netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

109 odpowiedzi9 248 wyświetleńzałożony przez smutna2441, 24.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 110 ]

1

Temat: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Witam. Piszę do was abyście może mi pomogły zrozumieć tą sytuację,poradzić sobie z nią psychicznie i podnieść na duchu. Z moim mężem znam się od 9 lat, a prawie 7 jesteśmy małżeństwem. Mamy 2 dzieci. Po tylu latach mąż nie chce mieszkać ze mną tylko sam u rodziców. Jest to bardzo długa historia dlatego nie piszę wszystkiego od razu,bo nie wiem czy ktoś wogóle to czyta.

2

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Witam. Piszę do was abyście może mi pomogły zrozumieć tą sytuację,poradzić sobie z nią psychicznie i podnieść na duchu. Z moim mężem znam się od 9 lat, a prawie 7 jesteśmy małżeństwem. Mamy 2 dzieci. Po tylu latach mąż nie chce mieszkać ze mną tylko sam u rodziców. Jest to bardzo długa historia dlatego nie piszę wszystkiego od razu,bo nie wiem czy ktoś wogóle to czyta.

Czyta czyta, ale wiele z tych paru slow sie nie doczyta. Napisz ciut wiecej, skad taka decyzja meza i dlaczego u rodzicow a nie calkiem sam.

3

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Przez wszystkie lata wynajmowaliśmy mieszkania,mieszkaliśmy zawsze sami. nagle on chciał zamieszkać w innym mieście ze swoimi rodzicami,też płacąc kupe kasy. nie dało sie tam żyć normalnie i ja nie dałam rady odchodząc

4

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

nie było tam prywatności,we wszystko się jego rodzice wtrącali,za nim obstawali ciągle. Wszystkiemu byłam winna ja. Zycie nas tam kosztowało więcej niż dotychczas wynajmując. On nie widział żadnych minusów tam. Prosiłam wielokrotnie Zebyśmy wrócili do swojego miasta,mieszkali sami razem ale on nie chciał. Już minął miesiąc a on nie chce tu wrócić do mnie,do dzieci.

5

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

najwidoczniej Twój mąż woli pozostać w roli dziecka, smutne jest to bo ma Ciebie, dzieci.
Dobrze, że Ty zachowujesz się jak osoba dorosła.
Życzę Ci dużo wytrwałosci i siły.
i jednoczesnie przykro mi, ze cos takiego Cię spotkało...

6

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Twojemu męzowi najwyraźniej zbrzydła tzw. dorosłość i zatęsknił za starymi dobrymi czasami kiedy mama i tato się wszystkim martwili. Istnieje szansa, że odpocznie, zrelaksuje się, nacieszy byciem pępkiem wszechświata i księciem na ziarnku grochu, po czym oprzytomnieje i przypomni mu się, że ma przecież żonę i dzieci. Możliwe również, że po jakimś czasie rodzice wyjdą mu bokiem albo sami go przepędzą.. było nie było, stary koń nie będzie z rodzicami mieszkał - to już ty sama wiesz, jak wyglądają ich stosunki. Istnieje również trzeci scenariusz, w którym niestety mąż zostaje u rodziców bo życie dorosłego człowieka go przerasta i w głebi duszy już od dawna chciał się z niego "wypisać".

Nie napisałaś za dużo więc cięzko powiedzieć. Wiem, że niezbyt to wszystko pocieszające ale ja na twoim miesjcu nastawiałabym się na to, że będę musiała sobie dać radę sama (i że, rzecz jasna, dam!) bo nawet gdyby wrócił z podkulonym ogonem to nie wiem, czy bym go przyjęła po czymś takim.

7 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-26 11:07:53)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Przez wszystkie lata wynajmowaliśmy mieszkania,mieszkaliśmy zawsze sami. nagle on chciał zamieszkać w innym mieście ze swoimi rodzicami,też płacąc kupe kasy. nie dało sie tam żyć normalnie i ja nie dałam rady odchodząc

Cóż COŚ nagle wyskoczyło jak Filip z konopi. Ciekawe CO? Ty nie dałaś rady odchodząc... Znaczy Ty GO zostawiłaś (u rodziców) a on nie przyszedł za Tobą?

smutna2441 napisał/a:

nie było tam prywatności,we wszystko się jego rodzice wtrącali,za nim obstawali ciągle. Wszystkiemu byłam winna ja. Zycie nas tam kosztowało więcej niż dotychczas wynajmując. On nie widział żadnych minusów tam. Prosiłam wielokrotnie Zebyśmy wrócili do swojego miasta,mieszkali sami razem ale on nie chciał. Już minął miesiąc a on nie chce tu wrócić do mnie,do dzieci.

Co tu mozna powiedzieć. Były 2 różne opcje. Jedna nie pasowała Tobie, druga jemu.
On wybrał. Pytasz jak go zmusić by się Tobie podporządkował? Być może to niemożliwe.

8

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Anhedonia napisał/a:

On wybrał. Pytasz jak go zmusić by się Tobie podporządkował? Być może to niemożliwe.

To chyba nie jest kwestia "podporządkowania" sobie męża ale zupełnie naturalnych oczekiwań wobec niego - na przykład tego, żeby stanął w jej obronie (lub przynajmniej próbował załgodzić sytuację unikając stawania po czyjejkolwiek stronie) jeśli teściowie na nią nieustannie napadają, a nie wręcz ich popierał nie widząc (lub udając, że nie widzi) co się dzieje bo jemu najzwyczajniej jest tam dobrze. Na dodatek twierdząc, że istniały dwie opcje i dziewczyna miała wybór, trochę upraszczasz sprawę. To tak jakbyś jej powiedzała - albo siedzisz z mężem i robisz jak jemu się podoba, albo się wynieś ale nie narzekaj (nawiasem mówiąc, taka postawa bardziej przypomina podporządkowanie sobie kogoś i ona się najnormalniej nie dała).

9 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-26 13:18:18)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
kendy napisał/a:

To chyba nie jest kwestia "podporządkowania" sobie męża ale zupełnie naturalnych oczekiwań wobec niego - na przykład tego, żeby stanął w jej obronie (lub przynajmniej próbował załgodzić sytuację unikając stawania po czyjejkolwiek stronie) jeśli teściowie na nią nieustannie napadają, a nie wręcz ich popierał nie widząc (lub udając, że nie widzi) co się dzieje bo jemu najzwyczajniej jest tam dobrze. Na dodatek twierdząc, że istniały dwie opcje i dziewczyna miała wybór, trochę upraszczasz sprawę. To tak jakbyś jej powiedzała - albo siedzisz z mężem i robisz jak jemu się podoba, albo się wynieś ale nie narzekaj (nawiasem mówiąc, taka postawa bardziej przypomina podporządkowanie sobie kogoś i ona się najnormalniej nie dała).

Nawiasem mówiąc: autorka zadała pytanie. Ja odpowiadam.
Napisałam wyraźnie: "Były 2 różne opcje. Jedna nie pasowała Tobie, druga jemu". To jeszcze bardziej da się uprościć? Chyba PROŚCIEJ się nie da?
Mogę najwyżej współczuć autorce, że nie może doczekać się, realizacji "naturalnych oczekiwań" (jak to napisałaś) niezrealizowanych dotąd przez męża... Ale powiedz szczerze: czy znasz sposób by tego dokonać? Nalać mu rozumu do łba?  jemu najzwyczajniej jest tam dobrze (TEŻ Ty napisałaś) dlaczego więc miałby z tego rezygnować? Mam autorkę przekonywać, że to wykonalne?
Mnie się zdaje niemożliwe, niestety, szczególnie jeśli to ona go opuściła. Dlatego dopytuję, nie z pustej ciekawości... mam bowiem wrażenie, że w tych postach jest wiele niedomówień, są jakby mocno enigmatyczne. Na zasadzie: nie powiem Wam zbyt wiele, ale przyznajcie mi rację. Nie mając pełnego obrazu można tylko snuć domniemania.
A oczekiwania zawsze jakieś mamy - nie zawsze tylko są one realistyczne.

10

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Czy jest ktoś tu? kto czytał moje posty? ktos ma ochote mi coś doradzić?

11

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

W jakiej kwestii doradzić?
Jeśli chodzi o zmienianie kogoś innego niż samego siebie, to nie znam metody sad

12

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Nie chodzi o zmienianie kogoś ale o jakieś podpowiedzi.podniesienie na duchu. może co tu zrobić żeby męża jakoś odciągnąć od rodziców,żeby wrócił do nas tu

13

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

może któraś z was jednak popisze ze mną :-(

14

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

może któraś z was jednak popisze ze mną :-(

15

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Dasz radę. Czas jest najlepszym lekarstwem

16

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Nie potrafię sobie poradzić psychicznie z tym. Dziś mija 2 m-ce jak wyprowadziłam się od teściów i męża. Myślałam,miałam ogromną nadzieję że mąż przyjdzie tu do mnie,do dzieci. Że będzie tęsknił,zrozumie że to my jesteśmy najważniejsi. Myliłam się bardzo. On wciąż twierdzi że razem możemy być ale tylko tam,z jego rodzicami,w innej miejscowości. Nie rozumie że ja i dzieci tam nie chcemy,tu wolimy mieszkać,żyć. Jednego dnia twierdzi że mnie kocha,że tęskni  a drugiego że nie kocha i nie chce mnie znać. Wciąż zwala na mnie,że ja odeszłam od niego,że ja rozwaliłam małżeństwo. A to nie prawda.ja odeszłam od teściów,nie z nimi ślub brałam. Ja tak bardzo kocham męża ale teściów nie znosze,mam wiele żalu do nich z przeszłości. Mąż stawia mnie pod ścianą mówiąc albo z jego rodzicami albo rozwód. Nie pójdę tam,mam powody  a najgorsze że nie dociera do mnie fakt że przez to zostaje zupełnie sama. czekają mnie sprawy w sądach o alimenty (bo mąż grosza nie chce dać na dzieci od 2 miesięcy),o rozwód z człowiekiem którego kocham. Czekałam od końca września że przyjdzie. Boże ile ja płakałam,tłumacząc mu co mogłam co czułam napisałam mu ze 3000 smsów na pewno.bardzo długi list. nic to nie dało. W poniedziałek sprawa o alimenty. prosiłam wróć,wycofam sprawe. Nie chce pieniedzy,chcę żyż z tobą. to co wyjmiesz na alimenty to i tu mieszkanie się opłaci a z nami będziesz. Ale nie,on klepie tylko jedno jak nakręcony żebym przyszła tam do niego skoro tak go kocham. On wogóle nie patrzy na mnie,czego ja chce,co ja czuje,co tam czułam. Dodam też,iż jego rodzice wciąż mają jakiś dziwny wpływ na niego. oni zawsze byli przeciwni naszemu związkowi i wiem że oni czekali na to że ja się wyprowadze,że to się rozpadnie. teść nie raz mówił żeby się rozszedł ze mną,da alimenty i będzie miał spokój. chyba się mąż w końcu posłuchał ojca, teraz w wieku prawie 30 lat,mając 2 dzieci do wychowania. Bardzo to długa historia naszego życia. Sama do końca nie wiem po co tu pisze,zwłaszcza że niewiele osób do mnie coś pisze :-(  . Po prostu ja bym chciała z nim nadal być. Nie wiem,może ja już zle myślę. tak mi mówią.że nie powinnam chcieć go znać. Kocham go ale czy warto czekać,mieć nadzieje?  najgorsze że nie umiem przestać myśleć o nim. zapominam na góra 10 min.  Prosze,po prostu napiszcie co o tym sądzicie.

17

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ja zdania nie zmieniłam, więc nie mam nic do dodania.
Nijak nikogo nie przymusisz. Ani do mieszkania ani do kochania. On Ciebie nie jest w stanie ani Ty jego.
To kwestia dojrzałości i wyborów. Samym chceniem daleko się nie ujedzie sad
Współczuję

18 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-11-28 16:45:09)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Prościej.
W życiu w imię nawet najpiękniejszej miłości żadna siła by mnie nie zmusiła by mieszkać czy to z teściami czy ze swoimi rodzicami. Nigdy.
Zawsze ku temu dążyłam i udało się.
W tym temacie racja leży po Twojej stronie.

I dzieci ma w pompce dla mnie Twój pożal się Boże mąż jest skreślony.

19

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

W sumie wiele osób mi to mówi,jest skończonym dupkiem ale jednocześnie mam jakiś problem ze sobą. nie potrafie zacząć właśnie tylko tak o nim myśleć. tęsknie za nim,na siłe próbowałam go ściągnąć a on pisze mi żebym dała mu spokojnie żyć. boli mnie też bo córka 6 lat,bardzo go kocha.tęskni. płacze że chce z nim  być mieszkać,ona wie że tata po prostu nie chce z nami być....a ja nie mam wpływu,wytłumaczenia...

20

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Nie pójdę tam,mam powody  a najgorsze że nie dociera do mnie fakt że przez to zostaje zupełnie sama. czekają mnie sprawy w sądach o alimenty (bo mąż grosza nie chce dać na dzieci od 2 miesięcy),o rozwód z człowiekiem którego kocham.

Jedyne co może wywołać jakieś oprzytomnienie z jego strony to rozwód, zasądzenie wysokich alimentów i fakt, że sobie dobrze radzisz bez niego.

21

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Właśnie myślałam że jak dowie sie że będzie sprawa to wróci,ale on nadal nie chce. twierdzi że alimenty da a tu nie wróci. Ta cała sytuacja jest niby taka jasna. Ja nie chce tam mieszkać z mężem i teściami. On nie chce tu być z żoną i dziećmi. takie jasne a tak trudne dla mnie do zaakceptowania

22

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Znając go (choć już i mylić się mogę) to wydaje mi się jeszcze że on mnie wciąż kocha. tylko że on nagle chce wziąść mnie pod tzw but. Ja zawsze miałam swoje zdanie i nie dawałam sie podporządkować całkiem facetowi. jego to chyba zaczęło męczyć,denerwować. Przykład z jego domu jest taki,że ojciec rządził wszystkim i każdym. jak to sam się nazwał-jest głównym dyktatorem. Mój mąż idąc tam mieszkać ze mną myślał że ja będę sie obawiać teściów,w niczym nie sprzeciwie mu,będę cicho jak mysz po miotłą.  żona miała stać sie nagle jak jego matka  według niego..... a przecież dotąd mieszkaliśmy sami. zaczeliśmy żyć sami. bywały sprzeczki ale zawsze razem prawie 9 lat.  tam 3 m-ce i rozpadło się wszystko a ja tak kocham tego drania

23

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ale dziękuję wam dziewczyny za swoje opinie. Każda wasza odpowiedz ma dla mnie znaczenie i radę

24

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Istnieje możliwość, że on nie wie o czym mówi. Alimenty to zazwyczaj wysokie i stałe obciążenie, które bardzo przeszkadza. Do tego jeżeli nie ma kogoś to brak kontaktu z dziećmi w końcu zacznie mu przeszkadzać. Raczej bierze na przetrzymanie, ale bez zdecydowanych kroków to się szybko nie skończy.

25

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

A ja już żadnych kroków zrobić nie mogę, wszystko zrobiłam i mu pisałam żeby wytłumaczyć.żeby chciał przyjść ale nic nie dało. Teraz jedynie na jego krok musze czekać,że jednak wróci .wybierze nas. tylko ile to czekać? miesiące? rok? że pokocha mocniej? głupia już w tym jestem. Nie spodziewałam się po nim tego

26

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ale dzieci są jego i on musi na nie łożyć. To jego obowiązek.

27

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Tak obowiązek,choć przez dwa miesiące grosza na dzieci nie dał. nic mi nie dał,ja zaś nie pracuję. Mąż powiedział,poszłaś to se radz sama

28

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

@smutna2441, jak zrobisz tak jak napisałem, a on będzie miał papier w ręku to zmieni przynajmniej podejście.

29

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Tak obowiązek,choć przez dwa miesiące grosza na dzieci nie dał. nic mi nie dał,ja zaś nie pracuję. Mąż powiedział,poszłaś to se radz sama

Skoro emocjonalnie dzieci ma gdzieś to trudno niech jego rola ogranicza się do alimentow. Które to dzieciom należą się bez szmerania i żaden Sąd tego nie podważy.

Wcale bym się nie zdziwiła gdyby i to na nim nie zrobiło wrażenia.
Trudno.
Dzieci rosną. Dzieci w coś trzeba ubrać. Dzieci muszą jeść.

Niestety miłości,  uwagi i zainteresowania nie zastąpią alimenty ani żadne dobra.

30

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Dzisiaj 12:11:43

@smutna2441, jak zrobisz tak jak napisałem, a on będzie miał papier w ręku to zmieni przynajmniej podejście.

więc uważasz że jedyną szansą jest wyrok o alimentach lu rozwodzie?      wcześniej chyba nie ma szans :-(

31

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Zielony_Domek napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

Tak obowiązek,choć przez dwa miesiące grosza na dzieci nie dał. nic mi nie dał,ja zaś nie pracuję. Mąż powiedział,poszłaś to se radz sama

Skoro emocjonalnie dzieci ma gdzieś to trudno niech jego rola ogranicza się do alimentow. Które to dzieciom należą się bez szmerania i żaden Sąd tego nie podważy.

Wcale bym się nie zdziwiła gdyby i to na nim nie zrobiło wrażenia.
Trudno.
Dzieci rosną. Dzieci w coś trzeba ubrać. Dzieci muszą jeść.

Niestety miłości,  uwagi i zainteresowania nie zastąpią alimenty ani żadne dobra.

32

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Tak nawet jak po wyroku zacznie płacić alimenty na dzieci,to jedynie przestanie im brakować niektórych rzeczy a potrzebnych jak np buty na które obecnie nie mam dla dziecka. A starsza córka bardzo tęskni za tatą,często płacze że chciałaby żeby tata tu był,że po inne koleżanki to tata do szkoły przychodzi a po nią nie przyjdzie....mi owszem brakuje i pieniędzy na potrzeby,ale dziecio bardzo taty brakuje. Tłumaczyłam mu to ale on ma to gdzieś

33

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Niestety nie zmusisz go do zainteresowania dziećmi.
Szkoda Maluszków.

Prawdziwy z niego drań.

34

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

więc uważasz że jedyną szansą jest wyrok o alimentach lu rozwodzie?      wcześniej chyba nie ma szans :-(

Tak, nie powinnaś z tym zwlekać i powalczyć o wysokie alimenty. Jak będzie trzeba to wszystko odkręcisz. Bardzo możliwe, że on sobie z pewnych rzeczy nie zdaje sprawy. Traktuje tą sytuację jak zabawę. Takie przeciąganie liny.

Rozwód, wysokie alimenty i układanie życia na nowo (bez niego) jest teraz najważniejsze.

Gdyby chciał wrócić to nie zgadzaj się na to od razu, ale pozwól mu powalczyć o rodzinę, którą już raz zawiódł.

35

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

To wszystko jest ciężkie smutne i trudne dla mnie    :-(

36

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

To wszystko jest ciężkie smutne i trudne dla mnie    :-(

BYŁOBY dziwne, gdyby było inaczej.

marioosh666 napisał/a:

...Jak będzie trzeba to wszystko odkręcisz. Bardzo możliwe, że on sobie z pewnych rzeczy nie zdaje sprawy. Traktuje tą sytuację jak zabawę. Takie przeciąganie liny.

Rozwód, wysokie alimenty i układanie życia na nowo (bez niego) jest teraz najważniejsze.

Gdyby chciał wrócić to nie zgadzaj się na to od razu, ale pozwól mu powalczyć o rodzinę, którą już raz zawiódł.

Noooo... zakrawa mi to na chodzenie po cieniutkim lodzie.
Przeciąganie liny mówisz? CZY "Ja Wam pokarzę!!!" ?
A skąd GWARANCJA, że sąd zamiast WYSOKICH alimentów NIE zaleci podjęcia pracy i samodzielnego utrzymywania SAMEJ SIEBIE? (dzieci to wiadomo. Acz oboje rodziców MA obowiązek w dziedzinie ich utrzymania. Natomiast co do wysokości...).
Myślicie, że fakt KTO KOGO opuścił zostanie przez sąd pominięty?
Ja bym tak daleko posuniętych scenariuszy nie rzeźbiła.
Już sam fakt porzucenia miał nim wstrząsnąć a efekt nie został osiągnięty.
Może czas pomyślećO tzw. dobru dzieci? (zamiast tylko o własnych URAŻONYCH niewątpliwie uczuciach)
Np. CO można zrobić z tęsknotą córeczki? może... (posypią się gromy) UDOSTĘPNIĆ jej kontakt z ojcem, za którym tak strasznie tęskni? Choćby tylko po to, by jej święta "osłodzić" i by były (mimo wszystko) bardziej "odświętne"?
Zapytać CZEGO ONA POTRZEBUJE?
pozdrawiam

37

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ale oczywiście że córka kontakt z tatą ma,tzn. gdy tylko on chce to bierze dzieci. Mimo wszystko ja chce że by dzieci miały kontakt z ojcem. I uwierzcie,mi nie chodzi o wysokie alimenty. ja bym chciała żeby on był z nami. niech by nie wiem jaka bieda była ale razem. ja staram się zapewnić dobra dzieciom,tylko w tym rzecz że one by chcialy być z mamą i tatą. a tego właśnie nie mogę im zapewnić

38

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Właśnie czego ona najbardziej potrzebuje to ja bez pytania wiem.  Taty co dzień w domu jak zawsze

39

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

I uwierzcie,mi nie chodzi o wysokie alimenty.

Napisałem tylko, że to sposób na otworzenie mu oczu, a nie, że o to Ci chodzi. Papier w ręku i świadomość, że sprawa jest poważna. Inaczej o dzieciach może sobie przypomnieć za wiele lat.

40

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

coś musi być na rzeczy
nagle mąż postanowił mieszkac z rodzicami>? jaki był tego powód?

domyślam sie że jest ci ciezko
ciezko z uwagi na fakt, ze w tej chwili masz żal do meża że nie stanał po twojej stronie

z drugiej zaś strony zastanawia mnie dlaczego tak bardzo upierasz się na tym aby on zmienił decyzję??
a moze weż go pod włos?/
opracuj z nim jakiś kompromis, ustal jak miałoby wygladac to wasze mieszkanie wspólne  z teściami td

jesli nie wypali to będziesz miała jasną sytuację
ja w ten sposób bym udowodniła jemu i teściom że tobie zalezy
jesli sie nie powiedzie to nie będziesz miała wyrzutów sumienia że wszystkiego nie zrobiłas

wydaje mi się e unoszenie sie dumą jest złym doradca, cierpią najbardziej tutaj jednak dzieci ..

41

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Rodzice męża są starzy, potrzebują opieki, a może chorzy? Życzą sobie żeby mieszkał z nimi, bo domu mu nie przepiszą?

Mieszkanie z rodzicami którejkolwiek ze stron, bywa ciężkie do zniesienia. Rozumiem to. Alimenty na dzieci raczej otrzymasz, no chyba, że mąż wystąpi o opieke nad dziecmi.

42

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

ja bym chciała żeby on był z nami...
one by chcialy być z mamą i tatą

smutna2441 napisał/a:

...ja już żadnych kroków zrobić nie mogę, wszystko zrobiłam i mu pisałam żeby wytłumaczyćżeby chciał przyjść ale nic nie dało

smutna2441 napisał/a:

Właśnie myślałam że jak dowie sie że będzie sprawa to wróci,ale on nadal nie chce. twierdzi że alimenty da a tu nie wróci. Ta cała sytuacja jest niby taka jasna. Ja nie chce tam mieszkać z mężem i teściami. On nie chce tu być z żoną i dziećmi. takie jasne a tak trudne dla mnie do zaakceptowania

smutna2441 napisał/a:

Nie potrafię sobie poradzić psychicznie z tym. Dziś mija 2 m-ce jak wyprowadziłam się od teściów i męża. Myślałam,miałam ogromną nadzieję że mąż przyjdzie tu do mnie,do dzieci. Że będzie tęsknił,zrozumie że to my jesteśmy najważniejsi. Myliłam się bardzo.On wciąż twierdzi że razem możemy być ale tylko tam,z jego rodzicamiw innej miejscowości. Nie rozumie że ja i dzieci(?) tam nie chcemy,tu wolimy mieszkać,żyć.

smutna2441 napisał/a:

Właśnie czego ona najbardziej potrzebuje to ja bez pytania wiem.Taty co dzień w domu jak zawsze

TY uparłaś się przy swoim. W zasadzie wiesz WSZYSTKO bez pytania. Czego by chciały Twoje dzieci - TEŻ wiesz lepiej niż, być może, one same. Bo tak NAPRAWDĘ liczy się tylko to CO Ty chcesz. I kropka. DRAMAT w tym, że w tym przypadku trafiła kosa na kamień (Czy przez minione 9 lat mąż zawsze ulegał twoim działaniom? W TAKIM wypadku wyprowadzka to klasyczny szantaż)
TYM razem ON zrobił DOKŁADNIE TO SAMO (co i TY) - "zaparł się zadnimi nogami"...
Klasyczny pat.
Golono-strzyżono.
Do kompromisu muszą dążyć OBIE strony. TU nie dąży NIKT. "PO mojemu, po głupiemu" BĄDŹ WCALE sad (biedne dzieci)
Przypuszczam, że gdyby Twój mąż Tu pisał, obraz sytuacji wyglądałby zgoła inaczej. Chociażby dlatego, że Ty nie pracujesz, ale chcesz odebrać prawo głosu "jedynemu żywicielowi". NIKT by nie chciał być w takiej sytuacji (wiesz jak to w przyrodzie się nazywa? wink ).
Może odpowiedz na pytania Chabra05 i ONEJ... ??? Może to zmieni jakoś ten nie ciekawy obraz...
TUTAJ trzeba mądrego do mediacji a nie kolejnych "szantażowych" kroków.
Ale to TYLKO moje zdanie... (jak sobie życzyłaś)

43

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Anhedonia sprowadziła autorkę na ziemię. Nie wiem co się dzieje, ale chyba kobiety są niedoinformowane.
Obowiązek utrzymania dzieci spoczywa na obojgu rodzicach. Orzecznictwo sądów zmieniło się, nie ma tak jak te 20 lat temu. Coraz częściej opiekę sprawują ojcowie. Tak jak pisze Anhedonia: sąd może tych dużych alimentów nie zasądzic, jesteś zdrowa, mozesz pracowac.

Smutna zamień się rolami. Ty pracujesz, mąż wychowuje dzieci. Nie chcesz trwonic pieniędzy na wynajem, bo rodzice mają duży dom, będzie należał do Ciebie. Wolisz wydawac pieniądze na jego ulepszenie czy na wynajem, bo mąż nie trawi teściowej? Nie zarabia facet gronia, a żąda - jak byś się czuła?

44

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

chaber05 nie ma czegoś takiego, że sąd nie zasądzi alimentów.
A kto się tymi dziećmi ma zająć gdy autorka pójdzie teraz z miejsca do pracy?

45 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-12-04 07:25:06)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Wszystko zależy od tego, co zdecyduje jej mąż, z jakimi on wnioskami wystąpi, w jakim wieku są dzieci.  Może chciec sam przejąc opiekę, no i istnieje opieka naprzemienna. Jeśli dzieci są małe, a mąż nie chce wystąpic o opiekę - tak, Smutna otrzyma alimenty na dzieci.

Jak na razie DEKLAROWAŁ, że alimenty woli płacic, grosza jednak nie dał. Pójdzie do prawnika, coś mu się odmieni i co zrobi autorka?
Ona chyba nigdy nie pracowała, a jeśli już to krótko, ma sporą przerwę, będzie jej trudno.


Pamiętasz Zielony Domku Jarka rolnika? Tam jest opisana sytuacja z punktu widzenia mężczyzny. Mąż Smutnej może argumentowac podobnie. Tam stanęłaś po stronie rolnika, tutaj Smutna nie ma atutu w postaci orzeczenia ( no chyba że jednak ma) i takich możliwości dających znalezienie pracy. Nic nie pisze o szukaniu pracy, nie deklarowała, że chce partycypowac w kosztach utrzymania rodziny. Ona chce i już.
Jarek na koniec pisał, że żona szuka pracy. Był niezadowolony, bo mogła się dokładac do życia, mieszkając z nim u jego rodziców.
Chyba jest jakaś różnica między tymi kobietami?

46

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

No i po sprawie,alimenty przyznane. nie odzywa się wogóle do mnie teraz,jak by nie znał,nie wiem nawet czy zamierza dać na dzieci te alimenty. Unika odpowiedzi. Wrócić póki co nadal nie chce.

47

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

chaber05 nie wiem czy powinniśmy porównywać. Wiesz dla mnie priorytetem jest zabezpieczenie dzieci.
Druga sprawa to małżeństwo. Musisz przyznać, że skoro jest możliwość by mieszkać bez teściów/rodziców to nie ma się nad czym zastanawiać.
I argument, na zasadzie "nie wracasz do rodziców - radź sobie sama" przy zerowym zainteresowaniu dziećmi to chociażby to różni tego męża od Jarka. Tym torem myślenia poszłam w tym wątku.

smutna - jeśli nie zapłaci, idziesz do pierwszego lepszego komornika i ten z uśmiechem na ustach zajmuje pensje na zasądzoną kwotę. Przykre to i owszem. Czasem jednak nie ma wyboru.
Do tego dochodzą koszty administracyjne, które poniesie mąż. Zatem bardziej opłaca mu się je po prostu płacić.

48

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

No i po sprawie,alimenty przyznane. nie odzywa się wogóle do mnie teraz,jak by nie znał,nie wiem nawet czy zamierza dać na dzieci te alimenty. Unika odpowiedzi. Wrócić póki co nadal nie chce.

"Obraził się" chłopina jak nic... Raczej nadzieją na powrót w tej sytuacji nie ma co się łudzić.
Bardzo wysokie te alimenty - da się utrzymać 3 osoby i opłacić opłaty? Tak pytam pod kątem czy jako "straszak" się sprawdziły?
Owszem w razie niepłacenia alimentów można zwrócić się do komornika, TYLE, że postępowanie komornicze to TEŻ nie takie hop-siup. Może potrwać parę miesięcy - chyba, że poda mu się wszystko "na tacy": pracodawcę, jego adres itp.
Teoria sobie a praktyka sobie. W tym czasie zaś za coś trzeba egzystować smile chociaż faktycznie NIE OPŁACA się nie płacić. Gorzej jak wpadnie na genialną myśl, żeby płacić nie w całości... Bo wtedy i komornik niewiele pomoże wszak płaci "ILE MOŻE".
Cóż - trzymaj się smutna i spraw, by dzieci MIMO wszystko miały udane święta smile

49

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
ONA1977 napisał/a:

coś musi być na rzeczy
nagle mąż postanowił mieszkac z rodzicami>? jaki był tego powód?

domyślam sie że jest ci ciezko
ciezko z uwagi na fakt, ze w tej chwili masz żal do meża że nie stanał po twojej stronie

z drugiej zaś strony zastanawia mnie dlaczego tak bardzo upierasz się na tym aby on zmienił decyzję??
a moze weż go pod włos?/
opracuj z nim jakiś kompromis, ustal jak miałoby wygladac to wasze mieszkanie wspólne  z teściami td

jesli nie wypali to będziesz miała jasną sytuację
ja w ten sposób bym udowodniła jemu i teściom że tobie zalezy
jesli sie nie powiedzie to nie będziesz miała wyrzutów sumienia że wszystkiego nie zrobiłas

wydaje mi się e unoszenie sie dumą jest złym doradca, cierpią najbardziej tutaj jednak dzieci ..

Nie to nie jest tak że ja unoszę się duma,ja jak dziecko prosiłam go,tłumaczyłam,zapewniałam. Ja od początku tam nie chciałam iść, dzieci też. ,wiedziałam że tam nie będzie dobrze bo teściów znałam i znam. Mąż powiedział,że albo z nim ide albo on pójdzie sam. ja już wtedy udowodniłam że go kocham,dla niego poszłam w obcą miejscowość,do obcych ludzi...  upieram się by zmienił decyzje bo bardzo chce z nim być tylko nie tam. ja już drugi raz tam szłam. W czerwcu rok temu też poszłam,ale teść powiedział że tam nie ma prawa moja rodzina przyjechać .o kim innym chce wiedzieć kto i kiedy. jak byśmy mieli po 15 lat. Czemu mąż nagle zachciał mieszkać z rodzicami?  Bo oni tam we wszystko się wtrącali,w byle bzdetach go zawsze bronili. on się tam czuł pewny siebie,ja przestałam nagle mieć cokolwiek do powiedzenia. a dla niego nie istniałam ja tylko matka na pierwszym miejscu. Mnie też to dziwi po 9 latach. Dodam że jego ojciec potrafi tak gadać że ma bardzo duży wpływ na niego. on jest troche dziwnej wiary i ma dziwne podejście do ludzi. od początku był przeciwny nam

50

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
chaber05 napisał/a:

Rodzice męża są starzy, potrzebują opieki, a może chorzy? Życzą sobie żeby mieszkał z nimi, bo domu mu nie przepiszą?

Mieszkanie z rodzicami którejkolwiek ze stron, bywa ciężkie do zniesienia. Rozumiem to. Alimenty na dzieci raczej otrzymasz, no chyba, że mąż wystąpi o opieke nad dziecmi.

teście nie są starzy aż tak,jedno ma 60 lat drugie-teść 55 lat. ona ma emeryture a jego zwolnili  i robic mu sie nie chce, brakuje na płacenie za dom wiec robią i mówią wszystko tak,żeby przypadkiem nie poszedł stamtąd za żoną. on tam daje sporą kase i robi wszystko koło domu im. a na mnie zwyczajnie dupe wypiął. Dzieci kocham i je ja wychowuje,on nawet by ich nie chciał,płacić chyba będzie ,tak mówił. ja jednak ciągle mam nadzieje że wróci. zrozumie że my jesteśmy jego rodziną. młodsze dziecko ma 9 m-cy. po co je chciał.... a teraz o rodziców dupy sie martwi

51

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Komornik zadziała od razu i ściągnie tyle ile się należy bo alimenty pewnie dopasowali do zarobków męża, co tu dużo mówić, nie myślałam, że ta wiedza z autopsji mi się przyda, a tu proszę.

52 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-05 20:56:28)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

ja jednak ciągle mam nadzieje że wróci. zrozumie że my jesteśmy jego rodziną.

Bardzo możliwe, że tak się stanie, ale nie powinnaś go naciskać tylko spróbować poukładać sobie życie na nowo tj. organizacyjnie - nie, że od razu nowy mąż wink Jak zobaczy, że sobie dobrze radzisz i już go nie potrzebujesz to może powalczy o Ciebie i dzieci. Z teściami to może być chwilowa sytuacja. Najbardziej odpycha desperacja i presja. Wtedy będzie się bronił i odsuwał, bo i tak w razie czego ma gdzie wrócić - wie, że zawsze go przyjmiesz.

EDIT
Paradoksalnie musi przestać Ci zależeć, żeby wrócił, żeby szybciej wrócił...

53

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

ja jednak ciągle mam nadzieje że wróci. zrozumie że my jesteśmy jego rodziną.

Bardzo możliwe, że tak się stanie, ale nie powinnaś go naciskać tylko spróbować poukładać sobie życie na nowo tj. organizacyjnie - nie, że od razu nowy mąż wink Jak zobaczy, że sobie dobrze radzisz i już go nie potrzebujesz to może powalczy o Ciebie i dzieci. Z teściami to może być chwilowa sytuacja. Najbardziej odpycha desperacja i presja. Wtedy będzie się bronił i odsuwał, bo i tak w razie czego ma gdzie wrócić - wie, że zawsze go przyjmiesz.

A dlaczego w takim razie kompletnie olał dzieci????????
Daj spokój...
Przecież ona sobie radzi tak czy siak, po prostu kocha tego człowieka.

54 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-05 21:12:44)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
Zielony_Domek napisał/a:

A dlaczego w takim razie kompletnie olał dzieci????????

Pisałem wcześniej, że z jego strony to może być takie przeciąganie liny. Najwyraźniej traktuje całą sytuację jako przejściową tzn. liczy, że weźmie Ją na przetrzymanie i Ona niedługo wróci do niego dziećmi. W kwestii dzieci to jedyne co mi przychodzi do głowy. Nie wierzę, żeby je olał. Raczej chce zrobić Jej na złość, bo wie, że przez to cierpi i szybciej wróci tj. dla dobra dzieci.

EDIT
On się może z tym bardzo męczyć...

EDIT2
Nie wyobrażam sobie, żeby normalny facet w takiej sytuacji olewał dzieci. Nie czuje potrzeby układania sobie z nimi stosunków na nowo, bo wie, że niedługo będą razem. Innej możliwości nie widzę.

55

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

ja jednak ciągle mam nadzieje że wróci. zrozumie że my jesteśmy jego rodziną.

Bardzo możliwe, że tak się stanie, ale nie powinnaś go naciskać tylko spróbować poukładać sobie życie na nowo tj. organizacyjnie - nie, że od razu nowy mąż wink Jak zobaczy, że sobie dobrze radzisz i już go nie potrzebujesz to może powalczy o Ciebie i dzieci. Z teściami to może być chwilowa sytuacja. Najbardziej odpycha desperacja i presja. Wtedy będzie się bronił i odsuwał, bo i tak w razie czego ma gdzie wrócić - wie, że zawsze go przyjmiesz.

EDIT
Paradoksalnie musi przestać Ci zależeć, żeby wrócił, żeby szybciej wrócił...

Dziękuję ci za te słowa.....bardzo bym chciała żeby wrócił. Będę się starała radzić sobie sama,udać że mi zależy. Ps nie nie,żadnego innego męża

56

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Mam nadzieję że on mysli jeszcze o życiu z nami,że faktycznie chce mnie przetrzymać... tylko że on mówi że chce rozwód. Kochani ja nie rozumiem tego wszystkiego. Napisał mi że żałuje że mnie poznał ,że już nie chce ze mną żyć. nienawidzi,nie kocha. a jeszcze pare dni temu twierdził że kocha,że tęskni ale co mu z tego. dziś mówi że nie chce żyż ze mną a po chwili mówi żebym przyszła tam do niego ,bo czemu on musi tu.....  Ja mu powiedziałam że gdyby tam sam był to dawno bym wróciła,nawet bym nie poszła stamtąd. ale nigdy w życiu z jego rodzicami już.... i tak że tam poszłam.... zawsze mnie nie lubili. jak w pracy byli a jego ojciec dowiedział sie od sąsiadów że ja tam byłam w jego mieszkaniu to powiedział że następnym razem jak się dowie że tam byłam to wezwie policje powie że coś mu w domu zginęło a byłam tam ja. mąż tam nigdy nie mógł mnie przyprowadzić,on wogóle tam nie mógł nikogo przyprowadzać. było tylko 2 kolegów którzy mogli tam wejść, nikt więcej. ten dom był jak więzienie jakieś a ojciec jego strasznie rządził i rządzi. dziwi mnie że nagle mąż tak go słucha

57 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-12-06 16:12:50)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

A dlaczego w takim razie kompletnie olał dzieci????????

Pisałem wcześniej, że z jego strony to może być takie przeciąganie liny. Najwyraźniej traktuje całą sytuację jako przejściową tzn. liczy, że weźmie Ją na przetrzymanie i Ona niedługo wróci do niego dziećmi. W kwestii dzieci to jedyne co mi przychodzi do głowy. Nie wierzę, żeby je olał. Raczej chce zrobić Jej na złość, bo wie, że przez to cierpi i szybciej wróci tj. dla dobra dzieci.

EDIT
On się może z tym bardzo męczyć...

EDIT2
Nie wyobrażam sobie, żeby normalny facet w takiej sytuacji olewał dzieci. Nie czuje potrzeby układania sobie z nimi stosunków na nowo, bo wie, że niedługo będą razem. Innej możliwości nie widzę.

Trochę pokrętna logika...
Ale ok. Tylko pomyśl, ja o tym wiem, Ty o tym wiesz, może smutna też o tym wie, ale czy dzieci muszą w ten sposób to rozumieć?
Czy z ich punktu widzenia Tata się nimi na tą chwilę kompletnie nie interesuje?
Nie daje na ich utrzymanie złotówki, przeciąganie liny to jedno, a puszczenie przelewu na konto żony to chyba nie jest wielki cymes?
Wiesz, jako matka i żona czułabym się potwornie gdyby mój mąż tak mnie potraktował, a przede wszystkim naszego syna.

I żeby było jasne, ja trzymam za autorkę wątku kciuki, chcę jak najbardziej by z mężem była szczęśliwa. By ta cała akcja z alimentami po prostu nie miała miejsca.
Po prostu z mojego punktu widzenia on zachowuje się wobec niej egoistycznie i wręcz okrutnie. To po prostu boli.
I nikt by mnie nie przekonał by zamieszkać z teściami jako mianownik do tworzenia szczęśliwego małżeństwa.
Nie mam złych doświadczeń, miałam super teściową (zmarła niestety w lipcu), teść trochę mniej super, ale nie jest aż tak tragicznie, moi rodzice też bardzo OK. Ale wychodzę z założenia, miejmy najlepszych teściów i rodziców, ok, to sobie ich odwiedzajmy codziennie, nigdy jednak z nimi nie mieszkajmy tym bardziej, że w tym przypadku to małżeństwo może żyć oddzielnie, chyba się ze mną zgodzisz.


EDIT: smutna teraz doczytałam i aż mnie zmroziło?
Chcesz wiedzieć jak to z boku wygląda??? Czy nadal chcesz się łudzić?

58

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ja wam powiem,z poprzedniego związku mam dziecko.z dawnych lat.  I ten mój mąż te moje dziecko te 9 lat temu zaakceptował,kochał,wychowywał do tej pory. dbał żeby choćby pampersów mojemu synowi nie zabrakło. kochany był i opiekuńczy. wŁAŚNIE za te dziecko jego rodzice skreślili mnie na samym początku,nie dawali mi szansy,nie chcieli poznać.  no i dziwi mnie ta różnica,iż wtedy byłam tylko jego dziewczyną a dziecko nie było jego i był kochał ,był jak ojciej.jak mąż. A teraz minęło kilka lat, ja jestem jego żoną, ma 2 swoich dzieci i te ma w dupie. tyle czasu miał gdzieś czy te dzieci jedzą czy nie.... oczywiście że nic im nie zabrakło, dbałam i dbam o to ale chodzi o fakt. Teraz jak jesteśmy jego prawdziwą rodziną to nagle wypiął się na mnie. Jego rodzice od początku byli przeciwni nam ale mąż wtedy nie patrzył na nich. żyliśmy sami,bez nich i szczęśliwi.miał 20 lat. teraz ma prawie 30 i nagle słucha rodziców a mnie nie chce znać.....    :-(

59

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Będę się starała radzić sobie sama,udać że mi zależy.

Nie udać, ale zrobić tak, żeby nie był potrzebny. smile On to wyczuje i poczuje się zagrożony. Napisałem na początku o rozwodzie i walce o wysokie alimenty, bo to dla niego sygnał, że musi Cię traktować poważnie.

60 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-12-06 16:25:03)

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

smutna2441 nie wiem co mam Ci powiedzieć, być może wychowanie Twojego męża w domu, w którym rządzi ojciec i panuje jego dyktatura to klucz do sedna sprawy, może on się go boi mimo, że dorosły chłop z niego, może innego stylu nie zna...
Przykro czyta się to co piszesz.
Olać tych jego rodziców, olać to co myślą, ich problem, szkoda tylko, że to wpływa na Wasze małżeństwo, on żeniąc się z Tobą z Tobą stworzył rodzinę, to Wy powinniście być mu najbliżsi.

Chcesz z nim być, a on swoim zachowaniem pokazuje, że po prostu nie jest Ciebie wart, kochającej żony, z tego co piszesz bardzo oddanej.

Kochana, przede wszystkim nie ma tu Twojej winy, chcesz stworzyć z mężem dom w którym będziecie Wy i dzieci i słusznie, że się tego trzymasz. Stosowanie szantaży, gróźb to nie dialog między dorosłymi ludźmi.
Przykro mi.

EDIT:

marioosh666 napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

Będę się starała radzić sobie sama,udać że mi zależy.

Nie udać, ale zrobić tak, żeby nie był potrzebny. smile On to wyczuje i poczuje się zagrożony. Napisałem na początku o rozwodzie i walce o wysokie alimenty, bo to dla niego sygnał, że musi Cię traktować poważnie.

Pytanie na jak długo?

61

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Ja uważam że to jakiś nieprzecięta pępowina relacji syn-rodzic.
Mój były tez twardziel cham ale zdanie matki oraz ojca uważał za najważniejsze.

62

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
smutna2441 napisał/a:

Mam nadzieję że on mysli jeszcze o życiu z nami,że faktycznie chce mnie przetrzymać... tylko że on mówi że chce rozwód. Kochani ja nie rozumiem tego wszystkiego.

Na Twoim miejscu poczekałbym na chwilę jego słabości tj. kiedy się do Ciebie zbliża i szczerze porozmawiał, żeby się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi z jego rodzicami. Normalny facet w jego wieku woli mieszkać z żoną i dziećmi niż z matką, więc pytanie co go skłoniło do takiej zmiany. Jak będziecie rozmawiać to nie rób wyrzutów, nie atakuj, ale przywołuj najlepsze wspomnienia z Waszego życia np.: kiedy się poznaliście, urodziło się dziecko, odniósł jakiś znaczący sukces zawodowy itp., żeby na nowo wróciły te emocje.

Zielony_Domek napisał/a:

Trochę pokrętna logika...
Ale ok. Tylko pomyśl, ja o tym wiem, Ty o tym wiesz, może smutna też o tym wie, ale czy dzieci muszą w ten sposób to rozumieć?
Czy z ich punktu widzenia Tata się nimi na tą chwilę kompletnie nie interesuje?

Jasne. Masz rację, że dla dzieci to zbędne cierpienie, ale może on liczy, że to długo nie potrwa i im to wynagrodzi. Możliwe, że też się z tym męczy.

Zielony_Domek napisał/a:

Nie daje na ich utrzymanie złotówki, przeciąganie liny to jedno, a puszczenie przelewu na konto żony to chyba nie jest wielki cymes?

Wtedy oddali się od swojego celu.

Zielony_Domek napisał/a:

Wiesz, jako matka i żona czułabym się potwornie gdyby mój mąż tak mnie potraktował, a przede wszystkim naszego syna.

Właście o to w tej grze chodzi. Matka ma ulec dla dobra dzieci. Z tego samego powodu kobiety godzą się na bicie i wykorzystywanie przez całe lata.

Zielony_Domek napisał/a:

I nikt by mnie nie przekonał by zamieszkać z teściami jako mianownik do tworzenia szczęśliwego małżeństwa.

A może oni chcą go złamać np.: szantażem? Mogli powiedzieć, że jak nie odejdzie to nic po ich śmierci nie dostanie. Różne są pomysły, więc pierwsza sprawa to trzeba z niego wyciągnąć o co chodzi. Rodzice są w takim wieku, że naturalnie są uciążliwi. Nie wierzę, żeby z nimi mieszkał całkowicie dobrowolnie.

Zielony_Domek napisał/a:

Chcesz z nim być, a on swoim zachowaniem pokazuje, że po prostu nie jest Ciebie wart, kochającej żony, z tego co piszesz bardzo oddanej.

Nie wiadomo co go trzyma. Ja bym tak szybko nikogo nie skreślał z życia. Raczej trzeba zrozumieć o co chodzi naprawdę.

Zielony_Domek napisał/a:

Pytanie na jak długo?

Gdyby trzeba było, w co nie wierzę, to na zawsze. Może go zmusić do płacenia alimentów, ale do niczego więcej. Nie ma obowiązku wrócić do żony i dzieci jak nie będzie tego chciał.

Jenka napisał/a:

Ja uważam że to jakiś nieprzecięta pępowina relacji syn-rodzic.
Mój były tez twardziel cham ale zdanie matki oraz ojca uważał za najważniejsze.

Pytanie dlaczego dopiero teraz... Trzeba poszukać czynników zewnętrznych. Jak się wybiera pępowinę to trzeba się liczyć, że któregoś razu ucieknie do rodziców, ale u @smutna 2441 tak nie było, a przynajmniej coś innego pisze.

63

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(
marioosh666 napisał/a:
smutna2441 napisał/a:

Będę się starała radzić sobie sama,udać że mi zależy.

Nie udać, ale zrobić tak, żeby nie był potrzebny. smile On to wyczuje i poczuje się zagrożony. Napisałem na początku o rozwodzie i walce o wysokie alimenty, bo to dla niego sygnał, że musi Cię traktować poważnie.

Każdy mi tak mówi,zwłaszcza mama i siostra. wiem że powinnam mieć honor,właśnie pokazać że poradzę sobie bez niego tylko że to kurcze jakieś takie trudne. jak głupia w byle czym szukam kontaktu z nim. choćby się pokłócić ale mieć jakieś odpowiedzi od niego ,wiem   niepoważnie robie. muszę z tym skończyć. on sam do mnie pierwszy nawet nie napisze,jakbym nie istniała. To bardzo trudne dla mnie po tylu latach,gdy każdego dnia był obok   :-(   mam wrażenie że on już jest zły,już troche się przekonał że poszłam,radze sobie mimo wszystko bez niego i jego pieniędzy ponad 2 m-ce, że nie wróce . bo on przed moim wyjściem śmiał mi się w twarz mówiąc- i tak tu wrócisz.   będę się starać ze wszystkich sił nie odzywać się i pokazać że żyję sama,radzę sobie......  ale coś zaczynam wątpić w jego powrót. jak to mówi moja rodzina ,jemu by musiało się porządnie nalać wody w uszy przy tych rodzicach żeby nagle pomyśleć o żonie.  Tylko że on chyba powinien przyjść do mnie bo kocha tęskni, a nie  bo z tatusiem mu już zle...

64

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

@smutna2441, przeczytaj uważnie moje kolejne wypowiedzi. Znajdziesz tam trochę wskazówek. Honor powinnaś mieć, ale mądrym działaniem możesz pomóc mu wyciągnąć właściwe wnioski. wink Krótko mówiąc, zero ataków, zero nacisków, otwarty kontakt z dziećmi, ale bez namawiania, a jak się z nim spotkasz to przypominaj najlepsze fragmenty z Waszego życia, żeby je poczuł, a jak go zaprosisz i przyjdzie to zrób tak, żeby dobrze się poczuł i nie chciał stamtąd wracać. smile Do tego szczera rozmowa przy okazji. Jak przestaniesz uczestniczyć w jego grze to ją zakończy.

65

Odp: Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Nie u mnie na początku on był tylko za mną,nie patrzył na ich zdanie. 2 lata mnie nie akceptowali,mimo to wzieliśmy ślub i dopiero po tym niby mnie zaakceptowali nawet niby polubili. udawali bardzo... nigdy nie był mamimsynkiem.nagle wybrał ich.  Nam nie było lekko w życiu,ciężko zaczeliśmy życie i tak sie pojawiały co i róż jakieś nowe kłopoty ale jakoś to było,razem we dwoje. a jego rodzice od początku właśnie mu mówili że ja nie dla niego...  no i nagle teraz po 9 latach on mówi mi że rodzice mieli racje,że tylko spip........ne życie miał i ma przeze mnie  i że żałuje że mnie poznał. co przecież kochał....    teraz też jest już dziwny. Wczoraj kochał,dziś nie. jednego dnia twierdzi że alimenty to normalna rzecz a drugiego że mnie nie nawidzi bo ma kłopoty finansowe a mi musi płacić. Tak jak by 2 osoby w nim były. nie był taki. Wiem też że wiele słów które mi mówi to są słowa powtarzane przez jego rodziców.

Posty [ 1 do 65 z 110 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zrezygnował ze mnie dla rodziców,czy wróci... :-(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026