aby wrócił, chyba że przyjmiesz jego warunki, ale to nie będzie powrót, tylko Twoje za nim pobiegnięcie. Ty ani dzieci nie jesteście mu potrzebne tak naprawdę, bo jeśli bylibyście ważni,  istotne by było byle gdzie, aby tylko razem. On jedynie pozwala Wam sobie towarzyszyć w swoim życiu, skoro już tak bardzo chcecie.
Nie sadzę, aby  sprawa o alimenty zmieniła jego tok myślenia - pamiętaj, że on prawdopodobnie ma wsparcie w teściach, którzy utwierdzają go w słuszności decyzji, a Ty jesteś ta krnąbrna i nie patrząca w męża jak w obraz, czyli be.
Chociaż z tym obrazem, to chyba trochę się mylą, bo jednak patrzysz:)

102

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Bo w tych pogmatwanych relacjach NAJTRUDNIEJ znaleźć (mi) narzędzia...

Poczytaj książki Colina Tippinga. Narzędzia to drugorzędna sprawa. Chodzi o to, żeby zrozumieć proces.

Chętnie smile chłonę jak gąbka, bo mnie interesują takie kwestie.
Problemu ze zrozumieniem u siebie nie widzę. Gorzej właśnie z technikami zmian sad ale nie ustaje w roztrząsaniu i takich propozycji, bo a nuż COŚ mi umyka? wink
Np. mam wrażenie, że doskonale rozumiem pobudki zachowania dorosłej (i mieszkającej ze mną) córki i jej frustracje ale NIE potrafię znaleźć wspólnego języka? Nie potrafię zmusić się by być "starsza i mądrzejsza"... sad

marioosh666 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Czy jest wyjście? Niby jest, tylko ZAWSZE będzie boleć: albo się "oddaje pole" albo akceptuje fakt, że ZMIENIĆ SIĘ nic nie da (aby pozostać przy swojej koncepcji).
Przy obu zakończeniach tej sprawy Twoja metoda sprawiłaby ulgę "umordowanej/emu" smile

Akceptacja nie oznacza bierności, ale zaakceptowanie rzeczy takich jakimi są naprawdę. Dopiero wtedy tworzy się przestrzeń do prawdziwej zmiany. Idąc za tym, że relacje oparte są na mechanizmach to druga strona też musi się zmienić, bo jaki sens gonić kogoś kto przestał uciekać, odwrócił się i spojrzał prosto w oczy.

Chyba nie spojrzał w oczy a odwrócił się przysłowiowym zadkiem?  Bo patrzeć to ON już WCALE nie chce(?)... niestety

Zielony_Domek napisał/a:

Jestem radykalna jeśli chodzi o krzywdę dzieci.

Radykalnym można być - ale to nie daje uprawnienia do "wyłączenia" myślenia.
Kiedy się odchodzi od męża, NALEŻY również pomyśleć, CZY się aby dzieciom krzywdy tym krokiem nie uczyni... a nie płakać POTEM, że dziecko tęskni. Bo w momencie odchodzenia należało TO uwzględnić. No i kto jest bardziej radykalny?
Nie jestem obiektywna, ale jak dla mnie UWZGLĘDNIANIE uczuć dzieci jest priorytetem i świadczy o "pomyślunku"...
Coś poszło niezgodnie z planem?

103

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Anhedonia napisał/a:

chłonę jak gąbka, bo mnie interesują takie kwestie.

Hmhm... Z samego oglądania filmów pornograficznych dzieci nie będzie. wink Jak chcesz coś zmienić w swoim życiu to musisz wdrożyć wiedzę, którą znajdziesz w książce. smile

Anhedonia napisał/a:

Problemu ze zrozumieniem u siebie nie widzę. Gorzej właśnie z technikami zmian sad ale nie ustaje w roztrząsaniu i takich propozycji, bo a nuż COŚ mi umyka? wink

Skupiając się na rozwiązaniach trafisz na najlepsze techniki. Oprócz ww. książki polecam artykuły Nikodema Marszałka. Tam jest napisane jak praktycznie rozplątywać relacje.

Anhedonia napisał/a:

Np. mam wrażenie, że doskonale rozumiem pobudki zachowania dorosłej (i mieszkającej ze mną) córki i jej frustracje ale NIE potrafię znaleźć wspólnego języka? Nie potrafię zmusić się by być "starsza i mądrzejsza"... sad

Nie musisz rozumieć pobudek córki, ale swoje emocje już tak. Wtedy spojrzysz na jej zachowania z poziomu wyższej inteligencji. Oczyszczając swoje emocje zrobisz miejsce na działanie intuicji, która podpowie najlepsze pomysły.

Anhedonia napisał/a:

Chyba nie spojrzał w oczy a odwrócił się przysłowiowym zadkiem?  Bo patrzeć to ON już WCALE nie chce(?)... niestety

Tego jeszcze nie wiemy. sad Oczyszczanie relacji nie musi spowodować powrotu męża, ale rozplątanie pewnych zależności tak, że relacja przestanie być obciążeniem. W efekcie mąż może wrócić, odejść na zawsze albo przyjść i zaproponować jakieś inne rozwiązanie. Nikt nie daje żadnych gwarancji. Jeszcze nie było sytuacji, żebym źle na tym wyszedł, ale nie zawsze było tak jak sobie początkowo założyłem. wink

Być może będzie trzeba zrobić oczyszczanie relacji z jego rodzicami i nie tylko... Oni mogą przeszkadzać. W swojej praktyce widziałem różne konfiguracje.

104

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Anhedonia napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Jestem radykalna jeśli chodzi o krzywdę dzieci.

Radykalnym można być - ale to nie daje uprawnienia do "wyłączenia" myślenia.
Kiedy się odchodzi od męża, NALEŻY również pomyśleć, CZY się aby dzieciom krzywdy tym krokiem nie uczyni... a nie płakać POTEM, że dziecko tęskni. Bo w momencie odchodzenia należało TO uwzględnić. No i kto jest bardziej radykalny?
Nie jestem obiektywna, ale jak dla mnie UWZGLĘDNIANIE uczuć dzieci jest priorytetem i świadczy o "pomyślunku"...
Coś poszło niezgodnie z planem?

Autorka co najwyżej odeszła od teściów i liczyła co naturalne, że mąż odejdzie z nią bo z nią w tej chwili tworzy rodzinę.
Nie mieszka się ani z rodzicami ani z teściami tym bardziej, że są ku temu możliwości i warunki.

105 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-09 16:53:18)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Zielony_Domek napisał/a:

...Autorka co najwyżej odeszła od teściów i liczyła co naturalne, że mąż odejdzie z nią bo z nią w tej chwili tworzy rodzinę.
Nie mieszka się ani z rodzicami ani z teściami tym bardziej, że są ku temu możliwości i warunki.

OK. A odchodząc NIE wiedziała, że dziecko zatęskni?
Sorry, ale REAKCJE na AKCJĘ da się "wymyślić"... Dla mnie ZA uczucia dzieci, będące skutkiem decyzji dorosłych, OBOJE rodzice są ODPOWIEDZIALNI. Bo i cóż z tego, że ona liczyła? Przeliczyła się (jak czas pokazał).
Piszesz :"NIE MIESZKA się"... Owszem - ale TO prawo a nie obowiązek smile
Nie mamy pojęcia jakie są możliwości i warunki - bo mamy TYLKO jednostronne "zeznanie", raczej NIE obiektywne. Coś tam było i o majątku i o sprzęcie zafundowanym przez teściów i w dodatku o "jedynym żywicielu" rodziny... Dajmy TEMU spokój - za mało danych (odnośnie w/w)...

Mariusz - dzięki za kompetentną pomoc smile Moje emocje są dla mnie zrozumiałe. (Wiem CO - nie bardzo wiem JAK) Ze współczuciem patrzę jak "walczy się z wiatrakami" twierdząc z uporem maniaka, że wie się lepiej. Taka trochę "perspektywa żaby..." A efekt, póki co, niestety INNY niż w planach było... "JA Wam pokarzę" często uderza w samego autora tekstu sad albo obraca w "figę z makiem"
Niechybnie skorzystam z proponowanych pozycji, poszerzenie horyzontów NIE zawadzi smile

Obawiam się, że babeczka cynamonowa ma całkowitą rację. Dotąd sobie towarzyszyliście smutna... Kiedy przyszło co do czego, to nie bacząc na "straty w ludziach" (uczucia dzieci) każde poszło swoją drogą sad smutne to...
Dobrego dnia, dobrego tygodnia, dobrego życia (jak mówi jedna miła koleżanka) big_smile

106

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Owszem.są warunki ku temu by nie mieszkać z teściami. jest możliwość wynająć,te same pieniądze... w tej chwili mąż ma obowiązek płacić mi alimenty w kwocie 900zł. aby dojechać do pracy jego bilet miesięczny kosztuje 200zł   takie 1100zł to już tu wynajęte mieszkanie i bylibyśmy razem. a on wciąż uparcie nie chce wrócic . Jak to mi wczoraj napisał:  WIESZ ŻE ZEJŚĆ SIĘ ZE MNĄ MOŻESZ TYLKO WRACAJĄC DO MNIE DO RODZICÓW. Za wszelką cenę aby tam mnie zmusić. Tak na prawdę to ja widze że on wcale nie chce żebym tam wracała,czasem na odczepne tak pisze. w tym samym smsie pisał też,że JA NIE CHCE WRÓCIĆ TAM WIĘC NIE MA O CZYM GADAĆ. Nie wiem co myśleć o tym. gdy go pytam ,niech napisze mi wprost:  nie kocham cię na prawdę,nie chcę cię znać,jesteś i będziesz osobą jedynie do kontaktów o dzieci,nie ma już dla nas przyszłości to wtedy nic nie odpisuje lub pisze,Ze na nic nie będzie mi odpowiadał.   A ja już chciałabym żeby to napisał wprost. Bo żyje nadzieją ciągle. czekam że on wróci -naiwnie a to już mina zaraz 3 m-ce jak mu tam dobrze bez nas.  I owszem-kocham go bardzo.
Czemu on nie odpowiada na moje pytania?    robi i to mi jakies głupie chyba nadzieje.......

107 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-14 10:33:05)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

...Nie wiem co myśleć o tym. gdy go pytam ,niech napisze mi wprost:  nie kocham cię na prawdę,nie chcę cię znać,jesteś i będziesz osobą jedynie do kontaktów o dzieci,nie ma już dla nas przyszłości to wtedy nic nie odpisuje lub pisze,Ze na nic nie będzie mi odpowiadał.   A ja już chciałabym żeby to napisał wprost. Bo żyje nadzieją ciągle...

To TERAZ nadzieja się nazywa?
Nie UPÓR - ZRÓB TAK jak JA ci polecam?
FAKTY Ci nie wystarczą? Musi jeszcze PISAĆ pod "twoje dyktando" bo inaczej nie przyjmiesz do wiadomości?

smutna2441 napisał/a:

...widze że on wcale nie chce żebym tam wracała,czasem na odczepne tak pisze w tym samym smsie pisał też ,że JA NIE CHCE WRÓCIĆ TAM WIĘC NIE MA O CZYM GADAĆ. Nie wiem co myśleć o tym. gdy go pytam(...),nie ma już dla nas przyszłości to wtedy nic nie odpisuje lub pisze,Ze na nic nie będzie mi odpowiadał (...)
Czemu on nie odpowiada na moje pytania?

ODPOWIADA. Tylko Ty nie przyjmujesz do wiadomości...
Naprawdę MAŁO wyraźnie Ci odpisuje?
Wybacz, że może bez owijania w bawełnę prawdę Ci "rąbię" ale... pisałam już i powtórzę: "SAMA siebie zamęczysz" sad nierealistycznymi oczekiwaniami...
Ani NIE ZMUSISZ do powrotu, ani do odpowiedzi TAKIEJ jaka Tobie by się podobała sad

108

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Dlaczego ma wrócić?
Z jednej strony ma wygodę, poparcie (głupie) rodziców i obiecane gruszki na wierzbie.
Z drugiej strony ma trójkę dzieci (z czego jedno nie jego i jedno w wieku mocno uciążliwym) i żonę; jest jedynym żywicielem rodziny (?).
Jasne, że wybierze pierwsze - z tego co opisujesz najwyraźniej nie dojrzał do tematu. I nie ma znaczenia, że teraz jest starszy, a wcześniej był młodszy i wydawał się dojrzalszy; po prostu teraz wylazł z niego dupek.

Kompletnie niezrozumiałe jest dla mnie dlaczego Ty chcesz, żeby wrócił.
Twierdzisz, że go kochasz - serio kochasz faceta, który wywędrował do rodziców zostawiając Cię obolałą z ledwie co narodzonym dzieckiem, zabierając (najwyraźniej najważniejsze dla niego) TV i dekoder? Kochasz gościa, którego postawa mówi "jak nie będziemy z mamusią i tatusiem to pierdzielę taką rodzinę"?
Czy kochasz jakieś wyobrażenie gościa, którym by był, jakbyś go zmieniła na swoją modłę? Albo jakim był kiedyś, gdy tokował? Bo sorry, ale to nie on.

Dziwnie mi się czytało tą historię, brakuje mi jakiejś spójności. Piszesz, że alimenty 900 zł. Nie wiem, czy na najstarsze dziecko coś masz od jego ojca.
Ale jeśli nie pracujesz, nie masz własnych dochodów - to z czego Ty żyjesz??? Jakim cudem coś wynajmujesz? Mieszkasz teraz sama, czy z dziećmi u kogoś?
Sorry za te pytania, ale gdzieś tu jest jakiś dysonans.
Najchętniej doradziłabym Ci, żebyś dała sobie spokój z oczekiwaniem na ten "ideał męskości". Ale. Masz trójkę dzieci, najmłodsze nie ma roku - i wnioskuję, że nie pracujesz. W ofertach pracy w tych warunkach też nie poprzebierasz. Ale to są moje gdybania - bo nie wiem, czy masz jakieś wsparcie. Finansowe i organizacyjne?

109

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Niewesoła napisał/a:

Dziwnie mi się czytało tą historię, brakuje mi jakiejś spójności. Piszesz, że alimenty 900 zł. Nie wiem, czy na najstarsze dziecko coś masz od jego ojca.
Ale jeśli nie pracujesz, nie masz własnych dochodów - to z czego Ty żyjesz??? Jakim cudem coś wynajmujesz? Mieszkasz teraz sama, czy z dziećmi u kogoś?
Sorry za te pytania, ale gdzieś tu jest jakiś dysonans.
Najchętniej doradziłabym Ci, żebyś dała sobie spokój z oczekiwaniem na ten "ideał męskości". Ale. Masz trójkę dzieci, najmłodsze nie ma roku - i wnioskuję, że nie pracujesz. W ofertach pracy w tych warunkach też nie poprzebierasz. Ale to są moje gdybania - bo nie wiem, czy masz jakieś wsparcie. Finansowe i organizacyjne?

Tak.na pierwsze najstarsze dziecko mam alimenty. Łącznie pewnych pieniędzy mam 1670zł. Niestety nie pracuję,ale sytuacja jest taka że nie mogę iść do pracy. Chciałabym bardzo wynająć,mieszkać normalnie z dziećmi wygodnie ale z ymi pieniędzmi się boję.... mieszkam obecnie z dziećmi u mamy.

Posty [ 66 do 110 z 110 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026